mjot1
14.05.11, 18:38
Gdyśmy zamieszkali w krzakach i gdy pojawił się drugi psiak (1992r.) jako „prawy” obywatel tego państwa i gminy zapytałem w „urzędzie” jak i ile uiścić za psa, czym wywołałem u urzędników i petentów wybuch ironicznego acz szczerego śmiechu! Po prostu okazało się, że jestem jedynym w gminie posiadaczem psa! Minęło kilka miesięcy zanim z tym problemem się uporali i umożliwili mi wywiązanie się z obowiązku.
W ubiegłym roku nie płaciliśmy, bo po odejściu Juniora do krainy wiecznych łowów rezydowała u nas tylko jedna dziabota.
Jako że jednak pojawił się Ajax zatem końcem kwietnia br. (bo czas najwyższy) Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa udała się do urzędu by podatek za drugiego psa uiścić.
Ponieważ miłe panie nie wiedziały ile wynosi opłata „bo nikt jeszcze nie wpłacił”. Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa stwierdziła, że chyba 100 zł. I tyle też wpłaciła do kasy, na co dostała odpowiednie pokwitowanie.
Wielce byłem zdziwiony, gdy po długim świątecznym majowym „łykendzie” miła pani telefonicznie poinformowała mnie, że zapłaciliśmy niepotrzebnie, ponieważ w tym roku podatek nie obowiązuje. i że bardzo prosi o odebranie wpłaconej kwoty i że bardzo przeprasza za nieporozumienie.
Na moje zdziwienie i pytanie czy nie będziemy „na bakier” w stosunku do obowiązującego prawa skoro przecież posiadamy dwa psiaki. Miła pani stwierdziła, że jak najbardziej będziemy „w porządku”. Na dalsze nagabywanie: czy Gmina faktycznie nie ma problemów z bezdomnymi czworonogami czy też cierpi na nadmiar finansów skoro nie potrzebuje środków? Miła pani mówiła żeby mówić a nie żeby powiedzieć. Ot, że to nie Urząd a radni tak wykombinowali a Urząd jest tylko od egzekwowania uchwał.
Oczywiście stówa przecie piechotą nie chodzi. Odebraliśmy po uprzednim nagryzmoleniu przez Moją Zdecydowanie Lepszą Połowę oficjalnego pisma do Wójta o wypłacenie niesłusznie wpłaconej kwoty.
A tak patrząc z boku i chronologicznie mam jakieś takie dziwne wrażenie, że podatku na ten rok nie uchwalono, ponieważ w zeszłym roku z tego tytułu nie było „wpływu”. Od nas.
Początkowo chciałem buńczucznie wyruszyć na wiatraki. Ale odpuszczam.
Staję się zaradnym i oszczędnym jak inni. Olewam. Za stary już jestem na rewolty.
Opuściwszy świat i portki zaszywam się w swoich krzakach i dziczał sobie będę...
Swoją drogą dręczy mnie pytanie:
Czy jeśli postępuję przeciwnie niźli ogół społeczności tom jednostką jest aspołeczną? czy też przeciwnie?
Najniższe ukłony!
Zagubiony M.J.