mrall 08.04.06, 19:42 Miłość nie Ocenia. Zycie wymaga oceniania. Potrafisz to pogodzic? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 08.04.06, 22:09 Oceniasz tak jak nauczyli cie oceniac.Pokazali jak to robic i robisz. Prawdziwa ocena ''spod steku klamstwa'' wyplywa ze srodka , ale do tego trzeba wewnetrznej wolnosci.Mozliwe jest wtedy odroznienie ziarna od plew To do oceny zycia. A czy potrafie pogodzic.Nie.Jeszcze nie.Wkurzam sie i irytuje,rozwalam poduszki,i kopie w lozko.Albo placze ze zlosci.Niestety.Ale dzieje sie to coraz zadziej Nie jestem w stanie tlumaczyc wiecznie naplywajacych mysli ktore mnie zloszcza .One naplywaja i niestety czasem sa w stanie mnie opanowac ,staje sie wtedy emocja wynikajaca z mysli.I co? nico pracuje nad tym Napewno nie jest to latwe,ale jestem dobrej mysli Jezus przyszedl do domu MAri magdaleny.Maria magdalena wyciagnela najdrozsze perfumy i zaczela mu obmywac nimi nogi. Judasz oburzony tym faktem powiedzial,ze nie lepiej by bylo spzredac tak drogocenne prefumy i za piniadze kupic jedzenie i oddac biednym dziecia? Jezus na to odpowiedzial,ze biedni zawsze beda,i zawsze bedzie okazja im pomoc.A jego juz wkrudce nie bedzie. Gdyby odmowil Mari magdalenie obmycia swoich stop drogocennymi prefumami(co wyplywalo z wielkiem milosci mari magdaleny do jezusa).Spwodowal by w niej pewnego rodzaju traume.Poniewaz milosc wyplywajaca z mari magdaleny do jezusa byla taka wielka ze oddala mu to co miala najbardziej drogocenne. Oceny sa rozne.Milosc jedna. Odpowiedz Link
tom40gda Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 01:17 To bardzo trudne, i zastanawiam sie czy mozliwe, i czy ma sens...... Jesli mówimy o miłości, mozna kochać kogos bezwarunkowo, nie oceniać, ale wtedy niemozliwe bedzie "byc" z taką osoba.....W zwiazku nastepuje interakcja, która zmienia nas i partnerów, a ze nie ma ideałów, wiec na pewno druga połowa ma cechy, które moga utrudniac porozumienie. My tez mamy takie cechy, wiec podlegaja one ocenie obu stron...... Ocenie i próbie wypracowania kompromisu. Gdybym nie ocenial partnerki, byloby mi w sumie obojetne co robi, jak zyje, jak sie zachowuje, itd...... Co to jest "prawdziwa wolnośc"? I co to znaczy, ze prawdziwa ocena wypływa "spod steku kłamstwa"? Nie odrózni sie ziarna od plew, bo to, co dla mnie jest zupełnie obojetne, dla partnerki bedzie wazne. I na odwrót. To tak jak z wychowaniem bezstressowym..... Musimy miec jakies "ramy", schematy, chocby po to, by móc zyc w społeczenstwie. Miłośc pozwala nam rozszerzac granice owych "ram", czasami nawet o nich zapominamy, ale w pewnym momencie bedziemy chcieli, by nasze zycie znów opierało sie na pewnych zasadach......Wtedy ocena drugiej osoby jest nieunikniona. Oczywiście mozemy postawic sie w pozycji Magdaleny, ale wtedy nie mamy co mówic o równowadze...... Pozdrawiam Jest to pytanie nad którym mysle juz długo, i nadal nie moge znaleźć sensownej, spójnej odpowiedzi. Ale coraz bardziej przekonuje, sie do tego, ze nieocenianie nie jest mozliwe...... Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 08:45 Tom ja sie zgadzam,ale wtedy pozostaniesz takim jaki jestes. Ja mowilam o czyms wiecej. Nie zyciu w spoleczenstwie, nie zamienianiu starych ram na nowe. Mowilam o czyms nowym. Oczywiscie ze moze wydac sie to aspoleczne.ALe to co ja bede odczuwala bedzie moje a nie spoleczenstwa. Bez oceniania nie mozna zyc w spoleczenstwie,a co dopiero w malzenstwie. ALe to sa przyklejane do nas nauki,ja nie bede juz szla za nimi.Jesli sa ramy,bede je szanowac,ale nie bede ich uznawac.To moje zdanie. Obojetne mi juz jest czy sie dogadam czy nie,obojetne mi juz jest czy zostane zrozumiana.ALe jednego jestem pewna,gdy czlowiek,kazdy czlowiek,poczuje milosc,ta wlasnie bezwarunkowa,ta wyzwolona.To nikt nikt nie moze sie jej oprzec.Bo ona wyplywa z prawdy,a prawde trzeba ''wyprac'' i odroznic ziarno od plew Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 09:10 ALe jednego jestem pewna,gdy czlowiek,kazdy czlowiek,poczuje > milosc,ta wlasnie bezwarunkowa,ta wyzwolona.To nikt nikt nie moze sie jej > oprzec.Bo ona wyplywa z prawdy,a prawde trzeba ''wyprac'' i odroznic ziarno od > plew TU mala poprawka-Tylko ci wrazliwi ALe pocieszyc sie mozna ze tych wrazliwych tez jest wielu Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 10:15 nie potrafie... MIŁOŚĆ nie ocenia, nie wartościuje,nie oddziela ziarna od plew, nie namaszcza olejkiem ona jest nim..., przejawem miłości jest oddać komuś wszystko co najcenniejsze, wbrew kanonom, obyczajom, rozsądkowi..., ale MIŁOŚĆ nie jest ślepa--jest mądra, zakochanie jest ślepe,; mądre--jest wychowanie, rozwój,uzewnętrznianie piękna i dobra, nie utwierdzanie w " braku miłości", a brak miłości do siebie i do innych-to robienie sobie i innym krzywdy.... w M.Magdalenie było wielkie pragnienie dawania miłości i poczucia Miłości tej prawdziwej którą obdarzył ją Jezus--bezwarunkowej-kochaj mnie takim jakim jestem---zaś z jej strony---jak Go nie kochać,,?czy trudno jest kochać Kogoś kto Kocha nas wszystkich tak bardzo że oddaje się nam w CAŁOŚCI każdego dnia--- to tak ogromna miłość że ogarnia........,,,a jak kochać kogoś, kto nie odwzajemnia się,.np łotra... -nie sztuka kochać przyjaciół i to co piękne...czy to bezwarunkowa miłość...? --bezwarunkowa to bez "ja", ale ja tak nie potrafię... m.z.---w stopniach nauki Kochania--te wyższe szczeble są bardziej oddzielone od niższych,trzeba dużego wysiłku by wejść na nie, niewielu wbrew mniemaniu to się udaje- Odpowiedz Link
motyvvacja Co do oceny 09.04.06, 12:14 Wiecie dlaczego jest tyle rozwodow na swiecie,tyle placzu i lametu.Tyle krzywdy i bolu spowodowanym ''zakochaniem sie''czy miloscia?. DLaczego czlowiek tak cierpi kochajac inna osobe z poza malzenstwa.Lub kogos z kim nie moze byc.Lub bedac zostawionym,nie odwzajemnionym..itd... Bo milosc nie zna granic,barier,nie jest uwieziona spolecznymi regulami. Bo milosc jak burza rozwala emocjonalne petle,przynosi poczucie winy,agresje,zlosc,mord.To to co masz w sobie-caly twoj system pada lub uzewnetrznia sie.Idziesz albo do piekla albo do nieba. DLATEGO ZE W ZYCIU SIE TAK NAPRAWDE NIC WIECEJ NIE LICZY OPRUCZ MILOSCI. A ocene pozostawmy dla Ego Ono tak sie lubi nia bawic Odpowiedz Link
mrall Re: Co do oceny 14.04.06, 22:12 > DLATEGO ZE W ZYCIU SIE TAK NAPRAWDE NIC WIECEJ NIE LICZY OPRÓCZ MILOSCI. Bez przesady. Z samej milosci chleba nie bedzie. Odpowiedz Link
mrall Re: Co do oceny 15.04.06, 14:58 > a bez milosci chleba nie upieczesz Jestes piekarzem, czy jak? Odpowiedz Link
motyvvacja Re: Co do oceny 15.04.06, 16:52 Nie jestem piekarzem,ale wszystko co robie wkladam w to serce Odpowiedz Link
mrall Re: Co do oceny 15.04.06, 22:27 > Nie jestem piekarzem,ale wszystko co robie wkladam w to serce Ja tez nie, wiec pewnie nie do mnie ta uwaga byla. Uwazasz, ze jak piekarz nie kocha, to chleba nie upiecze? A bylas w jakiejs duzej, zmechanizowanej piekarni? Odpowiedz Link
motyvvacja Re: Co do oceny 16.04.06, 09:42 To nie jest inteligetne ani cwane -jak da sie wylapac Na poczatku jedziesz jakby zrozumiale(dodam ze sprawy duchowosci potrzebuja wyzszego zrozumienia-otwarcia serca-zeby wogole mozna bylo rozmawiac) A wiec na poczatku udajesz ze rozumiesz,kontynulujesz rozmowe,a gdy nie masz odpowiedzi-bo nie latwo takowa miec,skrecasz na inna sciezke i odpowiadasz z zupelnie innego polozenia.-Wydaje ci sie ze sie wyslizgujesz-ale wlasnie wpadasz Pozdrawiam. Nie bede odpowiadala co do zmechanizowanych piekarni,bo to wlasnie przyklad twoich skretow Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 22:06 > To bardzo trudne, i zastanawiam sie czy mozliwe, i czy ma sens...... Wedlug mnie nie jest mozliwe. > W zwiazku nastepuje interakcja, która > zmienia nas i partnerów, a ze nie ma ideałów, wiec na pewno druga połowa ma > cechy, które moga utrudniac porozumienie. My tez mamy takie cechy, wiec > podlegaja one ocenie obu stron...... Samo mowienie o cechach juz przywoluje ocene. > nieocenianie nie jest mozliwe...... Slusznie, ale czy to dobrze, gdy ocenia sie cos lub kogos? Powiem wiecej. Zeby uznac, iz jest sie w stanie nieoceniania trzeba to ocenic.. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 19:47 > ale do tego trzeba wewnetrznej wolnosci.Mozliwe jest wtedy odroznienie ziarna > od plew Jak widac, nie da sie uwolnic od oceniania nawet w stanie wewnetrznej wolnosci (cokolwiek to oznacza), boc tylko po dokonaniu oceny mozna mowic o odroznianiu ziarna od plew. > Jezus przyszedl do domu MAri magdaleny.Maria magdalena wyciagnela najdrozsze > perfumy i zaczela mu obmywac nimi nogi. Nie ma zadnej pewnosci, ze byla to Maria Magdalena i nie byly to perfumy, ale olejki. Odpowiedz Link
tom1111 Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 12:09 życie wymaga miłości , a miłość nie ocenia (jak napisałeś) więc żyj miłością , nie ocenami ... Odpowiedz Link
tom40gda Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 16:08 ))))))))) Sorry.... Ale chyba mi troche forma "siada".... Myslałem, ze pytanie dotyczy praktyki dnia codziennegoczyli miłości i zwiazku.... Teoretycznie jestem jak najbardziej "ZA", czyli chetnie bede zył miłością, czysta, wielka, bezwarunkową, ale..... chyba samotnie)))) To uchroni mnie od pokus ocen. Ale jesli dobrze zrozumiałem pytanie głowne, to twierdzę, ze nie da sie byc z kims, i mimo wielkiej miłości, nie oceniać....... Ale warto próbować)))) Pozdrawiam Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 16:50 Tom zgadzam sie z toba w 100%Widzisz ja mam dylemat,chciala bym sie nauczyc tej bezwarunkowej.Moze nie tyle nauczyc bo tego nauczyc sie nie da , a raczej poprostu kochac bez warunkow i emocji,bez oceny i zazdrosci.. Problem tkwi w tym,ze To ja prubuje-a partner jest normalny i nie ma pojecia o RD.Dla niego milosc jest gra.Prubuje mnie zloscic-wywolywac zazdrosc,pokazywac swoj obojetny stosunek ,czasem brak czasu Hje hje hje.Nie daje sie wpuszczac w maliny i chce go kochac ta ''bezwarunkowa''ALe kurde WYSIADAM.Poprostu wysiadam i chyba mu podziekuje.Zaczynam sie meczyc,meczy mnie to. Niby robie to dla siebie-ale kosztem siebie i swoich emocji.Niby to moje emocje i moje odczucia-ale strasznie to meczace. Naprawde trudno kochac kogos za nic Odpowiedz Link
tom40gda Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 22:13 Mozna kochac kogoś "za nic", tylko trudno z Nim zyc pod jednym dachem))))) Dziekuje Autorowi za temat, bo dotykamy w nim podstawowego problemu w RD. Niestety, zyjemy w cywilizacji, gdzie wazne jest "MIEC", czy nam sie to podoba, czy nie..... Moge miec buddyjski stosunek do własności, co nie zmienia faktu, ze muszę dbać o swój fundusz emerytalny i o byt mojej rodziny. Inaczej bylbym nieodpowiedzialny..... Tak samo z miłościa...... Sama napisałas, ze Budda i Jezus, opuścili swoich bliskich, by móc kochac wszystkich. Moze coś w tym jest, moze inaczej nie da sie kochac bezwarunkowo. Z psychologicznego punktu widzenia mogę powiedzieć, ze jest to niemozliwe i groźne. Ale nie mówie w tej chwili jako psycholog, tylko jako człowiek, który w momencie kochania kogos bezwarunkowo albo wychodził na "jelenia", albo był posądzany o obojetnośc. I tak źle i tak niedobrze. Tu widać rozdźwiek miedzy człowiekiem-istota psychiczną, a człowiekiem, który pnie sie po szczeblach RD. Jako istota psychiczna, nie jesteśmy zdolni kochac bezwarunkowo i nie oceniac innych. Psychiatra, jak go zapytałem, co sądzi o ludziach, którzy kochają wszystkich, powiedział, ze nalezy omijac ich szerokim lukiem...... Teraz postawmy sobie pytanie. Czy jest to dobra droga? Mówie o miłości bezwarunkowej. Odrzućmy to, co piszą inni, zapomnijmy o mądrych ksiegach i pomyslmy sami.... Być moze Twój Partner Motywacjo chce Cie zainteresować swoja osoba? Chce Tobie przypomniec, ze jest człowiekiem z krwi i kości, ze zazdrośc jest przejawem przynalezności.... Podam Tobie przykład "z zycia". Poznałem dziewczyne, której nie oceniałem, kochalem Ja bezwarunkowo, az w koncu nie wytrzymała i powiedziała mi, ze moze bym sie jednak zainteresował nią, zebym jej poradzil, zebym jej pomógł w pewnych sprawach. Bo juz sama nie wie, czy cos do niej czuję, czy łazę z głową w chmurach....Zebym OCENIŁ ja, bo nie ma innego punktu odniesienia...... No i skonczyła sie miłośc bezwarunkowa, za to pojawiło sie mnóstwo emocji, które są cudowne, meczące, ale cudowne i - co najwazniejsze - owe emocje mnie rozwijaja bardziej, niz teoretyzowanie o tym, jak bardzo kocham Ją za to, ze jest. I na koniec..... Nie podziele Twojego zdania, ze trudno sie kocha kogos za nic.... To najłatwiejsze na świecie. Tak kocha sie dzieci. Trudno kochac kogoś, mimo jego wad (w naszych oczach), i wielu wkurzających nawyków. Moja aktualna partnerka ma temperament Włoszki, ja tez nie naleze do spokojnych, wiec wyobraź sobie emocje, które kotłuja sie w trakcie np kłótni..... A tam, kłótni!Wystarczy zwykła wymiana zdań)))))))) I powiem Tobie, ze uwielbiam to...... Moze jestem masochista? Pozdrawiam Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 22:41 ...ktoś tu lubi burze i monsuny na codzień...to na pewno nie jest nudne...kocham ciebie bezwarunkowo w wydaniu w. wym. to jak flaki z olejem... ja tam -po swoich huraganach sama mam siebie dosyć i chciałabym troche na spokojnej fali miłości co nieco--żeby nabrać sił--pewnie do nastepnej nawałnicy... już nie będę mówić że was kocham bo Tom-ciu naśle na mnie psychiatre, a że blisko mieszka... bezwarunkowo to wg mnie nie musi być nudne, to raczej np"kocham cie mimo twoich wyskoków, ale że mądrze ciebie kocham to skończ z tym...kochanie...bo pokaże ci co ja potrafie..."KW Odpowiedz Link
tom40gda Re: (nie)ocenianie 09.04.06, 22:53 Nie nasle, nie nasle))))))))) Niestety, interakcja wymaga oceny. Trudno. Widzisz, mam problem ze zdefiniowaniem tego okreslenia, ale nie ja jeden, jeśli moge siebie pocieszyc. W tej chwili wiedząc, ze jest to w moim wykonaniu niemozliwe, kontroluję stopień ingerencji w zycie innych, w tym partnera. Wiesz, dotyczy to tez dzieci.... W sumie i tak najwazniejsza jest rozmowa, jak potrafi sie słuchac innych, cała reszta nie jest juz taka trudna)))))) Pozdrawiam Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 00:35 Tom dokladnie-powiem ci szzcerze ze w calej tej sytuacji czuje sie jak ''jelen'' (sama pzred soba),lub jestem odbierana jak ktos ''obojetny''. Poczucie swojego jelenstwa tlumaczylam sobie wlasnie bezwarunkowa miloscia,ze tak to powinno sie dziac,Odbierana bylam na chlodno bo nie pokazuje emocji.Na wszystko reaguje okejowsko,wolnosci daje cala garsc,nie pytam,nie zazdroszcze.A wlasciwie wszystko to mam,ale nie pozwalam sie temu opanowac-przy nim.Bo sama nie raz sie poplakalam.No ale tlumacze emocje powstjace w Ego i ich przyczyny.To boli jak cholera-pzrechodzi i znowu wraca.Nie tlamsze -tlumacze na okraglo.Widze w jego oczach ''plomyczki'' niepewnosc,strach,i pewnego rodzaju blokade-zapore.Widzialam gleboko ze tam cos siedzi WIem ze tam cos siedzi i on sie tego jakby wstydzi..Ehh ci mezczyzni.Dlaczego sie wstydzi?-bo ja jako kobieta powinnam byc bardziej sensitive-a okazuje sie ze w tej calej bezwarunkowej milosci odbiera mnie jak zimeNo coz.Widac experyment sie nie powiodl. Moze i lepiej bo cala ta bezwarunkowo-bez emocjonalna milosc to nie ja.I dlatego ze to nie ja szukam dalej,glebiej.A co jak niebede w stanie pzrejsc pzrez te drzwi-jesli on wcale nie jest drzwiami,jesli to pomylka? To co wzuce go do wora doswiadczen? Pozatym nawet sex nie jest taki jaki bym sobie wymarzyla,jakis facio zestresowany i jego stress pzrechodzi na mnie.Tez wydaje mi sie ze to spowodowane jest ta bezwarunkowoscia,odbiera mnie chlodno i mysli ze chce go tylko wykorzystac sexualnie.Biedni ci mezczyznikoles czuje sie jak pzredmiot. Tak to jest z ta bezwarunkowoscia i normalnymi ludzmi ktorzy nic nie maja wspolnego z RD. Czy to wpozradku?-nie nam oceniac Nie wiem czy potrafie wejsc glebiej w to-bo jest to zbyt bolesny proces.DLa mnie bynajmniej.A on?..-pewnie pojdzie na dysco i bzyknie kolezanke na otarcie leza moze i nie... Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 00:50 Pozatym nawet sex nie jest taki jaki bym sobie wymarzyla,jakis facio > zestresowany i jego stress pzrechodzi na mnie.Tez wydaje mi sie ze to > spowodowane jest ta bezwarunkowoscia,odbiera mnie chlodno i mysli ze chce go > tylko wykorzystac sexualnie.Biedni ci mezczyznikoles czuje sie jak pzredmiot Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 08:39 Motywacyjko---jesteś tak naturalna jak jesteś ognista i siarczysta,i jak refleksyjna--nie płacz mi tu bo ekran zamarzesz, nie bój się pokrzep tego faceta i pokaż mu co potrafi---ty to potrafisz--obudż go ---najwazniejsze być sobą, czy poszukując siebie też nie jesteś sobą... orgazm jest jak przypływ, a bez... jak odpływ---ekstaza na dwa sposoby....cierpliwości... K.W. Tom-ciu Ty to jesteś...intrygujący [ nie oceniam stwierdzam fakt] Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 11:16 heheh i33 Powiem ci ze zatanczylam mu polke,i zagralam romeo i julie.Patrzylam dlugo w oczy-az sie zauroczy/ ALe facio jakis taki szybki bil,albo nie wytrzymuje cisnieniaPP No dobra dzisiaj juz mi lepiej,Tantry z nim napewno doswiadczac nie bede hahaahah .lol.Musiala bym go nauczyc od podstaw Moze nie tyle co nauczyc ,co chociazby pokazac jak spozywac -jesc gryzac-a nie polykac kawalkami-facio 35 lat-wydawalo by sie ze doswiadczony ,hje hje Pozatym,jesli ja taka zdenerwowana jestem ''jego szybkoscia napasci''. Znaczy ze milosc,czy zakochanie to nie bylo.Chyba jednak to moje przebudzone kundalini sie oddzywa po 4 miesiacach trenowania No coz,jako tantryk sie napewno nie sprawdzila mi odchodzi ochota. Pozatym prawda jest taka ,nawet z psychologicznego punktu widzenia,ze czlowieka bardziej pociagaja swoje wlasne fantazje sexualne.Gdy przychodzi fizyczne zespolenie-masz naga prawde i juz.Dochodze do jednego jeszcze wniosku ze wszystko wszystko,jak odczuwam cielesnie(poprzez fantazje),czy uczuciowo,spowodowane jest przez sama mnie.Reszta jest tylko dodatkiem,lub czyms namacalnym na czym mozna oprzec swoje wlasne odczucia.Doswiadczanie jest jednak warzniejsze od wiedzy.Choc musi isc w parze To zycie jest smiechu warte normalnie Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 22:37 > Dziekuje Autorowi za temat, bo dotykamy w nim podstawowego problemu w RD. > Niestety, zyjemy w cywilizacji, gdzie wazne jest "MIEC", czy nam sie to > podoba, czy nie..... [...] > Tu widać rozdźwiek miedzy człowiekiem-istota psychiczną, a człowiekiem, który > pnie sie po szczeblach RD. Czyz pragnienie piecia sie po szczeblach RD nie jest rodzajem chciec 'MIEC'? Osiagam kolejny stopien RD. Ktos pomachal wahadelkiem i wyszedl jakis numerek... Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 09:12 Czyz pragnienie piecia sie po szczeblach RD nie jest rodzajem chciec 'MIEC'? > Osiagam kolejny stopien RD. Ktos pomachal wahadelkiem i wyszedl jakis numerek.. dokladnie PIECIE SIE PO SZCZEBLACH.KAzdy szczebel jest inny.Jak pzrejdziesz kilka szczebli-znika Chciec-miec. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 15:03 Nie ma zadnych szczebli, ale nie kazdy to zauwaza, wiec sie mozolnie drapie i bada poziom wahadelkiem, czy innym czyms. Oto osiagnalem ostatni stopien. Powyzej juz tylko oswiecenie, ale nie chce byc oswiecony - chce tu sobie siedziec i robic pomiary innym wspinaczom. Potrafisz coskolwiek powiedziec o tym stanie? Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 16:57 Wydaje mi sie ze to zaden stan i zadna wspinaczka.( a nawet osmielila bym sie powiedziec ze to zadna droga Duchowa) Ludzie ktorzy naprawde cos zrobili-nie maja w sobie takich cech.Bo wlasnie brak brzydkich cech-mowi o jakis stopniach duchowosci.To pzredewszystim. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 22:30 > Wydaje mi sie ze to zaden stan i zadna wspinaczka.( a nawet osmielila bym sie > powiedziec ze to zadna droga Duchowa) > Ludzie ktorzy naprawde cos zrobili-nie maja w sobie takich cech. Fajne... Dzieki. Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 16:58 A szczeble sa,praca nad soba to wspinaczka.Nie myslisz chyba ze po jednej nocy staniesz sie oswieconym he? Ale ty jestes inny Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 22:37 > A szczeble sa,praca nad soba to wspinaczka. Eeetam. Praca nad soba to zycie, a zycie to poszerzanie horyzontow, sieganie dalej, wyzej, nizej i na boki. Nie wiem, czy niechcacy o tej wspinaczce mowi sie pod wrazeniem drabiny ze snu Jakuba lub wiezy Babel. Tam droga do Boga wiodla poprzez wspinaczke. > Nie myslisz chyba ze po jednej nocy staniesz sie oswieconym he? A co to znaczy 'stac sie oswieconym'? > Ale ty jestes inny Dokladnie jak Ty, on, ona, ono, oni, one, owi etc. Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 16:58 Ja nawet nie wiem jak sie to robi wahadelkiem. Pwowiedz jak? Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 22:40 > Ja nawet nie wiem jak sie to robi wahadelkiem. > > Pwowiedz jak? Az tak to sie na tym nie znam. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 22:21 > poprostu kochac bez warunkow i emocji,bez oceny i zazdrosci.. Kochac bez emocji? Gdzie chcesz schowac emocje? Czlowiek bez emocji przestaje zyc. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 22:19 > Myslałem, ze pytanie dotyczy praktyki dnia codziennegoczyli miłości i > zwiazku .... Dokladnie, a nawet wiecej: dotyczy zycia - nie tylko zwiazku. > Ale jesli dobrze zrozumiałem pytanie głowne, to twierdzę, ze nie da > sie byc z kims, i mimo wielkiej miłości, nie oceniać....... A czy da sie zyc bez oceniania? Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 22:17 > życie wymaga miłości , a miłość nie ocenia (jak napisałeś) więc żyj miłością , > nie ocenami ... W takim razie, czy milosc wymaga zycia? Proba zwiazania nieoceniajacej milosci z koniecznoscia oceniania w zyciu nie jest zyciem ocenami. Odpowiedz Link
mskaiq Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 11:57 To prawda milosc nie ocenia, milosc akceptuje innosc, milosc nie potrzebuje porownan bo nie sa jej w stanie zmienic. Strach zwykle potrzebuje porownan i ocen. Czy mozna nie oceniac ludzi, mysle ze mozna, nauczylem sie nie oceniac, zamiast tego staram sie rozumiec. Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 15:37 motywacyjko--może wyrosłyśmy z "chapania" miłości teraz chce się nam delektować...tobie lepiej a mnie gorzej,szukam żeby czymkolwiek się zająć i złapać kogokolwiek do pomasowania czy cokolwiek,,bo jak pusta kieszeń to ciężko cieszyć się z czegokolwiek... no i mam chęć wydrzeć się"niech mnie ktoś w końcu nieocenialnie, bezwarunkowo i namiętnie i jak tylko potrafi...tak naprawdę"--i tu następuje wycie szakala... Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 19:58 Najsmieszniejesze jest to ze ja mam swiadomosc tego ze nikt nie jest w stanie mnie zranic,nikt nie jest w stanie mi popsuc samopoczucia,nikt nic do mnie nie ma.Kazdy zyje SAM.Poprostu sam ale w grupie.To mnie wkurza.Wkurza mnie bo zdaje sobie sprawe ze to moj system mysleniowy -mnie doprowadza do szalu.Gdy ktos mi cos glupiego powie-to moj system mysleniowy-cofa sie w tyl-przypomina sobie podobna sytuacje-swoje dawne reakcje,i acha to jest to samo.Wkurza sie i irytuje.A ten drugi bogu ducha winny czlowiek ktory moze nie mial nic zlego w zamiarze zostaje oceniany i wyzwany pzrezemnie.) To moj system mysleniowy rani mnie.poprzez swoje rozmyslania- ''wyobrazenie''o czyms ze to zle.Przez co sie irytuje.To moja w tym glowa.Nikt do mnie nic nie ma. Normalnie sama sie draznie,irytuje,podgrzewam,itd..Myslami + emocyjki Czarne mysli pwowoduja depresje..Ludzie ,,ale czlowiek sam sobie nakichal we lbieA puzniej pomocy..!,,swiat jest zly,,ludzie podli,, hje hje hje.. swiadomosc tzreba cwiczyc-wiecznie cwiczyc..A ja len jestem....o Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 20:12 Teraz tak-skoro moj wycwiczony rozumiusz,powtarza swoje wzorce myslenia,i odczuwania.Trzeba zaczac je tlumaczyc.Zajmiemy sie na poczatek tym ''chlopczykiem- bezwarunkowym kochankiem'' Pzrez 3 dni bede sledzic co sie dzieje,dlaczego tak sie dzieje, i postawie WARTOWNIKA MYSLI. --zrobie sobie doswiadczenie rozumiuszaJuz ja go dopadne,rozszyfruje.i pojmam w niewole.Bedzie mnie jak grzeczny chlopczyk sluchal..stworze sobie nowy tok myslenia 2006.-prezent urodzinowy dla samej siebie i33 zapisujesz sie do klubu wartownikow mysleniowych hyyhyh) mogla bys zaczac sledzic swoj smutek,o czym myslisz zanim go odczujesz,,jak odczuwasz samotnosc emocjonalna..jak ona rosnie..itd. Moze jak przyjade do polski otworze fitness i klub wartownikow myslenia hhihihi Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 10.04.06, 21:54 coś ten kochaś troszku na ciebie dobrze wpłynął--tak się rozpisałaś... a gdzie ty się teraz zakotwiczyłaś? u mię wartownik zwiewa z posterunku--totalitares one konsekuense--przewlekle zaczynam ćwiczyć i co się da żeby poprzez fizyczność nagiąć słabego ducha-- "wyginam śmiało ciało" Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 11.04.06, 09:28 Mrall-ciu przeczytałam jedną z Twoich wypowiedzi z 6[afirmacje] piszesz o ścieraniu się, dociekaniu--to mi skojarzyło się z tym co na samej górze--życie wymaga oceny---mamy się kochać, oczywiście na różne sposoby, czasem będzie to tylko szacunek lub tolerancja,,o spokojnych, lukrowanych relacjach nie ma mowy-- bo choć tacy sami to i zupełnie inni--i to jest właśnie wspaniałe---nie chodzi o to bym szanowała pijaństwo w pijącym ale szanowała człowieka, nie musze żyć z panem X bo nie moge z nim wytrzymać ale niech idzie własną ścieżką i będzie szczęśliwy, nie podłoże mu kłody pod nogi, jak on to robił, bo nie chce go oceniać---i tu życie ocenia...i to jest to nadstawianie drugiego policzka Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 22:44 > Mrall-ciu-działasz jak Mgr Korektor Polska jezyka - piekna jezyka. Starajmy sie to docenic. Ja sie staram i, nierzadko, siegam do slownika... Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 22:42 > a, czasem rzucasz publice worek watpliwości i dylematów, ty mnie > intrygujesz...tymi manipulacjami??? To nie sa manipulacje. Przedstawiam swoj punkt widzenia lub swoje rozterki. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 14.04.06, 22:39 > Czy mozna nie oceniac ludzi, mysle ze mozna, nauczylem sie nie oceniac, > zamiast tego staram sie rozumiec. A co zrobisz, gdy jako pracodawca bedziesz przyjmowal ludzi do pracy? Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 08:48 Mrall-ojczysty nasz język jest piękny i przebogaty, z używaniem pełnego zasobu tegoż mamy problem nie tylko my -Polacy, Niemcy--znani mi są z kaleczenia i skąpoużywalnictwa własnego,nie jestem znawcą tematu, nawet nie polonistą: aczkolwiek dyletant- zauważam.To oczywiste,że w miarę dojrzały, myślący, wrażliwy człowiek będzie dbał o język, imię własnego kraju...nie do każdego dociera jak to ważne, by to kultywować.Pisząc tu jednak,czy musimy być aż tak surowi, mamy wymieniać myśli, poglądy, czy czyhać i wytykać sobie wzajem styl, przecinki, formę? Gdybyś wsadził te "wytyki" w kontekst , nie wypominając, nikt by nie zauważył,że korektujesz ich, a...- błędy...! Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 09:00 Trudno jest nie-oceniać i nie łatwo pisać i mówić czystym i pięknym językiem, życie jest trudne, jak napisał Taszidelek--sztuka i cud-w codziennym podnoszeniu się, codziennym zmartwychwstaniu z własnych upadków, ułomności, niemocy-błędów---Mrall-ciu życzę Ci [ i sobie ]pary bocianiej w pięknym gnieżdzie co kilometr w pomorskim...Krajanak-wredna kaszubka Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 15:12 > Mrall-ciu życzę Ci [ i sobie ]pary bocianiej w pięknym > gnieżdzie co kilometr w pomorskim...Krajanak-wredna kaszubka Dzieki. Te gniazda sa na trasie Bydgoszcz - Torun. Kilkanascie. Kolega wlasnie mi doniosl, ze juz pierwsze bociany widzial... Po swietach jade do Torunia, wiec sam sprawdze.. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 15:10 > Mrall-ojczysty nasz język jest piękny i przebogaty, z używaniem pełnego > zasobu tegoż mamy problem nie tylko my Wiec my nie kaleczmy tam, gdzie mozna spokojnie, bez pospiechu zrobic dobrze, poprawnie. Dajmy te odrobine milosci, uwagi, powazania jezykowi, jakim sie poslugujemy. Jezyk jest czastka nas. Czasem wystarczy przed wyslaniem postu przeczytac, co sie napisalo, naprostowac ortografy... Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 15:14 staram się to robić, a że mam często nad sobą kilkoro chętnych do kompa, przeszkadzaczy i mnóstwo zajęć w domu--błędy u siebie dopuszczam... kochany od tej pory miej się na baczności!co jakiś czas wezmę czerwony pisak i na Ciebie...! Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 15:25 > kochany od tej pory miej się na baczności!co jakiś czas wezmę czerwony pisak > i na Ciebie...! Bede wdzieczny. Ba! Z gory dziekuje. Dazmy do doskonalosci nie tylko w poszukiwaniu Boga, milosci, ale w tym, co robimy na co dzien; w dorbiazgach i drobnostkach. Jak sie nauczymy tej mikro- doskonalosci, to latwiej bedzie w obszarach hiper-doskonalosci.. Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 15:38 łups- nie przeczytałeś przed wysłaniem, spokojnie mnie takie droczenie się piórkiem rajcuje... pomyśl ilu ludzi popadało w przesadę i perfekcjonizm -formy, czy nie uważasz,że np: do pedantów można zaliczyć wszelkich czyścicieli ludzkości, rasy, jedynie słusznej religii, poglądu, obrządku--do czego doszło-do absurdu a nawet totalnych masakr... np niemiecki pedantyzm jest i słuszny i mądry czasem to paranoja. czyż nie można powiedzieć np - rodacy wszak nie gęsi swój język mamy....itd, jednak skoro jesteś takim surowym w tym względzie--to co z..przesoloną zupą? szczegóły bywają ważne ale niekoniecznie mają nami rządzić... Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 16:31 > pomyśl ilu ludzi popadało w przesadę i perfekcjonizm -formy OKI. Wiec pozostan niechlujem jezykowym, bo mozna popasc w przesade i perfekcjonizm. > jednak skoro jesteś takim surowym w tym względzie--to co z..przesoloną zupą? Nic. Tylko nawoluje do uwagi, skupienia nad pisaniem, uzywaniem jezyka. Zupelnie niepotrzebnie wyszukujesz dosc egzotyczne przyklady pedantow, co pedantami nie byli, ale pewnie masz w tym jakis swoj cel. > szczegóły bywają ważne ale niekoniecznie mają nami rządzić... Po szczegolach rozpoznajesz czlowieka. Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 16:44 nie życzę sobie wyzywania od niechlujów, gdzie Twoje ą i ę czysto polskie przecież-tu odstępujesz od pisowni, bo tak przyjęto? Do tej pory tolerowałam Twoje ocenianie, czepianie się, złośliwość, biorąc to "na luzie" i na żarty, mając do Ciebie sympatię. Czy chcesz sprowokować? nie wiem, nie zamierzam pozwalać siebie traktować w ten sposób, nie nazwę go ze względu na swój takt. Mam pytanie ,w której zasadzie Huny to się mieści---to , co Ty robisz? Odpowiedzi nie czekam. Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 09:10 Miłość nie Ocenia. > Zycie wymaga oceniania. > > Potrafisz to pogodzic? Mrall-Temat nie byl dokladnie sprecyzowany.DLatego wiele postow dotyczy milosci bezwarunkowej i nie oceniania postepkow czlowieka kochanego Co do oceny zycia.To ona musi byc,nie jestesmy w stanie bez oceny zrobic ani kroku,nawet w RD.Oceniamy to co czytamy.Oceniamy siebie. MAsz racje ze bez emocji jestesmy niczym.Wkoncu Boska konstrukcja czlowieka siega rowniez emocjonalnego ciala.Dlatego powtarzam jeszzce raz.Bog stworzyl nas tak abysmy mogli sie oceniac.Bog pozwala nam sie oceniac-abysmy mogli zyc,i wzbogacac nasze doswiadczenia.To jest czlowieczenstwo. Gdy jestes wychowywany w duchu wolnosci-ocena tez sie zmienia. Gdy cie wychowaja jako katolika-masz inna ocene. Gdy ci matka do glowy wbija ze to i tamto jest zle,ocena sie zmienia. Dlatego pisalam ze ocenianie jest bardzo trudne-bo emocje jakie z niego wyplywaja moga byc zabujcze.Ale to czesc nas,ktora ma za zadanie prowadzenie nas pzrez doswiadczenia zyciowe. Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 09:25 Ego ocenia,a emocje z tego powstajace sa wynikiem naszego wychowania ,wiary,i tego jak nas nauczyli czuc.DLatego tak trudno o pozbycie sie poczucia winy. Ale jest sposob na zmiany emocjonalnego odczuwania.Wybuch calego systemu wierzen,nauczycieli itd...Tak zwane odrodzenie sie. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 15:21 > Ego ocenia, Ty oceniasz. > a emocje z tego powstajace sa wynikiem naszego wychowania ,wiary,i > tego jak nas nauczyli czuc. Oraz wlasnych doswiadczen. Oraz atawizmow.. > DLatego tak trudno o pozbycie sie poczucia winy. Chodzi Ci o wychowanie w religii katolickiej/chrzescijanskiej? > Ale jest sposob na zmiany emocjonalnego odczuwania.Wybuch calego systemu > wierzen,nauczycieli itd...Tak zwane odrodzenie sie. Czy zmiana przekonan to moze byc 'Tak zwane odrodzenie sie'? Sa ludzie, ktorzy pedza zycie jak im pokazano, jak ich nauczono i sa szczesliwi. Potrafisz sobie to wyobrazic? Odpowiedz Link
motyvvacja Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 16:51 Widze mrall ze jestes na etapie Ego czyli ja-cialo czyli ja.Nierozlaczni mrallowieNo ale jakze inaczej moglbys sobie to wyobrazic no nie? Ale wiedz ze istnieje cos oprucz tego-i tez nalezy do ciebie.Warte poszukiwan wiesz Ale jest sposob na zmiany emocjonalnego odczuwania.Wybuch calego systemu > > wierzen,nauczycieli itd...Tak zwane odrodzenie sie. > > Czy zmiana przekonan to moze byc 'Tak zwane odrodzenie sie'? Tak jest to odrodzenie-nie myl z oswieceniem Sa ludzie, ktorzy pedza zycie jak im pokazano, jak ich nauczono i sa > szczesliwi. Potrafisz sobie to wyobrazic? Oczywiscie ze moge-czy masz na mysli plemiona afrykanskie? Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 23:00 > Widze mrall ze jestes na etapie Ego czyli ja-cialo czyli ja.Nierozlaczni > mrallowieNo ale jakze inaczej moglbys sobie to wyobrazic no nie? A jest gdzie kto nie 'na etapie' ego? Ego to 'ja-cialo'? Gdzie i co to jest ego?! > Ale wiedz ze istnieje cos oprucz tego-i tez nalezy do ciebie.Warte poszukiwan > wiesz Oprócz tego istnieje wiele roznych rzeczy wartych poszukiwan. Sprobujmy to ulozyc co nieco. Ego nalezy do mnie. Oprocz tego ego jest tez cos, co nalezy do mnie. Kto/co jest tym 'mnie', do ktorego nalezy tyle istnien(ia)? > Tak jest to odrodzenie-nie myl z oswieceniem Tylko, ze do zmiany przekonan nie potrzeba zadnych wybuchow, systemow wierzen, nauczycieli. Wystarczy wola zmiany i wiedza co na co zamieniac. Z tego tez wynika, iz odradzanie sie to moze byc proces wielokrotny, dlugi - wrecz nieskonczony, bo w kazdym momencie sa jakies przekonania, ktore warto z jakiegos powodu zmienic. Czemu przestrzegasz mnie przed taka pomylka? Czyzbys wiedziala czym jest oswiecenie....hmmm. > Oczywiscie ze moge-czy masz na mysli plemiona afrykanskie? Nie mam na mysli nikogo. Tu wrocilbym do poprzedniego postu: 'DLatego tak trudno o pozbycie sie poczucia winy.' Szczescie, milosc nie wymaga pozbywania sie czegokolwiek - taki wniosek postawie. Dodam: jesli mozesz o tym myslec, to mozesz to zrobic. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 15:16 > Mrall-Temat nie byl dokladnie sprecyzowany.DLatego wiele postow dotyczy > milosci bezwarunkowej i nie oceniania postepkow czlowieka kochanego Bylo dokladnie jak chcialem i dziekuje wszystkim, ktorzy do tej pory sie wypowiedzieli oraz tym, ktorzy sie wypowiedza, natomiast czytajacych pozdrawiam. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 15.04.06, 23:01 > nie badz taki madralinski mralldralinski - jesli juz... Odpowiedz Link
czakra_serca Re: (nie)ocenianie 21.04.06, 09:12 staram sie nie oceniac... ale to bardzo, bardzo trudne.. jeśli chcę coś skomentować u drugiej osoby, staram się skomentować jej zachowanie, nie ją samą, chociaż i tak większość odbiera to jako atak ja jego osobę.. staram się mówić ewentualnie o swoich odczuciach wobec czyjegoś zachowania, np mówiąc: sprawiłeś/łaś mi przykrość tym zachowaniem... niestety, życie bez oceniania chyba nie jest możliwe... chociaż starajmy się nie oceniać buziaki... Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 21.04.06, 09:29 Czakro- tego co mówisz uczy się tych co udzielają sie w wszelkich formach pomocy gdzie ocenę pisze się na formularzach więc nie można jej uniknąć--- "oceniaj przede wszystkim zachowanie nie człowieka", ocena może zranić, oczernić,zachowanie można zmieniać można nawet przymuszac nakazem sądu np.- zycie sprawiedliwość czyjeś bezpieczeństwo często tego wymaga, tu nie można powiedzieć że to złe, chociaż wiele jest nietrafnych wyroków---mz sęk w tym by ktoś kto zajmuje się ocenianiem był czł. nie tylko wszechstronnie wykszt. doświadczonym, o ogr. poczuciu sprawiedliwości i --oddaniu sprawie ale i też pow. duchowo b. rozwiniętym, czego nie można powiedzieć i o wielu sędziach adwokatach prokuratorach, no i jeszcze litera prawa procedura bierze góre nad dobrem człowieka---faryzeuszostwo sądownicze kwitnie Odpowiedz Link
martola80 Re: (nie)ocenianie 21.04.06, 18:06 Ciesze się, że to piszesz, bo już się wystraszyłam, że tutaj nikt nie wierzy, że można nie oceniać, czy choćby chcieć nie oceniać.Przecież możliwy jest stan akceptacji wzgędem osób, przyglądanie się, dowiadywanie, dziwienie czy podziwianie ale bez oceny.Ja w to wierze, a wy tu, że to nie możliwe. Może nie mówie tu o tv, czy gazetach ale wobec ludzi których spotykamy.Przecież nigdy nie wiemy jakie maja motywy, czy co ich skłonia do pewnych zachowań.Pewnie pierwszy odruchem jest ocena, ale przecież można nad tym popracować. Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 21.04.06, 18:59 chcieć to wierzyć a wierzyć to chcieć nie tak łatwo nie oceniać osoby-i nie powiedzieć ty taki owaki, ale dodanie słów np wydaje mi się, moim zdaniem, odbieram ciebie, twoje zachowanie,boli mnie to, nie zgadzam się, ja to widzą inaczej...mz zmienia formę staje się ona nie "wyrokujaca", nie pogłębiająca- ma zaś inspirować do zastanowienia się, przemyślenia,to bardziej wypowiedż punkt widzenia- nie ocena. Jak nie ma przymuszonej roli"oceniacza"gorzej jak ktoś wybiera takie zajęcie pol. na ocenianiu a nie zdaje sobie sprawy co może narobić jednym nieprzemyślanym słowem Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 23.04.06, 11:47 > mz zmienia formę staje się ona nie "wyrokujaca", nie pogłębiająca [...] > gorzej jak ktoś wybiera takie zajęcie pol. na ocenianiu a nie zdaje sobie > sprawy co może narobić jednym nieprzemyślanym słowem Zdaje sie, iz nie bierzesz pod uwage oceny pozytywnej... Nie wiem dlaczego, ale zdaje sie, ze ocene kojarzy sie z czyms niedobrym, wyrokiem, zlym samopoczuciem. Przeciez pracownik podlega ocenie pod katem dobrze wykonywanej pracy. Ty oceniasz kierowce autobusu pod katem jego przydatnosci do prowadzenia pojazdu. Podziwiajac stroj kolezanki oceniasz pod katem dobrego gustu, piekna, elegancji etc. Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 23.04.06, 12:06 > Ciesze się, że to piszesz, bo już się wystraszyłam, że tutaj nikt nie wierzy, > że można nie oceniać, czy choćby chcieć nie oceniać.Przecież możliwy jest > stan akceptacji wzgędem osób, przyglądanie się, dowiadywanie, dziwienie czy > podziwianie ale bez oceny. Zeby sie zdziwic, podziwiac nalezy ocenic obiekt podziwu. Ocena jest wstepem do emocji. Brak oceny prowadzi do zanikania emocji. Brak emocji to wegetacja albo smierc. Czlowiek to istota emocjonalna. Oczywiscie, nie mam na mysli tylko ocenianie innych ludzi, ale takze zdarzen, zachowan, przedmiotow, produktow etc. oraz siebie. Patrzac na obraz doznajesz uniesienia - skad to sie bierze? Ano z oceny. Tym wrazeniem chcesz sie dzielic z innymi. Z oceny tez bierze sie zdegustowanie smrodem potu w autobusie letnia pora. Czasem z rozpaczy wysiadasz tylko z tego powodu, ale tu swoim wrazeniem nie chcesz sie dzielic... > Ja w to wierze, a wy tu, że to nie możliwe. Mysle, ze ocenianie tak nam weszlo w (pod)swiadomosc, iz nie zdajemy sobie z tego sprawy. Czy jest mozliwe zycie bez oceniania siebie? Podejmowanie decyzji tyczacych tylko siebie wymaga oceny sytuacji i mozliwosci; dokladnie tak samo ma sie sprawa z wszelkimi decyzjami. > Może nie > mówie tu o tv, czy gazetach ale wobec ludzi których spotykamy.Przecież nigdy > nie wiemy jakie maja motywy, czy co ich skłonia do pewnych zachowań.Pewnie > pierwszy odruchem jest ocena, ale przecież można nad tym popracować. Kwestia motywow jest innorzedna. Sprobuj zostawic swoje dziecko pod opieka pijanego kierowcy autobusu... Bez reakcji zostaw brudne rece sprzedawcy chleba... Pomoz pijakowi lezacemu w blocie swych odchodow na ulicy... Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 25.04.06, 19:00 gdy mówimy o ocenie pracownika,którego chcemy wylać lub pochwalić, ocenić stan techniczny i kierowcę autobusu, którym jedzie dziecko,to ocena wymuszona konieczne dla prosperity firmy, motywacji pracowników i nie czynienia strat w przeds, z powodu braku ochoty do pracy czy inn. problemu--nie my jesteśmy od AA w tym momencie...,ocena pojazdu i kierowcy jest niezbędna dla ochrony życia i zdrowia ---kapiszi ja woll ocena dzieła rzeczą gustu jak sam wsp. bo np. jednego Picasso zachwyca, mnie zaś pasuje do przykładu podrecznika psychiatrii bardziej, a niech mu tam dziwne też piękne, zresztą kobieta też nie zawsze wygląda jak anioł... ocena sztuki ma raczej zachwycać pięknem, kunsztem wykonania, pomysłem, czy zastanawiać nad motto jakie niesie, oceniasz też artyzm... co innego ocena --przechodnia w brudnym ubraniu, tego czy dana kultura jest do bani, czy ktoś jest nieudacznikiem, czy cool,---twierdze że nie da się bez...ale czy można powiedzieć jednoznacznie---to mięczak, znasz jego całe życie, jego wnętrze, uczynki, rozterki---w tym względzie myśle nie mamy prawa uważać że posiadamy monopol prawdy w ocenie Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 25.04.06, 23:15 > gdy mówimy o ocenie pracownika,którego chcemy wylać lub pochwalić, > ocenić stan techniczny i kierowcę autobusu, którym jedzie dziecko,to ocena > wymuszona Czyli, gdy jestes zmuszona, to ocena jest OK, tak? Tylko, ze ja tu nie widze przymusu. Pracodawca *chce* ocenic pracownika, Ty *chcesz* ocenic kierowce. Przeciez mozna to zrobic bez oceniania; np. pytajac sie kierowcy: piles? auto dobre? Dlaczego tak tego sie nie robi? Bo sie nie wierzy drugiemu czlowiekowi i chce sie poznac swoja prawde. Chce sie to zrobic. Naprawde musisz to zrobic, wierzac, ze Bog czuwa, ze jak Go poprosisz, to wykona prosbe? > ocena pojazdu i kierowcy jest niezbędna dla ochrony życia i zdrowia Czyjego? Kierowcy, niechybnie. > co innego ocena --przechodnia w brudnym ubraniu, tego czy dana kultura jest > do bani, czy ktoś jest nieudacznikiem, czy cool,---twierdze że nie da się > bez...ale czy można powiedzieć jednoznacznie---to mięczak, znasz jego całe > życie, jego wnętrze, uczynki, rozterki---w tym względzie myśle nie mamy prawa > uważać że posiadamy monopol prawdy w ocenie Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 26.04.06, 07:51 ... i Tobie moge dać odrobinę szczęścia, perfekcyjnie, chcesz? Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 26.04.06, 12:05 > ... i Tobie moge dać odrobinę szczęścia, perfekcyjnie, chcesz? Tylko, ze piatak nie wystarczy... Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 26.04.06, 13:19 czy mam rozumieć to -rozumiesz "coś za coś"? de "dać" to nie sprzedać Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 26.04.06, 14:41 Mozesz rozumiec wedle woli. Ja nawiazalem do piątaka dla pijaka i oznajmiam, ze nie pijam wina marki wino, wiec piątak nie wystarczy. Odpowiedz Link
i33 Re: (nie)ocenianie 26.04.06, 17:00 aha! a już myślałam że Ciebie rozbroje, rozmiękcze... Odpowiedz Link
mrall Re: (nie)ocenianie 26.04.06, 19:37 Dobrym winem jest szansa... tylko w jakim celu? Odpowiedz Link