Dodaj do ulubionych

Świadectwa

14.09.11, 09:53
Czy spotkaliście się może kiedy, towarzysze, z instytucją tzw. świadectw, tak popularną w niektórych środowiskach katolickich?

I

Kiedy byłem młodym obywatelem, mój nieżyjący już dziadek, człowiek niezwykle "mocny w Panu", usilnie podsuwał mi do lektury zabawne pisemko "Miłujcie się". Pisemko to od pierwszej do ostatniej strony wypełnione było "świadectwami" młodzieniaszków, którzy zwykli byli po całych dniach oglądać pornografię (w tym nierzadko, wstyd powiedzieć, również gejowską) oraz oddawać się cięciu wafla, aż pewnego dnia Chrystus Król w ten czy inny sposób zasygnalizował im, jak bardzo ich kocha.

I dali sobie spokój.

Czytanie "świadectw" praktykuje również popularny kaznodzieja ojciec dr Tadeusz Rydzyk w swojej cyklicznej audycji "By odnowić oblicze ziemi". Opowieści te, na moje oko (czy właściwie ucho), będące produktem tej samej wyobraźni, łączy wspólny schemat: oto świadczący obywatel nie słuchał Radia Maryja, wiódł bezbożne życie, aż pewnego dnia ktoś (nad wyraz często cicha i skromna młodociana dewotka) poleca mu słuchanie toruńskiej rozgłośni i następuje opamiętanie; autor świadectwa nawraca się na wiarę i patriotyzm, przekonuje do słuchania Radia swoją rodzinkę oraz znajomych i wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

II

Najciekawszy jednak egzemplarz "świadectwa" znalazłem wczoraj, zupełnie przypadkowo przeglądając portal Fronda. Ta dość dramatyczna w swej wymowie historia poucza nas, jak łatwo wpaść w sidła samego Szatana, jak gęsto Zły zastawia na człowieka pułapki. Oto bohater z powodu ciężkiego dzieciństwa (surowy ojciec raczący go przekleństwami, nadmiar obowiązków) odczuwał w swoim życiu ogromną pustkę, którą zapełniał nie czym innym, jak chodzeniem do wróżki Cyganki, ustawianiem w domu posążków Buddy (utrzymuje, iż nie wiedział, że to grzech bałwochwalstwa), czytaniem horoskopów i literatury ezoterycznej itd. Oglądał ponadto "złe treści" w telewizji i internecie.

Na domiar kobieta (rozwódka), którą ten nieszczęsny obywatel pojął za żonę, korzystała z usług tarocistki i kabały, a w dodatku kochała w rzeczywistości kogoś innego, w związku z czym od naszego bałwochwalczego bohatera koniec końców odeszła. Cóż mu pozostało, jeśli nie zacząć pić? Pił, pił, pił, aż w końcu znalazł się na samym dnie.

Tak mu się w każdym razie wydawało.

Prawdziwa tragedia nastąpiła jednak, gdy zainteresował się... jogą. Niestety. Joga, ten rzekomo nieszkodliwy trening ciała i umysłu, a ponadto buddyzm, homeopatia, kasety relaksacyjne, numerologia itd. – wszystko to zamiast wyleczyć go z alkoholizmu rzuciło go w objęcia Szatana. :(

Nie będę już dalej opisywał, cóż się w tych objęciach Szatana działo, ważne, że historia kończy się tak, jak wszystkie historie w "świadectwach": dobrze. Nasz bohater doznaje mocy i mądrości Boga i Chrystusa, którzy wespół pomagają mu się uwolnić z diabelskich sideł, i wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

Czytajcie zatem, kochani towarzysze, świadectwa: one wskażą wam drogę do zbawienia i nie pozwolą Wam z niej zboczyć ani o jotę!
Obserwuj wątek
    • Gość: balbina Re: Świadectwa IP: *.bayern.de 14.09.11, 10:21
      Jeśli dobrze zrozumiałem, to jedyna praktyczna wskazówka jaka nasuwa się przy czytaniu podobnych świadectw, to taka, że należy wszelkimi siłami próbować znaleźć się na dnie, bo tylko wtedy jest szansa na doświadczenie niezwykłej miłości obu panów, Boga Wszechmogącego, tudzież niemal tak samo Wszechmogącego Chrystusa.
      • ikcort Re: Świadectwa 14.09.11, 10:29
        > Jeśli dobrze zrozumiałem, to jedyna praktyczna wskazówka jaka nasuwa się przy
        > czytaniu podobnych świadectw, to taka, że należy wszelkimi siłami próbować znaleźć
        > się na dnie, bo tylko wtedy jest szansa na doświadczenie niezwykłej miłości
        > obu panów, Boga Wszechmogącego, tudzież niemal tak samo Wszechmogącego Chrystusa.

        Oj, już nie przesadzajmy. ;) Po pierwsze nie wszystkie "świadectwa" są aż tak dramatyczne, niektóre opowiadają o zwykłych drobnych bezbożnikach, których Szatan nie zdążył usidlić, a po drugie zawsze można, kierując się tymi przestrogami, od początku wieść cnotliwe i pobożne życie, upływające na słuchaniu kojącego głosu ojca dyrektora i chodzeniu do kościoła – po co powielać cudze błędy? Czyż nie lepiej się na nich uczyć?
    • l.george.l Re: Świadectwa 14.09.11, 10:36
      Historyjki typu: jedna pani drugiej pani. Żenujące bzdury.
      • karbat Re: Świadectwa 14.09.11, 11:19
        ***Świadectwo (także: certyfikat, dyplom, zaświadczenie, akt) - zwykle oficjalny dokument poświadczający jakiś fakt lub fakty. Na przykład akt urodzenia lub śmierci stwierdza podstawowe dane dotyczące faktów że dana osoba urodziła się, żyje lub zmarła (zwykle zawiera też dane o dacie i miejscu urodzenia lub śmierci, obywatelstwie, itp.). Świadectwo (zwłaszcza szkolne) może także potwierdzać wykształcenie, kwalifikacje lub stopień wyszkolenia danej osoby, odbyte kursy i zdane testy oraz oceny otrzymane w czasie tych egzaminów.***

        katoliki daja swiadectwo ..... katoliki w swej kato-mowie posluguja sie tym pojeciem
        by nobilitowac swoje postepowanie , by stworzyc pozory prawdziwosci , niepodwazalnosci swoim dywagacjom .

        ksiadz kat. , ktory sie nie onanizuje daje swiadectwo - prawde , temu co jest sluszne
        i zbawienne zgodnie ze slowem bozym zawatrym w swietej biblii katolikow .

    • Gość: ka_p_pa Re: Świadectwa IP: *.lukman.pl 14.09.11, 11:28
      Macie, Towarzyszu, piękny styl, jestem pod wrażeniem i pełen zazdrości, a i temat ciekawy. Świadectwa spotykamy dość często, a na tym forum powiedziałbym nawet nagminnie. Świadectwa to ulubiony sposób argumentowania i dowodzenia tez nie do udowodnienia. W dobie internetu i multimediów świadectwa rozpowszechniają się w formie tabloidowych doniesień i filmików a YouTubie. A to komuś w Ameryce płomienie z kranu buchają i ten ktoś uwierzył w niszczącą moc gazu głupkowego, a to rolnik z dalekich Indii świadczy, jak to zbankrutował za sprawą diabelskiej firmy Monsanto i jej toksycznych produktów.
      Ze świadectwami zetknąłem się po raz pierwszy we wczesnym dzieciństwie przy okazji jednej z edycji łańcuszka Św. Antoniego. Ktoś, zapewne jakiś mój kolega szkolny lub może nawet koleżanka, dziecięcymi kulfonami zapewniał mnie, że jeśli przerwę łańcuszek, to czeka mnie fatum i kara, a jeśli zastosuję się do zaleceń i prześlę go dalej do kolejnej, określonej liczby osób, czeka mnie zasłużone szczęście i nagroda. I na poparcie oraz wzmocnienie przekazu autor listu przytaczał właśnie szereg świadectw, szczegółów nie pomnę. Miałem bodaj 10 lat, ale już w tym wieku wyczułem intuicyjnie jakieś braki w takim sposobie argumentowania. I tak mi zostało.
      • ikcort Re: Świadectwa 14.09.11, 11:45
        > temat ciekawy

        Ciekawy, od dawna mnie już męczyły te świadectwa (historia o tym, jak podsuwano mi wyznania świeżo nawróconych młodych onanistów, jest prawdziwa), aż w końcu Fronda swoimi bzdurami o jodze i Szatanie przelała kufel. ;)

        > Świadectwa to ulubiony sposób argumentowania i dowodzenia tez nie do udowodnienia
        > Miałem bodaj 10 lat, ale już w tym wieku wyczułem intuicyjnie jakieś braki w takim
        > sposobie argumentowania. I tak mi zostało.

        Tak jest! Fachowo "świadectwa" nazywa się dowodami anegdotycznymi, jest to klasyczny błąd w rozumowaniu. Oczywiście nie znaczy to, że przykłady czy relacje jako takie w ogóle nie mają racji bytu, wręcz przeciwnie, ale do pełnej wiedzy trzeba znać też statystyki.

        A konwencja tych "świadectw" to chyba jest zapożyczona z rozmaitych grup wsparcia w rodzaju AA czy czegoś w tym rodzaju.
        • Gość: ka_p_pa Re: Świadectwa IP: *.lukman.pl 14.09.11, 11:58
          > A konwencja tych "świadectw" to chyba jest zapożyczona z rozmaitych grup wsparc
          > ia w rodzaju AA czy czegoś w tym rodzaju.

          A nie, odwrotnie, świadectwa są starsze. Spora część Biblii się na nich opiera, a i w czasach historycznych jet mnóstwo świadectw na posługiwanie się świadectwami.
          Cudowna łaska spływająca na zatwardziałego grzesznika po wyjściu z niezwykłych opresji i jego nawrócenie to stały motyw istniejący w religii od bodaj zawsze.
          • Gość: balbina Re: Świadectwa IP: *.bayern.de 14.09.11, 12:25
            Historia z Jezusem byłaby w ogóle o wiele wiarygodniejsza, gdyby on sam osobiście napisał Ewangelię, a nie gdy jest zbiorem wyłącznie opisów z drugiej lub nawet trzeciej ręki.
            • Gość: ka_p_pa Re: Świadectwa IP: *.lukman.pl 14.09.11, 13:23
              Gość portalu: balbina napisał(a):

              > Historia z Jezusem byłaby w ogóle o wiele wiarygodniejsza, gdyby on sam osobiśc
              > ie napisał Ewangelię, a nie gdy jest zbiorem wyłącznie opisów z drugiej lub naw
              > et trzeciej ręki.

              Brakiem wszystkich opowieści o Chrystusie, twierdził ów przysbysz z Kosmosu, jest to, że Chrystus, który nie prezentował się zbyt okazale, był w rzeczywistości Synem Najpotężniejszej Istoty Wszechświata. Czytelnicy wiedzieli o tym od początku, toteż kiedy dochodzili do sceny ukrzyżowania, mysleli sobie to, co Rosewater odczytał na głos:
              O rany, też sobie wybrali faceta do linczowania.!
              Za tą myślą jak cień szła inna: są inni faceci, których można linczować. Jacy ? Tacy, którzy nie mają pleców. Zdarza sie.

              Przybysz z Kosmosu podarował Ziemianom nową Ewangelię. Jezus był w niej naprawdę nikim i stał ością w gardle wielu facetom, którzy mieli znacznie lepsze plecy niz on. Mimo to nadal głosił wszystkie te cudowne i zgadkowe rzeczy, które znamy z innych Ewangelii.
              Tak więc pewnego dnia ludzie zabawili się, przybijając go do krzyża i wkopując ten krzyz w ziemię. Uczestnicy linczu byli przekonani, że sprawa nie wywoła żadnych następstw. Czytelnik powinien być również o tym przekonany, ponieważ nowa Ewangelia podkreślała przy każdej okazji, że Jezus był nikim.
              I nagle, na chwilę przed śmiercią tego włóczęgi, rozwarły się niebiosa wśród grzmotów i błyskawic i rozległ się głos Boga. Bóg powiedział ludziom, że adoptuje tego włóczęgę, czyniąc go swoim synem i dając mu wszlka władzę i przywileje Syna Stwórcy Wszechświata na wsze czasy. I powiedział Bóg, że od tej chwili będzie karał okrutnie każdego, kto spróbuje się znęcać nad jakimś biedakiem, który nie ma pleców.


              To moje ulubione.
              • ikcort Re: Świadectwa 14.09.11, 13:32
                > Brakiem wszystkich opowieści o Chrystusie, twierdził ów przysbysz z Kosmosu,
                > jest to, że Chrystus (...)

                > To moje ulubione.

                Ha ha! :D Wierzcie lub nie, kolego, ale chciałem właśnie ten cytat z Vonneguta wkleić, jak tylko przeczytałem "Historia z Jezusem byłaby wiarygodniejsza...", tylko bałem się, że nikt nie przeczyta. To ci numer! :)

                A fragment istotnie kapitalny Jak zresztą cała książka. I duża część pozostałych tego autora. :)
                • Gość: ka_p_pa Re: Świadectwa IP: *.lukman.pl 14.09.11, 13:37
                  > A fragment istotnie kapitalny Jak zresztą cała książka. I duża część pozostałyc
                  > h tego autora. :)

                  Vonnegutem można całe dyskusje prowadzić:))
                  Przybysz prowadził poważne badania chcąc w miarę możliwości wyjaśnić, dlaczego chrześcijanie wykazują taką skłonność do okrucieństwa. Doszedł do wniosku, że przynajmniej częściowo wynika to z niedbałej konstrukcji fabulrnej Nowego Testamentu. Przybysz zakładał, że zamiarem Ewangelii było między innymi nauczenie ludzi miłosierdzia, nawet dla nejnędzniejszych z nędznych.
                  Tymczasem wymowa Ewangelii była taka:
                  Zanim kogoś zabijecie, upewnijcie się, czy nie ma zbyt mocnych pleców. Zdarza się.

                  • ikcort Re: Świadectwa 14.09.11, 13:46
                    > Przybysz prowadził poważne badania chcąc w miarę możliwości wyjaśnić, dlaczego
                    > chrześcijanie wykazują taką skłonność do okrucieństwa. Doszedł do wniosku, że
                    > przynajmniej częściowo wynika to z niedbałej konstrukcji fabularnej Nowego Testamentu.

                    O to to, łącznie z tym chciałem. A już "przynajmniej częściowo wynika to z niedbałej konstrukcji fabularnej Nowego Testamentu" to mnie, pamiętam, rozłożyło na łopatki. :)

                    Tak... trzeba przyznać, że był to pisarz niezwykle świetny. "Rzeźnię", "Kocią", "Jailbirda", "Śniadanie" i "Rosewatera" swego czasu czytałem na okrągło, nie wiem, ile razy każdą z nich przeczytałem, ale niemało. Potem co prawda trochę z Vonneguta wyrosłem, ale sentyment pozostał. Drugiego takiego nie było i nie będzie.
    • angelfree Ja znam jedno świadectwo, ja znam! 14.09.11, 12:52
      Otóż mam pewną znajomą ze studiów , której pierwsze wczesne małżeństwo ułożyło się fatalnie - mąż był ją porzucił dla innej.
      Po malutku stanęła na nogi, małe mieszkanko sobie nawet kupiła i jako mieszkanka mieszkanka poznala uroczego, nieco młodszego sąsiada z malutką córeczką i żoną na post doc za oceanem.
      Miłość to wielka rzecz, jednak nie wszystko szło jak należy i koleżanka udala się z pielgrzymką do Częstochowy w intencji poczęcia potomka ze swym zonatym, było nie było, sąsiadem. No i Pan Bóg poglogoslawił nieformalnemu i niesakramentalnemu związkowi, urodziła się coreczka z gatunku skóra zdarta z tatusia, trudno bylo dalej udawać, że to niepokalane poczęcie, więc nastąpił rozwod (ale nie kościelny), a po nim skromny ślub (ale tylko cywilny). Pan Bóg jednak byl zadowolony i poblogoslawil jeszcze raz.
      Z ogromnej wdzięczności dla Pana Boga znajoma robi studia podyplomoe na znanej wszystkim toruńskiej uczelni i jest bardziej radiomaryjna od Oszołoma.
      • voxave Re: Ja znam jedno świadectwo, ja znam! 14.09.11, 13:15
        O,Mamuniu jakie pokrecone sa drogi do Pana.
      • Gość: ka_p_pa Alleluja!nt. IP: *.lukman.pl 14.09.11, 13:25
    • paco_lopez Re: Świadectwa 14.09.11, 14:39
      spotkalismy sie. moim zdaniem wynika to z nieumiejetności pohamowania takiej charakterystycznej , dla niegktórych cechy jak namolność. delikwent nie widzi, ze jego agitacja i wciskanie kitu meczy, drażni, niepokoi jednakze on jest niestrudzony w ukazywaniu prawdy i drogowskazu. namolnych jest mnóstwo. jakieś 30% spoółeczeństwa to ludzie namolni, drugie 30% to exhibicjoniści i zostaje 30% w miare normalnych z zaspokojonymi potrzebami pierwszego i drugiego stopnia, którym nie wydaje sie wszyscy powinni tak jak on, a jak nie , to straszne.
    • green_feldkurat_katz Re: Świadectwa 15.09.11, 22:20
      A nie lepiej facetowi od razu było pójść na odwyk? I do AA pochodzić? Po cholerę w to angażować powagę KK (jeśli taka istnieje)?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka