dziewczyna2507
26.05.12, 18:07
jak to się mówi, w życiu nie ma łatwo.. nie mam już siły.. Oczekuje od was pomocy, nie zamierzam sie nad soba litowac, nic z tego. ale nie wiem co mam zrobic. Juz opowiadam.
Mieszkam z rodzicami, mam 22 lata, dokladniej z mama, bo tata robi za granica a rodzeństwo ma swoje rodziny. ja poszlam na studia, juz 3 rok. w mojej rodzinie nit nigdy nie studiowal, mieszkamy w malym miescie, ja wyjechalam do duzego miasta. Dostaje co miesiac pieniadze od nich 1000 to malo, ale skromnie starcza na czynsz, wynajem, oplaty, bilet, i jedzenie, nie chodze nigdzie, nie baluje, nie wychodze z kolezankami, bo mi szkoda np. 10 zl wydac. nie mowie im ze to malo co mi daja. inni studiuja i pracuja, wiec radze sobie jakos. i tu jest moj problem, bo mama moja nie pracuje, tylko tata, ona jest leniwa, ciagle niby chora, nie chce jej sie isc do pracy juz od 15 lat, a jest mloda ma 42 lata, a tak naprawde nic nie robi jedynie mieszka sama i sprzata sama dla siebie. teraz konczy sie sesja na pewno pojde gdzies do pracy na wakacje. tata daje mi pieniadze na studia i mowi zebym sie uczyla, ale ciezko mi bo nie mam takiego startu jak inni moi koledzy, ciagle chodze w obdartych ubraniach, glupio mi ostatnio kol. powiedziala mi, że kupilabys sobie cos nowego, przykro mi. glupio mi tez, bo jak cos potrzebuje, jakis kosmetyk, bluzke, to kupuje mi chlopak, bo ja nie chce prosic mamy, bo ona ma taty kase. Problem jest w tym, ze w domu mam wrazenie ze traktuje mnie jak kule u nogi. zawsze kiedy moge ide do pracy, zeby miec cos dla siebie. mama ciagle mi wypomina to tamto, a ja nic nie wymagam, az nawet nie mam ochoty jesc jak cos uszykuje, bo mi wypomni. i dziwia sie ze schudlam 6 kg. tata mysli ze wszystko jest wspaniale, ale nie naleze do osob konfliktowych, wole to zachowac dla siebie i poplakac w kacie. gdy cos potrzebuje jakis kosmetyk, bluzke to kupi mi chlopak, ale glupia mi go prosic. jak widzi ze cos mi sie spodoba, to mi kupi, tak raz na pol roku jakas rzecz. mysle sobie ze skoncze studia i wam pokaze, marze o tym zeby moim dziecia nie braklo na kształcenie sie. studia sa drogie, szczegolnie w obcym miescie. na I roku pracowalam, bo mialam prace ktora zlapalam po maturze, ale upadlo to i skupilam sie na nauce, bo rodzice powiedzieli ze beda mi pomagac, tzn. tato. i nie wiem co powinnam zrobic, wziac dziekański i isc do pracy, odlozyc, nie chce mieszkac z mama, bo ona jest bardzo konfliktowa, nic jej nie pasuje, wszystko musi byc po jej, kazdy ma byc na jej zawolanie, i uwaza ze jest najmadrzejsza, jej sie nie da nic powiedziec. moje rodzenstwo tez to wie dlateg nie chcialo z nia mieszkac i szybko poszlo do pracy i wyszlo z domu. ale ciezko mi praca studia, co powinnam zrobic?. teraz wakacje, to na pewno pojde do pracy, mam sporo doswiadczenia, cos znajde, ale od pazdziernika co, pojde na studia i bede sie denerwowac ze jestem pasozytem, ze moglam zrobic jak rodzenstwo isc do pracy i nie studiowac. to wszystko mnie przerasta, jestem na prawniczych studiach, one sa ciezkie, ale to jest moj klucz te studia, ja je uwielbiam. jestem kompletnie zalamana, bo nie wiem jak sobie poradzic z tym wszystkim, prosze o jakies rady. gdybym mogla komus w czyms doradzic, to bardzo chetnie