Dodaj do ulubionych

URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie udało

IP: 194.181.36.* 16.07.04, 08:58
Czeso czytam na forum ze prawie wszyscy którzy mieli szczesie urodzić sie w
l. 60-tych zrobili oszałamiające kariery. A czy sa tacy którzy zarabiają
srednią krajowa i sa szczesliwi i czy szczescie bez pieniędzy jest możliwe
pzdr
Obserwuj wątek
    • Gość: next Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.07.04, 12:58
      kariery nie zrobiłem, ale robię to, co chciałem robić, choć mam wrażenie, że
      wielu ludzi i instytucji "umuwiło" sie, aby mi to obrzydzić. mimo wyższego
      wykształcenia zarabiam poniżej średniej i myślę, że szczęście bez pieniędzy
      jest możliwe - o tym decyduje bardziej otoczenie i to, co "nisisz w sobie".
      next '64
    • default Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie 16.07.04, 14:21
      Nie zrobiłam kariery, bo nigdy nie miałam na to ochoty. Pracuję od 18 lat w tej
      samej instytucji, wiadomo, że z czasem awansowałam, ale nie można tego nazwać
      karierą, prawda? Średnio lubię to co robię aktualnie, raczej "odwalam" robotę,
      a właściwe moje życie toczy się poza pracą. Pensję mam wyższą niż średnia,
      całkiem niezłą, nie jest to bogactwo ale pozwala mi nie zaprzątać sobie głowy
      kwestiami finansowymi.
      def64
      • Gość: bb Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie IP: *.pl / 195.136.49.* 16.07.04, 16:54
        Myślę,że dla nas (szczególnie tych urodzonych w początkach lat 60tych) bardzo
        często studia i praca były kwestią przypadkową. W latach 80-tych studiowało się
        dość bezproblemowo i większości ja i moi znajomi studiowaliśmy kierunki, które
        nas interesowały (geografia, histori, psychologia, biologia), ale raczej nie
        byliśmy zainteresowani pracą w zawodach nauczycielskich, do czego takie
        kierunki prowadziły. Wiadomo było, że "jakaś" praca się znajdzie, a z
        wykształcenia ważne jest mgr, a nie czego nas uczyli.

        Tak jak Default pracuję ciągle w tej samej firmie, w której podjęłam pierwszą
        pracę. Idę oczywiście do góry (dokształcenie doswiadczenie itp), ale w swoim
        tempie. Patrzę jak wyprzedzają mnie młodsi, którzy chcą "wszystko"
        i "natychmiast", nie mając świadomości, że do tego (akurat w moim zawodzie)
        jeszcze nie dorośli. Nie to, że nie zasługują, ale właśnie nie dorośli. Nawet
        jak już mają to, o co tak zawzięcie walczyli, nie mają pojęcia co dalej. Ale
        oni w większości przypadków żyją pracą i dla niej. Ja (i pokolenie moich
        równolatków) żyjemy dla siebie, rodziny, przyjaciół-życie mamy w domu, a w
        pracy (nawet bardzo lubianej) tylko zarabiamy na to życie. I to mi się bardzo
        podoba.
        Żyję na średnim poziomie, ale nie mam aspiracji posiadania kilku domów,
        rezydencji na lazurowym wybrzeżu i jachtu. Na szczęście do szczęścia wystarczy
        mi to co mam

        Uśmiechy
        b63
    • Gość: Doki Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie IP: *.240.81.adsl.skynet.be 17.07.04, 08:54
      Grunt, ze udalo sie wyemigrowac. Reszta to pochodne.
      • Gość: Jakub Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie IP: *.lublin.mm.pl 17.07.04, 11:23
        Czy urodzenie się w latach sześćdziesiatych to szczęście, czy pech. Jedno jest
        pewne, że wcześniej pójdziecie na emeryturę, niż urodzeni w 1977 roku.
    • pat11 Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie 17.07.04, 20:24
      Rok 66. Od 18 lat czyli od początku mojej kariery zawodowej pracuję w tym
      samym miejscu. Wykonuję pracę przydatną społecznie i atrakcyjną intelektualnie.
      Nie pnę się po szczeblach, nie mam takich ambicji. Pensja pozwala na przeżycie
      i utrzymanie domu. Młodszym nie zazdroszczę, bo nasza młodość była szczególna i
      jedyna w swoim rodzaju. Szkoda mi tylko, że czas tak leci i nieuchronnie
      zbliżamy się do finału. Pozdrawiam wszystkich urodzonych 06.01.1966
      • saluti Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie 19.07.04, 14:28
        Rocznik 63. Udalo mi sie wyjechac zagranice od razu po maturze. Bez znajomosci
        jezyka i bez zawodu. Dochodzilam sama do wszystkiego, moge powiedziec, ze choc
        kariery nie zrobilam zyje dobrze i jestem szczesliwa.
        • Gość: bb Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie IP: *.pl / 195.136.49.* 19.07.04, 20:37
          Cześć Saluti
          Nareszcie ktoś z mojego rocznika!
          Ja jestem w Polsce, ale z mojej maturalnej klasy 1/3 żyje za granicą. Różnie-
          USA, Kanada, Włochy. Okazało się to w szystko w trakcie przygotowań do imprezy
          fetującej 20-lecie matury w 2002 roku. Po prostu nie wszyscy byli w stanie
          dojechać.
          Mam wrażenie, że ten nasz rocznik jest jakiś taki mało pazerny na karierę,
          władzę i wielki sukces. Raczej preferujemy spokojne życie.
          Czy Ciebie też ominęła studniówka, bo był stan wojenny?
          bb
          • saluti Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie 21.07.04, 12:14
            Nie, mialam szczecie i 100-dnowka sie odbyla. Mam nawet 3 zdjecia. Z moich
            znajomych tez wiekszosc sie rozjechala po swiecie. Saluti.
            • bbetka Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie 21.07.04, 12:25
              Po głębszym namyśle przypomniałam sobie, że tak na prawdę to studniówki nie
              było z naszej winy;-( Szkoła zaproponowała nam studniówkę na korytarzach
              szkolnych od 17 do 20. A my ujęliśmy się ...no nie wiem czym, młodzieńczą
              głupotą zapewne i odpowiedź była, "że tak to my nie chcemy". Szczerze mówiąć
              dzisiaj żałuję, bo jakoś tak się złożyło, że nie mieliśmy też balu maturalnego,
              ani połowinek na studach...
              Jakieś felerne to moje życie imprezowe ;-)
              bb
              • Gość: zadowolona Re: URODZENI W L. 60-TYCH? czy wszystkim wam sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 15:52
                A mnie się wydaje,że mieliśmy wyjątkowe szczęście ,bo w okres wolnorynkowy
                wchodziliśmy zaraz po studiach.Wtedy łatwo było znależć się w nowej
                rzeczywistoci,"zrobić szybką karierę".Trzeba było tylko "łapać okazję".Ja się
                nie "załapałam" .Dopiero po wielu latach klepania biedy w budżetówce /10
                lat /, wyrosłam z bycia Dr Judymem .Radykalnie zmieniłam pracę,nastawienie do
                życia,postawiłam sobie nowe cele...i nareszcie jestem szczęśliwa .
    • Gość: edi udalo sie???? IP: *.byu.edu 21.07.04, 18:45
      Laczenie poziomu zarobkow i tzw. kariery z udanym zyciem to przejaw nadmiernego
      uproszczenia. Do dobrego zycia potrzeba tylko pewnych pieniedzy, nie za duzo i nie za malo.
      Ograniczanie sie z niepotrzebnymi zakupami jest istotne zeby nie popasc w uzaleznienie od
      kasy i nie odbierac ich tym, ktorym sa bardziej potrzebne. Przede wszystkim trzeba traktowac
      innych ludzi i przyrode z szacunkiem, wtedy bedziesz kims, komu sie "udalo". W przeciwnym
      razie popadniesz w spirale egoizmu, strachu, uzaleznien i skonczysz jako pudelko do przekazu
      genow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka