Dodaj do ulubionych

Paradoks czy paradoks?

01.05.14, 09:14
wyborcza.pl/duzyformat/1,138063,15876068,Niewolnik_do_wynajecia.html#MT

Kodeks Pracy do lamusa. Umowa o pracę zawsze będzie formą ucisku. Ucisku pracownika przez system.Ucisku pracodawcy przez fiskusa.Ucisku związków zawodowych. Nikt tak naprawdę nie chce się podjąć próby reformy spraw pracowniczych,bo wszystkim wszystko gra.
Pracodawcom,że mogą dymać pracowników. Pracownikom,bo mogą liczyć na przydziałowe mydło i inny iluzoryczny socjal.
Aby wszystko się zmieniło wystarczy delikatnie zmienić przepisy i sprawić,by stosunek pracy został zastąpiony przez umowę cywilno-prawną zawieraną przez pracodawcę i pracownika.
W najbardziej dowolnej formie.
Bez żadnych regulacji co się należy a co nie.
To właśnie ta umowa ma to precyzować.
A składki i podatki niech każdy płaci za siebie z zarobionej kasy.
Proste jak drut.
Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: Paradoks czy paradoks? 01.05.14, 10:34
      a bo to widzisz tak jakoś smiesznie podstawą bytu kapytalyzma/ w dizisiejszej postaci/ jest solidne BEZROBOCIE.i możesz se negocjowqać z tzw.pracodawcą co ci się należy,a co nie, a i tak dostaniesz po ryju. a jak ci będzie mało to dzielnicowy ci dołoży.
    • sclavus Re: Paradoks czy paradoks? 01.05.14, 10:43
      Chyba nie!!! (to jakaś bzdura, moim zdaniem)
      W wielu krajach zachodu, z dobrą tradycją związkową, są spisane i obowiązują, tak zwane "branżowe konwencje kolektywne", w których - ramowo - są ujęte prawa pracodawcy i pracownika...
      Na przykład: widełki minimalnych/maksymalnych płac na danym stanowisku, kiedy i na jakich warunkach pracodawca może zwolnić pracownika, jakie są obowiązki pracownika wobec pracodawcy (oprócz pracy), jakie są obowiązki pracodawcy wobec pracownika (oprócz wynagrodzenia) i to gra unisono... - przykład: zatrudnia się ktoś spełniający warunki oferty... pracodawca chciałby go zatrudnić za jak najmniejszą stawkę a tu doopa bo konwencja określa w jakiej grupie i za ile, zgodnie z doświadczeniem i stażem... i na pytanie: ile by chciał zarabiać, może odpowiedzieć: zgodnie z konwencją...
      W twoim sposobie widać chciejstwo, żeby absolutnie wszyscy potrafili bezbłędnie wynegocjować równoważną umowę, taką żeby nie obudzić się z paluchem w nocniku - niestety, znakomita większość tego nie potrafi... Przykład: wystarczy, że w takiej umowie zabraknie akapitu o indeksacji i zatrudniający się, zapieprza przez cały okres zatrudnienia na niezmieniającej się stawce...
      Przemyśl jeszcze raz swój pomysł!
      PeeS - tylko nie mów, że kandydat może sobie wynająć adwokata do spisania tej umowy cywilno-prawnej...
      • karkowiak2plus Re: Paradoks czy paradoks? 01.05.14, 17:48
        Ja dziś spoglądam z perspektywy pracodawcy ,więc z obu stron mam jakieś obserwacje.
        Masz rację......przebija się z mojego wątku chciejstwo,ale jest to chciejstwo poparte doświadczeniem i świadomością bezsensu polskich rozwiązań.Gdybyś mógł postrzegać świat pracowniczy pzez pryzmat ofiary przepisów to inaczej byś pisał. Pieniądze w obecnym systemie to nie wszystko.Wszystkim one będą dopiero wtedy gdy zmienią się przepisy.Koszty pracy są rozdmuchiwane właśnie przepisami. Pracownik ma dostać to. Pracownik ma dostać tamto. Pracownika należy zbadać. Pracownika należy przeszkolić.Pracownikowi należy prowadzić kartoteki godzin,nadgodzin,urlopów,urlopów na żądanie.Dać mu buty z certyfikatem.Napoić,nakarmić. Jeszcze trochę a trzeba będzie mu potrzymać podczas siusiania.
        To wszystko rodzi kalekie społeczeństwo niedorajdów życiowych.
        A związki zawodowe to banda głupków żerujących na cudzej krzywdzie.
        I właśnie dlatego dyma się u nas ludzi .
        A jeśli chodzi o adwokata,to nie wydaje mi się by był potrzebny do spisania umowy na kopanie rowów przy pomocy łopaty. Operator łopaty potrafi wynegocjować umowę na jej obsługę. W znacznie cięższych sprawach ingerencja adwokata może okazać się nieodzowna.
        • ka_p_pa Re: Paradoks czy paradoks? 01.05.14, 19:13
          >.Gdybyś mógł po
          > strzegać świat pracowniczy pzez pryzmat ofiary przepisów to inaczej byś pisał.
          >Koszty pracy są rozdmuchiwane właśnie przepisami. Praco
          > wnik ma dostać to. Pracownik ma dostać tamto. Pracownika należy zbadać. Pracown
          > ika należy przeszkolić.Pracownikowi należy prowadzić kartoteki godzin,nadgodzin
          > ,urlopów,urlopów na żądanie.Dać mu buty z certyfikatem.Napoić,nakarmić.

          To wszystko, ale też i inne przepisy kodeksu pracy są cwano i chytrze sformułowane w interesie pracodawcy. Gdyby nie one, będąc pracodawcą, utonął byś w morzu pozwów o odszkodowania.

          • karkowiak2plus Re: Paradoks czy paradoks? 01.05.14, 23:19
            Przesadzasz.
            Pracownik powinien stawić się do pracy gruntownie przygotowany,wyszkolony,przeszkolony i napity( bynajmniej nie alkoholem).
            Nie potrzebuje on niańki.
            Po to się kogoś wynajmuje do pracy by tyrał,a nie przy nim tyrano.
            • ka_p_pa Re: Paradoks czy paradoks? 01.05.14, 23:36
              I znów chciejstwo. Pracownik gruntownie przygotowany,wyszkolony, przeszkolony i napity to dobro rzadkie, a o takiego warto zadbać. Taki pracownik kosztuje, a jak wnioskuję po poprzednich postach, szukasz raczej łopaciarza. Umów się z nim na umowę o dzieło i przestań labidzić. Wykopie ten rów i rozstaniecie się bez żalu i dodatkowych kosztów.
              • karkowiak2plus Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 01:34
                Tylko ,że ja swoje chciejstwo wdrożyłem częściowo w życie. Po długich i żmudnych negocjacjach przekonałem część personelu do założenia własnej działalności gospodarczej i dzięki temu obie strony odniosły wymierne korzyści.
                I bynajmniej nie dotyczy to łopatowych,tylko wysoce wyspecjalizowanych profesjonalistów dziedzin technicznych.To są goście posiadający uprawnienia UDT i SEP. To nie w kij dmuchał.
                W ciągu ostatnich trzynastu miesięcy żaden z samozatrudniających się nie chorował.
                Każdy z nich przyniósł do domu znacznie więcej pieniędzy niźli wcześniej z etatu. Ja nie muszę płodzić dla nich nikomu niepotrzebnej dokumentacji,tylko sprawdzam,czy wystawiona faktura pokrywa się z rzeczywiście wykonaną pracą.Uwierz mi,że obie strony są z tego zadowolone.
                Same korzyści. Wypracowany przez nas system nie ma dziur. Jest jasny i klarowny.
                A dbałość o takiego pracownika objawia się tylko na niwie finansowej. Każdy z nich wie najlepiej jak spożytkować ciężko zarobione pieniądze.

                ps.
                Tym razem nie wysnułeś właściwego wniosku.
                • opornik4 Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 06:36
                  Powiem tak - dziki kapitalizm. Niczym się nie różni od niewolnictwa.
                  Zarobki może są i nieco większe, ale.. wypadki chodzą po ludziach.
                  Poza tym - z czegoś trzeba utrzymać obecnych emerytów i inne osoby niezdolne do pracy.

                  Ja jednak sobie bardziej cenię życie w Niemczech, gdzie wszyscy mamy odpowiednie ubezpieczenia i zabezpieczenia na "w razie czego".
                  • karkowiak2plus Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 10:05
                    opornik4 napisała:

                    > Powiem tak - dziki kapitalizm. Niczym się nie różni od niewolnictwa.

                    W zasadzie tak. Z tą drobną różnicą,że w niewolnictwie z pracy niewolnika utrzymywał się pan i jego rodzina. Dziś na barkach pracownika dźwigany jest znacznie większy ciężar. Współczesny pracownik musi walczyć z globalnym ociepleniem nawet.

                    > Zarobki może są i nieco większe, ale.. wypadki chodzą po ludziach.

                    Tak chodzą. I w razie wypadku wszyscy mają jednakowe prawa. Bo wszyscy są na jednakowym ubezpieczeniu.
                    Uważasz,że przedsiębiorca ma mieć gorzej?

                    > Poza tym - z czegoś trzeba utrzymać obecnych emerytów i inne osoby niezdolne do
                    > pracy.

                    Trujesz Panienko. Oczywiście ,że trzeba. Ale pod tym płaszczykiem nie można ukrywać wszystkiego innego.
                    >
                    > Ja jednak sobie bardziej cenię życie w Niemczech, gdzie wszyscy mamy odpowiedni
                    > e ubezpieczenia i zabezpieczenia na "w razie czego".

                    Widocznie Niemcy są bardziej etyczni od Polaków,co w złym świetle stawia naszą edukację,która wpajała nam dyrdymały o ich bezecności.

                    W Niemczech stawia się na przedsiębiorczość. Sprzyja się biznesowi.
                    A jak się krowę nakarmi,to i wydoić ją można ku jej uciesze.
                    U nas krowę się tylko doi. Pastwisko jest zasrane,jałowe,woda mętna,a weterynarz pijany.....
                • ka_p_pa Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 13:49
                  Uprawnienia SEP czy UDT to żadne halo, małpa po jednodniowym opłaconym kursie przyniesie takie w pyszczku, a rozwiązanie jakie zastosowałeś nie jest żadnym stosunkiem pracy, ale systemem podwykonawców. Pracownik tak "zatrudniony" nie podlega ani dyscyplinie pracy, ani nie możesz wymagać od niego lojalności.
                  Nie wiem co takiego robisz, ale np w przetargach masz niską wiarygodnośc, bo nie zatrudniasz pracowników, nie dysponujesz odpowiednimi mocami. Przerzucasz faktury i tyle. W dowolnym sprzyjającym momencie podwykonawca dogada się z inwestorem, bo to podwykonawca ma wiedzę, umiejętności, środki do wykonania zlecenia.
                  • karkowiak2plus Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 14:28
                    ka_p_pa napisał:

                    > Uprawnienia SEP czy UDT to żadne halo, małpa po jednodniowym opłaconym kursie p
                    > rzyniesie takie w pyszczku,


                    Być może ,że tak,ale w takim przypadku kurs tańca ma większą moc,gdyż po kursie tańca każdy coś zatańczy. Uprawnienia SEP czy UDT to nie wkij dmuchał. Szydło szybko wyjdzie z worka,czy ktoś ma dwie lewe ręce i siano w głowie.

                    a rozwiązanie jakie zastosowałeś nie jest żadnym st
                    > osunkiem pracy

                    W rzeczy samej nie jest,bo i taki był zamysł,by nie bawić się w Kodeks Pracy i związane z tym dyrdymały równoważnego systemu pracy,nadgodzin,nadsrodzin i inszych dupereli.

                    , ale systemem podwykonawców. Pracownik tak "zatrudniony" nie pod
                    > lega ani dyscyplinie pracy,

                    Na baczność ich nie ustawiam. Określam zadania i cały czas mam nad wszystkim pieczę.

                    ani nie możesz wymagać od niego lojalności.

                    I tu Cię mam.....haha. Nie muszę wymagać,ale odczuwam ową lojalność na każdym kroku.

                    > Nie wiem co takiego robisz, ale np w przetargach masz niską wiarygodnośc, bo ni
                    > e zatrudniasz pracowników, nie dysponujesz odpowiednimi mocami.

                    O przetargach nie gadajmy,bo po co się denerwować. To jeden wielki ku...dołek z lewymi kontrofertami,łapówkami,rasowaniem wiarygodności.


                    Przerzucasz fak
                    > tury i tyle.

                    Z boku może to tak wyglądać.

                    W dowolnym sprzyjającym momencie podwykonawca dogada się z inwesto
                    > rem, bo to podwykonawca ma wiedzę, umiejętności, środki do wykonania zlecenia.

                    Nie trzęsę porami w tej kwestii. Oczywiście jest to teoretycznie możliwe,jednakże znakomitą część zleceń dotyczy mnie,gdyż to ja jestem inwestorem.
                    Ale odbiegliśmy od tematu.....
                    Najważniejsze w tym wszystkim są oszczędności na nikomu niepotrzebnej pracy biurowej i profity związane z wielkością obciążeń fiskalnych. Nie twierdzę,że w każdym przypadku się to opłaca,ale u mnie doskonale się to przyjęło.
    • opornik4 Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 06:48
      Bezrobocie i zatrudnienie niepełne bądź dorywcze należą do obrazu biedy we współczesnym świecie. Mówił o tym przewodniczący Papieskiej Rady „Iustitia et Pax” podczas międzynarodowej konferencji zorganizowanej w Rzymie wspólnie z Międzynarodową Organizacją Pracy oraz grupą instytucji pozarządowych o inspiracji katolickiej. Odbyła się ona pod hasłem: „Godna praca, sprawiedliwość społeczna i wykorzenienie globalnego ubóstwa”.

      Na poparcie swego postulatu pochodzący z Ghany purpurat przypomniał papieską diagnozę obecnego kryzysu gospodarczego. Franciszek wielokrotnie wskazywał bowiem, że jest to wynik postawienia pieniądza w centrum działalności ekonomicznej. W pewnym sensie komentarzem do tego może być dzisiejszy tweet Ojca Świętego, który prosi wszystkich rządzących, „aby nie zapominali o dwóch rzeczach: godności ludzkiej i dobru wspólnym”.


      Tekst pochodzi ze strony pl.radiovaticana.va/news/2014/05/01/1_maja_w_watykanie:_kard._turkson_o_potrzebie_zapewnienia_godnej_pracy/pol-795552
      strony Radia Watykańskiego


      • karkowiak2plus Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 09:50
        I tu mnie szlag trafia niemożebnie. Purpuraci niewspółmiernie wiele konsumują w stosunku do tego co dokładają do wspólnego dobrodziejstwa. To oni stali przez wieki na straży porządku feudalnego pilnując skrzętnie by chłop był do ziemi przywiązany nierozerwalnymi pętami świętopietrza,dziesięciny i tacy. Ich wypielęgnowane pedofilskie dłonie nie skalały się żadną pracą,a to co wyczyniają z ambon nie podwyższa w żadnej mierze PKB.
        • opornik4 Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 21:48
          > I tu mnie szlag trafia niemożebnie. Purpuraci niewspółmiernie wiele konsumują w
          > stosunku do tego co dokładają do wspólnego dobrodziejstwa.

          Zależy, którzy purpuraci - jedni konsumują, inni nie.
          Jedni mają sporo kasy - w krajch gdzie są wypłacane pensje, przede wszystkim: Watykan, Niemcy, Austria - a w innych państwach utrzymują się z datków osób wierzących.
          Poza tym - nie skonsumują więcej niż mogą, a swojego stanu materialnego na drugi świat nie zabiorą.
          Poza tym - co najmniej od św.Jana Pawła II (wcześniejszych papieży nie znam) papież swoje prywatne środki przeznacza na różnego typu dotacje, sam żyje bardzo skromnie.

          >To oni stali przez
          > wieki na straży porządku feudalnego pilnując skrzętnie by chłop był do ziemi pr
          > zywiązany nierozerwalnymi pętami świętopietrza,dziesięciny i tacy.

          Rozmawiamy o czasach współczesnych, na omówienie feudalizmu trzeba by było poświęcić zbyt dużo czasu i miejsca.
          Nadmienię tylko, że przywiązanie chłopa do ziemi nie polegało na uiszczaniu: świętopietrza,dziesięciny i tacy.
          Pozwolę sobie zauważyć, że katolicka nauka społeczna zawsze troszczyła się o los człowieka, który "na cudzym pracował".
          Polecam "Dokumenty Nauki Społecznej Kościoła" - Encyklika "O kwestii robotniczej" (Rerum novarum) nic nie straciła na swojej aktualności.

          Co do pracy księży i hierarchów - bywa z tym różnie, ale w zdecydowanej większości pracują oni nie mniej niż wykształcone osoby świeckie.
          • kolter_mr Re: Paradoks czy paradoks? 02.05.14, 22:57
            opornik4 napisała:

            > > I tu mnie szlag trafia niemożebnie. Purpuraci niewspółmiernie wiele konsu
            > mują w
            > > stosunku do tego co dokładają do wspólnego dobrodziejstwa.
            >
            > Zależy, którzy purpuraci - jedni konsumują, inni nie.
            > Jedni mają sporo kasy - w krajch gdzie są wypłacane pensje, przede wszystkim: Watykan, Niemcy, Austria - a w innych państwach utrzymują się z datków osób wierzących.

            Sie wzruszyłem nad ich hojnością :))

            " Biskup Limburga zbudował sobie rezydencję za 31 mln euro."

            > Poza tym - co najmniej od św.Jana Pawła II (wcześniejszych papieży nie znam) papież swoje prywatne środki przeznacza na różnego typu dotacje, sam żyje bardzo skromnie.

            Bo tak wam opowiadają z ambon ??
          • karkowiak2plus Re: Paradoks czy paradoks? 03.05.14, 02:25
            opornik4 napisała:


            > Zależy, którzy purpuraci - jedni konsumują, inni nie.

            Bujda na rowerach. Podobnymi fikcjami karmił Tusk na początku swojego pontyfikatu,a potem chulaj dusza piekła nie ma.

            > Jedni mają sporo kasy - w krajch gdzie są wypłacane pensje, przede wszystkim: W
            > atykan, Niemcy, Austria - a w innych państwach utrzymują się z datków osób wier
            > zących.

            Wszędzie utrzymują się z datków.

            > Poza tym - nie skonsumują więcej niż mogą, a swojego stanu materialnego na drug
            > i świat nie zabiorą.

            Nikt niczego na drugi świat nie zabiera.Nikt.


            > Rozmawiamy o czasach współczesnych, na omówienie feudalizmu trzeba by było pośw
            > ięcić zbyt dużo czasu i miejsca.
            > Nadmienię tylko, że przywiązanie chłopa do ziemi nie polegało na uiszczaniu: św
            > iętopietrza,dziesięciny i tacy.
            > Pozwolę sobie zauważyć, że katolicka nauka społeczna zawsze troszczyła się o lo
            > s człowieka, który "na cudzym pracował".
            > Polecam "Dokumenty Nauki Społecznej Kościoła" - Encyklika "O kwestii robotnicze
            > j" (Rerum novarum) nic nie straciła na swojej aktualności.
            >
            > Co do pracy księży i hierarchów - bywa z tym różnie, ale w zdecydowanej większo
            > ści pracują oni nie mniej niż wykształcone osoby świeckie.

            O konkrety poproszę. Jeśli zaliczasz im występy w kościołach,na cmentarzach i procesjach,to pracują mniej więcej tyle co prowincjonalny aktor.
            • narfi Re: Paradoks czy paradoks? 03.05.14, 12:34
              Jest to nastepny temat, w ktorym juz wszystko zostalo powiedziane, pozostaje jedynie cytowac tych, ktorych wspolczesne koltunstwo dawno zapomnialo, albo, bardziej prawdopodobne, nigdy nie poznalo.
              Tu kilka cytatow z Boya-Zelenskiego:

              "Kler, który, uporawszy się z 'heretykami' położył w dawnej Polsce rękę na wszystkim, przyczynił się do pogrążenia narodu w owej straszliwej ciemnocie, w jakiej tkwiliśmy przez cały wiek siedemnasty i trzy czwarte ośmnastego, wówczas gdy inne narody spełniały największą pracę myśli. "

              "Ilekroć chodzi o usprawiedliwienie kleru, zawsze wysuwa się straszaka Bolszewii, od której kler ma być obroną. Ale ten przykład ma dwa oblicza. Przecież właśnie w Rosji było morze ciemnoty i nad nim – tryumfujący pop. To powinno dać do myślenia. "

              "Niewątpliwie, biorąc zewnętrznie, Polska jest klerykalna. Kina ani dansingu nie otworzy nikt bez święconej wody. "

              Tak, ze nie trzeba cofac sie do sredniowiecza i feudalizmu aby dostrzec wlasciwa perspektywe.

              Kon jaki jest kazdy widzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka