Dodaj do ulubionych

problem mieszkaniowy

12.02.17, 20:51
Mam problem... 2 lata wyszłam za mąż i od tego czasu mieszkamy u mnie z rodzicami w domu jednorodzinnym, w jednym pokoju na wsi. Mąż na początku upierał się na mieszkanie w bloku. Stanęło na tym, że pomieszkamy rok u mnie a potem przeniesiemy się do miasta. Jak przyszło co do czego powiedziałam, że źle będę się czuła w bloku, że będę tam nieszczęśliwa. Mąż mnie bardzo kocha i zgodził się na to, żebyśmy wybudowali dom (to było moje marzenie) obok mojego rodzinnego domu w którym aktualnie mieszkamy. Mieszkam na uboczu. 13 km od miasta w którym pracuje i w którym mieliśmy zamieszkać (nie mam prawo jady, meczę się dojazdami autobusem), mamy najbliższych przyjaciół i matkę męża. Po drodze zdarzyły się różne perypetie które zniechęciły mnie do budowy (podział nieudolny działki, papierkowe sprawy które ciągną się w nieskończoność, nadopiekuńczość mojej matki, nieporozumienia między moim mężem a moim bratem i poniekąd szarpanie się z mężem, raz chciał dom raz nie). Na chwile obecna mam prawie skończony plan domu, ścięte drzewa pod budowę przez mojego ojca i rozgrzebana papirologie. Przed nami dobre 2-3 lata budowy. Jestem zrozpaczona. Nie wiem co robić. Czuje jakby mąż podeptał moje marzenia o domie. Żeby nie było rozumiem i jego ze źle się czuje u mnie. Teraz sama nie wiem co chcę. Z jednej strony fajnie było by zamieszkać w mieście i pozbyć się kłopotliwego dojazdu, nie martwić się o to czy jest ciepło w domu i mieć przyjaciół pod ręką. Z drugiej strony dom to dom. Działka na której można odpocząć. Gdyby były dzieci miałabym opiekę pod ręką – moją mamę. Gdybym mieszkała w mieście moja teściową raczej nie chciałaby się opiekować dziećmi. Obok ma budować się mój brat z narzeczoną. Widzę ze ojciec się ucieszyła i wkłada dużo pracy w to żeby nam pomoc - nie chce go zawieść. Musiałam komuś o tym powiedzieć bo czuje ze jestem na skraju załamania nerwowego.
Obserwuj wątek
    • m.c.hrabia Re: problem mieszkaniowy 13.02.17, 14:55
      cholera , się poryczałem , czytając.
    • snajper55 Re: problem mieszkaniowy 13.02.17, 19:34
      Według mnie budowa domu koło rodziców nie ma sensu. Z tego co piszesz wynika, że twoje małżeństwo nie przetrwa budowy, więc po co samotnej kobiecie dom? Przecież możesz mieszkać z rodzicami i niańczyć dzieci brata. A mąż znajdzie sobie kobietę, dla której on będzie najważniejszy a nie rodzice i brat i będzie z nią szczęśliwy.

      S.
      • dunajec1 Re: problem mieszkaniowy 14.02.17, 00:21
        Currrffffaaaa, snajper, otoz to, tak mialem do czasu jak nie wyjechalem .
    • yoma Re: problem mieszkaniowy 14.02.17, 08:58
      >Gdyby były dzieci miałabym opiekę pod ręką – moją mamę.

      Może raczej poproś mamę, żeby ci urodziła braciszka lub siostrzyczkę?
    • seth.destructor Re: problem mieszkaniowy 26.02.17, 02:47
      Widać, że ci bardziej zależy na mieszkaniu przy mamie, tacie i bracie, niż na mężu. Weź odetnij pępowinę albo się rozwiedź, bo krzywdę wyrządzasz wielką mężowi, który musi zaspokajać twoje potrzeby, widząc, że jest tak mało ważny, a jego zdanie jest ignorowane i musi się zgadzać na twoje kaprysy, bo ty go terroryzujesz tym, że będziesz nieszczęśliwa i co tam jeszcze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka