Dodaj do ulubionych

Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj!

IP: *.tele2.pl 19.01.05, 12:39
Wiem, ze temat brzmi agresywnie, ale to po to zeby sprowokowac dyskusje.
Zastanawiam sie ostatnio jakie sa podstawowe funkcje panstwa i czy nasze
panstwo sie z nich wywiazuje. Moim zdaniem nie!!!
RP jest zbyt biedna, zeby udawac panstwo opiekuncze - socjalne. Zgadzam sie z
opinia, ze solidarnosc spoleczna nakazuje zajmowac sie jednostkami slabszymi
ale moim zdaniem nie moze sie to odbywac kosztem sprawnych i dobrych
jednostek, ktorym odbiera sie mozliwosci rozwoju. Patrz - sluzba zdrowia,
edukacja, transport, administracja, ubezpieczenia spoleczne. W Polsce to
wszystko jest fikcja. Wsrod mlodziezy panuje najwyzsze bezrobocie 38%, a
jednoczesnie Panstwo za podatki bogatych finansuje biede - nie walczy z nia a
utrzymuje. Nie ma prawie zadnych zachet do aktywnosci- natomiast roznego
rodzaju dodatkow i zasilkow multum.
Jezeli chcemy zyc w dobrobycie musimy przestac marnotrawic pieniadze z
naszych podatkow i zaczac inwestowac je w infrastrukture i przedsiebiorczosc.
I pare liczb
Wydatki budzetu w 2004 r.
rolnictwo - 31 mld zl. ( Dotacja do Krus, ARiMR, AWRSP, Kredyry
preferencyjne )
Gornictwo - 17 mld zl ( restrukturyzacja!!!!)
PKP - ( 4,3 mld zl Dotacja oraz wzrost zadluzenia grupy PKP )
Obserwuj wątek
    • bartoo Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj 20.01.05, 09:06
      Teoretycznie tak.
      Ale przyglądając się temu z bliska, stwierdziłem, że dużo gorzej by było w
      kraju, gdyby 5 czy 10 mln rolników przyjechało do miast szukac pracy.
      Można by też rozwiązać KRUS, ZUS czy ARiMR ale przybyłoby klikadziesiąt tys.
      ludzi bez utrzymania. Sceny działyby się dantejskie.

      Mnie drażni inny problem: mianowicie coraz częściej spotykam byłych wojskowych,
      wcześniejszych emerytów czy rencistów jak normalnie pracują. Przy 3 mln
      bezrobotnych powinno być to wręcz zakazane. Połowa moich znajomych albo ma
      problemy ze znalezieniem pracy albo pracują prawie za darmo. A ci wspomniani
      wcześniej, nie dość, że mają już jakiś grosz, to czasami całkiem niezły (vide:
      emerytury mundurowe).
      • Gość: Przedsiebiorca Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj IP: *.tele2.pl 20.01.05, 11:05
        Zgadzam sie z Toba, wymieniles kolejna grupe spoleczna ktora pasozytuje na
        naszych podatkach.
        Poza tym uwazam, ze dla dobrobytu w kraju wazne sa tylko te miejsca pracy ktore
        produkuja PKB, a wieloletnie oszczednosci na infrastrukturze, wsciekle wysokie
        koszta pracy i zabijanie aktywnosci spolecznej zasilkami i dotacjami doprowadza
        do zwiekszania sie bezrobocia.
        A jesli chodzi o pozamerytoryczne argumenty to po prostu szlag mnie trafia jak
        slysze, ze sie komus "nalezy".
        Wczoraj ogladalem program, w ktorym obrazony rolnik powiedzial, ze skoro tak
        dlugo musi czekac na doplaty to w przyszlym roku juz o nie nie wystapi!!!!!!!
        • czuk1 Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj 20.01.05, 13:07
          Podpisuję sie oboma rekoma pod tytułem wątku.
          doswiadczony zawodowo ekonomista m
          PS. Kiedy - do czorta skończa sie - rządy zwiazkow zawodowych. Przciez mamy
          gospodarke rynkowa. Jeśli te niezaradne życiowo (ale pojedyńcze) jednostki z
          w/w grup zawodowych nie potrafia znaleźć utrzyamnia z innej pracy, to dopiero
          wtedy mogły by korzystać z pomocy spolecznej państwa. Tak jak to jest w całym
          spoleczeństwa. A tak, obecnie, to sa to święte krowy w naszym społeczeństwie.
          I nic dziwnego, że brakuje w budżecie na oświate i ochrone zdrowia. m
    • Gość: Toni Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:36
      Moze i jest racji trochu w tym, ale Górnictwo już przestało być nierentowne,
      przynosi teraz zysk a zapotrzebowanie na węgiel jest coraz większe , zaczynają
      znów być otwierane szkoły górnicze no i przyjęcia na kopalnie są tak wiec bez
      przesady !! Ja oczywiście pisze o górnictwie o mój Ojciec robi i wiem co się
      tam dzieje, no ale drażnią mnie tacy ludzie co niemają wogóle pojęcia i tylko
      jęzorem potrafią głupoty gadać ,dowiedz się najpierw jaka jest prawda !! co do
      rolników i kolejarzy niemma zdania bo niewiem jak jest i się niewypowiadam !!
      Wypowiedział się tu tez kolego co napisał o emerytach !! myślę że tu tkwi duzy
      problem !! rozumiem tez emerytów ze w wieku powiedzmy 50-60 lat niemają co ze
      sobą zrobić i ta praca to jedynie zabicie czasu ale to nie te czasy i pora !!
      teraz szkodza tylko , ja obecnie szukam pracy jeżdze jeżdze i niezabardzo , a
      widzialem(pracowałem w paru) juz w zakladach pracy (szczególnie prywatbych)
      emeryci to przeważnie 30-50% pracowników w zakładzie i to jest niefair !!
      powinien być przynajmniej na ten czas wprowadzony zakaz zatrudniania emerytów
      i rencistów.
      Pozdrawiam
      • Gość: student Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj IP: *.crowley.pl 20.01.05, 23:23
        prawda jest taka, ze gornictwo przezywa chwilowy boom - raz ze ropa poszla w
        gore, wiec automatycznie winduje inne paliwa kopalne. ale to sie nie utrzyma
        wiecznie, w koncu ceny paliw kopalnych znowu sie obniza.
        drugi powod, dla ktorego wegiel stal sie oplacalny - nagly rozwoj gospadrki
        chinskiej spowodowal, ze szukaja oni paliwa co by ten rozwoj zasilil. wegiel (a
        wlasciwie koks) potrzebny im do celow hutniczo-metalurgicznych, ale i to sie
        kiedys skonczy. Chiny w koncu sie pobuduja i rynek zniknie. a z tego co wiem
        wysilki gospodarki Panstwa Srodka nie zmierzaja w kierunku paliwozernego
        przemyslu ciezkiego wymagajacego wegla caly czas, wiec to jest znowu tylko
        przejsciowa hossa a nie staly rynek zbytu.

        nie opieralbym rozwoju calego sektora na tym, ze teraz jest dobrze. prawda jest
        taka, ze ci co sie teraz szkola na gornikow za pare lat beda mieli dokladnie
        taka sytuacje, jaka byla rok, dwa lata temu. obnizenie zatrudnienia w
        kopalniach, stawiajac na specjalistow i nowe technologie, to wydaje sie byc
        wyjsciem dla sektora. no, chyba ze panstwo ma zamiar utrzymywac ich z naszych
        portfeli do konca swiata i o jeden dzien dluzej... jak to sie mowi

        (odnosnie owych nowych technologii paliwowych - slyszalem ze istnieje jakas
        metoda kompresji/czy jak to tam nazwac/ wegla w taki sposob, ze uzyskana w ten
        sposob energia jest kilkukrotnie wieksza niz tradycyjne spalanie. ktos wie moze
        cos wiecej na ten temat? )
    • Gość: Przedsiebiorca Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj IP: *.tele2.pl 21.01.05, 16:50
      OK, to moze troche z innej beczki-
      Nie chodzi mi o to, ze zazdroszcze gornikom.
      Chodzi mi o to ile miejsc pracy uratowalo wydanie 17 mld zl na restrukturyzacje
      gornictwa?? O ile poprawilo jakos zycia Polakow?? Moim zdaniem wcale.
      A teraz policzmy
      Budowa 1 km Autostrady kosztuje okolo 5 mln Euro - tj 20 mln zl
      17 mld/20 mln - 850 km Autostrady - ile osob znajdzie prace przy ich budowie??
      Ile osob znajdzie prace przy ich obsludze??
      Ile osob znajdzie prace bo bedzie moglo w 40 min dojechac do pracy 100 km??
      O ile wzrosnie konkurencyjnosc Polskich firm??
      O ile wzrosnie bezpieczenstwo ruchu drogowego w Polsce?
      Ten przyklad pokazuje, ze pieniadze podatnika zainwestowane w infrasturkture
      moga dac lepsze efekty, moga stworzyc nowe-zdrowe miejsca pracy,
      Czasami lekarz musi podjac decyzje o odlaczeniu 80 latka od respiratora jezeli
      nie ma szans na uratowanie zeby podlaczyc przywiezione z wypadku dziecko. I o
      to mi chodzi - nasz budzet jest ciagle zbyt pusty zeby inwestowac tylko w
      dziedziny ktore nie wytwarzaja PKB.
      • sioma1 Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj 21.01.05, 22:17
        Ja jeszcze pracuję w górnictwie, choć emertura tuż, tuż. Zostawiłem tam pond 30
        lat mojego życia. Przeszedłem przez stanowiska robotnicze po dozór górniczy.
        Muszę niestety przyznać moim przedmówcą rację,górnictwo to studnia bez dna.
        Będzie tak zawsze poki kopalniami rzadzić będą dyrektorzy nie mający pojęcia o
        ekonomice. Gros tych panów to mgr.inżynierowie eksploatacji kopalń. To
        znakomici fachowcy ale żadni manadżerowie. Komuna właśnie tutaj trzyma się
        dzielnie. W państwowych molochach najłatwiej zmarnotrawić wielkie pieniądze,
        więc wydaje się je na lewo i prawo. Na pozór wygląda to wzorowo, Są przetargi
        na roboty i materiały, ale dziwnym zbiegiem okoliczności wygrywają je wciąż te
        same firmy, choć wiem że wiele ofert jest dużo korzystniejszych. Częstym
        wynikiem takich właśnie praktyk jest marnotrawstwo, skutkiem czego mnóstwo tych
        niby nowości po niedługim czasie eksploatacji ulega uszkodzeniu czy
        zniszczeniu. Inny przykład, komputeryzacja. Są one wszędzie, na kopalniach ich
        też nie brakuje. Ale co z tego, skoro miały one wspomóc pracę administracji czy
        w dużej części ich zastąpić, spowodowały przerost zatrudnienia w tym pionie.Dla
        mnie to niezrozumiałe, ale tak się stało. Najśmieszniejsze jest jeszcze to że
        gros tych pracowników " musi " dorabiać w soboty / widocznie nie wyrabiają w
        tygodniu mimo technologicznej pomocy /a w górnictwie sobota i niedziela czy
        inne święto to 100% dodatek do pensji. Teraz jest boom na koks i ma trwać
        jakieś 8 lat i to jest przyczynek do tego aby wyrwać coś dla ludzi, jak
        przechwalają się Zw. Zawodowe. Dla nich to niby credo i cel działania. Ale to
        najbardziej wsteczne organizacje jesli chodzi o górnictwo. To największe
        darmozjady. Jest ich przeważnie z 10,11 na jednej kopalni. Oprócz
        przewodniczących mają na oddelegowaniu po kilku członków, płaconych z kasy
        kopalnianej/ delegacje+diety/. Robotnik oddelegowany do "wykonywania czynności
        związkowych" wychodzi płacowo jak nadsztygar?dozór górniczy wyższy/. Trzeba
        zatem rękoma i nogami trzymać się tej "fuchy" bo takiej kasy nigdy normalnie
        nie zarobi. Najgorsze w tym wszystkim jest zależność dyrektora od szefa
        najsilniejszego związku. To żenujące jak dyrektor zbiera cięgi od swego dawnego
        podwładnego/ nierzadko człowieka bez wykształcenia/.
        Nikomu tutaj nie zależy aby kopalnie były normalnymi przedsiębiorstwami, gdzie
        ekonomia jest podstawą jego działania. O ekonomice się mówi jak trzeba
        zaoszczędzić kilka złotych, a miliony się marnotrawi.
        Nie daj Boże odezwać się o prywatyzacji kopalń. Wtedy już po Tobie, bo wiadomo
        kto straci. O zyskach nikt tutaj nie mówi.
        • pewien_student Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj 22.01.05, 13:20
          ta wypowiedz sobie wydrukuje - przyda sie na przyszle watki
      • Gość: corgan to teraz może ja IP: *.zigzag.pl 23.01.05, 15:20
        > Chodzi mi o to ile miejsc pracy uratowalo wydanie 17 mld zl na
        > restrukturyzacje gornictwa?? O ile poprawilo jakos zycia Polakow?? Moim
        > zdaniem wcale.

        To jest drażliwy temat. Z jednej strony duże bezrobocie to bankructwo sklepów i
        wielu firm utrzymuujacych się ze świadczenia usług i produktów dla ludzi,
        większa przestępczość, brak stabilizacji, duża zapadalność na choroby
        psychiczne, nerwowe i wieńcowe (górnicy nie dożywają sędziwego wieku) a to też
        kosztuje państwową służbę zdrowia. Z drugiej - kopalnie to kolosalne dotacje do
        eksportu, brak motywacji do poprawy wydajności, to mafia handlująca długami,
        wszystkim czym się da i żerująca na kopalniach. Z trzeciej strony - żadne
        szwaczki łodzkie ani ludzie z PGRow podczas likwidacji ich miejsc pracy nie
        dostali od panstwa ani grosza.

        Nie bardzo interesuje mnie to co robią i myslą politycy. Bardziej to co mysla
        zwykli obywatele. Wydaje mi się ze wśróda nas zwykłych płatników tolerancja dla
        dalszego ładowania kasy w kolejne świnki-skarbonki (rolnictwo, PKP, służba
        zdrowia, kopalnie czy ostatnio - pakiety socjalne energetyki) w ktore można
        władowac niesamowitą kasę i jedyne co zrobić potem to rozbić powoli zaczyna się
        wyczerpywać, że ludzie zaczynają w końcu wymagać czegoś od tych co kase
        dostali. Przykłady z ostatnich dni - PKP fałszuje dane o pasażerach (tu zaniża,
        tam zawyża), zeby dostac więcej dotacji, a zostawia pociągi ktorych jedynymi
        pasażerami są... sami kolejarze którzy jeżdża sobie nimi do pracy. O mafii
        ktora wzięła sobie na tapetę handel długami już mówiłem. Wg. służby zdrowia w
        Polsce mieszka 50 mln obywateli, bo oni tez nie są bez grzechu i jakieś dotacje
        wyłudzają.

        Tak więc nie wiem czy 17 mld złotych wrzucone w górnictwo to dobry interes czy
        nie. Nie mam jednoznacznej odpowiedzi.

        > Budowa 1 km Autostrady kosztuje okolo 5 mln Euro - tj 20 mln zl
        > 17 mld/20 mln - 850 km Autostrady - ile osob znajdzie prace przy ich budowie??

        Pewnie sporo, ale budowy autostrad kiedyś się skończą.

        Nie neguje, ze autostrady są potrzebne, ale przeceniasz ich znaczenie.
        Autostrady to teraz jak mgr przed nazwiskiem - po prostu wypada mieć aby się
        lepiej "sprzedać". Z tym generowaniem miejsc pracy to też bym się wstrzymał.
        Jak to się dzieje, ze Szczecin jako JEDYNE miasto w Polsce mające od ZAWSZE
        połączenie autostradowe z resztą świata nie jest tygrysem gospodarczym Polski?

        > Ile osob znajdzie prace przy ich obsludze??
        Mozna założyć że kierowcy jadący trasami krajowymi nie są głodni i nie musza
        tankowac, za to jak sie przerzucą na autostrady to natychmiast będa bardziej
        głodni i chętniej będą zatrzymywac sie na zarcie i aby zatankować. Przy takim
        założeniu - zatrudnienie przy autostradach może się zwiększyć. ale póki co -
        jest tak, że pracę tracą ludzie przy krajowej DK2 oraz DK4 gdzie wzdłuż nich
        budowane sa autostrady. Czyli - tam do tyłu tu do przodu. Jak jest bilans - nie
        wiem.

        > Ile osob znajdzie prace bo bedzie moglo w 40 min dojechac do pracy 100 km??
        Autostrady będą płatne. Ktos kto mieszka 100 km od miejsca pracy będzie w
        stanie zarobić na tyle aby utrzymac się, rodzine, dom i jeszcze pokryć koszty
        dojazdu - paliwo, samochód itp. To także oznacza spadek cen nieruchomości, bo
        skoro z Łowicza do centrum Warszawy będę mógł dojechac w pół godziny to po co
        mi mieszkanie na Kabatach? Tyle ze zamiast podatki płacić w Wawie będę płacił w
        Łowiczu.

        > O ile wzrosnie bezpieczenstwo ruchu drogowego w Polsce?
        Nie wzrośnie, a może być jeszcze gorzej. Najwięcej wypadków pod Wrocławiem
        zawsze było na A4. Bo na DK8 chuopaki mogli posuwac 110, a na autostradzie -
        200 km/godz ile bozia w silniku dała. Jednym to wychodziło, innym nie. Plus
        jest taki, ze może mniej będą ginąć niewinni ludzie na ktorych wjechał jakiś
        pijany idiota 180 km/godz

        > Czasami lekarz musi podjac decyzje o odlaczeniu 80 latka od respiratora
        > jezeli nie ma szans na uratowanie zeby podlaczyc przywiezione z wypadku
        > dziecko.

        Przesadziłeś. Nie ma takich decyzji. Lekarze nie podejmuja takich sytuacji.
        Nawet eutanazja ktora jest dopuszczalna w Holandii nie dopuszcza takiej
        sytuacji.

        > I o to mi chodzi - nasz budzet jest ciagle zbyt pusty zeby
        > inwestowac tylko w dziedziny ktore nie wytwarzaja PKB.

        Czyli mamy wolność gospodarczą ale dla niektórych. Bo kto miałby ustalić ktore
        dziedziny nie wytwarzają PKB a ktore wytwarzają? Jakaś centralny urząd
        planowania? ale chyba już to przerabialiśmy za komuny...

        Coś co mi się osobiście najbardziej w Polsce nie podoba to obsrywanie wielkimi
        dotacjami wielkich koncernów zagranicznych, którzy przystawiają do głowy
        polityków "pistolet inwestycyjny" pt. "albo dajecie dotacje albo inwestujemy
        gdzie indziej". Whirpool budujac we Wrocławiu fabrykę dostał dotajce w
        przeliczeniu 20 tys euro na 1 zatrudnionego. Ja tworząc 2 miejsca pracy nie
        dostanę 40 tys euro. Wiecej - nic nie dostanę.

        Poliytków nie traktuję inaczje niż reszta społeczeństwa. Bo mamy tak samo
        beznadziejnych polityków jak lekarzy, adwokatów, prawników, menedżerów,
        nauczycieli, inzynierów i przedsiębiorców. Nie mówie o wszystkich ale o części
        na pewno.

        Nie wierzę, że odcinając "zdrowe jądro" firm i przedsiębiorców "wytwarzających
        PKB" od reszty "zgniłego" społeczeństwa - tych wszystkich górników, rencistów,
        emerytów, kolejarzy, ew. likwidacji superwrzoda III RP czyli ZUSu zapanuje
        powszechna szczęśliwość, spadnie radykalnie bezrobocie, płace ostro wzrosną a
        przedsiębiorcy uwolnieni od ww. wrzodów trysną przedsiębiorczością oraz
        innowacyjnością i postawią kilka firm w skali powiedzmy finskiej Nokii albo
        Daimlera-Cryslera.

        Ostatnio słyszałem, ze tzw nożyce płac między największymi zarobkami a
        najniższymi rozwierają sie coraz bardziej czyli Ci co mają sporo zarabiają
        jeszcze więcej a Ci co mają mało - mają relatywnie coraz mniej.

        Pytanie - czy to jest problem czy nie?

        1. Jeśli rozwarstwienie nie jest problemem to po cholerę mami się ludzi
        pierdołami w stylu "skutki wzrostu PKB będą odczuwalne dopiero w długim okresie
        czasu" albo "bezrobocie maleje jeśli wzrost PKB przekracza 5%" albo "likwidacja
        ZUS może uczynić nasz kraj bardziej konkurencyjnym". Nie mozna glupim ludkom od
        razu powiedzieć, że mają mało, będą mieć niewiele, będą mieć niskie
        renty/emerytury cokolwiek by nie robili już na zawsze, bo są głupi/biedni albo
        jedno i drugie, ze mają zapieprzac a i tak nic z tego nie będa mieć, no bo np.
        PKB musi rosnąć a nasz kraj jest cudowny bo nasza konkurencyjność
        polega "niskiej i wykształconej sile roboczej". I że mają zaakceptowac ten
        stan, ew. nagroda czeka ich w niebie jak sa wierzący. Jak nie no to trudno.

        2. Jesli postępujące rozwarstwienie jest problemem to jak ten problem rozwiązać
        albo jak zminimalizowąć jego skutki? Jak dzielić podatki aby zagwarantować
        ludziom pewne minimum socjalne nie zabijając przy tym przedsiębiorczości. Bo
        dla kogoś kto zarabia 100tys miesięcznie zarobek 90tys nie jest uszczerbkiem,
        ale dla kogoś kto zarabia 700 zł, to jak mu się zwiększy do 800 zł to jest to
        cholernie dużo.

        W Polsce takie debaty nie odbywały się do tej pory. Która opcja by zwyciężyła?
        Nie wiem... Obawiam się, że z uwagi na szlachecką-pańską mentalność wielu
        decydentów - ta pierwsza. Wygląda to z grubsza tak - kraj dzieli się na rasę
        dziedziców/szlachtę ect i rasę parobków. Szlachta jest od tego, aby
        walczyć/sprawować rządy a parobki od tego aby pracować i pomnażać wzrost PKB.
        Płaci się im niewiele, bo podatki nie pozwalają. Jak nie ma wzrostu PKB to im
        się płaci mało, bo wiadomo - trzeba zaciskac pasa. Jak jest słaby wzrost to
        trzeba ostro pracowac aby był silniejszy. Jak jest silny to trzeba jeszcze
        więcej pracować aby oszczędzać i inwestować a nie konsumować. Wydźwignięcie się
        na wyższy poziom wśród parobków byłby prawie niemożliwy cokolwiek by się nie
        stało. Wśród szlach
        • Gość: corgan Re: to teraz może ja - dokończenie IP: *.zigzag.pl 23.01.05, 15:34

          W Polsce takie debaty nie odbywały się do tej pory. Która opcja by zwyciężyła?
          Nie wiem... Obawiam się, że z uwagi na szlachecką-pańską mentalność wielu
          decydentów - ta pierwsza. Wygląda to z grubsza tak - kraj dzieli się na rasę
          dziedziców/szlachtę ect i rasę parobków. Szlachta jest od tego, aby
          walczyć/sprawować rządy a parobki od tego aby pracować i pomnażać wzrost PKB.
          Płaci się im niewiele, bo podatki nie pozwalają. Jak nie ma wzrostu PKB to im
          się płaci mało, bo wiadomo - trzeba zaciskac pasa. Jak jest słaby wzrost to
          trzeba ostro pracowac aby był silniejszy. Jak jest silny to trzeba jeszcze
          więcej pracować aby oszczędzać i inwestować a nie konsumować. Wydźwignięcie się
          na wyższy poziom wśród parobków byłby prawie niemożliwy cokolwiek by się nie
          stało. Wśród szlachty nie istnieje system wyrzucający poza nawias ultra-czarne-
          owce. W koncu co błekitna krew to błękitna krew, a najgorszy swój jest lepszy
          niż najlepszy obcy. Dotyczy to nie tylko polityków ale np. przedsiębiorców,
          dyrektorów, adwokatów, prawników, lekarzy itp. Czasem szlachta jest oburzona,
          że parobki (np. pielęgniarki albo stoczniowcy) się buntują, nie znają 4 języków
          i obsługi komputera niezbednej do pracy w oborze albo wyjeżdżają do sasiednich
          krain, gdzie płacą więcej. Jak czytałem w GazeciePraca parobki (stoczniowcy,
          spawacze) piszą podania o zwolnienie z pracy ale szlachta (tzn dyrektorzy i
          personalni) odrzuca te podania. Szkoda ze obecnie nie działają takie wspaniałe
          wynalazki jak pańszczyzna, łancuchy i dyby, bo parobki jednak odchodzą, co
          zagraża pozycji szlachty. A to bład, bo za dużo im się wydaje i nie chca uznac
          gdzie jest ich miejsce. No ale jak parobek wróci to na pewno zostanie "ukarany"
          albo ukarze go sam rynek. Musi być jakas sprawiedliwość na tym swiecie.
          cdn.

          pzdr wszystkich

          ps: prowadze własną działaność, mam jednoosobową firmę, wsio się rozwija i jest
          coraz lepiej. Żeby ne było ze ktoś zarzuca mi lewactwo albo - o zgrozo - że
          jestem praciwnikiem najemnym i "żeruję" na zdrowym jądrze przedsiębiorców
          ktorzy wytwarzają PKB.
    • Gość: Przedsiebiorca Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj IP: *.tele2.pl 23.01.05, 17:33
      Trudno nie zarzucic Ci lewactwa po tym co napisales, ale moim celem nie jest
      obrazanie nikogo.
      Zaskakuje mnie to, ze mimo tego, ze napisales bardzo duzo - nie napisales chyba
      nic w temacie watku.
      Nie rozmawiamy o stosunku pracodawcy do pracownika - to temat na inny watek.
      Twoje pojmowanie "sprawiedliwosci spolecznej" bardzo mnie zaskakuje. Nie wiem
      dlaczego uwazasz mnie za calkowitego liberala - ja nawet nie napisalem, ze
      podatki trzeba drastycznie obnizac - napisalem tylko, ze moim zdaniem nalezy je
      rozsadnie wydawac. I co ciekawe, nie napisales ani slowa o nakladach np. na
      edukacje. Krytykujesz "szlachte" ktora ciemiezy "parobkow" ale jedyne Twoje
      haslo brzmi wszystkim po rowno, nie proponujesz zeby dac ludziom szanse np. na
      lepsza edukacje aby sami stali sie "szlahta"
      A poza tym podkreslam jeszcze raz - panstwo jest organizacja nalezaca do
      obywateli - i przede wszytskim powinno spelniac swoje podstawowe funkcje.
      • Gość: corgan już wyjaśniam IP: *.zigzag.pl 23.01.05, 21:30
        > Krytykujesz "szlachte" ktora ciemiezy "parobkow" ale jedyne Twoje
        > haslo brzmi wszystkim po rowno

        Chyba nie. Wszyscy mamy równe zołądki (no może niektórzy), ale na pewno
        nierówne mózgi albo inne zdolne cześci ciała. Nie mam nic do zdolnych piekarzy
        czy spawaczy i nie uważam zeby mieli zarabiac mniej od głupkowatego nauczyciela
        tylko dlatego, ze nauczyciel ma przed nazwiskiem mgr. Naprawdę nie widze
        powodu, aby szef firmy nie mógł zarabiac 100 tys zł/mies.

        > nie proponujesz zeby dac ludziom szanse np. na
        > lepsza edukacje aby sami stali sie "szlahta"

        Nie pisałem nic w tym, ale dla mnie jest oczywiste, że edukacja jest jednym z
        kluczy do sukcesu, do wyrwania się z biedy. Znam takich ktorym to się albo
        udało albo są na dobrej drodze.

        A co do wydźwignięcia poprzez edukację polecam wątki na forum Edukacja o tym,
        jak to "porzadne rodziny" nie życzą sobie aby dzieci w tej samej klasie
        chodziły z "dziećmi dresiarzy". Gdzie Ci rodzice nierówność uważają za coś tak
        oczywistego, ze chcieliby wdeptac w chodnik każdego ktoby myślał inaczej. Ale
        nie pytaj mnie dokładnie kto to jest "dresiarz", wywnioskowałem że ktoś kto
        jest gorszy, mieszka w biednej cześci miasta i jego rodzice nie pracują.

        Polska nie ma ukształtowanej kultury biznesu, społeczeństwa, filozofii
        działania, odniesienia samych siebie we współczesnym świecie. Stąd - cieżko
        jest Polske promować na świecie. Bo co mamy promowac, skoro sami wstydzimy
        sie "Solidarności" albo "Powstania Warszawskiego"?

        Do czego zmierzam? Jednym z elementów kultury społecznej (ktora nie jest
        jeszcze do konca ukształtowana) jest odpowiedź m.in. na takie pytanie - czy
        jesteśmy solidarnie jednym społeczeństwem, wspólnota w ktorym dzielimy się
        swoim bogactwem, ale nie każdemu po równo, ale tak, aby Ci najubożsi,
        pokrzywdzeni (np. wypadki w pracy) mieli zapewnione min egzystencji niezbędnej
        do życia. Gdzie CHRONIMY PRZED CAŁKOWITYM WYKLUCZENIEM społecznym. Czy Ci
        ktorym się udało pomagają słabszym? Ale nie poprzez dawanie ryb ale dać wędke,
        nauczyś łowić, nie zagarniać jeziora tylko dla siebie, nie prowadzić rabunkowej
        gospodarki itp.

        Czy może idziemy systemem sowieckim typu "u nas mnogo ludiej" albo "kto nie
        rabotajet ten nie kuszajet" - na żywioł, eksploatujemy ludzi, komu się noga
        podwinie albo wleci do maszyny jak w "ziemi obiecanej" to trudno. Kto nie ma
        kasy to nie ma - stwarzamy system rosyjski w ktorym 500 ludzi na topie
        posiadają 50% majątku Rosji i odpowiadają za 60% całego PKB, itp. Przykładów
        można by wiele mnożyć - Brazylia, Meksyk, republiki afrykanskie, gdzie ludzie
        padali z głodu a lokalni kacykowie mieli majątki rzedu kilku mld dolców.

        U nas oczywiście taka skrajnośc nie występuje. Ale jest pytanie - jesteśmy na
        rozdrożu i w którym kierunku idziemy? W jedną skrajność Szwecję z górną stawką
        podatku dochodowego rzedu 98% czy Rosja że polece już po najbkiższych sąsiadach.

        Wtedy dopiero sobie ustalamy - czy i co dotujemy i jak dzielimy PKB. Czy na
        wspomaganie polityki rodzinnej, może na kolejne finansowanie miejsc pracy w
        kopalniach a raczej mafii handlującej długami itd. innych patologicznych
        firmach państwowych. Czy moze idziemy na zywioł i np. robimy prywatyzację
        jak w Rosji - nie płacimy emerytom przez 2 lata, zgromadzoną gotówką
        prywatyzujemy to co jeszcze pozostało a w taki sposób po rozpadzie ZSRR partia
        i kompleks militarny uwłaszczył sobie wielkie kombinaty surwocowo-przemyslowe
        na Syberii i nie tylko. i stąd się biorą tacy kupujący kluby pilkarskie
        Abramowicze. Nikt nie wie do konca skąd ten facet ma pieniądze. Taka Rosja to
        jest jakaś skrajność. No i własnie - ku czemu mamy zmierzać? A moze są jakieś
        stany pośrednie? Jak zapewniając ludziom minimum egzystencji nie zarżnąć kury
        znoszącej jajka?

        Więc jeśli dotujemy rolnictwo, górnictwo itp. to po prostu musimy sobie
        odpowiedzieć albo dlaczego mamy tego nie robić i jakie będą tego konsekwencje
        albo dlaczego mamy to robić i również jakie będą tego konsekwencje społeczne,
        gospodarcze, finansowe ect.

        Jesli coś wyjasniłem nie tak to sory, uzupełnie jutro.
    • Gość: Przedsiebiorca Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj IP: *.tele2.pl 24.01.05, 15:50
      OK, teraz juz jest to dla mnie bardziej zrozumiale.
      Chociaz dalej moze nie do konca. Jezeli mozesz to opowiedz sie po jednej
      stronie.
      Moim zdaniem tak naprawde nie ma nic zlego w kumulacji kapitalu, wystepuje ona
      we wszystkich rozwinietych krajach swiata i moim zdaniem nie jest to szkodliwe
      spolecznie. Z dwoch powodow.
      1. Kapital bez pracy jest bezwartosciowy - a wiec aby byl skuteczny musi
      pracowac - najczesciej rekami pracownikow. I zwroc uwage, ze pracownicy duzych
      prywatnych firm rzadko narzekaja na zarobki.
      2. Duży i skoncentrowany kapitał jest jedyna szansa na finansowanie rozwoju i
      modernizacji.

      Nie rozumiem dlaczego uwazasz, ze zaprzestanie lub przynajmniej
      zracjonalizowanie dotacji do rolnictwa ma prowadzic do zagrabienia majatku
      przez "oligarchow".
      Wytlumacz mi dlaczego pod haslem "sprawiedliwosci spolecznej: tak
      niesprawiedliwie traktuje sie rozne grupy zawodowe i spoleczne.
      Dlaczego mlody chlopak z biednej miejskiej rodziny, ktory ma pomysl na biznes -
      moze nawet na stworzenie miejsc pracy musi sam zdobyc srodki, zaplacic
      wszystkie podatki i skladki, podczas gdy jego rowiesnik, przejmuje gospodarstwo
      rodzicow ( ci dostaja emerytury na ktore nigdy nie placili skladki - 200 PLN/3m-
      ce) nie musi placic prawie nic w porownaniu do swojego kolegi, ma zapewnione
      doradztwo, tanie kredyty, doplaty itd. bo ja tu nie widze zadnej
      sprawiedliwosci. Jeszcze raz podkreslam ze panstwo zanim zacznie topic miliardy
      w PRL`owskich bagnach powinno najpierw dobrze spelniac swoje podstawowe funkcje:
      - obrona granic.
      - tworzenie dobrego prawa,
      - zapewnienie bezpieczenstwa publicznego,
      - edukacja,
      - ochrona zdrowia ( pełna lub w ograniczonym zakresie )
      - sprawna administracja,
      - duże prorozwojowe inwestycje w infrastrukture (drogi, lotniska, oczyszczalnie
      sciekow)
      - ochrona osob niezaradnych zyciowo bez wlasnej winy ( sieroty, inwalidzi,)
      - tworzenie dobrych warunkow dla rozwoju przedsiebiorczosci i dobrobytu
      (bogactwa)

      Czy uwazacie, ze III RP wywiazuje sie dobrze z ktoregokolwiek z tych punktow?
    • Gość: Przedsiebiorca Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj IP: *.tele2.pl 24.01.05, 16:27
      Rolnicy zapłacą mniej? 07:00 24.01.2005
      poniedziałek

      Podwyżką składek na ZUS dla małych firm Sejm ma się zająć na następnym
      posiedzeniu, rozpoczynającym się 15 lutego. Natomiast ustawy dotyczące PFRON i
      KRUS doczekają się "łagodzących" autopoprawek rządu - zapowiada wicepremier,
      minister polityki społecznej Izabela Jaruga-Nowacka.

      Według wicepremier rząd ma już gotową istotną autopoprawkę do ustawy o PFRON,
      która jest obecnie przedmiotem uzgodnień i konsultacji. Później trafi do
      Komisji Trójstronnej.

      Natomiast na dopracowanie oczekuje autopoprawka do ustawy o KRUS. Wicepremier
      dokonała konsultacji pierwotnego projektu (rząd przyjął we wrześniu ub.r.
      projekt zmieniający zasady opłacania składek ubezpieczeniowych przez rolników,
      uzależniający wysokość składki od powierzchni gospodarstwa) z różnymi partiami.
      Według niej projekt ten nie znajdzie wystarczającego poparcia w Sejmie. W
      związku z tym rząd pracuje nad autopoprawką, która będzie dotyczyć obciążenia
      składkami rolników. Wicepremier uważa ponadto, że zasada stanowiąca, iż składka
      na KRUS rośnie w zależności od powierzchni upraw, jest niesprawiedliwa.

      BM

      finanse.wp.pl/prasa.html?POD=15&wid=6551269&_err=1&ticket=3594509566497589rBzpgOJ5iYIm3CiEFQLPaVOjTLFFhe%
      2Bl5DmHAgkaciOt2xGCAXhbN93d%2BJ FOOIaRrN%2F%
      2FKkM7emuAv10WHASDxgVcD4Jae7txc hhUsCCEiCux8YwxAPWv%2BomaCttfi5 Bi
    • Gość: adam Re: Rolnicy, gornicy, kolejarze okradaja ten kraj IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.01.05, 12:17
      ha ha ameryke kolego odkryles.
    • Gość: bronek dodaj jeszcze urzędników, wojsko, tvp i inne IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.01.05, 12:21
      i wyjdzie na to że paru facetów utrzymuje ten kraj, a na dodatek wszyscy w koło
      starają im obrzydzić jak sie da tą pracę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka