Dodaj do ulubionych

tracę grunt pod nogami

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 17:50
jestem po 30, 8 lat po ślubie. Jesteśmy..., byliśmy udanym małżeństwem. Jakiś
czas temu On posmutniał, nic go nie cieszy. "Przyciśnięty do muru"
stwierdził, że starcił sens życia, że nagle obudził się i zobaczył, że
niczego nie dokonał, że musi zacząć wszystko od nowa, że odczuwa pustkę i
chyba powinniśmy się rozstać. Nie potrafię tego zrozumieć, oczywiście pytałam
o przyczyny, ale On sam nie wie, twierdzi,że nie chodzi o inną kobietę, ale
też nie wie co do mnie czuje, jestem mu blizka, ale woli być sam. Czy mam
próbować do niego dotrzeć, walczyć, a jeśli tak to w jaki sposób? Namówiłam
Go na wizytę u psychologa, ale co ze mną, jak to przetrzymać i czy wogóle to
ma sens? Czy ktoś w Was miał podobnie?
zwierzątko małe
Obserwuj wątek
    • Gość: Hubert Re: tracę grunt pod nogami IP: *.chello.pl 24.02.05, 17:55
      Moze chce pobyc troche w samotnosci, by poukladac na spokojnie swoje zycie? Sam
      mialem taki etap w zyciu.

      Pozdrawiam Hubert
    • Gość: zmierzch Re: tracę grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 18:05
      Moze bede mogla ci pomoc. Pokochal mnie z wzajemnoscia mezczyzna taki jak twoj
      maz. 30 lat, rodzina. Meczyl sie z poczucia braku sensu zycia. Brakowalo mu
      celu w zyciu, smaku, przestal czuc cokolwiek. Nie ma mowy o tym zeby odszedl od
      rodziny ani zeby ja zniszczyc. Ja mu daje radosc i spelnienie. Ich malzenstwo
      zabila rutyna i on sie nie wypiera winy. Mowi ze nie kocha juz swojej zony, ze
      nie budzi ona w nim takich emocji jakich potrzebuje zeby miec po co wstac rano
      z lozka. Dzieki mnie ma te radosc i nie jest juz w domu smutny. Ja pilnuje zeby
      jego rodzina na tym nie ucierpiala bo jestem po to zeby mu bylo lepiej. Mi jest
      z tym dobrze bo dostaje od niego tyle ile moge wziac i tez dzieki niemu mam po
      co rano budzic sie.
      • Gość: Fiona Re:zmierzch IP: *.lubin.dialog.net.pl 25.02.05, 21:42
        Jednym slowem sugerujesz "malemu zwierzatku",zeby znalazl mezowi kochanke i
        wtedy problem...sie rozwiaze?!
    • Gość: hans proponuje skok z balkonu - powinien pomoc IP: *.enovation.oper / *.enovation.nl 25.02.05, 10:37
      • Gość: zwierzątko małe Re: proponuje skok z balkonu - powinien pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 11:03
        tak, rozwarzam taką możliwość, i nie życzę Ci żebyś musiał kiedykolwiek się nad
        czymś podobnym zastanawiać...
        zwierzątko małe
        • Gość: hans co cie powstrzymuje od skoku z balkonu?????? IP: *.enovation.oper / *.enovation.nl 25.02.05, 11:13
          • squirrel9 Re: co cie powstrzymuje od skoku z balkonu?????? 25.02.05, 11:23
            Jak już komuś radzisz - skocz sam. Może będziesz miał szansę opowiedzieć nam
            czy się wtedy wyrównuje czy nie.
            • Gość: hans boje sie wysokosci i szybkosci i mam grunt IP: *.enovation.oper / *.enovation.nl 25.02.05, 11:33
              pod nogami.
              • elizabeth7 Re: boje sie wysokosci i szybkosci i mam grunt 26.02.05, 14:05
                To wlasnie dlatego skocz,najlepiej glowa w dol- bedziesz wiedzial jak to
                jest.Jak nie wiesz daj spokoj z durnymi uwagami bo one o tobie swiadcza.
        • Gość: Fiona Re:zwierzatko male IP: *.lubin.dialog.net.pl 25.02.05, 21:44
          Sorry,ze odbiegne od tematu,ale nick masz super!Ha!Ha!
    • podtatusialy Re: tracę grunt pod nogami 25.02.05, 10:56
      Ja mialem :), a ciesze sie bo to juz za mna ;).
      Jakis symptom kryzysu wieku przedsredniego. Zona zaczela wydawac mi sie taka
      nijaka, nie budzaca emocji. Wydalo mi sie ze zycie wpycha mnie w nudne ramy,
      wszystko takie szare i beznadziejne. A ja chcialem poczuc ze jeszcze zyje,
      wiesz kobiety, wino i spiew. Ale spojrzenie na zone i widzialem ja wtedy jako
      taka kule u nogi. Wiec mi rozwiazanianie nasuwalo sie podobne.
      • Gość: zwierzątko małe Re: tracę grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 11:05
        podobno nadzieja umiera ostatnia, i dlatego mam jeszcze kropelkę nadzieji, że
        ten kryzys minie

        zwierzątko małe
      • nihiru Re: tracę grunt pod nogami 25.02.05, 11:07
        Obejrzyjcie "Zatańcz ze mną" - jest właśnie o takim facecie, któremu się nudzi:)
        Film oczywiście żadna rewelacja, ale może więcej panów będzie umiało tańczyć:)
        • Gość: braun Re: tracę grunt pod nogami IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.02.05, 11:23
          braun to widzi tak:
          nie dbalo sie o malzenstwo i skoczylo marnie - lub skonczy.

          Robilo cos zwierzatko (oprocz naturalnych potrzeb - zarabiania pieniedzy i sexu) zeby malzenstwo nie spowszednialo?

          ...potem budza sie z reka w nocniku (albo z glowa) - i jak dzieci z grymasem na Twarzy obrazaja sie na swiat...
          • Gość: po_godzinach Re: tracę grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 11:26
            Ech, Panie Braun, a Pan w kółko swoje )))))))))))))
          • Gość: zwierzątko małe Re: tracę grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 14:58
            nie obrażam się na świat, obrażam się na siebie, że nie wystarczająco dbałam o
            to co miałam, masz rację, coś po drodze zgubiłam, ale tak już jest, że nawet
            jeśli zdaję sobie z tego sprawę, to boli to, że tak łatwo się wszystko rozpada,
            a próby ratowania kończą się niepowodzeniem. Jeśli dostanę kiedyś drugą szansę,
            to będę już wiedziała więcej, ale teraz muszę sobie trochę pochlipać sama nad
            sobą i robię to tu, bo nie znam innego miejsca, bo w noramlnym życiu muszę się
            jakoś trzymać, bo tu nik mnie nie zna...
            zwierzątko małe
            • Gość: braun Re: tracę grunt pod nogami IP: 212.160.138.* 25.02.05, 15:21
              syndrom wieku sredniego - dobrze powiedziane;

              zle czasy wspolczesne dla facetow - kiedys wystarczylo upolowac obiad i gotowe.
              Dzis facet czuje sie osaczony z wielu plaszczyzn.
              Nie daje sobie rady w wielu dziedzinach. Staje sie posmiewiskiem juz nie tylko
              kolegow, ale i kolezanek z ktorymi ramie w ramie (jajo o jajo) musi
              rywalizowac. Zmeczeni frustraci.

              Kobieta zawsze moze sie roplakac i odpuscic sobie.
    • maallinka Re: tracę grunt pod nogami 25.02.05, 15:16
      Moim zdaniem chodzi jednak o inna kobiete, takie zachowania sa
      charakterystyczne jak pojawia sie osoba trzecia. Dlaczego nie wie co do Ciebie
      czuje? Do tej pory wiedzial...
      Wiesz mam nadzieje ze sie myle, ale uwazam ze on sie waha co zrobic, ze jeszcze
      jest ktos wazny dla niego, znam takie przypadki z zycia i nic tak nie maci w
      zwiazku jak intruz z zewnatrz... Nie wiem co Ci doradzic, ale zrob wszystko
      zeby dotrzec do prawde a wtedy bedziesz mogla podjac odpowiednia decyzje
      Pozdrawiam i zycze powodzenia
      • Gość: zwierzątko małe Re: tracę grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 15:19
        dziękuję

        zwierzątko małe
        • Gość: braun Re: tracę grunt pod nogami IP: 212.160.138.* 25.02.05, 20:20
          zastanawiam sie, czy w 90% przypadkach, faceci odchodza bo nie dostaja sexu?
          Czy w 99%?
    • Gość: fiona Re: tracę grunt pod nogami IP: *.lubin.dialog.net.pl 25.02.05, 20:45
      Mysle,ze na jakis czas powinniscie sie rozstac.Jak pobedziecie troche bez
      siebie sytuacja sie sama wyklaruje.Niech pomieszka troche sam i wtedy bedzie
      wiadomo,czy tesknil za Toba i nie moze bez Ciebie zyc,czy tez dopiero teraz jak
      jest bez Ciebie,zyje pelnia zycia i to jest to o czym marzyl.Wydaje mi sie to
      jedynym wysciem w tej sytuacji.Tu psycholog nie pomoze.
    • Gość: dill Re: tracę grunt pod nogami IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 21:07
      Witaj.
      To dosc typowe. Najczesciej dopada mezczyzn ktorzy nie maja swojego drugiego
      zycia. Tym drugim zyciem ma byc jakas pasja, sport...tid a nie druga kobieta.
      Taki mezczyzna jest znudzony sam soba czego najczesciej nie interpretuje w ten
      sposob...jesli zaczyna dostrzegac to co go osaczylo i to co mu ograniczylo
      zycie to zupelnie banalnie zauwaza rodzine - zone. Nie patrzy na siebie, nie
      odpowiada na pytanie ze odpowiada za to jak jest...
      Gdzie moze byc blad...?
      W niezrealizowaniu fantastycznych mlodych planow, ktorych tak serio piszac nie
      zrealizowal z wlasnej winy...W bylejakosci zycia ktora rozwinela sie przy jego
      udziale bez wiekszej refleksji i wiekszego starania.
      Ot mu zycie poszlo wlasnie tak...i nagle paskudna pogoda, zle samopoczucie,
      apatia. Takie historie z meskim dolem pojawiaja sie bardzo czesto - jesienia i
      zima. Jesli bedziesz miala szczescie to przemknie mu ten dol obok i moze sie
      naprostuje ale istnieje tez obawa ze zrobi cos typowo meskiego...ucieknie i sie
      nie postara. Mezczyzni bardzo rzadko widza inna droge niz wysilek i chcocby
      spokojne przeczekanie..gdy okryja ze cos jest nie tak...natychmiast odczuwaja
      to jako duszenie, ograniczenie...i niestety zcesto robia glupstwa. A sa takie
      glupstwa ktorych odkrecic sie nie da...albo takie ktore przekreslaja bardzo
      wiele...

      niestety...

      Przyjmuje rowniez jako mozliwosc ...zauwazenie innej kobiety...takiej kobiety
      co na jego punkcie szaleje i podziwia...to jest to niebezpieczenstwo...wszystko
      w rekach losu...

      zycze aby minelo go z boku bo kryzys u mojego mezczyzny skonczyl sie nie tak
      jak powinien. A w pewnych zwiazkach sie do siebie juz nie wraca...i nie musi
      sie wydarzyc zdrada itp...zwyczajnie sie nie wraca ;)
      Im bardziej sie luzie szanuja i kochaja tym bardziej po takim kryzysie do
      siebie nie wroca...wielki to temat i trudny

      pozdrawiam
      • Gość: braun Re: tracę grunt pod nogami IP: 212.160.138.* 25.02.05, 21:21
        Ale kocnowki to niezalapalem - szczerze mowiac.
        Kolezanka zechce rozwinac...?
        • Gość: dill Re: tracę grunt pod nogami IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 21:36
          ...czekaj ide ją przeczytać...;)

          (żebym sama zrozumiała) ;)
        • Gość: dill Re: tracę grunt pod nogami IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 21:46
          Dobra...już wiem...

          Z całą odpowiedzialnoscią mówię głośno i wyraźnie ze im mocniej sie dwoje ludzi
          kocha i im mocniej są jednocześnie przyajciółmi (bo można kochać i nie
          przyjaźnić sie z ta druga osobą) tym kryzys ich zwiazku (opisany jakby w
          odpowiedzi na post zwierzatka)niesie ze soba wielki kataklizm...
          Jeśli facet porywa sie na zostawienie takiej kobiety tym bardziej do niej nie
          wroci...chocby z szacunku dla niej.

          dalej wyjasniac czy ktos to w ogole łapie bo to niuanse są ale mozna je
          złapać...choć jesli sie ich nie doświadczylo to rzeczywiscie trudno to
          zrozumieć...;)
          • Gość: braun Re: tracę grunt pod nogami IP: 212.160.138.* 26.02.05, 12:39
            ostatni akapit, to do mnie bezposrednio?
            No, pani kochana - bez takich :)

            Wlasnie. Bo taka prawdziwa milosc nigdy nie zgasnie - ale prawdziwa.
            • Gość: dill Re: tracę grunt pod nogami IP: *.acn.waw.pl 26.02.05, 13:36
              cos TY! nie do Ciebie...;)

              ...prawdziwa milosc tez wymiera...wszystko da sie stłumić i w końcu rozlezie
              sie...inaczej byśmy powariowali...konkretnie nasze umysły...mówie Ci ;)

              prawidziwa miłość tez gaśnie jeśli musi
              • Gość: braun Re: tracę grunt pod nogami IP: 212.160.138.* 26.02.05, 14:17
                ona nie umiera, co prawda zmarszczy sie i powykreca, ale najwet najmniejszy
                skrawek, tak zachowanego uczucia hibernuje sie gleboko.
                Chyba nie potrafimy zapomniec o takich uczuciach. Mozna je w sobie stlumic,
                obrzydzic - ale nie zapomniec.
                • Gość: dill Re: tracę grunt pod nogami IP: *.acn.waw.pl 26.02.05, 14:24
                  ...no cos tam sie tli..ale sie jej nie wskrzesza...ja na to mowie zawsze, ze
                  trzeba by sie w tej starej milosci milosci zakochac jeszcze raz...ale...

      • Gość: zwierzątko małe Re: tracę grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 21:22
        w tym co napisałaś jest chyba część prawdy, nie spełniły się jego sny i teraz
        zdał sobie z tego sprawę, oczywiście wina jest też po mojej stronie, bo
        powinnam była zareagować wcześniej, powinnam też była bardziej się starać. Boli
        wszystko, a najbardziej to, że jak piszesz -

        > zrobi cos typowo meskiego...ucieknie i sie
        > nie postara. Mezczyzni bardzo rzadko widza inna droge niz wysilek i chcocby
        > spokojne przeczekanie..gdy okryja ze cos jest nie tak...natychmiast odczuwaja
        > to jako duszenie, ograniczenie...i niestety zcesto robia glupstwa. A sa takie
        > glupstwa ktorych odkrecic sie nie da...albo takie ktore przekreslaja bardzo
        wiele...
        zierzątko małe

        • Gość: dill Re: tracę grunt pod nogami IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 21:35
          bywam okrutna moze w pisaniu ale nie przejmuj sie bardzo tym co pisze...to
          Twoja historia i moze rozwinac sie calkiem w inna strone...

          A teraz co do tego ze sie "sny nie spelnily"...

          Mezczyzni ktorym zdarzyla sie taka historia nigdy w zyciu nie mieli w sobie
          stanowczosci i dyscypliny w stosunku do siebie. Nie starali sie wystarczajaco o
          siebie...jesli zaczynali sie czyms fascynowac...nigdy tego nie konczyli...jesli
          stawal im na drodze problem...nie stawali z nim do rozgrywki...JAKOS to zawsze
          bylo...
          Siebie nie wiń...założe się że choćbyś pchała, promowała i ceniła jego
          pomysły...musiałby najpierw wykazać sie własną stanowczościa wobec swojego
          charakteru...

          Zaanalizuj jego osobę idąc ta drogą...pomyśl w czym bywa niekonsekwentny, jak
          pokonuje trudności - czy je przeskakuje czy zwlacza...
          Może tu znajdziesz jakąs podpowiedź...

          (głośno myśle)
          • Gość: zwierzątko małe Re: tracę grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 21:38
            wiesz, pomagasz mi.. to dziwne
            zwierzątko małe
            • Gość: dill Re: tracę grunt pod nogami IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 21:47
              OGROMNIE sie ciesze!

          • Gość: lew Re: tracę grunt pod nogami IP: *.brda.net 25.02.05, 21:51
            Zwierzatko male.Jestes tak male i bezbronne a tu karza ci byc silnym odwaznym
            ,walecznym.Daj swojej drugiej polowie troche wolnosci ,on tego potrzebuje jak
            powietrza.Niech przemysli swoje zycie , ale ty absolutnie nie win siebie,to jest
            syndrom kobiety porzuconej.Nie rycz.
            • Gość: zwierzątko małe Re: tracę grunt pod nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 22:06
              drogi lwie, powinnam Cie posłuchać, w końcu jesteś królem zwierząt
              zwierzątko małe
              • Gość: lew Re: tracę grunt pod nogami IP: *.brda.net 25.02.05, 22:16
                Zwierzatko male moze ty byles za malo przytulane i dlatego czujesz sie
                zagubione.Odpusc jemu moze go zameczalas pytaniami czy jeszcze cie kocha,niech
                odpocznie.Co do kryzysu wieku sredniego to stanowczo za wczesnie .Idzcie razem
                do psychologa.
    • Gość: Bylam tam Re: tracę grunt pod nogami IP: 129.43.37.* 25.02.05, 22:56
      Wiem co czujesz- bylismy razem 8 lat (male dziecko)
      zauwazylam ze sie zmienil- przycisnelam do muru- zaklinal sie
      ze sie zagubil, potrzebuje czasu do przemyslenia.....
      Zaklinal sie ze nie ma innej baby- A byla!!!- klamal, oszukiwal
      zdradzal- i wydawalo mu sie ze jest na tyle dobry, ze niczego nie
      zauwaze (bo przeciez pomiedzy maja prace i opieka nad malym 18 miesiecznym
      dzieckiem zostaje niewiele czasu na przeprowadzanie sledztwa).
      Mial romas, wyprowadzil sie.....
      Zostawila go 2 lata pozniej wrocil blagajac o wybaczenie
      (jestem wychowana z zasadami i wierze ze obietnice cos znacza
      a przeciez obiecywalam ze na dobre i na zle...)
      Naobiecywal zlotych gor emocjonalnych....
      zapalu wystarczylo na pare lat
      7 lat pozniej "znowu sie zagubil" i znowu byla chetna panienka
      Kosztowalo mnie to kolejnych 2 lata zycie i najbolesniejsze
      bylo to dla mojego syna- on "wczesniej" nauczyl sie zyc bez ojca w domu
      Teraz byl to dla niego koszmar.......
      Zaluje tylko jednego ze mu uwierzylam i probowalam dac druga szanse.
      Ten kto klamie, zdradza, oszukuje bedzie to robil, ludzie sie nie zmieniaja
      • Gość: lew Re: tracę grunt pod nogami IP: *.brda.net 25.02.05, 23:37
        Dobrze ze piszesz bylam tam .To sa kryzysy 7 letnie.Podziwiam ze to wszystko
        wytrzymujesz nawet nie potepiam ze go przyjelas po takiej nauczce.Wiem ze go
        ciagle kochalas.Zal syna ktory jest juz nastolatkiem i moze w zwiazku ztym masz
        klopoty rodzicielskie.Zycze powodzenia sa hochsztaplerzy ale jest tez wielu
        wspanialych facetow.
        • Gość: dill Re: tracę grunt pod nogami IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 23:45
          potwierdzam...to sa rzeczywiscie kryzysy 7letnie!!!

    • ustkoraleczerwone Re: tracę grunt pod nogami 26.02.05, 22:42
      No cóż, ja miałam podobnie. Też sie czuł zmęczony swoimi 30 latami. Nie
      odchodzil, ale mowil o rozczarowaniu swoim zyciem... Przekonywalam, ze mamy
      duzo, ze dziecko, ze mieszkanie, ze dobra praca, no i z emamy siebie... On
      jednak czul sie przytloczony, bo kredyt, problemy finansowe,chyba czul, ze sie
      nie spelnia jako mezczyzna nie zapewniajac rodzinie "godziwych" warunkow bytu
      (to wg niego, bo ja mialam zupelnie inne zdanie na ten temat). Z drugie strony
      zamknal sie i na pewne tematy w ogole nie chcial rozmwawiac. Myslalam: ok,
      przejdziemy przez to razem, dany rade, zacisne zeby.
      No a pozniej okazalo sie, ze odlecial we flirty na internecie i w realu tez. Do
      niczego wielkiego nie doszlo, ale zaufania juz nie mam... Za to ja teraz mam
      kryzys:-) i znajomosci, ktorych nie mialabym wczesniej i walentynki dostaje nie
      tylko od swojego meza, wiec w sumie na dobre mi wyszlo..

      Uważaj! To czerwone swiatlo! Rozejrzyj sie czy nie ma innej kobiety, lub
      kilku...
      :-)
      Pozdrawiam
      Ust korale
      • Gość: Dorot Walentynki od innych? No to maasz przechlapane IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.05, 22:50
        To wedlug ciebie wyszlo ci dobrze?????????????????????????????????????????????
        • ustkoraleczerwone Re: Walentynki od innych? No to maasz przechlapan 26.02.05, 23:05
          A jednak!!
          Męża nie zdradzam, ale nie jestem juz tak ortodoksyjna w wiernosci,jak kiedys.
          Czuje sie adorowana przez innych mezczyzn, bawie sie do upadlego i zycie
          smakuje mi intenesywniej. Czuje je w kazdej sekundzie i kazdym zmyslem. Mozna
          powiedziec, ze czuje, że osiagam pełnię kobiecości
          Dlatego na dobre:-)
          Ust korale
          • Gość: wawa Re: Walentynki od innych? No to maasz przechlapan IP: *.brda.net 26.02.05, 23:45
            Ty jestes albo nienormalna albo chora.Przeciez ty nie masz zadnego
            problemu.Bawisz sie i cieszysz zyciem.Jestes pusta ,ale jak sprawia ci
            przyjemnosc ta zabawa to szalej.
    • Gość: Dorota A moze to depresja ? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.05, 22:47
      Moze to zwyczajnie depresja? Nie zalamuj sie latwo i postaraj sie mu pomoc.
      Moze boi sie cie zawiezc? Czy robilas mu ostatnio jakies wymowki?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka