Dodaj do ulubionych

Bylo milion razy: sasiedzi

08.05.05, 18:48
wieczna muzyka ... raz glosna na cala klatke...
innym razem niezbyt glosna ale dudniaca tak, ze pracowac sie nie da ...
a przylozenie glowy do poduszki jest meka...
nie zadni menele...wprowadzili sie kilka m-cy temu i sie zaczelo...
ani prosby ani grozby nie docieraja, bo "nie puszczaja po 22.00"...
bo ze tylko ja sie czepiam, a wokolo starsi ludzie mieszkaja i im nie
przeszkadza (boja sie?)
po calym dniu pracy czlowiek marzy o ciszy, czy tylko ja tak mam?
a jesli czasem trzeba w domu popracowac?
bylo o tym milion razy...
nie chcialabym zaczynac walki kto komu dokopie i glosniej powkurza...ale
chyba czas zaczac...
inaczej sie nie da?
zmeczona jestem...
a doktorat skonczyc trzeba...
Obserwuj wątek
    • Gość: MAXX Re: Bylo milion razy: sasiedzi IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.05.05, 20:48
      Mam podobny problem z sąsiadami-studentami i ........załatwiam właśnie kredyt
      na kupno niedużego,taniego( 200 tys.złotych) ale WOLNOSTOJĄCEGO domku , bo te
      skur..syny od pażdziernika 2004 ( czyli czasu zamieszkania w mieszkaniu
      ponizej) doprowadziły mnie do załamania nerwowego........ale nie ma tego złego
      co by dobrym ( czyli kupnem domku) sie nie skończyło..........
      • ja20034 Re: Bylo milion razy: sasiedzi 08.05.05, 21:38
        powodzenia z calego serca zycze...
        i zazdroszcze Ci:)
    • Gość: fazzi [...] IP: *.byu.edu 08.05.05, 21:05
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • ja20034 dziekuje Adminowi... 08.05.05, 21:41
      za usuniecie powyzszego postu
      nie zeby on mnie obrazil, bo takie prymitywne odzywki swiadcza o autorze,
      ale smieci zawsze trzeba wyrzucac do kosza:)

      pozdrawiam
      • kropka-kreska Re: dziekuje Adminowi... 08.05.05, 21:50
        No tak już widać jest, że nie mogą wszyscy być szczęsliwi ;)

        U mnie w kamienicy ja lubię głośniej posłuchać muzyki, a sąsiadka lubi klatkę
        schodową zmieniać w plac zabaw, wrzeszcząc, krzycząc i pozwalając na to samo
        trójce swoich dzieci. Nie żadna menelica, skądże - doktorat teraz pisze. I tak
        się czasme zastanawiam - może jej przeszkadza mój John Zorn, puszczany
        umiarkowanie głośno choć bez przesady przecież? I też sobie przy okazji myśle:
        czy ona kiedykolwiek zastanowiła się, że mnie mogą te wrzaski jej dzieci o 8
        rano dzień w dzień, piątek, świątek dzien powszechny przeszkadzać?

        I stąd własnie mój banalny, ale życiowo prawdziwy wniosek - wszyscy szczęsliwi
        bezgranicznie być nie mogą. Ja cierpię, ty cierpisz, ona pewnie też cierpi... ;)
        Trzymaj się, pozdrawiam :)
        • ja20034 Re: dziekuje Adminowi... 08.05.05, 23:29
          pewnie ze nie wszyscy beda szczesliwi...
          jak on nie sciszy ja bede sie wsciekac...
          jak sciszy-on bedzie wsciekly
          ja jestem w stanie sie dogadac, nie lece z pyskiem za kazdym razem gdy glosno
          niech sobie slucha i calkiem glosno raz na jakis czas...
          ale jak prosze, ze moze juz dosc, ze ja tez chce odpoczac/popracowac...zeby
          chociaz sprobowal zrozumiec...a on ze do 22 moze robic co chce
          a wczoraj..od 9 rano do 20...
          dzisiaj od 12 do 20...
          glowa mi peka...
          fajny weekend mialam:(

          a obok mam sasiada co tez lubi muzyki glosnej sluchac, kino domowe wlaczyc...i
          impreze zrobic do rana...
          zawsze uprzedzi, pozartujemy, walimy w sciane jak ktores za glosno...wszystko z
          sympatia i zrozumieniem...da sie dogadac jak sie chce
          co komu zalezy chciec?
          • the_dzidka Re: dziekuje Adminowi... 09.05.05, 08:47
            > ...a on ze do 22 moze robic co chce

            Guzik prawda. Istnieje coś takiego, jak uporczywe zakłócanie spokoju i nie ma
            tu znaczenia, o której godzinie to zakłócanie się odbywa.
            Proponowałabym Ci, żebyś zorientowała się bliżej w tej kwestii (lokalówka?
            spółdzielnia?) i uzbrojona w stosowny paragraf jeszcze raz pogadała z sąsiadem.
            Ja wiem, że to już jest stawianie sprawy na ostrzu noża, ale jeśli próbowałas
            po dobroci, a facet Ci na to, że "do 22 moze robic co chce", to to jest zwykły
            burak i cham i sposobem go trzeba. Niestety, wielu ludzi owo BŁĘDNE przekonanie
            o "ciszy nocnej od 22-giej dopiero" zamyka usta. Powodzenia życzę.
    • yossarian18 Re: Bylo milion razy: sasiedzi 08.05.05, 23:00
      Mam podobny problem, wiec znam ten bol. Trzeba liczyc, ze popadna w dlugi i ich
      eksmituja, he, he.
      • Gość: studentka Re: Bylo milion razy: sasiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.05, 01:40
        Na Allegro jest plytka pt. "glosny sasiad" czy jakos tak. Mozna serwowac od
        czasu do czasu. :) Wstyd sie przyznac, ale kiedys to ja bylam problemem dla
        sasiadow. Teraz cenie sobie swiety spokoj i wstyd mi za tamte czasy. Wszystkuch
        owczesnych sasiadow niniejszym przepraszam ;)
    • Gość: Ala STUDENCI AKADEMII MUZYCZNEJ ZA SCIANA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.05.05, 03:23
      Wspolczuje szczerze. Wszystko zalezy oczywiscie jak dlugo ktos ma takie
      imprezy, albo jak dlugo slucha takiej muzyki( Przeciez istnieja sluchawki, wiec
      dlaczego ludzie ich nie uzywaja sluchajac glosnej muzyki?) Gorzej jak to trwa
      godzinami kazdego dnia. Pamietam kiedys mielismy sasiada wulgarnego alkoholika
      za sciana. Totalny koszmar i ... lek polaczony z nerwica. Chociaz bylam wtedy
      dzieckiem i rodzine mialam super to z powodu tych sasiedzkich awantur i wyzwisk
      zza sciany mialam nerwice taka prawie jakby to moj wlasny ojciec pil. Po wielu
      latach sasiedzi sie nam zmienili na lepszych. Owszem kulturalni byli, dzieci
      ksztalcili. Dwoje na Akademii Muzycznej. Znalam na pamiec wszystkie gamy , te
      same falszywe tony w tych samych miejscach przez cale tygodnie, tryliony godzin
      cwiczen za sciana : puzon, flet, fortepian. Malo tego wzieli sobie
      wspolmalzonkow z tej samej Uczelni i doszly wowczas skrzypce , trabka i
      klarnet. Ich tato lubial sobie jeszcze pograc na akordeonie, a ich starszy brat
      na gitarze. Bylo wesolo. Czasami glowa bolala i tesknilismy za calym kawalkiem
      z filharmonii.A przeciez my tez studiowalismy i potrzebowalismy z kolei troche
      ciszy aby zrobic nasze wszystkie projekty na czas. Ale nigdy sie z nimi nie
      klocilismy i po tym pijaku to byla prawdziwa ulga mimo wszystko. Na szczescie
      po wielu latach wyprowadzili sie do swoich domow ( pracuja w filharmonii), bo
      inaczej moi rodzice musieliby nadal slyszec te wszystkie mozolne proby
      doskonalenia pojedynczego dzwieku.
      • Gość: b lepsza muza niż kłótnie IP: 217.168.132.* 09.05.05, 15:13
        wolałabym muzę, bo my mamy do wyboru
        - rodziców nie ma, a dzieciaki się tłuką (wczoraj zaczęly o 22.30)
        - rodzice są w dobrym humorze i słychać tylko s.... gnoju , zabiję itd.
        - rodzice są w marnym humrze i tłuką dzieci

        Zgadzam się z Alą, że łatwo złapać nerwicę, jakbym sama tam mieszkała.....
        • yoma Re: lepsza muza niż kłótnie 09.05.05, 15:26
          tu są dobre rady

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=23205598
    • ja20034 Dzieki wszystkim 09.05.05, 21:31
      utwierdzacie mnie w przekonaniu ze to jednak nie ze mna jest cos nie tak:)

      uzbroilam sie w paragraf... Kodeks Wykroczen Par 51 p. 1...
      nie dziala...:(

      nastepne kroki beda do sasiadow (budowanie wspolnego frontu) i administracji
      (szukanie poparcia i dzialan administracyjnych)...

      potem to juz tylko policja zostanie...to traktuje jako ostatecznosc
      wczesniej ew. zapalka w domofon:)
    • Gość: x Re: Bylo milion razy: sasiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 00:03
      Ostatnio miałam takie zdarzenie. Sąsiedzi z góry zaczęli balangę ok. 20-tej. W
      sobotę. Niskie tony, dudnienie, zero telewizji, bo nic nie słychać. Myślalam,
      że po północy trochę przyciszą, ale skąd, około pierwszej tak w nocy dali
      czadu, że wyskoczyłam z łóżka, polecialam do nich i powiedziałam, że jak nie
      przyciszą, to wezwę policję. Sąsiadka na to, że są jej urodziny, uprzedzala
      wszystkich, że będzie głośno, a nas nie było w domu, więc to nie jej wina. Ona
      ma urodziny, a ja tego nie rozumiem! Niestety takich imprezek wcale nie jest
      mało i wygląda na to, że w weekendy powinnam nie spać, bo sąsiedzi głośno
      grają.
      • Gość: Ala Re: Bylo milion razy: sasiedzi IP: 70.28.23.* 10.05.05, 21:48
        Powiadamianie o imprezie nie oznacza chyba ze mozna robic co sie chce. Zreszta
        czy oznacza to wyrazenie zgody na halasy bez ograniczen przez sasiadow ? Ze
        swojego doswiadczenia wiem ze lepiej jednak jest uzbroic sie w cierpliwosc
        jesli jest to cos jednorazowego. Nie ma nic gorszego niz eskalacja wzajemnych
        wasni i niecheci. Jesli jednak ma to charakter nagminny i lekcewazacy otoczenie
        bez ograniczen to moze wlaczenie choc na chwile jakiejs glosnej muzyczki rano
        jak juz towarzystwo imieninowe zasnie da im przez chwile odczuc jak jest to
        niemile sluchac czyjegos dudnienia albo jak sie jest wybudzanym w
        nieodpowiednim momencie.
    • camel_3d Re: Bylo milion razy: sasiedzi 12.05.05, 09:09
      tez mialem ten problem. Na szczescie sam sie rozwiazal. Po jakijs imprezie
      trwajacej do 2 w nocy zadzwonilem po policje. Rozpedzila towarzystwo. Tydzien
      pozniej chlopak, ktory puszczal glosno muzyke sie wyprowadzil. Teraz tylko od
      czasu do czasu slysze basy, ale raczej nie jest to az tak uciazliwe. I konczy
      sie o kolo 20.00. heheh,...za to nowi lokatorzy uprawiaja glosno seks:)) czasem
      o 2 w nocy budza mnie erotyczne spazmy lokatorki :)) heheheh
      • cze67 Re: Bylo milion razy: sasiedzi 12.05.05, 09:44
        Miałem tak przez ponad dwa lata: na górze mieszkała panna (chyba z matką i
        młodszą siostrą), która gdy tylko przychodziła do mieszkania włączała głośno
        muzykę. Robiła tak też w sobote rano oraz (co najgorsze) co któryś wieczór, nie
        ważne: dzień powszedni czy święto. Często imprezy były tam takie, że szyby u
        mnie drżały. Dwa razy interweniowałem - nic nie dało. Raz była policja - po
        jakimś czasie wszystko wróciło do hałaśliwej normy. Nic do tej panny nie
        docierało.
        Tu następuje część najśmieszniejsza (a wówczas dla mnie - tragiczna). Nie wiem
        jakie tam były stosunki między matką a córka, ale obiecywałem sobie, że jak
        spotkam mać owej panny to jej powiem, co wyprawia jej córa. Tyle że pewnego
        razu to... matka wyprawiła balangę. I to taką, przy której głośna muzyka jej
        córki zdawała mi się jakimś przyjemnym i mglistym wspomnieniem. Owa mać ze
        swoimi znajomkami ni mniej ni więcej tylko w pewnym momencie imprezy (ok. 1 w
        nocy) wyszli na balkon i zaczęli się drzeć (dodam, że było to osiedle
        dziesięciopiętrowych bloków, więc nie spało co najmniej kilkadziesiąt rodzin).
        Wezwałem policję. Przyjechała ... po godzinie, pięć minut po imprezie. Inni
        sąsiedzi nie interweniowali.
        Co ciekawe, mieszkałem wówczas ze współlokatorami, którzy po kłótni o coś
        innego stwierdzili, że jestem idiotą wzywając policję do głośnych sąsiadów.
        Ręce mi opadły.
        JUż tam nie mieszkam. Ale wiem jakie jest to okropne. Człowiek wychodzi w
        oczach innych na idiotę, bo ogranicza swobodę tych którzy chcą się sobie od
        czasu do czasu zabawić. Paranoja.
        • cze67 Re: Bylo milion razy: sasiedzi 12.05.05, 09:46
          Acha, już po wyprowadzce słyszałem, że ludzie którzy zamieszkali na moim
          miejscu zaczęli organizować głośne imprezy. Takie, że ...interweniowali
          policjanci. Mam nadzieję, że to panna z góry musiała po nich zadzwonić...
    • Gość: adam przeprowadź się na suwalszczyznę IP: 83.238.200.* 13.05.05, 14:40
      • cze67 Re: przeprowadź się na suwalszczyznę 13.05.05, 15:44
        Pochodzę z Suwalszczyzny:-)
        • yoma Re: przeprowadź się na suwalszczyznę 13.05.05, 15:51
          Suwalszczyzna jest Oki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka