mariolka99
07.08.05, 10:27
Moja znajoma Ala, z mężem Witkiem i małą córeczką, wybrała się na wczasy nad
nasze morze. Ośrodek w lesie blisko plaży - kilkadziesiąt identycznych domków
drewnianych. Poznali dość szybko małżeństwo z małym chłopczykiem, a wiec
przyjaźń, bo to dzieciaki się razem bawią no a dorośli maja trochę spokoju.
Rankiem wspólne wyjście na plażę. Po przejściu 100 metrów, Wituś zauważył, że
zapomniał kąpielówek, wiec wrócił do domu w celu przywdziania takowych.
Chwile po jego odmaszerowaniu Asia zauważyła, że zapomniała kremu do opalania
dla dziecka, wiec zostawiła córeczkę znajomym i też odmaszerowała.
Wchodzi do domku i widzi stojącego tyłem męża z wypiętą dupa i podciągającego
kąpielówki. Zaszła go po cichutku i brbrbrbrb posmyrała go po klejnotach...
Faceta wyprostowało, odwrócił się błyskawiczne i no właśnie... Okazało się,
że to jest zupełnie obcy facet... bo Asia pomyliła domki... Bąknęła coś tam
przepraszam i uciekła...
Wczasy ponoć miała ładne.... tylko te codzienne spojrzenia tego faceta przy
obiedzie na stołówce...