independentysta
31.08.05, 23:28
Czy nie drażni was nadmiar seksu we współczesnej kulturze? Jestem młodym,
zdrowym człowiekiem przed trzydziestką, mam dziewczynę i życie seksualne jak
najbardziej udane, jestem też ateistą, nie mam nic wspólnego z ideologią
kościoła kat, więc nie jestem bogobojnie pruderyjny.
A jednak nie drażni mnie wszechobecny w mediach i kulturze seks. Nie lubię
literatury skupiającej się wokół problemów seksualności, filmów naładowanych
seksem, pornosów, gazetek erotycznych (choć to akurat rozumiem, że jest
potrzebne w ograniczonym zakresie ludziom samotnym), dowcipów o seksie.
Najbardziej ze wszystkiego nie cierpię jednak podtekstów seksualnych w
reklamach. Uważam, że nasza kultura przeżywa absurdalną fiksacje na punkcie
seksualności, która wcale nie jest najistotniejszym elementem ludzkiego
życia. Myślę, że dzieje się w związku z tym dużo złego, bo moim zdaniem takie
rzeczy jak bicie rekordów seksualnych albo testy ciążowe dodawane do pism dla
czternastolatek to już jest zaawansowane stadium społecznej choroby. Obecnie
w każdym pisemku dla gospodyń domowych jest np. wykaz pozycji seksualnych.
Niedługo wypuszczą prezerwatywy w rozmiarach dla dzieci.
Seks jest ludzką rzeczą, ale powinna to być sfera całkowicie intymna,
prywatna. Seks to coś, co się robi, a nie się o tym gada na lewo i prawo. O
seksie powinno rozmawiać się z partnerem, ewentualnie z seksuologiem, jeśli
pojawia się jakiś problem. Ciekaw jestem, czy ktoś podziela moje poglądy.