hellaa
05.09.05, 14:03
Często się dziwię, czemu kruszy się kopie i wydaje kolosalne pieniądze na
debaty, które dotyczą rzeczy o stosunkowo prostych rozwiązaniach.
Dlaczego np., zamiast kłócić się o legalizację związków homoseksualnych czy
innych, nie ustali się prawnie, że można uznać /aktem notarialnym/ jedną
wybraną osobę za "powinowatego z wyboru" w stopniu najbliższym, co
powodowałoby skutki prawne, a więc taka osoba miałaby prawo do odwiedzin w
szpitalu, dziedziczenia, etc. i obowiazek alimentowania w razie czego.
Ułatwiłoby to życie /i smierć!:)/ wszystkim tym, nie tylko homoseksualistom,
dla których najbliższą osobą jest ktoś spoza rodziny, i tę osobą chcieliby
widzieć chorując w szpitalu i jej podarować swój majątek w przypadku śmierci.
Uwaga - musiałyby byc to osoby, które będąc dorosłymi nie korzystały z
alimentów od swojej fizycznej rodziny - bo wtedy byłaby ona pokrzywdzona.
Często niespokrewnieni ludzie bywają sobie bliżsi niż rodziny w sensie
fizycznym. Dlaczego istnieje w Polsce taki brak szacunku dla wolnej woli i
prawa własności, że nie pozwala się ludziom swobodnie decydować o sobie,
swoich potrzebach i swoich pieniądzach?