Dodaj do ulubionych

Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazków

05.09.05, 14:03
Często się dziwię, czemu kruszy się kopie i wydaje kolosalne pieniądze na
debaty, które dotyczą rzeczy o stosunkowo prostych rozwiązaniach.
Dlaczego np., zamiast kłócić się o legalizację związków homoseksualnych czy
innych, nie ustali się prawnie, że można uznać /aktem notarialnym/ jedną
wybraną osobę za "powinowatego z wyboru" w stopniu najbliższym, co
powodowałoby skutki prawne, a więc taka osoba miałaby prawo do odwiedzin w
szpitalu, dziedziczenia, etc. i obowiazek alimentowania w razie czego.
Ułatwiłoby to życie /i smierć!:)/ wszystkim tym, nie tylko homoseksualistom,
dla których najbliższą osobą jest ktoś spoza rodziny, i tę osobą chcieliby
widzieć chorując w szpitalu i jej podarować swój majątek w przypadku śmierci.
Uwaga - musiałyby byc to osoby, które będąc dorosłymi nie korzystały z
alimentów od swojej fizycznej rodziny - bo wtedy byłaby ona pokrzywdzona.
Często niespokrewnieni ludzie bywają sobie bliżsi niż rodziny w sensie
fizycznym. Dlaczego istnieje w Polsce taki brak szacunku dla wolnej woli i
prawa własności, że nie pozwala się ludziom swobodnie decydować o sobie,
swoich potrzebach i swoich pieniądzach?
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 05.09.05, 17:16
      Dobrze mówi!
      • Gość: Oliveira Bo notariusze mają z tego gigantyczną kasę... IP: *.atman.pl / *.atman.pl 08.09.05, 16:56
        ...i niejaki Tusk Donald, który mówi, że nie ma problemu z dyskryminacją
        homoseksualistów, bo mogą sobie iść do notariusza, pomija ten drobiazg. Albo
        ten, że nie można zapisać majątku partnerowi lub partnerce, bo krewni są
        uprawnieni do wystąpienia o tzw. zachówek i jak się postarają, to i połowę
        majątku wyciągną, pomijam tu przypadki, kiedy wcześniej ze zmarłym nie życzyli
        sobie w ogóle utrzymywać kontaktu. Nawiasem mówiąc, nawet skarb państwa (!) ma
        pierwszeństwo do spadku przed osobą niespokrewnioną... Podatek spadkowy dla
        małżonka i dla osoby niespokrewnionej też nie jest taki sam... i tak dalej...
        • Gość: Oliveira Miałem na myśli: skarb państwa i notariusze :] IP: *.atman.pl / *.atman.pl 08.09.05, 16:57
          • Gość: prokurator Re: Miałem na myśli: skarb państwa i notariusze : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.05, 08:57
            Tak myślę i to tak było , jest i będzie!!!!hahahah!!!!
        • Gość: mecenas Re: Bo notariusze mają z tego gigantyczną kasę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.05, 08:53
          NIE PRAWDA ,MAJĄ NISKĄ TAKSĘ ZA TEGO TYPU AKTY! POZDRAWIAM!
      • Gość: egon Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 09:09
        popieram słuszna uwga,potrzebna i koniczna
    • tingel-tangel Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 05.09.05, 17:54
      Ciekawe czy jesteś z zawodu notariuszem? Notariusze to banda ździerców - za byle
      główno biorą olbrzymie pieniądze. Ale z drugiej strony ślub też darmowy nie
      jest, a wesele to już hohoho. A znajomy mojego wuja - stary pederasta - usynowił
      swojego młodszego o 20, a może 30 lat (nie wiem dokładnie, nie widziałem go)
      kochasia - to jednak jest pewien pomysł.
      • Gość: hella Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.09.05, 19:00
        Ale po co pomysły i wybiegi podszyte hipokryzją, gdzie kochaś musi zostać synem
        aby dziedziczyć... Uczciwiej by było zawrzeć umowę prawną bez tłumaczenia, z
        jakiego powodu chcemy aby ktoś był traktowany jak najbliższa osoba - a powody
        takie mogą wcale nie mieć związku z homoseksualizmem. Czemu obywatel ma się
        państwu tłumaczyć, z jakiego powodu chce zrobić coś, co dotyczy tylko jego i
        jego pieniędzy?
      • Gość: blady Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.crowley.pl 08.09.05, 20:03
        Zdziercy? A jak nazwiesz mechanikow samochodowych, ktorzy tez biora kupe kasy
        niezaleznie od tego czy idziesz tam bo cos ci jakos tak podejrzanie brzeczy w
        aucie, czy rzeczywiscie jest jakas powazna awaria? Toz to zawod jak kazdy inny,
        a do tego wymagajacy (ach te papierki...) dlugiego ksztalcenia i jakby nie
        patrzec dosc elitarny w sensie, ze niewiele ludzi ma umiejetnosci pozwalajace
        zostac notariuszami. A pomysl sobie o latach mlodosci, kiedy zamiast jak kazdy
        cieszyc sie zyciem, zakuwali na egzaminy (a przynajmiej powinni...), albo
        pozniej, kiedy lizali tylek zeby dostac sie na praktyki czy wyrobic
        aplikacje... to nie jest za darmo.

        Dobrym rozwiazaniem byloby wprowadzenie poza usynowieniem np. "ubratowienia"
        czy czegos w tym rodzaju - zeby mozna bylo niespokrewniona osobe traktowac jako
        spokrewniona w jakims stopniu. W koncu malzenstwo tez jest zawierane miedzy
        osobami niespokrewnionymi, a w efekcie jak za dotknieciem magicznej rozdzki
        staja sie najblizsza rodzina :) Taki powiedzmy "ubratowiony" czy "ukuzyniony"
        bylby zaleznie od stopnia wybranego pokrewienstwa traktowany przy sprawach
        spadkowych, czy innych, np. ubratowiony mialby w mysl prawa spadkowego takie
        same prawa jak inni bracia, a "przyszywany" brat szwagra babki takie jak
        rodzony brat szwagra babki (przyklad wziety z sufitu).

        Swoja droga, czy jesli jak mowisz stary pederasta usynowi swojego kochanka, to
        nie podchodzi to pod kazirodztwo? :) Bo jesli tak, to to nie jest zadne
        rozwiazanie...
        • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.09.05, 09:18
          Dokładnie to! Świetnie ujęte, chodzi po prostu o usankcjonowanie prawne naszego
          poczucia więzi względem przyjaciela/przyjaciółki czy jakiejś wybranej osoby. :)
          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 09.09.05, 12:21
            Gość portalu: Hellaa napisał(a):

            > Dokładnie to! Świetnie ujęte, chodzi po prostu o usankcjonowanie prawne nasze
            > go poczucia więzi względem przyjaciela/przyjaciółki czy jakiejś wybranej oso
            > by. :)

            A po co Ci prawne usankcjonowanie przyjaźni ???

            S.
    • Gość: KtośNieważny Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aig.pl 06.09.05, 12:42
      Podstawową funkcją małżeństwa dla społeczeństwa (za którą warto abyśmy płacili
      podatki) są dzieci i ich wychowanie. Nie ma sensu w prawie tworzyć specjalnych
      innych związków tylko po to aby leczyć kogoś z kompleksów i poczucia
      dyskryminacji. Wszyskie inne rodzaje związków, które nie są przestępstwem mogą
      sobie funkcjonować w społeczeństwie ale bez wsparcia ze strony państwa bo
      Państwo powinno mieć szacunek dla ludzi i jeśli chcą być razem to niech są a
      Państwu nic do tego. Dlatego jestem PRZECIW legalizacji innych związków niż
      kobiety z mężczyzną
      • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 13:50
        Gość portalu: KtośNieważny napisał(a):

        > Podstawową funkcją małżeństwa dla społeczeństwa (za którą warto abyśmy płacili
        > podatki) są dzieci i ich wychowanie.

        Nieprawda. Nie po to ludzie sie pobierają aby mieć dzieci, tylko po to, aby być
        ze sobą. To wspólnota dwóch osób jest istotą małżeństwa, a nie rozmnażanie.

        S.
        • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:01
          Wspólnoty dwóch osób, o których piszesz mogą sobie ludzie tworzyć jak chcą. I
          Państwu nic do tego - w końcu to dorośli ludzie. Angażowanie w to Państwa
          oznacza podnoszenie kosztów jego funkcjonowania - a ja jestem za obniżaniem a
          nie podnoszeniem kosztów funkcjonowania Państwa. Rozmnażanie (czyli dzieci) są
          warte ochrony ze strony Państwa. Inne związki dorośli ludzie niech sobie tworzą
          ale niech nie angażują w to Państwa. Dlatego - jestem przeciw małżeństwom
          homoseksualnym i związkom partnerskim (innym niz związek kobiety z mężczyzną)
          • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:17
            to bardzo ciekawe, co piszesz

            w celu obnizenia kosztów funkcjonowania państwa mozna znieść wszelkie śluby
            cywilne (przecież wspólnoty dwóch osób mogą sobie ludzie tworzyć jak chcą. I
            Państwu nic do tego - w końcu to dorośli ludzie.

            A legalizacji dokonywac wtedy, gdy pojawiają sie dzieci. Bo: "Rozmnażanie
            (czyli dzieci) są
            > warte ochrony ze strony Państwa. Inne związki dorośli ludzie niech sobie
            tworzą
            > ale niech nie angażują w to Państwa".

            • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:19
              No przecież napisałem po co wg mnie są małżeństwa. Dlaczenie nie odniosłeś się
              do tego fragmentu?
              • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:21
                Przepraszam - nie doczytałem do końca... Zgadzam się, że lepiej dyskutować o tym
                niż o tym jak zwiększyć ilość różnych związków chronionych przez Państwo a z
                których nikt oprócz samych zainteresowanych nic nie ma
              • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:22
                bo co tu sie odnosic do rzeczy oczywistych "

                oczywiste jest, że dla Ciebie to mama, tata i dzieci

                To Twój opis, inni maja inny
                • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:26
                  Napisałem dlaczego jestem przeciw małżeństwom homoseksualnym - i dlaczego będę
                  przekonywał wszystkich a zwłaszcza zwolenników takich małżeństw aby zmienili w
                  tej sprawie zdanie. Może ciebie nie przekonam ale mam nadzieję, że grupa osób
                  myślących tak jak ja będzie na tyle duża (przynajmniej na razie w Polsce), że
                  nigdy takie prawo nie zostanie uchwalone
                  • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:32
                    Mnie nie tyle chodzi o legalizację związków homoseksualnych, ile o równe prawa
                    dla wszystkich obywateli, czego będe broniła,
                    Prawa zaś specjalne, wieksze, powinny miec osoby słabsze - ci, na których
                    ciąży "piętno" rozumiane bardzo szeroko.
                    Nie podoba mi sie system, gdzie jest jedyna obowiązująca norma i ci, którzy pod
                    nią podpadają mają przywileje w stosunku do tych, którzy od niej odstają.

                    Dotyczy to różnych grup ludzi.
                    • Gość: jarecki64 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: 193.109.212.* 09.09.05, 15:23
                      "Po godzinach" napisała:
                      Mnie nie tyle chodzi o legalizację związków homoseksualnych, ile o równe prawa
                      dla wszystkich obywateli, czego będe broniła,

                      Ta wypowiedź obrazuje dość dobrze manowce "filozofii równości".
                      Człowiek pracowity i uczciwy nie jest dla mnie taki sam jak obibok i
                      krętacz /nie są dla mnie "równi"/, złodziej nie zasługuje na takie samo
                      traktowanie jak okradany, wysoki jest wyższy od niewysokiego, a łysy nie ma
                      włosów w przeciwieństwie do tych co je mają /nie jest taki sam pod tym względem
                      i tyle/. Tzw. równoś- to hasło, slogan rewolucyjny. Nawet "równoś- wobec prawa"
                      ma swoje granice - np. niewidomy nie może zdawać egzaminu na prawo jazdy.
                      Praworęczni i leworęczni mogą pisać tą ręką którą chcą /jeszcze, ale za
                      rządów "wyrównywaczy" może i to się zmieni ...
                      itd.
                      Ludzie nie byli, nie są i nie będą równi, dlatego wdrażanie takiej filozofii w
                      praktyce zawsze będzie część ludzi krzywdzić.
                      Białe jest białe, czarne jest czarne.
                      Małżeństwo to związek męŻczyzny i kobiety. I tyle.
                      To że są ludzie którzy wiążą się "podobnie" będąc osobami tej samej płci
                      tego nie zmienia.
                      Niech będą ze sobą /dorośli, wolni, to ich sprawa/, ale niech nie narzucają
                      innym, że to "małżeństwo" !!
                      Kwestie formalne i finansowe /np. spadkowe, podatkowe/ nie byłyby problemem,
                      gdyby nie pazerność Państwa /czyli urzędników/ pazerność na kontrolowanie,
                      regulowanie i cudzą własność.

                      • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 10.09.05, 17:07

                        >
                        > Ta wypowiedź obrazuje dość dobrze manowce "filozofii równości".
                        > Człowiek pracowity i uczciwy nie jest dla mnie taki sam jak obibok i
                        > krętacz /nie są dla mnie "równi"/, złodziej nie zasługuje na takie samo
                        > traktowanie jak okradany, wysoki jest wyższy od niewysokiego, a łysy nie ma
                        > włosów w przeciwieństwie do tych co je mają /nie jest taki sam pod tym
                        względem
                        >
                        > i tyle/.


                        Chyba mnie nie zrozumiałes. Nie "równośc ludzi", tylko "równośc praw". To
                        znaczy, że złodziejowi nalezy sie obrona tak, jak kazdemu innemu obywatelowi.
                        Wobec prawa wszyscy powinni być równi.
                        Obibok złapany na kradziezy powinien byc potraktowany przez prawo tak samo, jak
                        ktos pracowity - itd.

                        Tzw. równoś- to hasło, slogan rewolucyjny. Nawet "równoś- wobec prawa"
                        >
                        > ma swoje granice - np. niewidomy nie może zdawać egzaminu na prawo jazdy.
                        > Praworęczni i leworęczni mogą pisać tą ręką którą chcą /jeszcze, ale za
                        > rządów "wyrównywaczy" może i to się zmieni ...
                        > itd.


                        To jest zwykład demagogia. Dlaczego kładziesz akcent na absurdzie?

                        > Ludzie nie byli, nie są i nie będą równi, dlatego wdrażanie takiej filozofii
                        w
                        > praktyce zawsze będzie część ludzi krzywdzić.

                        Patrz wyżej - równi wobec prawa.

                        > Białe jest białe, czarne jest czarne.
                        > Małżeństwo to związek męŻczyzny i kobiety. I tyle.

                        W Polsce tak, gdzie indziej niekoniecznie. To jest kwestia umowy społecznej,
                        nie cos dane "raz na zawsze".


                        > To że są ludzie którzy wiążą się "podobnie" będąc osobami tej samej płci
                        > tego nie zmienia.
                        > Niech będą ze sobą /dorośli, wolni, to ich sprawa/, ale niech nie narzucają
                        > innym, że to "małżeństwo" !!

                        Czy ktos ci coś narzuca? Nikt nie wymaga, abyś ty indywidualnie sie godził.
                        Chodz w dalszym ciągu o równośc praw.



                        PS. Co do "filozofii równości" - co bys powiedział, gdybym zażądała odebrania
                        ci prawa do wypowiadania sie na forum, bo posługujesz sie demagogią w dyskusji?
                        Wszak nie ma wg ciebie równości ludzi, mozna więc każdego pozbawić dowolnego
                        prawa. A zasady ktos musi ustalać - jakby to juz kiedys było, no nie? Jakiś
                        Najwyższy Organ?



                        >
                      • kali301 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 11:25
                        jarecki64, masz rację i tylko rację, bo jak mawiał ks. Tischner jest prawda,
                        święta prawda i g...prawda. Do notariusza może pójść każdy i zapisywać komu
                        komu zechce i co chce, ale tylko swoją własność, bo znam przypadek taki: Ojciec
                        zapisał synowi przedsiębiorstwo z długami, które przekraczały jego aktywa i
                        pasywa. To jest numerant! A synek chowa się teraz przed komornikiem w Ameryce.
                        • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 15:35
                          kali301 napisał:

                          > Ojciec
                          > zapisał synowi przedsiębiorstwo z długami, które przekraczały jego aktywa i
                          > pasywa. To jest numerant! A synek chowa się teraz przed komornikiem w Ameryce.

                          Brednie. Spadku mozna nie przyjąć.

                          S.
                    • michpirog Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 00:28
                      popieram !
                  • Gość: gidorah Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.crowley.pl 08.09.05, 17:15
                    a coś ty tak wskoczył na te małżeństwa homoseksualne akurat... temat był raczej
                    nie o tym. Chodzi o to, że nie możesz zrobić ze swoim majątkiem, tego czego byś
                    chciał po swojej śmierci - a bo to "kochająca" rodzina, którą znasz tylko z
                    fotografii się przypomni, a to jakiś inny powód się znajdzie, żeby twojej
                    ostatniej woli nie uszanować. O tym jest rozmowa... a ty jak codzienne
                    wiadomości w portalach - tylko małżeństwa homoseksualne i małzeństwa
                    homoseksualne. Chyba masz jakąś obsesje
                    • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:42
                      Gość portalu: gidorah napisał(a):

                      > a coś ty tak wskoczył na te małżeństwa homoseksualne akurat...temat był raczej
                      > nie o tym. Chodzi o to, że nie możesz zrobić ze swoim majątkiem, tego czego
                      > byś chciał po swojej śmierci - a bo to "kochająca" rodzina, którą znasz tylko
                      > z fotografii się przypomni, a to jakiś inny powód się znajdzie, żeby twojej
                      > ostatniej woli nie uszanować.

                      Otóż ten "swój" majątek zawdzięczasz także współmałżonkowi. Dlatego część
                      majątku współmałżonkowi się należy. A jeśli jego nie ma, to także dzieciom i
                      rodzicom, którzy mają prawo oczekiwać od Ciebie opieki.

                      S.
                      • koganei Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 20:05
                        Sadze ze chodzi raczej o dalsza rodzine...? Jesli chodzi o rodzicow, to nie sadze zeby cos im sie nalezalo - jesli ktos pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie byl bity i kopany, to wrecz przeciwnie. Dzieci tez niewdzieczne bywaja.
                        • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 22:39
                          koganei napisał:

                          > Sadze ze chodzi raczej o dalsza rodzine...?

                          Nie o dalszą, bo dalszej nic się z mocy prawa nie należy.

                          > Jesli chodzi o rodzicow, to nie sadze zeby cos im sie nalezalo - jesli ktos
                          > pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie byl bity i kopany, to wrecz przeciw
                          > nie. Dzieci tez niewdzieczne bywaja.

                          Jest mechanizm wydziedziczania.

                          S.
                    • Gość: wnuczka Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.catv.net.pl 12.09.05, 12:42
                      Absurd polega na tym, że my - homoseksualiści chcemy nie "małżeństwa", a
                      rejestrowanego związku partnerskiego. Z ograniczonymi prawami, chociażby
                      dotyczącymi dzieci (a te dzieci nam się tak wciska, jakby nie było nic innego,
                      co możnaby w zyciu robić poza ich płodzeniem i chowaniem).

                      Jest tyle krajów w Europie, w których jest ten zapis - w szerszym lub węższym
                      rozumieniu. Ale nawet w najskromniejszym wydaniu chroni majątek wspólny pary i
                      prawa do dziedziczenia jak po najbliższym zstępnym.
                      Wmawia nam się zagrożenie dla rodziny i jej wartości, a tymczasem związki
                      partnerskie zawierają właśnie homoseksualiści przywiązani do wartości
                      tradycyjnych - życia w zalegalizowanym związku, w monogamii, wierności, we
                      wspólnym domu, ze wspólnym majątkiem - gdzie nie ma "ty" i "ja", ale jest "my".
                      Takich związków nie chcą zawierać ludzie, którym nie w smak wiązanie się,
                      wierność itp. - takich heteroseksualistów też jest wielu (zwłaszcza mężczyzn),
                      ale żenią się, bo tak wypada, no i dziecko w drodze.
                      Wmawia się nam, że to naśmiewanie się ze świętego związku małżeńskiego - ale my
                      nie chcemy jego imitacji, chcemy równych praw bez tej całej otoczki "świętej
                      rodzinki".
                      I co najważniejsze - w krajach, w których są zalegalizowane związki partnerskie
                      społeczeństwo przyzwyczaiło się do tego faktu, ludzie zawierający taki związek
                      są traktowani z szacunkiem, jest to wręcz popierane, jako "porządne życie", a
                      nie to singlowe skakanie z kwiatka na kwiatek jak nastolatki. I chyba tego
                      Polacy w Polsce się boją. Że będą musieli zrewidować swoje poglądy, bo diabeł
                      wcale nie taki straszny, jak go malują. Bo Polacy za granicą już dawno się
                      przyzwyczaili do związków partnerskich w krajach, w których mieszkają. Nie są
                      hipokrytami, jak ich rodacy w ojczyźnie.
            • kali301 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 11:12
              Kolego, powiedz mi zwolenniku miłości wszelakiej, dlaczego zabronione jest
              wielożeństwo i to nie tylko w takich krajach jak Polska, ale również w krajach
              najbardziej demokratycznych takich jak: Arabia Saudyjska, USA, Chiny, Korea Płn
              i Płd, Chile, ...Gdybym miał kilka żon to nie musiałbym pracować, leżałbym se
              pod palmą daktylową i jedna z wolnych od pracy żon by mnie wachlowała i
              opędzała muchy tse-tse, oraz moskity. Mógłbym zatrudnić sobie również eunucha
              do pilnownia tych żon, aby nie szerzyło sie lesbijstwo między nimi. N.B. w
              większości krajów muzułmańskich wielożeństwo i haremy są zakazane, a te stare
              małżenstwa bi i wyżej są, za przyzwoleniem społecznym, do ich śmierci.
              Pozdrawiam
          • settembrini Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 14:30
            ustawodawca nigdzie nie wspomina w KRO jakoby funkcja malzenstwa byly cele
            prokreacyjne. a punktem wyjscia nie jest to, co ci sie zdaje, ale obowiazujace
            regulacje prawa rodzinnego. malzenstwo jest instytucja prawna otoczona ochrona z
            innych powodow, choc gwarancja stabilnosci ekonomicznej i emocjonalnej malej
            rodziny rowniez stanowia pewne ratio legis tych norm.
          • Gość: wnuczka Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.catv.net.pl 12.09.05, 12:27
            Oczywiście, bo to podniesie potwornie koszty państwa, gdy nie otrzyma ono
            podatku od spadku od homoseksualnych wdów i wdowców, czy też spadku na skarb
            państwa. I niby dlaczego miałoby kosztować państwo zawarcie takiego związku?
            Można w tym celu (jak w Niemczech) udać się do notariusza, podpisać akt
            zawarcia związku, zapłacić opłatę skarbową (ta sama procedura w razie
            rozwiązania). Opłatę skarbową można tak ustawić, żeby się ludzie zastanowili co
            robią, aby nie było kpin z instytucji związku partnerskiego, a i państwo
            dostało by swoją dolę na wpisanie danych do ksiąg stanu cywilnego.
      • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:27
        " Dlatego jestem PRZECIW legalizacji innych związków niż
        kobiety z mężczyzną"

        Ale pod warunkiem, że mają dzieci, tak?
        Bo inaczej twoja wypowiedź byłaby nielogiczna.
      • Gość: Hella Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.09.05, 19:05
        Ale je nie proponuję, żeby państwo miało kogokolwiek wspierać i coś komus dawać
        z budżetu. Nie o tym mówię. Chodzi mi tylko o to, żeby każdy miał prawo
        swobodnie rozporządzać swoimi prywatnymi kontaktami z ludźmi /jest to
        uniemożliwione gdy służby medyczne do obecności przy cieżko chorym dopuszczają
        tylko rodzinę, choć de facto może ona wcale nie być mu bliska, a bliski jest
        kto inny/ i swoim prywatnym majątkiem.
        • Gość: Hella Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.09.05, 19:27
          Kurczę, ludzie, właśnie chodziło mi o to, żeby odejść od tej ciasnoty myślenia
          zbiegającej się do kontowersji "śluby dla homoseksualistów" contra "chronienie
          instytucji małżeństwa" i przekonania, że Państwo w związku z tym ma jednym czy
          drugim albo obu coś dawać! Mnie nie obchodzą żadne śluby i szargania świętości!
          Nikt nic nie zrozumiał? Nie chodzi mi o dodatek rodzinny dla partnera
          homoseksualnego, o nic związanego z budżetem... Uff...
          Chodzo mi np. o Panią Zosię, która pochodzi z patologicznej rodziny, gdzie była
          bardzo żle traktowana, bita, głodowała. Tułała się też po sierocińcach. Pani
          Zosia nie wyszła za mąż /a była heteroseksualna! ;)/. Miała jedną
          przyjaciółkę /w tradycyjnym sensie tego słowa/, Panią Anię, na którą zawsze
          mogła liczyć. Pani Zosia zachorowała. Opiekowała się nią Pani Ania, ale gdy
          stan chorej się pogorszył, nie wpuszczono jej na OIOM, bo zabraniają tego
          przepisy. Pani Zosia wie, że umrze, i chciała by, aby jej spadek w całości
          przypadł Pani Ani i jej rodzinie. Niestety, w świetle aktualnego prawa
          przynajmniej znaczna część dorobku Pani Zosi przypadnie jej ojcu alkoholikowi.
          Praca Pani Zosi pójdzie w "procenty", a mogłaby pójść na kształcenie dzieci
          Pani Ani.
          Wszystko przez ubezwłasnowolnienie Polaków w istotnych dla nich kwestiach.
      • Gość: Kati Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.daewoo.lublin.pl / 195.205.71.* 09.09.05, 08:56
        Zupełnie nie zrozumiałeś poruszanego tu problemu!
      • Gość: wnuczka Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.catv.net.pl 12.09.05, 12:21
        Bądź konsekwentny - moja babcia wyszła po raz drugi za mąż mając 55 lat,
        wybranek 65. Z pewnością nie była z nim w ciąży, ani nie miała zamiaru już mieć
        dzieci z wybrankiem.
        Po co wyszła za mąż? Po to, by usankcjonować swój związek uczuciowy z tym
        człowiekiem, to, że z nim dzieli dni, noce, poranki i wieczory, radości,
        smutki, zdrowie i chorobę.

        Jeśli uważasz, że małżeństwo ma jedynie na celu robienie dzieci wprowadź zakaz
        zawierania małżeństw przez kobiety po 40, nakaż ich rozwiązywanie gdy
        bezdzietna żona ukończy 40 i rozwiąż wszystkie małżeństwa, w których najmłodsze
        dziecko osiągnie pełnoletność. Bo wtedy instytucja małżeństwa wedle twojej
        definicji przestaje spełniać swoje zadanie.
    • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 13:49
      hellaa napisała:

      > Często się dziwię, czemu kruszy się kopie i wydaje kolosalne pieniądze na
      > debaty, które dotyczą rzeczy o stosunkowo prostych rozwiązaniach.
      > Dlaczego np., zamiast kłócić się o legalizację związków homoseksualnych czy
      > innych, nie ustali się prawnie, że można uznać /aktem notarialnym/ jedną
      > wybraną osobę za "powinowatego z wyboru" w stopniu najbliższym, co
      > powodowałoby skutki prawne,

      Jest już taka możliwość. Jest nią właśnie małżeństwo.

      S.
      • Gość: Hella Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.09.05, 19:32
        Jeśli jestem bogatą starą panną lat 80, z rodziną nie kontaktowałam się od lat,
        za to mam wspaniałego sąsiada lat 40 z piątką dzieci i to oni są mi najbliżsi i
        chcę by po mnie możliwie dużo odziedziczyli - mam go rozwieść w tym celu z zoną
        i zawrzeć z nim małżeństwo?....????????
        Czy Pan nie umie wyobrazić sobie innej bliskości ludzi niż małżeństwo?
        • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 20:26
          Gość portalu: Hella napisał(a):

          > Jeśli jestem bogatą starą panną lat 80,z rodziną nie kontaktowałam się od lat,
          > za to mam wspaniałego sąsiada lat 40 z piątką dzieci i to oni są mi najbliżsi
          > i chcę by po mnie możliwie dużo odziedziczyli - mam go rozwieść w tym celu z
          > zoną i zawrzeć z nim małżeństwo?....????????

          Do tego służy testament.

          > Czy Pan nie umie wyobrazić sobie innej bliskości ludzi niż małżeństwo?

          Ależ oczywiście, że mogę. Tylko do tych innych bliskości nie trzeba takich
          prawnych ułatwień, jakie daje małżeństwo. Te ułatwienia nastawione są na
          wspólne życie kochających sie ludzi.

          S.
          • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.09.05, 21:14
            Alez nie ma Pan racji, gdyż w prawie polskim nie jest możliwe przeznaczenie
            całego majątku osobie niespokrewnionej, z wyłączeniem krewnych. Może tak być,
            ale najpierw trzeba sądownie "rozwieść się" z krewnymi udowadniając jakieś
            rażące postępki z ich strony - dość to absurdalny pomysł, taki proces.
            • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 00:08
              Gość portalu: Hellaa napisał(a):

              > Alez nie ma Pan racji, gdyż w prawie polskim nie jest możliwe przeznaczenie
              > całego majątku osobie niespokrewnionej, z wyłączeniem krewnych. Może tak być,
              > ale najpierw trzeba sądownie "rozwieść się" z krewnymi udowadniając jakieś
              > rażące postępki z ich strony - dość to absurdalny pomysł, taki proces.

              Nie, z krewnymi nie trzeba się rozwodzić. A zachówek przysługuje jedynie
              dzieciom, małżonkowi i rodzicom. Ani z dziećmi, ani z rodzicami rozwieść się
              nie można.

              S.
              • Gość: Hella Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.09.05, 07:36
                I znów nie ma pan racji, bo nie rozumie pan słowa "krewni" i wyłącza z tego
                pojęcia dzieci, rodziców, etc, a to własnie są krewni i to w najbliższym
                stopniu pokrewieństwa. I właśnie z nimi można się "rozwieść" /to wzięłam w
                cudzysłów, bo chodzi raczej o rozluźnienie powinności prawnych/ w sposób o
                jakim wspomniałam.
                Pisze pan o zachowku, który "należy się" - no właśnie, są to czyjeś prywatne
                pieniadze, które, bez względu na to, czy ktoś tego chce, czy nie, MUSI oddać
                osobom wyzbnazconym przez państwo, a nie tym, którym sam wybrał.. :) Wygrałam!
                • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 12:18
                  Gość portalu: Hella napisał(a):

                  > I znów nie ma pan racji, bo nie rozumie pan słowa "krewni" i wyłącza z tego
                  > pojęcia dzieci, rodziców, etc, a to własnie są krewni i to w najbliższym
                  > stopniu pokrewieństwa. I właśnie z nimi można się "rozwieść" /to wzięłam w
                  > cudzysłów, bo chodzi raczej o rozluźnienie powinności prawnych/ w sposób o
                  > jakim wspomniałam.

                  Nie, z nimi nie można się rozwieśc.

                  > Pisze pan o zachowku, który "należy się" - no właśnie, są to czyjeś prywatne
                  > pieniadze, które, bez względu na to, czy ktoś tego chce, czy nie, MUSI oddać
                  > osobom wyzbnazconym przez państwo, a nie tym, którym sam wybrał.. :) Wygrałam!

                  Ponieważ na człowieku ciąży obowiązek troski o współmałżonka a w drugiej
                  kolejności o dzieci i rodziców.

                  S.
                  • koganei Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 20:03
                    > > Pisze pan o zachowku, który "należy się" - no właśnie, są to czyjeś prywa
                    > tne
                    > > pieniadze, które, bez względu na to, czy ktoś tego chce, czy nie, MUSI od
                    > dać
                    > > osobom wyzbnazconym przez państwo, a nie tym, którym sam wybrał.. :) Wygr
                    > ałam!
                    >
                    > Ponieważ na człowieku ciąży obowiązek troski o współmałżonka a w drugiej
                    > kolejności o dzieci i rodziców.

                    Nie analizujac tresci: odpowiedz zaczynasz od "poniewaz", ale w cytowanym fragmencie nie ma "dlaczego"... Nie trzyma sie kupy... A co do dyskusji o "rozwodzeniu", to czy rozumiesz co to jest cudzyslow?
                    • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 22:38
                      koganei napisał:

                      > Nie analizujac tresci: odpowiedz zaczynasz od "poniewaz", ale w cytowanym frag
                      > mencie nie ma "dlaczego"... Nie trzyma sie kupy...

                      Trzyma, trzyma.

                      > A co do dyskusji o "rozwodzeniu", to czy rozumiesz co to jest cudzyslow?

                      Rozumiem, choć w tym miejscu akurat jest on bez sensu, bo z rodzina nie mozna
                      się ani rozwieść, ani "rozwieść".

                      S.
                      • leute Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 10.09.05, 21:04
                        Nie trzyma, nie trzyma. Ten "rozwód" z rodziną, to chyba wspomniane już
                        wcześniej wydziedziczenie? Chodzi o proces, który pozbawi rodzinę praw do
                        odziedziczenia jakiejkolwiek części majątku. Zdaje się, że coś takiego jest możliwe?
                        • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 10.09.05, 21:53
                          leute napisała:

                          > Nie trzyma, nie trzyma. Ten "rozwód" z rodziną, to chyba wspomniane już
                          > wcześniej wydziedziczenie? Chodzi o proces, który pozbawi rodzinę praw do
                          > odziedziczenia jakiejkolwiek części majątku. Zdaje się, że coś takiego jest
                          > możliwe?

                          Wydziedziczenie nie ma nic wsplnego z rozwodem. Po rozwodzie żona przestaje być
                          żoną, a więc rodziną. Z po wydziedziczeniu rodzice pozostają rodzicami, a
                          dzieci - dziećmi. Wydziedziczenie w żaden sposób nie wpływa na powiązania
                          rodzinne.

                          S.
                          • shygay Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 10.09.05, 23:16
                            Abstrahując od toczonego tutaj sporu, nadmienię, że wydziedziczenie ma wpływ na prawo wydziedziczonych do zachowku.
                            • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 00:21
                              shygay napisał:

                              > Abstrahując od toczonego tutaj sporu, nadmienię, że wydziedziczenie ma wpływ
                              > na prawo wydziedziczonych do zachowku.

                              Zgadz się. ale nie na powiązania rodzinne.

                              S.
                        • shygay Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 10.09.05, 23:25
                          Art. 1008 kodeksu cywilnego:
                          Spadkodawca może w testamencie pozbawić zstępnych, małżonka i rodziców zachowku (wydziedziczenie), jeżeli uprawniony do zachowku:
                          1)wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego;
                          2)dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci;
                          3)uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych.

                          Art. 1009.
                          Przyczyna wydziedziczenia uprawnionego do zachowku powinna wynikać z treści testamentu.
    • facet123 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 14:01
      Na forum pojawiły się głosy, że już dawno nie było o gejach, więc ten wątek jak
      rozumiem miał zapełnić tę "próźnie".

      Otóż rozwiązanie sprawy związków homoseksualnych poprzez wizytę u notariusza
      jest oczywiście nasuwającym się rozwiązaniem. Jednak spisanie aktu notarialnego
      w stosunku do zawarcia związku wiąże się z wieloma niedogodościami:
      Notariuszowi trzeba zapłacić. W dokumencie trzeba uwzględnić mnóstwo przypadków
      (wspólnota majątkowa, dziedziczenie, ew. roszczenia członków rodziny,
      pełnomocnictwa do srodków finansowych) - Jeżeli znacie się na języko prawniczym
      to wiecie, że jest to bardzo dużo tekstu. A dużo tekstu to wieksza zapłata dla
      notariusza. Po za tym taka skomplikowana umowa może być potem podważana przez
      wprawionych prawników. Do tego dochodzi jeszcze kwestia podatku (umowa u
      notariusza nie będzie w żaden sposób dawałą ulg podatkowych jaki zapewnia prawo
      spadkowe).

      To z powodu tych wszystkich niedogodności homoseksualiści domagają się
      legalizacji związków. Uważam, że nazywanie takiego związku małżeńswem nie jest
      konieczne jeżeli razi większość społeczeństwa - wystarczy związek partnerski.
      • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 14:29
        facet123 napisał:

        > Uważam, że nazywanie takiego związku małżeńswem nie jest
        > konieczne jeżeli razi większość społeczeństwa - wystarczy związek partnerski.

        Kiedyś oburzano się, że małżeństwem nazywa się związek czarnego z białą
        kobietą, który jest przecież przeciwny naturze. Teraz jest podobnie z
        małżeństwami homo. A co by nie mówić, to są małżeństwa.

        S.
      • abaddon_696 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 15:50
        > To z powodu tych wszystkich niedogodności homoseksualiści domagają się
        > legalizacji związków. Uważam, że nazywanie takiego związku małżeńswem nie
        jest
        > konieczne jeżeli razi większość społeczeństwa - wystarczy związek partnerski.

        "Jeżeli razi większość społeczeństwa" - znaczy, że większość społeczeństwa to
        homofoby.
        Związki partnerskie to słaby pomysł - zasada "separate but equal" (czyli
        oddzielny lecz równy) nigdy się nie sprawdza, jak chociażby przy segregacji
        murzyńskich uczniów.
        Poza tym jaki jest sens istnienia dwóch różnych instytucji o takich samych
        prawach?
        • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:05
          a po co Państwo ma legalizować te zwiążki? Nie mogą sobie geje mieszkać razem
          jak chcą? Musi Państwo się w to mieszać?Nie ufają swojej miłości?. Uważam że
          małżeństwo to głównie ochrona dziecka (i ewentualnie zabezpieczenie rodziców
          przed unikaniem współwychowania dziecka przez jednego z nich)
          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 16:46
            robert_32 napisał:

            > a po co Państwo ma legalizować te zwiążki? Nie mogą sobie geje mieszkać razem
            > jak chcą? Musi Państwo się w to mieszać?Nie ufają swojej miłości?. Uważam że
            > małżeństwo to głównie ochrona dziecka (i ewentualnie zabezpieczenie rodziców
            > przed unikaniem współwychowania dziecka przez jednego z nich)

            Nie. Małżeństwo to ochrona partnerów związku. Dziecko jest chronione
            niezależnie od mażeństwa. Obowiązki względem dziecka mają rodzice niezależnie
            czy są małżeństwem, czy nie.

            S.
            • Gość: Hella Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.09.05, 19:41
              Niech Pan przeczyta moje wcześniejsze odpowiedzi, bo w ogóle nie zrozumiał Pan,
              o co mi chodzi, Pana adwersarze zresztą też. Nie chodzi o śluby i czerpanie z
              budżetu państwa. Chodzi o nietypową, nie będącą ślubem homoseksualnym ale
              sensowną formę prawną odpowiadającą na wiele potrzeb zwiazanych z dysponowaniem
              własnymi kontaktami i własnym dorobkiem. Może to, lecz nie musi, dotyczyć
              homoseksualistów. I ten wątek wcale nie jest, co wszyscy jakoś dziwnie
              wydedukowali, chyba na zasadzie niechęci do przekraczania ograniczeń myślenia,
              stroną w sprawie lub przeciw ślubom homoseksualistów.
              • Gość: Hella Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.09.05, 19:42
                za lub przeciw
              • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 06.09.05, 20:28
                Gość portalu: Hella napisał(a):

                > Chodzi o nietypową, nie będącą ślubem homoseksualnym ale
                > sensowną formę prawną odpowiadającą na wiele potrzeb zwiazanych z dysponowa
                > niem własnymi kontaktami i własnym dorobkiem.

                Kazdy może wszak dysponować swoim dorobkiem i swoimi kontaktami i żadna nowa
                forma prawna nie jest do tego potrzebna.

                S.
                • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.09.05, 21:08
                  Czyli, twoim zdaniem, do chorego na OIOM może wchodzić każdy kto chce i każdy
                  takowemu moze towarzyszyć w karetce gdy ten ma wypadek a także bez przeszkód
                  prawnych każdy wskazany przez kogoś człowiek może zostać całkowitym jego
                  spadkobiercą..? Jesli taka jest twoja swiadomość prawna to lepiej dalej grzmij
                  o świętym małżeństwi, to ci znacznie lepiej wyjdzie, niemerytoryczne wszak! :)
                  • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 00:10
                    Gość portalu: Hellaa napisał(a):

                    > Czyli, twoim zdaniem, do chorego na OIOM może wchodzić każdy kto chce i każdy
                    > takowemu moze towarzyszyć w karetce gdy ten ma wypadek

                    Każdy wskazany przez chorego.

                    > a także bez przeszkód
                    > prawnych każdy wskazany przez kogoś człowiek może zostać całkowitym jego
                    > spadkobiercą..?

                    Pomijając zachówek, tak.

                    > Jesli taka jest twoja swiadomość prawna to lepiej dalej grzmij
                    > o świętym małżeństwi, to ci znacznie lepiej wyjdzie, niemerytoryczne wszak! :)

                    Takie jest prawo, a nie moja znajomość prawa.

                    S.
                    • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.09.05, 07:40
                      To wspaniale, że do chorego na OIOMIE może wejść każdy przze niego wskazany,
                      szkopuł w tym, że taki chory zwykle nie może ruszyć palcem aby kogokolwiek
                      wskazać, nie wspominajac już o dobitnym artykułowaniu swych preferencji
                      towarzyskich... :)
                      O zachowku już ci pisałam - właśnie to są pieniadze - znaczna część spadku, o
                      których decyduje nie właściciel, lecz państwo, zmuszając go do scedowania ich
                      konkretnym osobom...
                      • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 12:21
                        Gość portalu: Hellaa napisał(a):

                        > To wspaniale, że do chorego na OIOMIE może wejść każdy przze niego wskazany,
                        > szkopuł w tym, że taki chory zwykle nie może ruszyć palcem aby kogokolwiek
                        > wskazać, nie wspominajac już o dobitnym artykułowaniu swych preferencji
                        > towarzyskich... :)

                        Nie rozumiem co jest złego w formułowaniu swoich preferencji towarzyskich ?

                        > O zachowku już ci pisałam - właśnie to są pieniadze - znaczna część spadku, o
                        > których decyduje nie właściciel, lecz państwo, zmuszając go do scedowania ich
                        > konkretnym osobom...

                        Ponieważ każdy ma obowiązek troski o wspłmałżonka a w drugiej kolejności o
                        dzieci i rodziców.

                        S.
                        • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.09.05, 16:55
                          Panie Snajper, gadasz pan jak potłuczony zegar z kukułką, który właśnie spadł
                          na podłogę i ciągle robi "kuku, kuku", choć nie ma to związku z godzina czy
                          minutą... Tłumaczenie nie ma sensu. Kończę z Panem! :)
                          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:44
                            Gość portalu: Hellaa napisał(a):

                            > Panie Snajper, gadasz pan jak potłuczony zegar z kukułką, który właśnie spadł
                            > na podłogę i ciągle robi "kuku, kuku", choć nie ma to związku z godzina czy
                            > minutą... Tłumaczenie nie ma sensu. Kończę z Panem! :)

                            Argumentów jak widzę brak. Nic dziwniego.

                            S.
                        • koganei Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 20:19
                          Wlasnie, Panie snajper - bez sensu! Hella juz sie znudzila ale ja sie pobawie:

                          > Nie rozumiem co jest złego w formułowaniu swoich preferencji towarzyskich ?

                          Pytanie gleboko pozbawione sensu, nijak sie nie ma do poprzedniej wypowiedzi. Panie snajper, powinienes Pan zostac buddysta Zen, bo mowisz zagadkami:

                          Hella: To wspaniale, że do chorego na OIOMIE może wejść każdy przze niego wskazany, szkopuł w tym, że taki chory zwykle nie może ruszyć palcem aby kogokolwiek wskazać, nie wspominajac już o dobitnym artykułowaniu swych preferencji towarzyskich... :)

                          snajper: Nie rozumiem co jest złego w formułowaniu swoich preferencji towarzyskich ?

                          Medytuje nad tym i medytuje i sensu w Pana wypowiedzi nie widze. Co ma byc zlego w formulowaniu preferencji towarzyskich? Czy Hella w ogole cos na ten temat wspomniala? Nie powiedziala ze jest to naganne, tylko ze chory na OIOMie nie jest do tego zdolny. Az mi wstyd tak lopata tlumaczyc - niech Pan skonczy udawac (mam nadzieje) glupiego i wezmie sie za rzeczowa dyskusje.

                          O drugim Pana komentarzu chyba juz pisalem.
                          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 22:41
                            koganei napisał:

                            > Medytuje nad tym i medytuje i sensu w Pana wypowiedzi nie widze. Co ma byc
                            > zlego w formulowaniu preferencji towarzyskich? Czy Hella w ogole cos na ten
                            > temat wspomniala?

                            Napisała: " nie wspominajac już o dobitnym artykułowaniu swych preferencji
                            towarzyskich..." Radzę nad tym tez pomedytować.

                            S.
                            • resztka Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 09.09.05, 10:26
                              czlowiek! czytam,czytam i nie wytrzymalem: ty czytac nie potrafisz czy skleroza
                              ci mozg przezarla? a moze tylko sie droczysz albo glupiego udajesz?
                              bedzie jak dla krowy:
                              czlowiek na OJOMIe jest czesto nieprzytomny i NIE moze mowic, dlatego tez nie
                              jest w stanie wyrazic swoich "preferencji. osoba najbardziej mu bliska nie
                              bedzie informowana o jego stanie BO NIE JEST RODZINA.
                        • leute Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 10.09.05, 21:08
                          > Nie rozumiem co jest złego w formułowaniu swoich preferencji towarzyskich?

                          Nie chodzi o to, że to (rzekomo) coś złego, tylko o to że jest to niemożliwe do
                          wykonania przez człowieka, który leży nieprzytomny na OIOMIE.
            • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 12:57
              Przed czym Państwo ma chronić bezdzietnych małżonków? Jeśli mają dzieci to w
              interesie całego społeczeństwa jest chronić trwałość takiego związku (oczywiście
              jeśli nie ma np. w takim związku przemocy - ale to osobna bajka). A ochrona
              małżonków? Po co? Dlaczego nie chronimy prawnie np. przyjaźni? Wg mnie dlatego,
              że jest to prywatna sprawa takich osób. Jak się kochają to są razem jak nie to nie.
              • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 13:52
                robert_32 napisał:

                > A ochrona małżonków? Po co?

                A po to, że małżonkowie spełniają ważną rolę społeczną. Wzajemnej opieki
                choćby. Dlatego państwo chroni małżonków zemu służą na przykład przepisy
                alimentacyjne.

                S.
                • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 13:59
                  Nie wiem jak to reguluje polskie prawo - nie jestem prawnikiem - ale jeśli
                  bezdzietne małżeństwo się rozwodzi i sąd przyznaje jednemu z małżonków alimenty
                  to nie uważasz, że ten drugi zwyczajnie jest pasożytem?
                  • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 14:00
                    sąd przyznaje alimenty osobie, której na skutek rozwodu nie z jej winy znacznie
                    pogorszyła sie sytuacja finansowa i to jest sprawiedliwe
                    • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 14:04
                      nie znam się na prawie - próbuję tylko ocenić tą sytuację z punktu widzenia
                      mojego poczucia sprawiedliwości. Nie rozumiem dlaczego dorosła osoba (nie mająca
                      na wychowaniu dzieci) nie może sama o siebie dbać. A że jej się stopa
                      pogorszyła... To niech zapracuje sobie na lepszą stopę a nie posożytuje na kimś
                      innym...
                      • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 14:10
                        moment, gdy zapracowuje na siebie i jej stopa zyciowa ulega poprawie powoduje,
                        że alimenty są cofane

                        zapobiega to nieodpowiedzialnemu opuszczaniu współmałżonka w sytuacji, gdy na
                        skutek rozwodu pozostaje on bez srodków do zycia

                        bo małżeństwo to odpowiedzialność za drugą osobę, jeśli tego nie wiesz
                  • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 14:00
                    tzn. dla jasności: pasożytem jest ten co otrzymuje alimenty na siebie
          • abaddon_696 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 17:45
            robert_32 napisał:

            > a po co Państwo ma legalizować te zwiążki?

            A po co legalizuje związki ludzi starszych? Albo ludzi, którzy dzieci nie chcą
            mieć?

            Nie mogą sobie geje mieszkać razem
            > jak chcą? Musi Państwo się w to mieszać?Nie ufają swojej miłości?.

            Tu chodzi o wartość absolutną, jaką jest równość. Związki homoseksualne są
            równorzędne z heteroseksualnymi pod każdym względem, więc czas najwyższy, by
            kultura oraz prawo to potwierdzały.

            Uważam że
            > małżeństwo to głównie ochrona dziecka (i ewentualnie zabezpieczenie rodziców
            > przed unikaniem współwychowania dziecka przez jednego z nich)

            Pary homo, zwłaszcza lesbijki, dosyć często mają potomstwo. Tak więc ten
            warunek spełniają, a raczej pseudowarunek, bo małżeństwo nie pokrywa się z
            automatyczną chęcią posiadania bachorów.

        • facet123 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 13:02
          > "Jeżeli razi większość społeczeństwa" - znaczy, że większość społeczeństwa to
          > homofoby.
          > Związki partnerskie to słaby pomysł - zasada "separate but equal" (czyli
          > oddzielny lecz równy) nigdy się nie sprawdza, jak chociażby przy segregacji
          > murzyńskich uczniów.
          > Poza tym jaki jest sens istnienia dwóch różnych instytucji o takich samych
          > prawach?

          Zgadzam się, ale jeżeli nazwa "związek partnerski" ma ułatwić legalizację
          takich związków, to na poczatek może dobre i to.
      • Gość: gosc Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: 195.94.201.* 08.09.05, 09:24
        Ale to nie tego chca homoseksualisci. Gdyby rzeczywiscie chcieli, mogliby to
        regulowac wlasnie u notariusza.
        To czego chca homoseksualisci i przyjazne im srodowiska, to zmiana
        obyczajowosci, wielkie sluby, welony, torty itp. generlnie epatowanie swoja
        homoseksualnoscia a dopiero w drugiej kolejnosci uregulowanie spraw prawnych.
        Takie jest moje zdanie
        • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:45
          Gość portalu: gosc napisał(a):

          > Ale to nie tego chca homoseksualisci. Gdyby rzeczywiscie chcieli, mogliby to
          > regulowac wlasnie u notariusza.

          Nie, nie mogą. Na przykład notariusz nie zmieni wysokości podatku spadkowego,
          aby był taki jak w przypadku małżeństwa.

          S.
    • nelsonek Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 10:12
      po slubie wspolmalzonka uznaje sie za "najblizsza rodzine". zaden akt notarialny nie uzna partnera za "najblizsza rodzine".
      • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 12:23
        nelsonek napisał:

        > po slubie wspolmalzonka uznaje sie za "najblizsza rodzine". zaden akt notarial
        > ny nie uzna partnera za "najblizsza rodzine".

        Możesz nawet pominąć określenie najbliższa. Poprzez ślub małżonek staje się
        członkiem rodziny. Żaden inny akt tego nie jest w stanie dokonać. A chodzi
        wszak o to, aby para homo była rodziną. Bo de facto właśnie nią jest. Powinna
        być nią też de jure.

        S.
        • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 12:41
          Polskie określenie „rodzina” pochodzi od słowa „rodzić”. Małżeństwo dwojga ludzi
          staje się rodziną z chwilą poczęcia, a potem urodzenia pierwszego ich dziecka.
          Małżonkowie wówczas stają się rodzicami, ojcem i matką.
          • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 12:44
            czyli, zgodnie z Twoja wypowiedzią, cytuję: "Moja zona chce miec dzieci a ja
            nie. Nie jestem na razie do tego gotowy. Mamy
            za malo pieniedzy i za malo czasu. Jak jej to wytlumaczyc? Ona mysli, ze
            wszystko sie ulozy, ale to nie jest takie proste."

            nie uważasz siebie i swojej zony za rodzinę ?
            • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 12:46
              Niczego takiego nie mówiłem. Ale zgadzam się - dopóki małżeństwo nie ma dzieci
              nie jest rodziną. Jest tylko małżeństwem...
              • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 12:48
                a to ja przpraszam ))
                pomyliłam się - robert, marcin (32) - sorry )

                wybacz
              • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 13:56
                robert_32 napisał:

                > Niczego takiego nie mówiłem. Ale zgadzam się - dopóki małżeństwo nie ma dzieci
                > nie jest rodziną. Jest tylko małżeństwem...

                To może podyskutujesz z autorami słownika języka polskiego ?

                Rodzina - małżonkowie i ich dzieci; także: osoby związane pokrewieństwem,
                powinowactwem; krewni, powinowaci.
                Zakładać rodzinę - zawierać związek małżeński.

                S.
                • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 14:02
                  z tego, co pisze robert wyniałaby jakas dziwna sprawa - że małżonkowie nie są
                  rodziną (???)
                  • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:22
                    No cóż - tak właśnie uważam - małżeństwo bez dzieci to dopiero potencjalna rodzina
                    • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:24
                      proponuje zajrzeć tutaj:

                      pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_%28socjologia%29
                      • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:35
                        No cóż cały wskazany opis z wikipedii definiuje rodzinę tak jak piszę - jako
                        rodziców i ich dzieci. Jedynie na końcu dodano co na temat rodziny myśli niejaki
                        Alvin Toffler. Poszukałem więc kim jest Alvin Toffler. Otóż jest on znanym
                        współczesnym futurologiem. Myślę, że opinie futurologów nie są obowiązujące we
                        współczesym świecie - mam przynajmniej taką nadzieję...
                        • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:38
                          No nie wiem, czy "cały wskazany opis z wikipedii definiuje rodzinę tak jak
                          piszę - jako
                          > rodziców i ich dzieci." )

                          czytamy tam tez:

                          "Zazwyczaj związki pomiedzy członkami rodziny mają charakter pokrewieństwa
                          biologicznego, jednak w niektórych wypadkach sam fakt zamieszkania razem
                          klasyfikuje pewna grupę ludzi jako rodzinę."

                          i wiele innego )

                          mysle, ze jest to bardziej skomplikowane, niz piszesz.


                          • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:55
                            Powiem tak: różni ludzie rózne rzeczy mają na myśli myśląc o rodzinie. To co wg
                            mnie we współczesnym świecie jest najsmutniejsze (w kontekście rodziny
                            oczywiście) to fakt, że coraz więcej ludzi w rodzinie widzi tylko prawo i
                            przywileje a coraz mniej, że te prawa mają czemuś służyć. Wg mnie jeśli w
                            przyszłości rodziną będzie mógł być dowolny związek to stracą sens wszelkie
                            prawne aspekty rodziny (chociażby np. alimenty). Tylko, że znajdziemy się wtedy
                            w punkcie wyjścia: jak wspierać rodziców, jak pomagać tym, którzy decydują się
                            na dzieci...
                            • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:58
                              robert_32 napisał:

                              > Powiem tak: różni ludzie rózne rzeczy mają na myśli myśląc o rodzinie.

                              Ja myśląc o koniu mogę mieć na myśli istotę o dwóch skrzydłach, piórach, dwóch
                              nogach i składającą jaja. Ktoś może powie, że to ptak, ale ja będę obstawał
                              przy swoim. Ty jesteś w takiej sytuacji pisząc o rodzinie.

                              S.
                        • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:49
                          robert_32 napisał:

                          > Myślę, że opinie futurologów nie są obowiązujące we
                          > współczesym świecie - mam przynajmniej taką nadzieję...

                          Obwiązujące są definicje ze słownika języka polskiego.

                          S.
                          • Gość: tex Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: 213.207.131.* 08.09.05, 09:40
                            > Obwiązujące są definicje ze słownika języka polskiego.
                            >
                            tylko ktorego?
                            • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:45
                              Gość portalu: tex napisał(a):

                              > > Obwiązujące są definicje ze słownika języka polskiego.
                              > >
                              > tylko ktorego?

                              Dowolnego. Są takie same.

                              S.
                      • kali301 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 12:03
                        Oprócz zaglądania do słownika, proponuję zajrzeć do astronomii, matematyki,
                        biologii, gdzie są omawiane szeroko różne formy rodzin
                    • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:48
                      robert_32 napisał:

                      > No cóż - tak właśnie uważam - małżeństwo bez dzieci to dopiero potencjalna
                      > rodzina

                      Skoro tak uważasz, to znaczy to jedynie tyle, że nie znasz znaczenia słów,
                      którymi się posługujesz. Małżeństwo bezdzietne to oczywiście rodzina.

                      S.
                • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:08
                  Ja znalazłem taka definicję rodziny:
                  " RODZINA - grupa społeczna, wspólnota składająca się z małżonków i ich dzieci
                  oraz ogółu krewnych każdego z małżonków. Istotą rodziny są dwa rodzaje więzi
                  społecznych: małżeńska i rodzicielska. "
                • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:13
                  Albo taka definicja rodziny:
                  Wincenty Okoń rodzinę definiuje jako "małą grupę społeczną, składającą się z
                  rodziców i ich dzieci i krewnych; rodziców łączy więź małżeńska, rodziców z
                  dziećmi więź rodzicielska, stanowiąca podstawę wychowania rodzinnego, jak
                  również więź formalna określająca obowiązki rodziców i dzieci względem siebie"
                  (Okoń W., Słownik pedagogiczny, Warszawa 2001.)
                • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:17
                  o rodzinie pisze też np. M. Sieradzki:

                  "rodzina jest niezastąpionym fundamentem życia, normalnego rozwoju i wzrostu
                  człowieka, a zarazem warunkiem normalnego rozwoju narodu, jego kultury,
                  gwarantem jego przyszłości" (Sieradzki M., Życie bez chorób, Poznań 1990., str. 152)
                  • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:51
                    robert_32 napisał:

                    > o rodzinie pisze też np. M. Sieradzki:
                    >
                    > "rodzina jest niezastąpionym fundamentem życia, normalnego rozwoju i wzrostu
                    > człowieka, a zarazem warunkiem normalnego rozwoju narodu, jego kultury,
                    > gwarantem jego przyszłości" (Sieradzki M., Życie bez chorób, Poznań 1990.,
                    > str. 152)

                    No i ja się z tym wszystkim zgadzam. Wszystkie te cytaty nie podważają faktu,
                    że rodzina powstaje z chwilą zawacia małżeństwa, a nie urodzenia dziecka.

                    S.
                    • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 16:05
                      czy uważasz, że małżeństwo bezdzietne spełnia wszystkie wymagania rodziny
                      opisane w przytoczonych przeze mnie cytatach czy tylko w tych fragmentach które
                      uważasz, ża istotne? Co zostanie z tych opisów funkcji rodziny jak usuniesz z
                      nich dzieci? Czy nie jakaś karykatura rodziny?
                      • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 16:19
                        robert_32 napisał:

                        > czy uważasz, że małżeństwo bezdzietne spełnia wszystkie wymagania rodziny
                        > opisane w przytoczonych przeze mnie cytatach czy tylko w tych fragmentach któ
                        > re uważasz, ża istotne?

                        To nie są wymagania. To sa cechy. A znaczenie słów podane są w słowniku języka
                        polskiego. Polecam jego lekturę.

                        > Co zostanie z tych opisów funkcji rodziny jak usuniesz z nich dzieci? Czy nie
                        > jakaś karykatura rodziny?

                        Zostanie wszystko poza wychowaniem dzieci. Tak jak rodzina bez samochodu nie
                        zajmuje się samochodem, tak rodzina bez dzieci nie zajmuje się dziećmi.

                        S.
                        • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 16:21
                          jeśli już przytoczyłes przykład z samochodem. Wg mnie rodzina to jak samochód. A
                          małżeństwo bezdzietne to jak samochów bez jednego koła.
                          • alfika Re: nie da się ukryć... 08.09.05, 07:54
                            ...że samochód bez jednego koła to ciągle samochód

                            co więcej, tenże samochód - nawet bez dwóch kół - i tak wciąż nie będzie uznany
                            jako jedynie dodatek do owych brakujących kół
                          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:46
                            robert_32 napisał:

                            > jeśli już przytoczyłes przykład z samochodem. Wg mnie rodzina to jak samo
                            > chód. A małżeństwo bezdzietne to jak samochów bez jednego koła.

                            Samochód bez koła pozostaje nadal samochodem.

                            S.
                      • shygay Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 10.09.05, 23:47
                        Wydaje się, że snajper operuje definicją "rodziny" w znaczeniu prawnym.
                        Prawo przyznaje miano rodziny już samemu związkowi małżeńskiemu.
                        • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 00:23
                          shygay napisał:

                          > Wydaje się, że snajper operuje definicją "rodziny" w znaczeniu prawnym.
                          > Prawo przyznaje miano rodziny już samemu związkowi małżeńskiemu.

                          Prawnym i językowym. Jest jakies inne ? Ja w rozumieniu słów opieram sie na
                          słowniku języka polskiego.

                          S.
          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 13:53
            robert_32 napisał:

            > Polskie określenie „rodzina” pochodzi od słowa „rodzić”. Małżeństwo dwojga
            > ludzi staje się rodziną z chwilą poczęcia, a potem urodzenia pierwszego ich
            > dziecka. Małżonkowie wówczas stają się rodzicami, ojcem i matką.

            Nieprawda. Małżonkowie stają się rodziną w momencie ślubu.

            S.
            • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:46
              To jest przypuszczam główny powód nieporozumień między zwolennikami tradycyjnej
              rodziny a zwolennikami dowolnego definiowania tego pojęcia. Przypuszczam, że
              takie dowolne definioowanie rodziny powoduje, że gnie z oczu jej podtawowa
              funkcja: rodzicielstwo. Ginie z oczu także powód ochrony rodziny przez Państwo.
              Zwolennicy dowolnego definiowania rodziny traktują wsparcie dawane rodzinie
              tradycyjnej jako jakiś przywilej, który należy się każdemu zapominając, że
              powodem tego przywileju są dzieci... Trochę cały w/w tekst brzmi górnolotnie -
              ale staram się być szczery.
              • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 15:56
                robert_32 napisał:

                > To jest przypuszczam główny powód nieporozumień między zwolennikami tradycyj
                > nej rodziny a zwolennikami dowolnego definiowania tego pojęcia. Przypuszczam,
                > że takie dowolne definioowanie rodziny powoduje, że gnie z oczu jej podtawowa
                > funkcja: rodzicielstwo.

                Rodzicielstwo nie jest podstawową funkcją małżeństwa. Podstawową funkcją
                małżeństwa jest wzajemna opieka i współodpowiedzialność za siebie. I właśnie
                aby te funkcję ułatwić istnieją pewne przepisy prawa.

                > Ginie z oczu także powód ochrony rodziny przez Państwo.

                A w jakiż to spodób państwo chroni rodzinę ?

                > Zwolennicy dowolnego definiowania rodziny traktują wsparcie dawane rodzinie
                > tradycyjnej jako jakiś przywilej, który należy się każdemu zapominając, że
                > powodem tego przywileju są dzieci...

                Otóz nie. Dzieci są powodem takich przywilejów jak urlop macieżyński, zasiłki
                rodzinne, urlop wychowawczy, które są dawane rodzicom, a nie małżonkom. Prawa
                małżonków wynikają z zawartego małżeństwa i nie są w żaden sposób związane z
                dziećmi. Wynikają ze wspólnoty małżeńskiej (np wspólne opodatkowanie).

                S.
                • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 16:14
                  > Rodzicielstwo nie jest podstawową funkcją małżeństwa. Podstawową funkcją
                  > małżeństwa jest wzajemna opieka i współodpowiedzialność za siebie. I właśnie
                  > aby te funkcję ułatwić istnieją pewne przepisy prawa.

                  Rodzicielstwo jest podstawową funkcją rodziny... Tak cały czas pisałem. Dla
                  ciebie rodzina=małżeństwo - dla mnie nie. Co do małżeństwa - powtórzę pytanie,
                  które zadałem już wcześniej: po co państwo ma wymuszać wzajemną opiekę i
                  współodpowiedzialność pomiędzy dwoma dorosłymi ludżmi jeśli nie mają oni dzieci?
                  • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 16:21
                    robert_32 napisał:

                    > Rodzicielstwo jest podstawową funkcją rodziny... Tak cały czas pisałem. Dla
                    > ciebie rodzina=małżeństwo - dla mnie nie.

                    Nie dla mnie. W języku polskim rodzina powstaje w momencie zawarcia związku
                    małzeńskiego. Oczywiście Ty możesz na przykład koniem nazywać jedynie konia
                    czarnego i twierdzić, że koń biały koniem nie jest.

                    > Co do małżeństwa - powtórzę pytanie,
                    > które zadałem już wcześniej: po co państwo ma wymuszać wzajemną opiekę i
                    > współodpowiedzialność pomiędzy dwoma dorosłymi ludżmi jeśli nie mają oni
                    > dzieci ?

                    Dla dobra współmałżonków.

                    S.
                    • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 16:26
                      W języku polskim słowo „rodzina” pochodzi od słowa „rodzić”....

                      Dobro współmażonków jest ich dobrem - i niech o nie dbają sami - w końcu to oni
                      lepiej wiedzą co jest dla nich dobre a nie Państwo...
                      • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:48
                        robert_32 napisał:

                        > W języku polskim słowo „rodzina” pochodzi od słowa „rodzić"....

                        Nie dyskutujemy o tym, od czego pochodzi, tylko co znaczy. Małżeństwo bez
                        dzieci jest rodziną, ponieważ rodzina powstaje w momencie zawarcia małżeństwa.

                        S.
                    • abaddon_696 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 17:34
                      > Nie dla mnie. W języku polskim rodzina powstaje w momencie zawarcia związku
                      > małzeńskiego. Oczywiście Ty możesz na przykład koniem nazywać jedynie konia
                      > czarnego i twierdzić, że koń biały koniem nie jest.

                      Czyli wg tej definicji matka czy brat to nie rodzina - bo przecież nie mogę
                      zawrzeć małżeństwa z nimi.
                      Kiedy wreszcie do Ciebie dotrze, że związek dwóch ludzi (obojętnie jakiej płci)
                      to nie rodzina?
                      Pozdrawiam
                      • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 18:01
                        "Kiedy wreszcie do Ciebie dotrze, że związek dwóch ludzi (obojętnie jakiej
                        płci)
                        to nie rodzina?"

                        jestes tego pewien?
                        Jeśli kobieta wychodzi za mąż, zakłąda ze swoim mężem nową rodzinę (przeciez
                        może okazać się, ze są bezpłodni - wtedy nie będą rodziną?), staje się
                        jednoczesnie członkiem rodziny męża, a mąż członkiem rodziny zony.

                        Całe zycie tkwię w tym przekonaniu.
                        • abaddon_696 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 18:14
                          > jestes tego pewien?

                          Snajper napisał (albo raczej przytoczył) definicję, że rodzina powstaje w
                          momencie zawarcia małżeństwa. Z tego punktu widzenia np. matka-córka to nie
                          rodzina, bo nie mogą zawrzeć małżeństwa ze sobą. Dlatego uważam, że definicja
                          rodziny jest stricte powiązana z biologią (czyli pokrewieństwo). Przecież
                          zwierzęta mają rodziny (lwy, małpy, psy etc) a małżeństwa u nich nie istnieją:)

                          > Jeśli kobieta wychodzi za mąż, zakłąda ze swoim mężem nową rodzinę

                          A nie może być tak, że małżeństwo to małżeństwo a rodzina to rodzina?
                          Pozdrawiam
                          • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 18:19
                            "A nie może być tak, że małżeństwo to małżeństwo a rodzina to rodzina?
                            Pozdrawiam"

                            Jasne, że chyba może, przecież to tylko kwestia nazwy. Choć trochę przykro )

                            Potocznie rozumie sie, ze "rodzina" to cos dużego, dziedziczonego,
                            przenoszącego tradycję. W tym sensdie, kulturowym - pewnie tak jest, Wśród
                            tej "dużej rodziny" są "małe rodziny" - poszczególne małżeństwa, te z dziećmi
                            oraz te bez nich, a także osoby samotne. Taka definicja podobałaby mi się chyba
                            najbardziej )

                            Też pozdrawiam )
                            • abaddon_696 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 18:34
                              > Jasne, że chyba może, przecież to tylko kwestia nazwy. Choć trochę przykro )

                              No więc żeby nie było przykro, mogę przystać na to, że rodzina to po prostu
                              grupa bliskich osób:)
                              Pozdrawiam
                              • alfika Re: :))) 08.09.05, 08:28
                                małżeństwo to małżeństwo, a rodzina to rodzina, niechże tak zostanie
                                - podobnie uzjamy, że rodzeństwo to rodzeństwo, a siostra to siostra ;)

                                poza tym: na czym polega założenie rodziny? bo do tej pory na zawarcie
                                małżeństwa tak było określane :)
                                może w usc przed ślubem należy się wyspowiadać: tak, jestem w ciąży, więc
                                zakładamy rzeczywiście rodzinę - albo: nie, nie jestem w ciąży, więc sobie
                                tylko ślub chcemy wziąć

                                poza tym: czy Twoi, dajmy na to, dziadkowie - albo i moi nawet - gdyby
                                poprzestali na spłodzeniu dzieci, nie żyjąc pod jednym dachem i nie biorąc się
                                za małżonków - założyliby rodzinę czy nie?
                                hmmm

                                udanego dnia :)
                                • po_godzinach Re: :))) 08.09.05, 15:33
                                  Droga alfiko)

                                  masz rację

                                  przekonaliście mnie, przyznaje to z przyjemnościa)

                                  "niech - tak - tak znaczy; nie - nie" ))
                                  • alfika Re: ależ droga po_godzinach... 08.09.05, 17:38
                                    Ty mię nie stresuj, że nie doczytałaś - uważam, że małżeństwo, choćby
                                    jednodniowe czy bezdzietne, jest rodziną i basta
                                    wszak nawet w usc mówi się o "założeniu rodziny" właśnie, bez wspominania o
                                    dzieciach

                                    więc tak - niech znaczy tak, a nie - znaczy nie
                                    małżeństwo to rodzina
                                    tak jak siostra to rodzeństwo

                                    hough
                                    • po_godzinach Re: ależ droga po_godzinach... 08.09.05, 17:47
                                      "wszak nawet w usc mówi się o "założeniu rodziny" właśnie, bez wspominania o
                                      dzieciach"

                                      taaa, bo oni w tym usc automatycznie zakładaja, że dzieci będą. A literalnie
                                      nie wspominają, bo trochę nie wypada (wiemy, skąd się biora dzieci).

                                      Taka trochę smutna jest konstatacja, że dwoje małżonków bez dzieci nie są
                                      rodziną, ale przeciez to od nich tylko zalezy, czy sie rodziną będa czuli, czy
                                      nie.

                                      Tak, że to wszystko jest mocno skomplikowane)

                                      PS Oczywiście, że doczytałam)
                                      • alfika Re: ależ droga po_godzinach... 08.09.05, 18:31
                                        no co Ty? :))) w urzędach jakieś podteksty z powodu delikatności???
                                        pod tym względem w kościele Ci wprost mówią o potomstwie, a tu będą się
                                        wstydzić powiedzieć o dzieciach?

                                        eeetam, to juz trochę zakrawa na teorię spisku dziejowego ;)

                                        rodzina to rodzina, jak się para czuje rodziną bez ślubu, to chwała jej za to i
                                        nikt, ani urzędy, ani forum, im tego nie zmieni ani nie przemianuje
                                        a co do tematu wątku - każdy powinien mieć pełną możliwość wyboru -
                                        również jeśli idzie o najbliższych krewnych - jawnie i zawczasu

                                        choć martwią mnie żony zajmujące się domem przy aprobacie męża i dowiadujące
                                        się po śmierci rzeczonego męża, że - po pierwsze - mąż miał przyjaciółkę - a po
                                        drugie - przyjaciółka dziedziczy wszystko
                                        hmmm

                                        ale to w zasadzie niezbyt częsta sytuacja
                                        - a o zachówek niech się matwi poborca podatków
                                        • Gość: pn Re: ależ droga po_godzinach... IP: *.chello.pl 08.09.05, 18:41
                                          ludzie, zachOwek, z O a nie Ó
                                          encyklopedia.pwn.pl/82644_1.html
                                          • alfika Re: ależ drogie pn :)))) 08.09.05, 20:08
                                            Gość portalu: pn napisał(a):

                                            > ludzie, zachOwek, z O a nie Ó
                                            > encyklopedia.pwn.pl/82644_1.html

                                            uroczo się oburzasz :)
                                            "luuudzie!"
                                            przecież tego się wymiennie używa :)))
                                            ale dziękuję, niech ci będzie, drogie pn, że zachowek :)

                                            "luuuuudzieeee!" :)
                          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:51
                            abaddon_696 napisał:

                            > A nie może być tak, że małżeństwo to małżeństwo a rodzina to rodzina?

                            Małżeństwo to małżeństwo. Rodzina to rodzina. Ale małżeństwo to też rodzina,
                            choć rodzina to niekoniecznie małżeństwo. Czy juz jasne ? ;)

                            S.
                        • rozowykot Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 00:41
                          po_godzinach napisała:

                          > "Kiedy wreszcie do Ciebie dotrze, że związek dwóch ludzi (obojętnie jakiej
                          > płci)
                          > to nie rodzina?"
                          >
                          > jestes tego pewien?
                          > Jeśli kobieta wychodzi za mąż, zakłąda ze swoim mężem nową rodzinę (przeciez
                          > może okazać się, ze są bezpłodni - wtedy nie będą rodziną?), staje się
                          > jednoczesnie członkiem rodziny męża, a mąż członkiem rodziny zony.
                          >
                          > Całe zycie tkwię w tym przekonaniu.
                          no własnie są członkami swoich rodzin a włsną stworzą gdy spłodzą lub adoptują
                          dziecko rodzina to min. troje. tak mówią przepisy
                          • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 16:57
                            no dobra, juz zrozumiałam ))
                          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 22:43
                            rozowykot napisała:

                            > no własnie są członkami swoich rodzin a włsną stworzą gdy spłodzą lub adoptują
                            > dziecko rodzina to min. troje. tak mówią przepisy

                            Nieprawda. Nie ma takich przepisów.

                            S.
                      • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:49
                        abaddon_696 napisał:

                        > Czyli wg tej definicji matka czy brat to nie rodzina - bo przecież nie mogę
                        > zawrzeć małżeństwa z nimi.

                        A gdzie ja napisałem, że rodziną jest tylko małżeństwo ??? Napisałem, kiedy
                        rodzina powstaje.

                        > Kiedy wreszcie do Ciebie dotrze, że związek dwóch ludzi (obojętnie jakiej
                        > płci) to nie rodzina?

                        W języku polskim małżeństwo jest rodziną. Także bezdzietne.

                        S.
            • abaddon_696 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 17:30
              > Nieprawda. Małżonkowie stają się rodziną w momencie ślubu.

              A nie sądzisz, że przed ślubem to nie małżonkowie?
              Pozdrawiam
              • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 19:52
                abaddon_696 napisał:

                > > Nieprawda. Małżonkowie stają się rodziną w momencie ślubu.
                >
                > A nie sądzisz, że przed ślubem to nie małżonkowie?

                W momemcie slubu stają się małżonkami i rodziną.

                S.
    • Gość: ms Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 12:55
      Brawo Hellaa!
      Masz całkowią rację. W wolnym kraju obywatel powinien mieć prawo zdecydować
      kogo chce uznać za najbliższą osobę ze wszystkimi tego prawnymi konsekwencjami.
      Bliskość nie musi się wiązać z "obowiązkowym" domniemanym uprawianiem seksu z
      daną osobą. Co z aseksualną mniejszością?
      Niestey motłoch jest zaimpregnowany na "ezoteryczną" wiedzę prawniczą, oprócz
      tego nie chce lub nie może pojść np. tak prostej rzeczy, ze nieprzytomny
      człowiek nie może osobiści wyrazić swojej woli.
      • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 13:02
        A dlaczego "ze wszystkimi tego prawnymi konsekwencjami"? Dlaczego w wolnym kraju
        obywatel po prostu nie żyje z tym kim chce? Dlaczego ma to być potwierdzanie
        przez Państwo? Jakieś totalitarne myślenie....Tak samo w poprzednim ustroju
        Państwo się upierało, że chce wiedzieć gdzie np. obywatel pracuje (w sarych
        dowodach była rubryka: miejsce pracy) albo czy chce wyjechać za granicę (nie
        można było mieć paszportu).
        • Gość: eMisiek Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 08.09.05, 11:35
          nie zapominaj, że państwo to my wszyscy i nie istnieje odrebna struktura.
          jedynie ideologie twierdzą inaczej
        • leute Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 13:04
          Oczywiście obywatel może żyć z tym, kim chce. Nie chodzi o to, że państwo
          miałoby to potwierdzać. Chodzi o to, że obywatel chciałby przyznania tej osobie
          pewnych praw (na przykład wspomnianych odwiedzin w szpitalu na OIOMie), a nie ma
          przepisów, które by to umożliwiały.
      • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.09.05, 17:01
        Ojejku, dzięki, że jesteś! Już się załamałam, że skoro w z założenia
        inteligentnej grupie internautów prawie nikt nie może przekroczyć pewnych
        barier w umysle i spojrzeć na sprawę w szerszej perspektywie, to co dopiero w
        parlamencie czy tzw "szerokiej opinii publicznej"..
    • frank_drebin Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 21:57
      Jakis czas temu JKM w felietonie w "Najwyszym Czasie" zaproponowal z grubsza to
      samo. Mianowicie:
      - kto chce zmienia stan cywilny w sposob dotychczasowy,
      - oprocz tego zwiazki, malzenstwa (jak zwal tak zwal) mozna by zawierac na
      zasadzie umowy cywilno-prawnej okreslajacej prawa, obowiazki, zasady
      dziedziczenia, itp, itd. - oczywiscie takie umowy moglyby zawierac osoby tej
      samej plci i honorowane oraz traktowane (w sensie prawnym) bylyby jak klasyczne
      malzenstwa.
      Proste to i klarowne. Na miejscu np. homoseksualistow glosowalbym za tym rekoma
      i nogami.
      • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.09.05, 22:36
        Superowo! No właśnie, to takie proste! Dlaczego ludzie nie są zainteresowani
        tym praktycznym rozwiązaniem, tylko wolą się kłócić o "izmy" topiac
        konstruktywne pomysły?
        Na marginesie: że też nieświadomie stworzyłam chórek z JKM!.. Ho ho ho, a jak
        to jednak nie można się zarzekać!.. :)
        • frank_drebin Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 07.09.05, 23:11
          1. Jesli chodzi o "chorek" z JKM to nigdy nie mow nigdy jak kiedys powiedzial
          niejaki James Bond ;)
          2. Na powaznie i o "izmach" to, ze na przyklad homo tego nie promuja jest
          dowodem na to, ze:
          - chodzi im o "sluszna walke o prawa" dla samej walki (czytaj dobrze mozna z
          tego zyc na przyklad z funduszy urzedu niejakiej p. Srody),
          - w ten sposob chca wymusic dla siebie specjalne prawa, czyli to rodzaj
          rasizmu - wszyscy maja byc rowni, ale homo rowniejsi.
          • y00rek A gdzie tam... 08.09.05, 18:54
            Bajki opowiadasz. Żyjemy (ja i mój chłopak) tylko z tego co zarobimy. Od żadnych
            Śród i innych grosza nie dostaliśmy (bo i z jakiej racji?).

            Z tym rasizmem, to już naprawdę przegiąłeś: akurat "Folwark..." to jedna z moich
            ulubionych lektur i wybacz, ale do 'równiejszych' to mi zupełnie nie po drodze.

            BTW Znasz jakichś gejów nie z telewizji i nie z gazet? Takich zwykłych
            obywateli? Mam wrażenie, że nie i chyba dlatego bujasz w obłokach, jeśli chodzi
            o te sprawy. A z propozycją JKM zgadzam się zupełnie (co faktycznie jest rzadkie
            jak na inne poglądy JKM).


            pzdr.
            y.
            • frank_drebin Re: A gdzie tam... 08.09.05, 21:20
              Przepraszam fakt uogolnilem. Chodzilo mi o aktywistow gejowskich - Biedron,
              Niemiec i to cale towarzystwo. Na moje jakby naprawde chcieli rozwiazania
              sprawy zwiazkow forsowaliby rozwiazanie JKM, a nie robiac tego moim zdaniem
              walcza dla "walki" i przy okazji z tego no moze nie zyja, ale pare ladnych
              zlotych im na pewno z tego wpada do kieszeni.
          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 09.09.05, 00:32
            frank_drebin napisał:

            > - w ten sposob chca wymusic dla siebie specjalne prawa, czyli to rodzaj
            > rasizmu - wszyscy maja byc rowni, ale homo rowniejsi.

            A jakiez to specjalne prawa chcą homo wywalczyć Prawo do małżeństwa z kochaną
            osobą to takie specjalne prawo ???

            S.
            • frank_drebin Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 09.09.05, 10:37
              Sam pare razy widzialem w tv Niemca i Biedronia wypowiadajacych sie, ze tzw.
              zwiazki partnerskie powinny byc w sensie prawnym tym samym co tradycyjne
              malzenstwo tylko, ze ich rozwiazanie ma byc duzo latwiejsze niz tradycyjnego
              malzenstwa. Jesli to nie jest domaganie sie specjalnych praw dla homo to co w
              takim razie ? Niech beda konsekwentni albo woz albo przewoz. Albo takie same
              skutki prawne zawarcia usankcjonowanego prawem zwiazku, albo nie. Zastanawia tez
              powod, dla ktorego tak podkreslaja, ze zwiazki partnerskie mialy byc duzo
              latwiej uniewazniane niz malzenstwa. Czyzby opinia o gejach jako chetnie
              "skaczacych" z kwiatka na kwiatek byla jednak prawda ?
              • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 09.09.05, 12:13
                frank_drebin napisał:

                > Sam pare razy widzialem w tv Niemca i Biedronia wypowiadajacych sie, ze tzw.
                > zwiazki partnerskie powinny byc w sensie prawnym tym samym co tradycyjne
                > malzenstwo tylko, ze ich rozwiazanie ma byc duzo latwiejsze niz tradycyjnego
                > malzenstwa. Jesli to nie jest domaganie sie specjalnych praw dla homo to co w
                > takim razie ? Niech beda konsekwentni albo woz albo przewoz. Albo takie same
                > skutki prawne zawarcia usankcjonowanego prawem zwiazku, albo nie. Zastanawia
                > tez powod, dla ktorego tak podkreslaja, ze zwiazki partnerskie mialy byc duzo
                > latwiej uniewazniane niz malzenstwa. Czyzby opinia o gejach jako chetnie
                > "skaczacych" z kwiatka na kwiatek byla jednak prawda ?

                Jakoś nie trafiłem na takie żądania. Według mnie homo powinni mieć prawo do
                zawierania zwykłych małżeństw ze wszystkimi tego prawnymi skutkami. Dlatego nie
                podoba mi się pomysł związków partnerskich.

                S.
          • leute Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 13:07
            > - w ten sposob chca wymusic dla siebie specjalne prawa, czyli to rodzaj
            > rasizmu - wszyscy maja byc rowni, ale homo rowniejsi

            Czyżby? Małżeństwo to również nadanie specjalnych praw - czy to nazwiesz
            rasizmem? Wszyscy są równi, ale hetero równiejsi?
      • kali301 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 12:30
        Frankly speaking, dlaczego nie można zakładać małżeństw na czas określony, np.
        3 miesiące, rok, 5 lat, ...7 to rok rozwodowy. Takie związki były już
        przerabiane w historii, że wspomnę miasto Saratow. Proponuję wyszukać sobie,
        gdzieś w zakamarkach bibliotecznych. niegdysiejszą pozycję szkolnej
        lekturki: "Statek Derbent". Ukuto nawet przysłowie na temat takich małżeństw:
        Ot smotrij, eto Saratowska blat'. Pzdr.
    • Gość: rychu Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 08.09.05, 10:44
      Drodzy bracia i siostry
      o czym wy w ogole dyskutujecie- jak ktos kogos uczyni swoim krewnym
      (niezaleznie czy poprzez istniejaca instytucje sadowego przysposobienia [tzw.
      adopcji] czy poprzez nieistniejaca ale zaproponowana przez pania Helle
      instytucje "notarialnego powinowactwa z wyboru") to beda w swietle prawa
      traktowani tak jak krewni- z wszystkimi zwiazanymi z tym konsekwencjami. Jedna
      z takich konsekwencji moze byc zarzut kazirodztwa.
      Pozwole sobie przytoczyc kodeks karny:
      Art. 201. Kto dopuszcza się obcowania płciowego w stosunku do wstępnego,
      zstępnego, przysposobionego, przysposabiającego, brata lub siostry,
      podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

      Pozdrawiam
      • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.09.05, 10:52
        Spróbuj wyjść poza pojęcie, że bliskość = rodzina, krewniactwo. Chodzi mi o
        nowy rodzaj bliskiego zwiazku, który, w sensie prawnym, nie ma określać jakiejś
        seksualności, tylko dziedziczenie, etc.
        Seksualność pozostałaby sobie w sferze prywatności, w ramach innych
        obowiazujących praw, w tym zakazu kazirodztwa. To był by raczej sojusz,
        związek, a nie przysposobienie czy małżeństwo, które stwarza krewniactwo.
        Chodzi właśnie o uznanie praw bliskości poza ramą rodziny, małżeństwa i
        krewniactwa. Uff! :)
    • Gość: eMisiek Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 08.09.05, 11:41
      Spory o to co jest czy nie jest rodzina są niepotrzebne - niepotrzebne jest
      odwoływabnie sie do definicji słownikowych.

      Tak będzie jak sami to okreslimy. Wydaje się, że prawa jednostki do decydowania
      o sobie i swoim majątku sa punktem wyjscia.

      dla jednych rodzina to małożeństwo dla innych małżeństwo z dziećmi dla kolejnych
      najważniejsza jest rodzina radia maryja a dla mnie moje koty to moja rodzina.

      panstwo to tez umowa społeczna nic wiecej, ma słuzyc nam wszystkim i jak go
      sobie określimy takie bedzie.

      powroccie do podstaw do praw jednostki i na nich oprzyjcie rozumienie sprawy,
      polska to nie tylko jedynie sluszny swiatopoglad katolicki zmierzamy ku panstwiu
      neutralnemu swiatopogladowo taka jest przyszlosc
      • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 12:19
        Zgadzam się eMisiek - tylko spór jest o to co z definicji rodziny lub małżeństwa
        wynika. Jesli dla ciebie twoje koty to twoja rodzina to mam nadzieję, że nie
        będziesz się domagał od Państwa prawa do zawierania związku
        małżeńskiego/partnerskiego lub jeszcze jakiegos innego - a chociażby po to aby
        móc odwiedzać swoje koty u weterynarza...
      • robert_32 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 12:20
        Zgadzam się eMisiek - tylko spór jest o to co z definicji rodziny lub małżeństwa
        wynika. Jesli dla ciebie twoje koty to twoja rodzina to mam nadzieję, że nie
        będziesz się domagał od Państwa prawa do zawierania związku
        małżeńskiego/partnerskiego lub jeszcze jakiegos innego ze swoimi kotami - a
        chociażby po to aby
        móc odwiedzać swoje koty u weterynarza...
        • Gość: eMisiek Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 08.09.05, 12:26
          Si, a do tego co wynika potrzebna jest dyskusja wszystkich zainteresowanych. W
          tym srodowisk gejowskich, w końcu też sa częścią społeczeństwa i państwa.
          Aktualnie wiekszość z róznych powodów narzuca swoją wole i poglądy mniejszości.

          nasze prawo jest jeszcze zbyt nasycone ideologią i brak w nim szacunku dla praw
          jednostki.
          • Gość: Natka Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 12:59
            Hellaa: Zgadzam się w zupełności z Tobą.
            Snajper55: Tak na marginesie chciałabym tylko zaznaczyć, że jest "zachowek" a
            nie "zachówek" i "de iure" a nie "de jure". To jedne z powszechniejszych błędów
            popełnianych przez "nie-prawników".
            Pozdrawiam.
            • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 09.09.05, 00:31
              Gość portalu: Natka napisał(a):

              > Snajper55: Tak na marginesie chciałabym tylko zaznaczyć, że jest "zachowek" a
              > nie "zachówek" i "de iure" a nie "de jure". To jedne z powszechniejszych błę
              > dów popełnianych przez "nie-prawników".

              Dzięki za sprostowanie. Zapamiętam. :)

              A błędy te rzeczywiście są powszechne. Nawet na prawniczym portalu:
              www.prawo.lex.pl/zycz/showMessage.jsp?idT=3915

              S.
    • Gość: gidorah Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.crowley.pl 08.09.05, 17:41
      Chyba nie wszyscy zrozumieli. Nie wiem co do tematu mają małżeństwa pederastów?
      Więc może na przykładzie:
      Mam trochę majątku (udało się w życiu). Nienawidze swojej rodziny, nie chcę
      mieć z nią nic wspólnego (bracia i siostra to banda pijawek, rodzice nie żyją,
      a ja już dawno po rozwodzie). Co mam zrobić, żeby:
      - w razie gdy mi cegła na ulicy na łeb spadnie moja niekochana rodzinka nie
      mogła odwiedzić mnie w szpitalu,
      - w razie zejścia mego z tego padołu debili, ta sama rodzinka nie dostała ani
      centa, a cały majątek przeszedł na osobę, dzięki której pomocy go zdobyłem?
      No co? Mam się do jasnej cholery ożenić z najlepszym przyjacielem?
      Testamentem, to - jak wszyscy wiemy - można się podetrzeć... tak samo łatwo go
      podważyć, jak zeznania Jaruckiej.
      • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 17:49
        "Testamentem, to - jak wszyscy wiemy - można się podetrzeć... tak samo łatwo go
        podważyć"

        Dlaczego ?
        • Gość: gidorah Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.crowley.pl 08.09.05, 17:59
          własnie tak załatwiła mnie moja kochająca rodzinka - opiekowałem się rodzicami
          do końca i testament "był na mnie"... ale jak to w polskim prawie, zachowki i
          tem podobne sprawy... na koniec wyszło, że dostaliśmy po równo, czyli tak,
          jakby testamentu wcale nie było.
          Ot dlatego
          • po_godzinach Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 08.09.05, 18:12
            ale to jakaś kompletna bzdura jest

            i to jest zgodne z prawem ?
            • Gość: gidorah Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.chello.pl 08.09.05, 19:16
              jak najbardziej. Popytaj prawników, którzy przeprowadzili niejedną SPORNĄ
              sprawę spadkową. Do Polskiego prawa można dopasować praktycznie wszystko...
              nawet to, że testament nie jest testamentem
          • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 09.09.05, 00:25
            Gość portalu: gidorah napisał(a):

            > własnie tak załatwiła mnie moja kochająca rodzinka - opiekowałem się rodzicami
            > do końca i testament "był na mnie"... ale jak to w polskim prawie, zachowki i
            > tem podobne sprawy... na koniec wyszło, że dostaliśmy po równo, czyli tak,
            > jakby testamentu wcale nie było.

            To nie jest żadne podważenie testamentu. Zachowek należy się niezależnie od
            testamentu, jeśli rodzina nie została wydziedziczona. A z tego co piszesz,
            widzę, że nie była. Trzeba było się prawnika poradzić, a nie po fakcie winnych
            szukać.

            S.
            • Gość: gidorah Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.crowley.pl 09.09.05, 10:38
              Winnych nie szukam (nie chodzi tu konkretnie o mnie, to był tylko przykład)
              zresztą wówczas zrzekłem się praw do spadku całkowicie), a ty chyba nie
              rozumiesz co czytasz - mnie bez przerwy chodzi o to, że "ostatnia wola" tak
              naprawdę ostatnią wolą nie jest. No bo jak tu rozumieć taki termin
              jak "zachowek"? Co on ma wspólnego z rzeczywistym dysponowaniem swoim
              majątkiem?
              Poza tym chyba przeczytałeś za dużo książek, a za mało obserwowałeś życie.
              Naprawdę nigdy nie słyszałeś o podważeniu testamentu? Nigdy Ci się obiło o
              uszy, że komuś się to udało. Podobno w szczególności jest to dosyć proste, gdy
              zapisuje się majątek osobom obcym, mimo, że rodzina żyje. Ja znam osobiście
              taki przypadek.
              W takim wypadku pozostaje chyba tylko straszenie po nocach tych, którzy nie
              uszanowali ostatniej woli.
              • snajper55 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 09.09.05, 12:20
                Gość portalu: gidorah napisał(a):

                > Winnych nie szukam (nie chodzi tu konkretnie o mnie, to był tylko przykład)
                > zresztą wówczas zrzekłem się praw do spadku całkowicie), a ty chyba nie
                > rozumiesz co czytasz - mnie bez przerwy chodzi o to, że "ostatnia wola" tak
                > naprawdę ostatnią wolą nie jest. No bo jak tu rozumieć taki termin
                > jak "zachowek"? Co on ma wspólnego z rzeczywistym dysponowaniem swoim
                > majątkiem?

                Ależ masz pełne prawo swym majątkiem dysponować. Nie chcesz, aby bliscy dostali
                zachowek, to ich wydziedzicz. Zachowek ma za zadanie zapobieganie bezpodstwnemu
                skrzywdzeniu osób najbliższych.

                > Poza tym chyba przeczytałeś za dużo książek, a za mało obserwowałeś życie.
                > Naprawdę nigdy nie słyszałeś o podważeniu testamentu? Nigdy Ci się obiło o
                > uszy, że komuś się to udało.

                Oczywiście, że się obiło. Skoro testament podważono, to były powody, aby to
                zrobić.

                > Podobno w szczególności jest to dosyć proste, gdy
                > zapisuje się majątek osobom obcym, mimo, że rodzina żyje. Ja znam osobiście
                > taki przypadek.

                Nie jest proste. Trzeba udowodnić wady prawne. JEśli są, to jest to w końcu
                wina spisującego testament, że wszystkiego nie dopilnował.

                > W takim wypadku pozostaje chyba tylko straszenie po nocach tych, którzy nie
                > uszanowali ostatniej woli.


                Owszem. O swoje sprawy trzeba dbać.

                S.
      • Gość: Hellaa Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.09.05, 17:54
        No właśnie o to chodzi! Dałam podobny przykład wcześniej ale minął bez echa, za
        to niemal wszyscy w kółko o gejach i ani kroku poza utarte koleiny myślenia...
        Cieszę się, że zrozumiałeś! :)
        • Gość: Dosia Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.malnet.pl / 62.233.164.* 08.09.05, 22:50
          Hela. Ja tez Cie rozumiem :) Przeczytalam wlasnie caly watek i podpisuje sie pod
          wszystkim co napisalas. Dla pocieszenia powiem Ci, ze wielu ludzi mysli podobnie.

          Mysle, ze tu nawet nie chodzi o "bardziej ekscentryczne" sytuacje opisane przez
          Ciebie powyzej. Mozna siegnac do bardziej prozaicznego przykladu: narzeczeni.
          Prawnie - jeszcze nie rodzina (malzenstwo), a wiec bez zadnych praw co do
          dziedziczenia, odwiedzania w szpitalu itp. Co z nimi? Czy maja sie spieszyc do
          slubu aby w pelni zabezpieczyc swoja przyszlosc??? Czyli przed zawarciem
          malzenstwa sa dla siebie zupelnie obcy?

          Mieszkamy z moim partnerem od trzech lat razem - slubu nie bierzemy troche z
          braku czasu, troche z buntu przed tym "ze to wypada, i tak trzeba". Mieszkamy w
          moim mieszkaniu. Jezeli zgine w wypadku moj partner prawdopodobnie bedzie musial
          wyprowadzic sie z mojego mieszkania - wszakze dziedziczy po mnie rodzina! I to
          jest sprawiedliwe?

          Az dziwne, ze do tej pory ludzie tego jakos nie poukladali...

          Slyszalam (ale tylko slyszalam, wiec w zaden sposob nie moge tego zweryfikowac),
          ze w Stanach bodajze jest tak, ze jezeli z kims mieszkasz dluzej niz 2 lata to
          automatycznie nabierasz praw np. do mieszkania w ktorym mieszkacie. Podobno
          dlatego wiekszosc zwiazkow w Stanach konczy sie przed uplywem 2 lat :) Ale nie
          mam pojecia ile w tym prawdy...
    • Gość: Notariusz Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 01:14
      Jako praktyk "spisujący testamenty" i płatnik podatku od sapdków i darowizn
      popieram
    • opty2005 Jestem przeciw 09.09.05, 05:58
      Pomysł zbyt prosty. Potencjalni rodzice muszą latami czekać na załatwienie
      prośby o adopcję, sądy przyznają alimenty po dokonaniu ustaleń czy one
      faktycznie przysługują, a tu ktoś proponuje aby te sprawy załatwić aktem
      notarialnym, przyznać pederastom prawo do adopcji dziecka aby go wychowali na
      pederastę i aby wystarczył akt notarialny? Zgroza!!!!
      • Gość: gidoRAH Re: Następny debil IP: *.crowley.pl 09.09.05, 10:40
        Czy ty wogóle przeczytałeś co tam było napisane? Jak twoim zdanie można aktem
        notarialnym adoptować dziecko? Weź ty sie lepiej sprzątanie ulic, a nie za
        pisanie postów
    • tees1 popieram 09.09.05, 10:30
      Oczywiscie zaraz zaczelaby sie goraca dyskusja kto moglby byc "powinowatym z
      wyboru", i ilu ich mogloby byc. Ale lepsze to niz usilowania rozciagniecia
      instytucji malzenstwa na te rozne wynalazki.
      • baltycki Jestem za, a nawet przeciw:-)) 09.09.05, 15:14
        Za,
        poniewaz w jednym dokumencie zostalyby uregulowane wszystkie prawa i obowiazki
        jakie przysluguja osobie bliskiej, najblizszej rodzinie (aby nie draznic,
        celowo unikam slowa - malzonkowi/malzonce)
        Uczywiscie, umowe taka moglyby zawierac wylacznie osoby stanu wolnego:-))

        Przeciw,
        poniewaz dotychczasowe przepisy nie stoja na przeszkodzie takiemu uregulowaniu.
        Spadek? Kwestia paru minut poswieconych na sporzadzenie odrecznego testamentu,
        nie jest wymagany podpis notariusza, swiadkow, itd..
        Nie przesadzajmy z zachowkiem, liczba osob uprawnionych do niego nie jest az
        tak wielka, jest to rzeczywiscie tylko najblizsza rodzina i to wylacznie gdyby
        dziedziczyli z mocy ustawy w wypadku braku testamentu. Byla zona, byly maz nie
        maja do niego prawa. Podczas rozwodu podzielili wspolny majatek i sa kwita.
        Dzieci? Skoro powolalo sie je na swiat, to dla mnie zrozumialym jest, ze nie
        mozna ich wydziedziczyc bez waznego powodu.
        Rodzice w wypadku braku dzieci? Chyba mieli jakis wklad w wychowanie, zdobycie
        wyksztalcenia przez dziecko, a co za tym idzie i jego majatku, wiec w czym
        problem, ze maja rowniez prawo do zachowku?
        Mowie o sytuacjach "normalnych", w sytuacjach "nienormalnych" mozna kazdego
        pozbawic spadku umieszczajac taka (uzasadniona) wole w testamencie.
        Role zachowku widze, jako ustawowe zabezpieczenie najblizszej rodziny przed
        sytuacja gdy tatusiowi/mamusi "odbilo":-))

        Brakuje natomiast mozliwosci uregulowania spraw emerytalnych po rozstaniu sie,
        ale rowniez malzenstwo ich nie ma.
        Wyobrazmy sobie sytuacje, gdy zona nie pracuje zawodowo, wychowuje dzieci,
        prowadzi dom, ulatwia mezowi prace zawodowa, kariere po latach dochodzi do
        rozwiodu. Maz dorobil sie sporej emerytury, a ona??
        Brakuje mi takiego rozwiazania, jakie jest w prawie niemieckim.
        Tam prawodawca wyszedl z slusznego zalozenia, ze kwoty skladek oplacanych na
        ubezpieczenie emerytalne w czasie trwania malzenstwa (w razie braku
        rozdzielnosci majatkowej) byly z majatku wspolnego malzonkow, a w zwiazku z
        tym, kwoty emerytur ktore beda kiedys wyplacane za ten okres stanowia
        rowniez "majatek wspolny".
        Np. w czasie trwania malzenstwa maz "dorobil" sie 5.000zl emerytury a
        zona "tylko" 1.000?? Ni ma tak dobrze:-)) To byly ICH skladki, to sa ICH
        emerytury, wiec jemu "capna" 2.000, jej doloza 2.000. Czasami bywa odwrotnie.
        Trudno, konsekwencje wspolnoty majatkowej w czasie trwania malzenstwa:-)))


        Odwiedziny na OIOMed?
        Pozwole sobie wkleic:

        Prawa pacjenta w zakładzie opieki zdrowotnej, o których stanowi ustawa o
        zakładach opieki zdrowotnej z 1991 r.
        -w zakładzie opieki zdrowotnej przeznaczonym dla osób wymagających całodobowych
        lub całodziennych świadczeń zdrowotnych np. w szpitalu, sanatorium, zakładzie
        leczniczo-opiekuńczym, pacjent przyjęty do tego zakładu ma prawo do:
        2. dodatkowej opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub inną
        osobę wskazaną przez siebie art. 19 ust. 3 pkt 1,
        3. kontaktu osobistego , telefonicznego lub korespondencyjnego z osobami z
        zewnątrz art. 19 ust. 3 pkt 2,
        4. wskazania osoby lub instytucji, którą zakład opieki zdrowotnej obowiązany
        jest powiadomić o pogorszeniu się stanu zdrowia pacjenta powodującego
        zagrożenie życia albo w razie jego śmierci art. 20 ust. 2 i art. 26,

        III. Prawa pacjenta określone w ustawie o zawodzie lekarza z 1996 roku.

        Pacjent ma prawo do:
        5. decydowania o osobach, którym lekarz może udzielać informacji, o których
        mowa w pkt 3 art. 31 ust. 2,

        V. Prawa pacjenta określone w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego z 1994
        r.
        4. porozumiewania się bez ograniczeń z rodziną i innymi osobami, w przypadku
        gdy przebywa w szpitalu psychiatrycznym albo w domu pomocy społecznej art. 13,

        Pacjent nie jest w stanie wyrazic swojej woli? Nie jest wstanie wskazac osob,
        ktore mozna informowac, a ktore nie? A przepraszam, a dlaczego nie moze wyrazic
        jej na pismie potwierdzajac notarialnie wlasnoreczny podpis zanim zachoruje???
        Testamentu przeciez tez nie spisuje PO smierci, ale profilaktycznie PRZED!
        Dlaczego nie moze byc rownie przewidujacym na wypadek ciezkiej choroby, wypadku
        itp??

        A propos rodziny, mam wlasna interpretacje tego slowa, tak na prywatny uzytek.
        Dla mnie, z chwila zawarcia malzenstwa, rodzina stala sie zona, potem doszly
        dzieci.. A reszta? To tylko blizsi lub dalsi krewni:-)))

        Pozdrawiam:-)



        • Gość: mcgoo Re: Jestem za, a nawet przeciw:-)) IP: *.stacje.agora.pl 09.09.05, 15:35
          kazdy ma jakies definicje - dla mnie z chwila zawarcia zwiazku malzenskiego
          stalismy sie malzenstwem - z chwila jak urodzil sie nasz syn zaczelismy tworzyc
          rodzine ...
          • snajper55 Re: Jestem za, a nawet przeciw:-)) 10.09.05, 12:50
            Gość portalu: mcgoo napisał(a):

            > kazdy ma jakies definicje - dla mnie z chwila zawarcia zwiazku malzenskiego
            > stalismy sie malzenstwem - z chwila jak urodzil sie nasz syn zaczelismy two
            > rzyc rodzine ...

            W takim razie nie znasz znaczenia słów, którymi się posługujesz. Radzę częściej
            zaglądać do słownika języka polskiego.

            S.
    • kali301 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 10:54
      hellaa napisała:

      > Często się dziwię, czemu kruszy się kopie i wydaje kolosalne pieniądze na
      > debaty, które dotyczą rzeczy o stosunkowo prostych rozwiązaniach.
      > Dlaczego np., zamiast kłócić się o legalizację związków homoseksualnych czy
      > innych, nie ustali się prawnie, że można uznać /aktem notarialnym/ jedną
      > wybraną osobę za "powinowatego z wyboru" w stopniu najbliższym, co
      > powodowałoby skutki prawne, a więc taka osoba miałaby prawo do odwiedzin w
      > szpitalu, dziedziczenia, etc. i obowiazek alimentowania w razie czego.
      > Ułatwiłoby to życie /i smierć!:)/ wszystkim tym, nie tylko homoseksualistom,
      > dla których najbliższą osobą jest ktoś spoza rodziny, i tę osobą chcieliby
      > widzieć chorując w szpitalu i jej podarować swój majątek w przypadku śmierci.
      > Uwaga - musiałyby byc to osoby, które będąc dorosłymi nie korzystały z
      > alimentów od swojej fizycznej rodziny - bo wtedy byłaby ona pokrzywdzona.
      > Często niespokrewnieni ludzie bywają sobie bliżsi niż rodziny w sensie
      > fizycznym. Dlaczego istnieje w Polsce taki brak szacunku dla wolnej woli i
      > prawa własności, że nie pozwala się ludziom swobodnie decydować o sobie,
      > swoich potrzebach i swoich pieniądzach?
      ____

      hellaa, czy pójdziesz ze mną do notariusza? A kto w Polsce może nam tego
      zabronić, zapiszesz mi swój mająteczek (pola, lasy, wsie, pałacyk) i już, a ja
      tobie: "dobre słowo". Czy się zgadzasz? Niestety, nie mam środków na zapłacenie
      podatku od darowizny, więc Ty musisz naruszyć swoje konto "internetowe".
      Pozdrawiam z wolnego kraju demokracji ludowej.
    • adamowski1 Re: Notariusz zamiast sporów o legalizację zwiazk 11.09.05, 15:17
      Pytasz dlaczego?,odpowiedż jest stosunkowo prosta czarni czyli kler ma za dużo do powiedzenia w naszym kraju w tematach rodziny,aborcji.Co oni mogą wiedzieć o rodzinie skoro tej rodziny nie mogą założyć,niestety żyjemy w społeczeństwie ponoć katolickim,ale ten katolicyzm jest tylko na pokaz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka