dignity
19.09.05, 17:53
Niedawno przeczytałem książkę Huxleya Nowy wspaniały świat. Wnioski po
przeczytaniu jej były podobne do mojego światopoglądu, że nasza cywilizacja
zmierza do urzeczywistnienia życia w piekle opisanym przez Huxleya, bo
wszystko kieruje się w stronę budowy takiego właśnie świata. Dla
niewtajemniczonych powiem, że książka opowiada o świecie, w którym nie ma
rodziców, dzieci wychowywane są przez państwo a seks oddzielony jest od
prokreacji. Obywatele rodzą się z ustalonym wcześniej genetycznie podziałem
obowiązków a wszelkie depresje niwelowane są przez udoskonalone narkotyki.
Huxley twierdzi, że jedną z najważniejszych rzeczy jest zaspokojenie
pożądania, które przyczynia się do frustracji i agresji. Znikają takie
wartości jak rodzina i wierność a wszystko po to by człowiek mógł być
szczęśliwy w swej pozbawionej emocji egzystencji.
Dla mnie, Huxley wyraził w Nowym wspaniałym świecie obawę podobną do tej,
którą wyrażał Orwell w Roku 1984 jednak bardziej prawdopodobną. Houellebecq w
Cząstkach elementarnych twierdzi, że intencją Huxleya było pochwalenie
takiego świata.
Czy was też przeraża wizja takiego świata?