Dodaj do ulubionych

Kto chodzi do Kościooła co niedzielę?

20.09.05, 17:22
Ja nie chodzę bo nie mam takiej potrzeby ale jestem ciekawa czy dużo a was
się dopisze.
Obserwuj wątek
    • pluci Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? 20.09.05, 17:26
      Ja chodzę w każdą niedzielę. Może to dziwne dla pseudoateistów, których wielu
      na tym forum, ale nie robię tego z przyzwyczajenia czy przymusu kulturowego,
      tylko z rzeczywistej duchowej potrzeby.
    • Gość: M Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.elk.mm.pl 20.09.05, 17:32
      Ja chodzę i -będąc już naprawdę dorosłą- nie robię tego dla kogoś. To mój osobisty, świadomy (chociaż niektórzy z forum wolą myśleć,że to zniewolenie)wybór. Chodzę, bo chcę, czuję potrzebę, nikt mi tego nie narzuca. Gdybym chciała, mogłabym niedzielę spędzić w centrach handlowych,wycieczkach,wylegiwaniu się w łóżku, wtedy też byłby to mój wybór.Pozdrawiam.
    • Gość: sal Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 18:53
      ja, i co?
    • Gość: agrest Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: 217.149.242.* 21.09.05, 09:10
      Ja chodzę.
      • mala.mi74 Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? 21.09.05, 09:28
        Dopisuję się.
    • z3r0 ja (n/t) 21.09.05, 09:55
      • Gość: usia Re: ja (n/t) IP: *.acn.waw.pl 21.09.05, 10:00
        b-beagle hoduje pieski, wiec jest usprawiedliwiona..
        praca na okraglo-niedziele, swieta..nie ma wyjscia...
        • Gość: sklepowa Ludzi nie robila fabryka. IP: *.cybernet.ch 21.09.05, 15:38
          Ludzi nie robila fabryka.

          Z "chodzeniem do kosciola" jest widocznie jak ze wszystkim -
          kwestia potrzeby i zainteresowan...
    • redudek Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? 21.09.05, 10:40
      Ja chodzę,mam za co panu Bogu dziękować.Jak nie pójdę czuję się bardzo zle,mam
      potrzebę duchową i chodzę.
    • Gość: Antychryst Nie byłem w kościele od 20 lat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 10:45
      nie czuję potrzeby, dla mnie to stracony czas.
      • syberia1 a ja chodzę co niedzielę. 21.09.05, 18:11
        bo lubię
      • Gość: sklepowa Kto i gdzie chodzi do kosciola. Koscielne dane: IP: *.cybernet.ch 21.09.05, 19:40
        Problem z młodzieżą

        "Mimo wykazanej wcześniej generalnej stabilności religijności Polaków w okresie
        transformacji, można zauważyć pewne tendencje spadkowe wśród młodzieży.

        Jak wykazał Instytut Statystyki Kościoła, w dziesięcioleciu 1988-98 wśród
        młodych respondentów procent deklarujących się jako głębiej wierzący spadł z
        17,1 % do 10,1, natomiast wśród wierzących z 61,8 do 57,7 %. Wzrósł natomiast
        odsetek deklarujących się jako obojętni religijnie z 2,4 do 7,3 %.

        Spadek praktyk religijnych w omawianym czasie wynosi ok. 9,4 %.
        W systematycznym udziale w niedzielnej Mszy św. spadek ten jest jeszcze
        głębszy, 15 %-wy (z 36,6 %), do 23,6 w dziesięć lat później. Tendencje spadkowe
        w znacznie większym zakresie dotyczą młodzieży szkół średnich niż studentów.
        Równocześnie obniżaniu się deklaracji wiary towarzyszy spadek odsetka młodych
        ludzi odczuwających doświadczenie bliskości Boga: z 30,4 % do 25,2 %."

        "Warto przy tej okazji zauważyć, że poziom praktyk religijnych jest bardzo
        zróżnicowany w zależności od regionu. Najwyższy poziom praktyk wykazują
        tradycyjnie trzy diecezje Polski południowo-wschodniej: tarnowska - 74,5 %,
        rzeszowska - 0.9 % i przemyska - 67, 5 %, natomiast najmniej praktykujących
        jest w diecezji łódzkiej - 28, 9 %, szczecińsko-kamieńskiej - 32, 5 % oraz w
        sosnowieckiej - 32 %."


        www.gzs.franciszkanie.pl/164/art/art5.html
    • Gość: Karol Wojtyła Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 21.09.05, 10:58
      Ja nie chodzę, bo niby po co.
    • nelsonek nie chodze 21.09.05, 11:14
      a ja nie chodze. ostatnio bylem w czasie gdy zostalem przymuszony do komunii. do bierzmowania sie juz nie dalem zaciagnac. moze to dziwne dla osob gleboko wierzacych, ale nie mam takiej potrzeby.
      • mala.mi74 Re: nie chodze 21.09.05, 11:44
        Alez nie dziwi. Trudno aby ktoś niewierzacy miał potrzebę chodzenia do
        kościoła, choć i tak bywa.
        Jedno mnie dziwi- że ludzie od dziecinstwa(czasem wczesnego)niepraktykujący i
        często długo(lub nigdy) niewierzący próbuja tak autorytatywanie wypowiadac sie
        na temat doświdczenia wiary, Biblii, rzeczywistości Kościoła i jego nauk.
        Szczerze mówiąc rozumiałabym gdyby ktos dlugo i głęboko praktykował wiarę
        np.przez 30 lat, znal teologię i wtedy odszedł od Kościoła -to chyba jego
        wypowiedzi byłyby dla mnie bardziej wiarygodne...
        • squirrel9 Re: nie chodze 21.09.05, 12:47
          Wręcz przeciwnie, ja odnoszę wrażenie, że ci co pytają o sens chodzenia do
          kocioła (lub liczący chodzących na forum) to wychowani w wierze katolickiej,
          kiedyś chodzący a teraz nie. Chyba są tacy nie do końca pewni swego ateizmu i
          chcą poczuć się "w kupie" bo raźniej.... inni też nie chodzą i żyją to po co
          mam chodzić...
          Wystarczy przejść w niedzielę pod kościół i policzyć ile osoób chodzi
          do "twojego" koscioła.
          • Gość: Echo Wlasnie nelsonek zaprzecza tej hipotezie. IP: 64.163.151.* 21.09.05, 16:48
            > Wręcz przeciwnie, ja odnoszę wrażenie, że ci co pytają o sens chodzenia do
            > kocioła (lub liczący chodzących na forum) to wychowani w wierze katolickiej,
            > kiedyś chodzący a teraz nie.
            • nelsonek Re: Wlasnie nelsonek zaprzecza tej hipotezie. 21.09.05, 17:39
              to chyba nie ja zaprzeczam tej hipotezie a moja postawa?:)

              pozdrawiam
              • squirrel9 Re: Wlasnie nelsonek zaprzecza tej hipotezie. 21.09.05, 20:59
                A interesujesz się tym kto chodzi do kościoła i ewentualnie dlaczego? Jesli nie
                to potwierdzasz hipotezę :)
                • nelsonek Re: Wlasnie nelsonek zaprzecza tej hipotezie. 22.09.05, 10:47
                  nie interesuje sie. i wisi mi to czy ktos uwaza, ze potwierdzam badz zaprzeczam tej hipotezie.
        • nelsonek Re: nie chodze 21.09.05, 12:47
          a czy ja sie wypowiedzialem o DOSWIADCZENIU wiary? o biblii sie wypowiadam bo dla mnie to ciekawa lektura, nic poza tym i komentuje to - mam prawo i czy w zwiazku z tym jestem "nawiedzony"?.
          nauki kosciola nie sa tajne i moge je komentowac - mam prawo i czy w zwiazku z tym jestem "nawiedzony"? ale niektorzy uwazaja to za atak na kk - coz ich sprawa.
          a jesli chodzi o wiarygodnosc wypowiedzi: dla mnie sa malo wiarygodne te wypowiedzi, ktore pozbawione sa wlasnego i samodzielnego myslenia a niepozbawione indoktrynacji koscielnej. przypominam, ze ile odlamow chrzescijanstwa tyle interpretacji biblii i niby dlaczego ta katolicka jest sluszna Twoim zdaniem?

          pozdrawiam
          • mala.mi74 Re: nie chodze 21.09.05, 13:47
            nelsonek napisał:

            > a czy ja sie wypowiedzialem o DOSWIADCZENIU wiary? o biblii sie wypowiadam bo
            d
            > la mnie to ciekawa lektura, nic poza tym i komentuje to - mam prawo i czy w
            zwi
            > azku z tym jestem "nawiedzony"?.
            > nauki kosciola nie sa tajne i moge je komentowac - mam prawo i czy w zwiazku
            z
            > tym jestem "nawiedzony"? ale niektorzy uwazaja to za atak na kk - coz ich
            spraw
            > a.
            > a jesli chodzi o wiarygodnosc wypowiedzi: dla mnie sa malo wiarygodne te
            wypowi
            > edzi, ktore pozbawione sa wlasnego i samodzielnego myslenia a niepozbawione
            ind
            > oktrynacji koscielnej. przypominam, ze ile odlamow chrzescijanstwa tyle
            interpr
            > etacji biblii i niby dlaczego ta katolicka jest sluszna Twoim zdaniem?
            >
            > pozdrawiam
            >
            Nie obraź sie nelsonek-nikt Ci nie odmawia prawa głosu.
            Jednak dziwi mnie zainteresowanie naukami kościoła i katolicyzmem
            ludzi ,których nauki koscioła i katolicyzm nie interesują;)))
            Co do Twoich wypowiedzi na temat doświadczenia wiary-gdzies tu czytałam jak
            pouczasz wierzących co oznacza wiara a co nie ( bym musiała znależc).
            Biblie raczej znają ci, którzy czesto ją czytaja i nia zyją niz Ci co pamietaja
            z katechezy religii z podstawówki kilka fragmentów i po "dziecinnemu" je
            interpretują.
            Co do nauki Kościoła -to różniez nie zuwazylam u Ciebie prawie żadnej wiedzy,
            oprócz kilku przykazan moralnych jak np. aborcja , które zreszta nalezą do
            problemów humanitarnych, etycznych , niekoniecznie religijnych.
            Poza tym doświdczenie wiary jest doświdczeniem indywidualnym człowieka dla
            kazdego nieco innym co widac wlasnie chociazby po wielosci nie tylko odłamów
            chrzescijaństwa, ale równiez duchowości czy zwyczajów.
            I wcale nie musi byc to ( choc pewnie może wyjatkowo) wynikiem indoktrynacji.
            Myslę,że większe efekty indoktrynacji wykazują ludzie,którzy wykazują otwarta
            niechec lub nienawiśc do czegoś czego nie znaja dobrze i nie rozumieją....
            A czemu interpretacje katolicka Biblii uważam za słuszną? Bo najbardziej zbliża
            mnie do Boga, daje mi najlepsze pojęcie Kościoła i najpełniejsze uczestnictwo w
            nim, mysle ,że najgłebiej interpretuje prawdy biblijne i "sprawdza" sie w moim
            zyciu ( i w zyciu wielu ludzi od 2000 lat). Chociaz niekóre z rodzajów
            chrzescijanstwa sa bardzo zblizone do katolicyzmu np. prawosławie ze swoją
            piekna liturgia i tradycja mniszą. Natomiast protestantyzm jest dla mnie
            osobiście katolicyzmem "w drodze", po prostu niepełna interpretacja nauk
            katolicyzmu.
            pozdrawiam
            • nelsonek Re: nie chodze 21.09.05, 14:27
              alez ja zywo interesuje sie kk i jego naukami. a czy sie z nimi zgadzam czy nie to inna sprawa. co do pouczania: to moze Ty odnioslas takie wrazenie, z cala pewnoscia nie to bylo moim celem. wiare interpretuje zgodnie z biblia (na ktora sie bardzo czesto powoluja katolicy - w sumie nic w tym zlego), ale od wiary tej sie odcinam.

              co do mojej wiedzy: ciezko dostrzec wiedze u kogos kto nie stara sie nawet tej wiedzy przedstawiac. ja tego nie czynie, bo zaden watek nie tyczy sie przedstawiania swojej wiedzy. w tych watkach kazdy przedstawia swoje poglady.

              aborcja powiadasz. jesli o nia chodzi to kk nie przedstawia zadnej wiedzy (jesli o niej mowa:D) tylko swoje przekonanie. jesli ktos nie zgadza sie z naukami kk dot. aborcji nie oznacza to, ze czlowiek taki jest czlowiekiem zlym, co probuje wmowic mi kk. taki czlowiek ma po prostu inne zdanie na ten temat i juz. w kk nie widze wroga (w przeciwienstwie do kk, ktory przez wiele stuleci atakowal i bestialsko mordowal ludzi podobnie jak ja myslacych). dla mnie kk jest co najwyzej rywalem (jakze zreszta poteznym). ja sie opowiadam za dopuszczalnoscia aborcji do 8 tygodnia ciazy bez zadnego tlumaczenia sie kobiety, a po 8 tygodniu dozwolona tylko w wyjatkowych sytuacjach (jak zagrozenie zycia matki na przyklad).

              chcesz powiedziec, ze jestem podatny na indoktrynacje koscielna? jesli to chcialas powiedziec to sie mylisz. jeslibym byll na nia podatny to nie glosilbym tego co glosze. do ludzi swiadomie poddajacych sie indoktrynacji nie trafia zadne argumenty. oni podpieraja sie li tylko i wylacznie o nauki kk (powtarzam po raz n-ty i bede powtarzal do znudzenia - z ktorymi sie nie zgadzam i ktore bede POKOJOWO zwalczal).

              mysle, ze do boga nic bardziej nie zbliza czlowieka jak glerbokie przekonanie, ze takowy istnieje. zadna biblia tutaj nie ma nic do rzeczy. zreszta ksiazka ta jest zwyczajan mitologia. ale to tylko moje zdanie i co ja, jako ateista, moge o tym wiedziec?

              a ja tam niemal kazda interpretacje biblii uwazam za bledna. tylko doslowne rozumienie biblii ujawnia prawdy w niej zawarte.

              na koniec: ja sie nie obrazam, w przeciwienstwie do wielu teistow o to, ze ktos ma inne zdanie w kwestii wiary niz ja.

              pozdrawiam

              mala.mi74 napisała:

              > Nie obraź sie nelsonek-nikt Ci nie odmawia prawa głosu.
              > Jednak dziwi mnie zainteresowanie naukami kościoła i katolicyzmem
              > ludzi ,których nauki koscioła i katolicyzm nie interesują;)))
              > Co do Twoich wypowiedzi na temat doświadczenia wiary-gdzies tu czytałam jak
              > pouczasz wierzących co oznacza wiara a co nie ( bym musiała znależc).
              > Biblie raczej znają ci, którzy czesto ją czytaja i nia zyją niz Ci co pamietaja
              >
              > z katechezy religii z podstawówki kilka fragmentów i po "dziecinnemu" je
              > interpretują.
              > Co do nauki Kościoła -to różniez nie zuwazylam u Ciebie prawie żadnej wiedzy,
              > oprócz kilku przykazan moralnych jak np. aborcja , które zreszta nalezą do
              > problemów humanitarnych, etycznych , niekoniecznie religijnych.
              > Poza tym doświdczenie wiary jest doświdczeniem indywidualnym człowieka dla
              > kazdego nieco innym co widac wlasnie chociazby po wielosci nie tylko odłamów
              > chrzescijaństwa, ale równiez duchowości czy zwyczajów.
              > I wcale nie musi byc to ( choc pewnie może wyjatkowo) wynikiem indoktrynacji.
              > Myslę,że większe efekty indoktrynacji wykazują ludzie,którzy wykazują otwarta
              > niechec lub nienawiśc do czegoś czego nie znaja dobrze i nie rozumieją....
              > A czemu interpretacje katolicka Biblii uważam za słuszną? Bo najbardziej zbliża
              >
              > mnie do Boga, daje mi najlepsze pojęcie Kościoła i najpełniejsze uczestnictwo w
              >
              > nim, mysle ,że najgłebiej interpretuje prawdy biblijne i "sprawdza" sie w moim
              > zyciu ( i w zyciu wielu ludzi od 2000 lat). Chociaz niekóre z rodzajów
              > chrzescijanstwa sa bardzo zblizone do katolicyzmu np. prawosławie ze swoją
              > piekna liturgia i tradycja mniszą. Natomiast protestantyzm jest dla mnie
              > osobiście katolicyzmem "w drodze", po prostu niepełna interpretacja nauk
              > katolicyzmu.
              > pozdrawiam
              • mala.mi74 Re: nie chodze 21.09.05, 14:45
                nelsonek napisał:

                > alez ja zywo interesuje sie kk i jego naukami. a czy sie z nimi zgadzam czy
                nie
                > to inna sprawa. co do pouczania: to moze Ty odnioslas takie wrazenie, z cala
                p
                > ewnoscia nie to bylo moim celem. wiare interpretuje zgodnie z biblia (na
                ktora
                > sie bardzo czesto powoluja katolicy - w sumie nic w tym zlego), ale od wiary
                te
                > j sie odcinam.

                Troche to nielogiczne co piszesz.
                Według Biblii wiara jest łaską Boga, wg Ciebie-produktem idoktrynacji. Więc jak
                to jest z tym Twoim biblijnym rozumieniem wiary?
                Wg biblii ( i moich własnych doświdczen) wiara jest produktem cięzkich
                poszukiwan prawdy, a więc wielu przemyslen,poszukiwan i walki wewnetrznej-wg
                Ciebie - produktem niemyślenia. Troche jest jednak nie tak z Twoja znajomością
                Biblii, co?

                >
                > co do mojej wiedzy: ciezko dostrzec wiedze u kogos kto nie stara sie nawet
                tej
                > wiedzy przedstawiac.

                Hm... bo trudno abym z Tobą zaczeła rozmawiac np. o tejemnicy Eucharystii czy
                doświdczeniu miłosierdzia Bozego.

                ja tego nie czynie, bo zaden watek nie tyczy sie przedstaw
                > iania swojej wiedzy. w tych watkach kazdy przedstawia swoje poglady.
                >
                > aborcja powiadasz. jesli o nia chodzi to kk nie przedstawia zadnej wiedzy
                (jesl
                > i o niej mowa:D) tylko swoje przekonanie. jesli ktos nie zgadza sie z naukami
                k
                > k dot. aborcji nie oznacza to, ze czlowiek taki jest czlowiekiem zlym, co
                probu
                > je wmowic mi kk. taki czlowiek ma po prostu inne zdanie na ten temat i juz. w
                k
                > k nie widze wroga (w przeciwienstwie do kk, ktory przez wiele stuleci
                atakowal
                > i bestialsko mordowal ludzi podobnie jak ja myslacych). dla mnie kk jest co
                naj
                > wyzej rywalem (jakze zreszta poteznym). ja sie opowiadam za dopuszczalnoscia
                ab
                > orcji do 8 tygodnia ciazy bez zadnego tlumaczenia sie kobiety, a po 8
                tygodniu
                > dozwolona tylko w wyjatkowych sytuacjach (jak zagrozenie zycia matki na
                przykla
                > d).

                Hmm.. co do aborcji to sam sobie odpowiedz na pytanie czy człowiek w wieku
                płodowym nie jest czlowiekiem. A więc kiedy zaczyna się człowiek? Myslę ,że
                aboracja jest złem dla samego dziecka( co oczywiste),ale jako kobieta myślę,ze -
                także dla samej matki. I tak samo uważa zreszta wiekszośc moich niewierzących
                (!)przyjaciół, ktorzy po prostu szanuja powstałe zycie i kochaja swoje dzieci -
                także te nie do końca jeszcze rozwiniete.
                >
                > chcesz powiedziec, ze jestem podatny na indoktrynacje koscielna? jesli to
                chcia
                > las powiedziec to sie mylisz. jeslibym byll na nia podatny to nie glosilbym
                teg
                > o co glosze. do ludzi swiadomie poddajacych sie indoktrynacji nie trafia
                zadne
                > argumenty. oni podpieraja sie li tylko i wylacznie o nauki kk (powtarzam po
                raz
                > n-ty i bede powtarzal do znudzenia - z ktorymi sie nie zgadzam i ktore bede
                PO
                > KOJOWO zwalczal).

                No ma czegos takiego jak "pokojowe zwalczanie" Walka jest przeciwna pokojowi.
                Nie twierdze ,ze jestes podatny na idoktrynację kościelną(co to u licha
                jest?) ,ale raczej na antykościelną.
                >
                > mysle, ze do boga nic bardziej nie zbliza czlowieka jak glerbokie
                przekonanie,
                > ze takowy istnieje. zadna biblia tutaj nie ma nic do rzeczy. zreszta ksiazka
                ta
                > jest zwyczajan mitologia. ale to tylko moje zdanie i co ja, jako ateista,
                moge
                > o tym wiedziec?

                No chyba nic.

                >
                > a ja tam niemal kazda interpretacje biblii uwazam za bledna. tylko doslowne
                roz
                > umienie biblii ujawnia prawdy w niej zawarte.

                Jak wiekszośc krótkoistniejących sekt.

                >
                > na koniec: ja sie nie obrazam, w przeciwienstwie do wielu teistow o to, ze
                ktos
                > ma inne zdanie w kwestii wiary niz ja.

                Może się obrażają bo obrażasz cos dla nich najwazniejszego?
                Dlugo byś rozmawial z osobą,która Twoja matke nazwałaby :"kretynką" a
                zone "dziwką"?
                >
                > pozdrawiam
                >
                > mala.mi74 napisała:
                >
                > > Nie obraź sie nelsonek-nikt Ci nie odmawia prawa głosu.
                > > Jednak dziwi mnie zainteresowanie naukami kościoła i katolicyzmem
                > > ludzi ,których nauki koscioła i katolicyzm nie interesują;)))
                > > Co do Twoich wypowiedzi na temat doświadczenia wiary-gdzies tu czytałam j
                > ak
                > > pouczasz wierzących co oznacza wiara a co nie ( bym musiała znależc).
                > > Biblie raczej znają ci, którzy czesto ją czytaja i nia zyją niz Ci co pam
                > ietaja
                > >
                > > z katechezy religii z podstawówki kilka fragmentów i po "dziecinnemu" je
                > > interpretują.
                > > Co do nauki Kościoła -to różniez nie zuwazylam u Ciebie prawie żadnej wie
                > dzy,
                > > oprócz kilku przykazan moralnych jak np. aborcja , które zreszta nalezą d
                > o
                > > problemów humanitarnych, etycznych , niekoniecznie religijnych.
                > > Poza tym doświdczenie wiary jest doświdczeniem indywidualnym człowieka dl
                > a
                > > kazdego nieco innym co widac wlasnie chociazby po wielosci nie tylko odła
                > mów
                > > chrzescijaństwa, ale równiez duchowości czy zwyczajów.
                > > I wcale nie musi byc to ( choc pewnie może wyjatkowo) wynikiem indoktryna
                > cji.
                > > Myslę,że większe efekty indoktrynacji wykazują ludzie,którzy wykazują otw
                > arta
                > > niechec lub nienawiśc do czegoś czego nie znaja dobrze i nie rozumieją...
                > .
                > > A czemu interpretacje katolicka Biblii uważam za słuszną? Bo najbardziej
                > zbliża
                > >
                > > mnie do Boga, daje mi najlepsze pojęcie Kościoła i najpełniejsze uczestni
                > ctwo w
                > >
                > > nim, mysle ,że najgłebiej interpretuje prawdy biblijne i "sprawdza" sie w
                > moim
                > > zyciu ( i w zyciu wielu ludzi od 2000 lat). Chociaz niekóre z rodzajów
                > > chrzescijanstwa sa bardzo zblizone do katolicyzmu np. prawosławie ze swoj
                > ą
                > > piekna liturgia i tradycja mniszą. Natomiast protestantyzm jest dla mnie
                > > osobiście katolicyzmem "w drodze", po prostu niepełna interpretacja nauk
                > > katolicyzmu.
                > > pozdrawiam
                >
                • nelsonek Re: nie chodze 21.09.05, 15:00
                  wiara jest wiara. biblia nie ma nic tutaj do rzeczy, bo co powiesz o ludziach, ktorzy o biblii nawet nie slyszeli a w boga wierza? nie powiedzialem, ze wiara jest produktem indoktrynacji, tymze produktem sa niektore nauki gloszone przez kk. nic nie mowilem co jest wiara wg biblii. zatem argument, ze slabo znam biblie odpada. gdybys zaczela rozmawiac o eucharystii w jakims watku to tematu bym nie podjal. nie wystarczy, ze Ty chcesz podjac dyskusje, rozmowca tez musi ja podjac.
                  do 8 tygodnia plod nie jest czlowiekiem. i zadna to szkoda dla niego go usunac.
                  alez oczywiscie, ze jest "pokojowe zwalczanie". popatrz w tv. tam politycy sie zwalczaja pokojowo. nikt nikogo nie bije, dzial nie wytacza. tylko dyskutuja, a ze czasme ostro... no coz.
                  do zadnej seksty nie naleze i nie nalzealem, zakladac zadnej nie mam zamiaru. po prostu takie a nie inne zdanie mam na jej temat.
                  nie wydaje mi sie, zebym kogos obrazal. za niedlugo dojdzie do tego, ze samo stwierdzenie "boga nie ma" ktos uzna za obraze. i dlaczego to wolnosc drugiego czlowieka ogranicza moja wolnosc a nie na odwrot? a gdyby ktos moja matke obrazil podanymi slowy to nie pozostalbym mu dluzny i odwdzielczyl sie pieknym za nadobne. i nie wiem jak dlugo ciagnalbym ta dyskusje.

                  strasnie mocno zboczylismy z tematu. ciekawe skad sie ten temat poboczny wzial? probujesz mnie do czegos przekonac? pytam przez ciekawosc, bo fajnie sie klika:)

                  mimo roznic nas dzielacych pozdrawiam.
                  • mala.mi74 Re: nie chodze 21.09.05, 15:31
                    No własnie.
                    Co znaczy,że Biblia mówi prawdę-wiara jest łaską Boga, dlatego maja ją równiez
                    Ci, ktorzy o Biblii nie słyszeli. Natomist jesli ktoś chce się dowiedziec
                    więcej o Bogu ,w kórego wierzy-musi szukac dalej, stąd "studiowanie" Biblii.
                    Nauki głoszone prze Kk maja źródło w Biblii, jesli ktoś wie co mówi samo Pismo
                    św. oczywiście...Stąd tez moje stwierdzenie,ze nie znasz Biblii.
                    Jesli płod 8 tygodniowy nie jest człowiekiem( choc to tylko Twoje prywatne
                    zdanie,a nie żadna obiektywna prawda), więc kiedy nim jest? W 9 tygodniu? A
                    może w 8 i pół...
                    Wiem ,że nie nalezysz do sekty,ale Twoja chęc literalnego rozumienia Biblii
                    jest własnie sekciarska. Biblia przeczyłaby w ten sposób samej sobie.

                    Może własnie daltego wielu ludzi nie chce z Toba gadac, bo katolicyzm odrzuca
                    msciwośc i walke do upadłego?Prawda sama sie obroni szybciej czy później. Jezus
                    tez czesto milczał lub "oddalał się" wobec zarzutów,a zarzuty wobec Niego były
                    identyczne z jakimi spotykam sie ze strony wojujacych tu antklerykałów...

                    Chyba odeszliśmy od tematu,bo watek ten był chyba stworzony dla tych,
                    ktorzy "chodzą do kościoła co niedziele",a nie tych co nie wierzą.
                    Pozdrawiam.Wszystkiego dobrego.
                    • Gość: sklepowa Biblia ma jeden maly problem: IP: *.cybernet.ch 21.09.05, 15:42
                      Biblia ma jeden maly problem:
                      jest "czesto i gesto" ZA, a nawet przeciw.

                      W gruncie rzeczy: na kazdy cytat - znajdzie sie anty-cytat.

                      Moj osobisty problem:
                      im wiecej czytam - tym bardziej sie dziwie.
                    • nelsonek Re: nie chodze 21.09.05, 15:57
                      laske boza mozna dostac? to cos materialnego? caly czas twierdze, ze by wierzyc w boga (i dowiedziec sie czegos wiecej o nim) to nie trzeba znac, czytac czy zaglebiac biblii. wiara w boga wiara w boga, a wiara w to co napisane w biblii to waiara w to co napisane w biblii - ilez juz bylo interpretacji tejze? setki? tysiace? miliony? i ktora interpretacja jest prawdziwa i dlaczego (stwierdzenie, ze ona jest mi najblizsza jest subiektywnym stwierdzeniem)
                      osmitygodniowy plod jest czlowiekiem, natomiast mniej niz osmiotygodniowy plod czlowiekiem nie jest. jest plodem z ktorego powstanie czlowiek, a to zasadnicza roznica (nie ma czegos takiego jak obiektywna prawda. ba! nie ma czegos takiego jak nieobiektywna prawda. prawda jest prawda). skoro ktos jest gluchy na argumenty to trudno - jego sprawa, tak jak proba (nieudana) sprowadzania do absurdu wniosku, ze plod przed 8 tygodniem to nie czlowiek. a moze zlepek dwoch komorek (plemnika i jaja) to juz czlowiek (choc nie ma zadnych cech osobniczych)? a moze jajo to juz czlowiek i nalezy go prawnie chronic? powiedz mi jak mozna kogos zamordowac (a wiec spowodowac by mozg przestal pracowac, bo taka jest wlasnie definicja smierci) skoro mozg tego kogos nie istnieje, albo nawet nie zaczal pracowac?
                      pobodobnie sprawa kazdego z osobna jest to, ze nie chce dyskutowac z takimi jak ja. do niczego nikogo nie zmuszam. jednak w przeciwienstwie do kk nie indoktrynuje nikogo. bo jak mialbym to robic w dzisiejszym swiecie, skoro nie mam dostepu do mediow publicznych, nikomu nie narzucam na sile swoich przekonan, przedstawiam je tylko i wlasne zdanie bronie. oczywiscie nikt nikogo nie przekona (jest to bardzo malo prawdopodobne)

                      czy jestem msciwy? widac to po moich postach? mi sie wydaje, ze tylko sobie to wmawiasz. moze to poprzez brak argumentow, a moze przez niechec do "innych", a moze najzwyaczajniej nie chce sie. tego nie wiem i nie oceniam. a skoro katolicyzm i tak na wierzch wyplynie to nie rozumiem dlaczego sa tacy, ktorzy sie denerwuja, gdy sie cos zlego powie na temat kk. troche to dziwne. a czy jestem antyklerykalem? chyba tak, ale na pewno nie wojujacym, ale ateista (wojujacym) jak najbardziej. w zyciu codziennym dostrzegam wielu wojujacych katolikow tak wiec nie uwazam by moje wpisy byly jakims wyjatkiem.

                      rzeczywiscie zeszlismy calkiem z tematu. w kazdym razie do kosciola nie chodze. bo taki byl temat tego watku (nie bylo pytania o to czy ktos wierzy czy nie - zatem pytanie skierowane do wszystkich jak mniemam)

                      pozdrawiam i do zobaczenia w innym watku:)
                      • mg2005 Re: nie chodze 01.10.05, 17:17
                        Dlaczego 8. tydzień jest taki przełomowy (moment powstania człowieka) ?
                        • nelsonek Re: nie chodze 01.10.05, 21:14
                          wtedy zaczyna pracowac mozg. a smierc czlowieka okresla sie jako koniec pracy tegoz.
                    • Gość: Echo Re: nie chodze IP: 64.163.151.* 21.09.05, 17:13
                      Dobrze byloby gdybys poczytal troche embriologii. Cechy osobnicze pokazuja sie w
                      ciagu 17 godzin po zaplodnieniu!!!!! Wiadomo ze to nie jest konik morski ani
                      osmiornica tylko conajmniej kregowiec. Oczywiscie wygodnie sie jest poslugiwac
                      XVIII-wiecznymi argumentami. W XXI wieku wystarczy przeanalizowac DNA zeby
                      wiedziec ze to embrion LUDZKI. Gdyby chodzilo o jakikolwiek to przeciez nie
                      byloby problemow z komorkami macierzystymi: wystarczy wziasc z psa albo muchy i
                      wsadzic czlowiekowi w mozg. Podobnie z tym argumentem czasowym. 8 tygodni
                      mowisz: pi razy oko. A co jesli to jest 8 tygodni i 10 minut? 8 tygodni i jeden
                      dzien? Najlepiej jest uzywac mierzenia czasu sprzed epoki wynalezienia zegara.
                      Istnieje cos takiego jak zycie ludzkie ktore zaczyna sie od momentu koncepcji i
                      i przerwanie tego procesu nazywamy przerwaniem zycia ludzkiego (nie psiego ani
                      muszego: LUDZKIEGO). I czas smierci jest bardzo sprecyzowany: czesto w minutach
                      a nie w tygodniach.

                      ----
                      skoro ktos jest gluchy na argumenty to
                      trudno - jego sprawa, tak jak proba (nieudana) sprowadzania do absurdu wniosku,
                      ze plod przed 8 tygodniem to
                      nie czlowiek. a moze zlepek dwoch komorek (plemnika i jaja) to juz czlowiek
                      (choc nie ma zadnych cech
                      osobniczych)?
                      • nelsonek Re: nie chodze 21.09.05, 17:24
                        cas smierci sprecyzowany jest w minutach? i mozna powiedziec, ze czlowiek nie zyje po ilu minutach?
                        jak moozna spowodowac czyjas smierc (czyli zatrzymac prace mozgu) skoro ten mozg jeszcze nie zaczal pracowac? cos mi sie wydaje, ze stwierdzono to w wieku XX a nie XVIII. i dwie polaczone komorki to nie czlowiek, tylko jego zalazek.
                        ksiazki o embriologii z mila checia poczytalbym, ale czy czas na to pozwoli?:)
                        o 17godzinnej zygocie mozna powiedziec jakiego koloru ma oczy czy wlsoy? zdaje sie, ze ona jeszcze nie ma oczu, wlosow czy uszu o ukladzie rozrodczym nie wspominajac.

                        pozdrawiam.
                    • Gość: Echo Re: nie chodze IP: 64.163.151.* 21.09.05, 17:13
                      Dobrze byloby gdybys poczytal troche embriologii. Cechy osobnicze pokazuja sie w
                      ciagu 17 godzin po zaplodnieniu!!!!! Wiadomo ze to nie jest konik morski ani
                      osmiornica tylko conajmniej kregowiec. Oczywiscie wygodnie sie jest poslugiwac
                      XVIII-wiecznymi argumentami. W XXI wieku wystarczy przeanalizowac DNA zeby
                      wiedziec ze to embrion LUDZKI. Gdyby chodzilo o jakikolwiek to przeciez nie
                      byloby problemow z komorkami macierzystymi: wystarczy wziasc z psa albo muchy i
                      wsadzic czlowiekowi w mozg. Podobnie z tym argumentem czasowym. 8 tygodni
                      mowisz: pi razy oko. A co jesli to jest 8 tygodni i 10 minut? 8 tygodni i jeden
                      dzien? Najlepiej jest uzywac mierzenia czasu sprzed epoki wynalezienia zegara.
                      Istnieje cos takiego jak zycie ludzkie ktore zaczyna sie od momentu koncepcji i
                      i przerwanie tego procesu nazywamy przerwaniem zycia ludzkiego (nie psiego ani
                      muszego: LUDZKIEGO). I czas smierci jest bardzo sprecyzowany: czesto w minutach
                      a nie w tygodniach.

                      ----
                      skoro ktos jest gluchy na argumenty to
                      trudno - jego sprawa, tak jak proba (nieudana) sprowadzania do absurdu wniosku,
                      ze plod przed 8 tygodniem to
                      nie czlowiek. a moze zlepek dwoch komorek (plemnika i jaja) to juz czlowiek
                      (choc nie ma zadnych cech
                      osobniczych)?
                      • nelsonek Re: nie chodze 21.09.05, 17:27
                        czasem pojawia sie komunikat, ze nie mozna wyslac dwoch wiadomosci z jednego formularza, a czasem "wysyla sie" podwojnie. ciekawe czemu?
    • Gość: k.z Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.chello.pl 21.09.05, 12:51
      Chodzę razem z dziećmi w każdą niedzielę.Uważam że niedziela bez kościoła nie
      jest niedzielą- też mam taką potrzebę. Pozdrawiam.
    • Gość: dyskopata Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.espol.com.pl 21.09.05, 12:52
      średnio co 52 niedziele
      • supaari Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? 21.09.05, 16:37
        To z powodu choroby kręgosłupa?
    • arcykr Ja. n/t 21.09.05, 13:20
      • des4 Re: Ja. n/t 21.09.05, 14:53
        Chodzę, nie wiem jak innych, ale ta godzina spokoju i wyciszenia doładowuje
        mniew na cały tydzień....
    • Gość: Kasia Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 14:50
      Ja też chodzę w każdą niedzielę z mężem i dziećmi do kościoła i nie robię tego
      dla sąsiadów, rodziców, czy kogo tam jeszcze. Chodzę, bo tego zwyczajnie
      potrzebuję. Natomiast nie chodzę w niedzielę po zakupy, do centrów handlowych :)
    • twoj_aniol_stroz ja n/t 21.09.05, 15:16
    • supaari Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? 21.09.05, 16:37
      A ja tak.
    • damian.czapiewski Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? 21.09.05, 17:37
      Ja chodzę i pomimo mojego młodego wieku chodzę też z duchowej potrzeby. Naprawdę
      wierze w Boga i gdy zapomniałbym iść do kościoła (chociaż o tym nigdy nie
      zapomnę) to poprostu bym bał się, że za chwile mi się coś stanie. Zamknął bym
      się w domu i nic nie robił żeby nie mieć żadnego wypadku. Wogóle nigdy bym się
      na to nie odważył.
      • Gość: kijek Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 21.09.05, 18:36
        >gdy zapomniałbym iść do kościoła (chociaż o tym nigdy nie
        zapomnę) to poprostu bym bał się, że za chwile mi się coś stanie

        Rozwaliłeś mnie tym tekstem, ty biedy zastraszony piekłem czlowieczku.
        • Gość: ferment Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.chello.pl 21.09.05, 20:27
          W mojej rodzinie wszyscy chodzą do kościoła w każdą niedzielę - 4 osoby.
          • Gość: fan Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 21:27
            Chodź do kościoła-bedziesz wielki ( jak Maciej Giertych) ....

            Żartuję, ale chodzę o głupio mi jak opuszczę przez lenistwo.
        • Gość: M Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.elk.mm.pl 21.09.05, 21:38
          Zadziwiające,że nie rozpoznałeś, Kijku, prowokacji u damianka...
        • kraxa a ty sie kijek, NICZEGO i NIKOGO nie boisz 30.09.05, 14:14
          Fajnie masz, chociaz na Twoim miejscu zaczełabym sie bac sama siebie
          • Gość: Iksinski Re: a ty sie kijek, NICZEGO i NIKOGO nie boisz IP: 82.197.51.* 01.10.05, 15:22
            Co za durny wniosek. Skąd wiesz, że Kijek nikogo i niczego się nie boi?
    • Gość: olka Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 14:58
      Ja i cała moja bliższa i dalsza rodzina chodzimy w każdą niedzielę. Staramy się
      nie robić żadnych wiekszych zakupów w niedzielę, a takze w niedzielę nie
      wykonujemy zadnych prac remontowych w domu, nie włączamy pralki itp. Chodzimy
      do kościoła, bo mamy taka potrzebe.
    • andrzej105 Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? 01.10.05, 20:50
      eeee tam. wyrosłem z bajeczek już na początku szkoły podstawowej.
      www.emigranci.net/
    • Gość: klara ja IP: *.chello.pl 01.10.05, 21:21
      • vanillaice Re: ja 01.10.05, 21:47
        Ja nie chodzę. Wogóle nie chodzę do Kościoła, nie jest mi to po prostu
        potrzebne do szczęścia. Natomiast zawsze robię w niedzielę zakupy, bo w
        tygodniu nie mam na to czasu. Pracuję i studiuję zaocznie.
    • someone2000 Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? 02.10.05, 09:33
      Nie chodzę do Kościoła od ponad 2 lat. Kiredyś byłem osobą szczerze wierzacą.
      czytałem Biblię, staralem sie mimo moich niedoskonałości wcielać w życie nauki
      zawarte w Biblii. Nawet moi oprawcy twierdzili,że jestem za dobrym człowiekiem.
      Szukałem Boga, lecz Go nie znlazłem. Kiedy zachorowałem 14 lat temu na
      chorobe uleczalną, Bóg nie pomógł mi. NIe wierzę w infantyle
      wytłumaczenia: "Taka jest wola Boga, Bóg Cię doświadcza".
      Dwa lata temu pzrestałem chodzic do Koscioła. Nie modlę się od roku. Ateista
      jestem od 6 miesięcy. Moj ateizm jest opart na racjonalnych pobódkach. Wiara
      w dusze nieśmiertelną, zmartwychwstanie, piekło, trójcę - w to wierzyły ludy
      pogańskie. Zaburzenia w mózgu w okoilcach skroniowych są przyczyną widzenia
      Matki Boskiej, Jezusa lub innych świetych.
      Chrześcijaństwo nic nowego nie wymyśliło. Może wiare w czyściec, którą
      wynalazł papież.
      • Gość: nan Re: Kto chodzi do Kościooła co niedzielę? IP: *.chello.pl 02.10.05, 13:16
        u mnie jest na odwrot- od ateizmu do wiary. niektore rzeczy faktycznie trudno
        przyjac 'na wiare' gdyz rozum mowi zupelnie co innego, ale postanowilam juz w
        pewne rzeczy nie wnikac tak gleboko jak niegdys. w tej chcwili jest mi dobrze,
        znalazlam ukojenie w modlitwie i nie zamierzam tego zmieniac. wg mnie nic na
        sile. jesli ktos chce wierzyc niech to robi, jesli nie to nie. jego wybor.
        z drugiej strony fakt, ze niegdys bylam ateistka, agnostyczka, pozwolilo mi
        widziec pewne rzeczy, ktorych nie zauwazali wierni. dlatego tez chce w swoim
        zyciu wszystko wywazyc- wiadomo zloty srodek jest najlepszy;o)- i nie popadac
        ze skrajnosci w skrajnosc. pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka