ijaw
04.10.05, 14:45
Nie oglądałam. O siejącej nienawiść rozgłośni radiowej i jej siostrze
telewizji Trwam jest głośno. Poglądy ojca Rydzyka są powszechnie znane.
Władzom kościelnym też. I nic z tego nie wynika.
Czemu? Król Rydzyk?
"TVN, niedziela godz. 22.50, autorzy Anna Machowska, Grzegorz Kuczek
W tym filmie wstrząsnęły mną dwa momenty: pierwszy, gdy zgromadzeni na Jasnej
Górze członkowie Rodziny Radia Maryja wykrzykują na tle klasztornych murów do
ekipy realizatorskiej: "Raus, oszuści, Żydy, żydowskie śmierdziuchy".
Drugi to zdjęcia nakręcone na Śląsku i w Olkuszu, rodzinnym mieście o.
Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja. Jego bratanek Paweł, jeden z
nielicznych, którzy zgodzili się otwarcie wystąpić przed kamerą, wyrzuca z
siebie spokojnym głosem opinie o kiedyś ukochanym wuju: "Jest zachłanny,
niedobry, wykreślił nas z życiorysu, wyrzekł się, wstydzi się nas". Ma żal do
wuja, że zerwał z rodziną. Nawet ze sparaliżowanym od lat bratem Zygmuntem.
Autorzy filmu dotarli do Rybnika, gdzie w 1972 r. zmarł w szpitalu ojciec
dyrektora Radia Maryja. Grobu nie ma. Został zlikwidowany pod koniec lat 90.
bo nikt się nim nie interesował.
Inne, współczesne tajemnice Radia Maryja to niejasności finansowe, których
rozgłośnia nigdy nie próbowała wyjaśniać. W filmie jest historia Antoniego
Szali, który przekazał Radiu całe swoje oszczędności - 100 tys. zł i 50 tys.
dol. Gdy ciężko zachorował, poprosił Radio o pomoc. Rozgłośnia odmówiła i
wyparła się, że dostała od niego pieniądze.
Jest też sprawa zbierania przez Radio pieniędzy na ratowanie Stoczni Gdańskiej
w 1997 r. Do dziś nie wiadomo, jakie kwoty zebrano wśród setek tysięcy
słuchaczy. Jedno jest pewne: Aleksandra Mietlicka ze stowarzyszenia Solidarni
ze Stocznią, szef stoczniowej "Solidarności" Roman Gałęziewski i gdański
polityk Bogdan Borusewicz zgodnie mówią: Radio Maryja nigdy nie przekazało
żadnych pieniędzy na Stocznię Gdańską.
Wyjaśnienia tych spraw odmawiają nie tylko ludzie związani z Radiem. W filmie
nie chcą wypowiadać się przełożeni zakonni Rydzyka, przedstawiciele hierarchii
kościelnej, politycy związani z Radiem Maryja.
- Film miał w ogóle nie powstać, bo ojciec dyrektor zakazał jakichkolwiek
rozmów z „terrorystami medialnymi z TVN i »Gazety Wyborczej «” - wspomina
przed kamerą Patrycja Nocuń, b. dziennikarka Radia Maryja.
Parę osób jednak zdecydowało się mówić - np. pracownik TV Trwam, który
opowiada o zamiłowaniu o. dyrektora do aparatury podsłuchowej: - To konik ojca
Rydzyka. Jest na nią gotów wydać każde pieniądze.
Czego jeszcze dowiemy się o chłopcu z ubogiej olkuskiej rodziny, który jako
dziecko, marząc, by zostać księdzem, wyciął sobie ornat z obrusu?
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2949719.html?nltxx=961608&nltdt=2005-10-04-02-05