Dodaj do ulubionych

Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa wsr

17.10.05, 14:05
wśród młodziezy.To sie w glowie nie mieści jakim my w kraju mieszkamy.Prawie
wszystko zdemalowane to co naprawią za klika dni znów wyrwane porysowane
pokopane.Obserwując młodzież w wieku 14-22 i nawet i starszych to byly na
złość zrobic.Dlaczego niszczą np drzwi do klatek, przystanki smietniki Itd
itd,dlaczego oni to robią ?Jak oni są wychowywani przez własnych rodziców?I
kto się za nich w koncu weżmie,kiedy w końcu doczekamy sie porządnej policji
która wyłapie jedych drógich i porządne kary wlepi ,żeby takiemu się
odechciało niszczenia do konca życia.Czy będzie na nich sposób?
Obserwuj wątek
    • twoj_aniol_stroz Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 14:10
      "Taka Rzeczpospolitej przyszłość, jakie młodzieży chowanie" - no cóż nic dodać
      nic ująć. Szcunek dla cudzej własności, dla dobra wspólnego wyrabia się już w
      dziecku, które stawia pierwsze kroki i zrywa kwiatki z klombu w parku. Niestety
      na razie do głosu dochodzi pokolenie "bezstresowców", którym w dzieciństwie
      było wszystko wolno i teraz są zdziwieni, że ewentualnie są rzeczy, których im
      nie wolno :)
      • Gość: yoma Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.crowley.pl 17.10.05, 14:54
        Chuligani - wysiadka! Dziś rozróbka, jutro wyrok i odsiadka!
        • twoj_aniol_stroz Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 14:59
          A wyobrażasz sobie ten tabun ludzi pilnujący każdego młodego człowieka? A potem
          więzienia, gdzie odbywa się ta odsiadka? To jest niewyobrażalne, dlatego
          uważam, że jeśli każda mama nie nauczy dziecka reguł postępowania, będziemy
          mieć właśnie powybijane szyby, połamane ławki itp. Tego nalezy uczyć w
          wieku "wczesnoszczenięcym" :)))
          • yoma Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 15:03
            Spoko, przyjdzie kaczka, wszyscy będą siedzieć.
            • around.the.corner Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 22:30
              Dlaczego wszyscy?

              Rozwiń to proszę.
            • Gość: Leszek Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: 213.17.230.* 18.10.05, 13:31
              Chętnie , ale w rozsądnej wysokości , nie ograbiające mnie a poza tym gdybym
              nie płacił na grandę oszołomów i złodziei , którzy nic po za przeszkadzaniem
              nam w życiu nie robią .
            • yoma Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 18.10.05, 15:31
              Każdemu się znajdzie coś, co można wylustrować. Parę zakazów się wprowadzi i
              będzie sadzać za nieprzestrzeganie. Ostatni pomysł Kaczki - po 22. ma nie być
              prywatek młodzieżówych.
          • bercik38 Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 18:28
            twoj_aniol_stroz napisała:

            > A wyobrażasz sobie ten tabun ludzi pilnujący każdego młodego człowieka? A potem
            >
            > więzienia, gdzie odbywa się ta odsiadka? To jest niewyobrażalne, dlatego
            > uważam, że jeśli każda mama nie nauczy dziecka reguł postępowania, będziemy
            > mieć właśnie powybijane szyby, połamane ławki itp. Tego nalezy uczyć w
            > wieku "wczesnoszczenięcym" :)))


            A kto nauczy mamusię?
            • twoj_aniol_stroz Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 18:31
              Jej mamusia, rzecz jasna :)))
              • bercik38 Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 18:37
                twoj_aniol_stroz napisała:

                > Jej mamusia, rzecz jasna :)))

                Ona już dawno nie żyje
            • Gość: Lazik Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.comarch.pl 18.10.05, 11:13
              > uważam, że jeśli każda mama nie nauczy dziecka reguł postępowania
              Jaka mama? Mamusia pracuje calymi dniami albo z powodu chroych ambicji albo z
              musu. A dzieckiem nikt sie nie opiekuje, chyba ze jak kogoś stać - opiekunka.
              Tutaj szukajcie źródeł...
          • ynka.a Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 18.10.05, 16:24
            a może tatuś nauczy? czy nie "czuje się na siłach" albo "to nie jego obowiązek"?
            • twoj_aniol_stroz Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 18.10.05, 16:52
              Fakt, nie było to precyzyjne określenie. Chodziło mi raczej o rodziców, z tym,
              że to mama najczęściej spędza większość czasu z małym dzieckiem i stąd "skrót
              myślowy". Faktem jednak jest, że rodzice powinni zwrócić uwagę na drobiazgi,
              pozornie nie istotne (np. urwanie kwiatka z klombu, czy rzucanie papierka na
              ulicę). To od takich rzeczy rozpoczyna siuę wychowanie małego człowieka.
        • crax Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 15:05
          Gość portalu: yoma napisał(a):

          > Chuligani - wysiadka! Dziś rozróbka, jutro wyrok i odsiadka!
          -----------------------------

          Też lubiłem Tytusa, Romka i A'tomka :)
          • yoma Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 16:27
            Tak, ale Papcio wziął to z autentycznej akcji władz PRL. Ponieważ kaczka dużo
            ściąga z PRL, to teraz będzie tak samo.
      • andr1 Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 22:37
        Należy podać działania, jakie winny być podjete w celu wyeliminowania lub
        radykalnego zmniejszenia tych zjawisk.
    • Gość: Paweł Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.10.05, 17:38
      Po pierwsze powierzchowna religijność. To jest prawdziwa fontanna nieprawości -
      źródło większości polskich bolączek. Tu forma religijności stanowi często
      SKUTECZNĄ SZCZEPIONKĘ na jakiekolwiek poważne traktowanie Boga i jego
      przykazań. To co u starszych jest obłudą u młodszych staje się jawnym
      występkiem.

      Po drugie złe wzorce z gazet, filmów, gier komputerowych.

      Po trzecie brak miłości w rodzinach i brak AKTYWNEGO WYCHOWYWANIA KU DOBREMU I
      KARANIA ZA ZŁE. O miłości więcej tutaj:
      www.literatura.hg.pl/busch1.htm
      Po czwarte lewackie eksperymenty z "bezstresowym wychowaniem". W efekcie mamy z
      jednej strony "panią", która może co najwyżej powiedzieć: "przestańcie proszę",
      a z drugiej stado młodych chamów, na których nie ma żadnej kary.

      Po piąte - uporczywe przekonywanie młodzieży, że są tylko zaawansowanym
      produktem ewolucji, rozwiniętymi zwierzątkami, dla których najważniejsza jest
      ich własna przyjemność. Nie ma Boga, nie ma stałych zasad moralnych, nie ma
      absolutów. Jeśli mam ochotę komuś dać w łeb i pić codziennie wódkę, to kto mi
      powie, że to jest złe, hę?

      Historycznie zaś ważną przyczyną jest planowa eliminacja najbardziej
      wartościowego elementu przez wojny, okupantów i zaborców, emigracja, wreszcie
      kilkadziesiąt lat komuny, której największym złem było deprawowanie moralne
      ludzi.

      W efekcie krainę tę zamieszkują w nieproporcjonalnie dużej ilości ludzie głupi
      i leniwi, nie dbający o swoje potomstwo, więcej niż o psa czy kota - ma co jeść
      i ma gdzie spać, to wystarczy, a jak się nie podoba to wynocha.

      No i mamy to co mamy. Niestety.
      • Gość: Schuja Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.10.05, 17:57
        Po co tyle pisac.Oto wasze ,polskie spoleczenstwo ; 80% to chamy , lumpy ,
        zlodzieje i kombinatorzy. Za komuny to przynajmnie to tatalajstwo bylo trzymane
        za morde.Teraz to hulaj dusza , piekla nie ma.Do tego dochodzi faryzeuszowstwo
        katolickiego wychowania.Ta cala banda pilnie chodzi do kosciola , spowiada sie
        i dalej rozpieprza te miasta . Po prostu jest to spoleczenstwo chamow.
        Sztandarowy przyklad tego jest ten wasz pierwszy Mulat Rzeczpospolitej.Szkoda
        dalszego pisania.Szkoda atramentu na chamow.Lepszy bylby powroz albo bat.
        • Gość: Anty -Schuja Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.dip.t-dialin.net 22.10.05, 13:09
          Ot, kolejny debil, który wyemigrował ze Śląska za chlebem do Niemiec.
          Tu chciał być 100% Niemcem, więc opluwał wszystko co polskie.
          No cóż, jak widzisz, Niemcy tak łatwo cię nie zaakceptują. Dla nich zawsze
          będziesz tylko "Wasserpolak".
          Nie zapomnij o tym, schujko.
          A tu, na forum, tolerujemy cię tylko dlatego, żeby każdy z Polaków mógł się
          cieszyć,że pozbyliśmy się takiego tałatajstwa jak ty.
      • Gość: Strm Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 20:01
        Ty tutaj Boga czy boga czy bogów czy Bogów nie mieszaj. Bo on/oni nie mają z tym
        nic wspólnego, zapewniam Cię. Znam ateistów - wzorce i wierzących - potworów. Tu
        chodzi o wychowanie i podejśćie do życia...
        • Gość: Paweł Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.10.05, 22:14
          To tak jakbyś powiedział, że znasz jednego gościa, co każdy dzień zaczyna od
          kielonka, pije do wieczora, a ma 80 lat i okaz zdrowia z niego. Inni zaś
          abstynenci, a w kółko chorują na to, albo na tamto. Wynikać by zaś miało z
          tego, że alkohol pity w nadmiarze wcale nie szkodzi.

          Zechciej też się wczytać w to co napisałem = > uważam właśnie, że POWIERZCHOWNA
          RELIGIJNOŚĆ przy braku autentycznej pobożności, a nawet elementarnej ludzkiej
          przyzwoitości jest największym problemem w Polsce. Czyli, że taki
          osobnik "modli się przed figurą, a ma diabła za skórą". Oczywiście, że jako
          sąsiad, czy współpracownik może być od niego milszy ateista/agnostyk, który
          zachowuje podstawowe zasady ludzkiego przyzwoitego zachowania (choćby nie
          plotkowania o innych).

          Natomiast wiem i jestem przekonany, że prawdziwe nawrócenie do Boga (nie mylić
          z różnymi wypaczonymi formami religijności) skutkuje zmianą człowieka na
          lepsze. Łagodnością, dbałością o potrzeby innych. Polecam artykuł o wzajemnych
          obowiązkach mężów i żon:
          www.literatura.hg.pl/baxtrmar.htm
          pokazujący jak powinno życie chrześcijanina wyglądać. Że w wielu przypadkach
          wygląda wręcz przeciwnie i małżonkowie sami siebie zadręczają, albo się
          zdradzają jest jednym z powodów, dla których ich dzieci sprawiają potem tyle
          problemów innym.

          Pozdr.

          P.
          • Gość: adek Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 09:54
            to ciekawe sie robi...
            czyli ze teraz kazdy mialby byc zmuszany do religijnosci?
            ciekawe... bo podejrzewam ze nie kazdemu by sie to spodobalo- w koncu mamy
            swobode w wyborze tego w co wierzymy
          • Gość: aaa Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: 81.21.202.* 18.10.05, 13:10
            Pitolicie hipolicie. Nie idzie o to, żeby bać się kary boskiej - czy ludzkiej
            (znaczy kaczej) tylko po prostu chcieć być w porządku wobec innych ludzi. Jeśli
            myślisz, że musi o tym decydować wiara, a nie rozum to masz bardzo złe zdanie o
            ludzkości...
            • Gość: Paweł Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.10.05, 13:50
              A mam. Niestety dokonania ludzi upoważniają mnie do takiej oceny.
            • Gość: Prostaczek Re: Do aaa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 14:13
              Odnoszę wrażenie, że nie rozumiesz, tego co czytasz. Wskazuje na to dobitnie treść Twojego postu. Pojęcie wiara, którego użyłeś nie ma żadnego związku z jakąkolwiek religią. Dla Ciebie słowa : wiara, religia, katolicyzm to chyba synonimy. W mojej wypowiedzi nie ma niczego na temat roli kary boskiej w zwalczaniu chuligaństwa. Straszenie piekłem nie zostało przedstawione przeze mnie jako remedium na chuligaństwo, bowiem tematu tego w ogóle nie poruszyłem. To Twoja nadinterpretacja. Mówiłem jedynie o roli, jaką winna spełniać Rodzina, Szkoła, Kościół w procesie kształtowania postaw ludzi, tak aby zakodować im pewne wzorce zachowań. Nawiązywałem do kultury, obyczajów, zwyczajów a nie do wiary.
    • Gość: majster Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.unknown.be.uu.net 17.10.05, 18:28
      darmozjadow i matolow banda z was tu wyzej piszacych oczywiscie:)
      odpowiedz jest prosta bo mlodzi nie maja roboty nie maja kasy na jakies
      normalne rozrywki to sie nudza to rozpie..ja co popadnie
      i tyle proste ??? proste
    • deltalima Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 18:49
      rację ma korwin-mikke propagując chłostę za wykroczenia i lżejsze przestępstwa!
      jeden z drugim dostałby w dupę na rynku miasta i problem chuliganerki
      zniknąłby. oczywiście rzecz w tym by kara była nieuchronna.
    • ascetic Coraz mniej praw 17.10.05, 19:04
      dla tych, którzy mogliby porządek zrobić na samym początku... np. w szkole.
      Jeśli kiedyś uczeń dostał linijką po dłoni, rodzic pochwalił, że nauczyciel
      uważa na występki małolata. Dziś nauczyciel nie może nawet nic powiedzieć, bo
      głupi rodzic zadymę robi - Moje dziecko nigdy by czegoś takiego nie uczyniło,
      choć kolega z klasy świeci podbitym okiem. Policja także nie może zdzielić
      przez głowę huliganowi... mamy swoją amerykę. ;-)
      Pozdrawiam.
      • Gość: adk Re: Coraz mniej praw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 09:56
        GRATULUJE!! proponujesz powrot do komuny?
        bo z tego co wiem to wtedy wlasnie tak bylo: gowniarz mogl dostac biala pala w
        ryj za to tylko ze zyl... ciekawa koncepcja, zaprawde ciekawa
      • ynka.a Re: Coraz mniej praw 18.10.05, 16:35
        A ty byś chciał w mordę dostać? pytam serio, nawróciło by cię to na "dobrą
        drogę"?
    • Gość: niki Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: 212.160.108.* 17.10.05, 19:13
      Policjan złapie sprawce,sporządzi wniosek,a sąd rozpatruje za 3-6 miesięcy-
      tłumacząc się nawałem spraw.A sprawca do tego okresu czasu niejedno
      nabroi.Jeżeli praconicy sądu nie mogą się wyrobić-to niech zostają po
      godzinach,tak jak policjanci przychodząc we wolnym.
      • Gość: pedro Bezstresowe wychowanie??? IP: *.students.uni-bocconi.it 17.10.05, 20:04
        Mam 22 lata, bylem bezstresowo wychowywany, podobnie jak wiekszosc moich
        znajomych. Nie rozbijamy przystankow, ani nie szczamy na klatki schodowe, nie
        kradniemy i nie wybijamy szyb. Nie wszyscy jestesmy wierzacy (to a propos
        poprzednich postow). Znam tez kilku recydywistow i czestych gosci komisariatow.
        Oni nie byli wychowywani bezstresowo, bo za kazda pale w szkole dostawali pasem
        po dupie. A w kosciele sa co niedziela.
        W Szwecji nie mozna dac dziecku klapsa, bo to przestepstwo. Tym co maja
        watpliwosci zapraszam na dwie nocne wycieczki, powiedzmy o 23: na warszawska
        Prage i sztokholmski Sodermalm...
        • Gość: kanye Re: Bezstresowe wychowanie??? IP: *.aster.pl 17.10.05, 20:15
          mi sie wydaje,ze potrzebne sa szczegolnie w wiekszych miastach rzady kogos
          takiego jak Giulianii Rudolf, w Nowym Jorku naprawde jest bezpiecznie,czuje sie
          tam duzo bardziej bezpiecznie niz w Warszawie.niestety Warszawa jest dosc
          niebezpiecznymm miastem szczegolnie noca
    • l_zaraza_l Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 20:17
      Tez zastanawialam sie nad tym, bo az mnie rece swierzbia.
      Mnie odpowiedz wydaje sie oczywista, ale brak tu miejsca na przedstawienie calej
      moje teorii.
      Sadze, ze nalezy odpowiedziec sobie na dwa pytania:
      1) Jakimi ludzmi sa chuligani a jakimi jestesmy my?
      2) Dlaczego sa miedzy nami te roznice.

      Mozliwe, ze odpowiadz na pytanie drugie, bedzie w pewnych szczegolach inna u
      kazdego z nas, ale zapewne w kazdym przypadku bedzie zbyt zlozona, by sie tutaj
      rozpisywac.

      Dla mnie w skrocie to wyglada tak:

      Chuligani to, w wiekszosci wypadkow, mlodzi ludzie urodzeni juz w nowej,
      (mozliwe, ze lepszej rzeczywistosci), w ktorej MIEC oznacza BYC. I to zarowno w
      sensie doslownym (w przypadku powiekszajacej sie rzeszy ludzi zyjacej ponizej
      granicy ubostwa) jak i w sensie BYCIA KIMS.
      Od szczeniectwa reklamy wpajaja tym ludziom, ze tylko posiadajac okreslone
      produkty moga sie wogole liczyc. Bez skory i komory sa niczym.
      Taki stan musi wywolywac frustracje u ludzi o slabym kosccu moralnym.
      Jesli ktos moze mi wskazac cokolwiek, co mogloby ten kosciec umacniac to czekam,
      bo ja nie znajduje takich elementow.
      • Gość: pedro Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.students.uni-bocconi.it 17.10.05, 20:30
        chodzi o budowanie poczucia wlasnej wartosci (oczywiscie nie w sensie
        posiadania). model wychowania w polsce opiera sie na niekonstruktywnej krytyce
        prowadzacej do frustracji. jezeli ktos nie znajduje akceptacji w domu, to szuka
        jej na ulicy, ktora jak wiadomo rzadzi sie wlasnymi prawami...
    • Gość: Judasz Nie ma na nich sposobu, zamknijmy temat... IP: 212.11.57.* 17.10.05, 20:24
      • l_zaraza_l Re: Nie ma na nich sposobu, zamknijmy temat... 17.10.05, 20:49
        Czy nie ma na nich sposobu?
        Jesli wszyscy, jak zwykle, stwierdzimy, ze nic sie nie da zrobic albo, ze nawet
        jesli sie da, to niech zrobia to inni, to faktycznie. Moze byc tak, za piec lat,
        wszyscy, jak jeden maz, pojdziemy do urn, by glosowac na Janka Kibola, by nie
        podpasc jego kolesiom.
        Zawsze mozna cos zrobic, tylko trzeba wiedziec dla kogo, co, jak i miec na to
        srodki.
        Sadze, ze poki co, chuliganow jest mniej i nie maja zadnego potecjalu
        intelektualnego.
        Sadze tez, ze sa oni ofiarami procesow, ktore dzieja sie na nasze wlasne
        rzyczenie, wiec to my "ponosimy odpowiedzialnosc".
        Nie dopuszczalne jest, by zdrowe spoleczenstwo odwracalo sie tylko od takich
        ludzi z niesmakiem i opuszczonymi w pozornej bezsilnosc rekami. Pozornej bo
        wynikajacej raczej z niechceci do podjecia dzialan niz braku istnienia mozliwosci.
        Chcielismy miec Hameryke to mamy i to z calym dobrodziejstwem inwentarza:
        wolnymi wyborami, golymi laskami na bilbordach, gangami i boglebiajaca sie bieda.
        Czy ktos z was zwrocil uwage na to, ze jednym z elementow matury z jezyka
        polskiego jest CZYTANIE TEKSTU ZE ZROZUMIENIEM?! Jak wiele mozna oczekiwac od
        spoleczenstwa, ktore bierze pod uwage, ze 19stoletni, pelnoletni i uprawniony do
        glosowania czlowiek nie ma pojecia, o czym czyta?!

        Qrcze, no unioslam sie :)))
        Sorki.

        Chce tylko powiedziec, ze to do nas nalezy walka z chuliganami a chyba wlasnie
        to forum moze byc znakomitym miejscem do wspolnego poszukiwania, najpierw metod,
        a potem srodkow.
        • Gość: Judasz Re: Nie ma na nich sposobu, zamknijmy temat... IP: 212.11.57.* 17.10.05, 22:59
          Oby więcej ludzi się tak unosiło, to nie będę musiał nikogo podpuszczać ;-) Qrcze...
        • Gość: adk Re: Nie ma na nich sposobu, zamknijmy temat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 10:09
          nareszcie jakis konkretny post!
          z tego co widze to nie wszyscy jeszcze wpadli na to ze jesli za baranow sie
          wezmiemy siłą to nie maja szansy. tylko ze jak na razie malo widac inicjatywy.
          ostatnio (tylko dzieki temu ze przez 7 lat trenowalem pilke nozna) udalo mi sie
          uniknac pobicia (a wlasciwie to sam walnalem jednemu z tych co mnie chcieli
          pobic) no i kradziezy. powiecie mi ze zle zrobilem? a co mialem k*** zrobic
          jesli idac po wlasnym osiedlu dwoch kolesi ukradlo juz 2 komorki i chcialo mi
          skroic kolejna?
    • Gość: Krzysztof Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: 84.113.240.* 17.10.05, 21:45
      Ja powiem krotko,to bedzie tak dlugo dopuki,ta holota nie bedzie porzadnie
      ukarana nawet dluga odsiadka w pierdle
    • Gość: Krzysztof Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: 84.113.240.* 17.10.05, 21:45
      Ja powiem krotko,to bedzie tak dlugo dopuki,ta holota nie bedzie porzadnie
      ukarana nawet dluga odsiadka w pierdle
      • l_zaraza_l Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 17.10.05, 23:19
        Mam pytanie.
        Jak wielu znasz ludzi, ktorzy po odbyciu kary w wiezieniu, wrocili do
        spoleczenstwa - podjeli prace, zalozyli rodziny itp?
    • po_godzinach powiem wam jedno 17.10.05, 21:47
      zauważyłam, że w ładnym, uporządkowanym, czystym i oświetlonym otoczeniu nie
      demolują
      • l_zaraza_l Re: powiem wam jedno 17.10.05, 23:17
        Niestety, w moim ladnym, czystym i oswietlonym otoczeniu - demoluja.
    • Gość: zebur Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 23:31
      proponuję następujące kary: za pomalowanie klatki schodowej lub ściany -
      pomalowanie gościowi kompa w zielone kropki; za zbicie szyby na przystanku -
      zbicie ekranu monitora w domciu; za kradzież komórki - przepadek wieży albo
      dvd - itp. pewnie pomoże...
      • l_zaraza_l Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 18.10.05, 00:47
        Hola!
        Ale dlaczego odrazu karac tak dotkliwie?!
        Te zielone kropki... Brrrrrr...
        :)))

        Ale masz racje - trafic w "najbardziej czule miejsca" :))
    • framberg Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 18.10.05, 00:36
      Policja jest od wlepiania mandatów za złe parkowanie i nadmierną szybkość.
      Kierowca ma na benzynę, więc ma i na mandat. I nie rąbnie w zęby. A chuligan
      przecież mógłby oddać.
    • adamdark01 Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 18.10.05, 06:50
      Wiec podsumowujac dotychczasowe wypowiedzi prawie wszyscy maja racje.
      Ale czy sa rozwiazania w tej tak waznej sprawie? Bez warunkowo-tak,jedynie
      co do tego potrzebne,to postanowic i rownolegle dzialac.Bez cxynow,samo
      gadanie nic nie da.Kto ma sie tym zajac? Rzad!Jak?Wylaczna Ustawa wychowawczo-
      dyscyplinarna o wychowaniu dzieci i mlodziezy,od urodzenia az do dnia
      mobilizacji do wojska,chlopcow i dziewczyn,nawet nie idacych do
      wojska.Wychowanie rozpoczyna sie od urodzenia,przez rodzicow,ktorzy musza
      przeszkolic sie,jak wychowywac dziecko,zanim sie urodzi,do tego musza byc
      zorganizowane osrodki wychowawczo-szkoleniowe dla rodzicow.Dzieci maja prawo
      byc poslusznymi rodzicom do czasu ich zaleznosci materjalnej o tych ze.
      Nie poslusznosc dzieci w stosunku do rodzicow normalnych pociagnie do
      odpowiedzialnosci dyscyplinarnej.Ale przedewszystkim nalezy rodzicom stworzyc
      warunki objektywne azeby mogli zajac sie dziecmi,bardziej ich widzieli i
      wiecej ich poznali.Do tego ma sluzyc wydzial specjalny przy kazdym zarzadzie
      danej miejscowosci.W Policji musi byc specjalny wydzial do spraw mlodziezowych,
      dyscyplinarno-wychowawczy.Mlodziez szkolna musi byc ubrana w mundurki szkolne
      i do gimnazjum musza zawiadomic w domu,kazde miejsce ich wyjscia z domu po
      powrocie z szkoly.Te mundurki zdejma tylko po powrocie do domu najpozniej,
      do godziny 21.00,zalezy od wieku.
      Pozostale prawa dla utrzymania w ryzach mlodocianych wiedza doswiadczeni
      pedagodzy,a trzeba im dac do rak narzedzia.Prawne,wychowawcze i dyscyplinarne.
      Jest to sprawa nalezaca do wladz rzadzacych panstwem.Wlasnie jak w Szwecji.
    • Gość: wasze sumienie Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: 82.177.166.* 18.10.05, 08:59
      Społeczeństwo( Wam dla ułatwienia waszego zrozumienia) liczy 300 osób. Dzieci 0-
      25 lat -100 osób (rocznie czworo dzieci się rodzi) Dorośli 25-50 lat -100 osób
      (liczba pracujących-50 rodzin z dwójką dzieci) Emeryci 50-75 lat-100 osób
      (rocznie czworo umiera) Każdy człowiek wypracuje i dostanie wypłaty w
      przeliczeniu na punkty 75 p .czyli 1 p. w przeliczeniu na rok bo każdy żyje 75
      lat. Przy tak założonej więc wydajności i długości życia zarobki dorosłych to
      25*3 p.= 75 p. Każdy człowiek w ciągu życia wypracuje więc 75 p. i 75 p. na
      niego przypadnie pod warunkiem że będzie miał `dobrych' rodziców. 25 p. w
      dzieciństwie (`dostaje' od rodziców) , 25 p. gdy pracuje przypadnie na niego
      tyle bo resztę odda dzieciom i na emeryturę ) 25 p. na emeryturze. Załóżmy, że
      minęło sto pokoleń (2500 lat)i dalej społeczeństwo to liczy 300 osób (przyrost
      równy zero) Podstawowe wnioski wynikające z tego przykładu dla prawidłowej
      ekonomii są takie: 1. -żadne dziecko nie potrzebuje pomocy bo i tak każde jak
      dorośnie na siebie zapracuje.( Dlaczego więc istnieją w naszym społeczeństwie
      instytucje pomagające dzieciom? Kto dzieciom pomaga ten dzieci poniża i nie
      nagrody doczeka lecz kary! ) 2-kto z dorosłych nie zwraca kosztów swojego
      wychowania następnym dzieciom ten te dzieci okrada.( Nie wystarczy mówić, `ja
      tobie dzieci nie narobiłem' trzeba jeszcze te dzieci nie okradać! )3.-jeśli
      którykolwiek z rodziców z tego społeczeństwa powie, że życie stracił pracując
      po to by wychować dzieci –to kłamie bo każdy z tego społeczeństwa ledwo na
      siebie zapracował.(nic z jego pracy nie przypadło innemu tylko wszystko jemu.
      (tak właśnie wy Polacy się zachowujecie jeszcze na siebie nie zapracowujecie a
      już wydaje się wam że dzieciom
      pomagacie)
      4.- po przeżyciu
      75 lat jeden z przedstawicieli tego społeczeństwa staje przed Bogiem i mówi:
      wiesz, że dałem się przebadać i okazało się że byłem bezpłodny. Wychowywałem
      więc dwoje nie swoich dzieci, kochałem je jednak i życie im poświęciłem.
      Zalewać mogłeś tam na ziemi , nikomu życia nie poświęciłeś bo tym dzieciom
      zaledwie zwróciłeś to co przekazałem ci przez twoich rodziców. Jedynie więc na
      siebie zapracowałeś, nie ma też dla mnie znaczenia którym dzieciom oddajesz
      swoje dzieciństwo bylebyś oddał.Załóżmy, że jedno małżeństwo się wyłamuje i
      ogłasza że jest biedne bo bezpłodne lub homoseksualne. Nie zwiększa przy tym
      wydajności w pracy, która dalej wynosi 75 p. w całym życiu. Liczba punktów
      przypadająca na to małżeństwo przedstawia się więc tak: -dzieciństwo-25 p. -
      okres pracy 75 p-25 p.(na emeryturę)=50 p. -emerytura 25 p. Razem więc 100 p.
      pomimo, że zarobili jak inni tylko 75 p (komu to zostało skradzione?)Pozostaje
      zawsze jeszcze wątpliwość, czy bezpłodność i homoseksualizm nie wiąże się
      jednak z chęcią zagarnięcia dla siebie tych 25p.?Jeśli bezpłodni i
      homoseksualiści będą zwracać te 25p. dzieciom ja uwierzę że są
      homoseksualistami lub bezpłodnymi –do tego czasu dla mnie są normalnymi
      złodziejami!Powtórzę więc podstawową zasadę normalnej ekonomii-kto nie zwraca
      kosztów swojego wychowania następnym dzieciom ten te dzieci okrada i jak
      normalny złodziej powinien być traktowany!. (wszystkie inne znane wam afery do
      przedstawionej przeze mnie stanowią ułamek wartości i nie warto nimi sobie
      głowy zawracać)Najważniejsza jednak z podstawowych zasad na koniec: Liczba
      bandytów, rodzin patologicznych, terrorystów, narkomanów, aferzystów itp.
      Ściśle zależy od naszej ekonomii! (od naszego okradania dzieci) Czego można się
      przez tyle lat na uczelniach ekonomicznych uczyć skoro podstawowych zasad
      ekonomicznych się nie wie? Polacy, kto Was matematyki i uczciwości uczył? Precz
      z pomocą socjalną niech żyje normalność!


      • Gość: dudus Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.dyn.iinet.net.au 18.10.05, 11:15
        powiem ci ze dawno nie przeczytalem wiekszej glupoty niz twoj post.
        jestem fizykiem wiec o moj poziom matematyki sie nie martw) i laczenie zycia
        z matematyka na sasadach liniowych jak ty to proponujesz to chyba tylko w "
        robotolandi" moze miec zastosowanie.
        nie wiem po co zes sie rozpisal tyle i to jeszcze glupio i bez zastosowania.
        wroc chyba jednak do matematyki bo ona rzeczywiscie "krolowa nauk".
        • Gość: wasze sumienie Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: 82.177.166.* 18.10.05, 13:44
          Ja widocznie nie tylko fizykom ale profesorom ekonomii zarzucam podstawowe
          błędy w rozumowaniu!
          • po_godzinach oj, polubu, nie rozrabiaj znów !!! 18.10.05, 14:16
    • Gość: Marian Dół z biedy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 09:44
      z biedy

      kiedy pracować na rowerek trzeba miesiąc
      - opłaca się włamać i ukraść

      kiedy idzie zarobić kass
      - komu by się chciało ryzyko podjąć


      • crax Re: z biedy 18.10.05, 10:17
        "z biedy", jak piszesz, to można ukraść w sklepie bułkę. A jak wyjaśnisz
        dewastację wszystkiego co świeżo pomalowane przez tzw. artystów-grafficiarzy?
        Też biedą?
        • Gość: adk Re: z biedy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 10:25
          NUDA! BRAK ZAJECIA!
          szlag mnie trafia jak musze patrzec na kumpli ktorzy w wieku niecalych 20 lat
          (sam mam 19) wyciagaja mnie na browara pod blok bo nie maja co robic!!
          bo przeciez ile mozna siedziec przy kompie...
          z drugiej strony: w moim miescie niedawno zorganizowana byla akcja dla
          graficiarzy. kazdy kto chcial mogl sie zabrac do tego. a mianowicie do
          zrobienia grafu na jednym z najwiekszych budynkow w miescie i to polozonym tuz
          przy urzedzie miasta! czemu tak malo inicjatyw dla mlodziezy skoro nawet
          starszym ludziom graf sie bardzo podoba?
          • Gość: kola A może ktoś pracuje z Was w policji i podpowie co IP: 212.160.234.* 18.10.05, 11:28
            zrobić gdy młodzież np po 22.00 stoi na klatce słychać krzyki ,jakąś
            demolkę.Albo jesteśmuy świadkami że ktoś niszczy np śmietnik.Co zrobić
            zadzwonić po policję -zanim przyjada to zdązą się ulotnić.Najbardziej co mnie
            wkurza na mojej klatce to że wciąz drzwi na zewnatrz są otwarte,ja ich zamykam
            a za chwilę znow otwarte.Drzwi miały zamontowany samozamykacz oczywiscie
            zdemalowany.Czy im do głowy nie przyjdzie że jest zimno że ciepło ucieka.Nawet
            powiesiłam kartkę z prosbą o zamykanie drzwi oczywiście komus przeszkadzała i
            po trzech godzinach kartki nie było.Krew mnie zalewa jak cos takiego widzę.Nie
            rozumię takiego zachowania.Po prostu wkurza mnie to!Nie wiem kto to robi mogę
            się tylko domyślać.I co byscie zrobili na moim miejscu?
            • Gość: Marian Dół trzeba dzwonić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 16:44
              ale nie na globalny 997
              tylko do przypisanego dzielnicy komisariaty

              poeci i ludzie wrażliwi
              o szerokich zainteresowaniach raczej nie zajmują chuligaństwem

              to proste 'gupki' przeca

          • jach-mann Re: z biedy 18.10.05, 12:12
            Popieram to właśnie i podkreślam, że nie ma zajęcia ani w sensie rozrywki ani w
            sensie pracy, a to są te lata kiedy siła rozpiera chce się coś porobić
            ciekawego, a jak widzą pustki i monotonność to nic dziwnego, że przywalą z kopa
            w śmietnik, czy po piwie czy bez. To jest taka siła, która się tłumi w sobie i
            trzeba coś porobić bo rozpiera sam wiem po sobie mam 21 lat jednak uciekam się
            do innych zajęć np. siłowni, sztuk walki itp. czegoś ciekawego i oni napewno też
            zajeliby się czymś takim gdyby mieli na to pieniądze no i jakieś ambicje w sumie
            też w grę wchodzą. Zorganizujcie jakieś tańsze siłownie, jakieś zajęcia darmowe
            ciekawe. Myślę, że to w jakimś stopniu się zredukuje tylko trzeba myśleć
            logicznie i wczuć się w sytuacje.Pomyślcie o tym jak o ich potrzebach a nie o
            wandaliźmie. Pozdrawiam
        • Gość: tom bez jerrego Re: z br4aku perspektyw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 13:56
          a co maja robic ? siedziec w chacie ! nie ma nic ani boisk , kortuw ,
          lodowisk, hal sportowych ! nic nul ! zero! wiem cos na ten temat bo mieszkam
          w takiej pipiduwie ! a moze pierwszym krokiem bedzie rozmowa ze swoim
          dzieciakiem !
          • Gość: Fazi Re: z br4aku perspektyw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 20:08
            Proponuję jakąś lekturkę na jesienne wieczory, a nie piwkowanie pod klatką i dawanie komuś w mordę. Jest TV, są modele latające. A jak nie ma kółek zainteresowań, to może je stworzyć ?
      • Gość: zi raczej z głupoty IP: *.chello.pl 18.10.05, 12:44
        .
      • Gość: tom bez jerrego Re: z biedy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 13:44
        dlatego tak jest bo mlodzi ludzie nie maja zainteresowan .dlaczego ?a co im
        dajemy ? nic! nawet boisk pilkarskich nie ma tylko jakies klepowiska .
        mozemy tylko pomarzyc o spoleczenstwie obywatelskim !
    • Gość: Stanisławmaćkowiak Bo to katolicki kraj jest, ot co! IP: 195.94.213.* 18.10.05, 10:59
    • mamalgosia Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 18.10.05, 11:11

    • Gość: Prostaczek Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 12:30
      Zjawisko tzw. chuligaństwa nie jest niczym nowym i występowało również za " minionego " ustroju. Jego przyczyny są wielorakie, ale te ekonomiczne uznałbym za marginalne. Według mojej oceny tego typu działania wynikają w większości przypadków z tolerowania przez rodziców zachowań odbiegających od społecznie ( w normalnym rozumieniu słowa społeczeństwo ) uznawanych za pożądane oraz z relatywizmu moralnego, który jest wszechobecny. Kali ukraść, dobrze, Kalemu ukraść źle... U nas rodzice nie wychowują, oni czasami zajmują się dziećmi, czekając z biciem serca, kiedy pociechy się uniezależnią, nauczyciele nie wychowują, nauczyciele uczą, Kościół nie wychowuje, Kościół spełnia swój obowiązek duszpasterski. Powstaje w związku z tym pytanie dlaczego w społeczeństwie, którego 98 procent deklaruje swój katolicyzm, przestrzeganie norm prawnych, będących przecież powieleniem przykazań Bożych jest iluzoryczne ? Kiedy w kościele, na mszy widzę ludzi o których wiem, że jeden jest złodziejem kieszonkowym, drugi nie płaci podatków, trzeci kradnie prąd a inny bije regularnie żonę, nota bene towarzyszącą mu podczas mszy jestem pewien, że nasz katolicyzm jest płytki i na pokaz. I co mnie przeraża, rzadko któremu księdzu zależy na tym, żeby ten stan zmienić. Odnoszę wręcz wrażenie, że takie, trudne tematy nie są na kazaniach poruszane, gdyż mogłoby to odstręczyć niektórych od wizyt w kościele. I kościelny relatywizm moralny, widoczny chociażby na przykładzie ojca Hejmy. Lustrować to my, ale nie nas... Wyszło jeszcze na to, że Hejmo był ofiarą a Prymas Glemp obraził się na IPN, dając temu wyraz na inauguracji roku akademickiego na KUL-u poprzez ostentacyjne wyjście z wykładu historyka IPN, który zajmował się problemem. Jeśli więc wymagamy od Policji, Sądów i innych instytucji, aby reagowały na przejawy łamania lub lekceważenia prawa zacznijmy wymagać tego od siebie, jak też od innych, zwyczajnych ludzi. A w szczególności od przedstawicieli tych z nich, ktorzy mają lub uzurpują sobie prawo do powoływania się na swoją misję wychowywania przedstawicieli naszego narodu.
      • Gość: dudus Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: *.dyn.iinet.net.au 18.10.05, 12:40
        badrzo dobrze powiedziane,
      • Gość: wasze sumienie Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa IP: 82.177.166.* 18.10.05, 13:33
        Przyczyny tego zjawiska wcale nie są wielorakie a zależą wyłącznie od okradania
        dzieci. Nie da się okradać dzieci i liczyć, że z nich wyrosną dobrzy ludzie.
        Nie da się okradać rodziców i liczyć że oni za to dobrze wychowają dzieci.
        Ich postępowanie musi być takie by swoje dzieci namawiać do terroryzmu i
        rozbojów. Bóg tak stworzył ten świat, że nie ma w nim możliwości oszukać
        sprawiedliwości która zawsze jest wielkością stałą.Społeczeństwo zamiast
        zmniejszyć swoje "zasługi" zajmuje się karaniem. Nie kradnij jest rozwiązaniem
        tych problemów i nie tylko tych!
    • user0001 Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 18.10.05, 13:30
      To chuligaństwo to rezultat nudy. Znaczna część stojących wieczorem pod blokiem
      ma już ponad 18 lat, nie uczy się i nie ma stałej pracy.

      Gdyby sytuacja na rynku pracy była lepsza, to tacy ludzie wyjeżdżali by z domu
      bladym świtem, wracali po zmroku i zamiast szwędać się z kumplami pod blokiem
      kombinując komu zakosić na browara, poszli by z dziewczyną do pubu.
      • luccio1 Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 22.10.05, 22:43
        user0001 napisał:

        > To chuligaństwo to rezultat nudy. Znaczna część stojących wieczorem pod
        > blokiem ma już ponad 18 lat, nie uczy się i nie ma stałej pracy. Gdyby
        > sytuacja na rynku pracy była lepsza, to tacy ludzie wyjeżdżali by z domu
        > bladym świtem, wracali po zmroku i zamiast szwędać się z kumplami pod blokiem
        > kombinując komu zakosić na browara, poszli by z dziewczyną do pubu.
        Otóż nie. Wróciwszy z pracy, wyszliby przed blok i kupili piwko w sklepie - tak
        wypada taniej; poza tym tradycja picia na "łonie natury" jest w Polsce zbyt
        silna, by mogła zaniknąć w ciągu jednego pokolenia.
        Poza tym: to, co wygania młodych ludzi z domu, to nie jest nuda. Mieszkania w
        obecnym, odziedziczonym po komunie standarcie, to klatki dla ludzi, gdzie nawet
        ci skąd inąd sobie najbliżsi są skazani na bycie ze sobą non stop, czy tego w
        danej chwili chcą, czy nie chcą - przejście do innego pokoju (jeśli taki jest),
        czy do kuchni nic nie daje; kontakt jest nadal aż bolesny, to się czuje, że
        jeden leży na drugim - a jeszcze dodać do tego sytuację, że można rozumieć co
        do słowa rozmowę sąsiadów, choć przecież nie krzyczą, mówią zupełnie
        normalnie... to nic, tylko uciekać, skoro tylko okoliczności na to pozwalają.
        Sam pamiętam z własnego dzieciństwa i młodości: 48 metrów, dwoje dorosłych,
        dwoje dzieci - niby znośnie; tyle że Rodzice np. nigdy nie zamykali drzwi
        między przedpokojem a pokojami (dwoma), przedpokojem a kuchnią - w ten sposób
        mieszkanie wydawało się większe, niż naprawdę. Pamiętam z tamtych czasów, było
        to tak jakby jakaś siła wyganiała mnie z domu w każdą wolną chwilę, nawet gdy
        na polu prało żabami albo sypał gęsty śnieg - tyle, że byłem z usposobienia
        samotnikiem, więc wyszedłszy robiłem ogromne koło po mieście, poza tym Kraków
        ma to dobre, że blisko centrum są piękne tereny pagórkowate, wciąż prawie że
        wiejskie, dopiero teraz przekształcające się zdecydowanie w osiedla willowe dla
        bogatych.
        Od połowy lat 60. aż po rok 2000 obserwowałem z balkonu domu rodzicielskiego
        (bloku plombowego w centrum Krakowa) życie placu zabaw poniżej. Był duży,
        dobrze zadrzewiony, pełnił cały ten czas dla okolicznych mieszkańców rolę
        drugiego domu, tyle, że stopniowo dla ludzi coraz innego typu. Najpierw, gdzieś
        do początku lat 70., był to rzeczywiście plac dla mam i babć z dziećmi. Od
        południa do ciemna dzieci ganiały tam i z powrotem, czasem dobiegając na
        jedzenie i picie do swoich opiekunek. Mamy i babcie, po kilka na jednej ławce,
        zwykle dzień w dzień w tej samej konstelacji personalnej, robiły na drutach,
        częstowały się nawzajem ciastami, kompotami - przede wszystkim jednak bez
        przerwy obgadywały bliźnich; od czasu do czasu to jedna, to druga przepraszała
        na chwilę, dźwigała się z ławki, kilka kroków pod najbliższy krzaczek, spódnica
        w górę... a za chwilę powrót do przerwanej rozmowy. Kiedy zaczynało się
        ściemniać, mamy ewakuowały się, a ich miejsce zajmowali panowie w różnym wieku,
        odbijali jedną, drugą połówkę... i tak do 1-2 nad ranem (tu muszę dodać:
        wspomniany plac sąsiadował przez gruby mur z Komendą Miejską MO; dwie ulice
        dalej była Komenda Dzielnicowa). W latach 70. i 80. był to już plac
        zdecydowanie chuligański, aż w końcu, w latach 90., gdy dzielnica się
        zestarzała, stał się domeną zdecydowanych meneli, pijących od rana do nocy. Co
        do mnie samego: zauważyłem dopiero po szczęśliwej przeprowadzce do większego
        mieszkania, gdzie mam pokój 20 metrów tylko dla siebie - że nagle muszę się
        zmuszać, żeby z domu dokądkolwiek wyjść!
        Dorzucę jeszcze wspomnienie z własnego dzieciństwa o tym, jak spędzali niegdyś
        czas, gdy trzeba było usunąć się z domu, grzeczni chłopcy z mamusiami.
        • luccio1 Dom pod gołym niebem - "kółka" na Plantach 22.10.05, 23:15
          Kółka na skrzyżowaniu alejek - z piaskownicami pośrodku. Pamiętam ich kilka:
          jedno zaraz pod Wawelem, drugie pod pomnikiem Grażyny i Litawora, trzecie w
          okolicach kościoła św. Norberta i Collegium Olszewskiego, czwarte koło
          Reformatów, za Pałacem Sztuki, piąte pod pomnikiem Lilli Wenedy, szóste pod
          pomnikiem Bohdana Zaleskiego (czyli Ślepca Bojana) koło sadzawki z fontanną i
          łabędziami (naprzeciwko wejścia na Stary Kleparz), siódme naprzeciw kościoła
          św. Krzyża i pomnika Bałuckiego, ósme znów blisko Wawelu, na tyłach kościoła
          św. Marcina i kompleksu kamienic zboru ewangelicko-augsburskiego.
          Każde takie kółko było od południa do wieczora oblężone przez mamy z dziećmi
          i
          babcie z wnukami, wszystkie ławki pełne, chmara dzieci grzebie w piasku lub
          gania się tam i z powrotem.
          Wszystko dlatego, aby - jeśli tylko pogoda pozwoli - być jak najdłużej poza
          przeraźliwie ciasnym domem (mógł to być zaledwie pokój w mieszkaniu
          "kołchozowym" - w Krakowie w pierwszych latach powojennych zamieszkiwało w
          tych
          samych ocalałych z wojny budynkach dwa razy tyle ludzi, co przed wojną) i
          zostawić jednemu domownikowi (zwykle ojcu rodziny) choć kilka godzin
          samotności
          w czterech ścianach.
          "Kółko plantowe" było każde światem dla siebie, z własną hierarchią (także
          zasiadania miejsc na ławkach), z własną obyczajowością, gdzie różne
          zachowania,
          gdzie indziej bulwersujące, uchodziły za rzecz normalną. Tutaj, pod gołe
          niebo
          i zielone liście drzew, przenosił się na długie godziny dnia dom i całe
          życie;
          tu się bawiło, pracowało, jadło - wreszcie wykonywało także czynności będące
          odwrotnością a zarazem następstwem jedzenia i picia.
          Z wierzchu - sielanka stworzona przez Polskę Ludową; naprawdę...
          • luccio1 "Kółka" na Plantach Krakowskich - c.d. 22.10.05, 23:24
            Moje osobiste wspomnienia dotyczące "kółek plantowych" sięgają lat r. 1958-59,
            kiedy miałem 4-5 lat, Mama 30-31. Wiele dni tam spędzonych zbija się razem w
            obraz popołudnia wczesnojesiennego, gdzieś na przełomie sierpnia/września, w
            obraz dnia słonecznego, choć już chłodnego, z liśćmi zaczynającymi lekko
            żółknąć. (Dodam: w domu nie było długo zwyczaju, by puszczać mnie dokądkolwiek
            samopas - dopiero jak byłem nieco większy, zacząłem być posyłany do sklepów).
            Widzę nas oboje: Mama w ciemnobrązowym kostiumie, pod żakietem brązowo-czerwony
            dziany bluzkosweterek, na głowie na bakier kapelusz-grzybek, przypięty wsuwkami
            do włosów, jeszcze niemal całkowicie czarnych, na pasku przez pierś torebka-
            kuferek. Mama oczywiście w stosunku do mnie niebotycznie wysoka, w jednym ręku
            dzierży koszyk z jedzeniem, robótką i częścią zabawek, drugą ręką trzyma mnie
            ciągnącego na sznurku drewniane auto ciężarowe, albo prowadzi delikatnie mnie
            jadącego na rowerku trójkołowym...
            Tak wkraczaliśmy do kółka "pod Grażyną", nierzadko (gdy Mama była akurat, z
            racji swych spraw krążeniowych, na L 4) jeszcze przed drugą po południu,
            sadowiąc się zawsze na tej samej ławce, obok tych samych Pań; zostawaliśmy
            niemal do ciemna, do siódmej wieczorem albo i dłużej.
            Jak pamiętam, każdy dzień biegł punkt po punkcie według jednego nie zmienianego
            schematu. Tuż po zajęciu naszego miejsca krótki wstępny podwieczorek, poczym ja
            szedłem do zabawy, a więc albo tworzyłem babki z piasku, albo coś rysowałem na
            asfalcie kredą lub kawałkiem cegły, albo woziłem się z moim autkiem, albo
            jeździłem na rowerku wciąż tam i z powrotem; Mama rozpoczynała
            właściwe "wysiadywanie kółka": wyjmowała włóczkę, druty i zaczynała tworzyć: a
            to szalik, a to czapkę, a to sweter, a to rękawiczki... podtrzymując przy tym
            konwersację towarzyską z Sąsiadkami. Tak trwało popołudnie, minuta po minucie,
            kwadrans po kwadransie, godzina po godzinie...
            Ten jednostajny bieg czasu przerywały dwa wydarzenia - oba przypadające dzień
            po dniu mniej więcej w tym samym momencie, a przyspieszenie burzące monotonię
            miało w obu przypadkach znów ustalony powtarzalny schemat.
            Najpierw, gdzieś między trzecią-wpół do czwartej, Mama po raz pierwszy
            przerywała "drutowanie" i wstając z ławki szła po mnie. Następował "wielki
            podwieczorek" na serwecie rozłożonej na kolanach Mamy: kanapki, jabłka
            pokrojone na "szesnastki", jakieś ciasto,
            wszystko popite herbatą z termosu (Mama zażywała przy okazji część swoich
            lekarstw; lekarstwa towarzyszyły Jej zresztą przez całe życie). Do tego
            następowało wzajemne częstowanie się wypiekami domowymi, kompotem ze słoików...
            Po jedzeniu jeszcze chwila lektury - coś z serii "Poczytaj mi, Mamo!" - poczym
            każde wracało do swoich zajęć: Mama do drutów i rozmowy, ja do zabawy.
            Druga przerwa następowała gdzieś o piątej-wpół do szóstej. Mama ponownie
            odkładała robótkę, dźwigała się ze swego miejsca i albo szła po mnie do
            piaskownicy, albo też, jeśli jeździłem autkiem lub na rowerku, czekała, aż się
            zbliżę i stanowczo zatrzymywała mnie (i zsadzała z rowerka). Zabawki wędrowały
            na ławkę lub w jej okolicę, Mama zaczynała rozmowę z Paniami, znacznie bardziej
            ożywioną, niż zwykle. Było tam miejsce i na chwalenie mnie za osiągnięcia, i na
            grzecznościowe uwagi o innych dzieciach - w końcu nieodmiennie następowała
            prośba do Pań Sąsiadek o opiekę nad naszym koszykiem i mnóstwo słów o tym, że
            my teraz idziemy tylko na chwileczkę i zaraz, ale to dosłownie zaraz wrócimy.
            Po tych słowach Mama brała mnie za rękę i prowadziła ścieżką wydeptaną przez
            trawnik pod stare drzewo, zawsze to samo, i zawsze padała tam prośba-zachęta
            skierowana do mnie: "spróbuj zrobić siusiu!" Wiedziałem, że teraz powinienem
            sam, ale to całkiem sam uporać się ze wszystkimi guzikami przy spodenkach;
            wiedziałem również, że prawdopodobnie próba skończy się niepowodzeniem:
            zdążyłem już wcześniej sam ze dwa razy pobiec za krzaczek, za każdym razem
            przebiegając obok Mamy i mówiąc dokąd i po co idę; cała zatem prośba służyła
            więcej Mamie do tego, aby nareszcie mogła zrobić to, do czego zmierzała
            opłotkami przez długie minuty począwszy od momentu, w którym odciągnęła mnie od
            zabawy. Skoro tylko bowiem poradziłem sobie z guzikami i byłem
            gotów "próbować", Mama ustawiała się naprzeciwko mnie - aby kontakt wzrokowy
            matki i dziecka nie uległ na chwilę zerwaniu, podnosiła spódnicę i halkę,
            zdejmowała majtki, a w końcu kucała i zaczynała się załatwiać.
            Gdzieś w bliskim tle liście, lekko żółte, kilkaset metrów za nami kościół
            Franciszkanów z witrażami Wyspiańskiego, w przeciwnym kierunku o niecałe 100
            metrów, oddzielony tylko niedaleką alejką, pomnik Grażyny dłuta Alfreda Dauna...
            Potem znów powrót do przerwanych zajęć i jeszcze godzina, zanim ginące światło
            dnia nie uniemożliwiło Mamie splatania oczek. Wtedy jeszcze raz z rzeczami na
            ławkę, jeszcze raz zostawienie ich pod opieką Pań "na chwilę" i spacer w
            miejsce i w celu jw., w końcu powrót do domu - już przy zapalonych lampach. Gdy
            docieraliśmy do domu, było już całkiem ciemno.
            Wszystko po to, aby dać Tacie kilka godzin spokoju niezbędnego do pracy własnej
            w domu.
            Bywało i na odwrót - kiedy chodziłem na długie spacery z Tatą, bez względu na
            pogodę: mogła być mgła, deszcz, śnieg - aby zostawić z kolei Mamie trochę
            spokoju, gdy była chora. Stąd pamiętam np. spacery Plantami przez mgłę, od
            lampy do lampy (wtedy były to kule mleczne z żarówkami wewnątrz): gdy staliśmy
            przy jednej, następnej nie było widać.
            Ze spacerów z Tatą pamiętam też oglądanie wystaw sklepowych. Towarów oczywiście
            nie było tam prawie wcale - za to pełno "dzieł sztuki" w rodzaju butelka
            oplatana koszyczkiem, w niej świecąca żarówka...

    • zwierz.alpuhary moim zdaniem 18.10.05, 13:47
      to skutek 50 lat wyjałowienia moralnego w PRLu i braku poczucia dobra wspólnego.
      "Wspólne" znaczy tyle co "niczyje".
      • Gość: ALCEST PRL plus lata ruskiego zaboru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 16:46
        mentalność Antka bosego z konresówki
        plus PRL

        kantować, oszukiwać, wymachiwać

        niczyje

    • Gość: * Re: Nie wierzę :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 16:31
      Przecierż zgodnie z oświadczeniem Glempa, 98% Polaków jest katolikami ;/.
      Takie stwierdzenie obraca w niwecz sens wychowania katolickiego i wprowadzenia
      religii do szkół!!!
    • tersta Wszystko przez Radio Maryja _ RM MUSI ODEJŚĆ ! 18.10.05, 16:54
      korniz napisała:

      > wśród młodziezy.To sie w glowie nie mieści jakim my w kraju mieszkamy.Prawie
      > wszystko zdemalowane to co naprawią za klika dni znów wyrwane porysowane
      > pokopane.Obserwując młodzież w wieku 14-22 i nawet i starszych to byly na
      > złość zrobic.Dlaczego niszczą np drzwi do klatek, przystanki smietniki Itd
      > itd,dlaczego oni to robią ?Jak oni są wychowywani przez własnych rodziców?I
      > kto się za nich w koncu weżmie,kiedy w końcu doczekamy sie porządnej policji
      > która wyłapie jedych drógich i porządne kary wlepi ,żeby takiemu się
      > odechciało niszczenia do konca życia.Czy będzie na nich sposób?
      • Gość: * Re: Masz rację :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 17:25
        Młodzież Weszpolska jest typowym przykładem "dobrego" oddziaływania
        wychowawczego Radia Maryja wspierającego tą organizację wszelkimi dostępnymi
        metodami łącznie z udzielaniem schronienia.
        • Gość: Fazi Re: Masz rację :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 20:04
          W myśl zasady : kochaj bliźniego swego, jak siebie samego...
          • Gość: Ed Re: Masz rację :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.05, 20:09
            ... aż skóra nie spadnie z niego! :))
    • niutaki Re: Dlaczego w naszym kraju jest tyle huligaństwa 22.10.05, 23:18
      "Jak oni są wychowywani przez własnych rodziców?I
      kto się za nich w koncu weżmie,kiedy w końcu doczekamy sie porządnej policji
      która wyłapie jedych drógich i" wtedy się doczekamy jak jeden stary baran z
      drugim nauczą się pisać po polsku. Lub baranica.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka