marny_prowokator
25.11.05, 13:34
Tak mnie, po lekturze postów wielu z tego forum natchło.
Po co katolikom wolna wola, ustawowo zagwarantowana od sił najwyższych?
Czy nie jest to pułapka, z której nie potrafią się wygrzebać i która nie
pozwala im zrozumieć i zaakceptować tych, którzy z korzystaniem z własnej
wolnej woli problemow nie mają?
Bo tak się zastanawiam właśnie, czy wszystkie te dość sztuczne w sumie dla
mnie problemy, jak homoseksualizm, aborcja (jestem facetem/hetero), nie
wynikają własnie z braku akceptacji dla istnienia właśnie wolnej woli, prawa
wyboru.
Rozumiem też, z drugiej strony, że kolejnym nakazem sił odgórnych jest
nawracanie i ekumenizm. Tylko czy musi to zawsze być robione na siłę, na
chama, za pomocą deprecjacji innych poglądów, a ostatecznie za pomocą
represji? Czy krucjaty i ksenocyd Indian (ale także islamski jihad) nie były
wystarczającym dowodem na to, że krzewienie jakiejkolwiek ideologii za pomocą
miecza i stosów przynosi skutki odwrotne do zamierzonych? Skąd w ogóle
pomysł, że inni ludzie powini się przejmować nakazami obcej im ideologicznie
religii i się do nich stosować? Dlaczego głównym celem katolików (innych
religi mono oczywiście też, ale niestety katolicy są najbardziej widoczni)
jest zmuszenie innych by przestali korzystać ze swojej wolnej woli? Czyżby
strach i obawa przed samodzielnym podejmowaniem decyzji? A może stoi za tym
jakiś choć jeden, choć na poły racjonalny argument?
Tak tylko pytam.
Wasz
Marny Prowokator