Dodaj do ulubionych

wolna wola

25.11.05, 13:34
Tak mnie, po lekturze postów wielu z tego forum natchło.
Po co katolikom wolna wola, ustawowo zagwarantowana od sił najwyższych?
Czy nie jest to pułapka, z której nie potrafią się wygrzebać i która nie
pozwala im zrozumieć i zaakceptować tych, którzy z korzystaniem z własnej
wolnej woli problemow nie mają?
Bo tak się zastanawiam właśnie, czy wszystkie te dość sztuczne w sumie dla
mnie problemy, jak homoseksualizm, aborcja (jestem facetem/hetero), nie
wynikają własnie z braku akceptacji dla istnienia właśnie wolnej woli, prawa
wyboru.
Rozumiem też, z drugiej strony, że kolejnym nakazem sił odgórnych jest
nawracanie i ekumenizm. Tylko czy musi to zawsze być robione na siłę, na
chama, za pomocą deprecjacji innych poglądów, a ostatecznie za pomocą
represji? Czy krucjaty i ksenocyd Indian (ale także islamski jihad) nie były
wystarczającym dowodem na to, że krzewienie jakiejkolwiek ideologii za pomocą
miecza i stosów przynosi skutki odwrotne do zamierzonych? Skąd w ogóle
pomysł, że inni ludzie powini się przejmować nakazami obcej im ideologicznie
religii i się do nich stosować? Dlaczego głównym celem katolików (innych
religi mono oczywiście też, ale niestety katolicy są najbardziej widoczni)
jest zmuszenie innych by przestali korzystać ze swojej wolnej woli? Czyżby
strach i obawa przed samodzielnym podejmowaniem decyzji? A może stoi za tym
jakiś choć jeden, choć na poły racjonalny argument?
Tak tylko pytam.
Wasz
Marny Prowokator
Obserwuj wątek
    • grupanietrzymajacawladze Chęć zdobycia władzy przez małą grupkę na całą 25.11.05, 13:38
      resztą... Bo Kosciół już dawno zatracił swój pierwotny charakteri miast dbać o
      dusze owieczek zaczął dbać o własne żołądki. Czego ja bym im za złe nie miał
      gdyby nie szafowali przy tym boską wolą i innymi tego typu srodkami...
    • po_godzinach Re: wolna wola 25.11.05, 13:48
      "A może stoi za tym
      jakiś choć jeden, choć na poły racjonalny argument?"

      Oczywiście, ze stoi inny argument - argumentem tym jest chęć zawłaszczania
      coraz większej i większej przestrzeni przez KK na zasadzie "kto nie z nami, ten
      przeciw nam".
      • marny_prowokator Re: wolna wola 25.11.05, 14:16
        Hmmmmmm
        Tego właśnie nie rozumiem.
        Po co?
        Co Kościól Katolicki zyskuje na takich działaniach? Bo chociażby z
        powierzchownych obserwacji aktualnej sytuacji w Polsce dośc jasno wynika, że
        sytuacja zaczyna się cofac do poczatku lat 90' kiedy to przy okazji róznych
        afer o krzyże w szkołach, nauczania religii w budynkach państwowych (czyli
        programowo bezwyznaniowych) nastapił dośc gremialny regres i wycofanie się
        wielu ludzi z tej wizji świata. Dowodem chociażby absencja +/_ 30% uczniów na
        lekcjach religii, w dodatku (i na szczęscie jeszcze, całkiem legalna) Kolejnym
        dowodem, to tradycyjna odpowiedź na pytanie o wiarę - 'wierzący, ale nie
        praktykujący' i opustoszałe kościoły - i nie mowię tu o masówkach na wielką
        skalę patriotyczno-religijną, urządzanych na potrzeby telewizji, gdzie
        pojawiają się tysiące chętnych posiadania zapisu na video waznej imprezy i
        dowodu uczestnictwa w tejże, a o zwykłych małych miejskich parafiach, które
        świecą pustkami.
        Czy organizacja o dość długiej zresztą historii naprawdę nie potrafi uczyć sie
        na własnych błędach? Czy przywódcy koscioła i pomniejsi wyznawcy nie zdają
        sobie sprawy, że upierając się przy swojej wizji świata, budza jedynie niechęc
        i coraz większą agresje, która prędzej czy później doprowadzi do palenia
        światyń? (oby jak najdłużej nie, oczywiście, ale temu narodowi wystarczy tylko
        jedna kropla za duzo, by wywołac ogolnokrajowy wybuch)
        Bo chyba nikt mi nie będzie wmawiał, że wszyscy katolicy to debile, którzy nie
        zdają sobie sprawy z głębokości dołu, jaki sami sobie wytrwale kopią?

        Nadal zatroskany
        Wasz
        Marny Prowokator
        • marysia75 Re: wolna wola 25.11.05, 14:35
          > Bo chyba nikt mi nie będzie wmawiał, że wszyscy katolicy to debile, którzy
          nie
          > zdają sobie sprawy z głębokości dołu, jaki sami sobie wytrwale kopią?
          >

          Wladza i chciwosc:)

          Nie wszyscy katolicy (a katolikiem, moze byc jedynie katolik praktykujacy,
          jesli nie *praktykuje* to katolikiem po prostu nie jest) sa debilami. Sa
          katolicy myslacy ale takim w krotkich abcugach daje sie laska po lbie (co widac
          nawet na niektorych wideozapisach) z zakazem otwierania budzi i robienia uzytku
          z piora.

          Istnieje jeszcze tzw.*lud bozy* ten zas ma miec odruch stada i powinien byc
          ubezwlasnowolniony:)
        • po_godzinach Re: wolna wola 25.11.05, 14:37
          No właśnie. Mam podobne pytania.
          Mozna odnieść wrażenie, ze Kościół zaczął gonić w piętkę - w Europie koscioły
          pustoszeją, w katolickiej Hiszpanii zamykane sa klasztory z powodu braku
          powołań, świat się laicyzuje i nic tego nie powstrzyma. Jednoczesnie ludzie
          spragnieni sa duchowości, przewodnika i autorytetu.

          Takim przewodnikiem duchowym Kosciół mógłby być, gdyby ...
          No własnie - gdyby co?

          Po pierwsze - gdyby się uwiarygodnił: gdyby (że tak powiem) sam wtórnie się
          zewangelizował, trudno bowiem dawać innym wiarygodne wskazówki, jesli samemu
          się ich nie przestrzega.

          Po drugie - musiałby odstąpić od swojej zachłanności.

          Po trzcie - musiałby sam uznać, ze popełnia błąd, czyli pozbyć się pychy (patrz
          punkt pierwszy).

          Po czwarte - ?

          Polska jest krajem, gdzie podobno jest (licząc na sztuki) tylu księży, ile w
          całej pozostałej Europie, nie licząc Watykanu - jest więc o co walczyć. wydaje
          się więc, że jest to zwykła walka o władzę.



          • marny_prowokator Re: wolna wola 25.11.05, 14:46
            A czy lud boży, wspomniany powyżej, dobrze się czuje jedynie w kagańcu,
            postawiony przed dogmatycznymi prawdami i zwolniony z obowiązku przemyslenia
            ich we własnym zakresie rozumowym? Czy to naprawdę jest dla tego hipotetycznie
            zantropomorfizowanego ludu bożego wygodna sytuacja?
            Czy w kościele zaginęła już kompletnie tradycja ruchow oddolnych - tak, jak
            tworzyli kościoł np franciszkanie, zdolnych wpłynąć na najwyższe ziemskie
            władze tej organizacji? Nie ma takich, którzy wyszliby na ulicę i krzyczeli
            oddajcie nam nasz kościół? Dopuścice do głosu ludzi takich jak Obirek, Oszajca,
            Tischner (ś.p.), Twardowski? Czy naprawdę ta kompletnie niesprawdzalna ilośc
            katolikow polskich czuje sie dobrze, wiedząc, że reszta świata postrzega ich
            przez karykaturalna twarz Rydzyka, czy szaleńcze pomysły psychopatów z PiS i
            LPR-u? Czy w tych 57% narodu, które i dzis nie poszłoby głosowac za PiS-em nie
            ma katolików? A jesli sa, to co? Obojętna im gęba zakłamanych hipokrytów,
            faszystów i ludzi pozostających w kontrze do wszystkich waznych wartości
            wspólczesnego świata?
            Bo coś nie potrafię w to uwierzyć, że wszyscy potulnie się zgadzają z faktem,
            że Kościól zaczyna byc postrzegany jako spadkobierca wszystkich wielkich
            totalitaryzmów.

            Wasz
            Marny Prowokator
            • Gość: po_godzinach sam sobie odpowiedziałeś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 14:51
              To jest bardzo smutne i dla mnie.

              Myslę, ze ludzi, którym to przeszkadza jest znakomita mniejszośc - a czym sa
              mniejszości, widać ostatnio doskonale.
          • marysia75 Re: wolna wola 25.11.05, 14:59
            po_godzinach napisała:

            > Mozna odnieść wrażenie, ze Kościół zaczął gonić w piętkę - w Europie koscioły
            > pustoszeją, w katolickiej Hiszpanii zamykane sa klasztory z powodu braku
            > powołań, świat się laicyzuje i nic tego nie powstrzyma. Jednoczesnie ludzie
            > spragnieni sa duchowości, przewodnika i autorytetu.

            W Europie polski ksiadz jest powazna konkurencja dla polskiego hydraulika:)
            Nie ma powolan do kaplanstwa, bo ludzie mimo wszystko sa uczciwi ia mlodziez,
            na ogol nie znosi hipokryzji. Jedynym rozwiazaniem byloby zniesienie celibatu a
            za Ratzingera to nie bedzie mozliwe. Kobiety, o ile mialy znaczna role w zyciu
            Chrystusa, od Sw. Pawla-mizogina i innych Ojcow Kosciola, maja jedynie role
            *sluzebna*:)



            > Takim przewodnikiem duchowym Kosciół mógłby być, gdyby ...
            > No własnie - gdyby co?

            Gdyby byl zgodny do kompromisu.

            >
            > Po pierwsze - gdyby się uwiarygodnił: gdyby (że tak powiem) sam wtórnie się
            > zewangelizował, trudno bowiem dawać innym wiarygodne wskazówki, jesli samemu
            > się ich nie przestrzega.

            O to chodzi tzw.progresywnym biskupom i kardynalom w terenie. Decentralizacja i
            wieksza autonomia ale na to Kuria w Watykanie nie zgadza sie, bo im chodzi o
            wladze.
            >
            > Po drugie - musiałby odstąpić od swojej zachłanności.

            Musialby!!!:)

            > Po trzcie - musiałby sam uznać, ze popełnia błąd, czyli pozbyć się pychy
            (patrz
            >
            > punkt pierwszy).
            >
            > Po czwarte - ?

            Reforma i jeszcze raz reforma.
            >
            > Polska jest krajem, gdzie podobno jest (licząc na sztuki) tylu księży, ile w
            > całej pozostałej Europie, nie licząc Watykanu - jest więc o co walczyć.
            wydaje
            > się więc, że jest to zwykła walka o władzę.

            Polska jest skansenem:), niestety:)

            Dlugo by rozprawiac (ja to nigdy po godzinach, jak nie urok to ....)
            • po_godzinach Re: wolna wola 25.11.05, 15:07
              Nie mozna Polski oglądać bez kontekstu historycznego, nie bez powodu istnieje
              pojęcie "Polak-katolik". W końcu takie jest nasze dziedzictwo i tu nie ma z
              czym dyskutować za bardzo.

              Prowokator ma rację - Kościół jest własnością ogółu wiernych, nie Watykanu -
              przeciez to Kościół powszechny, na razie wierni (zwłaszcza młodzi) mówią
              swojemu Kościołowi "nie", coraz rzadziej uczestnicząc w obrządku.
              Ale to nie jest dobre rozwiązanie.
              • marysia75 Re: wolna wola 25.11.05, 15:24
                Jest jeszcze (szczegolnie we francuskojezycnych krajach Europy) pojecie Juif
                polonais (wtedy pozajezykowo pojawia sie obraz pogromow). Tez mozna dyskutowac.
                Nie powiesz, ze Polska jest krajem

                Do kwietnia tego roku mowilo sie: Polski Papiez na czele Kosciola powszechnego.
                • po_godzinach Re: wolna wola 25.11.05, 15:34
                  marysia75 napisała:

                  > Jest jeszcze (szczegolnie we francuskojezycnych krajach Europy) pojecie Juif
                  > polonais (wtedy pozajezykowo pojawia sie obraz pogromow). Tez mozna
                  dyskutowac.

                  To jest tez trochę dziwne, bo gdzie się podziała idea Rzeczpospolitej Obojga
                  Narodów - na przykład? Gdzie sie podziała Polska - miejsce schronienia dla
                  uciekinierów?

                  Ciekawe, jak to się stało, ze "Polak-katolik" kojarzy się z zacofaniem i
                  przemocą? Przecież nie bez powodu.

                  > Nie powiesz, ze Polska jest krajem

                  ?)
                  >
                  > Do kwietnia tego roku mowilo sie: Polski Papiez na czele Kosciola
                  powszechnego.

                  Ja to tłumaczę sobie tak: nie mamy za bardzo czym sie chwalic, więc jak juz nam
                  sie coś trafiło, to trzeba było to "coś" wycisnąć jak cytrynkę dla poprawienia
                  sobie samopoczucia.
                  Na czymś w koncu te mity trzeba budować.
                  >
              • Gość: olo Re: wolna wola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 15:45
                o_godzinach napisała:

                > Nie mozna Polski oglądać bez kontekstu historycznego, nie bez powodu istnieje
                > pojęcie "Polak-katolik". W końcu takie jest nasze dziedzictwo i tu nie ma z
                > czym dyskutować za bardzo.

                To znaczy że jesteśmy narodem dopiero od 1000 lat, przedtem nie mieliśmy nic?
                Kurcze to znaczy że ktoś ten naród przywiózł w tzw. teczce i powiedział od dziś
                jesteście narodem polskim i od dziś macie tradycje i dziedzictwo. A ja myślałem
                że to bardziej skomplikowane i dziedzictwo to trochę więcej niż te krótkie 1000 lat.
                • po_godzinach Re: wolna wola 25.11.05, 15:49

                  > To znaczy że jesteśmy narodem dopiero od 1000 lat, przedtem nie mieliśmy nic?
                  > Kurcze to znaczy że ktoś ten naród przywiózł w tzw. teczce i powiedział od
                  dziś
                  > jesteście narodem polskim i od dziś macie tradycje i dziedzictwo. A ja
                  myślałem
                  > że to bardziej skomplikowane i dziedzictwo to trochę więcej niż te krótkie
                  1000
                  > lat.



                  Nie komplikuj)

                  Naród to "grupa ludzi, których łączy wspólna kultura, język, religia, historia
                  czy pochodzenie etniczne."
                  pl.wikipedia.org/wiki/Nar%C3%B3d
                  W tym sensie, pewnie, że mamy niecowięcej, niż 1000 lat (te Rzepichy tez się
                  liczą), ale katolicyzm tez się liczy, jest częścią całości czy nam się to
                  podoba, czy nie.


            • auto258374 i niech tak zostanie 27.11.05, 11:42
              > Polska jest skansenem:), niestety:)

              Chwała Bogu i niech tak zostanie. Przynajmniej mamy 2x mniej chorych na HIV/AIDS
              niż postępowa i toleranyjna Europa, a wśród gejów 4-5x mniej.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=32213650&a=32233397
        • mg2005 Re: wolna wola 25.11.05, 23:50
          marny_prowokator napisał:

          > Czy przywódcy koscioła i pomniejsi wyznawcy nie zdają
          > sobie sprawy, że upierając się przy swojej wizji świata, budza jedynie niechęc


          Co jest złego w tej wizji świata? Powinni zmienić światopogląd?

          > i coraz większą agresje, która prędzej czy później doprowadzi do palenia
          > światyń?

          W ramach tolerancji światopoglądowej? ))


        • Gość: diabelek Re: wolna wola IP: *.sympatico.ca 26.11.05, 03:52
          marny_prowokator napisał:
          Czy przywódcy koscioła i pomniejsi wyznawcy nie zdają
          > sobie sprawy, że upierając się przy swojej wizji świata, budza jedynie
          niechęc
          > i coraz większą agresje, która prędzej czy później doprowadzi do palenia
          > światyń? (oby jak najdłużej nie, oczywiście, ale temu narodowi wystarczy
          tylko
          > jedna kropla za duzo, by wywołac ogolnokrajowy wybuch)
          ===================
          Jak znam Polakow, to chyba zlosc swoja skieruja na inne obiekty niz koscielne
          budynki.
    • mg2005 wolna wola mordercy 25.11.05, 23:44
      Marny Prowokatorze,zauważ,że tak samo mógłby żalić się morderca -
      że społeczeństwo ogranicza jego prawo wyboru i wolną wolę mordowania.

      I nie mieszaj do tego Kościoła, bo Kościół niczego nie narzuca
      (ani chce, ani może)
      • po_godzinach ale on akurat o Kosciele pisał 25.11.05, 23:45
        wolno mu
        • mg2005 Re: ale on akurat o Kosciele pisał 25.11.05, 23:53
          Każdemu wolno pisać bez sensu, fakt.
          Ale też wolno to krytykować.
          • po_godzinach krytykuj, ale mądrze, nie tak, jak dotychczas 25.11.05, 23:56
            • mg2005 Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 00:19
              • Gość: Echo Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: 70.137.170.* 26.11.05, 03:30
                Aborcja to nie jest sztuczny problem: chodzi o ludzkie zycie. Cala walka trwa
                o przedefiniowanie ludzkiego zycia. Jesli problem ochrony ludzkiego zycia
                jest sztuczny, zniesmy kare za zabojstwo.

                Podobnie z homoseksualizmem. Katolicy nie maja problemu ze ktos jest taki czy
                inny. Jednak przedefiniowanie malzenstwa nie w oparciu o prokreacje tylko
                "milosc" to czysty nonsens z punktu widzenia ogolu.

                KK nie jest skuteczny w "nakazywaniu" jak postepowac, inaczej nie byloby
                grzechu. Jednak KK pokazuje optymalne postepowanie i wzywa ciagle do korygowania
                tegoz.

                Spolecznosci nie kieruja sie wylacznie wolna wola tylko stawiaja granice w
                postaci prawa. Ale prawo np. jest obojetne wobec rozwodu mimo ze rozwod jest
                bardzo szkodliwy dla dzieci. Tutaj przychodzi dyskusja o zasadach moralnych.
                • Gość: diabelek Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: *.sympatico.ca 26.11.05, 04:07
                  W watku tym ateisci wydaja sie byc strona, ktora przejawia wielka troske o
                  przyszlosc Kosciola:-)
                  Dziwne to troche zjawisko. (Nie wydaje mi sie aby katolikow obchodzila
                  przyszlosc np. buddyzmu albo religii Shinto.)
                  Troske o koscioly chrzescijanskie wykazywali juz ateisci w przeszlosci.
                  Powszechnie znana jest troska ateistow o los kosciolow chrzescijanskich w
                  Zwiazku Radzieckim i innych krajach gdzie ateisci mieli okazje odgrywac
                  przewodnia role.
                  Postulaty demokratyzacji Kosciola w swiecie ludzi, w ktorym coraz wyrazniej
                  dominuje hedonizm sprowadza ta instytucje do roli jakiegos klubu golfowego,
                  gdzie kazdy wie lepiej od innych jak uderzac "pileczke moralnosci".
                  • Gość: Echo Brawo diabelku!!! IP: 70.137.170.* 26.11.05, 05:44
                    Tutaj jeszcze na pokrewny temat.

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=32480289&a=32570851
                    • Gość: diabelek Re: Brawo diabelku!!! IP: 67.71.28.* 26.11.05, 16:04
                      Czytalem ten i inne Pani posty.
                      Znalazlem tam rozne ostrzezenia pod adresem Europy i sugestie o zagrozeniu
                      Islamem Francji, jak i innych europejskich krajow.
                      Islam obwiniany byl nawet za chuliganskie zachowanie sie potomkow emigrantow z
                      krajow islamskich, ktorzy niedawno podpalali samochody i niszczyli szkoly.
                      Spotkalem sie z inna opinia w tej sprawie.
                      Podpaleniami "popisywala sie" mlodziez, ktora jest juz trzecim pokoleniem
                      emigrantow z bylych kolonii francuskich.
                      Pierwsze pokolenie robilo to co najczesciej robia emigranci, czyli wykonywalo
                      prace jakich biali Francuzi podjac sie nie chcieli.
                      Co jest charakterystyczne dla pokolenia ich wnukow to znaczne rozluznienie
                      tradycyjnej islamskiej dyscypliny. Jezeli dzieci jeszcze respektowaly
                      tradycyjne wartosci od rodzicow, to juz ich wnuki czesciej autorytetow szukaja
                      sobie w mediach. Najczesciej dla takiego ciemnoskorego obywatela wzorem do
                      nasladowania jest znany z filmow amerykanski darmozjad, ktory nigdzie
                      wlasciwie nie pracuje, jezdzi sobie eleganckim samochodem, zawsze ma pieniadze
                      na cokolwiek by nie potrzebowal i do tego jeszcze strzela do ludzi z pistoletu,
                      karabinu i udaje mu sie robic policjantow w balona. Muzyke popularna
                      zdominowalo brzmienie afrykanskich bebnow. Coraz trudniej uslyszec w
                      popularnych mediach lub klubach cokolwiek zwiazane z melodia Europy, nawet
                      brzmienie elektrycznej gitary nalezy do rzdkosci.
                      Dominuje elektroniczna imitacja bebenow, i rozni D.J-eje w roli plemiennych
                      szamanow wywolujacy wsrod uczestnikow zabawy amok lub stan oblakania,
                      co swiadczy o duzym wplywie kultury muzycznej afrykanskiej na zachodnia.
                      Do tego jeszcze gangsta rap, gdzie ciemnoskorzy muzykanci wrzeszca do publiki
                      teksty podobne do Marnego Prowokatora.
                      Co ma robic taki mlody Arab lub Murzyn majacy duzo wolnego czasu.( bezrobocie
                      wsrod tej grupy wynosi ok.40%) ktory porzucil tradycje przodkow aby stac sie
                      Francuzem, ale widzi, ze miedzy nim a bialym Francuzem istnieje "jakas" trudna
                      do przekroczenia bariera.
                      Powodow tego stanu rzeczy jest podobno kilka. Islam NIE JEST tu najwazniejszy.
                      Bardziej nalezy winic dlawienie gospodarki przez panstwowa biurokracje, jej
                      wtracanie sie do wszystkiego, krepowanie gospodarczej inicjatywy
                      nadmierna "produkcja" rozmaitych przepisow, ustaw, regulacji itp.



                  • Gość: marny_prowokator Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 12:46
                    Witam
                    Przejawiam troskę o los Kościoła, szczególnie polskiego, ponieważ jego
                    stanowisko i jego pomysły wpływają na mnie bezpośrednio i osobiście. Akurat
                    zyjemy w kraju z katolicką większością i to ona ma prawo dyktowac prawa - jak
                    to zazwyczaj większości robią, a prawa te, niestety, co tez próbowałem napisac,
                    są coraz bardziej absurdalne i coraz bardziej oderwane od rzeczywistości. I
                    stąd tez pytanie o ruch odnowy w Kościele.
                    Najgroźniejszy jest w tym fakt, że swoje, moim zdaniem absurdalne pomysły,
                    próbują także narzucać ludziom, o kompletnie innym światopoglądzie i o na
                    zupełnie innych zasadach opartej moralności, zupełnie nie troszcząc się o to,
                    czy tym ludziom, jest z nimi po drodze. Stąd tez pytanie, do którego, ku mojemu
                    ubolewaniu nikt praktycznie się nie odniósł, o wolną wolę. Pozwolę sobie je
                    więc powtórzyć licząc na kontynuowanie tej zajmującej dyskusji: Dlaczego
                    jednym z najwazniejszych celów Kościoła Katolickiego zdaje się być jak
                    najmocniejsze ograniczenie wolnej woli człowieka i jego prawa wyboru -
                    szczególnie, jeśli dotyczy to ludzi którzy z kościołem i religią nie mają i nie
                    chcą mieć nic wspólnego?
                    Pozdrawiam
                    Wasz
                    Marny Prowokator (okrutnie wylogowany przez szatański System:)
                    • Gość: diabelek Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: 67.71.28.* 26.11.05, 16:20
                      Gość portalu: marny_prowokator napisał(a):
                      >(...)Dlaczego jednym z najwazniejszych celów Kościoła Katolickiego zdaje się
                      być >jak najmocniejsze ograniczenie wolnej woli człowieka i jego prawa wyboru -
                      > szczególnie, jeśli dotyczy to ludzi którzy z kościołem i religią nie mają i
                      >nie chcą mieć nic wspólnego?
                      > Pozdrawiam
                      > Wasz Marny Prowokator (okrutnie wylogowany przez szatański System:)
                      =======================
                      Odpowiadajac na pytanie Marnego Prowokatora pozwole sobie
                      zacytowac wczesniejsza wypowiedz Marnego Prowokatora z tego samego watku.

                      "...Dowodem chociażby absencja +/_ 30% uczniów na
                      lekcjach religii, w dodatku (i na szczęscie jeszcze, całkiem legalna) Kolejnym
                      dowodem, to tradycyjna odpowiedź na pytanie o wiarę - 'wierzący, ale nie
                      praktykujący' i opustoszałe kościoły - i nie mowię tu o masówkach na wielką
                      skalę patriotyczno-religijną."

                      Biorac pod uwage te ciekawe przemyslenia widac wyraznie logiczna sprzecznosc.
                      Najpierw slyszymy lamentacje, ze wolna wola jest bardzo mocno ograniczana, a
                      pozniej ten sam autor sam dowodzi, ze nie jest :-)
                      Mozna odniesc wrazenie, ze Marny Prowokator sam sie "wylogowal" z umiejetnosci
                      logicznego rozumowania.
                  • Gość: Schuja Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 12:58
                    PRZEJAWIA TROSKE PONIEWAŻ ŻYJEMY W PAŃSTWIE WYZNANIOWYM - RZYMSKOKATOLICKIM
                    • Gość: ferment Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: *.chello.pl 26.11.05, 16:55
                      Wolna wola a KK.
                      KK to drogowskaz przy drodze, wskazujący najkrótszy, najlepszy dojazd do
                      wskazywanego miejsca.
                      Masz wolną wolę. Możesznie jechać, iść, drogą wskazywaną przez drogowskaz.
                      Możesz iść na przełaj, przez bagan, bezdroża. Tak jak w KK nie ma policji
                      naganiającej do korzystania ze wskazówek kościoła tak i przy drogowskazach nie
                      ma posterunków nakazujących korzystania z drogi wskazywanej. Nie masz sprawy w
                      danym kierunku mie idziesz daną drogą. Nie szukasz zbawienia w KK wybierasz
                      drogę poza KK.
                      Tyle o wolnej woli ode mnie, fermenta, podobało się?
                      • yoma Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 17:04
                        najkrótszy, najlepszy dojazd do
                        > wskazywanego miejsca.

                        Jakie miejsce masz na myśli?
                        • Gość: ferment Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: *.chello.pl 26.11.05, 17:09
                          >
                          > Jakie miejsce masz na myśli?

                          Przeczytaj na drogowskazie
                          • marysia75 Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 17:10
                            Gość portalu: ferment napisał(a):

                            > >
                            > > Jakie miejsce masz na myśli?
                            >
                            > Przeczytaj na drogowskazie

                            A jak jakis palant zarty sobie zrobil i drogowskaz przekrecil?:)
                            • Gość: ferment Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: *.chello.pl 26.11.05, 17:28
                              A jak jakis palant zarty sobie zrobil i drogowskaz przekrecil?:)

                              To co? Obrazisz się na drogowskaz?
                              Zrezygnujesz z dotarcia do celu?
                              Znowu musisz wybierać. Czasem zabłądzimy z winy źle ustawionego drogowskazu,
                              czasem ktoś mylnie wskaże drogę /umyślnie lub nie/. Niekiedy sami popełnimy błąd
                              obierając drogę.
                              To wyjaśnienie nie było Tobie konieczne, starcza Ci inteligencji, by znać
                              odpowiedź na to retoryvzne pytanie. Wiem. Niekiedy jednsk chcemy usłyszeć
                              potwierdzenie dla naszych przekonań. Masz zatem ten wpis ode mnie, jako podarek
                              w dniu dziękczynienia
                              Pozdrawiam
                              • marysia75 Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 17:38
                                Gość portalu: ferment napisał(a):

                                Masz zatem ten wpis ode mnie, jako podarek
                                > w dniu dziękczynienia
                                > Pozdrawiam

                                Nie swietuje ale Bog zaplac za dobre slowo:)
                            • a.g.r.e.s.t Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 18:04
                              marysia75 napisała:

                              > Gość portalu: ferment napisał(a):
                              >
                              > > >
                              > > > Jakie miejsce masz na myśli?
                              > >
                              > > Przeczytaj na drogowskazie
                              >
                              > A jak jakis palant zarty sobie zrobil i drogowskaz przekrecil?:)


                              Wierzę, że Duch Święty pilnuje, żeby nie przekręcił, albo żeby znalazł się
                              ktoś, kto naprawi wygłup palanta :)
                          • yoma Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 17:12
                            Znaczy, kierując się wskazówkami KK dojadę do KK? Niewątpliwie prawdziwe, ale
                            mało odkrywcze.
                            • Gość: ferment Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: *.chello.pl 26.11.05, 17:32
                              yoma napisała:

                              > Znaczy, kierując się wskazówkami KK dojadę do KK? Niewątpliwie prawdziwe, ale
                              > mało odkrywcze.

                              Ja coś takiego napisałem?
                              KK wskazuje drogę zbawienia. Teraz lepiej brzmi? Coś jeszcze Ci wyjaśnić.
                              Uprzedzam, nie jestem teologiem i propagatorem KK. za wiele ode mnie nie
                              oczekuj. Ale zrobię dla Ciebie wszystko, co w mojej mocy
                              • yoma Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 19:42
                                No bo napisałeś, że

                                KK to drogowskaz przy drodze, wskazujący najkrótszy, najlepszy dojazd do
                                wskazywanego miejsca.

                                A potem, że to miejsce jest to miejsce, jakie wskazuje drogowskaz. Czyli KK
                                wskazuje miejsce do KK, ale mnie to nie przeszkadza, za zbawienie dziękuję, i
                                pozdrawiam :)
                      • marny_prowokator Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 17:04
                        Super. Bardzo się podobało, jest to dokładnie takie rozumienie wolnej woli,
                        jakiego sie spodziewałem od osoby religijnej, ale nie fanatycznej.
                        Tylko niestety jest to projekt idealny, a co za tym idzie nierealizowany. Co
                        powiesz o tych, którzy nie mając nic wspólnego z religią, nie intersując się
                        Kościołem w ogóle, chcą (zostanę przy najbliższych, aktualnych przykładach)na
                        przykład dokonac aborcji, żyć w wolnym związku lub związku homoseksualnym,
                        dokonac badań prenatalnych, czy wykonać zapłodnienie in vitro. Ja wiem, że to
                        państwo dyktuje prawa, tylko, że niestety państwu owe prawa dyktują ludzie,
                        mocno wierzacy (a czasami takze kapłani, choc brzydzi mnie uzywanie tego słowa,
                        które ma przeciez wiele pozytywnych znaczeń i odcieni w stosunku do takich
                        person jak Rydzyk). Czy uważasz, że jest to słuszne? Czy wszyscy ludzie musza
                        podporzadkowywac sie obcej im ideologii, tylko dlatego, że czyje państwo, tego
                        religia? Czy nie jest to cofnięcie się do czasów dośc przykrych i wydawać by
                        się mogło z dawna zapomnianych?
                        Bo oczywiście rozumiem, że przykazania katolickie i dogmaty religi stanowią
                        drogowskaz dla wierzacych, ale w żaden sposób nie potrafie zrozumieć dlaczego i
                        z jakiego powodu mają dotyczyć tych, którzy wierzącymi nie są, albo wierzą w
                        coś zupełnie innego.
                        Pozdrawiam
                        Marny_Prowokator.
                        P.S. do diabełka - masz racje - cokolwiek sam se wieprzka podłożyłem z tymi
                        uczniami:)
                        • Gość: ferment Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: *.chello.pl 26.11.05, 17:20
                          marny_prowokator napisał:

                          > Super. Bardzo się podobało, jest to dokładnie takie rozumienie wolnej woli,
                          > jakiego sie spodziewałem od osoby religijnej, ale nie fanatycznej.

                          Dzięki za uznanie i miłą uwagę o braku fanatyzmu we mnie. Brawo. Zgadzam sie z
                          Tobą i ja

                          > Tylko niestety jest to projekt idealny, a co za tym idzie nierealizowany. Co
                          > powiesz o tych, którzy nie mając nic wspólnego z religią, nie intersując się
                          > Kościołem w ogóle, chcą (zostanę przy najbliższych, aktualnych przykładach)na
                          > przykład dokonac aborcji, żyć w wolnym związku lub związku homoseksualnym,
                          > dokonac badań prenatalnych, czy wykonać zapłodnienie in vitro. Ja wiem, że to
                          > państwo dyktuje prawa, ....

                          Mnie też demohracja nie zawsze się podoba, ale też muszę się podporządkowywać
                          jej zasadom. Jeżeli więcej jest przeciwników woli KK to trzeba ich zmobilizować,
                          by ruszyli t..ki i poszli do wyborów.
                          Nie ma idealnych rozwiązań ustrojowych. Prawo jest prawo. W dzieciństwie
                          mówiliśmy: jeszcze się taki nie narodził, by wszystkim dogodził


                          Mówi śię też, że jak na coś nie ma rady, to tzreba to coś polubić. Ja oswoiłem
                          sobie KK. Jestem w nim z wolnej i nieprzymuszonej woli. Po latach dyskusji,
                          takich, jakie tu prowadzimy. Wybrałem. Trwam.

                          • marny_prowokator Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 17:33
                            Jup.
                            Kompromis.
                            Zrozumienie.
                            Tolerancja.

                            Wszystko dobrze, tylko jak traktowac bezpośrednią ingerencję w podstawowe prawa
                            człowieka, którą nikt się nie przejmuje, a większośc jej nawet przyklaskuje,
                            niezbyt chyba rozumiejąc, że są świadkami łamania jakiegokolwiek prawa?
                            Zdje mi się, że to Wyszyński zareagował na to słynnym "Non possumus", tylko
                            pytanie, czy powtórzenie tego gestu w stosunku do Kościoła ma w Polsce
                            jakąkolwiek szanse na powodzenie? A wstąpienie do organizacji, która ma
                            kompletnie sprzeczne cele i założenia z moim światopoglądem, zakrawałoby już na
                            zabójcza dla mego własnego sumienia hipokryzję. Rozumiem, że tak można
                            (bynajmniej nie pomawiam Cię o hipokryzję), ale jeśli o mnie chodzi, to
                            zdecydowanie nie tędy droga i nie te drogowskazy.
                            Dzięki za dyskusję
                            Pozdrawiam

                            Marny Prowokator
                            • Gość: Echo Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) IP: 70.137.170.* 26.11.05, 18:44
                              Kilka pytan:

                              1. W USA istnieja bardzo aktywne grupy lewicowe ktore walcza zeby usunac
                              jakiekolwiek odnosniki do chrzescijanstwa ze szkol, ulic, sklepow etc. Oczywiscie
                              w imie tolerancji pakuja dzieciom kondomy i zwalczaja rodzicow ktorzy sie na to
                              nie zgadzaja. Czy to jest przyklad tolerancji?

                              2. W San Francisco w Wielka Niedziele odbywaja sie czarne msze. Niedaleko kosciola
                              homoseksualisci przebieraja sie w sutanny a lesbijki za ciezarne zakonnice.
                              Protesty ludzi ktorzy szli do kosciola na nic sie nie zdaly. Wolnosc wypowiedzi!!!

                              Jesli WIEKSZOSC obywateli nie zgadza sie na prowokacje mniejszosci to czy maja
                              do tego prawo czy nie? Boje sie ze wg. Ciebie NIE ma. Jesli WIEKSZOSC obywateli
                              uwaza ze w interesie przezycia spolecznosci malzenstwo musi byc zdefiniowane
                              jako zwiazek kobiety z mezczyzna to czy ma do tego prawo czy to przejaw
                              "nietolerancji." Tolerancja jest tutaj rownowazna samobojstu cywilizacyjnemu.
                              Wiekszosc musi byc obrabiana i kawalkowana w taki sposob az dojdzie to
                              kompletnej "neutralnosci" jaka juz sie zaczyna na Zachodzie. Tak zneutralizowane
                              spoleczenstwo czuje sie zagubione i szuka jakichs sekt, substytutow albo
                              pewnikow np. w postaci islamu. Dlatego Polacy maja szczescie ze polski KK
                              jeszcze sie nie zamienil w klub golfowy w ktorym dobry pastor mowi ze moga robic
                              co chca bo Bog i tak im wybacza, blogoslawi malzenstwa homoseksualne z formulka
                              ze malzenstwo to tylko kwestia "milosci". Niestety wielu ksiezy na Zachodzie juz
                              wprowadza elementy takiego myslenia. To cos takiego jakby ktos pozwolil
                              tolerowal pijanych czy mlodocianych kierowcow w imie rownouprawnienia. W
                              przypadku kierowcow efekty sa czesto natychmiastowe. W przypadku podminowywania
                              spoleczenstwa na efekty czeka sie dekadami ale wyobraznia niektorych nie siega
                              tak daleko.
                              • marny_prowokator Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 19:11
                                Gość portalu: Echo napisał(a):

                                > Kilka pytan:
                                >
                                > 1. W USA istnieja bardzo aktywne grupy lewicowe ktore walcza zeby usunac
                                > jakiekolwiek odnosniki do chrzescijanstwa ze szkol, ulic, sklepow etc.
                                Oczywisc
                                > ie
                                > w imie tolerancji pakuja dzieciom kondomy i zwalczaja rodzicow ktorzy sie na
                                to
                                > nie zgadzaja. Czy to jest przyklad tolerancji?

                                Przestrzeń publiczna powinna z założenia być pozbawiona wszelakich odnośników
                                ideologicznych, poza państwowymi, typu godła, flagi. Jest to miejsce spotkań
                                ludzi o róznych pogladach, róznych orientacjach i jako takie powinno być
                                światopoglądowo neutralne, bez krzyży, totemów czy magicznych czakr.
                                Prezerwatywy w plecakach sa dużo lepszym rozwiązaniem niż pokątne aborcje,
                                niechciane ciąże, choroby weneryczne oraz wszelakie inne komplikacje związane z
                                jak najbardziej naturalnym pociągiem seksualnym, którego nie sposób ni
                                zahamować ni ograniczyć.
                                A przegięcia w którąkolwiek stronę sa złe - co nie znaczy, że jesli osoba
                                powiedzmy 16 letnia, ma rodzica, który w imię abstrakcyjnych celów, typu
                                zbawienie niesmiertelnej duszy, zabrania jej korzystać z prezerwatyw, a tym
                                samych chronić swoje jak najbardziej doczesne zdrowie, musi się z tym zgadzać.
                                Wręcz przeciwnie.

                                >
                                > 2. W San Francisco w Wielka Niedziele odbywaja sie czarne msze. Niedaleko
                                kosci
                                > ola
                                > homoseksualisci przebieraja sie w sutanny a lesbijki za ciezarne zakonnice.
                                > Protesty ludzi ktorzy szli do kosciola na nic sie nie zdaly. Wolnosc
                                wypowiedzi
                                > !!!

                                Tu musiałbym znowu odnieśc się do popularnego argumentu, że dopóki nikomu to
                                nie szkodzi - a nie szkodzi, to nikt nie ma prawa tego zakazywac. Dopóki nie
                                dochodzi do przestępst zaznaczonych w kodeksie karnym (a podejrzewam, że na
                                czarne masze jest jakis paragraf, więc dlaczego zeń nie skorzystać?) nikt nie
                                ma prawa zabraniać jakichkolwiek zachowań, choćby nie wiem jak mu sie nie
                                podobały. Na tej samej zasadzie ludzie niewierzący mogli by protestowac wobec
                                pielgrzymek czy procesji, które tez zakłocaja im spokój.


                                > Jesli WIEKSZOSC obywateli nie zgadza sie na prowokacje mniejszosci to czy
                                maja
                                > do tego prawo czy nie? Boje sie ze wg. Ciebie NIE ma. Jesli WIEKSZOSC
                                obywatel
                                > i
                                > uwaza ze w interesie przezycia spolecznosci malzenstwo musi byc zdefiniowane
                                > jako zwiazek kobiety z mezczyzna to czy ma do tego prawo czy to przejaw
                                > "nietolerancji." Tolerancja jest tutaj rownowazna samobojstu cywilizacyjnemu.
                                > Wiekszosc musi byc obrabiana i kawalkowana w taki sposob az dojdzie to
                                > kompletnej "neutralnosci" jaka juz sie zaczyna na Zachodzie. Tak
                                zneutralizowan
                                > e
                                > spoleczenstwo czuje sie zagubione i szuka jakichs sekt, substytutow albo
                                > pewnikow np. w postaci islamu.

                                Tolerancja to nie samobójstwo. Tolerancja to pozwolenie na życie według
                                własnych zasad i własnej ideologii. Klasyczny manewr wszelakich ortodoksów,
                                którzy próbuja z tolerancji uczynić okreslenie pejoratywne, na nic sie nie
                                zdaje, bo tolerancja nie każe Ci zostać homoseksualistą, nie każe Ci
                                uczestniczyc w paradach, nie każe ci usuwać zarodków, nie każe ci niczego,
                                oprócz poszanowania odmiennych stylów życia. Szacunek to jest podstawa
                                tolerancji, a zacząc się powinien od szacunku po prostu dla drugiego człowieka
                                i uznania, że dopóki nikomu nie szkodzi i nie robi nic wbrew prawu -
                                podkreslam, prawu a nie tej czy innej ideologii, ma do tego pełne prawo i nikt,
                                absolutnie nikt nie może mu tego zabronić.
                                świat w którym wszyscy byliby wyznawcami jednej ideii, musiałby się skończyc
                                katastrofa i stagnacją - patrz chociazby Związek Radziecki. Podstawą
                                człowieczeństwa jest RÓZNORODNOŚC a nie homogenizacja.
                                I w żaden sposób tego nie zmienisz, że ludzie mający wolna wolę i prawo wyboru,
                                nie zawsze będa wybierali katolicyzm na swoją drogę, że znajdą sobie inne
                                źródła duchowej pociechy, lub wręcz w ogóle nie będą takich szukać. Postaraj
                                się uwierzyć, że ludzi bez pociagu do jakiejkolwiek religii i wzbraniających
                                się przed jakakolwiek ideologią - czy to wypływająca z religi, czy polityki,
                                jest całe mnóstwo


                                Dlatego Polacy maja szczescie ze polski KK
                                > jeszcze sie nie zamienil w klub golfowy w ktorym dobry pastor mowi ze moga
                                robi
                                > c
                                > co chca bo Bog i tak im wybacza, blogoslawi malzenstwa homoseksualne z
                                formulk
                                > a
                                > ze malzenstwo to tylko kwestia "milosci". Niestety wielu ksiezy na Zachodzie
                                ju
                                > z
                                > wprowadza elementy takiego myslenia. To cos takiego jakby ktos pozwolil
                                > tolerowal pijanych czy mlodocianych kierowcow w imie rownouprawnienia. W
                                > przypadku kierowcow efekty sa czesto natychmiastowe. W przypadku
                                podminowywania
                                > spoleczenstwa na efekty czeka sie dekadami ale wyobraznia niektorych nie siega
                                > tak daleko.


                                A dlaczego zakładasz, że społeczeństwo polskie pozbawione pasterza kościelnego,
                                od razu stoczyłoby się w moralna degrengoladę i zgniliznę? Czy to nie jest
                                przejaw kompletnego braku wiary w drugiego człowieka i, tego co pisałem wyżej -
                                kompletnego braku szacunku? Dlaczego zakładasz, że człowieka ktoś lub coś musi
                                prowadzić? - przeciez wszyscy rodzimy się wyposażeni w rozum, w zdolonośc
                                odrózniania rzeczy dla nas dobrych, od tych które sa dla nas złe. Mogłabyś mi
                                to wyjasnić - skąd takie niskie mniemanie o ludzkości?

                                Pozdrawiam
                                Marny Prowokator
                                • yoma Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 19:43
                                  Prowokatorze,piszesz, iż

                                  wszyscy rodzimy się wyposażeni w rozum

                                  Ryzykowna teza...
                                  • marysia75 Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 19:56
                                    yoma napisała:

                                    > Prowokatorze,piszesz, iż
                                    >
                                    > wszyscy rodzimy się wyposażeni w rozum
                                    >
                                    > Ryzykowna teza...

                                    Wymagajaca uzupelnienia ...niektorzy bardziej (wyposazeni) niz wszyscy.
                                    • 3promile Re: Rozwiń tę oryginalną myśl )) 26.11.05, 20:39
                                      marysia75 napisała:

                                      > yoma napisała:
                                      >
                                      > > Prowokatorze,piszesz, iż
                                      > >
                                      > > wszyscy rodzimy się wyposażeni w rozum
                                      > >
                                      > > Ryzykowna teza...
                                      >
                                      > Wymagajaca uzupelnienia ...niektorzy bardziej (wyposazeni) niz wszyscy.


                                      Wymagająca uzupełnienia uzupełnienia - niektórzy (w liczbie cokolwiek większej,
                                      niż "niektórzy" powyżej) katastrofalnie zubożeni przez matkę naturę - jakoś
                                      rozkład Gaussa mocno niesymetryczny się wydaje...
          • kinusia3 Re: ale on akurat o Kosciele pisał 29.11.05, 10:09
            czy zawsze piszecie razem? Mg2005 i po godzinach?
    • atrakcyjna_zmija Re: wolna wola 26.11.05, 19:47
      czym jest dla Ciebie "wolna wola"?

      Katolik też uważa, że ma wolna wolę, tyle że te dwie definicje sa skrajnie
      inne, która wybierzesz - Twoja sprawa i ... wolna wola:)
      • marny_prowokator Re: wolna wola 26.11.05, 19:52
        Wolna wola dla mnie?
        Przede wszystkim prawo do samodzielnego decydowania o sobie samym, do własnego
        rozumowania i wyciagania wniosków, prawo do popełniania błędów (i uznania
        własnej, nie bożej, nie politycznej, nie społecznej, tylko własnej, osobistej)
        odpowiedzialności za nie.
        Prawo do szacunku wobec cudzych przekonań i pogladów, prawo do niezgody, gdy
        owe przekonania i poglądy w jakikolwiek sposób próbuja wpływać na moje życie.
        Prawo do zmiany poglądów.
        Tak pokrótce, to chyba to jest moja wolna wola.
        Pozdrawiam
        Marny Prowokator
        • marny_prowokator + 26.11.05, 19:54
          prawo do nieidentyfikowania się z światopoglądem wiekszości, mniejszości,
          równości, jakimkolwiek by był.
          M P
          • atrakcyjna_zmija Re: + 26.11.05, 20:03
            jesteś inteligentnym człowiekiem i prawdopodobnie potrafisz wziąźć na klatę
            konsekwencje swoich czynów, niestety znaczna część społeczeństwa potrzebuje
            jakiś wzorców, czy wręcz pokierowania;
            kto jaką drogę wybierze - jego święte prawo i wolna wola,
            co do wzorców - mało kto ich nie potrzebuje, wielu było takich mocarzy, co
            baardzo pobłądzili bazując wyłącznie na swoim rozsądku; ale to ich wybór i sie
            nie czepiam,
            • atrakcyjna_zmija Re: + 26.11.05, 20:04
              oczywiście pozdrawiam

              zmija
              • Gość: Echo A reszte reguluje prawo karne IP: 70.137.190.* 26.11.05, 20:34
                >Wolna wola dla mnie?
                >Przede wszystkim prawo do samodzielnego decydowania o sobie samym, do własnego
                >rozumowania i wyciagania wniosków, prawo do popełniania błędów

                Boje sie jednak ze prawo jest przejawem dyskryminacji wobec wolnej woli.
                Prawo jednak dziala na krotka meta. Podwazanie zasad moralnych ma skutki na
                millenia.
                • marny_prowokator Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 20:41
                  Echo drogie.
                  Czy Ty kiedys zrozumiesz, że nie istnieje coś takiego, jak 'zasady moralne'? Że
                  każdy ma swoje i niogdy to nie będzie jednorodna całość? I ze nigdy w dziejach
                  ludzkości tak nie było i raczej (oby) nie będzie? Że Twoje zasady dla kogoś
                  zupełnie obcego mogą świadczyc tylko i wyłacznie o Tym, że jesteś
                  zdemoralizowana? Że są ludzie zyjący według innych systemów niż katolicyzm?
                  Ja rozumiem, że w dzisiejszych czasach mocnym pragnieniem wielu byłoby, żeby
                  wszystkie kompy chodziły pod Windowsem? Więc po co wymyslono LINUXa i inne
                  systemy? Postaraj sie może zrozumieć że istnieje coś takiego jak różnorodnośc i
                  dotyczy ona każdej dziedziny ludzkiego zycia - od religii po przepisy drogowe,
                  do których z taką lubością i częstotliwością zwykłaś sie odwoływać.
                  Zrozum proszę, że monopol w każdej sytuacji jest najgorszym wyjsciem.
                  Pozdrawiam
                  Marny Prowokator
                  • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 20:48
                    Chyba cię oprostytutkowało, marny_cośtam! Przecież "echo" - ex definitione -
                    zasad nie posiada, ino powtarza...arza...arza...arza...
                  • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 20:52
                    pozwól, że się wtrącę,

                    LINOUX,to faktycznie bardzo dobry przykład - świetnie rozwiazanie, ale nie dla
                    przeciętnego użytkowinika peceta:)

                    myślę jednak, że są pewne zasady moralne obowiązujące społeczeństwo,
                    wiara, przynależność partyjna itp, to tylko forma wyrazu, przekonań osobistych
                    itp, uważam, że jest cos ponad to,
                    MIŁOŚĆ
                    • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 20:58
                      Ale pojechałaś żmijo! Z takim argumentem nie da się polemizować!
                      • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:05
                        proszę, jaka szlachetna i wrażliwa jestem jak na żmiję:)
                        • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:07
                          No cóż - najmarniejsza gadzina nawet ma swój okres godowy... ;-)
                          • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:14
                            a kiedy ma swój gatunek promili :)
                            • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:15
                              Nontoper, maleńka, nontoper ;-)
                              • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:18
                                ach, widzę przecież :)
                    • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:08
                      Obowiązkowa miłość jako norma społeczna - trochę ryzykowne)
                      • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:11
                        jeśli nie Miłość, to co innego może byc fundamentem?

                        "..a z nich największa jest Miłość"
                        • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:12
                          ale tak zaraz do całego społeczeństwa?
                          • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:16
                            a czego tu się bać?
                            • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:18
                              nie no, zaraz bać

                              ale jak tu miłośc krzesać, jak się - bywa i tak - obrzydzenie czuje, hę?
                              • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:19
                                zawsze można poprzestać na szacunku, lub idąc dalej - tolerancję :)
                                • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:24
                                  Und hier ist das Hund gelegt - większość myli tolerancję z akceptacją, co jest
                                  powodem wielu idiotycznych sporów, przepychanek, wyzwisk i pałowania. Powiem
                                  krótko - na przykład toleruję gejów, ale akceptuję wyłącznie lesbijki - i co mi
                                  zrobicie?
                                  • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:27
                                    3promile napisał:

                                    > Und hier ist das Hund gelegt - większość myli tolerancję z akceptacją, co jest
                                    > powodem wielu idiotycznych sporów, przepychanek, wyzwisk i pałowania.

                                    To prawda

                                    Powiem
                                    > krótko - na przykład toleruję gejów, ale akceptuję wyłącznie lesbijki - i co
                                    mi
                                    > zrobicie?

                                    nic, szanuje to:)
                                  • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:28
                                    spytam - wolisz wyzwiska, czy pałowanie?)
                                    • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:31
                                      wolę iść na piwo...
                                      • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:33
                                        zasłużyłeś - masz

                                        ciepło się ubierz .....
                                        • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:34
                                          Daj spokój - ja mam taki gorąc w sobie...
                                          • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:38
                                            więc może pifko z lodówki?
                                          • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:41
                                            tak się najłatwiej przeziębić - wyjdziesz taki rozgrzany - a ty nic, tylko
                                            bardzo zimne piwo
                                            (chyba, że wolisz ciepłe)
                                            • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:46
                                              Ciepłe piwo jest gorsze, niż zimna Niemka...
                                              • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:48
                                                gorące z soczkiem malinowym w mroźny dzień nie jest takie złe:)
                                                • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:51
                                                  W mroźny dzień to podpalony krupniczek, ew. wiśnióweczka, a piwo zimne ma być i
                                                  basta!
                                                  • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:52
                                                    tak jest!
                                                  • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:55
                                                    ... albo grog. Mniam)
                                                  • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:02
                                                    Do takiego krupniczku dobrze jest wrzucić przed podpaleniem ze trzy goździki i
                                                    rurkę/laseczkę - excuse le mot - cynamonu, bo ten mielony się nie nadaje, bo
                                                    gorzki! Można również całość zagęścić żółtkiem z przepiórczego jaja lub też
                                                    spienić irlandzkim frotherem, ale to już wyższa szkoła jazdy, więc nie będę
                                                    waszych głowek niewieścich zaprzątał...
                                                  • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:09
                                                    ... gdzie ja teraz po nocy znajdę przepiórcze jajo?

                                                  • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:10
                                                    ach, my głupie kobiety:)

                                                    ps. przepis smacznie "wygląda"
                                                  • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:20
                                                    Jestem specjalistą w dziedzinie upadlania się z klasą, maj darlin'
                                                    Exemplum: dwie panie (warunek konieczny! - panowie nie mają tyle uroku) siedzące
                                                    przy barze; między paniami stawiamy na blacie piękny platerowany półmisek, do
                                                    którego wlewamy oburącz jeden shot krupniczku i jeden shot Bailey'sa, po czem
                                                    mięszamy intensywnie, co by tygrysie paski na półmisku uzyskać; następnie
                                                    wręczamy paniom po jednej skróconej cokolwiek rurce zwanej również w kuluarach
                                                    sejmowych słomką (par excellence), dajemy hasło "poooooszły!" i potem jest
                                                    uroczo...
                                                  • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:24
                                                    to "poooooszły!" to trochę jakbyś na psy wołał (
                                                  • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:26
                                                    Nie było takiej konotacji - to jeno hasełko startowe - równie dobrze może byż
                                                    "wiiiiiiiilkommen" albo " get up ah" ;-))))
                                                  • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:29
                                                    aaa, zawołanie takie - nu rebiata, pajechali!

                                                    Apetytu człowiekowi tylko narobiłeś, cholerka ...
                                                  • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:40
                                                    No dobra - tera idę się ciurlać bezwstydnie, a jutro wam opowiem, jak się
                                                    konsumuje "Gajowego Maruchę" na gazecie...
                                                  • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:41
                                                    ić stadnie)

                                                    pa
                                                  • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:41
                                                    co to jest ten tajemniczy "Gajowy"
                                                  • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 22:25
                                                    no wiesz, 3promil, ale "pooooszły" do dam!!!?

                                                    i co, zostałeś sam z półmiskiem..
                                              • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:51
                                                a nie znam ...

                        • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:13
                          na przykład nienawiść, ksenofobia, zacietrzewienie, ciemnota, małostkowaość,
                          dulszczyzna, konformizm, niedouctwo, bigoteria - mam tego sporo, chcesz więcej???
                        • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:15
                          PS. " A gdybym miłości nie miał, byłbym jako ta miedź brzęcząca..."
                          • atrakcyjna_zmija Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:21
                            czyż to nie prawda?

                            kim jest człowiek bez umiejętności kochania (ogólnie - rodzina, partener, itp)
                            Suchy wiór!
                      • 3promile Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:11
                        żadna norma - dogmat!!!
                        • po_godzinach Re: A reszte reguluje prawo karne 26.11.05, 21:13
                          jakoś Miłość jako obowiązek obywatelski mi się nie podoba (
        • 3promile Re: wolna wola 26.11.05, 20:30
          marny_prowokator napisał:
          (i uznania
          > własnej, nie bożej, nie politycznej, nie społecznej, tylko własnej, osobistej)
          > odpowiedzialności za nie.

          Na kilometr śmierdzi mocno zwietrzałym nietzscheanizmem ;-))))
          • Gość: Echo Zasady moralne IP: 70.137.190.* 27.11.05, 03:36
            marny_prowokator napisał:

            > Echo drogie.
            > Czy Ty kiedys zrozumiesz, że nie istnieje coś takiego, jak 'zasady moralne'? Że
            > każdy ma swoje i niogdy to nie będzie jednorodna całość?

            W drugim zdaniu zaprzeczasz pierwszemu. Ale mniejsza o to. Zasady moralne
            oczywiscie istnieja wbrew relatywizmowi moralnemu i multikulturalizmowi.
            Naruszenie zasad moralnych ma bardzo dlugoterminowe reperkusje i dlatego
            relatywisci nie widza zadnego zwiazku miedzy przyczyna a skutkiem

            Dla przykladu, zasady moralne mowia zeby chronic rodzine i wychowywac dzieci
            w duchu pewnego idealizmu: nie mowic nieprawdy, nie oszukiwac etc. Oszukiwanie
            w wiekszosci przypadkow nie ma konsekwencji prawnych. Np. oszukiwanie zony przez
            meza (czy na odwrot). Ale konsekwencje takiego postepowania odbijaja sie na
            malzenstwie, na dzieciach i czesto nastepnych pokoleniach. Nasze nie-etyczne
            postepowanie ma skutki. Jesli jest masowe, prowadzi do masowego rozkladu
            malzenstw i w koncu spolecznosci. Z chwila gdy dzieci (zycie ludzkie) przestalo
            byc wartoscia w sensie moralnym, dzieci zaczely znikac i proznie zaczely
            zajmowac inne dzieci ktore maja rzeczywiscie inne wartosci (glownie pogarde dla
            cywilizacji Europy). Jednak relatywisci moralni nie potrafia widziec zwiazku
            miedzy relatywizmem moralnym a dekadencja i rozkladem Europy.

            Nie wszystkie wartosci sa sobie rowne, podobnie jak w nauce nie wszystkie
            hipotezy sa jednakowe. Ktos kto ma zla hipoteze, marnuje duzo czasu i w koncu
            jest uwazany za zlego naukowca. Ktos kto ma dobra hipoteze - na odwrot.
            Cywilizacja europejska zostala zbudowana na chrzescijanskich zasadach etycznych
            ktore Europa zaczela masowo odrzucac poczynajac od rewolucji francuskiej.
            Dzisiaj zaczyna sie druga rewolucja francuska ktora skonczy sie eliminacja
            Francji laickiej i zastapienie jej przez islamska (z zakazem malowania, rzezby,
            muzyki etc). To bedzie inna Francja i inna Europa. Poslugujac sie relatywizmem
            probujemy sie oszukac ze malzenstwa sluza wylacznie do seksu a nie prokreacji. I
            stad taki nacisk na aborcje i "malzenstwa" homoseksualne.

            Zasady moralne istnieja i za ich odrzucenie jest cena: zamkniecie przyszlosci.
            • Gość: Kwadrat Re: Zasady moralne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 03:44
              Zupelnie, w 100%, nie rozumiesz ludzi, ktorzy maja inne zdanie od ciebie i
              pewnie dlatego takie glupoty piszesz.
              • Gość: Echo Re: Zasady moralne IP: 70.137.190.* 27.11.05, 05:33
                > Zupelnie, w 100%, nie rozumiesz ludzi, ktorzy maja inne zdanie od ciebie i
                > pewnie dlatego takie glupoty piszesz.

                Nie widze zebys tutaj mial jakies zdanie albo argumenty.
                • Gość: Echo Re: Zasady moralne IP: 70.137.190.* 27.11.05, 05:36
                  Moze to ty nie zrozumiales ze zdanie "nie ma czegos takiego jak zasady moralne"
                  i "kazdy ma swoje" to jest podrecznikowy przyklad relatywizmu?.
                  • Gość: Echo Re: Zasady moralne IP: 70.137.190.* 27.11.05, 05:40
                    Moge dodac ze zasady moralne roznych ludzi nie dodaja sie rzeczywiscie
                    w "jedna calosc". Np. moralnosc Kalego nie doda sie w calosc do 6 przykazania.
                    Dlatego napisalam ze zasady zasadom nierowne i ze na jednych zasadach
                    mozna zbudowac cala cywilizacje a na innych ("wszystko leci") mozna cale
                    cywilizacje zniszczyc.
            • marny_prowokator Re: Zasady moralne 27.11.05, 16:47
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > marny_prowokator napisał:
              >
              > > Echo drogie.
              > > Czy Ty kiedys zrozumiesz, że nie istnieje coś takiego, jak 'zasady moraln
              > e'? Że
              > > każdy ma swoje i niogdy to nie będzie jednorodna całość?
              >
              > W drugim zdaniu zaprzeczasz pierwszemu. Ale mniejsza o to.

              Myslałem, że znaczenie cudzysłowu jest jasna i człowiek wcześnie je poznaje,
              ale widać byłem w błędzie. Trudno. Cudzysłów, pozwól, że wyjasnię, oznacza w
              tym zdaniu, że nie istnieją zasady moralne, definiowane w taki sposób w jaki Ty
              je pojmujesz, czyli jako cos niezmiennego, niewzruszonego i niepodważalnego.
              Jest to czysta fikcja zarówno w sensie społecznym, jak i filozoficznym, i to
              fikcja, która nigdy, w żadnym kraju i w żadnym ustroju nie została
              urzeczywistniona, a wszystki plany moralnej urawniłowki zawsze kończyły się
              katastrofą. Nie przeczę natomiast istnieniu zasad moralnych, jako takich:
              moich zasad moralnych, Twoich zasad moralnych, zasad moralnych poszczególnych
              użytkowników tego forum zasad moralnych. Wszystkie te zasady moga miec kilka
              punktów zbieżnych, najczęsciej warunkowanych przez to, że wszyscy
              najprawdopodobniej wychowywaliśmy się w tej samej kulturze i podlegaliśmy tym
              samym kulturowym mechanizmom perswazji, ale nie sa to takie same zasady
              moralne. Każdy z nas wybiera (zauważ, że znów wraca problemat wolnej woli), te
              zasady, które jemu samemu wydają się słuszne. I to własnie na słowie 'wydają
              się' opiera się całość zasad moralnych - robię tak bo WYDAJE MI SIĘ, że jest to
              dla mnie dobre. Błąd , który akurat Ty swoja postawą doskonale reprezentujesz,
              polega na tym, że próbujesz zmienić definicję i rozciągnąć to co WYDAJE CI SIĘ
              dobrym dla Ciebie na wszystkich, opierając się na całkowicie absurdalnym
              stwierdzeniu, że robię to, CO WYDAJE MI SIĘ dobrym dla wszystkich. Bzdura
              totalna w samym założeniu. Pozwól, że posłużę sie prościutkim przykładem.
              Zapewne jak większość ludzi lubisz od czasu do czasu uczęstować się toksycznie
              słodkim ciachem, albo tabliczką czekolady. Robisz to, bo WYDAJE CI SIĘ, że jest
              to dla Ciebie dobre a poza tym, sprawia Ci przyjemność. Załózmy hipotetycznie,
              że masz władzę nad całą ludzkością i jednym zdaniem możesz na nia wpływac. Więc
              z mocy swojej władzy nakazujesz, by ludzie od czasu do czasu podjadali słodkie
              ciacha albo czekoladę - bo czemu nie? to przecież jest dobre i przyjemne. Fakt,
              że skazujesz tym samym na śmierć kilka milionów cukrzyków i alergików, osób
              uczulonych na te, czy inne składniki, lub sprawiasz ból, ludziom, którzy nie
              jedza słodyczy, nie przychodzi Ci do głowy?
              To samo dotyczy religi i tych 'zasad moralnych', które głosisz. To, że są one
              dobre dla Ciebie, nie znaczy, że sa dobre dla kogokolwiek innego. Najczęsciej
              zupełnie nie sa.

              Zasady moralne
              > oczywiscie istnieja wbrew relatywizmowi moralnemu i multikulturalizmowi.
              > Naruszenie zasad moralnych ma bardzo dlugoterminowe reperkusje i dlatego
              > relatywisci nie widza zadnego zwiazku miedzy przyczyna a skutkiem
              >
              > Dla przykladu, zasady moralne mowia zeby chronic rodzine i wychowywac dzieci
              > w duchu pewnego idealizmu: nie mowic nieprawdy, nie oszukiwac etc. Oszukiwanie
              > w wiekszosci przypadkow nie ma konsekwencji prawnych. Np. oszukiwanie zony
              prze
              > z
              > meza (czy na odwrot). Ale konsekwencje takiego postepowania odbijaja sie na
              > malzenstwie, na dzieciach i czesto nastepnych pokoleniach. Nasze nie-etyczne
              > postepowanie ma skutki. Jesli jest masowe, prowadzi do masowego rozkladu
              > malzenstw i w koncu spolecznosci. Z chwila gdy dzieci (zycie ludzkie)
              przestalo
              > byc wartoscia w sensie moralnym, dzieci zaczely znikac i proznie zaczely
              > zajmowac inne dzieci ktore maja rzeczywiscie inne wartosci (glownie pogarde
              dla
              > cywilizacji Europy). Jednak relatywisci moralni nie potrafia widziec zwiazku
              > miedzy relatywizmem moralnym a dekadencja i rozkladem Europy.

              Może i jestem relatywistą, ale wybacz, nie potrafię na planecie zapełnionej do
              granic możliwości zauważyć wsród tych 8 miliardów ludzi jakiegoś szczególnego
              braku dzieci. Dziennie rodzi sie kilkanaście nastepnych milionów, najczęsciej
              zresztą już na starcie skazanych na hardkorowo cieżkie życie. Być może chodzi
              ci o zmniejszone pogłowie 'białej rasy' ale tej hipotezy wolałbym nie
              dyskutować, bo równałoby się to z uznaniem Cię za rasistkę, a chyba byłaby to
              krzywdząca opinia.

              >
              > Nie wszystkie wartosci sa sobie rowne, podobnie jak w nauce nie wszystkie
              > hipotezy sa jednakowe. Ktos kto ma zla hipoteze, marnuje duzo czasu i w koncu
              > jest uwazany za zlego naukowca. Ktos kto ma dobra hipoteze - na odwrot.
              > Cywilizacja europejska zostala zbudowana na chrzescijanskich zasadach
              etycznych
              > ktore Europa zaczela masowo odrzucac poczynajac od rewolucji francuskiej.

              Cywilizacja europejska, co znajdziesz w każdym prawie podręczniku historii,
              została zbudowana w oparciu o tak wiele systemów społecznych i filozoficznych,
              że żadnemu z nich, nie mozna przyznawac prymatu nad innymi. Jeśli uznajesz za
              takie prymarne chrześcijaństwo, jednocześnie skazujesz na niebyt cały antyk,
              całe (wchodząc już w bliższe nam klimaty)przedchrześcijańskie dziedzictwo
              Polski, wszystkie ruchy, które wyrosły obok, albo w opozycji do
              chrześcijaństwa. Znowu wracamy do RÓZNORODNOŚCI, słowa, które zdaje Ci się
              sprawiać ból, bo zdaje sie nijak nie pasować do Twojej homogenicznej i
              spetryfikowanej wizji świata.

              > Dzisiaj zaczyna sie druga rewolucja francuska ktora skonczy sie eliminacja
              > Francji laickiej i zastapienie jej przez islamska (z zakazem malowania,
              rzezby,
              > muzyki etc). To bedzie inna Francja i inna Europa.

              Przez X wieków Hiszpania była islamska, przez kilka Polska była kolebka
              róznorodnych wyznań i wiar. I co? Europa od tego runęła? Po prostu nadchodzi
              jedna z tysięcznych zmian, jak zawsze. Jak zawsze wzbudza kontrowersje i opór,
              jak zawsze przewartościowuje stare sytemy, i jak zawsze, po jakimś czasie
              okrzepnie i stanie sie obowiązująca. I gdzie tu powód do paniki i tyrtejskich
              odezw? Po prostu zmiana, nic innego. A każda zmiana jest z definicji lepsza od
              stagnacji, i tego też nie będziesz w stanie powstrzymać.

              Poslugujac sie relatywizmem
              > probujemy sie oszukac ze malzenstwa sluza wylacznie do seksu a nie
              prokreacji.
              > I
              > stad taki nacisk na aborcje i "malzenstwa" homoseksualne.
              >
              > Zasady moralne istnieja i za ich odrzucenie jest cena: zamkniecie przyszlosci.

              Znowu - 'zamknięcie przyszłości' - O co ci w ogóle chodzi? Gdzie zamknięcie i
              czego zamknięcie? Przeciez świat nie kończy się w gabinetach ginekologów, w
              poradniach małżeńskich czy w naszych sypialniach. Świat wbrew Twemu
              kasandryzmowi będzie sie toczył dalej swoim torem, który może Ci nie
              odpowiadać, ale po raz kolejny jest rzecz, której nie jesteś w stanie
              zatrzymać. Być może będzie to zamknięcie pewnej epoki, strasznej zresztą,
              opartej na równowadze sił zbudowanej na dwóch krwawych wojnach i braku szacunku
              dla ludzkiego zycia, ale na pewno nie zmknięcie przyszłości. Tego sie po
              prostu nie da zrobić.

              Pozdrawiam

              Marny Prowokator
              • Gość: Echo Re: Zasady moralne IP: 70.137.190.* 27.11.05, 19:34
                Wlasciwie co do tych cukrykow czy alergikow to sie zgadzamy. Nie chce im dawac
                cukru ani powodowac alergii. Ale porownanie pogladow do chorob czy przypadlosci
                nie jest calkiem trafione. Wezmy gejow. Przyjmijmy ze tacy sie urodzili i nic
                nie moga z tym zrobic. Zgoda! Nie trzeba ich dyskryminowac. Ale jesli oni
                przychodza do mnie o twierdza ze malzenstwo trzeba przedefiniowac zeby wlaczyc w
                to ich przypadlosc to wtedy ja im mowie: to nie jest w interesie przezycia
                spolecznosci.
                Malzenstwo tylko dlatego jest zdefiniowane i chronione prawem ze sluzy do
                prokreacji i wychowania dzieci. A tutaj slysze: a co z bezplodnym malzenstwem
                albo bezdzietnym? Gdy tak podejdziemy do sprawy, to moje pytanie brzmi: a co z
                malznstwem z koza? Dla mnie fakt ze niektorzy ludzie wybieraja bezdzietnosc w
                malzenstwie nie oznacza automatycznie ze wszystkie zwiazki ktore nie prowadza do
                prokreacji musza byc automatycznie rownowazne. Nie wolno likwidowac regul na
                podstawie wyjatkow. Robic naciskow politycznych. Kampanii "smiechu w Berlinie"
                czy protestow w Paryzu". Bezdzietne malzenstwo moze ciagle adoptowac. Bezdzietne
                z wyboru to trudniejsza sprawa. Przypomina sie zdanie z Wyspianskiego "miales
                chamie zloty rog." Mysle ze oprocz malzenstwa, malzenstwa z dziecmi powinny miec
                absolutne poparcie spoleczne. Jesli zaczniemy rownouprawniac malzenstwa z koza
                czy inne zwiazki bezplodne z zalozenia z malzenstwem, wtedy jestesmy na prostej
                drodze do katastrofy. Wolna wola!!! Niestety jesli jednak prowadzenie sie gejow
                prowadzi do wzrostu zachorowan na choroby weneryczne, wtedy reszta jest
                dyskryminowana bo musi placic koszta medyczne takiego zachowania. Nie przyszlo
                Ci to do glowy.
                • marny_prowokator Re: Zasady moralne 28.11.05, 09:58
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  Wezmy gejow. Przyjmijmy ze tacy sie urodzili i nic
                  > nie moga z tym zrobic. Zgoda! Nie trzeba ich dyskryminowac. Ale jesli oni
                  > przychodza do mnie o twierdza ze malzenstwo trzeba przedefiniowac zeby
                  wlaczyc
                  > w
                  > to ich przypadlosc to wtedy ja im mowie: to nie jest w interesie przezycia
                  > spolecznosci.

                  A skąd masz tę pewnośc, że nie jest? Czy nie jest to własnie owo WYDAJE MI SIĘ
                  z poprzedniego postu, który łaskawa byłas kompletnie zignorowac w jego głównych
                  tezach? W dodatku dość suto, co z przykrością stwierdzam, podlane jest owo
                  WYDAJE MI SIĘ megalomanią i przekonaniem o własnej nieomylności. Nie masz ku
                  temu żadnych danych, że cywilizacje z liberalnym stosunkiem do homoseksualizmu
                  były w czym kolwiek gorsze od cywilizacji stosujących wobec niego penalizację i
                  mechanizmy represji. Rzym, Grecja jakos potrafiły trwać długie tysiąclecia,
                  rosnąc w siłę i potęgę i to jakby zupełnie obok tego, co działo się w alkowach.

                  > Malzenstwo tylko dlatego jest zdefiniowane i chronione prawem ze sluzy do
                  > prokreacji i wychowania dzieci. A tutaj slysze: a co z bezplodnym malzenstwem
                  > albo bezdzietnym? Gdy tak podejdziemy do sprawy, to moje pytanie brzmi: a co z
                  > malznstwem z koza? Dla mnie fakt ze niektorzy ludzie wybieraja bezdzietnosc w
                  > malzenstwie nie oznacza automatycznie ze wszystkie zwiazki ktore nie prowadza
                  d
                  > o
                  > prokreacji musza byc automatycznie rownowazne. Nie wolno likwidowac regul na
                  > podstawie wyjatkow. Robic naciskow politycznych. Kampanii "smiechu w Berlinie"
                  > czy protestow w Paryzu". Bezdzietne malzenstwo moze ciagle adoptowac.
                  Bezdzietn
                  > e
                  > z wyboru to trudniejsza sprawa. Przypomina sie zdanie z Wyspianskiego "miales
                  > chamie zloty rog."

                  Dlaczego bezdzietnośc z wyboru to trudniejszy problem? Czyżbyś nie potrafiła
                  zrozumieć ludzi, którzy i owszem się kochają, ale bynajmniej nie jest to dla
                  nich znak by pomnażać pogłowie ludzkości? Nie kazdy przeciez musi lubić dzieci
                  ani czuć chęc do powoływania ich na świat - nie ma zresztą ku temu zbyt wielu
                  powodów, które dałoby się racjonalnie obronić, a wiel jest świadczących o
                  słuszności takiego wyboru - przynajmniej przez najbliższe kilkadziesiąt lat.



                  Mysle ze oprocz malzenstwa, malzenstwa z dziecmi powinny mie
                  > c
                  > absolutne poparcie spoleczne. Jesli zaczniemy rownouprawniac malzenstwa z koza
                  > czy inne zwiazki bezplodne z zalozenia z malzenstwem, wtedy jestesmy na
                  prostej
                  > drodze do katastrofy. Wolna wola!!!

                  Jej. Znowu zakładasz, że dopuszczenie do róznorodnych związków definiowanych
                  wspólną nazwą 'małżeństwo' spowoduje katastrofę demograficzną. I znowu chciałym
                  się dowiedziec na jakiej podstawie? Czyżbyś przypuszczała, że dla wiekszości
                  ludzi związek z koza jest atrakcyjniejsZy niz związek z drugą istotą ludzką?
                  Wydaje mi się to być dość wątłą hipotezą i sądzę, że Ty tez to widzisz. To samo
                  dotyczy homoseksualizmu - i owszem tu odsetek uczestniczącch jest większy, ale
                  nadal to nie jest większość i pewno nigdy nie będzie. Więc dlaczego nie skupić
                  się na tych, któzy zyją w związkach hetero, zająć się nimi, dac im wsparcie
                  państwiowe, jednoczesnie nie dyskryminując tych, którzy mają inny styl zycia?
                  Co Ci szkodzi, by związek homoseksualny nazwać małżeństwem? - to przecież tylko
                  etykietka, którą każdy może definiowac na swój własny sposób - tak jak i
                  wspomniane wyżej 'zasady moralne'



                  Niestety jesli jednak prowadzenie sie gejow
                  > prowadzi do wzrostu zachorowan na choroby weneryczne, wtedy reszta jest
                  > dyskryminowana bo musi placic koszta medyczne takiego zachowania. Nie przyszlo
                  > Ci to do glowy.

                  Echo, jak generalnie fajnie się z toba pisze i radośc we mnie to wzbudza
                  niezmierną, pomimo, że masz przykry zwyczaj nie odpowiadania na pytania
                  niewygodne, to jednak miałbym prośbę, byś podając tego typu informacje
                  zarzuciła jakimś linkiem, bo inaczej, zapewne nieświadomie, tworzy sie klimat
                  wieści z brukowca. Wszystkie te czarne msze, straszne lesbijki i choroby
                  weneryczne. Nie mam powodów by Ci nie wierzyć, ale żem starym empirystą,
                  upierałbym się przy jakimś naukowym, najlepiej obiektywnie uznanym argumencie
                  za tego typu rewelacjami. Inaczej musielibyśmy nasz dyskurs sprowadzić do
                  poziomu listów do redakcji 'Faktu' a szkoda by chyba było.

                  Pozdrawiam

                  Marny Prowokator
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka