Dodaj do ulubionych

O tym raczej nie przeczytamy w gw

15.12.05, 11:24
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051215/swiat/swiat_a_10.html
Policja wszczęła śledztwo w sprawie autorki książek o wychowywaniu dzieci,
która uważa, że zezwolenie parom homoseksualnym na adopcję może być ryzykowne.

W Wielkiej Brytanii, gdzie swobody obywatelskie i prawa jednostki są
świętością, wywołało to oburzenie. "George Orwell byłby z was dumny" - napisał
"Daily Mail". "Nie można bezpiecznie wyrażać opinii, które są sprzeczne z
etosem coraz bardziej autorytarnej elity, pragnącej przeszczepić swe poglądy i
standardy całemu społeczeństwu" - komentował jeden z czytelników "Daily
Telegraph".

- Nigdy wcześniej w naszym kraju nie słyszeliśmy o czymś takim - powiedziała
"Rz" Sally Pook, dziennikarka "Daily Telegraph", która opisała całą sprawę.
Oskarżona, Lynette Burrows, jest znaną specjalistką od spraw rodziny i
wychowywania dzieci, autorką setek artykułów i kilku książek.

Kilka dni temu brała udział w dyskusji na antenie radia BBC. Wyraziła wówczas
przekonanie, że nie powinno się pozwalać na adoptowanie dzieci przez pary osób
tej samej płci. Zastrzegła, że powierzenie małego chłopca dwóm
homoseksualistom byłoby równie ryzykowne, jak przekazanie małej dziewczynki
dwóm heteroseksualistom.

Następnego dnia do mieszkania pani Burrows zadzwoniła policjantka z
komisariatu w Fulham. Poinformowała zaskoczoną kobietę, że dopuściła się
"homofobicznego incydentu". Okazało się, że organy ścigania otrzymały od
jednego ze słuchaczy donos na panią Burrows.

W wyniku burzy, która rozpętała się w mediach, sprawa zostanie prawdopodobnie
umorzona, choć wszystko wskazuje na to, że Lynette Burrows znajdzie się na
liście osób, które dopuściły się "zachowań homofobicznych". Zdaniem
obserwatorów sprawa jest bardzo poważna, bo naruszone zostało podstawowe prawo
człowieka, jakim jest wolność słowa.

Londyńska policja przyznała, że od pewnego czasu obowiązują ją nowe przepisy
odnośnie do przestępstw, którymi trzeba się zajmować w pierwszej kolejności.
Należą do nich "incydenty homofobiczne i rasistowskie oraz przemoc domowa".

Co ciekawe, BBC nie wzięła swojego gościa w obronę. Wprost przeciwnie, stacja
zapewniła, że nie podziela jej poglądów. "Czasami zdarza się, że na antenie
wyrażane są wyzywające i nieprzyjemne opinie" - wyjaśniono w specjalnym
oświadczeniu.

Piotr Zychowicz

-----

Ciekawe kiedy wypowiedź:
"Uważam, że homoseksualizm nie jest normalny"
zostanie w Polsce zakwalifikowana jako "homofobiczna" i podlegająca ściganiu.
Obserwuj wątek
    • crax Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw 15.12.05, 11:54
      "Nie można bezpiecznie wyrażać opinii, które są sprzeczne z
      etosem coraz bardziej autorytarnej elity, pragnącej przeszczepić swe poglądy i
      standardy całemu społeczeństwu"

      Coś mi to mówi, hmmm... :) Chyba dyskutowałem już na ten temat, wydaje mi się...
    • yoma Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw 15.12.05, 13:07
      > Ciekawe kiedy wypowiedź:
      > "Uważam, że homoseksualizm nie jest normalny"
      > zostanie w Polsce zakwalifikowana jako "homofobiczna" i podlegająca ściganiu.

      A nie jest?
      • oda_nobunaga Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw 15.12.05, 22:31
        No pewnie że nie:))) szereg osób wyrażało takie poglądy publicznie i nie
        spotkała ich kara, o czym ty yoma dzis bredzisz? taka skretyniała poprawność
        polityczna Polsce nie grozi, jak widać w innych krajach też nie jest akceptowana
        • yoma Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw 15.12.05, 22:57
          Ja o homoseksualizmie, nie o wypowiedzi...
          • oda_nobunaga Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw 15.12.05, 23:06
            WTF???
            :))))))))
            yoma.. coraz gorzej z tobą:(
            • peter.szabo każdy czyta na co ma ochotę 15.12.05, 23:07
            • yoma Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw 15.12.05, 23:14
              Cio tio WTF?
              • Gość: kijek Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 16.12.05, 08:09
                WTF, czyli What The Fuck
                co możemy przytlumaczyć jako Co Jest Do Koorwy Nędzy
    • oda_nobunaga Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw 15.12.05, 23:07
      A o łotwie słyszeli?
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3068803.html
    • ateista.blog.pl Nie należy karać za mówienie głupstw 15.12.05, 23:10
      Nie podoba mi się, że dziennikarka jest nękana. Wolność słowa polega również na
      wolności mówienia głupstw, a słowu należy przeciwstawiać się słowem. Dlatego
      zdecydowanie sprzeciwiam się szykanowaniu dziennikarki.
      Ale nie podoba mi się również wykorzystywanie takich wydarzeń w ofensywie
      przeciwko homoseksualistom w Polsce. Od pojedynczego incydentu w Wielkiej
      Brytanii płynnie przechodzi się do supozycji, że oto grozi nam sytuacja, iż ci,
      którzy uważają, że "homoseksualizm nie jest normalny" będą ścigani na mocy
      prawa.
      Nie ma takich obaw, Panie i Panowie homofobowie. To wy rozdajecie karty, to wy
      stanowicie prawo, to wy uczycie młodzież podczas szkolnych katechez, że "akty
      homoseksualne" są "nieuporządkowane", wychowując w ten sposób kolejne pokolenia
      homofobów, którzy na pewno nie dadzą sobie w kaszę dmuchać.

      I jeszcze parę słów w sprawie opinii wypowiadanych przez panią dziennikarkę.
      Nie mają one potwierdzenia w przeprowadzanych badaniach. Zresztą z artykułu
      w "Rz" nie wynika, by dziennikarka powoływała się na jakiekolwiek badania.
      Tymczasem według badań, których wyniki publikuje Amerykańskie
      Towarzystwo Psychologiczne (APA), nie jest prawdą, że adopcja przez parę
      homoseksualną jest szkodliwa dla dziecka. APA przytacza też obszerną
      bibliografię.
      (Pisałem już o tym w innym wątku, ale ponieważ artykuł z "Rz" jest wielokrotnie
      powielany na forum, więc i ja pozwalam sobie powtórzyć moją odpowiedź)

      Oto dokument APA (po angielsku), podsumowujący badania:
      www.apa.org/releases/gaymarriage_reso.pdf
      Przetłumaczyłem krótki fragment:

      „Nie zyskały naukowego potwierdzenia obawy, że dzieci wychowywane przez
      lesbijki lub gejów będą wykorzystywane seksualnie przeze dorosłych, będą
      doświadczały ostracyzmu ze strony rówieśników lub będą izolowane w
      jednopłciowych społecznościach lesbijek lub gejów. W sumie wyniki badań
      wskazują, że pod względem rozwoju, przystosowania i dobrego samopoczucia dzieci
      wychowywane przez lesbijki lub gejów nie różnią się w sposób znaczący od dzieci
      heteroseksualnych rodziców”.

      Najważniejszym spoiwem rodziny jest miłość, a nie ma żadnych dowodów, że
      przybrani homoseksualni rodzice mniej kochają swoje dziecko niż przybrani
      rodzice heteroseksualni. Często podnoszona przez krytyków homoadopcji sprawa
      braku „wzorców osobowych” ojca lub matki, który to brak miałby negatywnie
      wpływać na dzieci, nie została potwierdzona w badaniach. A zresztą, polskie
      prawo dopuszcza adopcję przez osobę samotną, takie adopcje mają miejsce i jakoś
      nikt przeciwko temu nie protestuje – a przecież w tej sytuacji też mamy do
      czynienia z brakiem mężczyzny lub kobiety w rodzinie, a więc brakiem „wzorca”
      jednej płci. Nie słyszałem też, aby ktokolwiek domagał się likwidacji domów
      dziecka – ale czy naprawdę dzieci w domach dziecka mają lepsze warunki rozwoju
      niż mogłyby mieć w kochającej, homoseksualnej rodzinie? Myślę więc, że
      argumenty na rzecz homoseksualnej adopcji są poważne i warto te argumenty
      przemyśleć.
      Oczywiście mogą się zdarzać przypadki, że przybrani rodzice źle się będą
      wywiązywać ze swych rodzicielskich obowiązków wobec dziecka. Ale przecież takie
      przypadki zdarzają się również w sytuacjach adopcji heterosksualnej, lecz nikt
      nie apeluje, aby z powodu tych przypadków zakazać wszelkiej adopcji.

      -----
      Do gazu
      • kuala_lumpur Re: Nie należy karać za mówienie głupstw 16.12.05, 00:40
        Do ateisty:

        1. No to jak? Jak uważam, że homoseksualizm nie jest normalny to jestem
        homofobem? :) Myślałem, ze homofob to ktoś, kto np. zatruwa życie swojemu
        sąsiadowi gejowi, za to, że jest gejem... Znam rozsądnych homoseksualistów,
        którzy nie bawią się w marsze i tym podobne sprawy o mętnych celach
        politycznych. Nie rzucam w nich kamieniami. Ale nie uważam, że są zdrowymi ludźmi...

        2. No paczpan, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (Amerykańskie! The Best!)
        ustaliło ponad wszelką wątpliwość, że wychowywanie dzieci przez "pary
        homoseksualne" jest zdrowe. Przecież najważniejsze jest, że tata kocha tatę a
        miłość to podstawa... Ciekaw jestem skąd chłopiec wychowywany przez dwóch tatów
        ma czerpać wiedzę o tym jak funkcjonuje rodzina. Ani chybi od sąsiadów... A na
        serio: nie wierzę w obiektywizm jakichkolwiek badań dot. homoseksualizmu. Za
        drażliwa sprawa i zbyt narażona na polityczne naciski. Parę lat temu "odkryto"
        gen homoseksualizmu. Okazało się, że radość była przedwczesna i jednak takiego
        genu na razie niet.
        • ateista.blog.pl Homofobia - normalność - badania 16.12.05, 01:09
          1. Homofobia to nieuzasadniona obawa lub uprzedzenia wobec homoseksualizmu.
          W Twoich słowach pobrzmiewa obawa. Przypomnę:
          >>Ciekawe kiedy wypowiedź:
          "Uważam, że homoseksualizm nie jest normalny"
          zostanie w Polsce zakwalifikowana jako "homofobiczna" i podlegająca ściganiu.<<
          Jak wykazałem w moim komentarzu, dzisiaj (i w dającej się przewidzieć
          przyszłości) nie ma w Polsce żadnych powodów do takich obaw.

          A co do normalności/nienormalności - to osobna dyskusja. Ja na przykład, jako
          ateista, uważam, że religijność nie jest czymś normalnym. Mogę o tym
          dyskutować, ale stanowczo sprzeciwiłbym się, gdyby próbowano ograniczyć prawa
          osób wierzących, zabraniając im np. praktyk religijnych lub ulicznych procesji
          (albo adopcji dzieci). Natomiast większość naszego społeczeństwa
          z "nienormalności" homoseksualistów czyni oręż przeciwko nim. I tu jest problem.

          2. Piszesz: "Ciekaw jestem skąd chłopiec wychowywany przez dwóch tatów
          ma czerpać wiedzę o tym jak funkcjonuje rodzina". A skąd ma o tym czerpać
          wiedzę dziecko wychowywane przez samotną matkę? Jakoś nikt w tym nie widzi
          problemu, a przynajmniej problemu tak dużego, aby zakazywać adopcji samotnym
          osobom.
          Generalnie: ja przytaczam wyniki badań, a Ty za jedyny argument masz swoje
          wewnętrzne przekonanie. Dlaczego mielibyśmy odrzucać te wyniki? Tylko dlatego,
          że są sprzeczne z Twoim wewnętrznym przekonaniem? Jeśli fakty przeczą Twojej
          wierze - to tym gorzej dla faktów? Bardzo proszę, zacytuj jakieś badania na
          poparcie Twoich tez, wtedy podyskutujemy.

          Do gazu
          • bloczek4 Samotna matka to oczywista dysfunkcja rodziny 16.12.05, 08:35
            I zwykle nie bywa stanem pernamentnym. Nie znam w otoczeniu samotnych matek,
            które by nimi zostały w sposób trwały. Do tego fakt, ze są biologicznymi
            matkami swoich dzieci wiele tu jednak zmienia.
            • ateista.blog.pl ...ale adopcja przez samotne osoby jest dozwolona 16.12.05, 19:13
              bloczek4 napisał:

              > Samotna matka to oczywista dysfunkcja rodziny
              > I zwykle nie bywa stanem pernamentnym. Nie znam w otoczeniu samotnych matek,
              > które by nimi zostały w sposób trwały.

              A ja znam. No i co teraz?

              > Do tego fakt, ze są biologicznymi
              > matkami swoich dzieci wiele tu jednak zmienia.

              Piszesz o biologicznych matkach, ale rozmawiamy przecież o adopcji. W Polsce
              jest dozwolona adopcja dzieci przez samotne osoby i takie adopcje mają miejsce.
              Nikt przeciwko temu nie prostestuje, co musi zdumiewać, bo przecież po ten sam
              argument o "dysfunkcji rodziny" sięgają przeciwnicy homoadopcji
              Na tym przykładzie widać, że sprzeciw wobec homoseksualnej adopcji wynika z
              uprzedzeń, a nie z racjonalnych i uzasadnionych przyczyn.

              Do gazu
          • kuala_lumpur Re: Homofobia - normalność - badania 16.12.05, 22:34
            ateista.blog.pl napisał:

            > 1. Homofobia to nieuzasadniona obawa lub uprzedzenia wobec homoseksualizmu.

            Zieeew... Posługujesz się starą definicją. Nowa jest inna. Homofobia to brak
            akceptacji (nie tolerancji!) homoseksualizmu. Jeśli nie pochwalam
            homoseksualizmu jestem homofobem.

            > A co do normalności/nienormalności - to osobna dyskusja. Ja na przykład, jako
            > ateista, uważam, że religijność nie jest czymś normalnym. Mogę o tym
            > dyskutować, ale stanowczo sprzeciwiłbym się, gdyby próbowano ograniczyć prawa
            > osób wierzących, zabraniając im np. praktyk religijnych lub ulicznych procesji
            > (albo adopcji dzieci). Natomiast większość naszego społeczeństwa
            > z "nienormalności" homoseksualistów czyni oręż przeciwko nim. I tu jest problem

            A owszem. Zgadzam się, że zdefiniować co jest normalne a co nie, wcale nie jest
            łatwo. Np. mimo, że każdy z nas dopuścił się kiedyś kradzieży (jeden zwinął
            batonik w sklepie, a inny wyłudził kredyt :) ), to powszechność tego zachowania
            nie czyni go normalnym... podobnie fakt, że w niektórych krajach 100% populacji
            jest nosicielem jakiegoś pasożyta nie oznacza, że są oni zdrowi. Ale całe
            szczęście mamy rozum i umiemy stosować inne kryteria niż procenty.

            O mojej ocenie nienormalności homoseksualizmu przekonuje choćby znajomość
            anatomii mężczyzn i kobiet. To naprawdę nietrudne do zrozumienia do czego służy
            członek, pochwa i odbyt :)

            Z nienormalności homoseksualizmu czynię oręż wtedy gdy *garstka* tych ludzi
            usiłuje czynić ze swojej smutnej skłonności sztandar i przeprowadzać polityczne
            i społeczne zmiany w imię mętnych idei. Co kto robi w domu
      • abaddon_696 Re: Nie należy karać za mówienie głupstw 17.12.05, 01:33
        > „Nie zyskały naukowego potwierdzenia obawy, że dzieci wychowywane przez
        > lesbijki lub gejów będą wykorzystywane seksualnie przeze dorosłych, będą
        > doświadczały ostracyzmu ze strony rówieśników lub będą izolowane w
        > jednopłciowych społecznościach lesbijek lub gejów. W sumie wyniki badań
        > wskazują, że pod względem rozwoju, przystosowania i dobrego samopoczucia
        dzieci
        >
        > wychowywane przez lesbijki lub gejów nie różnią się w sposób znaczący od
        dzieci
        >
        > heteroseksualnych rodziców”.

        Ale to jest trochę słaby argument - jak niby miałyby się rozwijać te dzieci,
        przecież wiadomo, że nie wyrośnie im trzecia para nóg:)

        Poza tym nie wiadomo, czy preferencje seksualne "rodziców" nie wpłyną na
        preferencje dziecka. To, że homoseksualiści zazwyczaj rodzą się w rodzinach
        hetero nie oznacza, że taki sam procent homo będzie wśród dzieci wychowywanych
        przez lesbijki/gejów. Bardzo możliwe, że będzie wyższy, co zarówno udowodnić,
        jak i zaprzeczyć trudno, bo ciężko sprawdzić wiarygodnie, z kim będą chodziły
        do łóżek te dzieci, kiedy dorosną.
    • brocik sobecka 16.12.05, 01:10
      Jak bys zapytal o zdanie na ten temat niedoszla polska specjalistke ds. rodziny,
      posranke anne Sobecka (miala |Szefowac Komisji ds. Rodziny), to bys uslyszal
      podobne glupoty. Lynette Burrows to zaden ekspert, po prostu glupawa niunia.

      Teraz z drugiej strony. Skoro hommoseksualisci szkodza wychowaniu dzieci, to
      powiedz skad na tym swiecie tyle pojebow?! Przeciez wychowali ich
      heteroseksualisci. Pomijam juz fakt, ze homoseksualisci wzieli sie z
      heteroseksualnych rodzin, czyli wzorca sie nie nabiera przez obserwacje. Jesli
      juz byc w kwestii szkodzenia obiektywnym, to homo nie szkodza ani mniej ani
      bardziej dzieciom. Szkodza tak samo jak heteroseksualisci. Zadne uznane badania
      naukowe poki co nie stwierdzily bardziej negatywnego wplywu na dzieci par homo.
      • bloczek4 Mądra ty niuniu - wiesz, czemu nie ma badań? 16.12.05, 08:40
        Bo nikt by się nie odważył dać na nie pieniędzy, ani ich opublikować, gdyby ich
        wyniki nie odpowiadały obecnie nam panującej jedynie słudsznej linii
        poprawności politycznej. Do tego jesteśmy na początku tego eksperymentu
        społecznego i rzeczywiste jego skutki można będzie ocenić dopiero za
        kilkadziesiąt lat.
        • olciak Re: Jeszcze jeden aspekt... 16.12.05, 08:59
          A jeśli chodiz o adopcje, to ja się tak zastanawiam, czy lepsze sa "wzorce"
          czerpane w domu dziecka, czy jednka w rodzinie, bez wzgledu na płeć "rodizców"
          adopcyjnych? Czy "ciocie" z bidula dadzą miłość, czułość, czas, zrozumienie? Czy
          dopilnują edukacji, rozwiną zaintersowania?
          • bloczek4 Przedstaw wyniki badań naukowych. 16.12.05, 10:23
            Na razie słyszę tylko, że NIE MA wyników, które potwierdzały patologie takiego
            układu. A chciałbym, żeby były wyniki badań, które by temu jednoznacznie
            zaprzeczyły
            • brocik Re: Przedstaw wyniki badań naukowych. 16.12.05, 10:34
              Jakbys sie troch znal na badaniach eksperymentalnych, to bys wiedzial, ze przy
              weryfikacji hipotez, nie potwierdzic znaczy obalic kontrhipoteze.

              I jszcze jdna rzecz. Mowiac o szkodliwosci, mam na mysli to, ze dzieci nie
              przejmuja zahowan seksualnych. Inne wyobrazenia szkodliwosci sa zbyt
              subiektywne, zeby je mierzyc. A ty co masz na mysli mowiac o szkodliwosci?
        • brocik Re: Mądra ty niuniu - wiesz, czemu nie ma badań? 16.12.05, 10:30
          Mylisz sie, modry niuniu.

          Takie badania sie wykonuje. Wykonuja je zarowno zwolennicy, jak i przeciwnicy.
          Tyle, ze nikt nie potwierdzil poki co tezy o szkodliwosci.

          Nie masz racji rowniez twierdzac, ze skutki mozemy oceniac za kilkadziesiat
          lat, bowiem dziec hmoseksualisci wychowywali od dawna. Tyle ze "nielegalnie" Co
          i raz pojawiaja sie na ten temat reportaze, te dzieci maja juz swoje dzieci.
          Na "zachodzie" sa stowarzyszenia dzieci wychowywanych przez takie pary jaki i
          stowarzyszenia takich par. Nie zaobserwowano sytuacji patologicznych innych niz
          w rodzinach heteroseksualnych. Ich czestosc tez nie byla czesta


          • crax Re: Mądra ty niuniu - wiesz, czemu nie ma badań? 16.12.05, 10:44
            brocik napisał:
            "...dziec hmoseksualisci wychowywali od dawna. [...] te dzieci maja juz swoje
            dzieci."

            Nie pisze się o tym, bo zaprzeczałoby to z góry ustalonej tezie
            o "szkodliwości" wychowania w rodzinach homoseksualnych. Po prostu rzecz polega
            na umiejętnym zatajaniu faktów, popartym półprawdami czy też rzeczami
            całkowicie nieprawdziwymi głoszonymi przez "obrońców tradycyjnych wartości
            rodzinnych".
            • bloczek4 Raczej dlatego, że nie dostanie grantu, a policja 16.12.05, 10:58
              ...może załomotać do drzwi gabinetu na uczelni lub w domu
      • 3promile Re: sobecka 16.12.05, 11:12
        brocik napisał:
        Pomijam juz fakt, ze homoseksualisci wzieli sie z
        heteroseksualnych rodzin, czyli wzorca sie nie nabiera przez obserwacje.

        Nabiera się. Dziecko w rodzinie hetero "nabiera" wzorca hetero, a dzieci, które
        w przyszłości okażą się homo stanowią w zasadzie niezmienną mniejszość. Można
        postawić hipotezę, że dziecko w związku homo nabierze wzorca homo, a dzieci,
        które w przyszłości okażą się hetero, będą stanowić mniejszość...
        • brocik Re: sobecka 16.12.05, 11:49
          No wiec sie wypowiadasz, a brakuje Ci fundamentalnj iedzy z zakresu
          seksuologii. Polecam pierwsza lpsza ksiazk z tej tematyki.

          Ze homoseksualizmu jako trwalj dyspozycji nie nabiera si przez obserwacje
          wiadomo nie od dzis
          • bloczek4 A nietwałą? A nietrwała może sie zmienić w trwałą? 16.12.05, 11:53
            • brocik Re: A nietwałą? A nietrwała może sie zmienić w tr 16.12.05, 12:52
              A czy to trudne do wymyslnia, z nietrwala mozesz przejawiac nawet ty jak Cie w
              pierdlu zamkna. To na co, ktos sie z ciekawosci decyduje w lozku ma malo
              wspolnego z orientacja. Łopatologicznie: jesli nie czujesz pociagu do otylych
              albo starych kobiet, to chocbym nie wiem ile na nie patrzyl, malo jest
              prawdopodobne, ze zaczna cie podniecac i pociagac
          • 3promile Re: sobecka 16.12.05, 12:03
            A skąd wiesz? Czy ktoś badał zachowania osób wychowanych w związkach
            homoseksualnych?
            • bloczek4 Co ty? Żeby policja go wywlokła rano z domu? 16.12.05, 12:07
              • 3promile Re: Co ty? Żeby policja go wywlokła rano z domu? 16.12.05, 12:13
                Żeby rano! A jak nocą kolbami w drzwi załomocą?
            • brocik Re: sobecka 16.12.05, 12:53
              Tak badaly to zastepy seksuologow i psychologow. Bede z tego robil doktorat
              • 3promile Re: sobecka 16.12.05, 13:11
                Ciekawe, skąd wzięli "obiekty badań" - ile par gejów/lesbijek pozostających w
                stałych związkach wychowywało dwdzieścia parę lat temu dzieci, hę?. BTW, w
                takiej dziedzinie jak seksuologia często można postawić i udowodnić tezę A,
                podobnie jak tezę -A, a tutaj nie chodzi o seksuologię, tylko o pedagogikę,
                przynajmniej dla mnie.
                • brocik Re: sobecka 16.12.05, 13:39
                  to prawda, ze o obiekty badan trudno. Prawodpodobnie nikt nie prowadzil tych
                  badan 20 lat temu. Sa natomiast prowadzone od drugiej polowy lat 90 tych. To
                  wystarcza, bo ozna objac ludzi, ktorzy juz dorosli i takich, ktorzy dopiero sa
                  dziecmi.

                  Tak sie sklada, ze seksuologia, jako nauka blizsza nauka przyrodniczym, bo
                  dotyczaca zchowan biologicznych jest zdecydowanie bardziej odpowiednia do
                  wryfikacji eksperymentalnej. To pedagogika jast nauka spoleczna gdzie problm
                  mozna rozpatrywac z kilku perspektyw i nie zawsze jest mozliwe stwierdzenie,
                  ktry jest wlasciwszy.
                  • 3promile Re: sobecka 16.12.05, 13:43
                    I właśnie z powodu tych "kilku perspektyw" nie zgadzam się, żeby proces rozwoju
                    dziecka podpinać pod weryfikowalne wyniki badań seksuologów! Nie można
                    eksperymentować na dzieciakach, żeby sprawdzić w praktyce teorię dotyczącą tak
                    intymnej materii.
                    • brocik Re: sobecka 16.12.05, 14:05
                      No wiec chyba sam nie wiesz o czym piszesz. Orientacja seksualna jest domena
                      seksuologii. Domena pedagogki jest wychowanie dziecka. Seksuologia mowi, ze nie
                      orientacji nie nabywa sie obserwacja. Gdzie wiec masz problem???????

                      • 3promile Re: sobecka 16.12.05, 14:23
                        Problem w tym, że sprowadzasz kwestię do biernej obserwacji, a to nie
                        obserwacja, a naśladownictwo jest podstawową, pierwotną metodą uczenia się. Jak
                        wobec tego dziecko ma się nauczyć normalnych interakcji kobieta/mężczyzna wród
                        jednopłciowych opiekunów? Sądzisz, że tacy "rodzice" - mamusie/tatusiowie kupią
                        dziecku Barbie i Kena czy raczej dwie Barbie/dwóch Kenów?
                        • brocik Re: sobecka 16.12.05, 14:45
                          Co to wogole za pytanie z tymi Kenami. Schodzisz na jakies absurdalne poziomy.

                          Nie masz racji bo:

                          a) Poped seksualny NIE PODLEGA nasladownictwu. Ni mam nawet jednego dowodu. I
                          to, ze tobi sie wydaj, ze moze podlgac i bide dzici moga nasladowac, nie znaczy
                          ze tak jest pawda. Oddziel widz-mi-sie od faktow

                          b) wychowanie
                          1. czy zdajesz sobie sprawe, ze istnieja na swiecie dzieci mieszkajace w domu
                          dziecka. Od urodzenia, nigdy nie majac dane obserwowac funkcjonowania
                          rodziny.... I co? Wiekszosc z nich zaklada w zyciu normaln rodziny, a
                          przynajnij probuje. I jakos wiedza same z siebie czy wola chlopczykow czy
                          dziewczynki za partnerow.
                          2. Sa na swiecie dzieci wychowywan przez samotnych rodzicow. Rownie dobrze
                          potrafia zidentyfikowac swoj pociag seksualny i wejsc w odpowiednia relacj.
                          3. Sa na swieci ludzie wychowani heteoseksualnych rodzinach, ktorzy nie umia
                          chodzic w relacje nie umia zakladac zwiazkow. Sa tez tacy, ktorzy sie lecza
                          psychicznie.
                          1+2+3 = mozesz pochodzic z badzo roznych srodowisk i bardzo roznych odzin, a i
                          tak jdyne co potrafisz to spieprzyc swoje relacje. Mozesz tez byc wychowywany w
                          warunkach, gdzie nie ma cech "tradycyjnej" rodziny i doskonal znalzc sie
                          doroslym zyciu w takiej roli.
                          Nie to na jakie wzc patrzysz jest isttn, ale to, jak sa zaspakajane twoj
                          potrzeby mocjonalne w dziecinstwie i jakie warunki do rozwoju ci sie stwarza.


                          • 3promile Re: sobecka 16.12.05, 15:05
                            1."Nie mam ani jednego dowodu" to nie to samo, co "nie ma"
                            2. Zobrazowanie "Barbie/Ken" uważam za trafne, gdyż każdy rodzic mimowolnie
                            kształtuje dziecko na obraz i podobieństwo swoje...
                            3."Dzieci z domu dziecka, samotni rodzice, nieumiejętność wchodzenia w relacje
                            osobników z tzw. normalnych rodzin" itd. - nie na temat - nie mówimy o
                            wszystkich sytuacjach wychowawczych wymykających się normom, tylko o tej jednej
                            konkretnej.

                            Reasumując: mam nadzieję, że Twój doktorat zostanie pokryty kurzem w jakimś
                            archiwum, gdyż obawiam się, że w swoim przekonaniu obroniłeś tezę, zanim ją
                            postawiłeś.
                            • brocik Re: sobecka 16.12.05, 15:57
                              1.Mialo byc "nie ma"
                              2. Ze szkoda dla niektorych dziec, oczywista. Socjaizacja do rol plciowych jest
                              zagadninim zbyt skomplikowanym, zeby moc rozpatrywac ja na przykladah lalek
                              (SIC!) Ale doykajac temat, nie bardzo jestem pewien, czy masz przeslanki, zeby
                              twierdzic, ze dzieci pa homoseksualnych beda mialy tylko pani albo tylko panow
                              lalki. Znowu cos Ci sie WYDAJE. Domykajac temat zabawek, nie wiem tez czy
                              zauwazyls, ze wiekszosc lalek jst tylko formie zenskiej i generalnie Ken jest
                              wyjatkiem. Zadko kiedy dziewzynki maja lalki plci meskiej.
                              3. Mowimy o socjalizacji do roli i nabywaniu umiejetnosci zakladania rodzin. Ta
                              konkretna sytuacja rodzicow homoseksualnych jest tak samo istotnana, jak te,
                              ktore wspomnialem wczsniej. To dlatego, ze skoro mamy mowic o "zasadzie", to
                              mowimy o procesie opartym na mechanizmach "przyczynowo - skutkowych"

                              Tak jakos twierdzisz, ze akurat ta sytuacja podlga innym regulom niz inne
                              odbiegajace od normy. Tyle ze do tej pory nikt nie zdolal pokazac ze masz
                              racje. Pokazano natomiast wilokrotnie, ze nie masz racji studiami pzypadkow
                              ilustrujacymi, ze odsetek osob homoseksualnych wychoanych przez
                              heteroseksualisto i homoseksualistow jest taki sam.

                              Co do doktoratu, mysle z sa bardziej kompetentne osoby, zeby go podwazac.
                              • 3promile Re: sobecka 16.12.05, 16:19
                                1. Nie ma, no dobrze, jedna kwestia z głowy. Ale napisałeś "popęd", a nie
                                "ukierunkowanie tego popędu". Znowu pomyłka, czy manipulujesz definicjami?
                                2. Strasznie się czepiłeś bogu ducha winnych lalek - rozumiem, że w naukowym
                                światku wszelkie metafory są zupełnie nieczytelne...
                                3."Ta konkretna sytuacja rodziców homoseksualnych jest tak samo istotna" -
                                zgoda, ale może dalej - może jest tak samo istotna i tak samo patogenna w sferze
                                rozwoju emocjonalnego (tu akurat mam wątpliwości - nie mam zamiaru ujmować
                                niczego homoseksualistom w kwestii zdolności do miłości) i społecznego
                                (wspomniane relacje międzypłciowe), jak np.rodzina niepełna, zastępcze
                                środowisko wychowawcze (dom dziecka)? Jeśli tak, to czy mamy prawo mnożyć takie
                                sytuacje w majestacie prawa, czy też powinniśmy dążyć do ich eliminacji? ( i
                                tutaj moja osobista rozterka, gdyż moim zdaniem nawet "homo-rodzina" zastępcza
                                jest lepsza od skołchozowanego domu dziecka, ale to osobna kwestia)
                                4. Co do doktoratu - pełna zgoda - przepraszam ;-)
                                • brocik Re: sobecka 16.12.05, 16:53
                                  1. Poped ma to do siebie, ze dazy do zaspokojenia w naturalnej dla siebie
                                  formie, bo jest biologiczny. Ukierunkowanie popedu to z kolei znalezienie
                                  akceptowalnego obiektu na korym moze byc zaspokojony (ksztaltowane kulturowo).
                                  Mysle, ze nie ma podstaw, zeby twierdzic, ze ktokolwiek przy zdrowych zmyslach
                                  w rodzinie homoseksualnej bedzie dziecku kazal realizowac jego poped tak, jak
                                  to czynia tatusie/ mamusie, a nie w takiej jak wystepuj u dziecka.
                                  2 Sa czytelne. Chodzilo Ci o socjalizacje do rol plciowych. Tylko, ze lalki
                                  byly kiepskim przykladem, bo socjalizacja taka zachodzi w kazdym momencie i
                                  miejscu podczas dzicinstwa, takze poza domem. Po prostu uwazam, ze nie mozna
                                  twierdzic, ze osoby homoseksualne tabuizuja zwiazek kobiety i mezczyzny, okryja
                                  takie zjawisko milczeniem i beda przed chronic dziecko przd swiadomoscia jego
                                  istnienia oraz zabraniac nawiazywania heteroseksualnych relacji. Teza zawezona
                                  do lalek mi sie nie podobala takze dlatego, ze w chwili obecnej, kiedy Ken jest
                                  stosunkowo rzadko spotykana zabawka, wiekszosc dziewczynk powinna byc
                                  lesbijkami, bo ma po kika lalek - dziewczynek i zadnej lalki - chlpca.
                                  3. Ja jestem zdania, ze dom dziecka - kołchoz jest najgorszym miejscem dla
                                  dziecka z racji uposledzonej funkcji spolecznej i emocjonalnej (to moje
                                  osobiste zdanie). Nie ma podstaw naukowych z kolei mowiacych, ze
                                  homoseksualisci sa ulomni w emocjonalnie. Sa rownowazeni emocjonalnie lub nie
                                  statystycznie tak samo jak heteroseksualisci. Teza o negatywnym wplywie zbyt
                                  malej ilosci wzorow tradycyjnego podzialu plci i rol nie znalazla odbicia w
                                  wynikach badan. Zdroworozsadkowo zas ten wymiar przekazywania wzorow jest
                                  wiekszy niz w domach dziecka.
                                  Punkt ciezkosci problemu lezy gdzie indziej. Problemem nie jest to, ze ktos
                                  zostanie gejem/lesbijka przez nasladowanie. Nie zostanie. Nie bedzie tez
                                  cierpial z powodu deficytu wzorow rol plciowyh. Problemem naszego regionu jest
                                  to, ze moze sie stac dziecku krzywda na skutek reakcji otoczenia na wiesc o
                                  rodzicach homo. Wytykanie palcem jest bolesne i wywoluje szkody w psychice.
                                  Niestaty poki co, jestesmy sklonni wierzyc, ze dzicku lepij w kolchozi niz u
                                  dwoch mam lub tatusiow.
                                  • mg2005 Popędologia stosowana )) 16.12.05, 18:59
                                    brocik napisał:

                                    > Ukierunkowanie popedu to z kolei znalezienie
                                    > akceptowalnego obiektu na korym moze byc zaspokojony (ksztaltowane kulturowo).

                                    A więc m.in. przez otoczenie - głównie przez 'rodziców'?

                                    > Mysle, ze nie ma podstaw, zeby twierdzic, ze ktokolwiek przy zdrowych zmyslach
                                    > w rodzinie homoseksualnej bedzie dziecku kazal realizowac jego poped tak, jak
                                    > to czynia tatusie/ mamusie,

                                    Wystarczy 'dobry' przykład. Chyba zgodzimy się,że wzorce postaw i zachowań
                                    rodziców wpływaja na dzieci.

                                    > a nie w takiej jak wystepuj u dziecka.

                                    Czy dziecko od urodzenia ma ukształtowany kierunek popędu
                                    i nie można go zmienić?


                                    > Problemem nie jest to, ze ktos
                                    > zostanie gejem/lesbijka przez nasladowanie. Nie zostanie.


                                    A przez co zostaje się homikiem?

                              • 3promile Re: sobecka 16.12.05, 16:21
                                PS. Nie musisz specjalnie wyróżniać w tekście tego "WYDAJE". Gdybym, jak
                                niektórzy, nie miał żadnych wątpliwości w tej sprawie, w ogóle bym z tobą nie
                                dyskutował...
                              • bloczek4 To wszystko nie na temat. Niepokojące jest to 16.12.05, 16:27
                                ...że w starciu dwu niesprawdzonych teorii, za wyrażanie jednej z nich jest się
                                nękanym przez policję. I to jest istota tego wątku
                                • 3promile Re: To wszystko nie na temat. Niepokojące jest to 16.12.05, 16:29
                                  Nie bądź taki zasadniczy. Żal ci, że dygresja się przerodziła w meritum? ;-)))
                                  • bloczek4 Żal, bo uprawiacie obaj mniemanologię. 16.12.05, 16:38
                                    A rzecz dotyczy sedna demokracji
                                    • 3promile Re: Żal, bo uprawiacie obaj mniemanologię. 16.12.05, 16:41
                                      W takim razie ab ovo: Jeżeli mniejszość posiada wpływy (słynne gejowskie lobby)
                                      nieproporcjonalne do rozmiarów tej mniejszości, to godzi to w idee demokracji -
                                      proste.
                                      • bloczek4 No! I co, tak bolało? 16.12.05, 16:46
                                        • 3promile Re: No! I co, tak bolało? 16.12.05, 16:49
                                          Ależ skąd! No to teraz masz z drugiej mańki: Jeżeli większość wykorzystuje swoją
                                          przewagę wpływów i tłamsi dążenia mniejszości do równouprawnienia w kwestiach
                                          ogólnospołecznych, to godzi to w idee demokracji ;-)))
                                          • bloczek4 Taką tezę mozna badac tylko w kontekście prawa 16.12.05, 17:08
                                            ...i wykazać, że te nierównoprawności mają swoje źródło i odzwierciedlenie w
                                            prawie sprzecznym z regulacjami wyższego rzędu, np. konstytucji, która zakłada,
                                            że wszyscy obywatele są wobec prawa równi.
                                            • 3promile Re: Taką tezę mozna badac tylko w kontekście praw 16.12.05, 17:11
                                              I dlatego napisałem gdzieś tu, że manifestanci uważali, że w tych prawach nie są
                                              zrównani, więc mieli prawo to wykrzyczeć, a ktoś mądry powinien to zbadać pod
                                              kątem prawa i tę wykładnię im na stole położyć. I już.
                                              • bloczek4 Ba, jakiej wykładni nie zakwestionują? 16.12.05, 17:21
                                                • 3promile Re: Ba, jakiej wykładni nie zakwestionują? 16.12.05, 17:24
                                                  A to już ich problem...
                                                  • bloczek4 I tu się z Kolegą zgodzę :) 16.12.05, 17:29
                • mg2005 Homo - wrodzone czy nabyte? 16.12.05, 13:53
                  Jeśli nabyte, to np. przez wzorce zachowań 'homo-rodziców'.
                  • ateista.blog.pl "Wzorce zachowań" a orientacja seksualna 16.12.05, 18:58
                    Pytasz; "Homo - wrodzone czy nabyte?" i sam sobie odpowiadasz: "Jeśli nabyte,
                    to np. przez wzorce zachowań 'homo-rodziców'".

                    To naprawdę rewolucyjna teza, która prowadzi do sensacyjnego wniosku. Oznaczmy
                    ją nr 1 i uzupełnijmy o dwie niewątpliwie prawdziwe tezy:
                    1) homoseksualizm jest nabywany przez wzorce zachowań 'homo-rodziców';
                    2) dwaj geje lub dwie lesbijki, choćby bardzo chcieli, nie mogą w swym związku
                    spłodzić/urodzić dziecka;
                    3) w Polsce nie ma homoadopcji.
                    Jeśli 1, 2, 3 są prawdziwe (a wiemy na pewno, że 2 i 3 są prawdziwe) to w
                    Polsce nie ma ani jednego geja i ani jednej lesbijki.

                    A jednak geje i lesbijki istnieją. I dlatego teza 1 jest nieprawdziwa. Zresztą
                    logiczną nieprawdziwość tej tezy potwierdzają również badania, np. Amerykańskie
                    Towarzystwo Psychologiczne podaje, że w badaniu, w którym uczestniczyło 702
                    gejów i lesbijek uzyskano następujące wyniki: rodzice 90 procent badanych byli
                    heteroseksualistami, 4 procent – biseksualistami, 6 procent –
                    homoseksualistami.
                    Źródło: www.apa.org/pi/lgbc/policy/boswell.html
                    Jak widać, zdecydowanie największe "ryzyko" wychowania homoseksualisty
                    przynoszą związki heteroseksualne. Nie da się więc utrzymać tezy,
                    że "homoseksualizm jest nabywany przez wzorce zachowań 'homo-rodziców'".

                    Do gazu
                    • 3promile Re: "Wzorce zachowań" a orientacja seksualna 16.12.05, 19:04
                      Amerykańskie
                      ateista.blog.pl napisał:

                      Towarzystwo Psychologiczne podaje, że w badaniu, w którym uczestniczyło 702
                      gejów i lesbijek uzyskano następujące wyniki: rodzice 90 procent badanych byli
                      heteroseksualistami, 4 procent – biseksualistami, 6 procent –
                      homoseksualistami.
                      Źródło: www.apa.org/pi/lgbc/policy/boswell.html
                      Jak widać, zdecydowanie największe "ryzyko" wychowania homoseksualisty
                      przynoszą związki heteroseksualne. Nie da się więc utrzymać tezy,
                      że "homoseksualizm jest nabywany przez wzorce zachowań 'homo-rodziców'".

                      Bzdura, te dane potwierdzają tylko statystyczny rozkład preferencji seksualnych
                      wśród rodziców badanych! to "ryzyko" jest największe tylko dlatego, że
                      heteroseksualistów jest najwięcej. Prymitywna manipulacja danymi albo niedouctwo
                      - wybór należy do ciebie...
                      • ateista.blog.pl Re: "Wzorce zachowań" a orientacja seksualna 16.12.05, 19:55
                        3promile napisał:

                        > Bzdura, te dane potwierdzają tylko statystyczny rozkład preferencji
                        seksualnych
                        > wśród rodziców badanych! to "ryzyko" jest największe tylko dlatego, że
                        > heteroseksualistów jest najwięcej. Prymitywna manipulacja danymi albo
                        niedouctw
                        > o
                        > - wybór należy do ciebie...

                        Przypuszczam, że nie przeczytałeś dokładnie tego, co napisałem. Gdyby prawdziwa
                        była teza, że "homoseksualizm jest nabywany przez wzorce zachowań 'homo-
                        rodziców'" to wszyscy, albo przynajmniej zdecydowana większość badanych gejów i
                        lesbijek powinna mieć homoseksualnych rodziców. Okazuje się, że tak nie jest,
                        co więcej, miażdżąca większość homoseksualistów ma heteroseksualnych rodziców.
                        Piszesz: >>to "ryzyko" jest największe tylko dlatego, że heteroseksualistów
                        jest najwięcej<<. Jeśli istotnie homoseksualizm miałby być nabywany
                        przez "wzorce zachowań", to "ryzyko" powinno być zerowe albo minimalne.
                        Przcecież badano homoseksualne dzieci pod kątem orientacji ich rodziców, a nie
                        rodziców pod kątem orientacji ich dzieci. Skąd w ogóle się biorą homoseksualne
                        dzieci w rodzinach heteroseksualnych? Przecież te dzieci nie mają w rodzinie
                        żadnych homoseksualnych "wzorców zachowań".
                        Nie wiem, jak jaśniej przedstawić oczywisty fałsz tezy, która jest punktem
                        wyjścia naszej dyskusji. Ale jeśli nadal masz wątpliwości, to czekam na pytania.

                        Do gazu
                        • 3promile Re: "Wzorce zachowań" a orientacja seksualna 16.12.05, 22:05
                          1.Opis skrócony: bierzemy do badań grupę, stanowiącą mniejszość (w tym wypadku
                          seksualną). Pytamy o rodziców - odpowiedź jest jak najbardziej zgodna z
                          oczekiwaniami: preferencje seksualne rodziców odzwierciedlają statystycznie
                          preferencje całej populacji (przy czym w badaniu n i e u c z e s t n i c z ą
                          osoby adoptowane przez pary homoseksualne). W jaki sposób można z tego wyciągnąć
                          wniosek, że preferencje rodziców nie wpływają na preferencje dzieci? Gdzie jest
                          czynnik, który dyskwalifikuje założenie, że jednak preferencje rodziców w tym
                          zakresie determinują preferencje dzieci?
                          2.Model teoretyczny: Dajemy parom homoseksualnym prawa do adopcji, czyli za
                          dwadzieścia lat, dobierając grupę reprezentatywną do takiego samego badania
                          m u s i m y uwzględnić osoby będące adoptowanymi wychowankami par seksualnych,
                          czyli zaburzamy w ten sposób wcześniejszy rozkład statystyczny preferencji
                          rodziców/opiekunów.
                          Konkluzja: Odsetek homoseksualnych dzieci/wychowanków wśród homoseksualnych
                          rodziców/opiekunów rośnie!

                          Konkluzja: Amerykańskie Towarzystwo cośtamcośtam mąci!
                    • mg2005 Re: "Wzorce zachowań" a orientacja seksualna 16.12.05, 19:21
                      ateista.blog.pl napisał:

                      > Pytasz; "Homo - wrodzone czy nabyte?" i sam sobie odpowiadasz: "Jeśli nabyte,
                      > to np. przez wzorce zachowań 'homo-rodziców'".

                      Zbytnio upraszczasz. Nie twierdzę,że to jedyny czynnik ("np" znaczy "m.in")
                      - byłaby to teza absurdalna.


                      > Amerykańskie
                      > Towarzystwo Psychologiczne podaje, że w badaniu, w którym uczestniczyło 702
                      > gejów i lesbijek uzyskano następujące wyniki: rodzice 90 procent badanych byli
                      > heteroseksualistami, 4 procent – biseksualistami, 6 procent –
                      > homoseksualistami.

                      Nie chcę podważać tych wyników, chociaż ATP kiedyś skompromitowało się,
                      gdy pod naciskiem homo-aktywistów uchwaliło przez głosowanie(!), że
                      homo nie jest chorobą.
                      6% to chyba więcej niż przecietna w społeczeństwie (ok.3%),
                      ale to nie wszystko. Domyslam sie,że te homiki żyły w rodzinach hetero ,
                      nie homo - tzn. gdy ojciec był homo, to żył w związku hetero.

                      >
                      • ateista.blog.pl Re: "Wzorce zachowań" a orientacja seksualna 16.12.05, 20:28
                        mg2005 napisał:

                        > Zbytnio upraszczasz. Nie twierdzę,że to jedyny czynnik ("np" znaczy "m.in")
                        > - byłaby to teza absurdalna.

                        Ale skoro w ogóle o tym piszsz, więc chyba uznajesz ten czynnik za istotny, co
                        więcej - nie podałeś żadnych innych czynników. Ponadto w żaden sposób nie
                        uzasadniłeś swego stanowiska. Ja przytoczyłem wyniki badań, które przeczą tezie
                        o "wzorcach zachowań", natomiast Twoja teza wynika chyba wyłącznie z Twoich
                        wewnętrznych przekonań. Dlaczego Twoje (lub czyjekolwiek) wewnętrzne
                        przekonania mielibyśmy uznać za rozstrzygające?


                        > Nie chcę podważać tych wyników, chociaż ATP kiedyś skompromitowało się,
                        > gdy pod naciskiem homo-aktywistów uchwaliło przez głosowanie(!), że
                        > homo nie jest chorobą.

                        Ach, te naciski. Np. w Polsce pod naciskiem homofobicznego lobby utrzymuje się,
                        że homofobia nie jest chorobą.

                        > 6% to chyba więcej niż przecietna w społeczeństwie (ok.3%),
                        > ale to nie wszystko. Domyslam sie,że te homiki żyły w rodzinach hetero ,
                        > nie homo - tzn. gdy ojciec był homo, to żył w związku hetero.

                        Bardzo proszę, przeczytaj jeszcze raz dokładnie mój post o tych badaniach.
                        Twoja uwaga o "przeciętnej w społeczeństwie" miałaby sens, gdyby badano grupę
                        rodziców, w której proporcja heteroseksualistów i homoseksualistów odpowiada
                        statystycznemu rozkładowi w społeczeństwie. Ale nie badano rodziców, lecz
                        dzieci - i to wyłącznie homoseksualne dzieci. Bo celem badania nie było
                        ustalenie, jaka jest orientacja seksualna dzieci w statystycznym rozkładzie w
                        społeczeństwie, lecz ustalanie, jaka jest orientacja seksualna rodziców
                        homoseksualistów.
                        Punkt wyjścia naszej dyskusji to teza że "homoseksualizm jest nabywany przez
                        wzorce zachowań 'homo-rodziców'".
                        Gdyby ta teza była prawdziwa, to nie 6 procent, jak wykazało badanie, tylko
                        wszyscy, albo przynajmniej zdecydowana większość badanych gejów i
                        lesbijek powinna mieć homoseksualnych rodziców. Ale jest dokładnie odwrotnie -
                        zdecydowana większość homoseksualistów ma heteroseksualnych rodziców.
                        A więc nie jest prawdą, że homoseksualizm jest nabywany przez "wzorce zachowań"
                        w homoseksualnej rodzinie.


                        Do gazu

                        • bloczek4 W ogóle gadacie nie na temat 16.12.05, 20:43
                          Problemem głównym jest to, ze gdy istnieją dwa równie słabo udokumentowane więc
                          równoprawne poglady, za wyrażenie jednego z nich jest sie nękanym przez policję
                          i sądy
                          • ateista.blog.pl Re: W ogóle gadacie nie na temat 16.12.05, 20:58
                            bloczek4 napisał:

                            > Problemem głównym jest to, ze gdy istnieją dwa równie słabo udokumentowane
                            więc
                            > równoprawne poglady, za wyrażenie jednego z nich jest sie nękanym przez
                            policję
                            > i sądy

                            Ja już o tym pisałem. Przypomnę:
                            Nie podoba mi się, że dziennikarka jest nękana. Wolność słowa polega również na
                            wolności mówienia głupstw, a słowu należy przeciwstawiać się słowem. Dlatego
                            zdecydowanie sprzeciwiam się szykanowaniu dziennikarki.

                            Natomiast nie jest prawdą, że w dyskutowanej kwestii homoadopcji "istnieją dwa
                            równie słabo udokumentowane więc równoprawne poglądy".
                            Pogląd przedstawiany przez brytyjską dziennikarkę istotnie jest słabo
                            udokumentowany. Natomiast pogląd przeciwny - że adopcja przez homoseksualnych
                            rodziców nie jest szkodliwa - jest udokumentowany znacznie lepiej. Zresztą
                            widać to w naszej dyskusji: podałem źródło, w którym można znaleźć wyniki wielu
                            badań przeczących tezie o szkodliwości homoadopcji. Natomiast moi polemiści nie
                            powołują się na żadne badania, tak jakby w ogóle nie interesowały ich fakty.
                            Skąd więc biorą swe przekonania, przedstawiane często w sposób arbitralny i nie
                            podlegający dyskusji? Najwyraźniej ze swych uprzedzeń.

                            Do gazu
                        • mg2005 Re: "Wzorce zachowań" a orientacja seksualna 16.12.05, 22:14
                          ateista.blog.pl napisał:

                          >
                          >
                          > Ale skoro w ogóle o tym piszsz, więc chyba uznajesz ten czynnik za istotny, co
                          > więcej - nie podałeś żadnych innych czynników.

                          Bo akurat rozmawiamy o homo-adopcji i jej wpływie na rozwój dziecka.

                          > Ponadto w żaden sposób nie
                          > uzasadniłeś swego stanowiska.

                          Wydaje mi się tak oczywiste,że nie wymaga uzasadnienia.
                          Czy Twoim zdaniem wzorce postaw i zachowania rodziców nie mają wpływu
                          na dziecko?

                          >Ja przytoczyłem wyniki badań, które przeczą tezie
                          > o "wzorcach zachowań",

                          Mam wątpliwości.


                          > Ach, te naciski. Np. w Polsce pod naciskiem homofobicznego lobby utrzymuje się,
                          > że homofobia nie jest chorobą.

                          Nie słyszałem,żeby Polskie Tow.Psych. ,pod naciskiem homofobów,przegłosowało
                          że homo JEST chorobą.
                          Poza tym,przyjmowanie prawd naukowych przez głosowanie jest kompromitujące
                          dla naukowej organizacji.
                          Natomiast homo-fobia (lęk przed ludźmi) jest chorobą.


                          > Bardzo proszę, przeczytaj jeszcze raz dokładnie mój post o tych badaniach.

                          Podtrzymuję to ,co napisałem. Homiki mają rodziców homo 2-3 razy częściej
                          niż średnia statystyczna. Poza tym większość badanych żyła w rodzinach
                          hetero. Należało badać tych ,którzy wychowali się wyłącznie w związkach homo.
                          Moim zdaniem to zasadnicza słabość metodologiczna tego badania, która
                          czyni go niewiarygodnym.

                          > A więc nie jest prawdą, że homoseksualizm jest nabywany przez "wzorce zachowań"
                          > w homoseksualnej rodzinie.
                          >

                          Więc skąd się bierze? Czy jest wyłącznie wrodzony? O ile wiem - nikt tego
                          nie udowodnił.

                          We wcześniejszym poście napisałeś,że ukierunkowanie popędu jest kształtowane
                          kulturowo - a więc przez otoczenie (m.in. przez rodzine)
                        • bloczek4 Mam oczywisty dowód na to, ze homoseksualizm 16.12.05, 22:29
                          może mieć podłoże czysto kulturowe. Nie można założyć, że w nagle w całej
                          klasycznej Grecji, niezależnie czy w Sparcie czy w Atenach nagle cała populacja
                          mężczyzn z wyższych warstw społecznych nagle "sama z siebie" przybrała naturalną
                          orientacje homoseksualną. Młodzi chłopcy, zeby wejść w krąg publicznego zycia
                          miasta musieli mieć swojego dorosłego "opiekuna" z całym homoerotycznym
                          anturażem i celebrą. Dlatego obawiam sie traktowania homoseksualizmu jako
                          kulturowej i seksualnej normy.
                          • 3promile Re: Mam oczywisty dowód na to, ze homoseksualizm 16.12.05, 22:33
                            Troszkę naciągane - taki efeb raczej nie był adoptowanym sierotą, tylko był
                            objęty czymś w rodzaju patronatu, żeby nie rzec sponsoringu.
                            • bloczek4 Pytanie: BYŁ czy STAWAŁ SIĘ homoseksualistą 16.12.05, 22:36
    • Gość: Jan Re: O tym raczej nie przeczytamy w gw IP: *.versanet.de 16.12.05, 13:24
      Patrick Lindner,niemiecki szlagerstar i volksmusikstar jest pedalem,zyje od lat z facetem.W 1999 zaadoptowal 8-miesiecznego sierote,Daniela.No i co?Nikt go juz nie slucha?A moze sie na niego pogniewano?Absolutnie,dalej popularny i lubiany.I do tego przez osoby starsze,gdyz one w przewaznej wiekszosci go sluchaja.Zobaczymy za pare lat,czy bedzie jak"ojciec" pedalem czy bedzie ogladal sie za spodniczkami...
      www.wdr.de/tv/zimmer.frei/gaeste/detail.php?id=174

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka