alberto4
17.12.05, 11:56
Kiedy przed miejwięcej 13-stu laty szukając nowych stacji radiowych na UKFie
usłyszałem nagle: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze
Dziewica", osłupiałem jak żona Lota pod Sodomą. Cóż to za nowi "Krzyżacy" się
pojawili?
Przypomniałem sobie jednak błyskawicznie, że tak właśnie pozdrawiali się ci
bandyci i zbrodniarze z zakonu NPM Domu Niemieckiego. To można wyczytać w
książce katolickiego przecież Sienkiewicza pt. "Krzyżacy". Warto tu
przypomnieć z jaką determinacją kolejni papieże chronili tych zakapturzonych
bandziorów. Papież interweniował u naszego króla Władysława Jagiełły (na
jakiś czas przed bitwą pod Grunwaldem), by nie ważył się walczyć z zakonem.
Jego synowi - Kazimierzowi Jagiellończykowi - przed wojną 13sto letnią papież
także groził ekskomuniką, jeżeli odważy się walczyć z Krzyżakami. Ekskomunika
w tamtych czasach to była śmierć cywilna i nie tylko. Każdy, kto pomógł
człowiekowi na którego Kościół rzucił klątwę, był również wyklęty, no i niebo
było przed nim zamknięte. Klątwa w rękach Kościoła to straszna broń, dzięki
której chciał on opanować i podporządkować sobie cały świat ~ patrz:
alberto.pl/traktaty/liturgy.html
Teraz kiedy słyszę że PiS-owska arcyprawica pod dowództwem nowego
krzyżaka-redemptorysty, będzie budować "tanie państwo", przypomniałem se
powszechnie znane powiedzenie: co tanie - to drogie, a co drogie - to tanie.
Wszystko wskazuje, że to "tanie państwo" prawicowo-zakonne będzie nas drogo
kosztować, oj drogo(!), w każdej płaszczyźnie naszego życia. Ale czego nie
robi się ad maiorem Dei glorian (na większą chwałę Boga). A naród jest głupi
i ciemny (tak mówił przecież działacz PiS-u, Jacek Kurski) i taki ma
pozostać. Tak było w II Rzeczypospolitej (wzór dla obecnej prawicy) w której
katolicyzm był religią państwową, analfabetyzm wynosił ponad 70%, a
bezrobocie ok. 36%. No cóż, jeszcze wszystko przed nami. Krótka refleksja:
zawsze wtedy, kiedy nasi władcy (i rządcy) byli niezależni od Kościoła, od
Państwa Kościelnego(papieża) ~ patrz:
alberto.pl/polityka.php ~(początek..)
wtedy Polska była silna i zamożna. Ale kiedy nasi władcy (począwszy od
fanatycznego katolika Zygmunta III Wazy, przez Jana III Sobieskiego i dalej
aż do premierów i prezydentów fanatyków) służyli przede wszystkim papieżom,
wtedy kraj nasz tracił niezależność, suwerenność, staczał się gospodarczo i
kulturowo, co zawsze doprowadzało do upadku. Niedawno Rosja obchodziła Dzień
Jedności Narodowej (4 listopada), aby uczcić rocznicę wyrzucenia polskiego
okupanta w 1612 r. z Moskwy (Zygmunt III Waza chciał być carem i wprowadzić
katolicyzm w miejsce prawosławia), w czym miała mu pomóc Matka Boska
Kazańska. No i co wtedy zrobiła nasza Hetmanka z Częstochowy że dała tej
Schizmatyczce pokonać Jej wierne hufce? Ano NIC. Kiedy w 1920 r. Piłsudcki
pokonał armię Tuchaczewskiego pod Warszawą, "patriotyczny" Kościół ogłosił,
że to był "cud nad Wisłą" bo Matka Boska Częstochowska zwyciężyła wrednych
bolszewików. Nienawiść do Piłsudckiego ze strony Kościoła dosięgła wodza
nawet po śmierci, kiedy to Krk nie chciał zgodzić się, aby pochowano go na
Wawelu.
Aby to wszystko zrozumieć, trzeba wiedzieć, że ten Kościół od 756 r. jest
państwem - z rządem, policją, wojskiem, służbą dyplomatyczną, siecią
szpiegów, sądami, więzieniami (niegdyś z salami tortur)itp. Że przez całe
wieki prowadził wojny zaborcze ~ patrz:
www.chick.com/reading/comics/1319/1319_fourpages.asp?pg=01
że w 1870-tym w trakcie zjednoczenia Włoch, król Wiktor rozwiązał to
zbrodnicze państwo które w imię Boga i miłości bliźniego wylało morze
niewinnej krwi, mordując miliony ludzi. Państwo Kościelne odrodziło się w
1929 r. na podstawie tzw. układów laterańskich dzięki faszyście Mussoliniemu.
Zgodnie z kodeksem prawa kanonicznego, głową Kościoła jest papież któremu
przysięgę na wierność składają wszyscy biskupi ~
alberto.pl/books/php ~(początek..)
I tylko jemu mają służyć wiernie, a nie krajowi w którym mieszkają! Wystarczy
trochę wiedzy historycznej aby to wszystko zrozumieć. Jeżeli jakiś ksiądz
okaże się bardziej np. Polakiem niż sługą Kościoła, to ma przechlapane.
Sprzeniewierzył sie bowiem podstawowej zasadzie posłuszeństwa papieżowi i
biskupowi; ksiądz ma zawsze i wszędzie służyć Watykanowi. A do pilnowania
tego są biskupi pod rygorem utraty stanowiska. Los biskupów
latynoamerykańskich zaangażowanych w teologię wyzwolenia, których nasz
nieodżałowany Jan Paweł Wielki odwoływał bez pardonu, mając usta pełne haseł
o miłości bliźniego, umiłowania biednych i opuszczonych jest najdobitniejszym
przykładem bezwzględnej polityki tego Kościoła.