Dodaj do ulubionych

o nawracaniu na katolicyzm

16.01.06, 07:58
Trudno nawracać się na Katolicyzm jeśli większość z nas jest ochrzczona i
raczej wychowywana w tym duchu . I tu niestety , podchodzimy do tej wiary i
religii jak do buntu przeciw rodzicom i w większości przypadków odchodzimy od
niej . Jednak (znam ludzi którzy odeszli ) i niestety nie są zbyt mądrzy .
Używając tego określenia mam na myśli to , że zazwyczaj uważają , że świetnie
posiedli wiedzę teologiczną lub przynajmniej lepiej niż większość , zawiedli
się na kościele katolickim i już . Jednak prawda jest taka , że mając naście
lat ( a tak wygląda zdecydowana większość zmieniających wiarę , lub co gorzej
nigdy nie podejmując prawdziwego kontaktu z kościołem ) nigdy nie poznali
wiary katolickiej . Gdybyśmy chcieli wykonać troszkę wysiłku i poszukać dróg
w katolicyzmie tym w którym nas wychowano ( próbowano wychować ) myślę , że
odnaleźliby to czego szukają w innych wiarach . Mój wpis nie jest obroną
kościoła , bo sama dostrzegam jak ksiądz potrafi odepchnąć lepiej niż
telewizor czy inna ciekawa rzecz .
Zwracam tylko uprzejmą uwagę , że ludzie którzy zmieniają wiarę , nie wiedzą
tak naprawdę w co wierzyli do tej pory . Zazwyczaj w nic . Chodząc do
kościoła bo kazała mama , i widząc ludzi którzy zamiast być ideałami są , co
tu dużo mówić , bardziej zwykli niż my .
Radziłabym w opiniach krytykujących , jak i wszelkich popierających ,
zachowywać zdrowy dystans , gdyż myślę , że najlepiej dbać o tolerancję w
świecie , gdzie czujemy się tak zagrożeni , że łatwiej o zwierzęcy atak niż
wyciągniętą pomocną dłoń
Pozdro
Aga
Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 09:49
      Ja odszedłem od kościoła nie dlatego, że np. zraziłem się jakimś księdzem.
      Zraziło mnie cierpienie wpisane w ten świat. Ale nie to, wywołane przez
      człowieka. Na przykład choroby, śmierć, zwierzęta zabijające się nawzajem. Życie
      wielu istot to ciągła katorga, walka.
      Nawet jeśli istnieje Bóg chrześcijański, to i tak sprzeciwiam się mu, tak samo
      jak powstańcy sprzeciwiają się uciskającemu dyktatorowi.
      • patchouli_ja Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 10:32
        czy aby napewno KK to religia???religia jest chrzescijanstwo, z ktorej powstal, tak samo jak wiele innych kosciolow o tych samych "korzeniach"...........jest to bardziej w dzisiaejszych czasach jakas instytucja, ktora raczej sie minela z sakrum.........zostala tam tylko forma.......wiec ci ktorzy odchodza potrzebuja tego wlasnie sakrum, autentycznej wiary, tresci...........mowie tu o tych ktorzy maja wieksze potrzeby duchowe, nie mam na mysli takich ktorzy odchodza bo im sie nie chce lub szkoda im czasu na takie "mity"!!!
        • a.g.r.e.s.t Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 10:54
          Nie wierzę, że ktoś, kto naprawdę szuka sacrum, musi odejść z kościoła
          katolickiego. Przeważnie ten ktoś szuka właśnie formy, takiej, która mu
          bardziej odpowiada. Kiedy ktoś szuka naprawdę sacrum, nie zwraca uwagi na
          formę.
          • aktsieta Bajkoland!!! 16.01.06, 11:06
            a w krasnoludki terz wierzycie?
          • patchouli_ja Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 11:08
            wiec a.g.r.e.s.t.....jezeli dla kogos wazne jest sakrum, rozwoj duchowy,szuka wlasnie tam gdzie moze to znalesc,a skoro nie udalo mu sie tego odszukac w KK, nie widze nic dziwnego w tym ze odchodzi do innego koscola chrzescijanskiego!.
            • patchouli_ja Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 11:11
              lub jakiegos innego.............nikt nie ma wylacznosci, jest bowiem wiele wyznan, ktore tak naprawde maja wspolne tresci...........tak jak wiele jest drog wiadacych do tego samego celu!!!
              • a.g.r.e.s.t Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 11:15
                Ja też w to wierzę i w to, że tak właśnie ma być: dopiero dzięki niepewności i
                różnorodności, dzięki zmaganiu się z nimi, mozemy osiągnąć cel!
                Jednak twierdzenie, że w kosciele katolickim nie ma sacrum, wydaje mi się
                pochopne i krzywdzące.
                • patchouli_ja Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 11:19
                  a.g.r.e.s.t napisała:

                  > Ja też w to wierzę i w to, że tak właśnie ma być: dopiero dzięki niepewności i
                  > różnorodności, dzięki zmaganiu się z nimi, mozemy osiągnąć cel!
                  > Jednak twierdzenie, że w kosciele katolickim nie ma sacrum, wydaje mi się
                  > pochopne i krzywdzące.
                  dobrze zatem ze ty sie w tym znalazlas...........ja musialam poszukac!..kazdy bowiem ma inna droge (TAO):).pozdrawiam
      • Gość: ramadayes Re: o nawracaniu na katolicyzm IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 20:45
        cierpienie i zło zawsze będą wpisane w ten świat, czy tego chcesz, czy nie. na
        co by się zdało dobro gdyby nie istniało zło? skąd byś wiedział, że coś jest
        dobre, gdybyś nie mógł tego przyrównać ze złem? cierpienie, ból jest i zawsze
        będzie nieodłącznym elementem życia człowieka i nie usuniesz go buntując się
        przeciw Bogu.
    • kamajkore Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 11:40
      Nie trzewba mieć, jak to nazywasz, 'wiedzy teologicznej' żeby zauważyc
      wewnętrzną sprzeczność tej religii i zupełną niewiarygodność źródeł. Zresztą,
      jak większość katolików, ignorujesz istnienie innych wierzeń. A idąc tropem
      Twojego myślenia należałoby zdobyć 'wiedzę teologiczną' o wszystkich bóstwach
      świata, żeby wreszcie zrozumieć, że to wszystko gusła? Otóż nawet przeciętnie
      inteligentnej osobie nie trzeba aż tak wiele, a bardziej inteligentnej jeszcze
      mniej.
      • ten_jeden_raz Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 14:14
        KK często jest religijnością
        Bo nie możemy mylić religijności , czyli objawów takich jak chodzenie do
        kościoła , modlitwy w domu , noszenia medalika uczestniczenia w innych
        spotkaniach z WIARĄ .
        I teraz bardzo ładnie napisaliście , że w kościele brak sakrum , nie chodzi o
        to czy tego brak , chodzi o to , że to co widzimy oczami , każdy swoimi
        własnymi do jednych przemawia , a do innych nie . To kwestia naszej Wiary na
        każdym , najmniejszym poziomie postrzegania . Te wszystkie czynniki dookoła są
        tylko wyzwolicielami wiary . Czasami , wydaje mi się , że najgorzej jest z
        ludźmi którzy głęboko wierzyli , i z jakichś powodów stracili wiarę , Bo oni są
        zdruzgotani duchowo .
        Jednak pytanie brzmi czy ufamy bogu bezgranicznie , czy oczekujemy na dowód
        Czy nasza wiara wymaga dowodu , a jeśli wymaga to czy to jest Wiara .
        Trudne to .
        A Kościół taki jak widzimy , to praca bardzo wielu pokoleń ludzi , praca nad
        formą nie nad duchem . Przecież np chrzest , bardzo trudno było wprowadzić .
        Nawet kiedyś słyszałam , że potrafili porywać dzieci , które były nie
        ochrzczone , po to aby udowadniać moc Szatana i Boga . Te które były chrzczone
        nie ginęły . Tylko , że to nie ma wpływu na naszą wiarę , a przynajmniej nie
        powinno . Wydaje mi się , że nie powinnyśmy stawiać sprawy na ostrzu noża , bo
        nie my sądzimy . A jeśli już to nas osądzą tak samo .
        Musimy nauczyć się oddzielać to co jest religijnością , a to co jest prawdziwą
        wiarą .
        Nie poczytujcie tego za dewotyzm , ale myślę , że to nasza wiara powoduje
        zdarzenia takie a nie inne .
        Łatwiej nam wierzyć w nieszczęścia , nie wiem czemu , a trudniej w szczęśliwe
        zakończenia .
        To dlatego wolimy zmienić wiarę , bo stare schematy nas nie pobudzają , a gdy
        widzimy objawy religijności za którymi nie kryje się wiara Swoją także gubimy .
        Bo życie nie jest łatwe ,
        Bo nie ma jednoznacznych odpowiedzi , jak i jednej recepty .
        Mam takie słowa przed sobą na biurku , czytam je gdy trafia mnie szlag

        Czy tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga –
        a nie raczej na tym , by się nawrócił i żył ? Ezechiel 18,23 Biblia Tysiąclecia
    • Gość: b.katoliczka Re: o nawracaniu na katolicyzm IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 16.01.06, 15:13
      jeżeli ktoś myśli o tym że można nawrócic się na kat.to niech sobie kupi młotek i pierdzielnie się nim w głowę
      • kamajkore Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 15:18
        Mało wyrafinowane, ale prawdziwe... :)
      • supaari Re: o nawracaniu na katolicyzm 16.01.06, 20:07
        Gość portalu: b.katoliczka napisał(a):

        > jeżeli ktoś myśli o tym że można nawrócic się na kat.to niech sobie kupi
        młotek
        > i pierdzielnie się nim w głowę

        Czy to jest istotne, żeby był to nowy młotek (może jesteś apostołem nowej
        religii - "młotkizmu" - stąd ten magiczny wymóg? Ja myślę że (jw) i mam ze 2
        młotki. Kupować trzeci?
    • Gość: nikita7 Re: o nawracaniu na katolicyzm IP: *.insurance.waw.pl 16.01.06, 15:29
      A ja sie nawróciłam. Nie byłam ochrzczona przez rodziców. Rodzice uwazali że
      wiara to osobista sprawa, odszukam i wybiorę ją jak będe dojrzała. Mama była
      osoba wierzącą, tata nie. Nie zmuszali mnie do niczego, nie przeciągali na
      swoja stronę, nie rozmawiali sami z siebie ze mną na ten temat. Jeżeli
      poprosiłam o jakieś informacje nt wiary katolickiej dostałam biblie i inne
      ksiazki. Dostałam również ksiazkę o buddyzmie oraz nie pamietam dokładnie
      tytułuale coś w stylu - histaia Żydów polskich. Pamiętam, ze poszukiwałam wiary
      w sobie w okresie szkoły podstawowej, później w liceum temat przestał mnie
      interesować i powrócił na studiach. Jako osoba dorosła ochrzciłam się.
      Kiedy rozmawiałam nt wiary z osobami wierzącymi i mówiącymi o sobie katolik,
      zauważyłam że czesto ich wiedza nt wyznawanej wiary jest bardzo skąpa. Owszem z
      pamięci świetnie odklepują modlitwy jakich nauczyki się jako dzieci, ale na
      moje pytania co oznaczaja jakieś symbole,czy słowa wypadali słabiutko. Uważam,
      że Biblia nie jest znana części katolikom. Wiedzą że gdzies coś dzwoni ale nie
      wiedzą, w którym kościele.
      • aktsieta wyjątek potwierdza regułę 16.01.06, 18:13
        chociaż zbliżona jestes bardziej do protestantyzmu znająć biblię
        • Gość: nikita7 Re: wyjątek potwierdza regułę IP: *.insurance.waw.pl 17.01.06, 15:05
          Każdy chrześcijanin powinien ją znać. Inaczej nie będzie rozumiał jaką wiarę
          wyznaje i dlaczego ma postępować wg takich,a nie innych zasad.
      • Gość: gosc Re: o nawracaniu na katolicyzm IP: *.Red-80-35-37.staticIP.rima-tde.net 18.01.06, 18:36
        Pierwsza katoliczka, ktora z sensem mowi. Takich jak Ty powinno byc wiecej,
        swiadomych i z wyboru. Szanuje takich ludzi jak Ty, ale sama jestem ateistka.
        KK nie rozumie jednak, ze lepsza jakosc niz ilosc.
        • zloty_delfin Re: o nawracaniu na katolicyzm 18.01.06, 19:35
          Gość portalu: gosc napisał(a):


          > KK nie rozumie jednak, ze lepsza jakosc niz ilosc.

          Tak Ci się tylko wydaje.
      • lombat Re: o nawracaniu na katolicyzm 24.01.06, 00:00
        Ze zrodel pisanych w postaci Nowego i Starego Testamentu w Kosciele Katolickim
        nie dowiesz sie nic. Nie po to pozycje te byly na ideksie koscielnym przez tyle
        lat by jakis przydupas je mogl czytac. Stad wydaje ci sie ,ze wszyscy inni
        katolicy nie wiedza w co wierza. Wiedza jak najbardziej i wiedza, ze nie nalezy
        sluchac osob, co czytaja ksiegi swiete bez zezwolenia wladz koscielnych, a po
        tym sie madrza.
    • Gość: m Re: o nawracaniu na katolicyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 16:57
      Masz rację ten-jeden-raz.
      Ale oni nawet w to nie wierza,
      oni w nic nie wierza...
    • Gość: sklepowa Katolicyzmu juz nie ma. IP: *.cybernet.ch 16.01.06, 17:22
      Freud zabil katolicyzm.

      • supaari Re: Katolicyzmu juz nie ma. 16.01.06, 19:53
        Gość portalu: sklepowa napisał(a):

        > Freud zabil katolicyzm.
        >

        Freudowi się to przyśniło (ewentualnie Tobie).
        • marysia75 do sklepowej 16.01.06, 20:47
          Freud zazadal zaplaty za spowiedz i glupi ludzie placa ;)
          Psychoanaliza skonczyla sie w XX wieku i Panu Bogu chwala!
          *Po katolicku* to on swoich pacjentow nie zawsze traktowal, nawiasem mowiac;)
          • Gość: sklepowa Katolicyzmu juz nie ma. IP: *.cybernet.ch 16.01.06, 21:13
            "Bog jest miloscia" (Ratzinger).
            "Bog=Milosc".
            "Milosc leczy i uzdrawia".
            Psychoanaliza czystej wody.

            P. S.
            Kotku !

            Psychoanaliza nie moze sie skonczyc !

            Z definicji...


            • marysia75 Re: Katolicyzmu juz nie ma. 16.01.06, 21:24
              Gość portalu: sklepowa napisał(a):

              > "Bog jest miloscia" (Ratzinger).

              Ratzinger? A ja to juz *przed Ratzingerem* znalam. A Bog czym jest? Pioruny
              zsyla za kare? To Bog w innej wersji;)

              > "Bog=Milosc".
              > "Milosc leczy i uzdrawia".

              Milosc uzdrawia a wiara gory przenosi, slusznie! Nikogo nie kochasz? To sam
              smutek....i cynizm...:)

              > Psychoanaliza czystej wody.

              Analizowalas sie?


              > P. S.
              > Kotku !

              Zuzu dla wtajemniczonych;)


              > Psychoanaliza nie moze sie skonczyc !
              >
              > Z definicji...

              Moze, jak sie forsa *na* skonczy...;)


            • supaari Re: Katolicyzmu juz nie ma. 16.01.06, 21:46
              Gość portalu: sklepowa napisał(a):

              > "Milosc leczy i uzdrawia".

              A podobno "Medicus curat, natura sanat".
              • Gość: sklepowa Re: Katolicyzmu juz nie ma. IP: *.cybernet.ch 17.01.06, 18:21
                "Bog" jest "Miloscia".

                A "Milosc" jest w nas.
                • supaari Re: Katolicyzmu juz nie ma. 17.01.06, 18:27
                  Gość portalu: sklepowa napisał(a):

                  > "Bog" jest "Miloscia".
                  >
                  > A "Milosc" jest w nas.

                  To chyba dobrze o Was świadczy, Sklepowo. Albo przynajmniej Wy o sobie dobrze
                  świadczycie.
                  • Gość: sklepowa Re: Katolicyzmu juz nie ma. IP: *.cybernet.ch 19.01.06, 20:00
                    Milosc.

                    Droga prowadzi z wewnatrz na zewnatrz.
                    • supaari Re: Katolicyzmu juz nie ma. 19.01.06, 20:39
                      Gość portalu: sklepowa napisał(a):

                      > Milosc.
                      >
                      > Droga prowadzi z wewnatrz na zewnatrz.

                      To się nazywa "droga ewakuacyjna". Jakby było w przeciwnym kierunku, to
                      byłaby "ścieżka dostępu". Ale w sklepie drzwi są pewnie obrotowe, wioęc nie
                      odróżnisz...
                      • Gość: sklepowa Re: Katolicyzmu juz nie ma. IP: *.cybernet.ch 20.01.06, 18:43
                        droga ewakuacyjna Milosci...

                        evacuare = od vacuum - znaczy wyprozniac, uzewnetrzniac

                        Z wenatrz na zewnatrz.

                        P. S.
                        evacuare - po wlosku znaczy rowniez: "zrobic kupe".

                        • supaari Re: Katolicyzmu juz nie ma. 20.01.06, 19:25
                          Gość portalu: sklepowa napisał(a):

                          > droga ewakuacyjna Milosci...
                          >
                          > evacuare = od vacuum - znaczy wyprozniac, uzewnetrzniac
                          >
                          > Z wenatrz na zewnatrz.
                          >
                          > P. S.
                          > evacuare - po wlosku znaczy rowniez: "zrobic kupe".
                          >

                          To ja jeszcze poproszę po francusku, niemiecku i retoromańsku.
                          • Gość: sklepowa Re: Katolicyzmu juz nie ma. IP: *.cybernet.ch 23.01.06, 17:29
                            Alez prosze bardzo...

                            franc. évacuer, retorom. evacuar, niem. evakuieren

                            Milosc jest w nas.

                            Bog=Milosc.
                            • supaari Re: Katolicyzmu juz nie ma. 23.01.06, 22:49
                              Gość portalu: sklepowa napisał(a):

                              > Alez prosze bardzo...
                              >
                              > franc. évacuer, retorom. evacuar, niem. evakuieren
                              >
                              > Milosc jest w nas.
                              >
                              > Bog=Milosc.

                              Dzięki. Ale mi chodziło o to, co "jeszcze" znaczy odpowiednie słowo. Tak jak
                              włoskie avacuare.
    • Gość: ann Re: do ten-jeden-raz IP: *.chello.pl 17.01.06, 04:19
      trafnie to ujęłaś, takie są i moje spostrzeżenia
      inna sprawa, że ja żyjąc w tym kraju - ochrzczona, potem komunia i
      bierzmowanie, na religię biegająca do 18 roku życia itd itp - czlowieka
      prawdziwie żyjącego wiarą poznałam gdy miałam lat 33 notabene...
      to czlowiek świecki, a nawet dwa razy żonaty:))), ale tzw prawdy wiary są dlań
      realne jak chleb powszedni, on tym żyje, wciąż się sam ze sobą mocuje...
      to jeden z najserdeczniejszych, najmilszych ludzi, jakich znam
      a przy tym - tzw szary człowiek.
      życzę wszystkim zabłąkanym (a kto nie jest?), by spotkali kogoś takiego na
      swojej drodze (no bo każdy ma swoją drogę, jak ktoś tu ładnie zauważył...)- to
      naprwdę wielka ulga poznać kogoś PRAWDZIWEGO
      • Gość: ann Re: do kamajkore IP: *.chello.pl 17.01.06, 04:22
        a prospos wewnętrzenej sprzeczności chrzescijaństwa - to przerobiono juz na
        samym początku...
        CREDO QUIAM ABSURDUM - znasz ten tekst?

        pokora to wielka sprawa...
    • Gość: ???? czy nawracaniem jest takie zachowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 19:15
      niby niweinne:

      po śmierci Twardowskiego ukazuje się post na forum Trójmiasto (z wierszem
      tudzież różnymi uwagami), post nie ma nic wspólnego z miastem, a zasadą żelazną
      adminów forum jest kasowanie wszystkich postów, które według nich nie mają nic
      wspólnego z Trójmiastem (nawet jak często wyraźnie nawiąznują)

      post o Twardowskim nie znika....

      czy jest to przejaw 'nawracania' - bo wiadomo jedna kropla drąży skałę...
      • ten_jeden_raz Re: czy nawracaniem jest takie zachowanie 19.01.06, 23:18
        nie
        to nie nawracanie
        to tylko brak dobrej pracy , ze strony adminów .

        Mogą co najwyżej powiedzieć , że ta śmierć dotyczy wszystkich czyli i Trójmiasta
        • Gość: aaa czemu nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 23:48
          ja uważam, że można to podciągnąć pod nawracanie - bo nadaje elementowi
          katolickiemu (tu akurat wierszom katolickiego księdza) uprzywilejowany status

          może to być także zwykłe tchórzostwo, którego nie brak w Polsce, obawa narażenia
          się jeśli zareaguje się w jakikolwiek sposób, odbierany przez katolików jako
          agresja lub prześladowanie :))
          • ten_jeden_raz wydaje mi się 20.01.06, 09:31
            wydaje mi się , że treść ( tu akurat - kościelna )w dzisiejszych czasach nie
            powinna być podciagana pod namawianie ogoś do czegoś .
            To tak jakbyśmy podciągali informację do rangi reklamy
            Oczywiście można powiedzieć , że informacja o kimś czy o czymś jest reklamą
            tego czy tamtego , jednak tak samo jak w przypadku zwykłych reklam
            komercyjnych , można ich nie oglądać , nie czytać .
            Niestety nie da się ich uniknąć całkowicie , jak i dezinformacji .
            Swoją drogą , myślę że czytanie i poznawanie w ten sposób poglądów innych ludzi
            raczej nas rozwija i jest potrzebne .
            W sieci istnieje pewna moda , aby pewne tematy poruszać na forach , ale w
            każdym wieku są tego typu tendencje i nie zwalczymy tego , że jesteśmy stadni i
            lubimy tych z nas którzy poglądami są do nas zbliżeni . Wydaje mi się że przez
            takie tematy próbujemy poczuć się we wspólnocie z innymi ludźmi .
            Jeśli zaś poruszyłeś temat , że taki post może być poczytywany jako
            nawracanie ...
            mogę przestać się dziwić, że zagorzali katolicy tak silną wysypką reagują np na
            marsze równości . Oni tez boją się , że w ten sposób ktoś kogoś do czegoś
            namówi .
            Wydaje mi się że cała sprawa polega na tym że Bogu podoba się ta nasza wielość
            poglądów i spostrzeżeń . Myślę , że nigdy nie chciał abyśmy byli jednakowi ,
            dlatego dążenie do tego uważam za niezręczne i dziwne ( nie chcę aby ktoś mnie
            wkładał w jakieś ramy ) .
            Wolnośc słowa powinna być ,
            lepiej jakby żadne wątki nie były usuwane . Przecież administratorzy i tak
            wiedzą kto skąd pisze , więc tak zupełnie anonimowi nie jesteśmy .
            Lepiej dać się komuś wypowiedzieć , dyskutować z nim . Niż myśl zgniatać w
            samym zarodku , bo z tego to tylko rewolucje wychodzą .
      • Gość: agrest Ciszej nad tą trumną! IP: 217.149.242.* 20.01.06, 11:25
        Pytanie: gdyby po śmierci Miłosza lub Herberta pojawił się podobny wątek, czy
        myślicie, że zostałby wykasowany? Przecież to, że ksiądz Twardowski jest
        księdzem katolickim, ma tu akurat najmniejsze znaczenie!
        • Gość: . raczej NIC nie zrozumiałeś... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:08
          jeśli kasowane są wszystkie wątki inne niż białe, a wątek o poezji nie jest
          biały, to zachowanie wątku o Twardowskim/Herbercie/Miłoszu (który jest biały),
          jest wyjątkiem

          ale dlaczego wyjątek został poczyniony?

          podejrzewam, że właśnie dlatego że Twrdowski to katolicki ksiądz

          teraz decyzja o pozostawieniu tego wątku, mogła być spowodowana chęcią
          'nawracania' - lub jak wspomniałem zwykłym tchórzostwem (bo nie wolno podnieść
          ręki na świetość katolicką)

          to akurat że wiersze Twardowskiego są: ładne, natchnione, dają do myślenia...
          itd. nie ma tu znaczenia

          właśnie chodzi o to że katolicyzm prześladuje takich adminów (lub jest przez
          nich propagowany)

          i dla wyjaśnienia - ja akurat nie mam nic przeciw takim postom, ale chodzi o
          zasady, bez których jest jedynie chaos
          • Gość: agrest Re: raczej NIC nie zrozumiałeś... IP: 217.149.242.* 20.01.06, 20:30
            Nie wiem, czemu przypuszczasz, ze nic nie zrozumiałam.

            Z Twojej wypowiedzi wynika jedynie, że uważasz, iz gdyby chodziło o Herberta
            czy Miłosza, wątek by usunieto, natomiast gdy chodzi o poetę księdza, nie usuwa
            się go. Ja natomiast napisałam w swojej wypowiedzi, że to przekonanie uważam za
            niesłuszne.

            Chyba ze zawsze uważasz, że ktoś, kto ma inne zdanie niz Ty, nie zrozumiał
            tematu.
      • po_godzinach Re: czy nawracaniem jest takie zachowanie 20.01.06, 11:29
        G
        > czy jest to przejaw 'nawracania' - bo wiadomo jedna kropla drąży skałę...


        Tak, nawracania na myślenie.
    • seth.destructor Katolicy a nawracanie? Kpiny! 20.01.06, 15:36
      Przeciez z jedynej akcji apostolskiej sensu stricto znani sa jedynie
      Sw.Jehowy.
      • kynos2 Re: Katolicy a nawracanie? Kpiny! 20.01.06, 16:58
        Bóg umarł,miłość człowieka przyprawiła boga o śmierć.
        Apropos:
        Wszyscy księża pójdą do "piekła" za okłamywanie was,czyli plebsu
        tudzież ploretariatu

        Nuda vertinas:
        Vertinas liberabit vos


        "Ze zrozumieniem przychodzi wyzwolenie"


        • Gość: Echo Jestem przeciwna nawracaniu IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 20.01.06, 17:13
          Jesli ktos chce przyjac ofiare Odkupienia to w porzadku.

          Ale wielu co tutaj sie pieni dobrze ilustruje przestroge
          z Ewangelii o rzucaniu perel miedzy swinie.
          • Gość: Echo Re: Jestem przeciwna nawracaniu IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 20.01.06, 17:21
            Benedykt XVI uwaza ze katolicy powinni byc malym ekskluzywnym klubem
            jak w czasach przed-konstantynskich czy za czasow sw. Benedykta ktory
            zaczal transformacje barbarzynskiej Europy. Wszelkie masowki obnizaja poziom
            religii. Zdaje sie ze Opus Dei zaczyna byc modelem malej wspolnoty ktora rozumie
            i praktykuje idealy katolicyzmu. Co do nawracania: katolicy uwazaja ze byloby
            niesmaczne chodzenie od drzwi do drzwi jak to robia jehowici czy mormoni.
            Katolicy powinni nawracac przez przyklad. Niestety nominalni katolicy sa
            czesto odstreczajacym przykladem.
            • Gość: ' są odstręczającym przykładem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:20
              tak to fakt, co prawda czy są wtedy tak do końca katolikami???

              ale jak sami lubią mówić - nikt nie jest święty i grzechy będą ci wybaczone...
              bardzo to wygodne nie powiem!
              • Gość: Echo Najwazniejsza cecha katolicyzmu IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 21.01.06, 15:33
                to taka, ze jest dobrowolny. Rodzice zawsze beda mieli prawo
                przekazywac dzieciom poglady, religie, idealy wychowawcze, mimo ze "postympowi
                sekularysci" chca odsunac rodzicow od wychowania i wciskac dzieciom ateizm
                pod pozorem "rozdzialu kosciola od panstwa." Zatem najbardziej NIETOLERANCYJNA
                forma religii na Zachodzie jest lewicowy ateizm. Jedynie islam moze z nim
                konkurowac, mordujac odstepcow i "niewiernych". W czasach rewolucji francuskiej,
                sowieckich czy w Kambodzy lewactwo rowniez mordowalo za przekonania religijne.
                Na szczescie lewactwo dzisiaj nie ma takiej wladzy.
                • ten_jeden_raz co do usuwania wątków 21.01.06, 16:32
                  Niestety nie wiem co to wątek biały :-( ; Trudno mi ocenić sytuację , jednak
                  jeśli chodzi o to co kogoś może nawrócić lub nie ... Mały na to mamy wpływ .
                  Chyba stąd moze wynikać lęk przed wszystkim co inne niż my . Mówiac My mam
                  namyśli kogokolwiek bądź kto chce się zbierać i głosić wspólne hasła , jednak
                  zawsze pamiętajmy , że uciskając wzmacniasz tego kogo uciskasz . I w końcu
                  zawsze dochodzi do buntu .
                  Dlatego właśnie w takich miejscach jak tu winno zachowywać wolność słowa .
                  Przecież jeśli czyjeś słowa kogoś urażaja , można czyichś tekstów już nie
                  czytać , a jeśli się z nimi nie zgadzasz swobodnie polemizować .
                  Trudno mi bronić kościoła , gdy on wtyka się w sfery poza kościelne i po za
                  ducha naszego .
                  Jednak ataki innych ... tak ostre jak to często bywa , dają tylko pożywkę do
                  szczególnie ostrych dywagacji , co nic nie poprawia lecz zaognia .
                  To wydaje mi isę nie potrzebne .
                  Dlatego właśnie rozpoczełam ten wątek , bo wydaje mi sie że rozmowa o religii ,
                  o naszej wierze może być prowadzona w spokojny i nie obrażający nikogo sposób .

                  Swoją drogą gdy zmarł Jan Paweł II , czy brak reklam w telewizji przez tydzień
                  nie podziałał na Was uspokajająco ?
                • renebenay Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 21.01.06, 17:48
                  A szczegolnie w noc swietego Bartlomieja mordowano w majestacie przedstawiciela
                  Boga na ziemi--Echo podziwiam Twoje pioro ale niestety nie podzielam Twojej
                  filozofi bo jest za malo tolerancyjna.Co ma Kambodza do Francji albo Rosji?????
                  • supaari Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 23.01.06, 09:55
                    renebenay napisał:

                    > A szczegolnie w noc swietego Bartlomieja mordowano w majestacie
                    przedstawiciela Boga na ziemi


                    Karola IX? Katarzyny Medycejskiej?
                  • Gość: Echo Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 24.01.06, 05:25
                    > A szczegolnie w noc swietego Bartlomieja mordowano w majestacie przedstawiciela
                    >
                    > Boga na ziemi--Echo podziwiam Twoje pioro ale niestety nie podzielam Twojej
                    > filozofi bo jest za malo tolerancyjna.Co ma Kambodza do Francji albo Rosji?????

                    Noc Sw. Bartlomieja to pestka w porownaniu z wyczynami rewolucji francuskiej.
                    Francja ze swoimi rewolucyjnymi tradycjami ciagle jest natchnieniem dla lewactwa.
                    Pol pot studiowal w Sorbonie, bolszewicy powolywali sie na postympowe tradycje
                    rewolucji francuskiej. Wlasciwie gdyby rewolucja zakonczyla sie zrownaniem praw
                    to byloby OK. Niestety zakonczyla sie polowaniem na czarownice, zamykaniem
                    kosciolow, komitetami do ateizacji. Polowanie na czarownice trwa. Teraz sa nimi
                    kobiety w chustach islamskich.
                • nelsonek Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 21.01.06, 17:53
                  Dobrowolnie zostalem ochrzczony? Czy to byla moja wola?

                  Gość portalu: Echo napisał(a):
                  Najwazniejsza cecha katolicyzmu to taka, ze jest dobrowolny.
                  • ten_jeden_raz Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 23.01.06, 08:24
                    łatwiej być męczennikiem

                    niż zwykłym człowiekiem

                    najważniejsza cechą katolicyzmu , może cecha to złe słowo , prawdą katolicyzmu
                    jest wiara w moc Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa .

                    Oczywiście , że chrzest udzielany dziecku kilku miesięcznemu nie jest
                    dobrowolny , szczególnie jeśli hcodzi o dziecko , do pewnych zachować zmusza
                    nas nasze otoczenie , np rodzina koniecznie chce Ślubu Kościelnego . Wydaje mi
                    się to strasznym błędem kościoła , bo powoduje , że nasza wiara jest płytka , i
                    zniechęca swoją powierzchownością . A przecież jest w niej wiele głębi , która
                    umyka wśród pozorów , czyli objawów religijności , a nie dowodów wiary
                    • nelsonek Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 23.01.06, 23:07
                      Katolicyzm w obecnej formie nie jest dobrowolny. Nie bylo mojej woli uczestniczenia w obrzadku chrztu. I na tym polega obluda kk. A to czy cecha (prawda) katolicyzmu jest zycie po zyciu to inna sprawa. Fakt pozostaje faktem, ze niektore nauki kk sa narzucane, a to nie ma nic wspolnego z dobrowolnoscia.

                      ten_jeden_raz napisała:

                      > łatwiej być męczennikiem
                      >
                      > niż zwykłym człowiekiem
                      >
                      > najważniejsza cechą katolicyzmu , może cecha to złe słowo , prawdą katolicyzmu
                      > jest wiara w moc Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa .
                      >
                      > Oczywiście , że chrzest udzielany dziecku kilku miesięcznemu nie jest
                      > dobrowolny , szczególnie jeśli hcodzi o dziecko , do pewnych zachować zmusza
                      > nas nasze otoczenie , np rodzina koniecznie chce Ślubu Kościelnego . Wydaje mi
                      > się to strasznym błędem kościoła , bo powoduje , że nasza wiara jest płytka , i
                      >
                      > zniechęca swoją powierzchownością . A przecież jest w niej wiele głębi , która
                      > umyka wśród pozorów , czyli objawów religijności , a nie dowodów wiary
                      • marysia75 Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 23.01.06, 23:13
                        nelsonek napisał:

                        > Katolicyzm w obecnej formie nie jest dobrowolny. Nie bylo mojej woli
                        uczestnicz
                        > enia w obrzadku chrztu. I na tym polega obluda kk. A to czy cecha (prawda)
                        kato
                        > licyzmu jest zycie po zyciu to inna sprawa. Fakt pozostaje faktem, ze
                        niektore
                        > nauki kk sa narzucane, a to nie ma nic wspolnego z dobrowolnoscia.

                        Widzisz, nelsonku, czasem moze byc jeszcze gorzej; Jak widac, u ciebie chrzest
                        nie zostawil tak zwanych *trwalych sladow*. Na tym konczy sie moja praca
                        pedagogiczna w stosunku do ciebie;)
                        • nelsonek Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 23.01.06, 23:45
                          Oczywiscie, ze nie zostawil, ale fakt pozostaje faktem, ze katolicyzm nie jest dobrowolny (przynajmniej w sensie chrztu - jesli wiesz co mam na mysli).

                          I chcesz mie czegos nauczyc? Czuje sie zaszczycony. Szczerze. Wiec moze jednak pomeczysz sie troche?
                          • marysia75 Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 24.01.06, 00:03
                            nelsonek napisał:

                            > Oczywiscie, ze nie zostawil, ale fakt pozostaje faktem, ze katolicyzm nie
                            jest
                            > dobrowolny (przynajmniej w sensie chrztu - jesli wiesz co mam na mysli).

                            Domyslam sie o co moze ci chodzic, nie rozumiem natomiast pretensji, chyba, ze
                            jestes *mlody - gniewny*...?;)

                            • nelsonek Re: Najwazniejsza cecha katolicyzmu 24.01.06, 00:09
                              Pretensje? W jakim sensie i do kogo mialbym miec pretensje Twoim zdaniem?
                              Gniewny to moze i jestem, ale na pewno nie mlody.
            • crax Re: Jestem przeciwna nawracaniu 23.01.06, 09:03
              Gość portalu: Echo napisał(a):
              "Niestety nominalni katolicy sa czesto odstreczajacym przykladem."

              Tak jest, Echo !!!! Święte słowa, buhahahaha!!!! :))))
              • Gość: Echo Re: Jestem przeciwna nawracaniu IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 24.01.06, 03:17
                > Gość portalu: Echo napisał(a):
                > "Niestety nominalni katolicy sa czesto odstreczajacym przykladem."
                >
                > Tak jest, Echo !!!! Święte słowa, buhahahaha!!!! :))))

                Tak jak np. ochrzczony nelsonek czy ogolone jajka. A moze rodzice tez cie
                skrzywdzili i pokropili glowe woda?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka