ijaw
14.04.06, 21:57
Ostatnio Amerykanie ekscytowali się nowym reality show. Uczestniczyły w nim
dwie rodziny, ciemnoskórzy państwo Sparks i biali p. Wurgel. Na okres 6
tygodni rodziny zamieniały się swymi rolami, domami, życiem i kolorem skóry.
Mieli zasmakować codzienności w innym odcieniu karnacji i zmierzyć się ze
stereotypami dotyczącymi podziałów rasowych. Codziennie byli poddawani
kilkugodzinnej charakteryzacji. Krytycy uważali, ze to "ciekawy eksperyment,
ważny dla opisania "postrasistowskiego rasizmu", jak go się tu naukowo nazywa.
Dwukolorowa przepaść -przyznają - rzeczywiście istnieje, to widać, ale też
wiele zależy od indywidualnych przekonań i uprzedzeń. Carmen Wurgel, w
mlodości aktywistka praw człowieka, jest nadgorliwa w swej czarnej roli, a
Bruno, jej mąż, patrzy na wszystko dużo chłodniejszym okiem i ze słowem nigger
spotyka się jedynie w murzyńskim kabarecie. Sparksowie są trochę zbyt pasywni
- za mało rozpychają się łokciami. Okazuje się, że choć z przemalowaną twarzą,
jedni i drudzy w nowych rolach społecznych pozostają sobą - konkludują recenzenci"
źródło: Polityka nr 15
========
Mhm, czyżby przemalowując ciała chciano uzyskać inną osobowość? Durnowate
reality show.