Dodaj do ulubionych

Pytanko do homoseksualów

08.06.06, 10:50
Chciałem skomentowac kilka postów na tym forum ale zanim to zrobię chciałem
upewnić sie co jednej kwestii. Gdyby istniał bezpieczny lek pomagajacy Wam
stać sie na trwale heteroseksualistami bylibyście zainteresowani jego
zażyciem? O, tylko tyle. Na razie.
Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 10:53
      W moim przypadku jest za późno - kocham mężczyzne, jestem z nim 6 lat.
      Ale wcześniej, zanim go poznałem to tak - byłbym zainteresowany. Miałbym lżejsze
      życie i zaspokojony instynkt ojcowski.
      • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 11:34
        Kwestii dyskryminacji nie poruszam bo z przykroscia przyznaje, ze jest
        oczywista ale mam kolejne pytanie: satysfakcjonowała by Cię możliwość
        zalegalizowania Waszego zwiazku bez konieczności nazywania go małżeństwem? I
        jeszcze jedno: czy opierajac sie na stanie wiedzy nie wykluczajacej wpływu
        samego wychowania dziecka na jego przyszłą orientację seksulana ( w domyśle
        szanse do rozrodu czyli rozszerzania populacji ) popierasz dażenia organizacji
        gejów i lesbijek do nabycia praw do adopcji?
        • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 11:41
          Kiedy mieszkaliśmy w Niemczech mieliśmy zarejestrowany związek, nazywał się
          Lebenspartnerschaft (partnerstwo życiowe). Jak widzisz, nie nazywał się
          "małżeństwem" i nie przeszkadzało to nam.
          Nie mam zdania na temat adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Ja sam chciałbym
          mieć dziecko, ale nie mając pewności o nieszkodliwości takiego rozwiązania, nie
          decyduję się na to.
          Nie wszystkie organizacje gejów i lezbijek się tego domagają. Mało tego, ja nie
          znam żadnej pary gejowskiej, która chciałaby dziecko adoptować.
          • billy.the.kid Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 11:51
            problem adopcji nie jest problemem gejów a KArTOfLI.
            to ta firma bez przerwy trąbi o tym.
            zreszta jaki problem. lesbijka zrobi sobie z gejem trójkę dzieciaków. ona
            wezmie dwójkę[wraz ze swoja partnerka]będa miały czwórkę.
            on jedno. warz ze swoim partnerem będą mieli dwójkę.NAJBARDZIEJ PRAWIDŁOWI
            RODZICE.
            i niech im KArTOfLE cos zrobią???
            • Gość: omnipotentny Re: Pytanko do homoseksualów IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 08.06.06, 12:23
              > zreszta jaki problem. lesbijka zrobi sobie z gejem trójkę dzieciaków. ona
              > wezmie dwójkę[wraz ze swoja partnerka]będa miały czwórkę.
              > on jedno. warz ze swoim partnerem będą mieli dwójkę.NAJBARDZIEJ PRAWIDŁOWI
              > RODZICE.


              pustka intelektualna. ośmieszanie się. ośmieszanie gatunku ludzkiego. nie
              popełniaj już więcej takich postów.
            • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 12:27
              "łał" było komentarzem do postu Nancyboya bo tego co napisał Billy.the.kid coś
              nie chwytam. Ani arytmetyki ani sensu:/
            • Gość: maniek.27 Re: Pytanko do homoseksualów IP: *.lublin.mm.pl 08.06.06, 18:35
              Bardzo prawidłowi rodzice kupczący własnymi dziećmi: ty weźmiesz to a ja
              tamto. Zresztą kolego nie tylko katolicy są negatywnie nastawieni do
              homoseksualistów. No ale ty tego nie zrozumiesz w końcu za własne zatwardzenie
              posądzasz katolików
          • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 12:17
            Łał, jestem pod wrażeniem!
            Q...rcze, jakby ludzie rozmawiali zamiast się na siebie wydzierać ten swiat by
            inaczej wygladał... .
            • p.o.box.77 Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 12:20
              o i ja jestem rad, bo moje obserwacje potwierdził nancyboy. ja też nie znam
              geja który by chciał mieć/adoptować dzieci, a to są już nie młodzi ludzie...
              • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 12:41
                No właśnie! Dlatego rozpoczałem ten wątek żeby potwierdzić swoja teorię, że nic
                tak nie szkodzi samemu środowisku homików jak ich własni działacze. To jakaś V
                Kolumna czy co? Kto ich podkręca - KK, MW , ABW? Przecież im więcej krzyku tym
                silniejsza konsolidacja moherów, ultrakonserwatywnego betonu i wszelkiej maści
                oszołomstwa.
                • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 12:43
                  Ale o co oni niby krzyczą?
                  • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 12:56
                    Przyznam, ze nie orientuje się dokładnie w temacie bo az tak mnie nie
                    fascynuje. Koncentruję sie jedynie na sprawach związanych ze zrównaniem statusu
                    małżeństw par homo i hetero ( z wszelkimi tego skutkami ) i problemu adopcji
                    dzieci. Pierwsza kwestia tylko mnie irytuje natomiast drugą uwazam za coś
                    zupełnie nieakceptowalnego i przez to stawia mnie po stronie przeciwników
                    całego tego tęczowego ruchu. Oczywiście dopóki nie udowodni się, że środowisko
                    nie wpływa na wpływu na osobowość a wszystkim rządza jedynie geny.
                    • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 13:10
                      > Koncentruję sie jedynie na sprawach związanych ze zrównaniem statusu
                      > małżeństw par homo i hetero ( z wszelkimi tego skutkami ) i problemu adopcji
                      > dzieci.

                      na stronie Kampanii Przeciw Homofobii nic o tym nie ma:
                      - lobbing na polityków, aby przyjęli ustawę o zarejestrowanych związkach
                      partnerskich
                      - lobbing na szczeblu międzynarodowym
                      - warsztaty dla nauczycieli i pedagogów szkolnych w ramach akcji edukacyjnej
                      Pracownia Tolerancji
                      - porady prawne i psychologiczne
                      - edukacja prawna w ramach projektu Moje Prawa

                      Na stronie Lambdy też nic nie znalazłem.
                      • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 13:34
                        Ok, zrozumialem. Powiem Ci, ze w wiekszości przypadków staram sie nie bazować
                        na medialnych ogólnikach i docierać do tekstów źródłowych ale w tym przypadku
                        sprawa wydawałami sie tak oczywista, że nie wysliłem sie na weryfikację
                        informacji. Ok, poczytam Wasze WEBki i wtedy wróce do dyskusji:)
          • krotkofalowka Re: Pytanko do homoseksualów 09.06.06, 14:38
            wiecie..ja toleruję gejów i lesbijki, nic do was niemam bo wiadomo nie wasza
            wina że czujecie pociąg do płci tej samej. Ale co do adopcji to wątpie że takie
            zaadoptowane dziecko byłoby szczęśliwe z powodu że ma rodziców tak jakby
            niezupełnie takich samych jak jego rówieśnicy. A dokładniej rodziców..nie mamę
            i tatę tylko tatę i tatę lub mamę i mamę. Nie sądze, że rówieśnicy tolerowaliby
            coś takiego a dziecko tym bardziej byłoby załamane. Oczywiście nie zawsze może
            tak być..ale...
      • meltbigson Re: Pytanko do homoseksualów 14.06.06, 03:15
        Obetrzyj kal z genitaliow
    • u.n.owen Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 14:16
      Ja bym był zainteresowany, aczkolwiek bałbym się jak cholera.
      • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 14:45
        Działania samego leku ( w założeniu wykluczyłem wszelki zagrozenia
        farmakologiczne ) czy tego co stałoby sie z Twoim życiem?
        • u.n.owen Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 15:10
          Tego, co stałoby się z moim życiem.

          Rozumiem, że ten lek traktujemy tu dość umownie i w gruncie rzeczy
          przeprowadzamy eksperyment myślowy pt. jak z homo stałem się heteroseksualistą,
          trochę w konwencji science-fiction. No więc wyobrażam sobie, że połykam
          wieczorem taką pigułkę i następnego dnia budzę się heteroseksualistą. To, czego
          się boję, to doświadczenie znalezienia się w obcej, niemojej skórze.
          Homoseksualizm to nie jest pryszcz na pupie - posmarujesz maścią i następnego
          dnia zniknie. Czy tego chcemy, czy nie, to część osobowości rzutująca na
          postrzeganie świata społecznego, relacje z ludźmi itd. itp. Nie będąc
          homoseksualistą, byłbym innym człowiekiem.

          Można by zadać podobne pytanie: wyobraź sobie, że dana ci jest możliwość
          wejścia w życie/zamiany/stania się kimś, kto ci imponuje, komu zazdrościsz
          lepszego pod jakimkolwiek względem życia (każdy tu sobie może wybrać, czy to
          królową brytyjską, Robbiego Williamsa, czy po prostu kolegę z podwórka, który
          ma bogatych rodziców). Wydaje mi się zresztą, że ten motyw znany jest dobrze
          literaturze dziecięcej czy młodzieżowej.

          No więc jak? Kto by się zamienił?

          Wracając do homoseksualizmu: gdyby dane mi było powtórnie się urodzić z
          możliwością wyboru - nie wahałbym się; na tabletkę bym się jednak nie
          zdecydował.
          • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 09.06.06, 10:21
            No widzisz, mnie właśnie chodzi nie o traktowanie takiej "pigułki" jako
            artefaktu rodem z sf a środka farmakologicznego, który byłby opracowany w
            odzewie na oczekiwania homików, którzy nie traktowaliby swoich skłonnosci w
            kategoriach normy ale choroby. Wiem, ze nazywanie homoseksualizmu "chorobą"
            wieje kaczyzmem ale nie chce sie bawic sie tu w żadną poprawnośc polityczną bo
            ten wątek założyłem po to by albo utwierdzic sie we własnych przekonaniach albo
            je zweryfikować. Moim zdaniem to zasadnicz kwestia czy nalezy traktowac Waszej
            orientacji jako ułomnosci, której nie jesteście winni ale musicie z tym żyć i
            nalezy Wam pomóc bo takie a nie inne są możliwości medycyny czy chcecie
            uchodzić za zupełnie normalnych ale wtedy powinniście zrozumiec nakierowana
            przeciwko Wam agresje heteryków poniewaz oni ( my ) atawistycznie postrzegaja
            zwiazki osobników tej samej płci jako te nie służące ekspancsji gatunku
            sapiensów i robią wszystko by eliminować czynnik zagrazajacy przekazywaniu
            genów.
            • u.n.owen Re: Pytanko do homoseksualów 09.06.06, 21:31
              Ponieważ chwilowo taki środek farmakologiczny nie istnieje i puszczamy sobie
              tylko wodze fantazji, zakładając np. brak skutków ubocznych, pozwoliłem sobie
              na porównanie do science-fiction. Myślałem, że chodzi Ci po prostu o to, jak
              osoby homoseksualne podchodzą do hipotetycznej możliwości zmiany swojej
              kondycji.

              Jeśli chodzi o opracowanie takiego środka - wszystko jedno, czy
              farmakologicznego, czy jakiejś terapii: niezależnie od tego, co obecnie w
              świecie nauki sądzi się o trwałości, bądź podatności na zmianę homoseksualizmu,
              ja osobiście nie jestem w stanie wyobrazić sobie istnienia i działania tego
              rodzaju środka. Po prostu nie umiem wyobrazić sobie siebie heteroseksualnego.
              Nie mieści mi się w głowię, że byłbym wciąż tym samym u.n.owenem, że byłbym
              wciąż sobą. To trochę tak, jak z czwartym wymiarem. Może jestem ograniczony.

              Poza tym nie zamierzam angażować się w dyskusje na temat tego, co ma
              być "normą", a co "chorobą". Od osób, z którymi dyskutuję, oczekiwałbym
              świadomości faktu, że pojęcia te są całkowicie umowne, a dyskusje tego typu -
              zupełnie jałowe. I nie ma to żadnego związku z tym, czy można z homoseksualisty
              stać się heteroseksualistą (i na odwrót), czy nie.

              A skoro już wpadłem w taki mentorski ton, to jeszcze tylko dodam, że nie podoba
              mi się ustawianie dyskusji o homoseksualizmie w kategoriach "my vs. wy". Ta
              liczba mnoga sprzyja fałszywym uogólnieniom. Tak samo konfrontowanie "nas"
              z "wami". Problem homoseksualizmu to naprawdę nie jest problem jakiejś
              agresywnej grupy społecznej, która usiłuje coś odebrać, czy w jakiś inny sposób
              zagrozić reszcie społeczeństwa. Tak mi się przynajmniej wydaje.

              W każdym razie, drogi pimie68, jak piszesz do mnie, pisz do mnie, a nie
              do "nas". I od siebie. Czyli że jeśli ja chciałbym uchodzić za normalnego
              (odrzucając, jak rozumiem, proponowaną mi przez Ciebie "pigułkę"), to muszę
              zaakceptować Twoją agresję, bo jest ona biologicznie uwarunkowana i wynika z
              tego, że boisz się, że przeze mnie nie przekażesz swoich genów. Okay,
              akceptuję. Choć nie rozumiem.
              • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 12.06.06, 09:48
                Drogi, U.N.Owenie ( qrcze brzmi jak Drogi Watsonie;D ) muszę stosować zaimki
                osobowe my, nas, wy, was itd. bo pewnych mechanizmów nie da sie wyjasnic
                analizując zachowani ejednostek. Ja osobiście nie czuje zagrozenia z Twojej
                strony na drodze moich genów;) ale w skali populacji te problemy nie sa już tak
                oczywiste. Grupy społeczne nie musza okazywać agresji by epatowac swoją
                ideologią, dązenie do zawłaszczenia nie musi przebiegać gwałtownie, efekty nie
                musza być widoczne w ciagu miesiecy czy lat. No, wiesz, nasze heteromózgi boją
                sie atawistycznie o to co bedzie za milenia stad to całe zamieszanie;)
                Najistotniejsze jednak z tego co napisałeś jest okreslenie jałowym dyskusji o
                tym co jest normą a co reguła w zakresie nie orientacji seksualnej. Bawisz sie
                w demagogię czy rzeczywiscie uwazasz, ze nie można ocenic co jest fizjologią a
                co patologią? Pytanie o "pigułke" miało właśnie zainicjować tego typu
                wypowiedzi, chciałem sie przekonac na ile Wam homikom ciąży ta a nie inna
                osobowość a na ile unajecie ja za coś zupełnie naturalnego. Ale spoko, niczego
                nie przesadzam tylko ciekaw jestem argumentów dowodzacych "normalności"
                homoseksualizmu.
                • u.n.owen Re: Pytanko do homoseksualów 14.06.06, 13:10
                  Drogi Pimie68, przede wszystkim przepraszam za zwłokę, ale zdrowie mi
                  zaszwankowało. Starość, nie radość. A ponieważ wciąż czuję się osłabiony,
                  ustąpię Ci pola: niech będzie, że jestem nienormalny (zresztą na pewno jestem,
                  nie tylko z powodu homoseksualizmu ;) Poza tym argumentów za normalnością
                  homoseksualizmu nie byłbym w stanie przytoczyć, a to ze względu na to, co sądzę
                  o samym pojęciu "normalności", o czym wspomniałem gdzieś wyżej, a co byłeś
                  uprzejmy nazwać demagogią.

                  Więc zgoda: homoseksualizm jest nienormalny. Ale wierz mi - rozmowę o tym, czy
                  homoseksualizm mi ciąży, czy też dobrze się z nim czuję, można by spokojnie
                  prowadzić bez wdawania się w dyskusję o jego "normalności". Tak - ciąży mi,
                  przykro mi, że mnie to spotkało, ale staram się z tym pogodzić, ułożyć sobie
                  jakoś życie. Zmagają się z tym moi rodzice, muszą zaakceptować przyjaciele. Na
                  szczęście nikt nie traktuje mnie jako przedstawiciela obcej, innej,
                  zagrażającej grupy społecznej. Jeszcze raz proszę więc, żebyś pisał w swoim
                  imieniu, a nie w imieniu wszystkich właścicieli heteromózgów.

                  Może, w imię wzajemnego zrozumienia, spróbowałbyś krótko scharakteryzować
                  zagrożenia, jakie widzisz dla "swojej" (bo - jak rozumiem - nie mojej)
                  populacji? Czy chodzi Ci może o zagrożenie epidemiologiczne, niebezpieczeństwo
                  rozpowszechniania się homoseksualizmu (pytałem Cię już gdzieś o to)?
      • meltbigson Re: Pytanko do homoseksualów 14.06.06, 03:17
        W miedzyczasie, obetrzyj kal z genitaliow
    • Gość: gej-katolik Jak widze frustrację heterykow to zdecydowanie NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 14:50
      • Gość: gej-katolik Re: Jak widze frustrację heterykow to zdecydowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 14:51
        tyle jadu co wycieka z niektorych heterykow ssklania mnie do decyzji zeby
        pozostac gejem; czasem mam wrazenie ze heteryc niektorzy są tak zaciekle
        homofobicznie bo im czegoś brakuje i sami nie są spełnieni w swoim życiu
        • pim68 Re: Jak widze frustrację heterykow to zdecydowani 08.06.06, 15:13
          To nie kwestia układu homo-hetero to dotyczy wszelkich większosci społecznych,
          których członkowie będac niespełnionymi dowartościowują sie okazywaniem agresji
          wszelkim INNYM. Grupa daje im tożsamość, cel i środki. ppo prostu sztukuje
          dziurawe życie. Ale nie o to hcodziło mi w tym atku. Ja chciałem skupic sie na
          granicy miedzy wzajemną tolerancją członków społeczeństwa a zachowaniem
          optymalnych warunków rozwoju populacji.
          • u.n.owen Re: Jak widze frustrację heterykow to zdecydowani 08.06.06, 16:35
            pim68 napisał:

            > Ja chciałem skupic sie na
            > granicy miedzy wzajemną tolerancją członków społeczeństwa a zachowaniem
            > optymalnych warunków rozwoju populacji.


            Możesz to jakoś rozwinąć?
            • pim68 Re: Jak widze frustrację heterykow to zdecydowani 09.06.06, 09:31
              Chodziło mi o to, ze tolerancja to fajna rzecz ale bardzo szybko moze być
              uznana za słabość. Ludzie mają niestety tendencję do eskalacji żądań gdy nie
              napotykają oporu. Nie poprzestaja na korzystania z wolnosci na zajmowanym
              terytorium ale wykazuja natychmiastowy ekspansjonizm. Wydaj mi się, że ten
              proces odnosi się to głównie do rozprzestrzeniania idei politycznych i
              religijnych a nie orientacji seksualnej ale nie wiem w jakim stopniu szerzenie
              pewnego modelu zachowań ( nie tylko przez jednostki uwarunmkowane genetycznie
              ale te próbujące wpisac sie w pewien lansowany trend ) moze trwale degenerować
              populację. Ponieważ jestem całkowitym "lajkonikiem" w zakresie biologii,
              socjologii, psychologii i wszelkich innych "-logii" moze wypowie sie ktoś kto
              mniej amatorsko przeanalizuje to co napisałem i podpowie jak widzą ten problem
              eksperci.
              • u.n.owen Re: Jak widze frustrację heterykow to zdecydowani 09.06.06, 21:41
                Czy jesteś zwolennikiem tezy o możliwości lansowania homoseksualizmu? Co byś w
                takim razie powiedział na większe natężenie lansu hetero? Więcej damskiej
                golizny na ulicach i problem homoseksualizmu sam zniknie!
                • u.n.owen Re: Jak widze frustrację heterykow to zdecydowani 10.06.06, 16:50
                  Aj, seksizm się wkradł do mojego poprzedniego postu. Przecież damska golizna
                  wypromuje kobiecy homoseksualizm. Co tu robić?
      • meltbigson Re: Jak widze frustrację heterykow to zdecydowani 14.06.06, 03:18
        W miedzyczasie, obetrzyj kal z genitaliow
    • kameleon_super W zasadzie nie 08.06.06, 15:52
      Gdyby tylko chodziło o stronę popędową, o kopulowanie, to mógłbym takie
      lekarstwo zażyć. Ale homoseksualizm to nie tylko kopulowanie, to również
      zdolność kochania mężczyzn, wielka radość z przeżywania bliskości z drugim
      mężczyzną, przytulania się itp. Gdybym takie lekarstwo zażył, to stałbym się
      heteroseksualny, a więc niczym inni heteroseksualiści, zacząłbym się brzydzić
      kontaktem fizycznym z innymi mężczyznami (świadectwem tego obrzydzenia u
      heteroseksualnych mężczyzn jest utożsamianie wszelkiej czułości z drugim
      mężczyzną z jakże obrzydliwym dla nich homoseksualizmem). I ja mam się taki
      stać?! Nigdy!
      Jestem biseksualny, a więc mój homoseksualizm nie pozbawia mnie zdolności
      czerpania radości z bycia z kobietami, a tylko mnie ubogaca.
      • Gość: heh pieknie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 17:09
      • Gość: omnipotentny Re: W zasadzie nie IP: *.cn.com.pl / *.cn.com.pl 08.06.06, 22:21
        > stałbym się
        > heteroseksualny, a więc niczym inni heteroseksualiści, zacząłbym się brzydzić
        > kontaktem fizycznym z innymi mężczyznami


        jakoś podajemy sobie ręce i nikt ich od razu nie myje
        • kameleon_super Re: W zasadzie nie 08.06.06, 22:41
          Gość portalu: omnipotentny napisał(a):

          > jakoś podajemy sobie ręce i nikt ich od razu nie myje

          Jest parę czynników, które redukują ów wstręt. Pierwszy to silne pozytywne
          emocje, np. radość po strzeleniu bramki. Drugi to rytuały kulturowe, takie jak
          podawanie ręki na powitanie. To nie jest obrzydliwe dla heteroseksualistów, bo
          to jest rytuał, sztywnie ustalone zachowanie - co chyba daje poczucie dystansu.
      • meltbigson Re: W zasadzie nie 14.06.06, 03:19
        W miedzyczasie, obetrzyj kal z genitaliow
    • Gość: me Re: Pytanko do homoseksualów IP: *.acn.waw.pl 08.06.06, 18:21
      Nie wierze, normalny, nie zapluty nienawiscia, nie przekrzykiwany epitetami
      watek na temat homoseksualizmu! Brawo, gratuluje autorowi watku ciekawych pytan
      i dyskusji na poziomie.
      Ja tylko tak chcialem pochwalic, bo jak osobnik hetero nie bardzo moge cos
      wniesc do tematu :) Zycze wiecej takich watkow na tym portalu, bo bywa roznie :/
      • homo-seksualista Re: Pytanko do homoseksualów 08.06.06, 21:41
        A ja bym się nie zmienił, jest mi dobrze, jestem zadowolony ze swojego życia i
        szczęśliwy. No i nie mam potrzeby posiadania dzieci. Pozdro:-)
        • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 09.06.06, 09:52
          A nawiazując do tego co przed chwila napisałem u.n.owenowi ( a co utknęło
          posród postów i pewnie nie spotka się z żadnym odzewem )powiedz mi:
          satysfakcjonowała by Cie tolerancja heteryków w odniesieniu do homo polegajaca
          na samym braku agresji, osmieszania i szerokopojętej segregacji czy byłbyś
          zainteresowany mnożeniem mechanizmów rozszerzajacych grono propagujących
          związki emocjonalno-seksualne z osobnikami tej samej płci?
          • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 09.06.06, 10:23
            > mnożeniem mechanizmów rozszerzajacych grono propagujących
            Kurde, zawiesiłem się już na trzecim słowie...
            • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 09.06.06, 11:08
              Fakt, trochę pojechałem ale z drugiej strony jak napisac, ze nie chodzi mi
              tylko o konkretną paradę, możliwość publicznego robie tego lub tamtego jednym
              słowem jakieś pojedyncze wydarzenie tylko kompleksowe ( choc wprowadzane
              stopniowo ) działania mające na celu metodyczne szerzenie zjawiska a nie
              ograniczanie go do spontanicznej, w domysle nieszkodliwej, egzystencji takiej
              jaka miała miejsce przez wieki?
          • homo-seksualista Re: Pytanko do homoseksualów 09.06.06, 21:50
            Tak satysfakcjonowała by mnie taka tolerancja, a zainteresowany byłbym
            mnożeniem mechanizmów UCZĄCYCH społeczeństwo że homoseksualizm jest poprostu
            normalny, nie ma mowy o propagowaniu czegokolwiek, nie o to chodzi. Zdaję sobie
            sprawę że dla mnie jest to proste, ale nie dla wszystkich musi takie być, ja
            nawet to rozumiem.
            • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 12.06.06, 10:22
              Kiedy właśnie o to chodzi,ze hetero prawdopodobnie nigdy nie uznają
              homoseksualizmu za cos NORMALNEGO i to jest zażewiem konfliktu. Gdyby
              srodowisko homo oczekiwało tolerancji czy wrecz aktywnej pomocy z pozycji grupy
              osób chorych czy w jakiś tam sposób upośledzonych miejsce agresji heteryków
              zajełoby z ich strony współczucie i zrozumienie. Wszyscy w końcu zmagają sie z
              jakimiś własnymi ułomnościami wiec niedoskonałośc innych nie wywołuje z reguły
              aktów przemocy. Dopiero próba nachalnej indokrynacji i prob przekonywania o
              tym ,ze coś nie jest patologią tylko normą rodzi eskalację konfliktu.
              Podświdomość, przekora, wrodzona potrzeba podziału na przyjaciół i wrogów? Nie
              wiem...
              • mg2005 Wojna cywilizacyjna 12.06.06, 12:16
                pim68 napisał:

                > >
                > Dopiero próba nachalnej indokrynacji i prob przekonywania o
                > tym ,ze coś nie jest patologią tylko normą rodzi eskalację konfliktu.
                > Podświdomość, przekora, wrodzona potrzeba podziału na przyjaciół i wrogów?
                Nie
                > wiem...

                Myślę,że jest to przede wszystkim reakcja na atak na naszą cywilizację.
                Tak naprawdę jest to konflikt cywilizacyjny.
                • nancyboy Re: Wojna cywilizacyjna 12.06.06, 12:24
                  To nie jest "Wasza" cywilizacja. Homoseksualiści też ją współtworzą, nie są
                  najeźdzcami z zewnątrz.
                  • mg2005 Re: Wojna cywilizacyjna 13.06.06, 09:45
                    W zakresie swoich postulatów (uczynienie z dewiacji normy)
                    są barbarzyńcami z zewnątrz.
                    Polska należy do cywilizacji łacińskiej, opartej na etyce katolickiej.
                    • nancyboy Re: Wojna cywilizacyjna 13.06.06, 10:18
                      > W zakresie swoich postulatów (uczynienie z dewiacji normy) są barbarzyńcami z
                      > zewnątrz.
                      > Polska należy do cywilizacji łacińskiej, opartej na etyce katolickiej.

                      Etyka katolicka też była kiedyś uznawana za dewiację (rzucano ich na pozarcie
                      lwom) i została narzucona Polakom siłą (wybijanie zębów za jedzenie mięsa w
                      piątki itp), więc argument cywilizacyjny jest pozbawiony sensu.
                      • mg2005 Re: Wojna cywilizacyjna 13.06.06, 11:56
                        Mówisz o historii sprzed 1000 - 2000 lat.
                        My tu rozmawiamy o dniu dzisiejszym.
                        • nancyboy Re: Wojna cywilizacyjna 13.06.06, 12:00
                          No to inne przykłady:
                          - równouprawnienie rasowe i płci - czy to był też gwałt na cywilizacji? A to
                          już nie tak odległa historia.
                      • pim68 Re: Wojna cywilizacyjna 13.06.06, 13:00
                        O Nancyboy, tym razem to Ty pojechałes;) Nie sadze byś nie zdawał sobie sprawy,
                        ze eksterminacja chrześcijan a potem represje niechrzescijan miały przede
                        wszystkim cel polityczny. Po druie wszelkie nowe trendy w nauce, kulturze czy
                        wierze nigdy nie byłu uznawane za dewiacje. W ogóle rewolucji cywilizacyjnych
                        nie da sie porównać do konfliktu o naturze biologicznej ( a do tego sprawadza
                        sie akceptacja tego typu ostentacyjnie jałowych zwiazków ) - inne konsekwencje
                        dla gatunku jako czesci całego ekosystemu.
                        • nancyboy Re: Wojna cywilizacyjna 13.06.06, 13:07
                          > Po druie wszelkie nowe trendy w nauce, kulturze czy
                          > wierze nigdy nie byłu uznawane za dewiacje.
                          Dewiacje w sensie "odchylenia od przyjędtych norm" tak.

                          > inne konsekwencje dla gatunku jako czesci całego ekosystemu.
                          Uważasz, że wprowadzenie możliwości rejestrowania związków homoseksualnych
                          zniszczy cały ekosystem?
                          • homo-seksualista Re: Wojna cywilizacyjna 13.06.06, 21:21
                            Homików jest zaledwie kilka procent na świecie, nie ma szans byśmy mieli wpływ
                            na ekosystem, bez przesady. Myślę że doszukujecie sie odpowiedzi tam gdzie jej
                            nie ma. To co tutaj uważane jest za odchył, czy dewiacje, gdzie indziej
                            traktowane jest normalnie, to kwestia kulturowa, czasów w jakich żyjemy i
                            narzuconego nam światopoglądu (choćby przez kościól katolicki), wychowania a
                            nawet chęci bycia w większości. A większość ludzi to komformiści, wola się
                            dostosować niz wyrazić swoje zdanie jeśli jest ono w opozycji do poglądów
                            ogólu, no ale zaczynam odbiegac od tematu... Generalnie chodzi mi o to że
                            wiekszość żarliwych przeciwników parad i homików wogóle, nie przemyślała
                            problemu dogłębnie i tak naprawdę sami nie wiedzą o co im chodzi.
                            • pim68 Re: Wojna cywilizacyjna 14.06.06, 10:01
                              "Homików jest zaledwie kilka procent na świecie, nie ma szans byśmy mieli wpływ
                              > na ekosystem" - no, i wałśnie o to chodzi by ten procent się nie zwiększał (
                              z punktu widzenia rozwoju gatunku )
                              "To co tutaj uważane jest za odchył, czy dewiacje, gdzie indziej
                              > traktowane jest normalnie, to kwestia kulturowa" - tak ale należy uwzglednic
                              fakt, iz okres ewolucji człowieka i rozwoju ludzkiej cywilizacji to miliony lat
                              natomiast te relatywnie mikroskopijne czasy powszechnej akceptacji zachowań
                              odbiegajacych od rytmu prokreacyjnego same dowodza ich nienaturalnego
                              charakteru.
                              "A większość ludzi to komformiści, wola się
                              > dostosować niz wyrazić swoje zdanie jeśli jest ono w opozycji do poglądów
                              > ogólu, no ale zaczynam odbiegac od tematu" - nie sadze by to wynikało z
                              konformizmu. Orientacja seksualna nie jest tworem cywilizacyjnym a wiec i
                              wrogośc ku niej to czysty atawizm. Kwestia w tym by uzywajac rozumu starać sie
                              ocenić realne zagrożenie ze strony homików a nie wznosić szafoty na sam dzwięk
                              słów gej czy lesbijka.
                              "Generalnie chodzi mi o to że
                              > wiekszość żarliwych przeciwników parad i homików wogóle, nie przemyślała
                              > problemu dogłębnie i tak naprawdę sami nie wiedzą o co im chodzi" - jak w
                              większości przypadków gdy kilku facetów realizujacych partykularne interesy
                              bawi sie socjotechnika by skierować jedną grupe przeciwko innej. Choć jakby
                              przyjzec sie temu globalnie i z perspektywy dziesiecioleci całe to zamieszanie
                              dowodzi, ze jednak jest metoda w tym szaleństwie. Ale tu znow trzeba by sie
                              odwołąc do najprostszych zachowań choćby niemowlaka w stosunku do rodziców
                              próbujacego metoda prób i błedów, krzykiem i uśmiechem określic zakres własnej
                              autonomii.
                              • Gość: logik Re: Wojna cywilizacyjna IP: 212.14.8.* 14.06.06, 10:32
                                > "To co tutaj uważane jest za odchył, czy dewiacje, gdzie indziej
                                > > traktowane jest normalnie, to kwestia kulturowa" - tak ale należy uwzgled
                                > nic
                                > fakt, iz okres ewolucji człowieka i rozwoju ludzkiej cywilizacji to miliony
                                lat
                                >
                                > natomiast te relatywnie mikroskopijne czasy powszechnej akceptacji zachowań
                                > odbiegajacych od rytmu prokreacyjnego same dowodza ich nienaturalnego
                                > charakteru.

                                Przez cały ten czas (również w Europie) aż do dzisiaj kwestia równych praw
                                kobiet i mężczyzn (choćby w sensie decydowania o losach wspólnoty - dziś
                                nazywamy to prawami politycznymi) w ogóle nie była podejmowana. Czy to oznacza,
                                że pozbawienie kobiet tych praw było właściwe, bo dopiero od niecałych stu lat
                                (i to nie wszędzie) są one równoprawnymi podmiotami prawa? Czy nienaturalne
                                jest to, że kobiety mają prawa wyborcze (bierne i czynne)?
                                Nienaturalny charakter ma też czynność pisania na komputerze - więc to
                                ostatecznie żaden argument (tj. argument "zgodności z naturą", rozumianej jako
                                czynność uprawiana przez tysiące lat).
                                • pim68 Re: Wojna cywilizacyjna 14.06.06, 11:28
                                  To, ze kwestia współdecydowania o losie wspólnoty nie była podejmowana wynikało
                                  nie z dyskryminacji tylko naturalnego podziału obowiazków zgodnym z
                                  biologicznymi predyspozycjami. Sytuacja skomplikowała sie wraz z rozwojem
                                  cywilizacji i jej osiagniec typu religie, sytemy polityczne itd. ale to juz inn
                                  bajka. Argument z komputerem mocno naciągany wiec pozostawiam bez komentarza.
                              • homo-seksualista Re: Wojna cywilizacyjna 14.06.06, 21:52
                                odsetek homoseksualistów wśród populacji na świecie jest niezmienny od wieków,
                                nie ma więc mowy o rozprzestrzenianiu sie tego zjawiska. Człowiek rodzi się
                                hetero lub homoseksualistą dlatego nie może zmienić się bo ktoś mu wmówi że tak
                                jest lepiej, modniej itd. Mógłbym stać sie hetero by być w większości, nie być
                                szykanowanym, ale żyłbym wbrew naturze i byłbym nieszczęśliwy
                                unieszczęśliwiając dodatkowo partnerkę, rodzinę, czy to ma sens? Osobiście
                                chciałbym tylko w przyszłości prawnie zarejestrować swój związek, nie chcę
                                adoptować dzieci i nie obnoszę się ze swoją "odmiennością", to z kim sypiam to
                                moja prywatna sprawa. Jestem sobą i jeśli jestem chory to nie chce wyzdrowieć!
                                • homo-seksualista Re: Wojna cywilizacyjna 14.06.06, 22:02
                                  Mam wysoki poziom samoakceptacji i nie doszukuję sie niczego w swojej
                                  seksualności, taki jestem i jest mi dobrze, nie zmieniłbym się. Nie mam
                                  wątpliwości co do tego czy jestem zdrowy czy nie.
                          • pim68 Re: Wojna cywilizacyjna 14.06.06, 09:28
                            Nie,przeciwnie - rozumiem taka potrzebę ze strony homików i uważam ją za
                            uzasadnioną. No może małe zastrzeżenie miałbym do nazywania tego małżeństwem
                            ale to chyba szczegół.
    • raveness1 Re: Pytanko do homoseksualów 09.06.06, 10:46
      A mowiac o dzieciach, ich ojcach, matkach, ciotkach itd. to dlaczego jest tyle
      miliardow samotnych, porzuconych, nie chcianych sierot na swiecie. Gdzie sie
      podzialy morale ich dumnych rodzicow, "jak najbardziej normalnych"?
    • Gość: P.S.J. Jest świetny lek... IP: *.itpp.pl 09.06.06, 10:48
      ...pomagający na trwałe wyzwolić się z bezsensownych, nierozumnych popędów
      ciała, tj. wywołujący aseksualność. Nalezy obciąć sobie jaja i membrum virile.
      Działa na heteroseksualistów i homoseksualistów zajednako.
      • nancyboy Re: Jest świetny lek... 09.06.06, 11:13
        Chyba nie do końca skuteczny. Seksualność jest głównie w mózgu a nie w innych
        narządach.
        • p.s.j Re: Jest świetny lek... 09.06.06, 11:18
          O, pełne pozbycie się męskich organów płciowych, łącznie z jądrami, znacząco
          zmniejsza popęd seksualny.
    • Gość: re odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 12:02
      moze być inaczej: PRIDE PARADE
      • nancyboy Re: odpowiedź 09.06.06, 15:37
        Albo tak: images.google.com/images?q=berlin%20love%20parade
    • metztli Re: Pytanko do homoseksualów 12.06.06, 15:01
      absolutnie nie. jestem lesbijka i jest mi z tym dobrze.nigdy nie chcialabym
      zmieniac swojej orientacji seksualnej.
      poza tym nie moze istniec 'lek' na homoseksualizm, bo to nie jest choroba.
      • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 13.06.06, 12:40
        To jak nazwać ta patologię??? Tylko nie bawmy sie w poprawnosc polityczną i
        eufemizmy typu "inny, inna". Bez obrazy, chodzi mi tylko o ustalenie pewnych
        faktów. Każdy z nas nosi w sobie jakas ułomność ale własnie o to mi chodzi, ze
        chyba tylko homiki twierdza, ze z nimi jest wszystko ok. Walczy sie o z
        dyskryminacją "downów" ( kpiny, niechec do zatrudniania ), beznogich,
        ociemniałych ( brak udogodniej infrastrukturalnych + problemy na rynku pracy )
        ale nikt, łącznie z nimi samymi nie uznaje ich stanu za fizjologicznie lub
        anatomicznie prawidłowy. Wy twierdzicie, ze mówienie o homoseksualiźmie jako o
        schorzeniu to homofobia, opluwanie i w ogóle wszystko co "be". No wiec jak to
        jest, moze ktos mnie oświeci?...
        • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 13.06.06, 13:09
          Mnie osobiście kompletnie nie interesuje czy homoseksualizm jest schorzeniem czy
          nie.
          • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 13.06.06, 13:23
            Mnie tez ( jako jednostki ) ale próbuję zrozumieć pewne mechanizmy w skali
            makro a tam kwesta nomenklatury nabiera kluczowego znaczenia.
            • homo-seksualista Re: Pytanko do homoseksualów 13.06.06, 21:08
              Homoseksualizm z pewnością nie jest chorobą, cała afera wynika raczej z lęku
              przed nieznanym, i poprostu z braku tolerancji. Inność rodzi złość. Poza tym
              żyjemy w takim a nie innym kraju. Trudno mi jest ustosunkować sie do tego ,
              uważam się za zdrowego fizycznie i psychicznie, nie mam z tym problemu.
              Natomiast w kwestii tolerancji to nie wszyscy muszą uważać mnie za normalnego,
              mam znajomych, którzy uważaja że to nie jest normalne, a jednak toleruja mnie i
              to jak żyję. Nie przeszkadza im moja orientacja w relacjach ze mną.
              • pim68 Re: Pytanko do homoseksualów 14.06.06, 10:29
                I znów pada sformułowanie "Homoseksualizm z pewnością nie jest chorobą" bez
                merytorycznego uzasadnienia. "Słowacki wielkim poetą był". Qrcze, przecież
                większość chorych psychicznie tez uwaza sie za zdrowych a o ich schorzeniu nie
                decyduja tylko względy statystyczne i kwestie proporcji w ilosci osobników o
                takich a nie innch cechach. Dlaczego popęd płciowy do przedstawicieli tej samej
                płci ma być uznany za nie odbiegajacy od normy a dewiacją dopiero kopulacja ze
                zwierzeciem?
                Co do tolerancji to zupełnie inna bajka ale to juz było rozwijane w tym wątku
                wcześniej.
                • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 14.06.06, 17:22
                  > Dlaczego popęd płciowy do przedstawicieli tej samej
                  > płci ma być uznany za nie odbiegajacy od normy a dewiacją dopiero kopulacja ze
                  > zwierzeciem?
                  Bo nikt się nie zakochuje w zwierzęciu, traktują je tylko jako fetysz.
                  • mg2005 Re: Pytanko do homoseksualów 15.06.06, 08:08
                    nancyboy napisał:

                    > > Dlaczego popęd płciowy do przedstawicieli tej samej
                    > > płci ma być uznany za nie odbiegajacy od normy a dewiacją dopiero kopulac
                    > ja ze
                    > > zwierzeciem?
                    > Bo nikt się nie zakochuje w zwierzęciu, traktują je tylko jako fetysz.

                    A seks z ukochanym psem?...))
                    Uważam ,że błędem jest traktowanie miłości jako kryterium 'normalności'.
                    Wtedy seks: rodzic - dorosłe dziecko, byłby normalny, skoro się kochają.
                    A seks z prostytutką byłby zboczeniem.
                    • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 15.06.06, 09:22
                      > A seks z ukochanym psem?...))
                      Ale czy pies go/ją też kocha?

                      > Uważam ,że błędem jest traktowanie miłości jako kryterium 'normalności'.
                      > Wtedy seks: rodzic - dorosłe dziecko, byłby normalny, skoro się kochają.
                      Chodzi o miłość romantyczną.

                      > A seks z prostytutką byłby zboczeniem.
                      Chodzi o możliwość wzajemnego zakochania się, a nie o fakt, czy się kogoś kocha
                      w danej chwili. Takiej możliwości nie ma w przypadku, gdy tych dwoje osób nie są
                      dorosłymi, świadomymi ludźmi.
                  • u.n.owen Re: Pytanko do homoseksualów 15.06.06, 12:17
                    nancyboy napisał:

                    > Bo nikt się nie zakochuje w zwierzęciu, traktują je tylko jako fetysz.

                    Wybacz, nie mogę się oprzeć, żeby nie zapytać: skąd Ty to wiesz?
                    • nancyboy Re: Pytanko do homoseksualów 15.06.06, 12:21
                      allegro.pl/item110202308_zarys_seksuologii_i_seksiatrii_k_imielinski.html#photo
                      • u.n.owen Re: Pytanko do homoseksualów 15.06.06, 13:01
                        Okay, dzięki :)
    • Gość: heh pytanko do hetero? czy jesli bylby lek pozwalajacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.06, 17:24
      uwolnic sie wam od tej wyniszajacej was homofobii; od tego dreczącego wtykania
      nosa w prywatne sprawy gejow; od tropienia zachowacn seksualnych doroslych
      ludzi; czy wzielibysciue taki lek dla waszego wlasnego dobra??
    • Gość: M Re: Pytanko do homoseksualów IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.06.06, 00:05
      No pewnie, kto nie zechcialby zyc normalnie?
    • renebenay Re: Pytanko do homoseksualów 15.06.06, 14:28
      Jakby babka miala wasy to by byla dziadkiem.Ponoc bog stworzyl czlowieka na
      swoje podobienstwo,czemu nie ale nie byl doskonaly bo ludzie sa dalecy do
      doskonalosci.
    • Gość: *** Re: Pytanko do homoseksualów IP: *.wi-lan.com.pl 25.06.06, 14:35
      Ciekawe pytanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka