alba8
18.08.08, 00:48
Czytałam tutaj wypowiedzi kobiet zdradzanych przez mężów. Ja także uważam, że
mam moralne prawo nazywać kobietę, z którą zdradzał mnie mąż: pieprzoną suką,
tanią zdzirą, ew. tanią cichodajką, przejebaną przez wszystkich kurwą. Nazywam
ją też Kaczyńską - z racji urody - starą szmatą - ma 47 lat i jest starsza
ode mnie i męża - lub starszym modelem. Oczywiście te eufemizmy używane są
tylko w gronie zaufanych osób ewentualnie w rozmowach z eksem. Jest to forma
słownej agresji, zastępująca ewentualne czyny karalne wobec ww.tj zasadzenie
kopa, oplucie, darcie kudłów i innych. Kobiety: użyjcie sobie napiszcie, jak
nazywacie tę następną kobietę życia waszego męża. Dodam, że jestem po rozwodzie.