Dodaj do ulubionych

frustracja a gazeta, a Wyspy...

19.06.06, 09:02
piszę tu i jeszcze na forum kobieta, bo najczęściej przychodzę w te dwa
miejsca netowe.
Mam takie pytanie czy Wy też czujecie się sfrustrowani czytając codziennie w
gazecie jak to dobrze powodzi się ludziom w Wielkiej Brytanii? cieszę sie, że
biedna do tej pory lekarka może pozwolić sobie na godne życie i jeszcze mieć
czas na realizowanie projektów naukowych, ale czuję się równocześnie jak
idiota, który nie wiadomo czemu jeszcze tu siedzi (no.. hmm, niestety muszę
tu być jeszcze przez rok co najmniej). Wyjeżdżają przecież całe rodziny - hmm
jak dziwnie się czyta, że wyjechała cała rodzina i sieć znajomych..
z tych tekstów jak dla mnie wynika, że:
1. nikt mądry tu nie został, zostają ofermy, ludzie nieoperatywni (ja
zostałam...)
2. nikt tu nie wróci, polska zostanie bez specjalistów, ba.. bez młodych
wspaniałych ludzi, bo - patrz, punkt pierwszy
3. co Ty tu jeszcze robisz, pakuj się i jedź na wyspy...
jak to jest z Wami? a może.. heh.. większość wchodzi na portal gazety już z
wysp...
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 09:10
      Trzeba znać swoje ograniczenia... Ja tu jeszcze tkwie bo mam dziecko w wieku
      szkolnym i to mnie trzyma. Innych trzymaja obowiązki wobec rodziców, majatku.
      Innych sentyment lub po prostu dobrze im tutaj. Kazdy człowiek to przypadek
      indywidualny. A gazeta nie pisze o tych co wyjechać nie chca bo to niezbyt
      ciekawe...
    • krecilapka Ja tu zostalem ze wzgledow patriotycznych! 19.06.06, 09:41
      i dlatego, ze nie sadze by tam placili nieudacznikowi za siedzenie w necie.
      • lidka_77 Re: Ja tu zostalem ze wzgledow patriotycznych! 19.06.06, 09:47
        przecież płacą informatykom i to dobrze ;-)
        • krecilapka Re: Ja tu zostalem ze wzgledow patriotycznych! 19.06.06, 10:08
          Ale ja nie jestem informatykiem :(.
          Poza tym jestem przyzwyczajony, ze w kraju jest na czym oko zawiesic, a brytyjki maja kiepskie notowania pod tym wzgledem. No ale jak tutaj zostana same plewy to nie bedzie wyjscia...
          • chijana Re: Ja tu zostalem ze wzgledow patriotycznych! 19.06.06, 10:13
            ale na wyspach mozesz znalezc wszystko...do wyboru do koloru
          • lidka_77 Re: Ja tu zostalem ze wzgledow patriotycznych! 19.06.06, 11:09
            waściwie z doniesień gazety można chyba też wysnuć wniosek, że najlepsze towary
            już dawno tam siedzą.. eh...
            może tylko ja mam takie wrażenie, że gazeta wręcz zachęca do wyjazdu...
      • asiulka81 Re: Ja tu zostalem ze wzgledow patriotycznych! 19.06.06, 11:12
        krecilapka napisał:

        > i dlatego, ze nie sadze by tam placili nieudacznikowi za siedzenie w necie.

        Łapka jak zwykle skromny :)
    • chijana Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 10:01
      mnie to nie frustruje, ale tez w przyszlosci opuszczam nasza piekna
      kraine...nie ma co sie frustrowac a zaieraz d... tam gdzie bedzie nam sie
      lepiej zylo...
      nie mysle o wyspach a cieplejszym klimacie, ale jesli dostalabym oferte z wysp
      nie whalabym sie...Lidka...co ty tu jeszcze robisz ??? ;))
    • braat1 Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 10:12
      A ja zostaje w Polsce i nie narzekam. Bylem troche na swiecie i zawsze z checia
      wracalem do Polski, jak ktos ma glowe na karku i odrobine szczescia
      (niekoniecznie znajomosci) to moze sobie ulozyc w Polsce zycie na przyzwoitym
      poziomie. UK wcale nie jest ziemia obiecana i tam tez mozna miec problemy ze
      znalezieniem porzadnej pracy.
    • lidka_77 aha... :) 19.06.06, 11:13
      tak w ogóle dzięki chłopaki i kobiety za odzew.. na forum kobieta na topie
      wątek "czemu on nie dzwoni po randce" (heheh czyżby wyjechał? ;) i czy
      krzyczycie w czasie orgazmu (orgazm - taki święty graal, cholera, znów te
      cholerne wyspy, król artur na wyspach chyba mieszkał ;)
    • misiek_231 Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 15:14
      Bylem sluzbowo w Londynie przez 3 miesiace.
      Jest lepiej, ale nie wierz w brednie, ze idealnie. Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak tam Polacy (wiekszosc) zyje zeby odlozyc pare groszy. Tam sa zarobki wieksze ale i zycie sporo drozsze.
      My mamy chyba taka wade narodowa, ze wierzymy w to, ze wszedzie lepiej gdzie nas nie ma.
      • lidka_77 Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 16:30
        no wiem, że pewnie nie jest idealnie, tylu już ludzi pojechało, więc każdy
        kolejny ma już troszkę gorzej, z tym że frustrujące jest to, że otwieram
        gazetę, a tam wszystko w tonie - wyjeżdżajcie.. i czuję się jak matołek,
        zostając tu... i jestem po prostu ciekawa czy inni tez mają takie wrażenie,
        czytając gazetę...
        • misiek_231 Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 17:11
          Coz.. mozna artykuly Gazety traktowac jak propagande:)
          Natomiast ja bylem, widzialem - moze na troche innych warunkach niz wiekszosc rodakow. Wiem jak jest w Londynie i Glasgow. Zrob sobie proste obliczenia. Zakladajac, ze pracujesz 20h tygodniowo, w pubie czy innym podobnym miejscu zarabiasz ok 1000GBP przed podatkiem. Spojrz sobie na ceny wynajmu mieszkan, np na www.foxtons.co.uk Zerknij na ceny dojazdow metrem i autobusami: www.tfl.gov.uk/tfl Do tego wez pod uwage koszty jedzenia, oczywiscie sporo drozej niz u nas sainsburys.co.uk Przeloty do Polski, dojazdy na lotnisko. Z opinii moich znajomych, ktorzy zdecydowali sie wyjechac i nie znalezli pracy w zawodzie a chca prowadzic normalne zycie (czyt. nie praca 12h na dobe, chca cos zobaczyc, czasem cos zjesc przyzwoitego czy kupic sobie ciucha) to nie sa w stanie nic odlozyc z pensji. Praca tam wcale na nas nie czeka i trzeba sie mocno nachodzic zeby znalezc cos przyzwoitego. Zeby znalezc naprawde dobra prace, schodzi nawet 3 miesiace i dluzej, a wiec jak u nas.
          1000 funtow brzmi naprawde niezle, ale ludzie zapominaja o tym, ze ceny tez sa w funtach. To wychodzi mniej wiecej na to samo, co u nas 1500 brutto. Warto jechac? Nie dziwie sie tez tym, ktorzy wyjechali. Musza mowic, ze jest super. Co im zostalo? Nie warto dobrze poszukac i znalezc cos ciekawego w Polsce? Dla porownania, ja oprocz polskiej pensji dostawalem miesiecznie 1000 funciakow na reke z przeznaczeniem na samo jedzenie. Oddzielnie mialem oplacony hotel, przejazdy, przeloty, taksowki... A wiec sie jednak da. Tylko trzeba poszukac. A mieszkam i pracuje w Polsce;) Powodzenia!
          • misiek_231 Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 17:12
            mialo byc 40h tygodniowo;)
          • lidka_77 Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 17:54
            dzięki misiek:)
    • allerune Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 17:22
      ja nie jadę bo jestem (prawie) informatykiem, który tutaj na dochody i brak
      pracy nie narzeka w Polsce, a oprócz tego mam parę pomysłów na biznes, które
      tutaj chciałbym zrealizować.

      Uważam jednak że wyjazdy to świetna sprawa, bo w końcu (kiedyś) ktoś mądry
      zabierze się za rządzenie i zamiast roztrząsać przeszłość, pomyśli o
      przyszłości, zajebiście obniży podatki, zniesie biurokrację, obniży koszty pracy
      i wtedy do kraju zaczną wracać ludzie i inwestować swoje pieniądze. Właśnie TAK
      rozwinęła się Irlandia do której teraz wyjeżdża jeszcze więcej ludzi niż do UK...
      • allerune Re: frustracja a gazeta, a Wyspy... 19.06.06, 17:30
        > ja nie jadę bo jestem (prawie) informatykiem, który tutaj na dochody i brak
        > pracy nie narzeka w Polsce,

        wykreślcie sobie albo "tutaj" albo "w Polsce" :]
        • clnumber9 Ja tutaj jestem 19.06.06, 20:19
          Witajcie. O Anglii czy w ogole o Wielkiej Brytanii mowi sie i pisze bardzo roznie. Rozne sa tez wyobrazenia o tej rzeczywistosci, mozliwosciach i problemach. Te wyobrazenia czesto sa pochodna wlasnych tesknot i oczekiwan, ktore dzialaja troche jak rozowe okulary. Ja wiem, ze w moim przypadku Anglia to byl oddech. Taki gleboki oddech, kiedy czlowiek przycisniety juz brakiem wiary w mozliwosc zawalczenia o jakas stabilizacje w kraju, przegrywajacy w konkursach o stanowiska, wysylajacy dokumenty do pracodawcow, nagle podnosi glowe. Kilkanascie miesiecy walki w POlsce i nic. W Anglii mam prace, szanuja mnie, moge sie rozwijac i nie mam do czynienia z zadnymi przejawami jakiejkolwiek dyskryminacji. Na poczatku mialem wrazenie, ze mi sie to sni. Moja praca jest bardzo interesujaca - zwiazana z motywowaniem i budowaniem konstruktywnych relacji w grupie klientow. Nie zarabiam wiele ale tez mieszkam z daleka od Londynu. W moim rejonie ceny sa o wiele mniejsze. Jednak polowa zarobku idzie na mieszkanie i oplaty (wcale nie jakis luksus). I to wlasnie koszty zamieszkania i wyzywienia plus dojazdy sa w Anglii dyzurnym pozeraczem zarobionych funtow. Ale mimo to nie jest naprawde najgorzej. Najgorszym prblemem dla Polakow, ktorzy sa tutaj nie na stale tylko na rok, dwa, jest.... podatek w Polsce. Koniecznosc doplaty dwoch czy trzech tysiecy funtow mimo oplacania podatku w Anglii to jest nokaut. Poza tym nie mozemy odliczyc caloscizaplaconego podatku tylko rownowartosc 30 diet dziennych czyli 960 funtow. Ma sie to zmienic ale jakiejs wielkiej rewolucji nie bedzie - nie ma sie co ludzic. Gdyby tego problemu nie bylo, mozna by mowic juz o mozliwosci realnego zaoszczedzenia w miare przyzwoitych pieniedzy. Nie wielkich, ale przyzwoitych. Jesli ktos zna dobrze jezyk, moze liczyc na calkiem nizla prace i nawet wyzsze zarobki. Zapomnialem dodac, ze - poza podwojnym opodatkowaniem - najgorsza jest tesknota. Samotnosc. Nie wszyscy tesknia i nie wszyscy odczuwaja tu samotnosc. Ja odczuwam. Juz wiem, ze wroce do Polski w przyszlym roku. Nie moge zostawic rodziny a oni nie moga przyjechac. Do tego czasu Anglia dajac mi prace daje jednoczesnie czas i energie, by probowac robic potem cos w Polsce. Na wlasny rachunek, bo nie mam juz ochoty pukac do tysiaca drzwi. Mam bardzo dobre i dublowane wyksztalcenie. jesli uda mi sie troche oszczedzic, bede pracowal w swoim zawodzie na wlasny rachunek. Wyjechalem, bo nie mialem tego "troche". Wiem, ze kiedy juz wyjade, bede wspominal Anglie jako kraj dziwny cokolwiek pod wieloma wzgledami ale kraj przyjazny, z przyjaznymi urzedami i urzednikami. Poukladany i logiczny. Ale przede wszystkim bede wspominal Anglie z wdziecznoscia za to, ze tutaj ponownie uwierzylem w siebie i za to, ze podala mi reke. Ale... kazdy ma tutaj swoja wlasna historie i ilu ludzi tyle opowiesci i doswiadczen
          • rolling_stone Re: Ja tutaj jestem 19.06.06, 20:45
            co do podatku, nieprawda jest, ze musisz placic podatek w polsce. przeczytaj
            sobie dobrze TREATY FOR THE AVOIDANE OF DOUBLE TAXATION miedzy uk a RP. ja nie
            rozumiem, dlaczego ludzie tak sie podniecaja ta rownowartoscia 30 diet. to jakis
            sztuczny problem. nie latwiej wykazac, ze osrodek interesow zyciowych jest w uk
            a nie w RP?
            • allerune Re: Ja tutaj jestem 19.06.06, 20:52
              też się z tym zgadzam, w umowie tej napisane jest o "ośrodek życia" ma być w
              określonym miejscu i wtedy się nie rozliczasz podwójnie. Te wszystkie prasowe
              straszenia i nagonki to przegięcie, poza tym znając trochę angielski system,
              gdzie np. nie ma połączenia home office z inland revenue i możesz być w anglii
              nielegalnie, ale płacić legalne podatki i nikt Ci nic nie zrobi... jakoś nie
              wierzę w to aby odpowiednie dokumenty dotarły do Polski od tak bez upominania
              się o nie naszego US
              byłem w UK cały rok 2004 i w Polsce nie wysłałem pita (dochód 0) i do tej pory
              nikt się nie upomniał. Niby mają 5 lat... ale jeśli na serio zaczną coś
              kombinować... to to będzie jedyna rzecz, która przekona mnie do wyjazdu, a wtedy
              witaj IRLANDIO :-) bo tam nie ma tego problemu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka