owcarek_podhalanski
04.08.06, 10:44
Coby Bryzecka nie miała monopolu na posty o Zydak, przytoce wom zydowskom
opowiastke, ftórom wycytołek wcora w jednej ksiązecce.
Pewien biedak znalazł na ulicy 1500 złotych. Ponieważ był uczciwy, dał
ogłoszenie do gazety i wkrótce znalazł się bogacz, który owe 1500 złotych
zgubił. Bogacz odebrał pieniądze od biedaka i ... nawet nie podziękował!
Wtedy biedak spytał nieśmiało, czy nie dostanie trochę znaleźnego. Na to
chytry bogacz stwierdził:
- O jakim znaleźnym mówisz? Zgubiłem 2000 złotych, a ty mi oddajesz tylko
1500. A więc już i tak przywłaszczyłeś sobie 500 złotych!
Takie pomówienie tak oburzyło biedaka, że postanowił odwołać się do sądu
rabinackiego. A mądry rabin, zapoznawszy się ze sprawą, zawyrokował tak:
- Gdyby biedak był nieuczciwy, to przywłaszczyłby sobie nie 500 złotych, ale
całe 2000. Bogacz jednak zapewnia, że zgubił 2000 złotych. Z tego wynika, że
te znalezione przez biedaka 1500 musiał zgubić nie bogacz, ale ktoś inny.
Ponieważ właściciel owych 1500 złotych się nie zgłasza - biedak zatrzymuje
całą sumę, natomiast zgubionych przez bogacza dwóch tysięcy trzeba szukać
dalej.
Barzo mi sie ta opowiastka spodobała. Jak kiesik bede rozsądzoł w podobnej
sprawie, to zawyrokuje jako ten rabin. Hau!