nikka00
06.09.06, 18:58
Na fali dzisiejszego zdarzenia, którego konsekwencje do tej pory powodują u
mnie gęsią skórkę i przyspieszone bicie serca, pragnę zapoczątkować
optymistyczny wątek o sytuacjach, w których otrzymaliście pomoc od zupełnie
obcych ludzi.
Mnie zdarzyło się to dziś. Zgubiłam kluczyki od auta i nawet tego nie
zauważyłam. Byłam w domku i do drzwi zadzwoniła zupełnie nieznana mi kobieta.
W rękach miala moje kluczyki, które znalazł jej mąż. Mieszkają na moim
osiedlu ale się nie znamy. Przeprowadzili śledztwo od którego to auta i
odnaleźli mnie aby oddać. Po prostu osunęłam się po futrynie na myśl o
konsekwencjach, które mogłyby być moim udziałem gdyby nie ta święta kobieta i
jej mąż.
W zalewie narzekań, rozczarowań myślę że podbuduje nas wszystkich garść
opowieści o tym, że zostało na świecie trochę ludzi uczciwych i pomocnych, ot
tak bo tak po prostu trzeba.
Pozdrawiam.