Dodaj do ulubionych

Rodzinka w odwiedzinach (dlugie)

27.04.09, 14:36
Moi drodzy! takie pytanko: zbliza sie sezon urlopowy i w zwiazku z tym tez
pewnie i u was przyjazdy rodziny w goscinie krotsza czy dluzsza.

Z mojego doswiadczenia, od kiedy bylam dzieckiem i jezdzilam na wakacje do
rodziny, wygladalo to tak, ze zyli oni swoim zyciem, i glownie sama sie
zajmowalam soba albo siedzialam w domu. Najwyzej raz na miesiac jechalo sie na
basen czy jezioro, albo w odwiedziny do krewnych. Ogolnie domownicy zyli
wlasnym zyciem, kiedy bylam w gosciach, nie bylo mowy o jakims zwiedzaniu, czy
wozeniu po okolicy i zapewanianu ciaglych rozrywek.

Tak samo bylo jak goscili u mnie ludzie - raz czy dwa cos tam sie
zorganizowalo, a poza tym goscie sami zwiedzali czy tez robili inne rzeczy,
albo siedzieli w domu. Mowie oczywiscie o gosciach 1-2 tygodniowych.

W zeszlym roku goscilam u mnie mame, i naprawde przez 2 tygodnie mnie
wymeczyla: ciagle chciala cos robic, na zasadzie np.rano basen, po poludniu
spacer, wieczorem knajpa, i tak codziennie przez 2 tygodnie. Zorganizowalismy
b.duzo wyjsc i zwiedzilismy wszystko co bylo do zobaczenia w promieniu 60 km,
za kazdym razem jak byla w domu 'nosilo ja', a jak miala gdzies pojsc sama to
zarzucala ze sie 'blaka po miescie sama'. Kilka razy chciala wracac do Polski,
krytykowala ze siedzimy z mezem gramy w komputer itp. Ja jeszcze w tym czasie
szukalam pracy i wpominam ten pobyt jako koszmar, ktory w dodatku kosztowal
nas majatek (bilety lotnicze, rozne wejsciowki, opera itp.). W tym roku
przyjezdza znow w odwiedziny, i zapowiedzialam, ze musi sie nastawic na to, ze
nie bedziemy non stop do dyspozycji, i ze musi sie sama zorganizowac. Jest
plaza itp.

Co wy na to? Co robicie jak do was przyjezdza rodzina? Co oni robia? Jak
wtglada ich plan dnia?
Obserwuj wątek
    • ronja.r Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 27.04.09, 16:29
      Jesli ktos przyjezdza na weekend tylko to mozna, nalezy mu poswiecic
      caly czas ale nie gdy odwiedziny trwaja dwa tygodnie. Niemozliwoscia
      jest zajmowanie sie, wyszukiwanie atrakcji, placenie na dokladke w
      tak dlugim okresie.
      Jezeli dorosla kobieta tego sama nie rozumie to nalezy ja uswiadomic.
      • ligaturka Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 27.04.09, 16:44
        No wlasnie tez tak sadze, poki to sa 2-4 dni, to wiadomo, ze sie 'skacze' w kolo
        goscia, chcac mu pokazac wszystkie atrakcje itp. Ale szczerze mowiac liczylam
        bardziej na pobyt taki jak moja babcia dla mojej mame i inne mamy moich
        znajomych na emigracji tzn zycie pod wspolnym dachem, wspolne gotowanie, ogolnie
        mile spotkanie i wspolna pomoc w gospodarstwie domowym. Moja mama twierdzi ze
        inne mamy bawia wnuki, a poniewaz ja nie mam dzieci no to ona po prostu
        przyjezdza na urlop.

        > Jesli ktos przyjezdza na weekend tylko to mozna, nalezy mu poswiecic
        > caly czas ale nie gdy odwiedziny trwaja dwa tygodnie. Niemozliwoscia
        > jest zajmowanie sie, wyszukiwanie atrakcji, placenie na dokladke w
        > tak dlugim okresie.
        > Jezeli dorosla kobieta tego sama nie rozumie to nalezy ja uswiadomic.
        • pia.ed Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 27.04.09, 18:39

          Jesli mama traktuje to jako URLOP, a nie odwiedziny u corki,
          to niech sie "urlopuje" bez zawracania Tobie glowy ...



          ligaturka napisała:
          ona po prostu przyjezdza na urlop ...
          • ligaturka Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 27.04.09, 20:17
            Z tym urlopem to moje przekonanie, nie wiem czy tak jest naprawde. Wydaje mi
            sie, ze mama chce 'aktywizowac' ludzi ktorzy lubia spedzac czas w domu, sklonic
            do aktywnego wypoczynku (tak samo zaczela robic u cioci).

            My tez z mezem jezdzimy do cioci w odwiedziny, w atrakcyjnie turystycznym
            miejscu, i wowczas robimy takze zakupy aby odciazyc budzet, i calymi dniami
            jezdzimy rowerami/chodzimy po gorach. Spedzamy wowczas posilki i wieczorami
            gramy we 3 w karty. Ale jesli jade do cioci sama, to nie nastawiam sie na
            towarzystwo tzn jesli nie lubie sama jezdzic rowerem a ciocia nie chce, to wtedy
            siedze z nia w domu i nie uwazam tego za nude, ppo prostu pogadam z nia,
            posmieje sie itp. Mama zas jest naburmuszona i ciagle mam wrazenie ze by chciala
            cos robic, po prostu czuje napiecie w powietrzu.
            • pia.ed Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 27.04.09, 22:45

              A czy mama jest tak samo aktywna w Polsce,
              czy tylko u Ciebie tak jej "odbija"???
              Znajdz jej polska kolezanke,
              w kosciele czy w jakims klubie,
              to nie bedzie siedziala w domu
              i nudzila sie ...

              Kiedy u mnie byl ojciec, to nie mogl sobie miejsca znalezc,
              bo brakowalo mu codziennej polskiej gazety,
              dziennika wieczornego o godzinie 19 30,
              i regularnego podawania posilkow,
              do czego byl przyzwyczajony w Polsce przez moja macoche.
              • ligaturka Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 27.04.09, 22:53
                Mama jest aktywna w Polsce jak ktos przyjezdza w odwiedziny. Kiedys taka nie
                byla, po prostu mniej bylo pieniedzy, wiec wystarczyly po prostu rodzinne pogaduchy.

                Powiedzialam mamie, ze w tym roku nie bedziemy non stop gdzies jezdzic, ona na
                to, ze 'jak mam jej jakies warunki stawiac to moze ona nie przyjedzie'.

                Wiem, ze mamie brakowalo ksiazek i polskiej telewizji, no ale my nie mamy
                telewizora, a ksiazek sobie nie przywiozla na wlasne zyczenie. Tu gdzie jestesmy
                nie ma polskiego kosciola, powiedzialam, aby w takim razie przyjechala z jakas
                kolezanka albo kims z rodziny aby bylo razniej-zobaczymy .-)
    • lena-anna Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 30.04.09, 08:34
      Przykro mi czytac twoja historie, bo wynika z niej, ze Twoja matka
      nie kocha Cie a jedynie jest nastawiona na wykorzystywanie. Mnie sie
      takze przydarzaly takie wakacje i potrzebowalam duzo czasu zeby to
      przetrawic i wyciagnac z tego wszystkiego wnioski.

      Takie wakacje mamusi nie tylko Tobie sie niestety przydarzyly. Ja
      mam podobna matke, jeszcze calkiem mloda, w pretensjach i bardziej
      zainteresowana przyjemnosciami zycia, niz wlasnymi dziecmi. Uwaza,
      ze ma dzieci za granica i musi z tego korzystac, bo bron Boze umrze
      i nie uzyje zycia, jak by chciala.

      Pierwsze jej wakacje u nas byly wlasnie takie, jak sobie ona
      obmyslila, to znaczy my oboje skakalismy wokol niej jak malpy na
      drucie a ona miala bardzo drogie zachcianki. Kosztowaly nas te jej
      wakacje fortune. W drugie wakacje przyjechala w czasie, kiedy ja
      bylam w ciazy z pierwszym dzieckiem i nie najlepiej sie czulam.
      Myslalam, ze mi troche pomoze, zajmie sie domem itd. Alez skad!

      To ja musialam ja obskakiwac, dogadzac kulinarnie itd. Myslalam, ze
      bedzie tak jak to widzialam u kolezanek: Mamy przyjezdzaja, zajmuja
      sie domem, dzieci nie moga sie oderwac od babci, wszyscy ja kochaja
      i nie chca, zeby wyjezdzala. Taka niestety nie jest moja mama.
      Ja bylam chora jak pies a ona byla obrazona, ze nie ma zwiedzania,
      kupowania prezentow i milego spedzania czasu. PO tygodniu spakowala
      sie i wyjechala obrazona. I jaka to byla ulga!!!!!!!

      Mam teraz dwoje dzieci. Moja matka nigdy nie byla zainteresowana
      zadnym z nich!!! Nigdy nie przyjechala odciazyc mnie i zajac sie
      domem i dziecmi i poznac dobrze swoje wnuki. Jest wylacznie
      zainteresowana soba i tym, co chce. Moje dzieci w ogole jej nie
      znaja a ja nie zapraszam jej juz na wakacje, bo mam na co wydawac
      pieniadze. Jezeli mam zaplacic za jej bilet, obskakiwac ja, wydac
      fortune, uwazac, zeby sie nie obrazila, bo jest wyjatkowo
      humorzasta, to naprawde nie potrzebuje takiej matki.
      Jest samolubna starzejaca sie kobieta, ktora chce sobie udowodnic,
      ze jeszcze cos moze. Ale juz nie moim kosztem. Emocjonalnie zupelnie
      sie od niej odlaczylam poniewaz nie warto sie zatanawiac dlaczego
      wlasna matka zachowuje sie w podobny sposob. Na pewno nie byla
      dobrym czlowiekiem i akurat mnie zdarzylo sie miec ja za
      rodzicielke. Nie bede rozdzierala z tego powodu szat ale tez nie mam
      ochoty byc wiecej jej ofiara. Nie chce tez aby moje dzieci mialy tak
      babcie. Cala szczescie, ze dzadkowie ze strony meza sa kochajacy i
      normalni.

      Czasami trudno zrozumiec dlaczego wlasne matki potrafia byc takie
      bezduszne ale niestety jest to wytwor nowej Polski. Paniusie w
      prestensjach nie wazne jakim kosztem osiagnietych.

      Co ci radze, to dac sobie spokoj z mamusia i jej urlopami. Na Twoim
      miejscu poinformowalabym ja, ze wlasnie wyjezdzacie na urlop gdzies
      tam i jak wrocicie, to mozecie ja odwiedzic, skoro sie tak bardzo za
      wami stesknila.
      A jezeli juz mimo wszystko wyladuje u was, to musisz postawic sprawy
      jasno. Nie masz czasu sie nia zajmowac ani nie bedziesz zmieniac
      swoich przyzwyczajen dlatego, ze cos jej sie nie podoba. A jezeli
      nie jest w stanie sie soba zajac i musi byc nianczona jak dziecko to
      juz jej sprawa. Pewnie sie obrazi i wyjedzie. To bedzie dla ciebie
      najlepsze rozwiazanie. Radze w przyszlosci kontakt telefoniczny i to
      za kazdym razem nie dluzszy niz 10 minut.

      Sama to praktykuje juz kilka lat i wystarczy, bo na zadne uczucia
      ludzkie ze strony matki liczyc nie moge.

      Im szybciej sie obudzisz tym lepiej i mniejszego kaca rodzinnego
      bedziesz miala.
      Pozdrawiam.
      lena-anna
      • nissa.fr Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 30.04.09, 09:10
        Podobnie: ja w 8 miesiacu ciazy skazana na rajdy po butikach w czasie wyprzedazy (tesciowka nie zna jezyka). Dasanie sie, ze jestem zmeczona, ze musze co chwile do toalety ... Ogolnie "udana" wizyta.
        • marguyu Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 30.04.09, 11:37
          To, ze w latach 80 oplacilam przyjazd mojej matki jeszcze rozumiem,
          bo wtedy roznica w mocy nabywczej byla naprawde duza. Ale zupelnie
          nie rozumiem dlaczego dzieci na dorobku maja oplacac bilety i
          wakacje rodzicom?
          Jeden, jedyny raz ponioslam wszystkie koszty pobytu mojej matki.
          Potem, choc ma dosc przyzwoita emeryture, regularnie wysylalam
          pieniadze wiec uwazalam, ze ma z czego odlozyc.
          No i zle robilam, bo okazalo sie, ze utrzymywalam wszystkich
          nierobow w rodzinie. Skonczylo sie na tym, ze dzis ze mna nikt nie
          rozmawia, bo odwazylam sie rzucic lukratywne zajecie i zaczac zyc
          wlasnym zyciem.
          Na moje oswiadczenie, ze nie mam z czego splacic dlugow
          zaciagnietych przez rodzine uslyszalam, ze przeciez sprzedalam dom i
          samochody wiec powinnam miec.
          • figus_us Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 01.05.09, 04:19
            No dziewczyny, domy starcow w Polsce pekaja w szwach wlasnie od
            takich kochajacych mamus jakie wy posiadacie. Jak myslicie dlaczego
            nikt sie nimi nie zajmuje i dlaczego laduja w placowkach publicznych?

            Zapomnialy kochac swoje dzieci tak jak potrzeba, nie poznaly swoich
            wnukow i tak juz zostalo. Jak Kuba Bogu tak Bog Kubie wiec teraz juz
            jedynie moga liczyc na panstwo a to nie jest w polskim wydaniu zbyt
            szczodre, w placowkach siedzia wlasnie takie same mamusie jak wasze
            ale przed emerytura.

            Jednym slowem, nie ma jak daleko od rodziny.
      • ligaturka Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 01.05.09, 07:48
        Hej!dzieki bardzo za twoja historie, wydaje mi sie kalka mojej...nie wiem co
        'wstapilo' w moja mame, bo zwykle nieba by mi uchylila i jeszcze 2 lata temu na
        wyjazdach u rodziny byla malo aktywna. Moze po prostu w takim odwiedzaniu sie
        wychodza z worka prawdziwe roznice ktore podczas mieszkania z matka nie wyszly?
        Jak w przeszlosci mnie odwiedzala, to natrzekala na upal i brak klimatyzacji, a
        ja pracowalam i wieczorem po powrocie czekal na mnie goraca kolacja. Teraz tego
        oczywiscie nie wymagam, bo sama gotuje szybciej i poza tym ciesze sie, ze moge
        upichcic jakies charakterystyczne danie gosciom, pokazac nowe smaki itp.
        Tak myslac, doszlam do wniosku, ze moga byc 2 rzeczy: po pierwsze ja nie
        pracowalam podczas poprzedniego pobytu, teraz robie nieplatny wolontariat na pol
        etatu i mama mysli, ze jej przyjazd to dla mnie wielka atrakcja i bede miala
        'zajecie', mysli ze nie pracujac na etat i nie majac dzieci pewnie sie nudze. Po
        drugie: mam meza obcokrajowca i mama nie moze zniesc tego ze nie uczestniczy we
        wszstkich rozmowach, ze ja musze tlumaczyc, ze nie mozemy posiedziec we 3 i
        pogadac, ale musze rozdwajac uwage na 2 osoby i 2 jezyki i to ja strasznie
        stresuje. Mam nadzieje, ze w tym roku bedzie lepiej: nie oplacamy podrozy, ale
        zorganizowalam aby przyjechala z ciocia (swoja siostra), dzieki czemu bedzie
        miala 'pare' aby isc na plaze i poczuc sie jak na urlopie bez mojej obecnosci ;-)
        Przykro mi tak mowic o wlasnej matce, bo zawsze mialysmy swietny kontakt. No ale
        nie dalo sie jej powiedziec, ze w tym roku bedzie inaczej i nie bedziemy
        fundowac wyjazdu, bo zaraz sie obraza, co dla mnie jest nienormaalne. Nie chce
        tu krytykowac ludzi samotnych, ale moze po prostu nie posiadanie partnera przez
        lata powoduje ze normalne dotad mamy robia sie takimi egositkami z wiekiem? Czy
        to po prostu posiadane cechy z wiekiem sie uwypuklaja. Znam tez kolezanki mamy
        tzw 'ciocie', ktore jezdza na caly urlop tylko po to by pomoc corce w zajmowaniu
        sie dzieckiem. Niestety jeszcze nie mamy dzieci, ale taka babcia by mi sie
        marzyla. Teraz mi sie przypomnialo, ze mama 'w zartach' sie odgrazala, ze nie
        bedzie sie zajmowac dziecmi moimi bez zaplaty - moj plan byl taki aby na
        emeryturze jej sciagnac ja do siebie bo nie chcialam, abysmy byly daleko.
        Oczywiscie trzeba by bylo przez 10 lat najpierw 'urabiac' meza ;-) no ale przy
        takim zachowaniu nie ma nawet mowy o 2 miesiecznych wakacjach pod jednym dachem.
        Dobrze powiedzialyscie, ze te relacje trzeba pielegnowac, tzn matka tez powinna
        sie starac, a nie 'spoczac na laurach', np.powinna dbac tez o to, aby ziec ja
        lubil bedac na jego utrzymaniu. Ona zas zachowuje sie, jakby pewne rzeczy
        nalezaly jej sie z definicji i tyle!
        • lena-anna Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 05.05.09, 05:29
          >nie wiem co 'wstapilo' w moja mame, bo zwykle nieba by mi uchylila
          > i jeszcze 2 lata temu na wyjazdach u rodziny byla malo aktywna.

          Nic w nia niestety nie wstapilo, nasluchala sie od kolezanek jakie
          to one sa nowoczesne, jak aktywnie spedzaja czas i w ogole prowadza
          zycie wyzszych sfer i sama tez zapragnela prowadzic takie zycie za
          granica podczas tzw. urlopu z ta drobna roznica, ze u corki i na jej
          rachunek.
          Ponadto twoja mamusia jest terytorialna, jak koty i psy, tzn. nie
          moze zniesc konkurencji do Twoich uczuc, dlatego zajmuje Cie
          kompletnie podczas pobytu, zeby Ci udowodnic, ze jest najwazniejsza
          w Twoim zyciu a nie tam jakis facet na koszt ktorego zreszta baluje
          poza Polska.
          Na Twoim miejscu poradzilabym jej zeby nauczyla sie jezyka, jezeli
          chce konwersowac ze swoim zieciem, co zreszta okazaloby sie dobrym
          posuniecie i moze troche oslabilo by jej uderzenia menopauzowe.
          Mialaby tez zajecie i na pewno jej wysilki bylyby bardzo mile
          przyjete przez rodzine twojego meza i jego samego!

          Moja droga! Nie trac czasu na analizownie swojej matki. Jaka jest
          taka jest i koniec. Na twoim miejscu staralabym sie jak tylko mozna
          zeby ograniczyc kontakt a ty piszesz " ona pewnie myslala" . Nie ma
          co sie zastanawiac "kon jaki jest kazdy wie" , skup sie na faktach i
          nie "chybaj", bo szkoda czasu. Fakty sa takie, ze wizytuje
          Cie "nadasana primadonna" i rywalizuje o Twoje uczucia, monopolizuje
          Twoj czas i tak prawde mowiac powinnas podziwiac cierpliwosc swojego
          meza..... a Ty zapraszasz druga promadonne, swoja ciocie, nie wiem
          po co, zeby monapolizacja twojego czasu doszla do kwadratu?

          Dziewczyno, jezeli chcesz miec udane zycie malzenskie i szczesliwa
          rodzine, utrzymuj czeste kontakty z mama przez telefon i jak juz ci
          pisala nie rozmawiaj dluzej niz 10 minut! Jezeli bedzie sie
          skarzyla, ze chce Cie zobaczyc jedz do niej w odwiedizny na tydzien
          nie dluzej ale przestan zapraszac do siebie, bo zrujnujesz sie nie
          tylko finansowo ale i emocjonalnie.

          Jak Ci juz pisalam, Twojej mamie nie zalezy na Tobie tylko na tym,
          co ona chce i tu jest cala prawda, zastanawianie sie jakie ona miala
          intencje, co myslala i dlaczego, mija sie z celem.
          Mam nadzieje, ze to zrozumiesz zanim Twoj maz zdecyduje sie na
          rozwod.

          Zacznij byc dojrzala rozsadna kobieta a nie marionetka w rekach
          rodziny.
      • cacao_macauo Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 06.05.09, 15:45
        lena-anna napisała:

        > Przykro mi czytac twoja historie, bo wynika z niej, ze Twoja matka
        > nie kocha Cie a jedynie jest nastawiona na wykorzystywanie...
        ...i bardziej
        > zainteresowana przyjemnosciami zycia, niz wlasnymi dziecmi. Uwaza,
        > ze ma dzieci za granica i musi z tego korzystac, bo bron Boze umrze
        > i nie uzyje zycia, jak by chciala....
        Wiesz,nie kazdy z nas mial taka matke,rozni sa ludzie na swiecie.
    • starucha_izergiel Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 30.04.09, 12:28
      Nasi goście organizowali sobie dzień sami, bo my w tym czasie byliśmy w pracy.
      Codziennie przygotowywałam dla nich ciepłą kolację, myłam im łazienkę,
      zmieniałam ręczniki co 2 dzień. Jeden z gości spał na karimacie na podłodze więc
      codziennie myłam podłogę. Ze 2 razy wyszliśmy do knajpy i raz byliśmy w spa i na
      basenie. I tyle.
    • francuska33 Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 30.04.09, 18:29
      Sa rozne rodziny i rozni goscie.Z czescia dosc liczny nie mam specjalych
      problemow.Dogadujemy sie w miare dosc dobrze.Natomiast kilka lat temu (jeszce
      przed wejsciem Polski de Europy)jeden z moich braci bombardowal mnie telefonami
      typu-mam dosc mieszkania tu, zalatw mi cos u was ,chetnie wyjade stad z cala
      rodzina,bo tu nie mozna normalnie zyc...Musze przyznac,ze przejelismy sie jego
      prosbami,zrobilismy wszystko co bylo w naszej mocy,zeby zalatwic jemu i jego
      rodzinie staly pobyt,prace i mieszkanie.Trwalo to ok.1 roku,staralismy sie,zeby
      wszysko przebiegalo zgodnie z tutejszym prawem ale czasami z dusza na ramieniu
      doginalimy prawo do naszych potrzeb modlac sie;zeby nikomu sie nie chcialo
      sprawdzic doglebnie pewnych dokumentow,moglibysmy miec powazne problemy.
      Nastepnie brat przyjechal sam,mieszkal u nas ,pracujac i przygotowujac przyjazd
      jego zony i dziecka.Zajmowalam sie nim tak jak innymi czlonkami rodziny,wiec
      opierunek i wikt mial gratis.Wszystko miedzynami ukladalo sie dobrze.Z moim
      mezem dogadywal sie dobrze,uczesniczyl w zyciu rodzinnym tak jak wszyscy.Po 2-3
      miesiacach jego zona wyrazila chec spedzenia wakacji u nas,jeszcze nie mogla
      zwolnic sie z pracy,wiec na stale miala dolaczy pozniej,teraz chciala zobaczyc
      swego meza, za ktorym ogromnie tesknila,wiec trzeba bylo kupic jej bilet i
      dziecku ,zalatwic transport itd, troszke mnie to zastanowilo,brat dopiero co
      przyjechal,nie mial jeszcze stalej pracy wiec z pieniedzmi nie bylo latwo a ona
      chce juz spedzac wakacje,ale nic nie mowilismy.Przyjelismy ja u nas z
      dzieckiem,nie stanowilo to dla nas poroblemu finansowego pod zadnym
      wzgledem.Problemem bylo to,ze zaczela lekcewazyc mnie we wlasnym domu.Nie
      wymagam,zeby pomagala mi przy robieniu posilkow,inna kuchnia itd,nie
      wymagam,zeby sprzatala stol po posilkach-to dzialka moich dzieci,ale czesto
      czas spedzala zamknieta w ich sypialni,wieczorami po posilkach czesto zamykali
      sie razem i wychodzili ogladac telewizje polska dopiero wtedy gdy my chodzilismy
      spac.Bylismy w trakcie zalawiania jeszcz wielu dokumentow,ktore wymagaly
      obecnosci mojego brata i czesto musialam mu towarzyszyc jako tlumacz,odbywalo to
      sie po jego pracy.Towarzyszyla nam oczywiscie i jesli zalatwianie trwalo za
      dlugo wg jej mniemania strzelala focha bo przeciez ona chce zwiedzac i w ciagu
      dnia jego nie ma bo pracuje a przeciez obiecal jej.., i ona caly czas z
      dzieckiemi.. ona ma tego juz dosyc... i jak wroci do Polski nieopalona,i co
      kolezanki powiedza!!!! I ona tak go kocha, ze nic sie nie liczy-niewazne
      pieniadze bylebym byla z Toba!To Nie bylo mowione wprost przy mnie,ale gdy
      myslala,ze jej nie slysze np w samochodzie, lub gdy byli sami w ogrodzie itp
      Nie zauwazyla,ze my zajmujemy sie ich sprawami,zaangazowani w ich pobyt bylo
      wielu ludzi tutaj,moi znajomi,tesciowie,kazdy chetnie pomagal jesli byla taka
      potrzeba.Bylismy na dwoch przeciwnych biegunach,inne rzeczy byly wazne dla nas i
      inne dla niej.Odjechala, brat zostal,zalatwilismy dokumenty pozwalajace na
      zlaczenie sie rodzinw, dalszym ciagu miedzy nami wszystko dobrze sie
      odbywalo.Brat pojechal przeprowadzic rodzine.W miedzy czasie powtarzalismy
      bratu,zeby jego zona uczyla sie jezyka bo bedzie jej ciezko gdy tu przyjedzie.
      Nigdy tego nie zrobila.Brat posylal jej pieniadze na utrzymanie, ona sama
      pracowala,zatrudniala nianie do dziecka,moi rodzice troczke jej pomagali placac
      za nianie.A ona nie kryla sie,ze lubi czas spedzac w pubach,dziecko czesto
      zostawala na noc a ona wychodzila na dykoteki,do kolezanek.Moj brat nic na ten
      temat nie mowil,dla mnie bylo to co najmniej dziwne.Ale to nie moje
      zycie,chcialam miec z nimi poprawne uklady.,bo z pozostalymi czlonkami naszej
      rodziny moja bratowa pozrywala kontakty.
      Niestety kiedy sie przeprowadzila tutaj po 3 miesiacach zrobila wszystko,zeby
      zniszczyc nasze relacje .Mieszkamy blisko siebie ale lepiej sie dogadywalismy
      kiedy dzielilo nas 2 tys.km
      Teraz po kilku latach pobytu juz nie chce tu byc, bo trudno sie dogadac z
      tubylcami- nie zna jezyka ,nie moze dostac lepszej pracy oprocz
      sprzatania(jezyk!!)w Polsce jest rodzina,tu nie ma, mieszkancy tego kraju sa
      dziwni,nie ubieraja sie tak jak w Polsce,swieta sa inne jak w Polsce,kuchnia
      jest inna niz w Polsce.I w ogole lepiej zyc w Polsce niz tu.
      A ja zastanawiam sie czy jesli wroca do Polski to czy po kilku latach nie
      powtorzy sie schemat z poczatku mojego listu. Czy znajda w koncu ten kraj, swoje
      miejsce na ziemi gdzie bedzie im dobrze zyc?
      • marguyu Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 30.04.09, 22:18
        Zupelnie tak jakbys opisala ludzi ktorych niegdys znalam. Tamci
        dodawali jeszcze to, ze: Francja to potluczony kraj, zabojady sa
        wredne, system jest glupi itp.
        Na moje pytanie czy zasilki rodzinne i coroczne wyprawki szkolne
        pochodzace z - miedzy innymi moich podatkow, ktore otrzymuja kazdego
        roku tez sa wredne, stwierdzili ze sie czepiam.
        I na moje szczescie obrazili sie.
      • tomek854 Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 26.07.09, 02:43
        Ech, bo z rodziną to tak jest:

        Ja też kiedyś tak wpadłem. Jako że człowiek głupi jest i się nie potrafi nauczyć
        zgodziłem się pomóc
        kuzynce, która się wybierała do Szkocji. Przysłała mi tutaj swojego faceta,
        który od dwóch latach jeździ na TIRach na międzynarodówce. Mówię sobie "dobrze
        niech będzie", postawiłem warunek, że mieszka u mnie tylko trzy dni i
        uzyskałem zapewnienie że mówi po angielsku.

        Przyjechał, się okazało że po angielsku ani w ząb. Ale cóż, trochę go
        popchnąłem w odpowiednie miejsca i strony i tak w ciągu tygodnia miał wynajęty
        pokój w tej samej kamienicy co my i pracę w międzynarodowej firmie
        transportowej. Ale ciągle marudził.

        I tak kasa kiepska. Ja mu tłumaczę: a czegoś ty się spodziewał, to jest firma
        która zatrudnia wszystkich jak leci, sami Polacy, Czesi, Litwini i Węgrzy tam
        jeżdżą, wyrobisz sobie wszystkie brytyjskie papiery to za dwa miesiące
        będziesz mógł sobie znaleźć pracę w normalnej firmie.

        Źle bo kierownica nie po tej stronie. To mu załatwiłem, że pojeździ w trasy po
        autostradach tylko, dopóki się nie nauczy. Ale skrzynia biegów w lewej ręce -
        dostał automat.

        Źle, bo ma odbiornik w kabinie i mu się tam wyświetla gdzie ma jechać. Mówie:
        wolałbyś, żeby Ci przez telefon dyktowali?

        Wszystko źle, aż mi się nie chce gadać. Oczywiście ja osobiście nigdy nie
        widziałem nikogo, kto by tak szczęśliwie w Szkocji wylądował.

        Ale co się okazało: główny problem jest taki, że on mieszka u mamusi na
        poddaszu i on po prostu lubi, że jak wraca z trasy, to mamusia go zaprasza na
        obiadek. I tyle, dlatego mu to nie odpowiada, drugiego dnia rzucił pracę
        (nawet nie popracował tydzień, zeby mu się ta cała eskapada zwróciła) kupił
        pierwszy lepszy bilet i nawiał do mamusi.

        Chłopak 24 lata!!!

        Moja kuzynka oczywiście wku...ona, bo ona chciała tu przyjechać na studia.
        mieli plany, że on będzie zarabiać a ona będzie studiowała.

        No a jeszcze on mi mówi: ja taki już jestem ciota i mam nadzieję że ty to
        zrozumiesz (autentyczny cytat z kolesława!). Mnie trafiło w tym momencie ale
        próbuję jeszcze jakoś i mówię "słuchaj, ja Cię tu nie zaprosiłem dlatego, że
        Cię lubię, tylko dlatego, że jesteś facetem mojej kuzynki i miałeś przygotować
        jej możliwość wyjazdu tutaj, na której jej bardzo zależy. Obaj wiemy jakie to
        jest dla niej ważne, bo mieszkacie w małej pipdówie i ona nie ma tam szans na
        dobrą pracę tymbardziej, jeżeli będzie studiować. A on mi na to "nic mnie to
        nie obchodzi, ja to lubię z rodziną mieszkać" (czytaj - z mamusią).

        A wrrrrrr! Normalnie strasznie mi szkoda tej mojej kuzynki. Mam nadzieję że
        czegoś ją to nauczy. Tymbardziej, że jak on wróci do mamusi a ona wyjedzie na
        studia do Krakowa to i tak się nie będą widywać, jak słusznie zauważyła.
        Tymbardziej, jeżeli on będzie na tych TIRach w PL jeździć - będzie zarabiał
        połowę tego, co tu miał na wejściu i w domu bywać na Boże narodzenie przez 45
        godzin ;-)

        Ja generalnie pomagania unikam jak mogę, bo to róznie bywa, ale czasami jeszcze
        się łamię.

        I tu muszę dodać: ugościłem kiedyś przez tydzień koleżankę koleżanki, której nie
        widziałem wcześniej na oczy. Dziewczyna cały dzień zasuwała po mieście za pracą
        a wieczorem nam jeszcze gotowała (robiąc zakupy z tych paru groszy z którymi
        przyjechała), sprzątała i zmywała chociaż mówiliśmy, że nie chcemy.

        W końcu po tygodniu pojechała z powrotem do PL, bo jej rodzice mieli wypadek...
        Ale tyle dziękowała i mnie chwaliła do wspólnych znajomych że aż mi głupio.
    • mazda25 Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 01.05.09, 08:03
      Wiesz bardzo bym sie cieszyla gdyby moja mama wykazala tyle
      inicjatywy do spedzenia wolnego czasu.Bo ja sama to bardzo lubie.A
      tymczasem u mnie ,to przedewszystkim lazenie po sklepach i zakupy na
      bazarach.Twoja wersja lepiej mi sie podoba.No ale skoro jestes z
      tego powodu niezadowolana to musisz o tym z mama porozmawiac.
      • kan_z_oz Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 05.05.09, 06:32
        Hehheheh - droga Ligaturko...chcialabys uszczesliwic 'mamusie'???

        Szczescie wyplywa z wnetrza kazdego z Nas. Ktos jezdzi na zakupy,
        jak szalony, inny siedzi w domu jak 'moron'.
        Inny 'manipuluja' czyli wykorzytuja dzieci jak sie da.

        Nie jestes w stanie zapelnic odczucia pustki w czyims
        zyciu...zakupy, wakacje, wyjazdy...wszystko sie konczy i w koncu
        dochodzi do spotkania w cztery oczy...
        Rodzice zawsze kochaja, ale nie sa chetni do zmian
        wlasnych 'toksycznych' nawykow. Tak wiec, Ty sama musisz ustanowic
        granice - dla Ciebie korzystne, i w tym wykluczajacych rodzine...

        Z milosciom, bez urazy - odcinanie pempowiny - tak to nazywam...

        Pozdrawiam
        Kan

        • ratpole Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 05.05.09, 09:42
          kan_z_oz napisała:

          > Z milosciom, bez urazy - odcinanie pempowiny - tak to nazywam...

          Nooo, juz sie zaczynalem bac, ze sie nie doczekam Twojej cennej porady hehehehe
          Pozwol, ze zacytuje coby publika wiekszego olsnienia doznala:

          "Ciagle siedzenie komus w glowie, czyli klasyczne zycie problemami
          innych niestety pachnie mi stereotypowa Polska paranoja za wszelka
          cene uzdrawiania innych...
          Tak wiec, ja mam 'shit' typowy i metlik we wlasnej glowie plus
          obsesje wszelakie, ale hej...ludzie, ja wam wyloze, jak zyc...bo
          fakt, ze szczcesliwie przezylisci do tej pory goowno dla mnie
          wielkie znaczy..."

          I znowu sobie punkty nabilas w niebie czy gdzie tam ten Kriszna siedzi hehehe
          • kan_z_oz Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie)/Ratpol 06.05.09, 07:24
            Wpis byl do Ligaturki - to raz.
            Dwa - odnosil sie scisle do mojego ukladu z moja matka.
            Po trzecie - ktore wiaze sie z pierwszym, Ligaturka sama zdecyduje,
            czy to jest 'rada' oraz czy to Jej jest do czegos przydatne...

            A Ty znowu trolujesz.

            Kan
            • ratpole Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie)/Ratpol 06.05.09, 09:36
              kan_z_oz napisała:

              > A Ty znowu trolujesz.

              No coz, nie bede ukrywal hehe
              Jednak sprobuj poczytac miedzy wierszami. Nawet najzlosliwszy troll powie czasem
              cos do rzeczy ;-)
              • pia.ed Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie)/Ratpol 06.05.09, 10:49

                Moze ratpole przyjmiesz czasem forme dobrotliwego trolla?
                Naprawde by to nie zaszkodzilo ...



                ratpole napisał:
                Nawet najzlosliwszy troll powie czasem cos do rzeczy
                >
                • ratpole Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie)/Ratpol 06.05.09, 13:13
                  pia.ed napisała:

                  > Moze ratpole przyjmiesz czasem forme dobrotliwego trolla?
                  > Naprawde by to nie zaszkodzilo ...

                  Przeciez jestem dobrotliwy.
                  Tys chyba jeszcze zlosliwego nie widziala hehe
                  Ha det grymt!
    • violi-ravioli Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 08.05.09, 10:20
      Czasy sie zmienily, cala Europa ma bzika na punckie zwiedzania, jezdzenia,
      fotografowania. Kiedy twoja mama wroci do kraju, to bedzie chciala pokazac
      kolezankom, gdzie byla i co widziala.

      Po kilkunastu latach wychowawczego trudu, chyba jej sie nalezy kilka razy na
      basen albo do opery. Jak za drogo, to wybierzcie tansze rozrywki, pogadajcie o
      kosztach.

      To takie polskie myslenie - babcie ubrac w fartuch, posadzic wnuka na kolanka i
      ma byc szczesliwa. Tak jakby kobiety 60+ nie mialy prawa nic chciec, bo jak chca
      czegos, to nie kochaja, albo sa egoistyczne... Dziwne myslenie.

      Raviolka
      • jednapani Re: Rodzinka w odwiedzinach 08.05.09, 22:39

        Jak zrozumialam, to mamusi nie chodzi raczej o fotografowanie,
        a o kosztach to nawet
        nie mozna z nia pogadac, bo przeciez jej sie to "nalezy" ...

        Przypomina to postepowanie mojej mamy, ktora jezdzila do siostry
        zagranice i pierwsze czego chciala, to zeby siostra zaprowadzila ja
        do obciecia wlosow, chociaz mogla to zrobic w Polsce za 1/4 ceny, i
        do tego lepiej!
        Przy tym siostrze sie wtedy zle powodzilo, o czym mama doskonale
        wiedziala, ale przeciez po to wychowala corke zeby ona sie teraz jej
        odplacala za wychowanie!




        violi-ravioli napisała:
        Kiedy twoja mama wroci do kraju, to bedzie chciala pokazac
        kolezankom, gdzie byla i co widziala. Po kilkunastu latach
        wychowawczego trudu, chyba jej sie nalezy kilka razy na
        > basen albo do opery. Jak za drogo, to wybierzcie tansze rozrywki,
        pogadajcie o kosztach.
      • lena-anna Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 09.05.09, 07:59
        >Po kilkunastu latach wychowawczego trudu, chyba jej sie nalezy
        >kilka razy na basen albo do opery. Jak za drogo, to wybierzcie
        >tansze rozrywki, pogadajcie o kosztach.

        Widac, ze nigdy dzieci nie mialas wiec malo wiesz.

        Matce nic sie nie nalezy, wszystko robi z serca i jest sercem dzieci
        oplacana a jak tak uwaza jak ty i ma podobny charakter to konczy
        sama w 4 scianach i dzieci przestaja sie nia interesowac. Tak to
        jest jak sie chce za duzo, to konczy sie z pusta reka. Nie wiesz
        tego bo nie masz dzieci i mieszkasz cale zycie w Polsce wiec w sumie
        nie powinnas zajmowac glosu.

        Prawdziwie kochajaca matka rozumie, ze dziecko mieszkajace za
        granica ma kilkakrotnie ciezsze zycie niz dziecko mieszkajace w
        Polsce i dluzej zajmuje czasu urzadzenie sie i dojscie do dobrego
        zycia. A jak nie rozumie, to znaczy, ze tak naprawde przestala byc
        matka jest tylko baba w pretensjach.

        >To takie polskie myslenie - babcie ubrac w fartuch, posadzic wnuka
        >na kolanka i ma byc szczesliwa. Tak jakby kobiety 60+ nie mialy
        >prawa nic chciec, bo jak chca czegos, to nie kochaja, albo sa
        >egoistyczne... Dziwne myslenie.

        To wcale nie jest polskie myslenie. To jest myslenie kazdego
        dziecka, ktore zaklada rodzine i boryka sie z klopotami, brakiem
        pieniedzy itd. Znam wiele Wloszek, ktore marza o tym aby zajac sie
        wnukami, znam kilka Greczynek i jedna Ormianke. Wszytkie czekaja na
        wnuki gotowe do pomocy dzieciom. Jedna jest nawet lekarka....

        Kobiety 60+ maja prawo chciec ale jezeli maja dzieci, to u kazdej
        matki potrzeby dzieci sa na pierwszym miejscu. Za to wlasnie sie
        kocha matke. Za bezgraniczna milosc i gotowosc do pomocy. A kiedy
        przyjdzie czas taka matka moze liczyc, ze dzieci sie nia zajma kiedy
        przyjdzie na to czas. A jezeli sie nie zajma, to znaczy, ze mamusia
        przyjezdzala na wakacje i za duzo chciala. Takie zycie, kazdy na
        koniec dostaje tyle na ile zasluguje.

        Widac z daleka, ze nie masz dzieci i jestes juz w podeszlym wieku a
        ponadto nigdy nie mieszkalas poza Polska.

        Pewnie z powodu staropanienstwa traktowalas swoja matke jak dziecko
        i spelnialas wszystkie jej zachcianki. Takie odwrocenie rol z powodu
        braku laku. Zdarza sie.


        Nie powinnas zajmowac glosu w sprawie, o ktorej nie masz pojecia.
      • lena-anna Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 09.05.09, 08:04
        > Czasy sie zmienily, cala Europa ma bzika na punckie zwiedzania,
        > jezdzenia, fotografowania. Kiedy twoja mama wroci do kraju, to
        > bedzie chciala pokazac kolezankom, gdzie byla i co widziala.

        I jeszcze jedno. Europa wcale nie ma bzika na punkcie zwiedzania,
        jezdzenia i fotografowania. Jak bylo tak jest. Kto jezdzil tak dalej
        jezdzi a kto nie jezdzil, to spedza wakacje w domu.

        To buraczana Polska urwala sie z lancucha i teraz kazdej paniusi bez
        rozumu wydaje sie, ze musi byc swiatowa i modna. Europa ma
        serdecznie dosyc polskich burakow.
        • be.e Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 09.05.09, 18:12
          W wiekszosci zgadzam sie z lenna-anna. Jeszcze bardzo duzo Polakow
          nie przyjmuje, ze za granica zycie toczy sie tak samo ja w Polsce.
          Rachunki wszedzie trzeba placic. Mnie odwiedziny taty kosztowaly juz
          okolo 20 tys dolarow, bo to trzeba i za bilet zaplacic i za
          rozrywki. A wizyty nie byly z racji odleglosci dniowe czy nawet
          tygodniowe, bo to sie oczywiscie nie Polakom nie oplaca. I jeszcze
          musialam ja pracujaca kolo rodzica, nie pracujacego juz kilkanascie
          lat skakac i obslugiwac, bo On oczywiscie na wakacjach byl. Kuzynka
          chciala mi sie zwalic z piecioosobowa rodzina na miesiac nie patrzac
          na moje koszta tej wizyty. Jak juz sprawilam sobie odpowiedni
          samochod, zeby ja z lotniska przywiesc i powiedzialam, ze moze
          przyjechac na dwa tygodnie to sie rozmyslila. Oduczylam sie byc na
          kazde zawolanie gosci i teraz zapowiadam, ze jak nie maja co
          najmniej 10tys $, zeby i mnie poutrzymywali to wizyty nie ma.
          Okrutne? Nie, realistyczne. Ja sie juz nikomu na glowe nie zwalam.
          Raz tylko pobylam u kolezanki w Polsce, to wyplacic sie za to latami
          nie moglam, bo wiecznie bylo malo. Teraz jak mnie nie stac na hotel
          i rozrywki, to wakacje spedzam w swoim ogrodku, a nie wymagam, zeby
          za mnie rodzina placila. No moze raz mieszkajac za granica
          poprosilam o prezent od rodzicow w postaci wakacji. Postawy
          roszczeniowej skutecznie sie oduczylam, bo wreszcie zrozumialam jak
          ciezko sie za granica pracuje, czego i Wam mieszkajacym w Polsce
          zycze (zrozumienia naszej sytuacji).
          • ligaturka Re: Rodzinka w odwiedzinach - post scriptum ;-) 23.06.09, 17:35
            Przyjazd zaplanowany. Okazalo sie, ze w polowie lipca, w srodku planowanego
            pobytu mamy z ciocia, odbedzie sie bardzo wazny egzamin panstwowy, ktorego
            termin podano mi miesiac przed data egzaminu. Bilety jezcze nie sa kupione,
            tylko zarezerwowane, i mialam nadzieje zmienic date pobytu mamy z ciocia we
            Wloszech. Nie udalo sie, mama, na to, ze 'nie bedzie mi przeszkadzac', i ze
            'ciocia wziela juz urlop'. Odmowila mi przeunac termin przyjazdu o 2 tygodnie.

            Poczulam sie urazona - nie potrafie sie uczyc jak w kolo krzataja sie ludzie, na
            ewentulane 'mijanie sie w drzwiach' nie ma co liczyc, bo bedzie trazny upal, i
            oprocz godzin porannych (do 12), nie ma co liczyc na pozbycie sie gosci z domu.
            Poprawka egzaminu - za rok :-(
            • pia.ed Re: Rodzinka w odwiedzinach - post scriptum ;-) 23.06.09, 21:17

              Czy nie masz mozliwosci uczenia sie w bibliotece?

              A swoja droga, to masz rodzinke
              nie do pozazdroszczenia ...
              I swieta cierpliwosc!
              Bo ja po prostu powiedzialabym, ze jezeli nie przeloza daty
              przyjazdu, to niech w ogole nie przyjedzaja!
              • starypierdola Przesan sie slimaczyc, kobieto! 24.06.09, 06:37
                I zdecyduj sie co wazniejsze: egzamin czy mama z ciotka.
                Cos mi sie wydaje ze u Ciebie wszystko tak tradycyjnie, po Polsku: "osiolkowi w
                zloby dano, w jednym sloma w drugim siano..."

                Czlowieka ktorego mozna sobie okrecic dookola palca nikt nie powaza; i nikt nie
                docenia poswiecen (nie ma tego dobrego co by na zle nie wyszlo).

                Jest tez malo prawdopodobne by taki czlowiek osiagnal cos w zyciu, wiec olej
                egzamin i opiekuj sie goscmi po cichu rozczulajac sie nad soba, bo wyglada ze Ty
                takim czlowiekiem jestes: "sucker".

                Psycholog SP
                • tomek854 Re: Przesan sie slimaczyc, kobieto! 26.07.09, 02:46
                  dla mamy i ciotki egzamin córki powinien być ważniejszy niż ich wakacje...
                  • starypierdola Z tego co czytam to wyglada .... 26.07.09, 03:38
                    ...ze im pewnie nie powiedziala ze ma egzamin, a napewno nie
                    powiedziala im ze to dla niej wazna sprawa.

                    Wiec moze i ten egzamin nie taki wazny? A moze jest masochistka? Kto
                    to moze wiedziec?

                    Tylko mi zal jej meza. Pewnie jakis niedojda jak sie nie potrafi
                    postawic. A moze mu tesciowa odpowiada (jako kobieta?). I do tego z
                    siostra!!

                    Realista SP
            • krecik Re: Rodzinka w odwiedzinach - post scriptum ;-) 24.06.09, 13:41
              Przychylam sie do sugestii, zeby postawic rodzinie ultimatum. Urlop
              jest ruchomy - od egzaminu zalezy o wiele wiecej. Moim zdaniem
              wiecej kwasow wyniknie z przyjazdu niz z przelozenia wizyty - mama z
              ciocia sie troche poburmusza i przejdzie im podczas pobytu u ciebie.
              A ty, jesli nie zdasz egzaminu, przez nastepny rok im tego nie
              wybaczysz, nie mowiac o katordze uczenia sie w warunkach niezbyt
              temu sprzyjajacych...

              Ag
              • pia.ed Re: Rodzinka w odwiedzinach 24.06.09, 17:15
                CZYSBYS JUZ ZAPOMNIALA, CO PISALAS NA POCZATKU?
                Moze wydaje Ci sie, ze jak bedzie ciocia
                to mama zadowoli sie jej towarzystwem???
                Nie sadze, przeciez bedzie chciala, aby jej siostra TEZ przezyla te
                przyjemnosci ktore mamie zafundowalas w zeszlym roku!
                Znajdziesz na to rzeczywiscie czas???



                "... ciagle chciala cos robic, na zasadzie np. rano basen, po
                poludniu spacer, wieczorem knajpa, i tak codziennie przez 2
                tygodnie. Zorganizowalismy b.duzo wyjsc i zwiedzilismy wszystko co
                bylo do zobaczenia w promieniu 60 km,
                za kazdym razem jak byla w domu 'nosilo ja'
                ... wpominam ten pobyt jako koszmar, ktory w dodatku kosztowal...
                nas majatek (bilety lotnicze, rozne wejsciowki, opera itp."
            • kan_z_oz Re: Rodzinka w odwiedzinach - post scriptum ;-) 24.06.09, 19:05
              ligaturka napisała:

              > Przyjazd zaplanowany. Okazalo sie, ze w polowie lipca, w srodku
              planowanego
              > pobytu mamy z ciocia, odbedzie sie bardzo wazny egzamin panstwowy,
              ktorego
              > termin podano mi miesiac przed data egzaminu. Bilety jezcze nie sa
              kupione,
              > tylko zarezerwowane, i mialam nadzieje zmienic date pobytu mamy z
              ciocia we
              > Wloszech. Nie udalo sie, mama, na to, ze 'nie bedzie mi
              przeszkadzac', i ze
              > 'ciocia wziela juz urlop'. Odmowila mi przeunac termin przyjazdu o
              2 tygodnie.
              >
              > Poczulam sie urazona - nie potrafie sie uczyc jak w kolo krzataja
              sie ludzie, n
              > a
              > ewentulane 'mijanie sie w drzwiach' nie ma co liczyc, bo bedzie
              trazny upal, i
              > oprocz godzin porannych (do 12), nie ma co liczyc na pozbycie sie
              gosci z domu.
              > Poprawka egzaminu - za rok :-(

              ODP: Juz napisalam poprzednio - przeciac pepowine.
              Oznacza to tylko, ze Ty sama musisz zaczac zachowywac sie jak
              dorosla osoba. Oznacza to, ze Twoi goscie przyjezdzaja do Twojego
              domu w terminie, ktory Tobie pasuje.
              Czesc 'mamus' tego nie rozpoznaje i dopoki nie wyrazisz sie jasno, i
              wyraznie...nie ma przyjazdu w ustalownym terminiem, to nie licz aby
              wyszlo to z ich strony. U jednych wychodzi od 'mamusi' i innych
              nie...koniec tematu. Ten model tak ma...

              Sama przecielam, gdy ktoregos dnia po powrocie z pracy zastalam
              wlasna matke przepinajaca mi firanki w moim mieszkaniu - na inne
              podobno ladniejsze...
              Skonczyly sie tego dnia zmiany firanek, robienia mi prania,
              mieszania w szufladach z bielizna oraz zjawiania sie o dowolnej
              porze dnia czy nocy. Kupowania szajsu, ktory bralam i zwracalem za
              niego pieniadze...by mamusia czula sie w ten sposob potrzebna i
              dowartosciowana.
              Na zyciu mojej siostry 'wizyty'mamusi mialy absolutnie negatywne
              skutki. Nie ma tez zreszta zbyt wysokiego z tego powodu o niej
              mniemania - uwaza ja za niedojde...wystarczy Ci??

              Kan
              • black_tangens Ligaturka sie przestraszyla i zamilkla ;-) 24.06.09, 21:31
                Ligaturka sie przestraszyla, ze musi podjac meska decyzje i pogadac z mama i
                zamilkla:-;
    • stonoga150 Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 30.06.09, 01:21
      Ja organizuje swoj czas tak, abym jak najwiecej czasu mogla spedzic z rodzina i
      w jak najwiecej miejsc ich zabrac. Tak samo jest u mnie w domu rodzinnym w
      Polsce. W lutym zabralam do domu mojego kumpla, ojciec nawet wolne z pracy
      wzial, aby mogl nas wozic po calym miescie, w ktorym mieszkalam wczesniej przez
      21 lat :)
    • tow.ortalion Mam ten sam problem ! (krótkie) 30.06.09, 09:40
      Właśnie zapowiedziała swoją wakacyjną wizytę w lipcu siostra ze szwagrem i dzieciakami.
      Dzwoni nie z tego, ni z owego i melduje, że dostaną urlopy, więc postanowili odwiedzić stary kraj i pokazać go swoim dzieciakom.
      Kurde, teraz wszyscy muszą się do nich dostosować, bo wiadomo będą oszczędzać i spać oraz żywić się u mnie w domu.
      Jeszcze mam im jakiś samochód wypożyczyć, bo wypożyczalnia jest im za droga.
      Dwa tygodnie będą mi siedzieć na łbie i będę musiał im pokazywać ich stare kąty.

      Odwiedziny polonijnej rodzinki - koszmar !
      • starypierdola Powodzenia! 30.06.09, 16:47
        Badz optymista! A nóż Ci się szwagierka spodoba (i vice versa)i coś tego ...no
        ... rozumiesz .... jak brat będzie pijany? Wiec nie żałuj mu gorzałki!

        A jak są z USA to dodatkowa zaleta ze kobieta przy kości wiec mozesz miec duzo
        uciechy :))

        Optymista SP
    • amcapol Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 01.07.09, 05:16
      Moja Mama byla u nas 3 razy, od 6ciu m-cy do 1 roku.To normalne ze sie
      nia zajmuje bo nie zna jezyka a u mnie nie ma zadnych Polonii, gazet po
      polsku itp
      To jest twoja matka, zupelnie nie rozumiem tqwoich pretensji. Jak
      jestes taka wyrodna corka to jej nie zapraszaj. Ona z siebie duzo
      wiecej dala niz 2 tygodnie opieki . Opiekowala sie toba 20 + lat. Twoj
      egoizm mnie szokuje.
      • ratpoles_tamer Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 01.07.09, 13:33
        Każden jeden nieudacznik wcześniej, czy później staje wię wyrodny.
      • szeelma Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 01.07.09, 17:38

        Pewnie w czasie tych 6-miesiecznych i 1-rocznych pobytow Mamy
        bralas wolne z pracy,
        bo ciagle chciala cos robic, na zasadzie np.rano basen, po
        poludniu spacer, wieczorem knajpa, i tak codziennie ...

        Tez masz pelna energii Mame po czterdziestce?



        amcapol napisała:

        > Moja Mama byla u nas 3 razy, od 6ciu m-cy do 1 roku.To normalne ze
        sie
        > nia zajmuje bo nie zna jezyka a u mnie nie ma zadnych Polonii,
        gazet po
        > polsku itp
    • dziewczynazparasolem Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 01.07.09, 23:34
      Ligaturko, nie rozumiem ani ciebie ani innych wypowiadajacych sie
      podobnie. Uwazasz ze mama absolutnie nie prawa przyjechac do ciebie
      na urlop i ze takie przyjezdzanie jest grzechem? (przestepstwem -
      wstaw wlasciwe :P) To co, ma na roboty do ciebie przyjezdzac? I
      przeciez to jak najbardziej normalne ze chce w ten czas cos
      pozwiedzac? Nie wiem co was laczylo, ale wyglada na to, ze prosty
      stosunek - mama daje a ty bierzesz (ewentualnie dawala - na pewno
      wiecej niz kilka/kilkanascie lat - a ty bralas). Widze ze w druge
      strone jest trudniej??

      Zawsze staram sie umilic mojej mamie czas jak mnie odwiedza.
      Niestety, nie zawsze moge wziac urlop, ale co najmniej w weekendy
      nadrabiam brak czasu w ciagu tygodnia. Uwazam, ze to norma.

      A jezeli wyzyta mamy za duzo cie kosztuje - na pewno mozesz cos
      wymyslic co bedzie i tanie i przyjemne..
      • starypierdola Cos Ci sie pomyrdalo :)) 02.07.09, 03:27
        "...Uwazasz ze mama absolutnie nie prawa przyjechac do ciebie
        na urlop i ze takie przyjezdzanie jest grzechem? ..."

        Ja zrozumialem to zupelnie inaczej: mama zyczy sobie przyjechac i byc
        obskakiwana wtedy kiedy to jej pasuje, bez wzgledu na to czy to corce pasuje,
        czy nie.

        Zasadnicza roznica?

        "Bo w tym caly jest ambaras zeby dwoje chcialo naraz"

        Jeszcze Ci dodam ze jak by moja tesciowa tak zrobila to i tesciowa i corka
        wylecialy by na zbity pysk. Znasz moze jaki dobry kawal o tesciowych dla
        zilustrowania sytuacji??

        Anty-tesciowy SP
        • japoxx Re: Cos Ci sie pomyrdalo :)) 02.07.09, 05:26
          synek - tatusiu, dlaczego babcia biegnie zygzakiem
          ojciec - nie pyerdol szczeniaku, dla jednego babcia dla drugiego tesciowa
          podaj nastepny magazynek

          roznica pomiedzy wizyta a wizytacja
          ty jedziesz do tesciowej - wizyta
          tesciowa przyjezdza do ciebie - wizytacja

          Wraca mąż ze szpitala gdzie odwiedzał ciężko chorą teściową i zły jak
          nieszczęście mówi do żony:
          - Twoja matka jest zdrowa jak koń, niedługo wyjdzie ze szpitala i zamieszka z nami.
          - Nie rozumiem - mówi żona - wczoraj lekarz powiedział mi, że mama jest umierająca!
          - Nie wiem co on tobie powiedział ale mnie, kur*a radził przygotować się na
          najgorsze.

          Umiera teściowa. Spogląda w okno i szepta:
          - Ale zachód.
          Zięć:
          - Niech się mama nie rozprasza.

          Jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka?
          - Aż się muszka zejdzie ze szczerbinką !
          • be.e Re: Cos Ci sie pomyrdalo :)) 02.07.09, 15:41
            A ja nie wiedzialam, ze za to, ze rodzice zazyczyli sobie swego
            czasu miec dzieci, trzeba im sie odplacac cale zycie, kiedy tylko
            sobie tego zapragna. Przyplacajac to niezdanymi egzaminami,
            powiklaniami w malzenstwie (jaka cierpliwosc musi miec malzonka/ek
            znosic rodzica wybranki pol roku czy rok). Te polroczne, roczne
            wizyty sa tylko i wylacznie do pomocy w domu czy przy dzieciach. U
            mnie tata jest gosciem dlatego teraz godze sie na wizyty nie dluzsze
            niz miesiac dla dobra nas wszystkich. A wpajanie wyrzutow sumienia w
            zwiazku z oddawaniem za wychowanie dawno wsadzilam do worka.
            • szeelma Re: Cos Ci sie pomyrdalo :)) 03.07.09, 10:21

              To jest oczywiste dla wszystkich, oprocz capole ...



              be.e napisała:
              Te polroczne, roczne wizyty sa tylko i wylacznie do pomocy w domu
              czy przy dzieciach.

      • pia.ed Do dziewczyny z parasolem 26.07.09, 10:11

        Tylko ze w tym przypadku wszystko ma sie odbywac tak jak mamma
        sobie zazyczy
        ,
        corka ma niewiele do powiedzenia!
        Ma byc na kazde zawolanie matki, bo inaczej slyszy zarzut, ze
        zaniedbuje matke!
        Przypuszczam, ze te wizyty w operze czy na plywalni, to tez kaprys
        mamusi ...
        Rozrywki "tanie i przyjemne" ma mamusia w Polsce, tutaj chce
        zaszumiec na calego
        za "ojro" i - na koszt corki!




        dziewczynazparasolem napisała:

        > Ligaturko, nie rozumiem ani ciebie ani innych wypowiadajacych sie
        > podobnie.
        ... nie zawsze moge wziac urlop, ale co najmniej w weekendy
        > nadrabiam brak czasu w ciagu tygodnia.
        > A jezeli wyzyta mamy za duzo cie kosztuje - na pewno mozesz cos
        > wymyslic co bedzie i tanie i przyjemne ...
    • sliwkowy Re: Rodzinka w odwiedzinach (dlugie) 08.07.09, 16:00
      Ja tam nie mam problemów gdy przyjeżdża do mnie rodzinka :) Uczestniczę w programie lojalnościowym Carrefour Rodzinka (nomen omen) i zawsze jestem przygotowany na czyjąś wizytę :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka