jorge.valdano
13.02.07, 14:26
Podkrecanie procka to narazanie go na przeciazenia termiczne i co jak wystapia
stale zmiany powidujace krotsza zywotnosc po odsprzedazy? (o tym nikt nie
pomyslal)? Kupuje procka i jedna z zaplanowanych plyt glownych i tak dlugo jak
dlugo podkrecalnosc procka jest darmowym feature (wykrytym przez np. Chipa) i
moja plyta dziala optymalnie po podkreceniu to jestem w stanie kupic
podkrecalnego procka - na sam koniec okresu zywotnosci technologicznej, kiedy
to juz w zasadzie kupuje nowy komp i jesli orzebuje ekstra dopalacza w
sytuacji awaryjnej to moge sie zdecydowac na chwilowe i awaryjne podkrecenie
(zasadniczo z technologicznego punktu widzenia procesor juz nadaje sie tylko
do podarowania go komus za darmo). Z kolei pamiec kupuje w minimalnej
potrzebnej ilosci i ewentualnie w trakcie uzytkowania procka moge sobie
dokupic (nie jestem dysponentem historii mimo stawiania na tradycje wiec z
pamiecia ostroznie). Obraz medialny to obraz widziany oczami ludzi mediow
przetworzony przez procek (niezle juz wykrecony po ostatnich trikach). I tak mamy:
1. Adam M. jest bardziej pozakonkurencyjny niz bezkonkurencyjny i caly kapital
przeznaczony na teoretyczne stypendia dla 'mlodych i obiecujacych' przeznacza
on na niszczenie heretykow. Dlatego jako wyrozniony zastepca red. nacz.
potrzebna jest mu Ewa M., ktora nie boi sie go z punktu widzenia doswiadczen
S, potrafi ostro zrecenzowac heretykow S, jako wyrozniony zastepca red. nacz
przelamie stereotyp szklanego sufitu i dodatkowo jest sklona udzielac
stypendiow z puli akcji, ktorych nie wzial Adam M.
2. Profesjonalisci pozytywnie i profesjonalnie zweryfikowani przez swoich
analitykow i bukmacherow medialnych, a takze niestety niekompetentnych
frustratow oraz osoby z uwagi na swoja niechlubna przeszlosc dziennikarska
zajmujace sie conajwyzej zaangazowana rozrywka.
3. Chciejstwo w dalszym ciagu jest bardziej wyraziste niz wyrabianie nazwiska
(a to 'niedobrze'), a oprocz tego niegdysiejsze prostytutki stawiane za wzor
(bez podania poczatkow kariery to blad logiczny) oraz balwanny, ktore po
uruchomieniu wyobrazni staly sie w swoim mniemaniu komentatorami wagi ciezkiej
(a nie wystepuja w VIVIE (zainteresowania prywatne znikome) i nie maja
historii pracy).
4. Efekty uboczne - 'Z czuba', heretycy (bedac w internecie byli nielojalni
wobec internautow, a bedac w realu byli nielojalni wobec chodzacych twardo po
ziemi), archaiczni dziennikarze sledczy, ktorzy juz nie sledza niczego. Dwie
ostatnie kategorie sa zstepujace, a na wyroznienie zasluguje 'Z czuba' jako
machiaveliczne alter ego wyrazistych dziennikarzy - anonimowo i jednoczesnie
na stronie glownej portalu, kto zadrze z 'Z czuba' ten ma do czynienia (w
sensie prawnym) z samym bukmacherem. I tu wlasnie mozna wypracowac obszary
dzialalnosci takiego formatu i anonimowo i odpowiedzialnie recenzowac
regulatorow rynku danego obszaru. Ogolnie majac 'pretensje' do mediow to do
bukmachera nalezy kierowac roszczenia cywilne (cos co systemowo da sie
przeliczyc na pieniadze), a do analityka roszczenia karne (cos co systemowo
jest nieprzeliczalne na pieniadze) - w interncie jest to zapedzenie analityka
w kozi rog (skuteczna krytyka).
O ile ogladalnosc i uczestnictwo w przypadku mediow to latwo (dla mediow)
rozroznialne zjawiska, o tyle w obszarze zjawisk pokazywanych w mediach to
niektorym jest trudno zrozumiec roznice. Nasz Saszka Beztalencie ma liczne
sukcesy w kraju i podczas Pomaranczowej Rewolucji wiec byc moze das sie w
koncu skusic do organizacji Euro. Bardziej jednak prawdopodobne, ze jego
udzial bylby szkodliwy, a my w kraju bardziej prawdopodobnie bedziemy mieli
msze w intencji przyznania nam Euro. Msza na Bloniach puszczona w czasie
najmniejszej ogladalnosci lub transmisja z wiejskiej kaplicy puszczona w
czasie najwiekszej ogladalnosci ma posmak klasycznego bledu logicznego. Msza
to uczestnictwo (choc wiekszosc decydujaca chyba tego nie wie) wiec
atrybutowana ogladalnosc telewizyjna nie moze odbiegac za bardzo od
ogladalnosci (zeby byl sens). Dlatego o wiele lepszy wplyw na morale mialyby
np. rozgrywki miedzyarchidziecezjialne puszczane zamiast nielogicznie
pokazanej mszy. Wzorem "Aniolow o brudnych twarzach" potrzebujemy
ksiedzia-trenera respektujacego hierarchie, prezentujacego potrzeby duchowe i
bedacego wystarczajaco czupurnym, zeby byc autorytetem oraz lobuza, ktory cala
swoja postawa da wyraz, ze nie warto isc w jego slady.
Kiedys w mediach z rozbrajajaco szczeroscia i wesoloscia padlo stwierdzenie,
ze Adam M. leczy nasze kompleksy. Dopoki taka postawa bedzie upowszechniana to
poetyka Zona Verde (wariatkowo) oraz prywatne praktyki psychatryczne maja
przed soba kolosalna przyszlosc.