Dodaj do ulubionych

BzW a temat aborcji

03.11.08, 11:06
Jesteście za czy przeciw?
Obserwuj wątek
      • egon26 Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 13:17
        matrymonialnie napisała:
        > Jestem za wolnym wyborem kobiety w sprawie aborcji.

        Ja jestem za wolnym wyborem kobiety w sprawach: z kim sypia, kiedy sypia i jak
        się zabezpiecza. Jeśli nie potrafi rozsądnie zapanować nad tymi trzema kwestiami
        to nie powinna przenosić odpowiedzialności za swoją głupotę na nienarodzone
        dziecko. 9 miesięcy ciąży to dobra kara za głupotę, po urodzeniu można dziecko
        oddać do adopcji- takie maluchy "schodzą" jak śwież bułeczki.
        • bubster Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 15:38
          według mnie to płód a nie dziecko
          żadne tam "ma nóżki i rączki itp." mnie nie przekona
          i kwestia tutaj jest interpretacji - kiedy jest dziecko, kiedy
          komórki

          btw. Egon Sibellius dobrze zapytał - czy jesteś gotów zaadoptować
          dziecko?
          co byś powiedział na temat dziewczyny która oddała swoje dziecko?
          • zero_0 do bubster 03.11.08, 15:44
            Jedno jest pewne, o komórkach, a raczej o ich braku mówimy wtedy,
            gdy mówimy o Tobie, bubsterze... Nikt Cię nie będzie przekonywać, bo
            niby po co???
          • kra-ka Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 16:25
            bubster napisała:

            > według mnie to płód a nie dziecko
            > żadne tam "ma nóżki i rączki itp." mnie nie przekona
            > i kwestia tutaj jest interpretacji

            Ile Ty masz lat?

            nie ja nie wrzucam wszystkich BzW do jednego wora,ale to jest ewidentne,ze jedne
            sa madre a inne po prostu glupie.
              • kra-ka Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 22:30
                bubster napisała:

                > ach czyli jestem głupia bo ośmielam się mieć inne zdanie niż Ty?
                > jakie to mądre z twojej strony...

                Prosze tu zebys sie doszkolila
                pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82%C3%B3d
                nie mowimy tu o zdaniu,ale o konkretnej wiedzy.
                  • kra-ka Re: BzW a temat aborcji 04.11.08, 15:08
                    bubster napisała:

                    > no i?
                    > jest tak jak mówię - to interpretacja
                    > rozwój zarodka sprawy nie zmienia - nie może on się utrzymac przy
                    > życiu poza łonem matki (do pewnego okresu)

                    Tak.
                    Interpretacja faktow,a kazdy sobie interpretuje
                    w zaleznosci od swojego poziomu.
                    no i?
                    jest jak mowie-ty troche poczytaj, bo pojdziesz miedzy ludzi i jeszcze palniesz
                    tak jak tu.
                    6-7 miesieczny plod bez aparatury specjalistycznej,
                    tez sie moze nie utrzymac prz zyciu.
                    No ale dla ciebie to wszystko jedno.
          • egon26 Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 17:23
            bubster napisała:
            > btw. Egon Sibellius dobrze zapytał - czy jesteś gotów zaadoptować
            > dziecko?

            Zapraszam na forum dotyczące adopcji, zobaczycie ile tam ludzi czeka i jak długo
            czekają. Ja mam to szczęście że mogę mieć własne dzieci i pewnie jak większość
            rodziców chcę dla swoich dzieci jak najlepiej. Nie wydaje mi się bym był w
            stanie zapewnić na równym poziomie przyszłość, moim i adoptowanym dzieciom.
            Musiałbym poświęcać im zarówno czas jak i pieniądze- czyli coś zabrać moim
            dzieciom. Jeśli zaszłą by taka potrzeba adoptowałbym dzieci mojego brata, ale
            obcych na razie nie. Może jak już moje dzieci odrosną zdecydujemy się z żoną na
            adopcje już trochę starszych. Mój wujek czekał na adopcje tylko 2 lata, bo
            zdecydował się na adopcje bliźniaków które były zbyt wielkim problemem dla wielu
            oczekujących. Problemem nie jest brak chętnych, tylko najczęściej nie zrzeczenie
            się praw rodzicielskich przez rodziców biologicznych. Ludzie chcą też bardzo
            małe dzieci- pewnie boją się bagażu doświadczeń które mają za sobą już starsze
            dzieci- tak jak większość ludzi woli też zapłacić za szczeniaki niż wziąć
            dorosłego psa/kota ze schroniska.

            > co byś powiedział na temat dziewczyny która oddała swoje dziecko?
            Powiedział bym że równa z niej laskawink A jednej naszej wspólne znajomej
            proponowałem już że gdyby zaszła w ciąże i zdecydowała się oddać komuś dziecko
            to może u mnie mieszkać przez okres ciąży. Nie wychodzę z założenia że każdy
            człowiek powinien mieć dziecko- może kiedyś tak myślałem- teraz wiem że nie
            każdy się do tego nadaje. Takie rozwiązanie uważam za wzięcie odpowiedzialności
            za swoje czyny i za najlepsze rozwiązanie. Moim zdaniem też kościół który jest
            przeciwny aborcji powinien właśnie proponować takie rozwiązanie i pomagać tym
            kobietom/rodziną. Patrząc na to od strony "oddała swoje dziecko" budzi to
            odrazę, ale ja patrzę od drugiej "mała na tyle odwagi że nie zabiła swojego
            dziecka i sprawiła wielkie szczęście parze która dzieci mieć nie może" - to jest
            coś.
              • egon26 Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 17:57
                sibeliuss napisał:
                > egon26 napisał:
                >
                > > moim i adoptowanym dzieciom.
                >
                > Po adopcji wszystkie dzieci są Twoje.

                Prawnie tak, ale czy potrafiłbym tak samo kochać jedno i drugie pewnie nie.
                Jeśli będziesz miał kiedyś swoje to zrozumiesz o co mi chodzi.
                  • egon26 Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 18:59
                    sibeliuss napisał:
                    > Idąc tokiem Matyrmonialnego nie powinieneś radzić innym adopcji
                    > skoro sam jej nie planujesz.

                    Jak byś nie zauważył ja nie radzę innym adopcji bo to by była głupota gdybym na
                    siłę kogoś próbował namówić by adoptował dziecko. Ja namawiam do zrezygnowania z
                    aborcji i oddanie dziecka do adopcji. O to że chętni na takie dziecko się znajdą
                    nie ma się co martwić, nawet na gazecie jest forum poświęcone temu tematowi. A
                    czemu dużo ludzi woli mieć swoje dzieci niż adopcyjne to chyba można przyrównać
                    do partnera życiowego- wolisz go sam wybrać czy by ktoś ci go wybrał?!
                      • egon26 Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 20:09
                        ma_maja napisała:
                        > Kiepskie porównanie.

                        Nie wszystko z dzietności da się wytłumaczyć w sposób prosty bezdzietnymwink A to
                        porównanie wcale kiepskie nie jest. Decydując się na dziecko chcemy by miało
                        dużo naszych cech, tych które uważamy w nas za dobre. Rozmawiając z dzieckiem
                        nie jesteśmy w stanie poznać czy nie ma skłonności do alkoholu, nie jest
                        obarczone choroba psychiczną itd. Decydując się na własne wiemy czego się mniej
                        więcej możemy spodziewać.
                        • sibeliuss Re: BzW a temat aborcji 04.11.08, 08:55
                          Jesli miałbym adoptować to tylko chore, bo takiemu dziecku trzeba
                          dać z siebie wszystko, bezinteresownie, bez oczekiwań na szklankę
                          wody na starość i bez oczekiwań, że będzie po mnie miało to czy
                          tamto. Dla mnie zapłodnienie nie jest cudem stworzenia, jest efektem
                          wytrysku spermy.
      • matrymonialnie Re: BzW a temat aborcji 03.11.08, 13:57
        Co do aborcji (mimo iż jestem za wolnym wyborem), to zadziwia mnie łatwość z
        jaką młode kobiety mówią że jakby co to dadzą się wyskrobać.

        Mam znajomą która poddała się aborcji i mimo że była o tym przekonana (miała
        poparcie partnera) teraz na wspomnienie tego dnia wpada w jakąś dziwną panikę.
        Twierdzi że momentami czuje się jak ta kobieta od dzieci w beczce.

        Nie twierdze że zawsze tak bywa ale jednak pewne deklaracje przechodzą niektórym
        przez gardło zbyt łatwo.
    • lavynya Re: BzW a temat aborcji 04.11.08, 00:24
      jak najbardziej za.

      skoro nie chcę mieć dzieci, zabezpieczam się to ewentualna ciąża jest błędem,
      ale nie moim lecz środka, który miał działać, ale zawiódł. nie jestem
      cierpiętnicą, nie zamierzam rodzić, skoro nie miałam tego w planach. to chyba
      oczywiste.

      powiedzieć, że można urodzić i oddać do adopcji może chyba tylko wariat(i
      ignorant, który nie liczy się ze szkodami fizycznymi zachodzącymi w organizmie w
      czasie ciąży).

      nikt też nie mówi mi, że połykając w 1-2 tygodniu ciąży tabletkę poronną jestem
      morderczynią. bo niby czego? tego maleńkiego zlepku komórek? w takim razie
      powinnam być nazywana morderczynią w każdy okres (bo taaaaaaką duuuużą komórkę
      zmarnowałam, a byłby człowiek!). to po prostu śmieszne.

      • zero_0 do lavynya 08.11.08, 14:07
        nie jestem
        > cierpiętnicą, nie zamierzam rodzić, skoro nie miałam tego w planach. to chyba
        > oczywiste.

        To dopiero jest IGNORANCJA. Aż zatyka z wrażenia. Cierpiętnicą, to dopiero
        byłabyś i to do końca swych dni po usunięciu ciąży. Nie wierzysz? To zrób to.

        > powiedzieć, że można urodzić i oddać do adopcji może chyba tylko wariat(i
        > ignorant, który nie liczy się ze szkodami fizycznymi zachodzącymi w organizmie
        > w
        > czasie ciąży).

        Z bardziej SKRAJNYM EGOIZMEM nie spotkałam się jak żyję... skąd Ty się wzięłaś???

        >to po prostu śmieszne

        Śmieszna to Ty jesteś, a raczej bezdennie żałosna. Aż się prosisz porządnego
        kopa w dupę od losu. Gwarantuję, że go dostaniesz..
        • lavynya hahahaa :) ależ się ubawiłam! 09.11.08, 22:22
          naprawdę zabawne wink wiedziałam, że znajdzie się jakaś czarna masa, która będzie
          próbowała mnie umoralniać, ale myślałam, że to będzie chociaż facet (który o
          rodzeniu wie tylko tyle, że rodzi kobieta).

          cieszy mnie niezmiernie, że nazywasz mnie ignorantką, to świadczy tylko o tobie.
          kop w dupę - to dopiero dobre. znasz mnie? wiesz może co już przeżyłam, a czego nie?

          no właśnie. niby nie musisz, bo masz tutaj fragment tekstu... blablabla bzdury!
          po tym tekście wolno ci osądzać całą osobę?

          ogrania mnie śmiech.

          jeśli dla kogoś nie jest oczywiste, że ciąża to tylko i wyłącznie wybór i nie ma
          czegoś takiego jak wpadka - jest tylko jej zignorowanie, to naprawdę żal. żal mi
          mentalności.

          widzisz, mnie nie dotknie żadne nieszczęście, bo na każde z nich mam sposób.
          dosłownie na każde.
          • ma_maja Re: hahahaa :) ależ się ubawiłam! 10.11.08, 11:14
            > widzisz, mnie nie dotknie żadne nieszczęście, bo na każde z nich mam sposób.
            > dosłownie na każde.

            Tyle się znamy ile nas sprawdzono... pewnie tego nie znasz, nie słyszałaś i nie
            rozumiesz. Masz rację, po jednym wpisie nie wolno osądzać osoby dlatego nie
            napiszę, że z Twojego wpisu wyłania się bezdenna głupota i totalne szczeniactwo.
              • ma_maja Re: hahahaa :) ależ się ubawiłam! 10.11.08, 18:13
                A jednak nie rozumiesz co potwierdzasz kolejnymi wpisami. Myślisz pewnie, że
                jesteś błyskotliwą osóbką o kontrowersyjnych poglądach? Zanim napiszesz
                kolejnego posta zastanów się kilka razy bo zarówno treść jak i styl wskazują
                raczej na indolencję intelektualną.
                    • lavynya Re: hahahaa :) ależ się ubawiłam! 10.11.08, 21:27
                      Przejrzyj jeszcze raz wszystko, co do mnie napisałaś. Pomyśl chwilkę i sama
                      zobaczysz, że niestety to Twoja pisanina wskazuje na zakłócenie procesów
                      myślowych. Nie napisałaś nic błyskotliwego.
                      Wiedz, że próba znokautowania przeciwnika poprzez zanegowanie jego możliwości
                      intelektualnych to nie tylko nieskuteczny chwyt, ale też żałosny. Nic nie wnosi,
                      a już na pewno nie gwarantuje wygranej. Żadnych sensownych argumentów, jedynie
                      próba ukazania swojej wyższości... To JEST żałosne.
                      • zero_0 lavynya 10.11.08, 21:36
                        Kobieto, nie jesteśmy na ringu ani na komedii w kinie. Raz pękasz ze śmiechu raz
                        jakieś walki prowadzisz. Każdy może mieć swoje poglądy. Ty też je masz, a że są
                        NIESŁUSZNE, a Ty tego nie rozumiesz, to już nie nasz problem. Jest "szansa", że
                        tak Ci już zostanie. Pozdrawiam serdecznie smile
                        • lavynya Re: lavynya 10.11.08, 21:41
                          wybacz, ale zostałam zaatakowana. bardziej to przypomina ring niż polemikę.
                          sensowną odpowiedzią na posta nie jest napisanie, że ktoś jest egoistą czy
                          ignorantem; takie zachowanie świadczy o tylko jednym - braku argumentów.

                          co do poglądów to nie mogą być one słuszne lub nie. dlatego są poglądami.
                      • zero_0 do lavynya 10.11.08, 21:54
                        Pomyśl chwilkę i sama
                        > zobaczysz, że niestety to Twoja pisanina wskazuje na zakłócenie procesów
                        > myślowych. Nie napisałaś nic błyskotliwego.

                        A gdzie logika, koleżanko??? Skoro imputujesz M., że ma zakłócenia procesów
                        myślowych, to gdy pomyśli chwilkę (o ile jej się uda, prawda?), to może jednak w
                        związku z tymi rzekomymi zakłóceniami nie zobaczy tego co byś chciała żeby
                        zobaczyła...
          • zero_0 do lavynya 10.11.08, 13:04
            >wiedziałam, że znajdzie się jakaś czarna masa, która będzie
            próbowała mnie umoralniać,

            Osobników o strukturze zawartości głowy zbliżonej do proto-ameby nie
            można umoralnić, szkoda czasu, ale dostrzegając próby umoralniania
            Cię zauważasz, że jesteś wysoce niemoralna i słusznie, bo taka
            jesteś.

            > cieszy mnie niezmiernie, że nazywasz mnie ignorantką, to świadczy
            tylko o tobie
            > .
            > kop w dupę - to dopiero dobre. znasz mnie? wiesz może co już
            przeżyłam, a czego
            > nie?

            Nazywam Cię nią w tym konkretnym temacie, bo nią jesteś - JESTEŚ
            IGNORANTKĄ.
            Ludzie, którzy dostali kopa, pokornieją. Czyli nie dostałaś go.

            > ogrania mnie śmiech

            Śmiej się zatem...

            > widzisz, mnie nie dotknie żadne nieszczęście, bo na każde z nich
            mam sposób.
            > dosłownie na każde.

            Tiaaa, gratuluje umiejętności eksponowania swojej bezdennej głupoty.
            Życzę Ci szczęścia w życiu, bo będzie Ci potrzebne...

            Prawdę mówiąc wolałabym myśleć, że te Twoje posty, to tylko
            prowokacja, bo w innym razie strach myśleć jacy ludzie żyją na tym
            świecie...
            • lavynya Re: do lavynya 10.11.08, 16:14
              umoralniania nie potrzebuję, bo mam swoją własną moralność - ale nie oszukujmy
              się, wszystko co człowiek wyznaje powstaje na drodze selekcji, także Twoje
              poglądy/moralność to efekt wybiórczego działania . mój wybór bardzo mi odpowiada.

              mylisz się twierdząc, że ludzie, którzy dostają kopa pokornieją - odkąd pamiętam
              trudne sytuacje zawsze czyniły mnie silniejszą, bardziej zdecydowaną i pewną
              słuszności obranej drogi.

              strach myśleć, że takie osoby jak ja istnieją? cóż, może Ci się to podobać lub
              nie. nie myl jednak głupoty z podłością, wyrafinowaniem, bezwzględnością czy
              okrutną szczerością (czy jak to tam nazwać...), bo z tego co piszesz wyglądam
              raczej na taką osobę.
              wszystko co robię i mówię, robię zupełnie świadomie, i naprawdę bardzo rzadko
              obserwuję w życiu zdziwienie ludzi, kiedy wypowiadam moje zdanie np. na temat
              aborcji. nigdy nie spotkałam się takim jak Twój atakiem.

              może Cię to zdziwi, ale mam mnóstwo szczęścia w życiu, wspaniały dom, idealnego
              mężczyznę i prawdziwych przyjaciół. dziwne takie? że taka ignorantka, głupia,
              zepsuta...? nie dziwne, po prostu zapracowałam sobie na to, a moja szczerość
              była tutaj olbrzymim plusem. jeśli komuś mówię swoje zdanie dotyczące aborcji,
              to nikt nie nazywa mnie ignorantką, bo każdy wie, że można mieć prawo do
              własnego zdania, jakiekolwiek by ono nie było.

              dla mnie to oczywiste, że nie ma lepszych i gorszych argumentów. mogę być za
              aborcją, bo ciąża zagraża mojemu życiu i mogę być za aborcją, bo dostanę
              żylaków. między tymi argumentami tak naprawdę nie ma żadnej różnicy.
            • skiela1 Re: 10.11.08, 16:45
              "Prawdę mówiąc wolałabym myśleć, że te Twoje posty, to tylko
              prowokacja, bo w innym razie strach myśleć jacy ludzie żyją na tym
              świecie..."

              To nie prowokacja.Ludzie tacy sa.
              az strach sie bac.
              Ta pewnosc ich w koncu 'zabije',tylko,ze oni nie sa tego swiadomi.
              Kazdy ma swoj scenariusz i ci glupiutcy tez maja swoj.
              • lavynya Re: 10.11.08, 19:32
                mi raczej szkoda tych, którzy nie mają żadnego scenariusza i pozwalają, aby to
                życie kierowało nimi, a nie oni życiem...
                • skiela1 Re: 10.11.08, 19:50
                  Nie wszystko jest pod nasza kontrola.
                  wiedz,ze kazdy rodzi sie ze scenariuszem,jednak jak rezyseruje to juz
                  indywidualna sprawa.
                  • lavynya Re: 10.11.08, 21:20
                    To, że Ty uważasz, że każdy rodzi się ze scenariuszem nie oznacza wcale, że tak
                    jest. Mam inne zdanie i mogę je mieć. Uważam, że to jak pokierujemy naszym
                    życiem zależy tylko od nas, nikt nie ma z góry "wyznaczonego celu", tak samo jak
                    nie wszyscy mają scenariusz na dziś/jutro/pojutrze.
          • kra-ka Re: hahahaa :) ależ się ubawiłam! 11.11.08, 14:25
            "widzisz, mnie nie dotknie żadne nieszczęście, bo na każde z nich mam sposób.
            dosłownie na każde. "

            To sie nadaje do perelek.
            takiej glupoty dawno nie slyszalam.
            Jak mozna byc tak pustym,niedojrzalym mentalnie,emocjonalnie .
            • lavynya Re: hahahaa :) ależ się ubawiłam! 11.11.08, 15:37
              możesz sobie zanotować, jeśli tak Ci się podoba.

              po prostu uważam, że życie nie jest olbrzymim darem i nie trzeba go przyjmować
              takim, jakie jest, tylko dlatego że jest. jeśli czegoś w swoim życiu nie
              akceptuję to zmieniam tę rzecz. do tej pory zawsze mi się udawało.

              życie jest proste, to tylko ludzka głupota je komplikuje.
              • zero_0 do lavynya 11.11.08, 15:42
                >jeśli czegoś w swoim życiu nie
                > akceptuję to zmieniam tę rzecz.

                Ten wątek jest o aborcji, zatem gdy zachodzisz w niechcianą ciąże usuwasz ją bez
                zmrużenia okiem i żyjesz dalej długo i szczęśliwie tak?
              • zero_0 do lavynya 11.11.08, 15:45
                jeśli czegoś w swoim życiu nie
                > akceptuję to zmieniam tę rzecz.

                I jeszcze jedno - przecież nie na wszystko w swoim życiu mamy wpływ i co wtedy
                robisz, w takich sytuacjach?
                  • lavynya Re: do lavynya 11.11.08, 19:17
                    zero nie wie wielu rzeczy z tego co widzę...

                    tak, mam wpływ na swoje życie. każdy człowiek ma wpływ.
                    Ty nie masz?

                    partner, wykształcenie, praca, zarobki, dom, przyjaciele? nie decydujesz o tym
                    wszystkim?
                    • rawda Re: do lavynya 11.11.08, 20:02
                      lavynya napisała:

                      > partner, wykształcenie, praca, zarobki, dom, przyjaciele? nie decydujesz o tym
                      > wszystkim?

                      partner dzis cie kopnie i tyle twojego wplywu
                      wyksztacenie dzis wystarczajace-jutro niekoniecznie
                      praca -dzis cie wywala bez tlumaczenia czemu i tyle twojego wplywu
                      zarobkow ty nie ustalasz,nie masz na nie zadnego wplywu
                      przyjaciele ?jak mozna miec wplyw na drugiego czlowieka?Ty wybierasz sobie
                      przyjaciela?

                      dom?
                      mozna sobie zrobic taka oaze spokojnosci i to wszystko co masz.
                      MOZESZ JEDYNIE MIEC wplyw na siebie i na swoje decyzje, a reszty w to nie mieszaj.
                      • lavynya Re: do lavynya 11.11.08, 21:12
                        widzisz, rzecz polega na tym, że jeśli w życiu dzieje się coś złego to trzeba
                        reagować smile

                        partner mnie nie kopnie i za to dam sobie głowę uciąć.

                        wykształcenie.. no błagam! jak kończysz pedagogikę czy coś równie nieprzydatnego
                        w życiu to nie mów, że masz wykształcenie. są kierunki studiów, które gwarantują
                        Ci pracę prawie wszędzie i to za dobre pieniądze. wiem z autopsji.

                        z pracy nie wywalają bez powodów, chyba, że jest się nieudolnym pracownikiem.
                        poza tym jest tyle ofert pracy, że znaleźć nową nie powinno być problemem (tyczy
                        się to jednak tych dobrze wykształconych ludzi, marketing skończony na wyższej
                        szkole w koziej wólce niestety się nie liczy)

                        mając wpływ na siebie kształtujesz poniekąd rzeczywistość (dom, najbliższe
                        otoczenie, praca - czegoż chcieć więcej?)
                      • lavynya Re: do lavynya 11.11.08, 21:20
                        choćby umiejętność rozumienia tekstu - jest Ci to niestety całkowicie obce.
                        wszystko podciągasz pod swój sposób myślenia, dodam wąskiego, zupełnie ignorując
                        sens.
                        poza tym rzecz jeszcze groźniejsza - nie odróżniasz faktów, od poglądów.
                        napisałaś, że moje poglądy są niesłuszne, co jest absurdem, bo poglądy nie mogą
                        być słuszne bądź niesłuszne. możesz się z nimi nie zgadzać, jednak tzw. racja, w
                        przypadku poglądów nigdy nie leży po żadnej ze stron. można tylko próbować
                        udowodnić swoje racje, jednak droga ku temu nie wiedzie poprzez słowne zaczepki
                        (pisanie komuś, że jest egoistą czy ignorantem), ale opiera się na czymś mniej
                        dziecinnym - na argumentacji. niestety, nie zauważyłam do tej pory, abyś
                        jakiekolwiek argumenty przytoczyła.
                        • kra-ka Re: do lavynya 11.11.08, 21:41
                          lavynya napisała:
                          niestety, nie zauważyłam do tej pory, abyś
                          > jakiekolwiek argumenty przytoczyła.

                          Za to twoim jedynym argumentem jest niezdolnosc czytania ze zrozumieniemsmile)
                          Zakoncz juz bo zalosna jestes.
        • ckm1 Re: do lavynya 11.11.08, 00:38
          Czy ty zero_0 nie pomyliłaś przypadkiem forum? Może bardziej się
          sprawdzisz w szkółce niedzielnej, bo ja mam wrażenie jakbyś tu
          katechezę uprawiała .
          • zero_0 ckm1 11.11.08, 12:06
            Nie, nie pomyliłam forum, ale Ty raczej tak, bo to nie punkt informacyjny tylko,
            nazwijmy to - miejsce wymiany (mniej lub bardziej udolnej) poglądów.

            >ja mam wrażenie jakbyś tu
            > katechezę uprawiała .

            Tak? smile , to dziękuję. Nigdy o tym tak nie pomyślała smile)) Ale raczej masz mylne
            wrażenie, z wrażeniami tak bywa...
            • zero_0 DO LAVYNYA 12.11.08, 09:19
              W jednym z postów tutaj zadałam Ci pytanie o aborcję, odpowiedz,
              proszę.
              Poza tym zarzucasz, iż nazywam(y) Cię ignorantką, a to żaden
              argument. W temacie aborcji nią jesteś, jeśli jej nie dokonałaś.
    • aniads2794 Re: BzW a temat aborcji 25.12.08, 15:30
      Jestem za. Wpadka może się zdarzyć każdej kobiecie. Nie można
      zmuszać nikogo do rodzenia. Osoby myślące przeciwnie traktują
      człowieka (w tym przypadku kobietę w ciąży przedmiotowo, jak
      inkubator). Nie można poświęcać życia kobiety, która nie chce mieć
      dziecka, dla innego życia - życia dziecka.
      • ma_maja Re: BzW a temat aborcji 25.12.08, 23:49
        > Jestem za. Wpadka może się zdarzyć każdej kobiecie.
        Wpadki zdarzają się nierozgarniętym gówniarom. Osoba dorosła wie jak jej uniknąć
        oraz w potrafi wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje - chyba, że współżycie
        nie było jej decyzją ale to już inny temat...

        > Nie można zmuszać nikogo do rodzenia.
        Nie można też zmuszać nikogo do czytania takich bzdur.

        > Osoby myślące przeciwnie traktują człowieka (w tym przypadku kobietę w ciąży
        przedmiotowo, jak inkubator).
        Czyli jeśli nie jesteś "za aborcją" (co to właściwie znaczy być "za"?) to
        znaczy, że traktujesz innych przedmiotowo? Ciekawe rozumowanie.



      • jaonmyi JESTEM PRZECIW ABORCJI 02.01.09, 13:58
        Wybór? Decydowanie o cudzym życiu(życiu nienarodzonego dziecka) ma
        być prawem kobiety??? Dlaczego zatem nie można decydować np. o tym
        czy zapinam pasy bezpieczenstwa w samochodzie, czy nie??? A może
        chcę się zabić??? Moje prawo!!!Chcę mieć wybór!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka