Dodaj do ulubionych

Dwie mamy Jasia.

18.02.07, 15:08
Artykuł sprzed prawie dwóch miesięcy, ale dopiero dziś na niego wpadłam, nie
przypominam sobie dyskusji o nim na tym forum.
Historia dwóch lesbijek, które postanowiły mieć dziecko i marzenie to
zrealizowały.
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3831826.html
Ciekawa jestem opinii forumowych specjalistów od homoseksualizmu, w
szczególności tych, którzy gejów odrzucając jednocześnie akceptują lesbijki.
Czy ich akceptacja sięga tak daleko?

Czy nie byłoby pięknie, gdyby takie pary jak opisana w artykule spotkały się z
pomocą państwa? Zegalizacja związku, pomoc przy zapłodnieniu - czy to nie
ułatwiłoby nieco ich sytuacji?

Kiedy społeczeństwo dorośnie do pełnej akceptacji? Takie związki już istnieją.
Czy warto walczyć z rzeczywistością? Czy nie lepiej wyjść jej naprzeciw?
Obserwuj wątek
    • heretic_969 Nie bardzo rozumiem, ale... 18.02.07, 15:24
      > Ciekawa jestem opinii forumowych specjalistów od homoseksualizmu, w
      > szczególności tych, którzy gejów odrzucając jednocześnie akceptują lesbijki.
      > Czy ich akceptacja sięga tak daleko?

      Skoro akceptuję lesbijki, to znaczy, że akceptuję też sytuację, w której te
      lesbijki mają dziecko.

      > Czy nie byłoby pięknie, gdyby takie pary jak opisana w artykule spotkały się z
      > pomocą państwa? Zegalizacja związku, pomoc przy zapłodnieniu - czy to nie
      > ułatwiłoby nieco ich sytuacji?

      Owszem, nie mówiąc o tym, że poprawiłaby się statystyka dzietności:)

      > Kiedy społeczeństwo dorośnie do pełnej akceptacji? Takie związki już istnieją.

      Społeczeństwo nie musi tego akceptować, bo społeczeństwo to grupa jednostek, a
      jednostka nie musi akceptować lesbijek. Choć wolałbym, by akceptowało.

      > Czy warto walczyć z rzeczywistością? Czy nie lepiej wyjść jej naprzeciw?

      Rzeczywistością są również morderstwa. Nie warto z nimi walczyć?
      Nie porównuje tej sytuacji z morderstwami, ale pokazuję, że to, że coś istnieje,
      nie oznacza, że istnieć powinno.
      • xtrin Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 18.02.07, 15:41
        > Skoro akceptuję lesbijki, to znaczy, że akceptuję też sytuację,
        > w której te lesbijki mają dziecko.

        Odniosłam wcześniej wrażenie, że akceptujesz lesbijki z dziećmi w przypadku, gdy
        są to ich dzieci w wcześniejszych, heteroseksualnych związków, bo tylko pijany
        sędzia oddałby dziecko ojcu. :)

        Ale ok, akceptujesz i to. Czy w takim razie byłbyś za tym, by np. umożliwić im
        zawarcie legalnej umowy z dawcą spermy (on daje spermę zrzekając się praw do
        dziecka, one zrzekają się prawa do alimentów)?

        > Owszem, nie mówiąc o tym, że poprawiłaby się statystyka dzietności:)

        Ano lepsze to niż becikowe :).
        Legalizację związków gejów też popierasz?

        > Społeczeństwo nie musi tego akceptować, bo społeczeństwo to grupa jednostek,
        > a jednostka nie musi akceptować lesbijek. Choć wolałbym, by akceptowało.

        Oczywiście "akceptacja" to słowo-worek do którego każdy wrzuci co mu pasuje.
        Chodziło mi o społeczną atmosferę, w której Maria nie musiałaby ukrywać tego,
        kim dla niej są Zosia i jej dziecko, by nie żyła w strchu co będzie, gdy mały
        publicznie powie do niej "mamo".

        > Rzeczywistością są również morderstwa. Nie warto z nimi walczyć?

        Dlaczego zawsze ktoś musi wyjechać z takim "argumentem"? :(
        Oczywistą chyba sprawą jest, że należy walczyć z tym, co obiektywnie złe, co
        tworzy jednoznaczną, niekwestionowalną krzywdę i jest potępiane przez absolutną
        większość. Morderstwo wszystkie te warunki spełnia. Dwie matki - żadnego.
        Co więcej akceptacja morderstw w niczym nie pomoże, a takich związków - tak.
        • heretic_969 Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 18.02.07, 16:01
          > Ale ok, akceptujesz i to. Czy w takim razie byłbyś za tym, by np. umożliwić im
          > zawarcie legalnej umowy z dawcą spermy (on daje spermę zrzekając się praw do
          > dziecka, one zrzekają się prawa do alimentów)?

          Tak. Choć generalnie nie rozumiem, po co taka umowa. Moim zdaniem samo
          podarowanie spermy to trochę mało, by mieć jakiekolwiek roszczenia do dziecka...
          Jeśli chodzi o mnie, to jestem za tym, by o prawach ojca decydowała matka, no
          chyba, że to jakiś skrajny przypadek.

          > Ano lepsze to niż becikowe :).

          Becikowe to szczyt kretynizmu. Kto zdecyduje się na dziecko za tysiąc złotych???
          Tylko jakiś idiota...

          > Legalizację związków gejów też popierasz?

          Niech będzie, że tak.

          > Chodziło mi o społeczną atmosferę, w której Maria nie musiałaby ukrywać tego,
          > kim dla niej są Zosia i jej dziecko, by nie żyła w strchu co będzie, gdy mały
          > publicznie powie do niej "mamo".

          Ale społeczna atmosfera jest uzależniona od subiektywnych odczuć społecznych.
          Oczywiście, granicą okazywania swojego subiektywizmu jest prawo.

          > Oczywistą chyba sprawą jest, że należy walczyć z tym, co obiektywnie złe,

          Nie ma rzeczy obiektywnie złych:)

          co
          > tworzy jednoznaczną, niekwestionowalną krzywdę

          Zakazując morderstw też czynimy krzywdę - ograniczamy potencjalnym mordercom
          wolność:)

          i jest potępiane przez absolutną
          > większość.

          To prawda, ja też potępiam, ale przede wszystkim dlatego, że nie chcę, by ktoś
          mnie nie zamordował:)

          Morderstwo wszystkie te warunki spełnia. Dwie matki - żadnego.
          > Co więcej akceptacja morderstw w niczym nie pomoże, a takich związków - tak.

          No i tu się zgadzamy.
          • heretic_969 Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 18.02.07, 16:03
            > To prawda, ja też potępiam, ale przede wszystkim dlatego, że nie chcę, by ktoś
            > mnie nie zamordował:)

            Tfu, tfu, miało być: "nie chcę, by ktoś mnie zamordował" :)
          • xtrin Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 18.02.07, 16:48
            > Tak. Choć generalnie nie rozumiem, po co taka umowa.

            Choćby po to, by on miał pewność, że kiedyś nie zostanie pozwany o alimenty.
            Czy też samo podarowanie spermy to dla Ciebie także za mało, by na dziecko łożyć?

            > Moim zdaniem samo podarowanie spermy to trochę mało,
            > by mieć jakiekolwiek roszczenia do dziecka..

            Zadziwia mnie, skąd u mężczyzny takie bagatelizowanie roli ojca.
            Zaczynam podejrzewać, że to próba ucieczki przed odpowiedzialnością.

            > Becikowe to szczyt kretynizmu. Kto zdecyduje się na dziecko za tysiąc
            > złotych? Tylko jakiś idiota...

            Niestety są tacy, co się decydują :(.

            > Niech będzie, że tak.

            "Niech będzie"? :)

            > Ale społeczna atmosfera jest uzależniona od subiektywnych odczuć społecznych.
            > Oczywiście, granicą okazywania swojego subiektywizmu jest prawo.

            Ale można ową atmosferę w pewien sposób "nakierowywać". Publiczne wypowiedzi,
            propagowanie pewnych postaw - to może wiele zmienić.
            • heretic_969 Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 18.02.07, 18:54
              > Choćby po to, by on miał pewność, że kiedyś nie zostanie pozwany o alimenty.
              > Czy też samo podarowanie spermy to dla Ciebie także za mało, by na dziecko łoży
              > ć?

              Nie, bo mężczyzna jest wtedy za ciążę odpowiedzialny. Masz rację, w tym
              przypadku umowa jest wskazana... W końcu każdemu może odbić.

              > Zadziwia mnie, skąd u mężczyzny takie bagatelizowanie roli ojca.

              Rola ojca zaczyna się dopiero po urodzeniu dziecka. Do tego czasu jest tylko
              dawcą nasienia.

              > Zaczynam podejrzewać, że to próba ucieczki przed odpowiedzialnością.

              Oj, daj spokój:) Równie dobrze mógłbym podejrzewać, że Twoja walka o prawa
              lesbijek nie jest bezinteresowna:)

              > Niestety są tacy, co się decydują :(.

              Pewnie, trochę wódki można kupić.

              > "Niech będzie"? :)

              "Niech" dlatego, że skoro uznamy, że dwóch facetów może legalizować związek, to
              czemu nie mogłoby zrobić to trzech? Trochę to podważa sens małżeństwa.
              W sumie można by wprowadzić następujące rozwiązania: związki partnerskie bez
              ograniczeń, małżeństwa zaś wyłącznie dla par z wieloletnim "stażem".

              > Ale można ową atmosferę w pewien sposób "nakierowywać". Publiczne wypowiedzi,
              > propagowanie pewnych postaw - to może wiele zmienić.

              Oczywiście, że można. Jest to dosyć skuteczne narzędzie, ale nie do końca -
              przykładem niech będzie reżim Franco w Hiszpanii, który bardzo mocno propagował
              kościół katolicki i tradycjonalizm; kiedy reżim odszedł, Hiszpanie bardzo
              szybko się zlaicyzowali i odrzucili "wartości katolickie".


              • xtrin Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 18.02.07, 19:15
                > Nie, bo mężczyzna jest wtedy za ciążę odpowiedzialny. Masz rację, w tym
                > przypadku umowa jest wskazana... W końcu każdemu może odbić.

                Miło, że w czymś się zgadzamy :).

                > Rola ojca zaczyna się dopiero po urodzeniu dziecka.
                > Do tego czasu jest tylko dawcą nasienia.

                Tutaj nie do końca się zgodzę, o czym zresztą doskonale wiesz.
                O ile w rozważanym przypadku rzeczywiście do roli dawcy nasienia się w zasadzie
                sprowadzało, to w przypadku "klasycznym" rola ojca jest o wiele bardziej
                rozbudowana nawet przed narodzinami.

                > Pewnie, trochę wódki można kupić.

                Smutne, ale prawdziwe.

                > "Niech" dlatego, że skoro uznamy, że dwóch facetów może legalizować związek,
                > to czemu nie mogłoby zrobić to trzech? Trochę to podważa sens małżeństwa.

                Zgodzę się, że związki wieloosobowe są pewnym dziwactwem. Troje to już tłum :).
                Jednak najważniejszym dla mnie argumentem przeciwko nim są problemy
                organizacyjne. O ile w przypadku pary homo można przełożyć w zasadzie bez zmian
                wszelakie prawa z istniejących małżeństw to na związki "poli" to już się nie
                przełoży. Należałoby od nowa opracować zasady dziedziczenia, odpowiedzialności,
                praw do dzieci i wiele innych kwestii, których nie rozwiąże system "binarny".
                Jeżeli takim związkom przyznamy pełnię praw to dość szybko zablokuje to cały
                system - okaże się, że pół miasta jest z sobą bezpośrednio czy pośrednio w
                związku :).

                > W sumie można by wprowadzić następujące rozwiązania: związki partnerskie
                > bez ograniczeń, małżeństwa zaś wyłącznie dla par z wieloletnim "stażem".

                Jest to jakieś rozwiązanie.
                Uważam, że powinno się w jakiś sposób rozszerzyć "opcje" małżeństwa. Niech będą
                różne jego "poziomy" (o nazwy kłócić się nie będę), z czego najwyższy (a więc
                dający pęłnię praw) zarezerwowany dla par z dziećmi (bez względu na płeć i
                orientację). Staż także wydaje się być bardzo dobrym warunkiem przejścia na
                "wyższy" poziom.

                > Oczywiście, że można. Jest to dosyć skuteczne narzędzie, ale nie do końca

                Ale to, że "nie do końca" nie oznacza, że nie należy chociaż próbować.
                Absolutnie nie do przyjęcia jest dla mnie to, że osoby piastujące w państwie
                bardzo wysokie funkcje publicznie wypowiadają się np. przeciwko
                nauczycielom-homoseksualistom. To jest tworzenie złej atmosfery. Miejmy
                nadzieję, że nieskuteczne.
                • wdakra Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 01.03.07, 21:55
                  xtrin napisała:

                  >
                  > Zgodzę się, że związki wieloosobowe są pewnym dziwactwem. Troje to już tłum :).

                  Zależy gdzie. W niektórych krajach wielożeństwo jest legalne, można więc z
                  korzystać z obowiazujących tam rozwiązań prawnych.
                  • xtrin Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 02.03.07, 08:39
                    wdakra napisała:
                    > Zależy gdzie. W niektórych krajach wielożeństwo jest legalne, można
                    > więc z korzystać z obowiazujących tam rozwiązań prawnych.

                    1. Wielożeństwo. A co z poliandrią?
                    2. Podaj przykład wielożeństwa w kraju nam kulturowo bliskim, w szczególności
                    pod względem równości płci.
        • tomekjot Re: Nie bardzo rozumiem, ale... 20.02.07, 09:01
          Raczej pijana sędzia - 90 proc sędziów wydziałów rodzinnych to kobiety
    • yoma Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 15:26
      >
      > Czy nie byłoby pięknie, gdyby takie pary jak opisana w artykule spotkały się z
      > pomocą państwa? Zegalizacja związku, pomoc przy zapłodnieniu

      Jakoś kompletnie nie mam zaufania do pomocy państwa przy zapłodnieniu. Co prawda
      premier niedawno mówił, ze chce chronić życie poczęte przez ustawodawstwo i
      działania władz państwowych, ale osobiście jakoś wolę poczynać życie przez
      zwyczajny seks.
      • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 15:34
        > Jakoś kompletnie nie mam zaufania do pomocy państwa przy zapłodnieniu.

        No, niekoniecznie miałam na myśli praktyczną pomoc członków Samoobrony :).

        > Co prawda premier niedawno mówił, ze chce chronić życie poczęte przez
        > ustawodawstwo i działania władz państwowych

        Puste opowiastki dla ciemnego ludu.

        > ale osobiście jakoś wolę poczynać życie przez zwyczajny seks.

        Jak zapewne każdy. Ale nie każdy ma taką możliwośc.
        Czy pary lesbijek nie powinny - podobnie jak pary bezpłodne - mieć możliwość
        skorzystać z zapłodnienia in vitro w odpowiednich klinikach? Mieć zapewnioną
        taką prawną możliwość?
        Czy nie powinna istnieć możliwość zawarcia umowy między Zosią a Wojtkiem o
        podarowaniu jej spermy?
        • Gość: zły Słowo "mama" jest obelżywe? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 08:13
          Już tych pederastów powaliło dokumentnie???
          www.rzeczpospolita.pl/dodatki/pierwsza_strona_070220/pierwsza_strona_a_5.html
          nóż się w kieszeni otwiera...
          • mg2005 Metody jak w ZSRR ?... 20.02.07, 09:20
            Gość portalu: zły napisał(a):

            href="www.rzeczpospolita.pl/dodatki/pierwsza_strona_070220/pierwsza_stron
            a_a_5.html"
            target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/dodatki/pierwsza_strona_070220/pierwsza_st
            rona_a_5.html</a>

            Pederaści chcą nam narzucić orwellowską dyktaturę ("zbrodniomyśl")...
            Niedługo "homofobia" zostanie oficjalnie uznana za chorobę.
            Jeden absurd rodzi następne. Skoro uznano pederastię za "normę" seksualną
            i społeczną, to logicznym następstwem są absurdy j.w. ...
            Jakie są logiczne podstawy, aby zabraniać zoofilii i nekrofilii (za uprzednią
            zgodą "partnera") ?... Czy to zoofobia i nekrofobia ?... :)
      • marysia_b Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 15:42
        yoma napisała:

        > Jakoś kompletnie nie mam zaufania do pomocy państwa przy zapłodnieniu
        (...)osobiście jakoś wolę poczynać życie przez
        > zwyczajny seks.

        Dodam, ze zadnego rodzaju asysta, nie satysfakcjonowalaby i mnie. W przypadku
        braku szczescia w poczynaniu - zajelabym sie czyms rownie pasjonujacym, jak
        wychowywanie dzieci.
    • seth.destructor Nie 18.02.07, 15:38
      Polityka prorodzinna powinna polegac na pilnowaniu, by rodzina skladala sie z
      mamy taty i dzieci, a nie dwoch mam czy ojcow.

      Te panie sa chore. To, co robia, to jest jak cheatowanie w grach.
      • xtrin Re: Nie 18.02.07, 15:46
        > Polityka prorodzinna powinna polegac na pilnowaniu, by rodzina
        > skladala sie z mamy taty i dzieci, a nie dwoch mam czy ojcow.

        Jak? Siłą zmusić je do małżeństwa z facetem i płodzenia mu dzieci? A może
        starczy becikowe? :)
        Jedna z nich nawet sama próbowała "normalną" rodzinę założyć - z marnym jak
        widać skutkiem.
        Czy lepiej dla "prorodzinnej polityki" byłoby, żeby Jaś nigdy się nie urodził?

        > To, co robia, to jest jak cheatowanie w grach.

        Mógłbyś rozwinąć tą - niewątpliwie bardzo głęboką - myśl?
        • marysia_b Re: Nie 18.02.07, 15:57
          xtrin napisała:

          > Czy lepiej dla "prorodzinnej polityki" byłoby, żeby Jaś nigdy się nie urodził?

          Skad wiesz, ze wieku lat 13, Jas nie zada sobie sam czesci tego tego pytania?
          • xtrin Re: Nie 18.02.07, 16:50
            > Skad wiesz, ze wieku lat 13, Jas nie zada sobie sam czesci tego tego pytania?

            Skąd wiesz, że w wieku lat 13 nie zada sobie części tego pytania jakiekolwiek
            inne dziecko z "normalnej" rodziny?
            • marysia_b Re: Nie 18.02.07, 17:26
              xtrin napisała:

              > Skąd wiesz, że w wieku lat 13 nie zada sobie części tego pytania jakiekolwiek
              > inne dziecko z "normalnej" rodziny?

              Wiele dzieci sobie takie pytania stawia i od odpowiedzi jakiej sobie udzielaja,
              zalezy ich pozniejsze zycie, badz....

              A jak widzisz rozwiazanie *kompleksu Edypa* u rzeczonego Jasia? A Malgosia w
              takim babincu, z *kompleksem Elektry*? Za ktora mamusie bedzie chciala wyjsc za
              maz? ;)


              • xtrin Re: Nie 18.02.07, 17:54
                > Wiele dzieci sobie takie pytania stawia i od odpowiedzi jakiej
                > sobie udzielaja, zalezy ich pozniejsze zycie, badz....

                Tylko jak to się ma do rozważanej kwestii?

                > A jak widzisz rozwiazanie *kompleksu Edypa* u rzeczonego Jasia?
                > A Malgosia w takim babincu, z *kompleksem Elektry*? Za ktora mamusie
                > bedzie chciala wyjsc za maz? ;)

                No tak, to rzeczywiście bardzo poważna kwestia...
                Może w dni parzyste pierwszą, w a nieparzyste drugą?
                • marysia_b Re: Nie 18.02.07, 18:06
                  xtrin napisała:

                  > No tak, to rzeczywiście bardzo poważna kwestia...
                  > Może w dni parzyste pierwszą, w a nieparzyste drugą?

                  Oczywiscie, ze powazna a nawet kluczowa, kwestia, na ktora nie umiesz znalezc
                  rzeczowej odpowiedzi.


                  • xtrin Re: Nie 18.02.07, 18:10
                    > Oczywiscie, ze powazna a nawet kluczowa, kwestia, na ktora
                    > nie umiesz znalezc rzeczowej odpowiedzi.

                    Odopowiedź była jak najbardziej rzeczowa.
                    • marysia_b Re: Nie 18.02.07, 18:22
                      xtrin napisała:

                      > Odopowiedź była jak najbardziej rzeczowa.

                      Poniewaz nie dysponujesz zadna wiedza (ani teoretyczna ani praktyczna) z zakresu
                      psychologii rozwojowej, nie masz dzieci (o czym pisalas), nie obcujesz z dziecmi
                      i nastolatkami (co wnioskuje z roznych twoich wypowiedzi) i masz bardzo
                      zaangazowany stosunek do osob o tendencji homoseksualnej (bez przerwy zakladasz
                      watki na ten *palacy cie* temat), natomiast dzieci traktujesz instrumentalnie -
                      jakakolwiek dyskusja z toba jest bezprzedmiotowa, bo "baba swoje a dziad swoje".
                      Przypuszczam, ze w tej sprawie jestes strona, nie sedzia ;)

                      • xtrin Re: Nie 18.02.07, 19:02
                        > Poniewaz nie dysponujesz zadna wiedza (ani teoretyczna ani praktyczna)
                        > z zakresu psychologii rozwojowej

                        Pudło.

                        > nie obcujesz z dziecmi i nastolatkami

                        Pudło.

                        > i masz bardzo zaangazowany stosunek do osob o tendencji homoseksualnej

                        Pudło.

                        > natomiast dzieci traktujesz instrumentalnie -

                        Pudło.

                        > Przypuszczam, ze w tej sprawie jestes strona, nie sedzia ;)

                        Pudło.

                        Mam nadzieję, że nie jesteś psychologiem, bo analiza wyjątkowo marnie Ci
                        wychodzi. :)

                        > jakakolwiek dyskusja z toba jest bezprzedmiotowa

                        To mogłabyś oceniać, gdybyś choć takową prowadzić spróbowała.
                        Ale jako że wolisz uciec się do osobistych wycieczek i "analizy" rozmówcy to
                        muszę się w jednym z Tobą zgodzić - dyskusja jest bezprzedmiotowa. Ale nie za
                        moją sprawą :).
                        • marysia_b Re: Nie 18.02.07, 19:11
                          xtrin napisała:


                          > Pudło.

                          > Pudło.

                          > Pudło.

                          > Pudło.

                          > Pudło.

                          Twoja argumentacja przypomina gre w pomidora - to po prostu niepowazne
                          traktowanie rozmowcy.

                          > Mam nadzieję, że nie jesteś psychologiem, bo analiza wyjątkowo marnie Ci
                          > wychodzi. :)

                          Ooooo! Analiza, to moja specjalnosc! ;)

                          > To mogłabyś oceniać, gdybyś choć takową prowadzić spróbowała.

                          Probowalam - odpowiedzialas mi na konkretne pytanie jakims zartem o dniach
                          parzystych i nieparzystych....

                          > Ale jako że wolisz uciec się do osobistych wycieczek i "analizy" rozmówcy to
                          > muszę się w jednym z Tobą zgodzić - dyskusja jest bezprzedmiotowa. Ale nie za
                          > moją sprawą :).

                          Po prostu *forsujesz* zawsze ten sam temat i staram sie zrozumiec, dlaczego?
                          • xtrin Re: Nie 18.02.07, 19:18
                            > Twoja argumentacja przypomina gre w pomidora - to po prostu niepowazne
                            > traktowanie rozmowcy.

                            To Ty poprzednim postem sprowadziłaś "dyskusję" do poziomu bruku. Nie miej więc
                            mi za złe dostosowania się do poziomu :).

                            > Ooooo! Analiza, to moja specjalnosc! ;)

                            Mam wielką nadzieję, że wyłącznie matematyczna.

                            > Probowalam - odpowiedzialas mi na konkretne pytanie jakims zartem
                            > o dniach parzystych i nieparzystych....

                            Jakie pytanie taka odpowiedź.

                            > Po prostu *forsujesz* zawsze ten sam temat i staram sie zrozumiec, dlaczego?

                            Z banalnie prostej przyczyny - w pewien sposób fascynuje mnie ludzka
                            nietolerancja. Taki konik :).
                  • Gość: upierdliwa Re: Nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.07, 21:18
                    marysia_b napisała:

                    > Oczywiscie, ze powazna a nawet kluczowa, kwestia


                    ze niby mowa o tym, ze dziecko musi marzyc o poslubieniu rodzica przeciwnej
                    plci? :D to ma byc ta kluczonwa kwestia?
                    • marysia_b Klucz 18.02.07, 21:25
                      Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                      > ze niby mowa o tym, ze dziecko musi marzyc o poslubieniu rodzica przeciwnej
                      > plci? :D to ma byc ta kluczonwa kwestia?

                      Oczywiscie, bez tego KLUCZA dorosly mezczyzna/kobieta zadnego zamka nie otworzy
                      - pozostanie mu/jej wlamanie ;)

                      Bardzo upraszczasz ale coz.....
                      • Gość: upierdliwa Re: Klucz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.07, 21:29
                        marysia_b napisała:

                        > Bardzo upraszczasz ale coz.....

                        skoro upraszczam - to wyjasnij mi, co _dokladnie_ jest ta "kluczowa kwestia", o
                        ktorej byla mowa wyzej? :)
                        • marysia_b Re: Klucz 18.02.07, 21:37
                          Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                          > skoro upraszczam - to wyjasnij mi, co _dokladnie_ jest ta "kluczowa kwestia",
                          > o
                          > ktorej byla mowa wyzej? :)

                          Prosze, na przyklad (to tez uproszczenie):

                          www.pfm.pl/u235/navi/199201
                          Edypa kompleks

                          Według psychoanalizy występuje u dzieci płci męskiej, między 3 a 6 rokiem życia.
                          Dziecko wtedy spostrzega, że do miłości kochanej przez nie matki pretenduje
                          również ojciec, budzący jego podziw i lęk. Kompleks ten opiera się na
                          podświadomej, stłumionej skłonności (płciowej) do matki i lęku przed odwetem
                          ojca jako rywala, budzącego nieuświadomioną wrogość syna. Aby chłopiec
                          prawidłowo mógł się rozwinąć musi przezwyciężyć ten kompleks przez stłumienie
                          tendencji narcystycznych oraz zaakceptowanie ojca jako osoby oraz symbolu. W ten
                          sposób chłopiec po raz pierwszy buduje trwałe i silne zapory moralne, ulega
                          ojcu, a tym samym również autorytetowi, religii i wiedzy (u dziewczynek
                          odpowiednikiem jest kompleks Elektry). Wywodzi się on ze znanego greckiego mitu
                          o synu króla Teb Lajosa i Jokasty. W najpopularniejszej wersji mitu Apollo
                          ostrzegł Lajosa przed spłodzeniem syna, któremu było przeznaczone zabić swego
                          ojca i poślubić matkę. Kiedy Jokasta urodziła syna, król Lajos nakazał porzucić
                          go w górach. Tam znalazł go pasterz i zaniósł do bezdzietnych władców Koryntu.
                          Wychowali chłopca i nadali mu imię Edyp, co znaczy opuchłonogi, gdyż przed
                          porzuceniem Lajos kazał przebić niemowlęciu stopy gwoździem. Edyp gdy dorósł
                          odwiedził delficką wyrocznię, gdzie usłyszał, że zabije ojca oraz poślubi matkę.
                          Myśląc więc o swoich przybranych rodzicach, przerażony uciekł z Koryntu. W
                          drodze nie dość szybko uskoczył przed wozem Lajosa, pokłócili się, doszło do
                          bójki, w czasie, której nieświadomie popełnił ojcobójstwo. Gdy Edyp dotarł do
                          Teb okazało się, że miasto nęka straszliwy potwór - Sfinks, który zadaje
                          mieszkańcom zagadki, a potem ich zjada. Brat Jokasty postanowił, że odda rękę
                          pięknej wdowy temu, kto uratuje miasto od nieszczęścia. Sfinks zadał więc
                          zagadkę Edypowi - jakie stworzenie chodzi rano na czterech nogach, w południe na
                          dwóch, zaś wieczorem na trzech? Edyp odgadł zagadkę - odpowiedział, że to
                          człowiek, ponieważ jako niemowlę raczkuje, potem chodzi, a na starość musi
                          podpierać się laską; i w ten sposób został królem Teb i pojął Jokastę za żonę.
                          Mieli 2 synów i 2 córki. Po latach na miasto spadła zaraza i głód. Wyrocznia
                          objawiła, że tak będzie dopóki nie odnajdzie się zabójca Lajosa. Edyp
                          przeprowadził śledztwo i odkrył straszliwą prawdę. Zhańbiona Jokasta powiesiła
                          się, a Edyp oślepił się jej broszką i jako żebrak wyruszył na wygnanie.

                          Elektry kompleks

                          W psychoanalizie oznacza podświadomą i stłumioną skłonność (płciową) do ojca i
                          strach przed odwetem matki jako rywalki budzącej nieuświadomioną wrogość.
                          Dziewczynki spostrzegają, że ojcowie są godniejszymi obiektami miłości niż ich
                          matki, starają się więc zdobyć ich miłość, widząc w matkach konkurentki. W
                          przeciwieństwie do chłopców, według psychoanalizy, dziewczynki zazwyczaj nie
                          rozwiązują tego kompleksu. W ten sposób kobiety nie są istotami dojrzałymi,
                          pozostaje im lęk przed utratą miłości mężczyzny, histeria, kompleksy spowodowane
                          niezdolnością do naruszenia tabu kazirodztwa. Jedyne, co może uczynić kobieta to
                          posiąść na własność mężczyznę, aby w ten sposób zrekompensować swój defekt.

                          Nazwa pochodzi z mitu rozwiniętego przez grecką literaturę o córce Agamemnona i
                          Klitajmestry - Elektrze. Jej matka Klitajmestra zdradziła i zamordowała swojego
                          męża. Zeus poprzez wyrocznię nakazał bratu Elektry pomścić śmierć ojca przez
                          zabicie matki. Elektra opętana nienawiścią rozpamiętując swą olbrzymią, niemalże
                          kazirodczą miłość do ojca bierze udział w morderstwie matki. Potem wyrzuty
                          sumienia prowadzą ją na skraj obłędu.
                          • Gość: upierdliwa Re: Klucz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.07, 22:16
                            mity to ja pamietam jeszcze z lekcji polskiego.
                            a jesli chodzi o te psychologiczne rewelacje, to zawsze uwazalam, ze duza czec
                            tzw. psychologii to czyste spekulacje..


                            W
                            > przeciwieństwie do chłopców, według psychoanalizy, dziewczynki zazwyczaj nie
                            > rozwiązują tego kompleksu. W ten sposób kobiety nie są istotami dojrzałymi,
                            > pozostaje im lęk przed utratą miłości mężczyzny, histeria, kompleksy spowodowane
                            > niezdolnością do naruszenia tabu kazirodztwa. Jedyne, co może uczynić kobieta
                            to posiąść na własność mężczyznę, aby w ten sposób zrekompensować swój defekt.


                            nie wiem, kto to napisal, ale brzmi to, jak wywody jakiegos XIX-wiecznego madrali.

                            nie studiowalam nigdy psychologii, ale za to wychowala mnie samotna matka, nigdy
                            wiec nie mialam okazji "zakochac sie" w zadnym ojcu i nigdy tez nie czulam z
                            tego powodu jakichkolwiek zaburzen zwiazanych z moim zyciem osobistym i
                            tworzeniem zwiazkow, wiec te "kluczowa kwestie" moglabym wsadzic smialo tam,
                            gdzie jej miejsce - miedzy MITY GRECKIE. :)
                            • marysia_b Re: Klucz 18.02.07, 23:52
                              Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                              > mity to ja pamietam jeszcze z lekcji polskiego.

                              ;)))

                              > a jesli chodzi o te psychologiczne rewelacje, to zawsze uwazalam, ze duza czec
                              > tzw. psychologii to czyste spekulacje..

                              No pewnie! Spisek!

                              > nie wiem, kto to napisal, ale brzmi to, jak wywody jakiegos XIX-wiecznego madra
                              > li.

                              Typowa odpowiedz nastolatki ;)

                              > nie studiowalam nigdy psychologii, ale za to wychowala mnie samotna matka, nigd
                              > y
                              > wiec nie mialam okazji "zakochac sie" w zadnym ojcu

                              A kto tu mowi o "zakochiwaniu sie" w ojcu?

                              i nigdy tez nie czulam z
                              > tego powodu jakichkolwiek zaburzen zwiazanych z moim zyciem osobistym i
                              > tworzeniem zwiazkow,

                              Ile tych *zwiazkow* stworzylas?

                              wiec te "kluczowa kwestie" moglabym wsadzic smialo tam,
                              > gdzie jej miejsce - miedzy MITY GRECKIE. :)

                              I tu juz nawet nie jestes zabawna ;( Po prostu zalosna....
                              • Gość: upierdliwa Re: Klucz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:09
                                marysia_b napisała:

                                > No pewnie! Spisek!

                                jaki spisek? pisze, ze w psychologii wiele teorii to spekulacje, moze nie? to
                                dlaczego teorie psychologiczne tak sie zmieniaja w swej historii?


                                > > nie wiem, kto to napisal, ale brzmi to, jak wywody jakiegos XIX-wiecznego
                                > madra
                                > > li.
                                >
                                > Typowa odpowiedz nastolatki ;)


                                jasne, a "kobiety sa istotami niedojrzalymi" to bardzo profesjonalna wypowiedz ...



                                > A kto tu mowi o "zakochiwaniu sie" w ojcu?

                                wzielam to w cudzyslow, jakbys nie zauwazyla. to byl skrot myslowy.


                                > Ile tych *zwiazkow* stworzylas?

                                jeden, bardzo udany.


                                > wiec te "kluczowa kwestie" moglabym wsadzic smialo tam,
                                > > gdzie jej miejsce - miedzy MITY GRECKIE. :)
                                >
                                > I tu juz nawet nie jestes zabawna ;( Po prostu zalosna....

                                no tak, to byla bardzo bogata merytorycznie wypowiedz...
                      • xtrin Re: Klucz 18.02.07, 21:38
                        > Bardzo upraszczasz ale coz.....

                        A realia są takie, że badania zwykle nie wykazują żadnych zaburzeń na tym tle
                        wśród dzieci wychowywanych przez lesbijki.
                        • Gość: upierdliwa Re: Klucz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.07, 22:20
                          xtrin napisała:

                          > > Bardzo upraszczasz ale coz.....
                          >
                          > A realia są takie, że badania zwykle nie wykazują żadnych zaburzeń na tym tle
                          > wśród dzieci wychowywanych przez lesbijki.


                          i ani troche mnie to nie dziwi. rownie dobrze mozna posadzac o tego typu
                          zaburzenia dzieci samotnych rodzicow, ale to bzdury.
                          wszelkie zaburzenia moga sie brac z nieprawidlowych relacji miedzy rodzicami, a
                          dzieckiem, ale te relacje nie sa wcale scisle zalezne od tego, ilu jest
                          rodzicow, badz jakiej sa oni plci.
                          • xtrin Re: Klucz 18.02.07, 23:21
                            > i ani troche mnie to nie dziwi. rownie dobrze mozna posadzac o tego typu
                            > zaburzenia dzieci samotnych rodzicow, ale to bzdury.

                            Akurat statystycznie częstsze problemy dzieci samotnych rodziców są stwierdzonym
                            (choć oczywiście nie są żadną koniecznością) i często podaje się to za argument
                            przeciwko wychowaniu przez pary homoseksualne, jakoby miał działać ten sam
                            mechanizm braku wzorców obu płci. Jednakże badania wskazują, że to wcale się w
                            ten sposób nie przekłada.
                            U rodziców samotnych problemem jest przede wszystkim trywialny problem braku
                            czasu i kwestie finansowe (nie ma co się oszukiwać, parze ogolnie z tymi
                            sprawami łatwiej). Do tego dochodzą pewne problemy psychiczne samych samotnych
                            rodziców (zwykle matek), często porzuconych, czujących się niespełnionymi i
                            samotnymi. To się przekłada na dziecko i rodzica z nim stosunki.
                            To oczywiście tylko statystyka, w pojedynczych przypadkach liczy się osobiste
                            podejście i sytuacja i nie sposób każdej sytuacji statystyką oceniać.
                            • Gość: upierdliwa Re: Klucz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:04
                              xtrin napisała:

                              > U rodziców samotnych problemem jest przede wszystkim trywialny problem braku
                              > czasu i kwestie finansowe (nie ma co się oszukiwać, parze ogolnie z tymi
                              > sprawami łatwiej). Do tego dochodzą pewne problemy psychiczne samych samotnych
                              > rodziców (zwykle matek), często porzuconych, czujących się niespełnionymi i
                              > samotnymi. To się przekłada na dziecko i rodzica z nim stosunki.


                              dokladnie, zgadzam sie. gdyby istiala prosta zaleznosc - brak ktoregos z
                              rodzicow = problemy u dziecka, to kazde dziecko wychowane w niepelnej rodzinie
                              musialoby miec z tego tytulu problemy, a tak nie jest.
                              dziecko potrzebuje przede wszystkim atmosfery milosci, uwagi itd. - potrzeby
                              dziecka na pewno latwiej zaspokoi pelna rodzina i to powoduje takie, a nie inne
                              statystyki, ale nie jest powiedziane, ze rodzina niepelna nie moze ich
                              zaspokoic. jest trudniej, ale tez MOZE. i z tego tez powodu uwazam, ze rowniez
                              rodzina homoseksualna MOZE zaspokoic potrzeby dziecka.
                            • chwila.pl A o tym słyszałaś? 19.02.07, 00:06
                              Znalazłam to na innym forum
                              Jakże to jest prawdziwe co tutaj napisali, poczytajcie :

                              SYNDROM DZIECKA Z ROZBITEJ RODZINY

                              "....dzieckiem z niepełnej rodziny, jest się - tak jak dzieckiem alkoholika - ZAWSZE

                              do końca
                              i w każdej chwili

                              dziecko z niepełnej rodziny, to człowiek, który wszedł w życie z przekonaniem,
                              że W ŻYCIU NIE MA NIC TRWAŁEGO i że wszystko (łącznie z kulą ziemską i
                              wszechświatem) w każdej chwili może się rozpaść

                              bo dla takiego dziecka jego kula ziemska i wszechświat już się kiedyś rozpadły

                              gdy rodzice się rozstali

                              i skoro wydarzyło się to raz, to kto zagwarantuje, że nie przytrafi się ponownie?

                              NIE DAJMY SOBIE WMÓWIĆ, że MAMUSIA I TATUŚ, mimo że nie mieszkają już razem, to
                              nadal cię córeczko kochają.

                              córeczka widzi łzy matki i jej wolę przetrwania, żeby tylko mogła dostać nowy
                              chiński piórnik

                              matka nie musi w żaden sposób szkalować ojca, żeby dziecko przez skórę nie
                              odczuło jej żalu, zawiedzionych nadziei i cichej rozpaczy

                              dziecko z rozbitej rodziny – gdy dorośnie – będzie jak ognia unikać
                              jakichkolwiek związków międzyludzkich, albo będzie gasić je w zarodku, niczym
                              peta na popielniczce

                              świat ostatecznie raz już się rozpadł, po co go zachęcać do ponownej destrukcji?
                              dziecko z rozbitej rodziny stwierdzi, że woli być samo, bo wtedy, tylko i
                              jedynie wtedy, ma stuprocentową pewność, że nikt go nie zostawi i ponownie nie
                              skrzywdzi

                              nikt nie zabierze raz danego uczucia
                              nie podzieli go na pół

                              takie dziecko jest emocjonalnym kaleką i jednostką specjalnej troski.
                              Bo we wszystkim węszy podstęp i pierwsze sygnały końca

                              Bo reaguje histerią na każdy, najmniejszy nawet objaw odrzucenia czy braku
                              akceptacji. I tym bardziej postanawia być obok wszystkich popieprzonych związków
                              emocjonalnych. Bo skoro zawiódł ten, który miał być wzorem, dla wszystkich
                              pozostałych, to nie warto doprawdy w nic innego inwestować

                              Gdy dziecko z rozbitej rodziny (DzRR) spotyka na swojej drodze faceta, który
                              chce mu w dalszej wędrówce towarzyszyć, przygląda mu się z boku bardzo nieufnie

                              Nie wie i nie rozumie czego ten gość tak naprawdę chce
                              Seksu? Kasy? Panienki do towarzystwa?

                              DzRR zaczyna węszyć. Sprawdza. Kontroluje. Nie ufa przez półtora roku. CZEKA,
                              WYCZEKUJE na moment, w którym się okaże, że ów ktoś przyszedł się tylko zabawić
                              i wykorzystać. I za chwilę sobie pójdzie.

                              DzRR przez wiele, WIELE długich miesięcy nie będzie potrafiło uwierzyć, ze OBCY
                              CZŁOWIEK był w stanie pokochać je bardziej, niż rodzice

                              Gdy uwierzy… będzie tracić tę wiarę raz w tygodniu. Codziennie umierać ze
                              strachu, że straci ukochaną osobę, która się któregoś dnia rozmyśli, zobaczy,
                              kim DzRR naprawdę jest i zrozumie, że nie warto go kochać

                              Z tego strachu popełni wiele głupot i błędów.
                              Będzie ich żałować, ale nie uchroni się od nie popełniania ich w przyszłości

                              DzRR ma zerowe poczucie własnej wartości i myśli, że powinno na każdym kroku się
                              wykazywać, żeby ktoś chciał je kochać

                              Że musi ciągle udowadniać swoją wartość, bo najmniejszy błąd zdyskwalifikuje je
                              w oczach partnera

                              DzRR boi się bardziej niż ktokolwiek inny tego, że zostanie zdradzone, okłamane,
                              oszukane lub zostawione na lodzie. Jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz,
                              jaki potrafi sobie wyimaginować i dlatego nigdy nie potrafi do końca zaufać.

                              • tomekjot Re: A o tym słyszałaś? 20.02.07, 14:52
                                Jest prawdziwe, brat mojej żony ma taki syndrom, właśnie w wieku 40 lat rozbił
                                swoje małżeństwo
                              • Gość: upierdliwa Re: A o tym słyszałaś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 21:31
                                prawda, czy nieprawda, ale forma powyzszego tekstu po prostu mnie poraza - styl
                                propagandowy, taki niby-literacki, zero konkretow, granie na emocjach. ble.
                                nie lubie tego typu "argumentow" w dyskusjach.
                            • tomekjot Re: Klucz 20.02.07, 09:04
                              Czy uważacie że jak dziewczynka bdzie wychowywana przez kobiety- niefortunie
                              związane poprzednio z męższczyznami, to będą jej wpajać że związek z
                              męższczyzną jest trafny dla kobiety- czy też będą ją kierować ku związkowi z
                              kobietą.
                              • Gość: upierdliwa Re: Klucz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 21:33
                                tomekjot napisał:

                                > Czy uważacie że jak dziewczynka bdzie wychowywana przez kobiety- niefortunie
                                > związane poprzednio z męższczyznami, to będą jej wpajać że związek z
                                > męższczyzną jest trafny dla kobiety- czy też będą ją kierować ku związkowi z
                                > kobietą.


                                ja zostalam wychowana przez jedna kobiete, bardzo niefortunnie wczesniej
                                zwiazana z mezczyznami, ale wyobraz sobie, ze nigdy mi nie wpajala, ze
                                "mezczyzni nie sa dobrzy dla kobiety", czy ze bycie samotna matka jest dobre dla
                                kobiety (choc dla niej z pewnoscia bylo lepsze, niz te "zwiazki", o tym jestem
                                przekonana).
        • seth.destructor Re: Nie 20.02.07, 16:39
          Proste.

          Zalozmy, ze w grze musisz sie sporo nameczyc, by podwyzszyc ceche do jakiegos
          poziomu albo zdobyc jakis przedmiot. Jesli uzyjesz jakiegos cheata mozesz miec
          to od poczatku i nie przechodzic wszystkich etapow.

          W przypadku kobiet chora jest wg mnie chec posiadania dziecka bez checi
          posiadania meza. Niekoniecznie musi byc lesbijka. Chore jest to, ze ta kobieta
          chce MIEC, a nie WYCHOWAC dziecko. Niestety, z tego co wiem, jest to
          instynktowne, wiec nawet lesbijkom sie zachciewa.

          Szkoda po prostu takich dzieci, gdyz maja wieksze szanse na demoralizacje skoro
          sa w rodzinie niestandartowej a wobec tego patologicznej w stosunku do
          standardu typu mama, tata i dzieci.

          I prosze mi tu nie wychodzic z tym, ze w rodzinie tego typu, gdzie ojciec
          chleje a matka bije swe dzieci tez jest zle, a u pan lesbijek jest lepiej. Oba
          te gatunki sa patologiczne.
    • Gość: Majka Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 16:12
      Dziecko nie może miec dwóch matek.
      Jestem stanowczo przeciwko adoptowaniu dzieci przez pary homo, wszystko jedno
      czy gejów czy lesbijki, dziecko ma prawo wychowywać się w normalnej rodzinie. Na
      dzieciach się nie eksperymentuje. Nie ma żadnych badań na temat jak takie życie
      wpływa na dziecko. Pary homo naturalnie nie mogą miec dzieci więc nie bawmy sie
      w Boga i nie stawiajmy natury do góry nogami. Oby społ. nigdy nie "dorosło" do
      akceptacji patologii.
      • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 16:40
        > Dziecko nie może miec dwóch matek.

        A matki adopcyjne?

        > Jestem stanowczo przeciwko adoptowaniu dzieci przez pary homo,

        Tutaj nie miała miejsca żadna adopcja.

        > dziecko ma prawo wychowywać się w normalnej rodzinie.

        Czy w takim razie uważasz, że Marii powinno się odebrać jej dwóch synów?

        > Nie ma żadnych badań na temat jak takie życie wpływa na dziecko.

        Wszelakie dotychczasowe doświadczenia wskazują, że "takie życie" nie ma żadnego
        negatywnego na dziecko wpływu.

        > Pary homo naturalnie nie mogą miec dzieci więc nie bawmy sie
        > w Boga i nie stawiajmy natury do góry nogami.

        Pary bezpłodne także naturalnie dzieci mieć nie mogą. Czy w takim razie jesteś
        przeciwniczką wspomaganego zapłodnienia?

        > Oby społ. nigdy nie "dorosło" do akceptacji patologii.

        Prędzej czy później dorośnie.
        Kiedyś wydawało się, że nigdy nie dorośnie do "patologii" równouprawnienia
        kobiet. I co? :)
        • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 17:24
          Nie czytałam artykułu bo nie mam czasu :) Ale jeśli kobieta ma już dzieci to
          niech je wychowuje, ale adoptowanie nowych to pomyłka. Chociaż mysle że małe
          dzieci tak, powinno się odbierać matce czy ojcu homo - jeśli wykaże sie że nowe
          środowisko w domu może być dla nich szkodliwe.
          Matka adopcyjna jest jedyną matką i ona dziecko wychowuje. Podobno nie ta matka
          co urodzi ale ta co wychowa :)
          Jakie znowu doświadczenia? Chodzi mi o wiarygodne badania przeprowadzone wg
          prawidłowych metod i opublikowane. A nie jakieś doświdczenia, doświadczenia sa
          takie że dziecko musi miec prawidłowe wzorce w rodzinie bo dziecko uczy się
          przez naśladownictwo w 1 latach życia. Musi mieć prawidłowe wzorce płci i mieć
          tatę i mame lub ewentualnie jednego rodzica.
          Pary bezpłodne właśnie MOGĄ miec dzieci naturalnie :) Nie myl pojęć, jeśli sa
          bezpłodne sa chore, bezpłodność jest chorobą, zachwianiem równowagi organizmu,
          której skutki można leczyć lub ominąć.
          Myślę że szybko nie, a zresztą całkiem możliwe że zakaże sie takich praktyk
          jeśli udowodni sie że sa one szkodliwe.
          Nie trafiony przykłąd :) Nauka doskonale pokazała że możliwości, inteligencja i
          zdolności nie zależą do płci. Nie ma więc żadnych podstaw aby kobiety miały inne
          prawa niż mężczyźni. Homoseksualizm jest wbrew naturze, jest pewnym defektem, wg
          badań być może genetycznym - być może keidyś będzie mozna og leczyć i cały
          problem zniknie.
          • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 17:57
            > Nie czytałam artykułu bo nie mam czasu :)

            I w zasadzie na tym możemy zakończyć tą "dyskusję". Najpierw przeczytaj, później
            się wypowiadaj. Bo inaczej narażasz się na śmieszność.
            • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 18:19
              Wiesz Xtrin, twoje konkluzje i oklapana formułka z upodobaniem używana gdzie
              popadnie są już same w sobie dostatecznie śmieszne :))) Skomentowałam wypowiedz
              autorki watku i tylko tyle.
              • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 18:55
                > Wiesz Xtrin, twoje konkluzje i oklapana formułka z upodobaniem używana gdzie
                > popadnie są już same w sobie dostatecznie śmieszne :)))

                Jakie konkluzje? Że nie powinno się komentować artykułu nieczytając go? To żadna
                konkluzja, to zdrowy rozsądek :).
                I jaka formułka? :|

                > Skomentowałam wypowiedz autorki watku i tylko tyle.

                A ja jako autorka wątku pozwoliłam sobie na skomentowanie komentarza :).
                • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 20:12
                  Nie komentuje artykułu tylko post i sam fakt usiłowania zalegalizowania adopcji
                  przez pary homo. Już to pisałam, jakieś problemy z rozumieniem?
                  Zastanawia mnie twoja usilna próba bez przerwy już w kolejnym wątku wmawiania
                  ludziom i szerzenia swoich poglądów co do takich adopcji, jestes lesbijka?:))
                  Czujesz się dyskryminowana? Ah yo.
                  Ja wole aby dzieci były bezpieczne i w normalnych rodzinach i swojego stanowiska
                  nie zmienię. Gdzieś są jakies granice zdrowego rozsądku.
                  • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 20:47
                    > Nie komentuje artykułu tylko post i sam fakt usiłowania
                    > zalegalizowania adopcji przez pary homo.

                    Całość dyskusji w oczywisty sposób opiera się o w/w artykuł. Sama do niego się
                    odniosłaś parafrazując jego tytuł. Jeżeli nie masz czasu na jego przeczytanie
                    (za to na posty oczywiście masz :)) to po prostu nie komentuj.

                    > Już to pisałam, jakieś problemy z rozumieniem?

                    Po co ta agresja?

                    > Zastanawia mnie twoja usilna próba bez przerwy już w kolejnym wątku
                    > wmawiania ludziom i szerzenia swoich poglądów co do takich adopcji

                    A nie przeszkadzają Ci wątku magnusów i innych mg, usilnie propagujących
                    homofobię? :)

                    > jestes lesbijka?:)) Czujesz się dyskryminowana? Ah yo.

                    A jakie to ma znaczenie, kim jestem?

                    > Ja wole aby dzieci były bezpieczne i w normalnych rodzinach i swojego
                    > stanowiska nie zmienię. Gdzieś są jakies granice zdrowego rozsądku.

                    I swojego stanowiska nie zmienię! Wszystko jedno, jakie są fakty, wszystko
                    jedno, co wskazują badania, wszystko jedno wszystko! Ja swojego NIE ZMIENIĘ!
                    Piękne podejście. Oczywiście toleruję :). Ale nazywanie tego "zdrowym
                    rozsądkiem" jest co najmniej komiczne.
                    • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 23:44
                      Jaka agresja? Może to twoja agresja :) Przeniesienie?
                      Ma znaczenie, bo jesteś stronnicza i usilnie wcioskasz innym swoje poglądy, więc
                      można podejrzewac że dotyczą one ciebie. Mnie jakoś nie boli że pary homo nie
                      będą adoptowac dzieci i nikogo kto nie jest homo też raczej nie, bo nic złego
                      się z tego powodu nie stanie. A może właśnie się zła uniknie.
                      Nie będe dyskutowac z badaniami prowadzonymi przez kogoś tam w jakimś tam USA.
                      Nie ejstem od tego specjalistą. Trzeba by prześledzić dyskusję autorytetów
                      wypowiadających się za i przeciw bo na pewno są też jakieś przeciw.
                      Mój zdrowy rozsądek podpowiada mi że dla dziecka najlepsza jest NO O R M A L N A
                      rodzina.
                      • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 19.02.07, 00:11
                        > Mnie jakoś nie boli że pary homo nie będą adoptowac dzieci
                        > i nikogo kto nie jest homo też raczej nie

                        Jak rozumiem Twoim zdaniem rasizm powinien boleć tylko czarnych?

                        > Nie ejstem od tego specjalistą.

                        Wręcz przeciwnie :).

                        > Mój zdrowy rozsądek podpowiada mi że dla dziecka najlepsza
                        > jest NO O R M A L N A rodzina.

                        A pinkowi zdrowy rozsądek podpowiada, że katoliczka jest lepsza od ateistki :).
                        • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:16
                          A skąd, rasiści sa też czarni :) Czarni, którzy nienawidzą i dyskryminują
                          białych to też rasiści. Jeśli ktoś mnie będzie dyskryminował ze względu na kolor
                          skóry to bedzie mnie to dotyczyć osobiście. Tylko że to nie jest dyskusja o
                          rasizmie.
                          Pink sobie jaja robi :))) Nie załamuj mnie Xtrin.
                          • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 19.02.07, 00:24
                            > A skąd, rasiści sa też czarni :)

                            No więc "dyskryminacja czarnych powinna boleć tylko czarny", lepiej?

                            > Jeśli ktoś mnie będzie dyskryminował ze względu na kolor
                            > skóry to bedzie mnie to dotyczyć osobiście.

                            Załamujesz mnie czasami. Czy obchodzi Cię wyłącznie to, co dotyczy Twojej osoby?
                            Nigdy nie spojrzysz na nic w szerszym kontekście?

                            > Pink sobie jaja robi :))) Nie załamuj mnie Xtrin.

                            Tak na zdrowy rozum, to powiedziałabym, że Ty także jaja sobie robisz.
                            • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:31
                              Nikogo nie powinan bolec bo w ogóle nie powinno jej być.
                              Zawsze patrze w swoim osobistym kontekście bo nie da sie patrzeć na świat
                              obiektywnie :) Patrzę momi oczami.
                              • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 19.02.07, 08:21
                                > Nikogo nie powinan bolec bo w ogóle nie powinno jej być.

                                No popatrz, to zupełnie jak z homofobią :).

                                > Patrzę momi oczami.

                                Raczej na czubek własnego nosa i ani milimetra dalej.
                                • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 10:44
                                  Ty patrzysz za to na czubek swojego nosa. Skoro cie problem adopcji przez homo
                                  dotyczy osobiscie to nie wywnętrzaj się na forum.
          • kochanica-francuza Najbardziej kuriozalne - "On nie jest ojcem" 18.02.07, 18:03
            Dawca spermy poczuł się ojcem, ale on przecież nie jest ojcem! -twierdzi
            partnerka Marii. - Nie on własnoręcznie zapłodnił Marię!

            Z tego, co wiem, dawca spermy jest biologicznym ojcem. Forma inseminacji
            (=wprowadzenia nasienia) jest kwestią drugorzędną. Mylę się? Inaczej ojcem
            dziecka z probówki byłby lekarz, który "własnoręcznie wprowadził nasienie do
            probówki".
          • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 18:09
            > Chodzi mi o wiarygodne badania przeprowadzone
            > wg prawidłowych metod i opublikowane.

            W laboratorium tego nie stwierdzisz :).
            Ale badania statystyczne (wg. prawidłowych metod i publikowane) jak najbardziej
            prowadzono i wykazują one, że nie ma różnic między dziećmi wychowanymi przez
            hetero- i homoseksualistów.
            • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 18:20
              Podaj źródło.
              • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 18:58
                Tu masz raport cytujący wiele badań. Choć pewnie i tak nie będziesz mieć czasu
                tego czytać :).

                www.aclu.org/images/asset_upload_file130_27496.pdf
                • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 20:07
                  Zgadza sie, mam wazniejsze sparwy na głowie :)
                  Interesują mnie badania europejskie, a nie amerykańskie wypociny. U nich
                  wszystko stoi na głowie. Niedługo uznają pedofilię.
                  Jeśli by to była prawda natychmiast ochoczo wszystkie państwa na Ziemi przyjęły
                  by legalnośc małżeństw i adopcji przez pary homo. A jednak tak sie nie dzieje.
                  • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 20:33
                    > Interesują mnie badania europejskie, a nie amerykańskie wypociny. U nich
                    > wszystko stoi na głowie. Niedługo uznają pedofilię.

                    Tak, tak... akceptujemy tylko te badania, które potwierdzają nasze przekonania,
                    co? I kto tu jest "wybiórczy"? :)
                    1. Tak się składa, że USA jest zdecydowanie bardziej w tych sprawach od Europy
                    konserwatywne. 2. Dlaczego w Europie miałyby być inne wyniki? 3. Podobne badania
                    niewątpliwie i w Europie prowadzono, ale nie mam zamiaru szukać, szczególnie, że
                    i tak Cię to nie interesuje :).

                    > A jednak tak sie nie dzieje.

                    Jakże nie? W Europie coraz więcej krajów wprowadza związki partnerskie, w USA
                    trwa burzliwa w tym temacie dyskusja (dziś na pierwszej stronie portalu był
                    ciekawy o tym artykuł). I na nas przyjdzie kiedyś pora, jeżeli tylko IV RP nie
                    pogrąży nas zupełnie w ciemnogrodzie.
                    • Gość: Majka Re: Jaś ma jedną mamę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 23:38
                      Ah gdzie jest te coraz więcej krajów? Mówisz o Holandii, która akceptuje
                      wszystko o wszystkich jak leci?
                      USA jest konserwatywne, ale kto powiedział że prawo jest konserwatywne? Nie
                      sądze aby społeczeństwo akceptowało te adopcje.
                      U nas na szczęście daleko do wprowadzenia małżeństw homo to o adopcjach nie ma w
                      ogóle mowy. Poza tym w adopcji zawsze pierwszeństwo mają małżeństwa, normalne
                      małżeństwa a chętnych jest bardzo dużo. I tyle dobrego z tej 4 RP.
                      A jak ci się nie podoba ciemnogród to wyemigruj i żyj w komunie z gejami moze
                      akurat bedzie dla ciebie jak znalazł ;)
                      • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 19.02.07, 00:08
                        > Ah gdzie jest te coraz więcej krajów? Mówisz o Holandii,
                        > która akceptuje wszystko o wszystkich jak leci?

                        Poza Holandią w Europie jakąś formę legalizacji związku homoseksualnego
                        przyjęły: UK, Francja, Belgia, Dania, Niemcy, Szwajcaria, Słowenia, Czechy,
                        Hiszpania, Finlandia, Norwegia, Szwecja i kilka mniejszych państwek. Częściowo
                        Włochy, lada chwila Węgry. Na adopcję przez homoseksualistów pozwalają Belgia,
                        Szwecja i UK oraz (w przypadku dziecka parntera) Dania, Niemcy i Norwegia.

                        > A jak ci się nie podoba ciemnogród to wyemigruj i żyj w komunie
                        > z gejami moze akurat bedzie dla ciebie jak znalazł ;)

                        Geje akurat mnie nie kręcą. :).
        • chwila.pl Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 20:29
          xtrin napisała:

          > Czy w takim razie uważasz, że Marii powinno się odebrać jej dwóch synów?

          W wielu stanach USA, jest to powszechnie praktykowane.
          Oczywiście w majestacie prawa, na mocy wyroku sądowego.
          • xtrin Re: Jaś ma jedną mamę 18.02.07, 21:29
            > W wielu stanach USA, jest to powszechnie praktykowane.
            > Oczywiście w majestacie prawa, na mocy wyroku sądowego.

            Straszne.
    • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 18:02
      xtrin napisała:

      > pomoc przy zapłodnieniu

      Czego się nie robi dla Postępu i Tolerancji ... :))

      > Kiedy społeczeństwo dorośnie do pełnej akceptacji?

      Czy już uwierzyłaś w istnienie 'normy społecznej' ?...

      • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 18:13
        > Czego się nie robi dla Postępu i Tolerancji ... :))

        Jeżeli nie masz nic do powiedzenia, a jedynie chcesz sobie troszkę popluć to
        bądź tak miły i rób to w innym wątku.
        • kochanica-francuza Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 18:17
          xtrin napisała:

          > > Czego się nie robi dla Postępu i Tolerancji ... :))
          >
          > Jeżeli nie masz nic do powiedzenia

          Jak to nie ma? Xtrin, gdzie tolerancja dla cudzych poglądów?
          • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 18:53
            > Jak to nie ma? Xtrin, gdzie tolerancja dla cudzych poglądów?

            Bo to nie było żadne wyrażenie poglądów, a zwykła mowa nienawiści.
            • kochanica-francuza Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 19:54
              xtrin napisała:

              > > Jak to nie ma? Xtrin, gdzie tolerancja dla cudzych poglądów?
              >
              > Bo to nie było żadne wyrażenie poglądów, a zwykła mowa nienawiści.
              >
              O żesz, gdzie tu mowa nienawiści? Zacytuj bo nie widzę. Chodzi o ironiczne
              użycie słów "postęp" i "tolerancja"?
              • kochanica-francuza Czy w tym wątku były inne posty mg 18.02.07, 19:59
                i zostały wycięte?

                Czy mową nienawiści nazywasz to:

                xtrin napisała:

                > pomoc przy zapłodnieniu

                Czego się nie robi dla Postępu i Tolerancji ... :))

                > Kiedy społeczeństwo dorośnie do pełnej akceptacji?

                Czy już uwierzyłaś w istnienie 'normy społecznej'
                • xtrin Re: Czy w tym wątku były inne posty mg 18.02.07, 20:20
                  Tak, owo "ironiczne" określenie tak nazwałam. Niewątpliwie nieco na wyrost, ale
                  znam mg na tyle, by wiedzieć ile niechęci włożył w te słowa.
                  • mg2005 Re: Czy w tym wątku były inne posty mg 19.02.07, 09:51
                    xtrin napisała:

                    > Tak, owo "ironiczne" określenie tak nazwałam. Niewątpliwie nieco na wyrost,
                    ale
                    > znam mg na tyle, by wiedzieć ile niechęci włożył w te słowa.
                    >

                    Niech Ci będzie , że jestem nienawistną "męską faszystowską świnią" :),
                    ale co z tą 'normą społeczną' - jest czy nie ?...
                    • kochanica-francuza Dlaczego męską i faszystowską? 19.02.07, 23:15

                      >
                      > Niech Ci będzie , że jestem nienawistną "męską faszystowską świnią" :),
                      > ale co z tą 'normą społeczną' - jest czy nie ?...

                      Mg, nie rób sobie jaj, tylko wyjaśnij, co rozumiesz przez ową normę.
                  • kochanica-francuza Re: Czy w tym wątku były inne posty mg 19.02.07, 23:18
                    xtrin napisała:

                    > Tak, owo "ironiczne" określenie tak nazwałam. Niewątpliwie nieco na wyrost, ale
                    > znam mg na tyle, by wiedzieć ile niechęci włożył w te słowa.

                    Mimo to, nie jest to mowa nienawiści. W ogóle jest jakaś definicja tejże? czy
                    jest to pojęcie otwarte ( tak jak "prawo naturalne") - czyli podciągamy pod nie
                    to, co nam się akurat nie podoba?

                    Wiesz, ja też nie jestem bezkrytyczną zwolenniczką postępu i tolerancji, nawet
                    esej zaliczeniowy na ten temat napisałam (twierdząc, że kultura pluralizmu też
                    tworzy swoje zasady i tabu), ale ci go nie prześlę, bo też go pewnie nazwiesz
                    mową nienawiści...
          • Gość: Majka Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 20:15
            Ona jest tolerancyjna tylko dla swoich poglądów i dla adopcji przez gejów i
            lesbijki :)) Ciekawa wybiórczośc.
            • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 20:49
              Tak, tak, oczywiście... nie ma to jak forumowy psychoanalityk :|.
              • Gość: Majka Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.07, 23:45
                Nic podobnego nie napisałam że jestem psychoanalitykiem :) Nie wkładaj mi w usta
                swoich frustracji.
                • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 19.02.07, 00:12
                  > Nic podobnego nie napisałam że jestem psychoanalitykiem :)

                  A ironia to taki owoc...
          • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 19.02.07, 09:47
            kochanica-francuza napisała:

            > Jak to nie ma? Xtrin, gdzie tolerancja dla cudzych poglądów?

            xtrin jest "tolerancyjna-inaczej"... :)
        • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 19.02.07, 09:44
          xtrin napisała:

          > Jeżeli nie masz nic do powiedzenia, a jedynie chcesz sobie troszkę popluć

          A "to " się robi przez plucie ??...
          To jakaś nowa forma zboczenia ?...:)
          Chyba się mylisz - ta lesbijka twierdzi, że zrobiła to "własnoręcznie"...:)
    • magnusg Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 20:38
      Zwiazki kazirodcze wsrod doroslych tez istnieja.Czy wiec nalezy je tylko z tego
      powodu akceptowac?

      Biedne dziecko poddawane jest tutaj eksperymentowi, zeby zaspokoic nienaturalne
      ambicje tych dwoch kobiet.
      • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 20:52
        > Biedne dziecko poddawane jest tutaj eksperymentowi

        Lepiej, żeby się nie narodziło? :)

        > zeby zaspokoic nienaturalne ambicje tych dwoch kobiet.

        Pragnienie posiadania potomstwa jest "nienaturalną ambicją"? :)
        • Gość: Magnus Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.07, 16:35
          Nienaturalna u dwoch lesbijek.No chyba, ze mi powiesz jak w naturalny sposob
          jedna kobieta zapladnia druga???Natura nie bez powodu taki przypadek w 100%
          wykluczyla.
    • Gość: upierdliwa Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.07, 20:58
      czytalam juz kiedys caly ten tekst. uwazam, ze obie panie sprawiaja bardzo
      pozytywne wrazenie i z pewnoscia zapewnia dziecku cieply, pelen milosci dom.
      zycze im tylko, aby nie zostaly (one albo dziecko) w przyszlosci pozarte przez
      nasze cudowne spoleczenstwo, ktore nie toleruje wszelkiej odmiennosci, bo to
      chyba jest tu najwiekszym dla dziecka zagrozeniem..
      • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 21:07
        > zycze im tylko, aby nie zostaly (one albo dziecko) w przyszlosci pozarte przez
        > nasze cudowne spoleczenstwo, ktore nie toleruje wszelkiej odmiennosci, bo to
        > chyba jest tu najwiekszym dla dziecka zagrozeniem..

        Zdecydowanie to właśnie jest największym zagrożeniem. Co zresztą dość dokładnie
        wynika z artykułu, gdzie większość problemów tych matek wiążę się własnie z
        nietolerancją środowiska.
        Problem jest realny i poważny, bo coraz więcej dzieci jest wychowywanych przez
        homoseksualnych rodziców. Nie tylko te z adopcji czy powoływane do życia przez
        taką parę, ale i dzieci z pierwszych - heteroseksualnych - związków pozostające
        z homoseksualnym rodzicem. Przy podanym przeze mnie reportażu jest link do notki
        podającej liczbę 200.000 dzieci homoseksualnych rodziców w - niezezwalającej na
        homoseksualne adopcji - Francji. Sporo, a zapewne będzie coraz więcej.
        Skazywanie tych dzieci na społeczną nietolerancję jest - moim zdaniem - wielką
        niesprawiedliwością.
        • marysia_b Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 21:10
          xtrin napisała:

          Nie tylko te z adopcji czy powoływane do życia przez
          > taką parę, ale i dzieci z pierwszych - heteroseksualnych - związków pozostające
          > z homoseksualnym rodzicem.

          A dlaczego dziecko nie moze pozostac z rodzicem heteroseksualnym, majacym szanse
          na ulozenie sobie zycia z heteroseksualnym partnerem?
          • Gość: upierdliwa Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.07, 21:15
            marysia_b napisała:

            > A dlaczego dziecko nie moze pozostac z rodzicem heteroseksualnym, majacym szans
            > e
            > na ulozenie sobie zycia z heteroseksualnym partnerem?


            moze pozostac albo z jednym, albo z drugim. nie wiem, dlaczego orientacja
            mialaby byc czynnikiem decydujacym. chyba wazniejsze sa chociazby warunki
            ekonomiczne, nie mowiac juz o stosunku do dziecka (moze sie zdarzyc, ze strona
            heteroseksualna nie chce np. zeby dziecko ograniczalo jej/mu mozliwosci
            nawiazania nowego zwiazku...)
            • marysia_b Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 21:19
              Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

              >chyba wazniejsze sa chociazby warunki ekonomiczne

              Dlaczego?
              • Gość: upierdliwa Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.07, 21:23
                marysia_b napisała:

                >
                > Dlaczego?

                dlatego, ze dziecku z pewnoscia przyda sie np. wlasny pokoj i nie ma tu nawet
                nad czym dyskutowac, w odroznieniu od dosc niejasnej kwestii wplywu orientacji
                rodzica na dziecko.
          • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 18.02.07, 21:27
            > A dlaczego dziecko nie moze pozostac z rodzicem heteroseksualnym,
            > majacym szanse na ulozenie sobie zycia z heteroseksualnym partnerem?

            1. Bo nie żyje.
            2. Bo ma dziecko gdzieś.
            3. Bo jest dziwkarzem, pijakiem i złodziejem.
            4. Bo dziecko ma lepszy kontakt z rodzicem homoseksualnym.
            5. Bo rodzic homosekualny ma lepsze możliwości wychowania go.
            6. Bo rodzic heteroseksualny może nie chcieć tego obciążenia i mieć dzieci w
            nowym związku.
            Etc. etc. Możliwości jest od groma. A fakty pozostają faktami - takie sytuacje
            się zdarzają i to bynajmniej ich liczba nie maleje.
    • Gość: Lena Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: 83.136.224.* 18.02.07, 20:58
      ... na forum Wysokie Obcasy

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=55122715
      • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:06
        Wow faktycznie.
        No w końcu znalazłam czas aby to mniej więcje przeczytać. Historia dziwaczna i
        aż trudna do uwierzenia. Zapłodniła dziewczyne z termosu :))) Chore, chore
        chore. Dwie baby ubzdurały sobie że tworzą "rodzinę", i nie dość im było dwójki
        dzieci, zrobiły sobie trzecie, traktując instrumentalnie faceta - dawcę. Zrobiły
        to wszystko wbrew prawu.
        Faktycznie najbardziej w tym wszystkim szkoda dzieci. Ciekawe że jedna z
        bohaterek przyznała sama "zgadzam się, że w rozwoju dziecka potrzebni są
        mężczyzna i kobieta, bo dziecko potrzebuje wzorców. " Otóż to. Dwie kobiety w
        lesbijskim związku nie przekażą dzieciom żadnych dobrych wzorców. Egoizm. Tym
        było podyktowane ich działanie. Bo one CHCIAŁY sobie zrobić dziecko.
        Wszystko to okropne. A cierpieć będa dzieci - co same o ironio zauważają, no ale...
        • Gość: jaija Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.02.07, 00:13
          Mnie nie obrzydziło ani nie oburzyło to, że dwie babki mają dziecko. Ale ojca
          mi żal. Widać, że zależy mu na chłopcu, na kontaktach z nim, w końcu to jego
          syn. Jednak te baby wiedzą lepiej i już. Nie ze względu na orientację, ale na
          egoizm, nie powinny mieć tego Jasia w ogóle. W końcu jedna z nich już była
          matką.
          • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:22
            Tak. Ja uważam że i ze względu na egoizm i ze względu na niezdrową orientację,
            nie można dzieci narażac na dorastanie w domu z parą homo, niech oni sobie robią
            tam co chcą ale niech nie mieszają do tego dzieci. A faceta potraktowały
            naprawde obrzydliwie, faktycznuie najmądrzejsze baby na świecie - one wg nich
            mają prawo sobie zrobić dziecko z termosu bo im się tak podoba, ukrywają fakt
            przed światem, ukrywają swoje skłonności z obawy przed szykanami w pracy - i to
            ma być zdrowa rodzina do wychowywania dzieci???? Kpina chyba.
            • mahadeva Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 00:26
              patrzac na zyciorysy tych kobiet, to wiadomo jak to sie skonczy
            • xtrin Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 00:26
              > Tak. Ja uważam że i ze względu na egoizm i ze względu na niezdrową
              > orientację, nie można dzieci narażac na dorastanie w domu z parą homo,
              > niech oni sobie robią tam co chcą ale niech nie mieszają do tego dzieci.

              Czy w takim razie uważasz, że Marii należy odebrać jej dwóch starszych synów?
              • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:35
                Nie wiem, ja o tym nie decyduję. Nie wiem po ile lat mają chłopcy i jak na nich
                wpłynie ta chora sytuacja. Na pewno powinien ich przebadać psycholog dziecięcy i
                powinny być pod jakąś opieką czy kuratelą. Ale chłopcy mają ojca więc jeśłi ten
                jest ponownie żonaty to całkiem możliwe że tamta rodzina byłaby dla nich lepsza.
                • mahadeva Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 00:42
                  moze niech sprobuja zaprosic jeszcze jedna kobiete do trojkata i zrobia jeszcze
                  dwojke dzieci? bedzie duza wspierajaca sie rodzina!
            • Gość: upierdliwa Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 21:38
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              > A faceta potraktowały
              > naprawde obrzydliwie


              ze niby dlaczego? uzgodnily to z nim, zapytaly, facet wyrazil zgode na taki
              uklad. cala sprawa z nim zostala zalatwiona czysto. gdzie tu widzisz "obrzydliwe
              traktowanie"? przeciez go nie upily i nie wykorzystaly bez jego zgody.
          • mahadeva Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 00:23
            caly ten artykul robi swietosc z patologicznych zyciorysow, nie bylam w stanie
            doczytac do konca, odrazajace, Polacy nie maja juz chyba zadnego poczucia
            przyzwoitosci, zreszta widac to po tym co sie dzieje na scenie wladzy panstwowej
        • mahadeva Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 00:21
          hehe powazny artykul :) dwie panienki lubia eksperymentowac i juz :) robia
          nieodpowiedzialnie kazda glupote, ktora przyjdzie im do glowy... kobieta
          utrzymuje sama piecioosobowa rodzine... rozne przypadki sie zdarzaja, ale
          wolalabym poczytac w gazecie cos bardziej inspirujacego, naprawde zanika
          wszelkie poczucie przyzwoitosci, mi tez sie sni seks z kobieta, moze warto o
          tym napisac?? :)
        • xtrin Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 00:21
          > Dwie baby ubzdurały sobie że tworzą "rodzinę"

          One już od dawna tworzą rodzinę. Bez względu na to, czy Tobie to odpowiada czy nie.

          > traktując instrumentalnie faceta - dawcę.

          Facet zgodził się na to sam, będąc w pełni świadomy wszystkich konsekwencji.

          > Zrobiły to wszystko wbrew prawu.

          Jakie prawo złamały?

          > Faktycznie najbardziej w tym wszystkim szkoda dzieci. Ciekawe że jedna z
          > bohaterek przyznała sama "zgadzam się, że w rozwoju dziecka potrzebni są
          > mężczyzna i kobieta, bo dziecko potrzebuje wzorców. " Otóż to.

          Jak fajnie wybiórczo cytujesz :).
          "... zgadzam się, że w rozwoju dziecka potrzebni są mężczyzna i kobieta, bo
          dziecko potrzebuje wzorców. Ale to nie oznacza kontaktów tylko z jednym
          mężczyzną i z jedną kobietą..."
          A dalej wspomina, że wzorem mężczyzny dla dziecka jest jej ojciec.

          > Dwie kobiety w lesbijskim związku nie przekażą
          > dzieciom żadnych dobrych wzorców.

          Miłość, zaufanie, ciepło rodzinne, tolerancja, odpowiedzialność, równość,
          otwartość, zgoda - ta, same paskudne i złe wzorce. Na stos!
          • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:29
            Nie tworzą żadnej rodziny, rodzina to jest matka, ojciec, siostra, brat itp. One
            sa tylko dwoma lesbijkami, które bawią się w dom.
            I co z tego? Sam pomysł jest chory i obrzydliwy.
            Wszystko robią wbrew prawu i w ukryciu, cały czas jets o tym mowa w artykuje.
            Gdyby wiedziano o tym co robią zainteresowałaby sie nimi na bank opieka społeczna.
            Taaaa, jakie miłośc i zaufanie - egoizm, ukrywanie prawdy, kłamanie,
            kombinowanie, io przede wszystkim złe wzorce seksualne a także narażają dzieci
            na szykany, ośmieszenie, nieakceptację i robią to całkowicie świadomie.
            Jest coś takiego jak norma społeczna.

            • mahadeva Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 00:32
              a kobieta 29 lat alkoholiczka w stanie przedzawalowym utrzymuje 5 osobowa
              rodzine, zaiste prawdziwy dobry wzor dla wszystkich rodzin, romanse, rozwody
              jest o czym pisac... ten artykul to nie jest powazna dyskusja na temat
            • xtrin Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 08:21
              > Wszystko robią wbrew prawu i w ukryciu, cały czas jets o tym mowa w artykuje.

              Najwyraźniej wciąż go nie przeczytałaś :).
              • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 10:47
                Przeczytałam :) Jesteś jednostronna widzę że jak sobie coś ubzdurasz to walisz
                swoim młoteczkiem na lewo i prawo tylko nie wiem co ty komu chcesz udowadniać.
                Że "Róbta co chceta" i "piekłą nie ma"? Może dla ciebie :) Dla innych życie
                wygląda inaczej.
          • Gość: jaija Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.02.07, 01:18
            Xtrin, są pewne granice poprawności politycznej. Uważam, że facet godząc się,
            nie by w pełni świadomy wszelkich konsekwencji i nie miał pojęcia, że obudzi
            się w nim instynkt ojcowski - te panie powinny to uszanować. W końcu dziecko
            może mieć mamę, tatę i ciocię, która mieszka z mamą.
            • kikoo1 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 01:20
              różnie to bywa, fakt
            • xtrin Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 08:23
              > Xtrin, są pewne granice poprawności politycznej. Uważam, że facet godząc się,
              > nie by w pełni świadomy wszelkich konsekwencji i nie miał pojęcia, że obudzi
              > się w nim instynkt ojcowski - te panie powinny to uszanować.

              Kobieta oddając dziecko do adopcji także może nie być w pełni świadoma wszelkich
              konsekwencji, może się w niej osławiony instynki obudzić i co? Precz z adopcją!

              > W końcu dziecko może mieć mamę, tatę i ciocię, która mieszka z mamą.

              Co przez to postulujesz? Zmusić nic do siebie nie czującą parę ludzi do związku
              jednocześnie rozrywając istniejący związek kobiet?
              • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 10:56
                I nadal nie widzisz że one zrobiły to po kryjomu, faceta mając gdzieś, cały czas
                powtarza sie w artykule że chciały go jak najdalej odsunąć od tego, zapłodnienie
                z termosu :D, w ogóle nie liczą się z nim i jego ojcostwem, im się wydaje chyba
                że to dzieworóctwo. Tak się zachowują. Po prostu para chorych kobit.
                Adopcja jest uznana przez prawo i normy społeczne, jest do niej wielomiesięczne
                przygotowanie, dużo procedur i badań, nie porównuj ich postępku i adopcji bo to
                śmieszne.
                Jak one sobie chcą byc razem to niech sobie będą ale nie mają prawa mieszać w to
                dzieci. Podobnie bzdurne są małżeństwa przez homo, małżeństwo to pewna tradycja
                od tysięcy lat, ma łaczyć parę kobietę i mężyzcznę, w większości przypadków
                ludzie tacy zakłądają rodzinę i decydują się na dzieci. Małżeństwa homo to farsa
                i niczemu nie służy, to taka ich wystawiona piastka i usilne wepchnięcie się w
                nawias społeczeństwa, ale i tak będą pzoa nawiasem bo nie stanowią normy. Nikt
                im nie broni mieszkac i żyć razem to po co im małżeństwa, może jeszcze w
                kościele przed Bogiem, co?;)
                • sarda1 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 14:41
                  Tak ci to przeszkadza, ze dwie kobiety wspolnie wychowuja dziecko? A moze
                  kobietom samotnym tez nalezy odebrac dzieci, bo brakuje im meskich wzorcow?
                  Lesbijki pewnie kojarzysz wylacznie z filmow dla obslinionych facetow, wiec
                  sorry, ale nic nie wiesz o tych kobietach, wiec nie wtracaj sie do ich zycia.
                  Dopiero bys sie oburzala, gdyby to tobie ktos dyktowal warunki.
                  Nikt nie mowi, ze homoseksualne rodziny sa normalne, ale to nie znaczy, ze
                  mniejszosci nalezy niszczyc i nawracac. W naszym kraju nie mozesz sie niczym
                  wyrozniac, bo cie zagryza jak wsciekle psy.
                  Pielegnuj sobie tradycje, miej piatke dzieci i wychowuj je z ich ojcem, ale
                  lapy precz od dzieci lesbijek
                  • mg2005 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 21:40
                    sarda1 napisała:

                    > Nikt nie mowi, ze homoseksualne rodziny sa normalne,

                    Nie sądzisz, że sobie zaprzeczasz ?...

                    • sarda1 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 20.02.07, 10:22
                      Nie, nie sądzę. Normą jest heteroseksualizm, bo takich ludzi jest najwięcej,
                      stąd te zaszczytne miano 'normalny'
                  • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 22:57
                    Tak, przeszkadza mi gdy ktoś krzywdzi dzieci. Przeszkadza mi czyjaś bezmyślnośc
                    i egoizm. Dziecko to nie piesek.
                    Lesbijki niech się kiszą we własnym sosie ale niech zostawią dzieci w spokoju.
                    • sarda1 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 20.02.07, 10:43
                      Gość portalu: Majka napisał(a):

                      > Tak, przeszkadza mi gdy ktoś krzywdzi dzieci. Przeszkadza mi czyjaś
                      bezmyślnośc
                      > i egoizm. Dziecko to nie piesek.
                      > Lesbijki niech się kiszą we własnym sosie ale niech zostawią dzieci w
                      spokoju.
                      O czym ty mówisz?:/ Mają skrzywdzić dziecko, bo są lesbijkami? Myślisz, że
                      lesbijki nie mają domów i rodziców, którzy im nie wpajają wartości moralnych?
                      Niczym się nie różnią od innych kobiet i tak jak one mają prawo do dzieci,
                      które urodziły. Gdzie tu bezmyślność i egoizm?
                      • tomekjot Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 20.02.07, 10:44
                        Jeżeli maja wpajać takie wartości moralne jakie reprezentuja to ja wysiadam.
                        --
                        Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą.
                        • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 14:17
                          Ja też.
                      • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 14:16
                        Było o tym pisane już dziesiątyki razy - przekazują dzieciom złe wzorce rodziny.
                        Z zachowania tych dwóch pań widac doskonale ile dla nich znaczy męzczyzna.
                        Ciekawe co bedzie gdy syn dorośnie - może też go odtrącą?? Być może narażają
                        dzieci na skłonności homo. Są egoistyyczne. Skłócone ze społeczeństwem bo łamią
                        normę społeczną. Kryją się ze swoimi skłonnościami, nie zapewnią dzieciom
                        bezpiecznego i szczęśliwego dzieciństwa. Homoseksualizm jest ledwie tolerowany a
                        przez wielu ludzi nawet nie tolerowany ale odrzucany. To nie ejst dobre
                        środowisko do wychowywania dzieci i kropka.
                        • sarda1 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 21.02.07, 19:37
                          Same stereotypy, zadnych konkretow. Dodaj to tego wyzwiska i w MW przyjmie cie
                          z otwartymi ramionami. Lesbijki maja ojcow, braci, przyjaciol. Nie wyrosly spod
                          ziemi i nie nienawidza nikogo
                          • chwila.pl Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 21.02.07, 19:56
                            > Lesbijki maja ojcow, braci, przyjaciol. Nie wyrosly spod
                            > ziemi i nie nienawidza nikogo.

                            To b. ładnie z ich strony. Powinny też, w ramach braku żłych emocji i chęci
                            wyrządzania komukolwiek krzywdy, wyeliminować zapędy do wychowywania dzieci.
                            Nie każdy się do takiej roli nadaje, a one z całą pewnością!
                            • sarda1 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 22.02.07, 11:59
                              A komu one robia krzywde? Znasz chociaz jedna? Bo twojej wypowiedzi wynika, ze
                              poznalas je wszystkie i to dobrze, skoro twierdzisz, ze zadna nie nadaje sie do
                              roli matki
                              • chwila.pl One moment, please... 23.02.07, 14:16
                                sarda1 napisała:

                                > A komu one robia krzywde? Znasz chociaz jedna? Bo twojej wypowiedzi wynika, ze
                                > poznalas je wszystkie i to dobrze, skoro twierdzisz, ze zadna nie nadaje sie
                                > do roli matki

                                Ja, w odróżnieniu od Ciebie, nie tworzę nowych teorii, nie forsuję własnych
                                fobii. Po prostu czytam literaturę fachową pisaną przez autorytety naukowe z
                                dziedziny psychologii, pedagogiki. Nie widzę powodów, dla których miałabym
                                kwestionować zawarte w nich twierdzenia i poglądy. Poza tym jestem matką, i
                                wiele obserwacji mogę poczynic w realu, nie w wirtualnym świecie teorii
                                tworzonym przez dewiantów, którym zamarzyła sie rola matki. Uprzedzając atak,
                                proszę przyjąć do wiadomości:
                                - jestem tolerancyjna dla odmienności seksualnych, nie mam też uprzedzeń
                                rasowych. Moja tolerancja kończy sie jednak tam, gdzie zaczyna się krzywda
                                innego człowieka. Zwłaszcza małego i bezbronnego, czyli dziecka...
                                • sarda1 Re: One moment, please... 23.02.07, 15:05
                                  Przynajmniej przyznaj, ze nie jestes tolerancyjna, bo nadal nazywasz tych ludzi
                                  dewiantami. Nie znasz ich, bez wzgledu na to ile ksiazek przeczytalas! Ja tez
                                  duzo czytam, ale tego, ze wszyscy ludzie sa rowni i, ze nie nalezy nikogo
                                  dyskryminowac, nauczyli mnie rodzice. I prosze podaj przyklad ksiazki, w ktorej
                                  jest napisane, ze lesbijki sa zlymi matkami. Sama jestes matka, wiec wiesz jak
                                  bardzo kobieta pragnie dziecka i jak mocno potrafi je kochac
                                  • marysia_b Re: One moment, please... 23.02.07, 15:16
                                    sarda1 napisała:

                                    >jak bardzo kobieta pragnie dziecka i jak mocno potrafi je kochac

                                    A ile matek heteroseksualnych, rozwiedzionych, czy wdow, z milosci do dziecka,
                                    nigdy nie zwiazalo sie z innym mezczyzna?

                                    Czy lesbijka z dzieckiem musi byc praktykujaca lesbijka? Co jest wazniejsze -
                                    milosc wlasna, czy milosc do dziecka?
                                    • sarda1 Re: One moment, please... 23.02.07, 17:36
                                      Z tego co napisalas wynika, ze samotna kobieta jest idealna matka
                                      • chwila.pl Re: One moment, please... 23.02.07, 18:14
                                        sarda1 napisała:

                                        > Z tego co napisalas wynika, ze samotna kobieta jest idealna matka

                                        Ksiega Guinessa obejmuje wiele dziedzin. Być może należałoby wprowadzic do niej
                                        także: Najbardziej nielogiczny wniosek.
                                        Z miejsca zdobyłabyś nagrodę i została doń wpisana!
                                  • chwila.pl Re: One moment, please... 23.02.07, 15:32
                                    sarda1 napisała:

                                    > Sama jestes matka, wiec wiesz jak
                                    > bardzo kobieta pragnie dziecka i jak mocno potrafi je kochac

                                    To prawda, kocham mego syna nad życie. I rozumiem też, że lesbijki także bardzo
                                    pragną mieć dzieci. I rozumiem ich dramat. Ale też wiem, na czym polega mądra,
                                    świadoma miłość. Kobieta, która to zrozumie, nie podejmie się roli matki
                                    wiedząc, że w jego życiu nie zagości ojciec. Bo wyrządza mu ogromną krzywdę,
                                    krzywdę emocjonalną. Zaburzy mu sferę doznań psychicznych, okaleczy go duchowo.
                                    Opieka nad dzieckiem nie sprowadza sie do zapewnienia mu bytu materialnego i
                                    sprawienia, by czuło sie bezpiecznie. Każde dziecko przechodzi cykl rozwoju i w
                                    każdym z nich musi być zapewniony wzorzec. Jeśli z góry go wyeliminujemy, to
                                    proces wychowawczy jest niepełny, ułomny.
                                    Zresztą, odpowiedz sobie na b. prozaiczne pytanie. Czy wiesz, co czuje mały smyk
                                    pytany przez rówieśników o ojca, którego nawet nie zna? Czy widziałaś jego łzy i
                                    smutek na buzi, gdy jego koledzy grają ze swoimi ojcami w piłkę, gdy ojciec
                                    trzyma ich za rączkę?
                                    Nie żyjemy w próżni, musimy wiedzieć na jakie morze cierpień skazujemy dziecko w
                                    kontaktach chociażby z rówieśnikami. Czy o to Ci chodzi, czy na tym ma polegać
                                    ta Twoja miłość?
                                    • sarda1 Re: One moment, please... 23.02.07, 17:48
                                      Dzieci wychowywane przez lesbijki nie sa okaleczone duchowo, a jesli cierpia
                                      czesciej, niz ich rowiesnicy wychowywani w rodzinach heteroseksualnych, to
                                      tylko z winy homofobicznego srodowiska. Takie dzieci istnieja. Nalezy odbierac
                                      im matki, czy walczyc z homofobia? Najwazniejsze sa prawidlowe relacje z
                                      rodzicami i milosc. Poza tym seksualnosc to intymna i nie jedyna sfera zycia
                                      kazdego czlowieka, dlatego zlem jest dyskryminowanie lesbijek
                                      • chwila.pl Re: One moment, please... 23.02.07, 18:10
                                        sarda1 napisała:

                                        > Dzieci wychowywane przez lesbijki nie sa okaleczone duchowo

                                        Jak Ty nic nie rozumiesz, nic do Ciebie nie dociera. Czytałaś coś na ten temat,
                                        czy tylko opierasz się na swojej intuicji? a właściwie egoiźmie?
                                        --

                                        > a jesli cierpia czesciej, niz ich rowiesnicy wychowywani w rodzinach
                                        > heteroseksualnych, to tylko z winy homofobicznego srodowiska.

                                        Czyli jednak przyznajesz, że cierpia. Tylko, że to nie jest argument dla Ciebie.
                                        Ich dramaty nie psują Ci niezmąconych poglądów o prawach lesbijek do
                                        wychowywania dzieci. Bo to nie Twoje cierpienie, prawda, dobra, kochająca matko!
                                        Jak dla mnie, to matko inaczej...
                                        --

                                        > Poza tym seksualnosc to intymna i nie jedyna sfera zycia
                                        > kazdego czlowieka, dlatego zlem jest dyskryminowanie lesbijek

                                        Jak grochem o ścianę...
                                        • xtrin Re: One moment, please... 23.02.07, 19:01
                                          > Jak Ty nic nie rozumiesz, nic do Ciebie nie dociera. Czytałaś coś na ten temat,
                                          > czy tylko opierasz się na swojej intuicji? a właściwie egoiźmie?

                                          Jak Ty nic nie rozumiesz, nic do Ciebie nie dociera. Czytałaś coś na ten temat,
                                          czy tylko opierasz się na swojej intuicji? a właściwie uprzedzeniach?
                                          • chwila.pl Re: One moment, please... 23.02.07, 19:08
                                            Po co przepisujesz mój tekst? I po co go idiotycznie kończysz?
                                            • xtrin Re: One moment, please... 23.02.07, 20:33
                                              > Po co przepisujesz mój tekst? I po co go idiotycznie kończysz?

                                              Niewątpliwie posiadasz na tyle inteligencji, by zrozumieć moje intencje.
                                              To co napisałaś to puste zarzuty, które można bez problemów odwrócić i posiadają
                                              dą samą "siłę" argumentacji.
                                              • chwila.pl Re: One moment, please... 23.02.07, 20:43
                                                xtrin napisała:

                                                > To co napisałaś to puste zarzuty, które można bez problemów odwrócić i posiadaj
                                                > ą dą samą "siłę" argumentacji.

                                                W poprzednich postach jasno i precyzyjnie określiłam swoje stanowisko w sprawie
                                                adopcji dzieci przez lesbijki, wystarczy tylko je przeczytać.
                                                I nadal nie otrzymałam odpowiedzi na zadane tam pytania. Atakujesz więc bez sensu...
                                                • xtrin Re: One moment, please... 24.02.07, 00:23
                                                  > W poprzednich postach jasno i precyzyjnie określiłam swoje stanowisko
                                                  > w sprawie adopcji dzieci przez lesbijki, wystarczy tylko je przeczytać.

                                                  Stanowisko oparte o nikłe przesłanki, a głównie o własne uprzedzenia.
                                                  Masz oczywiście do takowego prawo, ale nie powinnaś atakować innych w sposób do
                                                  jakiego się przyczepiłam. Bo nie masz ku temu podstaw.
                                                  • chwila.pl Re: One moment, please... 24.02.07, 00:50
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Stanowisko oparte o nikłe przesłanki, a głównie o własne uprzedzenia.
                                                    > Masz oczywiście do takowego prawo, ale nie powinnaś atakować innych w sposób
                                                    > do jakiego się przyczepiłam. Bo nie masz ku temu podstaw.

                                                    xtrin,
                                                    nie jesteś dla mnie autorytetem w żadnej dziedzinie, więc się nie napinaj i nie
                                                    próbuj mnie ani pouczać, ani oceniać. Już niejednokrotnie skompromitowałaś sie
                                                    na tym forum, więc daj sobie spokój. To byłoby tyle tytułem wstępu.

                                                    Stoimy po dwóch stronach barykady. Ty reprezentujesz prawa lesbijek, ja jestem
                                                    rzecznikiem praw dziecka. I tak długo, jak te dwa światy są rozbieżne, jesteśmy
                                                    zgodne. Problem zaczyna się w momencie, gdy lesbijki zaczną bawić się w matki,
                                                    pardon, w rodzicaA i rodzicaB. Nie widzę szans, byśmy uzgodniły swoje stanowiska
                                                    i uzyskały porozumienie. Po co zatem wchodzić w niepotrzebny konflikt?
                                                  • xtrin Re: One moment, please... 24.02.07, 02:49
                                                    > Stoimy po dwóch stronach barykady. Ty reprezentujesz prawa lesbijek,
                                                    > ja jestem rzecznikiem praw dziecka.

                                                    Podstawowa między nami różnica jest taka, że ja potrafię argumentować bez
                                                    ubliżania oponentowi. I bez podpierania się prawdą obawioną. Dla mnie dyskusja
                                                    nie musi być konfliktem. Dla Ciebie najwyraźniej nie ma innego na nią sposobu.
                                                  • chwila.pl Re: One moment, please... 24.02.07, 14:01
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Podstawowa między nami różnica jest taka, że ja potrafię argumentować bez
                                                    > ubliżania oponentowi. I bez podpierania się prawdą obawioną.

                                                    Jeżeli za prawdy objawione uznajesz dorobek naukowy specjalistów z dziedziny
                                                    pedagogiki i psychologii, to gratuluję poziomu intelektualnego!!!
                                                    Drugi Twój problem polega na braku argumentów, a jeżeli już wydaje Ci się, że
                                                    nimi dysponujesz, to są niczym innym jak zestawem życzeń lesbijek. Jeszcze teraz
                                                    są tylko chorymi życzeniami, by już za chwilę stać się żądaniami. A to już
                                                    będzie groźne!!!
                                                  • xtrin Re: One moment, please... 24.02.07, 14:37
                                                    > Jeżeli za prawdy objawione uznajesz dorobek naukowy specjalistów z dziedziny
                                                    > pedagogiki i psychologii, to gratuluję poziomu intelektualnego!!!

                                                    A ja gratuluję sposobu na prowadzenie dyskusji :).

                                                    > Drugi Twój problem polega na braku argumentów

                                                    To, że Ty czytasz wybiórczo to już nie jest MÓJ problem.
                                                    Przytaczałam (w tym bądź sąsiednim wątku) m.in. badania wskazujące na to, że
                                                    dzieci z rodzin homoseksualnych nie różnią się od rówieśników pod względem
                                                    dojrzałości emocjonalnej czy społecznej. Wielokrotnie się do nich odwoływałam.
                                                    Nie raz też na tym forum przytaczałam różne opinie specjalistów na temat
                                                    homoseksualizmu.
                                                    Ale oczywiście to tylko "zestaw życzeń", a Twoje "gratuluję intelektu" to
                                                    merytoryczne argumenty :).

                                                    Bez odzewu, szkoda mojego czasu.
                                                  • chwila.pl Re: One moment, please... 24.02.07, 15:06
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Nie raz też na tym forum przytaczałam różne opinie specjalistów na temat
                                                    > homoseksualizmu.

                                                    Taaaak,
                                                    a zwłaszcza podjęłaś żałosną próbę manipulowania definicją "normy społecznej",
                                                    co skończyło się Twoją kompromitacją, podobnie jak bicie piany na temat
                                                    eutanazji, gdzie zabierasz głos nie znając szczegółów przypadku...

                                                    > Ale oczywiście to tylko "zestaw życzeń", a Twoje "gratuluję intelektu" to
                                                    > merytoryczne argumenty :).

                                                    To stwierdzenie faktu, nic więcej. Argumentem w dyskusji były empirycznie
                                                    stwierdzone przeze mnie zjawiska. Najpierw poczytaj trochę neutralnej
                                                    literatury, nie tylko tej o homoseksualiźmie, potem podejmij dyskusję...

                                                    > Bez odzewu, szkoda mojego czasu.

                                                    Masz rację, zamiast dyżurować na forum od rana do nocy i przekonywać do swych
                                                    wypaczonych poglądów, poucz sie trochę, zwłaszcza z logiki, którą znasz tylko z
                                                    widzenia...
                                                  • marysia_b Nalezaloby chyba olac ;) 24.02.07, 15:26
                                                    chwila.pl napisała:


                                                    > Masz rację, zamiast dyżurować na forum od rana do nocy i przekonywać do swych
                                                    > wypaczonych poglądów, poucz sie trochę, zwłaszcza z logiki, którą znasz tylko z
                                                    > widzenia...

                                                    Nie prowadz z ta kobieta (?) dyskusji, bo wszelka logiczna, merytoryczna,
                                                    empiryczna, psychoanalityczna i jakakolwiek zdroworozsadkowo-chlopsko-rozumowa
                                                    dyskusja jest NIEMOZLIWA wobec tego steku bzdur i wiedzy oparej o widzimisie
                                                    (celowo nie nazywam tego poboznym zyczeniem). Ta pani umie jedynie obrazac,
                                                    jednoczesnie ciagnac dyskusje w nieskonczonosc - niech sobie gada ze snajperem w
                                                    Towarzystwie Wzajemnej Adoracji.

                                                  • chwila.pl Re: Nalezaloby chyba olac ;) 24.02.07, 15:31
                                                    Marysiu,
                                                    Jak zwykle masz rację. Szkoda czasu i atłasu...
                                                  • xtrin Re: Nalezaloby chyba olac ;) 24.02.07, 15:53
                                                    marysia_b napisała:
                                                    > Ta pani umie jedynie obrazac,

                                                    Hehe, spadłam z krzesła. Dziękuję za wprawienie w świetny humor na resztę
                                                    weekendu :).
                                                  • xtrin Re: Nalezaloby chyba olac ;) 24.02.07, 15:56
                                                    Jakby ktoś nie pojął kawału to tutaj wytłumaczenie:

                                                    Pouczająca innych o kulturze marysia_b napisała:
                                                    > To ty tupiesz - ja nie mam okaleczonej podswiadomosci i nie musze dorabiac
                                                    > ideologii do fatalnego dla psychiki *stanu rzeczy* :)
                                                  • chwila.pl Re: Nalezaloby chyba olac ;) 24.02.07, 16:03
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Jakby ktoś nie pojął kawału to tutaj wytłumaczenie:
                                                    >
                                                    > Pouczająca innych o kulturze marysia_b napisała:
                                                    > > To ty tupiesz - ja nie mam okaleczonej podswiadomosci i nie musze dorabia
                                                    > > c ideologii do fatalnego dla psychiki *stanu rzeczy* :)

                                                    Owszem, Marysia nie ma okaleczonej podświadomości i nie musi niczego dorabiać,
                                                    bo wszystko ma w najlepszym gatunku!!! Taki dar od losu, Ty możesz jej tylko
                                                    pozazdrościć!!!
                                                  • xtrin Re: Nalezaloby chyba olac ;) 24.02.07, 16:06
                                                    Ciągnie swój do swego.
                                                  • chwila.pl Re: Nalezaloby chyba olac ;) 24.02.07, 16:14
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Ciągnie swój do swego.

                                                    Z Tobą mi nie po drodze, inne poglądy, inna hierarchia wartości, inny punkt
                                                    widzenia, inna orientacja seksualna...
                                        • sarda1 Re: One moment, please... 24.02.07, 18:27
                                          chwila,
                                          Tak, czytalam COS na ten temat. Slyszalas o dziesiatkach badaniach
                                          przeprowadzanych na dzieciach wychowywanych w rodzinach homoseksualnych na
                                          przestrzeni 20 lat? Dowodza one, ze dzieci z takich rodzin nie roznia sie
                                          niczym od dzieci wychowywanych w tradycyjnych rodzinach. Czujesz rozczarowanie,
                                          ze sa szczesliwe, 'kochajaca matko'?
                                          Najpierw piszesz, ze rozumiesz potrzebe macierzynstwa lesbijek, a potem
                                          okreslasz je chorymi zyczeniami. Zdecyduj sie! Mnie, w przeciwienstwie do
                                          ciebie, martwia poglady panujace w spoleczenstwie polskim np. na nietolerancje
                                          i rasizm. I napisalam, ze jesli dzieci wychowywane przez lesbijki cierpia,to
                                          dlatego, ze sa narazone na ataki homofobow. Rownie dobrze moglabys winic matki
                                          czarnoskorych dzieci, ze decydujac sie na macierzynstwo, bo z gory narazily
                                          swoje dzieci na przesladowania na tle rasowym. Complimenti!
                                    • Gość: upierdliwa Re: One moment, please... IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 01:21
                                      chwila.pl napisała:

                                      > Zresztą, odpowiedz sobie na b. prozaiczne pytanie. Czy wiesz, co czuje mały smyk
                                      > pytany przez rówieśników o ojca, którego nawet nie zna? Czy widziałaś jego łzy
                                      > i
                                      > smutek na buzi, gdy jego koledzy grają ze swoimi ojcami w piłkę, gdy ojciec
                                      > trzyma ich za rączkę?



                                      Chwilo, a mnie bardzo ciekawi, czy TY wiesz, co czuje ten smyk. czy Ty sama tez
                                      nie znasz swojego ojca, czy tylko sobie wyobrazasz, jakby to bylo?
                                      • chwila.pl Re: One moment, please... 24.02.07, 14:35
                                        Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                        > Chwilo, a mnie bardzo ciekawi, czy TY wiesz, co czuje ten smyk. czy Ty sama
                                        > tez nie znasz swojego ojca, czy tylko sobie wyobrazasz, jakby to bylo?

                                        Magda,
                                        Wprawdzie to nie są taktowne pytania, ale odpowiem Ci.
                                        Pochodzę z pełnej rodziny, rodzice mieszkają przy tej samej ulicy w swoim domu,
                                        ja z mężem i synem w swoim.
                                        Jestem bardzo mocno związana z nimi emocjonalnie, a zwłaszcza z moim tatą, dla
                                        którego jestem oczkiem w głowie. Miałam życie jak w bajce, którego zazdroszcza
                                        mi znajomi, i którego model staram się zapewnić swojemu dziecku. To po tacie,
                                        matematyku, odziedziczyłam zdolności do nauk ścisłych, to oni zaszczepili we
                                        mnie tyle pasji, to oni nauczyli mnie altruizmu, to dzięki nim mam tyle empatii
                                        do ludzi. Gdy zaszłam w ciążę, chciałam sie dobrze przygotować do roli matki.
                                        Byłam stałym bywalcem BUW'u, przeczytałam wiele prac naukowych z dziedziny
                                        pedagogiki i psychologii. Teraz tez często do nich zaglądam.
                                        Pytasz, czy wiem, co czuje ten smyk pozbawiony ojca.
                                        Wiem, a swoją wiedzę czerpie też z obserwacji. Pawłucha chodził do przedszkola,
                                        przyjaźnił się z wieloma kolegami, których też często u siebie gościliśmy. Nie
                                        raz i nie dwa słyszałam ich rozmowy i widziałam ich łzy wzruszenia, smutku,
                                        żalu. Porozmawiaj z przedszkolankami na ten temat, zapewniam Cie, że potwierdzą
                                        moją opinię.
                                        • Gość: upierdliwa Re: One moment, please... IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 15:10
                                          przepraszam za brak taktu, choc wcale nie prosilam o obszerne zwierzenia,
                                          wystarczylo odpowiedziec krotko.
                                          nie przekonuja mnie lzawe, wzruszajace historyjki, sama wiem, jak to jest byc
                                          dzieckiem, nie znajacym swojego ojca i znam to lepiej, niz tylko z "obserwacji",
                                          czy rozmow z przedszkolankami.

                                          pewnie wydaje Ci sie to nieprawdopodobne, skoro ojciec jest dla Ciebie tak
                                          wazny, a Ty - jego "oczkiem w glowie", ale wierz mi, ze dobra matka moze
                                          zastapic oboje rodzicow, a zycie bez ojca nadal moze przypominac bajke, a nie
                                          tragedie rodem z lzawego tasiemcowego serialu. nigdy nie przeszkadzalo mi to, ze
                                          inne dzieci maja ojcow, bo ja mialam mame, ktora kochalam najbardziej na
                                          swiecie. nigdy nie plakalam z tego powodu, bo bylo to dla mnie NORMALNE. i nadal
                                          jest dla mnie normalne, ze jedni maja w zyciu tak, a inni inaczej, ze nie
                                          wszyscy musza miec identycznie - stad byc moze _naturalna_ dla mnie sprawa jest
                                          tolerancja.

                                          w innej - duzo gorszej sytuacji na pewno sa dzieci, od ktorych ojcowie odeszli,
                                          kiedy byly juz na tyle duze, aby ich pamietac. ja sie z nimi nie porownuje, ale
                                          skoro mowimy o sytuacji nieznanego ojca, to czuje sie kompetentna, by mowic,ze
                                          WIEM, co czuje takie dziecko i z pewnoscia nie placze ono po katach za czyms,
                                          czego nigdy nie zaznalo, bo nawet nie wie, co byc moze traci. dla takiego
                                          dziecka sytuacja jest po prostu naturalna, bo jest taka od poczatku i innej po
                                          prostu nie zna.

                                          ten chlopiec, o ktorym piszesz - jesli rzeczywiscie ma problem z tym, ze nie ma
                                          ojca, to widac jego matka gdzies zawala sprawe, ze nie zapewnia mu pelnego
                                          poczucia bezpieczenstwa. "lzy wzruszenia, smutku, zalu" z egzystencjalnych
                                          powodow nie sa normalne u dziecka w wieku przedszkolnym.

                                          gdy w dziecinstwie rowniesniy pytali mnie, gdzie jest moj tata, odpowiadala
                                          zgodnie z prawda, podajac miejscowosc, w ktorej mieszka, co zwykle konczylo
                                          temat, bo dzieci przechodza nad takimi sprawami do porzadku dziennego. tylko
                                          dorosli robia z tego melodramaty.

                                          to w pozniejszym wieku raczej zdarzalo mi sie, ze jak rozmowa przypadkowo
                                          zahaczala o temat ojca, rozmowca nagle robi speszona mine i niezrecznie mowi cos
                                          w rodzaju " oj, przepraszam", co jest dla mnie maksymalnie zenujace, bo nie
                                          jestem zadnym ufoludkiem, przy ktorym nie wolno mowic o ojcach, nie jest to dla
                                          mnie zaden "drazliwy temat", ale normalny, jak kazdy inny. jak tu wyjasni komus
                                          takiemu, ze nie czuje sie z powodu braku ojca w zaden sposob inna, gorsza, czy
                                          pokrzywdzona i mniej szczesliwa, niz kazdy inny zwykly czlowiek. smieszne, ze
                                          stanowi to dla wielu ludzi wiekszy problem, niz dla mnie samej.
                                          • chwila.pl Re: One moment, please... 24.02.07, 15:22
                                            Gratuluję Mamy, to jak widać wspaniała kobieta.
                                            Tylko nie każdy ma takie szczęście, jak Ty.
                                            I nie każdy jest psychicznie tak mocny jak Ty. Są też wokół nas i inni.
                                            Czy to znaczy, że ich pomijamy w dyskusji?
                                            • Gość: upierdliwa Re: One moment, please... IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 15:39
                                              chwila.pl napisała:

                                              > Gratuluję Mamy, to jak widać wspaniała kobieta.
                                              > Tylko nie każdy ma takie szczęście, jak Ty.

                                              to fakt, niestety. szkoda mi dzieci, ktore nie maja tak fajnych rodzicow, ale
                                              dyskusja dotyczy przeciez mozliwosci posiadania dzieci przez pare lesbijek. na
                                              jakiej podstawie zakladac, ze kazda lesbijka, tylko z racji swej orientacji,
                                              zaraz bedzie kiepska matka? uwazam, ze nie ma podstaw, aby to przyjac, a nawet
                                              maja one zasadnicza przewage - lesbijka nigdy nie zajdzie w ciaze niechcacy, na
                                              pewno nie bedzie to nigdy dziecko nieplanowane i niechciane. z przyczyn
                                              oczywistych lesbijka, jesli juz chce miec dziecko, obojetnie w jaki sposob, to
                                              na pewno bedzie to zawsze decyzja przemyslana, o realizacje ktorej musi sie ona
                                              specjalnie starac, a dziecko bedzie przez nia chciane i kochane.


                                              > I nie każdy jest psychicznie tak mocny jak Ty. Są też wokół nas i inni.
                                              > Czy to znaczy, że ich pomijamy w dyskusji?

                                              jak to - mocnych? w czym jestem taka mocna? bylam calkiem _normalnym_ dzieckiem,
                                              dosc wrazliwym zreszta i nigdy nie wyroznialam sie sposrod innych zadna sila
                                              psychiczna. gdyby jacys zyczliwi, litosciwi dorosli "uswiadamiali" mi, jaka to
                                              jestem biedna i poszkodowana, bo nie mam tatusia, jak inne dzieci, pewnie i
                                              wpadlabym w kompleksy i tez mialabym problemy.
                                              na szczescie nikt z mojego otoczenia nie mial takich glupich pomyslow.
                                              • chwila.pl Re: One moment, please... 24.02.07, 15:58
                                                Problem sprowadza sie do tego, że Ty rozpatrujesz ten dylemat tylko i wyłącznie
                                                przez pryzmat własnych przeżyć i doświadczeń. Jednostkowe doświadczenie nigdy
                                                nie może być podstawą do snucia hipotez i teorii naukowych. Potrzebna jest
                                                reprezentatywna grupa osób. Nie widzę też powodów, by odrzucić dotychczasowy
                                                zasób wiedzy na temat procesu wychowywania dzieci. Samotna matka to zupełnie co
                                                innego niż para lesbijek. Inne warunki brzegowe, a tym samym inny proces,
                                                zupełnie odrębne zjawisko.
                                                Nie kwestionuję, że lesbijka pragnie mieć dziecko, że będzie je darzyć miłością,
                                                że podejmie starania by je mieć w taki czy inny sposób. Tylko, że to za mało, by
                                                spełnić jej życzenia. Niestety dla niej, a stety dla dziecka...
                                                • Gość: upierdliwa Re: One moment, please... IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 16:17
                                                  chwila.pl napisała:

                                                  > Problem sprowadza sie do tego, że Ty rozpatrujesz ten dylemat tylko i wyłącznie
                                                  > przez pryzmat własnych przeżyć i doświadczeń.


                                                  a Ty - kochana coreczka tatusia, jak rozpatrujesz ten problem? mam uwierzyc, ze
                                                  podchodzisz do niego obiektywnie?
                                                  moje doswiadczenia przynajmniej wiaza sie w jakis sposob ze sprawa - sa dla mnie
                                                  zywym i namacalnym dowodem na to, ze obecnosc ojca nie jest niezbedna do
                                                  szczescia dziecka, podczas gdy dla ludzi wychowanych w pelnych rodzinach jest to
                                                  czesto niewyobrazalne. ja nie neguje ich szczescia, nie twierdze, ze pelna
                                                  rodzina jest be, a oni nie potrafia w taki sam sposob odniesc sie do modelu
                                                  innego, niz wlasny, deprecjonuja na wstepie wszystko, co w jakis sposob odbiega
                                                  od wlasnych doswiadczen.

                                                  nie opieram sie tylko na wlasnych doswiadczeniach, ale rowniez chocby na tresci
                                                  artykulu, w ktorym widze dwie, sympatyczne kobiety, gotowe na to, aby swoje
                                                  dziecko wychowac w milosci i chronic przed zlem tego swiata.


                                                  > Nie kwestionuję, że lesbijka pragnie mieć dziecko, że będzie je darzyć miłością,
                                                  > że podejmie starania by je mieć w taki czy inny sposób. Tylko, że to za mało, by
                                                  > spełnić jej życzenia. Niestety dla niej, a stety dla dziecka...

                                                  dlaczego za malo? uwazam, ze jakosc rodzicow poznaje sie po ich charakterze,
                                                  tym, jak otaczaja dziecko miloscia i opieka, dajac mu stabilny grunt pod nogami
                                                  i poczucie bezpieczenstwa - PLEC nie ma tu nic do rzeczy.
                                                  • chwila.pl Re: One moment, please... 24.02.07, 16:57
                                                    Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                                    > a Ty - kochana coreczka tatusia, jak rozpatrujesz ten problem? mam uwierzyc,
                                                    > ze podchodzisz do niego obiektywnie?

                                                    Jesteś osobą niewierzącą, więc i tym razem nie musisz wierzyć. Możesz jednak
                                                    przyjąć to jako pewnik, aksjomat, jak to jest praktykowane np. w matematyce.
                                                    ===
                                                    > moje doswiadczenia przynajmniej wiaza sie w jakis sposob ze sprawa - sa dla
                                                    > mnie zywym i namacalnym dowodem na to, ze obecnosc ojca nie jest niezbedna
                                                    > do szczescia dziecka

                                                    Skąd wiesz, czy Twoje życie nie byłoby szczęśliwsze, lub tak samo szczęśliwe,
                                                    gdybyś jednak tego ojca miała? Pozbawiono Cię możliwości dokonania porównań,
                                                    zatem nie jest to żaden dowód, a już na pewno namacalny...
                                                    ====
                                                    > podczas gdy dla ludzi wychowanych w pelnych rodzinach jest to
                                                    > czesto niewyobrazalne.

                                                    To tylko kwestia inteligencji, abstrakcyjnego myślenia...
                                                    ===
                                                    > ja nie neguje ich szczescia, nie twierdze, ze pelna
                                                    > rodzina jest be,

                                                    Byłoby to co najmniej dziwne, by nie powiedzieć, że graniczy z głupotą
                                                    ====

                                                    > a oni nie potrafia w taki sam sposob odniesc sie do modelu
                                                    > innego, niz wlasny, deprecjonuja na wstepie wszystko, co w jakis sposob
                                                    > odbiega od wlasnych doswiadczen.

                                                    A jak sądzisz, czym są umotywowane warunki, stawiane rodzicom adopcyjnym?
                                                    Wyssany z palca stek bzdur? Przez kogo zostały opracowane procedury adopcyjne?
                                                    Przez nieuków, czy też fachowców?
                                                    ===

                                                    > nie opieram sie tylko na wlasnych doswiadczeniach, ale rowniez chocby na
                                                    > tresci
                                                    > artykulu, w ktorym widze dwie, sympatyczne kobiety, gotowe na to, aby swoje
                                                    > dziecko wychowac w milosci i chronic przed zlem tego swiata.

                                                    Ta sama sytuacja, opisana przez innego autora mogłaby mieć zgoła inne
                                                    przesłanie. Trzeba zachować obiektywizm, o zachowanie którego postulujesz. To
                                                    subiektywne, by nie powiedzieć tendencyjne spojrzenie autora artykułu, nic więcej.
                                                    ====

                                                    > dlaczego za malo? uwazam, ze jakosc rodzicow poznaje sie po ich charakterze,
                                                    > tym, jak otaczaja dziecko miloscia i opieka, dajac mu stabilny grunt pod
                                                    > nogami

                                                    I tu dochodzimy do sedna sprawy. Jakość rodziców, rodziców, nie pary lesbijek!!!
                                                  • Gość: upierdliwa Re: One moment, please... IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 17:14
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Jesteś osobą niewierzącą, więc i tym razem nie musisz wierzyć. Możesz jednak
                                                    > przyjąć to jako pewnik, aksjomat, jak to jest praktykowane np. w matematyce.

                                                    oszukujesz sie sama.


                                                    > Skąd wiesz, czy Twoje życie nie byłoby szczęśliwsze, lub tak samo szczęśliwe,
                                                    > gdybyś jednak tego ojca miała?

                                                    nie wiem, i nie musze tego wiedziec. WIEM natomiast, ze NIE jestem
                                                    nieszczesliwa, i to jest wystarczajace.


                                                    > > podczas gdy dla ludzi wychowanych w pelnych rodzinach jest to
                                                    > > czesto niewyobrazalne.
                                                    >
                                                    > To tylko kwestia inteligencji, abstrakcyjnego myślenia...

                                                    jakiego abstrakcyjnego myslenia, jakiej inteligencji? wystarczy empatia i
                                                    umiejetnosc wczucia sie w sytuacje innej osoby. nie ma w tym NIC abstrakcyjnego,
                                                    wierz mi. wystarczy umiec oderwac sie od wlasnej skory i nie myslec w
                                                    kategoriach "byloby mi zal, ze nie mam tego, co mam". nie, nie byloby. tak, jak
                                                    jedynakom czesto wcale nie jest zal, ze nie maja rodzenstwa, choc ktos inny
                                                    moglby drżec na mysl, ze moglby nie miec swojej ukochanej siostry, czy brata.


                                                    > > ja nie neguje ich szczescia, nie twierdze, ze pelna
                                                    > > rodzina jest be,
                                                    >
                                                    > Byłoby to co najmniej dziwne, by nie powiedzieć, że graniczy z głupotą

                                                    nie wieksza to glupota, niz sugestie niejakiej Marysi odnosnie mnie i mojej
                                                    podswiadomosci. to dokladnie ten sam poziom glupoty.



                                                    > A jak sądzisz, czym są umotywowane warunki, stawiane rodzicom adopcyjnym?
                                                    > Wyssany z palca stek bzdur? Przez kogo zostały opracowane procedury adopcyjne?
                                                    > Przez nieuków, czy też fachowców?

                                                    prawo dopuszcza adopcje przez osoby samotne. jak widac, ci fachowcy jednak nie
                                                    postawili na pierwszym miejscu faktu, ze rodzice musza byc dwoje, plci obojga.


                                                    > Ta sama sytuacja, opisana przez innego autora mogłaby mieć zgoła inne
                                                    > przesłanie. Trzeba zachować obiektywizm, o zachowanie którego postulujesz. To
                                                    > subiektywne, by nie powiedzieć tendencyjne spojrzenie autora artykułu, nic
                                                    więcej.


                                                    moglaby, ale jest wlasnie taka i do takiej wersji sie odnosze, a nie do
                                                    potencjalnych, wymyslonych i nie istniejacych interpretacji.


                                                    > > dlaczego za malo? uwazam, ze jakosc rodzicow poznaje sie po ich charakter
                                                    > ze,
                                                    > > tym, jak otaczaja dziecko miloscia i opieka, dajac mu stabilny grunt pod
                                                    > > nogami
                                                    >
                                                    > I tu dochodzimy do sedna sprawy. Jakość rodziców, rodziców, nie pary lesbijek!!
                                                    > !


                                                    nie, nie dochodzimy do sedna, bo ucielas koncowke mojej wypowiedzi, bez ktorej
                                                    znieksztalcilas jej sens.
                                                  • chwila.pl Re: One moment, please... 24.02.07, 17:57
                                                    Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                                    > nie wiem, i nie musze tego wiedziec. WIEM natomiast, ze NIE jestem
                                                    > nieszczesliwa, i to jest wystarczajace.

                                                    Bo to Ci chyba musi wystarczać, nie chcesz wiedzieć co by było gdyby...
                                                    ===
                                                    > prawo dopuszcza adopcje przez osoby samotne. jak widac, ci fachowcy jednak nie
                                                    > postawili na pierwszym miejscu faktu, ze rodzice musza byc dwoje, plci obojga.

                                                    Postawili, a osoba samotna ma b. małe szanse na adopcję.
                                                    Jesli kryteria adopcyjne spełnia małżeństwo i osoba samotna, to komu powierzą
                                                    dziecko, jak myślisz?
                                                  • Gość: upierdliwa Re: One moment, please... IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 18:34
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Gość portalu: upierdliwa napisał(a):
                                                    >
                                                    > > nie wiem, i nie musze tego wiedziec. WIEM natomiast, ze NIE jestem
                                                    > > nieszczesliwa, i to jest wystarczajace.
                                                    >
                                                    > Bo to Ci chyba musi wystarczać, nie chcesz wiedzieć co by było gdyby...


                                                    :))) groza powialo.....


                                                    > Postawili, a osoba samotna ma b. małe szanse na adopcję.
                                                    > Jesli kryteria adopcyjne spełnia małżeństwo i osoba samotna, to komu powierzą
                                                    > dziecko, jak myślisz?

                                                    malzenstwo po pierwsze ma przewaznie lepsze warunki materialne, a po drugie sa
                                                    to dwie osoby - czyli maja przewage czasowa, dziecko moze spedzac wiecej czasu z
                                                    ktorymkolwiek z nich, podczas gdy osobie samotnej trudno sie rozdwoic, aby
                                                    jednoczesnie isc do pracy i pilnowac dziecka.
                                                    malzenstwo ma duzo przewag nad osoba samotna, ale sa to glownie przewagi czysto
                                                    pragmatyczne.
                                                  • xtrin Re: One moment, please... 24.02.07, 18:45
                                                    > malzenstwo ma duzo przewag nad osoba samotna,
                                                    > ale sa to glownie przewagi czysto pragmatyczne.

                                                    Dokładnie tak. I nawet zgodzę się z tym, że para hetero ma pewną przewagę nad
                                                    parą homo. Ale nie na tyle wielką, by tym ostatnim w całości prawa do adopcji
                                                    odmówić.
                                                    Podobnie jak para bardzo zamożna ma przewagę nad parą średniozamożną.
                                                    Wykształceni nad niewykształconymi. Mieszkańcy domku na przedmieściach nad
                                                    mieszkańcami bloku. Właściciele psa nad właścicielami rybek. Mimo to nie ma
                                                    zakazu adopcji przez niemilionerów, niemagistrów, mieszkańców blokowisk czy
                                                    nieposiadających psa.
                                                  • marysia_b Re: One moment, please... 24.02.07, 18:56
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Dokładnie tak.

                                                    Za duzo anglosaskich wplywow! :)

                                                    >I nawet zgodzę się z tym, że para hetero ma pewną przewagę nad
                                                    > parą homo.

                                                    Nooooo, wypowiedzial sie autorytet.... *pewna przewage* w jakim sensie *pewnosci*?

                                                    Przewagi nie ma zadnej ani z jednej ani z drugiej strony - o gustach sie nie
                                                    dyskutuje - tu chodzi o dzieci. Kto ma wychowywac dzieci a kto ma poprzestac na
                                                    parze. Wysil sie!
                                                    Jezeli kocham koty (a kocham), to nie znaczy, ze mam w parze z kotem/kotka prawo
                                                    do wychowywania dzieci po kociemu.
                                                    Dziecko nie jest wlasnoscia rodzicow, czy jednego z rodzicow. Nie mozna
                                                    wyczyniac z nim cudow niewidow zaleznie od wlasnego widzimisie. Dziecko ma
                                                    prawa, bo to czlowiek - maly ale czlowiek. Poniala?
                                                  • xtrin Re: One moment, please... 24.02.07, 19:03
                                                    > *pewna przewage* w jakim sensie *pewnosci*?

                                                    pewien I «zaimek odnoszący się do obiektów o cechach znanych mówiącemu, ale
                                                    nieokreślanych w wypowiedzi, np. Pewne osoby chcą cię poznać.»
                                                    [PWN]

                                                    > Jezeli kocham koty (a kocham), to nie znaczy, ze mam w parze z kotem/kotka
                                                    > prawo do wychowywania dzieci po kociemu.

                                                    Jeżeli kochasz koty tak jak lesbijka kocha swoją partnerkę to nadajesz się do
                                                    leczenia, a koty powinny być Ci odebrane.
                                                    Ale nie o zoofilii rozmawiamy.
                                                  • chwila.pl Jest nadzieja.... 24.02.07, 19:20
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Jeżeli kochasz koty tak jak lesbijka kocha swoją partnerkę to nadajesz się do
                                                    > leczenia, a koty powinny być Ci odebrane.
                                                    > Ale nie o zoofilii rozmawiamy.

                                                    Złosliwa bestia z Ciebie...
                                                    Mam jednak dla Ciebie dobrą wiadomość, homoseksualizm też mozna leczyć. Trzeba
                                                    sie skontaktować z Wandą Prątnicką, egzorcystką. Wystarczy zadzwonić...
                                                    Pełne incognito, niedrogo...:)
                                                  • marysia_b Jedyna nadzieja harem! ;) 24.02.07, 19:53
                                                    Tam sie dopiero dzialo... :)))

                                                  • xtrin Re: Jest nadzieja.... 25.02.07, 13:41
                                                    chwila.pl napisała:
                                                    > Trzeba sie skontaktować z Wandą Prątnicką, egzorcystką.

                                                    A z Ciebie niezła komediantka.
                                                    Ale sprawa nie powinna być obiektem żartów, "uzdrowiciele homoseksualistów"
                                                    wiele już szkody wyrządzili ludziom.
                                                  • marysia_b Re: One moment, please... 24.02.07, 20:00
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Jeżeli kochasz koty tak jak lesbijka kocha swoją partnerkę to nadajesz się do
                                                    > leczenia, a koty powinny być Ci odebrane.
                                                    > Ale nie o zoofilii rozmawiamy.

                                                    Ja sobie tylko moge wyobrazic *jak lesbijka moze kochac*, nawet niepartnerke -
                                                    po tygodniu wynioslam sie z akademika i zmienilam uczelnie (dawno, dawno -
                                                    jeszcze o adopcjach sie nikomu nie snilo).

                                                    Poczytaj sobie "Zakonnice" - tak na poczatek - przyda ci sie, bo widze, ze malo
                                                    oczytana jestes....poza tendencyjna literatura o egzaminach oralnych....
                                                  • xtrin Re: One moment, please... 25.02.07, 13:43
                                                    Marysi znowu zabrakło argumentów i wraca do agresji.
                                                    Ja podziękuję.
                                                  • Gość: marysia_b Re: One moment, please... IP: *.212-246-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 25.02.07, 14:17
                                                    Kobieto, jaka agresja - ty naprawde masz objawy paranoi; myslisz, ze caly swiat
                                                    ma ci za zle. Jestes albo w ciaglej defensywie (gdy brakuje ci wiedzy i
                                                    argumentow) albo prowadzisz ofensywe (gdy chcesz przeforsowac swoje pomysly
                                                    na.... wszystko :)
                                                    Wniosek: twoja taktyka prowadzi do rozmowy gesi z prosieciem - nie umiesz
                                                    dyskutowac, nie szanujesz interlokutora, a kiedy ci ktos dobrze radzi abys sie
                                                    doksztalcila (masz ewidentne braki), stroszysz piora i obrazasz.
                                                    Jesli ktos, tak jak ty ma aspiracje bieglego d/s (a takie masz!) powinien pic
                                                    wiedze ze wszystkich mozliwych zrodel.....
                                                    Ja ci tak lopatologicznie wykladam dla twojego dobra...:)
                                                  • xtrin Re: One moment, please... 25.02.07, 14:27
                                                    > Ja ci tak lopatologicznie wykladam dla twojego dobra...:)

                                                    Więc sobie daruj. Pouczanie kogokolwiek o szacunku dla interlokutora wychodzące
                                                    z Twojej klawiatury jest po prostu komiczne.

                                                    Bez odzewu.
                                                  • tomekjot Bzdura kolejna 01.03.07, 15:32
                                                    No tak a jaka przewagę maja osoby homoseksualne nad niemajetnymi,
                                                    niepełniosprawnymi, chorymi heteroseksualnymi że Ci maja prawnie utrudniona
                                                    możliwość adopcji
                                                  • xtrin Re: Bzdura kolejna 02.03.07, 08:40
                                                    tomekjot napisał:
                                                    > No tak a jaka przewagę maja osoby homoseksualne nad niemajetnymi,
                                                    > niepełniosprawnymi, chorymi heteroseksualnymi że Ci maja prawnie
                                                    > utrudniona możliwość adopcji

                                                    Przewagę oczywistą - bieda, niepełnosprawność czy poważna choroba w ogromnym
                                                    stopniu ograniczają możliwość opieki nad dziećmi. Homoseksualizm - nie.
                                                  • Gość: tomekjot Re: Bzdura kolejna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.07, 16:27
                                                    Co ty nie powiesz, myslałem że pedofilizm i homoseksualizm również stoją na
                                                    przeszkodzie?
                                                  • xtrin Re: One moment, please... 24.02.07, 18:02
                                                    > A jak sądzisz, czym są umotywowane warunki, stawiane rodzicom adopcyjnym?
                                                    > Wyssany z palca stek bzdur? Przez kogo zostały opracowane procedury adopcyjne?
                                                    > Przez nieuków, czy też fachowców?

                                                    Co w takim razie z krajami, gdzie adopcja przez pary homoseksualne jest prawnie
                                                    możliwa? Te procedury tworzyły nieuki? A może tam psychologia jest inna?
                                                  • marysia_b Re: One moment, please... 24.02.07, 18:08
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Co w takim razie z krajami, gdzie adopcja przez pary homoseksualne jest prawnie
                                                    > możliwa? Te procedury tworzyły nieuki? A może tam psychologia jest inna?

                                                    Parlamenty ustanawialy. Czasami wiekszoscia 1, 2 glosow. Poczytaj, koniecznie
                                                    poczytaj.
                                                    Powazni eksperci nie zostali zaproszeni do debaty - jedno w tym pocieszajace, ze
                                                    fortuna kolem sie toczy....
                                                  • xtrin rzeczniczce dziękujemy za wypowiedź :) 24.02.07, 18:15
                                                    > Parlamenty ustanawialy.

                                                    Jak rozumiem nasze prawo adopcyjne przegłosowali naukowcy?
                                                  • chwila.pl Tu Cię boli... 24.02.07, 18:21
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Jak rozumiem nasze prawo adopcyjne przegłosowali naukowcy?

                                                    Nie, przegłosowali posłowie. Przedtem jednak, zanim nowa ustawa trafi pod obrady
                                                    Sejmu, zostaje opracowana przez odpowiednie koło specjalistów.

                                                    PS Cytując czyjeś wypowiedzi, dobrze byłoby także podać jej autora. Nie sądzisz.
                                                    To taka mała rzecz, a świadczy o kulturze...
                                                  • xtrin Nic mnie nie boli. 24.02.07, 18:38
                                                    Poza ludzką nietolerancją.

                                                    chwila.pl napisała:
                                                    > Nie, przegłosowali posłowie. Przedtem jednak, zanim nowa ustawa trafi
                                                    > pod obrady Sejmu, zostaje opracowana przez odpowiednie koło specjalistów.

                                                    Nie mnie to tłumacz.

                                                    > PS Cytując czyjeś wypowiedzi, dobrze byłoby także podać jej autora.
                                                    > Nie sądzisz. To taka mała rzecz, a świadczy o kulturze...

                                                    Zgoda. Jakkolwieki nie to moim zdaniem świadczy o kulturze. Co najwyżej o
                                                    zacinającej się myszce :).
                                                  • xtrin samokrytyka 24.02.07, 18:40
                                                    xtrin napisała:
                                                    > Zgoda. Jakkolwieki nie to moim zdaniem świadczy o kulturze. Co najwyżej o
                                                    > zacinającej się myszce :).

                                                    Zanim się dowiem, że gramatykę to tylko z daleka widziałam - tak, powyższe
                                                    zdania nie są do końca spójne :).
                                          • marysia_b ??? 24.02.07, 15:30
                                            Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                            > ale wierz mi, ze dobra matka moze zastapic oboje rodzicow, a zycie bez ojca
                                            nadal moze przypominac bajke

                                            Nie moze!
                                            • Gość: upierdliwa Re: ??? IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 15:41
                                              marysia_b napisała:

                                              > Gość portalu: upierdliwa napisał(a):
                                              >
                                              > > ale wierz mi, ze dobra matka moze zastapic oboje rodzicow, a zycie bez oj
                                              > ca
                                              > nadal moze przypominac bajke
                                              >
                                              > Nie moze!


                                              tupnij jeszcze noga dla efektu.
                                              • marysia_b Re: ??? 24.02.07, 15:46
                                                Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                                > tupnij jeszcze noga dla efektu.

                                                To ty tupiesz - ja nie mam okaleczonej podswiadomosci i nie musze dorabiac
                                                ideologii do fatalnego dla psychiki *stanu rzeczy* :)
                                                • Gość: upierdliwa Re: ??? IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 15:50
                                                  marysia_b napisała:

                                                  > Gość portalu: upierdliwa napisał(a):
                                                  >
                                                  > > tupnij jeszcze noga dla efektu.
                                                  >
                                                  > To ty tupiesz - ja nie mam okaleczonej podswiadomosci i nie musze dorabiac
                                                  > ideologii do fatalnego dla psychiki *stanu rzeczy* :)


                                                  nie musisz dorabiac, to fakt, bo juz masz glowe napchana ideologiami na full :)
                                                  te ideologie tak sa tam ciasno upakowane, ze juz szpilki sie miedzy nie nie
                                                  wcisnie, a i zadna na milimetr juz nie drgnie.
                                                  • chwila.pl Re: ??? 24.02.07, 16:10
                                                    Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                                    > nie musisz dorabiac, to fakt, bo juz masz glowe napchana ideologiami na full :)

                                                    Głowa pełna wiedzy, to coś złego? Ugruntowanej wiedzy, popartej doświadczeniem
                                                    życiowym. Ty ją dopiero zdobywasz, więc trochę respektu, please...
                                                  • Gość: upierdliwa Re: ??? IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 16:18
                                                    glowa pelna wiedzy to jedno, a pelna ideologii, to cos calkiem innego.

                                                    PS. jestes adwokatem, czy alter ego marysi?
                                                  • chwila.pl Re: ??? 24.02.07, 16:30
                                                    Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                                    > glowa pelna wiedzy to jedno, a pelna ideologii, to cos calkiem innego.

                                                    To prawda. Marysia jest wszechstronnie wykształconą osobą, czego i Tobie życzę...

                                                  • Gość: upierdliwa Re: ??? IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 16:37
                                                    chwila.pl napisała:

                                                    > Gość portalu: upierdliwa napisał(a):
                                                    >
                                                    > > glowa pelna wiedzy to jedno, a pelna ideologii, to cos calkiem innego.
                                                    >
                                                    > To prawda. Marysia jest wszechstronnie wykształconą osobą, czego i Tobie życzę.
                                                    > ..


                                                    jakos nie widac po niej tego wszechstronnego wyksztalcenia. wszechstronnie
                                                    wyksztalcone osoby przewaznie wykazuja nieco wieksza kulture wypowiedzi, jak
                                                    rowniez maja w zanadrzu jakies argumenty, a nie ograniczaja sie do wykrzykiwania
                                                    "nie moga!" (kilka postow wyzej)

                                                    a to Twoje kadzenie Marysi na tym topiku wyglada dosc sztucznie. albo jestescie
                                                    kolezankami, siedzacymi wspolnie przy kompie, albo jedna i ta sama osoba.
                                                    w kazdym badz razie ja tez moglabym sobie pod innym nikiem popisac superlatywy
                                                    pod swoim adresem, zeby sie dowartosciowac, ale jakos tego nie robie - moze to
                                                    kwestia tego uszkodzenia podswiadomosci, nie wiem.
                                                  • chwila.pl Re: ??? 24.02.07, 17:02
                                                    Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                                                    > a to Twoje kadzenie Marysi na tym topiku wyglada dosc sztucznie. albo
                                                    > jestescie
                                                    > kolezankami, siedzacymi wspolnie przy kompie, albo jedna i ta sama osoba.
                                                    > w kazdym badz razie ja tez moglabym sobie pod innym nikiem popisac superlatywy
                                                    > pod swoim adresem, zeby sie dowartosciowac, ale jakos tego nie robie - moze to
                                                    > kwestia tego uszkodzenia podswiadomosci, nie wiem.

                                                    Zawodzi Cię intuicja, nic z tych rzeczy...
                                                  • marysia_b Re: ??? A zatem xtrin? 24.02.07, 17:43
                                                    Gość portalu: upierdliwa napisał(a):


                                                    > a to Twoje kadzenie Marysi na tym topiku wyglada dosc sztucznie. albo jestescie
                                                    > kolezankami, siedzacymi wspolnie przy kompie, albo jedna i ta sama osoba.
                                                    > w kazdym badz razie ja tez moglabym sobie pod innym nikiem popisac superlatywy
                                                    > pod swoim adresem, zeby sie dowartosciowac, ale jakos tego nie robie - moze to
                                                    > kwestia tego uszkodzenia podswiadomosci, nie wiem.

                                                    Idac tokiem twojego rozumowania, poniewaz dmuchacie w jedna lulke (;))) jestes
                                                    tym samym bytem?
                                                    Nie zauwazylas, ze chwila ma zupelnie inne "czynniki stylistyczne"? Malo
                                                    subtelna jestes zatem (styl, to czlowiek) a moze to po prostu paranoja?
                                                    Gadka szmatka, ze ojciec jest zbednym dodatkiem w procesie wychowania dziecka,
                                                    jest dla mnie oburzajaca - chocby z tego wzgledu, ze znakomita wiekszosc
                                                    mezczyzn podchodzi do ojcowstwa powaznie i 'con amore'. Takim ojcom (do ktorzego
                                                    nalezy moj ojciec, moj maz i, mam nadzieje, w przyszlosci, moj syn, nalezy sie
                                                    nieco szacunku, ktorego tobie najwyrazniej brak. Redukcja roli mezczyzny do paru
                                                    ruchow frykcyjnych albo do zawartosci termosu/probowki w procesie prokreacji,
                                                    swiadczy o okaleczeniu, glebokim okaleczeniu.....
                                                  • Gość: upierdliwa Re: ??? A zatem xtrin? IP: *.bochnia.pl 24.02.07, 18:25
                                                    marysia_b napisała:

                                                    > Idac tokiem twojego rozumowania, poniewaz dmuchacie w jedna lulke (;))) jestes
                                                    > tym samym bytem?
                                                    > Nie zauwazylas, ze chwila ma zupelnie inne "czynniki stylistyczne"? Malo
                                                    > subtelna jestes zatem (styl, to czlowiek) a moze to po prostu paranoja?

                                                    zauwazylam, dlatego wzielam pod uwage, ze pewnie jestescie dwiema, skumplowanymi
                                                    osobami, ktore razem siedza na forum i porozumiewaja sie poza nim prywatnie.
                                                    poza tym, skad mam wiedziec, jakie swiry siedza w necie i w ile stylow/osob
                                                    potrafia sie przeobrazac? :)


                                                    > Gadka szmatka, ze ojciec jest zbednym dodatkiem w procesie wychowania dziecka,
                                                    > jest dla mnie oburzajaca - chocby z tego wzgledu, ze znakomita wiekszosc
                                                    > mezczyzn podchodzi do ojcowstwa powaznie i 'con amore'. Takim ojcom (do ktorzeg
                                                    > o
                                                    > nalezy moj ojciec, moj maz i, mam nadzieje, w przyszlosci, moj syn, nalezy sie
                                                    > nieco szacunku, ktorego tobie najwyrazniej brak. Redukcja roli mezczyzny do par
                                                    > u
                                                    > ruchow frykcyjnych albo do zawartosci termosu/probowki w procesie prokreacji,
                                                    > swiadczy o okaleczeniu, glebokim okaleczeniu.....



                                                    o okaleczeniu i paranoi swiadczy raczej Twoja, pozal sie boze, interpretacja
                                                    moich slow. (nie mowiac juz o Twojej stylistyce)
                                                    mam szacunek do wielu mezczyzn, w tym ojcow, ktorych znam. wymienionych przez
                                                    Ciebie natomiast nie znam i malo mnie oni obchodza. skoro sa tacy wspaniali,to
                                                    sie ciesz nimi, kobieto, i wez jakies pigulki na uspokojenie, bo nikt, a juz na
                                                    pewno nie ja, tu nie atakuje Twojego ojca, meza, czy syna.
                                                    i wyluzuj troche, bo te nerwy za pare lat moga Cie wykonczyc.
                  • chwila.pl Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 20.02.07, 14:53
                    sarda1 napisała:

                    > Pielegnuj sobie tradycje, miej piatke dzieci i wychowuj je z ich ojcem, ale
                    > lapy precz od dzieci lesbijek

                    Zaryzykuję inny postulat i będę go bronić z uporem:
                    Lesbijki, ŁAPY PRECZ OD DZIECI!!!
              • Gość: jaija Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.02.07, 13:52
                > Kobieta oddając dziecko do adopcji także może nie być w pełni świadoma
                wszelkic
                > h
                > konsekwencji, może się w niej osławiony instynki obudzić i co? Precz z
                adopcją!

                Wiesz co, generalizujesz, a tu chodzi o konkretny przypadek. Podobnie jest z
                kobietami, które rodzą dzieci innym osobom - ale był już taki wątek. Niestety,
                biologii nie da się przewidzieć.

                > Co przez to postulujesz? Zmusić nic do siebie nie czującą parę ludzi do
                związku
                > jednocześnie rozrywając istniejący związek kobiet?

                Niczego takiego nie sugeruję! Chodzi mi o to, że matka może mieszkać ze swoją
                towarzyszką życia, ale ojciec też mógłby uczestniczyć w wychowaniu dziecka, a
                nawet powinien, skoro sam chce. Bo nie chodzi o to, żeby dziecko myślało, że
                dzieci rodzą się ze związku mamy z ciocią, tylko mamy i taty (czyt. kobiety i
                mężczyzny), ale czasem się mamie i tacie nie układa, więc mama mieszka nie z
                tatą, tylko ciocią, która też uczestniczy w wychowaniu. Bo wyrobienie w dziecku
                poczucia, że dzieci biorą się ze związku kobiety i kobiety byłoby fałszowaniem
                rzeczywistości. Po prostu można to wyjaśnić w inny sposób.
          • mg2005 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 10:57
            xtrin napisała:

            > Jak fajnie wybiórczo cytujesz :).

            Bo to forum "wybiórczej" jest...:)

            > "... zgadzam się, że w rozwoju dziecka potrzebni są mężczyzna i kobieta, bo
            > dziecko potrzebuje wzorców. Ale to nie oznacza kontaktów tylko z jednym
            > mężczyzną i z jedną kobietą..."

            No to jeszcze lepiej...:)
            Czy przypadkowi mężczyźni mogą być wzorcem na miarę ojca ?...

            > A dalej wspomina, że wzorem mężczyzny dla dziecka jest jej ojciec.

            A więc bliski kontakt z ojcem jest potrzebny ?

            • Gość: Majka Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 11:12
              Żeby jej ojciec był wzorem to musiałby mieszkac z dzieckiem. Jeden rodzic może
              przejąć dwie role i dobrze wychowac dziecko, ale dwie matki czy dwóch ojców to o
              jednego za dużo.
              • mg2005 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 19.02.07, 13:08
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > Żeby jej ojciec był wzorem to musiałby mieszkac z dzieckiem.

                Ciekawe co o tym sądzi xtrin ...:)


            • Gość: upierdliwa Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.07, 21:46
              mg2005 napisał:

              > Czy przypadkowi mężczyźni mogą być wzorcem na miarę ojca ?...

              ojcowie tez sa przypadkowi. czlowiek nie wybiera sobie, czyim chce byc
              dzieckiem, ale jest skazany na takich rodzicow, jacy mu sie trafia.
              jest wielu takich ojcow, ktorzy nie powinni byc dla nikogo wzorami.
              • mg2005 Re: Jest ogrmonie długa dyskusja .... 22.02.07, 11:55
                Gość portalu: upierdliwa napisał(a):

                > ojcowie tez sa przypadkowi. czlowiek nie wybiera sobie, czyim chce byc
                > dzieckiem, ale jest skazany na takich rodzicow, jacy mu sie trafia.
                > jest wielu takich ojcow, ktorzy nie powinni byc dla nikogo wzorami.

                Problem w tym, że te dewiantki z góry zakładaja, że chłopiec nie będzie miał
                ojca. (Psychologowie mówia, że chłopak potrzebuje w swym rozwoju ojca.)
                Ich motywacja jest egoistyczna, a dziecko traktują przedmiotowo.
    • hymen A co się stanie, jak mamy wezmą rozwód? 20.02.07, 08:17
      Rozstania to zwykła rzecz przecież.
    • tomekjot Re: Dwie mamy Jasia. 20.02.07, 08:49
      W polskim oprawie jest m0ożliwe, gdyż osoba samotna może adoptować dzieckao,
      będą c w związku nieformalnym. To jest w porządku. Juz władze komunistyczne
      zauważyły ten problem i umożliwiły takie rzeczy
      • hymen Re: Dwie mamy Jasia. 20.02.07, 09:14
        tomekjot napisał:

        > W polskim oprawie jest m0ożliwe, gdyż osoba samotna może adoptować dzieckao,
        > będą c w związku nieformalnym. To jest w porządku. Juz władze komunistyczne
        > zauważyły ten problem i umożliwiły takie rzeczy

        Chyba się jednak mylisz. Aby to jednak stwierdzić, musiałbyś skonkretyzować
        swoją wypowiedź. Możesz to zrobić?
        • tomekjot Re: Dwie mamy Jasia. 20.02.07, 09:18
          Poniźej przedstawiam tekst z którego nie wynika że geje są dyskryminowani w
          zakresie adopcji. Wystarczy tylko udowodnic że jest się zdrowym i daje
          rękojmie prawidłowego wychowywania dziecka:


          Rodzina lub osoba samotna, która myśli o przysposobieniu dziecka powinna w
          pierwszej kolejności skontaktować się z najbliższym Ośrodkiem Adopcyjno
          Opiekuńczym. Najczęściej w rozmowie telefonicznej pracownik ośrodka umawia
          rodzinę na spotkanie z osobą zajmującą się adopcjami. Podczas pierwszego
          spotkania kandydaci na rodziców adopcyjnych zostają szczegółowo zapoznani z
          dalszą procedurą. Podstawowe wymagania wobec kandydatów są określone przez
          Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, który mówi, że: "Przysposobić może osoba mająca
          pełną zdolność do czynności prawnych, jeżeli jej kwalifikacje osobiste
          uzasadniają przekonanie, że będzie należycie wywiązywała się z obowiązków
          przysposabiającego" oraz, że "między przysposabiającym a przysposobionym
          powinna istnieć odpowiednia różnica wieku". Te bardzo ogólne wymagania są
          weryfikowane przez Ośrodek Adopcyjno Opiekuńczy, a w dalszej kolejności i
          ostatecznie przez Sąd. Podczas pierwszej rozmowy z pracownikiem Ośrodka
          kandydaci dowiadują się o wszystkich zaświadczeniach, jakie są konieczne do
          rozpoczęcia procedury adopcyjnej w tym Ośrodku. W większości Ośrodków w
          Polsce wymagane są następujące dokumenty i zaświadczenia:

          odpis zupełny aktu małżeństwa ( w przypadku małźeństw)
          zaświadczenie o niekaralności w formie wypisu z rejestru skazanych
          zaświadczenie o braku zdrowotnych przeciwwskazań do adopcji wydane przez
          lekarza pierwszego kontaktu dla obojga kandydatów osobno
          zaświadczenie o braku zdrowotnych przeciwwskazań do adopcji wydane przez
          lekarza psychiatrę dla każdego z kandydatów osobno; może to być zaświadczenie
          od lekarza prowadzącego gabinet prywatny
          zaświadczenie o zatrudnieniu i o zarobkach; jak wyżej; w przypadku osób
          prowadzących działalność gospodarczą wypis z rejestru oraz PIT za ostatni rok
          opinia z zakładu pracy
          rekomendacje przyjaciół i znajomych pisane odręcznie z podanym adresem

          Niektóre z Ośrodków wymagają również zaświadczeń o bezpłodności czy, jak w
          przypadku Ośrodków katolickich, zaświadczeń od proboszcza parafii, na
          terenie, której mieszkają kandydaci.
          Podczas pierwszej rozmowy najczęściej ustala się też termin wywiadu
          środowiskowego w miejscu zamieszkania rodziny, w celu sprawdzenia warunków
          mieszkaniowych kandydatów. Rodzina, która chce przysposobić dziecko powinna
          być świadoma, że zanim dziecko trafi do ich domu muszą poddać się procedurze
          przygotowawczej i ocenie ich kwalifikacji przez osoby reprezentujące
          najlepszy interes dziecka. Po przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego rodzina
          jest informowana o formie procesu przygotowawczego. Najczęściej jest to
          szkolenie metodą grupową jednym z zatwierdzonych przez Ministerstwo Polityki
          Socjalnej programem, wśród których jednym z najpopularniejszych i najczęściej
          stosowanych jest PRIDE. Zdarza się, że z uwagi na szczególne wskazania
          dotyczące dziecka i dla jego dobra kandydaci przygotowywani są indywidualnie.
          Podczas procesu przygotowania do przejęcia opieki nad dzieckiem kandydaci
          przechodzą też badania psychologiczne, których wyniki ujęte są w opinii
          pisanej przez psychologa Ośrodka.
          Po ukończeniu szkolenia i otrzymaniu kwalifikacji z Ośrodka kandydaci mogą
          rozpocząć właściwe starania o dziecko. W tym procesie mogą liczyć na dalszą
          pomoc pracowników Ośrodka lub poszukiwać dziecka samodzielnie w placówkach
          zajmujących się opieką nad dziećmi, których rodzice zostali pozbawieni władzy
          rodzicielskiej na terenie całego kraju. Po znalezieniu odpowiedniego dziecka
          rodzina składa wniosek o jego przysposobienie wraz z wszystkimi zgromadzonymi
          zaświadczeniami do Sądu odpowiedniego dla miejsca zamieszkania dziecka.










          hymen napisał:

          > tomekjot napisał:
          >
          > > W polskim oprawie jest m0ożliwe, gdyż osoba samotna może adoptować dzieck
          > ao,
          > > będą c w związku nieformalnym. To jest w porządku. Juz władze komunistycz
          > ne
          > > zauważyły ten problem i umożliwiły takie rzeczy
          >
          > Chyba się jednak mylisz. Aby to jednak stwierdzić, musiałbyś skonkretyzować
          > swoją wypowiedź. Możesz to zrobić?
          • hymen Re: Dwie mamy Jasia. 20.02.07, 09:33
            Z tego tekstu jednoznacznie wynika, że nie ma takiej możliwości. To tylko Twoja
            interpretacja.
      • Gość: Majka Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 14:19
        Tak, ale takie osoby do adopcji się bardzo dokładnie sprawdza. Poza tym może
        teoretycznie a praktycznie jest to bardzo trudne bo zawsze pierwszeństwo mają
        małżeństwa a chętnych do adopcji jest bardzo dużo.
    • magnusg Dwie mamy????-toz to homofobia!!!!. 20.02.07, 16:42
      Jak smiesz uzywac slowa "mamy"?Przeciez to zgodnie z homolobby czysta
      homofobia.Strazniczki albo opiekunki to okreslenia politycznie poprawne.A
      najlepiej Nr.1 i Nr.2.
    • mortycjan Re: Dwie mamy Jasia. 20.02.07, 17:06
      No ale co by to było gdyby takie dziecko okazało się człowiekiem który nie
      akceptuje homoseksualistów ? Musiałoby się do końca życia zmagać z traumą
      swojego dzieciństwa które uznawałoby za patologiczne. Przecież nie można przyjąć
      że ktoś kto się wychował z dwoma lesbijkami będzie automatycznie do tego dobrze
      nastawiony. Jak komuś zależy na własnym dziecku to nie będzie na nim
      eksperymentował, no ale jak ktoś chce mieć zabaweczkę to wiadomo - tolerancja...
      • marysia_b Re: Dwie mamy Jasia. 20.02.07, 17:36
        mortycjan napisał:

        > No ale co by to było gdyby takie dziecko okazało się człowiekiem który nie
        > akceptuje homoseksualistów ?

        Cos takiego!!! Trzeba byloby leczyc! Leczyc! Homoseksualistow a szczegolnie
        homoseksualistki, MUSI SIE kochac - nie wiedziales? I nie ma co pisac o mlodym
        czlowieku w gniewnym okresie zycia, kiedy to wlasnie najblizsi najbardziej sa
        odrzucani. U HOMO musi by inaczej, na wspak! :-)


        Musiałoby się do końca życia zmagać z traumą
        > swojego dzieciństwa które uznawałoby za patologiczne. Przecież nie można przyją
        > ć
        > że ktoś kto się wychował z dwoma lesbijkami będzie automatycznie do tego dobrze
        > nastawiony.

        A psychuszki to po co sa? Beda wysylac do psychuszek!

        • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 20.02.07, 18:15
          marysia_b napisała:

          > Cos takiego!!! Trzeba byloby leczyc! Leczyc! Homoseksualistow a szczegolnie
          > homoseksualistki, MUSI SIE kochac


          :) Już niedługo WHO wpisze "homofobię" na oficjalną listę zaburzeń psychicznych
          - i wtedy się zacznie...

          • snajper55 Re: Dwie mamy Jasia. 22.02.07, 00:13
            mg2005 napisał:

            > :) Już niedługo WHO wpisze "homofobię" na oficjalną listę zaburzeń psychicznych
            > - i wtedy się zacznie...

            A po co ma wpisywać ??? Homofobia, jak każda fobia jest odchyleniem psychicznym.

            S.
            • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 22.02.07, 11:50
              snajper55 napisał:

              > Homofobia, jak każda fobia jest odchyleniem psychicznym

              Rzeczywiście, lęk przed ludźmi jest fobią:)
              Natomiast obrzydzenie do pederastów jest naturalnym i zdrowym odruchem.
              Problem w tym, że fanatycy "polit-popu" twierdzą, że norma jest dewiacją...

              Czy nie odczuwasz naturalnej odrazy do psiej kupy na chodniku?
              Czy jednak jesteś koprofobem ?... :)
              • snajper55 Re: Dwie mamy Jasia. 22.02.07, 12:17
                mg2005 napisał:

                > Natomiast obrzydzenie do pederastów jest naturalnym i zdrowym odruchem.

                Nie, nie jest. Podobnie jak obrzydzenie do Murzynów, mańkutów, rudych, łysych,
                kobiet, czy zezowatych.

                S.
                • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 23.02.07, 08:19
                  snajper55 napisał:

                  > Nie, nie jest. Podobnie jak obrzydzenie do Murzynów, mańkutów, rudych, łysych,
                  > kobiet, czy zezowatych.

                  Bycie murzynem nie jest nieobyczajne - seks dwóch pederastów jest.
                  • snajper55 Re: Dwie mamy Jasia. 23.02.07, 11:41
                    mg2005 napisał:

                    > Bycie murzynem nie jest nieobyczajne - seks dwóch pederastów jest.

                    A dla mnie i wielu innych ludzi jest to obyczajne. Dokładnie tak samo jak bycie
                    Murzynem czy mańkutem.

                    S.
                    • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 23.02.07, 13:52
                      snajper55 napisał:

                      > A dla mnie i wielu innych ludzi jest to obyczajne.

                      Na szczęście jesteście w mniejszości :)

                      Czy koprofagia , zoofilia i nekrofilia (za zgodą partnera) też jest dla Ciebie
                      obyczajna,
                      czy jednak jesteś koprofobem ,zoofobem i nekrofobem ?... :)



                      • snajper55 Re: Dwie mamy Jasia. 23.02.07, 16:49
                        mg2005 napisał:

                        > Czy koprofagia , zoofilia i nekrofilia (za zgodą partnera) też jest dla Ciebie
                        > obyczajna,
                        > czy jednak jesteś koprofobem ,zoofobem i nekrofobem ?... :)

                        To może mi zdefiniuj obyczajność ? Bo dla jednych nieobyczajen jest całowanie
                        żony na ulicy, a dla innych chodzenie nago na plaży dla naturystów.

                        S.
                        • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 24.02.07, 13:05
                          snajper55 napisał:

                          > To może mi zdefiniuj obyczajność ?

                          Zajrzyj tu: Słownik PWN "nieobyczajny - niemoralny, nieprzyzwoity"

                          Bo dla jednych nieobyczajen jest całowanie
                          > żony na ulicy, a dla innych chodzenie nago na plaży dla naturystów.

                          Pocałunek pocałunkowi nierówny...
                  • snajper55 Sorry, xle przeczytałem. 23.02.07, 11:45
                    mg2005 napisał:

                    > Bycie murzynem nie jest nieobyczajne - seks dwóch pederastów jest.

                    Pisałem o obrzydzeniu do homosi, a nie o obrzydzeniu do seksu homosi. Nikt Cię
                    wszak nie namawia do takiego seksu, ani oglądać go nie karze. Więc co Cię on
                    obchodzi ?

                    S.
                    • mg2005 Re: Sorry, xle przeczytałem. 23.02.07, 13:56
                      snajper55 napisał:

                      > Pisałem o obrzydzeniu do homosi, a nie o obrzydzeniu do seksu homosi. Nikt Cię
                      > wszak nie namawia do takiego seksu, ani oglądać go nie karze. Więc co Cię on
                      > obchodzi ?

                      Wstręt do osoby postępującej nieobyczajnie - jest naturalny i nie jest fobią.

                      Czy odczuwasz niechęć do psiej kupy, choć nikt nie każe Ci jej zjadać ?...:)
                      • snajper55 Re: Sorry, xle przeczytałem. 23.02.07, 16:51
                        mg2005 napisał:

                        > Wstręt do osoby postępującej nieobyczajnie - jest naturalny i nie jest fobią.

                        Nie. Do Ciebie jakoś wstrętu nie czuję, mimo, iż postępujesz nieobyczajnie.

                        S.
                        • mg2005 Re: Sorry, xle przeczytałem. 24.02.07, 13:07
                          snajper55 napisał:

                          > Nie. Do Ciebie jakoś wstrętu nie czuję, mimo, iż postępujesz nieobyczajnie.

                          :) Mianowicie ?...
      • mg2005 Re: Dwie mamy Jasia. 20.02.07, 18:12
        mortycjan napisał:

        > No ale co by to było gdyby takie dziecko okazało się człowiekiem który nie
        > akceptuje homoseksualistów ? Musiałoby się do końca życia zmagać z traumą
        > swojego dzieciństwa które uznawałoby za patologiczne.

        No właśnie...


        > Jak komuś zależy na własnym dziecku to nie będzie na nim
        > eksperymentował, no ale jak ktoś chce mieć zabaweczkę to wiadomo -
        tolerancja..

        No właśnie...
        • Gość: jaija Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.02.07, 23:14
          Mnie się akurat w tym miejscu wydaje, że gdyby dziecko wychowało się z dwiema
          kobietami, dla niego byłoby to normalne, nie widziałoby w tym niczego
          nienormalnego. Ono ocenia dorosłych z perspektywy miłości, którą oni mu dają.
          Seks dla dziecka nie powinien być widoczny, więc nie widziałoby matki i "cioci"
          w specyficznej sytuacji. Przecież w wielu domach tak jest, nie oszukujmy się.
          Mama i ciocia (przecież do łóżka im nie zagląda), mama i babcia.
          Ale w tym konkretnym przypadku jestem przeciwko temu, żeby wykluczać ojca Jasia
          i basta. Tu jest dziecko, które ma ojca, a ojciec pragnie kontaktów z nim. Jest
          więc szczytem egoizmu pozbawiać dziecka tego kontaktu. Co innego, gdyby to było
          dziecko-sierota.
          • snajper55 Re: Dwie mamy Jasia. 22.02.07, 00:12
            Gość portalu: jaija napisał(a):

            > Seks dla dziecka nie powinien być widoczny,więc nie widziałoby matki i "cioci"
            > w specyficznej sytuacji.

            Jaka mama i ciocia ??? Dwie mamy.

            S.
            • Gość: jaija Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.elblag.dialog.net.pl 22.02.07, 00:42
              ;)
              A swoją droga, to w Szwecji chcą znieśc słowa "mama" i "tata", bo są
              seksistowskie i dyskryminują homoseksualistów. No, podobnej bzdury w życiu nie
              słyszałam.
              • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 22.02.07, 00:53
                > A swoją droga, to w Szwecji chcą znieśc słowa "mama" i "tata", bo są
                > seksistowskie i dyskryminują homoseksualistów.

                W jaki sposób "znieść"? Wykreślić ze słowików? No to oczywista bzdura.
                Ale jeżeli chodzi tylko o określenia formalne - np. w szpitalu - to w czym problem?
              • snajper55 Re: Dwie mamy Jasia. 22.02.07, 01:11
                Gość portalu: jaija napisał(a):

                > ;)
                > A swoją droga, to w Szwecji chcą znieśc słowa "mama" i "tata", bo są
                > seksistowskie i dyskryminują homoseksualistów.

                A co ma wspólnego podział na płcie z homoseksualizmem ??? Homoseksualiści tak
                samo jak heteroseksualiści ludzi według płci dzielą i jedną płeć preferują.
                Dziecko małżeństwa homo ma dwóch tatusiów lub dwie mamusie i tyle.

                Zamazywanie płci raczej z feminizmem mi się kojarzy.

                A takie zamazywanie jest rzeczywiście potrzebne tam, gdzie taki podział na płcie
                jest zbędny. U nas na przykład parę lat temu na wspólnym zeznaniu podatkowym
                małżonków zeznanie składał mąż a osobą drugą była żona. Teraz jest podatnik a
                drugą osobą jest małżonek. Lepiej ? Lepiej. Na innym formularzu było kiedyś
                miejsce na wpisanie danych matki (chyba chodziło kto odbiera dziecko z
                przedszkola). Teraz jest miejsce na wpisanie danych rodzica.

                S.
                • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 22.02.07, 01:14
                  > Na innym formularzu było kiedyś miejsce na wpisanie danych matki
                  > (chyba chodziło kto odbiera dziecko z przedszkola).
                  > Teraz jest miejsce na wpisanie danych rodzica.

                  I o to - jak sądzę - głównie chodzi. O oddzielenie roli (rodzic) od płci
                  (matka-kobieta).
                  • Gość: jaija Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.elblag.dialog.net.pl 23.02.07, 23:27
                    I o to - jak sądzę - głównie chodzi. O oddzielenie roli (rodzic) od płci
                    > (matka-kobieta).

                    Nie rozumiem. Przecież matka to jest kobieta, prawda? Można napisać opiekun/ka,
                    czy ciocia, czy wujek, ale matka zawsze jest kobietą, więc dane rodzica: matka
                    to chyba wyraźnie wskazuje na płeć?
                    Moze Cię nie rozumiem, więc mi wytłumacz, o co Ci chodzi, bo na razie się gubię.
                    • Gość: max_min Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.chello.pl 23.02.07, 23:44
                      Gość portalu: jaija napisał(a):

                      > Moze Cię nie rozumiem, więc mi wytłumacz, o co Ci chodzi, bo na razie się gubię

                      Ja Ci to wytłumaczę.
                      Powiedzmy lesba x jest kobietą, ale w swoim związku pełni funkcję faceta.
                      Zaadoptują dziecko, lub druga lesba zostanie zapłodniona spermą z termosu i
                      urodzi. Będzie matką, płeć się zgadza. Ale nie zgadza się płeć x i konflikt w
                      nazewnictwie (kobieta - ojciec). I o to xtrin chodzi. Jeśli nada im się nazwy
                      rodzicA i rodzicB to wtedy nie trzeba mówić o płci.
                      • Gość: jaija Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.02.07, 00:08
                        to nie można...ciocia? Albo opiekunka...?
                        • Gość: max_min Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.chello.pl 24.02.07, 00:24
                          Gość portalu: jaija napisał(a):

                          > to nie można...ciocia? Albo opiekunka...?

                          Normalnie to oczywiscie, że można. Ale nienormalnie, zgodnie z intencją
                          lesbijek, chodzi o oddzielenie roli od płci. Dlatego Twoja propozycja upada, bo
                          opiekunka kojarzy się z kobietą, prawda? Ciotka też. A tu chodzi o
                          zakamuflowanie płci.
                          Płeć ma występować incognito. Żeby nikt się nie zorientował, czy to baba czy
                          chłop. Tak mówiąc po chłopsku, nie wiadomo, czy to pies czy wydra, coś na
                          kształt świdra.
                    • xtrin Re: Dwie mamy Jasia. 24.02.07, 00:27
                      > Nie rozumiem. Przecież matka to jest kobieta, prawda? Można napisać
                      > opiekun/ka, czy ciocia, czy wujek, ale matka zawsze jest kobietą, więc
                      > dane rodzica: matka to chyba wyraźnie wskazuje na płeć?
                      > Moze Cię nie rozumiem, więc mi wytłumacz, o co Ci chodzi,
                      > bo na razie się gubię

                      Nie wiem jak jaśniej można to wytłumaczyć niż "oddzielić funkcję od płci".
                      Jeżeli na formularzu w sprawie odbierania dziecka z przedszkola będzie sama
                      "matka" to co ma tam wpisać samotny ojciec?
                      Jeżeli na formularzu w szpitalu stoi "matka" i "ojciec" to co mają wpisać dwie
                      lesbijki wspólnie opiekujące się dzieckiem?
                      Funkcja - rodzic, opiekun - nie wymaga określania płci.
                      • Gość: jaija Re: Dwie mamy Jasia. IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.02.07, 01:05
                        > Nie wiem jak jaśniej można to wytłumaczyć niż "oddzielić funkcję od płci".
                        > Jeżeli na formularzu w sprawie odbierania dziecka z przedszkola będzie sama
                        > "matka" to co ma tam wpisać samotny ojciec?

                        No, tu proponowałabym rodzica po prostu.

                        > Jeżeli na formularzu w szpitalu stoi "matka" i "ojciec" to co mają wpisać dwie
                        > lesbijki wspólnie opiekujące się dzieckiem?
                        > Funkcja - rodzic, opiekun - nie wymaga określania płci.

                        W naszym kraju jeszcze tego typu adopcji nie ma, więc po co sobie zawracać
                        baniak? Zazwyczaj jest tak, że dziecko jest jednej z lesbijek, więc uważam, ze
                        matka byłoby ok. A w Szwecji niech sobie piszą, co chcą - opiekun chyba ok?
                        • kot_behemot8 Re: Dwie mamy Jasia. 01.03.07, 16:37
                          Gość portalu: jaija napisał(a):

                          > > Nie wiem jak jaśniej można to wytłumaczyć niż "oddzielić funkcję od płci"
                          > .
                          > > Jeżeli na formularzu w sprawie odbierania dziecka z przedszkola będzie sa
                          > ma
                          > > "matka" to co ma tam wpisać samotny ojciec?
                          >
                          > No, tu proponowałabym rodzica po prostu.



                          No i własnie to samo zaproponowano w SZKOCJI.


                          >
                          > > Jeżeli na formularzu w szpitalu stoi "matka" i "ojciec" to co mają wpisać
                          > dwie
                          > > lesbijki wspólnie opiekujące się dzieckiem?
                          > > Funkcja - rodzic, opiekun - nie wymaga określania płci.
                          >
                          > W naszym kraju jeszcze tego typu adopcji nie ma, więc po co sobie zawracać
                          > baniak? Zazwyczaj jest tak, że dziecko jest jednej z lesbijek, więc uważam,
                          ze
                          > matka byłoby ok. A w Szwecji niech sobie piszą, co chcą - opiekun chyba ok?


                          W SZKOCJI a nie w Szwecji... Własnie chcą pisać "opiekun" czy "rodzic", poza
                          tym nie przy adopcji ale w szpitalu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka