Dodaj do ulubionych

Molestowanie religijne w Polsce

14.03.07, 21:14
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3979000.html
Zgroza i rozpacz ogarnia. Dobrze, że nie mam dzieci. Po raz tysięczny
gratuluję sobie, że zdecydowałam się ich nie mieć. No bo jak bym je uchroniła
przed tymi poniżeniami, straszeniem, sekciarskimi zagrywkami? Czy powinnam
może godzić się na indoktrynację katolicką rozmaitych katechetek i panów od
muzyki? Czy raczej narażać dziecko na odrzucenie?

Po raz kolejny muszę się boleśnie wstydzić za Kościół Katolicki, w którym
kiedyś mnie ochrzczono.

Dlaczego zajęcia z katechezy nie mogą się odbywać w niedzielę po mszy?
Obserwuj wątek
        • a.giotto salki mają swoje zalety 14.03.07, 23:29
          sam chodziłem na religię w salkach (tzn. do połowy podstawówki) i fajoskowo
          było! Zupełnie inna atmosfera niż w szkole. Myślę, że księżom czy katechetom
          również bardziej swobodnie i łątwiej prowadziłoby się katechezę w salkach, które
          mi kojarzyły się z taką oazą duchowości. Po prostu inny klimat, na pewno lepszy.

          oczywiście to tylko jeden z aspektów zagadnienia.
          • xtrin Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 07:50
            Wciśnięta między matematykę a wf religia staje się kolejnym przedmiotem szkolnym
            i traci jak dla mnie jakikolwiek sens. Z punktu widzenia wiary nauka religii
            powinna wrócić do salek. Tyle, że w grę wchodzą jeszcze względy finansowe i
            polityczno-propagandowe. Najwyraźniej ważniejsze od rzeczywistej katechizacji.
            • hymen Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 08:41
              xtrin napisała:

              > Wciśnięta między matematykę a wf religia staje się kolejnym przedmiotem
              szkolny
              > m
              > i traci jak dla mnie jakikolwiek sens. Z punktu widzenia wiary nauka religii
              > powinna wrócić do salek.

              Czyli religia w szkołach to strzał czarnych we własne plecy.
              • zabanawadze Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 08:44
                nie koniecznie... gdyby jej nie bylo w szkolach to najpewniej wiele dzieci nie
                chodziloby na religie, a tak to chcac nie chca...musza isc..(teoretycznie nie
                musza..ale jak nei ma nic innego w zamian)...
                no i tak czarni pozyskali stado barankow to prania mozgow







                > xtrin napisała:
                >
                > > Wciśnięta między matematykę a wf religia staje się kolejnym przedmiotem
                > szkolny
                > > m
                > > i traci jak dla mnie jakikolwiek sens. Z punktu widzenia wiary nauka reli
                > gii
                > > powinna wrócić do salek.
                >
                > Czyli religia w szkołach to strzał czarnych we własne plecy.
                • hymen Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 08:56
                  zabanawadze napisał:

                  > nie koniecznie... gdyby jej nie bylo w szkolach to najpewniej wiele dzieci
                  nie
                  > chodziloby na religie, a tak to chcac nie chca...musza isc..(teoretycznie nie
                  > musza..ale jak nei ma nic innego w zamian)...
                  > no i tak czarni pozyskali stado barankow to prania mozgow

                  Presja byłaby dość podobna. Na sali katechetycznej zbieraliby się uczniowie z
                  tej samej klasy i od razu widać byłoby, kogo nie ma. Daje to olbrzymie
                  mozliwości czarnym. Tych, którzy nie pojawili się w salkach czekało by
                  dokładnie to samo co tych, którzy nie chodzą na religię w szkołach. W szkołach
                  religia podlega podobnym regułom uczniowskim co każdy inny przedmiot. Efektem
                  jest coraz więcej młodych ludzi, którzy czarnych za przeproszeniem mają gdzieś.
                  • xtrin Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 10:23
                    hymen napisał:
                    > Presja byłaby dość podobna. Na sali katechetycznej zbieraliby się
                    > uczniowie z tej samej klasy i od razu widać byłoby, kogo nie ma.

                    Nie zgodzę się z tym. Oczywiście, pewna presja i tam zaistnieje, ale jednak
                    będzie ona mniejsza, przynajmniej w niektórych przypadkach.
                    Ja chodziłam na religię w salce z mniej więcej połową klasy, inna część chodziła
                    do sąsiedniej parafii, jeszcze inni zupełnie gdzie indziej. To, że jedna osoba z
                    klasy nie chodziła wcale nie zostało zauważone przez klasę.
                    • hymen Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 10:38
                      xtrin napisała:

                      > hymen napisał:
                      > > Presja byłaby dość podobna. Na sali katechetycznej zbieraliby się
                      > > uczniowie z tej samej klasy i od razu widać byłoby, kogo nie ma.
                      >
                      > Nie zgodzę się z tym. Oczywiście, pewna presja i tam zaistnieje, ale jednak
                      > będzie ona mniejsza, przynajmniej w niektórych przypadkach.

                      Tylko w niektórych przypadkach.

                      > Ja chodziłam na religię w salce z mniej więcej połową klasy, inna część
                      chodził
                      > a
                      > do sąsiedniej parafii, jeszcze inni zupełnie gdzie indziej. To, że jedna
                      osoba
                      > z
                      > klasy nie chodziła wcale nie zostało zauważone przez klasę.

                      Taką opinię można uzasadnić tylko wtedy, gdy ocenia się czasy przed
                      wprowadzeniem religii do szkół. Tu mówimy o wyprowadzeniu religii ze szkół do
                      salek katechetycznych. Kościół jest organizacją terytorialną i tak realizował
                      by przymus wyprowadzenia religii. Dla mnie chęć odwetu byłaby oczywista. To, że
                      uczniowie z jednej klasy szkolnej uczęszczaliby na różne lekcje religii
                      niewiele w tej sytuacji zmieni. I tak każdy będzie wiedział, kto nie chce
                      przyjąć komunii.
                      • zabanawadze Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 10:49
                        A czy uczniowie tej samej klasy musieliby chodzic do tej samej salki?
                        Jezeli religia odbywalaby sie po lekcjach, w godzinach popoludniowych to
                        dzieci, ktore mieszkaja np w sasiedniej wiosce cz ymiejscowosci chodzilyby na
                        religie do swojej parafii.




                        > xtrin napisała:
                        >
                        > > hymen napisał:
                        > > > Presja byłaby dość podobna. Na sali katechetycznej zbieraliby się
                        > > > uczniowie z tej samej klasy i od razu widać byłoby, kogo nie ma.
                        > >
                        > > Nie zgodzę się z tym. Oczywiście, pewna presja i tam zaistnieje, ale jedn
                        > ak
                        > > będzie ona mniejsza, przynajmniej w niektórych przypadkach.
                        >
                        > Tylko w niektórych przypadkach.
                        >
                        > > Ja chodziłam na religię w salce z mniej więcej połową klasy, inna część
                        > chodził
                        > > a
                        > > do sąsiedniej parafii, jeszcze inni zupełnie gdzie indziej. To, że jedna
                        > osoba
                        > > z
                        > > klasy nie chodziła wcale nie zostało zauważone przez klasę.
                        >
                        > Taką opinię można uzasadnić tylko wtedy, gdy ocenia się czasy przed
                        > wprowadzeniem religii do szkół. Tu mówimy o wyprowadzeniu religii ze szkół
                        do
                        > salek katechetycznych. Kościół jest organizacją terytorialną i tak realizował
                        > by przymus wyprowadzenia religii. Dla mnie chęć odwetu byłaby oczywista. To,
                        że
                        >
                        > uczniowie z jednej klasy szkolnej uczęszczaliby na różne lekcje religii
                        > niewiele w tej sytuacji zmieni. I tak każdy będzie wiedział, kto nie chce
                        > przyjąć komunii.
                        • hymen Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 10:56
                          zabanawadze napisał:

                          > A czy uczniowie tej samej klasy musieliby chodzic do tej samej salki?

                          A jak to sobie wyobrażasz? Tych salek, w których kiedyś odbywały się lekcje
                          religii już dawno nie ma.

                          > Jezeli religia odbywalaby sie po lekcjach, w godzinach popoludniowych to
                          > dzieci, ktore mieszkaja np w sasiedniej wiosce cz ymiejscowosci chodzilyby
                          na
                          >
                          > religie do swojej parafii.

                          Rozmieszczenie szkół odpowiada rozmieszczeniu parafii. Salki katechetyczne
                          najprawdopdobniej powstawałyby w niewielkiej odległości od szkół.
                          • zabanawadze Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 11:35

                            >
                            > A jak to sobie wyobrażasz? Tych salek, w których kiedyś odbywały się lekcje
                            > religii już dawno nie ma.

                            Jakto nie ma? Zburzyli czy co?
                            Moja dana salka jest i trzyma si edobrze. Nauki przedmalzenskie tam sie
                            odbywaja. 2 pozostale to sklad na sprzet.


                            > > Jezeli religia odbywalaby sie po lekcjach, w godzinach popoludniowych to
                            > > dzieci, ktore mieszkaja np w sasiedniej wiosce cz ymiejscowosci chodzil
                            > yby
                            > na
                            > >
                            > > religie do swojej parafii.
                            >

                            Rpozmieszczenie szkol moze tak, ale rozmieszczenie chodzacych do nich dzieci
                            nie.

                            > Rozmieszczenie szkół odpowiada rozmieszczeniu parafii. Salki katechetyczne
                            > najprawdopdobniej powstawałyby w niewielkiej odległości od szkół.

                            Ale dzieci najpewniej nie przenioslyby sie blizej.
                            A rejonizacji to juz chyba nie ma:)
                            • hymen Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 11:44
                              zabanawadze napisał:

                              > A rejonizacji to juz chyba nie ma:)

                              Wszystko zależy od czarnych. Rejonizacji nie ma, ale dzieci posyła się do
                              najbliższej szkoły. Żeby nie przciągąć tych zbędnych dywagacji, to nie jest
                              tak, że miejsce lekcji religii ma jakiś olbrzymi wpływ na postawę katechetów,
                              księży, wiernych i niewiernych. Zamiast wyprowadzać lekcje religi ze szkoły
                              moim zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem byłoby uporządkowanie tej sprawy.
                              Nauczyciele religii winni podlegać takim samym proceduram jak inni
                              (wykształcenie, kwalifikacje itp) a lekcja religii traktowana jak zajęcia
                              pozalekcyjne. W paru krajach Europy lekcje religii w państwowej szkole nie
                              sprawiają żadnych problemów.
                              • zabanawadze Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 11:50

                                >
                                > Wszystko zależy od czarnych. Rejonizacji nie ma, ale dzieci posyła się do
                                > najbliższej szkoły.

                                rozumiem, ze mowimy o podstawowkach..bo gimnazja to juz sa roznie
                                rozmieszczone. Poza tym najblizsza szkola nei oznacza najblizszego kosciola.

                                > tak, że miejsce lekcji religii ma jakiś olbrzymi wpływ na postawę katechetów,
                                > księży, wiernych i niewiernych. Zamiast wyprowadzać lekcje religi ze szkoły
                                > moim zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem byłoby uporządkowanie tej sprawy.
                                > Nauczyciele religii winni podlegać takim samym proceduram jak inni
                                > (wykształcenie, kwalifikacje itp) a lekcja religii traktowana jak zajęcia
                                > pozalekcyjne. W paru krajach Europy lekcje religii w państwowej szkole nie
                                > sprawiają żadnych problemów.

                                W ktorach krajach EU uczy sie religii w szkolach? pytam bo na prawde nie wiem.

                                • hymen Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 12:06
                                  zabanawadze napisał:

                                  >
                                  > >
                                  > > Wszystko zależy od czarnych. Rejonizacji nie ma, ale dzieci posyła się do
                                  >
                                  > > najbliższej szkoły.
                                  >
                                  > rozumiem, ze mowimy o podstawowkach..bo gimnazja to juz sa roznie
                                  > rozmieszczone. Poza tym najblizsza szkola nei oznacza najblizszego kosciola.

                                  Owszem nie oznacza ale nie zmienia to ogólnej oceny. A mówimy o rzeczywiście o
                                  szkołach podstawowych, w tych wyższych dzieci mają dużo więcej do powiedzenia.
                                  nauka nie idzie w las :))

                                  >
                                  > > tak, że miejsce lekcji religii ma jakiś olbrzymi wpływ na postawę kateche
                                  > tów,
                                  > > księży, wiernych i niewiernych. Zamiast wyprowadzać lekcje religi ze szko
                                  > ły
                                  > > moim zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem byłoby uporządkowanie tej sprawy.
                                  > > Nauczyciele religii winni podlegać takim samym proceduram jak inni
                                  > > (wykształcenie, kwalifikacje itp) a lekcja religii traktowana jak zajęcia
                                  >
                                  > > pozalekcyjne. W paru krajach Europy lekcje religii w państwowej szkole ni
                                  > e
                                  > > sprawiają żadnych problemów.
                                  >
                                  > W ktorach krajach EU uczy sie religii w szkolach? pytam bo na prawde nie
                                  wiem.
                                  >
                                  Np w UK i Grecji, tak z dwóch biegunów Unii.
                                  • zabanawadze Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 14:52
                                    > Np w UK i Grecji, tak z dwóch biegunów Unii.

                                    serio?

                                    w UK jest sporo muzulmanow i hindusow.. maja oni extra lekcje? czy kazde
                                    wyznanie ma swojego nauczyciela? czy tez maja berdziej lekcje o wszytskich
                                    religiach?
                • xtrin Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 10:25
                  zabanawadze napisał:
                  > nie koniecznie... gdyby jej nie bylo w szkolach to najpewniej wiele dzieci nie
                  > chodziloby na religie, a tak to chcac nie chca...musza isc..(teoretycznie nie
                  > musza..ale jak nei ma nic innego w zamian)...
                  > no i tak czarni pozyskali stado barankow to prania mozgow

                  Tutaj należy sobie zadać pytanie co ważniejsze - ilość czy jakość?
                  • palnick Katecheza w szkołach publicznych łamie Konstytucję 15.03.07, 16:13
                    Już po raz trzeci w tym roku (2005!)poniższy wniosek jest adresowany do
                    Ministerstwa Edukacji. Poprzednie nie spotkały się z jakąkolwiek reakcją. W tej
                    sytuacji przekazujemy go również Parlamentowi Europejskiemu, gdyż dotyczy on
                    łamania praw człowieka w Polsce.
                    Powtarzamy go poniżej.

                    Wniosek o :

                    wydanie rozporządzenia, które wprowadzi oddzielne świadectwo z religii oraz
                    zobowiąże dyrekcje szkół i przedszkoli publicznych do umieszczenia zajęć z
                    religii jako pierwsze lub ostatnie w dziennym planie zajęć.

                    Katechizacja katolicka w szkołach i przedszkolach publicznych została
                    wprowadzona dwiema instrukcjami ministra edukacji narodowej H. Samsonowicza z
                    sierpnia 1990 r. Wprowadzenie katechizacji do szkół, bez konsultacji ze
                    społeczeństwem, spotkało się z protestem, dotyczyło bowiem podstawowych swobód
                    obywatelskich. Wyrazem tego protestu było zaskarżenie instrukcji w Trybunale
                    Konstytucyjnym przez ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich. W orzeczeniu z
                    dnia 30.1.1991 - ewidentnie ideologicznym - Trybunał Konstytucyjny stwierdził
                    [przewagą jednego głosu], że wprowadzenie instrukcjami religii do szkół i
                    przedszkoli jest zgodne z Konstytucją.

                    Instrukcje te przewidywały oddzielne świadectwo ze stopniem z religii. Ale już
                    rozporządzenie ministra edukacji z 14 kwietnia 1992r. nakazuje umieszczenie
                    stopnia z religii na świadectwie szkolnym zaraz po ocenie ze sprawowania.

                    W końcu lat 50-tych lekcje religii odbywały się jako pierwsze lub ostatnie, co
                    ułatwiało bezkolizyjne i niedyskryminacyjne traktowanie uczniów
                    nieuczestniczących w lekcjach religii. Aktualnie nie przestrzega się takiej
                    zasady. Trzeba dodać, że zasada ta była stosowana w epoce ogromnego wyżu
                    demograficznego, w warunkach nieporównanie trudniejszych niż obecne.

                    Niezależnie od poczucia dyskryminacji, aktualna organizacja a właściwie jej
                    brak powoduje, że w praktyce dziecko nieuczęszczające na lekcje religii od I
                    klasy szkoły podstawowej do końca liceum traci bezproduktywnie na korytarzach
                    szkolnych około 840 godzin lekcyjnych czyli jeden rok szkolny.

                    Najgorsze jest jednak to, że organizacja nauczania religii w szkołach a
                    zwłaszcza w przedszkolach publicznych pozostaje w sprzeczności z Konstytucją.
                    Najbardziej jaskrawo nieprzestrzeganym postanowieniem Konstytucji jest art. 53
                    pkt 7, który mówi:
                    "Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawniania
                    swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania ..." Jak się to ma do
                    deklarowania wyznania już przy zapisie dziecka do szkoły i jak się to ma do
                    świadectwa szkolnego ze stopniem z religii - każdy widzi.

                    Także postanowienia dotyczące poszanowania godności, wolności i praw obywatela
                    [art. 30, art. 31 pkt 2 i art. 32 pkt 2] są gwałcone powszechnie, gdy dzieci
                    nieuczestniczące w lekcjach religii są pojedyncze lub nieliczne. Rozumiemy
                    demokrację jako obronę praw mniejszości. Uważamy, że dokąd choć jedno dziecko
                    czuje się nieszczęśliwe z powodu lekcji religii w szkole, nie ma podstaw, żeby
                    Polska nazywała się państwem praworządnym.

                    Wielu rodziców, wbrew swojemu sumieniu i światopoglądowi, deklaruje
                    uczestnictwo swego dziecka w katechizacji katolickiej, bo chcą oszczędzić
                    dziecku cierpienia, które opisała dnia 4.2.2005 internautka ROSA w portalu
                    LEWICA pl.:

                    "Tylko ten, kto przeżył jako 7-letnie wystraszone dziecko katorgę siedzenia na
                    korytarzu, gdy reszta klasy spędzała ten czas w klasie z księdzem na lekcji
                    religii, wie, iż słowa o deptaniu ludzkiej godności nie są pustymi sloganami.
                    To były jedne z najbardziej traumatycznych przeżyć całego mojego życia i nie
                    życzę żadnemu dziecku aby musiało przeżywać takie męczarnie."


                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,4523
                    Słusznie. Partia Racja akurat tu ma rację.
              • xtrin Re: salki mają swoje zalety 15.03.07, 10:15
                hymen napisał:
                > Czyli religia w szkołach to strzał czarnych we własne plecy.

                To już zależy gdzie kto ma plecy.
                Jeżeli chodzi o korzyści doczesne i nabór pseudo-owieczek to może i jest to
                dobra strategia.
    • palnick Re: Molestowanie religijne w Polsce 15.03.07, 08:22
      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3979000.html
      Opisywane w tym artykule problemy są jasną przesłanką dla Rzecznika Praw
      Obywatelskich do skierowania sprawy do Trybunału Konstytucyjnego na podstawie
      poniższej regulacji konstytucyjnej:

      Art. 53 ust. 4 Konstytucji RP:

      "Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji
      prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być
      naruszona wolność sumienia i religii innych osób".
      • husyta naruszysz wolność sumienia i religii katechetów 15.03.07, 08:36
        palnick napisał:

        > www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3979000.html
        > Opisywane w tym artykule problemy są jasną przesłanką dla Rzecznika Praw
        > Obywatelskich do skierowania sprawy do Trybunału Konstytucyjnego na podstawie
        > poniższej regulacji konstytucyjnej:
        >
        > Art. 53 ust. 4 Konstytucji RP:
        >
        > "Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji
        > prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być
        > naruszona wolność sumienia i religii innych osób".
        >

        Jeśli zaskarżysz sprawę religii w szkołach do Trybunału Konstytucyjnego,
        naruszysz wolność sumienia i religii katechetów i księży ;-)

        Oni nauczają, a raczej manipulują dziećmi, zgodnie ze swoim sumieniem.
    • chwila.pl Re: Molestowanie religijne w Polsce 15.03.07, 10:48
      Mój syn, będąc w przedszkolu chodził na religię do salki katechycznej. Zajęcia
      prowadził ksiądz, który zapraszał rodziców do wspóuczestnictwa. I tak, byliśmy
      obecni na każdych zajęciach, bo trudno to nazwać lekcjami. Oczywiście,
      siedzieliśmy osobno, dzieci osobno. Salka, bogato wyposażona w sprzęt radiowo
      -telewizyjny, z magnetowidem, etc, umożliwiała naukę piosenek, dzieci uczyły się
      wierszy na pamięć, itd A w niedzielę, na mszy dla dzieci prezentowały nabyte
      umiejętności. Ile było przy tym śmiechu, ile radochy...
      • chwila.pl Rzeczka musi być... 15.03.07, 11:29
        > Ile było przy tym śmiechu, ile radochy...

        Pamietam wiele zabawnych historii z tamtego okresu, ale jedną z nich szczególnie.
        Otóż ksiądz zadał pytanie:
        Co byście zrobiły dzieci, gdyby nowo narodzone dziecko było bardzo chore i
        trzeba by go było ochrzcić, jak byście go ochrzciły?
        Na to mały smyk, nie pamiętam jego imienia, powiedzmy, że nazywał się Wojtuś
        odpowiada tak:
        W Trzeba wziąć kubełek, nieduży, iść nad rzeczkę...
        K Nad rzeczkę? Po co?
        W No, żeby nabrać wody.
        K Ale po co ci rzeczka, nie wystarczy woda z kranu? Poza tym, gdzie ty tu
        widzisz rzeczkę, jest daleko, dziecko jest chore, trzeba ochrzcić je...
        No więc, co zrobisz?
        W Trzeba wziąć kubełek, nieduży, umyc go, iść nad rzeczkę, nabrać wody...
        K Po co ci ta nieszczęsna rzeczka, inaczej nie mozna?
        W Nie wiem, ale rzeczka musi być!

        Przez następnych kilka lat, odpowiedż Wojtka była w naszym domu często stosowana...


    • Gość: Kasia Re: Molestowanie religijne w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 11:03
      To, żeby było sprawiedliwie opiszę jak wyglądają lekcje religii w szkole u
      córki i w przedszkolu syna. W szkole ksiądz Marek witany jest przez dzieciaki
      już w progu szkoły i ma poważny problem z uwolnieniem się od dzieciaków. Jest
      bardzo lubiany za uwagę jaką ma dla dzieci, za ciepłe słowo, za pomoc w
      lekcjach (w świetlicy), za zabawy w berka i grę w piłkę nożną. Razem z nim
      przychodzą też klerycy i oni także w świetlicy grają w piłkę, bawią się w
      chowanego, wycinają zabawki na choinkę itp. Na religii dzieciaki śpiewają,
      ksiądz objaśnia Stary i Nowy Testament, ale to co jest w tym przekazie
      najważniejsze (w treści piosenek też) to przede wszystkim miłość Boga do nas,
      tam nikt ich nie straszy, córka o diable dowiedziała się w teatrze na Jasełkach
      wg Schindlera (to był spory błąd, ale ponoć sztuka miała być od trzech lat!).
      Przedszkole porwadzą siostry zakonne i też wygląda to podobnie. Główny przekaz
      w sprawie Boga głosi: "Bóg jest miłością"
      Może dwa teksty z piosenek dziecięcych, bo one najlepiej oddają to czego uczą
      się dzieci:
      Szedłem kiedyś ścieżyną przez las
      Obok mnie kroczył Jezus i nikt nie widział nas
      W czasie tej wędrówki Pan powiedział mi że
      Bardzo, bardzo mocno kocha mnie ooo

      Na temat trudny, bo temat ukrzyżowania Jezusa:
      Rysuję krzyż, z kropelką krwi
      i jedną małą łzą
      za krzyżem drzwi, do nieba drzwi
      dla mnie otwarte są
      Za ten krzyż i Twoje łzy
      Za serdeczne krople krwi
      Jezu Dziękuję Ci
      Za otwarte nieba dzrwi
      Drogę, którą szedłeś Ty
      Jezu dziękuję Ci.

      Czy w takim miejscu, na takich lekcjach też ogarnęłaby Cię zgroza?
      Dodam jeszcze, że w szkole są dzieci, które nie chodzą na religię, chodzą na
      sietlicę i bardzo lubią kleryków, bo im pomagają w lekcjach, bo nie nawracają
      na siłę (dwoje jest prawosławnych, jedna dziewczynka - protestantka i 4
      ateistów). Jedna z mam opowiadała, że początkowo zjeżyła się na kleryków na
      świetlicy, ale teraz właściwie jej nie przeszkadzają, bo na siłę nie nawracają,
      więc niech są. Wszystko zależąy od dobrej woli obu stron.
    • Gość: Majka Czasami mi się wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 12:12
      że u nas nie ma wcale rozdziału kościoła od państwa i mamy religię narzuconą
      państwową. Chyba żyjemy w jakims kraju podobnym do muzułmańskich z takimi samymi
      zasadami i niczym się od niego nie różnimy poza narzucinym systemem religijnym.
      Swoim dzieciom załatwie lekcje z RELIGIOZNAWSTWA a nie żadnej religii.
      • palnick Re: Czasami mi się wydaje 15.03.07, 14:36
        Gość portalu: Majka napisał(a):

        że u nas nie ma wcale rozdziału kościoła od państwa i mamy religię narzuconą
        państwową. Chyba żyjemy w jakims kraju podobnym do muzułmańskich z takimi samym
        i zasadami i niczym się od niego nie różnimy poza narzucinym systemem
        religijnym.

        -----

        To niestety nie jest iluzja a twarda rzeczywistość.
    • palnick Molestowanie religijne dzieci w Polsce - antidotum 15.03.07, 14:34
      UCZNIOWIE!

      1. Miejcie odwagę odmowy uczestniczenia w indoktrynacji na terenie szkoły,
      nie uczeszczajcie na religię jeżeli robicie to wbrew sobie.

      2. Ci, którzy odczuwają taka potrzebę powinni ja realizować na terenie
      światyni.

      3. Nie reagujcie agresywnie na zaczepki katechetów ale niezwłocznie
      zgłaszajcie znecanie sie psychiczne lub fizyczne dyrektorowi. Jeżeli on nie
      zareaguje idźcie na policję.

      4. Nie dokuczajcie dzieciom, które nie uczęszczaja na religię. Szanujcie ich
      przekonania, jeżeli chcecie żeby ktos szanował Wasze.

      RODZICE!

      1. Jeżeli dziecko skarży się na niewłaściwe zachowanie katechety -wesprzyjcie
      je i zgłoście fakt na policji lub w prokuraturze.

      2. Wspierajcie dziecko, które nie chce uczestniczyć w lekcjach religii. Ono
      ma prawo wyboru, religia nie jest obowiazkowa.

      3. Wymuscie na dyrektorach aby lekcje religii były organizowane na pierwszej
      lub ostatniej lekcji. Uchroni to dzieci nieuczęszczajace przed złośliwosciami.

      DYREKTORZY SZKÓŁ!

      1. Nie bójcie sie biskupa. Jeżeli macie w szkole katechete bez kwalifikacji
      pedagogicznych i predyspozycji do pracy z młodzieżą - żądajcie twardo zmiany!

      2. Nie stosujcie innych wymagań zawodowych (nizszych) wobec katechetów.

      3. Reagujcie zdecydowanie na zgłaszane przez dzieci przypadki znęcania się
      nad nimi przez katechetów. Zgłaszajcie takie sprawy na policji bądź w
      prokuraturze.

      To spowoduje, że po jakimś czasie biskup będzie sie z wami liczył, dzieci
      beda was szanowac i moze w waszej szkole nikt doprowadzony do rozpaczy nie
      rzuci w katechetę ciężkim przedmiotem.
    • Gość: kix Religia precz ze szkół !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 16:38
      Indoktrynacja wiarą i religią w szkole jest kolejnym etapem działań kościoła wobec dzieci. Przypomnieć trzeba, że pierwszym jest chrzest. Chrzczenie niczego nieświadomych dzieci, w imię dziwnie pojętego dobra dziecka, bez udziału jego świadomości. To pierwszy etap indoktrynacji, na który rodzice bardzo chętnie przystają z uwagi na tradycję.
      To umacnia kościół w stanowisku, że dzieci należy religijnie indoktrynować i to umacnia ich w przekonaniu, że religia w szkole jest potrzebna.

      Ureligijnianie dzieci (bez względu na to w jakiej odbywa się wierze) jest gwałtem na ich osobowości, bowiem nie daje im prawa do samodzielnego wyboru w tak ważkiej kwestii. Wiara to coś niezwykle intymnego i osobistego i podejmowanie za młodą osobę decyzji poprzez kapłana (czy nawet rodziców) to gwałt na jego osobie. Wg mnie nie mniejszy niż gwałt fizyczny. Zindoktrynowanie w wierze jest bowiem często tak głębokie, że mimo późniejszych doświadczeń i wiedzy, niemożliwym staje się odejście od religii, która obecna była na każdym kroku życia młodego człowieka.

      Cel kościoła oczywiście jest jeden: od młodego indoktrynować jak największą rzeszę dzieci, by po wkroczeniu w świat dorosłości jak najmniejszy odsetek odchodził od wiary, na rzecz np. racjonalnej nauki.

      Jeśli więc postulujecie o wyprowadzenie religii ze szkół, to miejcie także odwagę nie chrzcić swoich dzieci i pozwolić im, by świadomie mogły zdecydować po osiągnięciu pełnoletności, do jakiego kościoła (jeśli w ogóle) chcą przystąpić.
    • husyta Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 17:54
      Mój wpis będzie kuriozalny dla wielu moich adwersarzy.

      Jak wiecie, nie darzę sympatią doktryny KRK, ale jestem gorącym zwolennikiem
      Biblii.
      Kilka wpisów pokazało, że lekcje religii różnie mogą wyglądać.
      Podobał mi się wpis Kasi, choć opisała sytuację chyba wyjątkową, niż typową.

      Byłbym ostrożny z wywaleniem religii ze szkół.
      Tutaj nie idzie o miejsce tych lekcji, ale ich treść.

      Optowałbym raczej za większym skupieniem się na treści Biblii, a zwłaszcza
      Nowego Testamentu, oraz na nauczaniu dekalogu w ujęciu biblijnym.
      Problem w tym, że katecheci nie znają Biblii.

      Jeśli wyrzucimy dekalog ze szkół, jakim kodeksem go zastąpimy?

      Widzę z różnych dyskusji, że od 15 lat religia jest w szkołach, a katolicy i
      tak nie wiedzą, co jest grzechem, a co nie, co jest grzechem śmiertelnym.

      Przykład dyskusji- czy jazda po pijanemu jest grzechem.
      Według arcybiskupa Gołębiewskiego jest grzechem śmiertelnym;
      jednak wielu księży odprawia msze w intencji kierowców, którzy zginęli
      prowadząc po pijanemu.
      • Gość: camel Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? IP: *.pools.arcor-ip.net 15.03.07, 19:57
        > Jeśli wyrzucimy dekalog ze szkół, jakim kodeksem go zastąpimy?

        kiedys nie bylo religii w szkolach i jakos nie zawalil sie swiat
        kto mowi o zastapienieu dialogo..choc w Polsce.."nie porzadaj zony blizniego
        swego, anie zadnej rzeczy, ktora jego jest"..hmmm..chyba nie bardzo dziala...

        >
        > Widzę z różnych dyskusji, że od 15 lat religia jest w szkołach, a katolicy i
        > tak nie wiedzą, co jest grzechem, a co nie, co jest grzechem śmiertelnym.

        to ni ema znaczenia..to jak z chodzeniem do kosciola, a potem zaraz biega si
        edo marketow i obgaduje innych. Wazne zeby si epokazac.

      • nessie-jp Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 20:23
        > Jak wiecie, nie darzę sympatią doktryny KRK, ale jestem gorącym zwolennikiem
        > Biblii.

        Nauczanie Biblii w szkołach powinno być prowadzone! Zgadzam się z tym. Miejscem
        takich zajęć powinna być - w liceach - godzina filozofii/etyki tygodniowo. W
        szkole podstawowej elementy Biblii omawia się na języku polskim. Biblia jest
        bardzo ważnym dziełem literackim i filozoficznym.

        W szkole nie powinna być natomiast prowadzona indokrynacja religijna! A taką
        jest katechizacja. Nie wolno tworzyć podziałów w grupie dzieci. Przecież
        katecheta na religii mówi wyraźnie: kto nie chodzi na religię, jest złym
        człowiekiem. A jeśli w tym czasie na korytarzu siedzi Ania, to po wyjściu z
        lekcji dzieci wiedzą już, że Ania jest złym człowiekiem.

        Religia może się odbywać w szkołach w liceum, ostatecznie w gimnazjum. Ale nie w
        podstawówce ani nie daj Boże w przedszkolu, gdzie dzieci są niesłychanie
        wrażliwe na sugestie (niekoniecznie mądre), gdzie dzieci lubią się jednoczyć w
        grupie przeciw 'innym', dokuczać tym 'innym'.

        No i dlaczego, dlaczego na litość boską nie można uczyć katechezy POZA szkołą? W
        szkole te dwie godziny tygodniowo są dla wielu uczniów stracone. Gdyby odbywały
        się jako zajęcia nadobowiązkowe, po lekcjach albo w parafii, przecież nikt nie
        byłby pokrzywdzony. Więcej - dzieci miałyby bezpośredni kontakt z własną
        parafią, jej proboszczem, osobami w niej działającymi. Tak właśnie tworzy się
        Kościół - nie budynek, tylko ludzi połączonych ze sobą wspólnym wyznawaniem wiary.
        • chwila.pl Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 21:15
          Bardzo łatwo jest pisać pod publiczkę, w przekonaniu o aprobacie głoszonych
          poglądów na tym forum. Trudniej zachować obiektywizm. Prawda nessie?

          nessie-jp napisała:

          > W szkole podstawowej elementy Biblii omawia się na języku polskim.

          Tak? Pierwsze słyszę...

          > W szkole nie powinna być natomiast prowadzona indokrynacja religijna! A taką
          > jest katechizacja.

          Moim zdaniem należałoby przeprowadzić anonimowy sondaż wśród rodziców dzieci
          danej szkoły. Czy życzą sobie, czy też nie lekcji religii w szkole. Jeśli
          conajmniej 2/3 rodziców akceptuje takie rozwiązanie, sprawa jest przesądzona.
          Lekcje religii pozostają prowadzone na terenie szkoły. W przeciwnym przypadku
          należy szukać alternatywnych rozwiązań.

          > Nie wolno tworzyć podziałów w grupie dzieci.

          Takie podziały istniały i stnieć będą z tysiąca przyczyn. Nie dramatyzuj.

          > Przecież katecheta na religii mówi wyraźnie: kto nie chodzi na religię, jest
          > złym człowiekiem.

          Rozumiem, że znasz katechetów i Twoja wiedza na ten temat jest potwierdzona....

          > Religia może się odbywać w szkołach w liceum, ostatecznie w gimnazjum. Ale nie
          > w
          > podstawówce ani nie daj Boże w przedszkolu, gdzie dzieci są niesłychanie
          > wrażliwe na sugestie (niekoniecznie mądre), gdzie dzieci lubią się jednoczyć w
          > grupie przeciw 'innym', dokuczać tym 'innym'.

          Powtarzam, dzieci się "jednoczą" z tysiąca powodów, np. sprawni fizycznie
          przeciwko ciamajdom...

          > No i dlaczego, dlaczego na litość boską nie można uczyć katechezy POZA szkołą?
          > W szkole te dwie godziny tygodniowo są dla wielu uczniów stracone.

          Jak wielu uczniów, Twoim zdaniem uznaje te godziny za stracone? Może podaj
          jakieś konkretne dane...

          > Gdyby odbywały
          > się jako zajęcia nadobowiązkowe, po lekcjach albo w parafii, przecież nikt nie
          > byłby pokrzywdzony. Więcej - dzieci miałyby bezpośredni kontakt z własną
          > parafią, jej proboszczem, osobami w niej działającymi. Tak właśnie tworzy się
          > Kościół - nie budynek, tylko ludzi połączonych ze sobą wspólnym wyznawaniem
          > wiary.

          Sęk w tym, a w sęku dziura, że większość rodziców jest bardzo zadowolona z
          istniejącego rozwiązania. Wiem o tym z autopsji, nie z prasy. I większość
          dzieci, przynajmniej ze szkoły mojego syna ma godziny popołudniowe zarezerwowane
          na realizację swoich hobby, zainteresowań, nauki języków obcych, na basen,
          szermierkę, i na tysiąc innych spraw.
          Postaraj się zatem mieć obiektywne poglądy na tę sferę życia.
            • husyta Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 21:53
              jdbad napisała:

              > W ramach hobby można też chodzic na religię. Ja z autopsji wiem, że młodzież
              > uważa religię w szkole za poroniony pomysł.


              Nie tylko religię, mlodzież uważa za poroniony pomysł. Wiele przedmiotów dla
              niej jest też poronione.
              Wiele zależy od nauczyciela.
              Znam dzieci, które w podstawówce lubiły polski; w liceum znienawidziły, bo
              polonistka zawsze miała jakieś ale;
              Podobnie z innymi przedmiotami;

              Kasia podała powyżej bardzo pozytywny przykład.

              Ale to nie młodzież / dzieci ma decydowac o tym, czego ich uczymy w szkole.

              Obawiam się, że skuteczność katechezy jest bardzo kiepska, o czym świdczy
              morale Polaków. Im mlodsze pokolenie, tym bardziej perwersyjne, na co ma wpływ
              wiele innych czynników, ale katecheza nie wbudowuje w nich odporności na zło,
              ale raczej uprzedzeń wobec niekatolików.

              Jeszcze raz optuję: więcej Biblii, mniej indoktrynacji religijnej.
              Uczyć ludzi mysleć i wyciagać własne wnioski z tekstu biblijnego, niż podawać
              dogmaty często sprzeczne z Biblią. A kto myśli, ten je odrzuca, bo mu rozum
              podpowiada, że coś jest naciągane.
              • strzechwa Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 22:20
                husyta napisał
                > Jeszcze raz optuję: więcej Biblii, mniej indoktrynacji religijnej.
                > Uczyć ludzi mysleć i wyciagać własne wnioski z tekstu biblijnego, niż podawać
                > dogmaty często sprzeczne z Biblią.

                Proponuję zatem wprowadzić aramejski, hebrajski i starogrecki do szkół, a także
                elemnty papirologii, archeologii i historii starożytnej, bo tylko samodzielne
                tłumaczenie Biblii uchroni przed indoktrynacją. Zawsze przecież translator
                dokonuje wyborów, słowa mają rózne znaczenia, różne zabawienia emocjonalne.
                Póki sam człowiek nie tłumaczy Biblii z języków oryginalnych, póty nie może być
                przekonany o czystym, nieskażonym niczyją indoktrynacją przekazie.
                • husyta Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 22:27
                  Przesadzasz, za wyjątkiem tłumaczenia Nowego Świata Świadków Jehowy,
                  tłumaczenia katolickie i protestanckie są dobre, z małymi wyjątkami, gdzie
                  tłumacze np. Tysiąclatki chcieli wpisać w tekst Biblii, że Piotr jest skałą.
                  Dajcie dzieciom i młodziezy Biblię! N drodze do Boga nie zbłądzą, najwyżej
                  odrzucą jakieś dogmaty, które uzasadnienia w Biblii nie mają.
                  Jak się ma na przykład tekst Biblii do dogmatu o nieomylności papieża z roklu
                  1870?
                  Jak ten dogmat wyprowadzisz z Biblii?

                  Czy odrzucenie tego dogmatu, jest grzechem śmiertelnynm?
                    • husyta Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 22:39
                      strzechwa napisała:

                      > A co to za kwiz?

                      A to taki test, pokazujący potrzebę nauczania Biblii a nie dogmatów.


                      Jak się ma na przykład tekst Biblii do dogmatu o nieomylności papieża z roklu
                      1870? Jak ten dogmat wyprowadzisz z Biblii?

                      Czy odrzucenie tego dogmatu, jest grzechem śmiertelnym?

                      Bo jeśli na religii uczą, że odrzucenie dogmatu jest grzechem śmiertelnym, to
                      mamy do czynienia z psychomanipulacją i to dużego kalibru.

                      Zgadasz się?
                      • strzechwa Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 16.03.07, 20:10
                        > Jak się ma na przykład tekst Biblii do dogmatu o nieomylności papieża z roklu
                        > 1870? Jak ten dogmat wyprowadzisz z Biblii?

                        A po co go wyprowadzać z Biblii? O ile wiem, KK rozróżnia kilka rodzajów
                        objawienia, nie tylko zapisane w Biblii. To że akurat protestanxci wierzą tylko
                        w to, co zapisano, kompletnie mnie nie przekonuje. Nie wyprowadzisz z Biblii
                        zarówno dogmatu o nieomylności papieża, jak i dogmatu (bo tym to de facto
                        jest), że tylko w Biblii jest zawarte boże objawienie. Jezus nie kazał nic
                        pisać, mówił o szeroko pojętym GŁOSZENIU ewangelii.
                    • husyta Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 22:44
                      strzechwa napisała:

                      > a skąd wiesz, że te tłumaczenia są dobre? Bo są zgodne z Twoim wyobrażeniem?

                      Tłumaczenie jest dobre, kiedy wiernie oddaje sens tektu źródłowego i brzmi
                      naturalnie w jezyku docelowym.
                      Biblia Warszawawska, Warszawsko -Praska, Tysiąclatka, Gdańska spełniają te
                      wymagania.

                      Główne prawdy Ewangelii są tam przetłumaczone bardzo jasno.
                      Jeśli chcesz być uczciwy w egzegezie tekstu tych tłumaczeń, to dogmatu o
                      nieomylnosci papieża tam nie znajdziesz, Podobnie z wieloma innymi dogmatami
                      KRK.
                      • strzechwa Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 16.03.07, 20:02
                        husyta napisał:

                        > Tłumaczenie jest dobre, kiedy wiernie oddaje sens tektu źródłowego i brzmi
                        > naturalnie w jezyku docelowym.
                        > Biblia Warszawawska, Warszawsko -Praska, Tysiąclatka, Gdańska spełniają te
                        > wymagania.
                        >

                        Rozumiem, ze potrafisz samodzielnie porównać te tłumaczenia z tekstem
                        źródłowym. Jesli nie, to ktoś musiał Ci udzielić tej informacji, zatem nie
                        możesz wykluczyć indoktrynacji. Może po samodzielnym zbadaniu sprawy uznałbyś,
                        ze to własnie tłumaczenie świadków Jehowy jest ok, a nie protestantów czy
                        katolików.
          • nessie-jp Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 21:51
            > Bardzo łatwo jest pisać pod publiczkę, w przekonaniu o aprobacie głoszonych
            > poglądów na tym forum. Trudniej zachować obiektywizm. Prawda nessie?

            Sekundę, o co ci chodzi? Ja wyrażam własne zdanie. Nie zawsze jest akceptowane.
            O jakiej publiczce mówisz? Czy masz jakieś merytoryczne argumenty przeciwko
            przytoczonemu przeze mnie artykułowi? Czy po prostu nie mając czego się czepić,
            czepnęłaś się autora wątku?

            > > W szkole podstawowej elementy Biblii omawia się na języku polskim.
            >
            > Tak? Pierwsze słyszę...

            Widocznie powinnaś wrócić do podstawówki.

            > Moim zdaniem należałoby przeprowadzić anonimowy sondaż wśród rodziców dzieci
            > danej szkoły. Czy życzą sobie, czy też nie lekcji religii w szkole. Jeśli
            > conajmniej 2/3 rodziców akceptuje takie rozwiązanie, sprawa jest przesądzona.

            Swoje zdanie możesz sobie głosić w czterech ścianach własnego domu. W Polsce
            obowiązują wytyczne Ministerstwa Edukacji. A edukacja jest obowiązkowa. Rodzice,
            w tym także ty, mogą sobie co najwyżej popisać na forum. Najlepiej nie pod
            publiczkę, żeby nie było.

            > > Nie wolno tworzyć podziałów w grupie dzieci.
            >
            > Takie podziały istniały i stnieć będą z tysiąca przyczyn. Nie dramatyzuj.

            Podaj mi przykład innego podziału w grupie przedszkolnej, AKTYWNIE podsycanego
            przez dorosłych w majestacie prawa. "I pamiętajcie dzieci, że z Jureczkiem żadne
            porządne dziecko się nie bawi, bo to syn alkoholika. A z Jasia wszyscy musicie
            się dzisiaj śmiać i wytykać go palcami, bo utyka na lewą nogę!" Takie to
            podziały istnieją między dziećmi?


            > Rozumiem, że znasz katechetów i Twoja wiedza na ten temat jest potwierdzona....

            Przeczytałaś zalinkowany artykuł, czy piszesz abstrakcje? Bo ja komentuję
            konkretny artykuł.

            > Powtarzam, dzieci się "jednoczą" z tysiąca powodów, np. sprawni fizycznie
            > przeciwko ciamajdom...

            Aha, a nauczyciele mają prawo im to podpowiadać i uczyć takiego postępowania? I
            jeszcze może dopytywać się, czy aby rodzice to nie ciamajdy?

            > Jak wielu uczniów, Twoim zdaniem uznaje te godziny za stracone? Może podaj
            > jakieś konkretne dane...

            Konkretne dane padły w poście obok. Jest to 840 straconych godzin lekcyjnych dla
            dzieci, które w ciągu swojej obowiązkowej edukacji nie chcą uczęszczać na religię.

            > Sęk w tym, a w sęku dziura, że większość rodziców jest bardzo zadowolona z
            > istniejącego rozwiązania.

            Nie. Sęk w tym, że prawa większości nie mogą być realizowane kosztem praw
            mniejszości. W konstytucji polskiej jest (póki co) zapisana wolność wyznania i
            równość wszystkich obywateli bez względu na wyznanie. Dotyczy to także tych,
            którzy NIE są większością.

            > dzieci, przynajmniej ze szkoły mojego syna ma godziny popołudniowe zarezerwowan
            > e
            > na realizację swoich hobby, zainteresowań, nauki języków obcych, na basen,
            > szermierkę, i na tysiąc innych spraw.

            Jako osoby wierzące, powinny stawiać katechizację PRZED zabawą, basenem czy
            szermierką, nie sądzisz? A może uważasz, że dzieko musi mieć czas na hobby, a
            czas na naukę religii powinna mu załatwić szkoła?

            To może wprowadźmy jeszcze w szkołach obowiązkowe msze święte. Bo w niedzielę
            dzieci mają dużo zajęć, chodzą do parku, do kina, mają jazdę konną albo szermierkę.

            Ręce opadają od takich argumentów. Naprawdę trudno mi pojąć ludzi, którzy nie
            rozumieją, że szkoła nie powinna być miejscem indokrynacji. Czyli wpajania
            doktryn. Jeśli religia - to w postaci religioznawstwa. A katechezę proszę sobie
            prowadzić na zapleczu zakrystii kościoła wybranego wyznania.

            > Postaraj się zatem mieć obiektywne poglądy na tę sferę życia.

            Ja mam obiektywne poglądy na wiele sfer życia. Jak również nie mam klapek na
            oczach i rozmiem, że 2 godziny tygodniowo lekcji mniej oznacza dla twojego syna
            wyłącznie 2 godziny tygodniowo szermierki więcej, bo niepodobna, żeby czas wolny
            poświęcić na naukę religii. Lepiej, żeby było przymusem, w szkole.
            • husyta "widzę, że chcesz służyć szatanowi" 15.03.07, 22:08
              Nessie, piszesz:
              "Podaj mi przykład innego podziału w grupie przedszkolnej, AKTYWNIE podsycanego
              przez dorosłych w majestacie prawa. "I pamiętajcie dzieci, że z Jureczkiem żadne
              porządne dziecko się nie bawi, bo to syn alkoholika...

              Znam sytuacje, gdzie niekatolicy od dziecka byli traktowani jak trędowaci, jako
              kociarze, sekciarze, z którymi sie bawic nie należy.
              Mozna sie było nimi bawić w coś, co nazwałbym: dokopać kociarzowi.
              Niejedno dziecko zrodziny niekatolickiej doświadczyło tego na podwórku, w
              szkole ...
              I skąd się to wzięło? Bo jakis katecheta wytknął te dzieci, jako te od złego.

              Kiedyś zaprosilismy do siebie do domu na weekend dwoje dzieci
              z domu dziecka. Tej niedzieli nie były na mszy. W konfesjonale jeden brzdąc był
              przepytywany, czy chodzi na msze. Przyznał się, że raz nie był bo był u 'wujka'
              jak mnie nazywali. W odpowiedzi ksiądz mu powiedział, "widzę, że chcesz służyć
              szatanowi."

              Potem już dzieci bały sie do nas przyjeżdżać. Chcieliśmy być dla nich rodziną
              zastepczą, ale dzieci się wystraszyły.
            • chwila.pl Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 22:38
              nessie-jp napisała:

              > Sekundę, o co ci chodzi? Ja wyrażam własne zdanie.

              No właśnie, dlaczego zatem w dalszej części piszesz:
              > Swoje zdanie możesz sobie głosić w czterech ścianach własnego domu

              Otóz oswiadczam Ci, że będę wyrażała swoją opinię, czy to Ci sie podoba, czy
              nie. Nie Ty o tym decydujesz!
              *****
              > Widocznie powinnaś wrócić do podstawówki.

              Do której klasy? W której klasie Twoim zdaniem przerabiana jest Biblia?
              *****
              > W Polsce obowiązują wytyczne Ministerstwa Edukacji. A edukacja jest
              > obowiązkowa. Rodzice, w tym także ty, mogą sobie co najwyżej popisać na forum.

              I zgodnie z wytycznymi MEN, lekcje religii odbywają się na terenie szkoły, w
              czym zatem widzisz problem? Zapętliłaś się...
              *****
              > Podaj mi przykład innego podziału w grupie przedszkolnej, AKTYWNIE podsycanego
              > przez dorosłych w majestacie prawa. "I pamiętajcie dzieci, że z Jureczkiem
              > żadne
              > porządne dziecko się nie bawi, bo to syn alkoholika. A z Jasia wszyscy musicie
              > się dzisiaj śmiać i wytykać go palcami, bo utyka na lewą nogę!" Takie to
              > podziały istnieją między dziećmi?

              Byłaś przy tym? Nie, przecież tak było napisane w artykule i to wystarczy,
              prawda? Ręce opadaja....
              *****
              > Aha, a nauczyciele mają prawo im to podpowiadać i uczyć takiego postępowania? I
              > jeszcze może dopytywać się, czy aby rodzice to nie ciamajdy?

              Gdzie to wyczytałaś w mojej odpowiedzi? Po co wypisujesz takie bzdury?
              *****
              > Konkretne dane padły w poście obok. Jest to 840 straconych godzin lekcyjnych
              > dla dzieci, które w ciągu swojej obowiązkowej edukacji nie chcą uczęszczać na
              > religię.

              Nie o to pytałam.
              *****
              > Nie. Sęk w tym, że prawa większości nie mogą być realizowane kosztem praw
              > mniejszości. W konstytucji polskiej jest (póki co) zapisana wolność wyznania i
              > równość wszystkich obywateli bez względu na wyznanie. Dotyczy to także tych,
              > którzy NIE są większością.

              Twoim zdaniem wolność wyznania nie jest respektowana? Zgłoś to koniecznie!
              *****
              > Jako osoby wierzące, powinny stawiać katechizację PRZED zabawą, basenem czy
              > szermierką, nie sądzisz?

              Sądzę
              *****
              > A może uważasz, że dzieko musi mieć czas na hobby, a
              > czas na naukę religii powinna mu załatwić szkoła?

              Idiotyczne sformułowanie, szkoła ma załatwić czas!
              W szkole maja sie odbywać lekcje religii.
              *****
              > To może wprowadźmy jeszcze w szkołach obowiązkowe msze święte. Bo w niedzielę
              > dzieci mają dużo zajęć, chodzą do parku, do kina, mają jazdę konną albo
              > szermierkę.

              Jak będziesz miała dziecko, wtedy walcz o te msze św w szkole, mnie sie ten
              pomysł nie podoba!
              *****

              > Naprawdę trudno mi pojąć ludzi, którzy nie
              > rozumieją, że szkoła nie powinna być miejscem indokrynacji. Czyli wpajania
              > doktryn. Jeśli religia - to w postaci religioznawstwa. A katechezę proszę
              > sobie
              > prowadzić na zapleczu zakrystii kościoła wybranego wyznania.

              Katecheza będzie tam, gdzie jest ustalone. Twoje chore pomysły, nie mają na
              szczęście szans realizacji.
              • nessie-jp Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 22:58
                > Otóz oswiadczam Ci, że będę wyrażała swoją opinię, czy to Ci sie podoba, czy
                > nie. Nie Ty o tym decydujesz!

                I z Bogiem! Ale nie odmawiaj i mnie tego prawa.

                > I zgodnie z wytycznymi MEN, lekcje religii odbywają się na terenie szkoły, w
                > czym zatem widzisz problem? Zapętliłaś się...

                Ja? :) Chyba raczysz żartować. Udowodniłaś właśnie, że TRZEBA walczyć z
                narzucaniem katechezy w ramach obowiązku szkolnego.

                > Byłaś przy tym? Nie, przecież tak było napisane w artykule i to wystarczy,
                > prawda? Ręce opadaja....

                Przepraszam cię bardzo, ale w ten sposób to możemy dyskutować o tym, czy
                Kopernik był mężczyzną. Byłaś przy tym, widziałaś? To skąd wiesz? Bo tak napisali?

                Jeżeli jesteś święcie przekonana, że wszystkie artykuły, gazety, wypowiedzi w
                mediach to kłamstwa, to raczej nie mamy o czym dyskutować. Ja bowiem zakładam,
                że nie są to kłamstwa.

                > Gdzie to wyczytałaś w mojej odpowiedzi? Po co wypisujesz takie bzdury?

                Aby ci wykazać na przykładzie, że dzieci dokuczające innym z podżegania
                dorosłych to co innego, niż dzieci kłócące się między sobą. Ty twierdzisz, że to
                nie problem, że ksiądz nakazuje odrzucenie dzieci niechodzących do kościoła. Ja
                twierdzę, że to wielki problem, i to nieporównywalny z innymi animozjami, jakie
                mogą powstać między dziećmi. Cieszę się, że sama potwierdziłaś, że twoje
                porównanie było bzdurne.

                > Twoim zdaniem wolność wyznania nie jest respektowana? Zgłoś to koniecznie!

                Nie muszę - nie mam dzieci. Ale zaręczam ci, że gdyby ktokolwiek potraktował
                moje dziecko tak, jak dzieci opisane w artykule, to zrobiłabym awanturę na
                poziomie Strasburga. Poza tym, bądź łaskawa nie żartować - jak można w
                kontekście 'respektowaniem wolności wyznania' uzasadnić wystawianie ołtarzyków
                Jana Pawła II w szkołach państwowych?

                > Idiotyczne sformułowanie, szkoła ma załatwić czas!
                > W szkole maja sie odbywać lekcje religii.

                Nie, w szkole nie mają się odbywać lekcje religii dlatego, że ty nie potrafisz
                skłonić swojego dziecka, żeby na nie chodziło dobrowolnie.

                Powtarzam, w szkole nie mają się odbywać katechezy. Na to jest miejsce w
                parafii. Lenistwo wychowawcze niektórych rodziców nie jest żadnym argumentem za
                narzucaniem wszystkim dzieciom indoktrynacji religijnej.

                W szkołach mogą za to odbywać się zajęcia z filozofii czy etyki. I twojemu
                synowi wyszłoby to na dobre. Nie zaprzeczysz chyba, że taka edukacja jest potrzebna?

                > Jak będziesz miała dziecko, wtedy walcz o te msze św w szkole, mnie sie ten
                > pomysł nie podoba!

                Ależ dlaczego, przecież od katechezy tylko krok do zrobienia w szkole kaplicy. A
                już teraz wiele szkół inauguruje rok szkolny na mszy świętej. Nie podoba ci się
                to, powiadasz? A zgłosiłaś gdzieś?


                > Katecheza będzie tam, gdzie jest ustalone. Twoje chore pomysły, nie mają na
                > szczęście szans realizacji.

                Widzę, że gdy brak argumentów, to zaczynamy dokopywać osobiście? A może myślisz,
                że katecheza w szkołach to dogmat religijny, którego obalić niepodobna? Da Bóg,
                za kilka lat nie będzie już obowiązkowej indoktrynacji w szkołach. A takiego
                'pana od muzyki', jak opisany w artykule, który podburza dziecko przeciw
                rodzicom, będzie się zamykać w więzieniu jako niebezpiecznego sekciarza.

                Z poważaniem i bez odbioru.
                • chwila.pl Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 23:40
                  Własnie, że z odbiorem.

                  > Ty twierdzisz, że to nie problem, że ksiądz nakazuje odrzucenie dzieci
                  > niechodzących do kościoła.

                  Gdzie tak napisałam, masz przywidzenia, czy jesteś pijana w cztery d?

                  Jesteś po prostu bezczelna, usiłujesz wmówic mi autorstwo jakichś bzdurnych
                  zdań, których nigdy nie wypowiedziałam. W dalszej części swoich wypocin
                  bredzisz, że cos udowodniłam, czego nie udowadniałam, swoje zdania przypisujesz
                  mnie, z kolei moje argumenty traktujesz jako swoje, itd, itd przekręt za przekrętem.
                  Lecz się kobiecino na nogi, bo na głowę już za późno...
                  Poczytaj sobie jakiś artykulik, jutro załóż następny wątek, bo przecież to Twoje
                  jedyne źródło informacjii...
                  • chwila.pl Re: Wyrzućcie dekalog, ale czym go zastąpicie? 15.03.07, 23:56
                    I jeszcze jedna perełka z Twojej wypowiedzi:

                    >Nie, w szkole nie mają się odbywać lekcje religii dlatego, że ty nie potrafisz
                    >skłonić swojego dziecka, żeby na nie chodziło dobrowolnie.

                    Jasnowidz? Pytia? Nie, to tylko pijane zwidy żałosnej nessie!

                    >Powtarzam, w szkole nie mają się odbywać katechezy. Na to jest miejsce w
                    >parafii. Lenistwo wychowawcze niektórych rodziców nie jest żadnym argumentem za
                    >narzucaniem wszystkim dzieciom indoktrynacji religijnej.

                    Twoja wiedza na tematy wychowawcze wręcz poraża, "lenistwo wychowawcze"!

                    A tu próbka dyktatorskich zapędów "minister" nessie:

                    >W szkołach mogą za to odbywać się zajęcia z filozofii czy etyki. I twojemu
                    >synowi wyszłoby to na dobre. Nie zaprzeczysz chyba, że taka edukacja jest
                    >potrzebna?

                    Od mojego syna, tłumoku, wara!
                    Urodzisz swojego syna, to będziesz mu układała harmonogram zajęć, nie potrzebuję
                    Twoich zasmarkanych porad. Jasne?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka