xtrin
04.04.07, 20:12
W jednym z niczym grzyby po deszczu mnożących się (do czego i sama niniejszych
klawiaturę przykładam) wątków aborcyjnych znalazł się oto taki kwiatek:
"Nie interesuje ich [aborcjonistów] prawda, a jedynie własny interes".
Jak na prawdziwego "aborcjonistę" przystało pomijam kwestię tego co ma niby ta
"prawda" (czy może raczej "Prawda") oznaczać. Zastanowił mnie za to ten "interes".
No bo kto niby ma interes (do tego własny) w legalizacji aborcji?
Pierwszymi podejrzanymi byliby ginekolodzy, ale oni to raczej interes mają w
utrzymywaniu źródła dochodu w aborcyjnych zakazach.
Może szwedzka służba zdrowia, która chce płacić za aborcje Polek? No, ale nikt
im nie kazał, robią to z własnej nieprzymuszonej.
Może więc chodzi o same kobiety, które chcą sobie zabezpieczyć możliwość
aborcji na przyszłość? No może, ale odnoszę przemożne wrażenie, że większość
tych najgłośniej prawa do aborcji się domagających (feministek i innych
lewaczek) o ten własny interes zatroszczy się sama - u zaprzyjaźnionego
ginekologa czy za granicą.
I tutaj niestety pomysły na beneficjentów legalizacji aborcji mi się kończą.
Proszę więc o pomoc.