Dodaj do ulubionych

jestem pod wrażeniem.postu Anny

22.05.07, 13:15
a właśnie będąc w błogiej nieświadomości urodziłam kilka lat temu chore
dziecko. I jeżeli czytam takie ideologiczne bzdury to płakać mi się chce. Co wy
obrońcy życia poczętego wiecie o codziennym borykaniem się z chorobą dziecka.
Czy znacie ten ból? Z perspektywy czasu (mimo, że ogromnie kocham moje maleństwo
a może właśnie dlatego, że nie mogę patrzeć na ból tego małego
ciałka)dokonałabym aborcji, gdybym wiedziała,że dziecko będzie chore. A jeszcze
kilka lat temu też byłam przeciwniczką przerywania ciąży. I o tym wie tylko
matka ,w każdej chwili poświęciłabym siebie aby moje dziecko miało szansę być
zdrowe. Ale nigdy nie będzie. Więc proszę nie wypowiadajcie się na tematy
których nie rozumiecie. Nie znacie tego rozdzierającego cierpienia, gdy dociera
do Was że dziecko które wydaliśnie na świat nie ma szans już na starcie swego
życia. I ciągle to dręczące pytanie "dlaczego właśnie moje dziecko?" co ja
takiego zrobiłam". Wprawdzie na spowiedzi otrzymałam odpowiedż, że to kara za
grzechy. Na Boga za jakie grzechy. Jestem młodą kobietą, chyba nikogo w życiu
nie skrzywdziłam, ciąża była zaplanowana. Więc za co ta kara????? Zanim zrobicie
z normalnej kobiety świętą musielibyście przejść przez to co ona a potem
zachwalać jej postawę lub potępiać.
Obserwuj wątek
    • wimx Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 22.05.07, 13:20
      Niestety Ala, przewaznie osoby, ktore nie maja pojecia o czyms, ktore same nie
      przezyly danej sytuacji, uzurpuja sobie prawo do pouczania i potepiania innych w
      tej kwestii. Mozna im w takim wypadku tylko zyczyc, aby sami tego doswiadczyli.
    • ala_37 Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 22.05.07, 13:24
      Pani Anno niewiem cze życzyłaby pani sobie abym wyszczególniła ten post ale
      przyznam się ,że nigdy nie patrzyłam na to z tej perspektywy. Sama mam 2
      zdrowych dzieci i nie piszę, że rozumiem pani ból. życzę szczęścia.
    • Gość: left Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 13:28
      Nie wiem, czy ksiądz dokładnie odpowiedział Ci, że to kara za grzechy i jakim
      kontekście. Jeżeli dokładnie tak, jak to opisałaś, to ten ksiądz jest zwykłym
      ignorantem, bo nawet w Ewangelii jest wprost opisana sytuacja, w której Jezus
      wyklucza chorobę jako karę za grzechy.
      Nie wiem, na czym polega choroba Twojego dziecka. Na temat choroby w rodzinie
      coś wiem, ze względu na chorobę mojego brata i wiele lat ustawiania życia
      rodziny "pod niego".
      Życzę dużo siły i wytrwałości.
    • Gość: left Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 13:32
      Alu - jeżeli coś cytujesz, proszę - zaznacz to wyraźnie.
      • Gość: Ja57 Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.07, 13:36
        jakoś też nie mogę wyobrazić sobie, by ksiądz mógł nazwać chorobę dziecka, karą
        za grzechy.
        Nie pokręciłaś czegoś Alu?
        • Gość: ala_37 Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.spidercom.com.pl 22.05.07, 17:18
          Zacytowałam tylko post jeden z wielu na temat kanonizacji Anny Radosz. A że
          bardzo mną wstrząsnął obok wielu wypowiedzi więc wyszczególniłam go. Oryginał
          znajdziecie jako 179 post w/w temacie. I nie chcę wypowiadac się w imieniu Anny.
          Może ona sama się odezwie. Pozdrawiam
          • mala.mi74 Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 23.05.07, 11:40
            A ja bym sie nie wypowiadała za chore dzieci czy chca zyc czy nie. Nie
            slyszalam aby jakies chore dziecko marzylo o tym aby umrzec. Wiec chodzi tutaj
            raczej o to,ze matka nie moze sobie dac rady z wlasnym cierpieniem. Ale czy
            wlasne cierpienie jest uprawiedliwieniem do tego aby kogos zabic? A jak by się
            czula gdyby dokonala aborcji?Moze znacznie gorzej.
            Nie wierze,ze ludzie bedący z daleka od Boga moga dac sobie rade z cierpieniem-
            jakimkolwiek. I pisze to jako osoba ktora wcale po rózach w zyciu nie kroczy...
            • xtrin Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 23.05.07, 22:03
              mala.mi74 napisała:
              > A ja bym sie nie wypowiadała za chore dzieci czy chca zyc czy nie.
              > Nie slyszalam aby jakies chore dziecko marzylo o tym aby umrzec.

              A ja kiedyś słyszałam przejmującą wypowiedź ciężko chorego człowieka, już
              dorosłego, który mówił wprost, że nie jest w stanie wybaczyć swojej matce, że
              skazała go na życie w takim cierpieniu.

              > Ale czy wlasne cierpienie jest uprawiedliwieniem do tego aby kogos zabic?

              Czy pozorna czystość własnego sumienia ("nie zabiłam") jest usprawiedliwieniem,
              aby swoje własne dziecko skazywać na życie w męczarniach?

              > Nie wierze,ze ludzie bedący z daleka od Boga moga
              > dac sobie rade z cierpieniem - jakimkolwiek.

              A dlaczego nie?
            • 33qq Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 23.05.07, 22:59
              To jest typowo talibskie podejście do miłości bliźniego
            • Gość: michelle Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 11:00
              > Nie wierze,ze ludzie bedący z daleka od Boga moga dac sobie rade z
              cierpieniem-
              >
              > jakimkolwiek. I pisze to jako osoba ktora wcale po rózach w zyciu nie
              kroczy...
              Znowu ta wyższość, widoczna w wypowiedziach swietoszki na kazdym kroku i
              wypowiadanie się o czymś o czym nie ma się pojęcia. Skoro jesteś wierząca to
              może ci się tylko wydawać że wiesz jak znoszą coś czy podchodzą do sprawy
              niewierzący. Czyste teoretyzowanie.
    • Gość: jszhc Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 11:50
      Ja nie mam jeszcze dzieci, ale zgadzam sie z tym. Ktos powie egoista, ale czy
      egoista nie jest takze ktos, kto komus cos nakazuje, co nie jest jego udzialem
      i tak naparwde ma 'gdzies' cale cierpienie i bol byle by postawic na swoim?
      Uwazam, ze kobieta powinna miec prawo do aborcji i ze nie powinno sie z tego
      tytulu robic jej wyrzutow. Wrecz przeciwnie, powinnno sie jej pomagac i
      przeprowadzic aborcje w normalnych warunkach. Zwlaszcza gdy widomo, ze dziecko
      bedzie bardzo chore. To jest meczarnia i dla rodziny i dla dziecka. Ja juz
      kiedy, slyszac pierwszy raz w tv o katolckiej rodzinie, ktora postanowila wydac
      na swiat 2 bardzo chore dziewczynki ze wzgledu na wiare, powiedzialam rodzica,
      ze gdyby wiedzieli, ze bede chora, ze bede ciezerem, ze nie bede w stanie
      samodzielnie zyc i ze wzgledow fantastycznych pobudek wydaliby mnie na
      swiat.....to znajac siebie.....przypuszczalnie bym ich znienawidzila.
      • Gość: left Re: jszhc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 11:57
        Gość portalu: jszhc napisał(a):

        <Ja nie mam jeszcze dzieci>

        "I tu jest pies pogrzebowany". "Gdyby", "chyba", "jeślibym", "przypuszczalnie" -
        a tak naprawdę to tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono i każdy taki
        przypadek jest indywidualny, każda matka i w ogóle każdy człowiek inaczej to
        odbiera. Życie ciężko chorej od urodzenia osoby jest ciężkie - to truizm.Ale na
        pewno nie bezwartościowe. Wbrew pozorom taka osoba potrafi dać innym o wiele
        więcej niż się na pierwszy rzut oka wydaje.
        • Gość: jszhc Re: jszhc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 12:04
          Tak, jest w stanie wiele dac....ale ja nie chce miec takiego zycia;/....i chyba
          nikt nie chce......jesli tez dziecko mialoby moj charakter, to tez nie byloby
          zadowolone 'resztkami'. Byl ktos kiedy wolontariuszem i pracowal z dziecmi
          bardzo chorymi, czasem nawet pozbawionymi swiadomosci? Ja widziala takiego z
          powykreconymi rekami chlopca na wozku i widzialam w jego oczach, jak mu
          tylko....mija czas.
        • xtrin Re: jszhc 23.05.07, 22:12
          Gość portalu: left napisał(a):
          > a tak naprawdę to tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono

          I dlatego właśnie należy głęboko zastanowić się nad wypowiedziami takimi, jak ta
          na początku wątku. Bo to mówią ludzie, których już sprawdzono. Oni wiedzą.

          Rozmawiałam kiedyś o tym z matką chłopczyka z zespołem Downa. Dziecko bardzo
          zadbane, jak na swoje schorzenie w świetnym stanie. Ta kobieta miała wcześniej
          ogromne problemy z zajściem w ciążę, kilka poronień, ta ostatnia ciąża była dla
          niej ogromnym zagrożeniem, przez większość jej czasu leżała unieruchomiona w
          łóżku. Jest wspaniałą matką, niezwykle kocha swojego synka. Ale zapytana, czy
          gdyby wiedziała zawczasu jak to będzie to czy dokonałaby aborcji nie jest w
          stanie dać stanowczego "nie". Dopuszcza taką możliwość.
          A u niej sytuacja jest i tak "lekka". Jej dziecko nigdy nie będzie zdrowe,
          wymaga wielkiej opieki, nigdy nie będzie samodzielne, a starzejący się rodzice i
          brak jakiejkolwiek wizji opieki nad małym powodują, że z przerażeniem patrzą w
          przyszłość. Ale mimo to dzieciak przynajmniej nie cierpi fizycznie, jest wesoły,
          radosny, chyba szczęśliwy w swoim własnym świecie.
          Co z dziećmi, które skazane zostały na żywot w wiecznym cierpieniu?
          • pyorunochron Dzieci z zespolem Downa to co innego 24.05.07, 12:54
            xtrin napisała:

            > Gość portalu: left napisał(a):
            > > a tak naprawdę to tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono
            >
            > I dlatego właśnie należy głęboko zastanowić się nad wypowiedziami takimi, jak t
            > a
            > na początku wątku. Bo to mówią ludzie, których już sprawdzono. Oni wiedzą.
            >
            > Rozmawiałam kiedyś o tym z matką chłopczyka z zespołem Downa. Dziecko bardzo
            > zadbane, jak na swoje schorzenie w świetnym stanie. Ta kobieta miała wcześniej
            > ogromne problemy z zajściem w ciążę, kilka poronień, ta ostatnia ciąża była dla
            > niej ogromnym zagrożeniem, przez większość jej czasu leżała unieruchomiona w
            > łóżku. Jest wspaniałą matką, niezwykle kocha swojego synka. Ale zapytana, czy
            > gdyby wiedziała zawczasu jak to będzie to czy dokonałaby aborcji nie jest w
            > stanie dać stanowczego "nie". Dopuszcza taką możliwość.
            > A u niej sytuacja jest i tak "lekka". Jej dziecko nigdy nie będzie zdrowe,
            > wymaga wielkiej opieki, nigdy nie będzie samodzielne, a starzejący się rodzice
            > i
            > brak jakiejkolwiek wizji opieki nad małym powodują, że z przerażeniem patrzą w
            > przyszłość. Ale mimo to dzieciak przynajmniej nie cierpi fizycznie, jest wesoły
            > ,
            > radosny, chyba szczęśliwy w swoim własnym świecie.
            > Co z dziećmi, które skazane zostały na żywot w wiecznym cierpieniu?

            Sam nie wiem co bym zrobil, gdybysmy sie dowiedzieli z zona z badan
            prenatalnych, ze dziecko bedzie mialo zespol Downa. To sa bardzo sympatyczne
            dzieci, przywiazujace sie i kochajace, ale to troche tak, jak miec w domu pieska
            (wybacz porownanie, ale tak w rzeczywistosci jest). Rodzice, ktorzy maja dzieco
            z zespolem Downa zazwyczaj po latach dochodza do wniosku, ze bardzo je kochaja.
            Obecnie dzieci z zespolem Downa dozywaja doroslosci, najgrozniejsze byly w tej
            chorobie zawsze wady serca, ktore teraz jednak z powodzeniem sie operuje jeszcze
            w niemowlectwie.

            Natomiast nie mialbym watpliwosci, co zrobic, gdyby w wyniku badan prenatalnych
            okazalo sie, ze dziecko urodzi sie np. bez raczek. Namawialbym usilnie zone na
            aborcje. Sqam bym wolal, zeby dokonano aborcji w moim przypoadku, niz gdybym
            mial sie urodzic bez rak. Tak jest lepiej dla wszystkich.
        • vazz Załoze sie lefcie,że... 24.05.07, 11:11
          Założe sie lefcie,ze nie masz ani upośledzonego dziecka,nei opiekujesz sie ani
          nie masz częstego kontaktu z ludzmi majacymi ciezkie wady genetyczne. Twoje
          słowa to tylko puste forumowe gadanie.

          Zresztą podobnie jak ty czynią politycy,którzy tak naprawde sa zainteresowani o
          ile im podskoczy popularnośc konserwatywnego elektoratu.
          • Gość: left Re: Załoze sie lefcie,że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 11:51
            vazz napisał:

            > Założe sie lefcie,ze nie masz ani upośledzonego dziecka,nei opiekujesz sie
            ani
            > nie masz częstego kontaktu z ludzmi majacymi ciezkie wady genetyczne. Twoje
            > słowa to tylko puste forumowe gadanie.

            Przegrałeś zakład, mam upośledzonego brata.

            Zresztą podobnie jak ty czynią politycy,którzy tak naprawde sa zainteresowani o
            >
            > ile im podskoczy popularnośc konserwatywnego elektoratu.

            Ale ja nie startuję w żadnych wyborach, a to co kto sądzi o mnie na podstawie
            moich wypowiedzi na forum mam głęboko w pompie.Pzdr
      • mala.mi74 Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 23.05.07, 14:26
        Gość portalu: jszhc napisał(a):

        > Ja nie mam jeszcze dzieci, ale zgadzam sie z tym. Ktos powie egoista, ale czy
        > egoista nie jest takze ktos, kto komus cos nakazuje, co nie jest jego
        udzialem
        > i tak naparwde ma 'gdzies' cale cierpienie i bol byle by postawic na swoim?
        > Uwazam, ze kobieta powinna miec prawo do aborcji i ze nie powinno sie z tego
        > tytulu robic jej wyrzutow. Wrecz przeciwnie, powinnno sie jej pomagac i
        > przeprowadzic aborcje w normalnych warunkach. Zwlaszcza gdy widomo, ze
        dziecko
        > bedzie bardzo chore. To jest meczarnia i dla rodziny i dla dziecka. Ja juz
        > kiedy, slyszac pierwszy raz w tv o katolckiej rodzinie, ktora postanowila
        wydac
        >
        > na swiat 2 bardzo chore dziewczynki ze wzgledu na wiare, powiedzialam
        rodzica,
        > ze gdyby wiedzieli, ze bede chora, ze bede ciezerem, ze nie bede w stanie
        > samodzielnie zyc i ze wzgledow fantastycznych pobudek wydaliby mnie na
        > swiat.....to znajac siebie.....przypuszczalnie bym ich znienawidzila.

        Rozumiem,ze jakby Cie zabili to bys ich kochała...
        a skad wiesz,ze nie bedzieszz dzis/jutro wlasnie tak chora i uzalezniona od
        innych? i co bedziesz chciala sie zabic? To chyba swiadczy jakie wartosci w
        życiu sa dla Ciebie najwazniejsze,jak dla kogos najwaznjesze jest aby się
        dobrze ustawic i miec jak najwygodniejsze zycie-jak dla kogos to jest cel i
        sens zycia, to nic dziwnego ze w trudnych chwilach wszytsko się sypie,sypie sie
        caly jego sens zycia...czasem bezpowrotnie
        • xtrin Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 23.05.07, 22:32
          mala.mi74 napisała:
          > To chyba swiadczy jakie wartosci w życiu sa dla Ciebie najwazniejsze,

          A jakież to wartości są dla ciebie najważniejsze? Prawda Objawiona, w imię
          której jesteś w stanie skazać człowieka na niewyobrażalne cierpienie?
        • vazz Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 24.05.07, 11:15
          Pytanko mała.mi74.
          Wiesz o czym mówisz z praktyki czy gdzies uslyszałas lub sobei dopowiedzuiałaś?

          Prosze ci idż do hospicjów idż do dpsów do osrodków gdzie sa ludzie z ciezkimi
          wadami genetycznymi i powiedz czy byłabyś zdolna do wzięcia na swoje barki
          opieki i odpowiedzialności za tak.ą osobę.
        • Gość: kim Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 11:39
          To chyba swiadczy jakie wartosci w
          > życiu sa dla Ciebie najwazniejsze,jak dla kogos najwaznjesze jest aby się
          > dobrze ustawic i miec jak najwygodniejsze zycie
          a kim ty jestes zeby na okraglo oceniac innych? to co dla kogos jest wartoscia
          w zyciu to jego osobista sprawa i nic ci do tego. zapewne wielu tych
          stawiajacych na wygode w zyciu jest lepszymi ludzmi niz ktos tak ziejacy na
          kazdym kroku nienawiscia jak ty.

          jak dla kogos to jest cel i
          > sens zycia, to nic dziwnego ze w trudnych chwilach wszytsko się sypie,sypie
          sie
          > caly jego sens zycia...czasem bezpowrotnie
          znowu pogarda dla osob o odmiennych pogladach, bo im z pewnoscia sie posypie a
          falszywej nadetej katolce musi sie wiesc super i nic sie sypac nie bedzie bo
          wydaje jej sie ze jest lepsza od innych. z takim przekonaniem o wyzszosci
          wlasnego swiatopogladu i o tym ze obroni on przed "posypaniem sie" jakiez
          wielkie bedzie zdziwienia jak rzeczywistosc okaze sie odmienna. na cale
          szczescie dla normalnych ludzi nawiedzeni fanatycy nie maja zadnego monopolu
          ani na madrosc ani na zyciowe powodzenie. a to co im sie wydaje to tylko ich
          problem.
    • Gość: Julka gdzie jest ten post Anny???(n/t) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.07, 12:14
      • Gość: left Re: gdzie jest ten post Anny???(n/t) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 12:19
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=62731926&a=62857603
        • Gość: Julka Re: gdzie jest ten post Anny???(n/t) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.07, 12:31
          Dzięki:)
          Chyba jednak Anna źle zrozumiała księdza na spowiedzi.
    • mala.mi74 Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 23.05.07, 14:21
      Jeszcze mi jedno przychodzi do głowy. Wcale nie wierze w te ogromna miłosc
      Anny. Ona tego dziecka NIE AKCEPTUJE nawet, wiec mam watpliwosci co do tej
      wielkiej miłosci...takie dziecko faktycznie ma juz przechlapane na stracie-
      przede wzsystkim dlatego,ze jego własna matka nie akceptuje je takie jakie ono
      jest,jednym slowem je odrzuca.
      Zresztą zrobione sa badania na ten temat: na autanazje zgadzaja się ludzie
      samotni, odrzuceni, bez rodziny, ktorych nikt nie akceptuje,ktorzy nie czuja
      się kochani. Nie mozna o wlasnym dziecku myslec,ze nie ma ono juz na stracie
      szans,bo odbiera mu sie jego wlasna wartosc jako czlowieka! Mysle,ze to jest
      problem przede wszytskim matki i jej spojrzenia na zycie jako takie. O zupełnym
      braku wiary(mimo praktyk religijnych) nie wspomne.
      • xtrin Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 23.05.07, 22:30
        mala.mi74 napisała:
        > Wcale nie wierze w te ogromna miłosc Anny. Ona tego dziecka NIE AKCEPTUJE
        > nawet, wiec mam watpliwosci co do tej wielkiej miłosci...

        Brak mi słów...

        > takie dziecko faktycznie ma juz przechlapane na stracie
        > - przede wzsystkim dlatego,ze jego własna matka nie akceptuje
        > je takie jakie ono jest, jednym slowem je odrzuca.

        Istnieje jeszcze coś takiego jak realia. I one powodują, że to dziecko ma na
        starcie przechlapane.
        Opieka nad chorym dzieckiem to coś, czego lepiej sobie nie wyobrażać. To nie
        tylko potwornie ciężkie borykanie się z codziennością. Ból rodziców, którzy
        widzą, jak z dnia na dzień mają coraz mniej sił, a ich dziecko wymaga, by mieli
        ich jak najwięcej. Widziałaś kiedyś drobną siedemdziesięciolatkę samotnie
        opiekującą się stukilogramowym synem z zespołem Downa? Strach rodziców, że
        dziecko ich przeżyje i zostanie zupełnie samo na świecie. Na świecie, przed
        którym nie potrafi się bronić, w którym samo nigdy się nie odnajdzie. Codzienne
        oglądanie cierpienia własnego dziecka, na które nic zupełnie nie jesteśmy w
        stanie poradzić.
        Czy ta wartość człowieka jest dla was aż tak mała, że bez mrugnięcia okiem
        jesteście w stanie patrzyć na jego cierpienie, przekonani, o swojej wyższości?

        > O zupełnym braku wiary(mimo praktyk religijnych) nie wspomne.

        Jeżeli wiara ma przynosić podejście podobne twojemu to dziękuję nieistniejącym
        bogom za własny ateizm.
        • Gość: Amma Re:do xtrin IP: *.spidercom.com.pl 24.05.07, 08:57
          dziękuję - wyraziłaś to co dokładnie czuję.
          • xtrin Re:do xtrin 24.05.07, 09:30
            Szczerze mówiąc to mniej szlag trafił, jak przeczytałam post małej.mi,
            świadczący o totalnym braku empatii i jakiegokolwiek zrozumienia. Nie przejmuj
            się takimi opiniami, to ludzie nie mający pojęcia o czym piszą.

            Ja jestem pod wielkim wrażeniem Twojej postawy - rozsądnej, wyważonej, pełnej
            miłości do dziecka, ale dalekiej od jakiegokolwiek fanatyzmu. Życzę Wam przede
            wszystkim sił, by wytrwać co, czego zmienić nie jesteście w stanie.
        • salila Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny 24.05.07, 10:30
          > Brak mi słów...
          Dokładnie tak. Z tak obrzydliwym oszołomstwem i bezdusznością jaką przedstawiła
          mala.mi74 nie ma sensu nawet dyskutować. Poraza tylko to kto dał jej prawo do
          takiej oceny kobiety która zmaga się w życiu z czymś tak trudnym o czym ona
          sama nie ma zielonego pojęcia.

          > Czy ta wartość człowieka jest dla was aż tak mała, że bez mrugnięcia okiem
          > jesteście w stanie patrzyć na jego cierpienie, przekonani, o swojej wyższości?
          Niestety pseudokatolicy nie mają za grosz szacunku dla innych ludzi. Liczy się
          tylko wrażenie jakie wydaje im się że zrobią głosząc swoje "mądrości".
          Człowiek, jego sytuacja, cierpienie, nic to dla nich nie znaczą.

          > Jeżeli wiara ma przynosić podejście podobne twojemu to dziękuję nieistniejącym
          > bogom za własny ateizm.
          w pełni się pod tym podpisuję.

      • Gość: Anna Re proszę nie oceniajcie mnie...... IP: *.spidercom.com.pl 24.05.07, 08:53
        To moje życie i moje cierpienie. Nikt kto tego nie przeszedł nie jest w stanie
        zrozumieć. A co do tego czy kocham moje dziecko? Droga mala.mi74 czy jesteś
        matką ? Kazda matka kocha swoje dziecko obojętnie czy jest chore czy zdrowe.
        Może gdybym była szczęśliwa z tego powodu,że Bóg obdarzył mnie chorym synkiem
        byłabyś usatysfakcjonowana. Ale ja nie jestem szczęśliwa - ja jestem bezradna,
        bo nigdy nie ulżę mojemu dziecku w cierpieniu. Synek będzie zdany całkowicie na
        mnie i męża.Czy podołam, czy zapewnię mu odpowiednią opiekę. I na końcu dręczące
        pytanie: Czy miałam prawo powoływać go do życia ? I niestety myślę, że jest bez
        szansy na normalne życie. Bez szans na jakąkolwiek rehabilitację będzie skazany
        na łóżko do końca życia. Wybacz ale nie mam ochoty wypowiadać się na temat mojej
        wiary. Bo ona jest we mnie i tylko dla mnie. Mimo wszystko życzę Ci wszystkiego
        najlepszego.
        • salila Do Anny 24.05.07, 10:50
          Jest mi bardzo przykro, że po tym jak się tu otworzyłaś i opisałaś swoją
          historię, została ona w tak okrutny i bezmyślny sposób skomentowana przez
          mala.mi74.

          Nie przejmuj się takimi komentarzami, to tylko słowa fanatycznej
          pseudokatoliczki, pełnej nienawiści do ludzi i nie mającej za grosz empatii i
          wyobraźni. Trzeba być durniem żeby w Twojej wypowiedzi doszukać się braku
          akceptacji i miłości do dziecka. Prezentujesz rzadko spotykaną wyważoną
          postawę, w której ja dostrzegam i miłość i rozsądek, które wcale nie muszą się
          wykluczać. Nikt inny tak dobrze jak Ty nie wiem jak musi być Ci ciężko i nikt
          nie ma prawa Cię oceniać.

          Życzę Tobie i Twojej rodzinie powodzenia i dużo sił i miłości. Pozdrawiam.
        • vazz Do Anny 24.05.07, 11:25
          Wiekszość typu mała.mi to forumowi teoretycy nei mający zielonego pojęcia co to
          znaczy osoba z ciezkim uposledzeniem. Szafują pojeciami typu wiara, etyka,
          miłość dając rady z taką samą gracją niczym Maria Antonina.
          Takie osoby zmieniają swój punkt widzenia diametralni gdy tylko tego typu
          tragedia dotknie ich osobiście.
          Wiec nie ma sie co tym przejmowac co pisza,bo oni sa tacy mądrzy na każdy
          temat ;)
          • michelle28 Re: Do Anny 24.05.07, 11:58
            vazz napisał:

            > Wiekszość typu mała.mi to forumowi teoretycy nei mający zielonego pojęcia co
            to
            > znaczy osoba z ciezkim uposledzeniem. Szafują pojeciami typu wiara, etyka,
            > miłość dając rady z taką samą gracją niczym Maria Antonina.
            > Takie osoby zmieniają swój punkt widzenia diametralni gdy tylko tego typu
            > tragedia dotknie ich osobiście.
            Bardzo trafne spostrzeżenia. Na tak paskudne ocenianie innych stać tylko kogoś
            kto sam miał tyle szczęścia że nie zaznał większych nieszczęść. Gdyby spadło na
            nich to o czym tak się wymądrzają, byliby pierwsi w kolejce do działań które
            bezmyślnie krytykują.

            > Wiec nie ma sie co tym przejmowac co pisza,bo oni sa tacy mądrzy na każdy
            > temat ;)
            Racja, nie warto zaprzątać sobie głowy ich mądrościami. Niech się nadymają,
            niech bełkoczą, im więcej tym żałośniej.
      • vazz Oj jak podobaja mi sie takie posty 24.05.07, 11:19
        Ludzi siedzących wygodnei na foteliku przed kompem zajadających kanapke i coś
        piszacyhc w przerwie na kawke. Za 5 min nei bedzsie cie wogóle obchodziło to co
        pisałaś,a ty próbujesz oceniać ludzi,których dotkneła taka tragedia?

        Jak juz wczesniej do ciebie napisałem, postaraj sie zopiekowac choć 2 tygodnie
        osobą z ciezka wada genetyczną(załoze sie,ze po tygodniu byś uciekła) i
        pomysl,ze inni musza robić to całe zycie nie mając nawet okazji usłyszeć o tej
        opiekowanej osoby czy ona wogóle wie co sie z nia dzieje i czego by sobie
        życzyła.
      • Gość: kim Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 11:48
        > Jeszcze mi jedno przychodzi do głowy. Wcale nie wierze w te ogromna miłosc
        > Anny.
        a wiesz gdzie wszyscy maja to w co wierzysz? delikatnie mowiac w glebokim
        powazaniu. tego co dalej napisalas nie chce sie nawet komentowac. jesli twoj
        bog istnieje z pewnoscia wymierzy ci solidna kare sa tak obrzydliwy komentarz.

        O zupełnym
        > braku wiary(mimo praktyk religijnych) nie wspomne.
        dziekuje za taka wiare ktora prezentujesz. brak empatii, zero wspolczucia,
        szacunku, nie wspominajac o milosci blizniego- piekna to kolejna falszywa
        katoliczka. taka "wiara" jest tyle samo warta co twoje co towj forumowy belkot.
    • Gość: Nina Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.chello.pl 23.05.07, 21:52
      Też uwazam, że rodzice, wiedząc, iż ich dziecko urodzi się bardzo chore,
      obciążone wadą, bez sszans na normlane życie powinni mieć wybór co do aborcji.
      • Gość: ateista Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.spidercom.com.pl 24.05.07, 09:05
        tak czytam i czytam i dochodze do wnisku że mala.mi74 to moherowa zatruta jadem
        babcia. Może by tak pouczac na antenie Radia Maryja i siać swoja bezduszną
        ideologie.
        • Gość: ateista Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.spidercom.com.pl 24.05.07, 09:12
          A co do Anny. Jestes jedynie ofiarą tej chorej ideologii. I tak jestes dzielna
          bo niejeden z nas nie wytrzymałby tego psychicznie. Nie zyczę ci wytrwałości bo
          myslę ze ją masz. Trzymaj się dziewczyno i nie daj się stłamsić moherkom.
          • Gość: poldek Re: jestem pod wrażeniem.postu Anny IP: *.spidercom.com.pl 24.05.07, 09:24
            jw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka