Nazimajówka

18.06.07, 11:34
Dwustu nazistów z kilku krajów zjechało w weekend na Podlasie, żeby posłuchać
hitlerowskiego zespołu No Remorse. Policja nie interweniowała, bo impreza
odbyła się na prywatnym terenie.

Koncert No Remorse. Gdy próbowaliśmy podejść bliżej, żeby zrobić zdjęcie,
kilku skinheadów ubranych m.in. w koszulki z Hitlerem krzyknęło do nas:
''Wynocha!'' i ruszyło w naszym kierunku. Musieliśmy uciekać. Na zdjęciu
sobotni koncert w otoczonym drzewami gospodarstwie w Krasnem Folwarcznem na
Podlasiu

No Remorse jest najbardziej skrajną nazistowską grupą muzyczną w historii -
mówi Marcin Kornak z redakcji antyfaszystowskiego pisma "Nigdy więcej", dzięki
której dowiedzieliśmy się o podlaskim koncercie. - Zapowiedzi imprezy
wykryliśmy jakiś czas temu na nazistowskich stronach internetowych.
Ulotka drukowana po angielsku nie różniła się od innych reklamówek koncertów
publikowanych w sieci (może poza tym, że nie podano miejsca imprezy).
Podejrzenia wzbudzał nietypowy instruktaż. Kontakt tylko esemesem - w językach
rosyjskim, angielskim albo niemieckim - i apel: pieniądze na bilet proszę mieć
dokładnie odliczone (37 euro).
Pochodzący z Anglii No Remorse to sztandarowa kapela faszystowskiej
międzynarodówki Krew i Honor. Występują otuleni we flagi ze swastykami.
10 lat temu wezwali na swojej płycie do mordowania Żydów i kolorowych. W
Wielkiej Brytanii wybuchł skandal: minister spraw wewnętrznych tłumaczył się
przed parlamentem, właściciel faszystowskiej wytwórni został oskarżony, a
przez kraj przetoczyła się dyskusja o rosnących wpływach ekstremistów wśród
młodzieży.
Od tego czasu, jeśli No Remorse grają gdzieś koncerty, to potajemnie. Na
indeksie znajdują się też ich płyty i nagrania teledysków. Przedstawiają
egzekucje czarnoskórych dzieci, Hitlera pozdrawiającego kolumny wojsk czy
neofaszystów obrzucających koktajlami Mołotowa ośrodki dla cudzoziemców.
Potajemny był też sobotni występ Anglików we wsi Krasne Folwarczne, oddalonej
o 30 km od Białegostoku. Naziści skrzyknęli się po południu w restauracji
McDonald's przy wylotówce z Białegostoku na Warszawę. Przyjeżdżali w busikach
i w osobówkach na krajowych i zagranicznych rejestracjach.
Stację obstawili policjanci. Zatrzymywali wszystkie auta, w których jechali
krótko ostrzyżeni mężczyźni. Kontrole ograniczały się do sprawdzenia
dokumentów i pytania, co ich sprowadza do Białegostoku. Najczęściej
odpowiadali: "Wycieczka krajoznawcza". Grzecznie okazywali dowody lub
paszporty i jechali dalej.
Około 21 kawalkada aut dojechała na miejsce - szczelnie otoczone drzewami
gospodarstwo w Krasnem, położone kilka kilometrów od najbliższych zabudowań.
Policjanci nawet nie wjechali na żwirową drogę, która prowadziła do miejsca
koncertu. Stanęli radiowozami w środku wsi. A z głośników na farmie rozległo
się głośne dudnienie. Kilkuosobowa bojówka skinheadów ubranych m.in. koszulki
z Hitlerem nie dopuszczała nikogo w okolice koncertu. - Wynocha! - warknęli na
naszych dziennikarzy.
- Dlaczego nie interweniowaliście? - pytamy białostockich policjantów.
- Bo nie mieliśmy zgłoszenia o żadnym koncercie. Wiedzieliśmy, że będzie
najazd subkultur, ale nie wiedzieliśmy, gdzie się odbędzie - tłumaczy
podinspektor Andrzej Baranowski z zespołu prasowego podlaskiej policji.
- Tym bardziej powinniście interweniować. Koncert był nielegalny, propagowano
na nim faszyzm, co jest przestępstwem - mówimy.
- Wszystko to działo się nie w miejscu publicznym, ale na prywatnej posesji,
więc interweniując, złamalibyśmy prawo. Nie było podstaw do podjęcia działań -
odpowiada Baranowski.
Właściciel gospodarstwa, w którym bawili się faszyści, nie chciał z nami
rozmawiać.
Sobotnie impreza nie była pierwszą taką na Podlasiu. Rok temu polskie
nazizespoły dały występ dla 200 fanów na statku pływającym po jeziorze. Z
nabrzeża było słychać chóralne "Żydzi do gazu" i "Sieg Heil!". Policja - choć
wszystko widziała - sprawę umorzyła z braku świadków i osób, "które uraziły
takie zachowania". Z tych samych powodów umorzono śledztwo w sprawie zlotu
neonazistów w Czarnej Białostockiej w 2005 r.
- Taka postawa organów ścigania sprawia, że neonaziści czują się w Polsce
coraz lepiej - mówi Kornak z "Nigdy więcej". - Niech ostrzeżeniem będzie
przypadek z Białobrzegów pod Radomiem, gdzie kilka tygodni temu zatrzymano
członka organizacji Krew i Honor, u którego znaleziono instruktaż zamachów
terrorystycznych.

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4232208.html?skad=rss
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=64373979&a=64373979
Pełna wersja