Prozaiczna sprawa...

06.09.07, 13:29
Zastanawialiście się kiedyś, czemu przy takich obiektach jak
Kościoly, nie ma ogólnodostępnych WC?. Przecież najmniejsza kafejka,
sklepik,zakladzik usługowy musi go mieć. Przecież msza może trwać
45 minut, ale bywałem i na takich, które trwały ponad 2 godziny.
Widzialem jak mamusie wychodzily z dziećmi ,które siusialy i nie
tylko przy pobliskich drzewkach i krzaczkach.A nie jednego i z
doroslych też pewnie skręcalo. Czy tu wszystko jest w porządku?
    • nancyboy Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 13:40
      Po to, by wykazać, że duch może zapanować nad ciałem.
      • nancyboy Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 13:41
        A jak nie, to się zesra.
        • pocoo Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 14:12
          W kościele? To , że babcie przesiadujące godzinami w kościele
          pierdzą jak najęte wkurza księdza,to mogę zrozumieć.Kto by to
          kościelne WC sprzątał?
    • piwi77 Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 14:18
      W zakrystii na pewno jest kibel, ale widocznie nie dla chołoty.
      • Gość: tymoteusz Re: Prozaiczna sprawa... IP: *.inowroclaw.mm.pl 06.09.07, 14:34
        Z daleka przyjechałem na ślub. I musiałem skorzystać z toalety. Poszedłem do biura parafialnego/plebanii. Myślicie, że klecha udostepnił. Powiedział, że nie ma i już. Musiałem szukać w okolicznych (zamknietych z powodu soboty i godzin popołudniowych) zakładach. Dobrze, że jeden z portierów sie zlitował. I to działo się w stolycy.
        • 33qq Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 16:43
          Było iść "za kościół"
      • swantevit Re: Prozaiczna sprawa... 08.09.07, 22:58
        katolicy nie zajmuja sie tak prozaicznymi sprawami. Jedynie Wartosci
        i slodkie Cierpienie ma jakies znaczenie dla tego bractwa.
        Dlatego otoczenie katolikow cechuje brud, nielad i bieda.
    • supaari Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 14:30
      por1 napisał:

      > Zastanawialiście się kiedyś, czemu przy takich obiektach jak
      > Kościoly, nie ma ogólnodostępnych WC?

      Bo - tu się posłużę przykładem mojej dawnej parafii - to mogą być
      VC! Tak nazwał publiczny ustęp proboszcz w P.! Najwyraźniej trzeba
      poszukać dokładniej...
      • piwi77 Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 14:38
        Jak teraz goście zaczną szukać VC po konfesjonałach, to będzie to
        Twoja wina.
        • Gość: ferment Re: Prozaiczna sprawa... IP: *.chello.pl 06.09.07, 16:40
          W moim kościele jest. Czyste!
          • makrama1 Re: Prozaiczna sprawa... 08.09.07, 18:56
            Gość portalu: ferment napisał(a):

            > W moim kościele jest. Czyste!

            W moim też, i też czyste.
        • supaari Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 17:10
          piwi77 napisał:

          > Jak teraz goście zaczną szukać VC po konfesjonałach, to będzie to
          > Twoja wina.


          ?????
    • seth.destructor Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 19:05
      O, ciekawe, bo przeciez na imprezach zbiorowych typu przyjazd
      Papieza czy inny Woodstock tez sa jakies Toi-Toi.

      W mojej dzielnicy byla kiedys za kosciolem wygodka, ale ostatnio jej
      nie ma.
    • Gość: tama Re: Prozaiczna sprawa... IP: 195.117.232.* 06.09.07, 19:21
      E tam, na maturze trzeba 3 godziny wytrzymac bez sikania i nikt nie
      protestuje.
      • seth.destructor Re: Prozaiczna sprawa... 06.09.07, 19:22
        Jak to nikt? Pampersy niektore dziewczyny wkladaja.
        • Gość: tama Re: Prozaiczna sprawa... IP: 195.117.232.* 06.09.07, 19:23
          To te, co po maturze będą pracować w Biedronce
          • Gość: ferment Re: Prozaiczna sprawa... IP: *.chello.pl 06.09.07, 21:00
            E, tam. W mojej Biedronce kasjerki często odchodza ze stanowiska. Nie potrzebuja
            pampersów:)
    • luccio1 Re: Prozaiczna sprawa... 08.09.07, 01:02
      Przez całe lata różne nobliwe panie z inteligencji krakowskiej
      rozpoczynały swoje uczestnictwo w niedzielnej sumie w kolegiacie
      akademickiej św. Anny - jeszcze w domu, kończąc śniadanie tuż przed
      wyjściem, mianowicie pijąc w ostatniej chwili, już w kostiumach
      wyjściowych, kawę z mlekiem, czy też herbatę - z mlekiem albo bez...
      Oczywiście, pod koniec Mszy jednej czy drugiej pani pęcherz (i nie
      tylko) dawał się dotkliwie we znaki.
      Toteż nobliwa pani, w tym samym kostiumie + kapelusz na głowie,
      kończyła swój udział we Mszy, wypinając pas do pończoch pod
      krzaczkami na Plantach...
      Tak było przez całe lata 70. i 80. (XX wieku).
      • Gość: :) Re: Prozaiczna sprawa... IP: 195.117.232.* 08.09.07, 18:10
        Może więc słusznie kiedyś msza była jedna rano, śniadanie jadło sie
        dopiero po powrocie.
        • luccio1 Re: Prozaiczna sprawa... 08.09.07, 22:40
          Kiedyś obowiązywał tzw. "Post Eucharystyczny", tzn.:
          gdy się zamierzało na Mszy św. przystąpić do Komunii, należało nie
          jeść i nie pić od północy, czyli godziny 0.00 danego dnia - jedyne,
          co wolno było pić, to czysta woda, i to zalecano pić jak najmniej.
          (Msze kończyły się w tym samym czasie w południe).
          We wczesnych latach 60., czyli w czasie mojego przygotowania do
          I Komunii św., ów post był już skrócony - do trzech godzin.
          Na początku lat 70. zrobiono jeszcze dalszy skrót - z trzech godzin
          została godzina.
          Polska domowa interpretacja tej godziny była i jest taka: Msza trwa
          trzy kwadranse, zanim dojdzie do Komunii wiernych; nawet jeśli się
          mieszka blisko kościoła, czwarty kwadrans w sam raz zajmie dojście
          (w przypadku kolegiaty św. Anny w Krakowie - uczęszczali tam ludzie
          dojeżdżający komunikacją miejską z osiedli, niemal godzinę w jedną
          stronę - i tyleż powrót).
          W takim układzie organizm łatwo się "uregulował":
          kawusia tuż przed wyjściem z domu do kościoła -
          - siusiu na trawkę zaraz po wyjściu z kościoła, na początku drogi
          powrotnej do domu (którą zresztą dzięki tak prostemu załatwieniu
          spraw fizjologicznych można było potem dowolnie wydłużać).
    • matylda1001 Re: Prozaiczna sprawa... 08.09.07, 18:48
      >Przecież najmniejsza kafejka, sklepik,zakladzik usługowy musi go
      mieć.<

      Kafejka musi mieć bo podają tam jedzenie i picie ale sklepik i
      zakładzik usługowy? raczej się nie spotyka. Co innego market, gdzie
      ludzie spędzają wiele godzin. W Kaściele nigdy WC nie widzialam,
      nawet w moim, który zbudowano jakies 5 lat temu chyba nie ma. Inna
      sprawa, że nigdy jakoś nie był mi potrzebny, 45 min wytrzymuję na
      szczęście bez problemu.
      • Gość: jaija Re: Prozaiczna sprawa... IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.09.07, 23:32
        W mojej byłej parafii jest, nawet się tam, za przeproszeniem,
        zwomitowałam na posadzkę (zapach mnie wybitnie sprowokował, nie
        doniosłam do muszli, dopiero "dolewkę")
Pełna wersja