Dodaj do ulubionych

Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII

21.08.03, 09:33
"Na naszą słabość i biedę,
niemotę serc i dusz.
Na to, że nas nie zabiorą
do lepszych gór i mórz.
Na czarnych myśli tłok,
na oczy pełne łez
lekarstwem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.

Na ludzką podłość i małość,
na oschły Boży chłód.
Na to, że nic się nie stało,
a zdarzyć miał się cud.
Na szary mysi strach,
bliźniego wrogi gest,
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.

Tu kukły ludźmi się bawią,
tu igra z nami czas.
Tu wielkie młyny nas trawią
i pył zostaje z nas.
Na to, że z pyłu pył
i za początkiem kres
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.

Na krajów nędzę i smutek,
na okazałość państw,
policję, kłamstwo i nudę,
potęgę małych draństw.
Na nocny serca ból,
że człowiek żył jak pies
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli miłość jest..."

To oczywiście Agnieszka Osiecka - z dedykacja dla wszystkich Prześwietnych
dysponujacych wiekszym lub mniejszym Plusem.
Kochajmy:))

podrawiam
spinkaa
Obserwuj wątek
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 212.33.67.* 21.08.03, 13:18
      W końcu jest nowy piękny wątek, ale wszyscy znowu bardzo zajęci ! U nmie jakoś
      dziś nic się nie klei już nie wiem na co narzekać, bo pogoda jest ok ! Może
      zaczęłam się strasznie starzeć i takie są objawy. Dzisiaj szkoliłam nową
      pracownicę i uświadomiłam jaka pomiędzy nami różnica wieku. Kiedyś jak mnie
      zatrudniano i wprowadzałam mnie osoba z 25-letnim stażem to pomyślałam, że ja
      takiego wieku nie dotrwam w tym zawodzie a tu jak z bicza trzasł.. Och już nic
      dziś am nie napiszę, bo as zdołuję tylko.
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 22.08.03, 07:55
        Witajcie Przeswietni - jest rzeski poranek, slomeczko dopiero przebija sie
        przez chmury. Na razie jest swietnie.

        Iza - jak humor na dzis? Lepiej, czy... lepiej nie mowic?

        A przed nami kolejny weekend. Mysle, ze dla wiekszosci z nas pracowity, a co
        najmniej aktywny. I cieszmy sie z tego.
        Pewna moja znajoma, ktora juz dawano osiagnela wiek uprawniajacy do pojscia na
        wczesniejsza emeryture, wszystkimi czterema lapami trzyma sie swojego
        zawopdowego stolka i to wcale nie z powodow finansowych. Dla niej najwiekszym
        koszmarem sa wlasnie weekendy. Jest sama. Z mezem rostalam sie dwadziescia lata
        temu, corka wyszla za maz i wyprowadzila sie, starzy znajomi jakos nie
        zabiegaja o jej towarzysztwo, z rodzina wlasciwie kontaktow nie utrzymuje.
        Kiedy wiec nadchodzi weekend, ona nie wie, co ze soba zrobic. Nigdy sie do tego
        nie przyznala, ale wiem, co czuje: ile mozna sprzatac, czytac, siedziec przed
        telewizorem, chodzic samotnie do kina i teatru, aby potem wracac do pustego
        domu? I dlatego moja znajoma nie pojdzie na wczesniejsza emeryture, najchetniej
        nie poszlaby na zadna, mimo ze jest chora, ma klopoty z kregoslupem i mialaby
        wreszcie czas na leczenie. Zbyt duzo czasu.

        Dlatego cieszmy sie, gdy nadchodzi kolejny, zapracowany weekend, a my znowu
        marzymy o czyms dla nas dzisiaj nierealnym, czyli o uczciwym, solidnym
        odpoczynku.
        Buziaczki:))))
        Wasza spinkaa
        • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 212.33.67.* 22.08.03, 08:55
          Dzisiaj trochę lepszy nastrój ale to jeszcze nie to. Co do przechodzenia na
          emeryturę to w moim miejscu pracy, teraz dochodzi do scen tragicznych. Ponieważ
          firma ma ciężka sytuację finansowa, to wszystkim którzy osiągnęli wiek
          emerytalny każą odejść do końca roku. Jest wśród nich dużo osób samotnych
          (przyszła emerytura b. niska), mających jeszcze uczące się dzieci (późne
          macieżyństwo) i walczą one zaciekle, ale chyba bez szans. A szefostwo pyta te
          osoby - jak nie TY to kogo do redukcji ? Sytuacja patowa. Współczuję i młodym
          którzy nie mają miejsc pracy i tym którzy nie utrzymają się z emertury.
        • filut Częściowe pożegnanie Prześwietnych. 22.08.03, 08:59
          spinkaa napisała:

          ........ Dlatego cieszmy sie, gdy nadchodzi kolejny, zapracowany weekend, a my
          znowu marzymy o czymś dla nas dzisiaj nierealnym, czyli o uczciwym, solidnym
          odpoczynku...

          Twoja znajoma ma fatalny *lifeendtime* (ale potworek). Współczuję jej.
          Mój czas *przedzejściowy* będzie jednak zdecydowanie różnił się od prognozy
          dla Twej znajomej.
          Będę się obijał i z nudów ew. dorabiał do świadczeń przedemerytalnych, a potem
          emerytury. Prognozy są zachęcające.
          Wreszcie będzie czas na naprawę zdrowia i likwidację zbędnych zaokrągleń.
          Szczególnie poniżej klatki piersiowej. Muszę estetycznie wyglądać, gdy za 30-
          40 lat będę pukał do wiadomej bramy. Przy braku odpowiedniej estetyki mógłbym
          trafić do czyśćca(?)

          To mój ostatni weekend na etacie. Nie będzie zapracowany (zarobkowo). Będziemy
          z żoną pilnować wnuka, gdyż jego rodzice mają imprezę całonocną.

          Z uwagi na całkowicie różny, od dotychczasowego, sposób spędzania czasu od
          01.09.03 prawdopodobnie będę miał zmniejszony dostęp do internetu. Stąd tytuł
          nin. wątku.
          Aktualnie w mój prywatny komp wlazł jakiś drań i uniemożliwia mi łączenie się
          z internetem. Dobrze, że mam zaprzyjaźnionego dobrego fachowca-informatyka,
          który właśnie odprawia nad nim egzorcyzmy.

          Życzę wszystkim Prześwietnym zdrowia i samych sukcesów życiowych oraz
          odpowiedniego przygotowania się na czas po zakończeniu działań etatowych.

          Do następnych wpisów
          Fil

          • spinkaa Re: Częściowe pożegnanie Prześwietnych. 24.08.03, 15:42
            Filu Przeswietny!
            Wrocilam dopiero, i coz widze - Fil chcesz nas porzucic!
            Filu - nie rob tego, wszak nasz watek bez Ciebie nie bedzie juz z
            pewnoscia tym samym! Wszystkie Twoje agrumenty sa przekonujace,
            zasadne i zrozumiale. Ale - jesli dobrze zrozumialam - wszystko teraz
            w rekach Twojego znajomego fachowca-internetowca, ktory uzdatniwszy
            wlasciwy sprzet umozliwi Ci tym samym staly z nami kontakt. Jest to
            mozliwe takze z wnusiem na kolanach!
            Filu - w imieniu Przeswietnych oczekuje jedynie pozytywnych
            informacji w powyzszej kwestii.
            Pozdrawiam
            spinkaa
            • Gość: chochlik Re: Częściowe pożegnanie Prześwietnych. IP: *.lublin.mm.pl 24.08.03, 16:05
              Mili przed-pisarze, bo nie przemówcy. Mam za sobą to na co Wy czekacie.
              Pielegnację wnuków, które już są dorosłe, pracę do której w pewnym stopniu
              przygotowała mnie wczesna młodość, a nie studia, pielegnacja człowieka
              obłoznie chorego ( takie domowe hospicjum) własna działalność gospodarcza
              (marketing bezpośredni produktów które poprawiły moją kondycję) napisanie
              książki (oczywiście wspomnienia) i jej wydanie i aktywny udział w jej promocji
              i rozprowadzaniu (nakład 800 egz. wyczerpany)Spotkania autorskie. W tej chwili
              brak konceptu na napisanie czegoś trwalszego więc może.... forum? Serdeczne
              pozdrowienia. Nie traćcie ducha. Napewno znajdziecie coś co as zainteresuje i
              sprawi satysfakcję.
              • Gość: Iza Witajcie w poniedziałek ! IP: 212.33.67.* 25.08.03, 07:33
                Jakoś refleksyjnie sie zrobiło w tym naszym wątku. Pożegnania jesienne i takie
                tam refleksje. U mnie ten poniedziałek zaczął sie tak sobie (walka ze
                złośliwością rzeczy martwych rano), później zgubiłam kolczyk w autobusie
                (bardzo mi go żal), ale minmo wszystko wierzę że tydzień będzie ok.W zasadzie
                lubię polska piękną złotą jesień, żeby tylko taka była.Może się coś am fajnego
                wydarzyło w ten weekend - napiszcie.
              • Gość: filut Re: Częściowe pożegnanie Prześwietnych. IP: *.crowley.pl 25.08.03, 11:43
                Gość portalu: chochlik napisał(a):

                > Nie traćcie ducha. Napewno znajdziecie coś co as zainteresuje i
                > sprawi satysfakcję.

                Witaj Chochliku (mam nadzieję, że jesteś On). Z postu wynika, że urodziłeś się
                wcześniej ode mnie. Ja pochodzę z końca okresu międzywojennego i ducha nie
                straciłem. Czeka mnie intensywna praca zarobkowa i wychowawcze zabawy 15-to
                miesięcznym wnukiem. Wczoraj się "skumplowaliśmy" do tego stopnia, że babcia
                (a przy okazji moja żona) była zadrosna.
                Osobiście liczę, że dzięki Tobie na forum nastąpi poprawa równowagi płci.
                Pozdrawiam
                Fil
                • Gość: chochlik Re: Częściowe pożegnanie Prześwietnych. IP: *.lublin.mm.pl 25.08.03, 13:05
                  Drogi Filucie. Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Twojej Żony. Swoje karty
                  odkryję przy inne okazji.
                  Szczeście, to w poczuciu bezpieczeństwa
                  chwila radosci dzielona z bliskim człowiekiem.
                  Mało jest takich chwil.
                  Bo zlbo brak bezpieczewnstwa,
                  albo bliskiego człowieka,
                  albo brak radosci.
                  A najczęściej brak tego wszystkiego razem.
                  Życie jednak zawsze ma sens,
                  Gdy sie ma wspomnienia
                  I gdy sie ma nadzieję.
                  • Gość: 12 Re: Częściowe pożegnanie Prześwietnych. IP: *.zin.lublin.pl 28.08.03, 09:37
                  • Gość: 23 Re: Częściowe pożegnanie Prześwietnych. IP: *.zin.lublin.pl 28.08.03, 09:38
                    • filut Re: Częściowe pożegnanie Prześwietnych. 28.08.03, 10:12
                      Co chciałe(a)ś przez to powiedzieć?? :-))))
                      Fil
    • Gość: Iza Prawie manifest ! IP: 212.33.67.* 25.08.03, 11:37
      KOBIETY !!! Zakładamy liliowe kapelusze !

      Kiedy ma 5 lat:
      Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę.
      Kiedy ma 10 lat:
      Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka
      Kiedy ma 15 lat:
      Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią kopciuszka:
      "Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!
      Kiedy ma 20 lat:
      Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka,
      włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mimo wszystko wychodzi z domu.
      Kiedy ma 30 lat:
      Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka,
      włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale uważa, że teraz nie ma czasu, żeby
      się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu
      Kiedy ma 40 lat:
      Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka,
      włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mówi, że jest przynajmniej czysta
      i mimo wszystko wychodzi z domu
      Kiedy ma 50 lat:
      Ogląda się w lustrze i mówi: "Jestem sobą" i idzie wszędzie
      Kiedy ma 60 lat:
      Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie
      mogą na siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa
      świat.
      Kiedy ma 70 lat:
      Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i
      cieszy się życiem.
      Kiedy ma 80 lat:
      Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu
      zakład liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze
      świata. Może wszystkie powinnyśmy dużo wcześniej założyć taki
      liliowy kapelusz
      • Gość: chochlik Re: Prawie manifest ! IP: *.lublin.mm.pl 25.08.03, 14:42
        Człowiek czeka na swój los
        od pierwszych świadomych chwil.
        Czeka na przedszkole, na powrót mamy, na lizaka.
        Czeka na szkołę, nowy totnister, na kredki.
        Z palcami powalanymi atramentem czeka na wynik klasówki.
        Czeka na bal maturalny, na dojrzałość, na miłość.
        Czeka na dorosłą samodzielność, na pracę na uznanie.
        Czeka na życie rodzinne, na sukces, na zmeczenie.
        Czeka na starość i lęk przez bezradną samotnością.

        Jeszcze nie teraz! Jeszcze mogę podbić świat.
        • spinkaa Re: Prawie manifest ! 25.08.03, 19:41
          Chochliku - witamy w Klubie:))) Ładne było to, co napisałes...

          Filu - nie odpowiedziales na mój dezyderat (tfuj, co za słowo), albo lepiej by
          rzec: apel. Nie wykręcisz sie, czekam na jakies deklaracje!

          Iza - rzeczywiście poczatek tygodnia niezbyt fortunny (kolczyk), ale można to
          potraktowac w kategoriach podobnych do stłuczonego szkła: wprawdzie szkoda
          ulubionego wazonu (filiżanki, talerzyka, lusterka - niepotrzebne skreslic), ale
          tłuczone szkło przynosi szczęście. Może zatem zgubiona bizuteria także wróży
          dobry tydzień?

          Pytałas o dobre zdarzenia. Podczas weekednu byłam na mojem wsi zielonej -
          bociany juz poleciały, niektóre liście zażółcają się i brązowieją, kukurydza
          dojrzewa złotem, a ziemia pachnie czymś nieokreslonym. To chyba juz jesień
          czeka za progiem...

          A dzisiaj dobry uczynek - jeśli sie uda, to byc może okaże się, że pomogłam
          komus w załatwieniu pracy. Wprawdzie nie do końca i nie na etacie, ale na
          początek na współprace, z pespektywami na ryczałt. To cieszy, że można komus
          pomóc. Szczególnie gdy ten ktos wart jest tego - dziewczyna (już nie
          dwudziestka) pracowita, dyspozycyjna, zdolna, ambitna, a do tego ładna, jakos
          tak zycia ułozyc sobie nie może i dotąd szczęścia nie miała. A może nie dość
          tupetu,a zbyt wiele wrazliwości - trudno powiedzieć. Waże jest, że początek
          został zrobiony, a reszta juz nalezy do nie. Trzymajcie kciuki Przeswietni za
          pokolenie tychm którzy beda płacić nasze emerytury!
          Pozdrawiam
          spinkaa
          • Gość: filut W sprawie "dezyderata" IP: *.crowley.pl 26.08.03, 10:43
            spinkaa napisała:

            ...Filu - nie odpowiedziales na mój dezyderat (tfuj, co za słowo), ............

            Azaliż ja sugerowałem trwałe odejście???!
            Aktualnie mam problemy sprzętowe, a potem nie będę dysponował zbyt dużą
            ilością czasu - jak to na emeryturze.
            Dobrze jest mieć przyjazne dusze, nawet wirtualne.
            Mam zamiar dalej być członkiem Klubu Prześwietnych.

            Pozdrawiam
            Fil
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 212.33.67.* 26.08.03, 07:29
      Taka mnie refleksja dopadła dziś, że człowiek cieszy się z pracy jaką ma, a
      motywacją może być aby ją utrzymać. Kiedyś były jakieś awanse, nagrody ( i to 2
      lata temu zaledwie), a teraz pada często stwierdzenie, jak nie odpowiada, to
      znajdzie się zawsze ktoś kto to zrobi. Jest to dosyć przykre zwłaszcza w
      stosunku do młodych osób, bo my już nie jedno przeżyliśmy. Mam tylko nadzieję,
      że to jakoś szybko się ułoży lepiej. W moim otoczeniu znalazło się część osób,
      które przeszły na należną wcześniejszą emeryturę, ale do szczęśliwych ich nie
      zaliczam.Co prawda to teraz elita o stałych dochodach, ale trzeba nad nimi
      pracować w celu aklimatyzacji w nowych warunkach.
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 26.08.03, 08:34
        W ramach narzekania - kiedys, pamietam, niemal wszedzie było sie tym
        żołnierzem, co w plecaku buławe marszałkowska trzymał. Gdy zaczynałam prace
        zawodowa nie tylko marzyłam (jak wszyscy)o sukcesach, awansach i karierze, ale
        w dodatku miałam (jak niemal wszyscy) te mozliwości. A ścislej: w systemie i
        mentalności społecznej były takie mozliwości. Wiedziało sie, że lepsza praca
        oznacza uznanie w oczach szefów, jest doceniona nawet jesli nie gratyfikacją
        finansowa, to - czasami nawet bardziej satysfakcjonujacą - pochwałą. To
        uskrzydlało, dodawało sił i chęci do osiągania coraz lepszych wyników,
        ciekawszych rozwiązań.
        Dzisiaj jest tak (i rzecz tyczy nie tylko naszego pokolenia): coraz lepsza
        praca, maksymalne wytężanie wszystkich sił, nowatorskie pomysły itd sa twoim
        psim (pracowniczym)obowiazkiem, a właściwie niewolnicza własnością faktycznego
        lub samozwańczego (firmy państwowe)właściciela i nie licz na nic. Ciesz sie, że
        w ogóle pracujesz, dotajesz JAKĄŚ zapłate, a o podwyżkach, awansach i karierze
        wynikających z przebiegu i jakości twojej pracy zapomnij, albo czytaj sobie do
        poduszki w pamietnikach emerytów.

        Mimo wszystko: miłego dnia:)))
        spinkaa
        • Gość: filut Przeczytajcie Zasady Dilberta IP: *.crowley.pl 26.08.03, 10:48
          spinkaa napisała:

          ..... Wiedziało sie, że lepsza praca oznacza uznanie w oczach szefów, jest
          doceniona nawet jesli nie gratyfikacją finansowa, to - czasami nawet bardziej
          satysfakcjonujacą - pochwałą. To uskrzydlało, dodawało sił i chęci do
          osiągania coraz lepszych wyników, ciekawszych rozwiązań....

          Ha, ha, ha zaśmiał się złośliwie Fil. Albowiem kupił sobie nowe wydanie Zasad
          Dilberta i rozpoczął ich czytanie.

          Pozdrawiam
          kiedyś uskrzydlony Filek, któremu podcięto ...
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 26.08.03, 11:42
        Spinka, Iza, Filut, bardzo się cieszę, ze Was poznałam i że akceptujecie moją
        obecność w KLUBIE. Filut,czy to skajarzenie z przemiłym profesorem Filutkiem
        Lengrena z Przekroju. Dawno, dawno temu moja Mama miała imieniny. Oczywiście z
        tej okazji trzeba było przygotować jakieś smakołyki. Natrudziłyśmy się setnie,
        bo wtedy ani miksera, ani lodówki, ani żadnych czarodziejskich proszków.
        Masło, to było masło, a śmietana to śmietana.Wszystkie przygotowane specjały
        poustawiane na kuchennym stole czekały na swoje przeznaczenie. Mieszkanie
        składało się z pokoju z kuchnią, z tym, że do pokoju wchodziło się przez
        kuchenkę. Przyszli starzy przyjaciele Mamy: Pani Róża z mężem, panem
        Tadeuszem. Pan Tadeusz w pewnym momencie poprosił o igłę z nitką. Propozycję
        pomocy wyraźnie odrzucił. Zniknął za drzwiami kuchni. Czekamy, czekamy,
        zastanawiamy się co mu pękło. Wtem drzwi się otwierają, staje w nich
        uśmiechnięty pan Tadeusz i oznajmia: "dobry tort" Pan Tadeusz był już dobrze
        łysawi i miał przepiękną bródkę profesora Filutka i wspaniale wszedł w jego
        rolę. Pozdrawiam członków KLUBU 241115.....
        • Gość: filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.crowley.pl 26.08.03, 12:26
          Co to za numerek?? "KLUB 241115....."

          Pozdr
          ciekawski Fil
          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 26.08.03, 13:18
            Filutku, to zagadka do rozwiazania
          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 26.08.03, 13:20
            Ten numer nie ma nic wspólnego z KLUBEM. Jak sie nie domyślisz, to wyjaśnię.
            • Gość: filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.crowley.pl 26.08.03, 13:24
              Gość portalu: chochlik napisał(a):

              > Ten numer nie ma nic wspólnego z KLUBEM. Jak sie nie domyślisz, to wyjaśnię.

              Oczywizda, że się nie domyślam. W oststnim dniu pracy zawodowej/etatowej nie
              mam zamiaru marować czasu na myślenie.
              Z myśleniem zawsze miałem problem.
              Pozdrawiam
              Fil
              • shaft11 Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 26.08.03, 13:31
                Ale numer !!! Co nie ? Na miarę Chochoła nie Chochlika !
                • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 26.08.03, 13:36
                  Shaft 11, masz zupełną rację. Ale to nie dramat. A jaki Ty masz numer?
              • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 26.08.03, 13:34
                Jeżeli to ostatni dzień w pracy, to mam nadzieję że Ciebie jakoś uroczyscie
                żegnają. Chociaż róznie to bywa. Czy bedziesz miał dostęp do komputera. Ty też
                masz swój numer, ale sądzę, że zaczyna się liczbą 3. Serdeczne pozdrowienia.
                Dzisiejszy dzień to nie koniec świata. Najważniejsze,ze ktoś na Ciebie czeka.
                Pozdrowienia
                • Gość: filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.crowley.pl 26.08.03, 13:46
                  Gość portalu: chochlik napisał(a):

                  > Jeżeli to ostatni dzień w pracy, to mam nadzieję że Ciebie jakoś uroczyscie
                  > żegnają.

                  Pożegnania jutro - w trakcie urlopu okolicznościowego "na szukanie pracy"
                  • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 26.08.03, 14:21
                    Życzę powodzenia. Coś mi się zdaje, że zagadkę odgadłeś. Nie chciałam
                    wystraszyć. Nie powinnam. Mam przyjaciół duzo młodszych również od Ciebie i
                    ponieważ znaja moje imię , nie przychodzi im do głowy zwracać się do mnie:
                    babciu. Wyobraź sobie babcię, która nie osiwiała, która pisze na komputerze,
                    która korzystała z prawa jazdy nie tylko na samochód, ale nawet na motor i nie
                    jest nudna. Mam nadzieję że się jeszcze odezwiecie.
                    • Gość: filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.crowley.pl 26.08.03, 15:12
                      Gość portalu: chochlik napisał(a):

                      .... Życzę powodzenia. Coś mi się zdaje, że zagadkę odgadłeś......

                      Chochliczko przeceniasz mnie! Nie odgadłem zagadki!
                      Chyba, że nazwa numeru zaczyna się na P... Ale tu zaskakuje mnie Twój(?)
                      numer 24... Przypuszczam, że Twój numer zaczyna się na 5 lub 6, albo i więcej.
                      Nie chwaląc się ja też mam prawo jazdy motocyklowe, jachtowe, motorówkowe. Nie
                      zdążyłem zrobić samolotowego i pociągowego :))
                      A teraz trzaskam drzwiami i idę do domu. Rozpocząłem nową epokę:)))))))))
                      Będzie git!!!
                      Pozdrawiam wszystkich, niezależnie od numeru
                      Fil

                      PS
                      Zmień ksywę na Pytia:)))
                      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 26.08.03, 19:35
                        Sto lat temu pływałam kajakiem po jeziorach mazurskich. To było wtedy, gdy
                        trawa była jeszcze zielona, a woda taka czysta, że można było na niej gotować
                        makaron i parzyć herbatę. PTTK przydzielił mi nawet odznakę kajakarza. Po
                        powrocie z takiego cudownego urlopu natychmiast kupiłam ksiażkę Włodzimierza
                        Puchalskiego "Wyspa Kormoranów". Pełni szczęścia dopełnił Piotr Szczepanik gdy
                        po raz pirwszy usłyszałam jego piosenkę "Kormorany". Było, przemineło, ale
                        powspominać miło.
                        Serdeczne pozdrowienia dla całej rodziny łącznie z wnukiem.
                        Czy wydaje już artykułowane dźwięki, czy już chodzi samodzielnie?
                        • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 27.08.03, 08:55
                          Gość portalu: chochlik napisał(a):

                          > Sto lat temu pływałam kajakiem po jeziorach mazurskich. >
                          Tu się zdradziłaś. Twój PESEL to (minimum) 6..... Nie chcę być nietaktowny i
                          pytać kobietę o .... PESEL'a.
                          W czasach szczepanikowych też pływałem po jeziorach. Zwykle na trasie Giżycko-
                          Węgorzewo-Giżycko-Zamordeje-Giżycko. Przez Szymony trenowałem burłaka. Teraz
                          podobno roślinność wybujała i silniczek jest nieodzowny.
                          Aktualnie najchętniej szlajam się po górach i wzniesieniach kaszubii. Zwykle w
                          gronie przyjaciół bliższych i przypadkowych uczestników grupy turystycznej.

                          > Czy wydaje już artykułowane dźwięki, czy już chodzi samodzielnie? >
                          Już chodzi i samodzielnie wchodzi na kanapę. Dźwięki wydaje, ale tylko on je
                          rozumie. Czasem udaje psa i naśladuje szczekanie - tak przypuszczam. Z apetytu
                          przypomina odkurzacz, mimo to jest drobniakiem. Jeszcze nie potrafi czytać, co
                          mnie martwi:)))
                          Kończę, bo goście się schodzą.
                          Pozdrawiam
                          Fil
                          PS
                          Okazało się, że mój komp posiadał 3. szpiegów i kilkanaście wirusów. Fachman
                          go wyleczył, za co jestem mu wdzięczny. Bez kompa umarłbym z głodu.
                          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 27.08.03, 22:08
                            Komplementy to miły dodatek do pospolitej codzienności. Chyba nie znasz mego
                            wejscia w dniu 24.8. W tej chwili serce rwie się do tego co jest już
                            przeszłością. A teraz jeszcze jedna zagadka: O czym mowa w niżej podanym
                            tekście:
                            Minęło życie, niosące kolejno nieświadomość, beztroskę
                            i małe radosci, małe leki, które wówczas były wielkimi.
                            A później zrozumienie, marzenia i nadzieje,
                            i burzę nasycona przerażeniem i strachem niepewnosci jutra,
                            i nie poddawanie się w walce o istnienie
                            i szaloną radość spełnienia pragnień,
                            i rozpacz,gdy zgasło ognisko płonace nadzieją.
                            Pozostał żar ogrzewajacy tego,kto zauwazywszy tlące sie węgielki
                            ożywiał je swym oddechem dajac radość istnienia.
                            Co jeszcze dane mi bedzie przeżyć, nim zar zgaśnie
                            i nadejdzie w ostatecznej nieświadomosci czas zapłaty?

                            Maluch napewno w niedługim czasie zacznie gadać: baba, tata, mama. Z dziadkiem
                            bedzie trudniej. Cierpię na nieuleczalny optymizm. Przy okazji o moich
                            doświadczeniach obozowych. pozdrowienia
                            • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 30.08.03, 20:04
                              27.08 napisałam mój życiorys. Jezeli chodzi o numer to sprawa jasna. To jest
                              mój urzędowy podpis. Wybaczcie, ze niepełny( to poprostu zdrobnienie, jak to
                              w kontaktach towarzyskich). Jezeli zabawicie się w przenikliwego detektywa, to
                              z podpisu wydedukujecie zjadliwy znak zoodiaku. W biezącym roku świętowaliśmy
                              z kolegami 52-lecie absolutorium.Parę lat temu zostałam sprowokowana do
                              napisania felietonu do kwartalnika wydawanego przez ukończoną przeze mnie
                              uczelnię na temat podparcia lekceważonego imienia i nazwiska numerami( na
                              szczęście nie tatuowanymi) Felieton w formie listu podpisałam: "Wasz Pesel i
                              Nip." Nie gniewaj się Fil, jezeli powiem, że domyślam się, że byłeś jeszcze
                              bardzo niesamodzielnym dziecięciem, gdy ja z dumą prezentowałam niebieską
                              tarczę na rękawie gimnazjalnego mundurka i gdy wakacje spędzałam na obozie
                              harcerskim na swieżo zaanektowanym Zaolziu ( r 1939.), a pozostałe miłe
                              członkinie KLUBU zapewne jeszczeście się na ten bardzo skomplikowany, czesto
                              nieprzyjazny świat nie wybierały. Dużo przeżyłam, duzo napisałam, mam dużo do
                              opowiadania. Tytuł mojej książki: "Póki pamieć dopisuje, póki jeszcze czas".
                              Jak widzicie sam tytuł mówi, że nie mam jeszcze sklerozy, bo pamiętam. W
                              ostatnim roku szkolnym miałam szereg spotkań z młodzieżą gimnazjalną i
                              licealną. Z otwartymi buziami słuchali: Jak to drzewiej bywało. Mam już
                              ugadane spotkanie na wrzesień. Mam ciemne włosy niefarbowane, chodzę prosto na
                              przekór kalendarzowi i chcę jeszcze dużo przeżyć "nim żar zgaśnie" Pomóżcie mi
                              nadal być młodą. A oto moje motto: Oczywiscie z książki:
                              KIEDYS BYŁAM KIMŚ
                              TO BYŁO WTEDY, GDY MOGŁAM ZROBIĆ COŚ DLA CIEBIE,
                              DLA WAS I DLA INNYCH
                              GDY MIAŁAM DO DANIA WSZYSTKO: CZAS, WIEDZĘ
                              PIENIADZE I TROSKĘ
                              GDY BYŁAM SKUTECZNA
                              DZIŚ JESTEM JUŻ STARA.
                              MAM TYLKO SERCE I MNOGIE SKARBY DOŚWIADCZENIA.
                              jEŻELI CHCESZ, BIERZ JE. NIE CHOWAJ W SEJFIE
                              NIE SKŁADAJ W BANKU
                              TYLKO ROZDAJĄC MOŻESZ JE POMNOŻYĆ.
                              Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich. Wasz Pesel

                              • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 30.08.03, 20:34
                                Wpadam tylko na chwilke, ale nie moge sie powstrzymąc, aby nie stwierdzic:
                                Chochliku, teraz Twoja zagadka wydaje sie dziecinnie prosta. Jesli dobrze
                                zrozumiałam, wkrótce swiętowac będziemy Twoje urodziny:)))
                                Czy dobrze mysle, czy mam myslec dalej?

                                Betka - możesz sie bronic i rekami, i zebami, ale jak mus, to mus. Przeciez
                                chodzi o to, abys jak najszybciej znowu zaczęła się cieszyć słonecznymi
                                porankami, kolorami zblizającej sie jesieni, a nawet.... pracowitymi weekendami.

                                Spokojnek nocy:)))
                                <<<~~~~~~~~~~~>>>
                                • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 30.08.03, 20:54
                                  Chochliku - napisałysmy posty niemal w tym samym czasie, totez jeszcze dwa
                                  słowa odniesienia:
                                  - nie zamierzamy Cie traktowac inaczej, niz samych siebie.
                                  - czy na spotkania z młodzieża (nie, nie myśle o sobie, oczywiście:)))
                                  dojezdzasz także do innych miast?
                                  - Twoja ksiązke, a wiec i autorke wygrzebałam w "googlach" - zapowiada się
                                  interesująco:))
                                  - mój Dziadzius mawiał: ucz sie dziecko przez całe zycie, to może nie bedziesz
                                  nigdy musiała butów zelować (troche to było bez sensu, jako że sam reperował
                                  buty z konieczności, po wywiezieniu wraz z innymi "inteligentami" w czasie
                                  wojny na Syberie, gdzie w ten własnie sposób dorabiał do wydzielanych porcji
                                  chleba)
                                  - rzeczywiście nie jestesmy Urzedem Skarbowym, a jeśli, to jedynie w
                                  kategoriach skarbów duszy
                                  Pozdrawiam:)))
                                  spinkaa
                              • Gość: filut Chochliczko - załatwisz?? IP: *.crowley.pl 03.09.03, 10:19
                                Gość portalu: chochlik napisał(a):

                                zakup Twej książki: "Póki pamieć dopisuje, póki jeszcze czas". Gdzie ona jest
                                dostępna?

                                Moje pokolenie zawsze załatwiało różne rzeczy.
                                Pozdrawiam
                                Fil
    • Gość: ; Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.zin.lublin.pl 26.08.03, 22:46
      • Gość: graga Re: po raz pierwszy IP: *.ny325.east.verizon.net 28.08.03, 04:34
        zetknęłam się z Waszym watkiem, jaki sympatyczny i stosowny dla mnie. Co to
        znaczy Klub Przeswietnych moze mi ktos odpowie? Watek zatytulowano cz. VII, a
        gdzie inne czesci. Jestem juz w wieku emerytalnym, ciagle jeszcze pracuje, tak
        mi wypadło, jestem zdrowa i ciekawa swiata dlatego z przyjemnoscia
        przeczytalam, ze inni tez znajduja radosci na tym swiecie.Pozdrowienia
        • Gość: Iza Re: po raz pierwszy IP: 212.33.67.* 28.08.03, 07:40
          Miło nam powitać nową osobę. Cz. VII tzn. że mieliśmy już tyle "wznowień" ze
          względu na długość wątków. A że jesteśmy prześwietni to samo się rozumie.
          Witaj, witaj...
          • Gość: chochlik Re: po raz pierwszy IP: *.lublin.mm.pl 28.08.03, 13:05
            Graga, cieszę się ogromnie, że gromadka się powiększa. Klub, to zespół który
            przemawia normalnym, ludzkim językiem, a nie monosylabami i zamiennikami
            pochodzenia obcojezycznego. Pozdrowienia
            • Gość: graga Re: po raz pierwszy IP: *.ny5030.east.verizon.net 28.08.03, 23:40
              monosylaby, umowne znaczki internetowe, a nawet dziwolagi angielskopolskie moge
              wytrzymac, ale te straszliwe błedy ortograficzne w wulgarnych, chamskich,
              agresywnych tekstach. Jesli nie moge tego zniesc to znaczy, ze nie nadazam za
              zmianami? Chyba jednak bardzo duzo nie nadaza wiec ratujmy sie chociazby takimi
              watkami. Pozdrowienia dla wszystkich
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 212.33.67.* 29.08.03, 07:28
      Cieszy, że nasz wątek się rozrasta i przybywa przyjaciół, ale gdzie się
      podziali zapracowani weterani i ci słychać u Spinki, Betki, Ypsilona ? Może
      dacie znaki życia !
      Dzisiaj doszlam do wniosku, że bardzo lubię polska złotą jesień ( bo taka u nas
      dziś zapanowała). Szłam do pracy wydłużając sobie trasę. Towarzyszył mi
      przybłąkany pies. Najpierw się go bałam, ale zobaczyłam, że jego strach jest
      większy i tak później nie mogliśmy się rozstać, ale cóż w domu jest królik,
      kóry bardzo boi się psów.
      Pozdrawiam na cały weekend.
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 29.08.03, 13:35
        Betki i Ypsylona jeszcze nie znam. A gdzie Fil. Chyba szuka nowej pracy. Dla
        czego Spinka milczy. Czy jakieś kłopoty z komputerem? Chamstwa, wulgaryzmów i
        idiotycznie obscenicznych wypowiedzi organicznie nie znoszę. Trzymajmy się
        razem. Pozdrowienia
        • Gość: betka znowu jestem! IP: 217.153.79.* 29.08.03, 17:55
          Dzień dobry wszystkim!
          Przepraszam, że przepadłam jak "sen złoty", ale miałam już tak dość pracy oraz
          problemów typu kamyczki i pobiopsyjne siniaczki, że zmobilizowałam, całą
          resztkę posiadanych sił i pracując przez kilka dni i nocy (właściwie bez
          przerwy) dokończyłam zamierzoną część pracy, a następnie -w formie zwłok-
          rodzina mnie wywiozła z dala od cywilizacji...Po dwóch dniach zaczęłam
          przypominać zombi, a po tygodniu zachciało mi się udać na spacer. Nie powiem
          żebym była "jak nowa" ale z pewnością jest lepiej. Siedzieliśmy na pojezierzu,
          na tarasie domku, 20 metrów od wody popijałam herbatkę i czytałam książki (jak
          już byłam do tego zdolna). Reszta rodziny udzielała się na sprzętach wodnych
          (kajaki, rowery, łódki), i lądowych (korty koszykówka, rower). Ja tym razem
          kompletny bezwład. Dziś wróciliśmy, bo potwornie zimno się zrobiło, a i szkoła
          tuż tuż.

          Wyniki biopsji niestety nic nie wykazały, bo materiał okazał się "niebadawczy"
          czyli po prostu źle się wkłuli...

          Iza, jak Twój puchaty króliczek? Mój kot na razie jest na mnie mocno obrażony,
          bo nie był z nami na urlopie, tylko "pilnował domu". U nas żadna "złota
          jesień" tylko -niestety typowa listopadowa szaruga...

          Serdecznie witam nowe twarze! A może głosy? Bardzo mi miło poznać!

          Filu, jak mija pierwszy weekend Twojego całkiem nowego życia?

          Pourlopowe buziaczki na weekend

          betka, w troszkę lepszej kondycji
          • Gość: chochlik Re: znowu jestem! IP: *.lublin.mm.pl 29.08.03, 18:19
            Betka, jeszcze mnie nie znasz. Chciałam Ci powiedzieć, że przemawiasz dla mnie
            jezykiem prawie zupełnie zrozumiałym. Zastanawiam sie tylko nad lokalizacją.
            Mam nadzieję, że znajdujesz się w dobrych rękach. Życzę zdrowia i serdecznie
            pozdrawiam. Jestem w KLUBIE OD 24 sierpnia
            • spinkaa Re: znowu jestem! 29.08.03, 20:50
              Kochani Przeswietni - przed nami kolejny (pewnie dla niektórych znowu bardzo
              pracowity) weekend, a więc przynajmniej mozliwośc(także nie dla wszystkich)
              pospania chociaz pietnaście minut dłużej:))))

              Graga - witaj w Klubie:)))) Jesli chcesz poznac historie Prześwietnych
              Czterdziestoletnich z Plusem, poczytaj sobie poprzednie wątki. Pogrzebałam w
              archiwum i powyciagałam co następuje:

              1) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=3062646
              2) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=3530793
              3) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=4395199
              4) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=4746994
              5) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=5115111
              6) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=5930290
              7) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=6877506

              Miłej lektury (troszke czasu to zajmie) zyczę także i tym, którzy pragna
              powspominac. Wszak życie tak szybko płynie...
              Kochani, przy okazji zorientoewałam sie, ze niedługo będzie rocznica!
              • spinkaa Re: znowu jestem! 29.08.03, 21:04
                Witaj Betko, dłuuuugo Cię nie było:)))) Dobrze, że znowu jestes z nami...
                Czy dobrze zrozumiałam, ze biopsje trzeba powtórzyć? A jeśli tak, to kiedy?

                Iza - jak sie czują Twoi Młodzi? Zdaje sie, ze fruwają teraz gdzies w świecie,
                ale czy przynajmniej zadowoleni (Boże, co za głupie pytanie!). A co do pieska -
                przy odbrobinie wysiłku i zdolnościach wychowawczych mozna nauczyć pieska, ze
                nie jada sie króliczków ani na kolacje, ani na śniadanie. I w związku z tym
                mozna by zaryzykowac i wziąc taką psine do domu. Toz to sama radośc!

                Filu - od poniedziałku nowe zycie, nowe wyzwania, ale - mam te nadzieje -
                starzy przyjaciele na forum?

                Chochliku - ja nie jestem za bardzo lotna i nie pojęłam tej zagadki z
                cyferkami. A moze to jakas specjalna, dla Fila? Jesli tak, to sie poddaje.

                Buziaczki:))))
                spinkaa
                • filut Re: znowu jestem! 30.08.03, 16:22
                  spinkaa napisała:

                  ...... > Chochliku - ja nie jestem za bardzo lotna i nie pojęłam tej zagadki z
                  > cyferkami. .........

                  Ja tyż. Mamy widocznie podobny wynik IQ.

                  Od jutra będę legalnym bezrobotnym, po rejestracji. Nie na długo, niestety.
                  A może to dobrze, że klienci jakoś się znajdują.

                  Pozdrawiam
                  rozleniwiony Fil
        • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 30.08.03, 16:15
          Gość portalu: chochlik napisał(a):

          A gdzie Fil. Chyba szuka nowej pracy.
          Fuil jest leniem i dlatego rzucił pracę. Niestety zgłosił się klient i znowu
          będę musiał zarabiac na zupę chmielową. Mam miękkie serce. Tym miększe im
          stawka wyższa.
          Dzisiaj nadaję z naprawiopnego kompa. Ma tyle zabezpieczeń, że rusz się jak
          mucha w smole.
          Kolega dzwonił - jest świeża dostawa żywca. Najpierw przyjemność, potem praca.
          Pozdrawiam
          Fil
          • filut Ciąg dalszy 30.08.03, 16:25
            filut napisał:

            Napisać to napisał, ale błędów bez liku. Rumienię się wirtualnie.
            Pozdr. Fil
            • Gość: betka Re: Ciąg dalszy IP: 217.153.79.* 30.08.03, 18:45
              Witaj Filu,
              możesz się już "odrumienić" - wszyscy wiemy, że takie świeżo wyczyszczone i
              przeinstalowane maszyny bywają baaardzo złośliwe...

              Spinkoo, biopsję trzeba będzie powtórzyć, nie wiem kiedy, moja pani doktor
              wróci po urlopie, to coś się zdecyduje. Szczerze powiem, że nie mam na to
              absolutnie chęci i jeśli nie będzie to absolutnie konieczne, to będę się
              bronić wszystkimi posiadanymi kończynami. I zębami też.

              Dla mnie to wolny weekend, ale koniec tej laby weekendowej zbliża się wielkimi
              krokami i pierwszy październikowy weekend coraz bliżej :-(

              Chochliku, miło Cię poznać. Moja lokalizacja jest prawie po przekątnej od
              Twojej.

              Do Spinkii i Fila, po cichutku: ja też nie wiem o co chodzi z tym numerkiem i
              cieszę się że nie odbiegam (mam nadzieję!)"jenteligencją"...

              betka
    • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 30.08.03, 20:33
      Przed chwilą przesłałam Wam bardzo długą wiadomość i mimo, informacji że
      została wysłana, okazało się że to nieprawda. Chyba wszystkiego nie powtórzę a
      wysilałam się się literacko. Jestem przy Was nestorką i bardzo się boję,że
      będziecie mnie mnie z odpowiednią dla mego podeszłego wieku estymą traktować,
      a ja chcę Was prosić, byście pomogli mi nadal być młodą. Ten numer to
      oczywiście pesel choć nie cały. To co napisałam 27.08 to mój życiorys. Tytuł
      mojej ksiażki: "Póki pamięć dopisuje, póki jeszcze czas " wskazuje na pełną
      żywotność mego umysłu. W ostatnim roku miałam szereg spotkań z uczniami
      gimnazjum i liceum. Słuchali z otwartymi buziami: jak to drzewiej bywało. Mam
      ugadane następne spotanie we wrześniu. Takie kontakty trzymają mnie przy
      życiu. Jestem studentką Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Wykłady czasem bardzo
      ciekawe, czasem mniej. Do wakacji chodziłam na kurs komputerowy. Teraz mam
      zamiar przypomnieć sobie trochę zapomniany niemiecki.
      Betko, też mam kłopot z siniakami, ale chyba mniejszy niż Ty. Pozdrawiam Was
      wszystkich serdecznie. Wasz Pesel. Nipu nie podam, bo nie jesteście Urzędem
      Skarbowym.
      • Gość: spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.chello.pl 30.08.03, 20:58
        jeszcze jedno: nie wiem, jak to sie stało, ale nasze trzy ostatnie posty
        znajdują sie w środku. To informacja dla tych, którzy sie nie loguja.
        A teraz juz pa pa pa
        spinkaa
        • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 217.153.79.* 30.08.03, 21:09
          Wiem, wiem, Spinkoo, tylko tak sobie "gadulę"...Jak trzeba będzie to znowu dam
          sobie zrobić pięknego siniaka...
          U nas cudnie leje
          Dobranoc
          betka
    • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 31.08.03, 23:18
      Skorzystałam z propozycji przeczytania poprzednich sześciu części. Pierwszą i
      drugą dokładnie, następne tylko przerzuciłam. Zorientowałam się, że przy
      licytacji "kto da więcej" pobijam wszystkich na głowę. W przyszłym roku
      zaliczam czterdzieści razy dwa. W czwartej cześci Iza pisała o o awansie od
      pióra ze stalówka maczanego w kałamarzu z atramentem. Ja mam trochę dłuższy
      staż.
      Była tabliczka i rysik,
      z trudem zdobywana umiejetność kreślenia liter,
      poznawanie słów, zdań i ich zawiłego sensu.
      Potajemne odkrywanie dziejów swego Narodu.
      Walka o prawdziwe, pełne treści słowa.
      Zdobywanie w trudzie prawa
      do samodzielnej myśli i czynu.
      do trwania w pokoju.
      Pokolenie pokoleniu przekazało swoje owoce,
      zamieniajac rysik i tabliczkę w komputer.

      Zastanawiam się, czy zawarte w forumie treści nie mogłyby stanowić kanwy do
      programu telewizyjnego, albo kameralnej sztuki. Trzeba tylko trochę więcej
      materiału.Ponieważ udział w KLUBIE czterdzieści i + warunkuje ukończenie lat
      czterdziestu to chyba mam szansę nie zanudzić. Serdeczne pozdrowienia dla
      wszystkich, tych bardziej i także tych mniej aktywnych
    • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 31.08.03, 23:18
      Skorzystałam z propozycji przeczytania poprzednich sześciu części. Pierwszą i
      drugą dokładnie, następne tylko przerzuciłam. Zorientowałam się, że przy
      licytacji "kto da więcej" pobijam wszystkich na głowę. W przyszłym roku
      zaliczam czterdzieści razy dwa. W czwartej cześci Iza pisała o o awansie od
      pióra ze stalówka maczanego w kałamarzu z atramentem. Ja mam trochę dłuższy
      staż.
      Była tabliczka i rysik,
      z trudem zdobywana umiejetność kreślenia liter,
      poznawanie słów, zdań i ich zawiłego sensu.
      Potajemne odkrywanie dziejów swego Narodu.
      Walka o prawdziwe, pełne treści słowa.
      Zdobywanie w trudzie prawa
      do samodzielnej myśli i czynu.
      do trwania w pokoju.
      Pokolenie pokoleniu przekazało swoje owoce,
      zamieniajac rysik i tabliczkę w komputer.

      Zastanawiam się, czy zawarte w forumie treści nie mogłyby stanowić kanwy do
      programu telewizyjnego, albo kameralnej sztuki. Trzeba tylko trochę więcej
      materiału.Ponieważ udział w KLUBIE czterdzieści i + warunkuje ukończenie lat
      czterdziestu to chyba mam szansę nie zanudzić. Serdeczne pozdrowienia dla
      wszystkich, tych bardziej i także tych mniej aktywnych
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 212.33.67.* 01.09.03, 09:07
      Ale nasz wątek rozwija się cudownie. Ja po całej przerwie weekendowej, dopiero
      dzisiaj usiadłam do klawiatuty. Mam również w domu komputer, ale ponieważ w
      pracy codziennie 7 godz. wprowadzam dane, to w domu nie moge nawet patrzeć na
      to urządzenie.Do domu staram sie brać pracę b. rzadko i z reguły dłużej zostaję
      w pracy, żeby w domu mieć luz.
      Betko współczuję Ci z tą biopsją, ale kobieta dużo zniesie, podświadomie wiesz
      że wszystko będzie w porządku i zniesiesz to jak zwykłe prześwietlenie.
      Spinko mlodzi mają się ok. co prawda poszli już do pracy, ale tę atmosferę
      szczęścia czyje sie z daleka.
      Mój królik zmienia sierść, wczoraj chcialam go złapać i został mi prawie cały
      ogonek (sierść)_ w ręku. Wygląda teraz śmiesznie z takim "wyrostkiem".
      Chochliku wcale nie musimy Ci pomagać być młodą, bo Ty taka jesteś. Masz tyle
      energi i zapału w swoich wypowiedziach,że "szok" jak mówi moja koleżanka.
    • filut Jestem legalnym bezrobotnym 01.09.03, 12:29
      Dzisiaj się zarejestrowałem, ale decyzja o przyznaniu (lub nie) świadczeń
      przedemerytalnych nastąpi dopiero 24.09.03.
      Zapłaciłem frajerskie - ze wzruszenia nie mogłem spać i pod Urz. Pracy stałem
      już od 7.30.
      Pewien sympatyczny pan, nieco ochrypłym głosem, zaproponował mi numerek 11, za
      skromne 15,- PLN. I tu go zawiodłem. Zaproponowałem mu żeby spadał, co rychło
      uczynił.
      Ja ok. 8.30 uzyskałem numerek 530. Dzięki szybkiej obsłudze, UP opuściłem ok.
      11.30.
      Zastanawiam się skąd ten "lewus" miał tak niski numerek. Czyżby kolejna grupa
      trzymająca .... numerki???

      Rada dla kandydatów na bezrobotnych: nie przychodźcie zbyt wcześnie UP i tak
      załatwi wszyskich chętnych.
      Pozdrawiam
      Fil
      • Gość: chochlik Re: Jestem legalnym bezrobotnym IP: *.lublin.mm.pl 01.09.03, 13:39
        Dziękuję ci Izo. Dzisiaj wyszłam z domu po zakupy. Refleksje z tej wyprawy:
        Optymisci kłaniaja się z uśmiechem i przy ukłonie prezentują giętkość karku.
        Pesymiści maja ponurą, sztywną minę, kark sztywny, jedynie szyja zachowała
        pewną elastyczność.
        Filu. Doświadczenie jakie miałeś chyba po raz pierwszy przerobiłam z synem i
        wnukiem. Na szczęście wnuk odrabia kilkakrotnie odraczaną służbę wojskową
        (nauka). Obecnie trenuje bez oporu żonglerką karabinem i przepisowe tupanie.
        Ważne, ze nie ma fali. Ten rok poprawiania kondycji fizycznej na swieżym
        powietrzu dobrze mu zrobi po wielogodzinnym siedzeniu przy komputerze. Jak
        narazie zdobył tytuł technika - informatyka, ale bez praktyki to niewiele.
        Pozdrowienia wszystkim, którzy zechcą ze mną rozmawiać. Nie dziwi Was, ze
        taka stara babka siadła do koputera i nawet do internetu. Moja książkę
        początkowo pisałan na kolanie długopisem, pote mprzepisywałam na zwykłej
        maszynie. dopiero komputer dal mi szansę złożenia tekstów do kupy w dość
        zgraną całość. Jeszcze raz pozdrawiam chochlik
    • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 01.09.03, 17:00
      Do Fila. Powyżej ciekawy wątek: "Szukam pracy, najchętniej w radzie
      nadzorczej." Jak się na to zapatrujesz ?
      • Gość: betka praca i po pracy IP: 217.153.79.* 02.09.03, 17:57
        Kochani Prześwietni, tak mi dzisiaj wypadło, że musiałam odwiedzić swoje
        miejsce pracy i na bazie dyskusji powakacyjnych, chciałam Was zapytać: Czy
        Wasze życie jest w pracy czy po pracy? U nas rozpętała się dyskusja nt tego
        czy praca powinna być ważniejsza niż to co po pracy, czy wręcz odwrotnie. Ja
        znalazłam się w grupie dla której "życie" jest po pracy, a praca jest środkiem
        do jego realizacji (dodam, ze lubię swoją pracę). Ale osoby dla których życie
        zaczyna się z momentem wejścia do pracy (chociaż podejrzewam, że nigdy z niej
        nie wychodzą) uważają, że (szczególnie w dzisiejszych czasach) ich postawa
        jest zdecydowanie bardziej właściwa. Zresztą w jakimś czasopiśmie przeczytałam
        dokładnie to samo, że należy dążyć do tego żeby praca była naszym życiem, bo
        tylko wtedy możemy osiągać efekty i być szczęśliwi.
        A co Wy na to?

        Serdecznie pozdrawiam
        betka
        • Gość: chochlik Re: praca i po pracy IP: *.lublin.mm.pl 02.09.03, 20:30
          Zazdroszczę pracującym, ale w granicach rozsądku. Trzeba mieć trochę czasu na
          myślenie, na przeanalizowanie tego co się zrobiło i zaplanowanie tego, co
          bedzie się robić. Dzisiaj czekałam, czy ktoś się odezwie. Brak mi było rozmowy.
          Betko jezeli masz problemy zdrowotne to nie zaniedbuj ich, Trzeba tak zyć,
          żeby zdrowo umrzeć. Mam nadzieję, ze rozumiesz co mam na myśli. Pozdrowienia
        • Gość: Iza Re: praca i po pracy IP: 212.33.67.* 03.09.03, 07:50
          U mnie z tą pracą to jest różnie. Też b. lubię swoją pracę. Jak dopadnie mnie
          jakiś ważny problem zawodowy i chcę go szybko rozwiązać, to poświęcam też na to
          mój czas w domu. Ale takie problemy dodają mi skrzydeł i wcale nie jestem
          niemiła dla rodziny. Zresztą ja w domu i ja w pracy to zawsze jedna osoba i
          część spraw przenosi się do domu lub odwrotnie do pracy (koleżanka to najlepszy
          psychoterapeuta w polskich warunkach). Nie da się tego tak zwyczajnie
          oddzielić. Może to zależy od rodzaju wykonywanej pracy, może jest taka sytuacja
          że jakieś dzieło kończymy np. przy maszynie i w domu o tym nie myślimy.Nie
          wiem.Mam szereg znajomych, którzy są "singlami" i dla nich praca to życie, a
          życie to praca, jak niektórzy maja odejść na emeryturę to jest tragedia, co
          będą robić teraz i to jest też jakiś przykład na przenikanie się tego
          problemu.Trzeba mieć chyba jakiś cel "prywatnożyciowy" żeby zachować proporcje.
          • Gość: betka Re: praca i po pracy IP: 217.153.79.* 03.09.03, 09:23
            Mój zawód kompletnie wyklucza rozdzielenie pracy i "życia po pracy", ale mimo
            tego, że go lubię nie jest treścią mojego życia. Mam (poza rodziną i domem)
            inne pasje, które realizuję jak mam czas i wcale nie wiem czy bym chciała, aby
            to one zapewniały mi byt i były moją pracą, jak to sugerowano w artykule,
            który przeczytałam... I dziwią mnie ludzie, którym praca wystarcza za
            wszystko. Za to coraz częściej marzę o pracy "przy młocie" od 6 do 14 i dalej
            już tylko życie! Oraz wolne soboty niedziele i popołudnia, eh marzenia...

            Chochliku, zdrowie to wiadomo, że najlepiej jak jest i zamierzam o to dbać.
            Ale czasami wydaje się, że akurat lekarzom na tym mało zależy...

            Miłego dnia
            betka
            • Gość: Iza Re: praca i po pracy IP: 212.33.67.* 03.09.03, 10:12
              Przypomniało mi się, jak 2 lata temu "pracowałyśmy" nad koleżanką, ktora miała
              odejsć na emeryturę i widziała w tym tragedię. Podsuwałyśmy jej rózne
              rozwiązania czym mogła by się zająć w wolnym czasie. Nic jej nie pasowało, aż w
              końcu zainteresowała się hinduizmem do tego stopnia, że ciła teraz pieniądze na
              wyjazd do Indiii jest alfą i omegą w tych sprawach. Ma swój krąg znajomych i
              jest cała szczęśliwa. Całe życie trzeba poszukiwać jakichś pasji z tego wynika.
              A Ty Betko jesteś super rozsądną dziewczyną i tyle. pa
      • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 03.09.03, 09:42
        Gość portalu: chochlik napisał(a):

        > Do Fila. Powyżej ciekawy wątek: "Szukam pracy, najchętniej w radzie
        > nadzorczej." Jak się na to zapatrujesz ?

        Nie znalazłem wątku!
        Przez 7 miesięcy, czyli do przejścia na "pełną" emeryturę nie myślę o pracy
        etatowej. Chyba, że wysokopłatnej. W takim przypadku zawieszam "świadczenia
        przedemerytalne".
        Serio mówiąc/pisząc, praca w RN w porządnej spółce jest dosyć atrakcyjną.
        Trafiają tam jedna osoby o odpowiednich koneksjach.
        Pozdrawiam
        Fil
      • filut Znalazłem 03.09.03, 10:35
        Gość portalu: chochlik napisał(a):

        > Do Fila. Powyżej ciekawy wątek: "Szukam pracy, najchętniej w radzie
        > nadzorczej." Jak się na to zapatrujesz ?

        Wreszcie znalazłem.
        Wątek żartobliwy. Założyciel wątku to (wg mnie) małoletni żartowniś. Nie śądzę
        aby poważnie potraktował Twój post (z innym nickiem).
        W III RP Rady N. to miejsce dla pieczeniarzy, którzy dzięki swym układom mogą
        coś załatwić, np. obniżkę odatku, serię zamówień ....
        Takie posty wkładam do katalogu dowcipów średniej wartości.
        O jakiejkolwiek poważnej działaności Fil będzie myślał za min. 2
        miesiące "byczenia się".
        Pozdrawiam
        Fil
        • Gość: chochlik Re: Znalazłem IP: *.lublin.mm.pl 03.09.03, 10:48
          Betko, jak z twymi płytkami? Ja w miałam ich w najbardziej krytycznym momencie
          16 tys. Obecnie trzymam się na 80 i jest jako tako. Śledziona
          niezagrożona.Pozdrawiam.
          Filu, potraktowałeś mnie bardzo niepowaznie sądząc, że omawiany anons o pracy
          w radzie nadzorczej potraktowałam poważnie. Usmiechnij się. Moze jutro bedzie
          lepiej. Moje kłopoty też staram się zneutralizować uśmiechem.
          • kreska1952 Hmmm... jak by tu zaadresować... 03.09.03, 12:04
            ...chyba tak: do Chochlika i reszty Klubu :) Dzień dobry!

            Pozdrawiam serdecznie „bogatą wiekiem” ale również bogatą doświadczeniem
            klubowiczkę. Ja się właściwie nie udzielam tutaj towarzysko, bo jestem od ponad
            roku zaangażowana w piękny związek „dusz i ciał” :) i na nic nie mam czasu i
            tylko sobie czytuję wątki forum w pracy! Ruszyło mnie dzisiaj, gdy wyczytałam,
            że Chochlik pisze na komputerze! Otóż mój Szacowny Ojciec 260423....
            również „popełnia” książki i również (z oporami) pisze na komputerze! A więc
            jest więcej takich szaleńców :)) Podziwiam, hihi, ja chyba w tym wieku nie będę
            taka skłonna do ciężkiej pracy :)
            Wyrazy szacunku!
            Proszę mi tylko podpowiedzieć, jak ojca skłonić do internetu, ponieważ uważa to
            za rzecz całkiem z innej planety i nie wierzy, że można w ten sposób ogarnąć
            więcej świata, który go tak bardzo interesuje. No i mówi, że komputer to wymysł
            szatana :) i że go ta wstrętna maszyna gryzie!.

            Za oknem słoneczko, po poranku „pięciostopniowym”, czyżby było lato???

            Pozdrawiam słonecznie Prześwietnych, za trzy godziny wkładam fioletowy kapelusz
            i „idę w miasto” :) (patrz: „Prawie manifest!”-Iza)

            :))) Kreska1952
          • Gość: filut Re: Znalazłem IP: *.crowley.pl 03.09.03, 12:17
            Gość portalu: chochlik napisał(a):
            .........> Filu, potraktowałeś mnie bardzo niepowaznie .....
            sądząc, że omawiany anons o pracy w radzie nadzorczej potraktowałam poważnie.

            Skąd takie podejrzenie??? Niczym go nie sprowokowałem (tak myślę).

            ../Usmiechnij się.....
            Się uśmiecham. Jak zwykle powściągliwie, ale szczerze. Szeroko nie mogę - z
            powodu zajadów;))

            Z powodu zapewnionych środków na utrzymanie mnie i mej żony oraz
            niewygórowanych wymagań, nie podlegam zmartwieniom w tej branży. Absolutny
            brak kłopotów, który teraz odczuwam, zaczyna mnie nawet martwić. Może być
            tylko gorzej.

            Z optymistycznym pozdrowieniem
            Fil
            • Gość: chochlik Odpowiadam IP: *.lublin.mm.pl 03.09.03, 12:59
              Kreseczko, jak zaadresować? jak do koleżanki, po amerykańsku. Tam forma jest
              bardzo bezposrednia i o taką proszę. Przecież nie widzicie moich zmarszczek,
              więc w czym problem. Pozdrawiam Tatę. O czym on pisze? wspomnienia, czy coś
              fachowego? Czy nasz w domu internet,Jezeli tak, to może bym z Tatą
              porozmawiała, moze by sie przekonał. Teraz o mojej ksiażce. To przezycia mojej
              matki, która pozostawiła napisane przez siebie na konkurs wspomnienia(dostała
              pierwsza nagrodę) i moje , czyli miniony wiek w moim mieście. Od zaborów,
              przez odzyskanie niepodległości.Okres międzywojenny poza moim miastem i powrót
              do niego w 39 r. i tak dalej.Zmieniałam miejsce zamieszkania chyba 26 razy,
              czyli było co wspominać. Historia ufiksowała mnie na ostatnie 42 lata na tym
              samym osiedlu. Najwieksza bieda, że teraz trzeba zapłacic wydawcy, a dopiero
              później martwić się jak te ksiązki rozprowazić, żeby nie trafiły do lamusa,
              albo na makulaturę, żeby sie chociaż zwróciły zainwestowane pieniażki. Mnie
              sie udało. Od 2001 do dzisiaj pusciłam w kurs 800 egzemplarzy i nakład został
              wyczerpany. Cały problem w tym, ze trzeba trafić do czytelnika
              zainteresowanego proponowanym tematem.
              Filu, póki możesz korzystaj z życia, bo "temps fugit, mors adpropinqat".
              Pozdrowienia z uśmiechem.
              • kreska1952 Re: Odpowiadam 09.09.03, 14:40
                Chwila wolności :)) No to przeglądam wątek!

                >Pozdrawiam Tatę. O czym on pisze?

                Chochliku, przekazałam pozdrowienia i przekazuję teraz odwrotnie :)
                Jak do tej pory to napisał (a raczej zebrał i opracował) wspomnienia wojenne AK-
                owców (wydane dzieki sponsorom), mini powieść historyczną (tylko druk na
                domowej drukarce i ksero!), teraz próbuje pisać powieść z czasów wojny.

                W domu mam internet, ale przez modem, straaaasznie duże rachunki, więc ja
                używam głównie w pracy :), może się doczekam pełnego dostępu, to zmuszę Tatę,
                żeby spróbował!

                Będę tu wpadać częściej (no przynajmniej spróbuję), dzisiaj przeczytałam listy
                w dół, Fil się zarzeka, że nie uczył się w Toruniu, a ja sobie przypominam, jak
                dręczyliśmy w liceum jedną ze starszych nauczycielek! :(((
                Czyli młodzież zawsze była taka, w grupie potrafi robić straszne rzeczy, a ja
                przecież nie byłam z "marginesu", byłam raczej jedną z najlepszych uczennic!!!
                Mam teraz wyrzuty sumienia, bo nie pamiętam, czy nas za to ukarano? Cholerka,
                nie potrafię mieć własnego zdania o toruńskich uczniach!

                A propos nożowych gier, też grałam w pikuty, byłam w tym dość dobra, ale
                skończyło się na wbiciu noża w stopę koleżanki!!! Musieli jej zszyć! Horror!

                No to pozdrawiam "krwawo i nożowo" grupowiczów, pokażę się tu jeszcze, Kreska :)
    • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 04.09.03, 09:29
      Pochmurno, mokro, zimno - ale to jeszcze lato!
      Kochani Prześwietni, nie dajmy sie pogodzie i ponurościom aury! Brak słoneczka
      zrekompensujmy sobie usmiechem, ciepłym słowem, miłym gestem i życzliwością na
      przekór wszystkiemu:))

      Mam znajomego, 50 lat. Jest sam, właściwie od zawsze. Ilekroc do niego
      telefonuje, zawsze czuję jego uśmiech, pogodę, optymizm i ową niesłychaną
      życzliwośc dla ludzi. A wiem skądinąd, że każdy poranek dla niego to długie
      zmaganie sie z chorymi stawami i konieczność wejścia w rytm dnia z trudnym do
      wytrzymania bólem. Po garści prochów przeciwbólowych, rozwalających skutecznie
      żołądek i całą wewnetrzną resztę, mój dzielny znajomy wychodzi do ludzi. Jest
      aktywny, próbuje pracowac, działa na rzecz innych. I wciąż się usmiecha.
      Pod koniec dnia wraca do pustego domu, aby w samotności, z lękiem porannego
      wstawania czekać na sen. W samotności.

      Tak mi sie jakoś skojarzyło. Ale gdy troche marudzę na pogodę czy inne mało
      istotne problemiki, myśle wtedy o tym moim znajomym. Nie on jeden jest chory i
      zmaga sie z własnym, chorym ciałem. Tylko że - jak mi sie wydaje - bardziej niz
      na postepujące zwyrodnienie stawów, mój znajomy choruje na samotnośc. A na to
      nie pomagaja żadne pastylki.
      Chodzi o to, żeby miec kogo kochac.
      Spokojnego i serdecznego dnia:)))
      • ypsilon Wracam 04.09.03, 13:07
        Witam wszystkich starych i młodych (stażem). Ostatnio prawie wcale tu nie
        zaglądam, ale jestem zawalona pracą i kłopotami, które w tym roku jakoś
        wyjatkowo do mnie lgną. Praca, którą bardzo lubie, ale która nie może być "moim
        zyciem", tylko jego integralną częścią. A poza nią jest rodzina, pasje - moje
        ukochane konie (na których nie powinnam jeździć, ale sobie pozwalam od czasu do
        czasu), książki w dużych ilościach, podróże (zawsze zbyt krótkie), włóczenie
        się bez celu z psem przy nodze (najlepiej, jak wtedy wieje wiatr, bo przypomina
        mi wypady na żagle w młodości). A kłopoty-kto ich nie ma. Ale dlaczego ja mam
        ich tak wiele? Ale nic to... Za dwa dni sobota i konie:)
        (ta) ypsi
        • Gość: betka Re: Wracam IP: 217.153.79.* 04.09.03, 13:30
          Witaj Ypsi, dobrze, że do nas wracasz!

          Tutaj można się i wyżalić i uśmiechnąć i tak jakoś chociaż chwilowo "wyłączyć"
          z "realnych" kłopotów. Dla mnie ten rok też jest dość ciężki, ale z pewnością
          moje problemy są i innej natury i wagi niż Twoje. Żyję myślą, że jutro (a tak
          na prawdę za rok) będzie lepiej! Ale tak samo myślałam rok temu...

          Uśmiechy dla wszystkich optymistów! Dla pesymistów też, może się uśmiechną?
          betka
          • Gość: toni Re: Wracam IP: *.tvgawex.pl 04.09.03, 14:19
            ...juz mi lepiej,..8)pozdrowka!Mam jedno pytanko.Czy pamietacie z lat
            dzieciecych gry podworkowe, gdzie glownym przedmiotem byl zwykly noz?Wiem,ze
            bylo ich dwie,ale czy wiecej?Gorzej juz pamiecia i regul tych zabaw nie
            pamietam.pozdr.8)
            • spinkaa Re: Wracam 04.09.03, 15:14
              Hej Ypsi:))))
              Fajnie, że znowu jestes. Pieknie określiła to Betka: "Tutaj można się i wyżalić
              i uśmiechnąć i tak jakoś chociaż chwilowo "wyłączyć"
              Jak Twoje dziewczyny (szczególnie ta starsza) i czy doszło do wspominanego
              przez Ciebie "rodzinnego" spotkania? I dlaczego nie możesz jeździć konno (a
              mimo to jeździsz)?

              Betko - następny rok MUSI byc lepszy. Będzie parzysty i do tego z samych
              dwójek, a dwójka jest szczęśliwa. Oczywiście wszelakie wrózby tego rodzaju,
              łącznie z numerologie, traktuje z przymrużeniem oka, ale chodzi rpzecież o to,
              aby myslec pozytywnie. I każdy pretekst do tego jest dobry.

              Toni - o co chodzi z tymi nożami? Ja pamietam tylko jedna zabawę: rzucanie
              nożem w określony sposób, aby pod opdowiednim katem wbił się w ziemię. rzucało
              sie z dłoni, z łokcia, jakos przekręcało w poprzek, "technik" było bardzo duzo.
              Najczęściej ten, kto opanował ich najwięcej, cieszył się największym poważaniem
              an podwórku. Mowa oczywiście gównie o chłopakach, bo to oni byli mistrzami.
              Problem jedynie w tym, że nie pamietam, jak to się nazywało. Jak nikomu z was
              sie nie rpzypomni, to przy najbliższej okazji zapytam brata, tez kiedyś był w
              tym mistrzem, a ja chodziłam pod rtzepak dumna jak paw.
              Buziaczki:)))
              • Gość: spinkaa Re: Wracam IP: *.chello.pl 04.09.03, 15:45
                Juz sobie przypomniałam: to chyba nzywało sie PIKUTY!
                Ale jesli sie myle, prosze o sprostowanie.
                • ypsilon Re: Wracam 04.09.03, 16:13
                  Nazwa sie zgadza, gratuluję pamięci, bo u mnie dziura w mózgu. A swoją drogą,
                  skąd taka nazwa..
                • Gość: toni Re: Wracam IP: *.tvgawex.pl 05.09.03, 00:18
                  Gość portalu: spinkaa napisał(a):

                  > Juz sobie przypomniałam: to chyba nzywało sie PIKUTY!
                  > Ale jesli sie myle, prosze o sprostowanie.
                  .....bingooooo !to jest toooo !Serdecznosci dla WAS wszystkich!Juz teraz
                  zaskoczyla mi pamiec.Te elementy gry
                  to "czolko,nosek,ramionko,lokiec,nadgarstek i chyba konczylo sie to kolankiem"
                  8))))
              • ypsilon Wracam 04.09.03, 16:11
                Dzięki za miłe słowa. Jedno spotkanie sie odbyło, ale był tylko delikwent z
                mamą. Tata w tym czasie był za granicą. Teraz przyszły tata jest "na robotach".
                Czekamy na jego powrót i ponowne spotkanie, tym razem to już w pełnym gronie.
                No i podzial - przede wszystkim obowiązków i kosztów. Córka poszła na
                hotelarstwo (dzienne), więc w tym czasie ta druga babcia zajmie sie dzieckiem.
                Bo pierwsza babcia (czy to o mnie?) będzie w pracy.
                Poza tym rodzina chłopaka nalega na ślub, a ja chcę, aby z tym poczekali do
                konca nauki. On niech znajdzie stała pracę, a córka niech mieszka z nami i sie
                uczy. A potem niech robia, co chcą. Nie wiem, czy dobrze myslę, ale boję się,
                że gdyby teraz wzięli ślub, to z kontynuowaniem nauki mogloby byc krucho.
                A koniki... Całe swoje młode zycie marzyłam o jeździe konnej, a robiłam co
                innego. Żeglowałam, jeździłam na nartach - zimowych i wodnych (czy na wodnych
                sie jeździ czy pływa?), chodzilam po górach, do tego akrobatyka i inne,
                powszechne sporty (łyzwy, rower, rolki). I w wieku 30 lat zaczęłam jeździć
                konno i całkiem wsiąkłam (?). Nieraz sie umęczyłam potwornie. Ale satysfakcję
                miałam olbrzymią, a wszystkie kłopoty odchodziły w sina dal. A cztery lata temu
                siedziałam sobie w pracy przed komputerkiem i nagle przy drobnym ruchu poczułam
                potworny ból. Nie będę opisywać szczegółów, czekanie na pogotowie trwało wieki,
                jazda przez miasto (kocie łby w remoncie) była torturą. Lekarz mi powiedzial,
                że mój kręgoslup przypomina kręg. 80-latka. Czy to wynik uprawiania sportów,
                nie wiadomo. W każdym razie nic mi nie wolno. Ale ja sie nie daje. Trochę
                ćwiczę w domu mięsnie pleców (wg książki),pływam, jeżdżę rowerem, chodzę na
                łyzwy (ostroznie), no i od czasu do czasu wsiadam na konia. Zwłaszcza teraz,
                gdy młodsza córka uczy sie jeździć. Cudowne uczucie, przejechać sie takim
                lekkim, spokojnym galopem. Kiedys b. lubiłam skoki, teraz tylko patrzę. Ale
                stwierdziłam, że nie dam się zagonić na fotel. Jeśli może mi dysk wylecieć przy
                komputerze, to lepiej, żeby to zrobił na koniu w lesie. Przynajmniej to inaczej
                brzmi-"wypadł mi dysk w galopie" a nie "przy myciu podłóg".
                Tę zabawę z nozami też pamietam, zamiennie mozna było uzywać pilnika z ostrym
                końcem. Jeszcze wyścig kapslami lub guzikami po narysowanej trasie.

                Pozdrawiam wszystkich spod stosów papieru
                ypsi
    • Gość: autor Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 62.192.217.* 04.09.03, 16:13
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 04.09.03, 19:42
        Jezeli mogę się właczyć do wspomnien o zabawach z nozem, to ja pamietam gre w
        wojnę. Boisko zakreślone nożem.Coś podobnego do kwadratu, o bokach
        wymiarach 1 m. Rzucało się nożem i zakreslało zdobyty teren itak do skutku.
        Zabawa nazywała się wojna. Wczasach mojego dzieciństwa bardzo pospolita była
        zabawa w klasy i w dwa ognie ( w zbijanego). No i wiele innych ale to już
        historia. Spinko. moje uznanie dla dzielności Twego sąsiada. Jezeli miałoby to
        dla niego jakieś znaczenie to pozdrów go.
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 212.33.67.* 05.09.03, 09:59
      Kochani fajnie,że mimo wszystko wasze listy są takie pogodne. Ja popadłam w
      takie "doły" jesienne, że ledwie daję sobie radę. Muszę sobie jakoś z tym
      poradzić i jak się "naprawię" to znowu się odezwę. Nie mam tutaj prawa was
      zasmucać bo strasznie was lubię !
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 05.09.03, 10:39
        Izo, weź trochę witamin, spotkaj się z ciekawymi przyjaciółmi, najlepiej w
        plenerze. Jakiś botanik, czy coś podobnego. Wprawdzie zycie jest jak koszulka
        niemowlecia, ale mimo to piękne i ciekawe. Jutro będzie lepiej! pozdrawiam.
      • Gość: spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.chello.pl 05.09.03, 10:41
        Chochliku - zabawy w wojne przy pomocy noża nie znam, ale klasy i dwa ognie
        pamietam doskonale. Pamietam tez skakanie przez gumę - jeszcze kilka lat temu
        widziałam na podwórku dziewczynki z taka gumą, ale teraz juz chyba ta zabawa
        poszła w zapomnienie.
        Dzieki za pozdrowienia, na pewno przekaże:)))

        Iza- kazdy z nas ma doły jesienno-pogodowo-zyciowe. Ale w kupie zawsze raźniej,
        zapewniam Cie, więc żal sie nam ile chcesz, a my z pewnością odwdzięczymy się
        tym samym. To znaczy marudzeniem, bo czasem dobrze jest tak pomarudzić i
        powzdychac wśród życzliwych ludzi. W każdym razie: jestesmy z Tobą:)))

        • filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 05.09.03, 12:43
          Gość portalu: spinkaa napisał(a):

          > Chochliku - zabawy w wojne przy pomocy noża nie znam,

          A ja znam - proszę małolatek. Inna nazwa to pikuty.
          Przy okazji informuję, że nie jestem i nie byłe ucznie toruńskiego technikum.
          Pozdrawiam
          bezrobotny i wypoczywający (do jutra) Fil
          • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.deltanet.pl 05.09.03, 13:14
            A ja też znam obie gry "nożowe". I sama się zastanawiam skąd, bo nie z
            blokowiska w którym wyrastałam. Pewnie z corocznych przecudnych wiejskich
            wakacji, bo tam to samych fajnych zabaw się nauczyłam. Jako jedyne miejskie
            dziecko w okolicy sporo musiałam nadrabiać...

            To co pokazali z toruńskiego technikum to zgroza i wzdragam się przed
            przyjęciem tego wiadomości.

            Iza, a jakoś nabrałam -brzydko mówiąc- "olewczego" stosunku do rzeczywistośi.
            Ostatnia część mojej pracy nie chce się napisać, nie mam na nią pomysłu ani
            weny twórczej.Przeszłam już różne etapy: załamanie, zwątpienie we własne siły
            i możliwości umysłowe itp, itd. I teraz czekam aż mnie najdzie pomysł, bo
            innego wyjścia nie widzę. Nie wiem co powiem szefowi (po wakacjach miało być
            skończone), ale nie zamierzam żyć jako dodatek do mojej niedokończonej pracy.
            To taki buntowniczy nastrój mam na dziś, a co dalej? nie wiem.

            U nas pięknie słońce świeci i jest ślicznie cieplutko. Patrzę sobie na
            puszczę, która jeszcze nie ma nawet zamiaru jesiennie się przebarwić, przez
            swoje balkonowe kwiatki i nastrajam pozytywnie do życia (i ludzi też).

            Spinkoo, zazdroszczę Ci tych koni. Jeździłam jako dziecko, ucząc się tej
            sztuki w mieście i objeżdżając troszeczkę w wakacje, ale to odległe czasy. Z
            zazdrością patrzę jak moja córcia chodzi na swoje jazdy, ja tylko podkarmiam
            zwierzątka...

            Słoneczne pozdrowienia dla wszystkich! Nawt dla tych którzy (zasłużenie
            oczywiście!) bumelują, jak Fil niejaki.

            betka

            • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.deltanet.pl 05.09.03, 14:35
              Ups,
              O koniach miało być oczywiście do Ypsi...
              Jak to słońce od razu powoduje jakieś zaćmienia umysłowe...
              betka
              • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 05.09.03, 15:58
                Jeżeli wracamy do wspomnień to jeszcze była skakanka w różnych wersjach i
                jeszcze gra w kamienie innaczeh hacele. Ta sama technika. Guma to wynalazek
                znacznie późniejszy -o całe pokolenie. Nie wiem, czy krokiet Wam coś mówi?
                taki na na talerzu ale na dworze, na trawie, a nawet w pokoju? W roku 1938 i
                39 (przed wrześniem), a później na studiach namiętnie grałam w ping-ponga. Na
                koniu też siedziałam i nawet trochę pojeździłam. Było to jeszcze w czasie
                okupacji. Była para koni buchnięta na użytek oddziału partyzanckiego z majątku
                znajdującego się pod zarządem gestapo.Konie miały wypalone na zadach SS.
                Kolega przewiózł bryczką zaprzężoną w te konie rannego "zrzutka" z "meliny" na
                której kurował się po postrzale do innej meliny, we wsi na której znalazłam
                się niezupełnie przypadkowo. Zaproponowano mi przejażdżkę wierzchem. Koń był
                bardzo spokojny, ale na tym eksperymencie zarobiłam obtarcie łydek. Jasne że
                nie miałam odpowiedniego ekwipunku. Bardzo lubię zwierzaki, oczywiście konie
                też. Ale to już historia. Pozdrowienia. Jeszcze coś zabawnego. Spotkałam
                jednego z kolegów z Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Zaproponował mi, żebym
                zapisała sie do sekcji ping-ponga. Zobaczę, moze się skuszę. Badźcie pełni
                nadziei, bo jeszcze w życiu może spotkać Was dużo przyjemnych niespodzianek.
                Pozdrowienia
                • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 06.09.03, 09:11
                  Filu - przeciem mówiła, że to pikuty. Tyle, że jak widac nazwa ta obejmuje
                  także grę w wojne. A poza tym, to przesadziłes nieco w tym Toruniu! Ja
                  rozumiem: emerytura, stres, ale żeby od razu tak niczym z "Ferdydurke"...
                  Chochliku - i skakanka, i hacele (inna nazwa to: ciupy!)sa mi znane, a jeszcze
                  do tego dołozyłabym "zośkę" (obciążona szmatka kopana zazwyczaj na szkolnym
                  korytarzu).
                  Co do pingponga dzisiaj - rewelacyjny to pomysł i goraco Cie do tego zachęcam.
                  Sama bym pograła, tez kiedys to lubiłam. Ale cóż, póki co i czasu brakuje, i
                  odpowiedniego stołu w okolicy...

                  Miłego weekednu, albo jak kto woli "po polsku": niedzielnika:))))
                  • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 06.09.03, 12:55
                    Spinko, dziekuję za uzupełnienie, Nieco ponad dwadzieścia lat temu
                    miałam "Syrenkę 103" wygrana przez moja matką na premiowana książeczkę PKO.
                    Konserwował ją młody człowiek,, który zaskoczył mnie określeniem wolnego
                    czasu "wekeend" wymawiajac to słowo fonetycznie. Zwracam uwagę, ze wówczas
                    nie było jeszcze wolnych sobót, a wolną niedzielę przeznaczałam na likwidację
                    spietrzonych zaległości domowych, w tym prania. Nie było lekko, bo przez
                    prawie całe zawodowe życie funkcjonowałam jako samotna matka jedynaka -
                    pogrobowca. Mimo to zycie jest, jezeli nie piekne to ciekawe. I jeszcze jedna
                    uwaga. Im wieksze dołki musisz pokonywać, tym bardziej cieszą drobiazgi i
                    ludzka życzliwość. A wiec, uśmiechnij się, jutro będzie lepiej. Wszystkiego
                    najlepszego i wiele radości. Mnie spotkało w zyciu wielkie szczeście.
                    Przeżyłam wojnę.
    • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 08.09.03, 08:01
      A usmiechem nadziei na dobry dzień, a przy okazji i tydzień, witam
      Przeswietnych życząc pozytywnych mysli i optymizmu w najtrudniejszych nawet
      chwilach (sama tez takowe mam, nie myslcie sobie).
      Pozdrawiam słonecznie:)))
      • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 217.153.79.* 08.09.03, 11:26
        Dzień dobry, dzień dobry i słoneczny!!!
        Po bardzo "gościnnym" weekendzie jakoś trudno mi się zabrać do pracy (tej
        prawdziej oczywiście, bo pranie, gotowanie itp jakoś mi idzie...), ale już się
        mobilizuję.
        Zajrzałam tu tylko życzyć wszystkim miłego dnia!
        betka
    • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 08.09.03, 20:37
      Dzis miał być dzień dniem dobrych wiadomosci. Ja takich nie zauważyłam. Chyba
      tylko to, ze dziś była lepsza pogoda niz wczoraj. Pozdrawiam
      • Gość: betka o rety! IP: 217.153.79.* 10.09.03, 09:54
        O rety, a co tu tak zionie ciszą?! Czyżbyśmy zapadali powoli w sen zimowy? Czy
        może ta piękna pogoda wygoniła wszystkich od komputerów do lasu? A'propos, czy
        ktoś już był na grzybach w tym roku? Z jakim efektem?

        U nas leje, a chmury wiszą tak nisko, że po prostu ciemność kompletna się
        zrobiła...

        Byłam wczoraj na bardzo ważnej rozmowie odnośnie mojej pracy- (150 km w jedną
        stronę). Bałam się potwornie, bo na razie to moja "twórczość własna". Opinię
        dostałam pozytywną, nawet trochę bardziej niż pozytywną. Po pierwszej uldze i
        radości naszły mnie myśli, że może ta opinia to było takie grzecznościowe bla,
        bla i wcale nie jest dobrze? Człowiek to sam sobie stwarza problemy, a co
        gorsze sam nie wie czego chce...

        Filu, czy nadal cieszysz się wolnością bez pracy?

        Pozdrawiam serdcznie i mimo wszystko zabieram się do pracy.

        betka
        • Gość: chochlik Re: o rety! IP: *.lublin.mm.pl 10.09.03, 10:48
          Wczoraj kilka razy zagladałam do forum, ale zeby rozmawiać sama z sobą nie
          potrzebuję komputera. Betko, czy dostałaś pracę? W tej chwili to temat numer
          jeden. Ja mam emeryturę, ale mój syn nie ma pracy. Zmieniał ja kilka razy, bo
          się skończyła, a obecnie jest na lodzie, a ja martwię się o wnuki. Jednak nie
          tracę nadziei. Pozdrowienia. U mnie swieci słoneczko.
          • bbetka Re: o rety! 10.09.03, 10:54
            Z tej beznadziejnej pogody zdecydowałam się założyć konto i zmieniam się w
            bbetkę, bo niestety zwykła betka jest już zajęta :-( Ale to cały czas ja!

            Chochliku, ja mam pracę, a jeździłam rozmawiać o wynikach tego co robię i czy
            to ma sens.

            Zazdroszczę słoneczka!

            betka
            • Gość: chochlik Re: o rety! IP: *.lublin.mm.pl 10.09.03, 15:24
              Betko, dobrze ze się odezwałaś. Przed chwila wrociłam z rehabilitacji, to
              znaczy ze usiłuję zrehabilitować się fizycznie a nie politycznie. Obecnie
              szcześliwi ci co mają pracę. Moze i innym się powiedzie. Pozdrowienia
            • Gość: chochlik Re: o rety! IP: *.lublin.mm.pl 11.09.03, 16:49
              Dzisiaj nie ma słonka,jest zimno 17 stopni. Pada deszcz. Na szczęście miałam w
              torebce dyżurną parasolkę. Na jutro nie zapowiadają poprawy pogody. Po prostu
              jesień. Pozdrowienia
            • Gość: chochlik Re: o rety! IP: *.szel-sat.com.pl 12.09.03, 11:32
              Dzisiaj dla odmiany piekne słoneczko. Zapisałam się na Uniwersytet Trzeciego
              Wieku i do sekcji tenisa stołowego. Nie wiem jak to wyjdzie w praktyce.
              Pozdrawiam
            • Gość: chochlik Re: o rety! IP: *.szel-sat.com.pl 12.09.03, 11:34
              Dziś pogoda piekna w przeciwieństwie do dnia wczorajszego. Zapisałam sie na
              Uniwersytet trzeciego wieku i do sekcji tenisa stołowego. Nie wiem co z tego
              wyjdzie w praktyce. pozdrawiam
            • Gość: chochlik Przeswietni czterdziestoletni czVII IP: *.lublin.mm.pl 12.09.03, 14:32
              Wysłałam wiadomość wczoraj, Ale ją wcięło. Pisałam o bardzo paskudnej pogodzie
              z deszczem. Dziś próbowałam, ale też wcięło. Próbuję po raz trzeci. Pogoda
              piekna, słoneczko. Rano było zimo, ale teraz tak ciepło, że wystarczy bluzka.
        • filut Ale mi fajnie 10.09.03, 14:11
          Gość portalu: betka napisał(a):

          ..........> Filu, czy nadal cieszysz się wolnością bez pracy? ........

          Niestety, cieszę się jak cholera. Wczoraj, z moimi prawdziwymi przyjaciółmi z
          pracy etatowej, nasączając się C2H5OH (1/2 litra na głowę) małoletni (55 i 58
          lat) przyjaciele zazdrścili mi wolności.
          Na serio zacznę sie kręcić (za zarobkami) od października. Ale ja jestem w
          komfortowej sytuacji.
          Moje dotychczasowe wędrówki za chlebem pozwoliły mi na "zapasy zimowe". Nawet
          gdybym nic nie zarabiał, to do pełnej emerytuty (7 m-cy) wytrzymam z palcem
          w ... nosie, ciesząc się zdrowiem i związanymi z tym przyjemnościami.
          Nawet sobie nie wyobrażałem ile zaległości miałem do zrobienia w gospodarstwie
          domowym. Ciągle nie mam czasu.

          Szanowna Betko!
          Czy Ty się przedłużyłaś na Bbetkę, czy też to inna Wspaniała Czterdziestolentia?

          Pozdrawiam
          wyzwolony Fil
          • bbetka Re: Ale mi fajnie 10.09.03, 14:20
            Filu miły, szczerze Ci zazdroszczę, tego luzu!

            Tak, to ja, tłumaczyłam się już wcześniej-zwykła "betka" była już zajęta więc
            dołożyłam sobie jeszcze jedno "b". Kiedyś (dawno temu w panieńskich czasach)
            miałam takie ładne inicjały BB, więc teraz mam troszkę podobnie.

            Miłego spędzania czasu w sposób dowolny!
            betka
            • filut Re: Ale mi fajnie 11.09.03, 09:58
              bbetka napisała:

              ......Kiedyś (dawno temu w panieńskich czasach) miałam takie ładne inicjały
              BB .....

              Za mojej młodości BB miała nie tylko ładne inicjały.
              Pozdrawiam
              Fil
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 212.33.67.* 10.09.03, 12:49
      Kobieta i informatyka.

      W naturze powszechnie występuje kobieta Internet, czyli
      kobieta z trudnym dostępem. Kobieta serwer to kobieta zajęta,
      kiedy panowie jej potrzebują, a kobieta Windows to taka, o
      której wszyscy wiedzą, że nic nie potrafi zrobić poprawnie, ale
      nikt nie może bez niej żyć. Kobieta wirus znana jest także jako
      żona - przychodzi, gdy się tego nie spodziewasz, instaluje się i
      zużywa wszystkie twoje zasoby. Rozstanie z nią jest trudne -
      próbujesz ją odinstalować, zwykle coś stracisz, ale gdy nie
      próbujesz, tracisz wszystko. Kobieta wygaszacz ekranu nie jest
      wiele warta, ale przynajmniej jest z nią trochę zabawy. Kobieta
      RAM zapomina o wszystkim, kiedy ją odłączasz. Kobieta może być
      również niczym twardy dysk - pamięta o wszystkim. I to na
      zawsze. Kobieta użytkownik zepsuje wszystko, czego dotknie, i
      zawsze chce wiedzieć więcej, niż potrzeba. Kobieta CD-ROM jest
      coraz szybsza i szybsza....
      • bbetka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 10.09.03, 13:41
        :-)))))))))))))))))
        ale się ubawiłam!!!
        betka
        • Gość: iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: 212.33.67.* 11.09.03, 07:45
          Fragmenty listów motywacyjnych
          Fascynuje mnie taniec towarzyski, w którym odpowiedzialność spoczywa na obojgu
          partnerach, jednakże na każdym ciąży odpowiedzialność indywidualna.
          Dotychczas największą przyjemnością w pracy było dla mnie spotkanie z różnymi
          ludźmi którym starałam się nie tyle wcisnąć towar, co porozmawiać o
          rozwiązywaniu ich problemów za pomocą mojego towaru, nie bez osiągnięć.
          Dziesięć lat temu zadałem sobie pytania: kim jestem i czego chce? Zaś cztery
          lata temu sformułowałem odpowiedzi: "jesieni wojownikiem i ascetą, poszukuję
          piękna i przyjaźni." To zdanie może być państwu pomocne.
          Obecnie oczekuję od pracodawcy dość dużo, bo premii za zmianę pracy, pensji,
          prowizji i samochodu służbowego.
          Intensywnie i niezmordowanie szukam pracy w dobrej firmie od zaraz. Najchętniej
          w zawodach, w których mam doświadczenie, tj.: detektyw prywatny, urzędnik,
          filmowiec, fotograf, przedstawiciel handlowy, handlowiec, dziennikarz,
          reporter, maszynista komputerowy, operator baz danych, tłumacz angielskiego.
          Inne zawody niewykluczone - do negocjacji.
          Jestem sympatyczny, ludzie mi ufają - to dużo warte!
          Pracuję szybko, skutecznie i dobrze. Pracuję najwyżej dziesięć godzin i NIGDY
          nie zabieram roboty do domu, chyba że na komputerze. W weekendy wyjeżdżam.
          Wymagam pensji ponad 1700 zł netto, prowizji handlowej 2-10 proc., premii od
          sukcesów, samochodu służbowego oraz stałego łącza do sieci w domu lub pracy,
          choć łącze w domu nie jest niezbędne.
          Spotkam się w Łodzi następnego dnia, w Warszawie za zwrotem połowy kosztów
          podróży - 25 zł. Przykro mi, ale to obecnie konieczne.
          Serdecznie pozdrawiam, życząc wam powodzenia, a sobie spotkania z wami, podczas
          spotkania zobaczycie, że ze mnie prawdziwy pikowy as, i zechcecie mnie
          zatrudnić, abym dla waszej firmy zarabiał miliardy ku obopólnej korzyści.
          Jestem absolwentem studiów EMBA.
          Zainteresowania: kultywowanie tradycji rodowitych Amerykanów, ekstremalna jazda
          na rowerze po śniegu.
          Osiągnięcia: przekroczenie 170 km/h polonezem 1.6GLE.
          Języki obce: francuski liźnięty, angielski dobry, ukończony kurs w Anielskiej
          Szkole Języków Obcych.
          • bbetka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 11.09.03, 15:26
            :-)))))))))))
            Iza,
            Skąd Ty to bierzesz???
            Studia EMBA robią wrażenie, liźnięty francuski - boski, no i to kultywowanie
            tradycji rdzennych Amerykanów...
            Pozdrawiam krótko, bo z pracy
            betka
            • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 11.09.03, 15:51
              Wpadam na chwilke (mam totalny "niedoczas" i troche rodzinnych kłopotów), a
              tutaj takie rewelacje. Iza - to jest BOMBA! W wolnejszej chwili przestudiuje
              wszystko jeszcze raz.
              Betka - Twój nowy nick bardzo mi sie podoba, az sie prosi, żeby czytac:
              Bebetka:)))
              Pozdrawiam serdecznie wszystkich Przeswietnych:)))
              spinkaa
              • ypsilon Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 11.09.03, 15:56
                Tia, nowy nick bardzo miło mi sie kojarzy - moja córcia ma na imie Beatka, a my
                na nia mówimy Bebatka:)
    • Gość: Iza Jescze coś w tym stylu! IP: 212.33.67.* 12.09.03, 08:48
      Bardzo dobry list motywacyjny
      Kochana firmo!

      Z dużą radością przeczytałem Wasze ogłoszenie w gazecie. Ucieszyłem się
      dlatego, ze wiem, iż Wasza firma jest duża i dobra, i daje ludziom dużo
      pieniędzy. Ja też chcę zarabiać dużo pieniędzy. Mogę w zamian za to pracować,
      nawet dużo pracować, bo jak się dużo pracuje to się ma dużo pieniędzy.

      Chcę mieć dużo pieniędzy bo mam mało rzeczy i koledzy się ze mnie śmieją. A tak
      będę mógł kupić dużo rzeczy (nie od razu, ale na raty). Poza tym liczę, że
      dacie mi samochód służbowy, tylko żeby nie był zapaćkany Waszą nazwą, bo wtedy
      będą się ze mnie panny na dyskotece śmiały, że nie mój.

      Ja ze swej strony jak już pisałem będę dużo pracował i będę zawsze wierny
      Waszej firmie, jeśli tylko dostanę to co chcę dostać. Poza tym Wasza firma jest
      duża i międzynarodowa, więc nie chodzi i tylko o pieniądze, bo przecież ważne
      jest, żeby powiedzieć kolegom gdzie pracuje i wtedy oni powiedzą: O!

      Umiem trochę, ale o wiele więcej się mogę nauczyć i rozwinąć, bo napisaliście,
      że dajecie możliwość rozwoju. Ja bardzo lubię się rozwijać, bo wtedy ma się
      dużo pieniędzy, a jak ma się dużo pieniędzy, to ma się coraz więcej rzeczy, a
      jak ma się coraz więcej rzeczy to trzeba mieć dom, a jak ma się dom to przyda
      się też żona i dzieciaki (ale bez przesady). I wtedy można zaprosić kolegów, a
      Wy już wiecie, co oni zrobią.

      Poza tym chcę dodać, że zawsze chciałem pracować w Waszej firmie (wiecie
      dlaczego), ale jakoś nie było okazji.

      Z wyrazami uniżenia i pozdrowieniami

      (podpis nieczytelny)

      PS. Jeżeli chodzi o wizytówkę to potrzebuje jej bardzo, żeby dawać ludziom,
      żeby wiedzieli z kim maja do czynienia!

      Pozdrawiam weekendowo !
      • Gość: Iza Cos na dobry początek ! IP: 212.33.67.* 15.09.03, 07:31
        Do kliniki dentystycznej przychodzi Niemiec, wchodzi do gabinetu jednego ze
        stomatologów i pyta:
        - Ile kosztuje wyrwanie zęba bez znieczulenia?
        - 30 euro.
        - A ile ze znieczuleniem?
        - 50 euro.
        - Poproszę w takim razie ze znieczuleniem.
        Dentysta aplikuje Niemcowi znieczulenie i prosi, by ten poczekał przed
        gabinetem 10 minut, aż znieczulenie zacznie działać. Ponieważ mija pół godziny,
        a pacjent się nie pojawia, wyrwiząb wychodzi zdziwiony przed gabinet i spotyka
        tam swojego kolegę, dentystę z gabinetu obok, który mu opowiada:
        - Wyobraź sobie, miałem przed chwilą pacjenta. Ależ to był twardziel! Uparł
        się, że chce rwać zęba bez znieczulenia, a kiedy mu go rwałem, nawet się nie
        skrzywił!
        Dzis u nas ładna pogoda, ale rano zimno grzeję się cieplutką kawą.
        papa
    • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.szel-sat.com.pl 12.09.03, 11:37
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 12.09.03, 12:50
        Chochliku - gratulacje i oczywiście powodzenia:))) Zawsze bardzo lubiłam grac w
        tenisa stołowego i wprawdzie od lat już wielu nie mam okazji, to marze sobie,
        że kupie stół i wstawię go do mojej stodoły (oprócz domku malutkiego na wsi mam
        tez stodołę, a co!). A powiedz jeszcze: jakie przedmioty będe wykładane na
        Uniwersytecie i czy dostaniecie indeksy?

        Iza - ten list motywacyjny to oczywiście żart, prawda?
        • bbetka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII 12.09.03, 14:40
          Dziękuję za przychylne podejście do mojej "bbetki"!

          U mnie znowu to samo-wszystko zaczyna się walić na głowę, a doba zakrótka...A
          przecież do października jeszcze tyle czasu!!!

          Widzę, ze podobnie jak Iza muszę zacząć zamieszczać autentyczne fragmenty
          czytanych przeze mnie prac. Ostatnie porządkując biurko wyrzuciłam kartki z
          najlepszymi idiotyzmami, ale na pewno trafią się lepsze:-)))
          Pamiętam jak ktoś pisał o tym, że Odra jest rzeką pławną i wozi się nią węgiel
          ze Szczecina (tutaj przypływa do nas statkiem) na górny Śląsk, bo tam jest on
          (tzn węgiel) bardzo potrzebny , bo jest tam dużo górników. To cytat nie z
          podstawówki, ale z egzaminów wstępnych na studia... O błędach ortograficznych
          nie piszę, bo to horror...

          pozdrawiam i lecę pracować

          betka
          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 12.09.03, 14:58
            Stwierdziłam, ze jestem wtórną analfabetką, choć mam nadzieję, ze w moim wieku
            to jest wybaczalne. We własciwym czasie nie przeszłam na drugą stronę i dla
            tego tak sie miotałam z powtórkami. Chwilami zastanawiałam się czy przypadkiem
            nie macie mnie dosyć. Na Uniwersytecie trzeciego wieku indeksów nie wydają.
            Ponad to nie zdaje się egzaminów. W ciagu tygodnia mozemy wysłuchac trzech
            wykładów . Jeden na temat bardzo dowolny, drugi z zakresu przyrody w różnych
            wersjach, a trzeci o zdrowiu. Wszystko za skromne 50 zł za semestr. Ponadto
            można skorzystać z udziłu w przeróżnych sekcjach. Np. Literatura, sztuka,
            historia, jezyki, pływalnia, gimnastyka usprawniajaca, komputer. Oczywiście za
            dodatkową opłatą około 80 zł za sekcję, W jednym roku chodziłam na gimnastykę,
            w zeszłym na komputer z internetem, dzieki temu nawiązałam z Wami kontakt. Jak
            przelicze swoja kasę to mam ochotę na język niemiecki. Naukę tego języka
            rozpoczełam przed wojną w gimnazjum w Mikołowie. Później okupacja i też
            niemiecki, matura z niemieckim, lektorat na studiach taki sam. Rok
            angielskiego, dwa lata rosyjskiego i cztery lata łaciny. Prawie nic w
            łepetynie nie pozostało. Chyba tylko ten niemiecki wart jest przypomnienia.
            Niby nic istotnego ten uniwersytet nie da, nikt juz do pracy mnie nie
            przyjmie, ale odwleka się moment kompletnego zdziecinnienia. Serdeczne
            pozdrowienia. Cieszę się ,ze odkryłam tą drugą stronę.
            • Gość: Jakub Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII IP: *.lublin.mm.pl 13.09.03, 18:32
              • bbetka Spinkoo! 15.09.03, 13:18
                Spinkoo!!! Ratunku!
                Załóż nowy wątek, bardzo proszę, bo tu już tak ugrzęźliśmy, że gorzej nie
                nożna!
                Pozdrawiam bardzo słonecznie
                betka
                • Gość: chochlik Re: Spinkoo! IP: *.szel-sat.com.pl 15.09.03, 14:14
                  I ja też. Dzis piekna pogoda. Czuje się rdośnie, bo nic nie łamie. Oby tak
                  dalej. Dziś spotakałam panią z która niegdyś pracowałam. Przeprowadziłyśmy ze
                  sobą pojedynek na komplementy. Całkiem przyjemny. Pozdrowienia.
                • Gość: chochlik Re: Spinkoo! IP: *.szel-sat.com.pl 15.09.03, 14:14
                  I ja też. Dzis piekna pogoda. Czuje się rdośnie, bo nic nie łamie. Oby tak
                  dalej. Dziś spotakałam panią z która niegdyś pracowałam. Przeprowadziłyśmy ze
                  sobą pojedynek na komplementy. Całkiem przyjemny. Pozdrowienia.
                • Gość: chochlik Re: Spinkoo! IP: *.szel-sat.com.pl 15.09.03, 14:14
                  I ja też. Dzis piekna pogoda. Czuje się radośnie, bo nic nie łamie. Oby tak
                  dalej. Dziś spotakałam panią z która niegdyś pracowałam. Przeprowadziłyśmy ze
                  sobą pojedynek na komplementy. Całkiem przyjemny. Pozdrowienia.
                  • spinkaa Jestem! 16.09.03, 20:59
                    Znajduje się w nieustającym niedoczasie, nie nadążam za obowiązkami, nawet
                    chwilami stwierdzam, ze chyba za dużo na sibie biore. Ale jakos tak nie widze
                    innej mozliwości. W kazdym razie ostatnio na przemiłe rozmówki z Przeswietnymi
                    nie mam nawet chwili. Ale duchem jestem z Wami, czasami wpadam, poczytam, i...
                    od razu mi lepiej.I wierze głeboko, ze to sie zmieni, bo przeciez nie mozna w
                    zyciu byc obciążonym jedynie obowiązkami!
                    Z nowym wątkiem macie rację, ten wgrywa sie jak wojna trzydziestoletnia (co
                    najmniej). Tyle że tym razem bedzie bez uniesień poetyckich. Ot, proza zycia.
                    Buziaczki:))))
                    spinkaa
                    PS - Chochliku, pewnie wiesz, że jeden trafiony (patrz: oczekiwany) komplement
                    może sprawić, że w nawet ponury i pełen niemiłych zdarzeń dzień odzyskujemy
                    siłe, pogode ducha, a przede wszystkim wiare w siebie. Mam rację?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka