Dodaj do ulubionych

"Fenomen" polskich sądów

26.02.08, 09:34
Może ktoś mi wytłumaczy ten nasz fenomen polegający na tym, że
sprawy w sądzie ciągną się w Polsce latami? Niedawno mieliśmy
świetny przykład z Anglii, gdy w mediach śledzony był proces Jakuba
T. Proces trwał 2 tygodnie. To był dla mnie szok. Co więcej rozprawy
odbywały się codziennie!A u nas? U nas kilka rozpraw trwa kilka lat!
A dlaczego? A może dlatego, że nie odbywają się codziennie, tylko co
kilka miesięcy! Proces, który można by zakończyć w tydzień przeciąga
się na lata. Z tego, że te absurdalne przerwy mięzy procesami tyle
trwają wynikają następne komplikacje. Po takiej długiej przerwie
sędzia za każdym razem musi od nowa zaznajamiać się ze sprawą, bo
poprostu zapomina! Przez tak długi czas, sędzia może zostać
przeniesiony gdzieś indziej, albo nawet może umrzeć. I wtedy trzeba
zaczynać sprawę od nowa. To straszne marnotrawienie czasu i
pieniędzy! Mogą też powymierać świadkowie, albo uczestnicy procesu.
Proces powinien trwać krótko, aby mógł spełnić swoją funkcję, czyli
rozwiązać określony problem. Procesy sądowe powinny trwać dni lub
tygodnie a nie lata.
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: "Fenomen" polskich sądów 26.02.08, 14:31
      Mój mąż miał kilka lat temu stłuczkę. Jakiś facet na niego najechał,
      nawet mało szkodliwie. Przyjechała Policja i okazało się, że sprawca
      nie chce przyjąć mandatu. Dawno zapomnieliśmy o całej sprawie, bo
      minęło jakies 2,5 roku gdy mąż dostał wezwanie do Sądu na świadka. W
      Sądzie pytali go jak doszło do stłuczki, jak jechał on a jak
      sprawca, jakie były światła i gdzie który stał po wypadku. Istny
      cyrk, trzebaby o niczym innym nie myśleć przez cały czas tylko
      pielęgnować te szczegóły.
    • Gość: anonim Re: Korupcja w wymiarze sprawiedliwosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 17:05
      Korupcja w wymiarze sprawiedliwosci jest przyczyna takiej a nie
      innej pracy sadow. Jak masz dojscia mozesz zalatwic, ustawic
      wyrok,mozesz zmienic, mozesz nie przyjsc na sprawe i nie bedzie
      zadnych konsekwencji itp.itd.Moja sprawa, drobna(pomowienie) byla
      przesuwana w ciagu kilku miesiecy 6 krotnie, z wydzialu do wydzialu.
      Szuka sie atlasowej poduszki aby oskarzony(oczywiscie ustawiony) nie
      obil za bardzo du....
      • michal_powolny12 Re: Korupcja w wymiarze sprawiedliwosci 01.03.08, 23:14
        I po kłamiesz? I po co kłamiesz?
        W ciągu ostatnich 17 lat 10 sędziom sądów powszechnuch uchylono
        imunitety z powodu poważnego podejrzenia korupcji. Skazano do tej
        pory prawomocnie 5, wszyscy dostali surowe wyroki i zakazy pracy w
        zawodach prawniczych. I to ma być korupcja? Patrz rzekoma sprawa
        ostrołęcka-wiele było w mediach jak to sędziowie brali. No i co?
        Pudło-nie było żadnych łapówek.
        Nie jestem adwokatem, radcą prawnym ani sędzią czy prokuratorem. Nie
        jestem także aplikantem. Jestem prostym zwykłym obywatelem mającym
        styczność z wymiarem sprawiedliwości w zywkych spawach.
    • mjot1 Brawo Prawo 26.02.08, 19:13
      Nadszedł właśnie taki czas, że „prawo” ma każdy (dosłownie).
      I to właśnie my jesteśmy prekursorami. Brawo!

      Oto hipotetyczny spór: X kontra Y
      Sąd po przeprowadzeniu żmudnych czynności w mozole i z powagą
      przyznaje rację X-owi.
      Wydany właśnie w imieniu RP wyrok oczywiście nie ma żadnej mocy
      prawnej, bo a nuż Y poczuje się skrzywdzony... A przecie Y też jest
      obywatelem i też prawo ma.
      W trakcie tego teatru z niezwykłym pietyzmem należy obchodzić się z
      postacią grającą tu rolę pierwszoplanową, czyli z oskarżonym. Jak
      każda gwiazda jest niezwykle wrażliwy i kapryśny.
      Trzeba być niezmiernie czujnym by nie urazić, nie dotknąć. Obrażony
      gotów i nie stawić się na kolejną odsłonę a wówczas szlak może
      trafić całe te jasełka.
      Jak nietrudno dociec obywatel Y wnosi odwołanie czy inną apelację.
      Instancja wyższa w powadze swego urzędu z troską pochylona nad
      ewentualną krzywdą Y nakazuje rozpatrzyć sprawę po raz wtóry.
      Tenże sam sąd (może tylko w troszkę innym składzie) czuły na krzywdę
      ludzką i nauczony przykrym doświadczeniem tym razem wydaje wyrok
      przeciwny do poprzedniego a zgodny z życzeniem obywatela Y. Wszak
      życzenie obywatela... A prawo jest po to by obywatelowi służyć.
      Oczywiście i ten werdykt nie ma najmniejszego znaczenia i żadnej
      mocy prawnej, ponieważ być może okaże się, iż obywatel X poczuje się
      dotkniętym?
      Obywatel X oczywiście „poczuł się” i teraz to on wnosi
      gromkie „veto”. Instancja wyższa poruszona niedolą X nakazuje jak
      wyżej a sąd niezwykle czuły na krzywdę ludzką przychyla się do
      życzeń obywatela i...
      A lata płyną, płyną...
      I wszystko to dla dobra obywatela oczywiście.

      Znać prawo to obywatelski obowiązek.
      „Znać prawo”... Hm...
      Czy ktokolwiek byłby w stanie odpowiedzieć na proste pytanie: ile (w
      sztukach) aktualnie obowiązuje nas aktów prawnych ot choćby w randze
      ustawy?
      Ile jest tych przeróżnych kodeksów, ustaw (czy raczej „ustaw o
      nowelizacji ustawy”), rozporządzeń, zarządzeń, załączników, statutów
      i wszelakiego autoramentu prawideł resortowych, wewnątrzzakładowych
      itd. itd.
      A każdy taki akt to przecie niekończący się zbiór artykułów,
      paragrafów, ustępów, punktów, itd. itd.
      A radosna twórczość trwa przecie nieustannie.
      „Znać prawo”... Jeśli zagłębisz się w treść tych strzelistych aktów
      to czasami zdarzy się, że ten czy ów artykuł wydaje ci się
      zrozumiałym, jasnym i logicznym. Otóż nic bardziej mylnego! Bowiem w
      powiązaniu z innym a równym mu rangą artykułem biel czernią okazać
      się może.
      Dlatego też najwyższym przepisem prawa stały się tzw. „EKSPERTYZA”
      i „INTERPRETACJA”.
      I to jest właśnie prawdziwy przełom i postęp!
      Tu w tym kraju cudów pełnym osiągnęliśmy zdawałoby się nieosiągalne.
      Oto prawo jest dla obywatela nie zaś obywatel dla prawa.
      Każdy ma prawo do swej własnej interpretacji napisanej mu na
      zlecenie przez jakiegoś uczonego w piśmie mędrca. Każdy ma prawo dla
      siebie!
      Toż to ideał!
      A wszędy jak kraj długi i szeroki całe rzesze wydrwigroszy siedzą i
      w znoju „interpretują” dla dobra nas wszystkich.

      „Ot, tam siedzą prawnicy i dla nich puchar staw,
      Dziś trzeba nam prawicy a jutro trzeba praw.”

      Dzięki Wam o Wy, którzy z taką troską pochylacie się nade mną
      maluczkim.

      Najniższe ukłony!
      Jakoś nie potrafiący docenić owych doniosłych osiągnięć M.J.
      • dcio Re: Brawo Prawo 28.02.08, 18:05
        Najlepszy przyklad jaruzelskiego. Juz w czasie wojny w okupowanej
        przez wschodniegpo najezce Polsce wydawal zolnierzy AK w rece
        okrotnych siepaczy a pozniej to juz z gorki, wiernie sluzyl najezcy
        przesladujac Polskich patryjotow i najezrzaja obce panstwo bez
        wypowiedzenia wojny, ze szczytowym osiagnieciem, masakra na wybrzezu
        1 1970 r i powtorna wojan polsko bolszewicka z 13 grudnia 1980.
        kiedy to kazamaty wiezien ub znow splynely krwia Polakow.

        czerwony general (wg Michnika czlowiek chonoru) za zbrodnie
        popelnione w dekadzie lat 80 tych dostaje smieszna kare w zawiasach
        a stara kobieta co nie ma pieniedzy za zaplacenie mandatu za
        handlowanie pumeksem bez zezwolenia laduje za kratami na 2 tyg, za
        kare ze jest biedna.

        Jakos dziwnie nawet opozycja SLD nie czepia sie by postawic ninistra
        ktory huty stali sprzedal o 2,5 miliarda za tanio , a po czym na
        jego konto wplynelo 20 mln.
    • anmar123 Re: "Fenomen" polskich sądów 28.02.08, 18:33
      Jeden z sędziów powiedział: czym innym jest prawo a czym innym jest sprawiedliwość!

      Co do INTERPRETACJI: jest jeden kodeks, który w zasadzie nie potrzebuje interpretacji. Ma tylko 10 paragrafów/punktów. I to niezmiennych od tysięcy lat.
      • mjot1 Re: "Fenomen" 28.02.08, 19:04
        „tylko 10 paragrafów/punktów. I to niezmiennych od tysięcy lat”
        A jednak i ten „kodeks” poddano przecie „nowelizacji”.
        Tak na stronie:
        Od chwili, gdy w bezkresnej przestrzeni mózgoczaszki obie me szare
        komory napotkały się po raz pierwszy nurtuje mnie pewne pytanie...
        Dlaczego „Wielki Prawodawca” w kodeksie swym pominął „głupotę”?
        Bo czyż jest w skutkach swych zbrodnia okrutniejsza?

        Najniższe ukłony!
        Profan M.J.
        • dcio Re: "Fenomen" 02.03.08, 21:08
          Sprawe by rozwiazywalo
          1) wybieranie sedziow na kadencje
          2) jawnosc rozpraw.

          Teraz tego nie ma.
      • Gość: czytelnik Re: Dowcip o sadach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 22:02
        Staje przd sadem nierozgarniety chlop. Patrzy na sedziego w
        okularach i nie wie jak sie zwrocic do sedziego. Wiec mowi"Wysoka
        sprawieliwosci".Sedzia sarka poprawiajac okulary i odpowiada:"to
        jest sad a nie sprawiedliwosc". Ma racje sedzia?
        • dcio Re: Dowcip o sadach 03.03.08, 22:27
          Ma :o)
    • marcus.camby Re: "Fenomen" polskich sądów 04.03.08, 01:16
      Iiii tam "latami" - gdybyś oglądał w TVN "Sędzię Annę Marię Wesołowską", to byś wiedział, że żadna sprawa nie trwa dłużej niż pół godziny. Tylko wysłuchanie świadków, pierdut młotkiem i już jest wyrok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka