Dodaj do ulubionych

Europrzecena?

IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.03, 17:19
Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej czekają nas zmiany cen wielu
produktów. Także samochodów


Wiadomo na pewno, że stanieją, i to dosyć znacznie, auta produkowane w
Stanach Zjednoczonych, w Meksyku, w Azji. Powinna też zniknąć akcyza na
samochody używane sprowadzane z państw Unii Europejskiej. Nie stanieją
natomiast, a być może nawet nieco podrożeją samochody produkowane w UE.
Rynek powinien jednak wymusić na producentach z zachodu Europy najróżniejsze
koncesje - od tanich kredytów na nowe samochody po dodatkowe wyposażenie
dołączane do standardowych wersji oferowanych modeli.

Ameryka i Azja taniej?
Za wyprodukowane poza Unią Europejską auta z silnikami o pojemności poniżej
3 litrów (dla diesli progiem jest 2,5 litra) musimy w Polsce płacić 35-
procentowe cło. Po przystąpieniu do Unii Europejskiej spadnie ono do 10% -
tyle płacą dziś obywatele UE. "Większość naszych samochodów jest produkowana
w Europie, ale już na przykład PT Cruiser powstaje w Meksyku, z którym Unia
ma podpisaną umowę o zerowych cłach na samochody. Oznacza to, że zamiast
płacić trzydzieści pięć procent cła za PT, zapłacimy zero" - mówi Krzysztof
Kłos z firmy DaimlerChrysler. "Nie znaczy to wprawdzie, że auto stanieje aż
o 35 procent, ale sądzę, że należy się liczyć z 15-20-procentowym spadkiem
ceny". Producenci spoza Unii wielu interesujących modeli nie wprowadzają na
nasz rynek, ponieważ ze względu na wysokie cło jest to nieopłacalne. Należąc
do Unii, możemy liczyć na poszerzenie oferty firm amerykańskich, japońskich,
koreańskich. Do ataku na polski rynek przygotowuje się np. Hyundai, który w
Europie Zachodniej odnosi spore sukcesy, a w Polsce jest nadal marką
niszową. "Wkrótce mamy zamiar wprowadzić na rynek lancera, który zastąpi
carismę" - mówi Tomasz Michalczewski z Mitsubishi Motors. "Sądzę, że dzięki
przystąpieniu do UE będziemy mogli obniżyć cenę nawet o 25 procent".
Optymistyczne prognozy importerów samochodów spoza Unii mogą jednak być zbyt
optymistyczne. Zdaniem niektórych analityków, nasze przystąpienie do UE nie
doprowadzi do obniżek cen, a przynajmniej nie stanie się to od
razu. "Importerzy zbyt dobrze pamiętają wojnę cenową między Fiatem a Daewoo,
wojnę, która doprowadziła obie firmy na krawędź bankructwa" - mówi Wojciech
Drzewiecki z firmy SAMAR zajmującej się analizą rynku motoryzacyjnego. "Żeby
nie zepsuć rynku, nie obniżą cen, lecz po prostu podniosą sobie marże.
Zamiast cieszyć się na obniżki cen samochodów z USA czy Japonii, powinniśmy
raczej martwić się prawdopodobnymi podwyżkami na auta z UE. Według naszych
analiz, za samochody wyprodukowane w Zjednoczonej Europie będziemy płacić od
5 do 10 procent więcej niż obecnie".

Europa drożej?
W Unii Europejskiej od 10 lat trwa proces harmonizacji rynku
motoryzacyjnego, co oznacza jednolicenie cen aut we wszystkich krajach. Na
razie najtaniej można kupić samochód w Grecji, Danii i Holandii (Duńczycy
odbijają sobie straty bajońskimi opłatami za rejestrację). Najdroższa jest
Wielka Brytania. Za kupione tam seicento trzeba zapłacić 59,5% więcej niż w
Hiszpanii. Różnice jednak z roku na rok maleją, a w końcu mają zniknąć.
Zyskają na tym Anglicy i Niemcy, my - stracimy. "Gdyby przyjąć, że Polska
już jest w Unii, trzeba by zaliczyć nas do grupy krajów, w których ceny
samochodów są najniższe" - mówi Jacek Pawlak, dyrektor handlowy Toyota Motor
Poland. "Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której to Niemcy i Anglicy
równają do nas. Sądzę, że dojdzie tu raczej do kompromisu: w Polsce zdrożeją
o kilka procent, a w Anglii czy w Niemczech stanieją. Nie należy jednak
wpadać w panikę. Dyrektywy to jedno, a rynek rządzi się swoimi prawami. W
naszym przypadku harmonizacja potrwa długo i w dniu przystąpienia do Unii
ceny nie skoczą. W żadną stronę". W tej sytuacji wydaje się, że najlepszym
momentem na kupno nowego auta wyprodukowanego w Unii będą miesiące
poprzedzające nasze przystąpienie do struktur UE. Importerzy już dziś
przyznają, że w tym okresie rynek stanie, bo wszyscy będą czekali na nowe
przepisy i cenniki. Dlatego właśnie na początek roku 2004 przygotowywane są
liczne promocje i ciekawe kredyty. Na tym jednak relatywny spadek cen aut
sprowadzanych z Unii prawdopodobnie się skończy. Pozostaje liczyć, że po
kilku latach rynek upomni się o swoje prawa i europejskie samochody jednak
stanieją. Może się o to postarać Komisja Europejska, która najwyraźniej nie
lubi producentów samochodów i stara się zrobić im jak największą krzywdę.

Nowe przepisy
Harmonizacja cen wymusi wprawdzie na naszych importerach podwyżkę, ale - w
myśl nowych przepisów UE - już wkrótce powinny pojawić się w Unii, a z
czasem także w Polsce salony oferujące więcej niż jedną markę. Importerzy
zachowają prawo do ustalania rozmiarów salonu niezbędnych do wystawiania ich
aut, ale wystarczy np. dobudować nową halę, żeby ustawiać obok siebie
małe "damskie" auta kilku firm, stworzyć salon aut sportowych i rodzinnych
SUV-ów. Niektóre auta będą się w tym systemie sprzedawały lepiej, inne
gorzej. Mniej popularne będą musiały stanieć, nawet o 20 procent. Możliwe ma
być też tworzenie wielkich międzynarodowych sieci sprzedaży samochodów.
Takie motoryzacyjne supermarkety powinny pojawić się w Europie w ciągu
najbliższych pięciu lat, a ich właściciele będą mogli, wzorem istniejących
supermarketów z żywnością, oferować dumpingowe ceny w jednym kraju i odbijać
to sobie w innym. Komisja Europejska nie zapomniała też o serwisach.
Importerzy w UE nie będą mogli odmówić autoryzacji żadnemu właścicielowi
warsztatu, który o nią poprosi. Wystarczy zatem wykazać się posiadaniem
odpowiednio dużego i czystego pomieszczenia oraz gotówką potrzebną na zakup
narzędzi i urządzeń, a importer będzie musiał przyznać wszystkie prawa,
którymi dziś cieszą się autoryzowane serwisy. Producenci i importerzy
ostrzegają przed niską jakością takich serwisów, ale wszyscy kierowcy
wiedzą, że i teraz serwis autoryzowany wcale nie musi być dobry. Unia
Europejska uznała też za niezgodne z prawem wymaganie używania wyłącznie
części autoryzowanych przez producenta. Będzie więc ostra konkurencja między
liczniejszymi niż dziś serwisami, będą tańsze części zamienne. Eksperci
szacują, że ceny usług w autoryzowanych serwisach spadną nawet o 30 procent.

Powrót lawety
Wielką niewiadomą jest los akcyzy, którą Ministerstwo Finansów nakłada
zarówno na samochody nowe, jak używane. Ministerstwo zapowiada wprawdzie, że
będzie bronić akcyzy jak niepodległości, ale w przypadku samochodów
używanych ta niepodległość wydaje się poważnie zagrożona. Według Tomasza
Krawczyka z Centrum Integracji Europejskiej, akcyza nakładana na auta
używane jest niezgodna z prawem unijnym i po przystąpieniu Polski do
Wspólnoty będzie musiała zniknąć. "Akcyzę nakłada się na samochody
rejestrowane w Polsce po raz pierwszy" - mówi Tomasz Krawczyk. "Dziś dotyczy
to aut sprowadzanych z Unii. Jednak po roku 2004 samochód zarejestrowany np.
w Niemczech i sprowadzony do Polski będzie autem rejestrowanym po raz
pierwszy u nas, lecz nie obciążonym podatkiem, bo Polska także będzie
członkiem Unii Europejskiej". "Jedynym sposobem utrzymania akcyzy na
samochody używane sprowadzane z UE będzie obłożenie akcyzą także samochodów
używanych sprzedawanych Polakom przez Polaków" - komentuje Mariusz Biadun z
Centrum Informacji Europejskiej. "Wtedy unikniemy zarzutu dyskryminowania
pojazdów z innych krajów Unii. Takie wyjście nie wydaje się jednak
prawdopodobne. Opór społeczny byłby zbyt silny". Eksperci nie są zgodni co
do szczegółów, ale wolny rynek i tak zrobi swoje. Jeśli rzeczywiście zniknie
akcyza na auta używane, pojawią się motoryzacyjne supermarkety, a
jednocześnie stanieją samochody amerykańskie i azjatyckie - auta produkowane
w Unii nagle przestaną być konkurencyjne. Ich producenci będą musieli
zareagować, ale wprowadzana
Obserwuj wątek
    • Gość: ania Re: Europrzecena?czesc 2 IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.03, 17:21
      Powrót lawety
      Wielką niewiadomą jest los akcyzy, którą Ministerstwo Finansów nakłada zarówno
      na samochody nowe, jak używane. Ministerstwo zapowiada wprawdzie, że będzie
      bronić akcyzy jak niepodległości, ale w przypadku samochodów używanych ta
      niepodległość wydaje się poważnie zagrożona. Według Tomasza Krawczyka z
      Centrum Integracji Europejskiej, akcyza nakładana na auta używane jest
      niezgodna z prawem unijnym i po przystąpieniu Polski do Wspólnoty będzie
      musiała zniknąć. "Akcyzę nakłada się na samochody rejestrowane w Polsce po raz
      pierwszy" - mówi Tomasz Krawczyk. "Dziś dotyczy to aut sprowadzanych z Unii.
      Jednak po roku 2004 samochód zarejestrowany np. w Niemczech i sprowadzony do
      Polski będzie autem rejestrowanym po raz pierwszy u nas, lecz nie obciążonym
      podatkiem, bo Polska także będzie członkiem Unii Europejskiej". "Jedynym
      sposobem utrzymania akcyzy na samochody używane sprowadzane z UE będzie
      obłożenie akcyzą także samochodów używanych sprzedawanych Polakom przez
      Polaków" - komentuje Mariusz Biadun z Centrum Informacji Europejskiej. "Wtedy
      unikniemy zarzutu dyskryminowania pojazdów z innych krajów Unii. Takie wyjście
      nie wydaje się jednak prawdopodobne. Opór społeczny byłby zbyt silny".
      Eksperci nie są zgodni co do szczegółów, ale wolny rynek i tak zrobi swoje.
      Jeśli rzeczywiście zniknie akcyza na auta używane, pojawią się motoryzacyjne
      supermarkety, a jednocześnie stanieją samochody amerykańskie i azjatyckie -
      auta produkowane w Unii nagle przestaną być konkurencyjne. Ich producenci będą
      musieli zareagować, ale wprowadzana w UE harmonizacja cen samochodów
      uniemożliwi im znaczne obniżki. Prawdopodobnie zaczną więc oferować klientom
      coraz więcej nowoczesnych gadżetów, w czym zresztą i tak są lepsi od
      konkurentów zza oceanu i od Azjatów. W efekcie albo kupimy samochód tańszy,
      albo będzie on lepiej wyposażony niż obecnie. W dodatku mniej wydamy na
      obowiązkowe przeglądy i serwisy. Na razie to tylko hipotezy. Fiskus nie śpi, a
      Ministerstwo Finansów na pewno wymyśli coś, co będzie zgodne z przepisami Unii
      i równie legalnie, co skutecznie wyczyści nam portfele. Pomysł z winietami -
      na szczęście - nie wypalił, ale licho nie śpi. Z różnych "przeciekow" wynika,
      że mogłyby to być na przykład sięgające nawet kilku tysięcy złotych od
      samochodu opłaty za rejestrację świeżo nabytego pojazdu.
    • Gość: Joasia Re: Europrzecena? IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.03, 07:27
      > Na razie najtaniej można kupić samochód w Grecji, Danii i Holandii (Duńczycy
      odbijają sobie straty bajońskimi opłatami za rejestrację).

      A to co za bzdura.
      Jak by nie bylo w Danii tak wysokich (100 - 180%)podatkow to zaden konzern nie
      sprzedawal by samochodow taniej (cena netto) niz w innych krajach.

      "Jedynym sposobem utrzymania akcyzy na
      samochody używane sprowadzane z UE będzie obłożenie akcyzą także samochodów
      używanych sprzedawanych Polakom przez Polaków"

      A to dlaczego?
      Akcyza tylko jest na samochody po raz pierwszy rejestrowane w danym kraju
      (patrz -Dania, Holandia) a nie przy zmianie wlasciciela auta juz
      zarejestrowanego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka