trouble_maker
12.06.08, 10:49
Sedno sprawy tkwi zupełnie poza linią frontu wojny między wszelkimi
ruchami "pro life" i "pro choice"; w sytuacji otwartych granic
przypomina mi to wszystko zażartą walkę o to, czy zamknąć furtkę na
mniejszą czy większą kłódkę, kiedy cały płot dookoła już dawno
rozkradziono...
Ale nie upadajmy na duchu - jest przecież alternatywa: policyjna
kontrola wszystkich macic od chwili poczęcia, ultrasonografy na
granicach...itp. itd.