Dodaj do ulubionych

Dobry Psychoterapeuta

30.09.10, 22:41
nie wiem jak sobie pomoc...
kurde, mialam napisany taki dlugi post, a sie mi skasowal...
Szukam ... wlasciwie zastanawiam sie czy jest ktos kto moglby mi pomoc...
mam ogromne problemy ze soba... zaburzenia emocjonalne - tak bym to chyba ujela... ale nie wiem gdzie szukac pomocy bo dobry psychoterapeuta tez musi byc z powolania...
Moje zycie bylo wogole dosyc trudne, z tego wynikaja moje problemy, z dziecinstwa, mlodosci, no i przede wszystkim najwiecej pojawia sie teraz, w zalobie, a tamte przybraly na sile...
Nie wiem gdzie szukac pomocy, kto rozbierze moje zycie na kawaleczki, a wazne jest to zebym umiala sie przed kims otworzyc, bo jestem taka zamknieta, przygnieciona, ze gdybym miala mowic o swoich problemach to... to chyba bym nie umiala, a nawet nie umialabym ich okreslic i sprecyzowac...
Nie wyrabiam juz z ta moja glowa...
Nawala, do tego w obliczu smierci... moj mozg powiedzial chyba PAS...
i tesknota i bol i pustka i poczucie winy... i moje problemy ze sama soba...
nie wiem gdzie szukac pomocy, komu zaufac, poprostu nie wiem...
szukalam w googlach "najlepszy psychoteraputa w polsce", nie znalazlam, nie wiem, czy nie ma takiego... to co teraz bedzie?...
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: Dobry Psychoterapeuta 30.09.10, 22:50
      Gwiazdeczko nie szukaj w Googlach,bo na pewno nie ma najlepszego terapeuty i nie potrzebujesz najlepszego,tylko wystarczająco dobrego.Popytaj w ośrodkach pomocy kryzysowej,w przychodni zdrowia psychicznego.Jedyne,co mogę doradzić,to żebyś zaufała swojej intuicji.Faktycznie dyplomy nie zawsze świadczą o tym,że to dobry terapeuta.Ale można znaleźć dobrych,z własnego doświadczenia wiem,że można.
      A jeśli Twoje problemy są już bardzo poważne,to zacznij od konsultacji u psychiatry i wtedy tez możesz spytać lekarza,czy może Ci polecić dobrego psychologa.Czasami przy hospicjach są psychologowie zajmujący się typowo psychologią osób pogrążonych w żałobie.
      • gwiazdec_zka Re: Dobry Psychoterapeuta 30.09.10, 23:08
        do agalt:
        Jestem ze slaska, okolice Żywca.

        do Tilii:
        Mam juz lekka przeprawe z psychoterapeutami. chodzilam do dwoch, jednego prywatnie, a drugiego do osrodka interwencji kryzysowej. Niestety przed zadnym nie umialam sie otworzyc tak jakby tego potrzebowal moj mozg, zadnemu nie umialam zaufac... A teraz znowu kolejnemu opowiadac wszystko, caly nasz zwiazek, zalobe... moje zycie "przed". Moje problemy z "przed" ktore przy smierci wydaja sie niczym a jednak okazuje sie ze maja taki wplyw ze urosly do rozmiarow "maxi". I tak sobie rosna, razem z zaloba, bolem i tesknota... Tu potrzebne jest dzialanie a moj brak organizacji nie pomaga mi w znalezieniu pomocy dla siebie...
        Dziekuje Ci Tilio za dobre slowa, moze jakos uda mi sie znalezc sile do mobilizacji.
        • tilia7 Re: Dobry Psychoterapeuta 30.09.10, 23:16
          Gwiazdeczko,to jest oddzielny problem.Jeśli Ty się nie będziesz chciała otworzyć,to terapeuta choćby był najlepszy nie zdoła pomóc.Oczywiście doświadczony psycholog powinien umieć stworzyć warunki i zachęcić pacjenta.Ale to czasem trwa dość długo.Zresztą wbrew temu,co większość osób myśli,terapia nie pomaga od razu i niestety prawie zawsze na początku jest bardzo bolesna,bo wymaga mówienia o trudnych rzeczach i absolutnej szczerości wobec samego siebie.Tu Ty musisz wykonać pracę nad sobą i zrozumieć,że skoro jest Ci tak bardzo źle,to może warto zaryzykować i się otworzyć,żeby za jakiś czas mogło być choć trochę lepiej.
          Przytulam Cię mocno
              • annabanach Re: Dobry Psychoterapeuta 01.10.10, 09:22
                Niestety, nie. Poleciła mi go moja przyjaciółka, która sama jest terapeutą, ale mieszka na północy i nie moze mi pomóc. Tyle, ze dla mnie Bielsko-Biała tez na końcu świata. Ona brała udzial w szkoleniach i warsztatach prowadzonych przez tego pana i była pod ogromnym wrażeniem.
                Ja w końcu wyladowałam u psychiatry. I to było najlepsze, co mogło mnie spotkać. Dostałam leki, ktore mi trochę pomogły i on mi polecił pania psycholog w swoim ośrodku. Ona nie przywróci życia mojemu ukochanemu, ale rozmowy z nia mi pomagają.
                Pozdrawiam
                  • klechdarz Re: Dobry Psychoterapeuta 16.01.15, 16:50
                    Terapia nie jest dla każdego i nikt nie gwarantuje efektów (dużo zależy również od Ciebie samego). Mnie osobiście spotkania z Piotrem dały mi bardzo dużo i polecam go każdemu z pełnym przekonaniem. Dodam też, że na początku podchodziłem do niego jak i samej terapii z dużą rezerwą. Okazało się jednak, że to świetny specjalista, a do tego wspaniały człowiek. Rzadko spotyka się ludzi o tym stopniu dojrzałości, inteligentnych, a przy tym potrafiących uszanować drugiego człowieka, obdarzyć go swoją pełną uwagą i zrozumieć.
                      • anon.im22 Re: Dobry Psychoterapeuta 27.02.15, 12:05
                        Czy możesz powiedzieć, co ci nie odpowiada, to może spróbuję potwierdzić lub rozwiać twoje wątpliwości. Tak naprawdę to musisz sama chcieć się zmienić, jeśli tego nie będziesz czuła i nie będziesz mieć wystarczająco silnej woli, to nawet najlepszy psychoteraupeta w Polsce nie pomoże ci.
                              • myaruk Re: Dobry Psychoterapeuta 24.03.15, 21:00
                                odczuwasz ze ta osoba naduzywa reliacji klient/pacjent-terapeuta?
                                oczywiscie ze moze, terapeuci to czesto ludzie ktorzy probuja z tego zyc i to jest ich sposob na zarabianie. Bardzo trudno odkryc ze ktos kogos wykorzystuje- najlepszy papierek lakmusowy to po prostu : "po owocach" sprawdz albo obserwuj jej reakcje na otoczenie i otoczenia na nia- jak wyczujesz jakos oblude -uciekaj. Co do konkretnej osoby to szansa ze ktos zna ta osobe tutaj jest jak milion w totku.
                                • kasandra122 Re: Dobry Psychoterapeuta 08.04.15, 13:42
                                  Pomyślałam, że wyszukiwarka skieruje na to forum osoby, które mają wątpliwości co do p. Sordyl. Nie chodze już do niej na terapię. Widziałam kobietę, klientkę z godziny przede mną, która w popłochu wybiegała z jej gabinetu - pomyslałam, że to dziwne. Za dwa miesiące sama od niej wybiegłam... niestety wróciłam, bo złożyłam jej obietnicę, że każdy konflikt miedzy nami będziemy omawiać. Dziś wiem, że z niektórymi nie warto dotrzymywać umów. Powiem tylko, że ona nie przestrzega kodeksu etyki terapeuty Gestalt w najbardziej przejrzystych i niepozostawiających miejsca na watpliwości punktach. Długoterminowa terapia u niej może wyrządzić duże szkody. Teraz próbuję zrozumieć mechanizmy, które popchnęły mnie, by do takiej osoby jak ona w ogóle chodzić. Dziękuję za Twoją poradę.
                                        • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 09.10.15, 18:08
                                          A no niezbyt ładnie, karolek_jak. Ale Pani Alina przywitała mnie na jednym spotkań - po konflikcie miedzy nami - słowami: "dziś zakończymy terapię, bo nie potrafię wyprowadzić panie z przeniesienia". Chodziłam do niej długo, ona - jak się później dowiedziałam - przyjęła na terapii ze mną rolę zastępczej matki, wiedziałam o moje traumie odrzucenia i mimo to przerwała tak relację. Przeżyłam przez to załamanie nerwowe, bo bardzo sie z nią związałam - dziś widzę ten związek w innym świetle, no ale wtedy po prostu sie załamałam. Powiedziala mi też, że inni na nią tak jak ja nie reagują - złością i oburzeniem - no i stąd to poszukiwanie innych osób, które doznały w jej gabinecie przekroczenia granic, żeby choć trochę sobie ulżyć. Takie życie. Biję sie w piersi, to było/jest nieładne.
                                        • karolek_jak Re: Dobry Psychoterapeuta 23.10.15, 11:28
                                          Bylem na jej stronie int. jesli terap.pisze ' jestesmy bezwolnymi ofiarami kultury i innych ludzi ', albo ' doswiadczenie klienta staje sie moim osobistym doswiaczeniem' to niedobrze swiadczy. po pierwsze tylko ofiara jest agresywna, po drugie terapeuta nie powinien tak sie tak zblizac do klienta zeby jego doswiadczenie stawalo sie doswiad. terapeuty- to moze swiadczyc o mozliwosci naduzyc. sa dwie rzeczy dla ktorych terapuci glownie naduzywaja relacji z klientem - dla bliskosci lub/i dla wladzy . moze to byl Twoj przypadek? nie wiem. ja po takiej ofercie terapeuty na pewno bym nie poszedl do niego. tutaj sobie poczytaj o nadużyciach: psycho-kit.pl/?p=2614 psycho-kit.pl/?p=590#more-590
                                  • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 09.10.15, 19:08
                                    Tegoroczna noblistka Swietłana Aleksijewicz powiedziała mądrze "Nie można mieć jednego serca do nienawiści, a drugiego - do miłości. Człowiek ma jedno". A odpowiadając na Twoje pytanie: nie, nigdzie tego nie zgłosiłam, tyle co w sieci upuściłam sobie trochą złości i żalu. Byłam słabiuteńka, chorowałam - poza tym co by mi to dało? Relacje z całą rodziną nadszarpnięte - teraz zbieram owoce. Wierzyłam, że ta terapia dokądś prowadzi... żałuję, że nie zawarlam z nia rzetelnego kontraktu, no ale ona była ta "matką", to nie sądziłam, ze moze az tak mnie skrzywdzić. Dziś do takich rzeczy podchodze zupełnie inaczej. Pozdrawiam!
                        • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 09.10.15, 21:37
                          No ale najwazniejsze jest to, żeby nikogo do niczego nie zmuszać PRZEMOCĄ, terapeuta musi szanować miejsca, w których klient nie chce się zmieniać. Bo niby dlaczego musi sie zmienić? Najwazniejsze jest to, żeby samemu budować swoją siłę, a nie przez osądzanie innch, porównywanie sie do nich czy upomnienia, że czegoś nie czują. Tam gdzie się czegos nie czuje, tam jest narcyz, zranione dziecko, które WŁASNIE NIE CZUJE. Każdy ma coś takiego! Zawsze kiedy krzywdzi się kogoś, rodzinę, kogoś znajomego, to ono sie własnie odzywa. WŁAŚNIE KIEDY KRZYWDZIMY TAK NAPRAWDĘ NIE CZUJEMY. Ale dla kazdego krzywda oznacza co innego, ważne, by jesli ktos sie odsłoni, juz mu tych miejsc nie deptać, choc przemoc bardzo czesto jest krzywdą. W dorosłym życiu po prostu się różnimy, każdy czuje i interpretuje świat inaczej. Każdy ma inne lęki, inne przeniesienia, inne radości, każdy jest inny i potrzebuje czegoś innego, i najważniejsze jest to, żeby szanować drugiego człowieka - to jest prawdziwa MIŁOŚĆ!!! Sznowac i lubić ludzi takimi, jakimi są. Narcyzm odpowiada też za to, że świat jest taki kolorowy - gdyby nie narcyzm nie byłoby wybitnych muzyków, sportowców, aktorów. Ludzie sie różnią i KAŻDEMU PODOBA SIĘ CO INNEGO.
                        • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 09.10.15, 21:37
                          anon.im22 napisał(a):

                          > Czy możesz powiedzieć, co ci nie odpowiada, to może spróbuję potwierdzić lub ro
                          > zwiać twoje wątpliwości. Tak naprawdę to musisz sama chcieć się zmienić, jeśli
                          > tego nie będziesz czuła i nie będziesz mieć wystarczająco silnej woli, to nawet
                          > najlepszy psychoteraupeta w Polsce nie pomoże ci.


                          No ale najwazniejsze jest to, żeby nikogo do niczego nie zmuszać PRZEMOCĄ, terapeuta musi szanować miejsca, w których klient nie chce się zmieniać. Bo niby dlaczego musi sie zmienić? Najwazniejsze jest to, żeby samemu budować swoją siłę, a nie przez osądzanie innch, porównywanie sie do nich czy upomnienia, że czegoś nie czują. Tam gdzie się czegos nie czuje, tam jest narcyz, zranione dziecko, które WŁASNIE NIE CZUJE. Każdy ma coś takiego! Zawsze kiedy krzywdzi się kogoś, rodzinę, kogoś znajomego, to ono sie własnie odzywa. WŁAŚNIE KIEDY KRZYWDZIMY TAK NAPRAWDĘ NIE CZUJEMY. Ale dla kazdego krzywda oznacza co innego, ważne, by jesli ktos sie odsłoni, juz mu tych miejsc nie deptać, choc przemoc bardzo czesto jest krzywdą. W dorosłym życiu po prostu się różnimy, każdy czuje i interpretuje świat inaczej. Każdy ma inne lęki, inne przeniesienia, inne radości, każdy jest inny i potrzebuje czegoś innego, i najważniejsze jest to, żeby szanować drugiego człowieka - to jest prawdziwa MIŁOŚĆ!!! Sznowac i lubić ludzi takimi, jakimi są. Narcyzm odpowiada też za to, że świat jest taki kolorowy - gdyby nie narcyzm nie byłoby wybitnych muzyków, sportowców, aktorów. Ludzie sie różnią i KAŻDEMU PODOBA SIĘ CO INNEGO.
                        • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 23.11.15, 11:27
                          Moja terapia była prowadzona w taki sposób, że wszystko, co mówilam na temat mojej rodziny, było sterowane przez p. Alinę. Miałam kompleksy, chciałam o nich mówić w kontekscie brata - terapeutka kazała rozpatrywac to w kontekście wydarzeń z matką. Tak było bardzo czesto, bo niby za tę sferę u kobiety odpowiada matka. Mialam niskie poczucie wł. wartosci, też matka musiała być brana na tapetę, a ja czułam tutaj duży bagaż z ojcem. W ogóle ta kobieta mną sterowała, ale nie zdawalam sobie z tego sprawy. Pierwsza rzecz - lektury które mialam czytać, bardzo specyficzne, opisujące relacje miedzyludzkie w bardzo przemocowy sposób, z podziałam na agresora i ofiarę i masą za daleko idących wniosków i po prostu bzdur pierwszej wody. Dziś jakby ktoś, uważający się za mentora, polecił mi książkę, czytałabym ją raczej pod kątem tego, co ta osoba chce, żebym myślała, mówiła, a nie traktując to jako fakty. Pamiętam taki moment na terapii, kiedy powiedziałam, że mojej matce moja uroda się po prostu nie podobała - myślę, że gdybym to wtedy zaakceptowała, nauczyłabym się, że moja matka może się ode mnie różnić, ztrobiłabym ogromny postęp, ale nie - p. Alina na to wykrzyczała, że moja matka mi zazdrościła urody. Kiedy konfrontowałam wyniesione z terapii wnioski z moją mamą, ona po prostu dawała za wygrana, bo jest osobą lękliwą. Próbowała mi zaprzeczać, ale nie słuchalam jej, do tego stopnia oddziaływanie p. Aliny na mnie było silne. Dodam, że terapeutka nie dbala o to, bym domykala figury - jesli "zaczarowałam" jakieś krzesło i stało sie ono matką, to potem zostawiała je, nie kazała odczarowywać. I potem leciały dalej, już poza sesją, moje skargi do matki - biednej, lękliwej kobiety. Wszystko było wypaczone, nierealne. Dlaczego ufałam tej kobiecie, a nie sobie? No i to jest wlasnie prawdziwy temat na moją terapię - bo jestem podatana na manipulację, sama jestem lękliwa itd. Dodam też, że robiłam takie rzeczy podczas tej terapii, które po prostu zrażały moją rodzinę do mnie, ale tego nie byłam w stanie dostrzec, bo moja rodzina była po prostu "zła". P. Alina dbala o specyficzny nastrój na sesji, caly czas pytala, co człowiek czuje, a przeciez to, co czuje nie zawsze idzie w parze z tym, co myśli, ale na to co się myśli nie było na sesji miejsca. Było to takie urabianie człowieka w male dziecko. Wreszcie ta kobieta akceptowala przemoc jako sposoby rozwiązywania problemów i konfliktów - a to moim zdaniem nie jest do akceptacji, i tego własnie dobra terapia powinna uczyć, że przemoc nie jest srodkiem do rozwiązania problemów. Wreszcie ona nie akceptowała zlości klientów skierowanej do niej, nie liczyła się z indywidualnymi granicami klientów. Mnie najzwyczajniej w świecie oszukała, twierdząc, ze ode mnie zależy, jak daleko w jakiś temat zabrniemy. Po tym jak przekroczyla moje granice, nie przyjęla moich pretensji i wywaliła mnie z terapii. A dodam, że zwracała uwagę, jak ważne jest omówione i przepracowane zakończenie relacji i że mam z wszystkim, co bedzie z nią w kontakcie problematyczne, wracać. Widac było ważne dla niej, nigdy nie chodziło o mnie na sesji, zawsze o nią, jej kompleksy, jej traumy, jej potrzebę bycia wybawicielem i pakowania się w zycie ludzi, nawet tam, gdzie sobie tego nie życzą. Długo mogłabym pisać, ale suma sumarum, trzeba uważać komu powierza się własne problemy.
                          • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 23.11.15, 11:41
                            Gdybym mogła cofnąć czas, to chciałabym nigdy do niej nie trafić. Ale jest chyba jeden pozytyw z całej tej terapii - chcodząc do niej sięgnęłam po prostu dna. Dna na którym była sama nieufność do ludzi, pretensje do matki, niechęc do niej, kompletny brak empatii do ludzi, brak zrozumienia siebie i innych, bo to zawsze jest sprzężone, kompletny bezkrytycyzm dla osoby terapeutki i dla wlasnej także, a przecież natury ludzkiej się nie oszuka, każdy ma w sobie i wady; dna, na którym zupełnie zapomniałam kim jestem, a stałam się osobą, która jest zupełnie podporzadkowana osobie terapeutki (nie mogłam sie usmiechać, bo mój usmiech ją - jak się wyraziła - zwodził, nie mogłam pytac "dlaczego?", bo tak jest i już, nie mogłam się garbic, bo pani Alina ingerowała w moją mowę ciala, itd. itp.), osobą, która boi się ludzi, nie rozumie siebie, a świat widzi wyłącznie w czarnych barwach.
                              • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 23.11.15, 19:09
                                W tym sensie pozytywne, że gdy ktoś będzie krytykował moją matkę albo straszył mnie moją rodziną albo innymi ludźmi, przypomnę sobie, gdzie takie myślenie mnie juz raz zaprowadziło. A co do utrzymywania w roli dziecka - pytania, jak się czuję, niemile widziane to, co myslę, zupełne odcięcie mnie od korzeni, permanentna krytyka mojej matki, wyżywanie się na niej przez terapeutkę, niemile widziane pytania: "dlaczego?". W sumie nie moglam u niej mówić co, myślę, tylko, co czuję, a tym też na rózne sposoby manipulowała, przede wszystkim tworząc specjalną atmosferę na sesji, zupełnie rózną od naturalnych warunków funkcjonowania, pewna nastrojowość, dawała mi wsparcie, przyjęla role zastepczej matki, byłam zagubiona, nie miałam dobrych kontaktów z rodziną, ale jakieś mialam, a wszystko poszlo w stronę zupełnego odcięcia się od rodziny, krytykowania nawet udanych i zyczliwych rozmów z bliskimi!!!, poprzez pełne nienawisci oceny moich najblizszych. Zostałam sama. Nie miałam nic i nikogo poza mężem. Chodząc do niej, mówiąc co czuję, choć bylo to podyktowane np. lekturami i jej oceniami, myslałam, że moje zycie staje się autentyczniejsze, tymczasem zaczyałam po prostu odbijac jej światopoglad, na różne sposoby będąc manipulowaną, by mówić to, co dla niej jest bezpieczne, w czym się odnajduje. Np. narzucała mi pogląd, że wszystkie kobiety są piękne, i nawet na to przystałam, dla świetego spokoju, ale okazało się, że nie wszystkie sa piekne, bo np. wg pani Aliny sztuczne sa śmieszne - wszytkio to za nia powtarzałam, bo przecież inaczej okazałabym się nieczujaca, zła itd. To był po prostu jakiś koszmar, takie rzeczy glupie za nią powtarzałam, dalam sobie nawet wmówić paranoję, bo przeciez to ja chodze na terapię, nie terapeutka. Jezu. Dlaczego? A no dlatego, że nie pamietałam już jak to jest mieć matkę blisko, a tak jak mówię, ta kobieta przyjęła rolę zastepczej matki, ale to oznacza także, że traktowała mnie jak córkę, chciała ulepić na nowo jak z gliny, a przecież wszystko, co miałam dobrego w zyciu, miałam dzięki wlasnej matce - o tym ta terapeutka nie wiedziała, uratowała mnie tym stwierdzeniam już inna osoba, bo ja po prostu straciłam wszystko chcodzac do Sordyl. Zaczęłam się pod wpływem sesji bac całej mojej rodziny, zwłaszcza mamy, moim celem bylo niecierpienie w kontaktach z rodzicami, a tymczasem zaczełam cierpiec zupełnie ponad miarę - na mysl o kontakice z nimi wszytko mnie doslownie bolała, tak traumatyzowano moja przeszłość, jednoczesnie trciłam wszytko co dobre... Z lęku i uniżenia przed autorytetem wierzylam w te wszystkie głupoty. trudno to opisać. W kazdym razie nie można bylo mowić co sie myśli, tylko co czuje, a tym terapeutka, pewnie niświadomie, z łatwością manipulowała. W końcu nie miałam już nic - potworna rodzina, ja sama chora na paranoję, coraz bardziej tracaca wlasną autonomię, bo pani Alina zbliżala się i przekraczala granice także wtedy, gdy nie przypuszczałam, ze to się dzieje - pytając o moje zycie intymne; wreszcie nie zostało mi nic poza bliska relacją z mężem i kiedy podeptała także to, tak naprawdę to był poczatek końca... i mojego załamania, ja się nie zgodziłam na jej oceny i postawiłam jej granicę, ona że tak mysli i zdania nie zmieni, i w końcu, chyba za namowa superwizora, zakończyła ze mną relację, ale zrobila to w sposób najbardziej wstrząsający z mozliwych, po prostu wyżywając sie na mnie na niezapowiedzianej ostatniej sesji i non stop po mnie krzycząc i za wszystko mnie obwiniając. Nie zostało mi nic i nikt, nie nauczyłam się u niej niczego, np. stawiania granic, wydrążona zmierzylam się sama ze strachem przed rodziną i innymi ludźmi, i wtedy okazało się, że cala ta terapia to była jakaś pomyłka. Powoli, bardzo powoli zaczęłam wracać do siebie, wszystko zaczynało stawać się powoli takie, jak bylo przed terapią. Zwłaszcza osoba mojej mamy stala się taka, ja sama zaczęłam siebie naprawdę poznawać. Wszytstko okazywało się nieprawdą, zawłaszcza lektury, które mi poleciła, tak jakby mój odbiór świata, poza moją wola nawet, na powrót stawał się taki jak kiedyś, wszystko zaczęło się odczarowywać, ale były także zgliszcza... i tutaj byla ciezka praca, bo jak odbudować to, co samemu sie podeptało - to było najgorsze i najtrudniejsze, bo wiedziałam już jak bardzo zraniłam ludzi mi bliskich w trakcie terapii z p. Aliną, pewnie podobnie jak ona zraniła mnie, krytykując mojego męża, pozbawiając go zupełnie godności, jego i mnie, wreszcie wywalając mnie z terapii jakby za karę za nieposluszeństwo. To bylo najtrudniejsze, zmierzyc się z ta krzywdą, która wyrzadziłam innym, chodzac do niej... Koszmar, do dzisiaj zbieram "owoce", wiem że i we mnie są pokłady nienawiści i już nigdy im nie zawierzę.
                                • karolek_jak Re: Dobry Psychoterapeuta 24.11.15, 11:21
                                  to wyglada jak niezpe pranie mozgu,nie zazdroszcze. ludziom sie wydaje"mnie to nie spotka" , ale trzeba byc bardzo odpowrnym,zeby sie temu nie poddac.nie wiem czy to Cie pocieszy , ale ta terapeutka pewnie tez sama miala niexle wyprany mozg teoriami ze szkolen.
                                • myaruk Re: Dobry Psychoterapeuta 24.11.15, 12:51
                                  Pani tak bardzo wierzyla, ze ktos obcy za pieniadze moze Pani pomoc, bylo to prawdopodobnie wynikiem juz wczesniej urobionego w tym kierunku Pani swiatopogladu przez rozne media, magazyny, moze czasopisma psychologiczne bo tylko pewni ludzie do terapeutow trafiaja, albo ci co nagle przezyli jakas traume albo konsumenci tego typu uslug utworzeni przez popyt na to ksztaltowany przez roznego rodzaju czasopisma czy nieraz najblizszego otoczenia.

                                  To co Pani opisuje to typowy przyklad relacji klient-terapeuta, typowej w znaczeniu typowej relacji osoby przychodzacej do wrozki czy innej dbajacej o odpowiednia inscenizacje typu szklana kula i czarny kot. Oczywiscie w wypadku terapeuty sa to dyplomy powywieszane na scianiach, kozetka , pudelko husteczek higienicznych na stole i inne rekwizyty natomiast weryfikowalnosc takiej "nauki" nie wiele sie rozni od tej od wrozek. Co ciekawe mozna sobie oczywiscie tak z kims rozmawiac za pieniadze, miec takiego osobistego przyjaciela za pieniadze , problemem jest ze taki platny nigdy nie jest przawdziwym ( a i prawdziwi odchodza jak to w zyciu ) i moze najzwyklej zrezygnowac z " dostarczania uslugi" gdy widzi ze pojawiaja sie niespodziewanie problemy. Pani tego oczywiscie wiedziec nie mogla bo tego nie opisuja w czasopismach a sam terapeuta oczywiscie traktujac Pania jako kolejnego kienta bedzie swoj ogonek jak kazda pliszka chwalil. Te kontarkty sa nic nie warte, nie ma zadnych instancji odwolawczych. Maja one tylko kilka celow i to zabezpieczajacyh inetresy terapeuty a nie klienta.
                                  1 stworzyc wraznienie profesjonalizmu
                                  2 wymusic stale zobowiaznie na dlugi czas ( stala kasa )
                                  3 stworzyc wrazenie ze jest jakas faktyczna umowa ktora ktos moze rozliczyc ( a faktycznie nie moze )

                                  to ze umowa nie daje zadnej gwaranci przekonala sie pani w momencie kiedy ustyszala: niestety nie mozemy sie juz wiecej spotykac i tu dalej wyjasnienie bajka.
                                  • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 28.11.15, 20:03
                                    Pewnie i to racja. Schemat relacji klient - terapeuta to w moim przypadku model wyniesiony z relacji z domu: wybawiciel - kat - ofiara, i traktowanie drugiej osoby jak swojego przedłużenia. Dobry terapeuta będzie umiał ten model z klientem przepracować, ale trzeba wtedy traktować klienta jak odrębną jednostkę. W moim przypadku było inaczej, Ludzie którzy idą do terapeuty szukają pomocy, terapeuta to doradca albo zastępczy rodzic i mogą w relacji z nim przepracować schematy wyniesione z domu, a ja na mojej terapii je z terapeutką powieliłam. Niemniej to, co Pan pisze, jest pewnie racją, choć ja wierzę, że terapeuta jest w stanie pomóc człowiekowi (może to kwestia sposobu myślenia, może to kwestia bycia w potrzebie), pomóc - tak, ale na pewno nie we wszystkim, nie w każdym temacie, a już na pewno nie ma on takiej mocy, by uzdrowić człowieka czy go zmieniać. Klient musi pozostać autonomiczną jednostką, tylko wtedy terapia może być udana. Mnie ta kobieta, do której chodziłam, strasznie zraniła. Minęło sporo czasu od ostatniego spotkania, a mnie wciąż pali ta rana, jakby była zadana wczoraj. Ale rzeczywiście patrząc z dystansem to było kolejne powielenie schematu z przeszłości, a nie powinno nim być, i wierzę, że są tacy terapeuci, którzy są tego świadomi. I tak: myślałam, że mi ktoś za pieniądze pomoże, no bo przecież nie za darmo? Myślałam, że skoro płacę niemałe przecież pieniądze, to dlatego, że terapia jest coś warta; wierzyłam w to ja, wierzyła w to pewnie terapeutka.
                                    • anon.im22 Re: Dobry Psychoterapeuta 07.01.16, 14:24
                                      Do Kasandry122

                                      Jak powszechnie wiadomo, terapia nie jest dla każdego, a terapeuta to nie cudotwórca, tylko najzwyklejszy człowiek przeszkolony w dziedzinie psychoterapii. To czy dana osoba nam pomoże, tak naprawdę zależy od nas samych, od tego czy mamy odwagę i siłę, aby walczyć z naszymi demonami z przeszłości, z lękami, które ograniczają nasz umysł i ciało.
                                      Terapia to niesamowita podróż w głąb naszej duszy, naszej podświadomości, która wpływa na nasze ego i rządzi naszym życiem. Dopóki nie uczynimy tego co nieświadome tym co świadome, dopóty lęk przed bliskością, złość, a co za tym idzie negatywna energia emanująca z naszego ciała, nienawiść do drugiego człowieka kieruje naszym życiem i nie daje ukojenia.

                                      No cóż, jedziemy na tym samym wózku – obarczone spuścizną po rodzicach, zbieramy skutki niskiego poczucia wartości przez całe życie.
                                      Brak poczucia własnej wartości oznacza dwie reakcje: albo postawę wycofania, nieśmiałości, rezygnację z własnych potrzeb, zwątpienie we własne możliwości albo agresywne postępowanie, próbę udowodnienia swojej wielkości i siły.

                                      Niestety, prawda jest bolesna, że to rodzice, a zwłaszcza matki, są odpowiedzialni za nasze poczucie wartości. Piszesz, że „wszystko co miałam dobrego w życiu, miałam dzięki własnej matce” bądź „ mojej matce moja uroda się po prostu nie podobała”. Chyba już zapomniałaś, że próbowałaś na terapii przepracować traumę odrzucenia. Dorastając w permanentnym osamotnieniu emocjonalnym zostałaś pozbawiona bezwarunkowej miłości, która jest niezbędna w kształtowaniu osobowości młodego człowieka, w budowaniu jego poczucia wartości. Stąd matka nie ma prawa mówić do własnego dziecka, że jego uroda nie podoba się jej. Dziecko czuje się ważne i wartościowe tylko wtedy, gdy najważniejsze na świecie osoby, czyli rodzice, dadzą mu sygnał, że jest dla nich ważne, po prostu okażą miłość za to, że ono jest. W twoim przypadku twoja mama dbała tylko o twój wygląd, zupełnie zapominając o twoich uczuciach, wychowując Cię w emocjonalnej pustce. Wydaje mi się, że nie zrozumiesz tego, dopóki nie będziesz mieć własnych dzieci. Gdybyś je miała, to na pewno nie chciałabyś powielać tego samego wzorca, co twoja mama. Wiem, co mówię, bo przeżyłam to na własnej skórze i NIE CHCĘ, aby moje dziecko przeżywało ten sam ból emocjonalny, co ja teraz.

                                      Spuścizna jaką otrzymałyśmy po naszych toksycznych rodzicach to jak żałoba, którą musimy przeboleć i przepłakać po to, aby zapomnieć o tym, co było i żyć ‘tu i teraz’, realizując swój twórczy potencjał. Trudne emocje, na przykład uczucie nienawiści w stosunku do rodziców, muszą być wyrażone, ponieważ gdy zaprzeczamy ich istnieniu, powracają do nas ze zdwojoną siłą w stosunku do ludzi wokół Nas.
                                      Pisząc, że „powoli zaczęłaś wracać do siebie, wszystko zaczynało stawać się powoli takie, jakie było przed terapią” pokazujesz, że nie uporałaś się jeszcze z demonami z Twojej przeszłości. Gdyby było inaczej, nie okazywałabyś od tylu miesięcy takiej nienawiści i złości do osoby, która rzekomo „NAPRAWDĘ CI POMOGŁA” i „byłaś jej tak wdzięczna i z niektórych rezultatów zadowolona”.

                                      Emocje odgrywają w naszym życiu ogromną rolę. Bez nich nasze życie odcięte jest od żywotności, od życiowej energii, która sprawia, że mamy lepszy kontakt ze sobą. Niektóre osoby, mające niewielki dostęp do emocji, polegają tylko na swoim intelekcie. Niestety, nic w przyrodzie nie ginie, albowiem niewyrażone uczucia nie znikają lecz odkładają się w naszym ciele i pojawiają się w trudnych życiowych sytuacjach, utrudniając utrzymanie dobrych relacji międzyludzkich.
                                      Dlatego tak ważne jest przepracowanie wypartych uczuć, co wiąże się z ogromnym bólem psychicznym, ponieważ jeśli tego nie zrobimy, to będą one wylewać się z Nas jak lawa z wulkanu i niszczyć nasze życie. Jest to jedyny sposób, aby nasza emocjonalna rana zaczęła się zabliźniać, aby odzyskać witalność, radość życia.

                                      Co więcej, cytując słowa Aleksijewicz: „ Nie można mieć jednego serca do nienawiści a drugiego – do miłości. Człowiek ma jedno” zaprzeczasz sama sobie, bo kierujesz swoją złość – nienawiść do osoby, która naprawdę chciała Ci pomóc, inaczej nie pisałabyś: „tyle co w sieci upuściłam sobie trochę złości i żalu”. Złość to emocja wtórna, którą człowiek stosuje przeważnie, aby przykryć nią inne prawdziwe uczucia, takie jak ból, cierpienie, słabość czy lęk. „Wiem, że i we mnie są pokłady nienawiści i już nigdy im nie zawierzę”. Zdanie to świadczy o tym, że niewyrażone emocje nadal w Tobie żyją. Po prostu jest w Tobie dużo lęku przed bólem emocjonalnym, za który odpowiedzialni są Twoi rodzice. Dopóki tego bólu nie przeżyjesz, nie wypłaczesz, dopóty Twoja życiowa energia będzie zablokowana, ograniczając Twoją zdolność do cieszenia się życiem.

                                      Stąd, rola emocji, tak często deprecjonowana, jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka. Gdy uwalniamy stłumione emocje, możemy na nowo, świadomie wykreować siebie, co przywraca chęć do życia. Dzięki połączeniu teraźniejszości z dzieciństwem, możemy lepiej poznać siebie i wziąć pełną odpowiedzialność za nieszczęście i lęk, które w Nas są. Dlatego tak długo jak będziesz ufać intelektowi deprecjonując sferę emocji, tak długo będziesz stosować mechanizmy obronne umożliwiające Ci przetrwanie. Twój lęk przed bólem emocjonalnym jest tak duży, że wolisz, by Twoje niechciane emocje nie wydostały się na dobre z ukrycia, o czym świadczy Twoja wypowiedź: „Moim celem było niecierpienie w kontaktach z rodzicami, a tymczasem zaczęłam cierpieć ponad miarę – na myśl o kontakcie z nimi wszystko mnie dosłownie bolało”. Dopóki nie przestaniesz negować tego, co czujesz, dopóty emocje nie wypuszczą Cię ze swoich sideł.

                                      Wydaje mi się, że dobrym remedium na twoje cierpienie, emocjonalny ból mogłaby być psychoterapia tańcem i ruchem, której podstawowym założeniem jest szukanie połączeń między emocjami, myślami i działaniem, co ułatwia uzyskanie nowego odbioru świata i naszego w nim miejsca.

                                      Mam nadzieję, że odbierzesz ten post pozytywnie i spróbujesz w Nowym Roku bardziej ufać uczuciom niż rozumowi bądź połączyć w ruchu swoje myśli, emocje i odczucia fizyczne, a psychoedukacja, którą uważasz za „bzdury pierwszej wody”, okaże się pomocna w przezwyciężaniu Twojego lęku przed bólem emocjonalnym w postaci niewypłakanych łez.
                                      • kassandra_122 Re: Dobry Psychoterapeuta 16.09.16, 00:13
                                        No więc moja mama mnie kochała i dbała o moją urodę (nigdy nie mówiłam, ze dbała tylko o swoją - było wręcz przeciwnie!!!), stroiła mnie, tak jak sobie wyobrażała ładny wygląd, kupowała mi ubrania takie jakie chciałam, jak miała pieniądze, prała moje ubrania, prasowała itd. Mojej mamie nie podobała sie pewna cecha mojej urody, której nie lubiła także u siebie, i której nie lubiła w niej jej własna matka, której nie akceptowały u siebie też jej siostry itd. I nie była temu winna, po prostu tak miała, bo jak każdy człowiek miała kompleksy i lęki po przodkach. I jak przyszłam do Pani na terapię to powoli te cechy już w sobie akceptowałam, bo zaczynałam sie od mojej mamy umieć rożnić. Moja mama stroiła mnie i ładnie czesała w dzieciństwie, a w młodości kupowała mi sukienki, kupiła mi też m.in. bardzo drogi płaszcz, rzeczy, w których wyglądałam bardzo pięknie i kobieco. I było wiele takich dowodów akceptacji mojej urody, także słownych, i dowodów miłości, ale zamiast ich bronić na sesji z panią, z masochistyczną ochotą wchodziłam w rolę ofiary.
                                        I pojadę teraz frazesem: każda matka czegoś tam w sobie nie lubi i nie będzie tego lubiła u dziecka, to oczywiste.

                                        Moja "prawda" jest o tej terapii zaś taka, że zaczęłam nienawidzić i znęcać się psychicznie nad moją rodziną, po kolei: mamą, bratem, tatą, i moimi znajomymi, w których Pani dostrzegła coś , co sama Pani nienawidziła. To jest moja "prawda" na mój temat: oduczyłam się empatii, a Pani nazywała ją (i na tym forum też to Pani robi) „mechanizmem obronnym” i bardzo traumatyzowała moją przeszłość. W końcu spotkałam się wprost z Pani nienawiścią do mnie, bo w niechcący upokorzyłam pani potrzebę - NIECHCĄCY, skąd mogłam wiedzieć, że powtarzając zdanie mojego męża, bez chęci upokorzenia Pani, o tym, że mu sie nie wszystko podoba, upokarzam Pani potrzebę, SKĄD? Skąd mogłam wiedzieć, że reagując lękiem na Pani niepopularny sąd o małżenstwie dotykam jakich Pani osobistych problemów, SKĄD? Uważam, że wtedy okazało się, ze terapii nie odbywam ja, tylko że role się odwróciły i zaczęłam rozumieć, że tak było wcześniej i że nieświadomie przepisała Pani na mnie swoje programy i problemy.
                                        Ja nie wiedziałam, że Panią moje słowa ranią, ale Pani uznała, że robię to świadomie. I to kolejna z Pani "prawd".
                                    • anon.im22 Re: Dobry Psychoterapeuta 07.01.16, 14:46
                                      Dlaczego napisałam taki długi post. Otóż po to, aby osoby szukające pomocy, chociażby u pani Sordyl, dowiedziały się na czym polega psychoterapia, po to, aby osoby pełne lęku, tak jak ja na początku terapii, nie zraziły się do terapeuty. Niestety, pod wpływem opinii w internecie pojawiła się u mnie większa doza nieufności do pani Aliny, przez co relacja z terapeutką została poważnie zakłócona. Trochę czasu upłynęło, aby odbudować tę relację. Na szczęście, dzięki odwadze i intuicji udało mi się pokonać ten lęk, a psychoedukacja pozwoliła mi zrozumieć wiele spraw, chociażby jak prawdziwa terapia w autentycznej atmosferze powinna wyglądać. Były bardzo trudne chwile jak i przyjemne, z dużą dawką poczucia humoru. No cóż, nie każdy jest gotowy na zmiany w swoim życiu, ponieważ lęk paraliżuje naszą energię, impuls do działania. Cieszę się, że starczyło mi odwagi, aby tego dokonać. Teraz czuję się wolna i nie biorę pod uwagę bezsensownych opinii na temat terapeuty, tylko słucham głosu z mego serca, który najlepiej wie, co jest dla mnie dobre a co złe.

                                      To właśnie dzięki niesamowitym doświadczeniom, nie zrezygnowałam z terapii u pani Sordyl. Wszystko co pani Alina mówiła na terapii okazało się bolesną prawdą, prawdą, którą najbliższa osoba z mojej rodziny próbowała mi przekazać od tylu lat. Gdybym jeszcze raz miała wybrać terapeutę, to bez wahania wybrałabym p. Alinę i powierzyłabym jej swoje problemy. Cenię p. Alinę za to, że jest kompetentna, mądra, uczciwa, szczera, z poczuciem humoru, a najbardziej za to, że mimo trudności potrafi stworzyć autentyczną relację z drugą osobą sprzyjającą odkrywaniu swojego wnętrza, stawaniu się lepszą osobą. Jestem ogromnie wdzięczna za to, że p. Alina pomogła mi zrozumieć moje relacje z ludźmi z perspektywy skrzywdzonego dziecka, za wsparcie okazywane mi w przeżywaniu mojego smutku, cierpienia z okresu dzieciństwa. Dzięki temu rozpoczął się proces zdrowienia mojej duszy, proces, w którym widzę świat i ludzi wokół mnie w innym świetle.
                                      • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 05.02.16, 23:47
                                        Nie masz Anonim żadnego prawa, by mówić mi o moim życiu - o nim mogę mówić tylko ja. Nie możesz mówić o moim życiu nawet nie dlatego, że nigdy mnie i mojej matki nie dostrzegałaś, ale dlatego, że po prostu nie masz takiego prawa, to jest zwykłe naruszenie granicy drugiego człowieka.
                                        • anon.im22 Re: Dobry Psychoterapeuta 26.02.16, 18:11
                                          Widzę, że moja wypowiedź bardzo Cię zabolała. Niestety prawda jest bolesna. Wracając do pytania czy mogę interpretować Twoje życie, odpowiedź brzmi: otóż, tak. Jeśli ktoś wypowiada się na publicznym forum ujawniając bardzo szczegółowe informacje ze swojego procesu terapeutycznego objęte tajemnicą zarówno ze strony terapeuty jak i klienta, to tym samym wyraża zgodę na interpretację tych wypowiedzi, tym bardziej, że stały się one źródłem mojego większego lęku wobec terapeuty. Na szczęście udało mi się uporać z ziarnem nieufności zasianym przez Ciebie. Zrozumiałam, że niektóre osoby wypowiadające się w internecie mogą być w głębokim procesie przemiany, jednokrotnie nie dochodząc na sam szczyt góry ze względu na strach przed bólem emocjonalnym. Im większy strach, tym trudniejsze wejście pod górę. Dlatego takie osoby potrzebują wielu lat, a nawet całe życie, aby dokonała się trwała zmiana osobowości. Wydaje mi się, że Ty jesteś na samym początku swojej drogi pod stromą górę i czeka Cię ogrom pracy i wiele lat terapii, by zyskać odwagę i siłę ego niezbędne do konfrontacji z rzeczywistością utraconego dzieciństwa.

                                          Moja interpretacja Twoich wypowiedzi była skierowana głównie do osób będących w procesie terapeutycznym, aby nie przeraziły się tym,co napisałaś, przyczyniając się w ten sposób do zakłócenia czyjegoś procesu, tak jak to było w moim przypadku.

                                          Dlatego spróbuj uświadomić się poprzez psychoedukację ( na przykład książki Lowena, Forward, Satir lub inne), aby złapać kontakt ze swoim prawdziwym, czującym Ja, a nie tym ukształtowanym przez środowisko rodzinne, które ustanawia reguły swojej akceptacji.
                                          Psychoedukacja, na przykład poprzez literaturę Lowena, który uważa, że "jedynym sposobem przezwyciężania wpływu grozy na osobowość jest zaktywizowanie uczuć człowieka, tak by mógł odegrać te bolesne przeżycia - zareagować na nie płaczem, złością lub jednym i drugim", bądź psychoterapia tańcem i ruchem, może okazać się punktem zwrotnym w Twoim życiu.

                                          Zadawaj sobie w Nowym Roku pytanie, tak często jak jest to możliwe, czego pragnie Twoje serce. Może wtedy odkryjesz to, czego nie dostrzegałaś do chwili obecnej, odkryjesz siłę na dokonanie zmian w swoim życiu. Niestety NIKT tego za Ciebie nie zrobi.
                                          • myaruk Re: Dobry Psychoterapeuta 29.02.16, 23:08
                                            Te Pani odpowiedzi sa doskonalym przykladem jak dziala osoba ktorej zrodlo zarabiania na zycie stanowi manipulowanie osobami ktore najczesciej w ufnosci szukaja w takich jak Pani wsparcia w bardzo powaznych zakretach zyciowych. Nie Pani jedna oczywiscie bo takich osob i w kraju i na swiecie stosuje tego typu praktyki. Dzieki tym wlasnie Pani opisom mamy taka probke badawcza sposobu manipulowania i miejemy nadzieje, ze jak najwiecej osob szukajacych wsparcia przeczyta te wpisy.
                                          • kassandra_122 Re: Dobry Psychoterapeuta 15.09.16, 23:54
                                            Nie, Pani wpis mnie nie zabolał. Jestem zdania, że nie powinna się Pani na temat mojego życia wypowiadać, gdyż uważam, że wie Pani o mnie i o mojej matce niewiele.
                                            To pani zdanie "to jest bolesna prawda" co właściwie znaczy? Jaką prawdę ma Pani na myśli? Pani prawdę czy moją czy innego terapeuty czy jakiegoś psychologa? Pani prawda na mój temat, mojej rodziny i niektórych moich znajomych była bolesna, ale to jest tylko Pani zdanie, które uważa Pani za prawdę. Ja sądzę, że nie ma jednej prawdy (a gdyby istniała, byłaby niewątpliwie bardzo cenna, a ktoś, kto by ją posiadł, byłby wszechmocny), ale za to są tylko różne punkty widzenia.
                                            Myślę też, że gdy pisze Pani o prawdziwym czującym Ja to ma Pani na myśli po prostu swoją osobę, swoje Ja.
                                            Dużo czasu zajęło mi zdystansowanie się do Pani ocen i prawd, sądzę, że nie jestem już od nich zależna i to była moja droga w górę.
    • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 13.06.16, 10:22
      Ten Twój świat w nowym świetle Anonim to nic innego jak Twój narcyzm ? wszystko musi być u innej osoby dokładnie takie, jak Ty chcesz, to także to idealistyczne przeświadczenie, że wszystkie kobiety są piękne i każdy się każdym tylko zachwyca i wymuszanie tego, jakże nierozwojowe, na klientach. Otóż każdemu się podoba co innego, to idealistyczne wyobrażenie o pięknie niech sobie Pani włoży między bajki i przestanie klientów męczyć.
      Ja wszystkich przestrzegam: Pani Alina wielokrotnie mówiła mi, że jest u niej miejsce na to, bym mówiła o wszystkich swoich uczuciach ? tak jak czyni to także na tym forum ? oraz podkreślała, jak ważne jest przepracowanie zakończenia terapii, już na samym początku przestrzegając mnie przed nagłym i samowolnym jej przerwaniem (!); ja pozwoliłam związać się obietnicą, że zawsze - jak cokolwiek między nami będzie nie tak - będę wracała o tym rozmawiać. Pewnego razu, zaatakowana przez terapeutkę, postawiałam jej granicę, ona dalej napierała i obrażała mnie i osobę trzecią, ja się broniłam, wreszcie ? po dwóch godzinach obrażania mnie i osoby trzeciej ? wypaliłam, że to, co wygaduje, to są nadużycia, więc terapię ucięła (czemu się w sumie nie dziwię, no przecież nie można prowadzić terapii osobie, której się nienawidzi), ale zrobiła to krzycząc po mnie, obrażając mnie i wytykając mi między innymi ciężkie choroby psychiczne.
      W czasie terapii Pani Alina odżegnywała od jakiegokolwiek szacunku moja matkę za to, że zdarzyło jej się stosować wobec mnie przemoc, podczas gdy sama na sesjach przemoc wobec mnie stosowała. Gdy wyrażałam swój niepokój w związku z tym co zaszło, nie zdając sobie sprawy, że to była przemoc, prawie płakała i mówiła, że chciała mi tylko pomóc. A przemocą wymuszała między innymi bardzo dużą i niezdrową otwartość do siebie, która sprawiła, że stałam się od terapeutki bardzo zależna, wrażliwa i wobec niej bezbronna; przemocą wymusiła przyznanie się do tego, że boję się mojej mamy i innych członków rodziny, czego poczucie i przyznanie było także wywołane m.in. lekturami, które mi poleciła. Przemocą wreszcie wymusiła na mnie przyznanie, że cierpię na paranoję (jakże ta czująca, ciepła, bezinteresowna terapeutka ? za jaką ją miałam i za jaką też chciała uchodzić ? mogłaby mnie skrzywdzić?), wreszcie przemocą próbowała pozbawić mnie intymności z moim mężem, bo okazało się, że oboje nie podzielamy jej poglądu, jakoby wszystkie kobiety były piękne, a mamy własną intymność, do której Pani Aliny nie zapraszamy. Jednym słowem, Pani Alina przemocą wymuszała na mnie wchodzenie w role ofiary i właśnie za to mnie nagradzała.
      Terapeutka nie domykała figur z moją matką (wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi), co po prostu destrukcyjnie wpłynęło na moją relację z matką, ale także na mnie, sprawiając, że przeszłość zaczęła mi się mieszać z teraźniejszością, a własny lęk zaczęłam przeżywać jako coś bardzo realnego, jako coś, co ma obiektywną przyczynę w świecie zewnętrznym; takie działanie pozbawiło mnie miedzy innymi możliwości decydowania o sobie i znacznie upośledziło w tamtym czasie zdolność racjonalnego myślenia.
      Dlaczego w to wszystko brnęłam? ? bo mam cechy osobowości zależnej i tendencję do wchodzenia w rolę ofiary, które to cechy terapia z panią Alina we mnie pogłębiła, żeby nie powiedzieć, że na nich bazowała.
      Jeśli kogoś oburzy to, co tutaj na temat pani Aliny piszę, to zapewniam, że nie jest to w żadnym wypadku ten kaliber obrazy, pogardy i nienawiści, z jaką sama zostałam przez nią potraktowana.
      • kasandra.122 Re: Dobry Psychoterapeuta 13.06.16, 11:08
        I jeszcze jedno Anonim, jeśli celem klienta jest niecierpienie w kontaktach z rodzicami, to do tego terapia ma prowadzić. Bo terapia ma realizować cele klienta, jeśli terapeuta celu klienta nie ma zamiaru realizować, to powinien o tym klienta poinformować, tak żeby to jemu pozostawić wolny wybór. To było po Twojej stronie. Po mojej stronie było to, że sama nie zadbałam o to, żeby terapię przerwać, gdy widziałam, że rozbiega się ona z moimi celami, po mojej stronie było to, że moje cele przestały mieć dla mnie znaczenie, bo osoba terapeutki zaprezentowała się jako osoba tak ciepła, troskliwa i opiekuńcza, i tak doskonale wiedząca jak mi pomóc, że zamiast pamiętać o SWOICH celach, zupełnie podporządkowałam się jej osobie, w każdej nawet najdrobniejszej konfrontacji z nią, rezygnując z własnego zdania. Końcówka pokazała, że inaczej się nie dało, że by nie rozstawać się w gniewie, trzeba było przyjąć każde stwierdzenie terapeutki jako prawdę objawioną.
        To wszystko, co piszę, to są ładne okrągłe zdania, pisane po prawie dwóch latach od końca tej ?terapii?, ale prawda jest taka, że ja pod koniec spotkań z Panią Sordyl byłam po prostu wrakiem człowieka.
    • ursno_555 Re: Dobry Psychoterapeuta 20.07.16, 10:51
      jak terapeuta cie obraza albo ważne dla ciebie rzeczy czy zmusza do czegos to zbierasz sie i wychodzisz . nie wracasz przekonywac delikwenta do swojego zdania bo jak ktoś raz obrazil tro zrobi to znowu . nie wracasz go do niczego przekonywać bo mu oddajesz więcej kontroli nad sytuacja . ja też do P Sordyl przez jakiś czas chodziłem na terapie . po ty,m jak zostałem obrażony juz nie wrocilem . łatwo nie było ale dalem rade. lepiej zrezygnować niz pozawlac mieszac sie z blotem
    • ursno_555 Re: Dobry Psychoterapeuta 20.07.16, 11:03
      i jeszcze cos kasandra122 jak ktos ci duzo daje to nigdy nie daje za nic . zawsze coć chce w zamian . tylko jak na serio kogos dobrze znasz , latami albo od kolyski wtedy mozesz zaufac , terapeuta to obcy czlowiek . trzeba patrzec krytycznie a nie wierzyc we wszystko co ci powie . do terapeuty tylko z problemem przychodzisz . jesli ci pomaga to ok .a jak nie pomaga czy robi chamskie wycieczki to sie wycofujesz
    • jagna_89 Re: Dobry Psychoterapeuta 15.09.16, 20:13
      czy z moja mama bylo tak samo ? wiem ze moja mama chodziła do niej na terapię- najpierw zaczela często plakac , była bardzo wrazliwa i zaczela czeso wybuchać, znaczne czesciej niz kiedys krzyczała na na mnie , rodzeństwo i na tate , wylewala obelgi , pozbyla się taty z domu- rozstala się z nim w taki sposob , ze dla wszystkich to był koszmar ,ja zamieszkałam z nim.mamie znacznie pogorszyly się finanse ,. strasznie to przezylismy -. nikt z nas nie był idealem napewno nie rodzice ale moja mama nie mogla nas zniesc a my powoli jej juz tez . mama byla poprostu w strasznej depresji, oczy za mgla,jakby nic nie widziala ,taki doł, wyglada strasznie xle, nic do niej nie docieralo,tata zamieszkal w slabych warunkach ale jakos sobie porzadzil,mielismy zawsze dużo problemów ale zawsze jakos tam się wspieralismy.dziekuje p, bardzo dzilekuje za rozwalenie rodziny i za super pomoc !!!!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka