Dodaj do ulubionych

Zostac ateista, to wymaga odwagi !

    • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 14.10.03, 05:45

      Tak,zostac ateista w kraju takim jak Polska to rzeczywiscie
      wymaga dzis nie tylko odwagi.Polska stala sie dzis krajem rzadzanym
      poprzez opetana instycjionalnosc KK,jak rowniez porzez tych, ktorzy
      darza na jej ramionach dalej,bo juz nic nie pozostalo.
      W tej sytuacji ateizm jest i bedzie przesladowany,tak jak kiedys
      byl katolicyzm,chociaz chyba nie bardziej?
      W Polsce nie ma poprostu ani katolikow,ani ateistow!
      To co zostalo,to same plewy,i nie mozna to przypisac do zadnej orientacji
      religijnej,nawet ateistycznej.
      Jest to poprostu zwyrodnialy katolicyzm pomieszany ze zwyrodnialym ateizmem.
      Tam,nie ma nic czystego,jesli chodzi o dusze,bo ludzie tam mieszkajacy
      juz dawno zapomnieli czym sa jakiekolwiek wartosci.
      Ten kraj poprostu umiera, i az zal bierze kiedy sie patrzy na ta agonie.
      To moze tylko zauwazyc ktos z zewnatrz i to Polak.
      Reszta swiata jest zupelnie obojetna na to;i to bez znaczenia ze Papiez
      pochodzi wlasnie z Polski.Kiedy przyjechal tu do USA,wszyscy naokolo mnie
      mowili,ze przyjechal po forse.Nie mowie,ze nie mialem ochoty dac im w gebe,
      ale co by to pomoglo?taka jest opinia,o Polsce i Jej Papiezu;smutne,ale
      niestety,prawdziwe.

      obcy

      • Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! do obcego. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 14:14
        Gość portalu: obcy napisał(a):

        >
        > Tak,zostac ateista w kraju takim jak Polska to rzeczywiscie
        > wymaga dzis nie tylko odwagi.Polska stala sie dzis krajem rzadzanym
        > poprzez opetana instycjionalnosc KK,jak rowniez porzez tych, ktorzy
        > darza na jej ramionach dalej,bo juz nic nie pozostalo.
        > W tej sytuacji ateizm jest i bedzie przesladowany,tak jak kiedys
        > byl katolicyzm,chociaz chyba nie bardziej?
        > W Polsce nie ma poprostu ani katolikow,ani ateistow!
        > To co zostalo,to same plewy,i nie mozna to przypisac do zadnej orientacji
        > religijnej,nawet ateistycznej.
        > Jest to poprostu zwyrodnialy katolicyzm pomieszany ze zwyrodnialym ateizmem.
        > Tam,nie ma nic czystego,jesli chodzi o dusze,bo ludzie tam mieszkajacy
        > juz dawno zapomnieli czym sa jakiekolwiek wartosci.
        > Ten kraj poprostu umiera, i az zal bierze kiedy sie patrzy na ta agonie.
        > To moze tylko zauwazyc ktos z zewnatrz i to Polak.
        > Reszta swiata jest zupelnie obojetna na to;i to bez znaczenia ze Papiez
        > pochodzi wlasnie z Polski.Kiedy przyjechal tu do USA,wszyscy naokolo mnie
        > mowili,ze przyjechal po forse.Nie mowie,ze nie mialem ochoty dac im w gebe,
        > ale co by to pomoglo?taka jest opinia,o Polsce i Jej Papiezu;smutne,ale
        > niestety,prawdziwe.
        >
        > obcy
        ---------
        Tu zgadzam się z Tobą całkowicie co do diagnozy stanu emocji i umysłów Polaków.
        Co do przyczyn...hmm, zwyrodniały katolicyzm i zwyrodniały ateizm... myślę, że
        również masz rację ;)
        Pozdr,
        P.
    • Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.10.03, 14:41
      Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway)

      • redek Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 15.10.03, 19:56
        Gość portalu: Ed napisał(a):
        > Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway)

        I juz wiemy dlaczego chrzescijanie wierza w bozka Jahwe. Po prostu brak im
        piatej klepki.

        REDEK
      • Gość: Palnick W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 00:13
        W zasadzie zgadzam się z rychem7.
        --------------------
        w co wierzą ateiści
        Autor: rycho7
        Data: 15.10.2003 10:44 + odpowiedz na list

        Ja jako ateista wierze w to, ze istnieje swiat realny. Ze on nie jest wytworem
        mysli mojego nieistniejacego mozgu i snem zbiorowym nieistniejacej ludzkosci.
        Ze to nie jest matrix.

        Ja jako ateista wierze w to, ze bedac realnym bytem jestem w stanie obserwowac
        to co istnieje poza mna i z tym wspoldzialac.

        Ja jako ateista wierze w to, ze obserwujac rzeczywistosc jestem w stanie
        sformuowac modele opisujace zasady funkcjonowania rzeczywistosci i ze te zasady
        umozliwiaja mi lepsze wspodzialanie z rzeczywistoscia. Modele pozwalaja mi
        odnosic wieksze korzysci.

        Modele nie oddaja w pelni istoty rzeczywistosci. Sa one jedynie pewnymi
        przyblizeniami rzeczywistosci. Modele mozna zmieniac i udoskonalac. Kryterium
        udoskonalania modeli jest mozliwosc osiagania z ich pomoca wiekszych korzysci.

        Jako czlonek gatunku homo sapiens mam mozliwosc korzystania z modeli tworzonych
        przez innych ludzi teraz i w przeszlosci. Odbywa sie to takze na zasadzie
        wzajemnej wymiany informacji - wiedzy.

        Jednym z modeli jest wiara religijna. To dosc stary model, mocno zuzyty i nie
        przynoszacy obecnie wiekszych korzysci ludzkosci jako calosci. Natomiast
        istnieje on bo przynosci on znaczne korzysci urzednikom tego modelu.

        • Gość: Matti Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.net.autocom.pl 16.10.03, 02:25
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > W zasadzie zgadzam się z rychem7.
          > --------------------
          > w co wierzą ateiści
          > Autor: rycho7


          > Modele pozwalaja mi odnosic wieksze korzysci.
          > [...]
          > Kryterium udoskonalania modeli jest mozliwosc osiagania z ich pomoca
          > wiekszych korzysci.

          Przepraszam, czy to jest wlasnie TO w co wierza ateisci? Korzysc?


          • Gość: MaDeR Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: 80.51.240.* 23.10.03, 12:33
            A katolicy nie wierzą dla korzyści? Wierz,a bedziesz zbawiony. to nie jest
            korzyść?

            Każdy człowiek (pomijając zupełnych popier..) czyni wszystko dla swej krozyści -
            albo krótkowzrocznej i krótkofalowej (przestepcy), lub długoterminowej
            (współpraca, kooperacja, przestrzeganie społecznych zasad etc). Wiara zaspokaja
            pewne potrzeby umysłowe człowieka. Zaspokajanie potrzeb jest widziane przez
            potrzebującego jako korzystne. Tak więc wiara jest korzystna.

            Tak przy okazji: jak model wybierzesz - korzystniejszy czy mniej korzystny?
        • Gość: Emily Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.dc.dc.cox.net 16.10.03, 05:10
          Palnick: Ja jako ateista wierze w to, ze obserwujac rzeczywistosc jestem w
          stanie sformuowac modele opisujace zasady funkcjonowania rzeczywistosci i ze te
          zasady umozliwiaja mi lepsze wspodzialanie z rzeczywistoscia.
          ====
          Palnicku,
          ogolnie masz racje, tylko wydaje mi sie, ze religia sluzy dzis czemus innemu
          niz poznawaniu zasad funkcjonowania rzeczywistosci. Kiedys moze tak bylo, ale
          dzis raczej nie, przynajmniej nie w przypadku wiekszosci wyksztalconych osob.
          Religia to jest uniwersalna milosc to wyobrazonej idealnej osoby, ktora nigdy
          Cie nie odrzuci, nigdy Cie nie opusci, nawet w godzinie smierci. Wtedy chyba
          wiara jest ludziom najbardziej potrzebna. Mysle, ze z wiara latwiej bylo i
          jest ludziom zyc w spoleczenstwie, dlatego religie masowo nie umieraja nawet
          dzis, choc niewatpliwie wiele osob calkiem dobrze radzi sobie bez nich.
          pozdrawiam;)
          • Gość: obcy Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.dyn.optonline.net 16.10.03, 05:40
            > ogolnie masz racje, tylko wydaje mi sie, ze religia sluzy dzis czemus innemu
            > niz poznawaniu zasad funkcjonowania rzeczywistosci. Kiedys moze tak bylo, ale
            > dzis raczej nie, przynajmniej nie w przypadku wiekszosci wyksztalconych osob.
            > Religia to jest uniwersalna milosc to wyobrazonej idealnej osoby, ktora nigdy
            > Cie nie odrzuci, nigdy Cie nie opusci, nawet w godzinie smierci. Wtedy chyba
            > wiara jest ludziom najbardziej potrzebna. Mysle, ze z wiara latwiej bylo i
            > jest ludziom zyc w spoleczenstwie, dlatego religie masowo nie umieraja nawet
            > dzis, choc niewatpliwie wiele osob calkiem dobrze radzi sobie bez nich.
            > pozdrawiam;)

            Przepraszam.ale czy mozna w to sie wtracic,w koncu piszesz to na forum
            a mozesz jak chcesz pisac tez maile;a wiec jeszcze raz przepraszam wtracajac
            sie tutaj chociaz jest to do "Palnicka".

            Po pierwsze zuwazam w Tobie pewne "postepy" jesli chodzi o pewne
            zrozumienie roli religii w zyciu czlowieka,jak i jej samej wogole.
            Niestety,ale mowisz tu caly czas z punktu widzenia czlowieka,ktoremu
            niestety,nie jest dane,badz nie bylo kochac Boga.
            Dlatego tez,Twoje rozwazania na ten temat sa i pozostana zawsze czysto
            teoretyczne,niestety.To tak jak ja bym mowil o kraju w ktorym nie bylem
            na podstawie tylko moich przeczytanych,czy tez nawet opowiedzianych o nim
            wiadomosci.To co mowisz jest martwe,bo widac z tego,ze nigdy tego nie
            doswiadczylas.Tutaj nie chodzi o to,ze ludzie tzw.wierzacy robia to,aby
            miec jakies uspokojenie przed smiercia,ale o to co jest naprawde?
            A robia to na podstawie wlasnych doswiadczen,i nie wydaje mi sie aby
            bylo w tym jakis dziecinne zaspokojenie opieki z zewnatrz,czy tez wreszcie
            ten blogi spokoj w chwili smierci?
            Wiara nie jest pewnoscia,a szczegolnie w chwili smierci opuszczaja czlowieka
            juz jakiekolwiek mysli "racjonalne",to co pozostaje to tylko bol i cierpienie,
            i oblakana chec zycia dopoki umysl pracuje.Wydaje mi sie,ze chyba wlasciwie
            to kazdy w ostatnich sekundach umiera tak samo,czyli samotnie.
            pozdrowienia
            obcy





            • Gość: Matti Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.net.autocom.pl 16.10.03, 11:51
              Obcy stwierdzil:

              > Niestety,ale mowisz tu caly czas z punktu widzenia czlowieka,ktoremu
              > niestety,nie jest dane,badz nie bylo kochac Boga.
              > Dlatego tez,Twoje rozwazania na ten temat sa i pozostana zawsze czysto
              > teoretyczne,niestety.To tak jak ja bym mowil o kraju w ktorym nie bylem

              Tym razem sie wtracam:) Skoro juz "nauczasz" przez analogie...
              Czy po to, aby nie brac narkotykow, powinienem koniecznie ich sprobowac.
              A jesli nie sprobuje, moge co najwyzej nie brac, ale juz wypowiadac
              mi sie na ten temat nie wolno?

              > Po pierwsze zuwazam w Tobie pewne "postepy" jesli chodzi o pewne
              > zrozumienie roli religii w zyciu czlowieka,jak i jej samej wogole.

              No wlasnie. Nie chodzi przeciez tutaj o "rozumienie Boga" (ktorego n.b.
              moga nie miec i Ci, ktorzy mieli/maja doswiadczenia religijne). Rola
              religii w zyciu czlowieka. O tym moga sie wypowiadac wszyscy. Bo ciekawe
              i jednakowo uprawnione beda tu i obserwacje "od wewnatrz" i "z zewnatrz".

              Daleki jestem od tego aby na sile chciec "unaukawiac" dyskusje. Niemniej
              istnieje cos takiego jak religioznawstwo. Istnieje fenomenologia religii.
              Katolicyzm (i w ogole chrzescijanstwo) to nie wszystko. Nawet niewielka
              znajomosc innych religii duzo daje (rowniez czlowiekowi wierzacemu). Stwarza
              dystans, pokazuje inne punkty widzenia - oczywiscie przy zalozeniu
              uczciwosci intelektualnej, tego, ze chcemy cos poznac, zrozumiec, a nie
              wylacznie bronic wlasnych racji.

              I uwazam, ze to nie jest "zbyt fair", jesli w gruncie rzeczy deprecjonujesz
              cudzy osad na podstawie braku jakiegos doswiadczenia u tejze osoby. Jesli
              chcesz sie powolywac na wlasne doswiadczenie - opisz je. Wyciagnij z tego
              wnioski. Pozwol takie wnioski zweryfikowac innym. Itd.

              Pozdrawiam

            • Gość: Emily Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.dc.dc.cox.net 17.10.03, 00:33
              Po pierwsze zuwazam w Tobie pewne "postepy" jesli chodzi o pewne
              > zrozumienie roli religii w zyciu czlowieka,jak i jej samej wogole.
              > Niestety,ale mowisz tu caly czas z punktu widzenia czlowieka,ktoremu
              > niestety,nie jest dane,badz nie bylo kochac Boga.

              Witaj obcy - ja Ci juz kiedys wytlumaczylam, ze moje pojecie Boga daleko
              odbiega od biblijnego. Dla mnie bogiem jest Natura/wszechswiat, z ktora jestem
              emocjonalnie/fizycznie zwiazana, bo jestem jej czescia i zawsze bede. I to jest
              moja milosc do Boga. W Boga personalnego nie wierze. Kiedy bylam dzieckiem
              wierzylam, nie wykluczam ze kiedys znow uwierze, choc dzis to wydaje mi malo
              prawdopodobne. Wierze tez z Boga jako pewien ideal czlowieka.

              > Dlatego tez,Twoje rozwazania na ten temat sa i pozostana zawsze czysto
              > teoretyczne,niestety.

              Tak, one sa teoretyczne, oparte na wiedzy, ktora zdobylam na ten temat.

              > To co mowisz jest martwe,bo widac z tego,ze nigdy tego nie
              > doswiadczylas.Tutaj nie chodzi o to,ze ludzie tzw.wierzacy robia to,aby
              > miec jakies uspokojenie przed smiercia,ale o to co jest naprawde?
              > A robia to na podstawie wlasnych doswiadczen,i nie wydaje mi sie aby
              > bylo w tym jakis dziecinne zaspokojenie opieki z zewnatrz,czy tez wreszcie
              > ten blogi spokoj w chwili smierci?
              > Wiara nie jest pewnoscia,a szczegolnie w chwili smierci opuszczaja czlowieka
              > juz jakiekolwiek mysli "racjonalne",to co pozostaje to tylko bol i cierpienie,
              > i oblakana chec zycia dopoki umysl pracuje.Wydaje mi sie,ze chyba wlasciwie
              > to kazdy w ostatnich sekundach umiera tak samo,czyli samotnie.

              Wiekszosc wiedzy, jaka posiadamy jest teoretyczna, bo nie mozliwe jest osobiste
              doswiadczenie wszystkiego, na szczescie. I wlasnie ta teoretyczna wiedza
              pozwala mi zrozumiec duchowa potrzebe niektorych ludzi wiary w Boga i potrzebe
              uczestnictwa w zorganizowanych religiach. Wydaje mi sie, ze dzieki tej wiedzy
              potrafie zrozumiec Twoja wiare i wiare milionow innych ludzi. Nie wierzac w
              Boga personalnego nie moge modlic sie do niego ani go kochac jako ducha/osobe.

              Masz racje, ze chyba kazdy umiera samotnie, nie mniej mysle, ze pomaga jakas
              wiara. Mozna wierzyc, ze po smierci nasze dusze pojda do raju i polacza sie z
              duszami naszych bliskich zmarlych, albo mozna miec swiadomosc, ze nie ma duszy
              poza zywym cialem, ale ze smierc to molekularna reinkarnacja w inne formy
              zycia. To wiemy na pewno. To co pozostanie po nas, to ewentualne geny, ktore
              przekazalismy przyszlym pokoleniom, pamiec oraz nasz osobisty lub zbiorowy
              wklad do kultury/cywilizacji. I ta swiadomosc jest IMO kojaca, bo jednak... non
              omnis moriar. Dla mnie zycie jest wieczne i ja w to wierze.
              pozdrawiam
              • Gość: Palnick W co wierzyłem a okazało sie faktem ->Emily. IP: *.stenaline.com 17.10.03, 00:50
                Wierzyłem, ze istnieja ludzie, którzy pomimo całego znanego zindywidualizowania
                emocji i myśli, bedą mi bardzo bliscy.
                Dla mnie życie jest równiez wieczne. Dla mnie równiez nadrzędna jest miłosć do
                Świata, natury, człowieka.
                Ja też nie poszukuje spersonifikowanego Boga, bo taki istnieć nie może - byłby
                projekcja antropocentryzmu.
                Ta wiara zyskała sojusznika, pobratymca, bratni umysł i duszę - Emily.
                Chocby dla tak niezwykłych doswiadczeń warto wchodzić na forum ;)
                • Gość: Em Re: W co wierzyłem a okazało sie faktem ->Emil IP: *.dc.dc.cox.net 17.10.03, 03:27
                  indeed;))
                  • Gość: Palnick Re: W co wierzyłem a okazało sie faktem ->Emil IP: *.stenaline.com 17.10.03, 03:36
                    Gość portalu: Em napisał(a):

                    > indeed;))
                    ----------
                    Yes indeed.
              • Gość: obcy Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.dyn.optonline.net 17.10.03, 05:44
                Gość portalu: Emily napisał(a):

                > Po pierwsze zuwazam w Tobie pewne "postepy" jesli chodzi o pewne
                > > zrozumienie roli religii w zyciu czlowieka,jak i jej samej wogole.
                > > Niestety,ale mowisz tu caly czas z punktu widzenia czlowieka,ktoremu
                > > niestety,nie jest dane,badz nie bylo kochac Boga.
                >
                > Witaj obcy - ja Ci juz kiedys wytlumaczylam, ze moje pojecie Boga daleko
                > odbiega od biblijnego. Dla mnie bogiem jest Natura/wszechswiat, z ktora
                jestem
                > emocjonalnie/fizycznie zwiazana, bo jestem jej czescia i zawsze bede. I to
                jest
                >
                > moja milosc do Boga. W Boga personalnego nie wierze. Kiedy bylam dzieckiem
                > wierzylam, nie wykluczam ze kiedys znow uwierze, choc dzis to wydaje mi malo
                > prawdopodobne. Wierze tez z Boga jako pewien ideal czlowieka.
                >

                Uwazanie Boga jako otaczajaca nas nature jest mysleniem pseudo-ateistycznym.
                Bog nie jest Natura,ona jest mu obca,bo jest pomimo swego piekna skazona
                zlem,i to jest wlasnie istota rozdarcia jakie Bog przezywa.
                Nie jest mu tez i podlegla,gdyz podlega bedac zla Szatanowi.
                Jej pieknosc zas,jest pokusa,aby w niej zobaczyc Jego,to zludzenie,
                ktorym manipuluje Szatan wlasnie.


                > > Dlatego tez,Twoje rozwazania na ten temat sa i pozostana zawsze czysto
                > > teoretyczne,niestety.
                >
                > Tak, one sa teoretyczne, oparte na wiedzy, ktora zdobylam na ten temat.
                >

                Wybacz,ale wiedza ktora zdobylas jest tylko Twoim przedsionkiem do piekla.


                > > To co mowisz jest martwe,bo widac z tego,ze nigdy tego nie
                > > doswiadczylas.Tutaj nie chodzi o to,ze ludzie tzw.wierzacy robia to,aby
                > > miec jakies uspokojenie przed smiercia,ale o to co jest naprawde?
                > > A robia to na podstawie wlasnych doswiadczen,i nie wydaje mi sie aby
                > > bylo w tym jakis dziecinne zaspokojenie opieki z zewnatrz,czy tez wreszcie
                > > ten blogi spokoj w chwili smierci?
                > > Wiara nie jest pewnoscia,a szczegolnie w chwili smierci opuszczaja czlowie
                > ka
                > > juz jakiekolwiek mysli "racjonalne",to co pozostaje to tylko bol i cierpie
                > nie,
                > > i oblakana chec zycia dopoki umysl pracuje.Wydaje mi sie,ze chyba wlasciwi
                > e
                > > to kazdy w ostatnich sekundach umiera tak samo,czyli samotnie.
                >
                > Wiekszosc wiedzy, jaka posiadamy jest teoretyczna, bo nie mozliwe jest
                osobiste
                >
                > doswiadczenie wszystkiego, na szczescie. I wlasnie ta teoretyczna wiedza
                > pozwala mi zrozumiec duchowa potrzebe niektorych ludzi wiary w Boga i
                potrzebe
                >

                Przykro mi,ale to co mowisz teraz nie ma sensu.
                Wiedza teoretyczna nigdy nie podzwoli Ci zrozumiec jakiejs duchowej potrzeby
                innych ludzi,a co dopiero ich potrzebe wiary w Boga.

                > uczestnictwa w zorganizowanych religiach. Wydaje mi sie, ze dzieki tej wiedzy
                > potrafie zrozumiec Twoja wiare i wiare milionow innych ludzi. Nie wierzac w
                > Boga personalnego nie moge modlic sie do niego ani go kochac jako
                ducha/osobe.
                >

                Wlasnie,ze jej nie rozumiesz;to tylko zludzenie.

                >
                > Masz racje, ze chyba kazdy umiera samotnie, nie mniej mysle, ze pomaga jakas
                > wiara. Mozna wierzyc, ze po smierci nasze dusze pojda do raju i polacza sie z
                > duszami naszych bliskich zmarlych, albo mozna miec swiadomosc,

                Tyle tylko,ze trzeba jeszcze chyba wiedziec,jak ten raj wyglada?
                Widzialas go kiedys?Bo ja Tak!

                > ze nie ma duszy
                > poza zywym cialem, ale ze smierc to molekularna reinkarnacja w inne formy
                > zycia. To wiemy na pewno. To co pozostanie po nas, to ewentualne geny, ktore
                > przekazalismy przyszlym pokoleniom, pamiec oraz nasz osobisty lub zbiorowy
                > wklad do kultury/cywilizacji. I ta swiadomosc jest IMO kojaca, bo jednak...
                non
                >
                > omnis moriar. Dla mnie zycie jest wieczne i ja w to wierze.
                > pozdrawiam

                Dziekuje za ten post,ale przykro mi bardzo,ze niestety,ale nie za bardzo
                zdajesz sobie z tego sprawe o czym mowisz.Przepraszam.

                pozdrowienia,

                obcy,:)
                • Gość: Emily do obcecgo IP: *.dc.dc.cox.net 17.10.03, 18:38
                  Obcy,
                  jestes bardzo smialy w swoich pogrozkach. nazywasz mnie szatanem (ktorego
                  widac wielbisz, bo piszesz go z duzej litery) i grozisz mi pieklem wiekuistymn.
                  A kim ty sam jestes? (mam wlasne poderzenia w tej materii). nie znasz mnie i ja
                  cie nie znam. Ja ludziom krzywdy nie robie, wprost przeciwnie, pomagam im w
                  miare mozliwosci i jestem pewna, ze jesli zycie pozaziemskie istnieje, to
                  zasluguje na niebo. Co do ciebie mam powazne watpliwosci. wydajesz mi sie z
                  gruntu zly, bo jestes mizantropem. masz zly stosunek do "boskiej" kreacji - do
                  ludzi i natury. natura nie jest zla ani grzeszna, grzeszna moze byc tylko
                  ludzka kultura i przyznam, ze patriarchalna kultura dominacji i zabijania, na
                  ktorej opiera sie twoja religia, jest w moich oczach grzeszna.
                  pozdrawiam
                  • Gość: obcy Re: do obcecgo IP: *.dyn.optonline.net 17.10.03, 19:58
                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                    > Obcy,
                    > jestes bardzo smialy w swoich pogrozkach. nazywasz mnie szatanem (ktorego
                    > widac wielbisz, bo piszesz go z duzej litery) i grozisz mi pieklem
                    wiekuistymn.
                    >
                    > A kim ty sam jestes? (mam wlasne poderzenia w tej materii). nie znasz mnie i
                    ja
                    >
                    > cie nie znam. Ja ludziom krzywdy nie robie, wprost przeciwnie, pomagam im w
                    > miare mozliwosci i jestem pewna, ze jesli zycie pozaziemskie istnieje, to
                    > zasluguje na niebo. Co do ciebie mam powazne watpliwosci. wydajesz mi sie z
                    > gruntu zly, bo jestes mizantropem. masz zly stosunek do "boskiej" kreacji -
                    do
                    > ludzi i natury. natura nie jest zla ani grzeszna, grzeszna moze byc tylko
                    > ludzka kultura i przyznam, ze patriarchalna kultura dominacji i zabijania, na
                    > ktorej opiera sie twoja religia, jest w moich oczach grzeszna.
                    > pozdrawiam

                    Przepraszam,jezeli Cie urazilem,ale nie mialem takiego zamiaru.
                    Juz tuz po napisaniu tego postu chialem go wyrzucic;to co napisalem
                    wynika zapewne z mojego stosunku do swiata wogole,byc moze jest zle,
                    ale w zyciu codziennym postepuje raczej tak jak Ty mowisz,a to co pisze
                    jest poprostu chyba zbyt eksremalne.
                    Nie uwazam ,ze jestes szatanem,wrecz przeciwnie,mysle ze mozesz byc blizej
                    Boga Prawdziwego niz ja i niejeden z ludzi.To co w naszych oczach wydaje
                    sie dobrem moze byc inaczej oczywiscie widziane poprzez Boga i na odwrot.
                    Ja nie lubie pisac o tym wszystkim,bo wydaje mi sie ze wskutek tego ranie
                    lub zabijam pewne wartosci w sobie lub innych,i potem ze wzgledu wlasnie
                    na tych innych musze cierpiec poczucie winy,ale taki juz ze mnie fijol.
                    Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam serdecznie,

                    obcy,;)))

                    Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam serdecznie,




                    • Gość: Emily Re: do obcego IP: *.dc.dc.cox.net 18.10.03, 02:16
                      Nie martw sie Obcy. Nie naleze do osob, ktore celebruja uraze do ludzi i
                      swiata, wiec nie obrazilam sie na Ciebe. Mysle, ze powinnismy pogodzic sie z
                      tym, ze wyobrazen o Bogu jest tyle, ile istot ludzkich na swiecie - czyli
                      miliardy. I to jest OK. Tego nie trzeba zmieniac. To co sie liczy w stosunkach
                      miedzy ludzkich to szacunek dla drugiej osoby, sympatia, przyjazn, solidarnosc,
                      milosc. Mysle, ze Bog (jesli on stworzyl ten swiat) nie potrzebuje zeby ludzie
                      go/ja wielbili i bili przed nim poklony. On(a) chcialby widzec ludzi zyjacych w
                      harmonii ze soba i reszta zycia na naszej planecie. Czy slyszales o koncepcji
                      Gaii? Gaia to cala nasza zywa Planeta. My jestesmy tylko jednostkowymi
                      elementami tego zbiorowego zjawiska. Nasza jednostkowa smierc umozliwia
                      narodziny innych form zycia. I to jest ta niesmiertelnosc, w ktora ja wierze.
                      Naszym obowiazkiem jest dbanie nie tylko o interesy wlasne i swoich
                      najblizszch, ale rowniez o dobro naszej zywej planety.
                      pozdrawiam:)
                      • Gość: Palnick Re: do obcego? IP: *.stenaline.com 18.10.03, 02:28
                        Emily,
                        Czy Ty poświęcasz tyle czasu obcemu ze względu na zacięcie pedagogiczne, czy
                        lubisz kiedy toba ktos pomiata?
                        • Gość: Emily do Palnicka IP: *.dc.dc.cox.net 18.10.03, 03:08
                          Nie, nie poswiecam mu czasu dlatego ze lubie, gdy mna ktos pomiata. Z
                          pedagogika inna sprawa;)) Odpisalam mu teraz, bo wydalo mi sie, ze on cierpi
                          sadzac, ze mnie obrazil i chcialam ulzyc jego cierpieniu. Napisal cos czego
                          wyraznie zaluje, wiec czulam, ze powinnam mu wybaczyc, bo tak naprawde on mnie
                          nawet nie obrazil, bowiem nasze obrazenie zalezy tylko od naszej percepcji.
                          Jesli ja uwazam, ze osoba, ktora zle o mnie mowi myli sie bo mnie nie zna, albo
                          mowi tak bo ma jakies wlasne problemy - to ja sie nie obrazam. Mysle, ze w tym
                          przypadku tak bylo. Ja wyczuwam, ze obcy ma jakies problemy, ktore go gryza i
                          dzieki temu bywa zly. Chcialabym mu jakos ulzyc, ale chyba nie potrafie.
                          Jak to jednak dobrze, ze na tym forum bywaja Palnicki, z ktorymi moge sie
                          zrozumiec nawet bez slow:)
                          pozdowienia,
                          • Gość: Palnick Re: do Emily. IP: *.stenaline.com 18.10.03, 03:17
                            Tak myslałem, ale chciałem, żebyś napisała tez cos do mnie ;)
                            Co do obrażania, urażania uczuć sądzę, że problem leży po stronie urażonego.
                            Nie sposób obrazić kogos kto wie czego chce i ma przy tym chęc wczucia sie w
                            emocje "obrażajacego" z jednoczesnym udzieleniem mu pola do swobodnej
                            wypowiedzi.
                            Z tym rozumieniem się bez słów - myslę to samo o Tobie. Ale cóż szkodzi czasem
                            wyjść poza telepatię;)
                            Pozdrawiam serdecznie
                            Palnick.
      • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 16.10.03, 01:50
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway)
        >

        Tutaj,akurat Hemingway sie nie mylil.
        Problem tylko jest o wiele bardziej zlozony.
        Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem,
        co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej,
        ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu.
        Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie
        odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej.
        To moze na pozor brzmiec dosc dziwnie,ale niestety takie sa prawa
        tego i tamtego swiata.
        Owszem,ze myslenie ludzie,a wiec i wiedzaa,le ta prawdziwa i dojrzala
        moze "zblizac" do Boga,ale moze rowniez oddalac.
        Jest to zwiazane z tym,ze Bog jest istota ponadczasowa i nie jest podlegly
        naszej logice,ktora obraca sie tylko w swiecie skonczonych procesow przemian;
        w tym sensie nawet nasza "niekonczonosc" jest skonczona w pewnym sensie,
        o czym swiadcza rozne modele kosmologiczne.Bog zas,nie jest nieskonczony,
        tylko ponadczasowy,a to wiecej niz niekonczonosc poprzez nas wyobrazalna.
        A zatem w tamtym swiecie mozna istniec poprostu zawsze nie myslac,czyli
        nie robiac nic,poza istnieniem i ten stan nie jest podlegly np.znudzeniu
        sie nim,gdyz czas tam nie istnieje,a wiec w tak jak dzis tak samo odbieramy
        chwile za miliony lay tu na tym swiecie i jej miedzy czas trwania.
        Warunkiem jednak tego koniecznym,jest niemyslenie;bo gdybysmy zaczeli wtedy
        myslec to automatycznie wprowadzony zostaje czas i spadamy spowrotem na ziemie,
        tracac kontakt z tamta rzeczywistoscia.A zaten jest to wszystko mozliwe
        tylko po naszej smierci.

        • Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 07:29
          A więc królestwo Hadesu. Coś mi się wydaje, że w naszej dyskusji potwierdzamy
          słuszność poglądów kolejnego wątku założonego przez palnicka.

          Pozdrawiam
          • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 16.10.03, 07:39
            Gość portalu: Ed napisał(a):

            > A więc królestwo Hadesu. Coś mi się wydaje, że w naszej dyskusji potwierdzamy
            > słuszność poglądów kolejnego wątku założonego przez palnicka.
            >
            > Pozdrawiam

            Chyba tak.
            No,coz swiat naszych mysli jest dosc maly.
            Nie sadze jednak abys mnie wlasciwie zrozumial?
            Ale to juz sprawa Twojej "inteligencji".
            pozdrowienia,
            obcy
            • Gość: Ed Re: Czy bezmyślność to inteligencja ? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 16:04
              Gość portalu: obcy napisał(a):

              > Gość portalu: Ed napisał(a):
              >
              > > A więc królestwo Hadesu. Coś mi się wydaje, że w naszej dyskusji
              > > potwierdzamy słuszność poglądów kolejnego wątku założonego przez palnicka.
              > >
              > > Pozdrawiam
              >
              > Chyba tak.
              > No,coz swiat naszych mysli jest dosc maly.
              > Nie sadze jednak abys mnie wlasciwie zrozumial?
              > Ale to juz sprawa Twojej "inteligencji".
              > pozdrowienia,
              > obcy

              Ed. Kontrowersyjne pytanie?
              A więc zastanówmy się:
              "Inteligencja (z łacińskiego intelligentia – pojętność), w psychologii –
              zespół zdolności umysłowych umożliwiających jednostce korzystanie z nabytej
              wiedzy przy rozwiązywaniu nowych problemów i racjonalnym zachowaniu w różnych
              sytuacjach życiowych".
              wiem.onet.pl/wiem/00363e.html
              A jak to się ma do zaprezentowanej postawy typu:
              "...Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem,
              co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej,
              ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu...".
              www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=8137520&a=8539669
              A więc z annałów ST i NT należy odpowiednio "wyrzeźbić" wszystko, co składa
              się na jakąkolwiek logikę myślenia twórców tej religii?
              W takim razie po jakiego grzyba Orygenes & company uzupełniała tą spuściznę o
              uporządkowanie hierarchii ważności boskiej w postaci Trójcy Św., skoro "Z
              chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie
              odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej" (tamże)?

              Nie mam nic przeciwko uzupełnianiu NT nawet na własny doraźny uzytek :-)).
              Tylko czego to ma dowodzić?

              Dalej:
              "To moze na pozor brzmiec dosc dziwnie,ale niestety takie sa prawa
              tego i tamtego swiata" (tamże).
              Doprawdy, nie mam pytań na twmat, które jest to "...myslenie ludzie,a wiec i
              wiedzaa,le ta prawdziwa i dojrzala moze "zblizac" do Boga..." (tamże), skoro
              "Warunkiem jednak tego koniecznym,jest niemyslenie..." (w tym samym poście).

              Pomyślności w dywagacjach polegających na niemysleniu :o)))
        • Gość: Palnick Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 08:02

          Ateizm nie jest dogmatem konkretnej szkoły filozoficznej. Ateista odrzuca wiarę
          w boga. Jeśli buddysta ją odrzuca, dlaczegóż nie może określać się mianem
          ateisty? Czy dlatego tylko, że przeważająca liczba ateistów to ludzie
          niereligijni?
          • Gość: obcy Re: Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.dyn.optonline.net 16.10.03, 08:49
            Gość portalu: Palnick napisał(a):

            >
            > Ateizm nie jest dogmatem konkretnej szkoły filozoficznej. Ateista odrzuca
            wiarę
            >
            > w boga. Jeśli buddysta ją odrzuca, dlaczegóż nie może określać się mianem
            > ateisty? Czy dlatego tylko, że przeważająca liczba ateistów to ludzie
            > niereligijni?

            Widze,ze jestes "teoretykiem religii".
            Nie zwazasz jednak na to co napisalem w powyzyszym postach,czyzby nie
            bylo Cie stac na zrozumienie tego,czy tez preferujesz swoja "szkole"?
            A zatem bawmy sie dalej.
            Juz Twoje pierwsze zdanie jest bledne,i wynika z zupelnego pomieszania
            pojec.Ateizm jest pewna filozofia,ktora moze miec jakies dogmaty,ale nie moze
            nim byc,bo to zupelnie inne pojecia.To tak jakbys porownywal rzeczy do
            siebie nie przystajace w zaden sposob i tu mozna powiedziec cokolwiek.
            Ateizm jest religia, ktorej podstawowym dogmatem jest:"Bog nie istnieje".
            Z tego wynika cala jego dalsza "filozofia",oparta na czym kto chce.
            Dalej operujesz jezykiem zupelnie sprzecznym.
            A zatem,buddysta ktory odrzuca wiare w Boga to nie buddysta i to wszystko.
            Reszta Twojej wypowiedzi jest poprostu smieszna,bo nie wiadomo tam
            co to znaczy "ludzie religijni"w tych Twoich ateistach.
            Wlasnie na takich rozmowach (dyskusjach) opieraja sie wasze tutaj dyskusje
            ktore,nie tylko ze pozbawione sa jakiejkolwiek logiki ale i jakiegos sensu,
            tak wlasnie jak ta powyzsza Twoja wypowiedz.
            A zatem na przyszlosc radze formulowac swe wypowiedzi bardziej precyzyjnie,
            nie mowiac,ze juz kompletnie bez sensu.
            Moja uwaga jest taka,ze nalezy je po napisaniu przeczytac,czy TY je wogole
            rozumiesz?Chyba,ze chciales sie tutaj popisac mysla wieksza od mojej.
            Niestety,ale do tego jeszcze Ci bardzo daleko.Ja nie mowie bez sensu,tak
            jak Ty to robisz;a to ze TY tego nie rozumiesz to juz nie moja wina.
            Przykro mi.

            obcy




            • Gość: Palnick Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 09:55
              Twoj triumfalny post jest zdecydowanie przedwczesny ;). Rozumiem, że jako fizyk
              nie jesteś zbytnio uczulony na szczegóły językowe ale o tym, że tkwi w nich
              diabeł powinieneś wiedzieć - wszak jesteś wierzący ;)

              Pomyśl, czy odejście od etymologii słowa nie może prowadzić na manowce
              lingwistyczne?
              - np. 'dywagować' znaczy (z łac. divagatio - błądzenie): pisać, mówić nie na
              temat, od rzeczy. Tymczasem dziś słyszy się błędne użycie tego słowa
              jako 'rozważać' - i to nie tylko w komunikacji potocznej, ale i w
              mediach, czy nawet w pracach naukowych.
              Twoja dywagacja na temat ateizmu i buddyzmu jest wypowiedzią mieszczącą się
              pierwotnym znaczeniu słowa "dywagować".

              Dla uporządkowanie komunikacji miedzy nami przejdźmy do wyjaśnienia istoty
              spornych pojęć.

              Religia i religijność. Religia oznacza relację człowieka do sacrum i boskością,
              a wyraża się poprzez: 1) wiarę w elementy (na ogół: dogmaty) jej doktryny; 2)
              czynności związane z kultem; 3) zorganizowanie na płaszczyźnie społecznej
              (kościół, wspólnota religijna); 4) religijność indywidualną (mistyka); 5) chęci
              zbliżenia do sacrum towarzyszy zarazem system pewnych tabu.

              Ateizm, od greckiego atheos znaczy 'bez boga'. Bezbożność tedy jest zasadniczą
              treścią pojęcia ateizm. To że treść ta bywa często utożsamiana z
              niereligijnością wynika z tego, że bezbożnicy na ogół byli również ludźmi
              niereligijnymi, materialistami. Nie przesądza to jednak, że ateista nie może
              być człowiekiem religijnym, nastawionym na transcendencję, nadprzyrodzoność,
              myślenie magiczne, kult, sacrum; i nie jest to bynajmniej wyłącznie domeną
              czasów współczesnych, że spotykamy religijnych ateistów. Jakkolwiek jest to
              nieczęste, jednak się zdarza.

              Buddyzm:

              Buddyści mówią o naukach Buddy po prostu Nauka. Nie ma w niej dogmatów w które
              trzeba wierzyć bo nie sa weryfikowalne lub sprzeczne z logiką. Buddyzm
              porównywany jest do systemu filozoficznego lub psychologii ale sami buddyści
              twierdzą, że oba porównania nie wyczerpują całkowicie jego istoty.
              Zobacz jak sam budda o tym mówi:

              "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
              obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi
              od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny
              to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że
              jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że
              brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
              zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
              długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"

              "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni

              Teraz możemy rozmawiać.
              • Gość: Matti Re: Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateist IP: *.net.autocom.pl 16.10.03, 12:49
                > Zobacz jak sam budda o tym mówi:
                >
                > "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
                > obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu.
                > ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że
                > ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo
                > kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś
                > tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia,
                > które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście
                > za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i
                > innym"
                >
                > "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni

                Ktos moglby zapytac: "Wiec w coz i jak wlasciwie mamy wierzyc, o ile w
                cokolwiek?" :)

                To zalecenie ostroznosci wobec wszelkich autorytetow ma przeciez swoj kontekst.
                W koncu, gdzie jak gdzie, ale w buddyzmie rola mistrza jest niebagatelna. No a
                w tym wypadku raczej ciezko bez zaufania, prawda? Pozwolilem sobie na komentarz
                z obawy o to, ze twoj cytat moglby zostac odebrany jako niemal manifest badz
                jakas bardzo generalna wykladnia. Tymczasem chyba tak nie jest. To po prostu
                "wskazowki dla ucznia" (tak przynajmniej ja to zawsze rozumialem).

                Jesli w szkole staje przede mna do rzowiazania jakis problem-zadanie, to
                sposobu na rozwiazanie "uczy mnie" (czy tez - naprowadza nan) ktos, kto posiadl
                wieksza w tym zakresie wiedze i doswiadczenie. W wiekszosci przypadku okaze
                sie, ze sposob przekazywany przez nauczyiela bedzie skuteczny, bedzie do mnie
                przemawial - na tej podstawie buduje moje dla niego zaufanie czy szacunek.
                Aczkolwiek kazdemu z nas zdarzyly sie sytuacje, kiedy sposob rozwiazywania
                czegos nie przemawial do nas, znalazlo sie gdzies (w ksiazkach, czy uslyszawszy
                od kogos innego) inne rozwiazanie. Jesli nauczyciel byl rozsadny, to umial
                docenic cos takiego, a nawet wrecz promowac (choc coz, nie kazdy jest mistrzem:)

                Innymi slowy, powyzsza wskazowka poznawcza odwoluje sie po prostu do wlasnego
                doswiadczenia jako sposobu weryfikacji. I raczej nie powinna wzbudzic "oporow"
                u Obcego, skoro w innych postach sam odwolywal sie do doswiadczenia religijnego
                jako "bazy" do dyskusji:)

                Co jednakowoz nie zmienia faktu, ze mamy w buddyzmie cale mnostwo kosmogonii,
                mamy epistemologie z logika (chocby Nagarjuna), mamy psychologie i w ogole cala
                wielka 'czape teoetyczna'. O ile "wierzyc" nikt w to nie kaze, to probowac
                zrozumiec takoz sie nie zabrania.


                • Gość: Palnick Dywagacje obcego wokół znaczenia... do Matti'ego IP: *.stenaline.com 16.10.03, 20:31
                  Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Twoje wypowiedzi. Bardzo się cieszę, że
                  włączyłeś się do wymiany poglądów tym bardziej, że czasem mam wrażenie iż wielu
                  forumowiczom tak naprawdę nie o wymianę myśli i próbę zrozumienia
                  oponenta/dyskutanta chodzi a jedynie o mantrowanie "swojej prawdy". Cóż, każdy
                  (i to jest ze wszech miar naturalne) ma taka własną prawdę ale zamykanie się na
                  doswiadczenia, przemyslenia i sposób rozumowania innych ludzi to wielka
                  indywidualna strata. Nie każdy to rozumie.
                  Jestem też pod wrażeniem wartości wkładu jaki dzięki swojej wiedzy dajesz tej
                  dyskusji.
                  Pozdrawiam serdecznie,
                  P.
              • Gość: obcy Re: Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateist IP: *.dyn.optonline.net 21.10.03, 03:11
                Gość portalu: Palnick napisał(a):

                > Twoj triumfalny post jest zdecydowanie przedwczesny ;). Rozumiem, że jako
                fizyk
                >
                > nie jesteś zbytnio uczulony na szczegóły językowe ale o tym, że tkwi w nich
                > diabeł powinieneś wiedzieć - wszak jesteś wierzący ;)
                >
                > Pomyśl, czy odejście od etymologii słowa nie może prowadzić na manowce
                > lingwistyczne?
                > - np. 'dywagować' znaczy (z łac. divagatio - błądzenie): pisać, mówić nie na
                > temat, od rzeczy. Tymczasem dziś słyszy się błędne użycie tego słowa
                > jako 'rozważać' - i to nie tylko w komunikacji potocznej, ale i w
                > mediach, czy nawet w pracach naukowych.
                > Twoja dywagacja na temat ateizmu i buddyzmu jest wypowiedzią mieszczącą się
                > pierwotnym znaczeniu słowa "dywagować".
                >
                > Dla uporządkowanie komunikacji miedzy nami przejdźmy do wyjaśnienia istoty
                > spornych pojęć.
                >
                > Religia i religijność. Religia oznacza relację człowieka do sacrum i
                boskością,
                >
                > a wyraża się poprzez: 1) wiarę w elementy (na ogół: dogmaty) jej doktryny; 2)
                > czynności związane z kultem; 3) zorganizowanie na płaszczyźnie społecznej
                > (kościół, wspólnota religijna); 4) religijność indywidualną (mistyka); 5)
                chęci
                >
                > zbliżenia do sacrum towarzyszy zarazem system pewnych tabu.
                >
                > Ateizm, od greckiego atheos znaczy 'bez boga'. Bezbożność tedy jest
                zasadniczą
                > treścią pojęcia ateizm. To że treść ta bywa często utożsamiana z
                > niereligijnością wynika z tego, że bezbożnicy na ogół byli również ludźmi
                > niereligijnymi, materialistami. Nie przesądza to jednak, że ateista nie może
                > być człowiekiem religijnym, nastawionym na transcendencję, nadprzyrodzoność,
                > myślenie magiczne, kult, sacrum; i nie jest to bynajmniej wyłącznie domeną
                > czasów współczesnych, że spotykamy religijnych ateistów. Jakkolwiek jest to
                > nieczęste, jednak się zdarza.
                >
                > Buddyzm:
                >
                > Buddyści mówią o naukach Buddy po prostu Nauka. Nie ma w niej dogmatów w
                które
                > trzeba wierzyć bo nie sa weryfikowalne lub sprzeczne z logiką. Buddyzm
                > porównywany jest do systemu filozoficznego lub psychologii ale sami buddyści
                > twierdzą, że oba porównania nie wyczerpują całkowicie jego istoty.
                > Zobacz jak sam budda o tym mówi:
                >
                > "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
                > obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu
                ludzi
                > od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś
                inny
                >
                > to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub
                że
                >
                > jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego,
                że
                > brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
                > zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
                > długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"
                >
                > "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni
                >
                > Teraz możemy rozmawiać.


                Ale o czym?
                O Twoim penisie,jak sie prezy widzac posty Emily?
                Czy Ty naprawde nie mozesz sobie znalesc jakies dziwki?
                Zal mi Cie,knocie obsmarowany.

                (!)

                • Gość: Palnick Re: Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateist IP: *.stenaline.com 22.10.03, 21:05

                  Gość portalu: obcy napisał(a):

                  > > Teraz możemy rozmawiać.
                  >
                  obcy:
                  > Ale o czym?
                  > O Twoim penisie,jak sie prezy widzac posty Emily?
                  > Czy Ty naprawde nie mozesz sobie znalesc jakies dziwki?
                  > Zal mi Cie,knocie obsmarowany.
                  >
                  > (!)
                  -----------------
                  Ty nie musisz się chrzcić! Ty mentalnie już jesteś chrześcijaninem! Wyjaśnij mi
                  znaczenie "Knota obsmarowanego" - to jedyna ciekawa twoja wypowiedź w tym wątku.
                  • Gość: obcy Re: Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateist IP: *.dyn.optonline.net 23.10.03, 00:54
                    Gość portalu: Palnick napisał(a):

                    >
                    > Gość portalu: obcy napisał(a):
                    >
                    > > > Teraz możemy rozmawiać.
                    > >
                    > obcy:
                    > > Ale o czym?
                    > > O Twoim penisie,jak sie prezy widzac posty Emily?
                    > > Czy Ty naprawde nie mozesz sobie znalesc jakies dziwki?
                    > > Zal mi Cie,knocie obsmarowany.
                    > >
                    > > (!)
                    > -----------------
                    > Ty nie musisz się chrzcić! Ty mentalnie już jesteś chrześcijaninem! Wyjaśnij
                    mi
                    >
                    > znaczenie "Knota obsmarowanego" - to jedyna ciekawa twoja wypowiedź w tym
                    wątku
                    > .

                    Skoro to Cie ciekawi tak bardzo to wiedz,ze to znaczy to samo co
                    "zachodzace slonce".
                    Nie musisz sie jednak martwic tym wszystkim,bo widze ze mozesz kiedys
                    zostac czlowiekiem,zwyklym,przecietnym;a to bardzo duzo.

                    pozdr.
            • Gość: MaDeR Re: Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: 80.51.240.* 23.10.03, 12:45
              Ateizm jest religią? Dobre.

              Ateizm jest tak samo pierwotnym i naturalnym stanem umysłu, jak dla nowo
              narodzonego dziecka naturalna jest abstynencja. Dopiero później przez rodzinę,
              wychowanie, środowisko itp. zaczyna pić (albo i nie).
              załużmy, że nasze dziecko dorosło is tąło się abstynentem - odrzuciło alkochol,
              nie pije go i nie korzysta.
              Jednakże, gdyby owo dziecko żyło na planecie, gdzie nie istniałby alkohol,
              wciąż byłoby abstynentem - tym razem bez wiedzy i bez wyboru. Jednak to, że nie
              zna alkoholu, nie zmienia tego, że nadal jest abstynentem. Nie wie o tym, ale
              co z tego? Ktoś z zewnątrz, znając jego życie i wiedząc co to alkohol, tak
              własnie go określi.

              Wszystko jasne?

              Wyjaśnijmy teraz analogię. Ateizm pozostanie ateizmem zarówno, gdy człowiek
              zapozna się z pojęciem Boga, a potem go odrzuci - jak i wtedy, gdy w ogóle
              nigdy nie natknie się na pojęcie "Bóg". Taki człowiek też będzie ateistą, choć
              nie będzie o tym wiedział.
              Dlatego też twierdzenie, że ateizm, to religia wyznająca dogmat "Bóg nie
              istnieje" to brednia ludzików, którym się nie mieści w głowie, że ktoś może po
              prostu NIE wierzyć.

              "Ja wierzę, więc każdy musi wierzyć. Jak nie w to, to w co innego". (słowo
              wiara użyto w sensie religijnym) Ja takiego myślenia pozbyłem się, jak miałem
              14 lat - kiedy zrozumiałem, że inni ludzie rzeczywiście mogą wierzyć, a ksiądz
              nie jest ateista w przebraniu. :)
              • Gość: kazik Re: Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.proxy.aol.com 23.10.03, 19:27
                w kazdej kwesti nalezaloby sie zwrocic do zrodla informacji.czy to do Biblii,
                czy do np.encyklopedii.i tak np. na temat ateizmu pewna encyklopedia mowi tak:
                "poglad odrzucajacy wiare w Boga jako sprzeczna z rozumem i nienaukowa;tlumaczy
                zjawiska swiata bez odwolywania sie do przyczyn nadnaturalnych;jako skladnik
                refleksji filoz.laczy sie ze stanowiskiem racjonalist.i materialistycznym".
                ludzie rodza sie i wzrastaja np.w tzw.rodzinach chrzescijanskich.uczy ich
                dorosla rodzina,ksieza w kosciele by byli wierzacymi.ale jaki tego owoc.
                skoro ludzie ci,i ci mlodzi i starsi praktycznie nie maja pojecia o wierze,
                o Bogu,o bozym zamierzeniu co do ludzkosci i calej ziemi.nawet papieze,
                poprzedni i obecny nigdy ludziom o nadchodzacym rzadzie bozym nie ucza.dlaczego
                tak jest,ano dlatego,ze sami nie maja wiedzy,pomimo ze wierza.identyczna
                sytuacja jak za dni Jezusa na ziemi,kiedy to kaplanstwo zydowskie do nikad lud
                prowadzilo.brak szacunku do Biblii,doprowadzilo do wiary w dogmaty,ktore nijak
                mozna zrozumiec i ktore nie maja zadnego poparcia w Slowie Bozym.dlatego szczery
                czlowiek zacznie sie zastanawiac jak to wlasciwie jest,czy jest jednak prawda,
                czy kazda religia sie Bogu podoba,jak rozpoznac wlasciwa? filozofia zadna tu nie
                pomoze,sama logika bedzie podpowiadac,ze jak kazdy dom jest przez kogos
                budowany,tak tym ktory zbudowal swiat caly,musial kims byc.
                • Gość: Palnick Re: Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.stenaline.com 13.11.03, 01:55
                  kazik, martwie się o ciebie, choć dopuszczam myśl, że jesteś w tym wszystkim
                  szczęśliwy.
        • Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi i myslenia ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 14:30
          I własnie myślenie wydaje się być największym wrogiem nie Boga, ale jego
          zastępców i interpretatorów na ziemi.

          Gość portalu: obcy napisał(a):

          > Gość portalu: Ed napisał(a):
          >
          > > Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway)
          > >
          >
          > Tutaj,akurat Hemingway sie nie mylil.
          > Problem tylko jest o wiele bardziej zlozony.
          > Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem,
          > co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej,
          > ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu.
          Ed. Dowodzisz więc tego, co dawno wynikło nie tylko z dyskusji forumowych.
          Zadziwiający jest natomiast wyciągnięty wniosek "Wiara w Boga nie ma niestety
          nic wspolnego z mysleniem... gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej, ktora
          jest logika implikacji i jest obca Bogu". W ustach człowieka wierzącego
          przewrotnie to brzmi w zestawieniu ze słowami "Bóg stworzył człowieka na wzór
          i podobieństwo swoje". Podwójna interpretacja tego samego faktu tworzona na
          własny użytek? Co w końcu tu jest istotne? Logika nie, bo ja odrzucasz.
          Pozostaja więc źródła tworzone przez ludzi je kompilujących i tworzona przez
          innych ludzi bezpodstawnie myślących dogmatyka też nie mająca "nic wspólnego z
          myśleniem". Tworzysz wręcz doskonałą bombę dla swojej religii. Czy nie
          zahaczasz już o manowce własnych dywagacji?

          > Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie
          > odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej.
          Ed. Czyli najbliżej Boga są ludzie nie myślący. Idąc tym torem mysli odpowiedz
          mi zatem na pytanie, jakim prawem władcy Watykanu zrobili świętym Tomasza z
          Akwinu? czyżby dla tego, że jako nie myślący byli blisko Boga i dla tego, że
          myślący św. Tomasz z Akwinu wbrew zasadom zakazu myslenia dał teoretyczne
          podwaliny pod materialne interesy organizatorów tej religii?

          > To moze na pozor brzmiec dosc dziwnie,ale niestety takie sa prawa
          > tego i tamtego swiata.
          Ed. Prawa tamtego świata pozostawiam adeptom sztuki z za świata. Mnie
          interesuje rzeczywistość, a ta jest sprzeczna nie tylko z takim tokiem
          myślenia ale także z założeniami tej całej konstrukcji. Chyba, że za bazę tego
          wszystkiego przyjmiemy bezmyślność wszystkiego, co się stało i co się stanie.
          W tym wypadku glosisz herezję nawet wśród popularyzowanych dogmatów swojej
          religii.

          > Owszem,ze myslenie ludzie,a wiec i wiedzaa,le ta prawdziwa i dojrzala
          > moze "zblizac" do Boga,ale moze rowniez oddalac.
          Ed. Może bardziej precyzyjnie. Która to wiedza jest prawdziwa. Ta oparta na
          bezmyślnym przyjmowaniu wszelkiego rodzaju dogmatów tworzonych w różnych
          warunkach i przez różnych ludzi, czy ta weryfikowalna i logicznie uzasadniona?
          Dorzuć do tego jakąś nową maksymę wynikającą z takich przemiśleń - chwała Boga
          i religii leży w bezmyślności wiernych.

          > Jest to zwiazane z tym,ze Bog jest istota ponadczasowa i nie jest podlegly
          > naszej logice,ktora obraca sie tylko w swiecie skonczonych procesow
          > przemian;
          Ed. Proponuję powrót do historycznych dogmatów prezentowanych przez Kościół
          wpajanych wiernym na siłę, jako bezwzględnie obowiązujące wyrocznie. To ziemia
          jest nadal płaska? :-))

          > w tym sensie nawet nasza "niekonczonosc" jest skonczona w pewnym sensie,
          > o czym swiadcza rozne modele kosmologiczne.
          Ed. Czy w tych modelach kosmologicznych jest gdziekolwiek mowa o
          nieskończoności Boga? Wybacz, ale nie mam na mysli Twego modelu
          kosmologicznego.

          > Bog zas,nie jest nieskonczony,
          > tylko ponadczasowy,a to wiecej niz niekonczonosc poprzez nas wyobrazalna.
          Ed. Myślę, że rzeczywiście otworzenie dla Boga tabernakulum jest nie
          wyobrażalne. Najlepiej trzymać jest Boga w zamknięciu zarówno fizycznym jak i
          teoretycznym.

          > A zatem w tamtym swiecie mozna istniec poprostu zawsze nie myslac,
          Ed. A więc w tej teorii zaczyna występować pewne podobieństwo teorii życia
          wprost (tzn. ziemskiego) i życia domniemanego. Podstawą obtdwu bytów jest
          bezmyślność :-))

          > czyli
          > nie robiac nic,poza istnieniem i ten stan nie jest podlegly np.znudzeniu
          > sie nim,gdyz czas tam nie istnieje,a wiec w tak jak dzis tak samo odbieramy
          > chwile za miliony lay tu na tym swiecie i jej miedzy czas trwania.
          Ed. Ta część założeń teoretycznych wynika z praktyk pozaziemskich czy
          ziemskich dywagacji na temat dogmatów? I doszedłeś do tego tak bez myślenia
          nie narażając się jednocześnie na konflikt z własnymi założeniami czlowieka
          bliskiego Bogu?

          > Warunkiem jednak tego koniecznym,jest niemyslenie;bo gdybysmy zaczeli wtedy
          > myslec to automatycznie wprowadzony zostaje czas i spadamy spowrotem na
          > ziemie, tracac kontakt z tamta rzeczywistoscia.A zaten jest to wszystko
          > mozliwe tylko po naszej smierci.
          Ed. Jak na człowieka dałeś wystarczającą ilość dowodów na umiłowanie przez
          własnego Boga stworzonego we własnych wyobrażeniach. W kontekście takich
          dywagacji można wyciągnąć tylko jeden wniosek, że Bóg umiłował tylko jeden
          kierunek myślenia zgodny z tworzoną dogmatyką przez jego zastepców. A więc i
          tu mijasz się ze swoimi założeniami u samych podstaw.
          • Gość: Matti Gloria i chwala myslenia (i niczego wiecej) IP: *.net.autocom.pl 16.10.03, 19:17
            I do mnie nie wszystko co pisze 'Obcy' przemawia. Niemniej, tak
            troszke mi sie zdaje, ze zamiast toczyc tu raczej pozbawione
            sensu, gorace wojny na 'racjonalne' argumenty, byc moze lepiej
            byloby probowac sie nawzajem zrozumiec.


            >> Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem,
            >> co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej,
            >> ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu.
            >
            > [...] Logika nie, bo ja odrzucasz. Pozostaja więc źródła
            > tworzone przez ludzi je kompilujących i tworzona przez innych
            > ludzi bezpodstawnie myślących dogmatyka też nie mająca "nic
            > wspólnego z myśleniem". Tworzysz wręcz doskonałą bombę dla
            > swojej religii. Czy nie zahaczasz już o manowce własnych
            > dywagacji?

            Sorry, ale coz to za wniosek z ta bomba? Wyciagasz wnioski na
            podstawie zle zastosowanego prawa wylaczonego srodka. "Jesli
            nie logika to pozostaja..." - otoz NIE pozostaja i cale dalsze
            twoje rozumowanie ma juz taka sama wartosc jak wszystkie inne
            racjonalizacje oparte o falszywe zalozenia. Sposrod rzeczy,
            ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby
            wymienic tzw. doswiadczenie czy tez przezycie religijne. Mozna
            oczywiscie przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac
            w takich kategoriach jak ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia
            interpretacji tez nie przeczy temu, ze zjawiska takie moga
            istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale wieki.

            >> Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie
            >> odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej.
            > Ed. Czyli najbliżej Boga są ludzie nie myślący. Idąc tym torem
            > mysli odpowiedz [...]

            I ponownie to samo. Chlopie, wybacz, ale masz wyrazne problemy
            w srodku (wylaczonym oczywiscie:). Nie chce mi sie wklejac tu
            wszystkiego, aby przesledzic te cala droge podczas ktorej,
            `udowadniasz`, ze przeciwienstwem "nie myslenia" jest
            bezmyslnosc. Szczerze mowiac, sam chetnie popolemizowalbym z
            Obcym, bo i ja uwazam, ze czym innym jest proba przekazania
            czegos, a czym innym tworzenie jakiejs pseudo-aksjomatyki z
            odwolywaniem sie do 'tamtego swiata' za kazdym razem, kiedy
            tworzonym `systemie` ktos pokazalby dziury.

            Gdybym tylko mial wrazenie, ze probujesz zrozumiec `oponenta`,
            odniesc to co pisze do wlasnej wiedzy, czy zyciowego doswiadczenia
            - polemizowalbym z Nim, nie z Toba :)

            Wracajac do "nie myslenia". Przegrzeb sobie troche literatury
            z historii czy tez fenomenologii religii (i nie, nie mowie tu
            o tworczosci chrzescijanskiej bynajmniej; chocby Eliade). Okaze
            sie, ze znajdziesz tam pokazna ilosc "nie-mysleniowych" watkow.
            Naprawde chcesz z tym wszystkim polemizowac?

            A z moich wlasnych "doswiadczen". Zdarzylo mi sie brac udzial w
            sesjach Zenu. W uproszczeniu niejakim mowiac, jednym z warunkow
            skutecznej medytacji jest wlasnie 'wylaczenie mysli'. Chodzi
            mniej wiecej o to, ze nasza codzienna uwaznosc jest mocno z
            mysla zwiazana, podczas gdy w trakcie medytacji rzeczona
            uwaznosc ma byc skierowana na cos innego. I zapewniam Cie, daje
            sie "nie myslec":)). Podobnie jest zreszta w jodze, i nie tylko.

            Teraz z innej beczki. Jesli rozpatrywac doswiadczenie religijne
            w optyce przeciwienstwa sacrum-profanum, to nie powinno chyba
            nikogo dziwic, ze z opisywaniem takowych przezyc przy uzyciu
            jezyka i pojec stosownych do codziennego doswiadczenia zyciowego
            moga byc problemy. Ciezko w koncu o gramatyke, przy uzyciu
            ktorej mialoby sie opisywac meta-gramatyke. Podobnie z czasem.
            To, ze nasze rozumienie swiata, nasze codzienne, zyciowe
            doswiadczenie jest mocno z koncepcja czasu zwiazane, nie
            wyklucza tego, ze kazde rozumienie czy odbieranie swiata musi
            byc o koncepcje "czasu" oparte. Ze juz nie wspomne o tym, iz
            rozni ludzie, tak naprawde, rozne podejscie do tego "czasu" w
            praktyce przejawiaja.

            Nie probuje tu odrzucac intelektu jako narzedzia poznawczego.
            Ale tez nie widze powodu, aby przypisywac mu role jedynego
            takiego narzedzia. Tak naprawde prezentowany na tym forum ateizm
            ma tez mnostwo 'zalozen' i to czesto nie wypowiadanych jawnie.
            Zalozen dotyczacych koncepcji czlowieka, chocby w silnie
            ujmowanym indywidualizowaniu wszystkiego. Niby jestem
            przedstawicielem gatunku homo sapiens (sapiens), ale tak naprawde
            jestem jakas monada, oddzielna, wolna w swym doswiadczaniu oraz
            przezywaniu od innych tegoz gatunku przedstawicieli.

            A jednak jest przeciez cos takiego jak psychologia glebi, sa
            archetypy zbiorowe, a w kazdym razie - ponadindywidualne.

            Jasne, juz czuje te polemike... oparta o fizjologoiczne
            'racjonalizacje' :)). Na ktora ja bede przytaczal opinie
            uznanych naukowcow o tym, ze kora nowa jest tak naprawde
            ewolucyjnym tworem, ktory sie pojawil wylacznie w zwiazku z
            potrzeba przetwarzania sygnalow wzrokowych, jak tez o tym, ze
            uklad limbiczny ma priotytetowe znaczenie w procesie podejmowania
            decyzji i ze wszystkie decyzje ludzkie maja w praktyce charakter
            emocjonalny.

            I tak sie bedziemy bawic. Zabawa jest fajowa. I jedyne czego mi
            troszke brakuje, to sytuacja, w ktorej poza polemika pokazujemy,
            ze naprawde probujemy innych zrozumiec.

            Pozdrawiam forumowiczow :)
            • Gość: Ed Re: Gloria i chwala nieświadomości oraz przeżyciom IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 23:18
              Gość portalu: Matti napisał(a):

              ...
              > >> Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem,
              > >> co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej,
              > >> ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu.
              > >
              > > [...] Logika nie, bo ja odrzucasz. Pozostaja więc źródła
              > > tworzone przez ludzi je kompilujących i tworzona przez innych
              > > ludzi bezpodstawnie myślących. dogmatyka też nie mająca "nic
              > > wspólnego z myśleniem". Tworzysz wręcz doskonałą bombę dla
              > > swojej religii. Czy nie zahaczasz już o manowce własnych
              > > dywagacji?
              >
              > [...] Wyciagasz wnioski na
              > podstawie zle zastosowanego prawa wylaczonego srodka. "Jesli
              > nie logika to pozostaja..." - otoz NIE pozostaja i cale dalsze
              > twoje rozumowanie ma juz taka sama wartosc jak wszystkie inne
              > racjonalizacje oparte o falszywe zalozenia. Sposrod rzeczy,
              > ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby
              > wymienic tzw. doswiadczenie czy tez przezycie religijne. Mozna
              > oczywiscie przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac
              > w takich kategoriach jak ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia
              > interpretacji tez nie przeczy temu, ze zjawiska takie moga
              > istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale wieki.
              Ed. Fakt, że często działamy pod wpływem racji, o jakich nie zawsze zdajemy
              sobie sprawę i ich nie rozumiemy, oraz że kryją się w nas uczucia, które by
              nas zaskoczyły, gdybyśmy o nich wiedzieli, że je w ogóle żywimy. Jednakże
              stawianie "rzeczy, ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem" na
              piedestale wartości tylko tego, co jest wzniosłe i w całości piękne nie mieści
              się nawet w spekulacjach Rig-Wedy, do których mimochodem nawiązujesz w dalszej
              części postu.
              Rozumiem, że pieśń Bhagawadgity nakazująca upewniać co do faktu,
              że "nieistnienie nie może zostać powołane do bytu, a istnienie nie może
              przestać być" może niejednego doprowadzić do niejednej pozaświadomej ekstazy
              przeżyć religijnych. Być może są to wartści, choć nie wiem, czy można je
              porónywać z ponarkotycznymi wizjami. Dla mnie jest to sprawa indywidualnych
              hierarchii wartości i wdzięczny jestem, że nie każesz mi ich odpowiednio
              doceniać w oparciu o jakieś dodatkowe moje własne doświadczenia w tym
              zakresie. Masz prawo do prezentowania swoich spostrzeżeń i poglądów w każdej
              dyskusji do momentu usilnego imputowania ich komu kolwiek.
              Nie przeczę, że w wielu wypadkach sprawy dziejące się poza logiką i myśleniem
              mogą wypadać pozytywnie w niektórych wypadkach, bo dochodzą do głosu - zgodnie
              z teorią głoszoną przez B. Czarnecką na Wydziale Filozofii KUL - zagadnienia
              nieobowiązywalności prawa wyłączonego środka w intuicjonistycznym rachunku
              zdań.
              Gloryfikowaniem takiego stanu rzeczy wprowadzasz mnie w niemałe zdumienie. 8-[]
              Przypomina mi to raczej żart filozoficzny dotyczący zasady wyłączonego środka:
              - "Trener do drużyny piłkarskiej: Uważajcie chłopcy, oni mają świetną pomoc.
              Cały mecz rozstrzygnie się dzięki walce w środku pola. Słuchaj, Janek, ty
              będziesz pilnował ich rozgrywającego. Nie wiem, jak to zrobisz, ale on nie
              może nawet dotknąć piłki. Zresztą znacie mnie: zawsze preferuję zasadę
              wyłączonego środka. Opanujcie środek pola, a nic nie odbierze nam dzisiaj
              zwycięstwa".
              Czy nie sądziś, że wnioski i oceny przedstawione tylko na podstawie takiego
              warsztatu badawczego mogą satysfakcjonować tylko benificjenta takich osiągnięć?
              Poza tym, prawo wyłączonego środka i prawo sprzeczności jest tylko jednym z
              podstawowych praw logicznych działających w zakresie koniunkcji, alternatywy,
              implikacji i równoważności zdań.
              Jak zatem w kontekście tego wszystkiego będzie wyglądała podnoszona w poście
              wartość nieracjonalistycznego rozumowania opartego o prawdziwe założenia
              występujące poza logiką i myśleniem?

              > [...]Chlopie, wybacz, ale masz wyrazne problemy
              > w srodku (wylaczonym oczywiscie:).
              Ed. Przy tego typu rozważaniach pozostaje mi zadać pytanie, czy nie uważasz
              czasem, że sukcesy wszelkiego rodzaju krucjat w głównej mierze zależały od
              włączenia wtyczki uruchomiającej ten środek - wyłączony oczywiście :-)).
              Przypuszczam, że im większa była ta wtyczka, tym sukcesy bardziej
              zadawalające :-))

              > I tak sie bedziemy bawic. Zabawa jest fajowa. I jedyne czego mi
              > troszke brakuje, to sytuacja, w ktorej poza polemika pokazujemy,
              > ze naprawde probujemy innych zrozumiec.
              Ed. Nie jestem przeciwnikiem dobrej zabawy. Zważ jednak, że każda dobra zabawa
              opiera się na uznanych przez jej strony zasadach :o))

              > Pozdrawiam forumowiczow :)
            • redek Re: Gloria i chwala myslenia (i niczego wiecej) 17.10.03, 01:09
              Gość portalu: Matti napisał(a):
              > Sposrod rzeczy, ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby
              > wymienic tzw. doswiadczenie czy tez przezycie religijne. Mozna
              > oczywiscie przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac
              > w takich kategoriach jak ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia
              > interpretacji tez nie przeczy temu, ze zjawiska takie moga
              > istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale wieki.

              A o czym moga swidczyc przezycia osob chorych psychicznie(przypominam, ze
              istnieje taka nauka jak medycyna). Ja zaraz oglosze, ze mam osobisty kontakt z
              Napoleonem i co? Krotko mowiac, bez zartow.

              REDEK
              • Gość: Matti Re: Gloria i chwala... Palnickowi, Edowi i Redkowi IP: *.net.autocom.pl 17.10.03, 02:34
                Czesc,

                Sluchajcie, nie chcialbym zrobic wrazenia ze umknalem w poplochu.
                Niemniej wyjezdzam wczesnie rano i bede out of matrix przez 5 dni.
                Wydrukowalem sobie wszystko do czego bede sie chcial jakos odniesc
                po powrocie. Dzieki wiec za lekture do podrozy.

                > Ed. Nie jestem przeciwnikiem dobrej zabawy. Zważ jednak, że każda
                > dobra zabawa opiera się na uznanych przez jej strony zasadach :o))

                Pomijajac z braku czasu kwestie, ze tak to ujme - merytoryczne,
                wlasnie o wspomniane zasady mnie samemu rowniez chodzilo. A
                dokladniej o jedna: czyli zasade dobrej woli w probie rozumienia
                stanowiska czy argumentacji innego czlowieka (nawet jesli mialby
                kontakt z Napoleonem:). Jak rozumiem, Palnick rowniez zwrocil na
                te wlasnie sprawe uwage.

                Reszta niestety we wtorek, jako ze zamykaja mi sie juz powieki (*)

                M.

                -------------------
                (*) wiekow, amen
                (no bo niby dlaczego bez zartow?:)
            • Gość: obcy Re: Gloria i chwala myslenia (i niczego wiecej) IP: *.dyn.optonline.net 17.10.03, 04:23
              Gość portalu: Matti napisał(a):

              > I do mnie nie wszystko co pisze 'Obcy' przemawia. Niemniej, tak
              > troszke mi sie zdaje, ze zamiast toczyc tu raczej pozbawione
              > sensu, gorace wojny na 'racjonalne' argumenty, byc moze lepiej
              > byloby probowac sie nawzajem zrozumiec.
              >
              >
              > >> Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem,
              > >> co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej,
              > >> ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu.
              > >
              > > [...] Logika nie, bo ja odrzucasz. Pozostaja więc źródła
              > > tworzone przez ludzi je kompilujących i tworzona przez innych
              > > ludzi bezpodstawnie myślących dogmatyka też nie mająca "nic
              > > wspólnego z myśleniem". Tworzysz wręcz doskonałą bombę dla
              > > swojej religii. Czy nie zahaczasz już o manowce własnych
              > > dywagacji?
              >
              > Sorry, ale coz to za wniosek z ta bomba? Wyciagasz wnioski na
              > podstawie zle zastosowanego prawa wylaczonego srodka. "Jesli
              > nie logika to pozostaja..." - otoz NIE pozostaja i cale dalsze
              > twoje rozumowanie ma juz taka sama wartosc jak wszystkie inne
              > racjonalizacje oparte o falszywe zalozenia. Sposrod rzeczy,
              > ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby
              > wymienic tzw. doswiadczenie czy tez przezycie religijne. Mozna
              > oczywiscie przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac
              > w takich kategoriach jak ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia
              > interpretacji tez nie przeczy temu, ze zjawiska takie moga
              > istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale wieki.
              >
              > >> Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie
              > >> odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej.
              > > Ed. Czyli najbliżej Boga są ludzie nie myślący. Idąc tym torem
              > > mysli odpowiedz [...]
              >
              > I ponownie to samo. Chlopie, wybacz, ale masz wyrazne problemy
              > w srodku (wylaczonym oczywiscie:). Nie chce mi sie wklejac tu
              > wszystkiego, aby przesledzic te cala droge podczas ktorej,
              > `udowadniasz`, ze przeciwienstwem "nie myslenia" jest
              > bezmyslnosc. Szczerze mowiac, sam chetnie popolemizowalbym z
              > Obcym, bo i ja uwazam, ze czym innym jest proba przekazania
              > czegos, a czym innym tworzenie jakiejs pseudo-aksjomatyki z
              > odwolywaniem sie do 'tamtego swiata' za kazdym razem, kiedy
              > tworzonym `systemie` ktos pokazalby dziury.
              >
              > Gdybym tylko mial wrazenie, ze probujesz zrozumiec `oponenta`,
              > odniesc to co pisze do wlasnej wiedzy, czy zyciowego doswiadczenia
              > - polemizowalbym z Nim, nie z Toba :)
              >
              > Wracajac do "nie myslenia". Przegrzeb sobie troche literatury
              > z historii czy tez fenomenologii religii (i nie, nie mowie tu
              > o tworczosci chrzescijanskiej bynajmniej; chocby Eliade). Okaze
              > sie, ze znajdziesz tam pokazna ilosc "nie-mysleniowych" watkow.
              > Naprawde chcesz z tym wszystkim polemizowac?
              >
              > A z moich wlasnych "doswiadczen". Zdarzylo mi sie brac udzial w
              > sesjach Zenu. W uproszczeniu niejakim mowiac, jednym z warunkow
              > skutecznej medytacji jest wlasnie 'wylaczenie mysli'. Chodzi
              > mniej wiecej o to, ze nasza codzienna uwaznosc jest mocno z
              > mysla zwiazana, podczas gdy w trakcie medytacji rzeczona
              > uwaznosc ma byc skierowana na cos innego. I zapewniam Cie, daje
              > sie "nie myslec":)). Podobnie jest zreszta w jodze, i nie tylko.
              >
              > Teraz z innej beczki. Jesli rozpatrywac doswiadczenie religijne
              > w optyce przeciwienstwa sacrum-profanum, to nie powinno chyba
              > nikogo dziwic, ze z opisywaniem takowych przezyc przy uzyciu
              > jezyka i pojec stosownych do codziennego doswiadczenia zyciowego
              > moga byc problemy. Ciezko w koncu o gramatyke, przy uzyciu
              > ktorej mialoby sie opisywac meta-gramatyke. Podobnie z czasem.
              > To, ze nasze rozumienie swiata, nasze codzienne, zyciowe
              > doswiadczenie jest mocno z koncepcja czasu zwiazane, nie
              > wyklucza tego, ze kazde rozumienie czy odbieranie swiata musi
              > byc o koncepcje "czasu" oparte. Ze juz nie wspomne o tym, iz
              > rozni ludzie, tak naprawde, rozne podejscie do tego "czasu" w
              > praktyce przejawiaja.
              >
              > Nie probuje tu odrzucac intelektu jako narzedzia poznawczego.
              > Ale tez nie widze powodu, aby przypisywac mu role jedynego
              > takiego narzedzia. Tak naprawde prezentowany na tym forum ateizm
              > ma tez mnostwo 'zalozen' i to czesto nie wypowiadanych jawnie.
              > Zalozen dotyczacych koncepcji czlowieka, chocby w silnie
              > ujmowanym indywidualizowaniu wszystkiego. Niby jestem
              > przedstawicielem gatunku homo sapiens (sapiens), ale tak naprawde
              > jestem jakas monada, oddzielna, wolna w swym doswiadczaniu oraz
              > przezywaniu od innych tegoz gatunku przedstawicieli.
              >
              > A jednak jest przeciez cos takiego jak psychologia glebi, sa
              > archetypy zbiorowe, a w kazdym razie - ponadindywidualne.
              >
              > Jasne, juz czuje te polemike... oparta o fizjologoiczne
              > 'racjonalizacje' :)). Na ktora ja bede przytaczal opinie
              > uznanych naukowcow o tym, ze kora nowa jest tak naprawde
              > ewolucyjnym tworem, ktory sie pojawil wylacznie w zwiazku z
              > potrzeba przetwarzania sygnalow wzrokowych, jak tez o tym, ze
              > uklad limbiczny ma priotytetowe znaczenie w procesie podejmowania
              > decyzji i ze wszystkie decyzje ludzkie maja w praktyce charakter
              > emocjonalny.
              >
              > I tak sie bedziemy bawic. Zabawa jest fajowa. I jedyne czego mi
              > troszke brakuje, to sytuacja, w ktorej poza polemika pokazujemy,
              > ze naprawde probujemy innych zrozumiec.
              >
              > Pozdrawiam forumowiczow :)

              Dziekuje Ci za ten post,bo inaczej to chyba bylbym tutaj zjedzony
              jako dobry kasek na kolacje.
              Dziwi mnie tylko,ze dlaczego wszyscy teaz mowia,po Tobie,a nie chcieli
              mowic ze mna osobiscie?czyzby ufaja Tobie wiecej niz mnie?
              oczywiscie przepraszam za balagan w moich wypowiedziach i pewne "niechlujstwo"
              kontekstu,ale pisze to na zywo,i nie obchodzi mnie za bardzo,czy ktos z tego
              cos zrozumie;ten co ma zrozumiec, zrozumie,tak jak TY,chociaz nie do konca.
              Ja tez swego czasu duzo czytalem roznych filozofow,bo chcialem sie czegos
              wiecej dowiedziec o swiecie mnie otaczajacym,co do ktorego zawsze odnosilem
              sie i dalej odnosze z dystansem,tzn.nie jestem za bardzo pewien tego
              wszystkiego.
              Ale wszystko to doprowadzilo mnie wlasnie tutaj,czyli do "dziecinnej"
              akceptacji zycia,tyle tylko,ze jest to "dziecinnosc dojrzala".
              Poniewaz jestem fizykiem,i to w dodatku teoretycznym,a wiec dla mnie myslenie
              jest zawodem nawet,a nie tylko przyjemnoscia.kiedys wierzylem w jego moc,
              dzis tyle,o ile moge na tym zrobic forse,bo wiem,ze to wszystko jest poprostu
              iluzja.
              Czas robi swoje,i nabieramy pewnego doswiadczenia,ktore jest inne dla czlowieka
              takiego jak ja,ktory zaczynal od teorii (nie tylko fizyki),a teraz ma do
              czynienia z prawdziwa rzeczywistoscia.
              Moje zachlysniecie sie teoria jest dla mnie wspomnieniem,chociaz bardzo milym,
              ale teraz dochodze do wniosku,ze nie tylko to decyduje o mojej percepcji
              swiata.Nawiasem mowiac moje kontakty z innym swiatem wystepowaly juz dawno
              temu,wlasnie w tedy kiedy bylem dosc aktywny intelektualnie,teraz natomiast
              sa bardzo rzadkie i wlasciwie juz nie tesknie za nimi,ale ich czestotliwosc
              wystepowania jest okolo raz na 10-15 lat.Na szczescie ostatni wystapil niedawno
              bo pare miesiecy temu i stad to moje pisanie.
              Nie wiem co to znaczy,nie jestem az tak madry,ale wydaje mi sie,ze wiedza to
              nic w porownaniu z tymi przezyciami,bo jak juz pisalem ich warunkiem koniecznym
              jest "nie myslenie",ktore saslania nas przed tym wszystkim,jak sam to dosc
              ladnie opisales.
              pozdrowienia,
              obcy,:)




              • Gość: CGN Re: Gloria i chwala myslenia (i niczego wiecej) IP: *.intertop.pl 17.10.03, 17:55
                Wiara sie NIE da pogodzic z nauka, bo wiara jest bezrozumna, a nauka jest
                oparta na rozumie...
    • Gość: Czarny ;-) Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 17.10.03, 20:05
      • Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.net 24.10.03, 10:52
        Bo religianci atakuja nas ponizej pasa:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=6038595&a=8682669
        Na poczatek probka wypowiedzi polskokatoli:
        Re: CAGAN, JESTEŚ WIELKI !!!
        Autor: Gość: CGN IP: *.net
        Data: 24.10.2003 10:33
        --------------------------------------------------------------------------------
        Gość portalu: Jato napisał(a):
        Faktycznie, nie zapobiegł. Nie zapobiegł też spłodzeniu takiego pomiotu jak
        wymiociny, jak ty. Idę, bo wali ci prącie. Pa.
        CGN: Oto typowa wypowiedz katolika z pomrocznej... :(

        Gość: bb 08-08-2003 16:29
        Kaganie - już wielokrotnie pisałem, że w twoim przypadku będę atakował cię ad
        personam, gdyż walka na argumenty z osobą niewiarygodną jest jałowa. Niemal
        wszystko, co piszesz to stek bzdur wyssanych z palca (albo z czego ty tam
        lubisz ssać) i nie zniżę się do dyskusji z rynsztokiem. Ośmieszyłeś się już
        nieraz na tym forum, czynisz to nadal i wybacz, że nie będę ci w tym
        towarzyszył. Podobnie nie polemizuję z chorymi wymysłami o. Rydzyka, prof.
        Bendera i paru innych oszołomów. Stawiam cię z nimi w jednym szeregu. Poza tym
        pisanie o pewnych rzeczach i polemika z samym sobą, tylko pod innym nickiem
        świadczy chyba o jakiejś chorobie wynikłej z palącej potrzeby akceptacji. Nie
        znalazłeś na tym forum nikogo, kto by ci uwierzył (zresztą nic dziwnego)więc
        stwarzasz sobie sam coraz to nowe postaci, aby zaspokoić własną potrzebę bycia
        słuchanym. I wreszcie zakonotuj sobie, że pierwszym krokiem do wyjścia z tego
        typu choroby jest uzmysłowienie sobie jej istnienia.
        CGN: Znow tylko obelgi, jakiez to katolickie... W sredniowieczu bys na mnie
        doniosl do Sw. Inkwizycji... Jak nie masz argumentow poza ad personam, to sie
        nie osmieszaj publicznie na tym forum... :(

        - Re: O masonerii - do 'bb' & friends - adres: *.click-network.com
        Gość: JP 08-08-2003 22:15
        I w tym miejscu powinno powiedziec sie "Amen" - to do "bb"
        Przyznam sie, ze sledze ten post ze wstretem, wrecz obrzydzeniem.
        Czytajac "wielkie mysli" najwiekszej chyba "gnidy internetowej" mieniacej
        sie "cagan", zapytywalem samego siebie; pod jakim niebem nieszczesna matka
        wydale to monstrum na swiat?
        CGN: Znow oblegi, zgodnie z nauczaniem Karola Wojtyly, vel JP2...;(

        - Jezeli pod polskim (niezaleznie jakiej narodowosci), to pewnym
        jest, ze jest to "parszywa gnida" Jezeli natomias chodzi o
        Jana Pawla II,jego wielkosc jako czlowieka i POLAKA
        nigdy nie podlegala dyskusji. Watpliwosci mogly zrodzic sie tylko w glowie
        takiej gnidy jak "cagan".
        CGN: Ile raz mam pisac, ze Wojtyla, bedac glowa panstwa watykan, nie jest
        dkuzej POlakiem, a watykanczykiem?

        - Porownanie BOGA i CZLOWIEKA w tym poscie jest wielkim nieporozumieniem.Jako
        czlowiek, w moim narodzie (oczywiscie polskim), jestem pewny, Jan PAwel II
        BEDZIE WIELKI na wieki.
        CGN: A co powiesz na to, ze ten schorowany polglowek mieni sie
        wciaz "Namiestnikiem Pana Boga na Ziemi"? To jest dla mnie swietokradztwo i
        bluznierstwo do n-tej potegi!

        • Gość: jan expose ateisty-ciekawy link IP: *.multicon.pl 24.10.03, 18:20
          info.onet.pl/1,15,11,3394174,10234292,759641,forum.html
          • Gość: Ed Re: Katolicyzm - to jest to....................... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 19:08
            [...]Całość według mnie uwłaszcza godności ludzkiej oraz na odległość pachnie
            mentalnością niewolnika. Niewolnika tak już zgnojonego i pozbawionego własnego
            indywidualizmu i ludzkiej godności, że jest na prawdę zadowolony ze swojego
            niewolnictwa i doniósł by na na jakiegoś Spartakusa gdyby tylko mógł
            przypodobać się swojemu panu. [...]
            [...]Fantazje na temat wolnej woli (w pojęciu katolickim) są jednym z
            prymitywniejszych mitów i sami teologowie unikają dziś tego tematu jak unika
            się ciotki prostytutki w porządnej katolickiej rodzinie.[...]

            [...] Ateizm oparty na racjonalizmie i materializmie nie zdejmuję ludzkości z
            żadnego piedestału, a raczej zwalnia z pozycji ulubionego niewolnika.[...]

            "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo
            przyniosło owoce"
            (św. Hieronim)
            • Gość: kazik Re: Katolicyzm - to jest to...................... IP: *.proxy.aol.com 25.10.03, 00:21
              nieznam sw.Heronima,ale jezeli sa to jego slowa,to daleko on jest od Boga Biblii
              i tak w kolo macieju mamy wiele przykladow,jak wielka wine maja ci,co sie
              Biblia zaslaniaja,lecz jej mocy wystrzegaja.2Tym.3:5.
              • Gość: Palnick Re: Katolicyzm - to jest to...................... IP: *.stenaline.com 25.10.03, 01:49
                Kosciół katolicki, ten wielki miedzynarodowy koncern o duzej tradycji i dobrze
                rozpoznawalnym logo, to praktyczna religia oparta na hierarchii,
                posłuszeństwie, autorytecie i kulcie skutecznosci ekonomicznej. Naiwne
                idealizacje typu święci, Jezus; to skuteczne chwyty marketingowe pozwalające
                maksymalizować zysk. Niewiele lub zgoła brak tu miejsca do własnych przemyśleń.
                Nie rózni sie tym jednak od innych monoteistycznych porządków religijnych.
                Trzeba przyznać, że skutecznie podtrzymuje porządek społeczny, jakikolwiek by
                nie był(równiez całkowicie sprzeczny z własnymi hasłami marketingowymi). Jest
                to zrozumiała chęć kooperacji z każdą władzą świecką (która na to pójdzie)celem
                utrzymania własnej pozycji ekonomicznej. A niezbędne naiwne idealizacje są
                podtrzymywane, by to się kręciło, według sprawdzonego od 2 tysiącleci
                scenariusza ;).
                • Gość: Emily Re: Katolicyzm - to jest to...................... IP: *.dc.dc.cox.net 25.10.03, 03:12
                  Witaj Palnicku,
                  KK niewatpliwie jest sprawnie dzialajacym koncernem, ale nie sadze, ze ci
                  wszyscy swieci zostali wymysleni dla celow marketingowych. Raczej uwazam, ze
                  oni sa spadkobiercami systemu politeistycznego, ktory istnial w Europie przed
                  chrzescijanstwem. To sa ci herosi i nawet bog KK jest jeden, ale juz w 3
                  osobach. Celibat sakralny ma bardzo antyczne korzenie, ale chyba jest
                  utrzymywany w KK do dzis glownie dlatego, zeby nie rozpraszac majatku
                  koscielnego. Swoja droga trzeba przyznac, ze cesarstwo KK jest najdluzej w
                  historii swiata istniejacym "imperium" i to niewatpliwie wzbudza podziw.
                  Potrzeba religii jest widac integtralnie wpisana w ludzka umyslowosc, skoro
                  wiekszosc ludzi ja realizuje. Niektorzy zaawansoweali juz do wysublimowanych
                  form religijnosci, ktore nie sa sprzeczne z naukowym widzeniem swiata, ale
                  wielu nadal jest przywiazanych do religii tradycyjnych, bo one daja dodatkowo
                  podpore socjalna.
                  pozdrawiam;)
    • kozaczek3 Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 25.10.03, 02:09
      Nie muszę niczego sobie wmawiać.
      Jestem ateistą od zawsze, mało tego
      Jestem szczęśliwy i spełniony i to bez
      Jakiegoś tam boga.
      Nie muszę o nic prosić na kolanach
      (Kiedyś o rękę kochanej Kobietki).
      Panowie z Krk dają przykład podwójnej moralności.
      Ksiądz w mojej miejscowości (Niemodlin- opolskie)
      Rżnie głupa i kuchareczkę ma przecudnej urody,
      Twierdzi również że stosunki pozamałżeńskie to grzech
      Życie w konkubinacie to także grzech.
      Koń z klaczą by się uśmiali.

      • Gość: kazik Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.proxy.aol.com 25.10.03, 07:14
        wcale nie ma sie co dziwic temu jakby wiecznemu imperium,ktore wedlug Biblii
        uwaza sie za niezniszczalne.Obj.18:7.
        i wszystko jest piekne dla oczu,ale gdzie posluszenstwo Slowo Bozemu?
        • Gość: Rozbawiony Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 130.94.107.* 26.10.03, 21:21
          Jakie "slowo boze". To niby slowo boze zostalo
          powiedziane przez ludzi i to w bardzo przyziemnych
          celach - wladza nad baranami,ktore w to wierza, szmal,
          przywileje, zycie kosztem ludzkiej glupoty..
          • Gość: Kafar Chrześcijański monoteizm-demokracja socjalistyczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.03, 23:47
            Chrześcijaństwo nie jest religia monoteistyczną, w żadnym razie !!!
            Bóg jest niby jeden ale potrójny ( jak po secie ;0).
            Swiętych są legiony, blogoslawionych jeszcze wiecej. Papcio JP II już prawie
            dlączony do trójcy (wprawdzie lokalnie, w Polsce ale jednak!).Skromna Żydówka
            Miriam - boginią calą gębą. Kto tu mówi o religii monoteistycznej?
            • Gość: Ciekawy Bog jest tylko pretekstem do idolatryzacji kleru IP: 209.234.160.* 02.11.03, 21:05
              Kler jest przeciez prozny. Te bogate stroje aktorow
              grajacych pokorne "slugi boze", zlote pierscienie
              biskupow kazacych sie calowac po tlustych lapach,
              papieskie trony, aksamitne fotele przed oltarzami itd
              swiadcza dobitnie o idolatryzacji wlasnych osob przez
              funkcjonarjuszy katolickiej sekty.
              • Gość: Palnick Re: Bog jest tylko pretekstem do idolatryzacji kl IP: *.stenaline.com 03.01.04, 23:11
                "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła". Papież Leon X
            • Gość: Edy [...] IP: *.dyn.optonline.net 08.11.03, 07:01
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: up [600] IP: *.stenaline.com 13.04.04, 23:13
                up!
    • katolik.nie.z.wyboru Zostac ateista, to wymaga odwagi tzw.cywilnej 26.10.03, 23:07
    • Gość: hr Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.03, 09:53
      Albo odmóżdżenia...
      • Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.11.03, 02:35
        Gość portalu: hr napisał(a):

        > Albo odmóżdżenia...

        Ed. Oczywiście na zasadach tradycji kościelnych:

        "(...) uważamy za dotkniętych obłędem, za chorych umysłowo ... i za heretyków.
        Ich miejsca spotkań nie będą nosiły nazwy świątyń, a oni sami będą nękani, po
        pierwsze, przez zemstę boską, i po wtóre odpłatą z Naszej strony, którą im
        wymierzymy zgodnie z sądem boskim" (Mariusz Agnosiewicz)

        Wręcz znakomitym uzupełnieniem jest tutaj kanon 752 kościelnego Kodeksu
        Kanonicznego, który stanowi:
        - "Podczas kiedy uwierzenie nie jest wymagane, religijne podporządkowanie
        intelektu i woli musi być zapewnione wszelkiej doktrynie, którą najwyższy
        Pontyf lub Kolegium Biskupów podaje jako sprawę wiary lub moralności".

        Nieprawdaż "hr"?
    • Gość: CHN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 09:54
      Niewatpliwie, sczegolnie w "pomrocznej"!
      • Gość: kazik dlaczego IP: *.proxy.aol.com 10.11.03, 16:42
        dlaczego u ludzi narosl brak szacunku do Slowa Bozego,Biblii?
        odpowiedz jest prosta,tylko nie chce sie tego brac pod uwage.problem,to religie
        chrzescijanstwa,z ktorym to ludzie Biblie identyfikuja.religie te majace sie za
        oredownika bozego,uwazane sa za obroncow Biblii.jednak z drugiej strony ludzie
        widzac,to co sie za tymi religiami kryje,uwazaja,ze Biblia jest ksiega tychze
        religii i maja do tej ksiegi niechec.
        jednak szczere zainteresowanie sie ta ksiega i jej zawartoscia,skloni
        czlowieka do innego na te ksiege spojrzenia.
        zauwazy,ze jednak ta ksiega nie jest wlasnoscia swiatowego chrzescijanstwa,
        ale jak jest prawdziwie,slowem samego Jahwe[Jehowy] Boga.
        czytajac ja,zacznie sie zastanawiac jak sam osobiscie wyglada w swietle tego co
        Biblia mowi,jak wyglada najblizsze otoczenie w rodzinie wsrod znajomych,jak
        wyglada kraj w ktorym zyje,jak wyglada caly swiat.
        zacznie medytowac i wyciagac wnioski z tego co czyta,dowiadujac sie kim jest
        Bog,Jego cechy i wole wobec ludzkosci i ziemi oraz jak dane ustepy czytane sa
        czlowiekowi potrzebne na dzien dzisiejszy.
        zaowazy tez,jak wielka roznica jest tzw.chrzescijanstwo calego swiata,a
        prawdziwy chrystianizm tryskajacy madroscia ze Slowa Jahwe[Jehowy] Boga.
        • Gość: Palnick Re: dlaczego - do kazika IP: *.stenaline.com 11.11.03, 08:20
          kazik, przemyśl to:

          "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
          obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi
          od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny
          to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że
          jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że
          brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
          zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
          długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"

          "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni

          Może nabierzesz trochę dystansu do swojej Biblii? Może nie.
        • Gość: Ed Re: Na skale czy na piasku... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 11:06
          Gość portalu: kazik napisał(a):

          ) dlaczego u ludzi narosl brak szacunku do Slowa Bozego,Biblii?
          Ed. Biblia jest przecież niczym innym, jak zbiorem opisującym wszelkie możliwe
          sytuacje, jakie mogą się przydarzyć w życiu człowieka i ich interpretacją
          z "boskiego" punktu widzenia. Jednak można się przekonać w czasie uważnej
          lektury, biblijny przekaz jest wątpliwej jakości nie tylko pod względem
          historycznym, lecz również moralnym. Sam w sobie nie daje podstaw do
          stosowania go w życiu jako kanonu wartości, a naciągane interpretacje
          kościelnych aparatczyków są jedynie żerowaniem na ludzkiej naiwności. Np.
          Ewangelia według św. Mateusza wątpliwa jest zarówno pod względem moralnym jak
          i historycznym. Takich wersetów mozna znaleźć znacznie więcej, ale nie miajsce
          i czas ku temu.

          ) odpowiedz jest prosta,tylko nie chce sie tego brac pod uwage.
          Ed. Nie zupełnie tak jest. Dzisiejszy system prawny - mimo, że oparty na
          dekalogu - jeszcze w większej mierze opiera się na prawie rzymskim. Jest to
          dla mnie wystarczjącym kryterium właściwego postępowania bez nadinterpretacji,
          która jedynie z tym systemem jest zbieżna. Zresztą prawo rzymskie, na
          podstawie którego opracowany został kodeks kanoniczny, wyznaczało Kościołowi
          służebną wobec państwa rolę. Tej zasady nie przejęto do prawa kościelnego
          :o((. Jaką więc rolę pełni prawo kościelne w stosunku do państwa? Odpowiedzi w
          tym zakresie w sposób wystarczający wydaje się odzielać historia papieży.

          ) problem,to religie chrzescijanstwa,z ktorym to ludzie Biblie identyfikuja.
          ) religie te majace sie za oredownika bozego,uwazane sa za obroncow Biblii.
          ) jednak z drugiej strony ludzie widzac,to co sie za tymi religiami kryje,
          ) uwazaja,ze Biblia jest ksiega tychze religii i maja do tej ksiegi niechec.
          Ed. To, co jest istotą religi w odczuciu wyznawców, nie tożsame z pojęciem
          hierarchii kościoła. Hierarchia kościelna doskonale orientuje się w kruchości
          głoszoneych przez siebie nauk traktując religię jako instrument nadrzędny
          władzy. Postawy władców 3RP w ostatnim czasie dają w tym zakresie bardzo wiele
          do myslenia. Zresztą relacje pomiędzy wyznawcami a aparatem kościoła tylko z
          pozoru są ulicą dwukierunkową. Aparat kościelny nie może istnieć bez wyznawców
          i nie musi w ogóle istnieć (Jeshua powiedział do swoich apostołów - idźcie
          nauczajcie, czy idźcie stwórzcie organizację?)!!! Ludzie dają sobie wmówić, że
          w pośrednictwie pomiędzy nimi a absolutem musi uczestniczyć jakiś czynnik
          pośredniczący, nie dość, że sowicie wynagradzany i uprzywilejowany, to jeszcze
          silnie regulujący ich doczesne życie. To jest najczystsza manipulacja!

          ) jednak szczere zainteresowanie sie ta ksiega i jej zawartoscia,skloni
          ) czlowieka do innego na te ksiege spojrzenia.
          ) zauwazy,ze jednak ta ksiega nie jest wlasnoscia swiatowego chrzescijanstwa,
          ) ale jak jest prawdziwie,slowem samego Jahwe[Jehowy] Boga.
          Ed. Kościół zabrania wiernym w ogóle czytania dzieł adwersarzy skupiając się
          głównie na interpretacji stosunkowo niewielu wersetów biblijnych. Stąd na
          forum występujące mroki średniowiecza postawione w tym samym szeregu co błędy
          stalinizmu? Wprawdzie stalinizmu już nie ma, a kościół jest i ma apetyt na
          silniejsze wpływy na świecie. To rodzi obawy przed powtórką z historii
          znacznie większe, niż odrodzenie się stalinizmu.

          Parę wątków z zalecanego zapoznawania się Biblią (wspominałem o nich przy
          innych dyskusjach), które wydają się konieczne dla udokumentowania tego, o
          czym pisałem powyżej:
          1. Genezis (interpretacja początkowych rozdziałów Księgi Rodzaju - gdzie jest
          trzecia wersja, druga nie przyjęła się kompletnie). Podwójnie spisana i
          nieskorelowana pomiędzy wersjami bajeczka o stworzeniu świata. Pytanie: kto
          stworzył Boga, gdzie, kiedy i z czego? Czy może Bóg stworzył samego siebie w
          myśl hasła "Nie licz na ojca! Zrób się sam!"?
          2. Pierwsi ludzie mieli dwóch synów. Kim była żona Kaina?
          3. Okrutne rzezie opisane w Biblii są wyrazem prymitywizmu ludzi współczesnej
          epoki i żydowskiej megalomanii. Świadczą o okrucieństwie żydowskiego boga.
          Po "kiego grzyba" Bóg kazał wyrżnąć w pień razem z kobietami, dziećmi i bydłem
          tyle plemion, w tym Kanaaeńczyków po dotarciu Mojżesza ze swoim ludem do Ziemi
          Obiecanej? Czy to nie urąga czasem rozumowi? Czy ziemia obiecana, to ziemia
          pozostała po "wyrżnięciu" innych?
          4. Pierwsze przymierze Żydów z bogiem polegało na tym, że Bóg obiecywał Żydom
          ziemię, panowanie i dostatek oraz pokonanie nieprzyjaciół w zamian za
          spełnianie przez Żydów rytualnego... obrzezania! Nic więcej! Czy to nie
          idiotyzm? Królestwo za skórkę z członka? Teoria gustów czy wartości?
          5. Bóg spowodował potop, w którym wyginęły wszelkie żywe stworzenia, lecz Noe
          zabrał na pokład swej arki po 7 par wszystkich stworzeń i w ten sposób ocalił
          wiele gatunków przed zagładą. Oblicz wyporność arki Noego. Zastanów się nad
          miłosierdziem Tego Boga. Czyż nie koreluje to z powiedzeniem "Zabijcie
          wszystkich, Bóg rozpozna swoich!" - słowami legata papieskiego w czasie
          krucjaty przeciwko katarom w XIII w.? A jak wyglądały losy Obrońców Grobu
          Chrystusa w "Anonima Dzieje pierwszej krucjaty"?
          6. Opis zgwałcenia Lota przez jego własne córki. Czy można przejść do porządku
          dziennego nad opisem takiej patologii? Komentarz do tego dopisuje samo
          doczesne życie :-)). Nie ma toj jak WC!!!.
          7. Dawid zabił Goliata, jednakże w następnej księdze Goliat ma się dobrze!
          Czyżby zmartwychwstał???!!!
          8. Przejście Mojżesza przez Morze Czerwone (hi!). Choć współczesne
          interpretacje tego zjawiska łączą je z następstwami potęznego wybuchu wulkanu
          na morzu Śródziemnym, które mogło spowodować tzw. "cofkę" wód morskich przed
          powrotem fali wręcz potopowej. Czyżby Mojżesz ze swoją grupą był w stanie
          przebyć setki kilometrów z terenów tak nisko położonych i zajść wysoko w góry
          dla uniknięcia zalania i zniszczeń, które były nastepstwem tego zjawiska?
          9. Mit o egipskiej niewoli nie ma potwierdzenia w badaniach historycznych.
          10. Mit o trąbach jerychońskich - Jerycho nie było otoczone murami, więc te
          trąby nie miały co burzyć!
          11. Nowotestamentowa sprzeczność w zasadniczym przekazie, czy Jezus
          legitymował swoich apostołów do prowadzenia misji wśród pogan, czy też nie?
          12. Karygodny stosunek Jezusa do własnej matki, widoczny zwłaszcza w opowieści
          o weselu w Kanie Galilejskiej. Brak szacunku dla rodziców i rodziny w ogóle
          oraz społeczeństwa jako całości. Tylko ci, wg Jezusa moga być jego uczniami i
          dostąpić zbawienia, którzy całkowicie się uwolnią od jakichkolwiek więzi
          rodzinnych i społecznych. Czyżby wzór dla katolickiego życia rodzinnego, o
          którym dzisiaj tak głośno na każdym kroku?
          13. Niezgodny z ustaleniami historycznymi obraz sądu nad Jezusem i skazania
          go. Praktyka prawa rzymskiego i żydowskiego tego okresu przeczy możliwości
          takiego rozwoju wypadków, jak przedstawiają ewangelie. Jest to zapewne źle dla
          faktów historycznych :-)).
          14. Za cud wpędzenia diabłów w stado świń, które następnie potopiły się w
          jeziorze Genazaret chłopi wygnali Jezusa precz, bo stracili swoje zwierzęta. I
          na co mu to było? Stary Testament zawiera stwierdzenia, z których można
          wnioskować, że Żydzi byli kiedyś politeistami (w przeciwieństwie do "poganus" -
          wieśniak).
          "Bogowie pogańscy są bałwanami" (Pismo Święte ST, 1 Kron 16,26).
          15. Wątpliwa moralnie opowieść o niechęci Jezusa do udzielenia pomocy pogance,
          która miała chorą córkę. A ponoć wszyscy wobec Boga mają być równi :o((.

          ) czytajac ja,zacznie sie zastanawiac jak sam osobiscie wyglada w swietle tego
          ) co Biblia mowi,jak wyglada najblizsze otoczenie w rodzinie wsrod najomych,jak
          ) wyglada kraj w ktorym zyje,jak wyglada caly swiat.
          ) zacznie medytowac i wyciagac wnioski z tego co czyta,dowiadujac sie kim jest
          ) Bog,Jego cechy i wole wobec ludzkosci i ziemi oraz jak dane ustepy czytane sa
          ) czlowiekowi potrzebne na dzien dzisiejszy.
          ) zaowazy tez,jak wielka roznica
          • Gość: Ed Re: Na skale czy na piasku... c.d. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 11:10
            > ...jest tzw.chrzescijanstwo calego swiata,a
            > prawdziwy chrystianizm tryskajacy madroscia ze Slowa Jahwe[Jehowy] Boga.
            Ed. "Deorum offensae diis curae" (Niech sami bogowie troszczą się o obelgi
            wyrządzone bogom) - wielka zasada senatu i ludu rzymskiego.
            • Gość: kazik Re: Na skale czy na piasku... c.d. IP: *.proxy.aol.com 13.11.03, 07:25
              Palnick,jezeli ty lubujesz sie w innym bogu,to twoja sprawa.podpowiem ci tylko
              jedno,ze o cokolwiek bedziesz go prosil,i to nie wazne czy bedzie pochodzil z
              wielkej religii czy malej,bedziesz czekal na odpowiedz do zasranej smierci.
              Bog Biblii,jest za to prawdziwym,szczerym i prawdomownym,nawet do tego
              stopnia,ze nie zakryl niczego,nawet najwstydliwszego,co uczynil Jego w
              przeszlosci narod wybrany.co jest ogromnym kontrastem w porownaniu z innymi
              bogami i przywodzcami narodow.
              • Gość: kazik Re: Na skale czy na piasku... c.d. IP: *.proxy.aol.com 13.11.03, 08:25
                Ed,lubie cie czytac i to co piszesz.i to nie tylko tu,ale tak bylo w
                niektorych tematach w olsztynie,gdansku czy warszawie.wierze,ze jestes osoba
                oczytala i naprawde inteligentna.to co jednak piszesz,a wyplywa to z twego serca
                ,wynika jednak z braku nalezytego zrozumienia.nie widzisz roznicy po miedzy
                chrzescijanstwem i chrystianizmem.wiele sprawozdan z Biblii ci sie nie podoba,
                nawet czujesz do nich odraze.nie jest to nic nowego.dobrze by bylo sobie
                zadac trud,odpowiedzenia na pytanie;czy Biblia jest rzeczywiscie Slowem Bozym?
                i to pomimo wewnetrznych uprzedzen.rowniez szczery zamiar co do takiego
                nastawienia bedzie ogromna pomoca.wiem,ze znasz zawartosc Biblii.ale
                spojrzenie z innego punktu widzenia,moze okazac sie wielka pomoca.tym bardziej,
                ze do Jej zrozumienia potrzeba pomocy innych,co Biblia jasno pokazuje na tych
                osobach,co wiedzieli o Jej tresci,ale praktycznie nic nie rozumieli.a Jej
                zrozumienie,wlacznie z tymi sytuacjami o ktorych wspominasz,jest bardzo proste,
                i w tym sie kryje Jej cala madrosc,czyli wola samego Jahwe[Jehowy]Boga.
                wszystkie wydarzenia maja sens,od pierwszego proroctwa poczynajac,a bazujacym na
                glownym temacie Biblii,czyli na Krolestwie Bozym,ktore ogarnie cala ziemie i
                ludzkosc na niej zamieszkujaca.drogi ktore wskazuje,sa tylko dwie.jedna na
                zaglade,a druga do zycia.opieraja sie one na wolnej woli kazdego czlowieka,
                poniewaz najwazniejsza cecha,ktora nigdy nie ulegnie jakiejkolwiek zagladzie,
                jest milosc.rzeczywiscie,nigdy nie pojmiemy,ani zrozumiemy Boga pochodzenie.
                lecz Jego cechy i wypelnianie sie proroctw oraz cale stworzenie,daja nam
                rekojme o Nim,ze naprawde istnieje i ze jest tym ktorym jest.tak narod wybrany
                w przeszlosci Go nie poznal,jak i obecnie cale swiatowe chrzescijanstwo,nie
                mowiac o innych religiach.cale zrozumienie rozbija sie o to wspomniane
                Krolestwo,ktorego naczelnym wrogiem jest Szatan,ktory tak soba zamanipolowal,
                jakby go wcale nie bylo i wielu w to,ku jego radosci wierzy.jest to wielki blad,
                za ktory wielu zaplaci ogromna cene,czyli ich wlasne zycie w wiecznej zagladzie.
                nie w zadnych piekielnych mekach,ale zwyczajnie,po przez unicestwienie.
                wybor stoi przed kazdym na rowni otworem.tylko czy zechce sie z tego skozystac?
                pozdrawiam cie serdecznie i napewno jeszcze do uslyszenia.
    • Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 16.11.03, 15:43
      Drodzy członkowie "lewiciwego" Rządu prowadzeni na smyczy przez Episkopat!
      • Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 195.116.92.* 04.12.03, 12:55
        Latwiej byc religiantem, jak np. Wojtyla, ktory kiedy jeszcze byl "tylko"
        biskupem krakowskim, exkomunikowal on byl Slowakow ze Spiszu i Orawy za
        spiewanie slowackich piesni religijnych podczas procesji Bozego Ciala! Znacie
        szczegoly? To tez dowod na nieistnienie Boga, bo On by na to przeciez nie
        pozwolil!
      • Gość: Huda Duch ateisty :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 22:31

        Duch ateisty

        ...a w każdy wieczór mglisty
        Coś u mnie w domu zgrzyta,
        A jest to duch ateisty,
        Więc się zazwyczaj go pytam:
        Duszo, duszo pokutna!
        Co tak siedzisz i jęczysz?
        Czemu żeś taka smutna,
        Żeż czemu tak się męczysz?
        Na to mi z narożnika
        Tak odpowiada dusza:
        Jam jest duch bezbożnika,
        Czyli że ateusza,
        Jeśli mam mówić szczerze,
        Faktycznie nie ma tu mnie,
        Bo sam w siebie nie wierzę...
        Pan szanowny rozumie?
        Tutaj piszczelem skinął,
        Wypuścił z gęby dyma,
        W powietrzu się rozpłynął
        I faktycznie go ni ma...
        Tyle że smród zostawił
        I kawałek zasłony...
        Oko lśni jak latarnia,
        Błyszczy łańcuch ze srebra...
        Panie, cóż za męczarnia!
        - jęknął, drapiąc się w żebra.
        Ot, niesmaczne kawały.
        Czy zemsta? Diabli wiedzą!
        Nie ma mnie przez dzień cały
        Zgodnie ze ścisłą wiedzą,
        Aż tu na pół minuty
        Zjawiam się jako strzyga...
        Duch ze mnie psu na buty,
        Skąd więc cała intryga?
        Tu znów cieniutko kwiknął,
        Siadł przed telewizorem,
        Chciał popatrzeć, lecz zniknął,
        Cuchnąc siarkowodorem...
        Myślę, że facet taki,
        Co zjawia się i znika,
        Musiał mieć jakieś braki
        W wykształceniu laika...
        Mógł dźwigać sentymenty
        Z czasów, gdy był malutki,
        Może nie wierzył w świętych,
        Lecz wierzył w krasnoludki?
        O... znowu z jakiejś szpary
        Wyłazi na podłogę... Cześć!
        No, co powiesz, stary?
        Panie! Ja już nie mogę!!!

        Andrzej Waligórski
        • Gość: CGN Re: Duch ateisty :))) IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 14.12.03, 13:56
          Re: Lepiej zeby wrocil tam skad przyszedl
          Autor: Gość: CGN IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl
          Data: 14.12.2003 13:38 + odpowiedz na list



          --------------------------------------------------------------------------------
          Gość portalu: Jerzy napisała: Przyszedł, zabili go, zmartwychwstał, odszedł
          tam, skąd przyszedł.
          C: Czyli w nicosc... Z prochu powstal, w proch sie obrocil... :(

          J: Wróci,
          C: Wierzysz w reinkarnacje? Toz to poganski wymysl! Apage Satanas!

          J: A wojny i śmierć to działania jego przeciwnika, który tworzy o Bogu rozmaite
          fałszywki.
          C: Widac potezny to przeciwnik, a wiec twoj bog NIE jest Bogiem Prawdziwym, to
          jest Wszechmocnym! Bluznisz wiec Jerzyku!

          J: Pamiętasz czasy komuny. Jeśli ktoś był niewygodny dla partii, podrzucano
          mu 'świnię' do mieszkania, przychodziła inna ekipa i tę 'świnię' znajdowała.
          C: Ani opozycja ani partia nie byli wszechmocni!

          J: Niewygodnisia oskarżano i skazywano.
          C: Bo nie byl wszechmocny! ;)
          • Gość: Lubliner Re: Duch ateisty :))) IP: *.umcs.lublin.pl 15.12.03, 20:00
            Gość portalu: Marian napisał(a):
            O bogach nie mogę wiedzieć ani czy istnieją, ani czy nie istnieją, ani też jaka
            jest ich istota i jak się pojawiają.
            - To skad tyle uczonych ksiag na ten temat, jaki jest sens istnienia calych
            wydzialow teologii i katolickich uniwersyteow typu KULu?

            Wiele bowiem rzeczy stoi na przeszkodzie, aby można było coś o tym wiedzieć:
            niemożliwość odpowiedniego doświadczenia zmysłowego i krótkość żywota
            człowieka.” Protagoras z Abdery.
            - W ten sposob mozna tez argumentowac, ze niczego sie nie da zrobic, bo zyjemy
            za krotko i wiemy za malo!

            Jestem skłonny zgodzić się z tym poglądem Protagorasa. Można by uznać ów pogląd
            za pewną postawę wobec religii. Wszakże jednak agnostycyzm zdaje się godzić we
            wszystkie religie, ponieważ podważa sens wyznawania którejkolwiek z nich.
            - Zgoda, zadna religia nie ma sensu!

            A zatem osoba zwana w naszym społeczeństwie „wierzącą” teoretycznie nie może
            być jednocześnie agnostykiem.
            - Oczywiscie! Ale to jest odkrycie typu "woda jest wodnista"...

            Moim zdaniem jednak, możliwe jest pogodzenie tych na pozór sprzecznych
            ideologii. Wystarczy dokonać rozgraniczenia w i e d z y i w i a r y.
            - Zrobili to juz dawno temu inni, np. S. Lem, Wiedza nie da sie zreszta
            pogodzic z wiara, bo wiara opiera sie na dogmatach i przemocy, a wiedza na
            podwazaniu dogmatow i wolnosci od przemocy...

            Wiedzę o bogach Protagoras chciał zdobywać a posteriori. A właściwie można
            wręcz powiedzieć, że nie chciał w ogóle jej zdobywać, gdyż twierdził, że nie ma
            sensu nawet podejmowanie takich prób. Uważał bowiem istotę ludzką za zbyt
            krótko żyjącą i dysponującą zbyt małą ilością środków do empirycznego
            udowodnienia istnienia boga(-ów).
            - Jego bledem bylo to, ze widzial pojedynczych ludzi, a nie zauwazyl ludzkosci
            i jej kultury (w tym nauki)...

            Jednak założył, że mimo, iż brakuje możliwości potwierdzenia egzystencji sił
            wyższych, nie można tego wykluczyć.
            - Owe sily to nie musza byc zaraz bogowie, a tylko nieznane jeszcze cywilizacje
            czy nieznane jeszcze prawa natury!

            Bowiem z tych samych przyczyn, dla których nie możemy potwierdzić istnienia
            bogów, nie możemy potwierdzić ich nieistnienia.
            - Mylisz sie: jesli nie mozemy potwierdzic istnienia czegos, to owe cos nie
            istnieje dla nauki! Nauka zajmuje sie procesami powtarzalnymi i obserwowalnymi
            (chocby posrednio) a nie jalowymi, metafizycznymi spekulacjami, ktore sa typowe
            dla pseudonauki, np. teologii!

            Można przecież wierzyć nie wiedząc! Według mnie, właściwie, wiarę można uznać
            za filozoficzny antonim wiedzy. Pojęcie wiary ma rację bytu właśnie dzięki
            istnieniu pojęcia wiedzy. Albowiem, moim zdaniem, to właśnie dostrzeżenie
            danego pojęcia pozwala na dostrzeżenie jego przeciwieństwa.
            - Wiara to tylko przeciwienstwo wiedzy, podobnie jak nieuczciwosc jest
            przeciwienstwem uczciwosci a niebyt przeciwienstwem bytu!

            Tak samo jak nie mogłaby istnieć światłość bez ciemności, czy cisza bez hałasu.
            - Czemu nie? W pierwotnym kosmosie nie bylo ciemnosci, tylko jednostajne
            promieniowanie! Cisza w prozni istnieje zas samoistnie, bez potrzeby istnienia
            halasu!

            I odwrotnie oczywiście.
            - Nic tu nie widze oczywistego!

            „ (...) nie mogę wiedzieć ani czy istnieją, ani czy nie istnieją”.
            A zatem nie ma możliwości uzasadnienia bądź nieuzasadnienia istnienia bogów.
            - Skad ta pochopna konkluzja? Nie wynika logicznie z toku twego rozumowania!

            Oznacza to, ni mniej, ni więcej, niemożliwość zdobycia wiedzy w tym zakresie. A
            jeśli nie możemy jej zdobyć, usprawiedliwiona jest nasza niewiedza.
            - Niewiedza jest usprawiedliwiona tylko do czasu. Nie mozemy zakladac a priori,
            ze cos jest w 100% niemozliwe albo niepoznawalne! Dopiero mozemy tak powiedziec
            po przeprowadzeniu odpowiednich badan.

            Skoro jest usprawiedliwiona, to możemy wierzyć, w co chcemy.
            - Prawo nam chyba na to pozwala. Oby tylko nie dyskryminowac tych co wola
            krasnoludki za,miast papieza!

            Wiara bowiem różni się od wiedzy tym, że przyjmuje się ją bez wyraźnych
            dowodów. To, czym dysponujemy, stanowi jedynie parę wątpliwych poszlak,
            potwierdzających zarówno jedno, jak i drugie stwierdzenie.
            - Znow pochopne wnoski! Pokaz mi co potwierdza istnienie boga Jehowy czy Jeszui!

            Jednak z drugiej strony cokolwiek stwierdzimy, w cokolwiek wierzymy, możemy
            mieć rację. W takim razie wychodzi na to, że to nieważne, co myślimy o
            istnieniu boga.
            - Oczywiscie, ze nie wazne co myslimy o bytach nieistniejacych, bo one i tak
            nie istnieja. Mozemy lata medytowac o latajacych koniach (pegazach), ale dobrze
            wiemy, ze prawa aerodynamiki nie pozwola na latanie tak ciezkim zwierzakom przy
            pomocy skrzydel...

            Coś jednak powoduje, że ogromna większość ludzi wierzy? Otóż wydaje mi się, że
            ma to związek z, typowymi dla schematu myślenia istoty ludzkiej, elementami
            zakładu Pascala. Człowiek zakładający, że wierząc może mieć rację, nic nie
            traci w razie gdyby jego założenie okazało się błędne. Natomiast zakładając, że
            wierząc może racji nie mieć, nie wierzy i później jego założenia okazują się
            nieprawdziwe, dużo traci.
            - Czyzby? Tylko zakladajac, ze bog jest okrutnym psychopata. Jesli bog jest
            milosierny, to nie robi mu zadnej roznicy czy ktos wierzy w niego czy nie!

            Nietrudno zgadnąć co wybierze człowiek mający do wyboru zysk lub stratę.
            - Zakaldasz, ze kazdy jest jak ty czyli chciwym i obludnym... :(

            Postawa neutralna wobec istnienia boga jest wręcz nieopłacalna. Po co więc
            ludziom agnostycyzm?
            - Skad ten wniosek? czemu nie przyjdzie ci do glowy, ze bog niekonoiecznie musi
            byc zlosliwym psychopata-sadysta?

            A po to właśnie, żeby człowiek nie starał się dowodzić istnienia bądź
            nieistnienia bogów. Żeby nie dał się zwieść błędnym wnioskom i stracić. Nasza
            wiedza i dostęp do prawdy są ograniczone, by zostało miejsce dla wiary.
            - Wuara pojawia sie tylko tam, gdzie ludzie traca rozum, i pozwalaja innym
            (klerowi) myslec i decydowac za siebie.

            Z POWYZSZEGO WYNIKA JEDNOZNACZNIE ZE TEMAT WĄTKU BYŁ INTELEKTUALNĄ PROWOKACJĄ I
            OKAZAŁ SIĘ GŁUPSTWEM
            - To tylko ty okazales sie glupcem... :( Niestety!
            • Gość: Rebe Re: Duch ateisty :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 12:27
              Rebe: jak pogodzisz, naiwna d_nutko wspolistnienie milosiernego,
              wszechpoteznego i wszechwiedzacego Boga oraz cierpienia?

              d_nutka: wcale nie pogodzę, bo pogodzić tego się nie da.
              R: Slusznie, nie da sie pogodzic, ergo twoj bog nie jest milosierny, albo tez
              nie jest wszechmocny - tertium non datur, stad twoj bog jest bogiem falszywym,
              ulomnym... :(

              - po prostu miłosierdzie, wszechmoc i wszechwiedza Boga chyba nie jest z "tego
              swiata" jak to mówi Jezus.
              R: Po prostu twa koncepcja boga jest wewnetrznie sprzeczna, nielogiczna... :(
              Jesli twego boga nie obowiazuje logika, to skad twa wiara, ze oddajac mu czesc
              bedziesz zbawiona?

              - ale cierpienie jak najbardziej jest z "tego swiata"
              R: Oczywiscie ze jest, i dowodzi, ze twoj bog to bog falszywy! :(

              - a pogodzić ze sobą "obydwa światy" może chyba jedynie ten wszechmocnym :)
              R: Juz ci udowodnilem, ze twoj bog, tolerujac zlo i cierpienie, nie jest
              wszechmocny (albo jest wszechmocny i jednoczesnie jest psychopata, co sie
              lubuje w zadawaniu innym, slabszym istotom, cierpien)... :(

              - czyż nie tak?
              R: Niestety, twoj bog jest albo ulomny, albo psychopata - terium non datur...
              =============================================================================
              • Gość: realista Re: Dobre słowo IP: *.stenaline.com 10.06.04, 16:45
                Urodziny Tow. Papieża - słoneczka Polaków
                Autor: Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                Data: 18.05.2004 15:38 + dodaj do ulubionych wątków


                A wiec oczywiscie KatoTVP katuje nas na okrągło Papą. Odpowiedź jak długo
                jeszcze bedziemy to musieli znosic nasuwa sie sama, ale ja nikomu śmierci
                nie życze. Jak sie głupio podpisało Konkordat, tak sie i wpadło pod
                watykański obcas.

                Wszystkiego najlepszego Jasnie Oswiecony Wszechwiedzący Towarzyszu Papieżu.

                • swarozyc Najlepiej urodzic sie ateista....ntx 10.06.04, 16:55

    • Gość: Kagan Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! (NT) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 12:26
      • Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! (NT) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.12.03, 16:02
        Oj wymaga, wymaga! W pomrocznej wciaz prawie 80% ludnosci ma zaufanie do
        kosciola kat., mimo tych afer z ksiezmi-zboczkami... :(
        • Gość: Kafar Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 18:50
          Gość portalu: CGN napisał(a):

          > Oj wymaga, wymaga! W pomrocznej wciaz prawie 80% ludnosci ma zaufanie do
          > kosciola kat., mimo tych afer z ksiezmi-zboczkami... :(
          ------------
          Widok czarnej sukienki na facecie odbiera zdolność myślenia i tyle :). Wcale
          mnie to nie dziwi:)))))
          • Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 16:27
            Gość portalu: CGN napisał(a): Oj wymaga, wymaga! W pomrocznej wciaz prawie 80%
            ludnosci ma zaufanie do kosciola kat., mimo tych afer z ksiezmi-zboczkami... :(
            Gość portalu: Kafar napisał(a): Widok czarnej sukienki na facecie odbiera
            zdolność myślenia i tyle :). Wcale mnie to nie dziwi:)))))
            C: Mnie zas zbiera sie na wymioty, gdy widze na ulicach polskich miast i wsi
            tak duza ilosc transwersytow obwieszonych krzyzami :(
            • Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 12:14
              Nie zapomnijcie o nachodzacym Dniu Obrzezania Panskiego!
              • Gość: Ciekawy Swieto obrzezania panskiego jest chyba dzisiaj ?! IP: *.ipowerweb.com 30.12.03, 12:32
                Obrzezali go szostego dnia,o ile mnie pamiec nie myli.
                • Gość: CGN Re: Swieto obrzezania panskiego jest chyba dzisia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 12:35
                  A ja mysle, ze 1 stycznia!
          • Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 31.12.03, 10:01
            Chrześcijaństwo:
            System religijny przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości
            stworzony przez Platona i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła, sobory,
            komentatorów, a od czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz
            ludzkich. Od czasu powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze,
            bardziej oświecone i szczęśliwe niż dawniej; od tej pory ludność nie zna
            niezgody, waśni, masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie boskiego
            pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć i
            głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość;)
            • Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.04, 13:32
              Gość portalu: Palnick napisał(a): Chrześcijaństwo: System religijny
              przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości stworzony przez Platona
              i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła, sobory, komentatorów, a od
              czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz ludzkich. Od czasu
              powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze, bardziej oświecone
              i szczęśliwe niż dawniej; od tej pory ludność nie zna niezgody, waśni,
              masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie boskiego
              pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć i
              głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość;)
              C: To chyba mial byc zart (ironia?) ??? ;)
              • Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 15:31
                Pocztajcie tez:
                www.rumburak.ozimek.net.pl/artykuly/hitler/hitler_a_papiestwo.html
              • Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 02.01.04, 21:56
                Gość portalu: CGN napisał(a):

                > Gość portalu: Palnick napisał(a): Chrześcijaństwo: System religijny
                > przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości stworzony przez Platona
                > i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła, sobory, komentatorów, a od
                > czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz ludzkich. Od czasu
                > powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze, bardziej oświecone
                > i szczęśliwe niż dawniej; od tej pory ludność nie zna niezgody, waśni,
                > masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie boskiego
                > pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć
                i
                > głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość;)
                > C: To chyba mial byc zart (ironia?) ??? ;)
                --------------
                No oczywiście Kagan! Co się dzieje z Twoim poczuciem humoru?
                • Gość: Z,P, Zostać ateistą -to nie wymaga odwagi ani inteligen IP: *.biaman.pl 04.01.04, 00:19
                  To,że ktoś jest ateistą, w żaden sposób nie świadczy ani o jego odwadze, ani o
                  inteligencji, co tu niektórzy próbują zasugerować. Chyba, że za odwagę
                  przyjmiemy anonimowe ubliżanie innym, w czym to forum dla ubogich duchem
                  sprzyja.
                  • Gość: Informator Klechy i dewoci ublizaja ateistom oficjalnie IP: *.ipowerweb.com 04.01.04, 00:28
                    Nie slyszales jak klechy wyzywaja ateistow od komuchow czy Zydow ? Na codzien
                    masz to w rydzykowych mediach zreszta. Za nimi jak papugi robia to samo
                    wredni,prymitywni dewoci pozbawieni mozgow.
                  • Gość: Palnick Ateista jest uważany przez religiantów za ... IP: *.stenaline.com 04.01.04, 00:32
                    wcielenie diabła i z wielką energią zwalczany.
                    Bóg uważa go za konstruktywną opozycję ;))
                    • Gość: Informator rydzykowy chca nawet uprawiac egzorcyzmy... IP: *.ipowerweb.com 04.01.04, 00:37
                      One,zgodnie z naukami padre rydzyka uwazaja, ze ateizm jest choroba zeslana
                      przez sa
                      • Gość: iNFORMATOR Re: rydzykowy chca nawet uprawiac egzorcyzmy... IP: *.ipowerweb.com 04.01.04, 00:41
                        samego Lucyfera, mialo byc oczywiscie ale sie za wczesnie wyslalo. Sorry.
                  • Gość: CGN Re: Zostać ateistą -to nie wymaga odwagi ani inte IP: 195.116.92.* 04.01.04, 14:20
                    Zastanow sie, co piszesz, biedny czleku, z mozgiem wypranym przez kler... :(
                    Pomysl, po co nam np. ksieza? Jako posrednicy miedzy Bogiem a ludzmi? Przeciez
                    Bog jest wszedzie (jest wszechobecny), wie wszystko (jest wszystkowiedzacy) i
                    moze wszystko (jest wszechmocny)! Po co wiec Bogu ksieza, koscioly itp., jesli
                    moze, i to bez najmniejszego trudu dotrzec, i to natychmiast do kazdego
                    czlowieka w kazdym miejscu czasoprzestrzeni...
                    I jeszcze jedno: pamietajcie, ze jesli Bog tworzy etyke (moralnosc), to jest
                    on poza owa etka (moralnoscia). A poniewaz nic Go nie ogranicza, to moze byc
                    On zarowno nieskonczenie dobry, jak i tez nieskonczenie zly, tak wiec nie
                    wiadomo kto bedzie tak na prawde zbawiony, bo nikt ani nic nie moze Bogu
                    zabronic zbawienia grzesznikow i wiecznego potepienia tych, co wypelniali
                    przykazy kleru... :(
                • Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 195.116.92.* 04.01.04, 14:21
                  U mnie chyba OK, ale obawiam sie, ze nie wszyscy na tym forum sa zdolni do
                  zrozumienia twej ironii... ;)
            • Gość: Mr Hyde Spotkania z "bogiem". IP: *.stenaline.com 04.01.04, 02:37
              Autor: Gość: Mr Hyde IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
              Data: 03.01.2004 17:48

              Te bełkoty o Bogu doprowadzają mnie do szału. Więcej racjonalizmu. Nie
              rozumiem co powoduje ten owczy pęd ku religiom.
              Nie rozumiem czołobitności np. chrześcijan wobec swojego Boga bo skoro jest
              tak kochającym ojcem to dlaczego uczynił ich śmiertelnymi, dlaczego wielu
              umiera w męczarniach, ginie w wypadkach itp. Itd. Tylko proszę tu nie
              bełkotać o grzechu pierworodnym, gdyż poczucie elementarnej sprawiedliwości
              kłóci się ze zbiorową odpowiedzialnością ludzi za „grzech” Adama i Ewy lub
              skoro to prawda o grzechu pierworodnym to Bóg Chrześcijan jest dziką i mściwą
              istotą. Mógłbym przytoczyć tu różne dzikie fragmenty np. ze Starego
              Testamentu, który jest podstawą tej chorej filozofii, Czy też bełkot tzw. św.
              Jana w Księdze Apokalipsy będącą rojeniami schizofrenika itd. Itp.
              Zrozumiałem z Twoich tekstów że zafascynowała Cię historia Izraela i Żydów.
              To bardzo ciekawa nacja i na pewno należy do ważniejszych w historii
              ludzkości. Ale ich mitologia,( dzikusów ganiających po pustyni) sprzed kilku
              tysięcy lat do cholery nie może być kwintesencją historii ludzkości!
              To na razie tyle
              • Gość: Z.P. Re: Spotkania z "bogiem". IP: *.biaman.pl 04.01.04, 11:12
                A powyższy tekst niech służy jako przykład tego, o czym pisałem wcześniej
                • Gość: CGN Po co sa nam ksieza? IP: 195.116.92.* 04.01.04, 14:18
                  Jako posrednicy miedzy Bogiem a ludzmi? Przeciez Bog jest wszedzie (jest
                  wszechobecny), wie wszystko (jest wszystkowiedzacy) i moze wszystko (jest
                  wszechmocny)! Po co wiec Bogu ksieza, koscioly itp., jesli moze, i to bez
                  najmniejszego trudu dotrzec, i to natychmiast do kazdego czlowieka w kazdym
                  miejscu czasoprzestrzeni...
                  I jeszcze jedno: pamietajcie, ze jesli Bog tworzy etyke (moralnosc), to jest
                  on poza owa etka (moralnoscia). A poniewaz nic Go nie ogranicza, to moze byc
                  On zarowno nieskonczenie dobry, jak i tez nieskonczenie zly, tak wiec nie
                  wiadomo kto bedzie tak na prawde zbawiony, bo nikt ani nic nie moze Bogu
                  zabronic zbawienia grzesznikow i wiecznego potepienia tych, co wypelniali
                  przykazy kleru... :(
                • Gość: Palnick Re: "Spotkania" z "bogiem". IP: *.stenaline.com 04.01.04, 15:54
                  Nie wierzę




                  Nie wierzę w łaskę Opatrzności
                  Lecz w piękno nie nazwane wierzę
                  W to, co mi sprzyja z wysokości
                  Co mnie naznaczy i wybierze...
                  Gdy w pysze piekło wre ogniste
                  Jakże je duch pokona Boży?
                  O, byle serce było czyste
                  A reszta jakoś się ułoży

                  Kręcę się niczym wół w kieracie
                  Nadzieję swą w zanadrzu chroniąc
                  Wszystko zdobywam, wszystko tracę
                  Wiecznie spóźniając się i goniąc
                  Niech wonnie piecze się pieczyste
                  Nim otchłań się u stóp otworzy...
                  O, byle niebo lśniło czyste
                  A reszta jakoś się ułoży


                  Do każdej rzeczy modły wznoszę
                  Do wszystkich rzeczy, ścian i kranów
                  O życie bez rozłąki proszę
                  I bez porywczych huraganów
                  Niech się rozjaśnią dale mgliste
                  Niech świat nie burzy się, nie sroży...
                  O, byle ręce były czyste
                  A reszta jakoś się ułoży


                  • Gość: CGN Re: "Spotkania" z "bogiem". IP: 195.116.92.* 04.01.04, 15:57
                    I masz racje w 100% :)
                    Pozdr. bo pora do domu!
                    • Gość: CGN Re: "Spotkania" z "bogiem". IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.04, 18:46
                      (Znalezione na Forum GW)
                      Pytań kilka. W sprawie idiotyzmu chrzescijaństwa!

                      Powiedzcie jak poslugujac się logiką i doswiadczeniem wyjasnić takie ciekawe
                      zagadnienia jak:

                      1.Genezę i trwanie grzechu pierworodnego - tego naznaczenia przestępstwem
                      wszystkich nowo narodzonych. Toż przecież rabi Jeszua częściowo zginąl na
                      krzyżupo to, zeby "odkupic" ten grzech. Nie udalo się? Za malo cierpial?

                      2.Sens śmierci na krzyżu boga zywego w 1/3 calosci - część: "syn bozy". Jak
                      to mozliwe, że dobry "trójjedyny" bóg zamordowal w mękach swoją część po to,
                      żeby przed soba samym odkupić grzechy ludzi? Czy ten wszech-genialny twór
                      nie
                      mógl znaleźć logiczniejszego i bardziel milosiernego sposobu?

                      3.Rabi Joszua mówil, że przyszedl odnowić Zakon. Jak to mozliwe, że ni z
                      gruchy ni z pietruchy św. Pawel (geniusz marketingowy) a potem sobór
                      nicejski
                      (Turcja) uznal go za część Jahwe? Joszua nic takiego nie mówil! Byl
                      prawowiernym Żydem.

                      4.Jak to naprawdę bylo ze "zmartwychwstaniem" i dlaczego jest tyle
                      niekonsekwencji w ewangeliach w tej sprawie? To powoduje, ze ta baśń jest
                      tylko baśnią.

                      5. Jak tlumaczyć masę niekonsekwencji logicznych, co do czasu i miejsca
                      zdarzeńw NT, w tych momentach, kiedy na silę ewangeliści próbuja wykazać
                      spelnianie sie proroctw ST w sprawie mesjasza? Po co potrzebny by
                      ten "certyfikat" rabiemu J.? Dlaczego NT jest w bardzo wielu znaczących
                      miejscach plagiatem staro-testamentowych psalmów?

                      6. Skad tyle zapozyczeń z religii bliskowschodnich i tradycji greckich w
                      opisach "dzialań" Rabiego J.?

                      7. Dlaczego żadne inne źródla (poza NT), żródla historyczne nie potwierdzają
                      dokonywanych przez rabiego Joszuę "cudów"? Wyobraźcie sobie, że nagle ktos
                      dzisiaj karmi 5000 ludzi paroma chlebami i butelkami wina, wskrzesza
                      umarlego, leczy slepca i co tam jeszcze chcecie. Toż to bylby head line w
                      każdej stacji!!!Żaden uczciwy historyk nie móglby pominać takich dokonań
                      rabiego J. - gdyby to byla prawda.

                      8. Skad wywiedziono (b. późno wprowadzony, dla ochrony kasy kosciola)
                      celibat
                      księży? Czyzby bóg oczekiwal kwestionowania celu stworzenia?

                      9. Kto byl pierwszym papierzem? Jakub czy Kefas? Skąd i jakie sa dowody na
                      pobyt Kefasa w Rzymie?

                      10. Jak wyjaśnia sie dzieworództwo Miriam? Skąd pomysl o dziewictwie? Wedlug
                      nauki Joszua musialby być w takiej sytuacji kobietą!

                      11. po co komu i jak uzasadniane jes "wniebowzięcie Miriam". Tego nie ma w
                      NT!

                      Jestem ciekaw odpowiedzi.
                      To wszystko sprawia, że chrześcijaństwo, poczęte przez Pawla w aurze
                      oszustwa i baśniowego bredzenia nie zasluguje na szacunek ludzi myslących.
                      ==========================================================================
        • Gość: Greg Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! (NT) IP: *.bartlett.ucl.ac.uk 08.03.04, 11:43
          Ciekawe masz dane statystyczne.Skad je bierzesz ? Z nocnych marzen hierarchii
          KK ? Tzw. zaufanie do KK to nic innego jak potwierdzenie slabosci ludzkiej
          wobec niewiedzy. KK ma na wszystko naiwna odpowiedz i na niej buduje swoja
          potege.Zapytaj ksiedza dlaczego jestes biedny lub chory. On Ci powie - bo Bog
          tak chcial,ukaral cie za twoje winy,nawet grzech pierworodny.Nie powie ci
          natomiast, ze nie chciales sie uczyc, ze jestes malo operatywny,leniwy. To
          uwalnia od myslenia i dzialania.
    • Gość: Kobieta Bzdety pewnej kobiety... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 17:50
      Karen Armstrong

      KIEDY BÓG IDZIE NA WOJNĘ
      Religie zwykle propagują pokój i dobrą wolę, dlaczego więc są zarzewiem tak
      wielu konfliktów?


      29.12.2003 (Guardian): Jednego możemy być pewni w 2004 roku. Jeżeli nie
      nastąpi jakiś niewyobrażalny przełom, będziemy w tym roku świadkami jeszcze
      większej ilości aktów terroryzmu inspirowanego religią. Czasami wręcz wydaje
      się, że mielibyśmy się o wiele lepiej bez żadnych religii.Wystarczy tu
      przypomnieć sobie okres wypraw krzyżowych, czy prześladowania chrześcijan,
      żeby zdać sobie sprawę z tego, że wojny na tle religijnym nie ograniczają się
      wyłącznie do świata islamu. Jeśli różne religie naprawdę są przywiązane do
      pokoju i dobrej woli, to dlaczego ispirują one tyle nienawiści i dlaczego
      ich ‘święte księgi’ zawierają tak agresywne wersety?

      Religia jest tworem istot ludzkich, z natury rzeczy biologicznie
      zaprogramowanych do agresywnych zachowan. Marzymy o pokoju, ale wyrzynamy się
      nawzajem. Ten tragiczny dualizm znalazł swoje odzwierciedlenie w naszych
      systemach wiary od samego ich początku. We wczesnych wierzeniach religijnych
      większość bogów była wojownicza, włączając w to Jahwe, czczonego przez żydów,
      chrześcijan i muzułmanów. Ludzie w dawnych czasach mogli zapewnić sobie
      bezpieczeństwo tylko w toku zbrojnej walki, zakładali więc, że taka
      permanentna wojna toczy się również w zaświatach, gdzie bogowie muszą wciąż
      ścierać się z siłami zła, żeby przywracać porządek.

      Religie, które rozwijały się w I wieku p.n.e odrzucały taką wojowniczą
      teologię i głosiły empatię, współczucie, nawet unikanie przemocy. Ale
      wszystkie one wyłaniały się w społecznościach zdewastowanych wojnami i ta
      pamięć o wzajemnej przemocy, siłą rzeczy, przenikała do nowych ‘świętych
      ksiąg’. Judaizm, dla przykładu, powstał na bazie tych bolesnych doświadczeń
      politycznego unicestwienia, deportacji i życia na wygnaniu – traumatyczna
      historia, która zostawiła swój ślad w hebrajskiej Biblii.

      Niektórzy z biblijnych proroków i skrybów odpowiedzieli na tę przemoc w
      sposób agresywny. Ich Bóg nakazuje Mojżeszowi i Josui wymordować wszystkich
      rodowitych mieszkańców Ziemi Obiecanej. Ale inni mówią jednak o pojednaniu i
      szacunku dla obcych - ci prorocy przypominali też ludowi Izraela, że Bóg
      wcale nie jest tak odruchowo po ich stronie, ale że to ich własna
      nieuczciwość i nieodpowiedzialne zachowania przyczyniły się do ich nieszczęść.

      Jezus nakazał swoim uczniom ‘kochać nieprzyjaciół swoich’, ale na Nowym
      Testamencie swój ślad zostawiły również i historyczne wydarzenia z tego
      okresu kiedy go pisano, czyli nienawiść do rzymskiej okupacji i wzrastająca
      niechęć pomiędzy żydami a chrześcijanami. Później prześladowania chrześcijan
      przez cesarza Dominicjana zainspirowaly żądne zemsty fantazje opisane w
      Księdze Objawienia (Apokalipsa św. Jana).

      Koran również odzwierciedla brutalne wojny plemienne, które przetoczyły się
      przez Półwysep Arabski w początkach VII wieku. Przez pięć długich lat, w
      czasie których muzułmanom groziło unicestwienie, musieli oni ciężko walczyć o
      życie. Dlatego Koran mówi muzułmanom, jak powinni oni zachowywać się na polu
      walki, ale wszystkie te wersety kończą się zawsze zaleceniem pojednania. Ma
      to związek z tym, że Mahomet doprowadził do pokoju na Półwyspie Arabskim
      przez wprowadzenie śmiałej polityki unikania przemocy.

      Wszystkie te ‘święte księgi’ noszą piętno tej przemocy, która przewalała się
      przez te ziemie na których powstawały, dlatego teraz łatwo jest różnym
      ekstremistom znaleźć taki tekst, który wygląda jak pieczątka z boską aprobatą
      dla nienawiści. Wojna wpływa na wszystkie aspekty życia ludzkiego, a jeśli do
      tego jest to długotrwały konflikt, to nie powinno być zdziwienia, że religia
      jest także skażona tą wojną. Tak właśnie religia została zatruta w czasie
      wojen krzyżowych.

      Dzisiaj odbywa się to podobnie, amerykańska prawica chrześcijańska
      dostosowała się do powszedniej przemocy w społeczeństwie i w związku z tym
      opiera się jakimkolwiek reformom w dziedzinie prawa posiadania broni i
      popiera karę śmierci. Ci chrześcijanie nigdy nie powołują się na Kazanie na
      Górze (czyli na kodeks chrześcijanskiej moralności), ale całą swoją
      ksenofobię i agresywną teologię bazują na Księdze Objawienia. Osama ibn Laden
      jest zupełnie tak samo wybiórczy korzystając z wersetów Koranu. Ogromna
      większość ekstremizmu islamskiego, którego się dzisiaj boimy jest produktem
      społeczeństw, które doświadczyły przedłużających się beznadziejnie konfliktów
      na Bliskim Wschodzie, w Palestynie, Czeczeni, Afganistanie, Kaszmirze.

      Religia, jak każda inna sfera życia człowieka, może ulec wypaczeniu. Można
      mieć złą religię tak samo jak mieć podłą kuchnię, tandetną sztukę czy marne
      życie seksualne. Religie były od samego początku wciągane w konflikty, które
      nie miały z religią nic wspólnego. W przeszłości jednak prorocy i mędrcy
      przywoływali swoich współwyznawców do pierwotnego obowiązku współczucia dla
      innego człowieka w potrzebie.

      Dzisiaj znowu potrzebujemy ludzi wierzących, aby byli aktywni w reformowaniu
      swoich własnych zwyczajów i tradycji religijnych, aby nie dawać powodów do
      powstawania ekstremizmu. Tu nie wystarczy tylko potępić czyjeś akty przemocy.
      Oczekujemy od biskupów, rabinów i imamów, że poszukają w swoich ‘świętych
      księgach’ tych ziaren agresji, które zachęcają do ekstremizmu, a także aby
      przyznali, że były takie okresy w historii, kiedy ich wiara nawoływała do
      nienawiści, po czym niech zrewidują w duchu pojednania, te bigoteryjne i
      samolubne teksty.
      Należy także zadawać pytania jakaż to jest skuteczność obecnej wojny z
      terrorem motywowanym religią, jeśli zwiększamy przemoc w biednych regionach
      świata, czym przyczyniamy się do powstania warunków, które zawsze
      mobilizowały tam wiernych straceńców do długotrwałej świętej wojny.

      www.guardian.co.uk/religion/Story/0,2763,1113570,00.html

      • Gość: CGN Ciekawe... ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 15:44
        Gość portalu: Kobieta napisał(a): Karen Armstrong KIEDY BÓG IDZIE NA WOJNĘ
        Religie zwykle propagują pokój i dobrą wolę, dlaczego więc są zarzewiem tak
        wielu konfliktów?
        29.12.2003 (Guardian): Jednego możemy być pewni w 2004 roku. Jeżeli nie
        nastąpi jakiś niewyobrażalny przełom, będziemy w tym roku świadkami jeszcze
        większej ilości aktów terroryzmu inspirowanego religią. Czasami wręcz wydaje
        się, że mielibyśmy się o wiele lepiej bez żadnych religii.Wystarczy tu
        przypomnieć sobie okres wypraw krzyżowych, czy prześladowania chrześcijan,
        żeby zdać sobie sprawę z tego, że wojny na tle religijnym nie ograniczają się
        wyłącznie do świata islamu. Jeśli różne religie naprawdę są przywiązane do
        pokoju i dobrej woli, to dlaczego ispirują one tyle nienawiści i dlaczego
        ich ‘święte księgi’ zawierają tak agresywne wersety?
        Religia jest tworem istot ludzkich, z natury rzeczy biologicznie
        zaprogramowanych do agresywnych zachowan. Marzymy o pokoju, ale wyrzynamy się
        nawzajem. Ten tragiczny dualizm znalazł swoje odzwierciedlenie w naszych
        systemach wiary od samego ich początku. We wczesnych wierzeniach religijnych
        większość bogów była wojownicza, włączając w to Jahwe, czczonego przez żydów,
        chrześcijan i muzułmanów. Ludzie w dawnych czasach mogli zapewnić sobie
        bezpieczeństwo tylko w toku zbrojnej walki, zakładali więc, że taka
        permanentna wojna toczy się również w zaświatach, gdzie bogowie muszą wciąż
        ścierać się z siłami zła, żeby przywracać porządek.
        Religie, które rozwijały się w I wieku p.n.e odrzucały taką wojowniczą
        teologię i głosiły empatię, współczucie, nawet unikanie przemocy. Ale
        wszystkie one wyłaniały się w społecznościach zdewastowanych wojnami i ta
        pamięć o wzajemnej przemocy, siłą rzeczy, przenikała do nowych ‘świętych
        ksiąg’. Judaizm, dla przykładu, powstał na bazie tych bolesnych doświadczeń
        politycznego unicestwienia, deportacji i życia na wygnaniu – traumatyczna
        historia, która zostawiła swój ślad w hebrajskiej Biblii.
        Niektórzy z biblijnych proroków i skrybów odpowiedzieli na tę przemoc w
        sposób agresywny. Ich Bóg nakazuje Mojżeszowi i Josui wymordować wszystkich
        rodowitych mieszkańców Ziemi Obiecanej. Ale inni mówią jednak o pojednaniu i
        szacunku dla obcych - ci prorocy przypominali też ludowi Izraela, że Bóg
        wcale nie jest tak odruchowo po ich stronie, ale że to ich własna
        nieuczciwość i nieodpowiedzialne zachowania przyczyniły się do ich nieszczęść.
        Jezus nakazał swoim uczniom ‘kochać nieprzyjaciół swoich’, ale na Nowym
        Testamencie swój ślad zostawiły również i historyczne wydarzenia z tego
        okresu kiedy go pisano, czyli nienawiść do rzymskiej okupacji i wzrastająca
        niechęć pomiędzy żydami a chrześcijanami. Później prześladowania chrześcijan
        przez cesarza Dominicjana zainspirowaly żądne zemsty fantazje opisane w
        Księdze Objawienia (Apokalipsa św. Jana).
        Koran również odzwierciedla brutalne wojny plemienne, które przetoczyły się
        przez Półwysep Arabski w początkach VII wieku. Przez pięć długich lat, w
        czasie których muzułmanom groziło unicestwienie, musieli oni ciężko walczyć o
        życie. Dlatego Koran mówi muzułmanom, jak powinni oni zachowywać się na polu
        walki, ale wszystkie te wersety kończą się zawsze zaleceniem pojednania. Ma
        to związek z tym, że Mahomet doprowadził do pokoju na Półwyspie Arabskim
        przez wprowadzenie śmiałej polityki unikania przemocy.
        Wszystkie te ‘święte księgi’ noszą piętno tej przemocy, która przewalała się
        przez te ziemie na których powstawały, dlatego teraz łatwo jest różnym
        ekstremistom znaleźć taki tekst, który wygląda jak pieczątka z boską aprobatą
        dla nienawiści. Wojna wpływa na wszystkie aspekty życia ludzkiego, a jeśli do
        tego jest to długotrwały konflikt, to nie powinno być zdziwienia, że religia
        jest także skażona tą wojną. Tak właśnie religia została zatruta w czasie
        wojen krzyżowych.
        Dzisiaj odbywa się to podobnie, amerykańska prawica chrześcijańska
        dostosowała się do powszedniej przemocy w społeczeństwie i w związku z tym
        opiera się jakimkolwiek reformom w dziedzinie prawa posiadania broni i
        popiera karę śmierci. Ci chrześcijanie nigdy nie powołują się na Kazanie na
        Górze (czyli na kodeks chrześcijanskiej moralności), ale całą swoją
        ksenofobię i agresywną teologię bazują na Księdze Objawienia. Osama ibn Laden
        jest zupełnie tak samo wybiórczy korzystając z wersetów Koranu. Ogromna
        większość ekstremizmu islamskiego, którego się dzisiaj boimy jest produktem
        społeczeństw, które doświadczyły przedłużających się beznadziejnie konfliktów
        na Bliskim Wschodzie, w Palestynie, Czeczeni, Afganistanie, Kaszmirze.
        Religia, jak każda inna sfera życia człowieka, może ulec wypaczeniu. Można
        mieć złą religię tak samo jak mieć podłą kuchnię, tandetną sztukę czy marne
        życie seksualne. Religie były od samego początku wciągane w konflikty, które
        nie miały z religią nic wspólnego. W przeszłości jednak prorocy i mędrcy
        przywoływali swoich współwyznawców do pierwotnego obowiązku współczucia dla
        innego człowieka w potrzebie.
        Dzisiaj znowu potrzebujemy ludzi wierzących, aby byli aktywni w reformowaniu
        swoich własnych zwyczajów i tradycji religijnych, aby nie dawać powodów do
        powstawania ekstremizmu. Tu nie wystarczy tylko potępić czyjeś akty przemocy.
        Oczekujemy od biskupów, rabinów i imamów, że poszukają w swoich ‘świętych
        księgach’ tych ziaren agresji, które zachęcają do ekstremizmu, a także aby
        przyznali, że były takie okresy w historii, kiedy ich wiara nawoływała do
        nienawiści, po czym niech zrewidują w duchu pojednania, te bigoteryjne i
        samolubne teksty.
        Należy także zadawać pytania jakaż to jest skuteczność obecnej wojny z
        terrorem motywowanym religią, jeśli zwiększamy przemoc w biednych regionach
        świata, czym przyczyniamy się do powstania warunków, które zawsze
        mobilizowały tam wiernych straceńców do długotrwałej świętej wojny.
        www.guardian.co.uk/religion/Story/0,2763,1113570,00.html
        >
        • Gość: Informator Re: Ciekawe... ;) IP: *.ipowerweb.com 11.01.04, 21:12
          Monoteisci maja zakodowana w genach nienawisc i nietolerancje. Nienawisc
          narasta jak wrzod musi sie kiedys rozlac.
          • Gość: Kafar A ja też.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 21:17
            Nie wierzę

            Nie wierzę w łaskę Opatrzności
            Lecz w piękno nie nazwane wierzę
            W to, co mi sprzyja z wysokości
            Co mnie naznaczy i wybierze...
            Gdy w pysze piekło wre ogniste
            Jakże je duch pokona Boży?
            O, byle serce było czyste
            A reszta jakoś się ułoży

            Kręcę się niczym wół w kieracie
            Nadzieję swą w zanadrzu chroniąc
            Wszystko zdobywam, wszystko tracę
            Wiecznie spóźniając się i goniąc
            Niech wonnie piecze się pieczyste
            Nim otchłań się u stóp otworzy...
            O, byle niebo lśniło czyste
            A reszta jakoś się ułoży

            Do każdej rzeczy modły wznoszę
            Do wszystkich rzeczy, ścian i kranów
            O życie bez rozłąki proszę
            I bez porywczych huraganów
            Niech się rozjaśnią dale mgliste
            Niech świat nie burzy się, nie sroży...
            O, byle ręce były czyste
            A reszta jakoś się ułoży
            • Gość: CGN Re: A ja też.... IP: 213.199.197.* 23.01.04, 11:20
              Niemniej wierzysz, a wiec bladzisz...
              • Gość: CGN Re: A ja też.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.04, 21:15
                Ha ha ha... ;)
                • Gość: CGN Re: A ja też.... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.01.04, 16:54
                  HI hi hi! :)
                  • Gość: Kagan Re: A ja też.... IP: *.crowley.pl 31.01.04, 19:37
                    Pytania:
                    1) Czemu Istota Idealna, w 100% duchowa, mialaby tworzyc materie, z definicji
                    ograniczona? Przeciez "dzielo swiadczy o stworcy"! Materia jest ograniczona
                    czasoprzestrzenia, nie moze ona np. przekroczyc szybklosci swiatla. Stad
                    wniosek prosty, ze nie moze byc ona wytworem Idealnego, Wszechmogacego Tworcy!
                    2) Po co Idealny Tworca (Wszechmogacy, Wszechobecny i Wszechwiedzacy Bog)
                    mialby tworzyc cos ograniczonego, niedoskonalego, takiego jak np. materia czy
                    tez ludzie? Czyzbys sugerowal, iz Bog potrzebowal naszego towarzystwa, albo
                    nas, aby sie na nas i na naszych przodkach (od Adama i Ewy) znecac?
                    • Gość: Pol Re: A ja też.... IP: *.241.39-62.rev.gaoland.net 31.01.04, 19:51
                      No wlasnie.. Gdyby Bog faktycznie stworzyl czlowieka, to spartaczyl robote
                      paskudnie, a jak sie tak przyjrzec polskim lowieczkom to mozna powiedziec, ze
                      nie tylko spartaczyl ale w dodatku perfidnie i zlosliwie.
                      • Gość: NieJerzy Re: A ja też.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.04, 15:49
                        Jerzy : Piszesz: Czemu Istota Idealna, w 100% duchowa, mialaby tworzyc
                        materie, z definicji ograniczona? Przeciez "dzielo swiadczy o stworcy"!
                        Materia jest ograniczona czasoprzestrzenia, nie moze ona np. przekroczyc
                        szybklosci swiatla. Stad wniosek prosty, ze nie moze byc ona wytworem
                        Idealnego, Wszechmogacego Tworcy!
                        J: Popełniasz błąd założenia. Zakładasz, że istota wszechmocna, nie może
                        stworzyć rzeczy ograniczonych.
                        C: Nie moze, jesli jest wszechdobra. Oczywiscie, jesli zalozymy, ze Bog jest
                        amoralny w sensie, ze jest on ponad moralnoscia, to jako wszechmocny moze
                        stworzyc tez dzielo niedoskonale, np. swiat z Hitlerem czy Szaronem. Ale wtedy
                        to musimy przyjac, ze nasz swiat jest dzielem Szatana (Achrymnana), a nie
                        milosiernego i sprawiedliwego Boga. A wiec na nic twe modly Jerzyku, bo
                        tworca naszego swiata to zydowski zboczeniec i sadysta Jehowa, ktory z
                        upodobaniem karze rowno tych co w niego wierza i co w niego nie wierza. Wiec
                        po co tracic czas na daremna wiare? No i poza tym, to Bog moze byc albo
                        wszechmocny, albo milosierny. Bowiem jesli jest ograniczony moralnoscia, to
                        nie jest juz wszechmocny, a wiec nie jest dluzej Bogiem, a jeno zwyklym
                        bozkiem, jakich wielu... :(
                        • Gość: Kagan Re: A ja też.... IP: *.umcs.lublin.pl 02.02.04, 16:22
                          Gość portalu: Jerzy napisał(a): Znowu tworzysz nieuzasadnione założenia i
                          skaczesz do wniosków, które nie następują, Znowu wracasz do logiki typu, czy
                          Bóg może stworzyć kwadratowe koło.
                          C: No ale powiedz nam, moze, czy nie moze? Bo jak moze, to jest On poza logika,
                          a wiec nic o nim powiedziec nie mozna, np. ze jest dobry czy sprawiedliwy!
                          J: Ty redagujesz ten argument tak: "Bog moze byc albo wszechmocny, albo
                          milosierny. Bowiem jesli jest ograniczony moralnoscia, to nie jest juz
                          wszechmocny, a wiec nie jest dluzej Bogiem, Bowiem jesli jest ograniczony
                          moralnoscia, to nie jest juz wszechmocny"
                          C: Tak!
                          J: Tworzysz sofizmat. Przeredaguję twój 'argument'
                          C: Przeredagowujac mozna wszystko udowodnic... Pokaz mi wreszcie blad w mym
                          rozumowaniu!
                          J: Czy osoba wszechmocna doskonałą moralnie może być niemoralna? Albo jeszcze
                          inaczej: Bóg jest wszechmocny. (założenie prawdziwe) Bóg jest doskonale
                          miłosierny / moralny. (założenie prawdziwe)
                          C: NIE! Bowiem juz ci udowodnilem, pierwsze wyklucza drugie! Nie moze byc A i
                          B, a tylko a lub B!
                          J: Miłosierdzie i moralność wykluczają wszechmoc. (Błędny i nieuzasadniony
                          wniosek, który służy za zalożenie w rozwijaniu argumentu)
                          C: Wcale nie bledny, a najzupelniej prawidlowy! Ktos kto jest wszechmocny nie
                          moze byc niczymm ograniczony, w tym tez dobrocia czy moralnoscia!
                          J: Wszechmoc zakłada postępowanie moralne i niemoralne. (Błędny i
                          nieuzasadniony wniosek, który służy za zalożenie w rozwijaniu argumentu).
                          C: Wszechmoc wyklucza ograniczenie moralnoscia! To w 100% poprawny wniosek!
                          J: Moralny Bóg nie może byc niemoralny. (Pierwsze prawo logiki w zastosowaniu)
                          C: Bog nie moze byc moralny, bo jest z def. ponad moralnoscia!
                          Moralny Bog to oxymoron, sprzecznosc sama w sobie!
                          J: Moralny Bóg nie może być wszechmocny. (Wniosek, który nie następuje, ze
                          względu na nieuzasadnione założenia).
                          C: Moralny Bog to juz nie Bog, a tylko bozek!
                          J: Zatem wniosek: "Bóg nie może być wszechmocny' - nie następuje, ponieważ
                          bazuje na błędnym założeniu.
                          C: Znow bzdury! Przekrecasz me slowa: Bog moze i musi byc wszechmocny, ale nie
                          moze byc moralny, bo nie moze byc niczym ograniczony!
                          J: Albo powiem to jeszcze prościej: Czy osoba wszechmocna i doskonała moralnie
                          może być niemoralna?
                          C: Osoba wszechmocna nie moze byc doskonala moralnie, bo ta moralna doskonalosc
                          by ja ograniczala tylko do robienia dobrych rzeczy, a wiec nie pozwalala na
                          wszechmoc, czyli bycie Bogiem!
                          ==============================
                          • Gość: ;)))))))))) Re: A ja też.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.04, 15:30
                            ;)))))))))
                            • Gość: up Re: A ja też....n/t IP: *.stenaline.com 25.04.04, 09:02
    • Gość: Kafar MODLITWA DO KAROLA MARKSA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 01:02
      Andrzej Waligórski

      MODLITWA DO KAROLA MARKSA

      Druga wersja - Modlitwa laika

      (z cytatami z Tuwima i z Konopnickiej)

      Panie, pozbyłem się oporów
      I wniosek złożyć chcę paniczny:
      Zachowaj nas od Nikiforów
      W dziedzinach pozaartystycznych.
      Niech żyją wolni i szczęśliwi,
      Niech rzeźbią lub malują jaja,
      Lecz niech naiwny prymitywizm
      Po innych pionach się nie szlaja.
      Wiem Panie, wiele już zrobiono,
      niejeden usunięto zator,
      Lecz tu i ówdzie, jak muchomor
      Pośród prawdziwków tkwi amator.
      Twoje nauki studiujemy,
      Wierzymy w kształt wielkiego dzieła
      I wszyscy chętnie cię poprzemy
      W odnowie, która się zaczęła.
      "Chmury nad nami rozpal w łunę,
      Uderz nam w serca złotym dzwonem"
      Niech przyjdą dużo większym tłumem
      Kadry, solidnie wyszkolone.
      "Niech więcej Twego brzmi imienia
      W uczynkach ludzi, niż w ich pieśni,
      Głupcom odejmij dar marzenia
      A sny szlachetnych - ucieleśniaj".
      Daj nam uprzątnąć dom ojczysty,
      W zyski zamienić pozwól straty,
      Po co ma biedny być, choć czysty?
      Niech będzie czysty i bogaty.
      Lecz czasem uderz się po mieczu,
      Niech ktoś się Twoim gniewem strapi,
      Kto jest nieukiem po ćwierćwieczu,
      Ten widać uczyć się nie kwapił.
      Spraw by nadeszła wielka fala
      Co wszystkie bramy pootwiera,
      A facet z wykształceniem drwala
      Niech nie dotyka komputera.
      Niech twoi ludzie go wywiodą
      W lasy i w gaje, w głąb przyrody,
      By zamiast nam u nóg być kłodą -
      Prawdziwe mógł piłować kłody.
      Tam go ucieszy bór i struga,
      Tam i pokrzyczy, i polata,
      Nożem pajaca se wystruga
      lecz nie wystruga z nas wariata.
      Panie, najmędrszy z profesorów
      Który nas widzisz z wysokości!
      Dezintegrację Nikiforów
      Zechciej zarządzić w swej mądrości,
      I weź jej ster w surowsze dłonie,
      Bo czas tracimy wciąż w nadmiarze
      Błagając różne stare konie:
      " - Pójdź koniu, ja cię uczyć każę!"
      • Gość: CGN Re: MODLITWA DO KAROLA MARKSA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 12:43
        Dlugie, nudne i niesmieszne... :(
        I daj choc jeden empiryczny dowod na to, co piszesz, bo, jak na razie,
        to popelniasz tzw. petitio principii, czyli udowadniasz istnienie Boga poprzez
        rozumowanie zakladajace a priori jego istnienie!



      • Gość: Kafar Boga nie ma ............. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.04, 00:44
        Boga nie ma, a oczywiście życie i Wszechświat nie maja sensu, jak piszesz.
        Jedynie człowiek może nadać sens swojemu życiu. Niektórzy robią to, wierząc w
        nieistniejacy abstrakt, który wymyślili, tj. w Boga. Bóg to wygodny wytwór
        ludzkiego umysłu. Daje jakże przyjemne poczucie bezpieczeństwa i sensu. Ale to
        tylko proteza. Jednak za podpieranie się nią trzeba płacić i wierzący płacą
        wolnością myśli (brakiem zdolności do jasnego, niezaburzonego procesu
        myślenia), niezależnością emocjonalną, a czasem niszczącym fanatyzmem.
        • Gość: CGN Re: Boga nie ma ............. IP: 213.199.192.* 12.02.04, 17:10
          Racja!
          • Gość: Luc Re: Boga nie ma ............. IP: 5.2.* / *.cu.edu.tr 15.04.04, 11:41
            Racja ale czasem i ateista mowi np. Boze daj mi nareszcie wygrac te miliony w
            totolotka.
      • Gość: Palnick W co ma wierzyć ateista ??? IP: *.stenaline.com 21.03.04, 12:04
        W co ma wierzyć ateista?

        Boga nie ma! I skończmy wreszcie z tą dziecinadą.

        LUDOVIC KENNEDY The Guardian
        Stary człowiek chętnie oddaje się rozmyślaniom o bogach. Mam w tej chwili 83
        lata, wkrótce skończę 84, a im bliższy jest moment, w którym odrzucę swą
        doczesną powłokę, tym bardziej zastanawia mnie wiara chrześcijan w bóstwo,
        które nazywają niezbyt oryginalnie Bogiem (tak jakby nigdy nie było żadnych
        innych bogów). Szczególnie zadziwiają mnie dwie rzeczy: po pierwsze
        twierdzenie, wysunięte już w Księdze Rodzaju, ale do dziś uznawane za
        prawdziwe – że Bóg stworzył świat z nicości.

        Uważam, że przyjęcie tego twierdzenia na wiarę nie wystarczy. W istocie jest
        ono tak naciągnięte, że przywodzi wręcz na myśl przechwałkę Glendowera z
        szekspirowskiego „Henryka IV, cz. I”: „Potrafię wywoływać duchy z przepastnej
        otchłani”, i miażdżącą ripostę Hotspura: „Tak, ja też potrafię i każdy
        potrafi. Ale czy przychodzą właśnie wtedy, kiedy je wzywasz?”

        Druga zagadka jest następująca: co tydzień chrześcijanie wyśpiewują w swych
        świątyniach, że „Bóg” jest sprawiedliwy, miłosierny i mądry, zarazem twierdzą
        jednak, iż jest on niewidzialny, niedostępny i milczący jak skała. Te
        atrybuty są wzajemnie sprzeczne, gdyż drugi ich zestaw wyklucza posiadanie
        pierwszego. A gdzie w codziennym życiu znajdujemy przykłady miłosierdzia,
        mądrości i sprawiedliwości Boga?

        Jednak mimo wszystkich sprzeczności i błędów w rozumowaniu wciąż rozbrzmiewa
        w kościołach gromkie alleluja i do znudzenia powtarzane są słowa
        dziękczynienia i zawierzenia.

        Czy bracia i siostry naprawdę wierzą, że ktoś ich słucha i czy kiedykolwiek
        przyszło im do głowy, że w oczach postronnego obserwatora wyglądają głupio?
        (Choć nie bardziej głupio niż wyznawcy judaizmu kiwający się przed Ścianą
        Płaczu czy też muzułmanie padający na twarz, z głową zwróconą w stronę
        Mekki). I czy umknęło ich uwadze słynne powiedzenie Davida Hume’a, iż
        absurdem jest myśl, że istotę boską cechuje jedna z najnędzniejszych ludzkich
        słabości – nienasycone pragnienie poklasku?

        Błędem jest rozważanie bogów w oderwaniu, jak gdyby istnieli w próżni. Ci,
        którzy gnębią nas obecnie, są spadkobiercami odwiecznego rodu dawnych idoli,
        wśród których byli Bunjil i Pulga, Baal i Mitra, Ra i Ozyrys, Thor i Odyn, a
        przed nimi dosłownie tysiące innych bogów morza i nieba, rzek i gór, kamieni
        i krzaków, rodem z czasów, gdy człowiek pierwotny szukał poczucia pewności i
        bezpieczeństwa w obliczu zjawisk, które go przerażały: błyskawic i grzmotów,
        susz, trzęsień ziemi, wulkanów, dzikich zwierząt, trujących roślin i owoców.
        Wszyscy bogowie od niepamiętnych czasów są wytworami fantazji, wymyślonymi
        przez ludzi na użytek ludzi, próbą wytłumaczenia tego, co z pozoru
        niewytłumaczalne. Czy jednak w czwartym roku XXI stulecia naszej ery, u progu
        kolonizacji kosmosu, potrzebujemy takich paliatywów? Czy nie powinniśmy
        raczej posłuchać wskazówki z Listu do Koryntian, który przypomina nam, że
        kiedy mówimy jak dzieci, myślimy jak dzieci, rozumujemy jak dzieci, lecz
        teraz, gdy dorośliśmy, powinniśmy zaniecha tego, co dziecięce?

        Były w historii okresy, kiedy mężczyźni i kobiety znajdowali duchowe
        spełnienie – podobnie jak ja i coraz więcej osób w dzisiejszych czasach – w
        kontakcie z przyrodą, w sztuce; były też długotrwałe okresy, gdy obchodzili
        się bez żadnych religijnych wierzeń. Indianie z półwyspu Gaspe, pisał
        Chrétien Le Clerq, nigdy nie stworzyli pojęcia bóstwa, a jednak dobrocią swą
        przewyższali wszystkich Europejczyków. Jezuita Le Jeune odkrył, że mieszkańcy
        wyspy Cap Breton są „niezwykle bystrzy, uczciwi i prawi, bardzo hojni i
        pogodnego usposobienia”, ale również niereligijni. A dominikanin Jean-
        Baptiste du Tertre, ostrzegany przez kościelne władze, że czarnoskórzy
        ateiści, z którymi zetknie się na Antylach, są zdeprawowani, przekonał się,
        iż jest zupełnie inaczej.

        „Gorąco kochają swych bliźnich, zawsze pomagają sobie w chorobie i nie umieją
        przejść obojętnie wobec cudzej krzywdy”. Podobnych odkryć dokonywano w
        Tajlandii, Chinach i Japonii.

        Jakże bym chciał, aby takie społeczności nadal dziś istniały. Tymczasem
        gdziekolwiek spojrzeć, toczą się konflikty: protestanci i katolicy walczą ze
        sobą w Irlandii Północnej; żydzi, chrześcijanie i mahometanie w Palestynie;
        mahometanie i hinduiści na subkontynencie indyjskim; chrześcijanie i
        mahometanie w Nigerii, Indonezji, Arabii Saudyjskiej i innych miejscach. Czy
        potrzeba więcej argumentów na rzecz ateizmu?

        Ludovic Kennedy jest m.in. autorem książki „All in the Mind: A Farewell to
        God” (Wytwory wyobraźni: Pożegnanie z Bogiem).
      • Gość: Liberal Dekalog Liberala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:50

        DEKALOG LIBERALA BERTRANDA RUSSELLA

        1. Nie badz niczego w stu procentach pewien.
        2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia
        wyjda one na jaw.
        3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to
        powiedzie.
        4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj sie
        przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo
        zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne.
        5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos
        przeciwnego.
        6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo jesli
        to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie.
        7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj
        opinia byla kiedys ekscentryczna.
        8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie,
        jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze
        porozumienie niz bierne przytakiwanie.
        9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo
        stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc.
        10. Niezazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze cos
        takiego uwazac za szczescie.


        • Gość: CGN Re: Dekalog Liberala IP: 213.199.197.* 04.04.04, 10:23
          Bardzo dobre! :)
          • Gość: blekot Re: Dekalog Liberala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 04:22
            Fajne ale trudne :)
            • Gość: Kagan Na tzw. Wielka Noc... IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 12:33
              Istnienie Boga jest mocno watpliwe, ale sugerowanie, iz Istota z definicji
              wieczna, wszechmocna, wszechobecna itd. ma potomstwo (a wiec i przodkow) to nie
              tylko tzw. oxymoron, ale wrecz BLUZNIERSTWO!
    • Gość: Hahahahihihi Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.rccdsb.edu.on.ca / 199.71.136.* 10.04.04, 12:45
      Zjesc pierwszy raz w zyciu befsztyk z frytkami w Wielki Piatek, popic piwem,
      nie isc do kosciola w Niedziele Wielkanocna itd. Oczywiscie moglbys nie jesc
      tego befsztyka, zastapic go tunczykiem czy sola ale robisz to dla udowodnienia
      samemu sobie, ze nic cie juz nie laczy z dawnymi tradycjami, ze wyrzuciles do
      smietnika dawne strachy.
      • Gość: Kagan Re: Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 12:47
        Te posty to czysto zydowskie przesady, sila narzucone Polakom...
        • Gość: Hahahahihihi Re: Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.rccdsb.edu.on.ca / 199.71.136.* 10.04.04, 13:43
          Wszelkie ceremonialy religijne oraz ograniczenia mialy na celu tylko na celu
          podporzadkowanie tlumow koscielnej wladzy. Gdyby Bog faktycznie istnial jako
          super inteligentna osoba mialby w nosie te wszystkie wyklepywane bezmyslnie
          paciorki i to jakiego rodzaju produkty spozywa owieczka w dany dzien. Wolalby
          pewnie, zeby owieczki zyly zgodnie i szczesliwie pomnazajac dobra, ktorych nie
          zdazyl sam stworzyc.
          • Gość: CGN Re: Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 14:09
            Nic dodac nic ujac. Posty wymyslili rabini, aby lepiej kontrolowac zydkow...
            • Gość: Hahahahihihi Re: Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.rccdsb.edu.on.ca / 199.71.136.* 10.04.04, 14:14
              A podtrzymali je katolicy niezdolni do wlasnej inicjatywy Zalosne.
      • Gość: Baron Napieralski Nie jesc jaj na twardo w Wielkanoc IP: *.amv.se 13.04.04, 21:49
        Nie mowiac juz o odmowie uczestnictwa w Wielkoniedzielnej mszy swietej kiedy ma
        sie w domu matke lub tesiowa !
    • Gość: Palnick Diabeł mój :)) IP: *.stenaline.com 14.04.04, 08:09
      --------------------------------------------------------------------------------
      Jacek Kaczmarski

      Diabeł mój

      Nie nauczono mnie paciorka,
      Nigdy nie byłem u spowiedzi,
      Więc od czupryny do rozporka
      Niejeden diabeł we mnie siedzi.

      Prócz tych, co dbają o natchnienie
      Samopoczucie i rozkosze,
      Szczególnie tego sobie cenię,
      Którego w kręgosłupie noszę.

      Tak mi usztywnił karku kręgi,
      Że mimo groźby i namowy -
      Ani kazanie, ani pręgierz
      Nie zdoła mi pochylić głowy.

      Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę
      Tym, co potrafią ujść zatraty
      I łączą swe talenty owcze
      W stada wzajemnej aprobaty.

      Przez to kalectwo - zdrowych ranię,
      Na pogodzonych ściągam biedę,
      Wszelkie zbiorowe pojednanie
      Obracam w "jedność - minus Jeden",

      Ani nie bronię się pogardą,
      Ani nie brudzę się popiołem,
      Lecz będę żył i umrę - hardo,
      Chcąc nie chcąc - z podniesionym czołem.

      Jeżeli hardzi Stwórcę brzydzą -
      Niech mi odmówi odkupienia.
      Choć chyba mnie zrozumie, widząc,
      Że też samotnie trwa w przestrzeniach.

      Bo czym są moje grzechy małe,
      Gdy On pokornych ma - miliony.
      Rzadko Mu głowę zawracałem
      I tylko - w imię odtrąconych.
      • Gość: Do Jerzego Re: Diabeł mój :)) IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:15
        Jerzy! Pomysl chwilke! Zalozmy nawet, ze zydowski Bog (Jehowa) zechcial miec
        syna. Czemu wiec bluznisz, zakladajac, ze nie mogl tego zrobic inaczej, jak
        zapladniajac kobiete? Przeciez jako Wszechmocny, mogl od razu stworzyc
        doroslutkiego, 30-letniego Jezusa!

        • Gość: jan Re: Diabeł mój :)) IP: *.camden.sch.uk / 212.85.13.* 14.04.04, 16:40
          Szkoda tylko,ze nie podyktowal dokladnie bajeczek, bo tyle w nich jest
          sprzecznosci,okrucienstwa i niedorzecznosci,ze nie tylko Pan Bog by sie za nie
          wstydzil.
          • Gość: :) Re: Diabeł mój :)) IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:41
    • Gość: Ateista Każdy myślący człowiek jest ateistą. IP: *.stenaline.com 22.04.04, 08:28
      Autor: Gość: Aieista IP: *.cs.vt.edu
      Data: 20.04.2004 10:13

      Podniesienie do rangi nieomal Boga kobiety o której nie wiemy naprawdę ani
      jednego słowa, że na tą lub na jakąkolwiek godność zasługuje, wiemy zaś, że
      jak jej mąż dowiedział się, że jest w ciąży to chciał ją wygonić, jest
      ewidentnym infantylizmem.

      Gromadzenie nieprzeliczonych bogactw, zamieszkiwanie pałaców, życie w
      ogromnym luksusie, podróżowanie najbardziej luksusowymi środkami lokomocji i
      równoczesne twierdzenie, że się reprezentuje Jezusa, który sam był nędzarzem
      i pochwalał ubóstwo, to fałsz i obłuda.

      Wiara w nieomylność papieską przy równoczesnej świadomości ogromu zbrodni
      jakich się Kościół katolicki dopuszczał pod auspicjami autorskimi kolejnych
      papieży, to ewidentny debilizm, lub zupełny brak moralności.

      Często mi się wydaje, że społeczeństwo jest normalne a normalność większością
      tylko wtedy, gdy się patrzy na to społeczeństwo z dużej odległości. Jeśli się
      ogląda ludzi z bliska, to się dochodzi do wniosku, że tych normalnych jest
      bardzo mało, albo że paranoja jest normą.

      Z drugiej strony oprócz szarej masy prostych ludzi należących do Kościoła
      katolickiego, do tej wspólnoty wyznaniowej należy sporo ludzi wykształconych
      a nawet wybitnych. Jak oni mogą nie widzieć tych nonsensów i sprzeczności?

      Otóż ja uważam, że ci ostatnio wymienieni, po prostu nie wierzą w te głupoty
      a jedynie z różnych powodów deklarują swą przynależność do Kościoła
      katolickiego.

      Zamiast mego podpisu wyliczam niżej te osobistości, które moim zdaniem też by
      się pod tym artykułem podpisały:

      Ernest Hemingway: Każdy myślący człowiek jest ateistą.

      James Joyce: Nie można być równocześnie dorosłym człowiekiem i
      chrześcijaninem.

      Józef Piłsudski: Religia jest dla ludzi bez rozumu.

      Ksiądz Józef Tischner: Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę
      czytając Marksa, za to widzę wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi

      • Gość: Masz racje! :) Re: Każdy myślący człowiek jest ateistą. IP: 80.51.235.* 23.04.04, 13:08
        Nic dodac, nic ujac!
        • Gość: ;) Re: Każdy myślący człowiek jest ateistą. IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:54
          UP! :)
          • Gość: :) !!! Re: Każdy myślący człowiek jest ateistą. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 11:12
    • Gość: Marek Troche informacji IP: 12.36.104.* 25.04.04, 13:17
      1.W 1941r. Stolica Apostolska prosi oficjalnie naczelnego komendanta Wehrmachtu
      Pana A.Hitlera o zezwolenie na wyslanie misjonarzy aby nawrocic na katolicyzm
      prawoslawnych zamieszkujacych okupowane przez armie niemiecka ziemie. Na
      szczescie dla katolikow Hitler odmowil.
      2.Juz sw.Piotr i sw. Pawel organizowali palenie ksiazek na stosach. Ta
      tradycja przetrwala do dzisiaj.Baptysci amerykanscy uzywaja czasem automatow
      zapalajacych aby spalic ksiazki o Harry Potterze na parkingach przed ich
      kosciololami. W Afryce natomiast poddawane sa oczyszczajacemu ogniowi KK
      broszurki dot. walki z AIDS.
      3 Zabicie niewolnika nie jest juz zbrodnia, co jest zgodne z doktryna
      chrzescijanska. Trzeba przypomniec tu,ze Jezus nie potepil nigdy niewolnictwa,
      ani nie nawolywal do lagodniejszego traktowania niewolnikow;Sw. Pawel
      natomiast nawolywal niewolnikow do godzenia sie ze swoim losem nawet , a
      zwlaszcza wtedy, gdy pan jest niesprawiedliwy i okrutny.
      4.W XIIIw. Sw.Tomasz w swojej Summa Theologica uzasadnia teoretycznie
      koniecznosc zabijania heretykow. Tomizm jest oficjalna filozofia KK. JPII
      cytuje ja czesto , szczegolnie w swojej encyklice Wiara i rozum. W literaturze
      produkowanej przez Stolice Apostolska moznaby szukac naprozno jakiejkolwiek
      krytyki sw .Tomasza i jego wezwania do zabijania heretykow . Mozna wiec dojsc
      do wniosku, ze KK chcialby wrocic do tamtego zwyczaju gdy tylko pozwola na to
      okolicznosci. Dobra odpowiedz wiec, to odpowiedz B.
      5.Jaka byla przyczyna wojny 30to letniej,ktora doprowadzila do zredukowania o
      50% ludnosci Niemiec ? Wojna zaczela sie kiedy katoliccy wladcy Habsburgowie
      chcieli nawracac sila ich podwadnych czeskich protestantow : Lud wyrzucil przez
      okna 3 wysokich urzednikow Habsburgow, ktorzy zreszta z tego wyszli
      calo.Praskie wyrzucanie przez okno weszlo do historii jako punkt wyjsciowy
      wojny 30to letniej. Czesi sie zbuntowali. Konfederacja Krajow Morawkich
      wkroczyla do wojny z Habsburgami, po czym inne panstwa Swietego Imerium wchodza
      jedno po drugim w wojne na tle religijnym. Bardzo pobozny krol Szwecji Gustav
      Adolf pociagnie swoj kraj na strone protestantow. Po jego smierci nastepuje
      druga faza wojny podczas ktorej kraje takie jak Francja wybieraja swoj oboz na
      bazie wlasnych interesow, a nie wyznania. Wiec jesli religia nie byla jedynym
      motywem wszystkich walk podczas 30 lat wojny byla ona oczywista przyczyna
      straszliwego konfliktu.
      6 W 1251r. Inkwizycja otrzymuje zezwolenie na dokonywanie tortur. Jaki byl w
      tamtych czasach stosunek sadownictwa swieckiego do tortur ? W przeciwienstwie
      do tego co sie sadzi, a zwlaszcza przeciwnie do tego w co KK chcialby nam kazac
      wierzyc ale juz nie smie, tortury byly bardzo rzadko stosowane w sredniowieczu
      zanim spopularyzowala je )Swieta Inkwizycja. Tortury stosowano w 1251r. tylko w
      kilku panstewkach wloskich. W pozostalej czesci Europy byly nieznane.Stosowano
      natomiast inne niegodne pozazdroszczenia metody jak np. Proby albo sady Boga“
      ale tortury stosowane byly wylacznie lokalnie w kilku panstwach wloskich.Trzeba
      wiec przypisac KK “zasluge” spopularyzowania tej metody ktora jest straszliwym
      sposobem wymuszania zeznan oskarzonego bez wzgledu na to czy byl winien czy
      nie. Po 1251r;. sadownictwoa swieckie nasladuja przyklad dany przez Inkwizycje
      i tortury stosuje sie w wielu krajach Europy az do XVIIIw., a w niektorych
      panstwach jak np. w Izraelu zezwala sie na nie w szczegolnych przypadkach
      np.podczas przesluchiwan terrorystow.
      7.Jaka byla rola Franciszkanow w sredniowiecznej Inwizycji ?
      W pierwszych latach role dominujaca w Inkwizycji odgrywali Dominikanie.
      Nastepnie prawie polowa inkwizytorow byla Franciszkanami. Zakon Franciszkanow
      jest zakonem, ktory propaguje ekstremalna biede co przyciaga do niego glownie
      fanatykow. Byl on szczegolnie uzyteczny dla KK. Dostarczal on bowiem zbirow
      inkwizytorow, a pozniej podczas IIgiej wojny swiatowej Franciszkanie odegrali
      glowna role w ludobojstwie Serbow z Chorwacji.Dostarczyli oni najwiecej ksiezy
      do przymusowych chrztow lub do chrztow krwi tak drogiej Ustaszowcom i jego
      ekscenencji Stepinacowi. Wielu Franciszkanow sluzylo lojalnie i dobrze jako
      straznicy obozow koncentracyjnych, a jeden z nich kierowal nawet takim obozem.
      8 Jaki byl zawod sw. Pedro Arbues, meczennika kanonizowanego w 1867r. ?
      Odpowiedz A. Sw. Pedro , niech go Bog blogoslawi, byl … inkwizytorem z
      Aragonii, czlowiekiem poboznym i calkowicie oddanym « Milosci bozej“.Ci,ktorym
      zawdziecza tytul meczennika byli prawdopodobnie Zydami albo Zydami
      przechrzczonymi, ktorych Pedro przesladowal bez wytchnienia,z milosci
      oczywiscie. Jak wyjasnia sw. Augustyn : »KK przesladuje z milosci « :
      Inkwizycja pomsci jednak smierc Pedro.W okresie od grudnia 1485 do 1492r.
      dokonuje sie egzekucji winnych wielkiego spisku przeciw swietemu
      inkwizytorowi. Kary dla zeznajacych pod torturami zabojcow byly surowe.
      Jednemu z nich obcieto obydwie rece i przybito je do bramy palacu
      deputowanych, potem odcieto mu glowe. Cialo poboznego Pedro Arbuesa zostalo
      beatyfikowane przez Aleksandra VII w 1664r. potem kanonizowal je papiez Pius IX
      29 czerwca 1867r.
      9.Ilu Zydow zostalo zmasakrowanych przez podekscytowany przez pralatow
      katolickich tlum podczas Pogromu Lizbonskiego w 1506r. ?
      3000 Zydow zostalo zabitych w ciagu jednego dnia. Trzeba bylo otworzyc
      nazistowskie obozy smierci aby wiecej Zydow zabic w ciagu 1 dnia.
      10.Kto napisal ten piekny tekst “Wiedzcie moi chrzescijanie, ze po diable nie
      ma nic bardziej jadliwego,bardziej gwaltownego i bardziej nieprzyjaznego niz
      prawdziwy Zyd,ktory chce szczerze byc Zydem » i zalecil « palic ich synagogi,
      szkoly, ; zakopywac i przykrywac swinstwem wszystko to co sie nie pali «
      M.Luther zalozyciel religii protestanckiej popelnil ten tekst w dziele « Zydzi
      i ich klamstwa ».
      11 Czy polowania na czarownice zostana zaprzestane gdy protestanci dochodza do
      wladzy w Genewie I w prowincji Vaud w XVIw ? Polowania na czarownice zostaja
      zintensyfikowane. Protestanci uwielbiali te tradycyjne polowania
      chrzescijanskie.W ciagu nastepnego wieku po reformie widziano w Lozannie
      srednio jeden stos w miesiacu , z kims na nim, oczywiscie,. Konsekwencje tej
      intensyfikacji widoczne sa jeszcze dzis : Protestanci prowadza bowiem do stosu
      gdy otrzymali wymuszone sila zeznania przez uzdrawiaczy i innych
      egzorcystow,dzialajacych wczesniej czesto dzieki poparciu KK, wg regulaminu «
      biczowania powrozem » ,. Dzisiaj ci,ktorzy « znaja tajemnice » tradycyjnych
      uzdrawiaczy sa liczni w Kantonie Jury (katolicy) i bardzo rzadko w pozostalej
      czesci Jury szwajcarskiej (Cantony Neuchatel i Vaud _ protestanci).
      12 W roku 1600 kardynal Bellarmin przyszly oskarzyciel Gallileusza kieruje
      oskarzeniem przeciw Giordano Bruno i uzyskuje skazanie go na smierc jako
      heretyka upartego i bez skruchy. 329 lat pozniej w 1929r. dobry papiez Pius XI
      kanonizuje go i prosiMussoliniego o zniszczenie pomnika Giordano Bruno.
      Mussolin, ktorego jeden z synow nosi imie Bruno odmawia. Rok pozniej Swiety
      kardynal otrzymuje posmiertnie tytul Doktora Kosciola. Jest to zrozumiale
      biorac pod uwage, ze KK rehabilitowal tylko czesciowo Gallileusza i to
      dopiero 60 lat po kanonizacji Bellarmina. KK nigdy nie okazal jednak
      najmniejszej skruchy dotyczacej Giordano Bruno. Przeciwnie, Stolica Swieta
      powtorzyla oficjalnie,ze nie zaluje niczego w tej sprawie w dokumencie z
      miesiaca lutego roku 2000.
      13.Dla dzisiejszego KK katolicy zmarli w walkach w Hiszpanii po stronie
      frankistow w latach 1935 i 1939 sa oczywiscie krzyzowcami i meczennikamo.
      Aktualny papiez JPII beatyfikowal kilkudziesieciu z nich, w tym ksiezy,ktorzy
      cierpieli meki za denuncjowanie komunistow falandze,ktora
      ich potem rozstrzelala. Papiez proklamowal
      • Gość: Ciekawy Re: Troche informacji IP: *.elf.stuba.sk / *.elf.stuba.sk 25.04.04, 20:44
        No i jeszcze ta informacja o katolickich Ustaszowcach nawracajacych
        prawoslawnych Serbow w obozach koncentracyjnych lub strzelajacych do upartych z
        karabinu,do ktorego luf przyklejone byly figurynki Najswietszej Panienki lub
        Chrystusika.
      • Gość: Ciekawy Re: Troche informacji IP: *.elf.stuba.sk / *.elf.stuba.sk 25.04.04, 20:44
        No i jeszcze ta informacja o katolickich Ustaszowcach nawracajacych
        prawoslawnych Serbow w obozach koncentracyjnych lub strzelajacych do upartych z
        karabinu,do ktorego luf przyklejone byly figurynki Najswietszej Panienki lub
        Chrystusika.
      • Gość: Ciekawy Re: Troche informacji IP: *.elf.stuba.sk / *.elf.stuba.sk 25.04.04, 20:44
        No i jeszcze ta informacja o katolickich Ustaszowcach nawracajacych
        prawoslawnych Serbow w obozach koncentracyjnych lub strzelajacych do upartych z
        karabinu,do ktorego luf przyklejone byly figurynki Najswietszej Panienki lub
        Chrystusika.
        • kamila_z_nz Re: Troche informacji 29.04.04, 15:44
          Gość portalu: Ciekawy napisał(a): No i jeszcze ta informacja o katolickich
          Ustaszowcach nawracajacych prawoslawnych Serbow w obozach koncentracyjnych lub
          strzelajacych do upartych z karabinu,do ktorego luf przyklejone byly figurynki
          Najswietszej Panienki lub Chrystusika.
          K: I slusznie robili, bo wiare prawdziwa, czyli Katolicka niesli miedzy pogany
          i heretyki!
          • Gość: Marek Re: Troche informacji IP: 213.94.231.* 29.04.04, 16:03
            Pop.. inkwizytorka w spodnicy, zwyrodniala katoliczka chora na psychoze
            religijna.
            • Gość: Palnick Re: Troche informacji IP: *.stenaline.com 12.05.04, 01:49
              Za mało ;)
              • Gość: Kagan Re: Troche informacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:20
                Re: Tepic najwieksze niebezpieczenstwo naszej Pla
                Autor: Gość: zmeczony IP: *.dip.t-dialin.net
                Data: 11.05.2004 19:22 + dodaj do ulubionych wątków

                + odpowiedz na list

                --------------------------------------------------------------------------------
                > - Jest tyle niezliczonych i naprawde potrzebnych rzeczy ktore dziecko powinno
                > sie nauczyc, aby sobie dobrze dawalo rade w zyciu, ze texty sekt nie musza byc
                > im podtykane pod nos, juz nawet ze wzgledu na przeladowanie informacyjne,
                albo scislej mowiac dezinformacyjne.
                > K: Ale taki obiektywny i chlodny rozbior tych tekstow dalby wiele do myslenia!

                Zeby poznac wypociny wszyskich sekt to trzeba by bylo sie chyba juz tym
                zajmowac zawodowo. Ja bym nie chcial byc na miejscu tego biednego dziecka ktore
                musialo by to wszystko czytac w szkole. Dlatego religioznastwo wystarczy w
                zupelnosci, ale uczciwe, a nie wykorystywane znowu przez jakas uprzywilejowana
                sekte jak to ma czesto miejsce w przypadku koscola.

                Pozdr. :)

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12514354&a=12574172


    • Gość: Racja! :) Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:39
      • Gość: Marek zwalaszcza w Katolandzie IP: 200.161.152.* 12.05.04, 15:46
    • reichman Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 24.05.04, 18:41
      Zauwazcie takze, ze jedynym dowodem na istnienie boga, jaki zostal teologom
      jest dowod tzw. pierwszego motoru (ks. prof. Kowalczyk "Zarys ideologii
      chrzescijanskiej"), ktory to "dowod" zostal jednak dosc dawno temu zdecydowanie
      obalony przez wspolczesna fizyke kwantowa, ktora dopuszczala od dawna creatio
      ex nihilo w skali mikro, a obecnie dopuszcza tez i w skali makro... :(
    • Gość: Kagan Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.06.04, 19:25
      Szczegolnie w pomrocznej...
      • Gość: Marek Pomroczna padala i pada z powodu katolicyzmu IP: 203.214.63.* 01.06.04, 21:20
        Najwieksze nieszczescie,ktore moglo zdarzyc sie temu krajowi to opetanie przez
        Watykanczykow. Trzeba przeprowadzic nareszcie egzorcyzmy.
        • Gość: Maria Re: Pomroczna padala i pada z powodu katolicyzmu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 23:24
          Tak
    • rajchman Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 03.06.04, 16:12
      Czy wiecie, iz z czysto naukowego (empirycznego) punktu widzenia
      istnienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste jest, iz Bog
      Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec, jest On bowiem wtedy
      najwyzej nadczlowiekiem (supermanem), inaczej antropomorfizacja idei
      Najwyzszego Bytu. Natomiast zgadzam sie czesciowo z twierdzeniem Deistow,
      ktorzy zakladaja istnieie bezosobowego, calkowicie abstrakcyjnego Najwyzszego
      Bytu, jako iz istnienia badz nie takowego Bytu nie da sie empirycznie obalic
      (przynajmniej na obecnym poziomie nauki), a poza tym Bog Deistow nie jest
      wewnetrznie sprzeczny tak jak Bog Teistow, ktory jest przeciez Bogiem
      ulomnym, nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal sie pokonac za czasow
      biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami), ani tez wszechobecny (przykladowo
      wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie wcielic w wiecej
      niz jednego czlowieka na raz). Nie jest tez wieczny, bowiem Chrzesijanie
      wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...
      Pozdr.
      Kagan

      • Gość: roman Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.chello.pl 03.06.04, 18:17
        Nie muszę liczyć na nikogo. Postępki naganne rozstrzygam we własnym
        sumieniu,nie kradnę nie siedziałem. nie bylem bierzmowany(choc rodzice przy
        braku mojej woli- miałem może ze6-8 mcy zawlekli mnie do kościoła)A P_anu to
        nie przeszkadzało- chciałem czy nie pokropek.Ale jak podrosłem to się umyłem i
        jestem wolnym człow2iekiem. Mam żonę (tylko ślub cywilny) troje nieochszczonych
        dzieci, które nie doznały innych koscółkowych pokropków, czy puszczania dymów.
        Jestem i żona zdrowy, dzieci też , są zdolne nie odczuwają negacji ze strony
        rówieśników (19, 22, 32 lata)Awręcz przeciwnie, rowięśnicy patrzą i pozytywnie
        oceniaja pryncypialna postawę moich dzieci bo wbrew nim muszą dymać do
        kościólka , wysłychiwać facetów w spódnicach, czy sukienkach ba tatuś i mamusia
        tak każa, bo tak wypada.Moje życie sam buduję a inni, czarni czy ci wyżej
        zupełnie mnie nie obchodzą. Chyba, że jakiś pokopany proboszcz wydzwania na
        dzwonach o 6 -tej rano i mnie budzi. Może jakieś selektywne dzwony dla tych co
        nie mają zegarka (w kiosku kosztuje z 5 zł)A kościółkowi ukochali
        sredniowiecze. żaden parafianin nie umiał czytazć i pisać, zegar był na
        kościele, a najdalsza miejscowość jaką parafianin pokonał w życiu to zasięg
        furmanki za dnia.Powiat, kraj, państwo itd to byty dla parafianina nieznane.
        Liczył się dziedzic, pleban i wójt. To był cały świat wiernego który to
        biedak , zeby za dużo nie wiedział, o pśmie tzw św, słyszał i to mu musało
        wystarczyć.I wystarczało. A teraz jak ktoś umie czutać i chce to do myślenia
        włączyć to po chwili czytania tego tam i chwili refleksji też zostania wolnym
        człowiekiem. Ale to nie znaczy, że intelektualista jest człowiekiem mądrym bądż
        inteligentnym.Ma wiedzę ale czy potrafi z niej korzystać to jużsprawa genów.
        • Gość: Kagan Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 03.06.04, 22:09
          Dobre! :)
          • Gość: 601 Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:09
            • Gość: Link Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 13:50
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13354069
              • Gość: Palnick Ależ ludzie mają problemy :))) IP: *.stenaline.com 20.09.04, 01:29
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=15434673
    • Gość: Piotr Lankiewicz Jedynym sprawiedliwym czlowiekiem jest ateista IP: 200.158.112.* 13.06.04, 14:05
      Tworzacy wlasne zycie jakoby artysta
      Bez narzucania tandetnej mu racji
      Chciwej jego mozgu czarnej klerokracji
      Z ateisty nie zrobisz zbira Pavlevica
      Ni Stangla z Treblinki co Biblia sie zachwycal
      Z ateisty nie zrobisz tez inkwizytora
      Co UB i SS wzor dobry dal gdy byla pora

      • Gość: ;) Re: Jedynym sprawiedliwym czlowiekiem jest ateist IP: 213.199.197.* 13.06.04, 14:11
      • Gość: Marek Re: Jedynym sprawiedliwym czlowiekiem jest ateist IP: *.pool80105.interbusiness.it 22.06.04, 00:04
        Klerykalna obluda nosem sie wylewa
        Kiedy patrzysz na RP krew cie zalewa
        Zamiast maronej w PRLu demokracji
        Doszlismy do zgubnej klerokracji
        • Gość: ;) Re: Jedynym sprawiedliwym czlowiekiem jest ateist IP: 212.180.161.* 22.06.04, 20:47
          • Gość: Jan Klecha pedofil w Polsce krolem IP: *.fbx.proxad.net 01.07.04, 20:34
            Prokuratura Rejonowa w Pszczynie oskarżyła 51-letniego księdza Michała M.,
            proboszcza parafii w Piasku, o poddawanie małoletnich „innym czynnościom
            seksualnym”, za co grozi do 10 lat więzienia. Ksiądz lubił bowiem obmacywać
            swoje małe parafianki. Na razie prokuratura ustaliła, że wspomniane czynności
            praktykował wobec trzech osób poniżej 15. roku życia. Wieś jest oburzona.
            Ludzie twierdzą, że nie można rozdawać komunii tymi samymi dłońmi, którymi
            obmacuje się dziewczynki. Inni dziwią się księdzu. Przecież ma tutaj w Piasku
            swoją kochankę, która jest taką kobietą, że powinna mu wystarczyć. Tak uważa
            ojciec jednej z obmacywanych.

            • Gość: Palnick Piekło ateisty :)))) IP: *.stenaline.com 25.07.04, 13:59
              Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
              traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie w
              piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl bardzo
              konkretny:
              - O, widze, zepPan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski
              apartament.
              Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne,
              baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie:
              - Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli
              pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej...
              Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna
              muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
              przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink bary...
              Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia
              przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za szklem - tortury,
              diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca smola, innych
              rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi dzwieki, ale przez skóre
              czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje sie
              niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul sie
              wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo drapac
              sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha reka i mówi:
              - ...a wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie oni
              sobie cos takiego wymyslili...
              • Gość: Ojciec Mateusz Re: Piekło ateisty :)))) IP: 204.249.102.* 25.07.04, 15:25
                Wizja piekla odbiera tym nieszczesnikom radosc zycia. Pomyslec tylko, ze sa
                tacy,ktorzy sie biczuja,umartwiaja itd zasrywajac sobie kilkanascie czy
                kilkadziesiat lat zycia.Religia,mozna powiedziec,jest wiec wymyslem samego
                diabla w ludzkiej skorze.
                • Gość: Wolnomysliciel Re: Piekło ateisty :)))) IP: *.250.15.172.Dial1.Weehawken1.Level3.net 25.07.04, 18:27
                  Gość portalu: Ojciec Mateusz napisał(a):

                  > Wizja piekla odbiera tym nieszczesnikom radosc zycia. Pomyslec tylko, ze sa
                  > tacy,ktorzy sie biczuja,umartwiaja itd zasrywajac sobie kilkanascie czy
                  > kilkadziesiat lat zycia.Religia,mozna powiedziec,jest wiec wymyslem samego
                  > diabla w ludzkiej skorze.

                  Wlasnie! A czy Bog w tym wlasnie celu stworzyl czlowieka?
                  Jesli przyjac ze mamy w naszym ciele dusze. Musi byc ona z czegos zbudowana, z
                  jakiegos innego nie materialnego tworzywa w przeciwienstwie do materialnego
                  swiata jaki nas otacza. Byc moze wlasnie z tej czarnej materii, w wiekszosci
                  wypelniajacej wszechswiat.
                  Jesli niematerialna dusza ma byc zdolna do oddzialywania na materialny swiat,
                  potrzebuje do tego jakiegos materialnego urzadzenia jakim jest nasze cialo.
                  Cos jak robot wyslany w glebiny morskie czy na inna planete sterowany przez
                  komputer. Takim komputerem w naszym materialnym ciele moze byc niematerialna
                  dusza, uwieziona w nim na czas wypelnienia swej roli tu na ziemi.

                  Wszelkiego rodzaju nasze odczucia, odbierane przez organizm czlowieka a
                  bezposrednio odczuwane przez dusze, to tylko zjawiska wystepujace w swiecie
                  materialnym; jak temperatura, wibracje dzwiekowe, zjawiska odbierane przez
                  nasze zmysly.
                  Tego typu zjawiska nie moga istniec w swiecie niematerialnym, nie moze byc wiec
                  piekla w wersji propagowanej przez kosciol.

                  Predzej bym uwierzyl w pieklo wytworzone tu na ziemi.
                  Np. dusza czlowieka popelniajacego niegodziwosci na tym swiecie po smierci jest
                  uwieziona w materialym zwierzeciu, przykladowo swini, zabijanej pozniej na
                  mieso itd,itd,;)))))

                  Jesli czlowiek zostal stworzony, sklonowany przez Boga czy tez inna cywilizacje
                  we wszechswiecie ktora Bogiem nazwac mozemy, stworzony zostal w taki sposob by
                  mogl egzystowac w warunkach istniejacych na planecie Ziemia, oraz w jakims
                  okreslonym celu.
                  Nie mysle ze takim celem jest bezmyslne klepanie zdrowasiek czy tez
                  bezgraniczne podporzadkowanie sie wymyslonym przez KK idiotyzmom.

                  • Gość: Ojciec Mateusz Re: Piekło ateisty :)))) IP: 203.214.63.* 25.07.04, 19:04
                    Przyjecie istnienia rzekomej duszy to powod istnienia wszelkiego rodzaju
                    religii i sekt,ktore nalezy hurtem odrzucic jako zwykle oszustwo majace na celu
                    podporzadkowanie sobie innych ludzi. Nalezy wierzyc tylko w rozum i prawo. To
                    wystarczy aby zapewnic sobie szczesliwe przezycie kilkudziesieciu lat na Ziemii
                    oraz harmonijne wspozycie z innymi dla wspolnego dobra.
                    • Gość: Wolnomysliciel Re: Piekło ateisty :)))) IP: *.250.15.172.Dial1.Weehawken1.Level3.net 25.07.04, 19:54
                      Gość portalu: Ojciec Mateusz napisał(a):

                      > Przyjecie istnienia rzekomej duszy to powod istnienia wszelkiego rodzaju
                      > religii i sekt,ktore nalezy hurtem odrzucic jako zwykle oszustwo majace na
                      celu
                      >
                      > podporzadkowanie sobie innych ludzi. Nalezy wierzyc tylko w rozum i prawo. To
                      > wystarczy aby zapewnic sobie szczesliwe przezycie kilkudziesieciu lat na
                      Ziemii
                      >
                      > oraz harmonijne wspozycie z innymi dla wspolnego dobra.

                      No tak, labolatoryjnie trudno udowodnic istnienie duszy....
                      Jednak zjawiska zachodzace w czasie smierci klinicznej, gdy pacjenci opowiadaja
                      co w tym czasie widzieli znajdujac sie w przestrzeni poza swym cialem, co nie
                      moze byc wynikiem halucynacji. Mozg moglby przetwarzac jakies informacje,
                      odebrane np. telepatycznie, czy jako fale elektromagnetyczne. Lecz jesli
                      pacjent moze obserwowac z pewnej odleglosci co lekarze robia z jego cialem, czy
                      tez przemieszczac poprzez sciany budynku, swiadczyloby to o czyms wiecej.


                      • Gość: Palnick Re: Piekło ateisty :)))) IP: *.stenaline.com 25.07.04, 20:11
                        Gość portalu: Wolnomysliciel napisał(a):

                        > No tak, labolatoryjnie trudno udowodnic istnienie duszy....
                        > Jednak zjawiska zachodzace w czasie smierci klinicznej,gdy pacjenci opowiadaja
                        > co w tym czasie widzieli znajdujac sie w przestrzeni poza swym cialem, co nie
                        > moze byc wynikiem halucynacji. Mozg moglby przetwarzac jakies informacje,
                        > odebrane np. telepatycznie, czy jako fale elektromagnetyczne. Lecz jesli
                        > pacjent moze obserwowac z pewnej odleglosci co lekarze robia z jego cialem,
                        > czy tez przemieszczac poprzez sciany budynku, swiadczyloby to o czyms wiecej.
                        ----------------
                        Byłbyż zatem człowiek odwzorowaniem wszechświata?
                        Materia z antymaterią w jednym środowisku?
                        • Gość: Kagan Re: Piekło ateisty :)))) IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 09.08.04, 05:42
                          Dla ateisty nie ma piekla, ono istnieje tylko w chorych umyslach religiantow...
                          • Gość: Palnick Czy warto? IP: *.stenaline.com 27.08.04, 11:06
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15254007
                            • zorbathegreek Re: Czy warto? 02.03.07, 12:15
                              Czemu nie warto wierzyc w Boga
                              Autor: Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au
                              Data: 27.08.04, 09:40 + dodaj do ulubionych wątków


                              zarchiwizowany

                              --------------------------------------------------------------------------------
                              Jesli Boga nie ma, to zadna roznica po smierci a spora oszczednosc teraz.
                              Jesli Bog jest i jest dobry, to nam wszystko wybaczy, lacznie z niewara.
                              Jesli Bog jest i jest zly, to nie ma znaczenia, czy wierzymy, czy tez
                              nie... :(
                              Tertium non datur.


      • Gość: Hihi ano, wlasnie "Gott mit uns" IP: *.rccdsb.edu.on.ca / 199.71.136.* 25.09.04, 14:10
        • palnick Bóg to lęk i groza :( 21.02.05, 19:34
          Bojaźń i drżenie Kierkegaarda

          Głęboko religijny Soren Kierkegaard (1813-55) ukazał połączenie religii i
          strachu w kontekście egzystencjalnym. Wprawdzie jego ponura religijność wyrosła
          na tle poczucia winy i lęku przed karą boską, lecz jej treść była całkiem inna.
          Religijność ta była nie tylko zbiorem przekonań co sposobem życia, a w życiu
          widział głównie dylematy moralno-religijne, które biorą się z zestawienia
          doczesnej i skończonej egzystencji ludzkiej z wiecznością: to powoduje
          cierpienia i lęki. Boskość, którą może człowiek widzieć jedynie irracjonalnie,
          z uwagi na swoją marność, przyprawia go o kolejne dylematy. Jednak byt wieczny
          jest bytem prawdziwym, do niego człowiek powinien dążyć. Ma więc do wyboru:
          albo-albo. Może iść łatwą ścieżką doczesnej egzystencji nie odrywając swych
          myśli od ziemi; albo też wznosić je ku wieczności i wystawiać swój umysł na
          ciężką próbę poczucia znikomości, sprzeczności, antynomii, itd. Formy zwykłego
          codziennego życia są tylko formami ucieczki przed Wiecznością, lekkim muskaniem
          rzeczywistości. Dopiero typ życia, który wprowadza Absolut w jego istotę, jest
          prawdziwym obcowaniem z rzeczywistością. Widzimy więc, że ten rodzaj
          religijności nie przewiduje jakiegokolwiek pocieszycielskiego znaczenia
          religii. Jest zarazem najbardziej zintelektualizowany i uwznioślony.
          Kierkegaard pisał, że lęk i drżenie to naturalny sposób w jaki objawia się w
          życiu Bóg. Rozróżnił dwa rodzaje religii: taką, która ukazuje się jako dalsze
          tło egzystencji i taką która wdziera się w jej istotę. Obie religie powodują
          męczarnie i paradoksy, ale pierwszy rodzaj religii jest łatwiejszy i wymaga
          mniejszych poświęceń. Drugi rodzaj religii jest znacznie cięższym wyzwaniem:
          otwarcie urąga rozumowi potęgując paradoks i męki, naturalnym stosunkiem wobec
          boga jest tylko lęk i groza. Takie jest właśnie chrześcijaństwo właściwie
          pojęte. Pisał, że ukazywanie chrześcijaństwa jako pociechy jest jego całkowitym
          zafałszowaniem. W jednej z jego książek czytamy: "Siedzę w swoim cichym pokoju
          i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię". Rzeczywistość przepojona Bogiem
          zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i głębię.
    • Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.08.04, 01:13
      Ateista to każdy, kogo nie lubi jakiś klerykał :))
      Tak chyba należy pojmować ateistę w gorących wypowiedziach wielu klerykałów.
      Powszechnie w kraju to pojęcie jest także nadużywane i traktowane jako epitet
      lub obelga.
      Trudno się zresztą dziwić, skoro istnienie świata bez dogmatów dla klerykałów
      jest wręcz nie do pojęcia. Od lat bowiem humanizm, nauka, zasady sceptycznego
      czy racjonalnego myślenia w tym środowisku były zwalczane na rzecz
      szarlatanerii, głupoty, bałwochwalstwa i pseudonauki.

      Mimo upływu 2000 lat powstania tej religii, do dnia dzisiejszego można
      powiedzieć, że się nic w tym zakresie nie zmieniło.

      Pozdrawiam
      • Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 16.08.04, 20:41
        Kraj
        PAP, JP /2004-08-12 19:43:00

        "Młodzieżówka" SLD zebrała 25 tys. podpisów za usunięciem religii ze szkół

        Ok. 25 tysięcy podpisów popierających usunięcie nauki religii ze szkół zebrała
        w całym kraju przez półtora miesiąca Federacja Młodych Socjaldemokratów.

        "Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyniku biorąc pod uwagę, że podpisy były
        zbierane w okresie wakacyjnym" - powiedział w czwartek dziennikarzom w Gdańsku
        przewodniczący pomorskiej FMS Paweł Wolny, który jest jednocześnie
        koordynatorem krajowym akcji.

        To właśnie z inicjatywy pomorskich działaczy "młodzieżówki" SLD w połowie
        czerwca zaczęto zbierać podpisy pod petycją domagającą się przeniesienia nauki
        religii ze szkół do kościołów.

        Młodzi działacze lewicy przyznają, że ich akcja nie rodzi na razie żadnych
        skutków prawnych, gdyż sprawę nauki religii w szkołach reguluje
        konkordat. "Najbardziej cieszy nas to, że wywołaliśmy dyskusję w tej sprawie" -
        wyjaśnił Wolny. Poinformował przy okazji, że władze krajowe FMS rozważają
        zaskarżenie konkordatu do Trybunału Konstytucyjnego.

        Dodał, że akcja zbierania podpisów będzie kontynuowana od września, głównie
        przed szkołami. Działacze "młodzieżówki" SLD chcą zebrać ok. 120-130 tys.
        podpisów, a następnie przekazać je ministrowi edukacji narodowej i sportu.

        Popierająca akcję FMS pomorska posłanka SLD Joanna Senyszyn podkreśliła, że
        inicjatywa ma przede wszystkim "wymiar moralny" i jest "buntem przeciwko
        nieprawidłowościom w państwie". "Katecheci zostali początkowo wprowadzeni do
        szkół, aby zapewnić Kościołowi rząd dusz i indoktrynować dzieci od najmłodszych
        lat. A potem bardzo szybko okazało się, że jak to zwykle Kościół, poza celami
        ideologicznymi ma cele finansowe. Chodziło o to, żeby katechetów opłacać z
        budżetu państwa" - powiedziała posłanka Sojuszu.

        Informację o tym, ile budżet państwa wydaje na finansowanie lekcji religii w
        szkołach, Senyszyn określiła jako "najpilniej strzeżoną tajemnicę III RP".
        Według jej wiedzy, są to kwoty ok. 300-500 mln zł rocznie.

        "Tu zastanawia obłuda Kościoła, który tak się martwi, że brak jest pieniędzy
        dla chorych na raka, że nie będzie finansowania akademików, dopłat do stołówek
        studenckich, a jednocześnie takie duże pieniądze można wydawać na opłacenie
        katechetów" - zauważyła Senyszyn.

        Posłanka SLD uważa, że nie są to jedyne przywileje finansowe Kościoła
        katolickiego, który jej zdaniem, jest "największym posiadaczem ziemskim w
        Polsce" i z tytułu dopłat unijnych otrzyma rocznie ok. 170 mln euro.
    • Gość: Henryk Nie dotykaj kieszeni klechy,bo "bedziesz potepiony IP: 207.140.211.* 20.09.04, 01:44
      Tak sprytnie powiazali swoj szmal z Panem Bogiem,ze prawdziwe owieczki wymazaly
      dawno z pamieci to czego sie dowiedzialy z niekontrolowanej literatury,prawie
      koscieknej bibuly.Zapomnialy owieczki, ze Jezus chodzil podobno boso i w jednej
      sukience, a do bogatego palacu biskupiego napewno nie zostalby nawet
      wpuszczony.
      • Gość: Kafar Re: Nie dotykaj kieszeni klechy,bo "bedziesz pote IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.04, 15:59
        Wniosek jest jeden: wszelka religia powinna być zakazana przez państwo. jak
        ktoś chce się modlić, to w domu, a nie wobec facetów w sukienkach, dla których
        najważniejszy moment to zbiórka na tacę. G... mnie obchodza Jankowscy,
        Gocłowscy itp. Więcej Boga jest w kwiecie na wiosnę czy widoku morza, niz w stu
        kościołach.
        Po czyjej stronie byłby w tym śmiesznym pandemonium Chrystus???
    • Gość: Roman Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 200.56.233.* 10.10.04, 21:41
      Coraz wiecej Polakow bedzie mialo te odwage i to w krotkim czasie.
    • lewa.noga.pawiana Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 12.10.04, 12:56
      Zostac ateista, to wymaga odwagi?
      E tam, bez przesadyzmu. Można przywyknąć, nie jest to takie znowu straszne.
      A poza tym - czy mamy wybór? Ja bym chciał - jak Boga kocham, że bym chciał -
      uwierzyć w Pana Boga. I nie mogę, kurde. No bo jak uwierzyć, jeżeli nie
      wierzę???
      Ech, żizń sobacza...
    • Gość: Hihihi Pomroczne owieczki sa tchoorzliwe,oj tchorzliwe ! IP: 195.57.165.* 14.10.04, 21:31
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka