Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 14.10.03, 05:45 Tak,zostac ateista w kraju takim jak Polska to rzeczywiscie wymaga dzis nie tylko odwagi.Polska stala sie dzis krajem rzadzanym poprzez opetana instycjionalnosc KK,jak rowniez porzez tych, ktorzy darza na jej ramionach dalej,bo juz nic nie pozostalo. W tej sytuacji ateizm jest i bedzie przesladowany,tak jak kiedys byl katolicyzm,chociaz chyba nie bardziej? W Polsce nie ma poprostu ani katolikow,ani ateistow! To co zostalo,to same plewy,i nie mozna to przypisac do zadnej orientacji religijnej,nawet ateistycznej. Jest to poprostu zwyrodnialy katolicyzm pomieszany ze zwyrodnialym ateizmem. Tam,nie ma nic czystego,jesli chodzi o dusze,bo ludzie tam mieszkajacy juz dawno zapomnieli czym sa jakiekolwiek wartosci. Ten kraj poprostu umiera, i az zal bierze kiedy sie patrzy na ta agonie. To moze tylko zauwazyc ktos z zewnatrz i to Polak. Reszta swiata jest zupelnie obojetna na to;i to bez znaczenia ze Papiez pochodzi wlasnie z Polski.Kiedy przyjechal tu do USA,wszyscy naokolo mnie mowili,ze przyjechal po forse.Nie mowie,ze nie mialem ochoty dac im w gebe, ale co by to pomoglo?taka jest opinia,o Polsce i Jej Papiezu;smutne,ale niestety,prawdziwe. obcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! do obcego. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 14:14 Gość portalu: obcy napisał(a): > > Tak,zostac ateista w kraju takim jak Polska to rzeczywiscie > wymaga dzis nie tylko odwagi.Polska stala sie dzis krajem rzadzanym > poprzez opetana instycjionalnosc KK,jak rowniez porzez tych, ktorzy > darza na jej ramionach dalej,bo juz nic nie pozostalo. > W tej sytuacji ateizm jest i bedzie przesladowany,tak jak kiedys > byl katolicyzm,chociaz chyba nie bardziej? > W Polsce nie ma poprostu ani katolikow,ani ateistow! > To co zostalo,to same plewy,i nie mozna to przypisac do zadnej orientacji > religijnej,nawet ateistycznej. > Jest to poprostu zwyrodnialy katolicyzm pomieszany ze zwyrodnialym ateizmem. > Tam,nie ma nic czystego,jesli chodzi o dusze,bo ludzie tam mieszkajacy > juz dawno zapomnieli czym sa jakiekolwiek wartosci. > Ten kraj poprostu umiera, i az zal bierze kiedy sie patrzy na ta agonie. > To moze tylko zauwazyc ktos z zewnatrz i to Polak. > Reszta swiata jest zupelnie obojetna na to;i to bez znaczenia ze Papiez > pochodzi wlasnie z Polski.Kiedy przyjechal tu do USA,wszyscy naokolo mnie > mowili,ze przyjechal po forse.Nie mowie,ze nie mialem ochoty dac im w gebe, > ale co by to pomoglo?taka jest opinia,o Polsce i Jej Papiezu;smutne,ale > niestety,prawdziwe. > > obcy --------- Tu zgadzam się z Tobą całkowicie co do diagnozy stanu emocji i umysłów Polaków. Co do przyczyn...hmm, zwyrodniały katolicyzm i zwyrodniały ateizm... myślę, że również masz rację ;) Pozdr, P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.10.03, 14:41 Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway) Odpowiedz Link Zgłoś
redek Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 15.10.03, 19:56 Gość portalu: Ed napisał(a): > Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway) I juz wiemy dlaczego chrzescijanie wierza w bozka Jahwe. Po prostu brak im piatej klepki. REDEK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 00:13 W zasadzie zgadzam się z rychem7. -------------------- w co wierzą ateiści Autor: rycho7 Data: 15.10.2003 10:44 + odpowiedz na list Ja jako ateista wierze w to, ze istnieje swiat realny. Ze on nie jest wytworem mysli mojego nieistniejacego mozgu i snem zbiorowym nieistniejacej ludzkosci. Ze to nie jest matrix. Ja jako ateista wierze w to, ze bedac realnym bytem jestem w stanie obserwowac to co istnieje poza mna i z tym wspoldzialac. Ja jako ateista wierze w to, ze obserwujac rzeczywistosc jestem w stanie sformuowac modele opisujace zasady funkcjonowania rzeczywistosci i ze te zasady umozliwiaja mi lepsze wspodzialanie z rzeczywistoscia. Modele pozwalaja mi odnosic wieksze korzysci. Modele nie oddaja w pelni istoty rzeczywistosci. Sa one jedynie pewnymi przyblizeniami rzeczywistosci. Modele mozna zmieniac i udoskonalac. Kryterium udoskonalania modeli jest mozliwosc osiagania z ich pomoca wiekszych korzysci. Jako czlonek gatunku homo sapiens mam mozliwosc korzystania z modeli tworzonych przez innych ludzi teraz i w przeszlosci. Odbywa sie to takze na zasadzie wzajemnej wymiany informacji - wiedzy. Jednym z modeli jest wiara religijna. To dosc stary model, mocno zuzyty i nie przynoszacy obecnie wiekszych korzysci ludzkosci jako calosci. Natomiast istnieje on bo przynosci on znaczne korzysci urzednikom tego modelu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matti Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.net.autocom.pl 16.10.03, 02:25 Gość portalu: Palnick napisał(a): > W zasadzie zgadzam się z rychem7. > -------------------- > w co wierzą ateiści > Autor: rycho7 > Modele pozwalaja mi odnosic wieksze korzysci. > [...] > Kryterium udoskonalania modeli jest mozliwosc osiagania z ich pomoca > wiekszych korzysci. Przepraszam, czy to jest wlasnie TO w co wierza ateisci? Korzysc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaDeR Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: 80.51.240.* 23.10.03, 12:33 A katolicy nie wierzą dla korzyści? Wierz,a bedziesz zbawiony. to nie jest korzyść? Każdy człowiek (pomijając zupełnych popier..) czyni wszystko dla swej krozyści - albo krótkowzrocznej i krótkofalowej (przestepcy), lub długoterminowej (współpraca, kooperacja, przestrzeganie społecznych zasad etc). Wiara zaspokaja pewne potrzeby umysłowe człowieka. Zaspokajanie potrzeb jest widziane przez potrzebującego jako korzystne. Tak więc wiara jest korzystna. Tak przy okazji: jak model wybierzesz - korzystniejszy czy mniej korzystny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.dc.dc.cox.net 16.10.03, 05:10 Palnick: Ja jako ateista wierze w to, ze obserwujac rzeczywistosc jestem w stanie sformuowac modele opisujace zasady funkcjonowania rzeczywistosci i ze te zasady umozliwiaja mi lepsze wspodzialanie z rzeczywistoscia. ==== Palnicku, ogolnie masz racje, tylko wydaje mi sie, ze religia sluzy dzis czemus innemu niz poznawaniu zasad funkcjonowania rzeczywistosci. Kiedys moze tak bylo, ale dzis raczej nie, przynajmniej nie w przypadku wiekszosci wyksztalconych osob. Religia to jest uniwersalna milosc to wyobrazonej idealnej osoby, ktora nigdy Cie nie odrzuci, nigdy Cie nie opusci, nawet w godzinie smierci. Wtedy chyba wiara jest ludziom najbardziej potrzebna. Mysle, ze z wiara latwiej bylo i jest ludziom zyc w spoleczenstwie, dlatego religie masowo nie umieraja nawet dzis, choc niewatpliwie wiele osob calkiem dobrze radzi sobie bez nich. pozdrawiam;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.dyn.optonline.net 16.10.03, 05:40 > ogolnie masz racje, tylko wydaje mi sie, ze religia sluzy dzis czemus innemu > niz poznawaniu zasad funkcjonowania rzeczywistosci. Kiedys moze tak bylo, ale > dzis raczej nie, przynajmniej nie w przypadku wiekszosci wyksztalconych osob. > Religia to jest uniwersalna milosc to wyobrazonej idealnej osoby, ktora nigdy > Cie nie odrzuci, nigdy Cie nie opusci, nawet w godzinie smierci. Wtedy chyba > wiara jest ludziom najbardziej potrzebna. Mysle, ze z wiara latwiej bylo i > jest ludziom zyc w spoleczenstwie, dlatego religie masowo nie umieraja nawet > dzis, choc niewatpliwie wiele osob calkiem dobrze radzi sobie bez nich. > pozdrawiam;) Przepraszam.ale czy mozna w to sie wtracic,w koncu piszesz to na forum a mozesz jak chcesz pisac tez maile;a wiec jeszcze raz przepraszam wtracajac sie tutaj chociaz jest to do "Palnicka". Po pierwsze zuwazam w Tobie pewne "postepy" jesli chodzi o pewne zrozumienie roli religii w zyciu czlowieka,jak i jej samej wogole. Niestety,ale mowisz tu caly czas z punktu widzenia czlowieka,ktoremu niestety,nie jest dane,badz nie bylo kochac Boga. Dlatego tez,Twoje rozwazania na ten temat sa i pozostana zawsze czysto teoretyczne,niestety.To tak jak ja bym mowil o kraju w ktorym nie bylem na podstawie tylko moich przeczytanych,czy tez nawet opowiedzianych o nim wiadomosci.To co mowisz jest martwe,bo widac z tego,ze nigdy tego nie doswiadczylas.Tutaj nie chodzi o to,ze ludzie tzw.wierzacy robia to,aby miec jakies uspokojenie przed smiercia,ale o to co jest naprawde? A robia to na podstawie wlasnych doswiadczen,i nie wydaje mi sie aby bylo w tym jakis dziecinne zaspokojenie opieki z zewnatrz,czy tez wreszcie ten blogi spokoj w chwili smierci? Wiara nie jest pewnoscia,a szczegolnie w chwili smierci opuszczaja czlowieka juz jakiekolwiek mysli "racjonalne",to co pozostaje to tylko bol i cierpienie, i oblakana chec zycia dopoki umysl pracuje.Wydaje mi sie,ze chyba wlasciwie to kazdy w ostatnich sekundach umiera tak samo,czyli samotnie. pozdrowienia obcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matti Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.net.autocom.pl 16.10.03, 11:51 Obcy stwierdzil: > Niestety,ale mowisz tu caly czas z punktu widzenia czlowieka,ktoremu > niestety,nie jest dane,badz nie bylo kochac Boga. > Dlatego tez,Twoje rozwazania na ten temat sa i pozostana zawsze czysto > teoretyczne,niestety.To tak jak ja bym mowil o kraju w ktorym nie bylem Tym razem sie wtracam:) Skoro juz "nauczasz" przez analogie... Czy po to, aby nie brac narkotykow, powinienem koniecznie ich sprobowac. A jesli nie sprobuje, moge co najwyzej nie brac, ale juz wypowiadac mi sie na ten temat nie wolno? > Po pierwsze zuwazam w Tobie pewne "postepy" jesli chodzi o pewne > zrozumienie roli religii w zyciu czlowieka,jak i jej samej wogole. No wlasnie. Nie chodzi przeciez tutaj o "rozumienie Boga" (ktorego n.b. moga nie miec i Ci, ktorzy mieli/maja doswiadczenia religijne). Rola religii w zyciu czlowieka. O tym moga sie wypowiadac wszyscy. Bo ciekawe i jednakowo uprawnione beda tu i obserwacje "od wewnatrz" i "z zewnatrz". Daleki jestem od tego aby na sile chciec "unaukawiac" dyskusje. Niemniej istnieje cos takiego jak religioznawstwo. Istnieje fenomenologia religii. Katolicyzm (i w ogole chrzescijanstwo) to nie wszystko. Nawet niewielka znajomosc innych religii duzo daje (rowniez czlowiekowi wierzacemu). Stwarza dystans, pokazuje inne punkty widzenia - oczywiscie przy zalozeniu uczciwosci intelektualnej, tego, ze chcemy cos poznac, zrozumiec, a nie wylacznie bronic wlasnych racji. I uwazam, ze to nie jest "zbyt fair", jesli w gruncie rzeczy deprecjonujesz cudzy osad na podstawie braku jakiegos doswiadczenia u tejze osoby. Jesli chcesz sie powolywac na wlasne doswiadczenie - opisz je. Wyciagnij z tego wnioski. Pozwol takie wnioski zweryfikowac innym. Itd. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.dc.dc.cox.net 17.10.03, 00:33 Po pierwsze zuwazam w Tobie pewne "postepy" jesli chodzi o pewne > zrozumienie roli religii w zyciu czlowieka,jak i jej samej wogole. > Niestety,ale mowisz tu caly czas z punktu widzenia czlowieka,ktoremu > niestety,nie jest dane,badz nie bylo kochac Boga. Witaj obcy - ja Ci juz kiedys wytlumaczylam, ze moje pojecie Boga daleko odbiega od biblijnego. Dla mnie bogiem jest Natura/wszechswiat, z ktora jestem emocjonalnie/fizycznie zwiazana, bo jestem jej czescia i zawsze bede. I to jest moja milosc do Boga. W Boga personalnego nie wierze. Kiedy bylam dzieckiem wierzylam, nie wykluczam ze kiedys znow uwierze, choc dzis to wydaje mi malo prawdopodobne. Wierze tez z Boga jako pewien ideal czlowieka. > Dlatego tez,Twoje rozwazania na ten temat sa i pozostana zawsze czysto > teoretyczne,niestety. Tak, one sa teoretyczne, oparte na wiedzy, ktora zdobylam na ten temat. > To co mowisz jest martwe,bo widac z tego,ze nigdy tego nie > doswiadczylas.Tutaj nie chodzi o to,ze ludzie tzw.wierzacy robia to,aby > miec jakies uspokojenie przed smiercia,ale o to co jest naprawde? > A robia to na podstawie wlasnych doswiadczen,i nie wydaje mi sie aby > bylo w tym jakis dziecinne zaspokojenie opieki z zewnatrz,czy tez wreszcie > ten blogi spokoj w chwili smierci? > Wiara nie jest pewnoscia,a szczegolnie w chwili smierci opuszczaja czlowieka > juz jakiekolwiek mysli "racjonalne",to co pozostaje to tylko bol i cierpienie, > i oblakana chec zycia dopoki umysl pracuje.Wydaje mi sie,ze chyba wlasciwie > to kazdy w ostatnich sekundach umiera tak samo,czyli samotnie. Wiekszosc wiedzy, jaka posiadamy jest teoretyczna, bo nie mozliwe jest osobiste doswiadczenie wszystkiego, na szczescie. I wlasnie ta teoretyczna wiedza pozwala mi zrozumiec duchowa potrzebe niektorych ludzi wiary w Boga i potrzebe uczestnictwa w zorganizowanych religiach. Wydaje mi sie, ze dzieki tej wiedzy potrafie zrozumiec Twoja wiare i wiare milionow innych ludzi. Nie wierzac w Boga personalnego nie moge modlic sie do niego ani go kochac jako ducha/osobe. Masz racje, ze chyba kazdy umiera samotnie, nie mniej mysle, ze pomaga jakas wiara. Mozna wierzyc, ze po smierci nasze dusze pojda do raju i polacza sie z duszami naszych bliskich zmarlych, albo mozna miec swiadomosc, ze nie ma duszy poza zywym cialem, ale ze smierc to molekularna reinkarnacja w inne formy zycia. To wiemy na pewno. To co pozostanie po nas, to ewentualne geny, ktore przekazalismy przyszlym pokoleniom, pamiec oraz nasz osobisty lub zbiorowy wklad do kultury/cywilizacji. I ta swiadomosc jest IMO kojaca, bo jednak... non omnis moriar. Dla mnie zycie jest wieczne i ja w to wierze. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick W co wierzyłem a okazało sie faktem ->Emily. IP: *.stenaline.com 17.10.03, 00:50 Wierzyłem, ze istnieja ludzie, którzy pomimo całego znanego zindywidualizowania emocji i myśli, bedą mi bardzo bliscy. Dla mnie życie jest równiez wieczne. Dla mnie równiez nadrzędna jest miłosć do Świata, natury, człowieka. Ja też nie poszukuje spersonifikowanego Boga, bo taki istnieć nie może - byłby projekcja antropocentryzmu. Ta wiara zyskała sojusznika, pobratymca, bratni umysł i duszę - Emily. Chocby dla tak niezwykłych doswiadczeń warto wchodzić na forum ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Em Re: W co wierzyłem a okazało sie faktem ->Emil IP: *.dc.dc.cox.net 17.10.03, 03:27 indeed;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: W co wierzyłem a okazało sie faktem ->Emil IP: *.stenaline.com 17.10.03, 03:36 Gość portalu: Em napisał(a): > indeed;)) ---------- Yes indeed. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: W co wierzą ateiści - wg. rycho7. IP: *.dyn.optonline.net 17.10.03, 05:44 Gość portalu: Emily napisał(a): > Po pierwsze zuwazam w Tobie pewne "postepy" jesli chodzi o pewne > > zrozumienie roli religii w zyciu czlowieka,jak i jej samej wogole. > > Niestety,ale mowisz tu caly czas z punktu widzenia czlowieka,ktoremu > > niestety,nie jest dane,badz nie bylo kochac Boga. > > Witaj obcy - ja Ci juz kiedys wytlumaczylam, ze moje pojecie Boga daleko > odbiega od biblijnego. Dla mnie bogiem jest Natura/wszechswiat, z ktora jestem > emocjonalnie/fizycznie zwiazana, bo jestem jej czescia i zawsze bede. I to jest > > moja milosc do Boga. W Boga personalnego nie wierze. Kiedy bylam dzieckiem > wierzylam, nie wykluczam ze kiedys znow uwierze, choc dzis to wydaje mi malo > prawdopodobne. Wierze tez z Boga jako pewien ideal czlowieka. > Uwazanie Boga jako otaczajaca nas nature jest mysleniem pseudo-ateistycznym. Bog nie jest Natura,ona jest mu obca,bo jest pomimo swego piekna skazona zlem,i to jest wlasnie istota rozdarcia jakie Bog przezywa. Nie jest mu tez i podlegla,gdyz podlega bedac zla Szatanowi. Jej pieknosc zas,jest pokusa,aby w niej zobaczyc Jego,to zludzenie, ktorym manipuluje Szatan wlasnie. > > Dlatego tez,Twoje rozwazania na ten temat sa i pozostana zawsze czysto > > teoretyczne,niestety. > > Tak, one sa teoretyczne, oparte na wiedzy, ktora zdobylam na ten temat. > Wybacz,ale wiedza ktora zdobylas jest tylko Twoim przedsionkiem do piekla. > > To co mowisz jest martwe,bo widac z tego,ze nigdy tego nie > > doswiadczylas.Tutaj nie chodzi o to,ze ludzie tzw.wierzacy robia to,aby > > miec jakies uspokojenie przed smiercia,ale o to co jest naprawde? > > A robia to na podstawie wlasnych doswiadczen,i nie wydaje mi sie aby > > bylo w tym jakis dziecinne zaspokojenie opieki z zewnatrz,czy tez wreszcie > > ten blogi spokoj w chwili smierci? > > Wiara nie jest pewnoscia,a szczegolnie w chwili smierci opuszczaja czlowie > ka > > juz jakiekolwiek mysli "racjonalne",to co pozostaje to tylko bol i cierpie > nie, > > i oblakana chec zycia dopoki umysl pracuje.Wydaje mi sie,ze chyba wlasciwi > e > > to kazdy w ostatnich sekundach umiera tak samo,czyli samotnie. > > Wiekszosc wiedzy, jaka posiadamy jest teoretyczna, bo nie mozliwe jest osobiste > > doswiadczenie wszystkiego, na szczescie. I wlasnie ta teoretyczna wiedza > pozwala mi zrozumiec duchowa potrzebe niektorych ludzi wiary w Boga i potrzebe > Przykro mi,ale to co mowisz teraz nie ma sensu. Wiedza teoretyczna nigdy nie podzwoli Ci zrozumiec jakiejs duchowej potrzeby innych ludzi,a co dopiero ich potrzebe wiary w Boga. > uczestnictwa w zorganizowanych religiach. Wydaje mi sie, ze dzieki tej wiedzy > potrafie zrozumiec Twoja wiare i wiare milionow innych ludzi. Nie wierzac w > Boga personalnego nie moge modlic sie do niego ani go kochac jako ducha/osobe. > Wlasnie,ze jej nie rozumiesz;to tylko zludzenie. > > Masz racje, ze chyba kazdy umiera samotnie, nie mniej mysle, ze pomaga jakas > wiara. Mozna wierzyc, ze po smierci nasze dusze pojda do raju i polacza sie z > duszami naszych bliskich zmarlych, albo mozna miec swiadomosc, Tyle tylko,ze trzeba jeszcze chyba wiedziec,jak ten raj wyglada? Widzialas go kiedys?Bo ja Tak! > ze nie ma duszy > poza zywym cialem, ale ze smierc to molekularna reinkarnacja w inne formy > zycia. To wiemy na pewno. To co pozostanie po nas, to ewentualne geny, ktore > przekazalismy przyszlym pokoleniom, pamiec oraz nasz osobisty lub zbiorowy > wklad do kultury/cywilizacji. I ta swiadomosc jest IMO kojaca, bo jednak... non > > omnis moriar. Dla mnie zycie jest wieczne i ja w to wierze. > pozdrawiam Dziekuje za ten post,ale przykro mi bardzo,ze niestety,ale nie za bardzo zdajesz sobie z tego sprawe o czym mowisz.Przepraszam. pozdrowienia, obcy,:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily do obcecgo IP: *.dc.dc.cox.net 17.10.03, 18:38 Obcy, jestes bardzo smialy w swoich pogrozkach. nazywasz mnie szatanem (ktorego widac wielbisz, bo piszesz go z duzej litery) i grozisz mi pieklem wiekuistymn. A kim ty sam jestes? (mam wlasne poderzenia w tej materii). nie znasz mnie i ja cie nie znam. Ja ludziom krzywdy nie robie, wprost przeciwnie, pomagam im w miare mozliwosci i jestem pewna, ze jesli zycie pozaziemskie istnieje, to zasluguje na niebo. Co do ciebie mam powazne watpliwosci. wydajesz mi sie z gruntu zly, bo jestes mizantropem. masz zly stosunek do "boskiej" kreacji - do ludzi i natury. natura nie jest zla ani grzeszna, grzeszna moze byc tylko ludzka kultura i przyznam, ze patriarchalna kultura dominacji i zabijania, na ktorej opiera sie twoja religia, jest w moich oczach grzeszna. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: do obcecgo IP: *.dyn.optonline.net 17.10.03, 19:58 Gość portalu: Emily napisał(a): > Obcy, > jestes bardzo smialy w swoich pogrozkach. nazywasz mnie szatanem (ktorego > widac wielbisz, bo piszesz go z duzej litery) i grozisz mi pieklem wiekuistymn. > > A kim ty sam jestes? (mam wlasne poderzenia w tej materii). nie znasz mnie i ja > > cie nie znam. Ja ludziom krzywdy nie robie, wprost przeciwnie, pomagam im w > miare mozliwosci i jestem pewna, ze jesli zycie pozaziemskie istnieje, to > zasluguje na niebo. Co do ciebie mam powazne watpliwosci. wydajesz mi sie z > gruntu zly, bo jestes mizantropem. masz zly stosunek do "boskiej" kreacji - do > ludzi i natury. natura nie jest zla ani grzeszna, grzeszna moze byc tylko > ludzka kultura i przyznam, ze patriarchalna kultura dominacji i zabijania, na > ktorej opiera sie twoja religia, jest w moich oczach grzeszna. > pozdrawiam Przepraszam,jezeli Cie urazilem,ale nie mialem takiego zamiaru. Juz tuz po napisaniu tego postu chialem go wyrzucic;to co napisalem wynika zapewne z mojego stosunku do swiata wogole,byc moze jest zle, ale w zyciu codziennym postepuje raczej tak jak Ty mowisz,a to co pisze jest poprostu chyba zbyt eksremalne. Nie uwazam ,ze jestes szatanem,wrecz przeciwnie,mysle ze mozesz byc blizej Boga Prawdziwego niz ja i niejeden z ludzi.To co w naszych oczach wydaje sie dobrem moze byc inaczej oczywiscie widziane poprzez Boga i na odwrot. Ja nie lubie pisac o tym wszystkim,bo wydaje mi sie ze wskutek tego ranie lub zabijam pewne wartosci w sobie lub innych,i potem ze wzgledu wlasnie na tych innych musze cierpiec poczucie winy,ale taki juz ze mnie fijol. Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam serdecznie, obcy,;))) Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam serdecznie, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: do obcego IP: *.dc.dc.cox.net 18.10.03, 02:16 Nie martw sie Obcy. Nie naleze do osob, ktore celebruja uraze do ludzi i swiata, wiec nie obrazilam sie na Ciebe. Mysle, ze powinnismy pogodzic sie z tym, ze wyobrazen o Bogu jest tyle, ile istot ludzkich na swiecie - czyli miliardy. I to jest OK. Tego nie trzeba zmieniac. To co sie liczy w stosunkach miedzy ludzkich to szacunek dla drugiej osoby, sympatia, przyjazn, solidarnosc, milosc. Mysle, ze Bog (jesli on stworzyl ten swiat) nie potrzebuje zeby ludzie go/ja wielbili i bili przed nim poklony. On(a) chcialby widzec ludzi zyjacych w harmonii ze soba i reszta zycia na naszej planecie. Czy slyszales o koncepcji Gaii? Gaia to cala nasza zywa Planeta. My jestesmy tylko jednostkowymi elementami tego zbiorowego zjawiska. Nasza jednostkowa smierc umozliwia narodziny innych form zycia. I to jest ta niesmiertelnosc, w ktora ja wierze. Naszym obowiazkiem jest dbanie nie tylko o interesy wlasne i swoich najblizszch, ale rowniez o dobro naszej zywej planety. pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: do obcego? IP: *.stenaline.com 18.10.03, 02:28 Emily, Czy Ty poświęcasz tyle czasu obcemu ze względu na zacięcie pedagogiczne, czy lubisz kiedy toba ktos pomiata? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily do Palnicka IP: *.dc.dc.cox.net 18.10.03, 03:08 Nie, nie poswiecam mu czasu dlatego ze lubie, gdy mna ktos pomiata. Z pedagogika inna sprawa;)) Odpisalam mu teraz, bo wydalo mi sie, ze on cierpi sadzac, ze mnie obrazil i chcialam ulzyc jego cierpieniu. Napisal cos czego wyraznie zaluje, wiec czulam, ze powinnam mu wybaczyc, bo tak naprawde on mnie nawet nie obrazil, bowiem nasze obrazenie zalezy tylko od naszej percepcji. Jesli ja uwazam, ze osoba, ktora zle o mnie mowi myli sie bo mnie nie zna, albo mowi tak bo ma jakies wlasne problemy - to ja sie nie obrazam. Mysle, ze w tym przypadku tak bylo. Ja wyczuwam, ze obcy ma jakies problemy, ktore go gryza i dzieki temu bywa zly. Chcialabym mu jakos ulzyc, ale chyba nie potrafie. Jak to jednak dobrze, ze na tym forum bywaja Palnicki, z ktorymi moge sie zrozumiec nawet bez slow:) pozdowienia, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: do Emily. IP: *.stenaline.com 18.10.03, 03:17 Tak myslałem, ale chciałem, żebyś napisała tez cos do mnie ;) Co do obrażania, urażania uczuć sądzę, że problem leży po stronie urażonego. Nie sposób obrazić kogos kto wie czego chce i ma przy tym chęc wczucia sie w emocje "obrażajacego" z jednoczesnym udzieleniem mu pola do swobodnej wypowiedzi. Z tym rozumieniem się bez słów - myslę to samo o Tobie. Ale cóż szkodzi czasem wyjść poza telepatię;) Pozdrawiam serdecznie Palnick. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 16.10.03, 01:50 Gość portalu: Ed napisał(a): > Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway) > Tutaj,akurat Hemingway sie nie mylil. Problem tylko jest o wiele bardziej zlozony. Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem, co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej, ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu. Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej. To moze na pozor brzmiec dosc dziwnie,ale niestety takie sa prawa tego i tamtego swiata. Owszem,ze myslenie ludzie,a wiec i wiedzaa,le ta prawdziwa i dojrzala moze "zblizac" do Boga,ale moze rowniez oddalac. Jest to zwiazane z tym,ze Bog jest istota ponadczasowa i nie jest podlegly naszej logice,ktora obraca sie tylko w swiecie skonczonych procesow przemian; w tym sensie nawet nasza "niekonczonosc" jest skonczona w pewnym sensie, o czym swiadcza rozne modele kosmologiczne.Bog zas,nie jest nieskonczony, tylko ponadczasowy,a to wiecej niz niekonczonosc poprzez nas wyobrazalna. A zatem w tamtym swiecie mozna istniec poprostu zawsze nie myslac,czyli nie robiac nic,poza istnieniem i ten stan nie jest podlegly np.znudzeniu sie nim,gdyz czas tam nie istnieje,a wiec w tak jak dzis tak samo odbieramy chwile za miliony lay tu na tym swiecie i jej miedzy czas trwania. Warunkiem jednak tego koniecznym,jest niemyslenie;bo gdybysmy zaczeli wtedy myslec to automatycznie wprowadzony zostaje czas i spadamy spowrotem na ziemie, tracac kontakt z tamta rzeczywistoscia.A zaten jest to wszystko mozliwe tylko po naszej smierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 07:29 A więc królestwo Hadesu. Coś mi się wydaje, że w naszej dyskusji potwierdzamy słuszność poglądów kolejnego wątku założonego przez palnicka. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 16.10.03, 07:39 Gość portalu: Ed napisał(a): > A więc królestwo Hadesu. Coś mi się wydaje, że w naszej dyskusji potwierdzamy > słuszność poglądów kolejnego wątku założonego przez palnicka. > > Pozdrawiam Chyba tak. No,coz swiat naszych mysli jest dosc maly. Nie sadze jednak abys mnie wlasciwie zrozumial? Ale to juz sprawa Twojej "inteligencji". pozdrowienia, obcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Czy bezmyślność to inteligencja ? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 16:04 Gość portalu: obcy napisał(a): > Gość portalu: Ed napisał(a): > > > A więc królestwo Hadesu. Coś mi się wydaje, że w naszej dyskusji > > potwierdzamy słuszność poglądów kolejnego wątku założonego przez palnicka. > > > > Pozdrawiam > > Chyba tak. > No,coz swiat naszych mysli jest dosc maly. > Nie sadze jednak abys mnie wlasciwie zrozumial? > Ale to juz sprawa Twojej "inteligencji". > pozdrowienia, > obcy Ed. Kontrowersyjne pytanie? A więc zastanówmy się: "Inteligencja (z łacińskiego intelligentia – pojętność), w psychologii – zespół zdolności umysłowych umożliwiających jednostce korzystanie z nabytej wiedzy przy rozwiązywaniu nowych problemów i racjonalnym zachowaniu w różnych sytuacjach życiowych". wiem.onet.pl/wiem/00363e.html A jak to się ma do zaprezentowanej postawy typu: "...Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem, co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej, ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu...". www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=8137520&a=8539669 A więc z annałów ST i NT należy odpowiednio "wyrzeźbić" wszystko, co składa się na jakąkolwiek logikę myślenia twórców tej religii? W takim razie po jakiego grzyba Orygenes & company uzupełniała tą spuściznę o uporządkowanie hierarchii ważności boskiej w postaci Trójcy Św., skoro "Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej" (tamże)? Nie mam nic przeciwko uzupełnianiu NT nawet na własny doraźny uzytek :-)). Tylko czego to ma dowodzić? Dalej: "To moze na pozor brzmiec dosc dziwnie,ale niestety takie sa prawa tego i tamtego swiata" (tamże). Doprawdy, nie mam pytań na twmat, które jest to "...myslenie ludzie,a wiec i wiedzaa,le ta prawdziwa i dojrzala moze "zblizac" do Boga..." (tamże), skoro "Warunkiem jednak tego koniecznym,jest niemyslenie..." (w tym samym poście). Pomyślności w dywagacjach polegających na niemysleniu :o))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 08:02 Ateizm nie jest dogmatem konkretnej szkoły filozoficznej. Ateista odrzuca wiarę w boga. Jeśli buddysta ją odrzuca, dlaczegóż nie może określać się mianem ateisty? Czy dlatego tylko, że przeważająca liczba ateistów to ludzie niereligijni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.dyn.optonline.net 16.10.03, 08:49 Gość portalu: Palnick napisał(a): > > Ateizm nie jest dogmatem konkretnej szkoły filozoficznej. Ateista odrzuca wiarę > > w boga. Jeśli buddysta ją odrzuca, dlaczegóż nie może określać się mianem > ateisty? Czy dlatego tylko, że przeważająca liczba ateistów to ludzie > niereligijni? Widze,ze jestes "teoretykiem religii". Nie zwazasz jednak na to co napisalem w powyzyszym postach,czyzby nie bylo Cie stac na zrozumienie tego,czy tez preferujesz swoja "szkole"? A zatem bawmy sie dalej. Juz Twoje pierwsze zdanie jest bledne,i wynika z zupelnego pomieszania pojec.Ateizm jest pewna filozofia,ktora moze miec jakies dogmaty,ale nie moze nim byc,bo to zupelnie inne pojecia.To tak jakbys porownywal rzeczy do siebie nie przystajace w zaden sposob i tu mozna powiedziec cokolwiek. Ateizm jest religia, ktorej podstawowym dogmatem jest:"Bog nie istnieje". Z tego wynika cala jego dalsza "filozofia",oparta na czym kto chce. Dalej operujesz jezykiem zupelnie sprzecznym. A zatem,buddysta ktory odrzuca wiare w Boga to nie buddysta i to wszystko. Reszta Twojej wypowiedzi jest poprostu smieszna,bo nie wiadomo tam co to znaczy "ludzie religijni"w tych Twoich ateistach. Wlasnie na takich rozmowach (dyskusjach) opieraja sie wasze tutaj dyskusje ktore,nie tylko ze pozbawione sa jakiejkolwiek logiki ale i jakiegos sensu, tak wlasnie jak ta powyzsza Twoja wypowiedz. A zatem na przyszlosc radze formulowac swe wypowiedzi bardziej precyzyjnie, nie mowiac,ze juz kompletnie bez sensu. Moja uwaga jest taka,ze nalezy je po napisaniu przeczytac,czy TY je wogole rozumiesz?Chyba,ze chciales sie tutaj popisac mysla wieksza od mojej. Niestety,ale do tego jeszcze Ci bardzo daleko.Ja nie mowie bez sensu,tak jak Ty to robisz;a to ze TY tego nie rozumiesz to juz nie moja wina. Przykro mi. obcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.stenaline.com 16.10.03, 09:55 Twoj triumfalny post jest zdecydowanie przedwczesny ;). Rozumiem, że jako fizyk nie jesteś zbytnio uczulony na szczegóły językowe ale o tym, że tkwi w nich diabeł powinieneś wiedzieć - wszak jesteś wierzący ;) Pomyśl, czy odejście od etymologii słowa nie może prowadzić na manowce lingwistyczne? - np. 'dywagować' znaczy (z łac. divagatio - błądzenie): pisać, mówić nie na temat, od rzeczy. Tymczasem dziś słyszy się błędne użycie tego słowa jako 'rozważać' - i to nie tylko w komunikacji potocznej, ale i w mediach, czy nawet w pracach naukowych. Twoja dywagacja na temat ateizmu i buddyzmu jest wypowiedzią mieszczącą się pierwotnym znaczeniu słowa "dywagować". Dla uporządkowanie komunikacji miedzy nami przejdźmy do wyjaśnienia istoty spornych pojęć. Religia i religijność. Religia oznacza relację człowieka do sacrum i boskością, a wyraża się poprzez: 1) wiarę w elementy (na ogół: dogmaty) jej doktryny; 2) czynności związane z kultem; 3) zorganizowanie na płaszczyźnie społecznej (kościół, wspólnota religijna); 4) religijność indywidualną (mistyka); 5) chęci zbliżenia do sacrum towarzyszy zarazem system pewnych tabu. Ateizm, od greckiego atheos znaczy 'bez boga'. Bezbożność tedy jest zasadniczą treścią pojęcia ateizm. To że treść ta bywa często utożsamiana z niereligijnością wynika z tego, że bezbożnicy na ogół byli również ludźmi niereligijnymi, materialistami. Nie przesądza to jednak, że ateista nie może być człowiekiem religijnym, nastawionym na transcendencję, nadprzyrodzoność, myślenie magiczne, kult, sacrum; i nie jest to bynajmniej wyłącznie domeną czasów współczesnych, że spotykamy religijnych ateistów. Jakkolwiek jest to nieczęste, jednak się zdarza. Buddyzm: Buddyści mówią o naukach Buddy po prostu Nauka. Nie ma w niej dogmatów w które trzeba wierzyć bo nie sa weryfikowalne lub sprzeczne z logiką. Buddyzm porównywany jest do systemu filozoficznego lub psychologii ale sami buddyści twierdzą, że oba porównania nie wyczerpują całkowicie jego istoty. Zobacz jak sam budda o tym mówi: "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym" "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni Teraz możemy rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matti Re: Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateist IP: *.net.autocom.pl 16.10.03, 12:49 > Zobacz jak sam budda o tym mówi: > > "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas > obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu. > ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że > ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo > kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś > tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, > które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście > za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i > innym" > > "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni Ktos moglby zapytac: "Wiec w coz i jak wlasciwie mamy wierzyc, o ile w cokolwiek?" :) To zalecenie ostroznosci wobec wszelkich autorytetow ma przeciez swoj kontekst. W koncu, gdzie jak gdzie, ale w buddyzmie rola mistrza jest niebagatelna. No a w tym wypadku raczej ciezko bez zaufania, prawda? Pozwolilem sobie na komentarz z obawy o to, ze twoj cytat moglby zostac odebrany jako niemal manifest badz jakas bardzo generalna wykladnia. Tymczasem chyba tak nie jest. To po prostu "wskazowki dla ucznia" (tak przynajmniej ja to zawsze rozumialem). Jesli w szkole staje przede mna do rzowiazania jakis problem-zadanie, to sposobu na rozwiazanie "uczy mnie" (czy tez - naprowadza nan) ktos, kto posiadl wieksza w tym zakresie wiedze i doswiadczenie. W wiekszosci przypadku okaze sie, ze sposob przekazywany przez nauczyiela bedzie skuteczny, bedzie do mnie przemawial - na tej podstawie buduje moje dla niego zaufanie czy szacunek. Aczkolwiek kazdemu z nas zdarzyly sie sytuacje, kiedy sposob rozwiazywania czegos nie przemawial do nas, znalazlo sie gdzies (w ksiazkach, czy uslyszawszy od kogos innego) inne rozwiazanie. Jesli nauczyciel byl rozsadny, to umial docenic cos takiego, a nawet wrecz promowac (choc coz, nie kazdy jest mistrzem:) Innymi slowy, powyzsza wskazowka poznawcza odwoluje sie po prostu do wlasnego doswiadczenia jako sposobu weryfikacji. I raczej nie powinna wzbudzic "oporow" u Obcego, skoro w innych postach sam odwolywal sie do doswiadczenia religijnego jako "bazy" do dyskusji:) Co jednakowoz nie zmienia faktu, ze mamy w buddyzmie cale mnostwo kosmogonii, mamy epistemologie z logika (chocby Nagarjuna), mamy psychologie i w ogole cala wielka 'czape teoetyczna'. O ile "wierzyc" nikt w to nie kaze, to probowac zrozumiec takoz sie nie zabrania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Dywagacje obcego wokół znaczenia... do Matti'ego IP: *.stenaline.com 16.10.03, 20:31 Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Twoje wypowiedzi. Bardzo się cieszę, że włączyłeś się do wymiany poglądów tym bardziej, że czasem mam wrażenie iż wielu forumowiczom tak naprawdę nie o wymianę myśli i próbę zrozumienia oponenta/dyskutanta chodzi a jedynie o mantrowanie "swojej prawdy". Cóż, każdy (i to jest ze wszech miar naturalne) ma taka własną prawdę ale zamykanie się na doswiadczenia, przemyslenia i sposób rozumowania innych ludzi to wielka indywidualna strata. Nie każdy to rozumie. Jestem też pod wrażeniem wartości wkładu jaki dzięki swojej wiedzy dajesz tej dyskusji. Pozdrawiam serdecznie, P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateist IP: *.dyn.optonline.net 21.10.03, 03:11 Gość portalu: Palnick napisał(a): > Twoj triumfalny post jest zdecydowanie przedwczesny ;). Rozumiem, że jako fizyk > > nie jesteś zbytnio uczulony na szczegóły językowe ale o tym, że tkwi w nich > diabeł powinieneś wiedzieć - wszak jesteś wierzący ;) > > Pomyśl, czy odejście od etymologii słowa nie może prowadzić na manowce > lingwistyczne? > - np. 'dywagować' znaczy (z łac. divagatio - błądzenie): pisać, mówić nie na > temat, od rzeczy. Tymczasem dziś słyszy się błędne użycie tego słowa > jako 'rozważać' - i to nie tylko w komunikacji potocznej, ale i w > mediach, czy nawet w pracach naukowych. > Twoja dywagacja na temat ateizmu i buddyzmu jest wypowiedzią mieszczącą się > pierwotnym znaczeniu słowa "dywagować". > > Dla uporządkowanie komunikacji miedzy nami przejdźmy do wyjaśnienia istoty > spornych pojęć. > > Religia i religijność. Religia oznacza relację człowieka do sacrum i boskością, > > a wyraża się poprzez: 1) wiarę w elementy (na ogół: dogmaty) jej doktryny; 2) > czynności związane z kultem; 3) zorganizowanie na płaszczyźnie społecznej > (kościół, wspólnota religijna); 4) religijność indywidualną (mistyka); 5) chęci > > zbliżenia do sacrum towarzyszy zarazem system pewnych tabu. > > Ateizm, od greckiego atheos znaczy 'bez boga'. Bezbożność tedy jest zasadniczą > treścią pojęcia ateizm. To że treść ta bywa często utożsamiana z > niereligijnością wynika z tego, że bezbożnicy na ogół byli również ludźmi > niereligijnymi, materialistami. Nie przesądza to jednak, że ateista nie może > być człowiekiem religijnym, nastawionym na transcendencję, nadprzyrodzoność, > myślenie magiczne, kult, sacrum; i nie jest to bynajmniej wyłącznie domeną > czasów współczesnych, że spotykamy religijnych ateistów. Jakkolwiek jest to > nieczęste, jednak się zdarza. > > Buddyzm: > > Buddyści mówią o naukach Buddy po prostu Nauka. Nie ma w niej dogmatów w które > trzeba wierzyć bo nie sa weryfikowalne lub sprzeczne z logiką. Buddyzm > porównywany jest do systemu filozoficznego lub psychologii ale sami buddyści > twierdzą, że oba porównania nie wyczerpują całkowicie jego istoty. > Zobacz jak sam budda o tym mówi: > > "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas > obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi > od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny > > to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że > > jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że > brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za > zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po > długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym" > > "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni > > Teraz możemy rozmawiać. Ale o czym? O Twoim penisie,jak sie prezy widzac posty Emily? Czy Ty naprawde nie mozesz sobie znalesc jakies dziwki? Zal mi Cie,knocie obsmarowany. (!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateist IP: *.stenaline.com 22.10.03, 21:05 Gość portalu: obcy napisał(a): > > Teraz możemy rozmawiać. > obcy: > Ale o czym? > O Twoim penisie,jak sie prezy widzac posty Emily? > Czy Ty naprawde nie mozesz sobie znalesc jakies dziwki? > Zal mi Cie,knocie obsmarowany. > > (!) ----------------- Ty nie musisz się chrzcić! Ty mentalnie już jesteś chrześcijaninem! Wyjaśnij mi znaczenie "Knota obsmarowanego" - to jedyna ciekawa twoja wypowiedź w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Dywagacje obcego wokół znaczenia słowa ateist IP: *.dyn.optonline.net 23.10.03, 00:54 Gość portalu: Palnick napisał(a): > > Gość portalu: obcy napisał(a): > > > > Teraz możemy rozmawiać. > > > obcy: > > Ale o czym? > > O Twoim penisie,jak sie prezy widzac posty Emily? > > Czy Ty naprawde nie mozesz sobie znalesc jakies dziwki? > > Zal mi Cie,knocie obsmarowany. > > > > (!) > ----------------- > Ty nie musisz się chrzcić! Ty mentalnie już jesteś chrześcijaninem! Wyjaśnij mi > > znaczenie "Knota obsmarowanego" - to jedyna ciekawa twoja wypowiedź w tym wątku > . Skoro to Cie ciekawi tak bardzo to wiedz,ze to znaczy to samo co "zachodzace slonce". Nie musisz sie jednak martwic tym wszystkim,bo widze ze mozesz kiedys zostac czlowiekiem,zwyklym,przecietnym;a to bardzo duzo. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaDeR Re: Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: 80.51.240.* 23.10.03, 12:45 Ateizm jest religią? Dobre. Ateizm jest tak samo pierwotnym i naturalnym stanem umysłu, jak dla nowo narodzonego dziecka naturalna jest abstynencja. Dopiero później przez rodzinę, wychowanie, środowisko itp. zaczyna pić (albo i nie). załużmy, że nasze dziecko dorosło is tąło się abstynentem - odrzuciło alkochol, nie pije go i nie korzysta. Jednakże, gdyby owo dziecko żyło na planecie, gdzie nie istniałby alkohol, wciąż byłoby abstynentem - tym razem bez wiedzy i bez wyboru. Jednak to, że nie zna alkoholu, nie zmienia tego, że nadal jest abstynentem. Nie wie o tym, ale co z tego? Ktoś z zewnątrz, znając jego życie i wiedząc co to alkohol, tak własnie go określi. Wszystko jasne? Wyjaśnijmy teraz analogię. Ateizm pozostanie ateizmem zarówno, gdy człowiek zapozna się z pojęciem Boga, a potem go odrzuci - jak i wtedy, gdy w ogóle nigdy nie natknie się na pojęcie "Bóg". Taki człowiek też będzie ateistą, choć nie będzie o tym wiedział. Dlatego też twierdzenie, że ateizm, to religia wyznająca dogmat "Bóg nie istnieje" to brednia ludzików, którym się nie mieści w głowie, że ktoś może po prostu NIE wierzyć. "Ja wierzę, więc każdy musi wierzyć. Jak nie w to, to w co innego". (słowo wiara użyto w sensie religijnym) Ja takiego myślenia pozbyłem się, jak miałem 14 lat - kiedy zrozumiałem, że inni ludzie rzeczywiście mogą wierzyć, a ksiądz nie jest ateista w przebraniu. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.proxy.aol.com 23.10.03, 19:27 w kazdej kwesti nalezaloby sie zwrocic do zrodla informacji.czy to do Biblii, czy do np.encyklopedii.i tak np. na temat ateizmu pewna encyklopedia mowi tak: "poglad odrzucajacy wiare w Boga jako sprzeczna z rozumem i nienaukowa;tlumaczy zjawiska swiata bez odwolywania sie do przyczyn nadnaturalnych;jako skladnik refleksji filoz.laczy sie ze stanowiskiem racjonalist.i materialistycznym". ludzie rodza sie i wzrastaja np.w tzw.rodzinach chrzescijanskich.uczy ich dorosla rodzina,ksieza w kosciele by byli wierzacymi.ale jaki tego owoc. skoro ludzie ci,i ci mlodzi i starsi praktycznie nie maja pojecia o wierze, o Bogu,o bozym zamierzeniu co do ludzkosci i calej ziemi.nawet papieze, poprzedni i obecny nigdy ludziom o nadchodzacym rzadzie bozym nie ucza.dlaczego tak jest,ano dlatego,ze sami nie maja wiedzy,pomimo ze wierza.identyczna sytuacja jak za dni Jezusa na ziemi,kiedy to kaplanstwo zydowskie do nikad lud prowadzilo.brak szacunku do Biblii,doprowadzilo do wiary w dogmaty,ktore nijak mozna zrozumiec i ktore nie maja zadnego poparcia w Slowie Bozym.dlatego szczery czlowiek zacznie sie zastanawiac jak to wlasciwie jest,czy jest jednak prawda, czy kazda religia sie Bogu podoba,jak rozpoznac wlasciwa? filozofia zadna tu nie pomoze,sama logika bedzie podpowiadac,ze jak kazdy dom jest przez kogos budowany,tak tym ktory zbudowal swiat caly,musial kims byc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Kontrowersja wokół znaczenia słowa ateista. IP: *.stenaline.com 13.11.03, 01:55 kazik, martwie się o ciebie, choć dopuszczam myśl, że jesteś w tym wszystkim szczęśliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi i myslenia ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 14:30 I własnie myślenie wydaje się być największym wrogiem nie Boga, ale jego zastępców i interpretatorów na ziemi. Gość portalu: obcy napisał(a): > Gość portalu: Ed napisał(a): > > > Każdy myślący człowiek jest ateistą! (Ernest Hemingway) > > > > Tutaj,akurat Hemingway sie nie mylil. > Problem tylko jest o wiele bardziej zlozony. > Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem, > co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej, > ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu. Ed. Dowodzisz więc tego, co dawno wynikło nie tylko z dyskusji forumowych. Zadziwiający jest natomiast wyciągnięty wniosek "Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem... gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej, ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu". W ustach człowieka wierzącego przewrotnie to brzmi w zestawieniu ze słowami "Bóg stworzył człowieka na wzór i podobieństwo swoje". Podwójna interpretacja tego samego faktu tworzona na własny użytek? Co w końcu tu jest istotne? Logika nie, bo ja odrzucasz. Pozostaja więc źródła tworzone przez ludzi je kompilujących i tworzona przez innych ludzi bezpodstawnie myślących dogmatyka też nie mająca "nic wspólnego z myśleniem". Tworzysz wręcz doskonałą bombę dla swojej religii. Czy nie zahaczasz już o manowce własnych dywagacji? > Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie > odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej. Ed. Czyli najbliżej Boga są ludzie nie myślący. Idąc tym torem mysli odpowiedz mi zatem na pytanie, jakim prawem władcy Watykanu zrobili świętym Tomasza z Akwinu? czyżby dla tego, że jako nie myślący byli blisko Boga i dla tego, że myślący św. Tomasz z Akwinu wbrew zasadom zakazu myslenia dał teoretyczne podwaliny pod materialne interesy organizatorów tej religii? > To moze na pozor brzmiec dosc dziwnie,ale niestety takie sa prawa > tego i tamtego swiata. Ed. Prawa tamtego świata pozostawiam adeptom sztuki z za świata. Mnie interesuje rzeczywistość, a ta jest sprzeczna nie tylko z takim tokiem myślenia ale także z założeniami tej całej konstrukcji. Chyba, że za bazę tego wszystkiego przyjmiemy bezmyślność wszystkiego, co się stało i co się stanie. W tym wypadku glosisz herezję nawet wśród popularyzowanych dogmatów swojej religii. > Owszem,ze myslenie ludzie,a wiec i wiedzaa,le ta prawdziwa i dojrzala > moze "zblizac" do Boga,ale moze rowniez oddalac. Ed. Może bardziej precyzyjnie. Która to wiedza jest prawdziwa. Ta oparta na bezmyślnym przyjmowaniu wszelkiego rodzaju dogmatów tworzonych w różnych warunkach i przez różnych ludzi, czy ta weryfikowalna i logicznie uzasadniona? Dorzuć do tego jakąś nową maksymę wynikającą z takich przemiśleń - chwała Boga i religii leży w bezmyślności wiernych. > Jest to zwiazane z tym,ze Bog jest istota ponadczasowa i nie jest podlegly > naszej logice,ktora obraca sie tylko w swiecie skonczonych procesow > przemian; Ed. Proponuję powrót do historycznych dogmatów prezentowanych przez Kościół wpajanych wiernym na siłę, jako bezwzględnie obowiązujące wyrocznie. To ziemia jest nadal płaska? :-)) > w tym sensie nawet nasza "niekonczonosc" jest skonczona w pewnym sensie, > o czym swiadcza rozne modele kosmologiczne. Ed. Czy w tych modelach kosmologicznych jest gdziekolwiek mowa o nieskończoności Boga? Wybacz, ale nie mam na mysli Twego modelu kosmologicznego. > Bog zas,nie jest nieskonczony, > tylko ponadczasowy,a to wiecej niz niekonczonosc poprzez nas wyobrazalna. Ed. Myślę, że rzeczywiście otworzenie dla Boga tabernakulum jest nie wyobrażalne. Najlepiej trzymać jest Boga w zamknięciu zarówno fizycznym jak i teoretycznym. > A zatem w tamtym swiecie mozna istniec poprostu zawsze nie myslac, Ed. A więc w tej teorii zaczyna występować pewne podobieństwo teorii życia wprost (tzn. ziemskiego) i życia domniemanego. Podstawą obtdwu bytów jest bezmyślność :-)) > czyli > nie robiac nic,poza istnieniem i ten stan nie jest podlegly np.znudzeniu > sie nim,gdyz czas tam nie istnieje,a wiec w tak jak dzis tak samo odbieramy > chwile za miliony lay tu na tym swiecie i jej miedzy czas trwania. Ed. Ta część założeń teoretycznych wynika z praktyk pozaziemskich czy ziemskich dywagacji na temat dogmatów? I doszedłeś do tego tak bez myślenia nie narażając się jednocześnie na konflikt z własnymi założeniami czlowieka bliskiego Bogu? > Warunkiem jednak tego koniecznym,jest niemyslenie;bo gdybysmy zaczeli wtedy > myslec to automatycznie wprowadzony zostaje czas i spadamy spowrotem na > ziemie, tracac kontakt z tamta rzeczywistoscia.A zaten jest to wszystko > mozliwe tylko po naszej smierci. Ed. Jak na człowieka dałeś wystarczającą ilość dowodów na umiłowanie przez własnego Boga stworzonego we własnych wyobrażeniach. W kontekście takich dywagacji można wyciągnąć tylko jeden wniosek, że Bóg umiłował tylko jeden kierunek myślenia zgodny z tworzoną dogmatyką przez jego zastepców. A więc i tu mijasz się ze swoimi założeniami u samych podstaw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matti Gloria i chwala myslenia (i niczego wiecej) IP: *.net.autocom.pl 16.10.03, 19:17 I do mnie nie wszystko co pisze 'Obcy' przemawia. Niemniej, tak troszke mi sie zdaje, ze zamiast toczyc tu raczej pozbawione sensu, gorace wojny na 'racjonalne' argumenty, byc moze lepiej byloby probowac sie nawzajem zrozumiec. >> Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem, >> co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej, >> ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu. > > [...] Logika nie, bo ja odrzucasz. Pozostaja więc źródła > tworzone przez ludzi je kompilujących i tworzona przez innych > ludzi bezpodstawnie myślących dogmatyka też nie mająca "nic > wspólnego z myśleniem". Tworzysz wręcz doskonałą bombę dla > swojej religii. Czy nie zahaczasz już o manowce własnych > dywagacji? Sorry, ale coz to za wniosek z ta bomba? Wyciagasz wnioski na podstawie zle zastosowanego prawa wylaczonego srodka. "Jesli nie logika to pozostaja..." - otoz NIE pozostaja i cale dalsze twoje rozumowanie ma juz taka sama wartosc jak wszystkie inne racjonalizacje oparte o falszywe zalozenia. Sposrod rzeczy, ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby wymienic tzw. doswiadczenie czy tez przezycie religijne. Mozna oczywiscie przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac w takich kategoriach jak ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia interpretacji tez nie przeczy temu, ze zjawiska takie moga istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale wieki. >> Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie >> odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej. > Ed. Czyli najbliżej Boga są ludzie nie myślący. Idąc tym torem > mysli odpowiedz [...] I ponownie to samo. Chlopie, wybacz, ale masz wyrazne problemy w srodku (wylaczonym oczywiscie:). Nie chce mi sie wklejac tu wszystkiego, aby przesledzic te cala droge podczas ktorej, `udowadniasz`, ze przeciwienstwem "nie myslenia" jest bezmyslnosc. Szczerze mowiac, sam chetnie popolemizowalbym z Obcym, bo i ja uwazam, ze czym innym jest proba przekazania czegos, a czym innym tworzenie jakiejs pseudo-aksjomatyki z odwolywaniem sie do 'tamtego swiata' za kazdym razem, kiedy tworzonym `systemie` ktos pokazalby dziury. Gdybym tylko mial wrazenie, ze probujesz zrozumiec `oponenta`, odniesc to co pisze do wlasnej wiedzy, czy zyciowego doswiadczenia - polemizowalbym z Nim, nie z Toba :) Wracajac do "nie myslenia". Przegrzeb sobie troche literatury z historii czy tez fenomenologii religii (i nie, nie mowie tu o tworczosci chrzescijanskiej bynajmniej; chocby Eliade). Okaze sie, ze znajdziesz tam pokazna ilosc "nie-mysleniowych" watkow. Naprawde chcesz z tym wszystkim polemizowac? A z moich wlasnych "doswiadczen". Zdarzylo mi sie brac udzial w sesjach Zenu. W uproszczeniu niejakim mowiac, jednym z warunkow skutecznej medytacji jest wlasnie 'wylaczenie mysli'. Chodzi mniej wiecej o to, ze nasza codzienna uwaznosc jest mocno z mysla zwiazana, podczas gdy w trakcie medytacji rzeczona uwaznosc ma byc skierowana na cos innego. I zapewniam Cie, daje sie "nie myslec":)). Podobnie jest zreszta w jodze, i nie tylko. Teraz z innej beczki. Jesli rozpatrywac doswiadczenie religijne w optyce przeciwienstwa sacrum-profanum, to nie powinno chyba nikogo dziwic, ze z opisywaniem takowych przezyc przy uzyciu jezyka i pojec stosownych do codziennego doswiadczenia zyciowego moga byc problemy. Ciezko w koncu o gramatyke, przy uzyciu ktorej mialoby sie opisywac meta-gramatyke. Podobnie z czasem. To, ze nasze rozumienie swiata, nasze codzienne, zyciowe doswiadczenie jest mocno z koncepcja czasu zwiazane, nie wyklucza tego, ze kazde rozumienie czy odbieranie swiata musi byc o koncepcje "czasu" oparte. Ze juz nie wspomne o tym, iz rozni ludzie, tak naprawde, rozne podejscie do tego "czasu" w praktyce przejawiaja. Nie probuje tu odrzucac intelektu jako narzedzia poznawczego. Ale tez nie widze powodu, aby przypisywac mu role jedynego takiego narzedzia. Tak naprawde prezentowany na tym forum ateizm ma tez mnostwo 'zalozen' i to czesto nie wypowiadanych jawnie. Zalozen dotyczacych koncepcji czlowieka, chocby w silnie ujmowanym indywidualizowaniu wszystkiego. Niby jestem przedstawicielem gatunku homo sapiens (sapiens), ale tak naprawde jestem jakas monada, oddzielna, wolna w swym doswiadczaniu oraz przezywaniu od innych tegoz gatunku przedstawicieli. A jednak jest przeciez cos takiego jak psychologia glebi, sa archetypy zbiorowe, a w kazdym razie - ponadindywidualne. Jasne, juz czuje te polemike... oparta o fizjologoiczne 'racjonalizacje' :)). Na ktora ja bede przytaczal opinie uznanych naukowcow o tym, ze kora nowa jest tak naprawde ewolucyjnym tworem, ktory sie pojawil wylacznie w zwiazku z potrzeba przetwarzania sygnalow wzrokowych, jak tez o tym, ze uklad limbiczny ma priotytetowe znaczenie w procesie podejmowania decyzji i ze wszystkie decyzje ludzkie maja w praktyce charakter emocjonalny. I tak sie bedziemy bawic. Zabawa jest fajowa. I jedyne czego mi troszke brakuje, to sytuacja, w ktorej poza polemika pokazujemy, ze naprawde probujemy innych zrozumiec. Pozdrawiam forumowiczow :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Gloria i chwala nieświadomości oraz przeżyciom IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 23:18 Gość portalu: Matti napisał(a): ... > >> Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem, > >> co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej, > >> ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu. > > > > [...] Logika nie, bo ja odrzucasz. Pozostaja więc źródła > > tworzone przez ludzi je kompilujących i tworzona przez innych > > ludzi bezpodstawnie myślących. dogmatyka też nie mająca "nic > > wspólnego z myśleniem". Tworzysz wręcz doskonałą bombę dla > > swojej religii. Czy nie zahaczasz już o manowce własnych > > dywagacji? > > [...] Wyciagasz wnioski na > podstawie zle zastosowanego prawa wylaczonego srodka. "Jesli > nie logika to pozostaja..." - otoz NIE pozostaja i cale dalsze > twoje rozumowanie ma juz taka sama wartosc jak wszystkie inne > racjonalizacje oparte o falszywe zalozenia. Sposrod rzeczy, > ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby > wymienic tzw. doswiadczenie czy tez przezycie religijne. Mozna > oczywiscie przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac > w takich kategoriach jak ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia > interpretacji tez nie przeczy temu, ze zjawiska takie moga > istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale wieki. Ed. Fakt, że często działamy pod wpływem racji, o jakich nie zawsze zdajemy sobie sprawę i ich nie rozumiemy, oraz że kryją się w nas uczucia, które by nas zaskoczyły, gdybyśmy o nich wiedzieli, że je w ogóle żywimy. Jednakże stawianie "rzeczy, ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem" na piedestale wartości tylko tego, co jest wzniosłe i w całości piękne nie mieści się nawet w spekulacjach Rig-Wedy, do których mimochodem nawiązujesz w dalszej części postu. Rozumiem, że pieśń Bhagawadgity nakazująca upewniać co do faktu, że "nieistnienie nie może zostać powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być" może niejednego doprowadzić do niejednej pozaświadomej ekstazy przeżyć religijnych. Być może są to wartści, choć nie wiem, czy można je porónywać z ponarkotycznymi wizjami. Dla mnie jest to sprawa indywidualnych hierarchii wartości i wdzięczny jestem, że nie każesz mi ich odpowiednio doceniać w oparciu o jakieś dodatkowe moje własne doświadczenia w tym zakresie. Masz prawo do prezentowania swoich spostrzeżeń i poglądów w każdej dyskusji do momentu usilnego imputowania ich komu kolwiek. Nie przeczę, że w wielu wypadkach sprawy dziejące się poza logiką i myśleniem mogą wypadać pozytywnie w niektórych wypadkach, bo dochodzą do głosu - zgodnie z teorią głoszoną przez B. Czarnecką na Wydziale Filozofii KUL - zagadnienia nieobowiązywalności prawa wyłączonego środka w intuicjonistycznym rachunku zdań. Gloryfikowaniem takiego stanu rzeczy wprowadzasz mnie w niemałe zdumienie. 8-[] Przypomina mi to raczej żart filozoficzny dotyczący zasady wyłączonego środka: - "Trener do drużyny piłkarskiej: Uważajcie chłopcy, oni mają świetną pomoc. Cały mecz rozstrzygnie się dzięki walce w środku pola. Słuchaj, Janek, ty będziesz pilnował ich rozgrywającego. Nie wiem, jak to zrobisz, ale on nie może nawet dotknąć piłki. Zresztą znacie mnie: zawsze preferuję zasadę wyłączonego środka. Opanujcie środek pola, a nic nie odbierze nam dzisiaj zwycięstwa". Czy nie sądziś, że wnioski i oceny przedstawione tylko na podstawie takiego warsztatu badawczego mogą satysfakcjonować tylko benificjenta takich osiągnięć? Poza tym, prawo wyłączonego środka i prawo sprzeczności jest tylko jednym z podstawowych praw logicznych działających w zakresie koniunkcji, alternatywy, implikacji i równoważności zdań. Jak zatem w kontekście tego wszystkiego będzie wyglądała podnoszona w poście wartość nieracjonalistycznego rozumowania opartego o prawdziwe założenia występujące poza logiką i myśleniem? > [...]Chlopie, wybacz, ale masz wyrazne problemy > w srodku (wylaczonym oczywiscie:). Ed. Przy tego typu rozważaniach pozostaje mi zadać pytanie, czy nie uważasz czasem, że sukcesy wszelkiego rodzaju krucjat w głównej mierze zależały od włączenia wtyczki uruchomiającej ten środek - wyłączony oczywiście :-)). Przypuszczam, że im większa była ta wtyczka, tym sukcesy bardziej zadawalające :-)) > I tak sie bedziemy bawic. Zabawa jest fajowa. I jedyne czego mi > troszke brakuje, to sytuacja, w ktorej poza polemika pokazujemy, > ze naprawde probujemy innych zrozumiec. Ed. Nie jestem przeciwnikiem dobrej zabawy. Zważ jednak, że każda dobra zabawa opiera się na uznanych przez jej strony zasadach :o)) > Pozdrawiam forumowiczow :) Odpowiedz Link Zgłoś
redek Re: Gloria i chwala myslenia (i niczego wiecej) 17.10.03, 01:09 Gość portalu: Matti napisał(a): > Sposrod rzeczy, ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby > wymienic tzw. doswiadczenie czy tez przezycie religijne. Mozna > oczywiscie przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac > w takich kategoriach jak ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia > interpretacji tez nie przeczy temu, ze zjawiska takie moga > istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale wieki. A o czym moga swidczyc przezycia osob chorych psychicznie(przypominam, ze istnieje taka nauka jak medycyna). Ja zaraz oglosze, ze mam osobisty kontakt z Napoleonem i co? Krotko mowiac, bez zartow. REDEK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matti Re: Gloria i chwala... Palnickowi, Edowi i Redkowi IP: *.net.autocom.pl 17.10.03, 02:34 Czesc, Sluchajcie, nie chcialbym zrobic wrazenia ze umknalem w poplochu. Niemniej wyjezdzam wczesnie rano i bede out of matrix przez 5 dni. Wydrukowalem sobie wszystko do czego bede sie chcial jakos odniesc po powrocie. Dzieki wiec za lekture do podrozy. > Ed. Nie jestem przeciwnikiem dobrej zabawy. Zważ jednak, że każda > dobra zabawa opiera się na uznanych przez jej strony zasadach :o)) Pomijajac z braku czasu kwestie, ze tak to ujme - merytoryczne, wlasnie o wspomniane zasady mnie samemu rowniez chodzilo. A dokladniej o jedna: czyli zasade dobrej woli w probie rozumienia stanowiska czy argumentacji innego czlowieka (nawet jesli mialby kontakt z Napoleonem:). Jak rozumiem, Palnick rowniez zwrocil na te wlasnie sprawe uwage. Reszta niestety we wtorek, jako ze zamykaja mi sie juz powieki (*) M. ------------------- (*) wiekow, amen (no bo niby dlaczego bez zartow?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Gloria i chwala myslenia (i niczego wiecej) IP: *.dyn.optonline.net 17.10.03, 04:23 Gość portalu: Matti napisał(a): > I do mnie nie wszystko co pisze 'Obcy' przemawia. Niemniej, tak > troszke mi sie zdaje, ze zamiast toczyc tu raczej pozbawione > sensu, gorace wojny na 'racjonalne' argumenty, byc moze lepiej > byloby probowac sie nawzajem zrozumiec. > > > >> Wiara w Boga nie ma niestety nic wspolnego z mysleniem, > >> co wiecej przeszkadza mu,gdyz opiera sie ono na logice ludzkiej, > >> ktora jest logika implikacji i jest obca Bogu. > > > > [...] Logika nie, bo ja odrzucasz. Pozostaja więc źródła > > tworzone przez ludzi je kompilujących i tworzona przez innych > > ludzi bezpodstawnie myślących dogmatyka też nie mająca "nic > > wspólnego z myśleniem". Tworzysz wręcz doskonałą bombę dla > > swojej religii. Czy nie zahaczasz już o manowce własnych > > dywagacji? > > Sorry, ale coz to za wniosek z ta bomba? Wyciagasz wnioski na > podstawie zle zastosowanego prawa wylaczonego srodka. "Jesli > nie logika to pozostaja..." - otoz NIE pozostaja i cale dalsze > twoje rozumowanie ma juz taka sama wartosc jak wszystkie inne > racjonalizacje oparte o falszywe zalozenia. Sposrod rzeczy, > ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby > wymienic tzw. doswiadczenie czy tez przezycie religijne. Mozna > oczywiscie przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac > w takich kategoriach jak ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia > interpretacji tez nie przeczy temu, ze zjawiska takie moga > istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale wieki. > > >> Z chwila kiedy zaczynamy myslec jestesmy juz od Boga calkowicie > >> odizolowani,wlasnie bariera tej mysli naszej. > > Ed. Czyli najbliżej Boga są ludzie nie myślący. Idąc tym torem > > mysli odpowiedz [...] > > I ponownie to samo. Chlopie, wybacz, ale masz wyrazne problemy > w srodku (wylaczonym oczywiscie:). Nie chce mi sie wklejac tu > wszystkiego, aby przesledzic te cala droge podczas ktorej, > `udowadniasz`, ze przeciwienstwem "nie myslenia" jest > bezmyslnosc. Szczerze mowiac, sam chetnie popolemizowalbym z > Obcym, bo i ja uwazam, ze czym innym jest proba przekazania > czegos, a czym innym tworzenie jakiejs pseudo-aksjomatyki z > odwolywaniem sie do 'tamtego swiata' za kazdym razem, kiedy > tworzonym `systemie` ktos pokazalby dziury. > > Gdybym tylko mial wrazenie, ze probujesz zrozumiec `oponenta`, > odniesc to co pisze do wlasnej wiedzy, czy zyciowego doswiadczenia > - polemizowalbym z Nim, nie z Toba :) > > Wracajac do "nie myslenia". Przegrzeb sobie troche literatury > z historii czy tez fenomenologii religii (i nie, nie mowie tu > o tworczosci chrzescijanskiej bynajmniej; chocby Eliade). Okaze > sie, ze znajdziesz tam pokazna ilosc "nie-mysleniowych" watkow. > Naprawde chcesz z tym wszystkim polemizowac? > > A z moich wlasnych "doswiadczen". Zdarzylo mi sie brac udzial w > sesjach Zenu. W uproszczeniu niejakim mowiac, jednym z warunkow > skutecznej medytacji jest wlasnie 'wylaczenie mysli'. Chodzi > mniej wiecej o to, ze nasza codzienna uwaznosc jest mocno z > mysla zwiazana, podczas gdy w trakcie medytacji rzeczona > uwaznosc ma byc skierowana na cos innego. I zapewniam Cie, daje > sie "nie myslec":)). Podobnie jest zreszta w jodze, i nie tylko. > > Teraz z innej beczki. Jesli rozpatrywac doswiadczenie religijne > w optyce przeciwienstwa sacrum-profanum, to nie powinno chyba > nikogo dziwic, ze z opisywaniem takowych przezyc przy uzyciu > jezyka i pojec stosownych do codziennego doswiadczenia zyciowego > moga byc problemy. Ciezko w koncu o gramatyke, przy uzyciu > ktorej mialoby sie opisywac meta-gramatyke. Podobnie z czasem. > To, ze nasze rozumienie swiata, nasze codzienne, zyciowe > doswiadczenie jest mocno z koncepcja czasu zwiazane, nie > wyklucza tego, ze kazde rozumienie czy odbieranie swiata musi > byc o koncepcje "czasu" oparte. Ze juz nie wspomne o tym, iz > rozni ludzie, tak naprawde, rozne podejscie do tego "czasu" w > praktyce przejawiaja. > > Nie probuje tu odrzucac intelektu jako narzedzia poznawczego. > Ale tez nie widze powodu, aby przypisywac mu role jedynego > takiego narzedzia. Tak naprawde prezentowany na tym forum ateizm > ma tez mnostwo 'zalozen' i to czesto nie wypowiadanych jawnie. > Zalozen dotyczacych koncepcji czlowieka, chocby w silnie > ujmowanym indywidualizowaniu wszystkiego. Niby jestem > przedstawicielem gatunku homo sapiens (sapiens), ale tak naprawde > jestem jakas monada, oddzielna, wolna w swym doswiadczaniu oraz > przezywaniu od innych tegoz gatunku przedstawicieli. > > A jednak jest przeciez cos takiego jak psychologia glebi, sa > archetypy zbiorowe, a w kazdym razie - ponadindywidualne. > > Jasne, juz czuje te polemike... oparta o fizjologoiczne > 'racjonalizacje' :)). Na ktora ja bede przytaczal opinie > uznanych naukowcow o tym, ze kora nowa jest tak naprawde > ewolucyjnym tworem, ktory sie pojawil wylacznie w zwiazku z > potrzeba przetwarzania sygnalow wzrokowych, jak tez o tym, ze > uklad limbiczny ma priotytetowe znaczenie w procesie podejmowania > decyzji i ze wszystkie decyzje ludzkie maja w praktyce charakter > emocjonalny. > > I tak sie bedziemy bawic. Zabawa jest fajowa. I jedyne czego mi > troszke brakuje, to sytuacja, w ktorej poza polemika pokazujemy, > ze naprawde probujemy innych zrozumiec. > > Pozdrawiam forumowiczow :) Dziekuje Ci za ten post,bo inaczej to chyba bylbym tutaj zjedzony jako dobry kasek na kolacje. Dziwi mnie tylko,ze dlaczego wszyscy teaz mowia,po Tobie,a nie chcieli mowic ze mna osobiscie?czyzby ufaja Tobie wiecej niz mnie? oczywiscie przepraszam za balagan w moich wypowiedziach i pewne "niechlujstwo" kontekstu,ale pisze to na zywo,i nie obchodzi mnie za bardzo,czy ktos z tego cos zrozumie;ten co ma zrozumiec, zrozumie,tak jak TY,chociaz nie do konca. Ja tez swego czasu duzo czytalem roznych filozofow,bo chcialem sie czegos wiecej dowiedziec o swiecie mnie otaczajacym,co do ktorego zawsze odnosilem sie i dalej odnosze z dystansem,tzn.nie jestem za bardzo pewien tego wszystkiego. Ale wszystko to doprowadzilo mnie wlasnie tutaj,czyli do "dziecinnej" akceptacji zycia,tyle tylko,ze jest to "dziecinnosc dojrzala". Poniewaz jestem fizykiem,i to w dodatku teoretycznym,a wiec dla mnie myslenie jest zawodem nawet,a nie tylko przyjemnoscia.kiedys wierzylem w jego moc, dzis tyle,o ile moge na tym zrobic forse,bo wiem,ze to wszystko jest poprostu iluzja. Czas robi swoje,i nabieramy pewnego doswiadczenia,ktore jest inne dla czlowieka takiego jak ja,ktory zaczynal od teorii (nie tylko fizyki),a teraz ma do czynienia z prawdziwa rzeczywistoscia. Moje zachlysniecie sie teoria jest dla mnie wspomnieniem,chociaz bardzo milym, ale teraz dochodze do wniosku,ze nie tylko to decyduje o mojej percepcji swiata.Nawiasem mowiac moje kontakty z innym swiatem wystepowaly juz dawno temu,wlasnie w tedy kiedy bylem dosc aktywny intelektualnie,teraz natomiast sa bardzo rzadkie i wlasciwie juz nie tesknie za nimi,ale ich czestotliwosc wystepowania jest okolo raz na 10-15 lat.Na szczescie ostatni wystapil niedawno bo pare miesiecy temu i stad to moje pisanie. Nie wiem co to znaczy,nie jestem az tak madry,ale wydaje mi sie,ze wiedza to nic w porownaniu z tymi przezyciami,bo jak juz pisalem ich warunkiem koniecznym jest "nie myslenie",ktore saslania nas przed tym wszystkim,jak sam to dosc ladnie opisales. pozdrowienia, obcy,:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Gloria i chwala myslenia (i niczego wiecej) IP: *.intertop.pl 17.10.03, 17:55 Wiara sie NIE da pogodzic z nauka, bo wiara jest bezrozumna, a nauka jest oparta na rozumie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czarny ;-) Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 17.10.03, 20:05 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.net 24.10.03, 10:52 Bo religianci atakuja nas ponizej pasa: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=6038595&a=8682669 Na poczatek probka wypowiedzi polskokatoli: Re: CAGAN, JESTEŚ WIELKI !!! Autor: Gość: CGN IP: *.net Data: 24.10.2003 10:33 -------------------------------------------------------------------------------- Gość portalu: Jato napisał(a): Faktycznie, nie zapobiegł. Nie zapobiegł też spłodzeniu takiego pomiotu jak wymiociny, jak ty. Idę, bo wali ci prącie. Pa. CGN: Oto typowa wypowiedz katolika z pomrocznej... :( Gość: bb 08-08-2003 16:29 Kaganie - już wielokrotnie pisałem, że w twoim przypadku będę atakował cię ad personam, gdyż walka na argumenty z osobą niewiarygodną jest jałowa. Niemal wszystko, co piszesz to stek bzdur wyssanych z palca (albo z czego ty tam lubisz ssać) i nie zniżę się do dyskusji z rynsztokiem. Ośmieszyłeś się już nieraz na tym forum, czynisz to nadal i wybacz, że nie będę ci w tym towarzyszył. Podobnie nie polemizuję z chorymi wymysłami o. Rydzyka, prof. Bendera i paru innych oszołomów. Stawiam cię z nimi w jednym szeregu. Poza tym pisanie o pewnych rzeczach i polemika z samym sobą, tylko pod innym nickiem świadczy chyba o jakiejś chorobie wynikłej z palącej potrzeby akceptacji. Nie znalazłeś na tym forum nikogo, kto by ci uwierzył (zresztą nic dziwnego)więc stwarzasz sobie sam coraz to nowe postaci, aby zaspokoić własną potrzebę bycia słuchanym. I wreszcie zakonotuj sobie, że pierwszym krokiem do wyjścia z tego typu choroby jest uzmysłowienie sobie jej istnienia. CGN: Znow tylko obelgi, jakiez to katolickie... W sredniowieczu bys na mnie doniosl do Sw. Inkwizycji... Jak nie masz argumentow poza ad personam, to sie nie osmieszaj publicznie na tym forum... :( - Re: O masonerii - do 'bb' & friends - adres: *.click-network.com Gość: JP 08-08-2003 22:15 I w tym miejscu powinno powiedziec sie "Amen" - to do "bb" Przyznam sie, ze sledze ten post ze wstretem, wrecz obrzydzeniem. Czytajac "wielkie mysli" najwiekszej chyba "gnidy internetowej" mieniacej sie "cagan", zapytywalem samego siebie; pod jakim niebem nieszczesna matka wydale to monstrum na swiat? CGN: Znow oblegi, zgodnie z nauczaniem Karola Wojtyly, vel JP2...;( - Jezeli pod polskim (niezaleznie jakiej narodowosci), to pewnym jest, ze jest to "parszywa gnida" Jezeli natomias chodzi o Jana Pawla II,jego wielkosc jako czlowieka i POLAKA nigdy nie podlegala dyskusji. Watpliwosci mogly zrodzic sie tylko w glowie takiej gnidy jak "cagan". CGN: Ile raz mam pisac, ze Wojtyla, bedac glowa panstwa watykan, nie jest dkuzej POlakiem, a watykanczykiem? - Porownanie BOGA i CZLOWIEKA w tym poscie jest wielkim nieporozumieniem.Jako czlowiek, w moim narodzie (oczywiscie polskim), jestem pewny, Jan PAwel II BEDZIE WIELKI na wieki. CGN: A co powiesz na to, ze ten schorowany polglowek mieni sie wciaz "Namiestnikiem Pana Boga na Ziemi"? To jest dla mnie swietokradztwo i bluznierstwo do n-tej potegi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan expose ateisty-ciekawy link IP: *.multicon.pl 24.10.03, 18:20 info.onet.pl/1,15,11,3394174,10234292,759641,forum.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Katolicyzm - to jest to....................... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 19:08 [...]Całość według mnie uwłaszcza godności ludzkiej oraz na odległość pachnie mentalnością niewolnika. Niewolnika tak już zgnojonego i pozbawionego własnego indywidualizmu i ludzkiej godności, że jest na prawdę zadowolony ze swojego niewolnictwa i doniósł by na na jakiegoś Spartakusa gdyby tylko mógł przypodobać się swojemu panu. [...] [...]Fantazje na temat wolnej woli (w pojęciu katolickim) są jednym z prymitywniejszych mitów i sami teologowie unikają dziś tego tematu jak unika się ciotki prostytutki w porządnej katolickiej rodzinie.[...] [...] Ateizm oparty na racjonalizmie i materializmie nie zdejmuję ludzkości z żadnego piedestału, a raczej zwalnia z pozycji ulubionego niewolnika.[...] "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce" (św. Hieronim) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Katolicyzm - to jest to...................... IP: *.proxy.aol.com 25.10.03, 00:21 nieznam sw.Heronima,ale jezeli sa to jego slowa,to daleko on jest od Boga Biblii i tak w kolo macieju mamy wiele przykladow,jak wielka wine maja ci,co sie Biblia zaslaniaja,lecz jej mocy wystrzegaja.2Tym.3:5. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Katolicyzm - to jest to...................... IP: *.stenaline.com 25.10.03, 01:49 Kosciół katolicki, ten wielki miedzynarodowy koncern o duzej tradycji i dobrze rozpoznawalnym logo, to praktyczna religia oparta na hierarchii, posłuszeństwie, autorytecie i kulcie skutecznosci ekonomicznej. Naiwne idealizacje typu święci, Jezus; to skuteczne chwyty marketingowe pozwalające maksymalizować zysk. Niewiele lub zgoła brak tu miejsca do własnych przemyśleń. Nie rózni sie tym jednak od innych monoteistycznych porządków religijnych. Trzeba przyznać, że skutecznie podtrzymuje porządek społeczny, jakikolwiek by nie był(równiez całkowicie sprzeczny z własnymi hasłami marketingowymi). Jest to zrozumiała chęć kooperacji z każdą władzą świecką (która na to pójdzie)celem utrzymania własnej pozycji ekonomicznej. A niezbędne naiwne idealizacje są podtrzymywane, by to się kręciło, według sprawdzonego od 2 tysiącleci scenariusza ;). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: Katolicyzm - to jest to...................... IP: *.dc.dc.cox.net 25.10.03, 03:12 Witaj Palnicku, KK niewatpliwie jest sprawnie dzialajacym koncernem, ale nie sadze, ze ci wszyscy swieci zostali wymysleni dla celow marketingowych. Raczej uwazam, ze oni sa spadkobiercami systemu politeistycznego, ktory istnial w Europie przed chrzescijanstwem. To sa ci herosi i nawet bog KK jest jeden, ale juz w 3 osobach. Celibat sakralny ma bardzo antyczne korzenie, ale chyba jest utrzymywany w KK do dzis glownie dlatego, zeby nie rozpraszac majatku koscielnego. Swoja droga trzeba przyznac, ze cesarstwo KK jest najdluzej w historii swiata istniejacym "imperium" i to niewatpliwie wzbudza podziw. Potrzeba religii jest widac integtralnie wpisana w ludzka umyslowosc, skoro wiekszosc ludzi ja realizuje. Niektorzy zaawansoweali juz do wysublimowanych form religijnosci, ktore nie sa sprzeczne z naukowym widzeniem swiata, ale wielu nadal jest przywiazanych do religii tradycyjnych, bo one daja dodatkowo podpore socjalna. pozdrawiam;) Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 25.10.03, 02:09 Nie muszę niczego sobie wmawiać. Jestem ateistą od zawsze, mało tego Jestem szczęśliwy i spełniony i to bez Jakiegoś tam boga. Nie muszę o nic prosić na kolanach (Kiedyś o rękę kochanej Kobietki). Panowie z Krk dają przykład podwójnej moralności. Ksiądz w mojej miejscowości (Niemodlin- opolskie) Rżnie głupa i kuchareczkę ma przecudnej urody, Twierdzi również że stosunki pozamałżeńskie to grzech Życie w konkubinacie to także grzech. Koń z klaczą by się uśmiali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.proxy.aol.com 25.10.03, 07:14 wcale nie ma sie co dziwic temu jakby wiecznemu imperium,ktore wedlug Biblii uwaza sie za niezniszczalne.Obj.18:7. i wszystko jest piekne dla oczu,ale gdzie posluszenstwo Slowo Bozemu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rozbawiony Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 130.94.107.* 26.10.03, 21:21 Jakie "slowo boze". To niby slowo boze zostalo powiedziane przez ludzi i to w bardzo przyziemnych celach - wladza nad baranami,ktore w to wierza, szmal, przywileje, zycie kosztem ludzkiej glupoty.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Chrześcijański monoteizm-demokracja socjalistyczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.03, 23:47 Chrześcijaństwo nie jest religia monoteistyczną, w żadnym razie !!! Bóg jest niby jeden ale potrójny ( jak po secie ;0). Swiętych są legiony, blogoslawionych jeszcze wiecej. Papcio JP II już prawie dlączony do trójcy (wprawdzie lokalnie, w Polsce ale jednak!).Skromna Żydówka Miriam - boginią calą gębą. Kto tu mówi o religii monoteistycznej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawy Bog jest tylko pretekstem do idolatryzacji kleru IP: 209.234.160.* 02.11.03, 21:05 Kler jest przeciez prozny. Te bogate stroje aktorow grajacych pokorne "slugi boze", zlote pierscienie biskupow kazacych sie calowac po tlustych lapach, papieskie trony, aksamitne fotele przed oltarzami itd swiadcza dobitnie o idolatryzacji wlasnych osob przez funkcjonarjuszy katolickiej sekty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Bog jest tylko pretekstem do idolatryzacji kl IP: *.stenaline.com 03.01.04, 23:11 "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła". Papież Leon X Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edy [...] IP: *.dyn.optonline.net 08.11.03, 07:01 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
katolik.nie.z.wyboru Zostac ateista, to wymaga odwagi tzw.cywilnej 26.10.03, 23:07 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.03, 09:53 Albo odmóżdżenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.11.03, 02:35 Gość portalu: hr napisał(a): > Albo odmóżdżenia... Ed. Oczywiście na zasadach tradycji kościelnych: "(...) uważamy za dotkniętych obłędem, za chorych umysłowo ... i za heretyków. Ich miejsca spotkań nie będą nosiły nazwy świątyń, a oni sami będą nękani, po pierwsze, przez zemstę boską, i po wtóre odpłatą z Naszej strony, którą im wymierzymy zgodnie z sądem boskim" (Mariusz Agnosiewicz) Wręcz znakomitym uzupełnieniem jest tutaj kanon 752 kościelnego Kodeksu Kanonicznego, który stanowi: - "Podczas kiedy uwierzenie nie jest wymagane, religijne podporządkowanie intelektu i woli musi być zapewnione wszelkiej doktrynie, którą najwyższy Pontyf lub Kolegium Biskupów podaje jako sprawę wiary lub moralności". Nieprawdaż "hr"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CHN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 09:54 Niewatpliwie, sczegolnie w "pomrocznej"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik dlaczego IP: *.proxy.aol.com 10.11.03, 16:42 dlaczego u ludzi narosl brak szacunku do Slowa Bozego,Biblii? odpowiedz jest prosta,tylko nie chce sie tego brac pod uwage.problem,to religie chrzescijanstwa,z ktorym to ludzie Biblie identyfikuja.religie te majace sie za oredownika bozego,uwazane sa za obroncow Biblii.jednak z drugiej strony ludzie widzac,to co sie za tymi religiami kryje,uwazaja,ze Biblia jest ksiega tychze religii i maja do tej ksiegi niechec. jednak szczere zainteresowanie sie ta ksiega i jej zawartoscia,skloni czlowieka do innego na te ksiege spojrzenia. zauwazy,ze jednak ta ksiega nie jest wlasnoscia swiatowego chrzescijanstwa, ale jak jest prawdziwie,slowem samego Jahwe[Jehowy] Boga. czytajac ja,zacznie sie zastanawiac jak sam osobiscie wyglada w swietle tego co Biblia mowi,jak wyglada najblizsze otoczenie w rodzinie wsrod znajomych,jak wyglada kraj w ktorym zyje,jak wyglada caly swiat. zacznie medytowac i wyciagac wnioski z tego co czyta,dowiadujac sie kim jest Bog,Jego cechy i wole wobec ludzkosci i ziemi oraz jak dane ustepy czytane sa czlowiekowi potrzebne na dzien dzisiejszy. zaowazy tez,jak wielka roznica jest tzw.chrzescijanstwo calego swiata,a prawdziwy chrystianizm tryskajacy madroscia ze Slowa Jahwe[Jehowy] Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: dlaczego - do kazika IP: *.stenaline.com 11.11.03, 08:20 kazik, przemyśl to: "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym" "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni Może nabierzesz trochę dystansu do swojej Biblii? Może nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Na skale czy na piasku... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 11:06 Gość portalu: kazik napisał(a): ) dlaczego u ludzi narosl brak szacunku do Slowa Bozego,Biblii? Ed. Biblia jest przecież niczym innym, jak zbiorem opisującym wszelkie możliwe sytuacje, jakie mogą się przydarzyć w życiu człowieka i ich interpretacją z "boskiego" punktu widzenia. Jednak można się przekonać w czasie uważnej lektury, biblijny przekaz jest wątpliwej jakości nie tylko pod względem historycznym, lecz również moralnym. Sam w sobie nie daje podstaw do stosowania go w życiu jako kanonu wartości, a naciągane interpretacje kościelnych aparatczyków są jedynie żerowaniem na ludzkiej naiwności. Np. Ewangelia według św. Mateusza wątpliwa jest zarówno pod względem moralnym jak i historycznym. Takich wersetów mozna znaleźć znacznie więcej, ale nie miajsce i czas ku temu. ) odpowiedz jest prosta,tylko nie chce sie tego brac pod uwage. Ed. Nie zupełnie tak jest. Dzisiejszy system prawny - mimo, że oparty na dekalogu - jeszcze w większej mierze opiera się na prawie rzymskim. Jest to dla mnie wystarczjącym kryterium właściwego postępowania bez nadinterpretacji, która jedynie z tym systemem jest zbieżna. Zresztą prawo rzymskie, na podstawie którego opracowany został kodeks kanoniczny, wyznaczało Kościołowi służebną wobec państwa rolę. Tej zasady nie przejęto do prawa kościelnego :o((. Jaką więc rolę pełni prawo kościelne w stosunku do państwa? Odpowiedzi w tym zakresie w sposób wystarczający wydaje się odzielać historia papieży. ) problem,to religie chrzescijanstwa,z ktorym to ludzie Biblie identyfikuja. ) religie te majace sie za oredownika bozego,uwazane sa za obroncow Biblii. ) jednak z drugiej strony ludzie widzac,to co sie za tymi religiami kryje, ) uwazaja,ze Biblia jest ksiega tychze religii i maja do tej ksiegi niechec. Ed. To, co jest istotą religi w odczuciu wyznawców, nie tożsame z pojęciem hierarchii kościoła. Hierarchia kościelna doskonale orientuje się w kruchości głoszoneych przez siebie nauk traktując religię jako instrument nadrzędny władzy. Postawy władców 3RP w ostatnim czasie dają w tym zakresie bardzo wiele do myslenia. Zresztą relacje pomiędzy wyznawcami a aparatem kościoła tylko z pozoru są ulicą dwukierunkową. Aparat kościelny nie może istnieć bez wyznawców i nie musi w ogóle istnieć (Jeshua powiedział do swoich apostołów - idźcie nauczajcie, czy idźcie stwórzcie organizację?)!!! Ludzie dają sobie wmówić, że w pośrednictwie pomiędzy nimi a absolutem musi uczestniczyć jakiś czynnik pośredniczący, nie dość, że sowicie wynagradzany i uprzywilejowany, to jeszcze silnie regulujący ich doczesne życie. To jest najczystsza manipulacja! ) jednak szczere zainteresowanie sie ta ksiega i jej zawartoscia,skloni ) czlowieka do innego na te ksiege spojrzenia. ) zauwazy,ze jednak ta ksiega nie jest wlasnoscia swiatowego chrzescijanstwa, ) ale jak jest prawdziwie,slowem samego Jahwe[Jehowy] Boga. Ed. Kościół zabrania wiernym w ogóle czytania dzieł adwersarzy skupiając się głównie na interpretacji stosunkowo niewielu wersetów biblijnych. Stąd na forum występujące mroki średniowiecza postawione w tym samym szeregu co błędy stalinizmu? Wprawdzie stalinizmu już nie ma, a kościół jest i ma apetyt na silniejsze wpływy na świecie. To rodzi obawy przed powtórką z historii znacznie większe, niż odrodzenie się stalinizmu. Parę wątków z zalecanego zapoznawania się Biblią (wspominałem o nich przy innych dyskusjach), które wydają się konieczne dla udokumentowania tego, o czym pisałem powyżej: 1. Genezis (interpretacja początkowych rozdziałów Księgi Rodzaju - gdzie jest trzecia wersja, druga nie przyjęła się kompletnie). Podwójnie spisana i nieskorelowana pomiędzy wersjami bajeczka o stworzeniu świata. Pytanie: kto stworzył Boga, gdzie, kiedy i z czego? Czy może Bóg stworzył samego siebie w myśl hasła "Nie licz na ojca! Zrób się sam!"? 2. Pierwsi ludzie mieli dwóch synów. Kim była żona Kaina? 3. Okrutne rzezie opisane w Biblii są wyrazem prymitywizmu ludzi współczesnej epoki i żydowskiej megalomanii. Świadczą o okrucieństwie żydowskiego boga. Po "kiego grzyba" Bóg kazał wyrżnąć w pień razem z kobietami, dziećmi i bydłem tyle plemion, w tym Kanaaeńczyków po dotarciu Mojżesza ze swoim ludem do Ziemi Obiecanej? Czy to nie urąga czasem rozumowi? Czy ziemia obiecana, to ziemia pozostała po "wyrżnięciu" innych? 4. Pierwsze przymierze Żydów z bogiem polegało na tym, że Bóg obiecywał Żydom ziemię, panowanie i dostatek oraz pokonanie nieprzyjaciół w zamian za spełnianie przez Żydów rytualnego... obrzezania! Nic więcej! Czy to nie idiotyzm? Królestwo za skórkę z członka? Teoria gustów czy wartości? 5. Bóg spowodował potop, w którym wyginęły wszelkie żywe stworzenia, lecz Noe zabrał na pokład swej arki po 7 par wszystkich stworzeń i w ten sposób ocalił wiele gatunków przed zagładą. Oblicz wyporność arki Noego. Zastanów się nad miłosierdziem Tego Boga. Czyż nie koreluje to z powiedzeniem "Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich!" - słowami legata papieskiego w czasie krucjaty przeciwko katarom w XIII w.? A jak wyglądały losy Obrońców Grobu Chrystusa w "Anonima Dzieje pierwszej krucjaty"? 6. Opis zgwałcenia Lota przez jego własne córki. Czy można przejść do porządku dziennego nad opisem takiej patologii? Komentarz do tego dopisuje samo doczesne życie :-)). Nie ma toj jak WC!!!. 7. Dawid zabił Goliata, jednakże w następnej księdze Goliat ma się dobrze! Czyżby zmartwychwstał???!!! 8. Przejście Mojżesza przez Morze Czerwone (hi!). Choć współczesne interpretacje tego zjawiska łączą je z następstwami potęznego wybuchu wulkanu na morzu Śródziemnym, które mogło spowodować tzw. "cofkę" wód morskich przed powrotem fali wręcz potopowej. Czyżby Mojżesz ze swoją grupą był w stanie przebyć setki kilometrów z terenów tak nisko położonych i zajść wysoko w góry dla uniknięcia zalania i zniszczeń, które były nastepstwem tego zjawiska? 9. Mit o egipskiej niewoli nie ma potwierdzenia w badaniach historycznych. 10. Mit o trąbach jerychońskich - Jerycho nie było otoczone murami, więc te trąby nie miały co burzyć! 11. Nowotestamentowa sprzeczność w zasadniczym przekazie, czy Jezus legitymował swoich apostołów do prowadzenia misji wśród pogan, czy też nie? 12. Karygodny stosunek Jezusa do własnej matki, widoczny zwłaszcza w opowieści o weselu w Kanie Galilejskiej. Brak szacunku dla rodziców i rodziny w ogóle oraz społeczeństwa jako całości. Tylko ci, wg Jezusa moga być jego uczniami i dostąpić zbawienia, którzy całkowicie się uwolnią od jakichkolwiek więzi rodzinnych i społecznych. Czyżby wzór dla katolickiego życia rodzinnego, o którym dzisiaj tak głośno na każdym kroku? 13. Niezgodny z ustaleniami historycznymi obraz sądu nad Jezusem i skazania go. Praktyka prawa rzymskiego i żydowskiego tego okresu przeczy możliwości takiego rozwoju wypadków, jak przedstawiają ewangelie. Jest to zapewne źle dla faktów historycznych :-)). 14. Za cud wpędzenia diabłów w stado świń, które następnie potopiły się w jeziorze Genazaret chłopi wygnali Jezusa precz, bo stracili swoje zwierzęta. I na co mu to było? Stary Testament zawiera stwierdzenia, z których można wnioskować, że Żydzi byli kiedyś politeistami (w przeciwieństwie do "poganus" - wieśniak). "Bogowie pogańscy są bałwanami" (Pismo Święte ST, 1 Kron 16,26). 15. Wątpliwa moralnie opowieść o niechęci Jezusa do udzielenia pomocy pogance, która miała chorą córkę. A ponoć wszyscy wobec Boga mają być równi :o((. ) czytajac ja,zacznie sie zastanawiac jak sam osobiscie wyglada w swietle tego ) co Biblia mowi,jak wyglada najblizsze otoczenie w rodzinie wsrod najomych,jak ) wyglada kraj w ktorym zyje,jak wyglada caly swiat. ) zacznie medytowac i wyciagac wnioski z tego co czyta,dowiadujac sie kim jest ) Bog,Jego cechy i wole wobec ludzkosci i ziemi oraz jak dane ustepy czytane sa ) czlowiekowi potrzebne na dzien dzisiejszy. ) zaowazy tez,jak wielka roznica Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Na skale czy na piasku... c.d. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 11:10 > ...jest tzw.chrzescijanstwo calego swiata,a > prawdziwy chrystianizm tryskajacy madroscia ze Slowa Jahwe[Jehowy] Boga. Ed. "Deorum offensae diis curae" (Niech sami bogowie troszczą się o obelgi wyrządzone bogom) - wielka zasada senatu i ludu rzymskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Na skale czy na piasku... c.d. IP: *.proxy.aol.com 13.11.03, 07:25 Palnick,jezeli ty lubujesz sie w innym bogu,to twoja sprawa.podpowiem ci tylko jedno,ze o cokolwiek bedziesz go prosil,i to nie wazne czy bedzie pochodzil z wielkej religii czy malej,bedziesz czekal na odpowiedz do zasranej smierci. Bog Biblii,jest za to prawdziwym,szczerym i prawdomownym,nawet do tego stopnia,ze nie zakryl niczego,nawet najwstydliwszego,co uczynil Jego w przeszlosci narod wybrany.co jest ogromnym kontrastem w porownaniu z innymi bogami i przywodzcami narodow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Na skale czy na piasku... c.d. IP: *.proxy.aol.com 13.11.03, 08:25 Ed,lubie cie czytac i to co piszesz.i to nie tylko tu,ale tak bylo w niektorych tematach w olsztynie,gdansku czy warszawie.wierze,ze jestes osoba oczytala i naprawde inteligentna.to co jednak piszesz,a wyplywa to z twego serca ,wynika jednak z braku nalezytego zrozumienia.nie widzisz roznicy po miedzy chrzescijanstwem i chrystianizmem.wiele sprawozdan z Biblii ci sie nie podoba, nawet czujesz do nich odraze.nie jest to nic nowego.dobrze by bylo sobie zadac trud,odpowiedzenia na pytanie;czy Biblia jest rzeczywiscie Slowem Bozym? i to pomimo wewnetrznych uprzedzen.rowniez szczery zamiar co do takiego nastawienia bedzie ogromna pomoca.wiem,ze znasz zawartosc Biblii.ale spojrzenie z innego punktu widzenia,moze okazac sie wielka pomoca.tym bardziej, ze do Jej zrozumienia potrzeba pomocy innych,co Biblia jasno pokazuje na tych osobach,co wiedzieli o Jej tresci,ale praktycznie nic nie rozumieli.a Jej zrozumienie,wlacznie z tymi sytuacjami o ktorych wspominasz,jest bardzo proste, i w tym sie kryje Jej cala madrosc,czyli wola samego Jahwe[Jehowy]Boga. wszystkie wydarzenia maja sens,od pierwszego proroctwa poczynajac,a bazujacym na glownym temacie Biblii,czyli na Krolestwie Bozym,ktore ogarnie cala ziemie i ludzkosc na niej zamieszkujaca.drogi ktore wskazuje,sa tylko dwie.jedna na zaglade,a druga do zycia.opieraja sie one na wolnej woli kazdego czlowieka, poniewaz najwazniejsza cecha,ktora nigdy nie ulegnie jakiejkolwiek zagladzie, jest milosc.rzeczywiscie,nigdy nie pojmiemy,ani zrozumiemy Boga pochodzenie. lecz Jego cechy i wypelnianie sie proroctw oraz cale stworzenie,daja nam rekojme o Nim,ze naprawde istnieje i ze jest tym ktorym jest.tak narod wybrany w przeszlosci Go nie poznal,jak i obecnie cale swiatowe chrzescijanstwo,nie mowiac o innych religiach.cale zrozumienie rozbija sie o to wspomniane Krolestwo,ktorego naczelnym wrogiem jest Szatan,ktory tak soba zamanipolowal, jakby go wcale nie bylo i wielu w to,ku jego radosci wierzy.jest to wielki blad, za ktory wielu zaplaci ogromna cene,czyli ich wlasne zycie w wiecznej zagladzie. nie w zadnych piekielnych mekach,ale zwyczajnie,po przez unicestwienie. wybor stoi przed kazdym na rowni otworem.tylko czy zechce sie z tego skozystac? pozdrawiam cie serdecznie i napewno jeszcze do uslyszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 16.11.03, 15:43 Drodzy członkowie "lewiciwego" Rządu prowadzeni na smyczy przez Episkopat! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 195.116.92.* 04.12.03, 12:55 Latwiej byc religiantem, jak np. Wojtyla, ktory kiedy jeszcze byl "tylko" biskupem krakowskim, exkomunikowal on byl Slowakow ze Spiszu i Orawy za spiewanie slowackich piesni religijnych podczas procesji Bozego Ciala! Znacie szczegoly? To tez dowod na nieistnienie Boga, bo On by na to przeciez nie pozwolil! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Huda Duch ateisty :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 22:31 Duch ateisty ...a w każdy wieczór mglisty Coś u mnie w domu zgrzyta, A jest to duch ateisty, Więc się zazwyczaj go pytam: Duszo, duszo pokutna! Co tak siedzisz i jęczysz? Czemu żeś taka smutna, Żeż czemu tak się męczysz? Na to mi z narożnika Tak odpowiada dusza: Jam jest duch bezbożnika, Czyli że ateusza, Jeśli mam mówić szczerze, Faktycznie nie ma tu mnie, Bo sam w siebie nie wierzę... Pan szanowny rozumie? Tutaj piszczelem skinął, Wypuścił z gęby dyma, W powietrzu się rozpłynął I faktycznie go ni ma... Tyle że smród zostawił I kawałek zasłony... Oko lśni jak latarnia, Błyszczy łańcuch ze srebra... Panie, cóż za męczarnia! - jęknął, drapiąc się w żebra. Ot, niesmaczne kawały. Czy zemsta? Diabli wiedzą! Nie ma mnie przez dzień cały Zgodnie ze ścisłą wiedzą, Aż tu na pół minuty Zjawiam się jako strzyga... Duch ze mnie psu na buty, Skąd więc cała intryga? Tu znów cieniutko kwiknął, Siadł przed telewizorem, Chciał popatrzeć, lecz zniknął, Cuchnąc siarkowodorem... Myślę, że facet taki, Co zjawia się i znika, Musiał mieć jakieś braki W wykształceniu laika... Mógł dźwigać sentymenty Z czasów, gdy był malutki, Może nie wierzył w świętych, Lecz wierzył w krasnoludki? O... znowu z jakiejś szpary Wyłazi na podłogę... Cześć! No, co powiesz, stary? Panie! Ja już nie mogę!!! Andrzej Waligórski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Duch ateisty :))) IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 14.12.03, 13:56 Re: Lepiej zeby wrocil tam skad przyszedl Autor: Gość: CGN IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl Data: 14.12.2003 13:38 + odpowiedz na list -------------------------------------------------------------------------------- Gość portalu: Jerzy napisała: Przyszedł, zabili go, zmartwychwstał, odszedł tam, skąd przyszedł. C: Czyli w nicosc... Z prochu powstal, w proch sie obrocil... :( J: Wróci, C: Wierzysz w reinkarnacje? Toz to poganski wymysl! Apage Satanas! J: A wojny i śmierć to działania jego przeciwnika, który tworzy o Bogu rozmaite fałszywki. C: Widac potezny to przeciwnik, a wiec twoj bog NIE jest Bogiem Prawdziwym, to jest Wszechmocnym! Bluznisz wiec Jerzyku! J: Pamiętasz czasy komuny. Jeśli ktoś był niewygodny dla partii, podrzucano mu 'świnię' do mieszkania, przychodziła inna ekipa i tę 'świnię' znajdowała. C: Ani opozycja ani partia nie byli wszechmocni! J: Niewygodnisia oskarżano i skazywano. C: Bo nie byl wszechmocny! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lubliner Re: Duch ateisty :))) IP: *.umcs.lublin.pl 15.12.03, 20:00 Gość portalu: Marian napisał(a): O bogach nie mogę wiedzieć ani czy istnieją, ani czy nie istnieją, ani też jaka jest ich istota i jak się pojawiają. - To skad tyle uczonych ksiag na ten temat, jaki jest sens istnienia calych wydzialow teologii i katolickich uniwersyteow typu KULu? Wiele bowiem rzeczy stoi na przeszkodzie, aby można było coś o tym wiedzieć: niemożliwość odpowiedniego doświadczenia zmysłowego i krótkość żywota człowieka.” Protagoras z Abdery. - W ten sposob mozna tez argumentowac, ze niczego sie nie da zrobic, bo zyjemy za krotko i wiemy za malo! Jestem skłonny zgodzić się z tym poglądem Protagorasa. Można by uznać ów pogląd za pewną postawę wobec religii. Wszakże jednak agnostycyzm zdaje się godzić we wszystkie religie, ponieważ podważa sens wyznawania którejkolwiek z nich. - Zgoda, zadna religia nie ma sensu! A zatem osoba zwana w naszym społeczeństwie „wierzącą” teoretycznie nie może być jednocześnie agnostykiem. - Oczywiscie! Ale to jest odkrycie typu "woda jest wodnista"... Moim zdaniem jednak, możliwe jest pogodzenie tych na pozór sprzecznych ideologii. Wystarczy dokonać rozgraniczenia w i e d z y i w i a r y. - Zrobili to juz dawno temu inni, np. S. Lem, Wiedza nie da sie zreszta pogodzic z wiara, bo wiara opiera sie na dogmatach i przemocy, a wiedza na podwazaniu dogmatow i wolnosci od przemocy... Wiedzę o bogach Protagoras chciał zdobywać a posteriori. A właściwie można wręcz powiedzieć, że nie chciał w ogóle jej zdobywać, gdyż twierdził, że nie ma sensu nawet podejmowanie takich prób. Uważał bowiem istotę ludzką za zbyt krótko żyjącą i dysponującą zbyt małą ilością środków do empirycznego udowodnienia istnienia boga(-ów). - Jego bledem bylo to, ze widzial pojedynczych ludzi, a nie zauwazyl ludzkosci i jej kultury (w tym nauki)... Jednak założył, że mimo, iż brakuje możliwości potwierdzenia egzystencji sił wyższych, nie można tego wykluczyć. - Owe sily to nie musza byc zaraz bogowie, a tylko nieznane jeszcze cywilizacje czy nieznane jeszcze prawa natury! Bowiem z tych samych przyczyn, dla których nie możemy potwierdzić istnienia bogów, nie możemy potwierdzić ich nieistnienia. - Mylisz sie: jesli nie mozemy potwierdzic istnienia czegos, to owe cos nie istnieje dla nauki! Nauka zajmuje sie procesami powtarzalnymi i obserwowalnymi (chocby posrednio) a nie jalowymi, metafizycznymi spekulacjami, ktore sa typowe dla pseudonauki, np. teologii! Można przecież wierzyć nie wiedząc! Według mnie, właściwie, wiarę można uznać za filozoficzny antonim wiedzy. Pojęcie wiary ma rację bytu właśnie dzięki istnieniu pojęcia wiedzy. Albowiem, moim zdaniem, to właśnie dostrzeżenie danego pojęcia pozwala na dostrzeżenie jego przeciwieństwa. - Wiara to tylko przeciwienstwo wiedzy, podobnie jak nieuczciwosc jest przeciwienstwem uczciwosci a niebyt przeciwienstwem bytu! Tak samo jak nie mogłaby istnieć światłość bez ciemności, czy cisza bez hałasu. - Czemu nie? W pierwotnym kosmosie nie bylo ciemnosci, tylko jednostajne promieniowanie! Cisza w prozni istnieje zas samoistnie, bez potrzeby istnienia halasu! I odwrotnie oczywiście. - Nic tu nie widze oczywistego! „ (...) nie mogę wiedzieć ani czy istnieją, ani czy nie istnieją”. A zatem nie ma możliwości uzasadnienia bądź nieuzasadnienia istnienia bogów. - Skad ta pochopna konkluzja? Nie wynika logicznie z toku twego rozumowania! Oznacza to, ni mniej, ni więcej, niemożliwość zdobycia wiedzy w tym zakresie. A jeśli nie możemy jej zdobyć, usprawiedliwiona jest nasza niewiedza. - Niewiedza jest usprawiedliwiona tylko do czasu. Nie mozemy zakladac a priori, ze cos jest w 100% niemozliwe albo niepoznawalne! Dopiero mozemy tak powiedziec po przeprowadzeniu odpowiednich badan. Skoro jest usprawiedliwiona, to możemy wierzyć, w co chcemy. - Prawo nam chyba na to pozwala. Oby tylko nie dyskryminowac tych co wola krasnoludki za,miast papieza! Wiara bowiem różni się od wiedzy tym, że przyjmuje się ją bez wyraźnych dowodów. To, czym dysponujemy, stanowi jedynie parę wątpliwych poszlak, potwierdzających zarówno jedno, jak i drugie stwierdzenie. - Znow pochopne wnoski! Pokaz mi co potwierdza istnienie boga Jehowy czy Jeszui! Jednak z drugiej strony cokolwiek stwierdzimy, w cokolwiek wierzymy, możemy mieć rację. W takim razie wychodzi na to, że to nieważne, co myślimy o istnieniu boga. - Oczywiscie, ze nie wazne co myslimy o bytach nieistniejacych, bo one i tak nie istnieja. Mozemy lata medytowac o latajacych koniach (pegazach), ale dobrze wiemy, ze prawa aerodynamiki nie pozwola na latanie tak ciezkim zwierzakom przy pomocy skrzydel... Coś jednak powoduje, że ogromna większość ludzi wierzy? Otóż wydaje mi się, że ma to związek z, typowymi dla schematu myślenia istoty ludzkiej, elementami zakładu Pascala. Człowiek zakładający, że wierząc może mieć rację, nic nie traci w razie gdyby jego założenie okazało się błędne. Natomiast zakładając, że wierząc może racji nie mieć, nie wierzy i później jego założenia okazują się nieprawdziwe, dużo traci. - Czyzby? Tylko zakladajac, ze bog jest okrutnym psychopata. Jesli bog jest milosierny, to nie robi mu zadnej roznicy czy ktos wierzy w niego czy nie! Nietrudno zgadnąć co wybierze człowiek mający do wyboru zysk lub stratę. - Zakaldasz, ze kazdy jest jak ty czyli chciwym i obludnym... :( Postawa neutralna wobec istnienia boga jest wręcz nieopłacalna. Po co więc ludziom agnostycyzm? - Skad ten wniosek? czemu nie przyjdzie ci do glowy, ze bog niekonoiecznie musi byc zlosliwym psychopata-sadysta? A po to właśnie, żeby człowiek nie starał się dowodzić istnienia bądź nieistnienia bogów. Żeby nie dał się zwieść błędnym wnioskom i stracić. Nasza wiedza i dostęp do prawdy są ograniczone, by zostało miejsce dla wiary. - Wuara pojawia sie tylko tam, gdzie ludzie traca rozum, i pozwalaja innym (klerowi) myslec i decydowac za siebie. Z POWYZSZEGO WYNIKA JEDNOZNACZNIE ZE TEMAT WĄTKU BYŁ INTELEKTUALNĄ PROWOKACJĄ I OKAZAŁ SIĘ GŁUPSTWEM - To tylko ty okazales sie glupcem... :( Niestety! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rebe Re: Duch ateisty :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 12:27 Rebe: jak pogodzisz, naiwna d_nutko wspolistnienie milosiernego, wszechpoteznego i wszechwiedzacego Boga oraz cierpienia? d_nutka: wcale nie pogodzę, bo pogodzić tego się nie da. R: Slusznie, nie da sie pogodzic, ergo twoj bog nie jest milosierny, albo tez nie jest wszechmocny - tertium non datur, stad twoj bog jest bogiem falszywym, ulomnym... :( - po prostu miłosierdzie, wszechmoc i wszechwiedza Boga chyba nie jest z "tego swiata" jak to mówi Jezus. R: Po prostu twa koncepcja boga jest wewnetrznie sprzeczna, nielogiczna... :( Jesli twego boga nie obowiazuje logika, to skad twa wiara, ze oddajac mu czesc bedziesz zbawiona? - ale cierpienie jak najbardziej jest z "tego swiata" R: Oczywiscie ze jest, i dowodzi, ze twoj bog to bog falszywy! :( - a pogodzić ze sobą "obydwa światy" może chyba jedynie ten wszechmocnym :) R: Juz ci udowodnilem, ze twoj bog, tolerujac zlo i cierpienie, nie jest wszechmocny (albo jest wszechmocny i jednoczesnie jest psychopata, co sie lubuje w zadawaniu innym, slabszym istotom, cierpien)... :( - czyż nie tak? R: Niestety, twoj bog jest albo ulomny, albo psychopata - terium non datur... ============================================================================= Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: realista Re: Dobre słowo IP: *.stenaline.com 10.06.04, 16:45 Urodziny Tow. Papieża - słoneczka Polaków Autor: Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl Data: 18.05.2004 15:38 + dodaj do ulubionych wątków A wiec oczywiscie KatoTVP katuje nas na okrągło Papą. Odpowiedź jak długo jeszcze bedziemy to musieli znosic nasuwa sie sama, ale ja nikomu śmierci nie życze. Jak sie głupio podpisało Konkordat, tak sie i wpadło pod watykański obcas. Wszystkiego najlepszego Jasnie Oswiecony Wszechwiedzący Towarzyszu Papieżu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! (NT) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 12:26 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! (NT) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.12.03, 16:02 Oj wymaga, wymaga! W pomrocznej wciaz prawie 80% ludnosci ma zaufanie do kosciola kat., mimo tych afer z ksiezmi-zboczkami... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 18:50 Gość portalu: CGN napisał(a): > Oj wymaga, wymaga! W pomrocznej wciaz prawie 80% ludnosci ma zaufanie do > kosciola kat., mimo tych afer z ksiezmi-zboczkami... :( ------------ Widok czarnej sukienki na facecie odbiera zdolność myślenia i tyle :). Wcale mnie to nie dziwi:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 16:27 Gość portalu: CGN napisał(a): Oj wymaga, wymaga! W pomrocznej wciaz prawie 80% ludnosci ma zaufanie do kosciola kat., mimo tych afer z ksiezmi-zboczkami... :( Gość portalu: Kafar napisał(a): Widok czarnej sukienki na facecie odbiera zdolność myślenia i tyle :). Wcale mnie to nie dziwi:))))) C: Mnie zas zbiera sie na wymioty, gdy widze na ulicach polskich miast i wsi tak duza ilosc transwersytow obwieszonych krzyzami :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 12:14 Nie zapomnijcie o nachodzacym Dniu Obrzezania Panskiego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawy Swieto obrzezania panskiego jest chyba dzisiaj ?! IP: *.ipowerweb.com 30.12.03, 12:32 Obrzezali go szostego dnia,o ile mnie pamiec nie myli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Swieto obrzezania panskiego jest chyba dzisia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 12:35 A ja mysle, ze 1 stycznia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 31.12.03, 10:01 Chrześcijaństwo: System religijny przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości stworzony przez Platona i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła, sobory, komentatorów, a od czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz ludzkich. Od czasu powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze, bardziej oświecone i szczęśliwe niż dawniej; od tej pory ludność nie zna niezgody, waśni, masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie boskiego pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć i głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.04, 13:32 Gość portalu: Palnick napisał(a): Chrześcijaństwo: System religijny przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości stworzony przez Platona i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła, sobory, komentatorów, a od czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz ludzkich. Od czasu powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze, bardziej oświecone i szczęśliwe niż dawniej; od tej pory ludność nie zna niezgody, waśni, masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie boskiego pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć i głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość;) C: To chyba mial byc zart (ironia?) ??? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 15:31 Pocztajcie tez: www.rumburak.ozimek.net.pl/artykuly/hitler/hitler_a_papiestwo.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 02.01.04, 21:56 Gość portalu: CGN napisał(a): > Gość portalu: Palnick napisał(a): Chrześcijaństwo: System religijny > przypisywany Jezusowi Chrystusowi, a w rzeczywistości stworzony przez Platona > i św. Pawła, udoskonalony przez Ojców Kościoła, sobory, komentatorów, a od > czasu do czasu poprawiany przez Kościół dla ratowania dusz ludzkich. Od czasu > powstania tej boskiej religii narody stały się mądrzejsze, bardziej oświecone > i szczęśliwe niż dawniej; od tej pory ludność nie zna niezgody, waśni, > masowych morderstw i występków, co dowodzi niezbicie boskiego > pochodzenia chrześcijaństwa. Trzeba więc być niegodziwcem, żeby z nim walczyć i > głupcem, by wątpić w jego rzeczywistość;) > C: To chyba mial byc zart (ironia?) ??? ;) -------------- No oczywiście Kagan! Co się dzieje z Twoim poczuciem humoru? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z,P, Zostać ateistą -to nie wymaga odwagi ani inteligen IP: *.biaman.pl 04.01.04, 00:19 To,że ktoś jest ateistą, w żaden sposób nie świadczy ani o jego odwadze, ani o inteligencji, co tu niektórzy próbują zasugerować. Chyba, że za odwagę przyjmiemy anonimowe ubliżanie innym, w czym to forum dla ubogich duchem sprzyja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Informator Klechy i dewoci ublizaja ateistom oficjalnie IP: *.ipowerweb.com 04.01.04, 00:28 Nie slyszales jak klechy wyzywaja ateistow od komuchow czy Zydow ? Na codzien masz to w rydzykowych mediach zreszta. Za nimi jak papugi robia to samo wredni,prymitywni dewoci pozbawieni mozgow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Ateista jest uważany przez religiantów za ... IP: *.stenaline.com 04.01.04, 00:32 wcielenie diabła i z wielką energią zwalczany. Bóg uważa go za konstruktywną opozycję ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Informator rydzykowy chca nawet uprawiac egzorcyzmy... IP: *.ipowerweb.com 04.01.04, 00:37 One,zgodnie z naukami padre rydzyka uwazaja, ze ateizm jest choroba zeslana przez sa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iNFORMATOR Re: rydzykowy chca nawet uprawiac egzorcyzmy... IP: *.ipowerweb.com 04.01.04, 00:41 samego Lucyfera, mialo byc oczywiscie ale sie za wczesnie wyslalo. Sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostać ateistą -to nie wymaga odwagi ani inte IP: 195.116.92.* 04.01.04, 14:20 Zastanow sie, co piszesz, biedny czleku, z mozgiem wypranym przez kler... :( Pomysl, po co nam np. ksieza? Jako posrednicy miedzy Bogiem a ludzmi? Przeciez Bog jest wszedzie (jest wszechobecny), wie wszystko (jest wszystkowiedzacy) i moze wszystko (jest wszechmocny)! Po co wiec Bogu ksieza, koscioly itp., jesli moze, i to bez najmniejszego trudu dotrzec, i to natychmiast do kazdego czlowieka w kazdym miejscu czasoprzestrzeni... I jeszcze jedno: pamietajcie, ze jesli Bog tworzy etyke (moralnosc), to jest on poza owa etka (moralnoscia). A poniewaz nic Go nie ogranicza, to moze byc On zarowno nieskonczenie dobry, jak i tez nieskonczenie zly, tak wiec nie wiadomo kto bedzie tak na prawde zbawiony, bo nikt ani nic nie moze Bogu zabronic zbawienia grzesznikow i wiecznego potepienia tych, co wypelniali przykazy kleru... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 195.116.92.* 04.01.04, 14:21 U mnie chyba OK, ale obawiam sie, ze nie wszyscy na tym forum sa zdolni do zrozumienia twej ironii... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Hyde Spotkania z "bogiem". IP: *.stenaline.com 04.01.04, 02:37 Autor: Gość: Mr Hyde IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl Data: 03.01.2004 17:48 Te bełkoty o Bogu doprowadzają mnie do szału. Więcej racjonalizmu. Nie rozumiem co powoduje ten owczy pęd ku religiom. Nie rozumiem czołobitności np. chrześcijan wobec swojego Boga bo skoro jest tak kochającym ojcem to dlaczego uczynił ich śmiertelnymi, dlaczego wielu umiera w męczarniach, ginie w wypadkach itp. Itd. Tylko proszę tu nie bełkotać o grzechu pierworodnym, gdyż poczucie elementarnej sprawiedliwości kłóci się ze zbiorową odpowiedzialnością ludzi za „grzech” Adama i Ewy lub skoro to prawda o grzechu pierworodnym to Bóg Chrześcijan jest dziką i mściwą istotą. Mógłbym przytoczyć tu różne dzikie fragmenty np. ze Starego Testamentu, który jest podstawą tej chorej filozofii, Czy też bełkot tzw. św. Jana w Księdze Apokalipsy będącą rojeniami schizofrenika itd. Itp. Zrozumiałem z Twoich tekstów że zafascynowała Cię historia Izraela i Żydów. To bardzo ciekawa nacja i na pewno należy do ważniejszych w historii ludzkości. Ale ich mitologia,( dzikusów ganiających po pustyni) sprzed kilku tysięcy lat do cholery nie może być kwintesencją historii ludzkości! To na razie tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z.P. Re: Spotkania z "bogiem". IP: *.biaman.pl 04.01.04, 11:12 A powyższy tekst niech służy jako przykład tego, o czym pisałem wcześniej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Po co sa nam ksieza? IP: 195.116.92.* 04.01.04, 14:18 Jako posrednicy miedzy Bogiem a ludzmi? Przeciez Bog jest wszedzie (jest wszechobecny), wie wszystko (jest wszystkowiedzacy) i moze wszystko (jest wszechmocny)! Po co wiec Bogu ksieza, koscioly itp., jesli moze, i to bez najmniejszego trudu dotrzec, i to natychmiast do kazdego czlowieka w kazdym miejscu czasoprzestrzeni... I jeszcze jedno: pamietajcie, ze jesli Bog tworzy etyke (moralnosc), to jest on poza owa etka (moralnoscia). A poniewaz nic Go nie ogranicza, to moze byc On zarowno nieskonczenie dobry, jak i tez nieskonczenie zly, tak wiec nie wiadomo kto bedzie tak na prawde zbawiony, bo nikt ani nic nie moze Bogu zabronic zbawienia grzesznikow i wiecznego potepienia tych, co wypelniali przykazy kleru... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: "Spotkania" z "bogiem". IP: *.stenaline.com 04.01.04, 15:54 Nie wierzę Nie wierzę w łaskę Opatrzności Lecz w piękno nie nazwane wierzę W to, co mi sprzyja z wysokości Co mnie naznaczy i wybierze... Gdy w pysze piekło wre ogniste Jakże je duch pokona Boży? O, byle serce było czyste A reszta jakoś się ułoży Kręcę się niczym wół w kieracie Nadzieję swą w zanadrzu chroniąc Wszystko zdobywam, wszystko tracę Wiecznie spóźniając się i goniąc Niech wonnie piecze się pieczyste Nim otchłań się u stóp otworzy... O, byle niebo lśniło czyste A reszta jakoś się ułoży Do każdej rzeczy modły wznoszę Do wszystkich rzeczy, ścian i kranów O życie bez rozłąki proszę I bez porywczych huraganów Niech się rozjaśnią dale mgliste Niech świat nie burzy się, nie sroży... O, byle ręce były czyste A reszta jakoś się ułoży Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: "Spotkania" z "bogiem". IP: 195.116.92.* 04.01.04, 15:57 I masz racje w 100% :) Pozdr. bo pora do domu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: "Spotkania" z "bogiem". IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.04, 18:46 (Znalezione na Forum GW) Pytań kilka. W sprawie idiotyzmu chrzescijaństwa! Powiedzcie jak poslugujac się logiką i doswiadczeniem wyjasnić takie ciekawe zagadnienia jak: 1.Genezę i trwanie grzechu pierworodnego - tego naznaczenia przestępstwem wszystkich nowo narodzonych. Toż przecież rabi Jeszua częściowo zginąl na krzyżupo to, zeby "odkupic" ten grzech. Nie udalo się? Za malo cierpial? 2.Sens śmierci na krzyżu boga zywego w 1/3 calosci - część: "syn bozy". Jak to mozliwe, że dobry "trójjedyny" bóg zamordowal w mękach swoją część po to, żeby przed soba samym odkupić grzechy ludzi? Czy ten wszech-genialny twór nie mógl znaleźć logiczniejszego i bardziel milosiernego sposobu? 3.Rabi Joszua mówil, że przyszedl odnowić Zakon. Jak to mozliwe, że ni z gruchy ni z pietruchy św. Pawel (geniusz marketingowy) a potem sobór nicejski (Turcja) uznal go za część Jahwe? Joszua nic takiego nie mówil! Byl prawowiernym Żydem. 4.Jak to naprawdę bylo ze "zmartwychwstaniem" i dlaczego jest tyle niekonsekwencji w ewangeliach w tej sprawie? To powoduje, ze ta baśń jest tylko baśnią. 5. Jak tlumaczyć masę niekonsekwencji logicznych, co do czasu i miejsca zdarzeńw NT, w tych momentach, kiedy na silę ewangeliści próbuja wykazać spelnianie sie proroctw ST w sprawie mesjasza? Po co potrzebny by ten "certyfikat" rabiemu J.? Dlaczego NT jest w bardzo wielu znaczących miejscach plagiatem staro-testamentowych psalmów? 6. Skad tyle zapozyczeń z religii bliskowschodnich i tradycji greckich w opisach "dzialań" Rabiego J.? 7. Dlaczego żadne inne źródla (poza NT), żródla historyczne nie potwierdzają dokonywanych przez rabiego Joszuę "cudów"? Wyobraźcie sobie, że nagle ktos dzisiaj karmi 5000 ludzi paroma chlebami i butelkami wina, wskrzesza umarlego, leczy slepca i co tam jeszcze chcecie. Toż to bylby head line w każdej stacji!!!Żaden uczciwy historyk nie móglby pominać takich dokonań rabiego J. - gdyby to byla prawda. 8. Skad wywiedziono (b. późno wprowadzony, dla ochrony kasy kosciola) celibat księży? Czyzby bóg oczekiwal kwestionowania celu stworzenia? 9. Kto byl pierwszym papierzem? Jakub czy Kefas? Skąd i jakie sa dowody na pobyt Kefasa w Rzymie? 10. Jak wyjaśnia sie dzieworództwo Miriam? Skąd pomysl o dziewictwie? Wedlug nauki Joszua musialby być w takiej sytuacji kobietą! 11. po co komu i jak uzasadniane jes "wniebowzięcie Miriam". Tego nie ma w NT! Jestem ciekaw odpowiedzi. To wszystko sprawia, że chrześcijaństwo, poczęte przez Pawla w aurze oszustwa i baśniowego bredzenia nie zasluguje na szacunek ludzi myslących. ========================================================================== Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Greg Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! (NT) IP: *.bartlett.ucl.ac.uk 08.03.04, 11:43 Ciekawe masz dane statystyczne.Skad je bierzesz ? Z nocnych marzen hierarchii KK ? Tzw. zaufanie do KK to nic innego jak potwierdzenie slabosci ludzkiej wobec niewiedzy. KK ma na wszystko naiwna odpowiedz i na niej buduje swoja potege.Zapytaj ksiedza dlaczego jestes biedny lub chory. On Ci powie - bo Bog tak chcial,ukaral cie za twoje winy,nawet grzech pierworodny.Nie powie ci natomiast, ze nie chciales sie uczyc, ze jestes malo operatywny,leniwy. To uwalnia od myslenia i dzialania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kobieta Bzdety pewnej kobiety... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 17:50 Karen Armstrong KIEDY BÓG IDZIE NA WOJNĘ Religie zwykle propagują pokój i dobrą wolę, dlaczego więc są zarzewiem tak wielu konfliktów? 29.12.2003 (Guardian): Jednego możemy być pewni w 2004 roku. Jeżeli nie nastąpi jakiś niewyobrażalny przełom, będziemy w tym roku świadkami jeszcze większej ilości aktów terroryzmu inspirowanego religią. Czasami wręcz wydaje się, że mielibyśmy się o wiele lepiej bez żadnych religii.Wystarczy tu przypomnieć sobie okres wypraw krzyżowych, czy prześladowania chrześcijan, żeby zdać sobie sprawę z tego, że wojny na tle religijnym nie ograniczają się wyłącznie do świata islamu. Jeśli różne religie naprawdę są przywiązane do pokoju i dobrej woli, to dlaczego ispirują one tyle nienawiści i dlaczego ich ‘święte księgi’ zawierają tak agresywne wersety? Religia jest tworem istot ludzkich, z natury rzeczy biologicznie zaprogramowanych do agresywnych zachowan. Marzymy o pokoju, ale wyrzynamy się nawzajem. Ten tragiczny dualizm znalazł swoje odzwierciedlenie w naszych systemach wiary od samego ich początku. We wczesnych wierzeniach religijnych większość bogów była wojownicza, włączając w to Jahwe, czczonego przez żydów, chrześcijan i muzułmanów. Ludzie w dawnych czasach mogli zapewnić sobie bezpieczeństwo tylko w toku zbrojnej walki, zakładali więc, że taka permanentna wojna toczy się również w zaświatach, gdzie bogowie muszą wciąż ścierać się z siłami zła, żeby przywracać porządek. Religie, które rozwijały się w I wieku p.n.e odrzucały taką wojowniczą teologię i głosiły empatię, współczucie, nawet unikanie przemocy. Ale wszystkie one wyłaniały się w społecznościach zdewastowanych wojnami i ta pamięć o wzajemnej przemocy, siłą rzeczy, przenikała do nowych ‘świętych ksiąg’. Judaizm, dla przykładu, powstał na bazie tych bolesnych doświadczeń politycznego unicestwienia, deportacji i życia na wygnaniu – traumatyczna historia, która zostawiła swój ślad w hebrajskiej Biblii. Niektórzy z biblijnych proroków i skrybów odpowiedzieli na tę przemoc w sposób agresywny. Ich Bóg nakazuje Mojżeszowi i Josui wymordować wszystkich rodowitych mieszkańców Ziemi Obiecanej. Ale inni mówią jednak o pojednaniu i szacunku dla obcych - ci prorocy przypominali też ludowi Izraela, że Bóg wcale nie jest tak odruchowo po ich stronie, ale że to ich własna nieuczciwość i nieodpowiedzialne zachowania przyczyniły się do ich nieszczęść. Jezus nakazał swoim uczniom ‘kochać nieprzyjaciół swoich’, ale na Nowym Testamencie swój ślad zostawiły również i historyczne wydarzenia z tego okresu kiedy go pisano, czyli nienawiść do rzymskiej okupacji i wzrastająca niechęć pomiędzy żydami a chrześcijanami. Później prześladowania chrześcijan przez cesarza Dominicjana zainspirowaly żądne zemsty fantazje opisane w Księdze Objawienia (Apokalipsa św. Jana). Koran również odzwierciedla brutalne wojny plemienne, które przetoczyły się przez Półwysep Arabski w początkach VII wieku. Przez pięć długich lat, w czasie których muzułmanom groziło unicestwienie, musieli oni ciężko walczyć o życie. Dlatego Koran mówi muzułmanom, jak powinni oni zachowywać się na polu walki, ale wszystkie te wersety kończą się zawsze zaleceniem pojednania. Ma to związek z tym, że Mahomet doprowadził do pokoju na Półwyspie Arabskim przez wprowadzenie śmiałej polityki unikania przemocy. Wszystkie te ‘święte księgi’ noszą piętno tej przemocy, która przewalała się przez te ziemie na których powstawały, dlatego teraz łatwo jest różnym ekstremistom znaleźć taki tekst, który wygląda jak pieczątka z boską aprobatą dla nienawiści. Wojna wpływa na wszystkie aspekty życia ludzkiego, a jeśli do tego jest to długotrwały konflikt, to nie powinno być zdziwienia, że religia jest także skażona tą wojną. Tak właśnie religia została zatruta w czasie wojen krzyżowych. Dzisiaj odbywa się to podobnie, amerykańska prawica chrześcijańska dostosowała się do powszedniej przemocy w społeczeństwie i w związku z tym opiera się jakimkolwiek reformom w dziedzinie prawa posiadania broni i popiera karę śmierci. Ci chrześcijanie nigdy nie powołują się na Kazanie na Górze (czyli na kodeks chrześcijanskiej moralności), ale całą swoją ksenofobię i agresywną teologię bazują na Księdze Objawienia. Osama ibn Laden jest zupełnie tak samo wybiórczy korzystając z wersetów Koranu. Ogromna większość ekstremizmu islamskiego, którego się dzisiaj boimy jest produktem społeczeństw, które doświadczyły przedłużających się beznadziejnie konfliktów na Bliskim Wschodzie, w Palestynie, Czeczeni, Afganistanie, Kaszmirze. Religia, jak każda inna sfera życia człowieka, może ulec wypaczeniu. Można mieć złą religię tak samo jak mieć podłą kuchnię, tandetną sztukę czy marne życie seksualne. Religie były od samego początku wciągane w konflikty, które nie miały z religią nic wspólnego. W przeszłości jednak prorocy i mędrcy przywoływali swoich współwyznawców do pierwotnego obowiązku współczucia dla innego człowieka w potrzebie. Dzisiaj znowu potrzebujemy ludzi wierzących, aby byli aktywni w reformowaniu swoich własnych zwyczajów i tradycji religijnych, aby nie dawać powodów do powstawania ekstremizmu. Tu nie wystarczy tylko potępić czyjeś akty przemocy. Oczekujemy od biskupów, rabinów i imamów, że poszukają w swoich ‘świętych księgach’ tych ziaren agresji, które zachęcają do ekstremizmu, a także aby przyznali, że były takie okresy w historii, kiedy ich wiara nawoływała do nienawiści, po czym niech zrewidują w duchu pojednania, te bigoteryjne i samolubne teksty. Należy także zadawać pytania jakaż to jest skuteczność obecnej wojny z terrorem motywowanym religią, jeśli zwiększamy przemoc w biednych regionach świata, czym przyczyniamy się do powstania warunków, które zawsze mobilizowały tam wiernych straceńców do długotrwałej świętej wojny. www.guardian.co.uk/religion/Story/0,2763,1113570,00.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Ciekawe... ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 15:44 Gość portalu: Kobieta napisał(a): Karen Armstrong KIEDY BÓG IDZIE NA WOJNĘ Religie zwykle propagują pokój i dobrą wolę, dlaczego więc są zarzewiem tak wielu konfliktów? 29.12.2003 (Guardian): Jednego możemy być pewni w 2004 roku. Jeżeli nie nastąpi jakiś niewyobrażalny przełom, będziemy w tym roku świadkami jeszcze większej ilości aktów terroryzmu inspirowanego religią. Czasami wręcz wydaje się, że mielibyśmy się o wiele lepiej bez żadnych religii.Wystarczy tu przypomnieć sobie okres wypraw krzyżowych, czy prześladowania chrześcijan, żeby zdać sobie sprawę z tego, że wojny na tle religijnym nie ograniczają się wyłącznie do świata islamu. Jeśli różne religie naprawdę są przywiązane do pokoju i dobrej woli, to dlaczego ispirują one tyle nienawiści i dlaczego ich ‘święte księgi’ zawierają tak agresywne wersety? Religia jest tworem istot ludzkich, z natury rzeczy biologicznie zaprogramowanych do agresywnych zachowan. Marzymy o pokoju, ale wyrzynamy się nawzajem. Ten tragiczny dualizm znalazł swoje odzwierciedlenie w naszych systemach wiary od samego ich początku. We wczesnych wierzeniach religijnych większość bogów była wojownicza, włączając w to Jahwe, czczonego przez żydów, chrześcijan i muzułmanów. Ludzie w dawnych czasach mogli zapewnić sobie bezpieczeństwo tylko w toku zbrojnej walki, zakładali więc, że taka permanentna wojna toczy się również w zaświatach, gdzie bogowie muszą wciąż ścierać się z siłami zła, żeby przywracać porządek. Religie, które rozwijały się w I wieku p.n.e odrzucały taką wojowniczą teologię i głosiły empatię, współczucie, nawet unikanie przemocy. Ale wszystkie one wyłaniały się w społecznościach zdewastowanych wojnami i ta pamięć o wzajemnej przemocy, siłą rzeczy, przenikała do nowych ‘świętych ksiąg’. Judaizm, dla przykładu, powstał na bazie tych bolesnych doświadczeń politycznego unicestwienia, deportacji i życia na wygnaniu – traumatyczna historia, która zostawiła swój ślad w hebrajskiej Biblii. Niektórzy z biblijnych proroków i skrybów odpowiedzieli na tę przemoc w sposób agresywny. Ich Bóg nakazuje Mojżeszowi i Josui wymordować wszystkich rodowitych mieszkańców Ziemi Obiecanej. Ale inni mówią jednak o pojednaniu i szacunku dla obcych - ci prorocy przypominali też ludowi Izraela, że Bóg wcale nie jest tak odruchowo po ich stronie, ale że to ich własna nieuczciwość i nieodpowiedzialne zachowania przyczyniły się do ich nieszczęść. Jezus nakazał swoim uczniom ‘kochać nieprzyjaciół swoich’, ale na Nowym Testamencie swój ślad zostawiły również i historyczne wydarzenia z tego okresu kiedy go pisano, czyli nienawiść do rzymskiej okupacji i wzrastająca niechęć pomiędzy żydami a chrześcijanami. Później prześladowania chrześcijan przez cesarza Dominicjana zainspirowaly żądne zemsty fantazje opisane w Księdze Objawienia (Apokalipsa św. Jana). Koran również odzwierciedla brutalne wojny plemienne, które przetoczyły się przez Półwysep Arabski w początkach VII wieku. Przez pięć długich lat, w czasie których muzułmanom groziło unicestwienie, musieli oni ciężko walczyć o życie. Dlatego Koran mówi muzułmanom, jak powinni oni zachowywać się na polu walki, ale wszystkie te wersety kończą się zawsze zaleceniem pojednania. Ma to związek z tym, że Mahomet doprowadził do pokoju na Półwyspie Arabskim przez wprowadzenie śmiałej polityki unikania przemocy. Wszystkie te ‘święte księgi’ noszą piętno tej przemocy, która przewalała się przez te ziemie na których powstawały, dlatego teraz łatwo jest różnym ekstremistom znaleźć taki tekst, który wygląda jak pieczątka z boską aprobatą dla nienawiści. Wojna wpływa na wszystkie aspekty życia ludzkiego, a jeśli do tego jest to długotrwały konflikt, to nie powinno być zdziwienia, że religia jest także skażona tą wojną. Tak właśnie religia została zatruta w czasie wojen krzyżowych. Dzisiaj odbywa się to podobnie, amerykańska prawica chrześcijańska dostosowała się do powszedniej przemocy w społeczeństwie i w związku z tym opiera się jakimkolwiek reformom w dziedzinie prawa posiadania broni i popiera karę śmierci. Ci chrześcijanie nigdy nie powołują się na Kazanie na Górze (czyli na kodeks chrześcijanskiej moralności), ale całą swoją ksenofobię i agresywną teologię bazują na Księdze Objawienia. Osama ibn Laden jest zupełnie tak samo wybiórczy korzystając z wersetów Koranu. Ogromna większość ekstremizmu islamskiego, którego się dzisiaj boimy jest produktem społeczeństw, które doświadczyły przedłużających się beznadziejnie konfliktów na Bliskim Wschodzie, w Palestynie, Czeczeni, Afganistanie, Kaszmirze. Religia, jak każda inna sfera życia człowieka, może ulec wypaczeniu. Można mieć złą religię tak samo jak mieć podłą kuchnię, tandetną sztukę czy marne życie seksualne. Religie były od samego początku wciągane w konflikty, które nie miały z religią nic wspólnego. W przeszłości jednak prorocy i mędrcy przywoływali swoich współwyznawców do pierwotnego obowiązku współczucia dla innego człowieka w potrzebie. Dzisiaj znowu potrzebujemy ludzi wierzących, aby byli aktywni w reformowaniu swoich własnych zwyczajów i tradycji religijnych, aby nie dawać powodów do powstawania ekstremizmu. Tu nie wystarczy tylko potępić czyjeś akty przemocy. Oczekujemy od biskupów, rabinów i imamów, że poszukają w swoich ‘świętych księgach’ tych ziaren agresji, które zachęcają do ekstremizmu, a także aby przyznali, że były takie okresy w historii, kiedy ich wiara nawoływała do nienawiści, po czym niech zrewidują w duchu pojednania, te bigoteryjne i samolubne teksty. Należy także zadawać pytania jakaż to jest skuteczność obecnej wojny z terrorem motywowanym religią, jeśli zwiększamy przemoc w biednych regionach świata, czym przyczyniamy się do powstania warunków, które zawsze mobilizowały tam wiernych straceńców do długotrwałej świętej wojny. www.guardian.co.uk/religion/Story/0,2763,1113570,00.html > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Informator Re: Ciekawe... ;) IP: *.ipowerweb.com 11.01.04, 21:12 Monoteisci maja zakodowana w genach nienawisc i nietolerancje. Nienawisc narasta jak wrzod musi sie kiedys rozlac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar A ja też.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 21:17 Nie wierzę Nie wierzę w łaskę Opatrzności Lecz w piękno nie nazwane wierzę W to, co mi sprzyja z wysokości Co mnie naznaczy i wybierze... Gdy w pysze piekło wre ogniste Jakże je duch pokona Boży? O, byle serce było czyste A reszta jakoś się ułoży Kręcę się niczym wół w kieracie Nadzieję swą w zanadrzu chroniąc Wszystko zdobywam, wszystko tracę Wiecznie spóźniając się i goniąc Niech wonnie piecze się pieczyste Nim otchłań się u stóp otworzy... O, byle niebo lśniło czyste A reszta jakoś się ułoży Do każdej rzeczy modły wznoszę Do wszystkich rzeczy, ścian i kranów O życie bez rozłąki proszę I bez porywczych huraganów Niech się rozjaśnią dale mgliste Niech świat nie burzy się, nie sroży... O, byle ręce były czyste A reszta jakoś się ułoży Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: A ja też.... IP: 213.199.197.* 23.01.04, 11:20 Niemniej wierzysz, a wiec bladzisz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: A ja też.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.04, 21:15 Ha ha ha... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: A ja też.... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.01.04, 16:54 HI hi hi! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: A ja też.... IP: *.crowley.pl 31.01.04, 19:37 Pytania: 1) Czemu Istota Idealna, w 100% duchowa, mialaby tworzyc materie, z definicji ograniczona? Przeciez "dzielo swiadczy o stworcy"! Materia jest ograniczona czasoprzestrzenia, nie moze ona np. przekroczyc szybklosci swiatla. Stad wniosek prosty, ze nie moze byc ona wytworem Idealnego, Wszechmogacego Tworcy! 2) Po co Idealny Tworca (Wszechmogacy, Wszechobecny i Wszechwiedzacy Bog) mialby tworzyc cos ograniczonego, niedoskonalego, takiego jak np. materia czy tez ludzie? Czyzbys sugerowal, iz Bog potrzebowal naszego towarzystwa, albo nas, aby sie na nas i na naszych przodkach (od Adama i Ewy) znecac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pol Re: A ja też.... IP: *.241.39-62.rev.gaoland.net 31.01.04, 19:51 No wlasnie.. Gdyby Bog faktycznie stworzyl czlowieka, to spartaczyl robote paskudnie, a jak sie tak przyjrzec polskim lowieczkom to mozna powiedziec, ze nie tylko spartaczyl ale w dodatku perfidnie i zlosliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NieJerzy Re: A ja też.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.04, 15:49 Jerzy : Piszesz: Czemu Istota Idealna, w 100% duchowa, mialaby tworzyc materie, z definicji ograniczona? Przeciez "dzielo swiadczy o stworcy"! Materia jest ograniczona czasoprzestrzenia, nie moze ona np. przekroczyc szybklosci swiatla. Stad wniosek prosty, ze nie moze byc ona wytworem Idealnego, Wszechmogacego Tworcy! J: Popełniasz błąd założenia. Zakładasz, że istota wszechmocna, nie może stworzyć rzeczy ograniczonych. C: Nie moze, jesli jest wszechdobra. Oczywiscie, jesli zalozymy, ze Bog jest amoralny w sensie, ze jest on ponad moralnoscia, to jako wszechmocny moze stworzyc tez dzielo niedoskonale, np. swiat z Hitlerem czy Szaronem. Ale wtedy to musimy przyjac, ze nasz swiat jest dzielem Szatana (Achrymnana), a nie milosiernego i sprawiedliwego Boga. A wiec na nic twe modly Jerzyku, bo tworca naszego swiata to zydowski zboczeniec i sadysta Jehowa, ktory z upodobaniem karze rowno tych co w niego wierza i co w niego nie wierza. Wiec po co tracic czas na daremna wiare? No i poza tym, to Bog moze byc albo wszechmocny, albo milosierny. Bowiem jesli jest ograniczony moralnoscia, to nie jest juz wszechmocny, a wiec nie jest dluzej Bogiem, a jeno zwyklym bozkiem, jakich wielu... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: A ja też.... IP: *.umcs.lublin.pl 02.02.04, 16:22 Gość portalu: Jerzy napisał(a): Znowu tworzysz nieuzasadnione założenia i skaczesz do wniosków, które nie następują, Znowu wracasz do logiki typu, czy Bóg może stworzyć kwadratowe koło. C: No ale powiedz nam, moze, czy nie moze? Bo jak moze, to jest On poza logika, a wiec nic o nim powiedziec nie mozna, np. ze jest dobry czy sprawiedliwy! J: Ty redagujesz ten argument tak: "Bog moze byc albo wszechmocny, albo milosierny. Bowiem jesli jest ograniczony moralnoscia, to nie jest juz wszechmocny, a wiec nie jest dluzej Bogiem, Bowiem jesli jest ograniczony moralnoscia, to nie jest juz wszechmocny" C: Tak! J: Tworzysz sofizmat. Przeredaguję twój 'argument' C: Przeredagowujac mozna wszystko udowodnic... Pokaz mi wreszcie blad w mym rozumowaniu! J: Czy osoba wszechmocna doskonałą moralnie może być niemoralna? Albo jeszcze inaczej: Bóg jest wszechmocny. (założenie prawdziwe) Bóg jest doskonale miłosierny / moralny. (założenie prawdziwe) C: NIE! Bowiem juz ci udowodnilem, pierwsze wyklucza drugie! Nie moze byc A i B, a tylko a lub B! J: Miłosierdzie i moralność wykluczają wszechmoc. (Błędny i nieuzasadniony wniosek, który służy za zalożenie w rozwijaniu argumentu) C: Wcale nie bledny, a najzupelniej prawidlowy! Ktos kto jest wszechmocny nie moze byc niczymm ograniczony, w tym tez dobrocia czy moralnoscia! J: Wszechmoc zakłada postępowanie moralne i niemoralne. (Błędny i nieuzasadniony wniosek, który służy za zalożenie w rozwijaniu argumentu). C: Wszechmoc wyklucza ograniczenie moralnoscia! To w 100% poprawny wniosek! J: Moralny Bóg nie może byc niemoralny. (Pierwsze prawo logiki w zastosowaniu) C: Bog nie moze byc moralny, bo jest z def. ponad moralnoscia! Moralny Bog to oxymoron, sprzecznosc sama w sobie! J: Moralny Bóg nie może być wszechmocny. (Wniosek, który nie następuje, ze względu na nieuzasadnione założenia). C: Moralny Bog to juz nie Bog, a tylko bozek! J: Zatem wniosek: "Bóg nie może być wszechmocny' - nie następuje, ponieważ bazuje na błędnym założeniu. C: Znow bzdury! Przekrecasz me slowa: Bog moze i musi byc wszechmocny, ale nie moze byc moralny, bo nie moze byc niczym ograniczony! J: Albo powiem to jeszcze prościej: Czy osoba wszechmocna i doskonała moralnie może być niemoralna? C: Osoba wszechmocna nie moze byc doskonala moralnie, bo ta moralna doskonalosc by ja ograniczala tylko do robienia dobrych rzeczy, a wiec nie pozwalala na wszechmoc, czyli bycie Bogiem! ============================== Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;)))))))))) Re: A ja też.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.04, 15:30 ;))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar MODLITWA DO KAROLA MARKSA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 01:02 Andrzej Waligórski MODLITWA DO KAROLA MARKSA Druga wersja - Modlitwa laika (z cytatami z Tuwima i z Konopnickiej) Panie, pozbyłem się oporów I wniosek złożyć chcę paniczny: Zachowaj nas od Nikiforów W dziedzinach pozaartystycznych. Niech żyją wolni i szczęśliwi, Niech rzeźbią lub malują jaja, Lecz niech naiwny prymitywizm Po innych pionach się nie szlaja. Wiem Panie, wiele już zrobiono, niejeden usunięto zator, Lecz tu i ówdzie, jak muchomor Pośród prawdziwków tkwi amator. Twoje nauki studiujemy, Wierzymy w kształt wielkiego dzieła I wszyscy chętnie cię poprzemy W odnowie, która się zaczęła. "Chmury nad nami rozpal w łunę, Uderz nam w serca złotym dzwonem" Niech przyjdą dużo większym tłumem Kadry, solidnie wyszkolone. "Niech więcej Twego brzmi imienia W uczynkach ludzi, niż w ich pieśni, Głupcom odejmij dar marzenia A sny szlachetnych - ucieleśniaj". Daj nam uprzątnąć dom ojczysty, W zyski zamienić pozwól straty, Po co ma biedny być, choć czysty? Niech będzie czysty i bogaty. Lecz czasem uderz się po mieczu, Niech ktoś się Twoim gniewem strapi, Kto jest nieukiem po ćwierćwieczu, Ten widać uczyć się nie kwapił. Spraw by nadeszła wielka fala Co wszystkie bramy pootwiera, A facet z wykształceniem drwala Niech nie dotyka komputera. Niech twoi ludzie go wywiodą W lasy i w gaje, w głąb przyrody, By zamiast nam u nóg być kłodą - Prawdziwe mógł piłować kłody. Tam go ucieszy bór i struga, Tam i pokrzyczy, i polata, Nożem pajaca se wystruga lecz nie wystruga z nas wariata. Panie, najmędrszy z profesorów Który nas widzisz z wysokości! Dezintegrację Nikiforów Zechciej zarządzić w swej mądrości, I weź jej ster w surowsze dłonie, Bo czas tracimy wciąż w nadmiarze Błagając różne stare konie: " - Pójdź koniu, ja cię uczyć każę!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: MODLITWA DO KAROLA MARKSA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 12:43 Dlugie, nudne i niesmieszne... :( I daj choc jeden empiryczny dowod na to, co piszesz, bo, jak na razie, to popelniasz tzw. petitio principii, czyli udowadniasz istnienie Boga poprzez rozumowanie zakladajace a priori jego istnienie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Boga nie ma ............. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.04, 00:44 Boga nie ma, a oczywiście życie i Wszechświat nie maja sensu, jak piszesz. Jedynie człowiek może nadać sens swojemu życiu. Niektórzy robią to, wierząc w nieistniejacy abstrakt, który wymyślili, tj. w Boga. Bóg to wygodny wytwór ludzkiego umysłu. Daje jakże przyjemne poczucie bezpieczeństwa i sensu. Ale to tylko proteza. Jednak za podpieranie się nią trzeba płacić i wierzący płacą wolnością myśli (brakiem zdolności do jasnego, niezaburzonego procesu myślenia), niezależnością emocjonalną, a czasem niszczącym fanatyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Boga nie ma ............. IP: 213.199.192.* 12.02.04, 17:10 Racja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luc Re: Boga nie ma ............. IP: 5.2.* / *.cu.edu.tr 15.04.04, 11:41 Racja ale czasem i ateista mowi np. Boze daj mi nareszcie wygrac te miliony w totolotka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick W co ma wierzyć ateista ??? IP: *.stenaline.com 21.03.04, 12:04 W co ma wierzyć ateista? Boga nie ma! I skończmy wreszcie z tą dziecinadą. LUDOVIC KENNEDY The Guardian Stary człowiek chętnie oddaje się rozmyślaniom o bogach. Mam w tej chwili 83 lata, wkrótce skończę 84, a im bliższy jest moment, w którym odrzucę swą doczesną powłokę, tym bardziej zastanawia mnie wiara chrześcijan w bóstwo, które nazywają niezbyt oryginalnie Bogiem (tak jakby nigdy nie było żadnych innych bogów). Szczególnie zadziwiają mnie dwie rzeczy: po pierwsze twierdzenie, wysunięte już w Księdze Rodzaju, ale do dziś uznawane za prawdziwe – że Bóg stworzył świat z nicości. Uważam, że przyjęcie tego twierdzenia na wiarę nie wystarczy. W istocie jest ono tak naciągnięte, że przywodzi wręcz na myśl przechwałkę Glendowera z szekspirowskiego „Henryka IV, cz. I”: „Potrafię wywoływać duchy z przepastnej otchłani”, i miażdżącą ripostę Hotspura: „Tak, ja też potrafię i każdy potrafi. Ale czy przychodzą właśnie wtedy, kiedy je wzywasz?” Druga zagadka jest następująca: co tydzień chrześcijanie wyśpiewują w swych świątyniach, że „Bóg” jest sprawiedliwy, miłosierny i mądry, zarazem twierdzą jednak, iż jest on niewidzialny, niedostępny i milczący jak skała. Te atrybuty są wzajemnie sprzeczne, gdyż drugi ich zestaw wyklucza posiadanie pierwszego. A gdzie w codziennym życiu znajdujemy przykłady miłosierdzia, mądrości i sprawiedliwości Boga? Jednak mimo wszystkich sprzeczności i błędów w rozumowaniu wciąż rozbrzmiewa w kościołach gromkie alleluja i do znudzenia powtarzane są słowa dziękczynienia i zawierzenia. Czy bracia i siostry naprawdę wierzą, że ktoś ich słucha i czy kiedykolwiek przyszło im do głowy, że w oczach postronnego obserwatora wyglądają głupio? (Choć nie bardziej głupio niż wyznawcy judaizmu kiwający się przed Ścianą Płaczu czy też muzułmanie padający na twarz, z głową zwróconą w stronę Mekki). I czy umknęło ich uwadze słynne powiedzenie Davida Hume’a, iż absurdem jest myśl, że istotę boską cechuje jedna z najnędzniejszych ludzkich słabości – nienasycone pragnienie poklasku? Błędem jest rozważanie bogów w oderwaniu, jak gdyby istnieli w próżni. Ci, którzy gnębią nas obecnie, są spadkobiercami odwiecznego rodu dawnych idoli, wśród których byli Bunjil i Pulga, Baal i Mitra, Ra i Ozyrys, Thor i Odyn, a przed nimi dosłownie tysiące innych bogów morza i nieba, rzek i gór, kamieni i krzaków, rodem z czasów, gdy człowiek pierwotny szukał poczucia pewności i bezpieczeństwa w obliczu zjawisk, które go przerażały: błyskawic i grzmotów, susz, trzęsień ziemi, wulkanów, dzikich zwierząt, trujących roślin i owoców. Wszyscy bogowie od niepamiętnych czasów są wytworami fantazji, wymyślonymi przez ludzi na użytek ludzi, próbą wytłumaczenia tego, co z pozoru niewytłumaczalne. Czy jednak w czwartym roku XXI stulecia naszej ery, u progu kolonizacji kosmosu, potrzebujemy takich paliatywów? Czy nie powinniśmy raczej posłuchać wskazówki z Listu do Koryntian, który przypomina nam, że kiedy mówimy jak dzieci, myślimy jak dzieci, rozumujemy jak dzieci, lecz teraz, gdy dorośliśmy, powinniśmy zaniecha tego, co dziecięce? Były w historii okresy, kiedy mężczyźni i kobiety znajdowali duchowe spełnienie – podobnie jak ja i coraz więcej osób w dzisiejszych czasach – w kontakcie z przyrodą, w sztuce; były też długotrwałe okresy, gdy obchodzili się bez żadnych religijnych wierzeń. Indianie z półwyspu Gaspe, pisał Chrétien Le Clerq, nigdy nie stworzyli pojęcia bóstwa, a jednak dobrocią swą przewyższali wszystkich Europejczyków. Jezuita Le Jeune odkrył, że mieszkańcy wyspy Cap Breton są „niezwykle bystrzy, uczciwi i prawi, bardzo hojni i pogodnego usposobienia”, ale również niereligijni. A dominikanin Jean- Baptiste du Tertre, ostrzegany przez kościelne władze, że czarnoskórzy ateiści, z którymi zetknie się na Antylach, są zdeprawowani, przekonał się, iż jest zupełnie inaczej. „Gorąco kochają swych bliźnich, zawsze pomagają sobie w chorobie i nie umieją przejść obojętnie wobec cudzej krzywdy”. Podobnych odkryć dokonywano w Tajlandii, Chinach i Japonii. Jakże bym chciał, aby takie społeczności nadal dziś istniały. Tymczasem gdziekolwiek spojrzeć, toczą się konflikty: protestanci i katolicy walczą ze sobą w Irlandii Północnej; żydzi, chrześcijanie i mahometanie w Palestynie; mahometanie i hinduiści na subkontynencie indyjskim; chrześcijanie i mahometanie w Nigerii, Indonezji, Arabii Saudyjskiej i innych miejscach. Czy potrzeba więcej argumentów na rzecz ateizmu? Ludovic Kennedy jest m.in. autorem książki „All in the Mind: A Farewell to God” (Wytwory wyobraźni: Pożegnanie z Bogiem). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Liberal Dekalog Liberala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:50 DEKALOG LIBERALA BERTRANDA RUSSELLA 1. Nie badz niczego w stu procentach pewien. 2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia wyjda one na jaw. 3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to powiedzie. 4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj sie przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne. 5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos przeciwnego. 6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo jesli to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie. 7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj opinia byla kiedys ekscentryczna. 8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie, jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze porozumienie niz bierne przytakiwanie. 9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc. 10. Niezazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze cos takiego uwazac za szczescie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Dekalog Liberala IP: 213.199.197.* 04.04.04, 10:23 Bardzo dobre! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blekot Re: Dekalog Liberala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 04:22 Fajne ale trudne :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Na tzw. Wielka Noc... IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 12:33 Istnienie Boga jest mocno watpliwe, ale sugerowanie, iz Istota z definicji wieczna, wszechmocna, wszechobecna itd. ma potomstwo (a wiec i przodkow) to nie tylko tzw. oxymoron, ale wrecz BLUZNIERSTWO! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hahahahihihi Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.rccdsb.edu.on.ca / 199.71.136.* 10.04.04, 12:45 Zjesc pierwszy raz w zyciu befsztyk z frytkami w Wielki Piatek, popic piwem, nie isc do kosciola w Niedziele Wielkanocna itd. Oczywiscie moglbys nie jesc tego befsztyka, zastapic go tunczykiem czy sola ale robisz to dla udowodnienia samemu sobie, ze nic cie juz nie laczy z dawnymi tradycjami, ze wyrzuciles do smietnika dawne strachy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 12:47 Te posty to czysto zydowskie przesady, sila narzucone Polakom... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hahahahihihi Re: Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.rccdsb.edu.on.ca / 199.71.136.* 10.04.04, 13:43 Wszelkie ceremonialy religijne oraz ograniczenia mialy na celu tylko na celu podporzadkowanie tlumow koscielnej wladzy. Gdyby Bog faktycznie istnial jako super inteligentna osoba mialby w nosie te wszystkie wyklepywane bezmyslnie paciorki i to jakiego rodzaju produkty spozywa owieczka w dany dzien. Wolalby pewnie, zeby owieczki zyly zgodnie i szczesliwie pomnazajac dobra, ktorych nie zdazyl sam stworzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CGN Re: Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.e-loko.pl 10.04.04, 14:09 Nic dodac nic ujac. Posty wymyslili rabini, aby lepiej kontrolowac zydkow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hahahahihihi Re: Zjesc befsztyk w Wielki Piatek IP: *.rccdsb.edu.on.ca / 199.71.136.* 10.04.04, 14:14 A podtrzymali je katolicy niezdolni do wlasnej inicjatywy Zalosne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Baron Napieralski Nie jesc jaj na twardo w Wielkanoc IP: *.amv.se 13.04.04, 21:49 Nie mowiac juz o odmowie uczestnictwa w Wielkoniedzielnej mszy swietej kiedy ma sie w domu matke lub tesiowa ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Diabeł mój :)) IP: *.stenaline.com 14.04.04, 08:09 -------------------------------------------------------------------------------- Jacek Kaczmarski Diabeł mój Nie nauczono mnie paciorka, Nigdy nie byłem u spowiedzi, Więc od czupryny do rozporka Niejeden diabeł we mnie siedzi. Prócz tych, co dbają o natchnienie Samopoczucie i rozkosze, Szczególnie tego sobie cenię, Którego w kręgosłupie noszę. Tak mi usztywnił karku kręgi, Że mimo groźby i namowy - Ani kazanie, ani pręgierz Nie zdoła mi pochylić głowy. Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty. Przez to kalectwo - zdrowych ranię, Na pogodzonych ściągam biedę, Wszelkie zbiorowe pojednanie Obracam w "jedność - minus Jeden", Ani nie bronię się pogardą, Ani nie brudzę się popiołem, Lecz będę żył i umrę - hardo, Chcąc nie chcąc - z podniesionym czołem. Jeżeli hardzi Stwórcę brzydzą - Niech mi odmówi odkupienia. Choć chyba mnie zrozumie, widząc, Że też samotnie trwa w przestrzeniach. Bo czym są moje grzechy małe, Gdy On pokornych ma - miliony. Rzadko Mu głowę zawracałem I tylko - w imię odtrąconych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Jerzego Re: Diabeł mój :)) IP: 213.199.197.* 14.04.04, 16:15 Jerzy! Pomysl chwilke! Zalozmy nawet, ze zydowski Bog (Jehowa) zechcial miec syna. Czemu wiec bluznisz, zakladajac, ze nie mogl tego zrobic inaczej, jak zapladniajac kobiete? Przeciez jako Wszechmocny, mogl od razu stworzyc doroslutkiego, 30-letniego Jezusa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Diabeł mój :)) IP: *.camden.sch.uk / 212.85.13.* 14.04.04, 16:40 Szkoda tylko,ze nie podyktowal dokladnie bajeczek, bo tyle w nich jest sprzecznosci,okrucienstwa i niedorzecznosci,ze nie tylko Pan Bog by sie za nie wstydzil. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ateista Każdy myślący człowiek jest ateistą. IP: *.stenaline.com 22.04.04, 08:28 Autor: Gość: Aieista IP: *.cs.vt.edu Data: 20.04.2004 10:13 Podniesienie do rangi nieomal Boga kobiety o której nie wiemy naprawdę ani jednego słowa, że na tą lub na jakąkolwiek godność zasługuje, wiemy zaś, że jak jej mąż dowiedział się, że jest w ciąży to chciał ją wygonić, jest ewidentnym infantylizmem. Gromadzenie nieprzeliczonych bogactw, zamieszkiwanie pałaców, życie w ogromnym luksusie, podróżowanie najbardziej luksusowymi środkami lokomocji i równoczesne twierdzenie, że się reprezentuje Jezusa, który sam był nędzarzem i pochwalał ubóstwo, to fałsz i obłuda. Wiara w nieomylność papieską przy równoczesnej świadomości ogromu zbrodni jakich się Kościół katolicki dopuszczał pod auspicjami autorskimi kolejnych papieży, to ewidentny debilizm, lub zupełny brak moralności. Często mi się wydaje, że społeczeństwo jest normalne a normalność większością tylko wtedy, gdy się patrzy na to społeczeństwo z dużej odległości. Jeśli się ogląda ludzi z bliska, to się dochodzi do wniosku, że tych normalnych jest bardzo mało, albo że paranoja jest normą. Z drugiej strony oprócz szarej masy prostych ludzi należących do Kościoła katolickiego, do tej wspólnoty wyznaniowej należy sporo ludzi wykształconych a nawet wybitnych. Jak oni mogą nie widzieć tych nonsensów i sprzeczności? Otóż ja uważam, że ci ostatnio wymienieni, po prostu nie wierzą w te głupoty a jedynie z różnych powodów deklarują swą przynależność do Kościoła katolickiego. Zamiast mego podpisu wyliczam niżej te osobistości, które moim zdaniem też by się pod tym artykułem podpisały: Ernest Hemingway: Każdy myślący człowiek jest ateistą. James Joyce: Nie można być równocześnie dorosłym człowiekiem i chrześcijaninem. Józef Piłsudski: Religia jest dla ludzi bez rozumu. Ksiądz Józef Tischner: Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę czytając Marksa, za to widzę wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Masz racje! :) Re: Każdy myślący człowiek jest ateistą. IP: 80.51.235.* 23.04.04, 13:08 Nic dodac, nic ujac! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Każdy myślący człowiek jest ateistą. IP: *.e-loko.pl 24.04.04, 20:54 UP! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) !!! Re: Każdy myślący człowiek jest ateistą. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.04, 11:12 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Troche informacji IP: 12.36.104.* 25.04.04, 13:17 1.W 1941r. Stolica Apostolska prosi oficjalnie naczelnego komendanta Wehrmachtu Pana A.Hitlera o zezwolenie na wyslanie misjonarzy aby nawrocic na katolicyzm prawoslawnych zamieszkujacych okupowane przez armie niemiecka ziemie. Na szczescie dla katolikow Hitler odmowil. 2.Juz sw.Piotr i sw. Pawel organizowali palenie ksiazek na stosach. Ta tradycja przetrwala do dzisiaj.Baptysci amerykanscy uzywaja czasem automatow zapalajacych aby spalic ksiazki o Harry Potterze na parkingach przed ich kosciololami. W Afryce natomiast poddawane sa oczyszczajacemu ogniowi KK broszurki dot. walki z AIDS. 3 Zabicie niewolnika nie jest juz zbrodnia, co jest zgodne z doktryna chrzescijanska. Trzeba przypomniec tu,ze Jezus nie potepil nigdy niewolnictwa, ani nie nawolywal do lagodniejszego traktowania niewolnikow;Sw. Pawel natomiast nawolywal niewolnikow do godzenia sie ze swoim losem nawet , a zwlaszcza wtedy, gdy pan jest niesprawiedliwy i okrutny. 4.W XIIIw. Sw.Tomasz w swojej Summa Theologica uzasadnia teoretycznie koniecznosc zabijania heretykow. Tomizm jest oficjalna filozofia KK. JPII cytuje ja czesto , szczegolnie w swojej encyklice Wiara i rozum. W literaturze produkowanej przez Stolice Apostolska moznaby szukac naprozno jakiejkolwiek krytyki sw .Tomasza i jego wezwania do zabijania heretykow . Mozna wiec dojsc do wniosku, ze KK chcialby wrocic do tamtego zwyczaju gdy tylko pozwola na to okolicznosci. Dobra odpowiedz wiec, to odpowiedz B. 5.Jaka byla przyczyna wojny 30to letniej,ktora doprowadzila do zredukowania o 50% ludnosci Niemiec ? Wojna zaczela sie kiedy katoliccy wladcy Habsburgowie chcieli nawracac sila ich podwadnych czeskich protestantow : Lud wyrzucil przez okna 3 wysokich urzednikow Habsburgow, ktorzy zreszta z tego wyszli calo.Praskie wyrzucanie przez okno weszlo do historii jako punkt wyjsciowy wojny 30to letniej. Czesi sie zbuntowali. Konfederacja Krajow Morawkich wkroczyla do wojny z Habsburgami, po czym inne panstwa Swietego Imerium wchodza jedno po drugim w wojne na tle religijnym. Bardzo pobozny krol Szwecji Gustav Adolf pociagnie swoj kraj na strone protestantow. Po jego smierci nastepuje druga faza wojny podczas ktorej kraje takie jak Francja wybieraja swoj oboz na bazie wlasnych interesow, a nie wyznania. Wiec jesli religia nie byla jedynym motywem wszystkich walk podczas 30 lat wojny byla ona oczywista przyczyna straszliwego konfliktu. 6 W 1251r. Inkwizycja otrzymuje zezwolenie na dokonywanie tortur. Jaki byl w tamtych czasach stosunek sadownictwa swieckiego do tortur ? W przeciwienstwie do tego co sie sadzi, a zwlaszcza przeciwnie do tego w co KK chcialby nam kazac wierzyc ale juz nie smie, tortury byly bardzo rzadko stosowane w sredniowieczu zanim spopularyzowala je )Swieta Inkwizycja. Tortury stosowano w 1251r. tylko w kilku panstewkach wloskich. W pozostalej czesci Europy byly nieznane.Stosowano natomiast inne niegodne pozazdroszczenia metody jak np. Proby albo sady Boga“ ale tortury stosowane byly wylacznie lokalnie w kilku panstwach wloskich.Trzeba wiec przypisac KK “zasluge” spopularyzowania tej metody ktora jest straszliwym sposobem wymuszania zeznan oskarzonego bez wzgledu na to czy byl winien czy nie. Po 1251r;. sadownictwoa swieckie nasladuja przyklad dany przez Inkwizycje i tortury stosuje sie w wielu krajach Europy az do XVIIIw., a w niektorych panstwach jak np. w Izraelu zezwala sie na nie w szczegolnych przypadkach np.podczas przesluchiwan terrorystow. 7.Jaka byla rola Franciszkanow w sredniowiecznej Inwizycji ? W pierwszych latach role dominujaca w Inkwizycji odgrywali Dominikanie. Nastepnie prawie polowa inkwizytorow byla Franciszkanami. Zakon Franciszkanow jest zakonem, ktory propaguje ekstremalna biede co przyciaga do niego glownie fanatykow. Byl on szczegolnie uzyteczny dla KK. Dostarczal on bowiem zbirow inkwizytorow, a pozniej podczas IIgiej wojny swiatowej Franciszkanie odegrali glowna role w ludobojstwie Serbow z Chorwacji.Dostarczyli oni najwiecej ksiezy do przymusowych chrztow lub do chrztow krwi tak drogiej Ustaszowcom i jego ekscenencji Stepinacowi. Wielu Franciszkanow sluzylo lojalnie i dobrze jako straznicy obozow koncentracyjnych, a jeden z nich kierowal nawet takim obozem. 8 Jaki byl zawod sw. Pedro Arbues, meczennika kanonizowanego w 1867r. ? Odpowiedz A. Sw. Pedro , niech go Bog blogoslawi, byl … inkwizytorem z Aragonii, czlowiekiem poboznym i calkowicie oddanym « Milosci bozej“.Ci,ktorym zawdziecza tytul meczennika byli prawdopodobnie Zydami albo Zydami przechrzczonymi, ktorych Pedro przesladowal bez wytchnienia,z milosci oczywiscie. Jak wyjasnia sw. Augustyn : »KK przesladuje z milosci « : Inkwizycja pomsci jednak smierc Pedro.W okresie od grudnia 1485 do 1492r. dokonuje sie egzekucji winnych wielkiego spisku przeciw swietemu inkwizytorowi. Kary dla zeznajacych pod torturami zabojcow byly surowe. Jednemu z nich obcieto obydwie rece i przybito je do bramy palacu deputowanych, potem odcieto mu glowe. Cialo poboznego Pedro Arbuesa zostalo beatyfikowane przez Aleksandra VII w 1664r. potem kanonizowal je papiez Pius IX 29 czerwca 1867r. 9.Ilu Zydow zostalo zmasakrowanych przez podekscytowany przez pralatow katolickich tlum podczas Pogromu Lizbonskiego w 1506r. ? 3000 Zydow zostalo zabitych w ciagu jednego dnia. Trzeba bylo otworzyc nazistowskie obozy smierci aby wiecej Zydow zabic w ciagu 1 dnia. 10.Kto napisal ten piekny tekst “Wiedzcie moi chrzescijanie, ze po diable nie ma nic bardziej jadliwego,bardziej gwaltownego i bardziej nieprzyjaznego niz prawdziwy Zyd,ktory chce szczerze byc Zydem » i zalecil « palic ich synagogi, szkoly, ; zakopywac i przykrywac swinstwem wszystko to co sie nie pali « M.Luther zalozyciel religii protestanckiej popelnil ten tekst w dziele « Zydzi i ich klamstwa ». 11 Czy polowania na czarownice zostana zaprzestane gdy protestanci dochodza do wladzy w Genewie I w prowincji Vaud w XVIw ? Polowania na czarownice zostaja zintensyfikowane. Protestanci uwielbiali te tradycyjne polowania chrzescijanskie.W ciagu nastepnego wieku po reformie widziano w Lozannie srednio jeden stos w miesiacu , z kims na nim, oczywiscie,. Konsekwencje tej intensyfikacji widoczne sa jeszcze dzis : Protestanci prowadza bowiem do stosu gdy otrzymali wymuszone sila zeznania przez uzdrawiaczy i innych egzorcystow,dzialajacych wczesniej czesto dzieki poparciu KK, wg regulaminu « biczowania powrozem » ,. Dzisiaj ci,ktorzy « znaja tajemnice » tradycyjnych uzdrawiaczy sa liczni w Kantonie Jury (katolicy) i bardzo rzadko w pozostalej czesci Jury szwajcarskiej (Cantony Neuchatel i Vaud _ protestanci). 12 W roku 1600 kardynal Bellarmin przyszly oskarzyciel Gallileusza kieruje oskarzeniem przeciw Giordano Bruno i uzyskuje skazanie go na smierc jako heretyka upartego i bez skruchy. 329 lat pozniej w 1929r. dobry papiez Pius XI kanonizuje go i prosiMussoliniego o zniszczenie pomnika Giordano Bruno. Mussolin, ktorego jeden z synow nosi imie Bruno odmawia. Rok pozniej Swiety kardynal otrzymuje posmiertnie tytul Doktora Kosciola. Jest to zrozumiale biorac pod uwage, ze KK rehabilitowal tylko czesciowo Gallileusza i to dopiero 60 lat po kanonizacji Bellarmina. KK nigdy nie okazal jednak najmniejszej skruchy dotyczacej Giordano Bruno. Przeciwnie, Stolica Swieta powtorzyla oficjalnie,ze nie zaluje niczego w tej sprawie w dokumencie z miesiaca lutego roku 2000. 13.Dla dzisiejszego KK katolicy zmarli w walkach w Hiszpanii po stronie frankistow w latach 1935 i 1939 sa oczywiscie krzyzowcami i meczennikamo. Aktualny papiez JPII beatyfikowal kilkudziesieciu z nich, w tym ksiezy,ktorzy cierpieli meki za denuncjowanie komunistow falandze,ktora ich potem rozstrzelala. Papiez proklamowal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawy Re: Troche informacji IP: *.elf.stuba.sk / *.elf.stuba.sk 25.04.04, 20:44 No i jeszcze ta informacja o katolickich Ustaszowcach nawracajacych prawoslawnych Serbow w obozach koncentracyjnych lub strzelajacych do upartych z karabinu,do ktorego luf przyklejone byly figurynki Najswietszej Panienki lub Chrystusika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawy Re: Troche informacji IP: *.elf.stuba.sk / *.elf.stuba.sk 25.04.04, 20:44 No i jeszcze ta informacja o katolickich Ustaszowcach nawracajacych prawoslawnych Serbow w obozach koncentracyjnych lub strzelajacych do upartych z karabinu,do ktorego luf przyklejone byly figurynki Najswietszej Panienki lub Chrystusika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciekawy Re: Troche informacji IP: *.elf.stuba.sk / *.elf.stuba.sk 25.04.04, 20:44 No i jeszcze ta informacja o katolickich Ustaszowcach nawracajacych prawoslawnych Serbow w obozach koncentracyjnych lub strzelajacych do upartych z karabinu,do ktorego luf przyklejone byly figurynki Najswietszej Panienki lub Chrystusika. Odpowiedz Link Zgłoś
kamila_z_nz Re: Troche informacji 29.04.04, 15:44 Gość portalu: Ciekawy napisał(a): No i jeszcze ta informacja o katolickich Ustaszowcach nawracajacych prawoslawnych Serbow w obozach koncentracyjnych lub strzelajacych do upartych z karabinu,do ktorego luf przyklejone byly figurynki Najswietszej Panienki lub Chrystusika. K: I slusznie robili, bo wiare prawdziwa, czyli Katolicka niesli miedzy pogany i heretyki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Troche informacji IP: 213.94.231.* 29.04.04, 16:03 Pop.. inkwizytorka w spodnicy, zwyrodniala katoliczka chora na psychoze religijna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Troche informacji IP: *.stenaline.com 12.05.04, 01:49 Za mało ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Troche informacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:20 Re: Tepic najwieksze niebezpieczenstwo naszej Pla Autor: Gość: zmeczony IP: *.dip.t-dialin.net Data: 11.05.2004 19:22 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz na list -------------------------------------------------------------------------------- > - Jest tyle niezliczonych i naprawde potrzebnych rzeczy ktore dziecko powinno > sie nauczyc, aby sobie dobrze dawalo rade w zyciu, ze texty sekt nie musza byc > im podtykane pod nos, juz nawet ze wzgledu na przeladowanie informacyjne, albo scislej mowiac dezinformacyjne. > K: Ale taki obiektywny i chlodny rozbior tych tekstow dalby wiele do myslenia! Zeby poznac wypociny wszyskich sekt to trzeba by bylo sie chyba juz tym zajmowac zawodowo. Ja bym nie chcial byc na miejscu tego biednego dziecka ktore musialo by to wszystko czytac w szkole. Dlatego religioznastwo wystarczy w zupelnosci, ale uczciwe, a nie wykorystywane znowu przez jakas uprzywilejowana sekte jak to ma czesto miejsce w przypadku koscola. Pozdr. :) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12514354&a=12574172 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Racja! :) Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:39 Odpowiedz Link Zgłoś
reichman Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 24.05.04, 18:41 Zauwazcie takze, ze jedynym dowodem na istnienie boga, jaki zostal teologom jest dowod tzw. pierwszego motoru (ks. prof. Kowalczyk "Zarys ideologii chrzescijanskiej"), ktory to "dowod" zostal jednak dosc dawno temu zdecydowanie obalony przez wspolczesna fizyke kwantowa, ktora dopuszczala od dawna creatio ex nihilo w skali mikro, a obecnie dopuszcza tez i w skali makro... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.06.04, 19:25 Szczegolnie w pomrocznej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Pomroczna padala i pada z powodu katolicyzmu IP: 203.214.63.* 01.06.04, 21:20 Najwieksze nieszczescie,ktore moglo zdarzyc sie temu krajowi to opetanie przez Watykanczykow. Trzeba przeprowadzic nareszcie egzorcyzmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maria Re: Pomroczna padala i pada z powodu katolicyzmu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 23:24 Tak Odpowiedz Link Zgłoś
rajchman Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 03.06.04, 16:12 Czy wiecie, iz z czysto naukowego (empirycznego) punktu widzenia istnienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste jest, iz Bog Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec, jest On bowiem wtedy najwyzej nadczlowiekiem (supermanem), inaczej antropomorfizacja idei Najwyzszego Bytu. Natomiast zgadzam sie czesciowo z twierdzeniem Deistow, ktorzy zakladaja istnieie bezosobowego, calkowicie abstrakcyjnego Najwyzszego Bytu, jako iz istnienia badz nie takowego Bytu nie da sie empirycznie obalic (przynajmniej na obecnym poziomie nauki), a poza tym Bog Deistow nie jest wewnetrznie sprzeczny tak jak Bog Teistow, ktory jest przeciez Bogiem ulomnym, nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal sie pokonac za czasow biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami), ani tez wszechobecny (przykladowo wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie wcielic w wiecej niz jednego czlowieka na raz). Nie jest tez wieczny, bowiem Chrzesijanie wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu... Pozdr. Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roman Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.chello.pl 03.06.04, 18:17 Nie muszę liczyć na nikogo. Postępki naganne rozstrzygam we własnym sumieniu,nie kradnę nie siedziałem. nie bylem bierzmowany(choc rodzice przy braku mojej woli- miałem może ze6-8 mcy zawlekli mnie do kościoła)A P_anu to nie przeszkadzało- chciałem czy nie pokropek.Ale jak podrosłem to się umyłem i jestem wolnym człow2iekiem. Mam żonę (tylko ślub cywilny) troje nieochszczonych dzieci, które nie doznały innych koscółkowych pokropków, czy puszczania dymów. Jestem i żona zdrowy, dzieci też , są zdolne nie odczuwają negacji ze strony rówieśników (19, 22, 32 lata)Awręcz przeciwnie, rowięśnicy patrzą i pozytywnie oceniaja pryncypialna postawę moich dzieci bo wbrew nim muszą dymać do kościólka , wysłychiwać facetów w spódnicach, czy sukienkach ba tatuś i mamusia tak każa, bo tak wypada.Moje życie sam buduję a inni, czarni czy ci wyżej zupełnie mnie nie obchodzą. Chyba, że jakiś pokopany proboszcz wydzwania na dzwonach o 6 -tej rano i mnie budzi. Może jakieś selektywne dzwony dla tych co nie mają zegarka (w kiosku kosztuje z 5 zł)A kościółkowi ukochali sredniowiecze. żaden parafianin nie umiał czytazć i pisać, zegar był na kościele, a najdalsza miejscowość jaką parafianin pokonał w życiu to zasięg furmanki za dnia.Powiat, kraj, państwo itd to byty dla parafianina nieznane. Liczył się dziedzic, pleban i wójt. To był cały świat wiernego który to biedak , zeby za dużo nie wiedział, o pśmie tzw św, słyszał i to mu musało wystarczyć.I wystarczało. A teraz jak ktoś umie czutać i chce to do myślenia włączyć to po chwili czytania tego tam i chwili refleksji też zostania wolnym człowiekiem. Ale to nie znaczy, że intelektualista jest człowiekiem mądrym bądż inteligentnym.Ma wiedzę ale czy potrafi z niej korzystać to jużsprawa genów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 03.06.04, 22:09 Dobre! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 601 Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:09 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 13:50 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13354069 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Ależ ludzie mają problemy :))) IP: *.stenaline.com 20.09.04, 01:29 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=15434673 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Lankiewicz Jedynym sprawiedliwym czlowiekiem jest ateista IP: 200.158.112.* 13.06.04, 14:05 Tworzacy wlasne zycie jakoby artysta Bez narzucania tandetnej mu racji Chciwej jego mozgu czarnej klerokracji Z ateisty nie zrobisz zbira Pavlevica Ni Stangla z Treblinki co Biblia sie zachwycal Z ateisty nie zrobisz tez inkwizytora Co UB i SS wzor dobry dal gdy byla pora Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Jedynym sprawiedliwym czlowiekiem jest ateist IP: 213.199.197.* 13.06.04, 14:11 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Jedynym sprawiedliwym czlowiekiem jest ateist IP: *.pool80105.interbusiness.it 22.06.04, 00:04 Klerykalna obluda nosem sie wylewa Kiedy patrzysz na RP krew cie zalewa Zamiast maronej w PRLu demokracji Doszlismy do zgubnej klerokracji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Jedynym sprawiedliwym czlowiekiem jest ateist IP: 212.180.161.* 22.06.04, 20:47 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Klecha pedofil w Polsce krolem IP: *.fbx.proxad.net 01.07.04, 20:34 Prokuratura Rejonowa w Pszczynie oskarżyła 51-letniego księdza Michała M., proboszcza parafii w Piasku, o poddawanie małoletnich „innym czynnościom seksualnym”, za co grozi do 10 lat więzienia. Ksiądz lubił bowiem obmacywać swoje małe parafianki. Na razie prokuratura ustaliła, że wspomniane czynności praktykował wobec trzech osób poniżej 15. roku życia. Wieś jest oburzona. Ludzie twierdzą, że nie można rozdawać komunii tymi samymi dłońmi, którymi obmacuje się dziewczynki. Inni dziwią się księdzu. Przecież ma tutaj w Piasku swoją kochankę, która jest taką kobietą, że powinna mu wystarczyć. Tak uważa ojciec jednej z obmacywanych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Piekło ateisty :)))) IP: *.stenaline.com 25.07.04, 13:59 Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie w piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl bardzo konkretny: - O, widze, zepPan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski apartament. Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne, baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie: - Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej... Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke, przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink bary... Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za szklem - tortury, diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca smola, innych rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi dzwieki, ale przez skóre czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje sie niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul sie wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo drapac sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha reka i mówi: - ...a wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie oni sobie cos takiego wymyslili... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ojciec Mateusz Re: Piekło ateisty :)))) IP: 204.249.102.* 25.07.04, 15:25 Wizja piekla odbiera tym nieszczesnikom radosc zycia. Pomyslec tylko, ze sa tacy,ktorzy sie biczuja,umartwiaja itd zasrywajac sobie kilkanascie czy kilkadziesiat lat zycia.Religia,mozna powiedziec,jest wiec wymyslem samego diabla w ludzkiej skorze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolnomysliciel Re: Piekło ateisty :)))) IP: *.250.15.172.Dial1.Weehawken1.Level3.net 25.07.04, 18:27 Gość portalu: Ojciec Mateusz napisał(a): > Wizja piekla odbiera tym nieszczesnikom radosc zycia. Pomyslec tylko, ze sa > tacy,ktorzy sie biczuja,umartwiaja itd zasrywajac sobie kilkanascie czy > kilkadziesiat lat zycia.Religia,mozna powiedziec,jest wiec wymyslem samego > diabla w ludzkiej skorze. Wlasnie! A czy Bog w tym wlasnie celu stworzyl czlowieka? Jesli przyjac ze mamy w naszym ciele dusze. Musi byc ona z czegos zbudowana, z jakiegos innego nie materialnego tworzywa w przeciwienstwie do materialnego swiata jaki nas otacza. Byc moze wlasnie z tej czarnej materii, w wiekszosci wypelniajacej wszechswiat. Jesli niematerialna dusza ma byc zdolna do oddzialywania na materialny swiat, potrzebuje do tego jakiegos materialnego urzadzenia jakim jest nasze cialo. Cos jak robot wyslany w glebiny morskie czy na inna planete sterowany przez komputer. Takim komputerem w naszym materialnym ciele moze byc niematerialna dusza, uwieziona w nim na czas wypelnienia swej roli tu na ziemi. Wszelkiego rodzaju nasze odczucia, odbierane przez organizm czlowieka a bezposrednio odczuwane przez dusze, to tylko zjawiska wystepujace w swiecie materialnym; jak temperatura, wibracje dzwiekowe, zjawiska odbierane przez nasze zmysly. Tego typu zjawiska nie moga istniec w swiecie niematerialnym, nie moze byc wiec piekla w wersji propagowanej przez kosciol. Predzej bym uwierzyl w pieklo wytworzone tu na ziemi. Np. dusza czlowieka popelniajacego niegodziwosci na tym swiecie po smierci jest uwieziona w materialym zwierzeciu, przykladowo swini, zabijanej pozniej na mieso itd,itd,;))))) Jesli czlowiek zostal stworzony, sklonowany przez Boga czy tez inna cywilizacje we wszechswiecie ktora Bogiem nazwac mozemy, stworzony zostal w taki sposob by mogl egzystowac w warunkach istniejacych na planecie Ziemia, oraz w jakims okreslonym celu. Nie mysle ze takim celem jest bezmyslne klepanie zdrowasiek czy tez bezgraniczne podporzadkowanie sie wymyslonym przez KK idiotyzmom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ojciec Mateusz Re: Piekło ateisty :)))) IP: 203.214.63.* 25.07.04, 19:04 Przyjecie istnienia rzekomej duszy to powod istnienia wszelkiego rodzaju religii i sekt,ktore nalezy hurtem odrzucic jako zwykle oszustwo majace na celu podporzadkowanie sobie innych ludzi. Nalezy wierzyc tylko w rozum i prawo. To wystarczy aby zapewnic sobie szczesliwe przezycie kilkudziesieciu lat na Ziemii oraz harmonijne wspozycie z innymi dla wspolnego dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolnomysliciel Re: Piekło ateisty :)))) IP: *.250.15.172.Dial1.Weehawken1.Level3.net 25.07.04, 19:54 Gość portalu: Ojciec Mateusz napisał(a): > Przyjecie istnienia rzekomej duszy to powod istnienia wszelkiego rodzaju > religii i sekt,ktore nalezy hurtem odrzucic jako zwykle oszustwo majace na celu > > podporzadkowanie sobie innych ludzi. Nalezy wierzyc tylko w rozum i prawo. To > wystarczy aby zapewnic sobie szczesliwe przezycie kilkudziesieciu lat na Ziemii > > oraz harmonijne wspozycie z innymi dla wspolnego dobra. No tak, labolatoryjnie trudno udowodnic istnienie duszy.... Jednak zjawiska zachodzace w czasie smierci klinicznej, gdy pacjenci opowiadaja co w tym czasie widzieli znajdujac sie w przestrzeni poza swym cialem, co nie moze byc wynikiem halucynacji. Mozg moglby przetwarzac jakies informacje, odebrane np. telepatycznie, czy jako fale elektromagnetyczne. Lecz jesli pacjent moze obserwowac z pewnej odleglosci co lekarze robia z jego cialem, czy tez przemieszczac poprzez sciany budynku, swiadczyloby to o czyms wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Piekło ateisty :)))) IP: *.stenaline.com 25.07.04, 20:11 Gość portalu: Wolnomysliciel napisał(a): > No tak, labolatoryjnie trudno udowodnic istnienie duszy.... > Jednak zjawiska zachodzace w czasie smierci klinicznej,gdy pacjenci opowiadaja > co w tym czasie widzieli znajdujac sie w przestrzeni poza swym cialem, co nie > moze byc wynikiem halucynacji. Mozg moglby przetwarzac jakies informacje, > odebrane np. telepatycznie, czy jako fale elektromagnetyczne. Lecz jesli > pacjent moze obserwowac z pewnej odleglosci co lekarze robia z jego cialem, > czy tez przemieszczac poprzez sciany budynku, swiadczyloby to o czyms wiecej. ---------------- Byłbyż zatem człowiek odwzorowaniem wszechświata? Materia z antymaterią w jednym środowisku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Piekło ateisty :)))) IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 09.08.04, 05:42 Dla ateisty nie ma piekla, ono istnieje tylko w chorych umyslach religiantow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Czy warto? IP: *.stenaline.com 27.08.04, 11:06 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15254007 Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: Czy warto? 02.03.07, 12:15 Czemu nie warto wierzyc w Boga Autor: Gość: Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au Data: 27.08.04, 09:40 + dodaj do ulubionych wątków zarchiwizowany -------------------------------------------------------------------------------- Jesli Boga nie ma, to zadna roznica po smierci a spora oszczednosc teraz. Jesli Bog jest i jest dobry, to nam wszystko wybaczy, lacznie z niewara. Jesli Bog jest i jest zly, to nie ma znaczenia, czy wierzymy, czy tez nie... :( Tertium non datur. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hihi ano, wlasnie "Gott mit uns" IP: *.rccdsb.edu.on.ca / 199.71.136.* 25.09.04, 14:10 Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Bóg to lęk i groza :( 21.02.05, 19:34 Bojaźń i drżenie Kierkegaarda Głęboko religijny Soren Kierkegaard (1813-55) ukazał połączenie religii i strachu w kontekście egzystencjalnym. Wprawdzie jego ponura religijność wyrosła na tle poczucia winy i lęku przed karą boską, lecz jej treść była całkiem inna. Religijność ta była nie tylko zbiorem przekonań co sposobem życia, a w życiu widział głównie dylematy moralno-religijne, które biorą się z zestawienia doczesnej i skończonej egzystencji ludzkiej z wiecznością: to powoduje cierpienia i lęki. Boskość, którą może człowiek widzieć jedynie irracjonalnie, z uwagi na swoją marność, przyprawia go o kolejne dylematy. Jednak byt wieczny jest bytem prawdziwym, do niego człowiek powinien dążyć. Ma więc do wyboru: albo-albo. Może iść łatwą ścieżką doczesnej egzystencji nie odrywając swych myśli od ziemi; albo też wznosić je ku wieczności i wystawiać swój umysł na ciężką próbę poczucia znikomości, sprzeczności, antynomii, itd. Formy zwykłego codziennego życia są tylko formami ucieczki przed Wiecznością, lekkim muskaniem rzeczywistości. Dopiero typ życia, który wprowadza Absolut w jego istotę, jest prawdziwym obcowaniem z rzeczywistością. Widzimy więc, że ten rodzaj religijności nie przewiduje jakiegokolwiek pocieszycielskiego znaczenia religii. Jest zarazem najbardziej zintelektualizowany i uwznioślony. Kierkegaard pisał, że lęk i drżenie to naturalny sposób w jaki objawia się w życiu Bóg. Rozróżnił dwa rodzaje religii: taką, która ukazuje się jako dalsze tło egzystencji i taką która wdziera się w jej istotę. Obie religie powodują męczarnie i paradoksy, ale pierwszy rodzaj religii jest łatwiejszy i wymaga mniejszych poświęceń. Drugi rodzaj religii jest znacznie cięższym wyzwaniem: otwarcie urąga rozumowi potęgując paradoks i męki, naturalnym stosunkiem wobec boga jest tylko lęk i groza. Takie jest właśnie chrześcijaństwo właściwie pojęte. Pisał, że ukazywanie chrześcijaństwa jako pociechy jest jego całkowitym zafałszowaniem. W jednej z jego książek czytamy: "Siedzę w swoim cichym pokoju i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię". Rzeczywistość przepojona Bogiem zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i głębię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.08.04, 01:13 Ateista to każdy, kogo nie lubi jakiś klerykał :)) Tak chyba należy pojmować ateistę w gorących wypowiedziach wielu klerykałów. Powszechnie w kraju to pojęcie jest także nadużywane i traktowane jako epitet lub obelga. Trudno się zresztą dziwić, skoro istnienie świata bez dogmatów dla klerykałów jest wręcz nie do pojęcia. Od lat bowiem humanizm, nauka, zasady sceptycznego czy racjonalnego myślenia w tym środowisku były zwalczane na rzecz szarlatanerii, głupoty, bałwochwalstwa i pseudonauki. Mimo upływu 2000 lat powstania tej religii, do dnia dzisiejszego można powiedzieć, że się nic w tym zakresie nie zmieniło. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 16.08.04, 20:41 Kraj PAP, JP /2004-08-12 19:43:00 "Młodzieżówka" SLD zebrała 25 tys. podpisów za usunięciem religii ze szkół Ok. 25 tysięcy podpisów popierających usunięcie nauki religii ze szkół zebrała w całym kraju przez półtora miesiąca Federacja Młodych Socjaldemokratów. "Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyniku biorąc pod uwagę, że podpisy były zbierane w okresie wakacyjnym" - powiedział w czwartek dziennikarzom w Gdańsku przewodniczący pomorskiej FMS Paweł Wolny, który jest jednocześnie koordynatorem krajowym akcji. To właśnie z inicjatywy pomorskich działaczy "młodzieżówki" SLD w połowie czerwca zaczęto zbierać podpisy pod petycją domagającą się przeniesienia nauki religii ze szkół do kościołów. Młodzi działacze lewicy przyznają, że ich akcja nie rodzi na razie żadnych skutków prawnych, gdyż sprawę nauki religii w szkołach reguluje konkordat. "Najbardziej cieszy nas to, że wywołaliśmy dyskusję w tej sprawie" - wyjaśnił Wolny. Poinformował przy okazji, że władze krajowe FMS rozważają zaskarżenie konkordatu do Trybunału Konstytucyjnego. Dodał, że akcja zbierania podpisów będzie kontynuowana od września, głównie przed szkołami. Działacze "młodzieżówki" SLD chcą zebrać ok. 120-130 tys. podpisów, a następnie przekazać je ministrowi edukacji narodowej i sportu. Popierająca akcję FMS pomorska posłanka SLD Joanna Senyszyn podkreśliła, że inicjatywa ma przede wszystkim "wymiar moralny" i jest "buntem przeciwko nieprawidłowościom w państwie". "Katecheci zostali początkowo wprowadzeni do szkół, aby zapewnić Kościołowi rząd dusz i indoktrynować dzieci od najmłodszych lat. A potem bardzo szybko okazało się, że jak to zwykle Kościół, poza celami ideologicznymi ma cele finansowe. Chodziło o to, żeby katechetów opłacać z budżetu państwa" - powiedziała posłanka Sojuszu. Informację o tym, ile budżet państwa wydaje na finansowanie lekcji religii w szkołach, Senyszyn określiła jako "najpilniej strzeżoną tajemnicę III RP". Według jej wiedzy, są to kwoty ok. 300-500 mln zł rocznie. "Tu zastanawia obłuda Kościoła, który tak się martwi, że brak jest pieniędzy dla chorych na raka, że nie będzie finansowania akademików, dopłat do stołówek studenckich, a jednocześnie takie duże pieniądze można wydawać na opłacenie katechetów" - zauważyła Senyszyn. Posłanka SLD uważa, że nie są to jedyne przywileje finansowe Kościoła katolickiego, który jej zdaniem, jest "największym posiadaczem ziemskim w Polsce" i z tytułu dopłat unijnych otrzyma rocznie ok. 170 mln euro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henryk Nie dotykaj kieszeni klechy,bo "bedziesz potepiony IP: 207.140.211.* 20.09.04, 01:44 Tak sprytnie powiazali swoj szmal z Panem Bogiem,ze prawdziwe owieczki wymazaly dawno z pamieci to czego sie dowiedzialy z niekontrolowanej literatury,prawie koscieknej bibuly.Zapomnialy owieczki, ze Jezus chodzil podobno boso i w jednej sukience, a do bogatego palacu biskupiego napewno nie zostalby nawet wpuszczony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Re: Nie dotykaj kieszeni klechy,bo "bedziesz pote IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.04, 15:59 Wniosek jest jeden: wszelka religia powinna być zakazana przez państwo. jak ktoś chce się modlić, to w domu, a nie wobec facetów w sukienkach, dla których najważniejszy moment to zbiórka na tacę. G... mnie obchodza Jankowscy, Gocłowscy itp. Więcej Boga jest w kwiecie na wiosnę czy widoku morza, niz w stu kościołach. Po czyjej stronie byłby w tym śmiesznym pandemonium Chrystus??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 200.56.233.* 10.10.04, 21:41 Coraz wiecej Polakow bedzie mialo te odwage i to w krotkim czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
lewa.noga.pawiana Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 12.10.04, 12:56 Zostac ateista, to wymaga odwagi? E tam, bez przesadyzmu. Można przywyknąć, nie jest to takie znowu straszne. A poza tym - czy mamy wybór? Ja bym chciał - jak Boga kocham, że bym chciał - uwierzyć w Pana Boga. I nie mogę, kurde. No bo jak uwierzyć, jeżeli nie wierzę??? Ech, żizń sobacza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hihihi Pomroczne owieczki sa tchoorzliwe,oj tchorzliwe ! IP: 195.57.165.* 14.10.04, 21:31 Odpowiedz Link Zgłoś