Dodaj do ulubionych

Zostac ateista, to wymaga odwagi !

    • Gość: Klarysa Do ateistów. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.04, 20:13
      Mnie mimo wszystko zastanawia jedna rzecz... Jaki macie cel w tym ze tak
      zaciekle bronicie swojej niewiary? Jezeli nie wierzycie i uwazanie ze kwiestia
      Boga was niedotyczy, to po co w ogole zabieracie glos? Przeciez i tak nic
      sensownego nie macie do powiedzienia, bo czy sensownym jest porownywanie wiary
      w Boga do bajki o krolewnie Sniezce, Harrego Pottera czy innych stworkow? Nie
      dzielicie sie swoim zdaniem z innymi forumowiczami tak jak nalezy, tylko
      nasmiewacie sie z wierzacych i z ich wiary. Czy tak dyskutuja ludzie powazni,
      czy gowniarze ktorzy szukaja tylko pretekstu zeby sie powyglupiac i ponabijac
      sie z tego co ktos konkretnego ma do powiedzenia? Bog to nie jest pileczka
      ktora sobie mozna odbijac w te i spowrotem, ze mozna ja potraktowac z kopa i w
      ogole robic z nia co sie chce. Bog jest Sila Najwyzsza i czy sie w Niego wierzy
      czy nie, nalezy zachowac dla niego szacunek. Takie drwiny sa rowniez brakiem
      szacunku dla osob dla ktorych Bog jest wazny, czy najwazniejszy w zyciu, choc
      te drugie powinno byc na pierwszym miejscu w zyciu kazdego czlowieka jako Jego
      stworzenia...
      • lewa.noga.pawiana Re: Do ateistów. 16.11.04, 13:26
        Ja szanuję wierzących. Szanuję ich poglądy, i prawo do ich głoszenia.
        Ale uprzejmie proszę o wzajemność.
        Jeżeli w Pana Boga nie wierzę (mimo wielkiej ochoty i prób licznych), to mam
        chyba prawo o tym mówić?
        • Gość: Janko [...] IP: 5.3R2D* / 213.121.209.* 08.01.05, 01:19
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Karol Re: Do ateistów. IP: 5.3R2D* / 213.121.209.* 07.01.05, 22:48
        Ciemne glowy trzeba rozjasniac. Trzeba im udawadn,iac dlaczego ich wiara jest
        pomylka i oszustwem. Strachliwym trzeba dodawac odwagi.
      • Gość: Ed Re: Do Klarysy z pytaniem IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.01.05, 01:11
        Argumenty uzasadniające Twoje stanowisko są już tradycyjnie nie do
        odrzucenia :))

        Jak zatem skwitujesz słowa samego papieża???

        "Patrzcie, co ta bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła" (papież Leon X).

        Jako uzupełnienie własnych dywagacji polecam jeszcze:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19229470
        • Gość: Klechoraptor Ateista może być patriotą. Katolik nie bardzo :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.05, 18:34
          Ochrona interesow funkcjonarjuszy Watykanu o okradanie podatnikow, nawet
          innowiercow i ateistow na ich rzecz, skapienie z tej racji na wyposazenie
          szpitali, wspomaganie biednych rodzin i bezrobotnych, opieke nad
          starcami ,rozwoj nauki i kultury, jest dzialalnoscia antynarodowa, a nie
          patriotyzmem. Podczas zaborow czrna mafia kazala sie modlic nawet w szkolach
          dzieciom o zdrowie cara Rosji,bo ten car byl laskawy dla klechow,ktorzy z nim
          kolaborowali. Nie laczcie wiec wiecej katolicyzmu z patriotyzmem. Czasem
          interezsy Watykanczykow zbiegaja sie z Polskimi,jak to bylo w przypadku walki
          z komunizmem. Polacy w tej walce przegrali, Watykanczycy w RP,kroluja,jak
          tego chcieli i co bylo prawdziwym celem ich walki z komuna,a Polacy we
          wlasnym kraju stali sie ich wasalami i pariasami.
          • Gość: darek Re: Ateista może być patriotą. Katolik nie bardzo IP: 67.128.27.* 13.01.05, 00:36
            Swieta racja.Klerykalizm to najwiekszy wrog tego kraju szerzacy
            glupote,zacofanie i nienawisc, wydzierajacy z Panstwa pieniadze na
            zaspokojenie wygorowanych zadan czarnej mafii.
            • Gość: Palnick Ateista, obrońca człowieczeństwa JP2 skazany IP: *.stenaline.com 27.01.05, 11:25
              Jerzy Urban zapłacić ma (jeśli się nie odwoła) 20 tys.złotych. Na tyle
              wyceniono "utraconą cześć" głowy państwa watykańskiego. Wyrok jest oczywistym
              nieporozumieniem.
              Brońmy Wojtylę przed watykańskimi ścierwojadami a nie przed Jurkiem Urbanem,
              który mówi to co wszyscy widzą ale nikt nie chce artykułować.
              Zostać ateistą w tym kraju to nie tylko niebezpieczne ale i kosztowne :)
    • Gość: Klechoraptor Przekonania religijne Alberta Einsteina. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 02:19
      Albert Einstein był panteista, czyli wierzył w bezosobowego Boga, utożsamianego
      z natura. Jego wyznanie wiary zawarte było chyba
      najlepiej w telegramie wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929, kiedy to
      został on oskarżony przez ortodoksyjnych żydów o
      bluźnierstwo: „Wierzę w Boga Spinozy, który objawia się w harmonii wszystkiego,
      co istnieje, ale nie w Boga, który
      interweniuje w losy i uczynki ludzi”. Jak jednak słusznie zauważa Nigel
      Calder, „nawet ta „miękka”
      („soft”) religijność stała się w końcu poważną przeszkodą (stumbling block) dla
      Einsteina jako fizyka”.

      Calder przypomina nam też, iż teorie względności Einsteina (szczególna,
      odnosząca się do ciał poruszających się z szybkościami
      zbliżonymi do szybkości światła, i ogólna, opisująca grawitację) były niezwykle
      ostro krytykowane zarówno w hitlerowskich
      Niemczech (jako „żydowska pseudonauka”) oraz w ZSRR aż do śmierci Stalina w
      roku 1953 (jako „niezgodne z
      materializmem dialektycznym, czyli filozofią marksistowską”). Jednak najostrzej
      krytykował Einsteina kościół, zgodnie ze
      swymi niechlubnymi tradycjami walki z nauką i uczonymi (wystarczy tu
      przypomnieć przypadki Kopernika, Galileusza czy Darwina).
      Watykan długo popierał pewnego amerykańskiego kardynała, który twierdził iż
      teorie względności Einsteina „są źródłem
      uniwersalnej wątpliwości w istnienie Boga”. Tak więc Calder ma bez wątpliwości
      rację, gdy pisze iż „gdyby Einstein
      żył w innym czasie i w innym miejscu, to mógłby on zostać spalony na stosie,
      albo zostać zamkniętym i umrzeć w obozie
      koncentracyjnym lub szpitalu psychiatrycznym”.

      Jednakże nawet Einstein, bez wątpliwości najwybitniejszy uczony XX wieku, miał
      swoje ograniczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o to,
      iż nie był najmocniejszy, jak na fizyka-teoretyka, w matematyce (w tej
      dziedzinie zawdzięczał on wiele pomocy otrzymanej od swego
      profesora z Zurychu, Hermanna Minkowskiego oraz swych kolegów ze studiów), ale
      o jego spinozjański panteizm, który nakazywał mu
      widzieć porządek w naturze. Niestety, ale przekonanie Einsteina iż „Bóg nie gra
      w kości ze światem” nie pozwoliło mu
      przyjąć założeń mechaniki kwantowej, co z kolei nie pozwoliło mu na połączenie
      teorii elektromagnetyzmu Maxwella ze swą teorią
      grawitacji (ogólną teorią względności), a więc na stworzenie tzw. ogólnej
      teorii wszystkiego, a raczej ogólnej teorii sił
      działających w przyrodzie, czyli łączącą w jedno elektromagnetyzm, grawitację
      oraz tzw. silne i słabe siły nuklearne. Główną
      przyczyną, dla której Einstein odrzucił był mechanikę kwantową (podczas swej
      słynnej konfrontacji z jednym z czołowych twórców
      owej mechaniki, Nielsem Bohrem, na konferencji w Brukseli w roku 1927) była
      stochastyczna (oparta na rachunku prawdopodobieństwa,
      a więc przypadku) natura owej mechaniki oraz tzw. zasada nieokreśloności,
      sformułowana przez Heisenberga, innego wielkiego twórcę
      mechaniki kwantowej, a głosząca, iż nie można jednocześnie określić położenia i
      prędkości cząstki elementarnej (np. elektronu).

      Jak to słusznie zauważył cytowany tu wielokrotnie Calder,
      Einstein „pomylił ‘niepewność’
      (‘uncertainty’) w swym podatomowym (subatomic), statystycznym znaczeniu,
      z ‘niepewnością’ co do przyczyny
      i skutku”. Tak więc do dziś (początek roku 2005) deterministyczna teoria
      grawitacji Einsteina opisująca makroświat nie jest
      zgodna ze stochastyczną mechaniką kwantową opisującą mikroświat. Oczywiście,
      fizycy szukają wciąż owej „ogólnej teorii
      wszystkiego”, ale jak na razie bez skutku. Najbardziej obiecującą hipotezą
      wydaje się obecnie hipoteza superstrun
      (superstrings), objaśniająca materię i energię jako zgrupowania
      wielowymiarowych (najczęściej 11 wymiarów przestrzennych), a
      jednocześnie mikroskopijnych „strun” (według niektórych teoretyków „otwartych”,
      a według innych
      „zamkniętych”), wibrujących z różnymi częstotliwościami, i w zależności od swej
      częstotliwości spostrzeganych przez
      nas jako różne cząstki elementarne (np. elektrony czy fotony) albo kwarki
      („części składowe” nukleonów, czyli
      neutronów i protonów). Niemniej hipoteza superstrun i jej pochodne (np.
      hipoteza „supermembran”) nie są obecnie
      możliwe do przetestowania, albowiem „rozbicie” cząstki elementarnej lub kwarka
      na owe hipotetyczne superstruny wymaga
      nieosiągalnej obecnie ilości energii i precyzji w jej ukierunkowaniu.

      Tak więc nawet panteizm, najbardziej miękki albo też najbardziej liberalny
      rodzaj religii (wiary religijnej) okazał się przeszkodą
      nawet dla najwybitniejszego rozumu XX wieku. Łatwo się domyśleć, jak wielką
      przeszkodą dla uczonego może być więc bardziej
      „twarda” religia (wiara religijna), a szczególnie odmiany teizmu (w tym
      chrześcijaństwo, a więc i katolicyzm), które
      są wiarą w transcendentnego, osobowego Boga, znajdującego się poza i ponad
      przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego
      przez siebie świata. Najlepiej ilustruje to chyba przykład innego wielkiego
      fizyka, uważanego przez wielu za nawet większego od
      Einsteina. Mowa tu oczywiście o Newtonie, który od co najmniej roku 1690 (a
      więc przez ok. 37 lat) analizował szczegółowo i w
      oryginale Biblię, a szczególnie owe przerażające przepowiednie Daniela i św.
      Jana (Księga Daniela ze Starego Testamentu,
      zawierająca jego apokaliptyczne proroctwa oraz niemniej, jak nie więcej
      koszmarna Apokalipsa św. Jana). Newton szukał był w
      Biblii, a szczególnie w jej najbardziej odpychających częściach, klucza nie
      tylko do przyszłości (co czyniło bezskutecznie wielu
      przed nim jak i po nim), ale też, równie daremnie, klucza do rozwiązania
      zagadki przyrody, czyli innymi słowy „ogólnej
      teorii wszystkiego”. Niepowodzenia Newtona i Einsteina powinny być, oczywiście,
      przestrogą dla innych naukowców, filozofów i
      teologów, w olbrzymiej większości zaopatrzonych w słabsze intelekty niż
      wspomniani wyżej koryfeusze nauki. Niemniej doświadczenie
      nakazuje mi tu daleko idący sceptycyzm, jako iż nie tylko przysłowiowy Polak,
      ale też i wielu naukowców z różnych krajów świata
      okazało się „przed szkodą i po szkodzie głupi”.
      ©LK, 2005
      (odnosniki w nast. poscie)

    • Gość: Kafar Wierzenia religijne Alberta Einsteina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 00:29

      Albert Einstein był panteista, czyli wierzył w bezosobowego Boga, utożsamianego
      z natura. Jego wyznanie wiary zawarte było chyba
      najlepiej w telegramie wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929, kiedy to
      został on oskarżony przez ortodoksyjnych żydów o
      bluźnierstwo: „Wierzę w Boga Spinozy, który objawia się w harmonii wszystkiego,
      co istnieje, ale nie w Boga, który
      interweniuje w losy i uczynki ludzi”. Jak jednak słusznie zauważa Nigel
      Calder, „nawet ta „miękka”
      („soft”) religijność stała się w końcu poważną przeszkodą (stumbling block) dla
      Einsteina jako fizyka”.

      Calder przypomina nam też, iż teorie względności Einsteina (szczególna,
      odnosząca się do ciał poruszających się z szybkościami
      zbliżonymi do szybkości światła, i ogólna, opisująca grawitację) były niezwykle
      ostro krytykowane zarówno w hitlerowskich
      Niemczech (jako „żydowska pseudonauka”) oraz w ZSRR aż do śmierci Stalina w
      roku 1953 (jako „niezgodne z
      materializmem dialektycznym, czyli filozofią marksistowską”). Jednak najostrzej
      krytykował Einsteina kościół, zgodnie ze
      swymi niechlubnymi tradycjami walki z nauką i uczonymi (wystarczy tu
      przypomnieć przypadki Kopernika, Galileusza czy Darwina).
      Watykan długo popierał pewnego amerykańskiego kardynała, który twierdził iż
      teorie względności Einsteina „są źródłem
      uniwersalnej wątpliwości w istnienie Boga”. Tak więc Calder ma bez wątpliwości
      rację, gdy pisze iż „gdyby Einstein
      żył w innym czasie i w innym miejscu, to mógłby on zostać spalony na stosie,
      albo zostać zamkniętym i umrzeć w obozie
      koncentracyjnym lub szpitalu psychiatrycznym”.

      Jednakże nawet Einstein, bez wątpliwości najwybitniejszy uczony XX wieku, miał
      swoje ograniczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o to,
      iż nie był najmocniejszy, jak na fizyka-teoretyka, w matematyce (w tej
      dziedzinie zawdzięczał on wiele pomocy otrzymanej od swego
      profesora z Zurychu, Hermanna Minkowskiego oraz swych kolegów ze studiów), ale
      o jego spinozjański panteizm, który nakazywał mu
      widzieć porządek w naturze. Niestety, ale przekonanie Einsteina iż „Bóg nie gra
      w kości ze światem” nie pozwoliło mu
      przyjąć założeń mechaniki kwantowej, co z kolei nie pozwoliło mu na połączenie
      teorii elektromagnetyzmu Maxwella ze swą teorią
      grawitacji (ogólną teorią względności), a więc na stworzenie tzw. ogólnej
      teorii wszystkiego, a raczej ogólnej teorii sił
      działających w przyrodzie, czyli łączącą w jedno elektromagnetyzm, grawitację
      oraz tzw. silne i słabe siły nuklearne. Główną
      przyczyną, dla której Einstein odrzucił był mechanikę kwantową (podczas swej
      słynnej konfrontacji z jednym z czołowych twórców
      owej mechaniki, Nielsem Bohrem, na konferencji w Brukseli w roku 1927) była
      stochastyczna (oparta na rachunku prawdopodobieństwa,
      a więc przypadku) natura owej mechaniki oraz tzw. zasada nieokreśloności,
      sformułowana przez Heisenberga, innego wielkiego twórcę
      mechaniki kwantowej, a głosząca, iż nie można jednocześnie określić położenia i
      prędkości cząstki elementarnej (np. elektronu).

      Jak to słusznie zauważył cytowany tu wielokrotnie Calder,
      Einstein „pomylił ‘niepewność’
      (‘uncertainty’) w swym podatomowym (subatomic), statystycznym znaczeniu,
      z ‘niepewnością’ co do przyczyny
      i skutku”. Tak więc do dziś (początek roku 2005) deterministyczna teoria
      grawitacji Einsteina opisująca makroświat nie jest
      zgodna ze stochastyczną mechaniką kwantową opisującą mikroświat. Oczywiście,
      fizycy szukają wciąż owej „ogólnej teorii
      wszystkiego”, ale jak na razie bez skutku. Najbardziej obiecującą hipotezą
      wydaje się obecnie hipoteza superstrun
      (superstrings), objaśniająca materię i energię jako zgrupowania
      wielowymiarowych (najczęściej 11 wymiarów przestrzennych), a
      jednocześnie mikroskopijnych „strun” (według niektórych teoretyków „otwartych”,
      a według innych
      „zamkniętych”), wibrujących z różnymi częstotliwościami, i w zależności od swej
      częstotliwości spostrzeganych przez
      nas jako różne cząstki elementarne (np. elektrony czy fotony) albo kwarki
      („części składowe” nukleonów, czyli
      neutronów i protonów). Niemniej hipoteza superstrun i jej pochodne (np.
      hipoteza „supermembran”) nie są obecnie
      możliwe do przetestowania, albowiem „rozbicie” cząstki elementarnej lub kwarka
      na owe hipotetyczne superstruny wymaga
      nieosiągalnej obecnie ilości energii i precyzji w jej ukierunkowaniu.

      Tak więc nawet panteizm, najbardziej miękki albo też najbardziej liberalny
      rodzaj religii (wiary religijnej) okazał się przeszkodą
      nawet dla najwybitniejszego rozumu XX wieku. Łatwo się domyśleć, jak wielką
      przeszkodą dla uczonego może być więc bardziej
      „twarda” religia (wiara religijna), a szczególnie odmiany teizmu (w tym
      chrześcijaństwo, a więc i katolicyzm), które
      są wiarą w transcendentnego, osobowego Boga, znajdującego się poza i ponad
      przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego
      przez siebie świata. Najlepiej ilustruje to chyba przykład innego wielkiego
      fizyka, uważanego przez wielu za nawet większego od
      Einsteina. Mowa tu oczywiście o Newtonie, który od co najmniej roku 1690 (a
      więc przez ok. 37 lat) analizował szczegółowo i w
      oryginale Biblię, a szczególnie owe przerażające przepowiednie Daniela i św.
      Jana (Księga Daniela ze Starego Testamentu,
      zawierająca jego apokaliptyczne proroctwa oraz niemniej, jak nie więcej
      koszmarna Apokalipsa św. Jana). Newton szukał był w
      Biblii, a szczególnie w jej najbardziej odpychających częściach, klucza nie
      tylko do przyszłości (co czyniło bezskutecznie wielu
      przed nim jak i po nim), ale też, równie daremnie, klucza do rozwiązania
      zagadki przyrody, czyli innymi słowy „ogólnej
      teorii wszystkiego”. Niepowodzenia Newtona i Einsteina powinny być, oczywiście,
      przestrogą dla innych naukowców, filozofów i
      teologów, w olbrzymiej większości zaopatrzonych w słabsze intelekty niż
      wspomniani wyżej koryfeusze nauki. Niemniej doświadczenie
      nakazuje mi tu daleko idący sceptycyzm, jako iż nie tylko przysłowiowy Polak,
      ale też i wielu naukowców z różnych krajów świata
      okazało się „przed szkodą i po szkodzie głupi”.
      ©LK, 2005

    • Gość: Palnick Portret psychologiczny zaangażowanego klerykała. IP: *.stenaline.com 29.01.05, 00:21
      Mała trawestacja wiersza jednego z forumowiczów - geniusza nick "witek.witek"

      Wściekły i zawzięty, podły, obrzydliwy,
      Zły, podstępny, wredny, ohydny i mściwy,
      Zielony z zawiści, strzykający jadem,
      Goni co sił w nogach inkwizycji śladem.

      Marzy by nareszcie porozpalać stosy,
      Torturować bliźnich, obalać etosy.
      Nieustannie myśli - piątek to, czy świątek -
      O pięknej i krwawej rzezi niewiniątek.

      I całymi dniami - czy zmierzcha czy dnieje -
      Pianę toczy z pyska, nienawiścią zieje.
      A po nocach pisze - długo, do świtania -
      Listy kandydatów do wymordowania.

      Jak temu zaradzić? Nie mamy wyboru!
      Na pomoc wzywamy znów ludzi honoru.
      By Polska nie sczezła w nienawiści szale
      Ciebie dziś prosimy: „Ratuj, Generale!”.

      Ocal ty nas przed nim - miły panie bracie -
      Osadź go w areszcie, albo w internacie,
      Niechaj zgnije w pudle, albo i w gułagu...

      Kłaniam się z szacunkiem.

      Ślusarz z Pafawagu.
      • Gość: Janek Re: Portret psychologiczny zaangażowanego kleryka IP: 193.188.105.* 01.02.05, 00:24
        Wiersz okrutny ale prawdziwy az do bolu. Wspolczesny w miare inteligentny Polak
        nie powinien byc katolikiem.
    • palnick Religia to szkodliwe hobby :( 06.02.05, 02:19
      KK na przykład to globalny koncern handlujący wirtualną nadzieją na zbawienie.
      Koszty = zero, zysk = 100%.
      Nie ma innej takiej firmy. KK łamie zasadę równosci podmiotów biznesowych -
      nikt nie reaguje! KK poniża ludzi, również przez chrzest nieświadomych dzieci i
      spowiedź - nikt nie reaguje. KK drenuje nasz cienki budżet - nikt nie reaguje.
      Czas aby wszystkie religie postawić na równi z organizacjami zwalczajacymi
      prawa człowieka, nawołujacymi do nietolerancji i wymagającymi ulg biznesowych.
      Europa musi się bronić przed fundamentalizmami - islamskim, katolickim i
      protestanckim.
      Czy ktoś wywyższa miłosników rybek akwariowych ponad zwolenników świnek
      morskich? I kogo czyjeś hobby obchodzi?
      • editor_in_chief Re: Religia to szkodliwe hobby :( 06.02.05, 12:41
        Popieram! :)
      • palnick Re: Religia to szkodliwe hobby :( 07.05.05, 10:57

        Autor: Gość: terry IP: *.aster.pl
        Data: 04.05.2005 22:44 + dodaj do ulubionych wątków

        Dla mnie jako ateisty i w związku z tym patrzącego z boku na całe to kościelne
        tałatajstwo kościół jest śmieszny sam w sobie. Nie religia jako mitologia - w
        tym wypadku chrześcniijańska, ale kościół właśnie. Te wszystkie gusła
        odprawiane przez facetów w sukienkach, te pieśni intonowane i zawodzone w
        idiotyczny (dla mnie) sposób. Bryzganie mokrą gałęzią zwaną kropidłem,
        polewanie wrzeszczących osesków zimną wodą i szeptanie przy tym zaklęć
        chrześcijańskich. Całowanie w rękę mężczyzn zwanych biskupami. Opisywanie
        niewyżytym facetom przez młode kobiety swojego życia seksualnego. Wtrącanie się
        grubych ubranych na czarno gości (czasem z czerwonymi przepaskami, czapeczkami
        itp.) w sprawy państwowe dotyczące wszystkich obywateli. Wykorzystywanie pracy
        kobiet zwanych zakonnicami, przy całkowitym ich olewaniu i traktowaniu jak
        powietrze, ew. darmowe gosposie. Budowanie wielkich, koszmarncyh
        architektonicznie gmaszysk, rozbijanie się limuzynami i tworzeniem bogato
        zdobionych ścian zwanych ołtarzami, przy jednoczesnych gębach pełnych frazesów
        o ubóstwie (nie swoim rzecz jasna). Upierdliwie pouczanie, nawracanie i
        krytykowanie "z góry" wszystkich nienależących do sekty ktolickiej.. Zresztą
        podobnie jest w innych religiach.. Śmieszne to i straszne..

    • qwww Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 06.02.05, 15:48
      > Czuje sie wolny i niezalezny od starych kawalerow w
      > czarnych sukienkach

      to pochwała ateizmu czy tylko zmiany wiary na nie-katolicką? buddyjscy mnisi
      chodzą chyba w pomarańczowych
      • palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 15.02.05, 14:25
        Bóg jest mitem wymyslonym przez ateistów. Słuzy skanalizowaniu lęków ludzi
        niewykształconych, tak żeby zajęli się czymś wirtualnym, bo realne życie ich
        przerasta :)
        • wywiadowca Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 15.02.05, 14:31
          Gdesyby ksieza wierzyli w Boga ta potezna organizacja jaka jest KK nie moglaby
          istniec w tej teatralnej formie. Pan Bog nie potrzebuje przedstawien i jako
          istota inteligentna pewnie nimi gardzi.
    • demokrata2 Demokrata nie moze byc katolikiem 15.02.05, 14:43
      Bo KK i demokracja to dwie sprzeczne rzeczy.
      • palnick Re: Demokrata nie moze byc katolikiem 21.02.05, 18:58
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20831621&a=20855189
      • galt Totalna bzdura 11.10.05, 03:03
        wedlug tej logiki - anarchizm jest demokracja.
        Nie ograniczenie wolnosci jest zaprzeczeniem demokraci tylko nie moznosc
        dokonania takiego wyboru.
        To czego wy ateisci i wrogowie KK nie rozumiecie, to swiadoma wolonsc
        samoograniczenia. Demokracja oferuje tylo samo lub i wiecej samoogranicznia.
        Anarchia jest pelna wolnoscia, tak jak glupota jest pelna woloscia umyslu od
        intelektu.
    • polonus9 teraz ateistammi nie zostaja raczej wielcy tchorze 20.03.05, 14:38
      • karmin-cynober Re: teraz ateistammi nie zostaja raczej wielcy tc 20.03.05, 17:25
        Co za meka panska,czytac wasze wypowiedzi.Ktos kiedys powiedzial,ze prawdziwych
        ateistow nie ma.Najpierw musisz zwatpic,zeby zostac ateista.Tzn.zajac sie
        istnieniem i nieistnieniem boga.A to juz pelne rozwazania teologiczne.Moze
        kiedys bede sie modlic i nawet chodzic do Kosciola.Nigdy nie mow nie.Ale nie
        dam sobie wcisnac uzurpatorstwa i monopolu wiary.Kto niektorym praktykujacym
        nawciskal,ze ich sposob wiary jest jedynym i w ogole dlaczego,co niektorzy
        mysla,ze sa lepsi i maja wiecej do powiedzenie tylko dlatego.ze posluguja sie
        autorytetem instytucyjnym i pewnymi symbolami religijnymi.Chyba nie zalapali o
        co chodzi w chrzescijanstwie.Zostanie ateistom wylacznie z powodow politycznych
        to dla mnie fakt rowniez nie do przyjecia.Buddysta, bo wygodniej?Nia lubie
        oszolomow.A co do boga to dla mine moze sobie dalej wisiec w kosmosie.Mi jego
        obecnosc nie przeszkadza,tylko ja juz sie dzisiaj rzadko nim zajmuje.
        • palnick ateista 22.03.05, 23:01
          nie zajmuje się próżnią :)
          • gargamel.z.rm Re: ateista 31.07.05, 21:07
            Ateista zwyczjnie nie wxierzy w bzdury i ma wstret do ludzi ktorzy zyja z
            ludzkiej naiwnosci.Dorabianie do tego powodow politycznych w demokratycznym
            panstwie jest zwyczajna podloscia zainteresowanych dochodami z religii ludzi
            lub przez nich zindoktrynowanych glupcow.
            • abmiros Re: ateista. Byloby dobrze ... 15.08.05, 23:53

              Byloby dobrze wyszukac czy zalozyc trwaly blog ateistow, ale nie jeszcze jeden
              kontrolowany przez jednego czlowieka, lecz przez zespol, redakcje. W ten blog
              nalezaloby lokowac co ciekawsze wypowiedzi z wielu innych zrodel, czy to
              argumentujace za ateizmem lub agnostycyzmem, czy za przekonaniami religijnymi
              na sposob warty dyskusji. Mozna byloby stworzyc zespol skladajacy sie z ludzi
              stale przegladajacych te problematyke w roznych srodkach masowego przekazu i
              podrzucajacych tematy, artykuly, itd.
              Do redakcji wybralbym tylko ateistow i agnostykow, i tylko tych ktorzy
              zademonstrowali kulture i preferencje moralne jakie chcielibysmy zwiazac ze
              spoleczna percepcja slowa „ateista”. Przyklady tych ktorych wybralbym: funix
              (jego przeklady sa trafnie dobierane i wysokiej klasy), alexanderson (robi
              wrazenie czlowieka o wysokiej kulturze a jego landrynkowaty ateizm zamyka
              przedzial odmian ateizmu po jednej z dwoch stron tego przedzialu), facet123
              podrzucajacy calkiem wazne spostrzezenia, palnick, ktorego cenie za dowcip nt.
              piekla ateistow i za szereg innych rzeczy, editor_in_chief ktorego znam i
              cenie ze starych bojow, eliza42 ktora robi wrazenie moze podrzucic przyklady z
              wlasnej praktyki zawodowej, kafar ktorego cenie za jego „Wierzenia religijne
              Alberta Einsteina”. Moge dlugo ciagnac przyklady ludzi ktorych slowa warto bylo
              przeczytac. Ilu byloby potrzeba do takiej redakcji? Potrafie wyszukac i
              zaproponowac jeszcze wielu z duzej grupy do ktorych mam uznanie. To
              niekoniecznie musza byc zwolennicy dawkinsowskiego ateizmu, chociaz osobiscie
              sadze ze obecnie nie ma innego ktory bylby wart zainteresowania. (Moje
              sentymenty do agnostycyzmu to pozostalosc z mojego okresu, kiedy uwazalem
              Russela za moj wzorzec filozoficzny i spoleczny).
              Szkoda aby swietne przeklady, refleksje, spostrzezenia czy informacje o faktach
              marnowaly sie rozcienczone w morzu ulotnych uwag i wypowiedzi. Istota sprawy
              takiego blogu byloby wlasnie w slowach „ rozcienczony” (temu usilujemy
              zaradzic), i „zatezony” (to usilujemy osiagnac). Nie ma lepszego sposobu jak
              wejsc w temat wlascnie zaczynajac od dyskusji, od wzmianek, aluzji, polemik,
              drobnych spiec ktore sie natezaja, gdzie dramaty sporu narasta aby przejsc w
              kulminacje. Ale chociaz po zamknieciu dyskusji powinna ona jako calosc zostac w
              archiwum, to jednak obok dobrego indeksu tematow i pseudonimow i spisu rzeczy
              warto byloby wyciagac z niej to co jest warte do zapamietania na dalsza reszte
              zycia dla nas i dla innych.
              Nasz ateizm i agnostycyzm jest wlasnie rozcienczony na najrozniejsze sposoby,
              a ten blog ktory proponuje mialby wlasnie zatezac to co jest wartosciowe a
              rozcienczone w roznych dyskusjach, mialby wlasnie zatezac to do czego warto
              wracac, na co warto sie powolywac i czego nie warto powtarzac, bo juz zostalo
              powiedziane w sposob co najmniej zadawalajacy i co jest latwe do znalezienia
              w powszechnie znanym i latwo dostepnym miejscu. Jezeli mialoby to byc miejsce
              o zalecie koncentratu, musialoby byc chronione bardzo gestym filtrem, scisla
              cenzura, dlatego mowie o bardzo wybrednej redakcji i oczekuje od niej wysokiej
              kultury i szerokich horyzontow.
              Pomocy technicznej nie udziele zadnej bo jestem noga we wszystkich sprawach
              komputerowych. Kiedys obserwowalem grupe entuzjastow ktorzy dzialali z
              pozycji „Cywilizacji milosci”, natchnieni zyciem i smiercia Wojtyly. Podcinalem
              im skrzydla najdelikatniej jak umialem, bo wiedzialem ze jezeli ja im nie
              podetne teraz mozliwie delikatnie, to wczesniej czy pozniej zycie podetnie im
              te skrzydla bardzo brutalnie i beda mieli szanse polamania karku spadajac z
              duzej wysokosci na jaka sie w miedzyczasie wzniosa. Ten blog ateistyczno-
              agnostyczny ktory proponuje moglby byc wzorowany na tym co oni wowczas
              zakladali. Ale powiadam, ja sie nie znam na tych wszystkich sprawach. A wogole
              to moze juz cos takiego jest, gdzie moge znalezc zatezone to czego szukam,
              tej klasy jakiej ja szukam, tylko ja o tym nie wiem?
              • palnick Re: ateista. Byloby dobrze ... 11.10.05, 01:04
                Załóż taki blog. Chętnie będę się udzielał :)
    • voltaire w RP trakktuja takich jak syfilitykow !! 01.07.05, 20:20
      Klania sie Afganistan zarzadzany przez Talibow.
      • palnick Ateizm 19.07.05, 07:17
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=26551430
    • dox1 Re: ateista, to wymaga odwagi ! NIE TO NIE ODWAGA 17.08.05, 20:28
      Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

      > Powiedziec sobie raz na zawsze, ze wszystkie bajki o
      > Panu Bogu, to tylko bajki. Powiedziec sobie,ze to nikt
      > inny ale ludzie decyduja o wlasnym losie. Powiedziec
      > sobie, ze KK to organizacja wykorzystujaca w perfidny
      > sposob (jak inne sekty) normalna zadze poznania racji
      > zycia, wymaga odwagi, czasem duzej, zwlaszcza w kraju
      > zindoktrynowanym do granic absurdu przez sekte zwana
      > KK.Sprobujcie znalezc w sobie troche odwagi i
      > odrzuccie narzucone wam, prostackie czesto schematy.
      > Odrzucilem je sam juz dawno i jest mi z tym dobrze,
      > Czuje sie wolny i niezalezny od starych kawalerow w
      > czarnych sukienkach wykorzystujacych moja dawna (na
      > szczaescie !)glupote.

      To nie odwaga, osoba wychowana w religji od dziecka (mozg wyprany do
      najmniejszej nitki) wycofujac sie ztego stanu choroby umyslowej nazuconej przez
      kk, muzulmanow i innych SEKT (mowie o kolektywnej schizofreni)
      osoba ta swiadczy O SWOJEJ WSPANIALEJ INTELIGENCJI !
      Chociaz musze przyznac ze jesli chodzi o Polske, inteligencja niewystarczy
      POTRZEBA ROWNIEZ ODWAGI, dlatego ze ta polsko religijna mentalnosc jest
      identyczna do muzulmanskiej.
      Takie wyleczenie z tej kolektywnej schizofreni pobiera kilka lat a nie kilka dni.
      Trzeba rowniez wiedziec ze te sekty trzymajace swiat w tym stanie chorobowym
      maja jeszcze wieki zycia przed nimi, A WIEC POKUJ NA PLANECIE ZIEMIA TO NIE
      JUTRO LUB POJUTZE.
      P.S. Przepraszam Cie internocie Rzeczowy, odpowiedzialem na tytul twojego watku,
      twoj tekst przeczytalem pozniej no i w sumie powiedzialem to samo.
      • palnick Re: ateista, to wymaga odwagi ! jednak :) 11.10.05, 01:05
        dox1 napisał:

        > To nie odwaga, osoba wychowana w religji od dziecka (mozg wyprany do
        > najmniejszej nitki) wycofujac sie ztego stanu choroby umyslowej nazuconej
        przez
        > kk, muzulmanow i innych SEKT (mowie o kolektywnej schizofreni)
        > osoba ta swiadczy O SWOJEJ WSPANIALEJ INTELIGENCJI !
        > Chociaz musze przyznac ze jesli chodzi o Polske, inteligencja niewystarczy
        > POTRZEBA ROWNIEZ ODWAGI, dlatego ze ta polsko religijna mentalnosc jest
        > identyczna do muzulmanskiej.
        > Takie wyleczenie z tej kolektywnej schizofreni pobiera kilka lat a nie kilka
        dn
        > i.
        > Trzeba rowniez wiedziec ze te sekty trzymajace swiat w tym stanie chorobowym
        > maja jeszcze wieki zycia przed nimi, A WIEC POKUJ NA PLANECIE ZIEMIA TO NIE
        > JUTRO LUB POJUTZE.
        > P.S. Przepraszam Cie internocie Rzeczowy, odpowiedzialem na tytul twojego
        watku
        > ,
        > twoj tekst przeczytalem pozniej no i w sumie powiedzialem to samo.
        ------------
        A widzisz :)
    • pogromcaidiotow Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 09.10.05, 05:20
      Ciekawy temat zarzuciliscie na forum. Pytanie: Czy trzeba odwagi, aby byc
      ateista ? Mysle, ze nie poniewaz, nim sie jest lub nie. Wybor nalezy do kazdego
      z osobna. Jesli komus latwiej jest zyc wierzac w aniolki, krasnoludki ..., to
      jesli jego wiara nie krzywdzi innych, to nic w tym zlego. Ateizm wcale nie musi
      byc rozumiany jako wrog religii lub kosciola. Jest to jeszcze jeden z wielu
      sposobow na przezycie czasu ktory mamy. Wiekszosc z nas nie jest prawdziwymi
      ateistami, a agnostykami - czyli zadajacymi fundamentalne pytania. Kazdy kto
      zabral tutaj glos, nie przechodzi obojetnie wobec teamtu wiary, religii,
      kosciola itd. Oczywiscie tak jak dla mnie, tak i wielu z was sposob
      postrzegania tego samego problemu jest skandalicznie rozny z popreligiami,
      ktore z powodow kulturowych i czystego lenistwa intelektualnego, maja
      najwiekszy wplyw na umysly wielu pokolen Ziemian. Ja sprawe Boga, bo przeciez,
      to wiara w jego istnienie popycha ludzi w zatapianie sie w roznych religiach,
      postrzegam inaczej. Bog to tylko slowo klucz, okreslajace Stworce lub inaczej
      sile stworcza. Dla mniej dociekliwych wystarcza jego prosty opis, czesto
      humanoidalny, zeby latwiej bylo go sobie wyobrazic. Ja widze, to zupelnie
      inaczej - jest to lub moze byla to sila, twor, osobnik lub ich zbior zdolny do
      wykreowania rzeczywistosc, ktora dla niego samego jest czysto wirtualna. Rozwoj
      nowej czasoprzestrzeni, czy jak to kazdy woli nazwac, mogl byc wynikiem
      celowego dzialania lub tez przypadkiem. Natomiast istnienie naszej rasy jest
      dla mnie czysto przypadkowe i napewno nie jest ostatecznym uwieczeniem ewolucji
      zycia, natury na naszej planecie i wszechswiecie. Dlatego zastanawianie sie kto
      i co to bylo lub tez oddawania czci tej lub tym silom, nie ma dla mnie sensu.
      Jest to nie mozliwe do ogarniecia. Uwazam, ze sila zdolna do takich aktow
      tworczych, nie moze kierowac sie czysto ludzkimi pobudkami i wymagac od swoich
      tworow uwielbienia. Przeciez, gdyby o to chodzilo "Bogu", to czlowiek pojawilby
      sie od razu na Ziemi. Latwo oczywiscie ta teze obalic, ale nie ona jest tutaj
      sednem mojej wypowiedzi.
      Dla mnie znacznie ciekawsza kwestia jest to, w jakim chwili nasz rodzaj
      znalazla sie obecnie. Technologia i jej postep, moga w pewnym czasie dac nam
      odpowiedz na nasze pytania, dotyczace powstania wszystkiego i otworzc
      mozliwosci przypisywane bogom. Kazdy kto to czyta i posluguje sie koputerem i
      nie postrzega go tylko, jako potomka maszyny do pisania, wie o co mi chodzi.
      Kto wie, czy nie stoimy u progu ery tworzenia nowych swiatow, dla nas
      nierzeczywistych i wirtualnych, ale dla tworow tam istniejacych zabojczo
      realnych. Bylby to dowod na to, ze nie trzeba byc nadnaturalna istota aby
      tworzyc Swiaty, wystarczy wykorzystac to co dala akurat nam natura lub nasz
      tworca - czyli ROZUM. Ciekawe ilu "Bogow", mial nasz "Bog".
      Jestesmy tylko mala czescia otaczajcego nas swiata lub nakladajacych sie na
      siebie nieskonczonych rzeczysistosci. Dlatego to czy ktos wierzy i w co nie
      powinno nas od siebie oddalac, kazdy ma prawo byc, myslec i zyc. Pozdrawiam.
    • zabanowana.mysz.biala Re: Zostać ateistą - to NIE wymaga odwagi, 09.10.05, 06:24
      tylko określonego poglądu na świat.
      • palnick Re: Zostać ateistą - to NIE wymaga odwagi, 28.02.06, 20:47
        Czy w na wskroś katolickim kraju, jakim jest Polska, łatwo jest być ateistą?
        Czy łatwo jest się przyznać, że nie chodzi się do kościoła i nie wierzy w
        jedynie słusznego boga? Czy tym samym człowiek nie naraża się na ostracyzm ze
        stronyrodziny, znajomych, pracodawcy? Czy przekonania ateistyczne nie są czasem
        powodem do dyskryminacji ze strony większości(pseudo)katolikiej? Czy łatwo jest
        nie poddać się presji otoczenia do ochrzczenia dziecka lub zawarcia ślubu
        kościelnego? Czy ludzie nie patrzą na ateistę jak na jakiegoś odszczepieńca?
    • homosovieticus O ATEIŹMIE POWAŻNIE! - To warto wiedzieć! 09.10.05, 06:38
      Po przeczytaniu przekonacie się sami jak prymitywnie i wybiórczo opisują ATEIZM
      propagandziści ateistyczni
      www.kul.lublin.pl/efk/pdf/a/ateizm.pdf
    • palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 11.10.05, 02:48
      Rozmowa z księdzem

      ...a jeśli istnieje niebo
      (bo może? Choć raczej wątpię)
      I jeśli w dniu mego pogrzebu
      Do tego nieba wstąpię
      (w co także wątpię raczej),
      I przyjdzie mi tam posiedzieć,
      To kogoż ja tam zobaczę?
      Bo wolałbym z góry wiedzieć,
      Czy spotkam na gwiezdnej połaci
      Wyłącznie aniołki białe,
      Czy którąś ze znanych postaci,
      Co ją za życia kochałem?
      Czy mi recepcja niebiańska
      Pokój przydzieli musem?
      Bo ja bym chciał, proszę państwa,
      Na przykład z panem Prusem
      Lub z panem Gary Cooperem
      Czy z Izaakiem Bablem,
      A tutaj mnie na kwaterę
      Z Kraszewskim wpakują nagle
      Albo mój jeden przyjaciel
      Do mego pokoju wlizie
      I znowu powie: - Wiesz, bracie,
      Poznałem o... taaaką cizię!
      A ja bym chciał porą wieczorną
      Mieć taką cudowną szansę
      Pogadać z Marylin Monroe
      I z Anatolem Francem,
      I może ze swoim tatą,
      Bo znałem go bardzo mało...
      Hej, dużo dałbym za to,
      Żeby tak właśnie się stało,
      Ale się tam nie wybiorę,
      Bo jakby mnie kto ulokował
      Z Rabindranathem Tagore,
      Tobym natychmiast zwariował,
      Lub z Marią Konopnicką...
      Ta myśl sen z powiek mi spędza...
      Nie, wolę iść drogą laicką,
      Bardzo przepraszam księdza!

      Anrdzej Waligórski
    • galt Wiesz, mowic glupio na glos tez wymaga odwagi.. 11.10.05, 02:58
      Niekoniecznie taka jest moja konkluzja z Twoich przemyslen, ale ta analogia
      prawidlowo prezentuje sile Twojego argumentu.
      Odwazny to ten co cos zmienia.
      Czy napewno zawsze?
      Wiesz do jakiego wnisku doszl najwieksze umysly tego swiata w dziedzinie fizyki
      atomowej, genetyki, chemi? - ze, tego nie mogl stworzyc przypadek, ten swiat
      musiala zaprojektowac wyzsza inteligencja.
      Czy wiesz, ze gdyby proporcje fzjo-chemiczne (sklad, grawitacja, itp) ziemskiej
      atmosfery zmienily sie o mniej niz 1% zycie na Ziemi przestalo by istniec?

      A jezeli wiec jestes tylko przypadkiem natury co Toba kieruje w zyciu i kiedy
      wiesz, ze osiagales swoj cel?

      Skad nie probuje Cie przekonac, pytam tylko, czy dobrze zglebiles podstawy
      swojej religii ...religii ateizmu w brak Boga.
      • palnick Re: Wiesz, mowic glupio na glos tez wymaga odwagi 01.11.05, 14:06
        galt napisał:

        > Wiesz do jakiego wnisku doszl najwieksze umysly tego swiata w dziedzinie
        fizyki atomowej, genetyki, chemi? - ze, tego nie mogl stworzyc przypadek, ten
        swiat musiala zaprojektowac wyzsza inteligencja.
        --------
        To klasyczny antropocentryzm i nic więcej. Poza tym nie wszystkie największe
        umysły tak sądzą.
        --------
        > Czy wiesz, ze gdyby proporcje fzjo-chemiczne (sklad, grawitacja, itp)
        ziemskiej atmosfery zmienily sie o mniej niz 1% zycie na Ziemi przestalo by
        istniec?
        --------
        To ma być argument? Za czym? Dla mnie to klasyczny przypadek a nie zamiar.
    • palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 666 :) 02.11.05, 00:46
      Ten numer jest mi bliski :)
      • trond Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi 02.11.05, 00:47
        a mi ten 777
        apage satanas
        • palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi 02.11.05, 00:52
          trond napisał:

          > a mi ten 777
          > apage satanas
          ---------
          W tej sytuacji wolę 112 :)
          • trond Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi 02.11.05, 00:54

            Odpowiadasz na :

            palnick napisał:

            > trond napisał:
            >
            > > a mi ten 777
            > > apage satanas
            > ---------
            > W tej sytuacji wolę 112 :)

            ja zaś zawsze i nade wszystko wolę teqilę,cytrynkę i sollę, a wszelako nie
            odmawiam powyższych;-))
            • palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi 02.11.05, 00:59
              trond napisał:

              >
              > Odpowiadasz na :
              >
              > palnick napisał:
              >
              > > trond napisał:
              > >
              > > > a mi ten 777
              > > > apage satanas
              > > ---------
              > > W tej sytuacji wolę 112 :)
              >
              > ja zaś zawsze i nade wszystko wolę teqilę,cytrynkę i sollę, a wszelako nie
              > odmawiam powyższych;-))
              -----------
              Chyba sól w tej sytuacji :) ?
              • trond Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi 02.11.05, 01:01
                Odpowiadasz na :

                palnick napisał:

                > trond napisał:
                >
                > >
                > > Odpowiadasz na :
                > >
                > > palnick napisał:
                > >
                > > > trond napisał:
                > > >
                > > > > a mi ten 777
                > > > > apage satanas
                > > > ---------
                > > > W tej sytuacji wolę 112 :)
                > >
                > > ja zaś zawsze i nade wszystko wolę teqilę,cytrynkę i sollę, a wszelako ni
                > e
                > > odmawiam powyższych;-))
                > -----------
                > Chyba sól w tej sytuacji :) ?


                one teqila
                two teqila
                three teqila
                floor
                p.s.o,sooolle mio;-)))
                • palnick Samobój kościoła :))) 02.12.05, 17:50
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=32879112
                  Od tego krok do powątpiewania w sens chrztu wogóle (i słusznie). Potem już
                  tylko upadek KK.
    • polonus9 w kraju oszolomskiej holoty i bonzow z KK napewno 02.11.05, 01:14
      • palnick Re: w kraju oszolomskiej holoty i bonzow z KK nap 10.11.05, 21:46
        zobaczymy...
        • karbat Re: zostac ateista wymaga odwagi 02.12.05, 18:00
          bez przesady
          jedno jest pewnwe , na wsi nawet soltysem nie zostaniesz
          ale ten kto nie chce nim zostac ,moze sie nie przejmowac
          i .... olac
          • palnick Re: zostac ateista wymaga odwagi 02.12.05, 18:04
            karbat napisał:

            > bez przesady
            > jedno jest pewnwe , na wsi nawet soltysem nie zostaniesz
            > ale ten kto nie chce nim zostac ,moze sie nie przejmowac
            > i .... olac
            -------
            W splątanym gaju rąk i nóg szepczemy słowa święte,
            jak szeptał kiedyś Młody Bóg bogini niepojętej.

            Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej.
            Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej.

            W czerwonym żarze rzewnych żądz płoniemy jak pochodnie
            i opadamy w niebo, śniąc niewinnie i łagodnie.

            Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt,
            niewinnie i łagodnie.
            Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt,
            niewinnie i łagodnie.

            W żałobnym chłodzie znanych ust szukamy pocieszenia,
            słuchając, jak nam stygnie puls i mylą się znaczenia.

            To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia.
            To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia.

            Dopóki demon smutku śpi, niech żyją młode żądze.
            Dopóki życie w nas się tli, dopóki są pieniądze.

            To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, niech żyją młode żądze.

            To nic, to nic, to nic, to nic, to nic dopóki są pieniądze.

            Ole, ole, ole, ola, oli, niech żyją młode żądze
            Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.
            Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.
            Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.


            słowa: Agnieszka Osiecka

            • zwykly2 Re: Przemóc strach - to odwaga. 02.12.05, 18:20
              O istnieniu Boga dyskutują namiętnie, wierzący bo Go kochają, niewierzący bo
              się Go boją.......


              (gdzieś przeczytane)
              • palnick Re: Przemóc strach - to odwaga. 02.12.05, 18:22
                zwykly2 napisał:

                > O istnieniu Boga dyskutują namiętnie, wierzący bo Go kochają, niewierzący bo
                > się Go boją.......
                >
                >
                > (gdzieś przeczytane)
                --------
                niewierzący, bo chcą zrozumieć co może w tak duzym stopniu sparaliżować mózg
                wierzącego :)
                • aurora.we.mgle niewierzacy nie zrozumieja wierzacych 03.12.05, 04:02
                  bo maja rozne mozgi, tak jak syty nie rozumie glodnego. Niewierzacy tez maja
                  swoich bogow, choc sie do tego nie przyznaja. Wiara w Boga religijnego jest
                  tylko jedna z wielu wiar. Palnicku, jacy sa Twoi bogowie?
                • zwykly2 Re: Palick, amoże tu działa zwykły praktycyzm? 03.12.05, 08:06
                  Załad Pascala: A twoje szczęście? Zważmy zysk i stratę zakładając się, że Bóg
                  jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeśli
                  przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że jest, bez wahania.
                  • palnick Re: Palick, amoże tu działa zwykły praktycyzm? 03.12.05, 22:30
                    zwykly2 napisał:

                    > Załad Pascala: A twoje szczęście? Zważmy zysk i stratę zakładając się, że Bóg
                    > jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeśli
                    > przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że jest, bez wahania.
                    --------
                    Dlatego trzeba być ateistą :)
    • palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 18.01.06, 11:22
      LPR w sprawie nauki religii w szkole

      LPR: ocena z religii wliczana do średniej

      Magdalena Kula 18-01-2006, ostatnia aktualizacja 17-01-2006 20:36

      Zmiany w szkolnym ocenianiu. Czy uczniowie będą mogli wliczać do średniej ocen
      na koniec roku stopień z religii? Tego chce Liga Polskich Rodzin. Ministerstwo
      Edukacji rozważa taką możliwość

      O religię w szkołach poseł Jan Jarota upomniał się w interpelacji. Właśnie
      dotarła do Ministerstwa Edukacji. Poseł domaga się, by w szkołach w całym kraju
      ocena z religii była wliczana do średniej ze wszystkich przedmiotów.
      Przekonuje, że pomogłoby to "w kształtowaniu pozytywnej aktywności ucznia i
      nauczyciela". - Jak ocena wlicza się do średniej, to zawsze podnosi rangę
      przedmiotu. Na pewno miałoby to dobry wpływ na przebieg katechezy w szkołach. A
      uczeń, któremu będzie zależało na celującej ocenie z religii, będzie się
      angażował w życie parafialne, pomagał innym, z tego byłoby wiele korzyści -
      wylicza w rozmowie z "Gazetą".
      ------------

      Ludzie Pozbawieni Rozumu mylą kruchtę ze szkołą publiczną i na chama wciskają
      bajki o Jezusie Potterze do podstawowego kanonu przedmiotów szkolnych. Dno.

      Religia do kosciołów, nauka do szkół, defekacja do szaletów. Mieszanie funkcji
      rodzi wiele komplikacji :)


    • palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 14.05.06, 15:09
      Antyklerykałowie mają też ostro pod górę :-)

      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=reportaz&name=143
    • palnick Bóg? Zagadka Epikura 08.06.06, 20:10
      Czy Bóg chce zapobiegać złu ale nie może? W takim razie nie jest wszechmocny.
      Czy może zapobiegać złu ale nie chce? W takim razie jest okrutny.
      Czy może zapopiegać złu i chce? To dlaczego istnieje zło?
      Nie może zapobiegać i nie chce? To po co nazywać go Bogiem?

      The Riddle of Epicurus

      Is God willing to prevent evil, but not able? Then he is not omnipotent.
      Is he able, but not willing? Then he is malevolent.
      Is he both able and willing? Then whence cometh evil?
      Is he neither able nor willing? Then why call him God?


    • henryk.log Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ? 08.06.06, 20:16
      serio ?
      Mnie tam zwisa i wbrew FKaczystom oraz PO robię swoje:-)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=42614048&a=42614048
      • palnick Metafora dla wierzących... 23.12.06, 00:35
        Tego poranka ktos zapukal do mych drzwi. Kiedy je otworzyłem, ujrzalem zadbana,
        ladnie ubrana pare ludzi. Mezczyzna odezwal sie pierwszy:

        - Czesc! Ja jestem Jan, a to Maria.

        Maria: Czesc! Przyszlismy by zaprosic cie bys pocalowal z nami dupe Henryka.

        Ja: Przepraszam?! O czym wy mowicie? Kim jest Henryk, i dlaczego mialbym chciec
        calowac jego dupe?

        Jan: Jesli pocalujesz Henryka w dupe, da ci on milion dolarow; a jesli nie,
        spierze cie na kwasne jablko.

        Ja: Co? Czy to jakas wariackie rozruchy?

        Jan: Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudowal to miasto. Henryk
        posiada je cale. On moze zrobic wszystko co zechce, i chce ci akurat dac milion
        dolarow, ale nie moze poki nie pocalujesz go w dupe.

        Ja: To zupelnie bez sensu. Dlaczego...

        Maria: Kim jestes by podawac w watpliwosc dar Henryka? Nie chcesz miliona
        dolarow? Czy nie sa one warte malego pocalunku w dupe?

        Ja: No coz, moze, jesli to prawda, ale...

        Jan: A wiec chodz pocalowac z nami dupe Henryka.

        Ja: Czy czesto ja calujecie?

        Maria: O tak, caly czas...

        Ja: I dal wam juz te milion dolarow?

        Jan: No coz, nie, nie mozna dostac pieniedzy poki nie wyjedzie sie z miasta.

        Ja: A wiec czemu jeszcze z niego nie wyjechaliscie?

        Maria: Nie mozesz wyjechac poki Henryk ci nie pozwoli, albo on nie da ci
        pieniedzy i stlucze na kwasne jablko.

        Ja: Czy znacie kogokolwiek kto pocalowal Henryka w dupe, wyjechal z miasta i
        dostal milion dolarow?

        Jan: Moja matka calowala Go w dupe cale lata. Rok temu wyjechala, i jestem
        pewien ze dostala pieniadze.

        Ja: Nie rozmawiales z nia od tamtej pory?

        Jan: Oczywiscie ze nie, Henryk nie pozwala na to.

        Ja: Dlaczego wiec sadzicie ze ktokolwiek dostaje pieniadze, skoro nigdy z nikim
        takim nie rozmawialiscie?

        Maria: No coz, dostajesz troszke przed wyjazdem. Moze bedzie to podwyzka, moze
        wygrasz cos na loterii, moze po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy.

        Ja: A co to ma wspolnego z Henrykiem?

        Jan: Henryk ma pewne znajomosci.

        Ja: Przykro mi, ale pachnie mi to jakims monstrualnym oszustwem.

        Jan: Ale to przeciez milion dolarow, czy mozesz przepuscic taka szanse? Poza
        tym, pamietaj ze jesli nie pocalujesz Henryka w dupe, zbije cie on na kwasne
        jablko.

        Ja: Moze jesli bym mogl zobaczyc Henryka, pogadac z nim, uzyskac wiecej
        bezposrednich informacji...

        Maria: Nikt nie widzial Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawial.

        Ja: A wiec jak calujecie go w dupe?

        Jan: Czasem posylamy po prostu calusa, myslac o jego dupie. Czasem calujemy w
        dupe Karola, i on przekazuje to dalej.

        Ja: Kim jest Karol?

        Maria: Naszym przyjacielem. To on nauczyl nas wszystkiego o calowaniu dupy
        Henryka. Wszystko co musielismy zrobic, to po prostu zaprosic go do nas kilka
        razy na obiad.

        Ja: I tak po prostu uwierzyliscie mu na slowo, kiedy powiedzial ze jest Henryk,
        ze Henryk chce byscie pocalowali go w dupe, i ze zostaniecie za to wynagrodzeni?

        Jan: O nie, Karol mial list ktory Henryk wyslal mu wiele lat temu, w ktorym
        wszystko zostalo wyjasnione. Tutaj jest jest jego kopia, sam ja zobacz.

        Jan podal mi kserokopie recznie zapisanej kartki, w ktorej naglowku stalo: "Z
        notatnika Karola". Bylo tam wypisanych jedenascie punktow:

        1. Pocaluj Henryka w dupe, a dostaniesz milion dolarow gdy opuscisz miasto.
        2. Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia.
        3. Bij na kwasne jablko kazdego kto jest inny od ciebie.
        4. Zdrowo jadaj.
        5. Henryk osobiscie podyktowal ten list.
        6. Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera.
        7. Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda.
        8. Myj rece po skorzystaniu z toalety.
        9. Nie pij
        10. Jadaj swe parowki wylacznie w bulkach, bez zadnych dodatkow.
        11. Pocaluj Henryka w dupe, albo zbije cie on na kwasne jablko.

        Ja: Ale to wyglada na pisane w notatniku Karola.

        Maria: Henryk akurat nie mial papieru.

        Ja: Mam wrazenie ze gdybysmy sprawdzili, okazaloby sie to pismem Karola.

        Jan: Oczywiscie, ale to Henryk to podyktowal.

        Ja: Mowiliscie przeciez ze nikt Henryka nie widzial?

        Maria: Teraz nie, ale wiele lat temu przemawial on do niektorych ludzi.

        Ja: Mowiliscie ze jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwasne
        jablko tylko za to ze sa inni?

        Maria: Tego chce Henryk, a ma on zawsze racje.

        Ja: Skad to wiecie?

        Maria: Punkt 7 wyraznie mowi ze "Wszystko co Henryk powiedzial jest prawda". To
        mi wystarczy!

        Ja: Moze wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyslil to wszystko?

        Jan: Nie ma mowy! Punkt 5 mowi "Henryk osobiscie podyktowal ten list". Poza tym,
        punkt 2 mowi "Uzywaj alkoholu z wstrzemiezliwoscia", punkt 4 "Zdrowo jadaj", i
        punkt 8 "Myj rece po skorzystaniu z toalety". Kazdy wie ze te stwierdzenia sa
        prawdziwe, a wiec i reszta taka musi byc.

        Ja: Ale punkt 9 stwierdza "Nie pij", co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt 6
        zas mowi "Ksiezyc jest zrobiony z zielonego sera", a to jest totalna bzdura.

        Jan: Nie ma sprzecznosci miedzy 9 i 2. 9 po prostu uscisla 2. A co do 6, to
        przeciez nigdy nie byles na Ksiezycu, a wiec nie mozesz wiedziec na pewno.

        Ja: Naukowcy udowodnili przeciez ze Ksiezyc jest zrobiony ze skal...

        Maria: Ale nie wiedza czy przybyly one z Ziemi, czy z glebi kosmosu, wiec rownie
        dobrze moze to byc zielony ser.

        Ja: Naprawde nie jestem tu ekspertem, ale wydawalo mi sie ze teoria iz Ksiezyc
        powstal z fragmentow Ziemi zostala obalona. Poza tym, niewiedza skad skala
        przybyla nie czyni jej jeszcze zielonym serem.

        Jan: Aha! Wlasnie przyznales ze naukowcy czesto sie myla, lecz my wiemy ze
        Henryk zawsze ma racje!

        Ja: My wiemy?

        Maria: Oczywiscie ze tak. Punkt 5 przeciez tak mowi.

        Ja: Mowicie ze Henryk zawsze ma racje poniewaz tak mowi list, a list jest
        prawdziwy poniewaz Henryk go podyktowal, poniewaz tak mowi list. To okrezna
        logika, w niczym nie rozniaca sie od stwierdzenia: 'Henryk ma racje, poniewaz
        powiedzial ze ma racje'.

        Jan: Wreszcie zaczynasz rozumiec! To takie radosne widziec kogos przyblizajacego
        sie do mysli Henryka.

        Ja: Ale... eh, niewazne. A co z parowkami?

        Maria sie zarumienila. Jan mi zas odpowiedzial: „Parowki, w bulkach, bez
        dodatkow. To po Henrykowemu. Kazdy inny sposob jest zly”.

        Ja: A co jesli nie mam bulki?

        Jan: Nie ma bulki, nie ma parowki. Parowka bez bulki jest zla!

        Ja: Bez przypraw? Bez musztardy?

        Maria zamarla porazona. Jan krzyknal:

        - Jak ci nie wstyd uzywac takich slow! Wszelkie dodatki sa zle!

        Ja: A wiec wielki stos kiszonej kapusty z kawaleczkami parowek jest nie do
        przyjecia?

        Maria zatkala sobie uszy palcami, mruczac:

        - Nie slysze tego, lalalalalalalala.

        Jan: To obrzydliwe. Tylko jakis potworny zboczeniec moglby to jesc...

        Ja: To dobrze! Ja jem to bardzo czesto.

        Maria omdlala. Jan zdazyl ja pochwycic i wysyczal:

        - Jeslibym wiedzial ze jestes jednym z tych, nie marnowalbym swego czasu. Kiedy
        Henryk zbije cie na kwasne jablko, ja tam bede, liczac swe pieniadze i glosno
        sie smiejac. Na razie jednak pocaluje Henryka w dupe za ciebie, ty bezbulkowy,
        parowkokrojacy pozeraczu kapusty!

        Mowiac to, pociagnal Marie do zaparkowanego opodal samochodu, i odjechal.



        Autor: Robert Anton Wilson
        Tlumaczenie: Eimi Kion
    • adam81w Ateizm niezwykle duzo daje ! 08.06.06, 20:20
      . Co dobrego daje ateizm?

      Ateizm daje to, co odbiera religia: wolność myślenia, swobodę dyskusji,
      racjonalizm, głęboką duchowość, niezależność od autorytetów, możliwość
      rozwinięcia własnej koncepcji życia, powstrzymywanie się od narzucania innym
      własnych poglądów.
      Ateizm to czyste, nieskażone religijnymi iluzjami spojrzenie na świat; to
      poszukiwanie prawdy, od której oddalają się ludzie religijni, utwierdzający się
      w swych mitologicznych i baśniowych przekonaniach.

      z faq ateisty.pl
      strony.aster.pl/ciekawe/ateizm/
      polecam sam blog www.ateista.blog.pl
      a takze serwis www.ateista.pl
      • karbat Re: Ateizm niezwykle duzo daje ! 08.06.06, 20:55
        dawno dawno dawno temu ludzie sie bali pioruna , zacmienia slonca wzywali Boga
        aby ich przed tymi zywiolami uchronil .....dzis sie z tego smieja

        dzis wzywaja istote wszechmocna gdy sa turbulencje podczas lotu samolotem
        jutro beda sie z tego smiali

        za sto lata beda sie modlic ladujac na ksiezycu albo z niego startujac
        pozniej sie beda z tego smiali

        Bog bedzie spychany przez czlowieka coraz bardziej w przestworza przestrzeni
        kosmicznej przy asyscie ksiedza ale juz bez kadzidla i kropidla .
        Bogu swiat sie kurczy :(
        • palnick Re: Ateizm niezwykle duzo daje ! 17.12.06, 22:45
          karbat napisał:

          > Bogu swiat sie kurczy :(

          -----
          To prawda.
      • henryk.log Ateizm nie odbiera rozumu Adamie ;) 08.06.06, 20:58
        ps
        ..i by to skonstatować nie trza długiego wywodu ;P
    • kali301 Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! Bzdura 17.12.06, 23:14
      98% większość chrześcian (katolików, prawosławnych, protestantów, świadków itd),
      oraz mohometan, wyznania mojżeszowego, buddystów i innych religii MOŻE TOLEROWAĆ
      ateitsycznych komuchów i platfusów, ale nie musi!
      Inkwizycjo do roboty!

      Za 60% milczącą sejmową większość i 80% sprzeciw przystąpienia do UE - podpisał

      Egzorcysta

      __________________________________________________
      Czas rozpalić stosy. Minimum toleracji dla psów niewiernych
      • palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! Bzdura 17.12.06, 23:51
        kali301 napisał:

        > 98% większość chrześcian (katolików, prawosławnych, protestantów, świadków
        itd)
        ----------
        Gdzie jest taka większość :-)
        ----------
        > ,oraz mohometan, wyznania mojżeszowego, buddystów i innych religii MOŻE
        TOLEROWAĆ ateitsycznych komuchów i platfusów, ale nie musi!
        > Inkwizycjo do roboty!
        >
        > Za 60% milczącą sejmową większość i 80% sprzeciw przystąpienia do UE -
        podpisał
        >
        > Egzorcysta
        ------
        Czy ty wiesz co to jest ateizm? :-)
        > __________________________________________________
        > Czas rozpalić stosy. Minimum toleracji dla psów niewiernych
      • gorby katolicki totalitaryzm to rzecz znana 23.12.06, 00:44
        Niczym sie nie roznicie poczwary,od czerwonych mordercow.
    • palnick A to było tak... 23.12.06, 02:14
      I pomyśleć że ta historia ma już przeszło 2000 lat ;)

      Siedziało sobie dwóch ludzi i myślało, jakby tu zarobić bez wysiłku.
      Jeden rzucił pomysł: stwórzmy religię, to zawsze jest dobry interes.

      A że znali się trochę na psychologii, zaczęli myśleć, jaka powinna być owa
      religia, żeby zysk był jak największy.

      A: Najwięcej można zarobić na lęku przed śmiercią, trzeba tylko obiecać
      szczęśliwe życie pozagrobowe. Oczywiście jedynie tym, którzy spełnią nasze
      warunki...

      B: Niezłe jest też poczucie winy, bo dokuczliwe i ludzie dużo dadzą, by się od
      niego uwolnić.

      A: Masz rację, trzeba tylko je stworzyć, a potem ugruntować i wyolbrzymić, masz
      jakiś pomysł?

      B: Tak! To proste, należy ludziom zakazać akurat tego, co lubią najbardziej, od
      czego nie dadzą rady się powstrzymać.

      A: Czyli na początek na pewno seksu, ale nie całkowicie, bo skąd by się brali
      nowi wyznawcy? Wciśnijmy im ścisłą dożywotnią monogamię, nie nazywam się A jeśli
      w niej wytrwają.

      B: Poza tym, ludzie są z natury dumni, należy im owej dumy zakazać i zrobić z
      niej grzech.

      A: Lubią się też bawić, nie zakażemy im tego całkowicie bo nie znajdziemy
      wyznawców, ale trzeba wprowadzić dużo okresów, w których zabawa będzie
      zakazana.

      B: Ja dodałbym do tego jeszcze zakaz jedzenia i picia w tych okresach,
      przynajmniej częściowy.

      A: A jak już nagrzeszą, przyjdą do nas uwolnić się od poczucia winy,
      a wtedy ich oskubiemy do ostatniego grosza.

      B: Mam genialny pomysł! Niech mają obowiązek opowiadania swoich grzechów
      kapłanowi. Może nawet sami nam podpowiedzą, czego by tu jeszcze zakazać?

      A: Tak, a przy okazji będziemy mieli czym ich szantażować.
      Albo nie, to nie jest dobry pomysł, nie byliby szczerzy.
      Wystarczy samo upokorzenie, pomylą ulgę że już się skończyło z "odpuszczeniem
      grzechów".

      B: Żeby zwiększyć zyski, wprowadźmy dużo płatnych obrzędów. Śluby i pogrzeby na
      pewno, ale ja dodałbym jeszcze kilka.

      A: Coś takiego jak przyjęcie do nas powinno być bezpłatne, po co na samym
      początku odstraszać, skubnie się ich później.

      B: A teraz pomyślmy, co im tu zaoferować w zamian, oczywiście nie może to być
      nic materialnego.

      A: Da się zrobić, ale zainwestować i tak trzeba...

      B: No tak, w jakieś miejsce kultu, z dobrą akustyką i odpowiednimi dekoracjami.
      Niezłe będzie zbiorowe śpiewanie i modły, dobrze działa na ich psychikę. Przy
      okazji pozbiera się od nich kasę.

      A: Masz na myśli, że ludzie to zwierzęta stadne, więc lepiej czują się wspólnie
      coś przeżywając?

      A: Trzeba narzucić im jeszcze jakiś kodeks moralny, wiesz że są agresywni,
      a szkoda byłoby żeby się wybijali miedzy sobą, bo nam spadną dochody.
      Agresję ukierunkujemy na innowierców.

      B: A z rzeczy niematerialnych zaoferujmy im kontakt z Bogami przez modlitwę.
      Mogą nawet ich prosić, o co zechcą, z wyjątkiem rzeczy które uznamy za grzech.

      A: Tak, niektórzy wmówią sobie, że Bóg im odpowiada, a reszta będzie udawać,
      wstydząc się swej bezbożności. W efekcie nikt się nie połapie.

      B: Jeszcze jedną rzecz trzeba zrobić: wmówić im, że to jedyna prawdziwa wiara i
      mają obowiązek narzucić ją wszystkim ludziom.

      A: Genialne, w ten sposób sami będą odwalać za nas robotę, pozyskując nowych
      wyznawców.

      B: Wmówmy im też, że rzeczy materialne są bez znaczenia...

      A: Heheh, zwłaszcza pieniądze! Oczywiście, chętniej wtedy się ich pozbędą.
      Mało tego: wmówmy im, że pieniądze są przeszkodą w drodze do szczęśliwości
      wiecznej, wobec której ich ziemskie życie jest krótką chwilką.

      B: Postawmy też na strach, czym by ich tu postraszyć jeśli nie będą posłuszni?

      A: Może wiecznymi mękami, ogniem, czego jeszcze się boją? Węży. Postraszmy więc
      ich wężem, niech będzie on wrogiem naszych Bogów, Szatanem.

      B: A co powiesz na zarabianie nawet na tych, którzy zmarli? Stwórzmy coś w
      rodzaju poczekalni, w której pomniejsi grzesznicy czekają na dopuszczenie do
      wiecznej szczęśliwości.

      A: Tak, a ich oczekiwanie będzie można skrócić opłacając za nich nasze modły.
      Niezłe źródełko dochodów.

      B: Wiesz co? Wydaje mi się, że lepszy będzie jeden Bóg.
      Mniejsze koszty niż stawianie świątyń dla kilkunastu, a nadrobić możemy to
      licznymi świętami. Poza tym, okoliczne kultury mają wielu bogów, więc napuścimy
      ich na nie właśnie.

      A: OK. No to do roboty, trzeba napisać dla nich jakąś odpowiednio
      skomplikowaną świętą księgę posługując się ogólnikami, tak, żeby w razie czego
      łatwo można było pozmieniać dogmaty, gdyby nauka poszła do przodu.

      B: Już się za to biorę... "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię..."

      The End

      Wszelkie podobieństwo do powyższego jest przypadkowe i niezamierzone ;)
    • polonus9 Polskim ateistom zycze zwalczenia inkwizycji IV RP 13.02.07, 22:26
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka