Dodaj do ulubionych

facet a rodzice

27.01.09, 14:19
ja juz nie wyrabiam z swojej sutuacji.
mam kochajacego faceta,dobrego,uczynnego,chetnego do pracy i
troskliwego,tyle ze nie z wyzszym wyksztalceniem.moi rodzice zawsze
chcieli dla mnie jak najlepiej i przyslowiowego ksiecia z bajki.czy
oni maja racje mowiac ze w dzisiejszych czasach z facetem bez
wyzszych studiow nie mam co robic?wedlug nich to bez sensu.a ja na
to nei patrze-dla mnei najwazniejszy jest czlowiek sam a nie
wyksztalcenie(moj chlopak akurat ma srednie).ciagle sie kloce z
rodzicami a jak nie kloce to sa do mnie z dystansem bo nie akceptuja
mojego wyboru.
Obserwuj wątek
    • strikemaster Re: facet a rodzice 27.01.09, 14:22
      Studia można zrobić zaocznie. To w dzisiejszych czasach nie jest problem. Poza tym niejedna "uczelnia" ma poziom niższy niż przeciętna szkoła średnia.
      • moni-aaa Re: facet a rodzice 27.01.09, 14:29
        moi rodzice uwazaja ze nie bedac z kims na tym samym "poziomie
        intelektualnym" to predzej czy pozniej sie rozstanie albo takie
        zwiazki nie udaja sie bo predzej czy pozniej dojdzie do jakis
        roznic..im chodzi i o same wyksztalcenie i o to ze zylo sie 3 czy 5
        lat w tym tzw"klimacie studenckim"-czyli pelna kulturka ludzi
        wyzszych a ci ze srednim i nizej to juz wulgarniejsi czy nie
        rozumieja zycia.
        • strikemaster Re: facet a rodzice 27.01.09, 14:32
          Twoi rodzice źle uważają, znam przypadki takich związków i mają się one dobrze. Jeśli chodzi o wulgarność i tak nikt nie przebije takiego jednego doktora z którym miałem ćwicznia na polibudzie.
        • 10iwonka10 Re: facet a rodzice 27.01.09, 20:51
          >>>moi rodzice uwazaja ze nie bedac z kims na tym samym "poziomie
          intelektualnym" to predzej czy pozniej sie rozstanie albo takie
          zwiazki nie udaja sie bo predzej czy pozniej dojdzie do jakis
          roznic>>>

          A gdziez taki wielka roznica w poziomie intelektualnym pomiedzy
          np.osoba ktora skonczyla tylko szkole srednia lub byle jkaie
          prywatne, platne studia????



          >>>im chodzi i o same wyksztalcenie i o to ze zylo sie 3 czy 5
          lat w tym tzw"klimacie studenckim"-czyli pelna kulturka ludzi
          wyzszych a ci ze srednim i nizej to juz wulgarniejsi czy nie
          rozumieja zycia....

          Nie rozumieja zycia????

          Twoi rodzice to snoby chca sie chwalic zieciem po studiach.
        • silic Re: facet a rodzice 30.01.09, 19:55
          o to ze zylo sie 3 czy 5
          > lat w tym tzw"klimacie studenckim"-czyli pelna kulturka ludzi
          > wyzszych a ci ze srednim i nizej to juz wulgarniejsi czy nie
          > rozumieja zycia.

          Proponuję, by twoi rodzice wybrali się kiedyś do jakieś akademika i
          przewaletowali tam ze 2-3 dni. Najlepiej w okolicach Juwenaliów bądź czegoś
          podobnego. Myślę, że szybko zrewidują poglądy odnośnie "kultury", wulgarności
          czy rozumienia życia.
    • majenkir Re: facet a rodzice 27.01.09, 14:33
      Trudno sie dziwic, ze rodzice chca jak najlpiej dla dziecka....
      A czym sie zajmuje ukochany?
      • ewa9717 Re: facet a rodzice 27.01.09, 14:40
        A pokaż im naocznie jakiegoś skur... z magisterium czy innym
        doktoratem, może się przekonają, że dyplom to nie szczepionka, przed
        niczym nie chroni, poziomu intelektualnego też nie gwarantuje.
        • Gość: emily Re: facet a rodzice IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.09, 14:44
          no nie gwarantuje niby.

          ale jednak zawsze lepiej miec studia wyższe, niz ich nie mieć. poza tym sama
          sytuacja studiowania jest swego rodzaju bazą, do któej mozna sie odwołać we
          wspólnym życiu (na róznych poziomach) - a do czego odwołasz sie z chłopakiem,
          który zakonczył edukacje na maturze?

          związki z różnicą w wykształceniu jednak sie nie sprawdzają do konca, i nie jest
          to przypadek.
          • Gość: ferment Re: facet a rodzice IP: *.chello.pl 27.01.09, 14:57
            Jak kocha to może postudiuje...zaszkodzić mu nie powinno...
            • Gość: michal Re: facet a rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.09, 15:23
              Bez obrazy ale Twoi rodzice ograniczeni sa :D ,
              Studiowac powinno sie wtedy gdy jest to potrzebne do pracy w innym przypadki to strata czasu , jezeli Twoj facet radzi sobie bez mgr to po co mu on , bedza mu potrzebne to sam zrobi .
              Poziom intelektualny i kulturka - heh dobre sobie jak dla mnie to tak samo zyga licealista, mgr i dr a po sesji studentow w piciu nikt nie przebije a czy to jest wyznacznik intelektu lub kultury to nie wiem .... .
              Wulgaryzm taki sam tyle ze wykrztalciuchy czasami sie pilnuja ale gdy sa na luzie nie widze roznicy.
              Wiedza - czesto ludzie po "dobrych" kierunkach sa ta "ograniczeni" ze nie wiedza nic poza swoja dzialalnoscia zawodowa .
              Swoja wypowiedz opieram na tym ze obecnie studiuje 2 kierunek i to niby "renomowany" na " renomowanej" uczelni - ale i tak uwazam ze to nic nie znaczy pelno chamstwa i glupoty zarowno wsrod studentow jak i wykladowcow, pracownikow uczelni.Do tego dochodza moi koledzy i kolezanki : prawo ,medycyna , informatyka , budownictwo ,weterynaria wszedzie jest tak samo .
              Wazne jak Ty sie z nim czujesz , czy potraficie sie "dogadac" w sferze uczuciowej i ogolnie w zyciu codziennym jesli tak to nie sluchaj rodzicow .
              Pozdrawiam
              • moni-aaa Re: facet a rodzice 27.01.09, 15:30
                michałek:)-ja sie jak najlepiej z nim czuje,z tym nie mam
                watpliwosci:)
                wiem ze jest rozumny ale nie jest genialny ze wszystkich dziedzin-
                jest taki akurat.
                a z charakteru,zachowan pasuje mi naprawde super.
                dobrze ze ma te checi do pracy,jest pracowity bo jakby nie mial
                wyksztalcenia i checi to wtedy rozumiem bo nic by nie mogl.
                moze wie nie jest najwazniejsze wiec samo wyksztalcenie ale
                tzw:"zaradnosc zyciowa"?
            • pochodnia_nerona Re: facet a rodzice 27.01.09, 16:36
              Gość portalu: ferment napisał(a):

              > Jak kocha to może postudiuje...zaszkodzić mu nie powinno...


              A w sumie dlaczego ma studiować? Może nie chce, bo mu szkoda pieniędzy, a ma pasje, zainteresowania i nie czuje się niedowartościowany brakiem papierka...
              • Gość: ferment Re: facet a rodzice IP: *.chello.pl 27.01.09, 16:53
                >> A w sumie dlaczego ma studiować? Może nie chce, bo mu szkoda pieniędzy, a ma pa
                > sje, zainteresowania i nie czuje się niedowartościowany brakiem papierka... <

                Papierka...

                O papierku przeważnie wypowiadają się ci, którzy... go nie mają

                W dzisiejszych czasach nie ma wyjścia...stale trzeba się uczyć. Dlaczego nie
                mają to być studia?
                Jeżeli przeszkoda w brakach intelektualnych...trudno. Jeżeli w czystym lenistwie...
                Studia dostarczają więcej niż tylko papierek. Nawet byle jakie rozwijają
                • pochodnia_nerona Re: facet a rodzice 27.01.09, 21:09
                  Widzisz, jak łatwo o krzywdzące opinie, podszyte poczuciem wyższości? Zapewniam, że papierek posiadam, i to niejeden. Ale w przeciwieństwie do Ciebie wiem, że w dzisiejszych czasach bywa, że niewiele on znaczy, a cóż dopiero dla osób kochających się. Nie papier, ale dobre cechy charakteru oraz zaradność liczą się w dzisiejszym świecie, choć studia rozwijają. Na szczęście, nie tylko one. Stawiając na gorszej pozycji osobę, która nie ma wyższego wykształcenia (jako tę, której czegoś brakuje), wystawiasz sobie marne świadectwo, fermencie.
                  • Gość: ferment Re: facet a rodzice IP: *.chello.pl 27.01.09, 22:03
                    >pochodnia_nerona napisała:

                    > Widzisz, jak łatwo o krzywdzące opinie, podszyte poczuciem wyższości? Zapewniam
                    > , że papierek posiadam, i to niejeden. Ale w przeciwieństwie do Ciebie wiem, że
                    > w dzisiejszych czasach bywa, że niewiele on znaczy, a cóż dopiero dla osób koc
                    > hających się. Nie papier, ale dobre cechy charakteru oraz zaradność liczą się w
                    > dzisiejszym świecie, choć studia rozwijają. Na szczęście, nie tylko one. Stawi
                    > ając na gorszej pozycji osobę, która nie ma wyższego wykształcenia (jako tę, kt
                    > órej czegoś brakuje), wystawiasz sobie marne świadectwo, fermencie.<

                    Widać na takie świadectwo zasłużyłem. Zdarza się i mnie spotykać ludzi bez
                    wyższego wykształcenia, a na tzw. wysokim poziomie intelektualnym. Jednak
                    uważam, że jeżeli jest tatka możliwość, to należy się kształcić. Rzeczywiście
                    nie tylko szkoły rozwijają. Ze szkołą przeważnie jest łatwiej o rozwój.
                    Dobry charakter, zaradność to najczęściej nie wynik edukacji a wychowania, cech
                    wrodzonych.
                    • Gość: ferment Re: facet a rodzice IP: *.chello.pl 27.01.09, 22:21
                      Jeszcze dodam cytat 'z siebie':

                      >O papierku przeważnie wypowiadają się ci, którzy... go nie mają<

                      do pochodni_nerona piszę, że przeważnie. Czytał nieuważnie i napisał
                      nierozważnie, co cytowałem wcześniej:(
          • Gość: basia Re: facet a rodzice IP: *.eranet.pl 27.01.09, 15:02
            Kobieta może mieć niższe wykształcenie niż jej partner, ale odwrotnie już się to
            nie sprawdza. Uczucie przemija, pozostaje partnerstwo, a tu już się liczy
            wiedza, kultura i uznanie dla partnera,. A jakie Ty uznanie będziesz miała?
            Wtedy zobaczysz, że on Ci "nie dorasta do pięt". Już masz wątpliwości skoro
            temat "wrzuciłaś na forum".
            • moni-aaa Re: facet a rodzice 27.01.09, 15:09
              widzicie-jedni piszecie ze wykztalcenie nic nie daje,ze to nie
              gwarantuje szescia i nie jest wyznacznkiem szczelisliwego zwiazku a
              drudzy-ze jednak zostaje partnersywo pozniej wiec te poziomy
              intelektualne powinny byc podobne..przeklinac czy upijac sie moze i
              ten z nizszym i ten z wyzszym wyksztalceniem ale te obeznanie w
              kulturze studenckiej plus sama wiedzia jednak moze poroznia te
              innego poziomu pary?:(
            • pochodnia_nerona Re: facet a rodzice 27.01.09, 16:39
              Gość portalu: basia napisał(a):

              > Kobieta może mieć niższe wykształcenie niż jej partner, ale odwrotnie już się t
              > o
              > nie sprawdza.

              Możesz napisać, na czym opierasz tę osłupiającą tezę? Że baby to niby mogą być nawet głupie, ale facet z niższym, niż wybranka, wykształceniem, to już dno?!
              O tempora, o mores! Widać, że do niekórych nie doszły słuchy o pewnych zmianach w życiu Ziemian od XIX w...
    • grenzik Re: facet a rodzice 27.01.09, 16:23
      E tam. Ja mam średnie i znam pełno ludzi z wyższym, z którymi naprawdę nie ma
      szansy na ambitniejszą rozmowę chociażby. A twoi rodzice to tak dla zasady
      chyba, bo domyślam się, że twój facet to osoba kulturalna i wykształcona
      kulturowo, że tak powiem. :)
      • Gość: emily Re: facet a rodzice IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.09, 20:23
        a ja nie wierze w ta "kulturalność" ludzi ze średnim wykształceniem.

        ani w "kulturalnosc" absolwentów szkół wyższych prywatnych.

        dodajmy: powątpiewam w kulturalnosc wszystkich, którzy nie ukonczyli UJ lub UW,
        a i tak pośród absolwentów tychże "kulturalnych" znajdzie sie najwyżej ze 20%.

        no ale ja rozczarowana życiem jestem :))))
        • oleswava Re: facet a rodzice 27.01.09, 23:32
          Rozumiem dylemat autorki wątku. Tyle, że w życiu nie ma łatwych
          odpowiedzi. Czy twój chłopak będzie dobrym partnerem na resztę życia
          dowiesz się jeśli to życie z nim rozpoczniesz. niestety decyzja o
          wspólnym życiu z drugą osobą zawsze jest ryzykiem, choćbyś nie wiem
          ile "za" i "przeciw" przeanalizowała.
          Niemniej jednak, z doświadczenia wiem, że poziom intelektualny na
          podobnym poziomie to ważny aspekt życia we dwoje. Z drugiej strony,
          również z doświadczenia wiem, że poziom intelektualny nie zawsze
          równa się wykształceniu. Znam parę małżeńską, w której mąż ma
          skończoną zawodówkę a żona ma licencjat. On mimo swojego
          wyształcenia czyta bardzo dużo książek i jak dla mnie jest chodzącą
          encyklopedią z dziedzin takich jak astronomia i fizyka. Ona - pomimo
          wykształcenia nic nie czyta i się kompletnie nie orientuje nawet w
          geografii w zakresie podstawowym. Wiem, że to może rzadki przypadek
          ale jest autentyczny.
          Więc osobiście doradzam Ci - po prostu zwróć uwagę na to czy możesz
          ze swoim chłopakiem porozmawiać o rzeczach, które i Ciebie
          interesują. Czy macie wspólne tematy do rozmów? W małżeństwie
          naprawdę ważne jest, by móc z małzonkiem prowadzić dyskusję na
          równym sobie poziomie - o ile oczywiście i dla Ciebie dyskusje są
          ważne.
          Ale tez z drugiej strony zwróc uwagę (i wydaje mi się że to robisz)
          na takie aspekty jak pracowitość - bo są i tacy faceci, z którymi
          możesz całe noce przedyskutować o literaturze, albo polityce, a
          którym w ciągu dnia nie bedzie sie chcialo ruszyć tyłka i poszukać
          pracy.

          Co do porad rodziców, to dobrze je brać pod uwagę, ale też spróbuj
          szczerze przeanalizować ich motywację. Bo może być tak, jak to
          zasugerował ktoś powyżej, że po prostu mają swoją wizję Twojego
          życia, do którego nie pasuje pan technik, tylko pan magister. Tylko
          że życie weryfikuje i tytuł niestety nie świadczy ani o charakterze,
          ani o zdolności zarabiania pieniędzy. Niektórzy po "średniej" są
          bardziej obrotni w sprawach zawodowych niż ci z tytułami - to też
          wiem z własnych obserwacji. Rodzice na pewno wywieracjąc na Ciebie
          ten nacisk chcą w jakiś sposób zabezpieczyć twoją przyszłość i twoje
          szczęście. Tyle, że tego się nijak nie da zrobić, w życiu nie
          ma "bezpiecznych decyzji". owszem, nie twierdze, że należy
          podejmować decyzje bezmyślnie - trzeba zrobić wsyzstko co można by
          się dobrze do nich przygotować, ale i zdawać sobie sprawę z tego, że
          wszystko może się i tak inaczej ułożyć.

          Twoi rodzice tez powinni zrozumieć, że decyzję co do swojego
          partnera musisz podjąć sama, bo to jednak już twoje, odrębne zycie.
          I jesli zdecydujesz się być ze swoim chłopakiem, to Ty zacznij na
          nich wywierać nacisk, żeby go zaakceptowali i nie truli zięciowi
          życia;)
    • luci-fer Re: facet a rodzice 27.01.09, 23:21
      To pogratulować rodziców- ich tolerancji i otwartości:/
      Szkoda że oceniają człowieka bo jego wykształceniu- nie jeden uczony okazuje się
      psycholem i tumanem! wiec co to za kryteria. Poza tym dla nich powinno być
      najwazniejsze Twoje szczeście i radość, a nie ich poglądy!

      Słabo...Ja bym zrobiła porządną narade rodzinną!
      • dz4kczyl Re: facet a rodzice 28.01.09, 22:28
        luci-fer napisała:

        > To pogratulować rodziców- ich tolerancji i otwartości:/
        > Szkoda że oceniają człowieka bo jego wykształceniu- nie jeden uczony okazuje si
        > ę
        > psycholem i tumanem! wiec co to za kryteria. Poza tym dla nich powinno być
        > najwazniejsze Twoje szczeście i radość, a nie ich poglądy!
        >
        > Słabo...Ja bym zrobiła porządną narade rodzinną!


        - dokładnie!! Bez sensu...wykształcenie można zawsze sobie
        zrobić...najważniejszy jest charakter - kupić się go nie da...chociażby się
        chciało bardzo
    • matylda1001 Re: facet a rodzice 28.01.09, 23:39
      Dlaczego Twój facet nie kształcił się dalej, nie chciał, nie mógł?
      To ważne. Może nie jest za póżno, żeby uzupełnił wykształcenie? Nie
      dla Twoich rodziców, ale dla siebie, dla Cebie. Z wyższym
      wykształceniem łatwiej żyć. Piszesz, że jest dobrym, porządnym
      człowiekiem... studia go nie zepsują, najwyżej może być jeszcze
      lepszy. Chociaż koleżanka mojej córki (z uczelni) wyszła za
      kucharza, wszyscy się dziwili, a wydaje się, że oni są szczęśliwi.
      Nie ma reguły.
      • agulha Re: facet a rodzice 29.01.09, 00:00
        Znam przypadek, że pani doktor z małej miejscowości wyszła za mąż (bez przymusu
        typu ciąża) za kierowcę karetki pogotowia.
        Żyją długo i szczęśliwie już jakieś 20 lat ;-).
    • Gość: tylkotylda Re: facet a rodzice IP: *.37.221.24.dyn.user.ono.com 29.01.09, 00:14
      U mnie jest tak samo: rodzice nie akceptują tego z kim się związałam.Też nie
      wiem co z tym zrobić...
    • moni-aaa Re: facet a rodzice 29.01.09, 13:59
      problem polega rowniez na tym ze w zwiazku z nie-wyzszym
      wyksztalceniem wiaze sie zazwyczaj praca fizyczna.Tego moi rodzice
      wlasnie nie lubia.Dla nich mezczyzna przez to ze ma wyzsze
      wyksztalcenie(a najlepiej nie jeden ale z 2,3 skonczone kierunki)to
      i wiecej bedzie zarabial i ma ten prestiz ze bedzie mial wysokie
      stanowisko-czyli nie bedzie pracowal fizycznie.Dla nich to wstyd ze
      corka po studiach a jak ktos spyta gdzie pracuje jej maz to powie-ze
      gdzies fizycznie...o to tez wlasnie chodzi.
      • jasiek111 Re: facet a rodzice 30.01.09, 16:00
        moni-aaa... można po technikum siedzieć przy biurku (ja), nieźle
        zarabiać i nawet mieć perspektywy na awans. I to w dużej poważnej
        korporacji. Wystarczy umieć się sprzedać i po prostu pracować. A
        można po studiach ekonomicznych pracować 3 lata w ochronie (mój
        bardzo dobry kolega)... Nie ma reguły. Praca fizyczna... zdarzała mi
        się. Teraz zawodowo już nie, przynajmniej na razie, ale w domu
        pracuję fizycznie i nie uważam tego za wstyd czy ujmę. A jak będę
        musiał wrócić do pracy fizycznej w swoim zawodzie? Wrócę - narobić
        się trzeba ale zarobki niczego sobie.

        I uwaga na koniec :-) : studiowałem bodajże 6 lat w Politechnice
        Warszawskiej. Nie skończyłem niestety, ale z własnego wyboru. Kiedyś
        wrócę :-) . A skończyłem studia powiedzeniem prawdy jednemu z
        wykładowców - jako jeden z kilku odważnych w jego karierze. Ponieważ
        już wtedy od paru lat pracowałem, to po kolejnym podejściu do
        egzaminu, specjalnym uwaleniu mnie i propozycji komisyjnego z
        uśmiechem na ustach prof.dr hab. inż. powiedziałem, że dość mam
        poniżania mnie i patrzenia na poniżanie innych i wrócę na egzamin
        jak jego już tu nie będzie, a że jestem od niego młodszy o 40 lat to
        mam na to duże szanse. I tak zostawiłem studia z jednym egzaminem w
        plecy i jednym niezaliczonym projektem. Uprzedzę może kilka pytań
        dodając, że studia w PW można wznowić w każdej chwili od przedmiotu
        na którym się poległo, jeżeli jest on nie wcześniej niż na 5
        semestrze.

        I mam małżonkę, mgr inż. , którą poznałem jeszcze jak chodzilićmy do
        podstawówek :-) . Mamy po 32 lata, znamy się od 17, spotykaliśmy się
        przed ślubem przez 8, po ślubie jesteśmy 5. I jakoś tematów do
        rozmów nam nie brakuje ;-)

        ale się rozgadałem :-D


        pozdrawiam - jasiek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka