Dodaj do ulubionych

Tylko trzeba chcieć :)

23.07.09, 08:14
Żyjemy w szczególnych czasach. Mamy już tylko niewiele lat, żeby uchronić Ziemię przed globalną katastrofą. Zobaczcie znamienny film Luca Bessona: "S.O.S. Ziemia".

Obejrzyjcie, zrozumcie, przekażcie innym:

www.youtube.com/homeproject

W swej ignorancji człowiek zakłócił równowagę biologiczną naszej planety.
Na zwykły pesymizm jest już za późno.
Na zwykłe oszczędzanie energii jest już za późno
Na obrady przy okrągłych i kwadratowych stołach jest już za późno.

Pozostało nam niewiele czasu.

Musimy zacząć od przejścia na weganizm/wegetarianizm - to jest pierwszy krok.
Musimy zacząć pokojowo współpracować, bez uprzedzeń politycznych, rasowych, religijnych - to jest drugi krok.

Tak więc już wiecie jak można ocalić Ziemię. To jest bardzo łatwe, tylko trzeba chcieć :)
Obserwuj wątek
    • kot_behemot8 Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 08:35
      magic.zone napisała:


      >
      > Musimy zacząć od przejścia na weganizm/wegetarianizm - to jest
      pierwszy krok
      > .

      > Musimy zacząć pokojowo współpracować, bez uprzedzeń politycznych,
      rasowych, rel
      > igijnych - to jest drugi krok.


      Ja przeszłam od razu do drugiego kroku. Tym samym sekta
      wegetariańska sama udowodniła, że jej istnienie jest pozbawione
      sensu. Sugeruję samorozwiązanie:)
      • magic.zone Tak się nie da :) 23.07.09, 08:51
        kot_behemot8 napisała:

        > magic.zone napisała:
        >
        >
        > >
        > > Musimy zacząć od przejścia na weganizm/wegetarianizm - to jest
        > pierwszy krok
        > > .

        > > Musimy zacząć pokojowo współpracować, bez uprzedzeń politycznych,
        > rasowych, rel
        > > igijnych - to jest drugi krok.
        >
        >
        > Ja przeszłam od razu do drugiego kroku. Tym samym sekta
        > wegetariańska sama udowodniła, że jej istnienie jest pozbawione
        > sensu. Sugeruję samorozwiązanie:)
        >
        Tak się nie da :)
        Atmosfera krzywdzenia i zabijania wpływa na nasze życie. To jest zgodne z prawem
        przyczyny i skutku, prawem czynu i zapłaty, uniwersalnym prawem karmy. Jeśli
        krzywdzisz i zabijasz, to czego oczekujesz w zamian?
        Czy uważasz, że ludzie mogą, tak o, "pokojowo" współpracować, mając ręce
        zbrukane krwią niewinnych istot? Cosik nie tak, prawda?
        • teletoobis Re: Tak się nie da :) 23.07.09, 09:07
          Dieta bezmiesna sprzyja degeneracji i zanikowi szarych komorek.
          cbdu
        • lernakow Re: Tak się nie da :) 23.07.09, 09:07
          magic.zone napisała:

          > Atmosfera krzywdzenia i zabijania wpływa na nasze życie.
          >
          A konkretnie co to za atmosfera? Jakież to zjawisko fizyczne, czy ezoteryczne,
          ta atmosfera? Jak bada się ów wpływ? Bo przecież nie piszesz ot tak, żeby pisać
          - bezpodstawnie.

          > To jest zgodne z prawem przyczyny i skutku,
          > prawem czynu i zapłaty, uniwersalnym prawem karmy.
          >
          Jak każde prawo wywiedzione z filozofii nie jest ono uniwersalne. Wręcz nawet w
          filozofii, z której się wywodzi, znane jest zjawisko nie posiadające przyczyny.
          Prawda?

          > Jeśli krzywdzisz i zabijasz, to czego oczekujesz w zamian?
          >
          Mięsa. Bo przyczyna i skutek to nie kara i nagroda. To się dzieje samo, bez
          instancji oceniającej na płaszczyźnie moralnej. Tak jak grawitacja, która
          jednakowo działa na monetę rzuconą w jałmużnie i granat rzucony w tłum.
          I dla mnie to mięso jest korzystnym i pozytywnym skutkiem zabijania zwierząt
          rzeźnych.

          > Czy uważasz, że ludzie mogą, tak o, "pokojowo" współpracować,
          > mając ręce zbrukane krwią niewinnych istot? Cosik nie tak, prawda?
          >
          Owszem, cosik nie tak z argumentacją. Bo praktyka życia codziennego wskazuje, że
          pokojowo (a nie "pokojowo") współpracuje ze sobą całe mnóstwo mięsożerców. Serio
          serio. Większość ludzi, których znam, to mięsożercy. I pokojowo współpracujemy.
          Sam nie wiem, jak to się dzieje.
          • leftt Re: Tak się nie da :) 23.07.09, 09:26
            Jesteśmy na skraju przepaści i pierwszym krokiem naprzód jest
            przejście na wegetarianizm.
            • teletoobis Re: Tak się nie da :) 23.07.09, 09:28
              Nie dam sobie odebrac schabowego w Wielki Piatek! Za nic na swiecie!
              Bede bronic wlasna piersia przed hordami wielbicieli szczawiu :)
            • hypatia69 Re: Tak się nie da :) 24.07.09, 14:38
              No tak mi się wydaje:D Ja to sobie w sygnaturkę:D:D
          • Gość: św.obrazek Re: Tak się nie da :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 09:27
            lernakow napisał:

            > Atmosfera krzywdzenia i zabijania wpływa na nasze życie.
            >
            A konkretnie co to za atmosfera? Jakież to zjawisko fizyczne, czy
            ezoteryczne, ta atmosfera? Jak bada się ów wpływ?"

            bada sie pewnie za pomocą narzędzia ostrego co łatwo wchodzi w
            gardziołko taki śmieszny myk powinni to w bajkach dzieciom pokazywac
            o 19-tej niech sie uczą od małego "co ty qrwa wiesz o zabijaniu"
            nie;) ?
            • lernakow Re: Tak się nie da :) 23.07.09, 09:29
              Przecież umiesz pisać z sensem i na temat.
              Dlaczego wątki wege tak Cię ubezmóżdżają?
              • Gość: św.obrazek Re: Tak się nie da :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 09:47
                hihi:) ehhh - tak już mam.
          • magic.zone Re: Tak się nie da :) 23.07.09, 09:28
            lernakow napisał:

            > magic.zone napisała:
            >
            > > To jest zgodne z prawem przyczyny i skutku,
            > > prawem czynu i zapłaty, uniwersalnym prawem karmy.

            > > Jeśli krzywdzisz i zabijasz, to czego oczekujesz w zamian?

            > Bo przyczyna i skutek to nie kara i nagroda.

            Przyczyna i skutek - czyn i zapłata, nie kara i nagroda.

            > To się dzieje samo, bez instancji oceniającej na płaszczyźnie moralnej.

            Możesz to nazywać jak chcesz. Ta "ocena" to właśnie jest zapłata/skutek (nie kara i nagroda).

            > I dla mnie to mięso jest korzystnym i pozytywnym skutkiem zabijania zwierząt rzeźnych.

            :(

            > > Czy uważasz, że ludzie mogą, tak o, "pokojowo" współpracować,
            > > mając ręce zbrukane krwią niewinnych istot? Cosik nie tak, prawda?
            > >
            > Owszem, cosik nie tak z argumentacją. Bo praktyka życia codziennego wskazuje, że pokojowo (a nie "pokojowo") współpracuje ze sobą całe mnóstwo mięsożerców. Serio serio. Większość ludzi, których znam, to mięsożercy. I pokojowo współpracujemy. Sam nie wiem, jak to się dzieje.

            "Pokojowo" nie oznacza tylko bez wzajemnego bicia się po twarzach, co nie?

            • lernakow Re: Tak się nie da :) 23.07.09, 09:33
              magic.zone napisała:

              > Możesz to nazywać jak chcesz. Ta "ocena" to właśnie
              > jest zapłata/skutek (nie kara i nagroda).
              >
              Tej oceny po prostu nie ma. Zgadzamy się, że nie kara i nagroda, więc tę część
              możemy zamknąć.

              > > I dla mnie to mięso jest korzystnym i pozytywnym skutkiem
              > > zabijania zwierząt rzeźnych.
              >
              > :(
              >
              No tak, smuteczek. Ale widzisz, że skutki mogą być i pozytywne.

              > "Pokojowo" nie oznacza tylko bez wzajemnego bicia się
              > po twarzach, co nie?
              >
              Co tak. Co nie zmienia faktu, że współpracujemy pokojowo. My, mięsożercy. Czyli
              da się.
              • srebrna.pliszka inne skutki 24.07.09, 16:10
                Otóż, inne skutki powoduje zabijanie i jedzenie zwierząt, a inne skutki powoduje nie zabijanie i nie jedzenie zwierząt.
                Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

                • lernakow Re: inne skutki 24.07.09, 17:19
                  srebrna.pliszka napisała:

                  > Otóż, inne skutki powoduje zabijanie i jedzenie zwierząt,
                  > a inne skutki powoduje nie zabijanie i nie jedzenie zwierząt.
                  > Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
                  >
                  A jeszcze inne puszczanie latawca.
                  Jakie są te skutki: odpowiednio zabijania i niezabijania, jedzenia i niejedzenia (latawiec Ci odpuszczę). Jakież to? Zdradź-że!
                  • misiu-1 Re: inne skutki 24.07.09, 20:35
                    lernakow napisał:

                    > A jeszcze inne puszczanie latawca.
                    > Jakie są te skutki: odpowiednio zabijania i niezabijania, jedzenia
                    > i niejedzenia (latawiec Ci odpuszczę). Jakież to? Zdradź-że!

                    Ja myślę, że skutkiem zabijania albo nie zabijania, i jedzenia albo niejedzenia,
                    są sytość albo głód. :-)
                  • hypatia69 Re: inne skutki 24.07.09, 21:00
                    "A jeszcze inne puszczanie latawca."
                    A puszczania bąków? Z metanu? Masowo? Bo groszku i kalafiorze?
                    A myślę, że Misiu ma rację.
                    Ale Ci powiem, że ci kochankowie drzew sądzą, że mięsożerni bo
                    zabiciu i zjedzeniu mają zgagę, czkawkę, wzdęcia, niestrawność i
                    wyrzuty sumienia. I są dostatecznie odporni na wiedzę, żeby nie
                    przyswajać, że nie miewamy takich objawów. Ani nasze dzieci nie
                    miewają.
                  • srebrna.pliszka Re: inne skutki 25.07.09, 11:22
                    lernakow napisał:

                    > srebrna.pliszka napisała:
                    >
                    > > Otóż, inne skutki powoduje zabijanie i jedzenie zwierząt,
                    > > a inne skutki powoduje nie zabijanie i nie jedzenie zwierząt.
                    > > Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

                    > A jeszcze inne puszczanie latawca.

                    Oczywiście :)

        • kolter Re: Tak się nie da :) 24.07.09, 09:20
          magic.zone napisała:
          Jeśli
          > krzywdzisz i zabijasz, to czego oczekujesz w zamian?

          Zabijam do trzeciego pokolenia żeby nie miał się kto zemścić .
        • hypatia69 Re: Tak się nie da :) 24.07.09, 14:35
          No, Kot właśnie udowodniła, że się da.
          "uniwersalnym prawem karmy"
          Poproszę o definicję owego uniwersalnego prawa karmy.
          "Jeśli krzywdzisz i zabijasz, to czego oczekujesz w zamian?"
          Zależy... Jeśli krzywdzę to znaczy, ze mam sadystyczne skłonności.
          Jeśli bez krzywdzenia zabijam świnię to oczekuję w zamian kotletów,
          żeberek i innych smacznych artykułów spożywczych.
          "Czy uważasz, że ludzie mogą, tak o, "pokojowo" współpracować, mając
          ręce zbrukane krwią niewinnych istot?"
          Co konkretnie masz na myśli pisząc o "niewinnych istotach"?
          "Cosik nie tak, prawda?"
          Cosik czyli co?
          • Gość: dziewczynazparasol Re: Tak się nie da :) IP: *.pools.arcor-ip.net 24.07.09, 17:44

            Jeśli bez krzywdzenia zabijam świnię to oczekuję w zamian kotletów,
            żeberek i innych smacznych artykułów spożywczych.

            Ale w tym jest ten embaras, ze a) swini nie zabijasz ty, i NIE MASZ
            POJECIA jak to sie odbywa, takze o braku krzywdzenia NIE MOZESZ sie
            wypowiadac (no chyba ze nie krzywdzisz jak jesz... LOL i hipokryzja
            b) ludzie jedza duzo miesa i trzeba go duzo produkowac - oczywiscie
            po jak najmniejszych kosztach. I to jest tu decydujacym czynnikiem w
            produkcji - nie brak krzywdy czy to za zycia zwierzat czy w chwili
            ich smierci.

            Gdybym zabijala zwierzeta wlasnymi rekami (jak najszybciej) po ich
            godziwym zyciu - mieso smakowaloby mi, tak jak smakuje kazdemu
            miesozercy. Ale nie mam ochoty jesc istot ktore przyzyly zycie w
            odpowiedniku obozu koncentracyjnego, a potem zostaly ubite, w
            strachu, czesto koszmarnej meczarni. Jesli ci to smakuje.. Coz.

            Ogladalam kiedys program dokumentarny - jakis spryciarz sie
            wypowiadal, jak to sprzedawal Zydom w gettcie chleb, ziemniaki - za
            ich zloto, pamiatki rodzinne etc. Nie czul zeby to bylo niemoralne.
            Jedzac mieso normalnych hodowlanych zwierzat jestesmy przez analogie
            nawet nie tym spryciula, a tym kto te istoty skazal na zycie w
            zamknieciu w nienaturalnych i krzywdzacych warunkach, gdzie jedynym
            celem zycia jest smierc, w rownie zlych warukach.

            Uwazam, ze takie traktowanie zwierzat sie zmieni. Nie mozna szczycic
            sie humanitaryzmem, a jednoczesnie dreczyc dla wlasnej zmyslowej
            przyjemnosci istoty odczuwajace bol fizyczny i mentalny. Przeslismy
            nadanie (roznych) praw kobietom, dzieciom, zwierzetom domowym.
            Wierze ze przyjdzie czas i na zwierzeta ogolnie.

            Dla wyjasnienia - nie jestem przeciw jedzeniu i sama jadam: "bio"
            jajka od kur chowanych na wolnosci, "bio" mieso od zwierzat takze
            tak chowanych.
            • hypatia69 Re: Tak się nie da :) 24.07.09, 21:18
              "a) swini nie zabijasz ty, i NIE MASZ POJECIA jak to sie odbywa,
              takze o braku krzywdzenia NIE MOZESZ sie wypowiadac"
              Coś na dowód tej poronionej teorii? Hodowla i świniobicie to nie są
              zajęcia mi obce.
              "no chyba ze nie krzywdzisz jak jesz... LOL i hipokryzja"
              To chyba że ostrygi i takie francuskie, mrożone ślimaki... Wszystko
              inne jadam martwe. Gdzie tu hipokryzja? Nadużywacie...
              "ludzie jedza duzo miesa i trzeba go duzo produkowac - oczywiscie
              po jak najmniejszych kosztach"
              Było niedawno i na ten temat: zamiast się biczować za jedzenie przez
              nas mięsa, wykoncypuj, jak zrobić, żeby mięso było droższe, bowiem
              hodowla droższa. Jak nie będzie tanich kurczaków w Tesko po 8,- za
              kilo to ten problem zdechnie. Nie muszę po to rezygnować z gęsich
              wątróbek, prawda?
              "I to jest tu decydujacym czynnikiem w produkcji - nie brak krzywdy
              czy to za zycia zwierzat czy w chwili ich smierci."
              "To"? Czyli co?
              "Gdybym zabijala zwierzeta wlasnymi rekami (jak najszybciej) po ich
              godziwym zyciu - mieso smakowaloby mi, tak jak smakuje kazdemu
              miesozercy"
              To załóż szlachetną hodowlę na użytek własny i nie marudź. Broni Ci
              ktoś?
              "Ale nie mam ochoty jesc istot ktore przyzyly zycie w odpowiedniku
              obozu koncentracyjnego, a potem zostaly ubite, w strachu, czesto
              koszmarnej meczarni."
              To nie jedz.
              "Jesli ci to smakuje.. Coz."
              Też nie sadzę, żeby moje gusta kulinarne były Twoją sprawą. Mnie
              zwisa, czy jesz kalafior, czy żyjesz górskim źródłem i światłem
              dziennym. Serio.
              Noooo! Jeszcze mi tu dołóż złodzieja z getta! Zaraz mi powiesz, ze
              każdy mięsożerca jest hitlerowcem.
              "Nie czul zeby to bylo niemoralne."
              I co? Wszyscy antysemici to mięsożercy, czy odwrotnie? Bo, ze
              niemoralni [definicję moralności w odniesieniu do jedzenia poproszę],
              to rozumiem, ze na bank.
              "Jedzac mieso normalnych hodowlanych zwierzat jestesmy przez analogie
              nawet nie tym spryciula, a tym kto te istoty skazal na zycie w
              zamknieciu w nienaturalnych i krzywdzacych warunkach, gdzie jedynym
              celem zycia jest smierc, w rownie zlych warukach."
              Bingo! Jestem hitlerowcem:D No japiedole... Jesteś bardzo pomysłowa.
              "Uwazam, ze takie traktowanie zwierzat sie zmieni"
              Daj Ci Zeus zdrowie...
              "Nie mozna szczycic sie humanitaryzmem, a jednoczesnie dreczyc dla
              wlasnej zmyslowej przyjemnosci istoty odczuwajace bol fizyczny i
              mentalny"
              Całe milenia tak było, to nie rozumiem, czemu teraz nagle ma się
              zmienić. Bo tak sobie wegeoptymiści wydumali?
              "Przeslismy nadanie (roznych) praw kobietom, dzieciom, zwierzetom
              domowym."
              Pogięło Cię? Kobietę albo dziecko porównujesz z krową i psem? Nie,
              żebym nie uważała, ze zwierzęta nie powinny mieć praw, ale puknij się
              w punkt G...
              "Wierze ze przyjdzie czas i na zwierzeta ogolnie."
              A co? Nie słyszałaś o żadnych przepisach dotyczących transportów
              śmierci i traktowania zwierząt gospodarskich? Pewnie nie, skoro dla
              Ciebie pozostaje to gdzieś w sferze marzeń. A może poczytaj przepisy
              i rusz tyłek z donosami zamiast tłuc pianę na forum? Bardziej
              efektywnie będzie.
              Bardzo ładnie, ze nie jesteś przeciwna, ale jak poczytasz kochanków
              drzew to zrozumiesz moje ataki nieprzychylności.
              • Gość: dziewczynazparasol Re: Tak się nie da :) IP: *.pools.arcor-ip.net 24.07.09, 23:58
                No wiec..

                ""a) swini nie zabijasz ty""
                "Coś na dowód tej poronionej teorii? Hodowla i świniobicie to nie są
                zajęcia mi obce. "

                Ok - sorry, nie wiedzialam ze to dyskusja o Twoich nawykach.
                Sadzilam ze rozmawiamy jak to jest na ogol. Ogol idzie do sklepu i
                kupuje mieso bez wiedzy/zainteresowania jak to zostalo wyprodukowane.

                "wykoncypuj, jak zrobić, żeby mięso było droższe, bowiem
                hodowla droższa. Jak nie będzie tanich kurczaków w Tesko po 8,- za
                kilo to ten problem zdechnie. "
                Tak, to jest mozliwe. Ale ludzie musza chciec kupic te drozsze
                kurczaki. Tesko w Anglii cos takiego robilo, przed pol rokiem
                bodajze, po serialu/experymencie w TV o porownaniu hodowli kurczakow
                w klatkach, hali i na wolnym powietrzu.

                ""I to jest tu decydujacym czynnikiem w produkcji - nie brak krzywdy
                czy to za zycia zwierzat czy w chwili ich smierci." "
                "To"? Czyli co? "

                O warunkach hodowli decyduje co kosztuje jak najmniej w przeliczeniu
                na kg wyprodukowanego miesa. Nie - jakie waruki sa naturalne dla
                zwierzecia, przyniosa mu mniej stresu itd.

                ""Gdybym zabijala zwierzeta wlasnymi rekami (jak najszybciej) po ich
                godziwym zyciu - mieso smakowaloby mi, tak jak smakuje kazdemu
                miesozercy""
                "To załóż szlachetną hodowlę na użytek własny i nie marudź. Broni Ci
                ktoś? "

                Znowu - zalozylam ze dyskutujemy o ogole, a nie o moich/Twoich
                prywatnych dziwactwach. (Tak wiem, juz siebie wyobrazam w walonkach
                o 6 rano przed blokiem dojaca moja krowke.. lol)

                ""Ale nie mam ochoty jesc istot ktore przyzyly zycie w odpowiedniku
                obozu koncentracyjnego, a potem zostaly ubite, w strachu, czesto
                koszmarnej meczarni." "
                "To nie jedz."

                Dziekuje za przyzwolenie! Nie bede.


                ""Jesli ci to smakuje.. Coz." "
                "Też nie sadzę, żeby moje gusta kulinarne były Twoją sprawą. Mnie
                zwisa, czy jesz kalafior, czy żyjesz górskim źródłem i światłem
                dziennym. Serio. "

                Ciesze ze ze Ci zwisa (i powiewa?), jesli tak lubisz. Jesli nie
                lubisz - niech Ci nie zwisa.


                "Noooo! Jeszcze mi tu dołóż złodzieja z getta! Zaraz mi powiesz, ze
                każdy mięsożerca jest hitlerowcem. "

                Nie powiem, bo to bzdura. Ale kazdy powinien sie zastanowic nad
                konswencjami tego co robi. Zastanowilabys sie nad kupnem produktu na
                99% zrobionym przez np wiezniow politycznych, w b. zlych warukow,
                gdzie dochod jest przejmowany przez wiezniacych oczywiscie.. (to
                wszystko wydumane dla przykladu - nie siedze w temacie
                wykorzystywania takich wiezniow. Ale mam nadzieje ze widzisz o co mi
                chodzi?)

                ""Nie czul zeby to bylo niemoralne." "
                "I co? Wszyscy antysemici to mięsożercy, czy odwrotnie? Bo, ze
                niemoralni [definicję moralności w odniesieniu do jedzenia
                poproszę], to rozumiem, ze na bank. "

                BZDURA. Co Ty masz z tym napietnowaniem miesozercow? Napadl Cie ktos
                czy co? To bylo porownanie, nie robilam zadnego powiazania pomiedzy
                antysemitami, semitami´, miesozercami i hitlerowcami (niezly jarmark
                nawiasem mowiac! Ale nie bawi mnie to :(

                ""Jedzac mieso normalnych hodowlanych zwierzat jestesmy przez
                analogie nawet nie tym spryciula, a tym kto te istoty skazal na
                zycie w zamknieciu w nienaturalnych i krzywdzacych warunkach, gdzie
                jedynym celem zycia jest smierc, w rownie zlych warukach." "
                "Bingo! Jestem hitlerowcem:D No japiedole... Jesteś bardzo
                pomysłowa."

                Nie, to Ty masz fantazje. Jestes hitlerowcem? Czesto Ci sie tak roi?
                Ja tego o Tobie nie powiedzialam.
                ALE gdyby wiecej ludzi chcialo placic ceny za mieso pochodzace ze
                zwierzat trzymanych w przyzwoitych warunkach - na pewno by to
                zmienilo i rynek i sposob hodowli.

                ""Uwazam, ze takie traktowanie zwierzat sie zmieni" "
                "Daj Ci Zeus zdrowie..."
                ""Nie mozna szczycic sie humanitaryzmem, a jednoczesnie dreczyc dla
                wlasnej zmyslowej przyjemnosci istoty odczuwajace bol fizyczny i
                mentalny" "
                "Całe milenia tak było, to nie rozumiem, czemu teraz nagle ma się
                zmienić. Bo tak sobie wegeoptymiści wydumali? "


                Cale stulecia kobieta byla dodatkiem do chlopa. A dzieci jeszcze
                mniej.

                ""Przeslismy nadanie (roznych) praw kobietom, dzieciom, zwierzetom
                domowym." "
                "Pogięło Cię? Kobietę albo dziecko porównujesz z krową i psem?"

                A Ty co - kobiete porownujesz z mezczyzna? Pogielo Cie? :-)

                ""Wierze ze przyjdzie czas i na zwierzeta ogolnie.""
                "A co? Nie słyszałaś o żadnych przepisach dotyczących transportów
                śmierci i traktowania zwierząt gospodarskich? Pewnie nie, skoro dla
                Ciebie pozostaje to gdzieś w sferze marzeń."
                Az tak bardzo mnie to nie interesuje (no i szczerze mowiac boje sie
                w tym grzebac, bo pare materialow dalo mi niezla traume) Jezeli sie
                cos zmienia to bardzo sie ciesze! ZAuwaz ze to potwierdzenie mojej
                tezy o prawach dla zwierzat.

                "A może poczytaj przepisy i rusz tyłek z donosami zamiast tłuc pianę
                na forum? Bardziej efektywnie będzie. "
                Z donosami nie rozumiem, piany nie bije (ok.. to moja teoria :) A Ty
                jak sadzisz? Powaznie - bije piane?? :) a forum wybralam tak jak
                wszyscy inni tutaj zeby o tym podyskutowac. To czemu Ty z takim
                postulatem tylko do mnie? Moze w ogole wszyscy sie rozejdziemy do
                bardziej produktywnych zajec i rozwiazemy to forum? :)

                "Bardzo ładnie, ze nie jesteś przeciwna, ale jak poczytasz kochanków
                drzew to zrozumiesz moje ataki nieprzychylności"

                Nie czytalam. Takie zle to bylo? :)
                Nie jestem ani wege ani wegetarianka. Po prostu wk..wia mie ze
                ludzie zwykle nie robia zadnego powiazania pomiedzy miesem na
                polkach a warunkami uboju i hodowli. Nie sadze ze mysla ze to
                jedzenie kiedys zylo, czulo, b. prawdopodobnie cierpialo, dla tej
                hodowli wlasnie i efektu koncowego (paczuszki miesa). Znowu, nie
                uwazam ze miesa powinno sie absolutnie nie jesc, ale choc odrobina
                zastanowienia sie nalezy, czy aby na pewno jest to w porzadku do
                tych zwierzat, albo jak by sie ich hodowla/uboj mialy odbywac aby to
                bylo w porzadku.

                Pozdrawiam:)
                • hypatia69 Re: Tak się nie da :) 25.07.09, 01:13
                  "dyskusja o Twoich nawykach."
                  Zdobywanie jedzenia nie jest też Twoim nawykiem?
                  "Ogol idzie do sklepu i kupuje mieso bez wiedzy/zainteresowania jak
                  to zostalo wyprodukowane."
                  "Ogół" mieszkający w aglomeracjach miejskich na pewno. I temu ten
                  "ogół" - naoglądawszy się propagandowych filmików - błogosławi
                  wegetarianizm. Bo ten ogół nie zapiedalał nigdy w polu przy żniwach i
                  sam sobie kury choćby nie utłukł, a jak już został zmuszony do
                  przyjęcia gości w Wigilię, to karpia mu zorganizowała teściowa.
                  Na tym właśnie polega różnica między zasmarkaną ideologią a faktami -
                  ja bywam przy świniobiciu i nieraz się "bawiłam" w zbiory ziemniaków.
                  Kochankowie drzew "straszne zabijanie", nawet z tych Twoich
                  dobrotliwych hodowli - widzieli co najwyżej na filmiku. Czyli ja
                  wiem, o czym mówię, Twój "ogół" zaś niekoniecznie.
                  Ogół też nie roztrząsa, z czym się wiąże wyhodowanie smacznych
                  jarzynek, tylko idzie do sklepu. Albowiem ogół pod względem litowania
                  się nad ciężkim losem ogranicza się do "biednych zwierzątek", zaś ma
                  w dupie tyrających w polu ludzi. "Ogółowi" nie przyjdzie do głowy, że
                  to wymaga nakładów pracy, bo "ogół" idzie do sklepu. Taki ma nawyk. A
                  mój nawyk lubienia świeżonki już "ogółowi" się nie podoba, bo według
                  jego kosmicznej ideologii to morderstwo i smród.
                  Upewniam Cię, że nawóz pod buraki nie pachnie fiołkami.
                  Rozumiem, że mleko też pijasz? Jesteś przeciwna hodowli krów
                  mlecznych, bo im źle, jak całe życie stoją w oborze? Ale mleko dobre,
                  nie? A próbowałaś sobie kiedyś wydoić jakieś zwierzę? Pewnie nie, bo
                  "ogół" idzie do sklepu i bierze kartonik z symbolem "0,5%". Nawyk
                  taki.
                  "Tak, to jest mozliwe"
                  Wiem. Ale nie mam misji, żeby to organizować. I to jeden z powodów,
                  dla których nie usiłuję zmieniać diety całego świata.
                  "Tesko w Anglii cos takiego robilo"
                  A Tesco w Kalkucie?
                  "po serialu/experymencie w TV o porownaniu hodowli kurczakow w
                  klatkach, hali i na wolnym powietrzu."
                  I co? Dalej sprzedają kurczaki hodowane w hali? Ciekawe, czemu to się
                  nie przyjęło u nas... I w Kalkucie... Jak sądzisz - czemu?
                  "O warunkach hodowli decyduje co kosztuje jak najmniej w przeliczeniu
                  na kg wyprodukowanego miesa. Nie - jakie waruki sa naturalne dla
                  zwierzecia, przyniosa mu mniej stresu itd."
                  I właśnie dlatego kiry na fermach drobiu karmione są paszą między
                  innymi z innych kur i hormonami. Bo mają przynieść zysk producentowi.
                  A ja się nie poczuwam do zbawiania kur. Nie jestem kurzym mesjaszem,
                  tylko człowiekiem, który lubi mięso.
                  "Znowu - zalozylam ze dyskutujemy o ogole"
                  No i tu mamy problem. Twój "ogół" ma szlachetne pobudki bez
                  podstawowej wiedzy i doświadczeń. Mój "ogół" ma w nosie pobudki i
                  temu mu te doświadczenia potrzebne jak kubek do kawy koniecznie w
                  nocniki. Dla mnie jest jedna sprawa oczywista: kocham zwierzęta. Ale
                  nie do tego stopnia, żeby ich nie jeść. Nie mam oporów przed ubojem.
                  Znam to z doświadczenia. Więc nie chromolę głupot, jaka do dobra i
                  litościwa jestem. Bo nie jestem. I nie zamierzam rezygnować z czegoś,
                  co lubię i co mojemu organizmowi, jak też mojego
                  potomstwa
                  jest aktualnie niezbędne do życia. Możesz sobie być
                  zdumiona, ale ja i moja rodzina jesteśmy silnie związani z naturą i
                  swoimi organizmami. I temu jak mi się dzieć po choróbsku rzuca na
                  mięso, to musiałabym mieć źle w głowie, żeby mu zastępczo dawać soję.
                  Tę samą zasadę od kilku dekad stosuję u siebie. Ergo: skoro mając do
                  wyboru rybę, bukiet warzyw i udziec kurzęcy dostaję ślinotoku na
                  widok udźca - znaczy - niezbędny organicznie. I po cholerę mi do tego
                  ideologia? Owszem, bywa, że równie żarłocznie rzucam się na słoik
                  majonezu, a potomstwo tydzień żywi się wyłącznie fasolką. I wiesz co?
                  też nie stwarzam oporów. Zgadnij czemu.
                  "(Tak wiem, juz siebie wyobrazam w walonkach o 6 rano przed blokiem
                  dojaca moja krowke.. lol)"
                  Wymiękłam:D:D Cieszę się, że masz poczucie humoru - mamy szansę
                  osiągnąć niejakie porozumienie.
                  "Dziekuje za przyzwolenie! Nie bede"
                  Przyznaję bez bicia - to była złośliwość. Bo argument, że masz na coś
                  ochotę bądź nie ma się nijak do debaty.
                  "Ciesze ze ze Ci zwisa (i powiewa?), jesli tak lubisz. Jesli nie
                  lubisz - niech Ci nie zwisa."
                  Chybiona kontra. Mnie naprawdę Twoja dieta jest obojętna, póki nie
                  namawiasz mnie intensywnie do podobnej.
                  "Nie powiem, bo to bzdura"
                  A jednak powiedziałaś...
                  Względem więźniów politycznych... I każdych... U nas nie pracują. Ale
                  jak chcesz dorobić ideologię w tę stronę... Proszę bardzo: nie
                  miałabym oporu przed nabyciem czegoś, co uczynili zaciekli
                  hitlerowcyczy komuniści w pocie czoła i krwią własną to okupując. No,
                  nie miałabym. Nie miałabym też, gdyby to byli chłopcy, którzy mieli
                  coś wspólnego z wysadzeniem WTC center. Albo Putin. Albo Husein.
                  Tak samo jak nie miałabym oporów w chodzeniu po drogach, które
                  budowali mordercy i gwałciciele. I w dodatku jestem zwolenniczką KS.
                  Owszem, widzę, o co Ci chodzi. I uważam, ze niektórym ludziom nie
                  należy się traktowanie ich humanitarnie.
                  "Co Ty masz z tym napietnowaniem miesozercow?"
                  Może to, że od ponad roku jestem agitowana i nazywana mordercą?
                  Takich wątków jest kilka tygodniowo, a ja się z kochankami drzew
                  uwielbiam tłuc...
                  "Nie, to Ty masz fantazje. Jestes hitlerowcem? Czesto Ci sie tak roi?
                  Ja tego o Tobie nie powiedzialam."
                  Nie powiedziałaś. Jedynie podałaś przykład żydów z getta jako
                  równoważnię zwierząt hodowlanych i nieuczciwego handlarza z getta [a
                  tacy zazwyczaj bez wiedzy hitlerowców nie działali] z konsumentem
                  mięsa tych zwierząt. Analogia taka...
                  "gdyby wiecej ludzi chcialo"
                  Pewnie by i chciało... Znowu wracamy do Kalkuty. Ba! Wiesz, ilu ludzi
                  w Polsce żre pierogi, bo ich na mięso zwyczajnie nie stać? Nawet na
                  te kurczaki nadpsute po 8,-? Wyobraź sobie, że w naszym kraju są
                  ludzie, którzy muszą innych ludzi prosić o makaron i ryż, bo dzieci
                  głodne. A Ty chcesz ich namawiać, żeby kupowali droższe mięso?
                  Ja na prawdę rozumiem Twoje pobudki, ale na litość bogów! Realizmu
                  też trochę poproszę!
                  "Cale stulecia kobieta byla dodatkiem do chlopa"
                  http://pl.wikipedia.org/wiki/Teje Ona też?
                  Wyobraź sobie, że w wielu kulturach były kobiety, które były
                  szanowane i niezależne. A może przyczyna tego "bycia dodatkiem" to
                  zwykła wygoda? A teraz co? mamy feminizm, który w pospolitych
                  objawach kobietom szkodzi, bo kiedyś kobietę w drzwiach należało
                  przepuścić i mimo wpisywania w rubryce "zawód - przy mężu" to ów mąż
                  kupował jej gacie z brylantami, a potem, skutkiem sufrażystek kobiety
                  sobie mogły same targać zakupy i teraz już niewiele osób zareaguje
                  jak niewiasta od swojego "pana" dostanie w dziób? Wszystko ma dobre i
                  złe strony. Rzuć kiedyś okiem, ile osób się zrywa [i w jakim wieku
                  oraz jakiej płci], żeby ustąpić miejsca ciężarnej, albo żeby pomóc
                  wysiąść z autobusu kobiecie z wózkiem. I potem mi opowiesz, czy teraz
                  kobietom prawo do udziału w wyborach daje bardziej przyziemnie
                  wymierne korzyści.
                  "A dzieci jeszcze mniej."
                  Ale mówimy o Europie, czy o Aborygenach, zrzucających nieładne
                  noworodki ze skały?
                  "A Ty co - kobiete porownujesz z mezczyzna?"
                  Nie przypominam sobie, żebym porównywała. Ale, widzisz, człowiek to
                  nie pies. Tak, jak danie z kurczaka to nie kurczak.Kobieta,
                  mężczyzna, dziecko - to ludzie. Krowa i pies to nie ludzie. Pies i
                  lew to drapieżniki. Krowa i antylopa to nie drapieżniki. Świnia jest
                  wszystkożerna jak człowiek. Jeśli sobie kupisz dobermana to też go
                  będziesz namawiać na kotlety z soi? Czy raczej na udział w wyborach?
                  "Pogielo Cie? :-)"
                  Urodziłam się z tym.
                  A co konkretnie masz na myśli? ;)
                  • Gość: dziewczynazparasol Re: Tak się nie da :) IP: *.pools.arcor-ip.net 25.07.09, 12:30
                    "Bo ten ogół nie zapiedalał nigdy w polu przy żniwach i sam sobie
                    kury choćby nie utłukł, a jak już został zmuszony do przyjęcia gości
                    w Wigilię, to karpia mu zorganizowała teściowa."

                    I wiesz, ja sadze ze w tym jest problem. Ze ludzie nie maja pojecia
                    o hodowli, uboju itd. Gdyby kazdy musial sobie zadac trud zeby
                    jakies zwierze zabic i zjesc - z definicji nie byloby fabryk miesa
                    na masowy uboj. To oczywiscie skrajnosc, na pewno mozliwe sa
                    posrednie modele pomiedzy masowa hodowla i indywidualna.
                    Zakladam, ze gdyby kazdy musial na jedzenie wiecej tyrac, albo sobie
                    chociaz uswiadomic ile to pracy - duzo mniej jedzenia ladowaloby w
                    smieciach (gdzies czytalam ze srednio 1/4 w zachodniej kulturze,
                    chociaz nie moge teraz przytoczyc zrodel).


                    "Rozumiem, że mleko też pijasz? Jesteś przeciwna hodowli krów
                    mlecznych, bo im źle, jak całe życie stoją w oborze?"
                    Tak pijam, nawet b. duzo! Nie sadzilam, zeby krowy dajace te mleko
                    (glownie kupuje tzw. "bio" mleko) staly cale zycie w oborze - ale
                    faktycznie, powinnam to sprawdzic.


                    "A próbowałaś sobie kiedyś wydoić jakieś zwierzę? Pewnie nie"
                    Probowalam, kiedys w Bieszczadach jak pieniadze na jedzenie nam
                    wyszly juz po pierwszej polowie obozu i chcielismy komus krowe
                    wydoic :) (wiem, ze to kradziez) Sliska sprawa! :)


                    ""Tesko w Anglii cos takiego robilo po serialu/experymencie w TV o
                    porownaniu hodowli kurczakow w klatkach, hali i na wolnym
                    powietrzu.""
                    "I co? Dalej sprzedają kurczaki hodowane w hali? Ciekawe, czemu to
                    się nie przyjęło u nas... I w Kalkucie... Jak sądzisz - czemu?"

                    Kurczaki z hali maja tak samo przerabane zycie jak z klatek. Albo z
                    lekka gorzej. Obciete dzioby, wydarte piora, zadeptanie przez
                    sasiadow itp. Kurczaki z chowu na wolnym powietrzu sa Oczywiscie
                    drozsze. A ludzie nie mysla o miesie jako o luksusie (a jednak
                    powinni). Facet organizujacy ten TV experyment o kurczakach w Anglii
                    nie tylko przekonywal do drozszych kurczakow, ale i pokazywal jak z
                    tego drozszego zrobic wiecej jedzenia, jak do konca wykorzystac
                    calego kurczaka (mieso - wiadomo, szkielet z resztkami - wygotowac
                    na bulion, czesc bulionu na zupe, druga czesc i resztki ze szkieletu
                    np na rizotto). Podobalo mi sie to. To byly te resztki, ktore
                    normalnie te pare rodzin bioracych udzial w programie wyrzucalo do
                    smieci - wlasnie dlatego ze nikt nie pomyslal zeby sie w tym babrac
                    jak mozna prawie za grosze kupic nastepnego kurczaka.


                    "Twój "ogół" ma szlachetne pobudki bez podstawowej wiedzy i
                    doświadczeń. Mój "ogół" ma w nosie pobudki i
                    temu mu te doświadczenia potrzebne jak kubek do kawy koniecznie w
                    nocniki."

                    No tak, wiem ze wiem wszystkiego. Staram sie byc obiektywna jak
                    moge :)

                    "Dla mnie jest jedna sprawa oczywista: kocham zwierzęta. Ale nie do
                    tego stopnia, żeby ich nie jeść. Nie mam oporów przed ubojem. Znam
                    to z doświadczenia."

                    To mnie szczerze cieszy! Nie uwazam ze osoba kochajaca zwierzeta
                    automatycznie nie moze ich jesc. Tak samo jak np nie uwazam sama
                    smierc za zlo. DLa mnie wazne jest jak to sie dzieje: szybko? w
                    meczarniach? w strachu? (u ludzi - np tez czy sie zostawilo jakies
                    zalezne osoby?) No i tak jest dla mnie z jedzeniem miesa - jak dla
                    mnie ok jesli sie tych zwierzat przed i w trakcie smierci nie meczy.


                    "Możesz sobie być zdumiona, ale ja i moja rodzina jesteśmy silnie
                    związani z naturą i swoimi organizmami. I temu jak mi się dzieć po
                    choróbsku rzuca na mięso, to musiałabym mieć źle w głowie, żeby mu
                    zastępczo dawać soję."


                    Zgadzam sie z Toba! Przez prawie 10 lat nie jadlam miesa wcale i nie
                    brakowalo mi, a zaszlam w ciaze - i zanim sie o tym dowiedzialam,
                    juz podzeralam lubemu kielbase z lodowki :) Znaczy sie - potrzebne
                    mi bylo, zgadzam sie. (Czy wszystkim jest koniecznie potrzebne - nie
                    wiem i sie nie wypowiadam) Teraz sie czasami wrecz upieram zeby moj
                    dziec zjadl np sznycel z kurczaka (niejadek z niego i moglby zyc na
                    lodach i gumie do zucia, a chce zeby sie zdrowo odzywial). Jak dla
                    mnie mieso przynajmniej w okresie wzrostu/rozwoju jest dzieciom
                    niezbedne (nie zeby zaraz 3 razy dziennie...) Jak juz wyrosna -
                    niech robia co chca, ale szczerze mysle ze dla doroslych ograniczona
                    konsumpcja miesa albo wegetarianizm (jesli sie nie odbija komus na
                    zdrowiu) jest najlepsza opcja - dla zwierzat i dla doroslych.
                    Idealem dla mnie jest traktowanie miesa jako takiego mniejszego
                    luksusu - rzadziej, ale za zo porzadne, zdrowsze (bez hormonow itp),
                    ze zdrowych i "szczesliwszych" :) zwierzat. Mniej (a kiedys wcale?)
                    masowej produkcji miecha z wiadomymi konsekwencjami dla zwierzat,
                    mniej nasyconych tluszczow/kalorii w diecie. Tak praktykuje w domu
                    dla syna. Przy tym jak juz zrobie obiad/kolacje z takim miesem, to i
                    sama zjem, chociaz inaczej miesa nie jadam.

                    Jako ciekawostka - pare razy syn sie mnie sam z siebie spytal jak to
                    jest ze lubimy zwierzeta i je jemy (ma teraz 4,5). POwiedzialam mu,
                    ze mieso jest mu potrzebne zeby zdrowo urosl, i ze tak to jest ze
                    jemy zwierzeta, tak jak np lwy jedza antylopy. Ale ze bardzo wazne
                    jest zeby tych zwierzat nie meczyc, zeby mialy dobre zycie i dobra i
                    szybka smierc. Powiedzialam mu tez ze jak wyrosnie to nie musi jesc
                    zwierzat jak nie chce. I tyle.


                    ""Ciesze ze ze Ci zwisa""
                    "Chybiona kontra."

                    Nie, to nie tak - Ty mi przyzwolilas na niejedzenie miesa, to ja sie
                    chcialam odwdzieczyc pieknym za nadobne :oP

                    "Względem więźniów politycznych(..) nie miałabym oporu przed
                    nabyciem czegoś, co uczynili zaciekli hitlerowcyczy komuniści w
                    pocie czoła i krwią własną to okupując (...)"

                    No tak, takich tez nie zaluje, jasne. Ale w Chinach sa ludzie,
                    ktorzy siedza, bo sie wypowiedzieli przeciwko zacieklym komunistom.

                    ""Jestes hitlerowcem? Czesto Ci sie tak roi? Ja tego o Tobie nie
                    powiedzialam.""
                    "Nie powiedziałaś. Jedynie podałaś przykład żydów z getta jako
                    równoważnię zwierząt hodowlanych i nieuczciwego handlarza z getta [a
                    tacy zazwyczaj bez wiedzy hitlerowców nie działali] z konsumentem
                    mięsa tych zwierząt. Analogia taka... "

                    No tak. Bo znowu - mysle, ze gdyby ludziom chcialo by sie placic
                    drozej za mieso, a nie grosze - zmieniloby to proporcje zwierzat
                    hodowlanych w strasznych warunkach i tych z w miare dobrym zyciem i
                    smiercia.



                    "Wiesz, ilu ludzi w Polsce żre pierogi, bo ich na mięso zwyczajnie
                    nie stać? Nawet na te kurczaki nadpsute po 8,-?"

                    To problem. I nie namawiam biedakow na drozsze jedzenie. Ale jest u
                    nas mnostwo ludzi, ktorych na to drozsze jedzenie stac. Znowu - moge
                    kupic cos taniego, wyprodukowane przez Chinczyka uwiezionego, bo mu
                    sie zachcialo krytyki systemu, gdzie caly dochod idzie na
                    komunistow. A moge tez kupic cos drozszego, bez tuczenia
                    komunistow :)


                    "Wyobraź sobie, że w wielu kulturach były kobiety, które były
                    szanowane i niezależne."
                    Tak, ale ogolnie b. dlugo kobieta mogla dojsc do czegos tylko przez
                    meza. Czytam sobie wlasnie biografie paru kobiet z Bawarii, zyjacych
                    na przelomie 19/20 wieku. Smutne.

                    ""A Ty co - kobiete porownujesz z mezczyzna?""
                    "Nie przypominam sobie, żebym porównywała. "

                    Nie, to tylko analogia - kiedys porownanie praw kobiety i mezczyzny
                    bylo zapewne rownie bulwersujace jak mowienie o prawach zwierzat.

                    "Ale, widzisz, człowiek to nie pies." Zgoda

                    "Tak, jak danie z kurczaka to nie kurczak." No nie, tak jak trup nie
                    jest czlowiekiem - ale dopatruje sie tu silnego zwiazku - bez
                    jednego nie ma drugiego :)

                    "Kobieta, mężczyzna, dziecko - to ludzie. Krowa i pies to nie
                    ludzie." A wszyscy razem jestesmy zwierzetami.

                    "Jeśli sobie kupisz dobermana to też go będziesz namawiać na kotlety
                    z soi? Czy raczej na udział w wyborach? "

                    No wlasnie, kazde zwierze ma swoje potrzeby. Dobermany i koty musza
                    jesc mieso, ludzie miec prawo decydowac o sobie, a np kurczaki maja
                    potrzebe zeby nie przezyc calego zycia w zamknieciu, tloku, wiecznym
                    swietle, ogromnym stresie
                    • misiu-1 Re: Tak się nie da :) 25.07.09, 14:16
                      Gość portalu: dziewczynazparasol napisał(a):

                      > Gdyby kazdy musial sobie zadac trud zeby jakies zwierze zabic i
                      > zjesc - z definicji nie byloby fabryk miesa

                      Sądzisz, że byłoby lepiej dla zwierząt, gdyby ubijali je sami bezpośredni
                      konsumenci, byle jak i byle czym? Chyba jednak fachowiec wyposażony w
                      odpowiednie narzędzia jest lepszy.

                      > Zakladam, ze gdyby kazdy musial na jedzenie wiecej tyrac, albo
                      > sobie chociaz uswiadomic ile to pracy - duzo mniej jedzenia
                      > ladowaloby w smieciach

                      Jeśli kupuję sobie jedzenie, to za własnoręcznie zarobione pieniądze, prawda?
                      Dlatego wiem, ile to mnie kosztuje i jeśli coś wyrzucam, to dlatego, że okazało
                      się niskiej jakości i straciło przydatność do spożycia.

                      > A ludzie nie mysla o miesie jako o luksusie (a jednak powinni).

                      I bardzo dobrze, że nie myślą. Luksus to Maybach w garażu, jacht pełnomorski,
                      dom na Lazurowym Wybrzeżu, prywatny samolot i pieczeń z niedźwiedzia, a nie
                      kawałek kurzego mięsa na talerzu, biały papier toaletowy w kiblu i ciepła woda w
                      kranie.

                      > Podobalo mi sie to. To byly te resztki, ktore
                      > normalnie te pare rodzin bioracych udzial w programie wyrzucalo do
                      > smieci - wlasnie dlatego ze nikt nie pomyslal zeby sie w tym babrac
                      > jak mozna prawie za grosze kupic nastepnego kurczaka.

                      Kupkę spod siebie też powinni zjeść, żeby było taniej?

                      > Mniej (a kiedys wcale?) masowej produkcji miecha z wiadomymi
                      > konsekwencjami dla zwierzat, mniej nasyconych tluszczow/kalorii w
                      > diecie.

                      Jeśli czegoś trzeba mniej, to mniej ideologii i pustych strachów przy jedzeniu.
                      Tłuszcze nasycone to nie trucizna, a mięso, nawet jedzone w każdym posiłku, nie
                      oznacza nadmiaru kalorii. 100g piersi z kurczaka to 110kcal. 100g chleba - 266kcal.

                      > No tak, takich tez nie zaluje, jasne. Ale w Chinach sa ludzie,
                      > ktorzy siedza, bo sie wypowiedzieli przeciwko zacieklym komunistom.

                      Co kraj, to obyczaj. Niedługo w Europie ludzie będą siedzieć za to, że
                      wypowiedzieli się przeciwko zaciekłym pederastom. Co za różnica?

                      > ""Jestes hitlerowcem? Czesto Ci sie tak roi? Ja tego o Tobie nie
                      > powiedzialam.""
                      > "Nie powiedziałaś. Jedynie podałaś przykład żydów z getta jako
                      > równoważnię zwierząt hodowlanych i nieuczciwego handlarza z getta [a
                      > tacy zazwyczaj bez wiedzy hitlerowców nie działali] z konsumentem
                      > mięsa tych zwierząt. Analogia taka... "
                      >
                      > No tak. Bo znowu - mysle, ze gdyby ludziom chcialo by sie placic
                      > drozej za mieso, a nie grosze - zmieniloby to proporcje zwierzat
                      > hodowlanych w strasznych warunkach i tych z w miare dobrym zyciem i
                      > smiercia.

                      Gdyby socjaliści nie okradali ludzi w podatkach z lwiej części ich dochodów,
                      zapewne ludzie byliby mniej skłonni do oszczędzania na jedzeniu.

                      > Nie, to tylko analogia - kiedys porownanie praw kobiety i mezczyzny
                      > bylo zapewne rownie bulwersujace jak mowienie o prawach zwierzat.

                      To, że zmienia się zakres praw różnych ludzi, jest takim samym (czyt. żadnym)
                      powodem do nadawania praw zwierzętom, jak i roślinom.
                      Jak napisał L.Kołakowski: "żadnych praw zwierząt nie znamy, ani one ich nie znają".
                    • hypatia69 Re: Tak się nie da :) 27.07.09, 11:03
                      "Ze ludzie nie maja pojecia o hodowli, uboju itd."
                      O pracy w polu też nie mają pojęcia. Idą do sklepu i kupują. Tylko
                      jedni mają problem z ubojniami, inni zaś nie. Jedni sobie do swojej
                      diety dorabiają ideologię, inni nie. Dla chrześcijan ryba to symbol
                      Pana, dla Egipcjan ryba to żarcie.
                      "duzo mniej jedzenia ladowaloby w smieciach"
                      A to jeszcze problem na osobny wątek.
                      "Nie sadzilam, zeby krowy dajace te mleko (glownie kupuje tzw. "bio"
                      mleko) staly cale zycie w oborze"
                      Krowy stoją, bo nikt każdego ranka nie będzie ganiał kilkuset krów na
                      pastwisko. Kury, które znoszą fermowe jajka - też nie latają luzem.
                      Jakbyśmy chcieli temu zaradzić, to połowa ludzkości umarłaby z głodu.
                      Idąc dalej w tym kierunku należałoby poniechać oprysków, bo to
                      niezdrowe... Nierealne.
                      Dojenie krowy to mięta. Z kozą jest dopiero wiele radości;)
                      "szkielet z resztkami - wygotowac na bulion"
                      Jedna z teorii dietetycznych powiada, że taki bulion to straszny syf.
                      Że bulion to dobry przy zapaleniu płuc, ale żaden lekarz na biegunkę
                      czy po biegunce Ci tego nie zaleci, bo znakomita ilość toksyn z
                      organizmu właśnie w kościach się odkłada. I mamy kolejny problem.
                      "No tak, wiem ze wiem wszystkiego. Staram sie byc obiektywna jak
                      moge :)"
                      Nikt nie wie wszystkiego. Też się staram i doceniam Twoje staranie.
                      Wkurzają mnie kochankowie drzew z ich jedynie słuszna prawdą.
                      "nie jadlam miesa wcale i nie brakowalo mi, a zaszlam w ciaze - i
                      zanim sie o tym dowiedzialam, juz podzeralam lubemu kielbase z
                      lodowki :) Znaczy sie - potrzebne mi bylo, zgadzam sie."
                      No i właśnie. I ja wiem, ze mi potrzebne, ale jak ktoś nie chce to
                      nie musi. To samo miała Scarlett - do zajścia w ciążę nie jadła mięsa
                      z przyczyn ideologicznych. Tylko nie zabraniała innym. I o to mi
                      chodzi - jedz co chcesz i pozwól innym na to samo. A agitacja
                      powoduje u mnie odruch nieposłuszeństwa;)
                      Synowi wyjaśniłaś bardzo ładnie. Ja od początku potomstwu pokazywałam
                      żywego karpia i jak to jest, że przestaje być żywy [jak w "Kill Bill"
                      - rybka się rzuca, rybka się nie rzuca]. Nie zauważyłam traumy. Całe
                      pokolenia na wsiach brały w tym udział i nie awansowały na czubków...
                      Nie no, w Chinach się idzie do pudła za przejście w nieoznaczonym
                      miejscu. Ale masz rację - zależy, z której strony na to spojrzeć. I
                      tu dochodzimy do ideologii: Ty nie chcesz kupować od chińskich
                      więźniów, ja nie mam oporów w stosunku do bandytów. I obie mamy
                      zbliżony punkt widzenia, zostaje jedynie kwestia argumentów.
                      "Bo znowu - mysle, ze gdyby ludziom chcialo by sie placic"
                      Też skomplikowane. Masa jest takich, co by im się chciało. Tylko nie
                      mają z czego. A to problem gospodarczo-socjalny, nie dietetyczny.,
                      "A wszyscy razem jestesmy zwierzetami."
                      Przyjdzie chrześcijanin i da Ci w ucho. Ludzie podobno mają dusze, a
                      zwierzęta nie. Wierzysz w to? Czy bardziej Ci pasuje filozofia
                      buddyjska i reinkarnacja? To też kwestia światopoglądu i wierzeń.
                      Też bym wolała, żeby hodowle były przyjaźniejsze, mięso zdrowsze,
                      lepsze, bez hormonów i niezestresowane. Ale sama mogę się wypchać ze
                      swoimi chęciami, a samą rezygnacją z mięsa nic nie osiągnę. Natomiast
                      osoby, które chcą i mają czas coś z tym robić - agitują mnie od
                      czapy, zamiast coś zrobić w kierunku poprawy losu zwierząt. [Nie
                      mówię o Tobie]. Gdzie sens, gdzie logika?
                      pzdr.
                  • Gość: Dziewczynazparasol Ucielo mi.. IP: *.pools.arcor-ip.net 25.07.09, 12:34

                    "Pogielo Cie? :-)"
                    Urodziłam się z tym.
                    A co konkretnie masz na myśli? ;)

                    A nie, to tylko taka zyczliwa wymiana zlosliwostek :)

                    Pozdrawiam serdecznie:)
                • hypatia69 [Dalej, bo długie...] 25.07.09, 01:39
                  "ZAuwaz ze to potwierdzenie mojej tezy o prawach dla zwierzat"
                  Które to potwierdzenie?
                  Przepisy są. Równie martwe jak GIODO i ustawa o psich kupach. Ja też
                  jestem przeciwna transportom śmierci, ale widziałam, co robiła pani
                  Scarlet Szyłogalis. I wiesz co? Jak kocham konie i z tej miłości
                  koniny kilka lat nie jadłam [bez ideologii i przekonywania krewnych i
                  znajomych], tak w życiu nie wykupiłabym konia z transportu kosztem
                  karmienia dziecka chlebem z cebulą.
                  "Z donosami nie rozumiem"
                  Jak wiesz, ze zwierzakowi dzieje się krzywda możesz zgłosić. Zwierzę
                  gospodarcze też. Policja, straż miejska, Towarzystwo Opieki nad
                  Zwierzętami. Czasem coś robią... Nawet.
                  "A Ty jak sadzisz? Powaznie - bije piane?? :)"
                  Raczej nie. Po prostu nie orientujesz się w tym forum i nie rozumiesz
                  moich wścieków.
                  "To czemu Ty z takim postulatem tylko do mnie?"
                  Odruch Pawłowa - ktoś mnie przekonuje do diety bezmięsnej, to mam
                  czerwone płatki przed oczami. Wiem już, że nie przekonujesz, ale tak
                  nam się miło rozmawia...:)
                  "Moze w ogole wszyscy sie rozejdziemy do bardziej produktywnych zajec
                  i rozwiazemy to forum? :)"
                  Nie można być wyłącznie produktywnym, a tu bywa nader zabawnie:D
                  "Nie czytalam. Takie zle to bylo? :)"
                  To raczej kwestia upierdliwości: 12 wątków cięgiem w rodzaju "A ty co
                  myślisz? + link do jakiegoś popoapranego obrazka." Albo takie [ten
                  akurat lubię] https://forum.gazeta.pl/forum/w,29,68872132,,Zapraszamy_.html?v=2
                  Sensu w tym za grosz... [Nie ma tego durnego zdjęcia z wegespinacza,
                  ale na jednej połowie był pisklak, a na drugiej roznegliżowany
                  drób... W tej gałęzi "Zagadka"].
                  "Po prostu wk..wia mie ze ludzie zwykle nie robia zadnego powiazania
                  pomiedzy miesem na polkach a warunkami uboju i hodowli."
                  Jeśli Cię to pociesz to poza rodzinnymi morderstwami zaopatruję się w
                  prywatnych ubojniach i tam jest inaczej, niż w tych dużych. No i u
                  nas jednak masa mięsa z zachodu jest w sklepach... Tak, jak i owoców
                  i warzyw zresztą, nie mieszkamy z dala od cywilizacji... [A szkodzi
                  to naszym rolnikom, oj, szkodzi...].
                  "Nie sadze ze mysla ze to jedzenie kiedys zylo, czulo, b.
                  prawdopodobnie cierpialo"
                  A tak szczerze... Jaki sens mają takie przemyślenia? Zeżarłam
                  ulubionego koguta mojej mamy, bo był wielki i ciężki i kury dusił,
                  jak je deptał. Zeżarłam własnoręcznie odbieranego kozła, bo nikt go
                  nie kupił, a na rozpłodowca do sióstr i matki się nie nadawał...
                  Pytanie za 100 punktów: jestem okrutna czy praktyczna?
                  "choc odrobina zastanowienia sie nalezy"
                  Po co? Po co zastanawiać się nad czymś, na co nie ma się wpływu?
                  Zastanawiasz się przy każdym zapaleniu światła nad instalacją
                  elektryczną i czy nie było by lepiej posadzić w piwnicy męża na napęd
                  rowerowy? Bo taniej i zdrowiej?

                  Pozdrawiam wzajemnie z nadzieją na porozumienie:)
                  • Gość: dziewczynazparasol Re: [Dalej, bo długie...] IP: *.pools.arcor-ip.net 25.07.09, 13:08
                    Hypatio - odpisze jak odrobie dniowke u siebie w domu (przepierka,
                    sklep, spacer z synem, podwieczorek, kolacja, bajka i co tam
                    jeszcze.. :) Wlasnie dlatego bo milo nam sie rozmawia :)

                    pozdrawiam!
              • Gość: dzieczynazparasol Re: Tak się nie da :) IP: *.pools.arcor-ip.net 25.07.09, 01:05
                Ach i jeszcze jedno - nie moge sobie darowac (choc moge zalowac ze
                to napisalam)

                "Pogięło Cię? Kobietę albo dziecko porównujesz z krową i psem? Nie,
                żebym nie uważała, ze zwierzęta nie powinny mieć praw, ale puknij
                się w punkt G... "

                Dziekuje za oferte, ale nie skorzystam - prawde mowiac wole kiedy
                kto inny to robi :D

                Pozdrowionka :)
                • hypatia69 Re: Tak się nie da :) 25.07.09, 01:45
                  :D
                  Nie pożałujesz:D Nie mogłam się oprzeć pokusie:D
                  To stąd:
                  www.tinyurl.pl?gVRdZvnm
                  A dotyczy jeszcze innego wątku, którego nie mam siły szukać, a z
                  którego jasno wynika, że punkt "G" mamy między uszami. Też mnie to
                  zastanowiło... Ja mam gdzie indziej...
                  A może Lernakow ma po prostu wybitnie żurawia [w sensie długiego
                  ptaka]?
                  ;)

                  Pozdrawiam:)
                  • lernakow Re: Tak się nie da :) 25.07.09, 07:51
                    hypatia69 napisała:

                    > A może Lernakow ma po prostu wybitnie żurawia [w sensie długiego
                    > ptaka]?
                    > ;)
                    >
                    Też. Ale chodziło raczej o intelekt jako najlepszy wabik i fakt, że jak się nie ma w głowie odpowiedniej fazy, to żadne manipulacje przy ciele nie dają pożądanych (pożądliwie) efektów.
                    • hypatia69 Re: Tak się nie da :) 25.07.09, 10:39
                      Wybacz... Ale troszku się mylisz... Znam kilku gości, którzy we łbie
                      mają sieczkę, ale jak ich widzę to się ślinię. A dwóch z nich zna mój
                      punkt G dolny. Mogą ze mną zrobić wszystko. może prócz sprowokowania
                      mnie do mordu;] A intelektualnie tylko jeden z nich jest
                      rozgarnięty;> Coś ze mną nie polomnstycznie?;>
                      A mogę zobaczyć żurawia?
                      • lernakow Re: Tak się nie da :) 25.07.09, 12:01
                        hypatia69 napisała:

                        > A mogę zobaczyć żurawia?
                        >
                        Był kiedyś w sieci w ramach projektu Warszawa-Tokyo-Nowy Jork.
                        Ale ostatnio nie mogę znaleźć. W innych okolicznościach - już nie. Znak żurawia został zastrzeżony na wyłączność.
                        • hypatia69 Re: Tak się nie da :) 27.07.09, 11:13
                          Do bani...
        • mjot1 Re: Tak się nie da :) 24.07.09, 21:53
          magic.zone napisała:

          > Jeśli krzywdzisz i zabijasz, to czego oczekujesz w zamian?

          Owszem krzywdzę oczekując, że będzie mi dane ujrzeć ów sławny „drugi
          policzek”
          Na podstawie doświadczeń wielu dotychczas przeprowadzonych
          stwierdzam: Chrześcijan nie ma.
    • sar.a28 Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 09:56
      Jak nie przejdziemy na weganizm to bedzie zagłada ludzkości??
      • omc.lekarz Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 11:44
        sar.a28 napisała:

        > Jak nie przejdziemy na weganizm to bedzie zagłada ludzkości??

        A film obejrzała? A pomyślała choć trochę?

        • yoma Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 23:23
          Ona ma imię. A przynajmniej nicka. Z Zabuża jesteś?
      • kolter Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 09:24
        sar.a28 napisała:

        > Jak nie przejdziemy na weganizm to bedzie zagłada ludzkości??

        Ta a jelonki będą biegały w koło.
        • magic.zone Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 09:43
          kolter napisał:

          > sar.a28 napisała:
          >
          > > Jak nie przejdziemy na weganizm to bedzie zagłada ludzkości??
          >
          > Ta a jelonki będą biegały w koło.

          Wtedy te jelonki nie będą miały gdzie biegać. Już teraz nie mają prawie gdzie biegać.
          • kolter Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 09:46
            magic.zone napisała:

            > Wtedy te jelonki nie będą miały gdzie biegać. Już teraz nie mają prawie gdzie b
            > iegać.

            To co zrobić z 7 miliardami ludzi ?
          • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 14:46
            Zadziwiająca logika...
            a) jemy mięso;
            b) jest zagłada ludzkości, czyli wymieramy;
            c) jelonki dalej nie mają gdzie biegać...
            No to ale jak zrezygnujemy z mięsa i nie wyginiemy, tylko wytniemy
            lasy na pola uprawne to się jelonkom od tego luźniej zrobi?
            Zagmatwane...
            • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 14:49
              hypatia69 napisała:

              > c) jelonki dalej nie mają gdzie biegać...

              Martwisz się o jelonki a o sarenki już nie ?
              • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 14:52
                Jestem pedałem. Mam skłonności do chłopców. Dziewczynki mnie nie
                interesują.
                I wcale się nie martwię jelonkami, tylko logiką...
                • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 14:59
                  hypatia69 napisała:

                  > Jestem pedałem. Mam skłonności do chłopców. Dziewczynki mnie nie
                  > interesują.
                  > I wcale się nie martwię jelonkami, tylko logiką...

                  No ja tam jestem tolerancyjny , skoro to lubisz to rób co chcesz z tymi
                  jelonkami.O logice nawet nie wspomnę :)))
                  • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 15:10
                    Nie mam skłonności do jelonków!:[ Co najwyżej do "jeleni";>
                    • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 15:44
                      hypatia69 napisała:

                      > Nie mam skłonności do jelonków!:[ Co najwyżej do "jeleni";>

                      Aha.
        • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 14:42
          "Ta a jelonki będą biegały w koło."
          I potykały się o własne nogi. Jak wegepozytywni przy argumentacji...
          • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 14:48
            hypatia69 napisała:

            > "Ta a jelonki będą biegały w koło."
            > I potykały się o własne nogi. Jak wegepozytywni przy argumentacji...

            Powinno się dbać o nasze środowisko, wiec postuluje żeby pozamykać wszystkie
            farmy , a każdy niech sobie jelonka wychoduje np ;na balkonie .
            • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 14:57
              Albo na klatce schodowej...
              • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 15:00
                hypatia69 napisała:

                > Albo na klatce schodowej...

                Nie , bo kupy nie swojego jelonka będziesz musiała czasem sprzątać.
                • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 15:11
                  Nieprawda. Kup cudzego jelonka nie tknę.
                  • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 15:44
                    hypatia69 napisała:

                    > Nieprawda. Kup cudzego jelonka nie tknę.

                    Jak je rozpoznasz w tym zamieszaniu porannym ?
                    • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 15:55
                      Mój jelonek będzie w indywidualnej zagródce.
                      • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 15:57
                        hypatia69 napisała:

                        > Mój jelonek będzie w indywidualnej zagródce.

                        Cały czas mowa o wspólnym korytarzu ?
                        • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 16:08
                          Owszem. O wspólnej klatce schodowej, na której każdy lokator mógłby
                          postawić zagródkę dla rozbieganego jelonka.
                          • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 19:55
                            hypatia69 napisała:

                            > Owszem. O wspólnej klatce schodowej, na której każdy lokator mógłby
                            > postawić zagródkę dla rozbieganego jelonka.

                            No tak na tych klatkach budynków budowanych za Gierka miejsca jest nawet na
                            lotnisko dla Boeinga :)
                            • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 20:55
                              A co tam! Jak jelonek mały to się zmieści, a jak podrośnie to go w
                              zamrażalnik czy do gara od razu...
                              ;)
                              • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 20:58
                                hypatia69 napisała:

                                > A co tam! Jak jelonek mały to się zmieści, a jak podrośnie to go w
                                > zamrażalnik czy do gara od razu...
                                > ;)

                                Kiedyś jak nie mieli zamrażarek to do słoików dawali, więc może niech tam
                                spocznie po trudach chowu na klatce schodowej ?
                                • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 21:19
                                  No! I do piwnicy! Na święta, pod wódeczkę, jak znalazł!
                                  • kolter-one Re: Tylko trzeba chcieć :) 25.07.09, 09:36
                                    hypatia69 napisała:

                                    > No! I do piwnicy! Na święta, pod wódeczkę, jak znalazł!

                                    Na które święta 1 Maja ?
                                    • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 27.07.09, 11:11
                                      Na dowolne... Jak dla mnie to i na Kupalnockę.
    • omc.lekarz Po co ich ratować? 23.07.09, 11:51
      Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.
      Nie czas dyskutować, co było pierwsze, jajco, czy kursko?
      Czy rezygnacja z jedzenia mięsa jest aż tak trudna?
      Hm... A wiec niech giną, jeśli chcą, po co ich ratować - tych mięsojadów?
      Hmm... A jednak łezka się w oczku pojawia - niby nic, a jednak...



      • srebrna.pliszka Re: Po co ich ratować? 24.07.09, 15:58
        omc.lekarz napisał:

        > Hmm... A jednak łezka się w oczku pojawia - niby nic, a jednak...

        Ot, prawda.
      • srebrna.pliszka Po co ich ratować? - dobry lekarz leczy każdego 24.07.09, 16:06
        Dobry lekarz leczy każdego. Gdy komuś grozi utrata życia, dobry lekarz nie
        odmawia mu pomocy. Czy to pijaka, czy to zboczeńca, czy myśliwego nawet leczy
        taki dobry lekarz.
        • hypatia69 Re: Po co ich ratować? - dobry lekarz leczy każde 24.07.09, 16:14
          A czasem to nawet lekarzu lecz się sam.
    • mimose Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 12:40
      Oglądałam. Przerażające ilu lasów się wycina, żeby dla krów żarcie było.
      • lernakow Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 12:45
        mimose napisała:

        > Przerażające ilu lasów się wycina, żeby dla krów żarcie było.
        >
        Ile? I gdzie? I jak to wypada w porównaniu z wycinką pod uprawę roślin?
        • mimose Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 22:43
          Nie będę ci teraz cytować filmu, bo go nie posiadam obecnie, ale powiem ci, że z
          wielu wysp wycięto prawie wszystkie drzewa.
          • teletoobis Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 22:46
            i z wielu mozgow zwoje... ale to drobiazg
          • lernakow Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 06:10
            mimose napisała:

            > Nie będę ci teraz cytować filmu,
            >
            Nie cytuj mi prop-agitki, tylko jakieś konkretne, ilościowe dane.

            > ale powiem ci, że z
            > wielu wysp wycięto prawie wszystkie drzewa.
            >
            A pod uprawy roślin to nie?
            Przedstawienie sprawy: "pod hodowlę zwierząt rzeźnych wycina się lasy" to
            propaganda dla nierozgarniętych. Dorosły człowiek oczekuje informacji "pod
            hodowlę zwierząt wycina się tyle a tyle drzew w przeliczeniu na milion kalorii
            rocznie, a pod uprawę tyle", bo wtedy coś z tego wynika. Wtedy można porównać
            wpływ dwóch typów odżywiania się na zalesienie.
            • magic.zone do lernakow - przykładowe stosowne dane 24.07.09, 08:35
              Stosowne dane podaje na przykład, Raport Compassion in World Farming, 2009:

              www.klubgaja.pl/_pliki/klubgaja-ocieplenie-pl.pdf
              • kot_behemot8 Re: do lernakow - przykładowe stosowne dane 24.07.09, 09:13
                Zakładam, że znasz ten raport, że dokładnie go przestudiowałaś.
                Więc nie powinno ci sprawić problemu zacytowanie konkretnego jego
                fragmentu w którym znajduje się odpowiedź na zadane pytanie?
                Zgadza się?
                Przypomnę jak ono brzmiało: jaki areał pól uprawnych jest konieczny
                do wyprodukowania miliona kilokalorii pochodzących z mięsa a jaki z
                produktów roślinnych.
                A sygnaturka tobie na przestrogę...
                • magic.zone Re: do lernakow - przykładowe stosowne dane 24.07.09, 09:31
                  kot_behemot8 napisała:

                  > Zakładam, że znasz ten raport, że dokładnie go przestudiowałaś.

                  Ja też zakładam, że znasz ten raport, że dokładnie go przestudiowałaś.
                  • kot_behemot8 Re: do lernakow - przykładowe stosowne dane 24.07.09, 10:28
                    magic.zone napisała:

                    > kot_behemot8 napisała:
                    >
                    > > Zakładam, że znasz ten raport, że dokładnie go przestudiowałaś.
                    >
                    > Ja też zakładam, że znasz ten raport, że dokładnie go
                    przestudiowałaś.


                    Oczywiście, ze nie. To przeciez ty agitujesz a ja jestem
                    agitowana (do wegetarianizmu) więc to ty powinnaś przedstawić
                    sensowną, wiarygodną i najlepiej zwięzłą argumentację. Nie chcesz?
                    No cóż, twoja sprawa przeciez to nie mi powinno na tym zależeć. Ale
                    nie licz w takim razie, że kogokolwiek przekonasz - skoro nie
                    potrafisz odpowiedzieć na tak proste i precyzyjnie zadane pytanie
                    jak moje w poście wyżej.
                    BTW, wyjaśnienie twojej niechęci do odpowiadania na pytania jest
                    niżej, w poście Lernakowa - punkt 5 o ile pamiętam. Po prostu ten
                    twój raport nie zawiera danych o które prosiłam, ot i cała tajemnica.
              • lernakow Re: do lernakow - przykładowe stosowne dane 24.07.09, 09:39
                magic.zone napisała:

                > Stosowne dane podaje na przykład, Raport Compassion
                > in World Farming, 2009:
                >
                Dziękuję. To teraz szybka analiza danych:
                1. Do wyliczenia emisji gazów cieplarnianych przypisanych produkcji zwierzęcej
                włączono zarówno nawóz zwierzęcy wykorzystywany później w uprawie roślin
                jadalnych, jak i nawozy azotowe wykorzystywane w uprawie roślin paszowych. W
                efekcie cały nawóz przesunięto na hodowle zwierzęcą, podczas gdy część powinna
                zostać zaliczona do produkcji roślinnej. Ot, drobna manipulacja.

                2. Raport podaje, że 70% wycinanych lasów w Ameryce Południowej idzie na
                pastwiska. Być może. Ale w skali świata wylesianie ma proporcje takie oto:
                5% na pastwiska
                19% dla drewna
                22% na plantacje palm olejowych
                54% slash-and-burn farming. To trzeba podzielić na 1/3 dla pastwisk i upraw
                paszowych, 2/3 dla roślin jadalnych - bo takie są proporcje w światowym rolnictwie.
                W sumie więc hodowla zwierząt to 5% + 18% = 23% wylesienia, produkcja roślinna
                inna niż paszowa to 36%, a wliczając olej palmowy 58%.

                3. Hodowla zwierząt odpowiada za 18% gazów cieplarnianych z działalności
                człowieka. Te w sumie stanowią 5% gazów cieplarnianych na świecie. Czyli daje to
                wynik poniżej 1% globalnej emisji. Tymczasem zwierzęta hodowlane to - według
                raportu - 20% biomasy. Czyli efektywnie emitują mało.

                4. Zużycie wody. Hodowla zwierząt to 8% ludzkiego zużycia, w tym tylko 1% na
                same zwierzęta, a 7% na uprawy paszowe. Skoro uprawy paszowe stanowią mniej, niż
                1/3 wszystkich upraw, to uprawy niepaszowe zużywają 14% wody - prosty rachunek.
                Hodowla zwierząt to 40% całej produkcji rolnej, a zużycie wody to 36% zużycia
                jej przez rolnictwo (8/(8+14)). Czyli efektywność wykorzystania wody jest większa.

                5. Energia konieczna do wyprodukowania mięsa i roślin jadalnych jest
                przeliczalna na porcję, a nie na jej wartość energetyczną, więc raport porównuje
                nieporównywalne (to tak, jakby dwa komputery porównywać na wagę, a nie wynikami
                testów wydajności - można, ale co z tego wynika?).

                I wreszcie zalecenie raportu: niech mięso i mleko pochodzi z lokalnych hodowli
                pastwiskowych, a nie z chowu przemysłowego. Będzie lepszej jakości, za to
                droższe, więc mniej będzie się go spożywać.
                Bardzo dobry pomysł, chciałbym i ja, żeby świat poszedł w tę stronę. Mój obiad
                już idzie. Tylko dlaczego zostało to opakowane w tyle przekłamań i manipulacji
                danymi?
      • kolter Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 09:25
        mimose napisała:

        > Oglądałam. Przerażające ilu lasów się wycina, żeby dla krów żarcie było.

        To niech owce zaczną hodować.
        • magic.zone Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 09:41
          kolter napisał:

          > mimose napisała:
          >
          > > Oglądałam. Przerażające ilu lasów się wycina, żeby dla krów żarcie było.
          >
          > To niech owce zaczną hodować.

          A po co? Żeby je męczyć, dręczyć, zabijać i zjadać?
          • kolter Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 09:45
            magic.zone napisała:

            > A po co? Żeby je męczyć, dręczyć, zabijać i zjadać?

            Dokładnie po to .
          • lernakow Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 09:58
            magic.zone napisała:

            > > To niech owce zaczną hodować.
            >
            > A po co? Żeby je męczyć, dręczyć, zabijać i zjadać?
            >
            Nie: dupcyć, kupczyć, zabijać i zjadać.
            • kolter Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 10:03
              lernakow napisał:

              > Nie: dupcyć, kupczyć, zabijać i zjadać.

              Sie wsydż :(((
    • yoma Re: Tylko trzeba chcieć :) 23.07.09, 23:21
      > W swej ignorancji człowiek zakłócił równowagę biologiczną naszej planety

      No to już za późno, przepadło, jutro nas wszystkich diabli wezmą. A wegeludki w
      pierwszej kolejności.

      Co za banda masochistow, BTW...
      • magic.zone Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 09:39
        yoma napisała:

        > No to już za późno, przepadło, jutro nas wszystkich diabli wezmą.

        Ale dalej jest:

        Pozostało nam niewiele czasu.

        Musimy zacząć od przejścia na weganizm/wegetarianizm - to jest pierwszy krok.
        Musimy zacząć pokojowo współpracować, bez uprzedzeń politycznych, rasowych, religijnych - to jest drugi krok.

        Tak więc już wiecie jak można ocalić Ziemię. To jest bardzo łatwe, tylko trzeba chcieć :)
        • kot_behemot8 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 10:30
          magic.zone napisała:

          > Tak więc już wiecie jak można ocalić Ziemię. To jest bardzo łatwe,
          tylko trzeba
          > chcieć :)


          No a żeby zacząć chcieć trzeba zostać do tego przekonanym. Moja
          rada: popracuj nad argumentacją. I naucz się odpowiadać na pytania
          zamiast wklejać linki.
        • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 15:08
          "Tak więc już wiecie jak można ocalić Ziemię. To jest bardzo łatwe,
          tylko trzeba chcieć :)"
          Trzeba? A można mieć to w dupie? Bo ja mam.
          A jak się do Twoich szlachetnych ideałów mają uprzedzenia
          dietetyczne? Bo widzi mi się, że każdego mięsożerce uważasz za
          podłego mordercę, co to w drugim rzucie przejdzie na kanibalizm.
          Gdzie tu tolerancja?
          • srebrna.pliszka Re: Tylko trzeba chcieć :) 25.07.09, 11:29
            hypatia69 napisała:

            > "Tak więc już wiecie jak można ocalić Ziemię. To jest bardzo łatwe,
            > tylko trzeba chcieć :)

            > Trzeba? A można mieć to w dupie? Bo ja mam.

            OTO WYBRAŁAŚ!

            > A jak się do Twoich szlachetnych ideałów mają uprzedzenia
            > dietetyczne? Bo widzi mi się, że każdego mięsożerce uważasz za
            > podłego mordercę, co to w drugim rzucie przejdzie na kanibalizm.
            > Gdzie tu tolerancja?

            Tolerancja zabijania, krzywdzenia, udawanej głupoty???


            • misiu-1 Re: Tylko trzeba chcieć :) 25.07.09, 14:22
              srebrna.pliszka napisała:

              > Tolerancja zabijania, krzywdzenia

              Nie tolerujesz zabijania i krzywdzenia? To ganiaj po lasach i zmuszaj wilki,
              żeby przestały krzywdzić i zabijać zające.
              • ptaszek.skrzydlaty Re: Tylko trzeba chcieć :) 28.07.09, 16:25
                misiu-1 napisał:

                > Nie tolerujesz zabijania i krzywdzenia?

                Ja też nie toleruję zabijania i krzywdzenia :)
                • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 29.07.09, 10:56
                  To też ganiaj i zmuszaj.
            • hypatia69 Re: Tylko trzeba chcieć :) 27.07.09, 11:16
              "OTO WYBRAŁAŚ!"
              I co? Mam się wstydzić czy bać Twoich gromów?
              "Tolerancja zabijania, krzywdzenia"
              Pogadaj o tym z głodnym tygrysem. A potem przytul do serca kobrę. Tak
              na znak przyjaźni.
              "udawanej głupoty???"
              Cieszę się, że mnie doceniasz. To już chyba lepiej udawać głupotę,
              niż mieć wrodzoną...
    • cola_z_mola Re: Tylko trzeba chcieć :) 24.07.09, 14:11
      jak czytam i oglądam takie rzeczy to ocaleniem świata wcale nie chce mi się zajmować… 100 pomysłów jak uratować świat… takie rzeczy wymyślają ludzie którzy najczęściej nie potrafią nic konstruktywnego zrobić ze swoim życiem
    • strikemaster Re: Tylko trzeba chcieć :) 25.07.09, 12:54
      Musimy zacząć od przejścia na weganizm/wegetarianizm - to jest pierwszy krok.

      ROTFL

      Musimy zacząć pokojowo współpracować, bez uprzedzeń politycznych, rasowych, religijnych - to jest drugi krok.

      Znasz jakiś pomysł, jak to zrobić? Np. jak powstrzymać wielkie koncerny przed prywatyzacją wody i powietrza, jak zatrzymać konflikty etniczne i ekonomiczne itd?
    • ptaszek.skrzydlaty Ależ wszyscy chcą 28.07.09, 16:30
      Trzeba tyko chcieć?
      Ależ wszyscy chcą ocalić Ziemię. Wszyscy są skłonni do "poświęceń" w tej sprawie. Nawet mięsożercy są skłonni "poświęcić się" i przestać jeść mięso. Tylko tak się tutaj przekomarzają ;)
      • hypatia69 Re: Ależ wszyscy chcą 28.07.09, 16:47
        Słowiczku mój! A leć, a piej!
        Mam w nosie poświecenia, idę zakupić stek. A "średnio wysmażony" to u
        mnie znaczy, że przyżądzający na niego chuchnął zaś "mocno wysmażony"
        w moim słowniku nie istnieje.
        Ocalanie też mam w swojej ulubionej dziurze;]
        • ptaszek.skrzydlaty Re: Ależ wszyscy chcą 29.07.09, 08:46
          hypatia69 napisała:

          ...

          cbdo

          • hypatia69 Re: Ależ wszyscy chcą 29.07.09, 10:49
            Ileż w tym treści!
        • pocoo Re: Ależ wszyscy chcą 29.07.09, 09:09
          hypatia69 napisała:

          > Słowiczku mój! A leć, a piej!

          A to jakiś słowiczkokur z samych piór? Bez mięska?
          Ciekawy egzemplarz odkryłaś.
          • hypatia69 Re: Ależ wszyscy chcą 29.07.09, 10:59
            A diabli wiedzą, co to. Na dzięcioła za głupie. Na kurę też.
            Na wszelki wypadek tego nie jedz, bo nie wiadomo, gdzie się szlajało...
            I nie odkryłam - samo się pcha na widelec. Brak instynktu
            samozachowawczego, a to źle świadczy o rozumie.
    • 12-3.r Re: Tylko trzeba chcieć :) 30.07.09, 14:53
      Pisać sobie mozecie wszystko :)Ja mięsa jeść nie przestanę i nic tu nie pomoże
      nawet kolejne kilka ( nascie) czy setki wątków:)
      Pozdrawiam
    • fankoltera Re: Tylko trzeba chcieć :) 01.08.09, 17:34
      O ..qwa!-:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka