Dodaj do ulubionych

zastanawiam się...

11.10.08, 19:01
Tak się zastanawiam czy związki jakie powstają na bazie cierpinia
innych mają szanse na szczęśliwe życie...
Czy znacie takie pary gdzie zdradzająca osoba jest szczęśliwą parą
ze swoim kochankiem, kochanką??? Ja znam tylko takie przykłady, że
te nowe związki kończą się rozstaniem po paru miesiącach, góra 2
latach, a zdradzający chciał potem wrócić do dawnego, stabilnego
życia.
Obserwuj wątek
    • enith Re: zastanawiam się... 11.10.08, 19:16
      > Tak się zastanawiam czy związki jakie powstają na bazie cierpinia
      > innych mają szanse na szczęśliwe życie...

      Jak najbardziej mają, znam kilka związków (w tym szczęśliwych małżeństw), gdzie mężem/żoną został/a niegdysiejszy/a kochanek/kochanka.
    • maja1213 Re: zastanawiam się... 11.10.08, 21:20
      Witam ja osobiście nieznam wiele związków,gdzie parze udało się
      zbudować swoje szczęście na cudzym nieszczęściu.Owszem jest tak,że
      ludzie się rozwodzą i już jako wolne osoby znajdują sobie kogoś
      bliskiego,myślę że to jest uczciwe,ale życie różnie się
      układa.Pozdrawiam :)
      • nawrocona5 Re: zastanawiam się... 11.10.08, 21:56
        Szczęściem budowanym na cudzym nieszczęściu może być też małżeństwo - wystarczy
        że jedna osoba jest nieszczęśliwa i chciałaby sie uwolnić a druga jej to
        uniemozliwia (bo dla niektórych ludzi szczęściem jest dręczyć kogoś)
        I nie wydaje mi się aby ZAWSZE należało uznac z góry, że nalezy kontynuowac
        związek tylko dlatego, żeby nie unieszczęśliwić współmałżonka. Bo są ludzie -
        zarówno kobiety jak i mężczyźni - którzy nie sa tego warci, aby o ich uczucia
        się tak bardzo troszczyć i poświęcic siebie.
        Więc bez uogólnień proszę..
    • maja1213 Re: zastanawiam się... 12.10.08, 11:43
      Zgadzam się że ciągnięcie związku jeżeli się jest nieszczęśliwym,nie
      ma sensu i powinno się go zakończyć,a jeżeli druga strona utrunia
      jest to niewpożądku,ale mówienie o budowaniu szczęścia na cudzym
      nieszczęściu miałam na myśli sytuację gdzie ktoś z pełną
      świadomością i możliwością zerwania starego związku buduje nowy,i
      tylko dlatego nie kończy starego,że boi się i woli sprawdzic czy ta
      nowa miłość przetrwa.W razie gdy by się okazała tylko zauroczeniem
      nie zostaje sam,bo ma "stary"związek.Dlatego jest to nieuczciwe i
      krzywdzące,bo setki ludzi się rozchodzi i dramatu niema,wystarczy
      trochę cywilnej odwagi i szczerosci,uważam że jak ktoś jest normalny
      to zrozumie,że jak ktoś mnie już nie kocha to sensu związku niema,a
      utrudnianie partnerowi rozwodu jest oznaką niedojrzałości
      emocjonalnej i tak naprawde krzywdzi się samego siebie,bo zamiast
      szukać kogos nowego dać sobię szanse na miłość już jako wolna osoba
      tkwi się w czymś,co przyszłośi niema.A jeżeli ktoś jest z kims tylko
      dlatego,że boi się zostać sam i między czasie szuka sobie lepszego
      modelu nigdy nie będzie szczęśliwy i nie zbuduje trwałego związku,bo
      bazuje na kłamstwie od samego początku!
      • ines-999 Re: zastanawiam się... 12.10.08, 18:45
        Właśnie Maju o takim związku mówiłam, zbudowanym na kłamstwie i
        oszustwie. Rozumiem, że ktoś może być w związku nieszczęśliwy i może
        nie chcieć go dalej ciągnąć- wetdy ok- rozstaję się i szukam kogos
        innego. Ale sytuacja gdzie działa się na "dwa fronty" okłamując
        jedną z osób jest nieuczciwa i właśnie o to pytałam - czy takie
        związki zbudowane na kłamstwie mają sznase na przetrwanie???
    • maja1213 Re: zastanawiam się... 12.10.08, 20:18
      Według mnie droga Ines takie związki nie mają przyszłości,ktoś kto
      kłamie nie jest wartościowym człowiekiem i ja osobiście bym nie
      chciała być z takim chłopakiem.Raz trafił mi się taki typ
      miły,cichy,kulturalny twierdził,że jest sam i bardzo mnie kocha choć
      nawet dobrze nieznał.Prawda szybko wyszła od 5lat miał stałą
      dziewczynę,byli zaręczeni.Jak mu to powiedziałam,że wiem onimiał,
      nie chciał się przyznać na początku potem uznał że on zerwie z tamtą
      bo ja jestem najważniejsza,wyśmiałam go i zerwałam bez zbędnych
      dyskusji,za taki model dziękuję.Nie żywię do niego urazy jest mi on
      obojętny jako człowiek,dobrze że szybko zorientowałam się że coś
      kręci,popytałam i wiedziałam na czym stoję,bo napewno ten związek
      niemiałby szans z takim oszustem.Pozdrawiam:)
    • marlena_mill Re: zastanawiam się... 15.10.08, 11:55
      wchodzenie w związek z kims kto potrafił okłamywać, oszukiwać i
      zdradzać poprzednia partnerkę to duże ryzyko. Chociaż wiemy, z
      jakiego rodzaju człowiekiem mamy do czynienia to wiele zakochanych
      kobiet tego nie widzi, miłość jest ślepa?
      Ona mysłi, że zdradzał bo ją pokochał, bo to własnie ona jest naj...
      a póxniej okazuje się, ze ten typ tak ma...
      że po okresie zauroczenia i zakochania, w realnym zyciu we dwoje
      znowu historia sie powtarza, on ciągle szuka, ciągle czegoś mu brak,
      mężczyzna to myśliwy, pamietajmy o tym!
      • ines-999 Re: zastanawiam się... 16.10.08, 19:01
        I ta natura myśliwego niszczy wiele związków...Kobiety zazwyczaj są
        silnejsze, stabilniejsze emocjonalnie , rozważniejsze i dają sobie
        radę w życiu. Szkoda tylko dzieci z takich związków- uraz pozostaje
        do końca życia, zachwiane poczucie bezpieczeńswta i poczucie
        niższości. Oj szkoda mi tego mojego dziecka, zrobię wszystko , żeby
        na niej się to jak najmniej odbiło. Mam nadzieję , że ona będzie
        umiala zaufać ludziom, bo ja chyba już nigdy...
    • maja1213 Re: zastanawiam się... 17.10.08, 07:27
      Ines głowa do góry napewno wszystko będzie dobrze,trzeba z
      optymizmem patrzeć w przyszłość mimo wszystko co się zdarzyło,na
      przeszłość wpływu niemam na przyszłość jak najbardziej:)Ciesz się że
      masz córe,jest zdrowa bo to w życiu najważniejsze.Rozumiem że może
      być ci przykro,ale myślę że jak masz być z człowiekiem który kłamie
      i rani to lepiej być samemu,fundowanie dziecku kłótni z
      partnerem,toksycznej atmosfery w domu tym byś ją naprawdę
      skrzywdziła.Mam głęboką nadzieję,że jeszcze spotkasz szczęście w
      życiu i tego z całego serca życzę,każdy zasługuje na miłość.Trzymam
      kciuki za Ciebie i córke,pozdrawiam:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka