inspiracja II

24.07.09, 13:06
chyląc głowę przed cukierkiem i silną grupą śląską, zainspirowany
rządzą wiedzy, na innym forum wrzuciłem różne wersje tego oto
wierszyka bawiąc się przy tym.
Nawet jeśli mamy inne poczucia humoru to jednak wkleję i tu :)

Paweł i Gaweł

Paweł i Gaweł w jednym stali domu
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając - między stoły, stołki
Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
Strzelał i trąbił, krzyczał do znoju.
Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
- Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą.
A na to Gaweł:
- Wolnoć, Tomku w swoim domku.
Cóż było mówić? Paweł ani pisnął,
Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
Stuk! Puk! - Zamknięto. Spogląda przez dziurę
I widzi... Cóż tam? Cały pokój w wodzie,
A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
- Co waćpan robisz - Ryby sobie łowię.
- Ależ, mośpanie, mnie kapie po głowie!
A Paweł na to:
- Wolnoć, Tomku w swoim domku.
Z tej powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie :!:
    • mabiwy dla flisu - po bydgosku :) 24.07.09, 13:08
      Antek i Kostek w jednej żyli chałupinie
      Antek na etażerce, Kostek w suterenie.
      Antek, spokojny, zgodny, sztymowny
      Kostek, to rychtyg huncwot frechowny,
      Furt mu figle, wice i szpasy w głowie.
      Istny rumel ten luntrus w chałupie robił:
      Latał, skakał, trąbił, ryczał, rzechotał,
      Omal szkitów, lofer jeden, nie rozcharatał.
      Pydą machał w piernaty, aż fuzle leciały,
      A bambetle i ferety w powietrzu fruwały.
      Na placie w jadalce fajerki podskakiwały,
      A trygle i topki po pawimencie się walały.
      Kostek, wreszcie nie zdzierżył tego,
      Obuł szlory, poszurgał do Antka i prosi go:
      - Błagam, pofolguj sąsiedzie, pomiarkuj
      Bo u mnie już dycht tyk odpadł w antrejce.
      Antek mu na to, nie namyślajac się wielce
      - Sznupa w topek i nie brawędź sąsiedzie,
      Jestem w swojej sztubie i co zechcę zrobię.
      Zmyrał Antek jak zmyty do siebie na etaż,
      Nie pecował się i obmyślił knyf na rewanż.
      Bladym świtem, Kostek jeszcze chrapie,
      A tu z posowy coś mu na glacę kapie.
      Wyskoczył z wyrka jak oparzony,
      Leci na etaż do Antka wkurzony.
      Puka, wali - drzwi zaketowane.
      Patrzy przez dziurkę: linoilum dycht zalane.
      Antek siedzi na krystku w samych badejkach
      I Sztycą macha sobie jak wedką.
      - Masz pan coś z deklem, coś nie sztymuje?
      Jak gzub się sąsiedzie zachowujesz.
      - Nie brawędź sąsiedzie, jestem w swojej sztubie,
      Odrzekł Kostek z uśmieszkiem na sznupie.
      Z tej opowiastki morał taki wypada,
      Taki sąsiad dla ciebie, jaki ty dla sąsiada.
    • mabiwy śląska - chyba taka jaką lupus wrzucił :) 24.07.09, 13:10
      Wersja śląska
      Uwe a Willi w jednej stali willi
      Uwe na dole a Willi na górze
      Uwe spokojny, nie wadzioł nikomu,
      Willi wyrabioł choćby w stodole
      To pies, to hazok, ciepoł w nich ryczkami,
      Gupioł i tyroł i durch trzaskoł drzwiami.
      A jak zaczen strzelać z placpatronu
      To połno dymu było w cołkim domu
      Uwe się wnerwił, śloz na dół i pado
      Willi jo nie strzymia tego
      a Willi ino na to pedzioł
      Co komu do jemu, co jemu do komu
      Ty pieroński giździe, jo jest w swoim domu
      Uwe nic na to nie pedzioł, mycka nacis na gowa
      Poszoł na wierch i coś medytował
      Rano willi na szezlongu chrapie
      a tu mu z gipsdeki coś na kindel kapie
      Serwoł się willi i leci ku górze
      Klup klup zawarte, doł oko przy dziurze
      Filuje, Herr Jejzus
      Cołko izba w wodzie
      A Uwe z wędkoma siedzi na komodzie
      Was machst du Uwe
      Fiszy sobie łowię
      Du bis idiot
      Mnie kapie po gowie
      A na to Uwe pedzioł:
      Co komu do jemu, co jemu do komu
      Ty pieroński giździe, jo jest w swoim domu
    • mabiwy poznańska :) 24.07.09, 13:12
      Biniu i Eda

      Biniu i Eda w jednej żyli chacie
      Eda na dole a Biniu u góry
      Biniu spokojny, nie naprzykrzoł się,
      Eda wystworzoł cięgiem awantury
      Stale coś tetroł, cięgiem trzaskoł Dźwiami
      Gnoł kejtry, psyki, świgoł w nie pyrami
      Rąbał i chycoł powyżej lamperii
      Mało co Biniu nie dostał dylerii
      Kiedy już Biniu nie mógł ścierpieć tego
      Wtochnął do Edy i pado do niego:
      Zlituj się Eda przestań hałasować,
      Bo jeszczy ździebko i pęknie mi gowa
      A na to Eda: Ty stary glajdusie
      Nie tkej tu kluka bo jo żym jest u sie.
      Biniu się wnerwił zamkł dźwi z drugiej strony
      Poczłapał do się i siadł napuczony.
      Zaś potem Eda po szychcie se chrapie
      A od powały coś mu na kluk kapie
      Wyprysnął z wyra i wtochnął na góre
      Stuk puk zamknięto,
      Szpycuje bez dziure
      O słodkie drzewko! Połno wody w jadalce
      A biniu z wędką siedzi se na pralce
      Co robisz Biniu?
      Ryby sobie łowię
      Czy ty nie cierpisz?
      Mnie kapie po głowie
      A na to Biniu: ty stary glajdusie
      Nie tkej tu kluka bo jo żym jest u sie.
      Z tej opowiastki tako jest nauka:
      Gdzie nie twój biznes tam nie wtykej kluka
      Albo i inny moral się wygrzebie
      Jak ty do kogoś
      Tak on zaś do ciebie.
    • mabiwy żydowska :) 24.07.09, 13:13
      Icek und Aron

      Icek und Aron wonen myt cuzamen
      Icek auf parter Aron wsuterenie
      Icek spokojny nie wadzi nikomu,
      Aron aj waj! Istny myszygeniec!
      To był sportowiec!
      Między stoły, stołki
      latał gulałchen, wywracał koziołki
      Znosi to Icek, nareszcie nie może
      Wchodzi na auben i prosi w pokorze:
      Kochany Aron, poluj ciszej nieco,
      bo mi na górze szyby z okien lecą.
      a na to Aron lachen szic po kryjomu:
      Co komu do jemu a jemu do komu?
      mieszkam u siebie w domu!
      Nazajutrz Aron jeszcze smacznie chrapie,
      a tu mu coś ad kopf do sufitu kapie
      Zerwał się z łóżka i pędzi ku górze
      Stuk puk! zamknięto! Da oko przy dziurze
      Gewałtu! co tam! Cały cymer w wodzie
      a Icek z Wędką siedzi na komodzie!
      Was macht du Icek? Fiszy sobie łowie...
      Czyś ty myszygeniec?!
      Mnie kapie po głowie
      A na to Icek lachen szic po kryjomu:
      Co komu do jemu a jemu do komu?
      mieszkam u siebie w domu!
      Z tej opowiastki szic morał się wywleka
      iż nie rób na odwrót drugiego człowieka
      Albo i inny morał w tym sposobie:
      Jak sobie do Ciebie, tak ciebie do tobie!
    • mabiwy mors'ka w łatwo tłumaczajnej formie :D 24.07.09, 13:17
      .--. .- .
    • mabiwy śląska takoż (podobno, znawcy zweryfikują ;) 24.07.09, 13:20
      Paulek i Gustlik

      Paulek i Gustlik razym se miyszkali.
      Swady niy mieli, ani sie niy prali,
      Bo Gustlik to chop pieronym spokojny.
      Niy cis sie nigdy ku swadzie, do wojny.
      Dycki gazeta czytoł lub groł w szkata,
      Bądź se legnął, jak to na stare lata.
      W swyj izbie na wiyrchu był w niebo wziynty,
      Jak mioł co lubioł, czyli spokój świynty.

      Paulek w tyj chałpie na dole mioł izba
      I choć do tego niy chcioł sie prziznać,
      Waryjot z niego był fest pofyrtany.
      Myśliwca udowoł dycki nad ranym.
      Trąbioł w goń sygnały, chytoł hazoki,
      Na fazany szczyloł i inne ptoki.
      Lotoł drap przy tym z izby do antryja
      I na leżanka skokoł ze bifyja.

      Biydok Gustlik skiż tego wyrobiania,
      Gowa mioł wielgo jak na jesiyń bania.
      Leci po prośbie: Pauleczku kochany!
      Byćże tak choć ciszyj trocha nad ranym,
      Bo żyje sie ciynżko i usnąć niy idzie.
      Czamu rojbrujesz tak bez cołki tydziyń?
      A Paulek na to: Ciś stąd gupia małpo,
      Przeca se moga co chca robić z chałpą!

      Możno dwa tydnie od zdarzynio tego,
      W tyj chałpie dzioło sie coś blank inkszego.
      Paulek sie jeszcze pod pierzinką grzeje
      I mu sie na łeb coś z gipsdeki leje.
      Bestoż klnie zmierzły i ślypia łotwiyro,
      A tu je mokre praje cołkie wyro.
      Drap na góra leci fest znerwowany,
      Że niy poradzi poleżeć nad ranym.

      Klup! Zawrzyte dźwiyrza. Bez dziurka kuknął
      I praje zarozki z nerwów niy puknął.
      Co ujrzoł? Woda? Co to je? - sie pyto.
      Czamu ty Gustlik w chałpie ryby chytosz?
      Na co woda w izbie i guminioki,
      Na co wędki, kibel, hoczyk, chroboki...?
      A Gustlik na to: Ciś stąd gupia małpo,
      Przeca se moga co chca robić z chałpą!

      Taki z bojeczki tyj morał płynie:
      Gdyś wieprzkiem - inni ci jak świnie!
      • lupus76 Re: śląska takoż (podobno, znawcy zweryfikują 24.07.09, 13:24
        O, tego nie znałem :)
        • mabiwy Re: śląska takoż (podobno, znawcy zweryfikują 24.07.09, 13:30
          mnie też się tak zdarza. Często nawet ;D

          po śląsku jest?
          • lupus76 Re: śląska takoż (podobno, znawcy zweryfikują 24.07.09, 13:34
            Absolimą :)
            Echt szlyjzjen :)
    • mabiwy poznańska bis :) 24.07.09, 13:22
      Pawoł i Gawoł wew jedny chacie pomiyszkania mieli
      Pawoł na dole a Gawoł na piyrszym kiju bez antrei
      Gawoł mioł rułe i bachandryji nie wystworzoł nikumu
      Pawoł mioł wek i i kusiuł po nocach wew swoim dumu
      Trumbiuł i szczyloł fest chałasowoł
      Ciyngiym polowoł furt zaś rojbrowoł
      Świgoł wew ryczki i bumboł nie do spiłowania
      Oż Gaweł zloz na dół uskrumnić dziebko drania
      „Tej Pawol miej rozum nie bumbej z cołki epy ryczkami
      Bo jo jutro do szklorza musze iść zez łoknami”.
      A Pawoł na to.” To sum moje ściany śtyry
      Stroisz muki to idź w pyry”
      Gawoł wdzioł krymke na glace i zaś na schodach
      Szpycnuł zez winkla na ambe sumsioda
      Deknuł by w kluber i w kałund dziada
      Lecz poloz du sie bo nie wypada
      Skorno dryzd Pawoł jeszczyk fest garuje
      A tu zez sufita coś mu na kluber zlatuje
      Wychycnuł zez wyrka i wyrywo do góry
      Stuk puk Zakluczune wiync przytknuł ślyp do dziury
      Szpycnuł a tam w cołki chacie wody jak wew basynie
      A Gawoł zez wyndkum na szafunierce mo siedzynie
      „Tej!Gawoł durch ci odbiuło
      Nie rybcie se łapie
      Ale sumsiedzie mi do wyra kapie
      A jo przy łokazji mocze sobie giyry
      Stroisz muki to idz w pyry”
      Zes ty powiastki nauka płynie
      Nie wywijej sumsiodowi bo ci tyż wywinie.
    • mabiwy matematyczna - dla tej przepadłem, kompletnie :) 24.07.09, 13:24
      Wektor i Wersor

      Wektor i Wersor żyli w przedziale mierzalnym
      Wektor w części dodatniej, a Wersor w ujemnej;
      Wektor - spokojny, normalny i różniczkowalny,
      A Wersor wariacje czynił niewymierne.
      Ciągle całkował po swoim pokoju:
      To pi, to sigma, punkt samostyczności,
      Dzielił przez zero, mnożył nieciągłości,
      Aproksymował, rachował do znoju.
      Znosił to Wektor, nareszcie nie może;
      Schodzi do Wersora i prosi w pokorze:
      - Zmiłuj się waćpan, całkuj ciszej nieco,
      Bo mi wyżej zera pola z figur lecą. -
      A na to Wersor:
      - Wtykaj nos w swoje własne równania!
      Żadne twierdzenie mi nie zabrania!
      Wektor przedział zamknął, w gradient się pogrążył
      Zwrot zmienił na przeciwny i na górę dąży.
      Gdy później Wersor leży w przekroju osiowym,
      Z limesu mu spadają sferoidy na głowę!
      Zerwał się z przekroju i dąży do zera.
      Stuk! Puk! - Zamknięty przedział. Przez torus spoziera
      I widzi... Cóż tam?!
      W Wektorowym polu potencjał aż chlupie,
      A Wektor z wędką siedzi na graniastosłupie.
      - Co waćpan robisz?
      - Skalary se łapię.
      - Ależ, mośpanie, mnie z limesu kapie!
      A Wektor na to:
      - Wtykaj nos w swoje własne równania!
      Żadne twierdzenie mi nie zabrania!
      Z tego lematu wniosek w tym sposobie:
      Jak ty Wektorowi, tako Wektor tobie.
      • lupus76 Re: matematyczna - dla tej przepadłem, kompletnie 24.07.09, 13:28
        Boskie :D
        • mabiwy Re: matematyczna - dla tej przepadłem, kompletnie 24.07.09, 13:31
          absolutnie :D
    • twardycukierek Re: inspiracja II 24.07.09, 14:02
      Dzięki, niektórych nie znałam, na przykład matematycznego! Odpał. Przeczytam
      dokładniej zaraz, ale chciałam zapytać, co miałeś tu na myśli:

      > Nawet jeśli mamy inne poczucia humoru to jednak wkleję i tu :)

      Kto ma inne poczucie humoru i dlaczego 'jednak'? :))
Pełna wersja