Dodaj do ulubionych

uśmiałam się

13.04.12, 21:55
Piękny ranek w polskich Tatrach. W toalecie typu sławojka stojącej za chałupą siedzi baca i walczy z porannym

stolcem. Drzwi otwarte, bo baca podziwia piękno przyrody. Przebiegającym obok bacówki szlakiem idzie młoda turystka

i widząc tą sytuację, oburzona mówi:
- Baco, drzwi byście zamykali.
Na to baca:
- Łoj pani, a po co? Co tu można ukraść
Obserwuj wątek
    • marguy Re: uśmiałam się 13.04.12, 22:03
      big_grin
      • anoagata Re: uśmiałam się 13.04.12, 22:39
        Przyjechała babcia w odwiedziny.
        Wnusiu dobrze sie chowasz??? pyta babcia.
        Staram sie babciu,wzdycha wnusio-ale mama i tak zawsze mnie znajdzie i wykąpie.
        • iryska2604 Re: uśmiałam się 14.04.12, 20:44
          Siedzi baca na gałęzi i ją piłuje. Przechodzi turysta i krzyczy:
          - Baco! Nie piłujcie tej gałęzi, bo spadniecie!
          - Nie spadne panocku, nie spadne!
          Turysta zdążył przejść, a baca razem z gałęzią spada! Zszokowany wzdycha:
          - Ło kruca foks! Prorok, cy co?

          Baca pyta bacę:
          - Stasek, cy twój konicek kurzy fajkę?
          - Nie.
          - No, to ci się szopa pali!

          Bacę zaproszono w karnawale na bal przebierańców. Pytają go znajomi, za co się przebierze.
          - A za łoscypka.
          - A jak to, baco, za oscypka?
          - A siedne se w kąciku i bede śmierdzioł.

          Przyszedł baca do sklepu i chce kupić bez kolejki. Na to sprzedawczyni.
          - Baco, do kolejki! Stańcie na końcu!
          - Jak żeś taka mądra, to se stań na cyckach.
          • zajbel Re: uśmiałam się 14.04.12, 21:47
            Baca łapie okazję na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżajacego Mercedesa. Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło, więc baca się pyta:
            - A co to panocku, za znacek z psodu?
            - To? (mówi kierowca pokazując na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak kogoś złapie w ten celownik, to już na pewno trafię.
            - Aha.Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie jakiś facet na rowerze. Baca mówi:
            - A weźcie, panocku, tego cłowieka w ten celownik...
            Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku", ale ponieważ kierowca nie chciał iść do więzienia, to w ostatniej chwili skręcił, aby nie trafić rowerzysty, chwilę potem baca się odzywa:
            - Iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go w ogóle nie trafili
            • jaga_22 Re: uśmiałam się 16.04.12, 13:14
              https://img.interia.pl/rozrywka/nimg/4/z/Rysunki_full_color_5624333.jpg
              • anoagata Re: uśmiałam się 17.04.12, 19:58
                ..sama z siebie i do siebie.
                Dzwoni telefon,naciskam słuchawkę;dzwonię z orandż Aneta..... przedstawiam pani naszą propozycję... w tym momencie mój wnuk z trudem go uśpiłam stanął na nogi.
                A ja do niej /czyli tej Anety / niech pani pocałuje mnie w dupę i więcej nie dzwoni i wycisłam słuchawkę,gdy wnuk zasnął to zaczęłam się śmiać.
                Ci wszyscy operatorzy to jak sępy.
                • dorka556 Re: uśmiałam się 19.04.12, 06:32
                  Jedzie facet w tramwaju i myśli:
                  Żona - zołza, przyjaciele - oszuści, szef - idiota,
                  praca - beznadziejna, życie do d...!

                  Anioł Stróż stojący za jego plecami wszystko skrupulatnie notuje i myśli:
                  Dziwne życzenia i to codziennie! No cóż, muszę je spełniać!
                  • metalin Re: uśmiałam się 19.04.12, 07:10
                    Ksiądz oferuje zakonnicy podwiezienie. Zakonnica wsiadła i założyła nogę na nogę, przez co kawałek kolana stał się widoczny.
                    Ksiądz mało nie spowodował wypadku.
                    Po odzyskaniu kontroli nad samochodem, mimochodem położył jej rękę na nodze.
                    Na to zakonnica: "Ojcze, a pamiętasz Psalm 129 ?" Ksiądz zabrał rękę, ale przy zmianie biegów, znów ręka mu się ześlizgnęła na nogę zakonnicy.
                    Ta ponownie zapytała: "Ojcze, pamiętasz Psalm 129 ?" Ksiądz przeprosił "Wybacz siostro, ale ciało jest słabe"
                    Po dojechaniu do klasztoru zakonnica westchnęła ciężko i wysiadła.
                    Kiedy ksiądz dojechał do swojego kościoła, czym prędzej zaczął szukać Psalmu 129.
                    Brzmiał on " Idź śmiało i szukaj, im wyżej zajdziesz, tym większa radość"
                    Morał tej historii:
                    Jak za dobrze nie znasz się na swojej pracy, to łatwo stracisz interesującą okazję.
                    • aga-kosa Re: uśmiałam się 19.04.12, 08:40
                      Anoagata opisała swoją przygodę i przypomniała mi historię: W tramwaju pan dobrze wychowany niechcący nadepnął ładnej pani na nogę.
                      Sumituje się bardzo i mówi, że to nie jego wina bo tramwaj tak niespodziewanie szarpnął...
                      -Dobrze nie gniewam się.
                      _- Ale, wie pani ja zazwyczaj trzymam się za rączkę...
                      - Dobrze mówiłam, że się nie gniewam, niech pan da spokój
                      -Widzę, że pani cierpi i jest mi z tego powodu przykro, ja panią bardzo przepraszam ale ten tramwaj tak
                      -Niech mnie pan pocałuje w dupę i da mi spokój
                      -O, miła pani. Z chęcią ale to ani czas ani miejsce na takie pieszczoty.
                      aga
                      • anoagata Re: uśmiałam się 19.04.12, 09:03
                        Aga,faktycznie to jest śmieszne,ja za szybko odłożyłam słuchawkę i nie wiem co by w/w Aneta mi powiedziała i jakiej jest orientacji.
                        • iryska2604 Re: uśmiałam się 19.04.12, 21:58
                          -Facet na nieoswietlonej uliczce przejechał przechodnia.Zatrzymuje sie,ostrożnie
                          otwiera drzwi i pyta niepewnie:
                          - Żyje pan?
                          -A co, bedzie pan cofał?
                          • maria73 Re: uśmiałam się 20.04.12, 08:37

                            Przychodzi babeczka do mięsnego, przygląda się mrożonym kurczakom.
                            Wybiera, przekłada, miesza lecz nie znajduje dostatecznie dużego.
                            Woła ekspedientkę.
                            - Jutro będą większe?
                            - Nie, q--wa, nie będą. Są martwe.

                            @@@@@@@@

                            Blondynka u doktora:
                            - Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
                            - Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią...
                            - A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
                            - Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
                            - Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
                            - Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
                            - To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże,
                            jak to boli!
                            - Który to konkretnie?
                            - A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...


                            @@@@@@@@

                            Przychodzi do fotografa zebra z pingwinem zrobić sobie zdjęcie.
                            Fotograf : -Kolorowe, czy czarno-białe?

                            Pingwin: A przypieprzyc ci?!!!


                            @@@@@@@@
                            Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć
                            borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
                            - Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich
                            jądrach?
                            Pacjent spokojnym głosem:
                            - To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to,
                            żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda, Panie Doktorze...?


                            @@@@@@@@

                            Wnuczek: Babciu widziałaś moje tabletki? były oznaczone LSD
                            Babcia: w dupie tabletki! Widziałeś smoka w kuchni?

                            @@@@@@@@

                            Jedzie kierowca nową Beemką, a że auto dobre to jedzie 120... 160...
                            Nagle z za zakrętu wyłania się furmanka i rozpierdziuuuu, kierowca nie wyrobił.
                            Wysiada z auta, patrzy - konie zmasakrowane, no to je
                            dobił, żeby się nie męczyły.
                            Podchodzi do bacy z strzelbą w dłoni i pyta:
                            -Baco, jak z Wami?
                            Na to baca, przykrywając urwane obie nogi:
                            - Nic, a nic, nawet mnie q-........ nie drasnęło!
                            @@@@@@@@
                            Facet pyta ekspedientkę sklepu:
                            - Czy jest cukier w kostkach?
                            - Nie ma.
                            - A inne tanie bombonierki dla teściowej?


                            @@@@@@@@


                            Kolega opowiada koledze:
                            Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu,
                            a on dał mi nie wiem czemu środek na rozwolnienie.
                            - Zażyłeś ten środek?
                            - Zażyłem.
                            - I co, kaszlesz?
                            - Nie mam odwagi...


                            @@@@@@@@


                            >> Dwie babcie oglądają walkę bokserską w TV.
                            Po serii ciosów jeden z zawodników pada na deski. Sędzia zaczyna liczyć, tłum szaleje!
                            Wstanie!?! Nie wstanie!?! Wstanie!?! Nie wstanie!?!
                            - Nie wstanie - komentuje jedna z babć - znam chama z tramwaju.
                            • maria73 Re: uśmiałam się 20.04.12, 08:38


                              a ja tak hurtem : wink)


                              Przychodzi bezrobotny robotnik na budowę szukać pracy. Idzie do
                              Majstra, a ten pyta:
                              - Co może pan robić?
                              - Mogę kopać - odpowiada bezrobotny.
                              - A co jeszcze może pan robić?
                              - Mogę nie kopać...

                              ***

                              Wpada do biura Kowalski, tak jak stworzył go Pan Bóg, na głowie
                              Kapelusz, w ręku teczka. Kierownik krzyczy:
                              - Czyście Kowalski zwariowali, nago do pracy?!
                              - Panie Kierowniku, Bo to było tak: byłem na balandze u mojej znajomej.
                              W pewnym momencie gaśnie światło I słychać hasło "krawaty na żyrandol".
                              Światło się zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu. Gaśnie światło,
                              hasło: "Panie do naga". Zapala się, wszystkie Panie nago. Znowu gaśnie
                              światło, hasło: "Panowie do naga". Zapala się, Panowie nago. Gaśnie Po
                              Raz kolejny, hasło: "Panowie do roboty..." No to złapałem teczkę I
                              Kapelusz, I przybiegłem.

                              ***

                              Młody I stary pracownik idą razem do pracy.
                              Młody - stosy kserówek, teka wypchana książkami I prezentacjami.
                              Stary idzie na luzaka, tylko reklamówka z jabłkiem I kanapka...
                              Młody mówi z podziwem:
                              - No no, Po tylu latach pracy, to Pan ma to wszystko w głowie?
                              - Nie synu, w dupie...

                              ***

                              Młody chłopak Po liceum, jakimś tylko sobie znanym sposobem, dostał
                              się do biura wielkiej firmy. Praca jego polegała na odbieraniu
                              telefonów. Po tym jak odebrał kilka, kierownik działu przyszedł z
                              Gratulacjami:
                              - Młoda, świeża krew! Świetnie sobie Pan radzi! Właśnie takich ludzi
                              Nam potrzeba, awansuję pana piętro wyżej - zakończył.
                              Następnego dnia Po kilku godzinach pracy, polegającej na odbieraniu
                              telefonów I zapisywaniu, kto dzwonił. Znów przyszedł kierownik z
                              wyższego piętra, z gratulacjami:
                              - "Jutro", rozpoczął uroczyście, proszę przyjść w garniturze, piętro
                              wyżej na zebranie firmy.
                              Następnego dnia, gdy pojawił się na zebraniu, przywitała go burza
                              oklasków I nie minęło wiele czasu a został członkiem zarządu!
                              Zakomunikowano mu, że przez najbliższych kilka dni jego praca
                              ograniczać się będzie wyłącznie do uczestnictwa w zebraniach
                              najwyższego organu firmy. Tak też się stało, ale Po kilku dniach pracy
                              otrzymał telefon do sekretarki szefa, że ma propozycję zostania
                              Prezesem zarządu firmy I w tym celu szef zaprasza go jutro do siebie.
                              Następnego dnia nasz bohater przybył do gabinetu właściciel a firmy,
                              stanął przed nim, a szef zaczął:
                              - Takiej właśnie świeżej krwi potrzeba naszej firmie. I tylko w naszej
                              Firmie mogłeś osiągnąć tak szybko awans. Co usłyszę w zamian za to?
                              - Dziękuję tato...

                              ***

                              Kowalski jak zwykle przyszedł spóźniony do pracy I zbiera standardowy
                              Ochrzan do szefa:
                              - Był pan w wojsku, Kowalski?
                              - Byłem.
                              - I co tam panu mówił sierżant jak się pan spóźniał?!
                              - Nic szczególnego... "Dzień dobry, panie majorze"...

                              ***

                              Prezes wielkiej korporacji pyta się swoich pracowników, co kupili
                              Sobie za 13-tą pensję. Zaczepia dyrektora:
                              - No I jak tam, dyrektorze? Co pan sobie kupił za 13-tkę?
                              - Nowiutkie Audi A8.
                              - A resztę?
                              - Ulokowałem na koncie w banku szwajcarskim.
                              Podchodzi do kierownika:
                              - I jak u pana, kierowniku? Na co pan wydał 13-tkę?
                              - A kupiłem używanego Poloneza...
                              - A resztę?
                              - Wrzuciłem na książeczkę oszczędnościową.
                              Podchodzi wreszcie do robotnika:
                              - Co pan sobie kupił za 13-tkę?
                              - Kapcie.
                              - A resztę?
                              - Babcia dołożyła.

                              ***

                              Kowalski mówi do szefa:
                              - Panie kierowniku, proszę wybaczyć, lecz w tym miesiącu nie dostałem
                              Premii...
                              Kierownik odpowiada:
                              - Wybaczam Panu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka