Dodaj do ulubionych

Nie do wiary...

06.04.14, 13:22
Co roku w Australii organizowany jest zabójczy bieg wytrzymałościowy o długości 875 km (osiemset siedemdziesiąt pięć kilometrów !!!) z Sydney do Melbourne. Mówi się o nim, że jest najbardziej wyczerpującym ze wszystkich ultramaratonów na świecie.
Najlepsi potrzebują 6-7 dni, by go przebiec.

Otóż 61-letni, bezzębny rolnik wystartował w ultramaratonie ze światową czołówką atletów. W całej Australii, ludzie oglądający relację telewizyjną na żywo modlili się, by ktoś powstrzymał tego wariata przed dalszym biegiem, bo każdy myślał, że umrze zanim nawet osiągnie półmetek.
Biegł i biegł i biegł. Każdej nocy był coraz bliżej czołówki. W ciągu ostatniej nocy przegonił wszystkich światowej klasy atletów. Ostatniego dnia to on prowadził w wyścigu. Nie tylko dał radę przebiec morderczy wyścig Sydney-Melbourne w wieku 61 lat i nie umrzeć. Nie, ku zaskoczeniu widzów, to właśnie on wygrał ten wyścig, bijąc przy tym rekord czasowy o 9 godzin i stając się narodowym bohaterem! Australijczycy zakochali się w tym 61-letnim rolniku, który pojawił się znikąd, by pokonać najlepszych długodystansowców świata.

Przebiegł 875 kilometrów wyścigu w 5 dni, 15 godzin i 4 minut, nie wiedząc, że powinien spać w nocy. Powiedział, że podczas biegu wyobrażał sobie, że goni za owcami, by zdążyć przed nadchodzącą burzą.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Niesamowita historia wytrzymałości człowieka i hartu ducha i to w tym wieku!
Trzeba podkreślić, że trenowała go 81 letnia mamusia.

indywidualista.pl/2012/07/21/niesamowita-historia-cliffa-younga/
Obserwuj wątek
    • wirujacypunkt Re: Nie do wiary... 06.04.14, 21:29
      Czytam, czytam i nie wierzę, a jednak wygrał.
      Podziwiać i gratulować należy, ale ów człowiek nie przeczyta wpisu i nie będzie wiedział,
      że ktokolwiek z nas składał gratulacje niesamowitemu zwycięzcy - szkoda.
      • dorka556 Re: Nie do wiary... 07.04.14, 05:36
        Ku pokrzepieniu serc.
        Wynika z tego, że wystarczy porządna wizualizacja w głowie i można przenosić góry.
        Ech, gdyby to było takie proste...
        • jaga_22 Re: Nie do wiary... 07.04.14, 09:23
          25 Listopad 2012 at 18:20

          Historia fajna choć nie jest prawdziwa. Young nie biegł w kaloszach. Już wcześniej startował w zawodach. No i spał. W sumie 12 godzin. To niewiele, ale jednak. Premią się wprawdzie podzielił, ale z partnerem treningowym, który biegu nie ukończył (Joe Record). No i taki był plan od samego początku, więc nagroda go nie zaskoczyła. Nie było też żadnej 150-osobowej grupy. Liczyła ona 11 osób razem z Cliffem Youngiem. Nie wyszedł na prowadzenie ostatniej nocy. Zrobił to już pierwszej nocy. Nikogo z uczestników to nie zdziwiło, bo znali Younga, a on nie krył swojej taktyki. Cliff Young przygotowywał się do tej imprezy przez kilka lat (zaczął gdy miał 57.), wcześniej próbował nawet pobić rekord świata na 1000 mil. Mama nie była jego trenerem. W zasadzie prawdą jest, tylko to, że Young wygrał, miał 61 lat, nie był zawodowcem i pokochała go Australia, bo chciała w nim widzieć gościa z Twojej historii, a gdy fakty nie pasują do rzeczywistości, tym gorzej dla faktówsmile Z tym niespaniem to też było tak, że on zorientował się pierwszej nocy, gdy bardzo bolał go bark, że po dwóch godzinach snu poczuł się dobrze i nie potrzebuje aż 6-7 jak jego konkurenci, którzy z resztą nie byli tacy młodzi bo średnia wieku przekraczała 40 lat. Jeszcze co najmniej 2 osoby miały ponad 50.

          ----------------------------------------------------------------------

          Tak to uwierzę,bo tak jak napisano na początku,to nie.
          Jednak wygrana jest wygraną i to się liczy.
          • engine8 Re: Nie do wiary... 08.04.14, 02:04
            A ile to ludzi goni za pieniedzmi jeszcze szybciej, bez snu i z wieksza wytrwaloscia przez cale zycie
    • grzech_o_1 Re: Nie do wiary... 08.04.14, 15:10
      Wojownik spod Maratonu przybiegł do Sparty w kompletnym rynsztunku bojowym. Czyli też ze słynną spartańską tarczą. A biegł w sandałach wiązanych na rzemienie.
      A to wygrał maraton w pierwszej nowożytnej Olimpiadzie w Atenach?
      O Bikilli Abebe w Rzymie nawet nie wspomnę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka