iryska2604
21.02.19, 11:34
"Mamy troje dzieci, pracuję już od 25 lat, nie byłam na żadnym urlopie wychowawczym i zatrudniałam opiekunki, żebym mogła z rodziną przeżyć za wypracowane pieniądze. Płacę podatki po to, aby niepracująca matka mogła wziąć emeryturę, ponieważ wychowała o jedno dziecko więcej ode mnie, kiedy ja pracowałam. Dziś po powrocie z pracy do domu stanę przed lustrem i powiem do siebie z żalem, że jestem frajerką" – to fragment kolejnego listu. Nasza czytelniczka jest frajerką?
Więcej: www.edziecko.pl/rodzice/7,79318,24473910,matczyne-emerytury-dajmy-je-wszystkim-matkom-a-nie-wybranej.html#s=BoxOpImg1
Co myślicie na ten temat? I o co tu tak naprawdę chodzi? O mały przyrost i zachętę ? każda z nas co wychowywała dzieci wie co to znaczy. Wiele kobiet godziło pracę zawodową z wychowywaniem dzieci. Nasuwa też mi sie myśl - decydując sie na kolejne dziecko trzeba było też pomysleć czy mnie na nie stac. Chyba że ktos wyznaje zasadę " dał Bóg dziecko, da i na dziecko" .